Siedziba władzy

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 17 lip 2018, o 21:43

Jakie Akarui mógł mieć argumenty żeby nie pozwolić swojej ukochanej na dogłębne zbadanie trucizny którą przyniósł? Teoretycznie. Jako że on ją zdobył, to mógł deklarować że jest to jego własność i chce ją na wyłączność. Sam narażał za to życie, czyż nie? Jednak jego altruizm i chęć dokładnego zbadania mieszanki w celu odkrycia receptury wygrały. Kobieta uśmiechnęła się lekko. Czy na deklarację o wierności i poświęcenie? Najpewniej tak, Akarui zachował się dokładnie tak jak ma to w zwyczaju. To już nawet nie było dziwne dla nikogo, zwłaszcza dla obiektu jego westchnień.
- Oczywiście że tak, dostaniesz nawet formułę na ten specyfik jeśli zechcesz. Jakby nie patrzeć to dzięki tobie będziemy mieli co badać. Zwłaszcza że to trucizna od dzikich, taka gratka to okazja której nie można przegapić. - odpowiedziała Liderka, bawiąc się jeszcze przez chwilę zamkniętą w pojemniku trucizną i chowając ją do jednej z szuflad w swoim biurku. Najbezpieczniejsze miejsce na świecie, zaraz po kobiecej szufladzie z bielizną.

Po relacji z Muru przyszła pora relacje z tego co działo się po tym. Logiczne. Po wspomnieniu o wspólnym wypadzie do łaźni, Saori jedynie przewróciła oczami z kolejnym subtelnym uśmieszkiem. Tak, kolejna bezsensowna wstawka, chyba nawet czysto z przyzwyczajenia. Mimo że subtelność nie była mocną stroną mężczyzny, to jak na razie działało to całkiem nieźle. Pozytywne wrażenia o festiwalu gryzły się jednak z jednym incydentem, o którym Akarui nie chciał mówić. Ale dla Saori nie istniało coś takiego jak "poboczna historyjka".
- Nie zanudzisz mnie, mów śmiało. - powiedziała, oczekując najwidoczniej dokładnego opisania przebiegu tego małego, nieważnego incydentu. Bo jaki sens był we wspomnieniu o tej pobocznej historyjce, skoro nie zamierzało się tego tematu w jakikolwiek sposób rozwinąć? Kiedy słyszy się o "małym wypadku" na całkowicie spokojnej imprezie, to ciekawość wzięłaby górę praktycznie w każdym.
- A można wiedzieć. Początkowo się martwiłam, szczególnie w związku z serią śmierci związanych ze stworzeniem Cesarstwa i tak bezwzględnym postawieniu się radzie. Ale może nie być tak źle, biorąc pod uwagę twoją opinię. Albo faktycznie jest dobrze albo Natsume to mistrz propagandy i dyplomacji. Musiałabym sama się o tym przekonać. - powiedziała, a właściwie mruknęła. Śmierci przy tworzeniu się nowego mocarstwa, szczególnie wśród całej władzy, zjednanie całego obszaru świata pod jedno nazwisko. Wojna która poprzedziła powstanie Cesarstwa. Jak tutaj być całkowicie pozytywnym?
- Widziałeś kogoś ciekawego poza Natsume? Na pewno wydarzenie zachęciło do przybycia ludzi z całego świata.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1832
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Akarui » 19 lip 2018, o 21:25

Zapewnienia i ciekawość, pełna ich ta rozmowa.

I bardzo dobrze! Akarui'emu wielce spodobało się, że może uzyskać nie tylko receptę na przygotowanie tego specjalnego specyfiku, ale również parę porcji trucizny na początek. Zaznaczając, że nie bardzo lubi grzebać się w alchemii, to była dla niego najlepsza opcja. Upił łyk nadal gorącego naparu i uśmiechnął się od ucha do ucha, krótkie potwierdzenie, iż wiadomość doszła do uszu i została bardzo pozytywnie odebrana. Zostało jeszcze tylko jedno: - Cieszy mnie to niesamowicie, naprawdę. Z góy szczerze dziękuję. Gdybym mógł mieć tylko jedną prośbę... Czy projekt tej trucizny można nazwać "Gan" (jap. 癌, pl. Rak, jako znak zodiaku)?

Saori nie dawała za wygraną. Chciała się dowiedzieć, co takiego zdarzyło się w Hanamurze. Mina medyka zrzedła, pojawił się mały grymas, ale szybko zniknął z twarzy na rzecz dość smutnego uśmiechu, po którym nastąpiła krótka opowieść: - No dobrze, to tak w skrócie chociaż... Siedziałem w jednej z karczm i usłyszałem wzywanie pomocy. Oczywiście pobiegłem w danym kierunku. Na miejscu zobaczyłem dziewczynę, która wykrwawia się z ramienia, uszkodzona tętnica ramienna, praktycznie rozszarpana, z jeszcze tkwiącym tam kunai'em... To była próba samobójcza. Udało mi się załatać ranę. Przy okazji poznałem młodszą siostrę tejże niedoszłej samobójczyni i maleńkiego, dopiero co narodzonego dzień wcześniej synka. Żeby tego było mało, między rodzeństwem czuć było coś jeszcze, dość... Zakazanego. Gdy wszystko wydawało się pod kontrolą a ja zajmowałem się bobasem, by młoda matka mogła w końcu odpocząć, wcześniej uratowana dokończyła swojego dzieła... Wtedy też przy okazji poznałem osobiście Natsume-dono. Gdy już mleko się rozlało, musiałem odprowadzić dziewczynę z synkiem i ciałem siostry do jej domu rodzinnego. Tam się rozstaliśmy, a ja postanowiłem popłynąć do Kami no Hikage...

Pojawiły się przemyślenia Shirei-kana na temat Cesarza z Wysp, a także pytania z innej beczki. Medyk postanowił krótko odpowiedzieć: - Jeśli byś miała zamiar wybrać się na Wyspy, chętnie poszedłbym z Tobą. Myślę, że mnie zapamiętał, może i rozmowa byłaby łatwiejsza? A co do innych osób, było parę, ale nic istotnego. Przynajmniej w tej części opowieści.
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1178
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 22 lip 2018, o 11:53

Kolejne prośby ze strony Akaruia. Nawet chciał nazwać truciznę tym samym określeniem, którym nazywa się rzeczy zbyt silne względem jakiś standardów. Jednak mężczyzna powoływał się na znak zodiaku. Interesująca interpretacja. Ale jako osoba która zdobyła truciznę ryzykując własnym życiem, przyniosła ją i pokazała Shirei-kanowi, a także zgodziła się na jej skopiowanie do użytku ogólnego, Akarui wydawał się mieć pełne prawo do takiej małej, nieszkodzącej nikomu prośby. Tak też najwidoczniej uznała Saori.
- Może być. Osobiście nie ma dla mnie znaczenia sama nazwa, ale jeśli musisz to niechaj będzie to "Gan". - upiła łyk herbaty. Następnie rozmowa przeszła na ten przykry incydent. Zakazane relacje? Samobójstwa? Wszystko brzmiało jak streszczenie fabuły jakiejś niszowej książki obyczajowo-dramatycznej, z mocno zaakceptowanym romansem. Jeśli jednak Akarui twierdził, że takie coś się wydarzyło, to raczej Liderka nie miała powodów żeby mu nie wierzyć. Nie wymyśliłby tego przecież tylko dla faktu urozmaicenia swojego raportu, prawda? Nie ryzykowałby, że jego mowa ciała ujawni kłamstwo którym raczył dodać pikanterii całemu festiwalowi, czyż nie? Jest przecież rozsądnym człowiekiem, przynajmniej w pewnych kategoriach rozumowania. Tych w które nie są wmieszane żadne ładne kobiety.
- Przemyślę to, na razie nie śpieszno mi do Cesarstwa. - odpowiedziała, z gracją, wdziękiem i uśmiechem łapiąc filiżankę i pijąc trochę pysznego napoju. Wizja wspólnej podróży z Saori-hime? Romantyczne zachody słońca na tle bezkresnego morza? Wspólne kołysanie się na falach? Może nawet zwiedzanie królewskich komnat po męczącej podróży? Tyle pięknych atrakcji że samo wyobrażanie sobie tego przyprawia o zawrót głowy.
- W takim razie przejdźmy do kolejnej części.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1832
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Akarui » 24 lip 2018, o 23:07

Następny rozdział, następne przygody...

Skoro Shirei-kanowi nie jest spieszno do Cesarstwa, to i medyk nie będzie tam gnał znów na złamanie karku. Wyspy nie uciekną. No chyba, że postanowią zamknąć się na cały kontynent. Wcale podobna decyzja by nie zdziwiła Akarui'ego, po tym wszystkim co widział, co słyszał, czego doświadczył. A w centrum świata, w stolicy Rady Dwudziestu usłyszał i zobaczył wiele. Tak więc ten rozdział, najświeższy, trzeba było zrelacjonować: - Kolejna część, chyba najciekawsza. Takie zwieńczenie tych wszystkich historii. Tragedia w Kami no Hikage. Swoją drogą myślałem, że Cię tam spotkam, Saori-hime? Herbata w czarce już wystygła, ostatni łyk i odstawienie naczynia. I tak nie opowie wszystkiego na jednym wdechu.

- Cóż... Przede wszystkim, Festiwal nie został zorganizowany w celu zabawy, a przekazania bardzo niepokojącej informacji. Rada Dwudziestu pojawiła się na scenie i zaczęła opowiadać, jak to powstanie Cesarstwa pluje w twarz całego kontynentu. Jak potraktowano ich gońców, jak załatwili wszystko po swojemu. Szczerze mówiąc, jeśli tu mogę wtrącić, sam całkowicie popieram wszystko, co się wydarzyło na Morskich Klifach, też bym w łagodny sposób kazał się całej Radzie się cmoknąć. Tu Akarui zaśmiał się pod nosem. Na serio tak uważał. W końcu słyszał o wszystkim z obu stron. Najpierw w Hanamurze od samego Natsume i jego radców z innych klanów Wysp, potem w Kami no Hikage od Dwudziestki. W głowie pojawiało się jedno podsumowanie i jedno równanie. Radzie ktoś nadepnął na odcisk, ale na to zasługiwała. Nie powinno się źle mówić o martwych, ale co poradzić? - Potem padło wypowiedzenie wojny. Ot tak, prosto z mostu. Tu już nie było do śmiechu. Tylko szczerze mówiąc sam nie wiem co dalej, bo większość z tych, co zarzuciła tym planem już nie żyje, a sama Rada nie istnieje. Bo na scenie pojawił się lider Shiro Ryu razem z paroma dziwakami, wielu na scenie padło. A zebranych na placu zaatakowali zakonnicy Białych Smoków. No i rozpoczęła się rzeźnia.

Na wspomnienie tych chwil po plecach medyka przebiegł zimny dreszcz, aż sam się wzdrygnął i wyprostował, a prawa dłoń objęła lewy nadgarstek. Znów tępo zabolało, jak zawsze w takich sytuacjach. Patrząc się ślepo w rant biurka i masując rękę, kontynuował opowieść: - Od tego momentu dopiero zaczynają się naprawdę złe informacje. To nie plotki tylko prawda, choć pewnie jeszcze nie wszyscy wiedzą. Pod przebraniem dowódcy Shiro Ryu krył się ten, którego sojusz klanów pozbył się kilkadziesiąt lat temu. Ten, który nie tworzył, a niszczył. Han. Czterech dziwaków, którzy z nim stanęli na scenie, byli Jeźdźcami. A większość żołnierzy była pod wpływem jakiegoś genjutsu czy innego prania mózgu, z którego nie dało się już ich wyciągnąć. Zniszczył pałac i podobno coś z niego wyniósł mówiąc, że to ostatni element układanki. Po raz kolejny zasiał ziarno chaosu... Tutaj przerwał. Widać, sam jeszcze nie przetrawił wszystkiego, czego był świadkiem. Saori na pewno musiała sobie zdawać sprawę z tego, co przeżyli ci, którym udało się uciec z Wyspy. A ciekawe, jakie informacje zdążyły już dotrzeć przed Tozawą do Ningyō-shi?
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1178
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 26 lip 2018, o 20:41

W końcu. Ostatnia część raportu, ostatni element układanki. Najważniejsze Akarui postanowił zostawić na koniec, zgodnie z chronologią wydarzeń. Całkowicie przypadkowo informacje o największym znaczeniu dla świata musiały poczekać na swoją kolej. I tak było też w tym.
- Miałam inne obowiązki. - rzuciła zagadkowo, sącząc herbatę. I przyszła pora na raport właściwy. Szczegóły dotyczące Kami no Hikage, a właściwie preludium do nich. Pierw mężczyzna zdecydował się na krótkie przedstawienie sytuacji jaka zaszła, ogólników i jednocześnie najważniejsze. Kobieta nie przerywała mężczyźnie kiedy ten mówił o wojnie. Ona w szczególności wiedziała, co może znaczyć taka deklaracja. Możliwe że nawet rozważała cała sytuację na bieżąco, na podstawie przyjmowanych na bieżąco informacji. I wtedy uderzyło. Przerwała, a właściwie powiedziała w momencie kiedy Akarui wspomniał o zamordowanym posłańcu.
- Ale zabijanie posłańca to już przesada. Rozumiem że ich stosunek do Rady był skrajnie negatywny, ale pozbawianie życia dla potwierdzenia swojej niechęci? Nie dziwię się że kontynent uznawał ich swojego czasu za barbarzyńców. - skomentowała ostrym tonem. Dość niespodziewanie zresztą, ale może słusznie? Zabijanie gońca który tylko przynosi wiadomość? Z cywilizacją i kulturą nie mogło mieć to wiele wspólnego. Turniej w Cesarstwie ocieplił nieco wizerunek wysp, ale takie małe nieprzyjemności zawsze się pamięta najbardziej. Kiedy wydawało się że nic nie zdoła jej ruszyć, to coś ją ruszyło. Spojrzenie skierowane w Akaruia było delikatnie nawet proszące. Jak gdyby chciała, żeby powiedział że to kolejny z jego żartów za który mogłaby go zganić. Ale niestety nie, to było jak najbardziej prawdziwe.
- Więc jednak to prawda. - mruknęła pod nosem, poważnym głosem. To był moment kiedy wesołki się skończyły, kiedy trzeba było poważnie usiąść i przedyskutować losy świata. Dalsze poczynania. Upewnić się co do informacji i spróbować uzyskać ich jak najwięcej.
- Słyszałam plotki, na krótko przed twoim przybyciem. Miałam nadzieję że to tylko to, plotki bez pokrycia w rzeczywistości. Cóż, w takim razie powiedz wszystko co wiesz. Dokładnie i rzetelnie, chcę wiedzieć o każdej rzeczy jakiej byłeś tam światkiem.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1832
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Akarui » 29 lip 2018, o 00:54

- Każdemu zdarzy się potknięcie, Saori-hime. Krótkie zdanie rzucone dokładnie po kropce postawionej przez Shirei-kana, gdy skończyła mówić o zabiciu posła. Tak, to było prawdziwe stanowisko Akarui'ego i się go nie wstydził. Każdy może się pomylić, zbyt gwałtownie zareagować, zrobić coś nieodpowiedniego. Jedna rzecz, która stała się w przeszłości, nie ma prawa zasłonić tego, co niesie przyszłość. Błędy trzeba naprawić, swoje odpokutować, ale żyje się dalej. - Poza tym, stało się to przed powstaniem dobrze zorganizowanego Cesarstwa, z tego co kojarzę. Inni ludzie, inni dowódcy.

Oboje się unieśliśmy a dalsza wymiana poglądów mogła by doprowadzić do kłótni. A tu nie czas na kłótnie. Pora pokazać pamiątki. Podszedł do okna i je zasłonił. Może i nikt nie słyszy, ale lepiej, żeby nikt nie patrzył. Wyciągnął zwój z torby i postawił na stole, siadając w swoim fotelu. Powoli odwijał go za pomocą linek chakry, mówiąc: - By przejść dalej, chciałbym Ci kogoś przedstawić. Jedna z Czterech... W tym momencie pojawiła się lekka chmurka dymu, a przy medyku stanęła marionetka. -... Kabuto. A przynajmniej to, co zostało. Robiła niezły rozpierdol po całym mieście w swojej pierwszej formie, wielkiego, okutego w zbroję rycerza. Akurat uciekałem z placu z grupą innych Shinobich, gdy się na nią natknęliśmy. Dzięki temu, że w grupie podzieliliśmy się informacjami, wywnioskowałem, że to marionetka. Shirei-kan klanu Hyuuga wykrył w niej dwa źródła chakry. Okazało się bowiem, że forma rycerza stanowi ludzką marionetkę z użytkownika żywiołu lodu. Hitokugutsu. Pierwsze, jakie w życiu widziałem na własne oczy. A w środku kryło się prawdziwe ciało, ta dziewczynka. Kolejna ludzka marionetka. Wyskoczyła, gdy jeden silny użytkownik katonu rozwalił pierwsze ciało.

No tak. Tylko należało wyjaśnić jeszcze jedną rzecz. Dlatego też mówiąc dalej, Tozawa wyciągnął i odpieczętował jeszcze jeden zwój. W nim była poprzebijana i poniszczona puszka, która idealnie pasowała do dziury w klatce marionetki. Wtedy zaczął kontynuować: - Jeśli marionetka jest ciałem, przedstawiam Ci duszę Kabuto. Dopiero, gdy udało się przebić tą puszkę, ona została pokonana. W tym momencie może Ty mi coś o tym opowiesz?
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1178
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 31 lip 2018, o 01:40

Potknięcie? Jakie nieszkodliwe określenie. Potknięciem nazywa się zazwyczaj rzeczy drobne. Zgubienie monety, niewielka pomyłka w obliczeniach w księgach kupieckich, przypadkowe wpadnięcie na kogoś na ulicy. Drobne rzeczy, które nie wpłyną w jakimkolwiek stopniu na ludzi wokoło. No, może w nieznacznym stopniu. Nie zniszczą życia, karier, nie doprowadzą do rozwodów. Ale żeby zabicie kogoś uznawać za potknięcie? To już chyba podchodziło pod celową manipulację powagą faktów. Albo pod wyjątkowo ubogi słownik. Czy medyk, zajmujący się przecież ratowaniem żyć, mógł nazwać oddzielenie głowy od reszty ciała i wysłanie jej największej sile militarnej na świecie "przypadkiem"? Ten oto Akarui potwierdzał że tak, można było to tak nazwać. Liderka była nieprzekonana, widać to było wyraźnie po jej mimice. Ale postanowiła nie kontynuować tematu. To chyba nie była odpowiednia pora na rozważanie o moralności nowego Cesarza i nazewnictwie otwartych aktów niepotrzebnych, w jej mniemaniu, śmierci.
Następnie zachowanie Akaruia zmieniło się. Wstał i zasłonił okna. Takie zachowanie mogłoby wydawać się podejrzane i wywołać sprzeciw każdego Lidera. Poza Saori rzecz jasna. Ona jedynie zmrużyła oczy nieco podejrzliwie. Ale ufała swojemu podwładnemu na tyle, by pozwolić mu odpieczętować przedmiot ze zwoju. Kukłę. Kobieta wstała. Ze spokojem podeszła do kukły i zaczęła ją badać. Poruszać stawami, sprawdzać stan. Najwięcej uwagi przyciągnęła jednak pustka w miejscu, gdzie powinno coś być. Otwór w kształcie walca. Otrzymawszy to i dokładnie obejrzawszy, usiadła ponownie na krześle.
- Ninja zmieniony w kukłę jednym z Jeźdźców Hana. Nigdy bym nie pomyślała że największe sekrety naszego Rodu mogą zostać użyte w takim celu. - odparła, spokojna jak nigdy. Oczywiście na pewno była mocno tknięta od wewnątrz co tylko potwierdzały jej słowa. Ale nadal, sam fakt że tajemnice kuglarstwa były aktywnie używane przez... kogoś? No właśnie, to musiał być jakiś Ayatsuri, a nie randomowy Ninja.
- Prosiłabym, żeby to co zostanie tutaj powiedziane było pomiędzy nami. Tak samo jak zastępuje się utracone kończyny protezami, tak można dojść do momentu kiedy zastępuje się całe ciało mechanicznymi elementami. Odpowiednio wtajemniczony Ayatsuri może zmieniać innych, żywych ludzi w kukły, które zachowują specjalne umiejętności danej osoby. Tak samo może zmienić siebie. Jedynym pozostałym ludzkim elementem jest ten cylinder. Zawiera serce człowieka który został zmieniony. Jest to największe tabu naszego Rodu. - powiedziała. Chyba nie było już konieczności trzymania w tajemnicy takiego czegoś, kiedy Akarui był świadkiem tego wszystkiego, miał styczność z ludzkimi kukłami. Który był doskonale świadomy istnienia czegoś takiego. Shirei-kan nie był tutaj jak przestraszone rodzicami dziecko. Godnie i z dumą podzieliła się wiedzą o tajnikach swojego klanu i to w zasadzie tylu.
- Więc jeśli już chciałbyś korzystać z twojej zdobyczy, to z łaski swojej załataj dziurę po cylindrze i zmień podstawową aparycję kukiełki. Kto wie, może znajdzie się jakaś osoba która rozpozna osobę którą kiedyś był ten Jeździec.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1832
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Akarui » 3 sie 2018, o 21:52

Akarui spokojnie siedział na swoim miejscu i patrzył, jak jego Shirei-kan bada znaleziska. Każdy staw został poruszony, twarz dokładnie obejrzana, niektóre mechanizmy sprawdzone. Podobnie z puszką, na którą promienie światłą przedostające się przez szpary w kotarach padły pod każdym możliwym kątem. Księżniczka podsumowała również swoją wiedzę na temat tajemnej sztuki Hitokigutsu zaznaczając, by nie dzielić się tą wiedzą dalej. Wtedy też i medyk mógł się wtrącić: - Rozumiem. Ojciec za życia mi o tym opowiadał. Nie wierzyłem jdnak, dopóki nie zobaczyłem na własne oczy, Gdy to jedna jej marionetka wyzwalała lód, inna wybuchy klanu Harestu, kolejna władała polem magnetycznym a ostatnia sterowała piachem spod naszych nóg. Podczas walki by przechylić szanse zwycięstwa na naszą korzyść musiałem podzielić się informacją, że walczymy z czymś, co kiedyś było shinobi'm, a teraz jest lalką. Jedynie to ostatnie ciało, któremu się przyglądasz, nie stosowało innych technik niż naszego klanu.

Saori następnie wyszła z radą do Tozawy, by w razie chęci operowania marionetką, pozbyć się jej "ego". Zmiana twarzy i załatanie dziury w klatce piersiowej. Bała się, że lalka może zostać rozpoznana. Należało i na to odpowiedzieć: - Myślę, że w miejsce dziury jak i mechanizmu obok, który służy do sterowania wieloma lalkami, można zainstalować coś ciekawszego, choć wiesz, że nigdy nie byłem zbyt dobry w te klocki. Pamiętasz na pewno, jak inni się ze mnie śmiali, prawda? Jedyny Ayatsuri, który nie walczy lalkami... Cóż, wspomnienia nie były zbyt miłe. Ten brak akceptacji ze strony rówieśników był jednym z powodów, dla których mieszkanie w Shigashi no Kibu razem z matką tak go cieszyło. Nie należy jednak rozpamiętywać tych rzeczy, nie należy odbiegać od tematu: - Twarzy bym jednak nie zmieniał. Jest tak misternie wykonana, szkoda mi jej. I mało osób, które widziało ta twarz, przeżyło. A ci, co przeżyli, to wiedzą, że ją mam. Wiedzą też o moich umiejętnościach i przynależności do klanu kuglarzy. Czuję się więc bezpiecznie.

Pozostała jedna rzecz, jaką należy się podzielić ze swoją liderką. Medyk pozwolił sobie wziąć czystą kartkę i pióro. Dokładnie pamiętał symbol na niektórych częściach zniszczonej marionetki. Gdyby zapomniał, Kabuto również jest nią oznaczona gdzieś od środka. Nie było jednak potrzeby tam zaglądać. Parę prostych linii tworzących niezamknięty kształt trójkątny. Każdy kuglarz powinien oznaczać swoje dzieła. Symbole tych największych rosną do miana logo. O niektórych się pamięta, o niektórych powinny istnieć zapiski. Może i ten znak były znany? - Może już zauważyłaś, gdzieś wewnątrz jest symbol twórcy. Dostrzegłem go również na innych marionetkach Kabuto. Myślę, że to jej symbol jeszcze z czasów, gdy była normalnym członkiem klanu. Może warto by było prześledzić archiwum? Moglibyśmy się dowiedzieć kim była Kabuto, kiedy żyła, może tez co się stało, że postanowiła przystać do Antykreatora?
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1178
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 5 sie 2018, o 14:37

Tajemnice Rodu Ayatsuri wyniesione, użyte w celu szerzenia śmierci i chaosu. Ludzkie kukły na usługach Antyreatora. Który z klanu zdradził swoich rodaków? Na pewno klucz był w symbolu, wizytówce kuglarza. Shirei-kan zresztą naszkicował go na osobnej kartce podczas przeglądania mechanizmów i całej kukiełki. Nie pominęła niczego i mimo że było to jedynie pobieżne przeszukanie, to doświadczenie właściwe jej pozycji było widać. Zwłaszcza, kiedy wyjęła z kabury kilka małych narzędzi. Wiedziała gdzie pociągnąć, żeby otworzyć jej ciało. Nie zrobiła jednak pełnej sekcji kukły, ograniczając się do prostego przeglądu. Jakby nie patrzeć był to łup Akaruia. Ten jednak nie za bardzo chciał korzystać z marionetek. Nawet jako członek Rodu którego umiejętności opierały się właśnie na kukłach. Kobieta wróciła za swoje biurko.
- Naprawdę myślisz że jest to czas na wybrzydzanie? Masz przed sobą perfekcyjny mechanizm stworzony przez jednego z prawdopodobnie najpotężniejszych kuglarzy jakich znał świat. Twoje osobiste preferencje nie mają znaczenia jeśli zginiesz, bo nie dałeś z siebie wszystkiego co mogłeś. Wstrzymanie się przed użyciem środka który może zapewnić ci przeżycie to śmierć na własne życzenie. - kobieta zmieniła swoją postawę ot tak, niczym grom z jasnego nieba. Raz zachwycona i skupiona na przeglądaniu skomplikowanych mechanizmów kukły Kabuto, a raz całkowicie poważna, aż śmiertelnie można by powiedzieć. Bo ma to sens, że wstrzymywanie się od dawania z siebie wszystkiego jest niczym mówienie "Zabij mnie, nie walczę na poważnie". W pewnym momencie Akarui może przypłacić życiem za swoje osobiste preferencje odnośnie kukiełek. Czy będzie warto? Kobieta zdawała się o tym myśleć jeszcze przed tym jak zrobił to mężczyzna.

Akarui miał zamiar naszkicować symbol, ale kobieta zdążyła chyba to zrobić podczas przeglądania wnętrza kukiełki. Najwidoczniej jakiś inny mechanizm nosił owy symbol. Albo też wewnętrzna strona obudowy. Kobieta, kiedy zasiadła za biurkiem, długo przyglądała się znakowi. Po minucie czy dwóch mruknęła coś do siebie, na tyle cicho by nawet Akarui siedzący naprzeciwko niej nie był w stanie tego dosłyszeć. Ale chwilę później mówiła już otwarcie i do rozmówcy.
- Na pewno poszukam. Skądś go kojarzę, a ostatnio przeglądałam archiwa jakiś tydzień temu. Powinnam coś ustalić, ale musi być to kuglarz z dawnych czasów, zakładając że był jednym z Jeźdźców od samego początku.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1832
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Akarui » 6 sie 2018, o 08:31

I uderzono w czuły punkt.

Największą bolączką Akarui'ego było właśnie wykorzystywanie swojego potencjału. Przez dość mroczne przygody z dzieciństwa odwrócił się od tego, co jest istotą, centrum i rzeczą najważniejszą w klanie jego ojca - marionetki. Zamiast tego medyk ćwiczył swoją chakrę i ciało, chcąc własnymi rękoma zapracować na szacunek i uznanie. Gdy jednak w ręce kuglarza, który nie lubi tego sposobu walki, trafia takie cudo... Czy to nie zaburza trochę fundamentów, na których te przekonania stoją?

Poza tym, bez oszukiwania się. Gdy robi się ciężko, nicie idą w ruch. Nie trzeba medykowi wspominać, jak to dzięki niciom uratował spadających z Muru podczas bitwy z dzikimi. Nie trzeba wspominać, jak to nagle pojawiająca się znikąd beleczka zasłoniła sojusznika przed rzuconą bronią na ulicach Kami no HIkage. Nie trzeba wspominać, jak musiał odciągnąć Chise przed niechybną śmiercią podczas potyczki z Kabuto. I właśnie, samo pokonanie Jeźdźca też było szczególnie związane z umiejętnością Chakura no Ito. - Rozumiem, Saori-hime. Trafił mi się niezły kawał lalki i byłbym głupi, gdyby w potrzebie jej nie wykorzystał. Ale jest to dla mnie ostateczność.

Gdy Shirei-kan skończyła oglądać marionetkę, ta znów znalazła swoje miejsce w zwoju w torbie. Puszka jednak została na stoliku. - Puszkę mogę zostawić. Może da się z niej jeszcze wyciągnąć jakieś informacje. Mimo przebicia i zniszczenia, całą drogę na kontynent miałem dziwne przeczucie, jakby mogło się stać coś jeszcze. Kabuto sterowała mrowiem marionetek za pomocą nici chakry z mechanizmu połączonego z puszką. A jeśli w puszce coś żyje? Jeśli z puszki mogą wyjść nici chakry? Ech, jak z jakiegoś koszmaru...

Potem dopił ostatnie krople napoju z czarki i zamknął swoją torbę, mówiąc: - To chyba wszystko na teraz, Saori-hime. Pewnie zostanę parę dni w mieście, także będę mógł się zgłosić w razie potrzeby. Czy to w sprawie trucizny, czy symbolu lalkarza. Teraz jednak chciałbym udać się na wypoczynek...
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1178
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 7 sie 2018, o 14:11

Liderka trafiła idealnie wręcz. W ten jeden punkt w który uderzenie bolało prawdopodobnie najmocniej ze wszystkich. Co to za kuglarz, który nie używa kukiełek? To niczym Sabaku nieużywający swojego piachu, albo Maji walczący drewnianymi shurikenami. Ktoś kto nie wykorzystuje całego swojego potencjału przez własne ułomności czy przekonania jedynie traci. Co można zyskać, kiedy świadomie odcina się od jednych z mocniejszych korzyści płynących ze swojego dziedzictwa i pochodzenia?
Akarui to poczuł i widać to było nawet z zewnątrz. Nawet jeśli używał swoich nici w krytycznych sytuacjach i faktycznie były użyteczne, niedawno nawet bezpośrednio przyczyniły się do pokonania jednego z Jeźdźców Antykreatora, to nie mogły rozwiązać wszystkiego. Kukły same w sobie też nie pomagały i trzeba było umieć się z nimi bawić żeby osiągnąć satysfakcjonujący efekt. Ale mężczyzna chyba zrozumiał przekaz Liderki. Że w krytycznych sytuacjach powinien korzystać ze wszystkiego, nawet jeśli nie za bardzo za tym przepada. Albo z innych, spowodowanych wcześniejszymi doświadczeniami, powodów. Saori nie powiedziała nic, jedynie uśmiechnęła się i kiwnęła głową na znak, że zrozumiała swojego podwładnego. Dalej Akarui wyraził chęć zatrzymania puszki. Zawierała w sobie wszak serce poprzedniego właściciela, ale co Akarui mógłby z nią zrobić? Nie było chyba żadnego powodu żeby mu zabronić. Jemu, zaufanemu przedstawicielowi Rodu Ayatsuri.
- Oczywiście. Wyślę do ciebie list kiedy tylko zakończymy prace nad składem trucizny. Daj znać strażnikom kiedy będziesz wychodził z wioski, dobrze? - zapytała Liderka na odchodnym, powoli sącząc herbatę. Nie była nawet w połowie filiżanki, kiedy mężczyzna postanowił zakończyć spotkanie i udać się w swoją stronę. Porozmawiał, dowiedział się tego czego miał się dowiedzieć, nie było dłużej potrzeby zawracania głowy Saori-hime.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1832
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Akarui » 9 sie 2018, o 10:42

Kończmy więc to spotkanie.

Nie było na co czekać. Medyk podzielił się ze swoja Liderką wszystkim, czy mógł. Zostało parę rzeczy, jak na przykład utworzenie na gruzach Shiro Ryu nowej grupy, której zajęciem było zbieranie informacji na temat Hana oraz polowanie na niego i jego popleczników. Obiecał jednak Kenshi'emu, że ta informacja nie zostanie na razie ujawniona i zamierzał słowa dotrzymać.

Po tak długiej podróży Akarui marzył o odpoczynku. Uważał, że spełnił swój obowiązek i należy mu się nagroda, którą był odpoczynek w tutejszych gorących źródłach. Choć może sen? Tak, najpierw sen. A potem list do matki, żeby się nie martwiła. A potem parę godzin w ciepłej wodzie...

Tak rozmarzony wstał z fotela i ukłonił się nisko swojej Shirei-kan, mówiąc: - Tak jest, Saori-hime. Gdybyś znalazła chwilę by dołączyć do mnie w gorących źródłach, serdecznie zapraszam. Mrugnął okiem i skierował się do wyjścia, zostawiając po sobie jedynie puszkę z sercem Kabuto.


z/t
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1178
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Hibana » 18 sty 2019, o 09:42

Obrazek
"Nowe Życie"
Dla: Ayatsuri Juranu
Misja rangi C
5/30


Idąc z kapitanem, Juranu mógł poczuć jak czuje się ważny człowiek. Ten zszedł z drogi, tamten się skłonił, a inny powiedział „Dzień dobry”. Ważny? Może raczej „szanowany”. Pewnie nie jeden ludzki problem w osadzie rozwiązał. Nie jednemu w życiu pomógł. Ludzie znali, a przynajmniej kojarzyli, toteż nie miał najmniejszych problemów z przebiciem się przez tłumek ciekawskich – zebranych pod drzwiami siedziby.
Nie było ich za dużo i nie byli szczególnie groźni, czy nachalni. Głównie starsze kobiety. Bazarowe przekupy w grubych chustach. Kłębiły się jedna przy drugiej i szeptały o czymś – mocno zaaferowane. Wszystko wskazywało na to, że zebrała je tutaj jakaś świeża i gorąca ploteczka. Jedna się dowiedziała, powiedziała drugiej, druga już biegnie do trzeciej, a trzecia do czwartej, bo „Słyszała pani ...?!” i mamy pod siedzibą tłumek, który czeka na coś, kogoś.
O czymś gadały, kogoś, czegoś wypatrywały, aż poderwała się jedna widząc Juranu. „O!” zakrzyknęła i już gotowa była podnieść krzyk, że to ten, gdy uspokoiła ją druga „Nie, to nie to”.
Jeszcze parę z nich zwróciło uwagę na Juranu. Mógł się poczuć wyjątkowy i nieznaczący równocześnie. Najpierw pełne podziwu i radości „O!”, a potem spływające rozczarowaniem „A nie, jednak nie”. Z kim go myliły? Zapewne z tym dla kogo się tutaj zebrały. Kimkolwiek by on nie był.

Kapitan wprowadził go do środka, a następnie do jednego z wielu pokoi. Nic szczególnego. Mały, ciasny pokoik z jednym biurkiem i paroma krzesłami. Na ścianach jakieś obrazki, na półkach portrety dzieci. Zwykłe biuro, zwykłego urzędnika. Czekały tam już na nich dwie osoby.
Pierwszą, był – jak można się było spodziewać – urzędnik i domniemany właściciel biura. Nikt warty większej uwagi. Rasowy gryzipiórek, chudy, niewyględny z grubymi szkłami przywiązanymi do oczu. To chyba był ten nowomodny wynalazek zwany „okulary”. Nosił takie coś i wyglądał jakby nie mógł bez tego funkcjonować.
Urzędasek siedział za biurkiem i gorąco o czymś dyskutował z drugą znajdującą się w pokoju osobą.
Była nią kobieta. Piękna, wysoka, o długich białych włosach i jeszcze bielszej cerze. Siedziała na krześle pod ścianą, bokiem do gryzipiórka. Przerwała rozmowę wraz z wejściem dwóch mężczyzn. Uśmiechnęła i skinęła głową w ich stronę – na powitanie. Była damą. Nie dziewczynką, nie kobietą, a „damą” - najprawdziwszą. Ubierała się, czesała i mówiła jak dama. Nawet pozycja w jakiej siedziała miała w sobie coś z „wyższych sfer”.
Urzędnik również zauważył przybycie kapitana wraz z Juranu.
-Nareszcie – zawołał wstając od biurka i podchodząc do nowo przybyłych. - Już myślałem, że was te baby na dole dorwały. To jest ten chłopak, o którym mówiłeś?
Kapitan potwierdził
-Miło mi Cię poznać. Juranu, tak? - Zwrócił się do chłopaka. - Nazywam się Ayatsuri Tori. Wybacz, że ściągnęliśmy Cię o tak wczesnej porze, ale sprawa jest nagląca, a Hirohito uważa, że najlepiej się do niej nadajesz. Usiądziesz?
Mówił szybko i jeszcze szybciej się poruszał. Jak nakręcona wiewiórka.
Wskazał chłopakowi krzesło tuż obok pięknej nieznajomej.
Kim była? Czego dotyczyła sprawa? Co ściągnęło te przekupy pod wejściem?
Tego, trzeba się było dowiedzieć.
ObrazekLokalizacja Hibany: Polana na obrzeżach osady
Prowadzone misje:
Avatar użytkownika

Hibana
Niespodzianka Zimy
 
Posty: 328
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG: 66265515
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Ayatsuri Juranu » 18 sty 2019, o 15:54

Tłum przekupek na drodze to nie było to, czego Juranu się spodziewał idąc do siedziby władzy. W ogóle nie lubił przebywać w grupach ludzi, preferował spotkania jeden na jeden, gdzie jego osobowość ma znaczenie, a nie musi się przerabiać na jakąś sztuczną ikonę dla tłumu. Z drugiej stroni było znikanie, ale wtedy ten cały dotyk, bliskość ciał, swąd pobliskich ludzi. Fuj. Okropność. Jego przyjaciele to drewno, płótno i od niedawna ceramiczny moździerz. Rzucił więc kilka groźnych spojrzeń przebijając się przez gadatliwą masę, którą najchętniej by rozgonił. Ach, gdyby tylko miał ze sobą jakąś bombkę dymną, która wprowadziłaby panikę i ludzie by uciekali, wzajemnie na siebie wpadając, co dałoby chociażby cień uczucia, jak on się czuje wśród nich, gdyby nie fakt tego, ze umiał te uczucia powstrzymywać. Gdyby ten tłum żył swoim życiem, tętnił, pulsował i stanowił działający twór, który reprezentowałby piękno cywilizacji ludzkiej, ale nie. Pokazywał najgorszą stronę. To grupa pasożytów, żerująca na cudzej historii, zamiast zająć się samym sobą, zamiast tworzyć swoje ku chwale grupy, społeczności i gatunku ludzkiego. Tylko czy gatunek ludzki aż tak bardzo potrzebuje każdego? Nawet najgorszej przekupy, która zamiast sprzedawać i transferować dobra, wprowadzać swoją cegiełkę do lokalnej ludności, ona tylko mieli ozorem i nawija o byle czym, zajmując przy tym podobne sobie klientki. Powinno się to oczyścić. Gdyby tylko zastąpić jakoś ludzi. Jeden sprawny Ayatsuri mógłby prowadzić kilka stoisk za pomocą swoich marionetek. Może powinien to zaproponować Władzom, skoro akurat wchodzi do ich siedziby?

W końcu jednak udało się przedrzeć przez ten pasożytniczy organizm na ciele sprawnego społeczeństwa i dotarł do środka budynku. W końcu spokój, rozluźnił więc mięśnie i odetchnął z ulgą. Znów był standardowo lekko zgarbiony, o luźnej postawie, podążał za kapitanem straży, który dał mu swój kredyt zaufania. Podążał za nim aż do pomieszczenia, gdzie czekał na niego urzędnik z wystrojoną kobietą. Znowu taka, żeby tylko nie powtórzyła się historia z Sogen, bo jeszcze pomyśli, że damy to gatunek na wyginięciu nie przez zmiany zachowania i zbliżenie się do pospólstwa, a przez samobójstwa. Jakkolwiek Juranu mógł sobie z tego typu kobiet lekko żartować, ale mimo wszystko doceniał je dużo bardziej niż ten rodzaj przekupy na targu. Szczególnie, że te także doceniały jego, czy to ze względu na służalczy charakter białowłosego, czy przez to, że każdy jego gest może doprowadzić do piękna. Nie oceniał jednak tej kobiety, której nie znał. Dopiero się może dowie, co ich dwójkę tutaj sprowadza.

Gdy tylko został zapytany o tożsamość, wyprężył się na baczność, po czym lekko pochylił wyprostowany tułów, żeby oddać honory.
To ja. Do usług. – w takich miejscach trzeba słuchać, a nie się pytać, dlatego nie marnował czasu na przedstawianie się. Rozluźnił natomiast ciało i przybrał już normalniejszą pozycję – Każda jest pora jest dobra, po prostu niektórych walory są przeceniane, a innych niedoceniane. – powiedział optymistycznie, gdy kierował się do wskazanego miejsca aby na nim spocząć. Miał nadzieję, że wkrótce się wyjaśni, bo aktualnie pytań miał zbyt dużo, żeby je zadać, a mogły się szybko rozwiać przy nawet pierwszym zdaniu gryzipiórka…
Avatar użytkownika

Ayatsuri Juranu
 
Posty: 433
Dołączył(a): 18 lip 2018, o 18:51
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie białe włosy, ukryte w większości pod bordowym płaszczem. Blada cera. Średni wzrost.
Widoczny ekwipunek: Bordowy płaszcz, brudny i podniszczony. Wybrzuszenie sugeruje noszenie pod nim dużej torby na ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6012
GG: 2334356
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Hibana » 19 sty 2019, o 13:56

Obrazek
"Nowe Życie"
Dla: Ayatsuri Juranu
Misja rangi C
7/30


-Pozwól zatem, że przedstawię – zaczął urzędnik, gdy Juranu zajął swe miejsce. - Pani Kanemochi Kasumi – powiedział wskazując otwartą dłonią na młodą damę obok. - Pani przybyła do nas aż z Shigashi no Kibu. Mam nadzieje, że wiesz gdzie to jest? - Nie czekał na odpowiedź. - To kraj kupiecki na północ stąd. Nasz kraj ma z nim bardzo dobre stosunki i stąd...
-Echem! - Przerwał mu Hirohito, ruchem głowy wskazując na panią Kasumi. - Może panienka sama opowie, co ją tutaj sprowadza?
Kobieta drgnęła słysząc, że o niej mowa, a gryzipiórek przełknął swój monolog, by zamknąć się w krótkim:
-Racja. Proszę, niech pani mówi – uśmiechnął się i osunął na krzesło.
Wyglądał jakby właśnie odebrano mu całą przyjemność życia. Bo co on może? Ani walczyć, ani tworzyć. Dzień w dzień przyjmować ludzi z problemami i shinobi do ich rozwiązania. Tyle jego, co się przy tym nagada. Cała radość urzędniczego życia – mówić jednemu o kłopotach drugiego. Nie tym razem. „Sama opowie”, też coś. To na co on tutaj?
Facet miał focha, a kobieta tremę, więc na dłuższy czas mowa w pokoju zamilkła. Przerwał ją kapitan:
-Proszę mówić – ponaglił.
Pani Kasumi uniosła głowę, lecz nic jeszcze nie powiedziała. Poruszyła się kilka razy na krześle, jakby niepewna jak siedzieć. Była damą, ale nie był to pokój dla dam. Trzech mężczyzn, z trzech różnych stron. Nie była pewna do kogo mówić. Kręciła się patrząc to na urzędnika, to na kapitana, to na chłopaka. „Damie tak nie wypada”, widać było jak te słowa krążą po jej zakłopotanej główce. Ostatecznie, na adresata opowieści wybrała Juranu. W końcu, jako jedyny jej jeszcze nie słyszał.
-Miło mi poznać, panie Juranu – skłoniła się lekko w jego stronę. Głos miała cichy i delikatny. - Proszę pozwolić, że jeszcze raz się przedstawię. Nazywam się Kasumi i pochodzę z rodziny Kanemochi w Shigashi no Kibu. Mój ojciec jest właścicielem jednej z największych tkalni w prowincji. Nasza firma produkuje rocznie tony materiałów, które są wysyłane do niemal wszystkich prowincji, również do Sabishi – spojrzała na strój Juranu. - Nie wykluczone, że ubrania, które pan nosi także pochodzą z naszej fabryki.
-Proszę powiedzieć, dlaczego pani przyjechała – ponaglał urzędniczek, choć szybko skulił się pod karcącym wzrokiem kapitana.
Kobieta się nie zraziła.
-Oczywiście – rzuciła kulturalnie w stronę gryzipiórka. - Przyjechałam, aby wyjść za mąż – powiedziała suchym tonem. Nie wyglądała na „szczęśliwą pannę młodą”. - Mam zostać żoną, syna tutejszego producenta barwników do tkanin. Nasi ojcowie chcą założyć spółkę, a to małżeństwo ma pomóc w negocjacjach. Firma mego ojca...
-Proszę powiedzieć o napadzie – przerwał okularnik, przekonany, że „on by to lepiej opowiedział”.
Kasumi schyliła głowę w pokorze.
-Racja, to chyba bardziej istotne. Wyruszyłam z domu w towarzystwie prawie stuosobowej świty – urwała, głos jej się załamał. - Jednak do Ningyo – shi dotarłam już tylko ja i trzech moich przybocznych...
-Zaatakowali ich bandyci! - Czy ten chudzielec może się w końcu zamknąć? Szkoda tylko, że miał racje, a kobieta skinęła głową na potwierdzenie jego słów.
Dlaczego ktoś miałby atakować ślubną procesje córki producenta tkanin? A co ważniejsze: jaką role w tym wszystkim ma odegrać Juranu?
ObrazekLokalizacja Hibany: Polana na obrzeżach osady
Prowadzone misje:
Avatar użytkownika

Hibana
Niespodzianka Zimy
 
Posty: 328
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG: 66265515
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Ningyō-shi (Osada Rodu Ayatsuri)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość