Mała oaza przy trakcie handlowym

Prowincja w regionie Samotnych Wydm, wysunięta najdalej w kierunku zachodnim. Zamieszkana jest przez Ród Ayatsuri, starający się strzec granic tego terytorium - niestety, jest to trudne zadanie ze względu na wielkość Sabishi oraz sąsiadujące z prowincją nieznane tereny. Krajobraz okolicy jest dosyć monotonny - gdziekolwiek nie spojrzeć, wszędzie ogromne połacie pustyni, z niewielkimi wyjątkami w postaci oaz. W trakcie podróży można się czasem natknąć na gliniane budynki, doskonale zamaskowane. Pośród piasków tych ziem można też znaleźć wędrowne osady Szczepu Kaguya.

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Rika Kari Matsubari » 6 wrz 2018, o 18:01

Misja D - Yoshimitsu
Rika Kari Matsubari
9


Osobliwa była analogia między rodem Kaguya a Tozukim, jakiej dopatrzył się młody przedstawiciel szczepu. W rzeczy samej do pewnych zachowań ze strony innych ludzi jesteśmy w stanie się przyzwyczaić. Czy jednak w dzisiejszym świecie cokolwiek można w pełni zignorować? Kwestia sporna. To, czy zachowanie kupca było lekceważące, czy może wyrafinowaną pozą, pozostanie już jego tajemnicą.
Yoshimitsu został już sam na sam z Dudim. Prawie. W niedalekiej odległości od niego stał również Yoshi Mitsu i właściwie to z nim został teraz sam, bowiem za Dudim unosił się już jedynie piaskowy kurz, który wznosił w powietrze szybkim biegiem. Z każdą sekundą stawał się w oczach Kaguyi mniejszy i mniejszy. To nie wróżyło dobrze.
Choć chłopak nie wyraził swych obaw werbalnie, Yoshi Mitsu z łatwością domyślił się jakie przemyślenia kotłowały się teraz w głowie kościstego. Nie był on bowiem pierwszy. Co prawda zastępstwa zdarzały się rzadko, ale gdy już do nich dochodziło, reakcje nowych zawsze były takie same. Zaskoczenie.
Zaskoczony bywał i Dryblas z Tozukim, kiedy jeden ze śmiałków udobruchał sobie psa na tyle, by ten posłusznie wrócił z nim do domu kupca. Inny z nich przyszedł po wielogodzinnej mordędze, a jeszcze inny na jednej nodze. Drugą przyniósł Dudi i wysrał kilka dni później, czyniąc nawóz innej pasji Tozukiego – kaktusom.
Dryblas zareagował uśmiechem na komentarz Yoshiego, skrzyżował ręce i przyglądał się z uwagą całej scenie. Chłopak przyspieszonym krokiem ruszył w stronę Dudiego, widział już jednak jedynie niewielką, ruchomą kropkę na horyzoncie i poruszał się głównie za śladami, jakie pozostawiały za sobą łapy czworonoga.
Wędrówka za nim trwała bite pół godziny i chłopaka mogły najść pierwsze wątpliwości. Byli teraz na zupełnie otwartej przestrzeni, niczym statek na oceanie, który wzrokiem po żadnej stronie nie sięga lądu. Gdy go dogonił, czyli zbliżył się na jakieś 30 metrów od Dudiego, ten trzymał w pysku… łopatę! Skądkolwiek ją ukradł i po co mu była potrzebna (bo chyba kopać potrafił doskonale i bez niej), chyba nieźle się bawił.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 498
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Yoshimitsu » 7 wrz 2018, o 14:35

Myśli kotłowały się w głowie Yoshimitsu... Na pewno ten pies narobi kłopotów tak jak myślałem. Muszę z Nim
uważać żeby nie pogruchotał mi kości. Najważniejsze żebym nie zrobił mu krzywdy.
Yoshi próbował szybko ocenić sytuacje, czy należy przejmować się tym, że Dudi zdążył zdobyć łopatę czy dać mu się nią bawić. Zostawmy tą łopatę w spokoju. Najwyżej trzeba będzie kogoś przeprosić, a pies może nie zrozumieć moich dobrych intencji. Kaguya próbował ocenić faktyczną przyjazność pieska, jeśli okazał się w dobrym humorze i tak przyjazny jak mówił Tozuki, shinobi pochyla się i próbuje go zawołać do siebie.
-Szkoda, że nie mam smakołyków dla Niego... powiedział sobie po nosem chcąc rozładować swoje zirytowanie całą sytuacje.
-Heej! Yoshi Mitsu zajmowałeś się Nim kiedyś? Masz jakieś świetne wskazówki? mówiąc to zaczął się śmiać, ale nie było to szczęście tylko nie chciał dać po sobie poznać, że jest spięty. Czekał więc pochylony w stronę psa czekając czy uda mu się go przywołać do siebie.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 80
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Rika Kari Matsubari » 8 wrz 2018, o 14:36

Misja D - Yoshimitsu
Rika Kari Matsubari
11


Kaguya nie miał wątpliwości, że ten pustynny pies narobi więcej szkód, niż można sobie wyobrazić. Czy gdyby miało być inaczej, handlarz powierzyłby to zadanie prawdziwemu shinobi? Czy nie wolałby pofatygować jednego z pracujących u niego parobków i zaoszczędzić nieco w portfelu, wszak zwykli ludzie zawsze dostają mniej pieniędzy? W Dudim musiało coś siedzieć. Coś, co sprawiało że potrzebował on szczególnego nadzoru.
Jednego nie można chłopakowi odmówić. Choć był już po trwającej ponad 1800 sekund wędrówce szybkim krokiem za Dudim, wciąż zachowywał trzeźwość umysłu. Wiedział, że nie może skrzywdzić zwierzaka, bo inaczej pozostanie mu już tylko ucieczka z Pustyni, choć mając na uwadze jego bogactwa… gdyby się okazało, że Tozuki ma pewne powiązania, to nie mógłby czuć się bezpiecznie już nigdzie.
Dlatego też postanowił zostawić Dudiemu tę łopatę w nadziei, że gdyby naszła taka potrzeba to on i tak jakoś to wszystko odkręci. Jeśli chodzi o przyjazne nastawienie psiaka, to było ok. Ok jak na wielkiego psa trzymającego w pysku łopatę i biegającego z nią ze swobodą, jak gdyby trzymał zwykłego skorupiaka.
I wtedy Yoshimitsu zaczął mówić do siebie. Pierw pomrukując jedynie, później jednak zwracając się do Dryblasa, którego widział gdzieś niedaleko. Zwykła halucynacja, jakich ludzie na pustyni doświadczają na co dzień. Gdyby tylko miał przy sobie manierkę z wodą… jakżeż musiałby teraz wyglądać w oczach rodziny chłopak, który odzywa się do niewidzialnego kolegi i jeszcze nazywa go Yoshim Mitsu… Członkowie szczepu wiedzieli, jak źle może się to skończyć. Na szczęście młodemu ninja nie groził na razie klasyczny scenariusz: halucynacje z odwodnienia i śmierć.
Dudi ewidentnie ożywił się słysząc głos Yoshimitsu. Biegał teraz wokół Kaguyi, zataczając równe okręgi z niebywałą prędkością, wciąż trzymając łopatę w pysku. Ta nieco mu opadła i haczył nią o ziemię, tworząc coraz większe kłęby piaskowego dymu.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 498
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Yoshimitsu » 9 wrz 2018, o 20:13

Yoshimitsu tylko się uśmiechnął gdy zobaczył z jaką prędkością Dudi pędzi wokół Niego.Wszędzie piasek... Ukochana pustynia... Drażnił go unoszący się pył w sposób, który ciężko było wytłumaczyć. W głowie młodego shinobi bardzo powoli rozwijała się frustracja, ale chciał to załatwić pokojowo i przede wszystkim uczciwie względem Tozukiego. Kaguya podjął próbę wyskoczenia z okręgu tworzonego przez psa. Wyjmując kość przedramienia w celu odciągnięcia uwagi Dudiego od łopaty, stała się zbyt problematyczna według Yoshiego. Jeśli to się udaje uklęknął przed psem i powolnym ale stanowczym ruchem chce dać się obwąchać psu.
-Spokojnie Dudi. Mówił i uspokajał cały czas psa w obawie przed ugryzieniem, które mogło urodzić problemy w postaci sporej rany, utraconej kończyny bądź co najgorsze choroby. Jeśli Dudi akceptuje zapach Kaguyi ten próbuje go głaskać i się z Nim bawić, rzuca mu kość czy głaszcze po brzuchu.
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 80
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Rika Kari Matsubari » 13 wrz 2018, o 15:18

Misja D - Yoshimitsu
Rika Kari Matsubari
13


Unoszący się ponad grunt piasek mocno ograniczył widoczność, co u większości przybyszy z zewnątrz wprawiłoby w zakłopotanie i stan podwyższonej czujności. Dudi zataczał kolejne koła wokół Yoshimitsu, trzymając w pysku łopatę. Na horyzoncie na próżno było szukać domostwa, z którego mógł ją ukraść nawet wtedy, gdy jeszcze kłęby piasku nie ograniczały widoczności Kaguyi. Pytanie, czy odnalezienie właściciela łopaty było teraz rzeczywistym problemem, przed jakim stał shinobi?
Nieznane były zamiary Dudiego. Czy hasa sobie radośnie z długiego spaceru ze swym dzisiejszym opiekunem? A może zaraz wyskoczy z tej zadymy i ostrzem trzymanej w pysku łopaty odetnie głowę człowiekowi, który myśli że może go kontrolować?
Cokolwiek nie pomyślał Yoshimitsu, jego zachowanie świadczyło o tym, że gotów jest podjąć ryzyko. Wyskoczył z piaskowego okręgu i… nic się nie stało. Dudi nieco zwolnił i po chwili zareagował na przywoływanie Yoshiego. Piaskowa mgiełka z wolna opadła, a pies porzucając łopatę ruszył w kierunku kościstego chłopaka.
Droga ta zdawała się trwać wieczność, choć do pokonania było nie więcej niż dwadzieścia metrów. Yoshimitsu czekał aż pies zbliży się do niego, a ten z kolei dawał ostatnią szansę na wycofanie się z tego ryzykownego pomysłu. Z ramienia Yoshiego wciąż wystawała długa kość promieniowa. Kaguya uspokajał Dudiego, nim ten zdążył cokolwiek zrobić, a słowa te mogły wręcz wydać się bezzasadne. Pies był spokojny. Może nie przyjazdy, ale spokojny. Obwąchał mężczyznę, który obawiał się, że ugryzienie może spowodować ciężkie rany czy nawet chorobę, mimo że szanse by Tozuki nie dbał o zdrowie swego pupila były minimalne.
Między nimi zaczęła tworzyć się pewna więź. Dudi skończył obwąchiwanie i gdy Yoshimitsu poczuł się pewniej, poczuł zaciskającą się szczękę na swojej odstającej kości. Nie bolało, nie było również mowy o uszkodzeniu tkanek, bowiem kość ta znajdowała się na zewnątrz od ciała. Psiak gryzł niemal czule, szczęśliwy z tego, co wpadło mu między ząbki. Nie na co dzień dostawał równie fajne kości i jego mina zdawała się o tym mówić.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 498
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Yoshimitsu » 13 wrz 2018, o 16:34

Piasek opadł, a oczom Yoshiego pokazał się pewny siebie piesek, który powolnym krokiem zmierzał w jego kierunku. Nareszcie zostawił tą łopatę...
Kaguya czuł się zadowolony z tego, że udało mu się nawiązać współpracę z Dudim, bo co by było gdyby się nie udało? Całe szczęście tego się nie dowiemy. Dudi po dotarciu do Kaguyi obwąchał go i ugryzł w specjalnie przygotowaną kość dla Niego. Shinobi zaczął głaskać psa... Właściwie to nawet go polubił, był bardzo interesujący w odczuciu Yoshimitsu oczywiście jak na zwykłego psa.
-Idziemy do Pana? Zapytał, wiedząc że nie uzyska żadnej odpowiedzi. Chciał po prostu wynieść się z aż tak otwartego terenu. Martwił go przedłużający się pobyt na słońcu, mogący być groźny tak dla Niego jak i psa.
-Chodź Dudi, pójdziemy napić się wody. Zaczął zmierzać w stronę, z której nadeszli.
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 80
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Rika Kari Matsubari » 13 wrz 2018, o 18:48

Misja D - Yoshimitsu
Rika Kari Matsubari
15


Dudi wciąż trzymał zębami kość Yoshimitsu, będąc tym samym do niego uczepiony. Chłopak długo myślał, że psiak został poskromiony i choć ten użarł jego kość, Yoshi wciąż pozostawał na to niewzruszony. Właściwie to tak miało być, kość była przecież wabikiem. Wszystkie psy lubią kości i Dudi nie był w tym względzie wyjątkiem.
Głasku-głasku i wolna ręka Kaguyi gładziła krótką sierść pupila Tozukiego. Miłe słówka, wypowiadane tym specyficznym tonem, zarezerwowanym tylko do psów i dzieci. Klasycznie. Gdyby nie odstająca z ramienia kość, w którą wgryziony był Dudi, można by powiedzieć, że to zwykły spacer właściciela ze swoim psem.
Gdyby się zastanowić, dochodziło już do trzeciej godziny, odkąd Yoshi Mitsu na polecenie Tozukiego wypuścił Dudiego na wolność. Niebo jednak nijak nie podpowiadało takiego stanu rzeczy. Niewzruszone słońce zdawało się wisieć na niebie w tym samym miejscu, strzelając promieniami słonecznymi i nagrzewając swą energią pustynny piasek. Dopiero teraz, gdy przykucnięty przy psie mógł chwilę odpocząć, Yoshimitsu zrozumiał, jak wcześniej był zmęczony. Chciało mu się pić i pies musiał odczuwać równie wielkie pragnienie. Toteż Kaguya zaproponował powrót. Czy pies zareagował na którąś z jego odzywek? Nie bardzo. Trudno stwierdzić, czy rozumiał, czy nie, niemniej nie luzował ucisku na kość. Na jego pysku wciąż malował się ten sam uśmiech, co wcześniej, choć uroku zabierały teraz wystające ząbki. Zęby. Kły.
Wtedy chłopak zdecydował się podnieść, a Dudi… wciąż trzymał się kości, ściągając shinobiego w dół. Pierwsze uczucie nie pozostawiało wątpliwości. Jeśli Yoshimitsu wstanie, Dudi zawiśnie na jego kości, nie chcąc rezygnować ze zdobyczy. Jak w tej sytuacji zachowa się chłopak?
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 498
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Yoshimitsu » 13 wrz 2018, o 20:52

Spragniony Kaguya przemyślał sytuacje, w której Dudi nie odpuszcza kości wystającej z jego ciała. Skorzystał więc ze swojej wolnej ręki i wyjmując kolejną kość podjął próbę oswobodzenia swojego ciała. Tak bardzo już chciał skryć się w cieniu i napić wody, która cały czas z Niego uciekała. Nie mógł sobie pozwolić na jeszcze dłuższe przebywanie na słońcu, mimo że czas z Dudim upływał mu świetnie i czego by nie powiedzieć, ale bawił się całkiem nieźle.
-Przesadzasz Dudi, chodź już. Powiedział spokojnie, lecz stanowczo żeby pies mógł wyczuć zmianę jego tonu. Jeśli pies zainteresował się jego drugą kością, ten wyjmuję tą pierwszą i rzuca w kierunku, z którego przyszli. Tozuki, Tozuki... Całkiem sympatyczny ten pies racja, ale uciążliwy jak większość członków klanu Kaguya. Myśl o przyjemnej oazie nie dawała mu spokoju, chciał się skryć pośród cienia i jego ulubionej czynności... Czyli byciu samemu ze sobą.
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 80
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Rika Kari Matsubari » 14 wrz 2018, o 12:50

Misja D - Yoshimitsu
Rika Kari Matsubari
17


Druga kość, w dodatku w rękach człowieka, powinna być atrakcyjniejsza i szybko... wygryźć tę pierwszą. Nie od dziś wiadomo przecież, że to co dotyka człowiek, jest fajniejsze, ciekawsze i w ogóle bardziej super. Teraz jednak nie zadziałało? Jak!?
Dudi najwyraźniej, spędzając większość czasu samotnie w swoim wybiegu, miał silną potrzebę towarzystwa. Wciąż był więc uczepiony kości. Tej wystającej z Kagyui, wyjątkowej i niepowtarzalnej w oczach psa kości.
I na nic zdawały się tutaj głosy Yoshimitsu. Że przesadzasz, że chodź... gdyby to zawsze było takie proste. Pies ten słuchał tylko swoich panów, a i to nie zdarzało mu się za często. W takiej sytuacji jak ta, gdy pilnował go obcy człowiek (aczkolwiek bardzo fajny, kościsty człowiek!), Dudi raczej był sam sobie panem i nie ustępował. Dlaczego więc miałby ustąpić takiej kości?
Kaguyę męczyło już słońce i zmęczenie, wciąż jednak nie było tak źle. W pół godziny może dojść z powrotem do willi Tozukiego. Musi tylko... iść. A pies tego nie chce. Druga kość nie zadziałała i nie pomogłoby chyba nawet, gdyby Yoshimitsu zaczął nią Dudiego okładać.
Pies zawył ponuro, niemal niezadowolony z pomysłu o innej kości i rezygnacji z tej wystającej z ciała Yoshiego. Upał popędzał do podjęcia decyzji, a Dudi ani myślał ustąpić. Być może czas na pewien kompromis i przygotowanie planu B. Jak transportować Dudiego do swojego wybiegu?
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 498
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Yoshimitsu » 14 wrz 2018, o 15:13

Druga kość nie zainteresowała nawet trochę Dudiego... Szalony pies... Szalony w sposób imponujący, podziwiał go Yoshimitsu. Rzucił swoją drugą kość w stronę willi Tozukiego w nadziei, że choć trochę zainteresuję to Dudiego żeby ten zluzował uścisk szczęk. Gdyby rozluźnił ugryzienie Yoshimitsu powinien być zdolny do wydostania swojej kości oraz schowania jej w ciało...
-Świetny plan z wysunięciem tej kości... Ganił sam siebie z powodów znanych tylko jego własnemu umysłowi. Zaczynał powoli odczuwać pustynne słońce... Przecież nie mogę tutaj tkwić do wieczora. Tozuki mógłby zacząć wykonywać nerwowe ruchy nie wiedząc co przecież się dzieje z jego pupilem, a dłuższy pobyt na zdradzieckim upale mógł okazać się fatalny w skutkach dla Niego jak i obiektu jego zadania. Dudi nie chciał puścić, a młody Kaguya odpuścić i się poddać, trwanie w patowej sytuacji mógł wytrzymać tylko jeden, lecz shinobi nie chciał dopuścić do testowania ich odporności na temperaturę.
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 80
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Rika Kari Matsubari » 14 wrz 2018, o 19:18

Misja D - Yoshimitsu
Rika Kari Matsubari
19


Podobno mięso najlepiej smakuje przy kości. Nie wiem dlaczego, ale wszyscy to mówią. Z jakiegoś niewyjaśnionego powodu to właśnie tam, w najtrudniejszym do obgryzienia miejscu smak ten jest najlepszy. Być może winny jest temu wysiłek, jaki trzeba włożyć by wyskubać ostatnie mięsne włókienka? Może działa zasada gratyfikacji? A może po prostu tłumaczymy sobie, że skoro więcej wysiłku wkładamy w zdobycz, to my – jako rozsądni ludzie – robimy to z jakiegoś powodu. Na przykład takiego, że znajdująca się tam nagroda jest tego warta.
Być może znasz eksperyment starszego pana, który za młodu, w czasach studenckich był członkiem akademickiego bractwa. Należało do niego grono studentów, którzy odważyli się przejść brutalny chrzest. Ale było warto, bo bractwo okazało się czadowe i mężczyzna ten miał z nim same wspaniałe wspomnienia. Dwadzieścia lat później w tym samym miejscu znalazł się jego syn. „Koniecznie idź do bractwa” – polecił ojciec. I syn usłuchał, ale bractwo okazało się do bani. Czy coś się przez ten czas w bractwie zmieniło? Nie bardzo. Wciąż prowadziło te same aktywności, z jednym tylko wyjątkiem – aby się do niego dostać, nie trzeba było przechodzić chrztu.
A dlaczego o tym mówię? Bo najwyraźniej z kośćmi jest tak samo. Są dobre, ale nigdzie nie smakują tak dobrze, jak przy mięsku. Czy Dudi zainteresował się rzuconą kością? Ani trochę. Miał przecież lepszą zdobycz. Och, tylko wyobraź sobie jego rozkoszny uśmiech. Czy mógłby tak łatwo z tego zrezygnować? Nie zluzował szczęk. Może czas pożegnać się z kością albo sprawdzić ile Duduś waży…
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 498
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Yoshimitsu » 14 wrz 2018, o 20:53

Yoshimitsu już bezsilny wobec uporu psa i braku własnego zdecydował się na wyłamanie kości, którą trzymał Dudi. Rozmiar psa wykluczał noszenie go na rękach, z racji wątłej budowy Kaguyi. Wyłamując kość uważał żeby nie zrobić krzywdy pupilowi Tozukiego... Handlarz na pewno byłby wściekły gdyby coś się stało jego ukochanemu psu. Yoshi nie mógł sobie pozwolić na konflikt, miał za krótkie ręce żeby móc się obronić przed złością bogatego kupca i po prostu wolał zachować spokój... Odbiegając nieco od reszty jego pobratymców. Uciążliwa psina... Kaguya zaczynał tęsknić za byciem samemu, miał dość przytłaczającego towarzystwa. Wyciągnął kolejną kość w celu zainteresowania swojego podopiecznego. Jeśli plan kościstego chłopaka się powiedzie, rusza w stronę willi Tozukiego, zachęcając do tego również pieska nowo wyjętą kością.
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 80
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Rika Kari Matsubari » 17 wrz 2018, o 12:15

Misja D - Yoshimitsu
Rika Kari Matsubari
21


Dudi nie reagował na żadne zachęty czy próby odciągnięcia go od wystającej z ciała Kaguyi kości. Było to dosyć uciążliwe, bowiem zmęczony nie na żarty chłopak chciał już wracać do Tozukiego, tymczasem nie widział zbyt dużych szans w niesieniu go z powrotem. Kiedy pies wystrzelił jak z procy, puszczony przez Yoshiego Mitsu, młody Kaguya gonił go szybkim marszem i choć nie wiedział, ile minęło czasu, musiał domyślić się, że trochę to trwało. Przeszło pół godziny, mówiąc prawdę. Z wielkim psem trzymanym w niewygodnej pozycji zajęłoby pewnie ze trzy razy tyle, a i wysiłek byłby wielki. Być może by się udało, ale wyczyn ten z całą pewnością zostałby okraszony koszmarnym ubytkiem sił.
Dlatego też Yoshimitsu za wszelką cenę starał się odczepić od Dudiego, który trzymał się chłopaka niczym glonojad szklanej ścianki akwariowej. Nie pomogła prośba, nie pomogła zachęta, ani nawet inna kość, którą rzucił gdzieś daleko. Chłopak zdecydował się na bardziej radykalne rozwiązanie. Postanowił wyłamać kość, w którą właśnie wgryziony był Dudi. Mocowanie się z nią zajęło mu kilka chwil, ale wreszcie się udało. Trzask i spadek Dudiego na ziemię nieco nim wstrząsnął, ale po chwili zrozumiał co się stało. Cieszył się, że wreszcie ma to, czego chciał. Patrzył zdziwiony jak Yoshimitsu wyjmuje kolejną kość, która w domyśle miała zachęcić psinę do powrotu do domu. W istocie, Dudi ani trochę nie był nią zainteresowany, miał bowiem odłamaną kość, która podobała mu się o wiele bardziej.
Początkowo wydawało się, że droga powrotna będzie męką. Yoshimitsu opadał już z sił, a i posłuszeństwo Dudiego nie było oczywiste. Koniec końców z każdym krokiem zbliżającym go do willi kupca chłopak rósł na duchu, wiedząc że wykonał dobrze zadanie. Pomagał w tym i Dudi, który trzymając w pysku zdobytą kość, gnał do domu jakby bardzo mu zależało, aby skarb znalazł się już w jego domostwie. Droga trwała dłużej niż w pierwszą stronę, ale różnica ta była niewyczuwalna. Nie bez kozery mówi się, że droga powrotna leci szybciej.
Na miejscu zastał Yoshiego Mitsu, który kręcił się gdzieś na zapleczu willi i coś robił. Gdy Kaguya go zauważył, ten wołał już Tozukiego i zbliżył się do Dudiego, chcąc zamknąć go z powrotem na wybiegu. To była ostatnia okazja, by się z nim na dobre pożegnać. Krótka to, ale treściwa znajomość.
-Tozuki zaraz przyjdzie. – rzekł Yoshi Mitsu do Yoshimitsu i powolnym krokiem oddalił się.
-I jak? Nie nabroił? – Zapytał Tozuki, który właśnie schodził po schodkach prowadzących do tylnych drzwi. – spacery te czasem trwają wieki, ale widzę Tobie udało się to znacznie szybciej. No cóż… chyba należy ci się mała zapłata. – powiedział, sięgając już do kieszeni spodni. Wręczył pieniądze, upewniając się, że żaden z innych jego pracowników tego nie widzi. Następnie wskazał drogę do wyjścia i osobiście odprowadził młodego Kaguyę.


Misja zakończona powodzeniem, także... gratuluję! :) Trzymam kciuki za dalsze losy. Mam nadzieję, że weźmiesz sobie do serca te kilka wskazówek i misja ta okaże się dopiero początkiem! :v
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 498
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Goro » 28 lis 2018, o 22:58

Misja D - Toda Yoshimori
Początek przygody.
1/15


Droga bezpiecznym i sprawdzonym traktem nie niosła ze sobą wielu przygód, tajemnic do odkrycia i księżniczek do uratowania... I to pewnie dlatego niejaki Toda Yoshimori wybrał tę trasę by poznawać świat. Sama droga była jedynie środkiem do celu. Dokąd chciał trafić? Co osiągnąć? Tylko on jeden raczył wiedzieć, co siedzi w jego głowie, a i co do tego nie można było mieć pewności. A całkiem możliwe, że chłopak zostanie pożarty przez gigantycznego skorpiona lub stratowany przez stado szalonych wielbłądów. No ale to może nadmierny optymizm z mojej strony...
I kiedy tak wędrował coraz to dalej w pustynię, z każdym krokiem oddalając się od swojego miasta, jego uszu dobiegł wrzask. Brzmiał, jakby dobiegał naprawdę z daleka, bo w słoneczne popołudnie pustynia była równie pusta, co o każdej innej porze. Tylko w jednym miejscu, hen na horyzoncie pojawiła się plamka. Która rosła całkiem szybko biorąc pod uwagę widoczność na pustyni. Chyba, że to tylko fatamorgana. Albo stado opętanych żądzą mordu wielbłądów. W każdym razie, Toda miał jeszcze chwilę, zanim uda mu się wyłapać cokolwiek z tej małej burzy piaskowej.
Goro
 

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Toda Yoshimori » 30 lis 2018, o 12:04

Ku zaskoczeniu nikogo, podróż przez monotonię piasków Wydm była... cóż, nadzwyczaj mało stymulująca, o ile podróżnika nie bawiło liczenie drobnych ziaren. Mierżąca nuda jednak kryła dodatkowe zagrożenie - podróżowanie po tych terenach w grupach bądź przynajmniej parach było zalecane nie tylko ze względu na wsparcie przy bardziej przyziemnych i oczywistych zagrożeniach, jak burze piaskowe, napad zdziczałych zwierząt bądź ewentualnych bandytów, ale również dlatego że zwalczał ta kompletną, obezwładniającą nudę. Pośród Wydm mogłeś wędrować godzinami, dniami nawet, nie dostrzegając żadnego detalu który mógłby stymulować twój umysł - a mieszkańcy tej wymagającej krainy widzieli niejeden przypadek ludzi wpędzonych w obłęd tak kompletnym i całkowitym odosobnieniem od czegokolwiek. Myśli błąkające się samotnie po głowie, bez celu czy kierunku mogą złamać równie skutecznie co najgorsze tortury. Jeśli jednak ktoś nie może sobie pozwolić na kompana podróży, z jakichkolwiek powodów, trzeba radzić sobie w inny sposób.
Tak wiec Yoshimori, krok po kroku, nieśpiesznym miarowym tempem przemierzał piaski Wydm z umysłem całkowicie wyczyszczonym z jakiejkolwiek myśli. Niczym człowiek siedzący godzinami z wędka nad rzeką, wprowadził się niemalże w stan zen, kompletnie wyłączając wszelkie wyższe myśli, poddając ciało autonomicznym ruchom, pozwalając by parło naprzód. Zadziwiające, do czego jest zdolny ludzki umysł z właściwym podejściem.
Jednak coś wyrwało go z jego pseudo-medytacji. Coś przerwało wieczną monotonię pustyni - ciemna kropka na horyzoncie. Powili wyszedł ze swojego specyficznego stanu, ponownie 'uruchamiając' wyższe myślenie. Teraz mógł sobie na to pozwolić - miał stymulant. Mógł całe godziny spędzić na rozważaniu, czym jest tajemnicze ciemne coś.

I tak tez zrobił, sunąc krok za krokiem w kierunku zjawiska, pozwalając myślom płynąc wolno i statecznie, niczym wydmy jego rodzinnych pustyń.
( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Avatar użytkownika

Toda Yoshimori
 
Posty: 21
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 19:29
Wiek postaci: 0
Widoczny ekwipunek: Torba u pasa
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6715
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sabishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość