Mała oaza przy trakcie handlowym

Prowincja w regionie Samotnych Wydm, wysunięta najdalej w kierunku zachodnim. Zamieszkana jest przez Ród Ayatsuri, starający się strzec granic tego terytorium - niestety, jest to trudne zadanie ze względu na wielkość Sabishi oraz sąsiadujące z prowincją nieznane tereny. Krajobraz okolicy jest dosyć monotonny - gdziekolwiek nie spojrzeć, wszędzie ogromne połacie pustyni, z niewielkimi wyjątkami w postaci oaz. W trakcie podróży można się czasem natknąć na gliniane budynki, doskonale zamaskowane. Pośród piasków tych ziem można też znaleźć wędrowne osady Szczepu Kaguya.

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Inoyū » 14 sty 2020, o 16:10

Misja rangi D
Kaguya Mai
9/15


Obrazek

Kiedy tylko Mai zaczął wyjaśniać, z jakiego powodu nosi tak specyficzne odzienie, Kiki jedynie łypnęła na niego z cieniem zdezorientowania, by już moment później zatrzymać już nieco bardziej podejrzliwy wzrok na jego twarzy, jakby chcąc wybadać, czy mówi prawdę. W końcu była jedynie dziewczyną z prostego ludu, więc jej wiedza o tych wszystkich magicznych umiejętnościach i skomplikowanych limitach krwi była dość ograniczona. Wiedziała, oczywiście, o istnieniu takiej profesji jak shinobi, ale ani nie miała z nimi nigdy styczności, ani też nie próbowała się niczego na ten temat dowiedzieć. Ot, żyła swoim prostym życiem, niezbyt angażując się w rozwiązywanie problemów ówczesnego świata.
Zdolności? Walczyć? Czy to znaczy, że ty jesteś jednym z tych, no wiesz... — urwała, by zagestykulować wolną dłonią w jego kierunku i oczekując, że domyśli się, o co mogło jej chodzić. Posłała w jego stronę niby uprzejmy, ale też wyraźnie zakłopotany uśmieszek. Z jednej strony mogła się teraz cieszyć, że ma przy sobie tak profesjonalną obstawę, ale z drugiej - nie wiedziała, czego się po nim spodziewać. Gdy tak człowiek wędruje po tej pustyni i przystaje na kilka chwil w różnych oazach, to może usłyszeć parę interesujących ploteczek na temat tych całych shinobi. Skąd mogłaby wiedzieć, że akurat ten nie ma żadnych niecnych zamiarów?
Mimo wszystko widząc, że Kaguya zdążył już opróżnić swoje zapasy wody, zaczepiła go delikatnym trąceniem w ramię, by zaoferować mu jeszcze jeden bukłak. Nie mogła dopuścić do tego, by jej nowy kolega się odwodnił jeszcze zanim udało im się dotrzeć do miejsca docelowego.
Skoro chłopak nie skomentował w żaden sposób widocznej gdzieś w oddali oazy, to dziewczyna uznała, że najwyraźniej jest przygotowany na otwartą konfrontację i powinna w takim razie cały czas zmierzać w tamtym kierunku. Nie odważyła się nic powiedzieć, ale też zerkała na chłopaka z wyraźnym niepokojem. Zatrzymała swojego wielbłąda dopiero w momencie, gdy dzieliło ich od zbirów już tylko niecałe dziesięć metrów. Wypoczywający bandyci najwyraźniej byli tak bardzo zrelaksowani, że nie zwrócili uwagi na nieproszonych gości tak od razu. Jeden z mężczyzn podniósł się z wody i, stojąc sobie przed dwójką przybyszy jedynie z prowizoryczną przepaską w strategicznym miejscu, położył ręce na biodrach w jakże dominującej pozie. Jego aparycję można określić jako dość przeciętną w tych rejonach - ciemne włosy, ciemne oczy, karnacja również raczej ciemniejsza. Niewyróżniająca się również była jego tężyzna fizyczna.
Ha! No proszę, czyli jednak do mnie przyszłaś, ty mała łajzo?! — wrzasnął wściekle, wskazując swoim odmoczonym paluchem na dziewczynę. W tym samym momencie z ukrycia wyskoczyli jego uzbrojeni w drewniane pałki koledzy. Przywołali bardzo groźne miny na swoje niezbyt urodziwe facjaty i przybrali równie groźne gardy, dając Maiowi do zrozumienia, że raczej nie będą się powstrzymywać. Szkoda, że nadal nie wiedzieli, z kim mają do czynienia.
C-Co to ma znaczyć? Co t-ty tutaj robisz?! Dlaczego? — wyjęczało z trudem dziewczę, zaciskając nieco mocniej dłonie na lejcach.
A ten to niby kto, jakiś twój nowy fagas?! — ryknął raz jeszcze mężczyzna. Tym razem jego palec wskazywał młodego Kaguyę, który, niestety, znalazł się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie. Rozsierdzony osobnik, w podobnej manierze, co uprzednio dziewczyna, splunął gdzieś za siebie. — Ty pieprzona lafiryndo, nie dość, że uciekasz z domu, kradniesz mi wielbłąda, to jeszcze teraz rogi chcesz mi przyprawić?!
Dziewczyna wreszcie pociągnęła za lejce z zamiarem skierowania swojego wierzchowca w taki sposób, by w każdej chwili być gotową do ewentualnej ucieczki. Wyrazu twarzy, który aktualnie gościł na jej twarzy, nie dało się określić jednym słowem; była to mieszanka tak przerażenia, jak i najszerszego obrzydzenia.
Łżesz jak pies! Przecież wiesz, że sama go sobie kupiłam! Za własne pieniądze! Nic od ciebie nie chcę, oddaj mi wielbłąda i daj mi już żyć w spokoju! Nigdy za ciebie nie wyjdę, słyszysz?! — warknęła nienawistnie, wierzchem dłoni zgarniając z rzęs wilgoć. Koledzy rozwrzeszczanego mężczyzny czekali cierpliwie na rozwój wydarzeń, zasłaniając ciałami drugiego wielbłąda, który - nieświadomy swojego udziału w tym rozgardiaszu - beztrosko skubał sobie jakieś roślinki.


    Kiki
    eks Kiki
Ostatnio edytowano 14 sty 2020, o 19:58 przez Inoyū, łącznie edytowano 1 raz
PH BANK GŁOS arciki

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Miss Lata
 
Posty: 449
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Mai » 14 sty 2020, o 17:16

    Kaguya Mai
    Misja D
    10/15


    - Jednym z których? Hm... Jakby to ująć, no tak, myślę, że można nazwać mnie shinobi, jednak jestem raczej typem samotnego nomady niż ninjy na służbe u Shirei-Kana.- Odpowiedział dziewczynie, ta sprawiła wrażenie takiej, która nie była jakoś specjalnie doinformowana jeśli chodzi o wiedzę w zakresie sztuk ninpo. Mai trochę się skrzywił, wydawało mu się to nieco dziwne, że ktoś daje sobie rade w życiu, nie używając w ogóle czegoś takiego jak czakra, gdzie rzeczy typu przemieszczanie się na pionowych powierzchniach czy też po wodzie okazują się często szalenie przydatne. O limitach krwi czy bardziej skomplikowanych technikach nawet nie ma co wspominać, bo to już kwestia mocno indywidualna i nie każdy jest na tyle obdarzony przez geny czy też utalentowany, jednak bazowe ninjutsu są dostępne do nauki w wielu miejscach i chłopak jest zdania, że każdy jest w stanie i powinien się wyszkolić w tym kierunku w zakresie chociaż podstawowym, po prostu nierzadko można sobie życie ułatwić dzięki temu, najwidoczniej jednak nie każdemu było to potrzebne.
    Zorientował się, że dziewczyna wciska mu w rękę bukłak z wodą, ten rzucił na nią swoje spojrzenie i widząc zakłopotanie na jej twarzy, lekko się uśmiechnął, chciał trochę rozładować napięcie jakie towarzyszyło jego koleżance, bo wyglądało to tak jakby jego obecność ją stresowała bądź w jakimś stopniu niepokoiła.
    Byli Oni już coraz bliżej oazy, młody Kaguya miał chwilkę na rozejrzenie się i szybką ocenę sytuacji. Było ich tu kilku, bandziorów oczywiście, jednak nie zrobiło to wrażenia na chłopaku, który przyjrzał się każdemu z nich po kolei, no i żaden nie wyglądał na jakiegoś zabijake, na dodatek byli Oni uzbrojeni w drewniane pałki, co już w ogóle utwierdziło Mai'a w przekonaniu o podrzędności tychże delikwentów. Z drugiej strony to samo Oni mogli sobie pomyśleć o nim, gdyż w zasadzie nie miał przy sobie żadnej broni, lecz to oczywiście tylko pozór, który prawdopodobnie w dalszym etapie tego sympatycznie zapowiadającego się spotkania wypadnie na korzyść piętnastolatka.
    - Nie musisz się obawiać, zaraz sobie ze wszystkim poradzę. - Jego głos brzmiał wyjątkowo spokojnie, rzekł wtedy gdy zauważył, że jeden z nich wstał i idzie w ich kierunku, a i jak się po chwili okazało, jest to jej były partner i sytuacja wydaje się nieco bardziej skomplikowana niż mu to wcześniej przedstawiano. Mai wysłuchał całego dialogu jaki nawiązał się między zwaśnioną dwójką, gdy wymianę zdań zwieńczyła beduinka swoim krzykiem na temat braku chęci pójścia do ślubnego kobierca, w tym momencie Kaguya uznał, że nie ma co ciągnąć tego cyrku w dalszym ciągu, westchnął wyraźnie zeskakując z wielbłąda, chwycił za sznurek który służył mu jako pasek utrzymujący jego długi płaszcz, po czym rzucił go na bok, odsłaniając swoją upoconą, chudziutką, gołą klatę, od której promienie słońca wręcz rażąco się odbijały.
    - Słuchaj no, Ty... A w sumie to ch*j wie kim Ty właściwie jesteś, nie wiem, nie obchodzi mnie to, nie mam najmniejszej ochoty słuchać tego co masz do powiedzenia, jestem zmęczony i mi się nie chce. Teraz zrobisz grzecznie to o co ta pani prosi, i to raz raz w podskokach, bo czas leci. -
Avatar użytkownika

Mai
 
Posty: 87
Dołączył(a): 27 paź 2019, o 17:07
Wiek postaci: 15
Ranga: Nukenin D 抜け忍
Krótki wygląd: Taki o, jak na avku.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=129637#p129429
GG: 12377440
Multikonta:

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Inoyū » 14 sty 2020, o 19:51

Misja rangi D
Kaguya Mai
11/15


Obrazek

W obliczu tego tragikomicznego przedstawienia Mai postawił na zdrowy rozsądek i zamiast rzucać się bezmyślnie na półnagiego mężczyznę oraz wynajętych przez niego zbirów, odczekał parę chwil, poobserwował zachowania obu stron i włączył się dopiero, gdy mógł w miarę rozeznać się w sytuacji. A sytuacja przedstawiała się nader nieciekawie - mężczyzna, który okazał się być byłym partnerem Kiki, bynajmniej nie miał zamiaru odpuścić i uwolnić biedną dziewczynę od swojej obsesji. Kradzież wielbłąda, chociaż z początku brzmiała jedynie jak najzwyczajniejsze w świecie przestępstwo, o które na tak niczyim terenie jak pustynia nietrudno, okazała się być perfidną pułapką. Skradziony wielbłąd miał na celu zwabić zdesperowaną nastolatkę w konkretne miejsce, gdzie już czekałby na nią jej niedoszły małżonek, by szantażem zmusić ją do powrotu. Albo siłą.
Beduinka westchnęła ciężko, gdy tylko chłopak zaczął ją uspokajać. Słowa Maia nie pokrzepiły jej tak bardzo, jak by tego chciała. Właściwie, to nie pokrzepiły wcale. Zapewne do końca życia będzie sobie wyrzucać, że w ogóle postawiła go w tak niekomfortowej sytuacji.
T-Tylko uważaj, jak on czegoś chce, to nie przestanie, dopóki-... — nie było jej dane dokończyć swojej wypowiedzi, bowiem półnagi mężczyzna postawił sobie na celu niedopuszczenie do żadnej interakcji między nowo poznaną dwójką.
Co ty tam to niego gadasz, zdziro?! Powiedz głośniej, też chcę posłuchać! — wydarł się, machając przy tym łapskami dość agresywnie. — Znasz zasady. Oddam ci tego twojego cholernego wielbłąda, jeśli wrócisz ze mną do domu — zakomunikował wielce obrażonym tonem, po czym skrzyżował wyczekująco ręce na piersi, przekonany, że to wystarczy, by dziewczyna czym prędzej zeskoczyła z wielbłąda i rzuciła mu się z utęsknieniem na szyję. Nie spodziewał się jednak, że Mai postanowi wtrącić swoje trzy ryo do ich burzliwej wymiany zdań. Nie można było oczekiwać od tak zapatrzonego w siebie jegomościa, iż spokojnie wysłucha, co ten wścibski nastolatek ma do powiedzenia; zaniósł się gromkim, pogardliwym rechotem jeszcze w połowie jego wypowiedzi. Przeszedł jeszcze kilka kolejnych kroków w ich stronę. Zatrzymał się.
Że niby taki knyp jak ty będzie mi rozkazywać?! No chyba sobie żartujesz! Spójrz na siebie, wyglądasz jak jakiś kurczak! — wycharczał ochrypłym od donośnego śmiechu głosem, otwartą ręką wskazując jego wątłą klatkę piersiową. — Trochę szacunku do starszych może, co?! W podskokach to ty możesz zaraz wyprawić się na drugi świat, szczylu! Ej, pokaż temu frajerowi, gdzie jest jego miejsce! — zakrzyknął do jednego ze zbirów, by zachęcić go do nauczenia młodzika, w jaki sposób powinien się zwracać do dorosłych. Jeden z nich natychmiast wyskoczył przed szereg i, zamachnąwszy się pałką raz, drugi i nawet trzeci, zaczął nacierać na Kaguyę. Raczej nie miał przyjaznych zamiarów.
Isao, opamiętaj się! Brzmisz jak wariat! — ...ale głos Kiki w tym momencie nie miał już większego znaczenia. Nie mógł zatrzymać ani agresji oprycha, ani fanatyzmu jej byłego ukochanego.


    Kiki
    Isao
PH BANK GŁOS arciki

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Miss Lata
 
Posty: 449
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Mai » 15 sty 2020, o 21:45

Kaguya Mai
Misja D
12/15



    No i było tak jak się wcześniej spodziewano, młody Kaguya został totalnie zlekceważony przez napotkanych ludzi, w sumie to trochę na to liczył, bo zadziałało to tylko na ich niekorzyść, Oni jeszcze nie wiedzą że walczą z ninja posługującym się limitem krwi oraz stylem ziemi. W momencie gdy rozmówca wybuchnął śmiechem, Mai jeszcze raz szybko "obciął" wzrokiem każdego z nich i przypomniał sobie słowa dziewczyny z którą tu przybył, zachowywała się Ona wcześniej przez chwilę tak jakby nigdy specjalnie nie miała styczności z shinobi, a skoro mężczyzna ten był jej byłym partnerem, to jeszcze bardziej utwierdziło piętnastolatka w przekonaniu, że Ci bandyci nawet w grupie nie dadzą mu rady, ale kto wie, może się pozytywnie zaskoczy. Chłopak sam z siebie nie zwykł zaczynać potyczek fizycznych z innymi ludźmi, nieistotne czy kogoś lubi, czy ktoś go akurat zdenerwował, On zawsze czeka aż zacznie ten drugi, jednak w momencie gdy ktoś podniesie na niego rękę puszczają mu hamulce i odpalają się mechanizmy obronne i walka trwa zazwyczaj aż przeciwnik skona bezsilny, warto zaznaczyć, że niekoniecznie ginąc, bo młodzieniec nie cechuje się aż taką żądzą krwi jak wielu innych członków jego klanu, jednak to jest Kaguya i adrenalina wraz z satysfakcją wynikającą z bitwy niemal zawsze daje o sobie znać w takich momentach.
    W chwili gdy jeden zaczął wymachiwać Mai'owi pałką przed twarzą, ten wykonał zamach z otwartej ręki, wysuwając jednocześnie czterdziestu centymetrowy kościany kolec z dłoni, uderzenie zostało wyprowadzone tak aby doszło do kolizji z pałką i tym samym jej zbicia, po takim uderzeniu powinna wylecieć z dłoni użytkownika, zostawiając go rozbrojonego.
    Odskoczył kawałek do tyłu, tak aby mieć w zasięgu wzroku każdego z koczowników, którzy po paru sekundach mogli dostrzec manifestację umiejętności Mai'a, bo w krótką chwilę z jego ciała wyszło dokładnie siedem kolejnych czterdziestu centymetrowych kościanych kolców, a konkretnie z drugiej dłoni, barków, łokci i kolan, niestety jednocześnie dziurawiąc mu spodnie.
    - Daje wam jeszcze jedną szanse... - Oznajmił w ich kierunku, brzmiał na znudzonego tą sytuacją, chciał im w ten sposób pokazać, że nie mają do czynienia z pierwszym lepszym chłopaczkiem, w nadziei że gdy ujrzą działanie jego limitu krwi po prostu sobie odpuszczą i oddadzą tego wielbłąda po dobroci, ale kto wie, teraz już tylko od ich następnego kroku zależało, czy poleje się krew czy też nie, Mai już był gotowy do tańca.


Spoiler: pokaż

Nazwa
Yanagi no Mai

Ranga
D

Pieczęci
Brak

Zasięg
Długość kości

Koszt E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (za 8 wysunięć)
Koszt naliczany jest tylko za wysuwanie kości, "chowanie" ich jest darmowe.

Dodatkowe
+10 szybkość

Opis Pierwszy z tańców bojowych Kaguya, stanowiący preludium do kolejnych, coraz potężniejszych ruchów. Yanagi no Mai pozwala na gwałtowne wysuwanie ostro zakończonych kości z niektórych punktów ciała - dłoni, łokci, barków i ud. Maksymalnie wychodzi więc osiem szpikulców służących do ataku jak i obrony. Co więcej, technika pozwala też na równie gwałtowne wsunięcie ich z powrotem bez śladu. Dzięki temu jutsu Kaguya staje się niezwykle nieprzewidywalnym przeciwnikiem, którego ciężko jest zaatakować bez ryzyka nadziania się na kolce. Długość tych nietypowych broni oscyluje w okolicach czterdziestu centymetrów. Oczywiście, w przypadku posiadania kolców z dłoni nie można składać pieczęci.
Avatar użytkownika

Mai
 
Posty: 87
Dołączył(a): 27 paź 2019, o 17:07
Wiek postaci: 15
Ranga: Nukenin D 抜け忍
Krótki wygląd: Taki o, jak na avku.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=129637#p129429
GG: 12377440
Multikonta:

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Inoyū » 18 sty 2020, o 16:02

Misja rangi D
Kaguya Mai
13/15


Obrazek

Uzbrojony w drewnianą broń oponent dobiegł do Maia całkiem szybko, zostawiając mu niewiele czasu na reakcję, jednak ten krótki moment, gdy przeciwnik wykonał spory zamach, po którym miało nastąpić wycelowanie w jego głowę i wyłączenie z dalszej walki, całkowicie wystarczył, by użyć swoich klanowych umiejętności. Mężczyzna wyraźnie zdębiał na widok wysuwającej się z dłoni kości i natychmiast się wycofał, pozwalając mu zbić swoją broń. Wycofał się szybciutko do swoich kolegów i, napotykając pełne pretensji spojrzenie głównego złego, jedynie wzruszył ramionami bezradnie i oparł się ramieniem o stojące tuż obok drzewko. Przy okazji pokazał w jego stronę charakterystyczny gest dłonią, oznaczający mniej więcej tyle, że jeśli miałby się użerać z kimś tego kalibru, to za odpowiednio większą kwotę. Dedukcja Kaguyi była trafna - najprawdopodobniej żaden z wynajętych zbirów nie dość, że nie potrafił posługiwać się chakrą, to jeszcze nie miał okazji z kimś takim w ogóle walczyć.
Isao dość sprawnie połączył wszystkie fakty i wywnioskował, że jeśli zaraz czegoś nie zrobi, to morale jego miniaturowej armii spadnie do zera i zostanie z problemem w postaci zdeterminowanego Kaguyi sam na sam, więc raz jeszcze wyśmiał pokaz jego umiejętności i parsknął pogardliwie, gdy tylko Mai postanowił pójść na całość, eksponując kościane ostrza z kolejnych kilku miejsc.
Patrzcie go, jaki pewny siebie! Bo co?! Bo zrobi jakąś sztuczkę i myśli, że niby jest groźny?! Co za pajac! — wydarł się po raz kolejny, po czym aż klepnął się w udo z rozbawienia. Kolejne słowa chłopaka natychmiast zmyły parszywy uśmieszek z jego twarzy. Biedny Isao coraz bardziej sobie uświadamiał, że zaczyna tracić kontrolę nad sytuacją i absolutnie mu się to nie podobało. — A ja daję tobie jeszcze jedną szansę, byś w końcu się stąd zmył. To jest sprawa tylko między mną a Kiki, po jaką cholerę w ogóle się wtrącasz, co? — burknął już nieco spokojniej, chociaż jego wyraz twarzy sugerował, że nadal jest jakiś taki nie w sosie.
To nie jest żadna sprawa, ty popaprańcu, po prostu uspokój się, oddaj mi, co moje i przestań nasyłać na niewinnych ludzi jakichś bandziorów! Jak ja w ogóle mogłam być z kimś takim... — odezwała się wreszcie Kiki, podejmując ostatnią próbę załatwienia tej sprawy bez użycia siły. Głos dziewczyny zadziałał na jej niedoszłego małżonka niczym płachta na byka, rozsierdzając go chyba jeszcze bardziej niż dotychczas. O ile to w ogóle możliwe.
No proszę, jak go bronisz! Zamknij się! — zagrzmiał gniewnie. — A wy? Co tak stoicie? Nie płaciłem wam po to, byście teraz tutaj sterczeli jak jakieś pieprzone kołki, no atakujcie! Róbcie coś! Nie wiem, rzucajcie czymś! No już niech będzie, zapłacę wam więcej! — jęknął z dość wyraźną nutą desperacji i, chwyciwszy do rąk kamień, cisnął nim prosto w Kaguyę, usiłując w ten sposób raz jeszcze zaangażować swoich kolegów do wysiłku. Mężczyźni natomiast spojrzeli po sobie z wyraźnym zwątpieniem, westchnęli ciężko i przeszli do działania, gdy tylko usłyszeli obietnicę podniesienia stawki. Jeden ze zbirów, który kilka chwil wcześniej stracił swoją broń, naśladował swojego pracodawcę i również zaczął obrzucać Maia tym, co akurat nawinęło mu się pod rękę, czyli raczej niewielkich rozmiarów kamieniami. Pozostała trójka, która nie miała jeszcze wejść w konfrontację z Kaguyą, postanowiła uczynić to właśnie teraz, licząc na to, zmasowany atak drewnianymi pałkami da nieco lepsze rezultaty. Atak zbirów zdecydowanie można było nazwać chaotycznym - każdy z nich usiłował zbliżyć się do chłopaka z innej strony, próbowali też atakować w różne części ciała.
Kiki tymczasem wycofała się ze swoim wielbłądem o kilka metrów, by żadna ze stron jej przypadkiem nie uszkodziła.


    Kiki
    Isao
PH BANK GŁOS arciki

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Miss Lata
 
Posty: 449
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Mai » 20 sty 2020, o 19:53

Kaguya Mai
Misja D
14/15


    Chłopak postanowił póki co olać tych którzy rzucają w niego kamieniami, przyjdzie na nich czas za chwilę. Będąc otoczonym z każdej strony, Mai przybrał pozycje bojową czekając na to by rywale podeszli jak najbliżej niego. Nie przyszło mu czekać zbyt długo, bo nie minęła minuta nim odczuł na sobie zmasowany atak pałkami. Cóż, to chyba był ten moment, młody Kaguya zwrócił się w kierunku tego który stał po jego lewej stronie, po czym wykonał zamach lewą ręką w celu ugodzenia go kościanym ostrzem, które wystawało z jego dłoni, cięcie było wyprowadzone po pionie, tak aby przeciąć rywala w pół, bądź chociaż rozciąć brzuch, powodując rozlew jego kiszek prosto na piach. Niezależnie od tego czy udało mu się trafić swój cel czy nie, chłopak szybko doskoczył do drugiego z nich i wyprowadził kolejny zamach po pionie, półkolisty, stu osiemdziesięciu stopniowy, celując w szyję swojego przeciwnika z zamiarem dekapitacji jego głowy. Nie zastanawiając się ani chwili, skierował się w kierunku trzeciego delikwenta, w którego wymierzone zostało cięcie po skosie w dół od prawej do lewej, zwieńczając sekwencje ataków która miała zakończyć ten cyrk na dobre, a w sumie to prawie.
    W przypadku gdy Mai'owi się udało ostatecznie zakończyć kwestie pałkarzy i nie został On niczym przez nich zaskoczony, odskoczył On nieco od ich konających ciał, po czym schował kości wystające z jego dłoni. Mając wolne ręce, złożył pieczęć ptaka, co poskutkowało wyłonieniem się spod piasku dwóch dotonowych włóczni, które na celu miały przebicie tego którego Mai na początku rozbroił, wówczas młody Kaguya został sam na sam z Isao, którego jak na razie postanowił nie atakować.
    - Co by tu z Tobą zrobić... Jak myślisz, ile jest warte Twoje życie? - Zapytał, być może beduin miał coś chłopakowi do zaoferowania, wtedy wizja oszczędzenia go jak najbardziej nabrałaby sensu.


Spoiler: pokaż

Nazwa
Doton: Doryūsō

Ranga
D

Pieczęci
Ptak

Zasięg Max.
10 metrów

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (za 2 kolce)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Ofensywna technika Dotonu niskiej rangi. Polega ona na wytworzeniu włóczni/kolców z ziemi, które wbijają się w ciało przeciwnika. Choć techniki można stosować ofensywnie, można też czasem się nią bronić. Dużym plusem tego Jutsu jest to, że kolce mogą wyrastać ze ścian, ziemi, skał. W zasadzie ze wszystkiego, wystarczy, żeby miało to kontakt z ziemią. Wystarczy jednak uderzenie o sile 40 bądź Jutsu D i z naszych kolców zostanie tylko proch...
Avatar użytkownika

Mai
 
Posty: 87
Dołączył(a): 27 paź 2019, o 17:07
Wiek postaci: 15
Ranga: Nukenin D 抜け忍
Krótki wygląd: Taki o, jak na avku.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=129637#p129429
GG: 12377440
Multikonta:

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Inoyū » 20 sty 2020, o 21:29

Misja rangi D
Kaguya Mai
15/15


Obrazek

Cierpliwość Kaguyi, która była testowana już od dłuższego czasu, w końcu musiała się skończyć; a było to dokładnie w tym momencie, kiedy Isao postanowił wyłożyć wszystkie karty na stół i zaatakować go zmasowanymi siłami wynajętych zbirów, którzy na tym etapie walki już ryzykowali życiem, by zapewnić bezpieczeństwo swojemu pracodawcy. Podczas gdy troje z nich zaczęli nacierać na chłopaka z zamiarem wyprowadzenia ataku z każdej strony, Isao wraz z jednym ze swoich podwładnych ciskali znalezionymi gdzieś obok siebie kamieniami. Kamienie te, choć niewielkie, z całą pewnością wywoływały dość nieprzyjemne odczucia z każdym trafieniem, ale też nie były na tyle irytujące, by ucierpiała na tym jego koncentracja. W końcu był shinobi, musiał więc zostać przygotowany do walki w każdych warunkach - nawet tych najbardziej niesprzyjających.
Niby każdy z nich był świadomy zagrożenia. Wiedzieli przecież, że każda walka może być ich ostatnią. Spodziewali się nawet, że Kaguya nadal będzie używał tych swoich kościanych sztuczek. Ale chyba nikt nie spodziewał się brutalności, z jaką Mai odbierze życie swoich przeciwników. Jeden z bandytów, który miał nieszczęście znaleźć się po jego lewej stronie, wziął spory zamach, by wyprowadzić silne uderzenie w jego nogi. I był to całkiem niezły pomysł, który mógł zmusić do głębokiego pokłonu niejednego cywila! No właśnie. Cywila.
Podczas paru pierwszych sekund mężczyzna nawet nie był świadomy, że w kolejnych jego życie już się skończy. Kość wyrastająca z dłoni Kaguyi zatopiła się miękko w jego trzewiach. Osiągnąwszy odpowiednią głębokość wykonał szerokie cięcie, ciągnąc razem z kością skórę nieszczęśnika, która to rozpłatała się bez większych przeszkód pod naciskiem ostrego końca jego oręża. Zbir upadł ciężko na kolana, ostatnimi siłami próbując powstrzymać własne wnętrzności przed wydostaniem się na zewnątrz. Nie trwało to długo. Szybko stracił przytomność i legł na gorącym piasku. I dokonał żywota.
Drugi przeciwnik, chyba jeszcze nie do końca rejestrując, co się właśnie wydarzyło, wyprowadził atak, który poskutkował jedynie nabiciem się drewnianej pałki na kość wystającą z jego barku. Nie był w stanie zrobić nic już więcej; Kaguya zawirował przed nim wraz ze swoim kościanym ostrzem, wykonując głębokie cięcie na jego szyi. Krew trysnęła gwałtownie, brudząc zarówno samego Maia, jak i trzeciego koleżkę. Koleżka ten, śmiertelnie przerażony krótkim pokazem siły, w ostatniej chwili cisnął pałką przed siebie i w paru susach uciekł przed jego ciosem, dołączając do równie rozedrganego Isao.
Ale to nie był koniec.
Kaguya najwyraźniej nie zamierzał się powstrzymywać, dopóki robota nie zostanie wykonana perfekcyjnie. Nadal agresywnie ciskający kamieniami mężczyzna absolutnie nie spodziewał się, że tuż pod nim zaczną wyrastać kamienne kolce. W pierwszym odruchu wyrwał się przed siebie, by chociaż spróbować ich uniknąć, ale, niestety, było już za późno. Rana kłuta, która przebiła na wylot jego bok, szybko przeobraziła się w ranę szarpaną, gdy tylko się poruszył. Szare, ziemiste włócznie obficie pokryły się czerwienią, kiedy jego bezwładne ciało nadziało się jeszcze bardziej. Osuwał się powoli. Coraz głębiej. Chyba już nie żył.
K-Kim ty... — wysapał z paniką Isao, odruchowo łapiąc się dłonią za klatkę piersiową. Sprawdzał, czy jeszcze żyje. — M-Masz! Bierz go sobie! Czego j-jeszcze chcesz?! Zostaw mnie, na boga! — wrzasnął nagle, po czym złapał rozpaczliwie za lejce drugiego wielbłąda, by pośpiesznie podprowadzić go nieco bliżej dziewczyny. Kiki natychmiast zeskoczyła ze swojego wierzchowca i przejęła swoją własność, jakby bojąc się, że zaraz znów ktoś ją zabierze.
A masz jeszcze to! Już się odczepisz?! — jęknął raz jeszcze, grzebiąc przez krótką chwilą w kieszeniach swoich łachów, a następnie rzucił w stronę Kaguyi niewielki mieszek z monetami. Wszystko wskazywało na to, że nic więcej nie miał przy sobie. Jakoś tak w tej chwili nie myślał zbyt wiele o oszczędnościach.
Dziewczyna jedynie przyglądała się całemu zdarzeniu z niemałym osłupieniem, nie wydając przez cały ten czas żadnego dźwięku. Co prawda odzyskała swojego wielbłąda, ale czy była przygotowana na tak krwawe zakończenie? Niekoniecznie. Prawdę powiedziawszy, to w tej chwili nie czuła się bezpiecznie ani w towarzystwie swojego niedoszłego męża, ani swojego nowego kolegi, który najprawdopodobniej miał pewne problemy z samokontrolą.
Dziękuję, M-Mai, bardzo mi pomogłeś. Pozwól jednak, że już stąd pójdę... — wymamrotała pod nosem dość niepewnie i bez większych pożegnań ruszyła w drogę, ciągnąc obok siebie zdobytego wielbłąda. Chyba od samego początku nie miała zamiaru płacić. Albo raczej - nie miała z czego.
A co z Isao i jego kolegą? Jeśli tylko Mai był na tyle łaskawy, by pozwolić im żyć, to po prostu uciekli z miejsca zdarzenia, żeby tylko się nie rozmyślił. Ich żywot zależał wyłącznie od jego aktualnej zachcianki.


    Kiki
    Isao

No i to już koniec misji! Zakończona sukcesem, a ja idę dać ją do wycenki. :')
PH BANK GŁOS arciki

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Miss Lata
 
Posty: 449
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Mai » 22 sty 2020, o 03:26

    Chłopak stał jeszcze przez chwilę naprzeciwko Isao i jego towarzysza, patrząc na zwłoki beduinów, zaśmiał się pod nosem, po czym swój wzrok skierował w kierunku ocalałej dwójki. Wyjął drewnianą pałę zalegającą na kościanym kolcu na jego barku i rzucił gdzieś na bok, czego następstwem było schowanie się wszystkich kości z powrotem do ciała Mai'a i tym samym zdezaktywował On technikę której użył wcześniej w walce z pałkarzami. "Obciął" jeszcze raz spojrzeniem dwóch pozostałych przy życiu członków szajki, lekko zarechotał, ocierając się z krwi która wcześniej na niego bryzgnęła. Podszedł podnieść woreczek z pieniędzmi, który wcześniej rzucił mu Isao, podrzucił go dwa razy w powietrzu, po czym schował do kabury przypiętej do uda.
    - A teraz uciekaj stąd chłystku, może nie będę Cie gonił... A ludziom opowiedz, że zostałeś zwyciężony przez Mai'a z rodu Kaguya. Pheheh... - Rzekł ironicznie, zakończył zdanie śmiejąc się po raz kolejny, w zasadzie to nie szczególnie zależało mu na rozgłosie pośród nie wiadomo kogo, bo dokładne pochodzenie tych ludzi wciąż było dla chłopaka nieznane, a i w sumie nie obchodziło go to, choć kto wie, może dzięki dzisiejszemu zajściu, wśród pustynnych społeczności powstanie legenda o "Mai'u pogromcy chamów z oazy", czy coś w tym stylu. Koniec końców darował tym ludziom życie, uznając że nie ma sensu rozlewać więcej krwi, pożegnał ich szerokim uśmiechem oraz kilkoma machnięciami ręką na papa.
    Chłopak przed opuszczeniem tego miejsca i udaniem się w dalszą drogę, postanowił jeszcze skorzystać z oazowego zbiornika wodnego, którego najpierw użył do napełnienia bukłaku z wodą, a następnie do obmycia się z krwi a także wyprał swój płaszcz wraz ze spodniami, to była zaledwie kwestia kilku chwil nim cząsteczki wody na jego odzieży zostaną pochłonięte przez gorące pustynne powietrze, więc śmiało mógł założyć mokre spodnie i płaszcz na siebie.
    Będąc już czystym i powoli schnąc, młody Kaguya udał się w kierunku swojej kryjówki, była to jakaś godzina drogi na północny wschód stąd- w stronę klifów.


[z/t]
Avatar użytkownika

Mai
 
Posty: 87
Dołączył(a): 27 paź 2019, o 17:07
Wiek postaci: 15
Ranga: Nukenin D 抜け忍
Krótki wygląd: Taki o, jak na avku.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=129637#p129429
GG: 12377440
Multikonta:

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Shins » 21 lut 2020, o 09:12

Poprzedni temat: Sklep z wyposażeniem


Pierwsza wizyta od wielu lat na Pustyni dobrze działała na samopoczucie chłopaka - Zielone Krainy miał swój urok, ale ich klimat bardzo odbiegał od tego, w którym wyrósł i zawsze, mimo kilku lat tam spędzonych, czuł się nie do końca na miejscu. Tutaj podobało mu się o wiele bardziej. A ponadto po raz pierwszy raz od długiego czasu mógł oddać się swojemu niegdysiejszemu hobby - swoistemu polowaniu. Leciał on na niewielkiej wysokości nad ziemią, a gdy znalazł zwierze zdolne połknąć jakieś mniejsze żyjątka tworzył z gliny małe insekty i doprowadzał do tego, by zostały zjedzone przez polujące na pożywienie ofiary. A gdy taki insekt znalazł się już w paszczy zwierzęcia siłą wchodził dalej, a Shins detonował go rozrywając zwierzaka od środka. Bardzo relaksujące zajęcie!

Od rana do południa Shins latał po Pustyni oddając się swojej zabawie, jednak gdy słońce wzeszło wysoko na niebie i temperatura stała się ciężka do wytrzymania postanowił znaleźć schronienie w oazie. Znalazł jedną - dobrze zachowaną, z budynkami dającymi schronienie i zaopatrzeniem w daktyle. Bardzo dobrze, że te daktyle tu były, bo woda w oazie była paskudna. Dobrze, że miał trochę swojej wody do picia, bo inaczej musiałby pić tę paskudztwo.

Shins położył się pod palmą i nie niepokojony przez nikogo zajadał się daktylami czekając, aż największe upały przejdą i będzie się mógł oddać dalszej zabawie, a jego ptak siedział na dachu jednego z zabudowań.



SPRZĘT WIDOCZNY - bo nie każdy czyta KP
Spoiler: pokaż
  • Torba na glinę (Przy prawym boku na pasie)
  • 2 torby zaczepiona z tyłu u pasa
  • Kościany miecz - przepasany do pleców
  • Maska filtrująca zakrywająca twarz
    Obrazek



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 715
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 15:44
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284
GG: 0
Multikonta:

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Youmu Nanatsuki » 21 lut 2020, o 15:54

Podróż Youmu, na ten moment, chyliła się ku końcowi. Zbliżała się już do serca Sabishi, a więc osady
Ningyō-shi, ale pojęcie odległości na pustyniach było mocno względne. Właściwie wydawało jej się jedynie, że już jest blisko i chociaż chciała zaznać odpoczynku w potencjalnych luksusach wioski, tak słońce miało inne zdanie na ten temat. Przez dłuższy czas czarnowłosa podróżowała na przekór tej gorejącej kuli, chcąc dotrzeć jak najszybciej do ekskluzywnego lokalu, jednak w pewnym momencie zdała sobie sprawę, że właściwie nic jej nie goni. Nie ma powodów, aby się śpieszyć. Na chwilę zatrzymała się pośród wydm i rozglądnęła, dostrzegając niewielką oazę, która majaczyła gdzieś w oddali, wydając się jedynie złudzeniem niesionym przez gorące powietrze. Panna Nanatsuki miała jednak wprawę w ocenianiu sytuacji, a przede wszystkim, w rozróżnianiu fatamorgany od rzeczywistości, zatem ruszyła w wypatrzonym kierunku nieśpiesznym krokiem.

Oczywistym było, że nawet tak drobna osada nie będzie osamotniona. Pierwszym, co rzucało się w oczy, był biały ptak siedzący na jednej z lepianek. Początkowo Youmu nie wiedziała co o nim myśleć, ale im bardziej się zbliżała, tym była coraz bardziej pewna, że to jedynie figura. Aż nagle ptak się poruszył i dał znać, że chociaż może jest tworem, tak jednak ożywionym. Było za wcześnie, aby wyciągać z tego jakieś wnioski, ale też nie czuła powodu, by się przejmować tą istotą. Na wyjątkowo mało inteligentne osoby mówiło się, że mają ptasi móżdżek, ale porwanie się na pannę Nanatsuki było wyczynem wykraczającym poza wszelką logikę, wskazującym raczej na brak inteligencji, niż jej niski stopień. Naturalnie, tak uważała tylko i wyłącznie Youmu, która to pewna siebie była coraz bliżej drobnego jeziorka z wodą. Gdzieś po drodze zsunęła z głowy kaptur i poprawiła płaszczyk, aby ten lepiej na niej leżał. Po chwili jednak rozmyśliła się i zaczęła go rozsuwać, jakby chcąc go zdjąć, co zresztą uczyniła, gdy już stała tuż nad brzegiem wody. Jej ulubiona część garderoby została zawieszona na dużym shurikenie, który zdjęła na samym początku i wbiła w ziemię obok prawej nogi. Następnie kucnęła i zupełnie nieświadoma czyjejś obecności, nabrała w dłonie trochę wody, przyglądając się jej z bliska. Była krystalicznie czysta, a więc idealnie nadawała się do napełnienia skórzanego bukłaka z wodą. Najpierw jednak Youmu postanowiła przemyć twarz, ręce i kark, dając sobie przy okazji trochę ulgi od bezlitosnego, pustynnego słońca. Schłodzona skóra schła w zastraszającym tempie, więc panna Nanatsuki postanowiła także zmoczyć trochę swoje włosy, rozczesując je przy okazji palcami, by zebrać jak najwięcej pyłu i kurzu, jak mogła. Na koniec przeszła się o krok w bok i stamtąd nabrała wody w ręce po raz kolejny, by zaspokoić swoje pragnienie. Nabrała wody w usta i... gwałtownie ją wypluła. Pluła tak jeszcze chwilę, aż w końcu przestała czuć dziwny smak. Przetarła przedramieniem wargi i ciężko westchnęła, wyciągając przywiązany do paska bukłak.
- Ale gówno. - mruknęła do siebie, patrząc jeszcze chwilę na zaskakująco czystą wodę w jeziorku, która okazała się być niezdatna do picia. Albo przynajmniej taka się wydawała. Smakowała trochę jak... krew i łzy. Metaliczny posmak krwi ze słonością łez. Obrzydliwe połączenie, nad którym Youmu nie zastanawiała się długo, odkorkowała bukłak i pociągnęła z niego kilka porządnych łyków, uszczuplając swój zapas wody do naprawdę skromnych rozmiarów. Miała w planach jeszcze przeprać swój płaszczyk, ale na ten moment miło siedziało się nad wodą, chociaż była okropna.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 268
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Shins » 21 lut 2020, o 21:22

W słonecznym cieniu (bo na pustyni i cień jest słoneczny), na miękkim kamieniu (bo piasek, w pewnym sensie, jest skałą, a skała i kamień to prawie to samo, no i jest miękki) leży dwudziestoletni mafiozo (i tutaj nie mam już nic do dodania). Leży i, ciesząc się przyjemnym południem, udanym przedpołudniem, ciszą i spokojem, zajada daktyle. I ten spokój, którym się tak cieszy zostaje nagle zakłócony przez jakiegoś intruza. Intruzę. Czy jak tam się to odmienia w rodzaju żeńskim.

Chłopak obserwował dziewczynę odkąd weszła w obszar oazy nie przerywając zajadania się zostawionymi tu daktylami. Dziewczyna musiała zauważyć jego glinianego ptaka - był całkiem spor i do zauważenia z dużej odległości, jednak zdawało się, że nie zauważyła jego, niejako ukrytego wśród okolicznych drzew. To duża niefrasobliwość ze strony dziewczyny, by nie rozejrzeć się chociaż po oazie, zanim zacznie się "delektować" tutejszą wodą. "A może by tak ją pokarać i posłać węża, żeby ugryzł ją w tyłek?" - przeszło chłopakowi przez głowę, jednak dziewczyna przeszła kilka kroków od miejsca, w którym się myła i spróbowała wspaniałej ambrozji płynącej w tutejszej oazie. Reakcja dziewczyny rozbawiła Shinsa, który niemal się nie zakrztusił, a widząc, że dziewczyna pije swoją wodę rzucił rozbawiony tak, by go usłyszała - "Jak mi przykro! Naprawdę! Miałem nadzieję, że Ci zasmakuje tutejsza woda! Istna ambrozja!". Po rzuceniu tego, bądź co bądź, złośliwego komentarza chłopak roześmiał się, po czym wstał i oparł się plecami o drzewo.

"Tak w ogóle to witaj! Ty i Twoje wielbłądy!" - sparafrazował usłyszane gdzieś pożegnanie, które wydało się mu o tyle zabawne, że dziewczyna nie miała żadnych wielbłądów - "Poczęstujesz się daktylami? Dobre są. Biorę tylko 50 Ryo za kilogram. To jak, skusisz się?". Wypowiadając te ostatnie słowa na jego twarzy zawitał kpiący uśmieszek. Daktyle co prawda były tutaj przyniesione przez okolicznych mieszkańców dla podróżnych, ale skoro był pierwszym podróżnym, który tu trafił, to logicznym jest, że teraz daktyle są jego. Dalej chłopak przypatruje się dziewczynie i, czekając na jej odpowiedź, dalej zajada smaczne owoce.



SPRZĘT WIDOCZNY - bo nie każdy czyta KP
Spoiler: pokaż
  • Torba na glinę (Przy prawym boku na pasie)
  • 2 torby zaczepiona z tyłu u pasa
  • Kościany miecz - przepasany do pleców
  • Maska filtrująca zakrywająca twarz
    Obrazek



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 715
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 15:44
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284
GG: 0
Multikonta:

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Youmu Nanatsuki » wczoraj, o 13:58

Dało się przewidzieć, że wielki, biały ptak ma swojego właściciela w pobliżu. Youmu to wiedziała, ale właściwie to nie interesował ją ani jeden, ani drugi. Miała swój powód, dla którego przyszła do oazy i z pewnością nie było to śledztwo czym jest dziwny twór lub do kogo należy. Zajęła się sobą, korzystając z krystalicznie czystej wody, bijącej ze źródełka w tej małej oazie. Jak tylko jej posmakowała i, całkiem dosadnie, wyraziła swoje niezadowolenie ze smaku, to rozległ się po okolicy donośny głos, który skierowany był do czarnowłosej. Piła ze swojego bukłaka, więc zignorowała kogokolwiek, kto do niej krzyczał. Jak już schowała swój wysychający zbiorniczek, to rozejrzała się w poszukiwaniu osobnika odpowiedzialnego za szydercze słowa wypowiedziane w jej kierunku. Jej szkarłatne oczęta zatrzymały się na młodym chłopaku w masce. Wyglądał na uzbrojonego i to zapewne do niego należał tamten biały ptak. Youmu jednak nie zawiesiła na nim spojrzenia zbyt długo, bo naprawdę nie chciało jej się zadawać z kimś, kto w taki sposób rozpoczyna znajomość. Zdjęła ze stóp buty ninja, a następnie wzięła płaszczyk i weszła po kolana do wody, by go zacząć prać. Nie był brudny, ale pokryty pyłem i piachem, które niekoniecznie były miłe dla skóry, gdy podróżowało się przez dłuższy czas. Niekiedy takie drobne ziarenka piasku prowadziły do otarć, a kurz sprawiał, że tylko bardziej piekły, zdecydowanie obniżając komfort podróży. I chociaż panna Nanatsuki dalej zajmowała się sobą, to chłopak nie odpuszczał, wyrzucając z siebie kolejne durne słowa, mówiąc coś o wielbłądach, których nigdzie nie było. Czarnowłosa nie słyszała powiedzenia, które parafrazował, więc uznała go po prostu za idiotę, który plecie to, co mu ślina na język przyniesie. Po raz kolejny go zignorowała, tym razem nawet nie racząc go swoim spojrzeniem, ale on i tak nie odpuszczał. Kontynuował tym razem o daktylach, którymi to się zajadał. Youmu ciężko westchnęła, płucząc płaszcz, który na chwilę luźno zostawiła na tafli wody, by wyprostować się i spojrzeć w kierunku nieznajomego.
- Ty to jebnięty jesteś, co? - odezwała się na tyle donośnie, by i on ją dokładnie usłyszał. Miała gdzieś jego daktyle i tę wodę, którą nazywał ambrozją. Korzystała z niej bardziej na zasadzie środka do ochłodzenia się i umycia, niż zaspokojenia pragnienia. Nie była też bardzo głodna, bo miała swój ulubiony przysmak, gdy tylko wyruszała w podróż - suszone, przyprawiane mięso. Kimkolwiek był ten chłopak, to pierwsze wrażenie zrobił okropne i Youmu uznała go za niespełna rozumu. Krzyczał coś o wielbłądach, o sprzedawaniu daktylów, które tu po prostu rosły i starał się być szyderczy. Panna Nanatsuki wysunęła wniosek, że albo sam wcześniej skosztował wody i wiedział, że jest okropna, albo mieszkał tutaj od dłuższego czasu i pochodził z prowincji Sabishi. Tak czy inaczej - kunoichi wróciła do zajmowania się sobą i swoimi problemami. Przeprała jeszcze chwilę swój płaszczyk, a następnie wyszła z wody, czując jak gorące słońce natychmiast suszy jej przyjemnie schłodzone nogi. Wyciągnęła z torby kunai, który sprawnym rzutem wbiła w stojącą nieopodal palmę, by w ten sposób stworzyć prowizoryczny wieszak. Zawiesiła płaszcz i teraz wystarczyło czekać, aż wyschnie. Drzewo było pochylone w bok, więc swój skromny cień dawało w innym kierunku, zatem jej ulubiona część garderoby miała zostać wysuszona na pełnym słońcu. Nie powinno zająć to długo, ale jednak nie chciała ubierać na siebie mokrego płaszcza. Usiadła na brzegu wody, mocząc w niej nogi, oddając się tej prostej przyjemności w oczekiwaniu. I skoro i tak tutaj siedziała, to może warto było poznać lepiej tego niezrównoważonego idiotę? Ciężko westchnęła, uświadamiając sobie, że ostatnim razem jak siedziała w oazie, to spotkała Akashiego, który też do normalnych nie należał. Los płatał jej figle, rzucając przed nią coraz to dziwniejsze jednostki.
- Na cholerę Ci ta maska? - postanowiła zapytać bardziej z kaprysu, niż z jakiejś ciekawości. Lepiej w ten sposób zagaić rozmowę, niż w taki, jak on tego dokonał. Domyślała się, że maska ułatwia poruszanie się po pustyni, bo piach i pył nie dostawał się do ust i nosa, gdy wiatr wzmagał się. Innych pomysłów nie miała, ale też nie myślała nad tym tematem zbyt długo, bo, jak zostało wspomniane, niezbyt ją to interesowało.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 268
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Shins » wczoraj, o 17:19

Niezwykle celny żart, jakim wykazał się Shins nie został zrozumiany przez jego rozmówczynię. Jej impertynenckie zachowanie wskazywało na totalny brak poczucia humoru. Wiadomo, że kobiety nie potrafią być zabawne, a dziewczyna, która postanowiła swoją obecnością naruszyć wypoczynek chłopaka była tego koronnym przykładem. Nie tylko ignorowała go większość czasu, gdy do niej mówił, ale gdy już zdecydowała się odpowiedzieć, okazało się, że w ogóle nie pochwyciła żartu. "Można się było tego spodziewać" - pomyślał młody Douhito, który postanowił jednak jej się nie odgryzać. Kapanie się z koniem nie ma sensu, wiadomo, że to do niczego nie prowadzi, a jedynie daje rozmówcy mylne wrażenie, że jego zachowanie cokolwiek Cię obchodzi. A to dla takich woda na młyn.

Chłopak stał przez chwilę w ciszy wpatrując się w to, co robi dziewczyna, jednak zdecydował się po chwili jednak usiąść znowu pod drzewem i odpowiedzieć jej równie głębokim zainteresowaniem, co ona okazała jemu. Nie chce gadać, to nie. Chłopak zamknął oczy odpływając myślami do turnieju w Teiz - trzeba było pomyśleć nad różnymi strategiami. Pomyśleć, z kim może się tam spotkać i w jaki sposób najłatwiej jest taką osobę pokonać. Jakich sztuczek użyć, by zaskoczyć swoich przeciwników.

Te rozmyślania przerwało mu zadane przez dziewczynę pytanie. Pytanie, którego by się najmniej spodziewał. Jeszcze nikt, kogo znał, kto był zaznajomiony ze specyfiką zawodu shinobiego nie zwrócił większej uwagi na to, że chłopak w zasadzie cały czas jest zamaskowany. I cóż jej miał odpowiedzieć? Maska na twarzy miała wiele profitów - chroniła przed piaskiem, ale i przed zimnem, ta konkretna mogła także filtrować powietrze z pewnych prostych substancji, jednak prawda jest taka, że po prostu chłopakowi odpowiadał taki strój. Uważał, że prawdziwy ninja nie powinien ujawniać swojego wyglądu. Szczególnie podczas misji. Ale przecież jej nie odpowie, że lubi taki strój... - "Jak Cię przyłapią na patroszeniu ofiary, to trudniej im później podać Twój rysopis. Znacznie łatwiej się wtedy ukryć, bo wystarczy ściągnąć maskę i już wyglądasz inaczej" - rzucił trochę od niechcenia pierwszą odpowiedź, jaka przyszła mu do głowy - "A Ty? Po co nosisz ze sobą takie żelastwo?" - zrewanżował się równie głupim pytaniem o jej wielkiego shirikena, którego przyniosła ze sobą na plecach - "Nie łatwiej by Ci było to w czymś zapieczętować? Zamiast tak nosić to na plecach przez cały czas."



SPRZĘT WIDOCZNY - bo nie każdy czyta KP
Spoiler: pokaż
  • Torba na glinę (Przy prawym boku na pasie)
  • 2 torby zaczepiona z tyłu u pasa
  • Kościany miecz - przepasany do pleców
  • Maska filtrująca zakrywająca twarz
    Obrazek



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 715
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 15:44
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284
GG: 0
Multikonta:

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Youmu Nanatsuki » wczoraj, o 18:19

I nastała cisza. Koniec z bełkotem chłopaka, który chyba chciał czymś zabłysnąć, ale mu nie wyszło. Może zaimponowałby jakiejś wioskowej pannie, wynoszącej gnój od wielbłądów, ale nie Youmu. Jak mogło mu to nawet przyjść na myśl, gdy ją zobaczył? Powinien rozumieć, że jest z innej ligi, a jednak nie rozumiał. Jak zwykle czarnowłosa przeceniała zdolności umysłowe swoich rozmówców. Ciężko, aby byli zakochani w niej tak mocno, jak ona sama w sobie. To się nie zdarzało od pierwszego wejrzenia, jednak panna Nanatsuki nie do końca pojmowała jak działa miłość, podziw i duma. Jej pojęcia były wypaczone przez obsesyjne poszukiwanie wartości we wszystkim co robiła. Całe jej życie było na tym oparte.
Jak zwykle jej rozmyślania spełzły na temat zysków i strat. Podczas tego czasu wyprała swój płaszczyk i pozwoliła mu się suszyć, samej zażywając trochę rześkiego chłodu okropnej w smaku wody. Zadała pytanie, które spotkało się z odpowiedzią i to zdecydowanie bardziej składną oraz logiczną, niż suma wszystkich poprzednich wypowiedzi młodzieńca. Prychnęła, zdając sobie sprawę, że zamaskowany chłopak wcale nie postradał zmysłów, a zwyczajnie uznał takie rozpoczęcie znajomości za zabawne oraz odpowiednie. Nie wiedziała już którą z opcji wolała, bo obie naprawdę brzmiały okropnie. W dodatku błyskotliwy plan ze zdjęciem maski, która zasłania jedynie usta, brodę i nos, aby zmienić się nie do poznania, utwierdziły ją w przekonaniu, że na wciągającą dyskusję nie ma co liczyć. Postanowiła nie komentować na ten moment jego geniuszu związanego z maską, a raczej zastanowiła się nad tym patroszeniem ofiary. Domyślała się, że chodzi mu o zabijanie ludzi, ale w jakim celu babrać się w ich truchle? To obrzydliwe. Ich ścierwa nadawały się na pokarm dla robactwa i ptactwa, a nie, żeby ktokolwiek z jakąkolwiek dumą w nich grzebał. I jeszcze czerpał z tego taką przyjemność, aby się zabezpieczyć przed rozpoznaniem. Tak, jakby to było jakimś jego zwyczajem. Okej, może jednak chłopak był trochę pojebany. Nie bardziej niż Akashi, ale w podobnym stylu - takim, który uzewnętrznia swą brutalność na każdym możliwym kroku w taki sposób, jakby była to jedyna warta uwagi cecha w ich posiadaniu.
Chłopak teraz już nabrał trochę bardziej ludzkiego podejścia do nieznajomych i zadał konkretne pytanie. Rozsądne nawet, z punktu widzenia pragmatycznego ninja, którym w pewnym stopniu starała się być Youmu. Tylko w pewnym, bo odpowiedź na ciekawość, chyba, czarnowłosego. Z tego miejsca nie była w stanie określić dokładnej barwy, ale zdecydowanie były ciemne. Spojrzała na swój duży shuriken, który wbity był w ziemię po jej prawej stronie. Miała go w zasięgu ręki, gdyby tylko potrzebowała. Nie zamierzała oszukiwać chłopaka, niezależnie jak nieznaczący był dla niej. Kłamanie w takich sprawach, to jak zaprzeczanie samemu sobie, a przecież Youmu się nie myliła. Była szczera ze sobą i z innymi. Nawet jeżeli ta szczerość z własną osobą mogła działać tylko i wyłącznie przez skrajny egocentryzm.
- Bo go lubię. - odparła całkiem wesoło, odchylając głowę do tyłu i kątem oka spoglądając na młodzieńca. - W dalszej kolejności powiedziałabym, że w ten sposób mam do niego szybszy i łatwiejszy dostęp. I chociaż jest na widoku, to bardziej zaskakujący. - dodała, machając nogami w wodzie, chlapiąc nią na boki. Miała całkiem dobry humor, który w tym momencie nie mógł zostać zrujnowany przez dziwacznego chłopaka. Była w trakcie podróży, która miała składać się z odwiedzania luksusowych miejsc, kosztowania najsmaczniejszych potraw i alkoholi, zażywania najlepszych kąpieli oraz masaży. Same przyjemności, na które zasłużyła bezbłędnym wykonaniem ostatniego zadania. A przynajmniej tak uważała. Teraz korzystała z drobnej satysfakcji, że ruszy dalej w czystym płaszczyku, a teraz jest jej przyjemnie chłodno w nogi. Z takich rzeczy również należało czerpać korzyści. Prostą wartość przyjemności, za którą ludzie potrafili oddawać bardzo wiele, nie nazywając tego jednocześnie wartością. W skrócie - byli hipokrytami, którzy dbali o takie rzeczy, ale nie potrafili się przyznać przed innymi, że są dla nich istotne. Youmu się nie okłamywała. Podobała jej się ta chwila nawet w towarzystwie tego nieznajomego, nawet jeżeli woda była okropna w smaku.
- Powiedz mi, naprawdę wierzysz, że nie rozpoznałabym Cię, gdybyś ściągnął maskę? Człowieka najbardziej zdradzają oczy, a nie nos, usta czy broda. Jeżeli chcesz być nierozpoznawalny, to ukryj swoje oczy za przypalanym szkłem. Włosy też są charakterystyczne. Noś kaptur. - poradziła mu trochę, bo czemu by nie? Skoro tu siedziała, to mogła oświecić ciemnotę tak oczywistymi dla niej rzeczami. Ale najważniejsza rada dopiero nadchodziła. - Najpewniejszym rozwiązaniem jest jednak nie pozostawianie świadków. - dodała, chociaż niekoniecznie sama kierowała się tą mądrością. Ona potrafiła tak manipulować informacjami, że świadkowie mogli potwierdzać jej wersję. W końcu zabiła członka rodu Yuki w środku Fuyuhany zanim sama została ranna, a później wypuszczono ją z więzienia wolno. I chociaż myślała, że nie było świadków, to jednak ktoś ją obserwował. Mimo to jej się udało, pogłębiając jedynie wiarę czarnowłosej w swoje, oczywiście, wyssane z palca umiejętności. Może i była sprytniejsza, niż niektórzy, ale czy aż tak? To pozostawało w ocenie innych, bo chociaż każdy jest subiektywny, tak Youmu w swoich oczach była wyjątkowo subiektywna.
- Ten biały ptak jest Twój? - była niemalże pewna, że tak, ale wolała się upewnić. Może w oazie była jeszcze jedna persona, która nie obeszła nonszalancką osobę panny Nanatsuki i została przeoczona. Przy okazji ciekawiło ją czy rzeczywiście twój jest jego, a jeżeli tak, to czym on jest. Z tej odległości ciężko było stwierdzić, chociaż wyglądał jak żywa figurka. Gliniana figurka. A to już nasuwało pewne podejrzenia, które normalnego człowieka mogłyby postawić w stan zaalarmowania, ale nie Youmu, która zagrożeniom śmiała się ciężko wzdychała w twarz.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 268
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Shins » wczoraj, o 19:41

Chłopak wysłuchał pierwszej części odpowiedzi swojej rozmówczyni i prychnął cicho pod nosem. Już miał skomentować mało efektywny sposób podejmowania decyzji, jednak dziewczyna podała drugi, znacznie bardziej racjonalny powód takiego umiejscowienia swojej broni. Tak, zdecydowanie szybki dostęp do broni miał swoje zalety w przypadku rychłego ataku. Ale miał też wadę - zdradzał przeciwnikowi z czym ma do czynienia. Skoro dziewczyna walczyła tym shurikenem można podejrzewać, że jej specjalnością jest walka na dystans. Więc atak w zwarciu powinien stanowić dla niej pewien kłopot. O ile shuriken nie był sprytną zmyłką, to obnosząc się z nim zdradzała przeciwnikom sposób swej walki i dawał możliwość zaplanowania strategii.

Dalsza rozmowa trochę zdziwiła młodego Douhito. Czy ona naprawdę myśli, że chodziło mu jedynie o zdjęcie maski? Przecież trzeba by być idiotą, by myśleć, że sama maska wystarczy... - "Eeeee" - wydukał porażony sugestią, że może być tak tępy - "Wiesz, jak ludzie znają całą Twoją twarz to nawet zgolenie włosów i zmiana całego ubioru nic Ci nie dadzą. A gdy znają tylko oczy, to znacznie łatwiej jest się przebrać, w jakiś sposób zakamuflować. Przecież nie wpadłbym na pomysł, że starczy rozebrać maskę i już mnie nie rozpoznają. Szanujmy się trochę..." - wyjaśnił kręcą głową z niedowierzaniem, że ktoś mógł w ogóle coś takiego zasugerować.

Jak się okazuje doświadczenie chłopaka różniło się też znacząco od doświadczenia dziewczyny. Życie nie było tak łatwe, że starczy wszystkich zabić i już, gotowe. Czasem, gdy zbrodni trzeba było dokonać w środku miasta - a miał już takie zadanie - nie sposób była zabić wszystkich - "Czasem nie ma takiej możliwości. A czasem istnienie świadków jest wskazane. Nie zawsze jest tak, że starczy zabić wszystkich i gotowe. Poza tym - to strasznie nudne. Zabijesz wszystkich i co? I dupa, następnym razem znowu musisz kombinować jak tu innych przerazić. A jak już Twoje imię jest znane i Cię rozpoznają... i gdy wtedy wzbudzasz strach..." - zaczął mówić rozmarzonym głosem. Tak, pamiętał ten strach świadków porwania młodego Uchihy, gdy jeden z mieszkańców rozpoznał w nim porywacza młodej Hyuugi. To było takie... pasjonujące. Gdy samo Twoje pojawienie się wzbudza w ludziach lęk przed nieznanym zagrożeniem - "Taaaak. Świadkowie się przydają" - dodał na koniec, a w jego głosie znać można było pewną nostalgię, jaką żywił do swoich wspomnień.

Te rozmyślania, ku jego niezadowoleniu, przerwało kolejne pytanie dziewczyny. Wskazywała ona na jego glinianego ptaka - "Nie, sam się tu przypałętał" - powiedział z wyraźną kpiną w głosie - "Jasne, że mój. Nie lubię łazić na piechotę, to się wspomagam moimi figurami. Wysoko na niebie jest bardzo przyjemnie. Nawet gdy słońce grzeje, można zaznać chłodu. Bo im wyżej tym zimniej" - uraczył dziewczynę ciekawostką, której być może nie potrzebowała, ale nie dbał o to. Lubił latać. I lubił mówić o lataniu. I miał gdzieś, czy inni to lubią. Wymagał od nich tylko wysłuchania. Albo przynajmniej sprawiania wrażenia, że go wysłuchują.

"Ty już pewnie wiesz kim jestem i co umiem. A Ty? Jak walczysz? Ten shuriken to Twoja jedyna broń?" - zapytał dziewczyny, bo chciał jednak dowiedzieć się czegoś więcej i sprawdzić, czy jego wcześniejsze przewidywania są zgodne z prawdą. Weryfikacja swoich przewidywać jest zawsze wskazana, gdyż inaczej człowiek nie wie, czy robi to dobrze. A jeśli robi to źle, to wypada się poprawić, a nie ciągle te same błędy.



SPRZĘT WIDOCZNY - bo nie każdy czyta KP
Spoiler: pokaż
  • Torba na glinę (Przy prawym boku na pasie)
  • 2 torby zaczepiona z tyłu u pasa
  • Kościany miecz - przepasany do pleców
  • Maska filtrująca zakrywająca twarz
    Obrazek



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 715
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 15:44
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sabishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość