Grota daleko na zachód

Prowincja w regionie Samotnych Wydm, wysunięta najdalej w kierunku zachodnim. Zamieszkana jest przez Ród Ayatsuri, starający się strzec granic tego terytorium - niestety, jest to trudne zadanie ze względu na wielkość Sabishi oraz sąsiadujące z prowincją nieznane tereny. Krajobraz okolicy jest dosyć monotonny - gdziekolwiek nie spojrzeć, wszędzie ogromne połacie pustyni, z niewielkimi wyjątkami w postaci oaz. W trakcie podróży można się czasem natknąć na gliniane budynki, doskonale zamaskowane. Pośród piasków tych ziem można też znaleźć wędrowne osady Szczepu Kaguya.

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Rindou Arashi » 23 wrz 2018, o 23:59

35 / ...

Dwoje wojowników stało naprzeciw siebie, każdy w pewien sposób szykował się do walki a wszystko to działo się na oczach wielu przygotowanych do walki ludzi. Nie wiadomo jakie były ich zamiary, czy zachowają się równie honorowo jak ich przywódca, czy może wbiją mu ostrze w plecy przy najbliższej okazji. Wszystko to było jedną wielką niewiadomą, z którą nasz bohater musiał się liczyć, jednakże jak tu być skupionym na otoczeniu, kiedy to zbliżał się w jego kierunku przeciwnik. Jego ostrze ciągle znajdowało się w pochwie, kiedy to Yura sięgnął do torby i rzucił w kierunku przeciwnika kunai. Rzut nie był jakoś szczególnie celny, jednakże kierował się górną część korpusu. Atak nie był ciężki do sparowania, szermierz przeniósł środek ciężkości na drugą nogę i wykonał zwód, przechylając się w drugą stronę. Wtedy też dostrzegł coś niesamowite. Po wyszeptaniu przez Mori Jina pewnego zdania, powietrze w koło niego delikatnie zgęstniało, jego oddech uległ pewnej zmianie. Mięśnie błyskawicznie napięły się, aby rozluźnić się sekundę później.
- Widzę, nie patyczkujesz się! W takim razie ja też nie będę. - odezwał się mężczyzna, dobywając miecza i wykonując w miarę szybki zamach. Niestety, nie było ono w stanie zatrzymać nadciągającego uderzenia. Noga Yury wbiła się wręcz w kolano ofiary, rozrywając je i wyrzucając w powietrze ogromne ilości drewnianych drzazg. W tym momencie przeciwnik dokończył swoje cięcie, przejeżdżając po barku i ramieniu młodzieńca, tworząc rozcięcie w jego ubraniu i zagłębiając się prawie do kości. Po tej wymianie nasz bohater z krwawiącą ręką odskoczył do tyłu na jakieś 3-4 metry. Stanął na równe nogi, odczuwając nieprzyjemny ból w prawej części swojego organizmu. Naprzeciw niego przeciwnik niewzruszenie zajmował swoje miejsce. Po mimo braku jednej nogi stał na ziemi, zdawało mu się nawet, że delikatnie się nad nią unosi. Dopiero teraz, kiedy zaczął mu się dokładniej przyglądać, spostrzegł, że z nogi wystają drewniano-stalowe elementy. Nie było jednakże czasu na dalsze oględziny, gdyż stojący naprzeciw niego potwór wyciągnął rękę przed siebie i wystrzelił z niej 3 kunai'e, tuż za nimi ruszył sam wojownik, tym razem wznosząc się nad ziemia jakiś metr. Będąc ze 2 metry od młodzieńca ruszył dłońmi, wypuszczając z każdego palca ogromne na 40 cm, zakrzywione szpony.
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
 
Posty: 1078
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Yura » 25 wrz 2018, o 13:16

Atak się udał i choć sekwencja uniku przeciwnika w głowie Yury wyglądała nieco inaczej, to mimo wszystko nie było tak źle. Chłopak spojrzał na swoją rękę, która być może wspaniała przed ciosem nie była, ale po nim wcale nie wyglądała lepiej. Ciepła ciecz zaczęła sączyć się z rany, a następnie zalewać szary materiał jego górnej cześci ubrania. Yura uśmiechnął się pod nosem i przerzucił wzrok na oponenta. Rana była dość głęboka, więc dłuższa walka z pewnością nie przemawiałaby na jego korzyść. Na całe szczęście Mori Jin dostrzegł coś niezwykłego. Już w momencie uderzenia poczuł, że ręką nie trafił na ludzką nogę. Uczucie towarzyszące ciosowi w niczym nie przypominało ciała człowieka czy też jego kości. Wszystko było zbyt sztywne i delikatne. Jego przypuszczenia potwierdziły się w tym samym momencie,w którym zauważył drzazgi rozsypane dookoła. Drewniana noga? Tak wyglądała pierwsza myśl syna rolnika, ale ta niemal natychmiast została wyrzucona z głowy. Gdyby tak było, to trudniej byłoby mu zachować balans, a przecież stał jak gdyby nigdy nic. Uśmiech na twarzy Yury po raz kolejny się poszerzył, ale nie widać było w nim radości, a raczej ekscytację. Wiedział już trochę co się dookoła niego dzieje, dzięki informacjom wyjawionym mu przez Naori. Podejrzewał, że tak naprawdę nie walczył z przywódcą wioski, a z jego drewnianą, marionetkową bronią. Czy uważał to za niesprawiedliwe? Oczywiście, że nie. Dla niego wygladało to jak wyzwanie. Kto pierwszy polegnie? On czy też broń mająca służyć do obrony osady? Jeśli Mori Jin w takim wypadku nie odpowiedziałby z całą swoją siłą i stanowczością, to zwyczajnie okazałby brak szacunku dla przeciwnika.
- Kyumon... Kai! - to był wyraz jego uznania dla przeciwnika. Druga brama została otwarta, a w ciało Yury wstąpiły nowe siły, na nowo orzeźwiając zmęczone mięśnie. Rękoma sięgnął do swojego haori, następnie wyrzucając z niego trzy kunaie mające być odpowiedzią na pierwszą salwę przeciwnika. Jeśli zaś chodzi o drugą sekwencję, to plan młodzieńca był dość prosty - łączył w sobie zarówno unik, jak i atak. Mori Jin miał się skulić przed przeciwnikiem, żeby następnie wystrzelić prosto w jego brodę swoją nogą. Jeśli przeciwnik byłby za wysoko, to Yura wspomoże się wybiciem ze swojej zdrowej ręki. Nie mógł liczyć na blokowanie, nie mógł też dłużej przeciągać walki. Zniszczenie drewnianego przeciwnika wydawało mu się priorytetem. Dlatego też jeśli plan się uda, a marionetka zostanie wyrzucona do góry, chłopak również wyskoczy w powietrze, żeby wszystko zakończyć potężnym kopnięciem. Skoro cios ręką zniszczył nogę marionetki, to kopnięcie powinno zamienić ją całkowicie w drzazgi.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Yura
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 108
Dołączył(a): 10 lip 2018, o 19:12
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5928
GG: 0
Multikonta:

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Rindou Arashi » 26 wrz 2018, o 00:11

37 / ...

Walka, która w normalnych warunkach już by się zakończyła, dopiero zaczęła rozkwitać. Po jednej stronie stał lewitujący delikatnie nad ziemią twór z drewna, wyposażony w ogromną ilość żelaznego sprzętu, a po drugiej walczący jedynie swoimi mięśniami Yura. Chociaż, czy to tak na prawdę kukiełka była jego przeciwnikiem? Chłopak już wiedział co nieco, więc mógł spodziewać się, że gdzieś tutaj ukrywa się władający tym wszystkim marionetkarz, tylko jak szukać wiedząc, że kupa drewna może go zamienić w siekane kotlety? Z jednej strony wyleciała seria pocisków, która po chwili zderzyła się z tymi wyrzuconymi przez Mori Jina. Jego przeciwnik ruszył błyskawicznie wprost na niego, w tym momencie on sam rozpoczął wchodzenie na kolejny poziom. Skupił się, odblokowując znajdująca się w organizmie bramę. Poczuł jak do jego ciała napływają nowe siły, zmniejszając ból płynący z rannej ręki. Chwilę później wybił się, chcąc wyprowadzić swoją morderczą sekwencję. Ruchy, które zademonstrował były na tyle zaskakujące i szybkie, że marionetka nie miała z nią szans. Po wybiciu drewnianego tworu w powietrze, młodzieniec błyskawicznie się za nią wybił, aby wykonując jeden obrót w powietrzu, zamienić ją w stertę drzazg i żelastwa. Nie był to jednak koniec walki. Kiedy jeszcze znajdował się w powietrzu, dostrzegł jak z pomiędzy stojących nieruchomo ludzi ruszyła się trójka łuczników, po czym skierowała w jego stronę swoją broń, wypuszczając bardzo szybkie strzały. Chwilę później znieruchomieli, a w ruch ruszyła fala 3 włóczników. Wybili się, wznosząc się ponad Jina i zaczęli pikować grotem w jego kierunku, wykonując przy tym przedziwne kręcenie się, niczym wiertło. Jeżeli w jakikolwiek sposób sobie z nimi poradził, dostrzegł jak ci rozlatują się na stertę drewna a w jego kierunku leci kolejna fala świdrowych wojowników.
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
 
Posty: 1078
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Yura » 26 wrz 2018, o 00:58

W tym momencie walka z prostej bijatyki przerodziła się w strategiczny pojedynek na czas, choć może marionetkarz o tym tak naprawdę nie wiedział. Dla Yury zrozumiałe wydawało się to, że jedyną bronią jego przeciwnika są te drewniane lalki zgromadzone dookoła niego. Kiedy go jej pozbawi, to nie będzie miał już większych problemów z samym marionetkarzem. Oczywiście mógł też ruszyć prosto na niego, ale w takim wypadku odsłaniał się na większe zagrożenie. Mając dookoła siebie przeciwników nie mógł całej uwagi skupić na wyszukaniu prawdziwego mózgu tej zbieraniny, więc musiał uciec się do prostszych metod. Zakładały one zniszczenie wszystkiego dookoła, wyłączenie bramy, a następnie poszukanie przeciwnika. Na całe szczęście chłopak poprawił swoją wytrzymałość na tyle, że skutki drugiej bramy potrafił znieść całkiem nieźle, więc nie wpłyną one zbytnio na jego zdolność bojową. Zanim jednak brama zostanie zamknięta, Yura musi rozprawić się z marionetkami. A skoro o tym mowa, to jedna mniej. A właśnie... Czemu użyłem liczby mnogiej? Bowiem w momencie zniszczenia szermierza, chłopak zdał sobie sprawę, że wszystkie postacie znajdujące się dookoła niego zapewne również muszą być z drewna. Nie umknęło również jego uwadze poruszenie się jedynie trzech postaci, które wystrzeliły w jego stronę strzały. Problem był jednak taki, że w powietrzu nie bardzo dało się z tym cokolwiek zrobić, więc Mori Jin wyciągnął zza pazuchy ostatni kunai, jaki posiadał i trzymając go w ręce starał się zbić strzały. Pod wpływem bramy nie powinno być to szczególnie trudne, ale jeśli coś miałoby się nie udać, to Yura wolał zasłonić się zranioną ręką. Problemem były jeszcze jednak kolejne marionetki, tym razem z dzidami.
Tutaj sprawa była jednak o tyle łatwiejsza, że niezależnie od tego czy zaatakowały go pchnięciem jednocześnie czy też w jakiejś sekwencji, to ktoś musiał wykonać pierwszy ruch. Wirowanie włóczni nie było bowiem takie niebezpieczne o tyle, o ile nie trafi człowieka grot. I właśnie na tym skupił się młody Mori. Uniknięcie ciosów, a następnie złapanie za drzewiec (a najlepiej za drzewce dwóch broni), żeby następnie z całą siłą obrócić się z bronią w ręku, tym samym pociągając za sobą marionetki. Zderzenie dwóch takich samych materiałów, w połączeniu z siłą Yury powinno je nieco pokiereszować, ale jeśli któryś z jego nowych "taranów" nadawałby się jeszcze do użytku, to chłopak wykorzysta go do zniszczenia kolejnej fali. W przypadku przeważającej siły wroga nie było sensu zbliżać się do jednego z nich i próbować niszczyć ich z odległości kilku centymetrów. O wiele lepiej było wykorzystać to, co ma się pod ręką, czyli w tym przypadku same kukły oraz ich bronie. Planem Jina było więc unikanie ataków dzięki swojej niezwykłej szybkości i możliwościom bram, a następnie neutralizowanie jak największej ilości celów, wykorzystując przy tym możliwie same cele. Jeśli jednak nie dało się zniszczyć wszystkich kukiełek za pomocą nich samych, to Yura nie zamierzał się hamować. Jeśli miał uderzać w drewno, to wszystkie chwyty były tutaj dozwolone. Uderzenie gołą dłonią przy takiej sile pozwalało zapewne nie tylko porządnie zneutralizować przeciwnika, ale także odrzucić go w kolejnego oponenta, co też planował syn rolnika. Ogólnie, wiedząc już z czym ma do czynienia, Jin postarał pójść na całość i wyeliminować wszystkich dookoła niego. Jeśli się z nimi rozprawi, będzie mógł też wyłączyć bramę przed osiągnięciem limitu, żeby zostawić sobie jeszcze tego ostatniego asa w rękawie gdyby był potrzebny.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Yura
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 108
Dołączył(a): 10 lip 2018, o 19:12
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5928
GG: 0
Multikonta:

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Rindou Arashi » 26 wrz 2018, o 21:20



Starcie, które jeszcze chwilę temu było wyrównanym pojedynkiem, zamieniło się w kukiełkową rzeźnię. Jako pierwszy umarł drewniany szermierz, zamieniając się w stertę wiór i drzazg. Oczywiście, nie była to ostatnia ofiara tego dnia. nim jednak do nich dojdzie, nasz bohater musiał sobie poradzić z nadciągającymi strzałami. Zapewne nie byłby to dla niego problem, gdyby nie to, że znajdował się właśnie w locie. Nie było wiele możliwości, więc sięgnął do swojej torby i wydobył ostrze, chcąc sparować nadciągające pociski. Pierwszy minął go, przelatując tuż obok lewej nogi, druga została sparowana, spadając wprost na drewniane zwłoki. Pozostała ostatnia z nich, do której nie było czasu sięgnąć. Pocisk wbił się w prawy bark, po czym wszedł do połowy, gdzie zadomowił się na dłużej. Chłopak po raz kolejny poczuł przeszywający jego ciało ból, jednakże otwarta brama oraz płynąca w jego ciele adrenalina skutecznie zanegowały to odczucie, przez co mógł dalej sprawnie walczyć. Nawet nie mógł, co musiał, gdyż już w jego kierunku leciało 3 drewnianych wojowników w wirującym tornadzie śmierci. Ich ruchy nie były jakieś szczególnie wyrafinowane, więc uniknięcie ich ataku do trudnych nie należało. Chwile po wylądowaniu na glebie Yura ruszył do boju. Chwycił za jedną z włóczni i przyciągając do siebie jednego z wojowników, cisnął nim w drugie, ci zderzyli się, łącząc się w przedziwny, niemogący się ruszać twór. Kolejnego cisnął on otwartą dłonią w tłum, ściągając przy tym jednego z łuczników.
Czas leciał a kolejne kukiełki zamieniały się w sterty drewnianego pyłu i złomu, nie tylko za sprawą naszego wojownika, otóż chwilę po rozpoczęciu rozróby do młodzieńca dołączył jego zleceniodawca, który stanął na wzgórzu, po czym rozciągnął swoje olbrzymie łapy, łapiąc za jednąz kukiełek i rozrywając ją na dwie części. Chwilę później wyskoczył w powietrze i napompować się niczym balon, tocząc się i zgniatając kukiełki. W powietrzu unosiły się coraz większe ilości dymu, zasłaniać pole walki. W końcu nastał czas, kiedy to Yura nie mógł dostrzec żadnego z przeciwników, więc jedyne co mu pozostało to poczekać aż cała ta kurzawa opadnie. Z racji braku wiatru trochę to zajmowało, ale kiedy w końcu mógł zobaczyć osadę przed sobą, dostrzegł także siedzącego na ziemi Nero, który w dłoni trzymał drewnianą głowę jednego z wojowników. Ich spojrzenia się spotkały, po czym jednym ruchem zgniótł czaszkę, powstał i podszedł do Yury.
- Mówiłem, że trzeba było ich wszystkich załatwić w nocy, Wtedy tylko ich Pan i po problemie... - rzucił nieprzyjemnym tonem, po czym obrócił się w stronę osady. Ta wydawała się opuszczona, jednakże nigdy nic nie wiadomo...
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
 
Posty: 1078
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Yura » 26 wrz 2018, o 21:58

I właśnie dlatego Yura nie wierzył, że jakikolwiek trening może się równać z prawdziwą sytuacją bojową, chociaż cały czas za takowym pędził. W tym momencie, mimo bólu, chłopak czuł się doskonale. Co prawda nie wszystko szło po jego myśli, ale to właśnie te aspekt sprawiał, że Mori Jin był najbardziej zadowolony. Ta adrenalina, ta ekscytacja, ta niepewność i konieczność szybkiego myślenia - wszystko to sprawiało, że młody użytkownik taijutsu aż kipiał energią. I nie było dla niego ważne to, że w jego bark właśnie wbiła się strzała, nie liczyły się mordercze marionetki pędzące na niego z włóczniami, a w jego głowie kłębiła się tylko myśli dotyczące walki. Jaki ruch będzie najefektywniejszy, w jaki sposób może uniknąć kolejnego ataku, jak najlepiej pozbyć się przeciwników. O ile normalnie Yura był lekkim przygłupem, o tyle w ferworze walki czuł się jak ryba w wodzie i zrobi wszystko, byleby tylko wyjść z niej zwycięsko. Tak też powoli zaczęło się dziać. Pierwsi włócznicy zostali zneutralizowani, zaraz za nimi ruszył łucznik, a kilkanaście chwil później także reszta zbiorowiska. Wtedy stało się jednak coś nieoczekiwanego, bowiem do jego pojedynku włączył się ktoś jeszcze. Wielkie łapska zgniotły część przeciwników, a później na pole bitwy stoczyła się wielka kula mięsa. Oczywiście Jinowi się to nijak nie podobało, ale na razie skupiał się na zachowaniu swojego życia. Dopiero gdy kurz opadł, a młodzieniec wyłączył swoje bramy, mógł skonfrontować się z Nero.
- Nero-san... Nie słyszałeś, że to był pojedynek? Mogę zapytać czemu się w niego wmieszałeś? - może i Yura brzmiał teraz niezwykle arogancko, stojąc z zakrwawioną ręką, na której zaciskał zdrową dłoń i dysząc ze zmęczenia, ale dało się wyczuć w jego głosie nutkę wrogości. Nie tak się umawiali. On dałby sobie radę, a tymczasem włączenie się grubaska do walki mogło wszystko zaprzepaścić. Młodzieniec zawarł umowę z przywódcą wioski i nawet jeśli była ona podstępem, to nadal zamierzał słowa dotrzymać. Interwencja zleceniodawcy mogła to wszystko popsuć.
- I co? Skazałbyś dzieciaki ze środka na powolną śmierć między piaskami pustyni? - zapytał Nero, mierząc go swoim wzrokiem. Mimo tego, że Yura był ranny, to dawał doskonale do zrozumienia, że odpowiedź powinna być raczej przemyślana. Chłopak nie cierpiał bowiem dwóch typów ludzi, a jednym z nich byli na pewno Ci, którzy nie maja szacunku dla innego życia. Właśnie... Skoro mowa o innych, to - Naori? - szepnął pod nosem i rozejrzał się dookoła. Zleceniodawcę widział, ale co się stało z dziewczyną? To on zaprosił ją na tę misję, więc niejako był za nią odpowiedzialny. Musiał wiedzieć czy wszystko z nią w porządku.
Avatar użytkownika

Yura
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 108
Dołączył(a): 10 lip 2018, o 19:12
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5928
GG: 0
Multikonta:

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Rindou Arashi » 26 wrz 2018, o 22:57

41 / ...

Po walce pozostał jedynie znajdujący się w powietrzu kurz oraz sterty porozwalanych marionetek. Nasz młody bohater ochłonął, zamykając wyważone chwilę temu bramy i wtedy to dotarło do niego jak cholernie boli postrzał. Drewniany promień ciągle znajdował się w jego ranie, dlatego też bolało to przy każdym ruchu, dodatkowo stróżka krwi, która sączyła się po jego ubraniu także nie była przyjemna, w końcu kto lubi zapach świeżej krwi?? Mniejsze rany również dawały się we znaki, jednakże ta jedna była solą w oku i najbardziej doskwierała, po za oczywistym zmęczeniem organizmu. Zapewne nasz heros wybrałby teraz łóżko, tylko że nie był to koniec zlecenia. Pozostało jeszcze sprawdzić co takiego znajduje się w wiosce. Nim jednak to, Yura zainteresował się losem swojej towarzyszki. Nie widział jej od rozpoczęcia walki, więc czy aby na pewno jest z nią wszystko okej? Odpowiedź przyszła, kiedy spojrzał w stronę z której przybyli. Tam, na wzniesieniu tuż przy tamie stała sobie dziewczyna z jakimś podłużnym przedmiotem przyłożonym do oka. Kiedy dostrzegła wzrok chłopaka, odłożyła swoje narzędzie i pomachała do niego. Witała się? A może oznaczało to, że miny zostało założone? Po chwili dziewczyna usiadła sobie na skale i po raz kolejny przyłożyła lunetę w stronę osady, przyglądając się wszystkiemu.
- Pojedynek miałeś z tym pierwszym, cała reszta to widownia, która włączyła się jako pierwsza. Poza tym, od dawna się nie ruszałem zbytnio, chciałem rozprostować kości. Chodźmy lepiej zobaczyć gdzie są te twoje dzieciaki co niby tu widziałeś i wracajmy, tama zniknie a wraz z nią problem. - grubasek podniósł się z ziemi i otrzepał tyłek z piachu, po czym powolnym krokiem skierował się do znajdującej się obok namiotowej osady. Nie oglądał się, zapewne jeżeli nasz heros do niego nie dołączy, to rozwiąże swój problem sam. Tylko czy takie rozwiązanie pasowałe Yurze?
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
 
Posty: 1078
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Yura » 27 wrz 2018, o 01:21

Rana była nie tylko przeszkodą, ale także zaletą. Dzięki piekącemu bólowi w ramieniu nie skupiał się na tym jak zmęczyły go bramy. Jednak nawet pomimo tego nie mógł zignorować strzały znajdującej się w swojej ręce. Nie był na tyle głupi, żeby ją wyciągać, ale mógł sobie za to trochę pomóc chwytając za drzewiec i ułamując go kilkanaście centymetrów od skóry, co też uczynił. Kolejnym krokiem było natomiast zerwanie i tak nadszarpniętego już rękawa, żeby następnie zacisnąć go w pobliżu rany i tym samym lekko zmniejszyć krwawienie. Drugi rękaw został natomiast wyszarpnięty przy pomocy zębów. Ten został zawiązany na ranie po mieczu. Pewnie po jednej, jak i po drugiej zostanie widoczna blizna, ale Yurze akurat to nie przeszkadzało. Ślad ten będzie jednym z wielu, które zdobią jego ciało. Po powierzchownym opatrzeniu swoich ran, Mori Jin był gotowy do dalszych dzialań na tyle, na ile pozwalał mu jego obecny stan fizyczny i psychiczny. Ten drugi był o tyle dobry, że Naori była cała i zdrowa, więc jedno zmartwienie mniej.
- Te wszystkie marionetki mogły należeć do jednej osoby. Poruszały się maksymalnie trzy w jednym czasie. Jeśli faktycznie tak było, to oznacza to, że przegrałem pojedynek. - odrzekł tylko do grubaska i ruszył za nim w ciszy, cały czas uciskając swoje zranione ramię. Czy spotkają w środku dzieci? Yura widział jedno z nich, ale mimo tego chciał, żeby calośc okazała się tylko jego marnym przywidzeniem. W końcu w tej jaskini jego wzrok zawodził. Kukły wydawały mu się ludźmi, więc dziecko równie dobrze mogło być dynia nabita na pal. Nic jednak nie wskóra, jeśli tego osobiście nie sprawdzi, więc czas wejść do osady.
Avatar użytkownika

Yura
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 108
Dołączył(a): 10 lip 2018, o 19:12
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5928
GG: 0
Multikonta:

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Rindou Arashi » 27 wrz 2018, o 12:55

43 / ...

Mina naszego bohatera jasno wskazywała na to, że nie był zadowolony z obrotu spraw. Doskonale sam sobie by poradził z kukiełkami, a teraz był przegranym, tak przynajmniej uważał. Jednakże czy aby na pewno tak było? A jeżeli nawet, to czy to ważne? Zapewne tak, dlatego też zadręczało to jego umysł. Jedyną osłodą było to, że jego towarzyszka była w całości i ze spokojem przyglądała się wszystkiemu. Musiało to oznaczać, że jej część roboty została wykonana. Pozostało jedynie sprawdzić namioty i misja wykonana co nie?
Nero szedł sobie w milczeniu, patrząc cały czas na znajdujące się przed sobą obozowisko, zapewne on także chciał mieć to już z głowy, dlatego też przyśpieszył kroku. Osada składała się z kilkunastu przeróżnych namiotów oraz kilku amatorsko wykonanych budynków z drewna. Wszystkie ustawione mniej więcej w okręgu, frontem do jego środka. Śladów życia nie było tutaj zbyt wiele, ot pojedyncze ślady prowadzące między domami, oraz spora ich ilość przy wyjściu, która zapewne powstała kiedy cała ta gromada wyszła naprzeciw przybyszom.
- Przejrzyj te po lewej, ja pójdę w prawo, powinniśmy spotkać się po środku. - zakomenderował grubasek, po czym zniknął w jednym z pierwszych namiotów. Jeżeli nasz heros zrobił podobnie, pierwszym na co natrafił był duży, materiałowy stożek. Po wejściu do środka okazało się, że był on pusty. Podobnie kolejny i jeszcze kolejny. Nie było w nich nic, jedynie drewniany maszt utrzymujący całą konstrukcję. Wszystko zmieniło się, kiedy to Yura wszedł do pierwszego napotkanego budynku. Konstrukcja poskładana z przeróżnych desek wyglądała jakby miała się niedługo zawalić, co jakiś czas przeraźliwie skrzypiąc. Wejście do niej było odgrodzone podartą, brudną szmatą, spod której przebijało zielonkawe światło grzybów. Było to jedyne wejście, nie dało się dostrzec żadnych okien, no może poza szczelinami między deskami.

Jeżeli nasz heros zdecydował się na odsłonięcie kotary i zrobienie kroku do środka, spostrzegł by tam jeden pokój. Na jego środku leżał materiałowy materac a na nim przygotowane posłanie. Po prawej sterta skrzyń i beczek poustawiane obok siebie. Na niektórych znajdowały się jakieś narzędzia, z innych wydobywał się zapach marynowanego albo kiszonego jedzenia. Po lewej na podłodze były porozrzucane kartki, na których zdawało się, że jest coś narysowane, jednakże z tej odległości nie dało się dostrzec co takiego. Kiedy chłopak wykonał kolejny krok, usłyszał świst a tuż przed jego twarzą przeleciał kunai, który po chwili opuścił pomieszczenie. Broń musiała zostać wypuszczona zza jednej ze skrzyń. Kiedy skierował on tam swój wzrok, po chwili mógł dostrzec dwoje oczu wystające z między pakunków. Był to młody, może 10-letni dzieciak, który starał się skulić za meblami, zaciskając pięść na kunai'u.
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
 
Posty: 1078
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Yura » 28 wrz 2018, o 01:14

Pojedynek, to pojedynek i nie powinni się do niego mieszać inni ludzie. Nawet jeśli po stronie przeciwnika Yury faktycznie tak było, to on sam nadal powinien dać sobie radę ze wszystkim samotnie. W ten sposób jego honor nie zostałby nadszarpnięty, a jeszcze udowodniłby przywódcy wioski jak bardzo się mylił. Mleko się jednak rozlało i większego wyboru Mori Jin już nie posiadał. Musiał po prostu udać się w stronę namiotów z nadzieją, że ludzie w środku wykonają zobowiązanie swojego przywódcy, w spokoju opuszczając tę osadę. Młody shinobi posłuchał się swojego zleceniodawcy i faktycznie zaczął od namiotów znajdujących się po lewej stronie. Miał jednak cały czas na uwadze, że znajduje się na potencjalnie wrogim terenie, więc postępował ze szczególną ostrożnością. Namiot nie przedstawiał niczego wartościowego, toteż Yura udał się do budynku i tutaj było już inaczej. Od razu zauważył, że wnętrze to różni się znacząco od poprzedniego siedliska, ale nim dokładnie przyjrzał się wszystkim szczegółom, przed jego twarzą przeleciało ostrze. Jin syknął pod nosem, bowiem mimowolnie odchylił się w odpowiednią stronę, co spowodowało, że jego bark dał mu się we znaki. Miał nadzieję, że Naori zna się na ranach, a jeśli nie, to że wioska Nero jest blisko. Chciałby jeszcze kiedyś ruszać tą ręką. Wracając jednak do tematu, Yura spojrzał w stronę, z której wyleciało potencjalnie zabójcze ostrze i dostrzegł to, czego, a raczej kogo, szukał.
- Wyjdź i nie bój się. Pokonaliśmy Twojego przywódcę, więc zgodnie z jego słowami, będziecie musieli opuścić tę osadę. Nazywam się Mori Jin i jeśli nie masz się gdzie podziać, to mogę zabrać Cię ze sobą do wioski rodu Sabaku. Podejrzewam, że Nero-san również nie będzie robił problemów jeśli zobaczy, że jesteś niegroźnym dzieciakiem - odezwał się pogodnie do chłopaka, na razie jednak nie wykonując żadnego ruchu. Nie chciał się do niego zbliżać i niepotrzebnie go płoszyć, ale nie zamierzał też go zostawiać samemu sobie. Możliwe, że przesiedziałby tutaj jeszcze parę godzin, grupka shinobich by odeszła, a wtedy byłby zdany na swoje umiejętności i na to, że skorpiony nie wrócą do groty. Na razie trzeba było go stąd wydostać.
Avatar użytkownika

Yura
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 108
Dołączył(a): 10 lip 2018, o 19:12
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5928
GG: 0
Multikonta:

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Rindou Arashi » 28 wrz 2018, o 22:38

45 / ...

Mori Jin przetrwał przelatujący pocisk jedynie dzięki swojemu szczęściu oraz refleksowi, niestety cena nie należała do najmniejszych. Po raz kolejny ból przeszył jego ciało, te nagłe impulsy nie były najprzyjemniejsze, dlatego też zacisnął zęby. W końcu lepiej trochę pocierpieć niż mieć kolejną bliznę, tym razem na szyi. Nie wydawało się, żeby w pomieszczeniu był ktoś jeszcze, jedynie ten młody chłopak, dlatego też jasnym było, że to jego sprawka. Skąd wiadomo, że to chłopak, otóż chwilę po tym wychylił swoją młodą twarz, aby móc się przyjrzeć Yurze. Ciągle stał za skrzyniami, dzięki czemu miał przynajmniej iluzję bezpieczeństwa.
- Nie przybywacie tu w pokoju, więc co mi po twoich słowach? - zapyskował mu wręcz, po czym znowu schował się delikatnie za pakunki. Nie wyglądał na wystraszonego, raczej na zawiedzionego i niezadowolonego. Słychać było delikatne uderzenie w drewniane skrzynki, które rozniosło się echem po pomieszczeniu, po czym młodzieniec znowu się wychylił, tym razem także wyciągając przed siebie dłoń. Skierował palec w stronę Yury, a chwilę później złączył wszystkie w pięść, przez co drzwi w których progu stał nasz bohater uderzyły go w twarz, rozkwaszając jego nos.
- Zniszczyłeś moich przyjaciół, moje zabawki, teraz pewnie zniszczyć moją osadę! Myślisz, że pogodzę się z tym?!?! - wykrzyczał, zaciskając oczy w których pojawiły się łzy. Starał się on za wszelką cenę powstrzymać od ryku, jednakże widać było, że raczej mu się to nie uda.
- Wszystko w porządku? Wszystkie inne budynki są puste. - odezwał się Nero z dworu, musiał już obejść wszystkie i kierować się w stronę drzwi domku, w którym czekał Yura, jeszcze nie widział co dzieje się w środku, ale to już tylko kwestia czasu.
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
 
Posty: 1078
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Yura » 29 wrz 2018, o 23:49

No tak. Wszystko przez tych złych przybyszów, którzy zniszczyli jego domostwo i jeszcze mieli czelność chcieć go stąd wyciągnąć. Gdyby nie to, że Yura miał do czynienia z dzieckiem, to pewnie na całą sytuację zareagowałby inaczej, ale nie chciał osądzać kilkulatka. Znajdował się sam w prowizorycznej osadzie, która na dodatek położona była jeszcze w grocie zamieszkiwanej niegdyś przez skorpiony. Drzwi uderzające go w twarz normalnie przelałyby czarę goryczy, ale szczęście w nieszczęściu było takie, że Yura to twardy i wytrzymały chłopak. Nie mógł jednak pozwolić sobie na takie traktowanie. Jeśli spokojne słowa nie docierały do małego marionetkarza, to będzie trzeba zastosować inne środki perswazji. Jeśli do tej pory drzwi były tym, co mogło stanowić potencjalną broń. to Jin postanowił zrobić sobie z nich tarczę. To wszystko była prowizorka, więc chłopak nie powinien mieć większych problemów z pozbyciem się zawiasów i trzymaniem ich w jednej ręce. Jeśli jednak byłoby inaczej, to miał zamiar pomóc sobie nogą.
- W środku znajduje się dzieciak, który kontrolował marionetki. Tak przynajmniej powiedziały mi drzwi wejściowe. - poinformował Akimichiego i następnie zajrzał do środka (z drzwiami w ręku lub też bez), mając na uwadze, że przedmioty znajdujące się w środku mogą ruszyć w jego stronę - Pojedynek z szermierzem miał rozstrzygnąć losy tej wioski. Nie oszukiwałem, nie kłamałem, nie uciekłem się do żadnego podstępu. Własnymi rękoma wywalczyłem wygraną i zdobyłem należytą nagrodę. Obiecano mi, że jeśli wyjdę z tego pojedynku z życiem, to wioska zniknie. Co za mężczyzna cofa dane słowo? Chcesz mi powiedzieć, że jesteś smarkaczem, który po przegranej wycofuje się ze zobowiązań? W tej jaskini, z takimi skorpionami przeżyłby tylko prawdziwy twardziel, ale zamiast niego widzę zagonionego w kąt szczura. - kontynuował swoją wypowiedź skierowaną do dzieciaka, chcąc jakoś zmienić jego nastawienie. Nie mógł pojąć jakim cudem tak młoda osoba, reprezentująca sobą niezwykłą siłe, tak naprawdę mogła okazać się zwykłym płaczkiem. W życiu trzeba dokonywać wyborów, a następnie żyć z konsekwencjami z nich wypływającymi, ale tego najwyraźniej chłopczyka nikt nie nauczył. Zresztą marionetkarz wydawał mu się być niezwykle rozpuszczony, więc Jin pomyślał, że twarda ręka zdziała tu o wiele więcej. Uważając na kolejne ataki, chłopak począł zbliżać się do swojego niedawnego przeciwnika.
- Na zewnątrz jest dziewczyna, która również posługuje się marionetkami. W mojej wiosce jest jeszcze więcej takich osób. Wróć z nami, a spotkasz jeszcze więcej podobnych sobie osób. W tym miejscu zginiesz. Albo przez skorpiony, albo przez osadę, której wodę zabierasz. Ja walczyłem z Tobą sam. Następnym razem ktoś może przyjść w grupie i nie mieć litości. - proste tłumaczenie, które wydawało mu się logiczne. Jeśli jednak nie poskutkowało, to będzie trzeba znaleźć okazję do pozbawienia dzieciaka przytomności czy to za pomocą własnych rąk czy też użyczając rąk Nero. Jedno było pewne - Yura nie pozwoli zostać dzieciakowi w tym miejscu, więc ten będzie musiał się dostosować do jego zdania.
Avatar użytkownika

Yura
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 108
Dołączył(a): 10 lip 2018, o 19:12
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5928
GG: 0
Multikonta:

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Rindou Arashi » 2 paź 2018, o 21:28

47 / ...

Łzy chłopaka spływały po jego twarzy coraz mocniej, widać było, że słowa wypowiadane przez Yurę w jakiś sposób do niego trafiały. Zacisnął mocniej piąstki i uderzył rękami w stojący za jego plecami stos skrzynek. Cios nie był zbyt silny, jednakże spowodował to, że niewielkie opakowanie złożone z kilku drewnianych deseczek spadło mu na głowę, sadzając go przy okazji na ziemię. W tym momencie zaczął się poważny ryk. Woda wyciekała strumieniami a twarz chłopaka stała się czerwona jak burak. Nie trzeba było długo czekać, aby w drzwiowej framudze pojawił się Nero, przyglądając się tej całej sytuacji.
- To ty rzuciłeś w niego skrzynką? Nie pochwalam, ale wygląda na skuteczne. - zaśmiał się pod nosem, po czym spojrzał na młodzieńca. Podrapał się po swojej łysej głowie, na jego twarzy widać było pewne zakłopotanie, w końcu głupio byłoby mu przyznać, że to ten dzieciak zagroził rodzinnej osadzie.
- Uspokój się. Teraz i tak to już nic nie zmienia, za kilka dni wrócą tu skorpiony, jak ich nie przegonisz, a nie zrobisz tego, bo nie masz już kukiełek, to nie dasz rady tutaj żyć. - na jego słowa chłopak wybuchnął jeszcze głośniejszym płaczem przechodzącym w pisk. - Nie dąsaj się, jeżeli chcesz, to zabiorę cię ze sobą. Przyda się taki wojownik w naszej koczowniczej rodzinie. - chciał się do niego uśmiechnąć, jednakże po pierwsze dzieciak i tam by tego nie zauważył, a po drugie, poczuł jak coś szarpie go za ramię i wyrzuca z pomieszczenia, podobnie z resztą Mori Jin, który nie wiadomo kiedy znalazł się na piaskowej podłodze jaskini tuż przed wejściem.
- Dosyć! Stresujecie dzieciaka! - Odezwała się towarzyszka dwójki Shinobi, która wpadła pędem do pomieszczenia, po czym zabarykadowała drzwi. - Idźcie stąd, ja z nim porozmawiam! - wypadło jeszcze przez drzwi, po czym dało się słyszeć jak kunoichi zabrała się za uspokajanie młodzieńca. Trwało to może ze 20 minut, kiedy to nasi herosi mogli w spokoju pochodzić sobie po reszcie osady, bądź też wypocząć. W końcu Yura odczuwał skutki ran i zmęczenie dostarczonego przez swoją technikę. Za wielką siłą idzie wielka odpowiedzialność, powiedział ktoś kiedyś...

Kiedy w końcu drzwi od domku otworzyły się po raz kolejny, w progu stała uśmiechnięta dziewczyna oraz młodzieniec o mocno przekrwionych od płaczu oczach. Chłopak bez słowa podszedł do Mori Jina i skłonił mu się.
- Przegrałem pojedynek, także pozwalam na zniszczenie mojej osady. Obiecuję nie sprawiać problemów. Panienka Naori powiedziała, że zabierze mnie do Sabishi. - chłopak uśmiechnął się do dziewczyny przez bark, po czym spojrzał na odpoczywającego na zimnym kamieniu Nero. Widać było, że nie darzył go szacunkiem, jednakże przyjął swoją porażkę i się z nią pogodził, co chyba jest najważniejsze.
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
 
Posty: 1078
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Yura » 3 paź 2018, o 20:00

Yura nigdy nie rozumiał dzieci. On w ich wieku taki nie był. Nie miał czasu na użalanie się nad sobą, nie rozmyślał jaki to świat jest niesprawiedliwy, a po prostu brał narzędzia i szedł w pole. Ojciec rano go budził, jedli śniadanie i spędzali czas poza domem aż do samego wieczora, kiedy to wracali do chałupy, obmywali się i niemal natychmiast szli spać ze zmęczenia. Życie było proste, ale nie sprawiało też, że Mori Jin miał jakieś nierealne oczekiwania wobec świata. Dla niego sprawa była prosta - dane słowo jest święte, kłamstwo jest złe, bycie dobrym człowiekiem to podstawa. Dla niego nie liczyło się przede wszystkim własne "ja", bo spoglądał na świat trochę szerzej, choć może to się wydawać nieco ironiczne. W końcu był tylko wieśniakiem, który nigdy za bardzo nie wybiegał myślami w przyszłość, a jednak mimo tego wykształciły się w nim podstawowe odruchy, których inni niestety nie posiadali.
- Miałem zamiar go oszołomić, żeby wyszedł z pierwszego szoku, ale sam załatwił się wcześniej skrzynką. Nie rozumiem dzieci. - przyznał bezradnie i wzruszył tylko jednym ramieniem pamiętając, że w drugim nadal tkwił kawałek strzały. Nie bardzo wiedział co w takiej sytuacji zrobić i kiedy pomyślał, że być może Naori by tutaj cokolwiek pomogla, to dziewczyna właśnie wparowała do środka, najwyraźniej obwiniając przy tym dwójkę facetów o całe zamieszanie. Oni tutaj byli najmniej winni wszystkiego, co się rozgrywało, a to im się dostało po głowie. Młody użytkownik taijutsu posłusznie wyszedł na zewnątrz i klapnął tyłkiem na ziemię, opierając się plecami o ścianę prowizorycznego budynku. Był zmęczony, obolały, a na dodatek w jego ciele tkwił obiekt, który znaleźć się tam nie powinien. Należało także wziąć pod uwagę rozciętą rękę, której teraz nie miał jak zszyć i był pewien, że po tej ranie zostanie sporych rozmiarów blizna.
- Nero-san, umiesz gotować, a opatrywać rany też? Lubię wyzwania, ale strzała w barku jest trochę kłopotliwa. - zwrócił się do zleceniodawcy, licząc na jakiś łut szczęścia. Jeśli jednak to akurat go opuściło, to później spróbuje tego samego z Naori. Może ona mu pomoże, o ile nadal nie jest zła za sposób jego rozmowy z małym marionetkarzem. A skoro o tym nicponiu mowa, to przyszedł i przyznał się do porażki. Mori Jin uśmiechnął się szeroko i wyciągnął w jego kierunku rękę - Mało brakowało, a skończyłbym jak jeż z tymi wszystkimi włóczniami i strzałami w ciele. Potrenujesz trochę pod okiem Naori i pewnie już Ci nie dam rady. - rzekł rozbawiony do chłopaka, a następnie przeniósł wzrok do Nero - Zajmiecie się resztą? Chciałbym pomóc, ale po użyciu moich technik przez kilka godzin mam ograniczone możliwości ruchu.
Avatar użytkownika

Yura
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 108
Dołączył(a): 10 lip 2018, o 19:12
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5928
GG: 0
Multikonta:

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Rindou Arashi » 4 paź 2018, o 17:08

49 / 49

Adrenalina zeszła już całkowicie z naszego bohatera, więc zaczął coraz mocniej odczuwać zdobyte rany oraz sterczący z jego ramienia przedmiot. Nie znał się na tym, więc wolał zostawić to specjaliście, co było całkowicie słusznym rozwiązaniem. Tylko czy był tutaj ktoś taki? Nero jedynie pokiwał przecząco głową, po czym wrócił do odpoczywania i ścierania potu ze swojego olbrzymiego czoła. Zdawało się, że już nikt nie będzie w stanie go uratować, jednakże wtedy pojawiła się bohaterka na białym koniu, a raczej na dwóch zgrabnych nóżkach. Po wyjaśnieniu co teraz będzie z chłopakiem, wzięła Yurę na bok i kazała mu usiąść na ziemi, samemu sięgając do swojej torby. Wyciągnęła z niej zwój i odpieczętowała sporą, drewnianą skrzynkę z wieloma przegródkami i półeczkami, które po pociągnięciu za uchwyt, rozłożyły się, odsłaniając zawartość.
- Pokaż co tutaj masz. Oj! Widzę, że będzie trochę roboty, nie krzycz i nie panikuj. - zaśmiała się, po czym zabrała się za opatrywanie jego rany. Na samym początku odcięła niepotrzebne kawałki, chwilę później rozpoczęła usuwanie grotu. Sprawa nie była prosta, gdyż ten nie wyszedł na drugą stronę. Jedną dłonią mocno objęła promień pocisku a drugą przyłożyła do ramienia, pokrywając je dziwną, zieloną chakrą. Ból od razu się zmniejszył, po chwili znikając. Nawet szybkie wyszarpnięcie nie spowodowało żadnej reakcji, ot jak ugryzienie komara. Problemem była wypływająca za grotem strużka krwi ze skrzepem, jednakże i to udało się kunoichi bardzo szybko załatać. Nie minął kwadrans, kiedy to młodzieniec mógł ze spokojem położyć się i wziąć kilka głębszych wdechów. Zdanie było wykonane, pozostało jedynie posprzątać. Tym zajęła się Noari, która odpieczętowała swoje 3 przypominające 3-metrowe olbrzymy kukiełki. Każda dzierżyła w dłoniach ogromny korbacz z kolcami. Te w ułamku sekundy zrównały z ziemią całą osadę. Chwilę później do uszu naszego herosa dotarł odgłos ogromnej eksplozji, a chwilę później, płynącej wody. Zapewne to tama wyleciała w powietrze. Potwierdzał to unoszący się z miejsca w którym wcześniej stała dym. Nie było już nic, co trzymałoby ich wszystkich w tym miejscu, dlatego też mogli ruszyć w drogę powrotną. Podczas pokonywania tunelu w drugą stronę towarzyszył im dźwięk płynącej wody oraz znajdujący się obok szeroki strumień.

Ciężko było określić ile czasu minęło w podziemiach. Nie było tam słońca a czas potrafił płynąć zmiennie. W każdym razie, kiedy tylko wyszli na powierzchnię, dostrzegli zachodzące słońce. Rzucało ono przyjemny, pomarańczowy cień na całą pustynię, zapowiadając nadejście nocy. Nero, który szedł jako pierwszy, skierował się do swoich wielbłądów i wyciągnął z ich juk trzy skórzane woreczki z pieniędzmi. Podał go każdemu z towarzyszy oraz świeżo co poznanemu marionetkarzowi.
- To podziękowanie, a dla Ciebie zadośćuczynienie. Mam nadzieję, że odnajdziesz swoją drogę. Ja będę już ruszał do swojego ludu, czeka mnie jeszcze trochę drogi, nim odpocznę w swoim namiocie. Cieszę się, że tak to się skończyło. - uścisnął każdemu rękę, po czym wskoczył na pierwszego z powiązanych ze sobą wielbłądów i spokojnym korkiem ruszył na zachód, jego sylwetka oddalała się w stronę słońca, aż w końcu zniknęła za jedną z okolicznych wydm. Na twarzy dziewczyny malował się niewielki rumieniec, widać było, że ciężko jej coś powiedzieć, głowiła się, troiła, aż w końcu postanowiła zadziałać. Odpieczętowała swojego mechanicznego konia i posadziła na nim dzieciaka, po czym podeszła jeszcze na chwilę do chłopaka.
-Jedziemy do Osady Ayatsuri, do Sabishi, jeżeli chcesz, możesz ruszać z nami, jeżeli nie, to pokażę ci, którędy wrócić do Atsui. - wyciągnęła kartkę i napisała mu instrukcję powrotu w formie "jak dla debila" , tak żeby na pewno zrozumiał. Uśmiechnęła się po raz ostatni, po czym odwróciła na pięcie i zaczęła iść w stronę swojego wierzchowca. Jednakże, po kilku krokach podbiegła do chłopaka i dała mu buziaka w policzek.
- Odezwij się, jakbyś był kiedyś w moich stronach. - uśmiechnęła się i odbiegła na konia, wskakując na niego i ruszając galopem przed siebie. To był już koniec tej niecodziennej przygody, Zadanie wykonane, wszyscy rozjechali się w swoje strony. Czy los jeszcze kiedyś ich połączy? Tego mi nie wiadomo...
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
 
Posty: 1078
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Poprzednia strona

Powrót do Sabishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość