Mała oaza przy trakcie handlowym

Prowincja w regionie Samotnych Wydm, wysunięta najdalej w kierunku zachodnim. Zamieszkana jest przez Ród Ayatsuri, starający się strzec granic tego terytorium - niestety, jest to trudne zadanie ze względu na wielkość Sabishi oraz sąsiadujące z prowincją nieznane tereny. Krajobraz okolicy jest dosyć monotonny - gdziekolwiek nie spojrzeć, wszędzie ogromne połacie pustyni, z niewielkimi wyjątkami w postaci oaz. W trakcie podróży można się czasem natknąć na gliniane budynki, doskonale zamaskowane. Pośród piasków tych ziem można też znaleźć wędrowne osady Szczepu Kaguya.

Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Uchiha Izanami » 29 kwi 2018, o 20:00

Obrazek
Mała oaza przy trakcie handlowym

Kilometr od traktu handlowego, który przecina Sabishi prowadząc ze północnego wschodu na północy, leży mała oaza. Znajduje się ona prawie dzień drogi od oazy na wschód oraz oazy na południe, stanowiąc rozsądny punkt zatrzymania się dla wędrowców, którzy podróżują przez Sabishi. Jednak też ze względu na istnienie innej, większej oazy, położonej trochę bardziej w głąb pustyni, ale również osiągalnej w tym samym odstępie czasu, spowodowało, że mała oaza była miejscem, które nadawało się na krótki postój - jedno czy dwudniowy postój. Oaza była ta za mała, żeby utrzymać osadników przez dłuższy czas.

Żródło, z którego wypływa woda do oazy jest krystaliczne, ale nieduże. Smak wody jest lekko słonawy i zostawia w ustach metaliczny posmak. Wokół zbiornika rosną krzaki tamaryszku oraz palmy z miękkimi, soczystymi daktylami - bardzo pożywnymi i sycącymi. Po jednej ze stron są wybudowane trzy lepianki. Każda wielokrotnie była odnawiana i zostawiana w dobrym stanie.

Jest to dobre miejsce na odpoczynek - jest woda, jest jedzenie, jest schronienie. Wyraźnie zadbana - osoby z sąsiedniej oazy zaglądają tu często, uzupełniając zapas drewna oraz suszonych daktyli, aby przypadkowy podróżnik, szczególnie na skraju wycieńczenia, mógł spokojnie się posilić i odpocząć.

Jednym z ładniejszych zwyczajów, jakie panowały w oazach na szlaku handlowym, było zostawienie miejsca w takim stanie, w jakim się je zastało.

Uchiha Izanami
 

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Kugi Kaguya » 29 kwi 2018, o 23:57

Pomimo dość krótkiego dystansu jaki mieli przebyć, droga strasznie im się dłużyła. Dwadzieścia, może nawet i pół godziny. To tyle zajęło im przejście zaledwie jednego kilometra, a to za sprawą młodego chłopca, który najwidoczniej szedł o resztkach swoich sił. Cóż... droga nie należała do łatwej. Jak zapewne każdy wie nawet po zwykłej plaży chodzi się o dużo ciężej niż na twardym, stabilnym podłożu, a co dopiero mowa o pustyni. Wchodzenie pod górkę na wydmę daje w kość..oj i to strasznie. Samo zejście też nie należy do czegoś prostego. Trzeba dobrze balansować środkiem ciężkości ciała, co chwila hamując nogami, co obciąża stawy kolanowe w dość dużym stopniu. Nic dziwnego że wycieńczony chłopiec co jakieś dwieście może trzysta metrów lądował gębą w piachu, bądź też na dupie. Oczywiście Kugi mógł mu pomóc lecz widział zawziętość i determinację u chłopca, który za wszelką cenę chciał dojść do oazy o własnych siłach. Chociaż był to tylko marsz przez pustynie, zaimponował on Kugiemu. Młody niepozorny dzieciak który już w tak młodym wieku wie co to znaczy stawić czoła przeciwnością losu i się nie poddawać, tylko iść przed siebie, coraz to pewniejszym krokiem.
Zawziętość po krótkiej chwili opłaciła się. A nagrodą była piękna oaza, którą dwaj panowie mieli już na wyciągniecie ręki.
- Spójrz! - Krzyknął w stronę chłopca, wskazując palcem na oazę.
- Udało nam się jesteśmy na miejscu- Dodał po chwili z uśmiechem na ustach. Tak, sam też był już zmęczony a ta oaza, właśnie w tej chwili, jest dla nich jak zbawienie. Podszedł do jeziora, złączając ręce w tak zwaną łódkę, którą zanurzył w wodzie, a chwilę później znalazła się w jego przełyku. Woda jak najbardziej nadawała się do picia. Co prawda miała lekko słonawy posmak ale to mu nie przeszkadzało. Na tą chwilę była to najlepsza woda jaką pił w swoim życiu.
- Woda jest pyszna!- Spróbuj..- Rzucił w kierunku chłopca, dalej kontynuując picie wody.
Kugi Kaguya
 

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Uchiha Izanami » 30 kwi 2018, o 14:47

Nie ma, nie ma wody na pustyni
Misja rangi D [9/15]
Kaguya Kugi

Po dotarciu do oazy, Kugi do niej dopadł, jakby woda w niej miała uratować mu życie. Woda była ciepła, o metalicznym smaku, lekko słonawa. Po dłuższym czasie mogła wydawać się niesmaczna, ale mówiono, że taka woda jest zdrowsza na pustyni. Pił ze złożonych dłoni – dużo i łapczywie. Ogólnie zachowanie Kugiego wskazywało na wychowanie w innym miejscu niż pustynia, chociaż jego szczep przez długi czas panował a Atsui, a od kilku lat duża jego część prowadziła życie nomadów na terenie Sabishi, gdzie zostali wypędzeni ze swoich rdzennych piasków. Wypicie wystarczającej ilości wody, aby się całkowicie napoić zajęłoby sporo czasu, jednak już po kilkunastu łykach Kugi mógł zorientować się, że należało zwolnić, albo napełniony żołądek zwróci swoją zawartość z przepełnienia.

Woda była ciepła, o metalicznym smaku, lekko słonawa. Po dłuższym czasie mogła wydawać się niesmaczna, ale mówiono, że taka woda jest zdrowsza na pustyni.

Jeżeli chodzi o chłopca, który szedł za Kugim – Kaguya mógł pomóc młodzieńcowi, który potykał się i powłóczył nogami, a także przewracał. Kugi jednak błędnie założył, że chłopca popycha do przodu determinacja i nie przyjąłby pomocy, kiedy ten kierowany był chęcią przeżycia i pomoc by przyjął, prawdopodobnie z pocałowaniem ręki. Kiedy Kugi zajmował się piciem wody, chłopiec dopiero dochodził do oazy. Wyglądał na wyjątkowo zmęczonego i kilka metrów od tafli wody, po prostu padł. Można było się spodziewać, że się doczołga do wody i zacznie pić.

Nie zrobił tego jednak.

Nie poruszał się.

Uchiha Izanami
 

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Kugi Kaguya » 1 maja 2018, o 18:44

Kugi Kaguya tak się zajął własnym sobą i swoimi potrzebami że zupełnie zapomniał o osobniku który z nim podróżował. Myślał że da rade, myślał że jest wytrwały w swoich czynach i niczym hiena za wszelką cenę będzie dążył do wyznaczonego celu. Niestety Kugi się pomylił. Chłopak leżał na piasku plackiem, kilkanaście metrów od oazy. Został w tyle, nie poruszał się, nie dawał znaków życia. Kaguya zorientował się co się dzieje z chłopcem dopiero po tym jak krzyknął w jego stronę aby sam skosztował wody. Odwrócił wzrok i dostrzegł chłopca leżącego twarzą ku ziemi. Momentalnie się zerwał na ratunek.
- Chłopcze! ocknij się... - Krzyknął w jego stronę kładąc go na swoje plecy, szybko zabierając go do wodopoju. Przecenił jego możliwości i to był jego błąd. Na sam początek zamoczył ręce w cieczy i delikatnie zwilżył mu wargi. Wiedział że tak się postępuje z odwodnionymi ludźmi, a chłopiec właśnie na takiego wyglądał. Następnie delikatnie moczy mu całą głowę aby go ocucić z tego "błogiego" stanu w jakim się znajdował.
- Chłopcze! Słyszysz mnie? już wszystko w porządku dotarliśmy na miejsce.. Tu wypoczniesz..- Mówił w stronę chłopca, lecz tak naprawdę sam do siebie, gdyż dzieciak nie Wyglądał najlepiej. Kugi miał nadzieję że chłopiec otworzy swe powieki i zacznie normalnie funkcjonować... Nie chce przecież kopać mu tu grobu.
Kugi Kaguya
 

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Uchiha Izanami » 2 maja 2018, o 13:48

Nie ma, nie ma wody na pustyni
Misja rangi D [11/15]
Kaguya Kugi


Widać było, że chłopiec, tak, jak wcześniej być może zemdlał z przemęczenia, tak teraz wydawał się to udar słoneczny przez przegrzanie organizmu. Chłopiec oddychał, ale jego skóra pod oparzeniami słonecznymi była czerwona i gorąca. Kugi zwilżył wargi chłopca, a potem zaczął go chłodzić wodą, która była nieco chłodniejsza od powietrza, dzięki temu, że wydobywała się z podziemnego źródła, jednak nie można było powiedzieć, że była jakoś szczególnie zimna, czy rześka. Sam chłopiec nie pomógł sobie wcześniej. Wciąż był ubrany w ciężki, czarny płaszcz, a teraz było widać pod spodem kimono z grubego, mocnego materiału w kolorze ziemi. Na pewno w takim ubraniu było mu bardzo ciepło. Kugi mógł także dostrzec mieszek przytroczony do obi, który z bliska trochę podzwaniał. Katana - z bliska wydająca się całkiem niezłą robotą - też była przy boku chłopca.

Samo obmywanie chłopca wodą nie wydawało się zbytnio pomagać. Należałoby też położyć w cieniu i doglądać, chłodzić i czekać na to, jak się obudzi - jeżeli się obudzi. Na razie oddychał.

Jeżeli chodziło o cień - nadawały się do tego lepianki, które były z boku oazy. Owszem, były kilka metrów od tafli wody, co powodowałoby, że takową należy tam przenosić, ale ze względu na to, jak były wybudowane - w bardzo podobny sposób, jak te, które Kaguya mieszkający na pustyni już by widział - powodowały, że w środku było chłodniej niż na zewnątrz, a co najważniejsze - był tam cień. Po oględzinach można było w środku zobaczyć siennik zbudowany przede wszystkim z suchych liści palmowych, zapas drewna i koszyki z suszonymi daktylami, trochę suszonego mięsa, płaskie chlebki z mączki daktylowej oraz dwa bukłaki ze słodkim winem z daktyli i fig. Na środku izby było palenisko. Pozostałe dwie lepianki były opatrzone w podobne sienniki i zapas pożywienia dla zwierząt pociągowych. Widać było wyraźnie, że ktoś dba o to miejsce i regularnie je odwiedza zostawiając oazę przyjazną dla przyjezdnych.

Ostatnio edytowano 2 maja 2018, o 20:47 przez Uchiha Izanami, łącznie edytowano 1 raz
Uchiha Izanami
 

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Kugi Kaguya » 2 maja 2018, o 14:39

Kugi starał się jak tylko mógł, pierw nawilżył mu usta wodą, później zaś starał się schłodzić jego ciało wodą. Niestety jego czyny były daremne. Chłopak stracił przytomność na amen. Co prawda oddychał, lecz bardzo słabo.
- Yarre, yarre... co by tu z nim zrobić.- Mówił sam do siebie rozglądając się dookoła siebie, w poszukiwaniu pomysłu, czegoś co być może będzie w stanie sprawić aby chłopak poczuł się lepiej. Wtedy to kątem oka Kugi dostrzegł lepianki, małe "domki" które miały za zadanie chronić wędrowców przed promieniami słonecznymi. Cień.. To jedyna rzecz którą mógł potrzebować chłopiec. Jego ciało musi się ochłodzić i to jak najszybciej. Wziął go zatem na plecy i powolnym krokiem zaniósł do schronienia. Kugi położył nieznajomego w sienniku który był zbudowany z liści palmowych, tu z pewnością powinno być mu wygodnie. Shinobi zauważył też że chłopiec jest bardzo grubo ubrany jak na tę porę roku, dlatego też postanowił zdjąć mu powierzchowne ubrania, które złożył w kostkę i postawił tuż obok łóżka.
- Mam nadzieję że dojdziesz do siebie jak najszybciej, trzymaj się kumplu. - Po tych słowach Kugi wziął muszelkę która znajdowała się w domku i postanowił napełnić ja wodą ,aby mógł co jakiś czas, nawilżać chłopakowi spieczone usta. Dodatkowo złączył parę liści planowych robiąc imitację wachlarza, starając się delikatnym podmuchem wiatru schłodzić jego ciało. Nic więcej niestety Kugi nie jest w stanie zrobić. Nie pozostaje mu nic innego jak tylko czekać na to aż chłopak dojdzie do siebie i się przebudzi.
Kugi Kaguya
 

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Uchiha Izanami » 2 maja 2018, o 23:41

Nie ma, nie ma wody na pustyni
Misja rangi D [13/15]
Kaguya Kugi


Kugi, bardzo zmęczony podróżą, odwodnieniem, brakiem pożywienia i gorącem, jednak postanowił przenieść chłopca do lepianki. Było to wyjątkowo wyczerpujące. Heroizm Kugiego jednak tutaj się nie kończył. Młody Kaguya jeszcze rozpłaszczył chłopca. Kiedy ten bez płaszcza wydawał oddychać się trochę lepiej.

Następnie stało się coś, co mogło być spowodowane niepoczytalnością. Kugi zaczął rozglądać się po lepiance, aby znaleźć coś, w czym mógł przenieść wodę. Jego wzrok padł na bukłaki pełne płynu, które można było opróżniać i napełniać. Zrobione z grubej, wielbłądziej skóry, z futrem po zewnętrznej stronie. Bukłaki były ciężkie, porządnie wykonane, z przyszytymi paskami, żeby można je było przerzucić sobie przez ramię i nosić i tu i tam. Potem jego wzrok skierował się na koszyczki z drogocennymi daktylami - suchymi, pełnymi słodyczy i energii - oraz płaskim chlebkiem i suszonym mięsem. Koszyczki były zamknięte od góry przed zwierzętami. Jego wzrok podążył również do drewna na opał - ułożonego pod ścianą w zgrabny stosik. No i w końcu do paleniska. Do paleniska Kugi podszedł i wyciągnął jeden z kamieni, który otaczał to palenisko. Przyjrzał się mu bardzo dokładnie. Był to dość duży kamień, mieszczący się w dłoni i dobrze do niej pasujący. Miał dość ostre krawędzie i był płaski po jednej stronie. Miał nawet nieznaczne wgłębienie. Kugi patrząc na kamień, nazwał go “Muszelką”. Skąd do głowy przyszło mu akurat to słowo? Tego nikt nie może wiedzieć. Pochodząc z pustyni nie mógł widzieć prawdziwych muszli, które są typowe dla morskiego krajobrazu. Tutaj, w Sabishi, morze było odległym bytem, niemalże nawet nieistniejącym. Owoców morza - w muszlach - nie eksportowało się tak daleko na pustynię. Czy kiedykolwiek Kugi słyszał podobną nazwę? Czy widział prawdziwą muszlę? Pierwsze - może. Drugie - na pewno nie. Istnienie muszli w lepiance na środku pustyni było niemożliwością.

Ale “Muszelka” istniała.

Kugi podjął się iście heroicznej misji. Wziął “Muszelkę” i podszedł do wody. Nabrał trochę na swój kamień i zaniósł ją z powrotem do lepianki. Nawilżył popękane usta znaleźnego chłopca i po mniej niż chwili znów musiał iść po wodę. Umilał sobie czas tym, że wachlował chłopca co jakiś czas liśćmi palmy. Nie dało się ukryć, że to absolutnie wykańczało Kugiego. Sam się przegrzał, jego skóra pobladła i zrobiła się zimna, poczuł zimny pot spływający po swoim ciele, zrobiło mu się bardzo niedobrze i czuł, jakby miał zwymiotować. Do tego jeszcze z lepianki wypadł mały kotek, co ukrywał się między drewnem i uciekł gdzieś. Jak tylko zwierzątko wypadło za drzwi lepianki, zniknęło gdzieś.

Ogólny stan Kugiego właściwie tłumaczył zwidy czy nierozsądne decyzje przez niego podejmowane. Szczególnie, że resztkami jasnych myśli był w stanie pomyśleć, że chyba on też dostaje udaru słonecznego.


Minęło kilka godzin, w ciągu których Kugi nie mógł zrobić dużo, poza utrzymywaniem się przy życiu i próbą ocenienia czy to, co jest wokół niego było rzeczywiste. Wachlowanie chłopca, czy nawilżanie jego ust było niemożliwością. Kugi sam potrzebowałby tego typu pomocy. Szczęśliwie powoli nadchodziła noc i z godziny na godzinę robiło się coraz chłodniej. To powodowało, że Kugi odzyskiwał chęci do życia. W tym samym czasie chłopiec, którego Kugi uratował, poruszył się na sienniku, jęknął i powoli podniósł do pozycji siedzącej.

Uchiha Izanami
 

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Kugi Kaguya » 3 maja 2018, o 01:28

Chciał pomóc za wszelką cenę chłopakowi, a tak naprawdę nie zauważył ze sam potrzebuje pomocy. Co prawda Kugi trzymał się na nogach o własnych siłach, lecz nie sądził że ma ich tak niewiele. Zupełnie w jednym momencie opadł z sił. Zrobiło mu się ciemno przed oczami, a jakby tego było mało, miał odruchy wymiotne, choć sam tak naprawdę nie wie czemu, gdyż od kilkunastu godzin nic nie miał w ustach za wyjątkiem wody której się napił gdy dotarli na miejsce. Oczywiście Kugi był tego świadom że przesadził z wysiłkiem, dlatego też postanowił sam odpocząć. Musiał to zrobić w celu zregenerowania sił, przecież przed nim jeszcze daleka droga. Rozejrzał się jeszcze raz po domu... jedzenie. Musiał coś zjeść, sama woda nie wystarczy aby jego mięśnie jak i cały organizm się zregenerowały. Na jego szczęście znajdowały się tam daktyle, chleb i mięso. Na ten moment musiało mu to wystarczyć, ba.. nie mógł o niczym innym marzyć w tej chwili.
Po uczcie, położył się na chwilę obok chłopca aby jeszcze szybciej zregenerować siły. Noc zbliżała się wielkimi krokami, dzięki czemu z każdą upływającą godziną było coraz to chłodniej, a samopoczucie Kugiego wydawało się być coraz to lepsze. Przynajmniej już nie ma halucynacji i nie widzi jakiś dziwnych, niestworzonych sytuacji które nie powinny mieć miejsca, tu w środku pustyni.
Znów minęło parę godzin a Kugi już wypoczętym mógł zobaczyć jak chłopak poruszył się na siennik i powoli podniósł do pozycji siedzącej.
- Yarre.. yarre. Ale napędziłeś mi stracha chłopcze. Myślałem że już po tobie. Jak się czujesz? Wyglądasz o dużo lepiej niż przed paroma godzinami. Zemdlałeś... więc zaopiekowałem się tobą.- Dodał czekając na reakcję. Cieszył się że w końcu się ocknął, to pewnie stąd pojawił się szczery uśmiech na twarzy Kugiego, kierowany właśnie w stronę chłopca.
Kugi Kaguya
 

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Uchiha Izanami » 3 maja 2018, o 18:42

Nie ma, nie ma wody na pustyni
Misja rangi D [15/15]
Kaguya Kugi


Chłopiec potarł swoje czoło, kiedy Kugi do niego przemówił. Przez chwilę nie odpowiadał, szukając, czy jego katana jest przy boku. Kiedy ją znalazł, odetchnął z ulgą i spojrzał na Kugiego.

- D-dziękuję. Jestem w drodze od kilku dni i nie miałem wyjścia, jak wejść na pustynię - powiedział chłopiec. - Teru. Na imię mam Teru.

Chłopiec powoli podniósł się z siennika i rozprostował swoje ciało. Był dość niski, jego policzki były zapadnięte, a pod oczami były cienie. Po chwili jęknął, zatoczył się i usiadł ponownie. Zaśmiał się nieco.

- Chyba nadal muszę odpocząć.

Przez chwilę jeszcze siedział na sienniku zbierając się w sobie. Widać było mu ciężko, ale widocznie chciał się rozruszać. Wstał jeszcze raz, odetchnął i wyszedł z lepianki, informując, że chce spróbować oddać mocz. Nie wracał przez dłuższą chwilę, a w końcu Kugi mógł zobaczyć go przy tafli, pijącego łapczywie wodę. Zwilżanie ust uratowało mu życie, ale nadal był wyraźnie odwodniony i uzupełniał płyny.

Słońce było coraz niżej na nieboskłonie, kiedy Teru wrócił do lepianki. Był mokry - oblał sobie wodą twarz i jasne włosy, które teraz lepiły mu się do głowy. Jego kimono także było nieco morkre.

- Dziękuję jeszcze raz za pomoc. Ja… nie mam dużo pieniędzy, ale… - Skrzywił się nieco i pogrzebał w mieszku. Metal zadzwonił o metal, aż w końcu Teru wyciągnął przepiękny grzebień do włosów. Wyraźnie był wykonany dla eleganckiej kobiety - był zrobiony z ciemnego drewna, pięknie wypolerowanego, zdobionego kryształkami. - Weź, powinien być coś warty. Ja nie mogę tutaj zostać, muszę iść dalej - dodał chłopiec. - Zjem tylko coś i… - spojrzał na bukłaki. - I pożyczę sobie to coś. A co ty zamierzasz?

<Koniec misji rangi D. Jeżeli chciałbyś ciąg dalszy ode mnie - napisz na PW>

Uchiha Izanami
 

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Kugi Kaguya » 16 cze 2018, o 19:21

Widać było że chłopiec z każdą upływającą sekundą czuł się coraz lepiej, co niezmierne cieszyło Kugiego. Jego opieka nad młodszym kamratem zaowocowała. Kto wie co mogłoby stać się z tym chłopcem gdyby nie spotkali się wtedy, na szlaku handlowym. Śmiało można rzec że Teru zawdzięcza mu swoje życie.
- W końcu poznałem twoje imię, miło mi Kugi Kaguya jestem- Przywitał się jeszcze raz z chłopcem, gdyż wiedział że raczej nie zapamiętał on jego imienia i nazwiska, w takim stanie w jakim się wcześniej znajdował.
- Wyglądasz o dużo lepiej, odpoczynek dobrze ci zrobił, mi zresztą też. Jestem w pełni sił a zaraz zajdzie słonce. To idealny moment aby wyruszyć w dalsza drogę, przecież nie możemy tu zostać, prawda?- Odparł w stronę chłopca który podzielił jego zdanie.
- W sumie to nie wiem.. tułam się to tu, to tam w poszukiwaniu czegoś co da mi motywacją do dalszej pracy nad sobą. Muszę stać się silniejszym shinobi, jeśli chcę mieć wpływ, w choć najmniejszym stopniu na "rzeczy" które nas otaczają.
Kugi dobrze wiedział że nastały takie czasy gdzie ludzie słabi nie są niczego warci. Dla większości, liczy się tylko siła, a właśnie ona jest wyznacznikiem tego jak postrzegają cie inni i jak daleko możesz zajść w świecie shinobi. Mądry, ale słaby człowiek który kieruje się dobrymi ideałami i wartościami w życiu nie będzie odbierany tak samo dobrze jak człowiek "spaczony" który samą swoją siła i byciem, jest wstanie namówić tłum do rzeczy wręcz niewiarygodnych, które nie mieszczą się w przedziale zdrowego rozsądku. Na tym właśnie polega siła w świecie shinobi, a przynajmniej według Kugiego Kagui.
- A ty masz plan dokąd chcesz pójść? Może opowiesz coś więcej o sobie? Mamy jeszcze chwilę czasu zanim się ściemni - Nie nalegał, nie był stanowczy, po prostu chciał wejść w trochę luźniejszą konwersację z młodym chłopcem
Kugi Kaguya
 

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Uchiha Izanami » 17 cze 2018, o 18:09

Uciekinier
Misja rangi D [1/15]
Kaguya Kugi


Chłopiec usiadł na sienniku i westchnął cicho. Jego wzrok padł na drzwi od chatki, a spojrzenie było pełne obawy. Nadal wyglądał na bardzo słabego.

- Zjadłbym coś.

Co Kugiemu przypomniało, że w sumie jedzenia jest sporo w samej chatce. Teru jednak tego jeszcze nie zauważył.

Do zachodu słońca faktycznie było jeszcze trochę czasu, ale Kugi musiał być świadomy tego, że wyjście o tej porze do innego miejsca (o ile nie była to oddalona o pięć kilometrów oaza, która była wskazana przez drogowskaz, przy którym Kugi znalazł Teru) równało się z podróżą w ciągu nocy. Nowa oaza, gdzie można było się zatrzymać oddalone było o pięć godzin marszu i pewnie dotarliby tam w samym środku nocy. A to mogłoby skutkować tym, że będzie im zimno.

No ale Teru miał swój płaszcz, a i Kugi pewnie marsz w zimnie spokojnie by wytrzymał. Pozostawał problem tego, że obaj byli zmęczeni.

- Gdzie ja bym chciał iść? - zapytał po dłuższej chwili Teru. Jego głos był ponury, a dłonie zacisnęły się na katanie, którą nosił przy boku. Był to pięknie wykonany miecz - z pięknie zdobioną pochwą i solidnie wykonaną rękkojeścią. Do tego był zadbany, chociaż teraz widać było, że trochę przeszedł. - Chciałbym iść daleko. Poza granicę mapy. Jak najdalej stąd. Jak najdalej z Shigashi - wypluł z siebie i ponownie nerwowo spojrzał na wejście od lepianki.

Uchiha Izanami
 

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Kugi Kaguya » 18 cze 2018, o 08:52

Jakby tak cofnąć się w przeszłość, to rzeczywiście chłopiec nic nie jadł... Dopiero po wypowiedzeniu jego słów o posiłku, do Kugiego doszła myśl że Teru od początku ich wyprawy nie mógł się porządnie posilić, przez co wciąż może być osłabiony.
- Słuchaj Teru. Dość sporo jedzenia znajduję się w jednej z chat - wskazał tam palcem, z lekkim grymasem na twarzy.
- Wiesz.. jedzenia jest pod dostatkiem więc się nie krępuj, możesz jeść ile tylko dusza zapragnie i ile tylko twój brzuch pomieści. Tylko pamiętaj aby się nie przejadać, bo może cię brzuszek trochę rozboleć. Ale jedno jest pewne nie wyglądasz jeszcze abyś wrócił do swoich pełni sił, a posiłek na pewno postawi cię na nogi.- Trochę niczym tatuś, troskliwie dał parę wskazówek, które tak naprawdę miały się nijak do danej sytuacji.
- Zabierzemy też trochę prowiantu na dalszą wyprawę. Nie chcemy znów popełnić tego samego błędu dwa razy prawda?- Zapytał, siadając na sienniku obok chłopca.
- Jak najdalej powiadasz, ehhhh...- Urwał zdanie głęboko wzdychając. Wiedział bowiem że coś złego musiało się wydarzyć temu chłopcu, oraz to, że nie należy on do tych typów ludzi, którzy zwierzają się jakiemuś pierwszemu lepszemu napotkanemu gościowi. Kugi ma tylko cichą nadzieję że ten młody nie wpakuje go w jakieś poważniejsze tarapaty.
Kugi Kaguya
 

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Uchiha Izanami » 19 cze 2018, o 17:29

Uciekinier
Misja rangi D [3/15]
Kaguya Kugi


Akurat sporo jedzenia znajdowało się w chacie, w której obecnie przebywał Kugi oraz Teru. Trochę też było w innych chatach, ale tam przede wszystkim było pożywienie dla koni czy wielbłądów. Teru rozejrzał się i zobaczył jedzenie, o którym Kugi wspominał.

- Dobry pomysł, Kugi-san - odpowiedział Teru. - Można też wziąć te wielbłądzie skóry… jak się to nazywa…? - zastanawiał się młodzieniec, wskazując na owłosione worki z wielbłądziej skóry, które były bukłakami. Podszedł do jednego z nich. Ten był naprawdę duży, może mógł pomieścić około dwóch czy trzech litrów wody. Było to więcej, niż potrzebowali, aby przetransportować się do następnej oazy, na drodze do stolicy Sabishi. Kugi wiedział, że szlak handlowy jest tak poprowadzony, że miejsca odpoczynku były rozmieszczone co około pięć godzin podróży pieszo. Dlatego dwa i pół litra wody na osobę to dość sporo.

Teru podszedł do zapasów i przejrzał je, szykując dwie porcje, aby teraz je zjeść. Co jakiś czas do ust wkładał suszonego daktyla.

- Słodkie i sycące. Nie wiedziałem, że takie rzeczy są na pustyni. Podróżowałem cały dzień i nic takiego nie widziałem po drodze. A ty? Jesteś z pustyni? - zapytał Teru, nieco ciekawsko. Niemniej brzmiało to całkowicie niewinnie, jakby młodzieniec po prostu chciał się dowiedzieć więcej. - Opowiesz mi? Jak żyć, co jeść, czego unikać?

Podszedł do Kugiego i podał mu chlebek daktylowy, suszone daktyle i figi oraz suszone mięso - chyba było to mięso wielbłąda. Do tego również doniósł te dwa wielbłądzie bukłaki - jeden podając Kugiemu. Teru usiadł obok i zaczął przeżuwać suchy chlebek daktylowy. Widać było, że zasycha mu w gardle, więc odkręcił bukłak i pociągnął z niego solidnego łyka. Następnie się zakrztusił, a przejrzysta, żółtawa ciecz spłynęła mu po brodzie.

- Cholera, wino…



Bojowe zadanie - przygotować się tak generalnie z pustyni, w końcu Kaguya pochodzą z niej. Mały risercz - zlecony ^^
Uchiha Izanami
 

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Kugi Kaguya » 20 cze 2018, o 16:22

To był ten czas kiedy mogli w spokoju się odprężyć i zrelaksować. Zapomnieć o wszystkim od tak i najzwyczajniej w świecie porozmawiać. Kugi zauważył że wraz z poprawą samopoczucia u chłopca, stał się on bardziej rozmowny, z czego był bardzo zadowolony. Od kilku dni Kugi nie miał kogoś z kim mógłby choć na chwilę zamienić parę zdań i w cale nie chodzi tu o jakieś poważne rozmowy czy coś w tym stylu. Wręcz przeciwnie, nawet błahe zapytanie o pogodę czasem wystarczy.

- Bukłaki, są to bukłaki. Weźmiemy po jednym na dalszą podróż, powinno wystarczyć- Odparł w stronę chłopca z uśmiechem na twarzy

- Można tak powiedzieć... Wiesz, życie na pustyni jest dość trudne, jak sam zresztą mogłeś się przekonać i nie chodzi mi w cale tu o słońce, bo akurat do tego można się przyzwyczaić...- Powiedział dość ogólnikowo, robiąc chwilową pauzę w swojej wypowiedzi. Wziął prowiant od chłopca po czym zaczął przeżuwać suchy chlebek daktylowy na przemian z suszonym mięsem.

- Hhahahhaha- zaśmiał się głośno widząc minę chłopca popijającego nieświadomie wino z bukłaczka.

- To nieźle ktoś tutaj nas uraczył. Proszę trzymaj moja to woda, zamieńmy się.- Dodał z uśmiechem na twarzy, zamieniając się z chłopcem bukłakami. Nie trzeba było długo czekać aby Kugi sam na własnej skórze spróbował tego specjału.. oooo tak, od dawna jego podniebienie nie czuło smaku alkoholu. Choć nie przepada on za tego typem trunku, od czasu do czasu wypiję parę łyczków wina czy sake ze smakiem.

- Dzień gorący, noc chłodna. Tak na dobrą sprawę jeśli chciałbyś podróżować sam np jak ja, to żyjesz na tak zwanych walizkach. Na pustyni koczowniczy tryb życia to norma. Jesteś uzależniony od otaczającej cię roślinności, czyli od oazy do oazy. Muszę cię zmartwić i od razy uprzedzić. Nie każda oaza wygląda jak ta. Tu mieliśmy po prostu szczęście że jakiś dobry człowiek uzupełnił wszystkie zapasy i mamy co zjeść. Zagrożeń jest o wiele więcej. Grzechotniki, jadowite jaszczurki czy pająki... W niektórych częściach pustyni możesz spotkać nawet większe drapieżniki pokroju pumy.
- Może teraz jakieś plusy i rady? Plusów nie ma i nie będę tutaj czarował, bo to fakt. Jeśli chcesz gdzieś uciec to uciekaj do stolicy, gdzieś gdzie zawsze znajdziesz jakąś pracę i stały dach nad głową. Tam nie będziesz miał problemu z pożywieniem czy dostępem do wody. W mieście startujesz z zupełnie innego poziomu niż tu, zastanów się więc dobrze nad tym
- Jego monolog trwał dość długo, lecz za wszelką cenę Kugi starał się odwieść chłopca od jego pomysłu mieszkania na pustyni. Był święcie przekonany że sobie on nie poradzi, nie w tak młodym wieku.

- Pozwól że teraz ja cię o coś zapytam? Czemu i przed kim uciekasz? Muszę to wiedzieć jeśli mam ci pomóc.- Rzucił pytaniem, kładąc swoja prawą rękę na lewe ramie chłopca.
Kugi Kaguya
 

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Uchiha Izanami » 21 cze 2018, o 13:43

Uciekinier
Misja rangi D [5/15]
Kaguya Kugi


Teru oddał swój bukłak Kugiemu, sam biorąc jego bukłak. Odkręcił go i ponownie przechylił wielbłądzią, żeby płyn spływał mu do ust. Ponownie się zachłysnął.

- Też wino. Ale z ciebie kłamol - stwierdził i się roześmiał. - A zresztą, czemu nie - stwierdził wzruszając ramionami i ponownie napił się wina, prawdopodobnie powoli przyzwyczajając się do smaku.

Kugi też zdecydował się napić. Wino miało słodki smak i było mocne. Było białe, przez co nie zostawiało po sobie gorczyki typowej dla wina czerwonego. Kugi mógł rozpoznać smak daktyli, fig oraz przypraw, które tutaj były tak popularne, a dla całej reszty świata były egzotyczne. Wino po prostu było dobre.

Teru słuchał porad, jakie dawał mu Kugi, jedząc oraz popijając wino. Jego twarz wracała do normalnego koloru - chociaż nadal czerwona z oparzenia słonecznego, nabierała rumieńców pod spodem, przeganiając bladość. Chłopiec był też coraz bardziej rozluźniony, spokojniejszy, chociaż rzucał nerwowe spojrzenia na wejście do chaty.

Na pytanie o to, przed czym ucieka, wyraźnie się stropił.

- Chcesz mi pomóc? Ja rozumiem, uratowałeś mi życie, ale nie wiedziałem, że chcesz zaoferować większą pomoc. Ja nie mam czym zapłacić. Jedynym, co miałem to był grzebień po mojej mamie i ta katana… - stwierdził chłopiec. - Właśnie dlatego… oni… mój ojciec pracował dla ludzi w Shigashi, ale wpadł w kłopoty. Ukradli mi towar i… no i musiał ich spłacić. Ta katana jest po moim dziadku i to była jedyna cenna rzecz, jaką miał tata. A oni chcieli zabrać katanę. Po dziadku. Więc wziąłem ją i uciekłem. Przecież nie mogę pozwolić, żeby >oni< dostali w swoje ręce pamiątkę po dziadku. Wziąłem resztę pieniędzy i grzebień mamy i poszedłem przed siebie. Na pewno mnie gonią, więc uciekam. Chcę iść gdzieś, gdzie będzie bezpiecznie i sprawiedliwie. Nie tak, jak w Shigashi.



Proszę, użyj innego koloru czcionki dla dialogu. Ten niebieski jest niewidoczny na ciemnym tle. Wybierz coś jaśniejszego proszę :)
Uchiha Izanami
 

Następna strona

Powrót do Sabishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron