Południowa Oaza

Prowincja w regionie Samotnych Wydm, wysunięta najdalej w kierunku zachodnim. Zamieszkana jest przez Ród Ayatsuri, starający się strzec granic tego terytorium - niestety, jest to trudne zadanie ze względu na wielkość Sabishi oraz sąsiadujące z prowincją nieznane tereny. Krajobraz okolicy jest dosyć monotonny - gdziekolwiek nie spojrzeć, wszędzie ogromne połacie pustyni, z niewielkimi wyjątkami w postaci oaz. W trakcie podróży można się czasem natknąć na gliniane budynki, doskonale zamaskowane. Pośród piasków tych ziem można też znaleźć wędrowne osady Szczepu Kaguya.

Re: Południowa Oaza

Postprzez Rindou Arashi » 1 maja 2018, o 19:15

Po ostatnim z zaplanowanych na dzisiaj treningów, młody zielonowłosy mógł przysiąść sobie pod skałą i trochę odpocząć, patrząc jak jego kuzynku wywija ciekawy typem dłoni. Jeszcze nigdy nie widział jej w dłoniach zielonowłosej, dodatkowo nigdy na coś takiego nie natrafił, więc obserwował z ciekawości, jak ta wykonywała kolejne ruchy. W tym czasie także przygotowywał ostatni już dzisiaj posiłek, na szczęście nie było z tym zbyt wiele roboty, gdyż wystarczyło je pokroić i poukładać w ładną piramidkę. Ta oczekiwała na przybycie kończącej na dzisiaj Suzu. odwalili kawał dobrej roboty, więc zasłużyli na trochę słodyczy przed snem. Zielonowłosy położył się i skrzyżował ręce za głową, spoglądając na piękne, gwieździste niebo. Zaskakującym było, że na tak niegościnnej ziemi jaką jest pustynia można znaleźć coś tak cudownego. Kiedy dziewczyna zadałą swoje pytanie, ten tylko wskazał dłonią na oczekujący półmisek i podał jej, samemu biorąc jeden kawałek ulubionego ciasta młodej Sabaku.
- Suzu, postanowiłem, wrócimy do domu i jedziemy w świat. Pora trochę ruszyć się z naszej nudnej, jednolitej pustyni. Czuję, że czeka tam na nas przygoda. - wiedział jak dotrzeć do swojej kuzynki, sam od dawna marzył o pozwiedzaniu świata a wizyta zielonowłosej była ogniem zapalnym. Spowodowała, że dalekie plany okazały się jeszcze bardziej realne. Musiał chwycić życie na rogi, póki ma je przed swoimi oczami. Nim jednak przyjdzie na to pora, trzeba się wyspać, po czym cały czas przypominało mu jego zmęczone ciało. Ułożył się wygodnie na swoim wcześniej rozłożonym posłaniu i nakrył kocem. Nie wiedział nawet kiedy zasnął.

Zielonowłosy wstał kiedy pierwsze promienie spadły na jego uśmiechniętą twarz. Suzu ciągle spala, więc postanowił skorzystać z wolnej chwili i zabrać się za trening kolejnej z przygotowanych technik. Wyciągnął ze swojej torby zwój i odszedł w dół jeziora, tak aby przez przypadek nie przeszkodzić śpiącej zielonowłosej. Wylosowana technika należała do tych całkowicie defensywnych, a z opisu wynikało, że była w stanie zatrzymać nawet te potężniejsze uderzenia. Arashi zabrał się od razu za przetrenowanie pieczęci, po czym przyłożył swoje dłonie do ziemi. Poczuł delikatne drganie, a chwilę później przed nim zaczęła pojawiać się ziemna tarcza. Skalny blok wysunął się na kilkanaście centymetrów, jednak od razu po tym zatrzymał się, co oznaczało, że chłopak jeszcze nie do końca opanował swoją technikę. Wymagało to jeszcze wielu prób oraz czasu, dlatego też nasz heros od razu do nich przystąpił Zaczął tworzyć kolejne ściany, gdzie każda kolejna byłą grubsza, wyższa i szersza. Szło mu zaskakująco dobrze, jakby był do tego stworzony. Z uśmiechem budował coś na kształt labiryntu, w którym to pojawiały się kolejne ślepe zaułki. Kiedy w końcu wyszła mu tak jak planował, zerknął on na koniec, gdzie pojawiały się dodatkowe uwagi dopisane przez poprzednich trenujących. Jeden z nich napisał, że udało mu się na środku ściany stworzyć figurę, przypominającą zwierzęta, z którymi był blisko. Chłopak nie do końca rozumiał o co chodzi, jednak spodobała mu się możliwość udekorowania zapory, tak więc rozpoczął próby tworzenia ornamentów. Nie wybrał jakiegoś szczególnie rozbudowanego wzoru, więc liczył na szybkie efekty. Te jednak nie nastąpiły w takim czasie jaki zaplanował, okazało się, że taka drobnostka mocno modyfikuje tworzenie tej techniki. Jednak nie mógł on przerwać w połowie, w końcu co powiedziała by Zielonowłosa. Walczył on z tym uciążliwym detalem aż mu się udało. Trwało to trochę, gdyż jak zakończył to słońce już zdążyło ogrzać lokalne piaski. Na szczęście nigdzie nie musieli się śpieszyć, więc zadowolony ze swoich efektów wrócił pod skałę wypocząć w cieniu.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Doton: Doryūheki

Pieczęci
Tygrys → Królik → Świnia → Pies

Zasięg Max.
50 metrów

Koszt
E: 36% | D: 28% | C: 20% | B: 16% | A: 12% | S: 8% | S+: 4%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Bardzo silne Jutsu Dotonu, polegające na stworzeniu ogromnej ściany o wymiarach 30m wysokości x 3m grubości x 25m długości. Jest ona w stanie obronić nas przed większością ataków, nawet rangi A. Mur można zniszczyć siłą o wartości 120.
Rindou Arashi
 

Re: Południowa Oaza

Postprzez Suzu » 1 maja 2018, o 19:57

Praca z nowym typem broni odbijała się zmęczeniem w mięśniach ramion dziewczyny. Była bliska wykończenia po całodziennym treningu, ale towarzyszyło temu to fantastyczne uczucie spełnienia. To był dobry dzień, wypełniony po brzegi wysiłkiem i serią sukcesów. Suzu sama nie wiedziała, kiedy ostatnio nauczyła się tylu fajnych rzeczy w tak krótkim czasie. Prawdopodobnie nigdy. Dmuchnęła w zbłąkany kosmyk włosów, który wracał co chwilę i łaskotał ją w czubek nosa.
- To już chyba wcześniej ustaliliśmy, że wyruszamy? - zdziwiła się słowami kuzyna, czyżby wcześniej mówił tak tylko by dała mu trochę spokoju? - Trening, jakaś misja i w świat. A najlepiej połączyć jedno z drugim! Widziałam trochę ogłoszeń karawan poszukujących eskorty, ale może wujcio by nam coś załatwił? Choć eskorta jest o tyle fajna, że zapłaciliby nam za drogę, którą i tak musimy przebyć. Tylko co ja powiem Akari... - zasępiła się na chwilę - Mam tu spędzić kilka dni więc nim się dowie że uciekłam z domu to chyba będziemy po drugiej stronie pustyni, no nie? Tylko napiszę do naszego szefuńcia, by mnie czasem z klanu nie wywalili...
Urwała, bo zdała sobie sprawę z faktu, że kuzyn w trakcie jej gadania zapadł w sen. Widocznie był nie mniej zmęczony od niej. Gdyby miała jakąś farbę to domalowałaby mu wąsa, ale tak tylko obróciła się na bok i usnęła.

Suzu przyzwyczaiła się już do faktu, że Arashi zawsze wstaje wcześniej niż ona. Przeciągnęła się leniwie i usiadła na piasku, nieświadomie gubiąc ulotne wspomnienia ze snu. Wstawał właśnie nowy dzień i choć zdarzało jej się zbudzić w lepszej kondycji, to jednak nadrabiała zapałem i dobrym humorem.
A potem jej wzrok padł na porzuconą wieczorem broń, najwyraźniej zapomniała o jej powrotnym zapieczętowaniu. Czemu nie zacząć dnia od krótkiej gimnastyki? Najlepiej takiej z lekkim obciążeniem...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 463
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta: Miwako

Re: Południowa Oaza

Postprzez Rindou Arashi » 2 maja 2018, o 00:04

Arashi kończył swój trening, kiedy to z między ścianek wyskoczyła zielona głowa. Chłopak uśmiechnął się do niej i spojrzał na stworzone przez siebie dzieło. W sumie sam nie mógł ocenić czy było ładne czy nie, po prostu wyobraził to sobie i tak już powstało. W sumie, jedna rzecz go zaciekawiła, był to na tyle intrygujący pomysł, że musiał to sprawdzić. Nakazał kuzynce stać i nie ruszać się, po czym odszedł kilka kroków w bok i złożył odpowiednią serię pieczęci. Przyłoży dłoń do pisku a po chwili wystrzeliła z niego kamienna ściana z twarzą wystającą ze środka jej twarzą. Uśmiechnięta, roztrzepana Suzu z patyczkiem po Dango w zębach.
- Trzy sekundy i skończone, to się nazywa ściana. - uśmiechnął się do niej i poczochrał ją po głowie, kierując się w stronę obozowiska. Tam przez chwilę odpoczął, a kiedy już się odpowiednio nawodnił i najadł, zabrał sę za kolejną z przyniesionych technik.

Przyszedł czas na kolejną technikę Dotonu, dzięki której arsenał ofensywny chłopaka zwiększy się. Tym razem padło na bardzo interesującą pozycję, gdyż trzymany w dłoniach zwój miał nauczyć go jak zamykać przeciwników w ziemnych kopułach. Niby prosta sztuczka, jednak dla kogoś bez znajomości elementu ziemi jest to bardzo nieprzyjemna śmierć przez uduszenie. Mogła go też szybko ochronić przed nadciągającym atakiem, bądź palącym słońcem, a to dopiero początek listy przydatnych zastosowań tak wielofunkcyjnej techniki. Zielonowłosy, jak to zawsze przy treningu, nie planował próżnować, wiedział, że musi jak najlepiej wykorzystywać czas jaki miał teraz. W przyszłości może nie będzie miał chwili na spokojne rozwijanie się w gronie rodziny. Rozwinął zwój i zaczął zgłębiać wiedzę swoich poprzedników, którzy postanowili przekazać stworzą przez siebie technikę kolejnym pokoleniom. Tekst był stary, co widać było po kondycji zwoju oraz języku, którego już raczej nie używa się. Na szczęście dało się zrozumieć o co chodzi i już po spokojnej lekturze mógł zabrać się za ćwiczenia praktyczne. Nie miał nikogo w kogo mógłby celować swoją nową technikę, więc odpieczętował ze zwoju marionetkę i posadził ją na piasku. Dzięki temu będzie wiedział jak wiele mu brakuje w osiągnięciu odpowiedniej precyzji. Na szczęście technika nie należała do jakichś szczególnie wymagających. Już pierwsze kilka prób pozwoliły chłopakowi na tworzenie małych ziemnych bunkrów. Kolejne tylko zwiększyły jego celność, coraz bardziej zbliżając się do samotnego drewnianego wojownika. W końcu nastała ta chwila, kiedy ziemne szczęki bardzo dokładnie objęły Usagi'ego, chowając go pod sporą kopułą. Arashi zadowolony z efektów swojej pracy uśmiechnął się pod nosem i spojrzał w stronę trenującej Suzu. Widać było, że bawiła się całkiem nieźle, po mimo tylko roku miedzy nimi, dało się odczuć kto jest bardziej dojrzalszy, być może to przez to, że nie miała ona jeszcze przed sobą prawdziwego przeciwnika. - Suzu, chodź tu, zgadnij w której z nich jest kukiełka!! - zaśmiał się, pokazując całą wydmę zasianą w półkolistych tarczach.

Spoiler: pokaż

Nazwa
Doton: Ganban Kyū

Pieczęci
Szczur

Zasięg Max.
25 metrów

Koszt
E: 36% | D: 28% | C: 20% | B: 16% | A: 12% | S: 8% | S+: 4%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jutsu tworzące więzienie z ziemi, które otacza naszego przeciwnika. Zasłania go tak, że nie ma dopływu powietrza i po 3 turach mdleje, a już po 4 umiera. Warto wiedzieć, że więzienie da się zniszczyć technikami TaiJutsu i NinJutsu z zakresu B. Poza tym, można je rozwalić siłą 90.
Rindou Arashi
 

Re: Południowa Oaza

Postprzez Suzu » 2 maja 2018, o 11:02

Nie ruszać się? Ale w sensie z miejsca czy tak w ogóle, zastygnąć jak posąg z piaskowca? Życzenie Arashiego skutek miało taki, że dziewczyna jeszcze bardziej niż zwykle miała ochotę się wiercić.
- To może dam ci bunshina...? - zaproponowała, ale chłopak nie zważał na jej pomysły i przyłożył dłoń do podłoża.
Suzka otworzyła szeroko buzię, patrząc na swoją podobiznę. Właściwie na początku nie rozpoznała własnej osoby, rzadko w ogóle spoglądała w lustro, a co dopiero poznać się z takiej rzeźby. W pierwszej chwili pomyślała właśnie o piaskowych bunshinach i dopiero po tym zrozumiała, że patrzy na własne oblicze.
- Ojaaaacie, normalnie jakbym była sławna! - zawołała z radością, podchodząc bliżej - Dobrze, że nie jest zwrócona na wodę bo by wyszło, że moja podobizna podgląda ludzi w kąpieli.
Przeciągnęła się leniwie, dzień był piękny i słoneczny, standard na pustyni. Powietrze już robiło się gorące, ale zostało jeszcze trochę czasu nim zapadną najgorsze upały. Suzu pospiesznie wchłonęła więc śniadanie, chciała jak najwięcej osiągnąć nim słońce zmusi ich do skrycia się w cieniu nielicznych skał.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 463
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta: Miwako

Re: Południowa Oaza

Postprzez Rindou Arashi » 2 maja 2018, o 13:24

- No cóż kuzyneczko, nawet pozostawiłbym tutaj twoją podobiznę, jednak chciałbym posprzątać po sobie, gdyż nie lubię jak pozostają tutaj ślady treningów. Jeśli mogę to je usuwam, w końcu często tu przychodzę. - poklepał dziewczynę po ramieniu a chwilę potem wskoczył na przygotowany przez nią środek transportu. Kiedy wznieśli się w powietrze, spojrzał na znajdujące się na dole kopuły. Pod jedną z nich znajdowała się jego czekająca na ratunek kukiełka.
Oczywiście taka chwila nie mogła zostać zmarnowana i Zielonowłosy postanowił nauczyć się czegoś nowego w trakcie tej krótkiej zabawy ze swoją kuzynką. Wyciągnął zwój i kiedy ta przyglądała się identycznym sferom, zaczął czytać o możliwościach nowej techniki. Ta którą właśnie trzymał w dłoniach idealnie nadawała się do tej zabawy, więc z uśmiechem zabrał się za naukę. Ta na szczęście nie była jakoś szczególnie wymagająca. Chłopak po ostatnim maratonie miał kontrolę ziemi w małym paluszku, a przynajmniej tak mu się zdawało. Zebrał jej trochę w sobie i zmieszał, wystawiając rękę w kierunku jednej z pustych skrytek. Cała pokryła się ziemnymi kolcami od wewnątrz jak i z zewnątrz. Arashi uśmiechnął się zadziornie i spojrzał na Suzu.
- Gra jest prosta. Wybierasz jedną z kopuł, potem ja psuję wszystkie pozostałe, poza jedną. - poczekał aż kuzynka dokona wyboru, wskazując swój typ dłonią. Zielonowłosy także skierował w jej stronę swoja dłoń i wysłał chakrę, która wykształciła na jej szczycie jeden kolec. Miało to oznaczać wybraną kopułę, tak aby przez przypadek na marionetkarz się nie pomylił. Kiedy zakończył przygotowania, zabrał się za niszczenie pozostałych. Losowo wybierając kopuły niszczył je przeszywając je ziemnym kolcem, który po złamaniu struktury ukazywał pustą zawartość. Arashi nie śpieszył się, starał się wytworzyć w ten sposób napięcie. Kolce pojawiały się w różny sposób, czasami od poziomu gruntu rozsadzały bańkę od środka, czasami wyrastały na jej szczycie, wsuwając się w jej strukturę i ją rujnując, zdarzało się też, że wyrastały z w okolicy, po prostu się w nią wbijając. Dzięki temu Zielonowłosy mógł przetrenować różne użycia swojej techniki.

Kolejne ziemne twory zasypywały się, aż w końcu na placu boju pozostały dwie. Jedna wskazana przez kuzynkę marionetkarza, oraz druga, w której nie wiadomo co było. Chłopak uśmiechnął się i otrzepał zebrany na sobie pył, który pojawił się podczas burzenia. Usiadł sobie na wiszącym w powietrzu wachlarzu i wyciągnął z kieszeni płaszcza butelkę wody.
- A więc Suzka, w której z nich znajduje się moja kukiełka?? - Zagadał do niej, wiedząc, że to jeszcze bardziej rozpali w niej ciekawość. On jako jedyny znał odpowiedź na tą zagadkę, która nie była taka, jak mogło wydawać się na pierwszy rzut oka.
- Zastanów się w której z nich jest większa szansa, na to że znajdziesz w środku Usagi'ego. - Niczym Hubert Urbański podjudzał ją i dopytywał czy jej wybór jest ostateczny. Postawi na swoją intuicję i zatrzyma wybór czy może zmieni go, licząc na swoje szczęście. Arashiego bardzo ciekawiło co powie, on sam nie raz już używał tej sprytnej sztuczki w trakcie kiedy zajmował się młodszymi kolegami z rodu. Zawsze także pytał dlaczego wybrai właśnie tak i co zaskoczeniu, kilka razy zdarzyło się, że ktoś przeprowadził bardzo rozsądne rozumowanie a nie był to szczęśliwy traf. Zaskakujące jak na młodzieńców, którymi się zajmował.


Matematyczne omówienie problemu

Technika :
Spoiler: pokaż

Nazwa
Doton: Ganchūsō

Pieczęci
Brak

Zasięg Max.
20 metrów

Koszt
E: 36% | D: 28% | C: 20% | B: 16% | A: 12% | S: 8% | S+: 4% (za 5 kolców)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Technika polegająca na nagłym wytworzeniu kolców, obok przeciwnika. Można ich stworzyć maksymalnie pięć. Jutsu jest bardzo przydatne, bo takie nagłe przebicie kogoś może zakończyć walkę w ciągu jednego ruchu.
Rindou Arashi
 

Re: Południowa Oaza

Postprzez Suzu » 2 maja 2018, o 17:53

A więc twarz Suzu nie stanie się rozpoznawalna wśród tubylców. Nadęła się w celu wyrażenia swej dezaprobaty.
- To prawie tak jakbyś pozbywał się mnie. Usypię sobie w ogródku twoje podobizny z piasku i codziennie będę je rozwalać. P-h-i! - przeliterowała dokładnie swój foszek, choć tak naprawdę to gdzieś miała i taką sławę, i jakąś swoją kamienną mordkę gdzieś na krańcu świata.

Zaraz zresztą o tym zapomniała, bo oto skupili się na nowej zabawie. Trening, kto w ogóle ma czas na trening gdy tyle jest ciekawych zajęć dookoła. Paluchem wskazała Zielonowłosemu swój typ i patrzyła, co dzieje się z kolejnymi kopułami. Uuu, nie chciałaby dostać czymś takim, w starciu z użytkownikami tego rodzaju technik naprawdę wypada korzystać z chmurki.
Tymczasem pozostały dwie kopuły - jedna wybrana przez nią i jedna przez Arashiego. O ile oczywiście nie rozszlachtował Usagiego wcześniej - pewności nie miała. I o co mu chodziło, że ma się zastanowić dobrze? Tak naprawdę potrzeba by cudu, żeby jej typ okazał się trafiony, podczas gdy on znał lokalizację lalki i musiał zadbać pozostała w jednej z dwóch kopół. Chyba musiał zadbać, w sumie nie padło to w regułach gry. Zdrowy rozsądek twierdził, że trzeba porzucić dotychczasowy typ.
- Większa szansa? W twojej - powiedziała, szczerząc ząbki - Ale to zbyt oczywiste. Dlatego zostaję przy moim wyborze i stawiam na to bukłak z wodą! Odkrywaj! - zdecydowała bez żadnego wahania.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 463
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta: Miwako

Re: Południowa Oaza

Postprzez Rindou Arashi » 3 maja 2018, o 16:49

Arashi poczekał aż dziewczyna podejmie decyzję. Nie zaskoczył go jej wybór, w końcu upór był jedna z cech z której Suzka słynęła. Kiedy tylko definitywnie potwierdziła swoje słowa, Arashi skierował swoją dłoń w stronę zaznaczonej wcześniej kopuły i bez skrupułów zniszczył ją, odsłaniając pustą przestrzeń. Tak jak dziewczyna zakładała, Marionetka była ukryta w ostatniej skrytce, która także po chwili została zniszczona, uwalniając białego wojownika. Ten wrócił do swojego małego domku w zwoju a ten z kolei wylądował na plecach chłopaka, czyli dokładnie tam gdzie znajdowało się jego miejsce. Ponieważ była to godzina największych upałów, trzeba było się schować w cieniu i uzupełnić zapasy wody.
- Suzka, walczyłaś już kiedyś? - nie pamiętał aby kiedyś mu o tym wspominała, jednak być może zapomniał, bądź po prostu to pominęła. Niestety, był to kluczowy aspekt jeżeli chcieli gdzieś razem wyruszyć. Musieli wiedzieć czego mogą od siebie oczekiwać a w jakich aspektach sojusznik nie jest najlepszy.
- Chciałbym, abyś opowiedziała mi o 3, może 4 swoich ulubionych technikach, bądź też pomysłach, które użyłabyś w trakcie walki z przeciwnikiem. Wiem, że w trakcie podróży może nam się coś nieprzyjemnego zdarzyć, chciałbym być na to gotowy aby w razie czego móc od razu przejść do działania. - prosta sprawa, chłopak chciał po prostu znać figury, którymi będzie mógł grać z przeciwnikiem w trakcie starcia.

Rozmowa trwała a na dworze robiło się coraz chłodniej. Kiedy tylko do naszego herosa wróciły siły, ten postanowił wykonać coś, co chodziło za nim od rana. Nauczył się niedawno kontrolować poziom gruntu, jednak było to bardzo proste. Chciał dołożyć do tego pewną formę, przy okazji tworząc kolejną funkcjonalność swojego żywiołu. myślał o tym od dłuższego czasu, jednak nie mógł nic zrobić bez praktycznej próby. Postanowił on przetestować swój pomysł. Odszedł na bok, gdzie znajdowała się piaskowa skała, po czym skupił się i przypomniał sobie uczoną się wcześniej technikę. Tym razem jednak starał się sobie wyobrazić trochę inny efekt. Chciał rozerwać glebę pod spodem, tworząc tam niewielką przestrzeń, dodatkowo wypuszczając z niej komin do samej powierzchni. Pierwsze próby zakańczały się zasypaniem nierównego tunelu, jednak w końcu doszedł do takiej wprawy, że mógł stanąć na skraju swojego tworu. Był to pierwszy z dwóch etapów nauki tej techniki. Po tworzeniu bunkra, trzeba było jeszcze wykuć wejście oraz jakieś podstawowe mebelki, dzięki którym będzie można tam wypocząć. Arashi rozpoczął od tworzenia drabiny. Podczas tworzenia tunelu wysuwał w nim niewielkie kawałki utwardzonego gruntu, które miały robić za szczebelki. Z początku koślawe, w końcu zamienił się w odpowiednie uchwyty. Ostatnia część poszła już jak z płatka, Zielonowłosy wyobraził sobie kilka prostopadłościanów, które na sam koniec pojawiły się w schronie. Można było w nim na spokojnie się położyć, bądź też usiąść przed kamiennym stołem.
- Suzu!! Chodź do Bazy!! - krzyknął do kuzynki, samemu schodząc po drabinkach do ciemnego i przede wszystkim chłodnego pomieszczenia.

Spoiler: pokaż

Nazwa
Doton : Kakurega no Jutsu

Dziedzina
Doton

Ranga
C

Pieczęci Wół → Pies → Wąż → Wół → Pies → Wąż → Wół → Pies → Wąż → Przyłożenie dłoni do ziemi

Zasięg
Dotykowy

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Wymagania
Doton: Chidōkaku

Opis Technika po przyłożeniu rąk do ziemi tworzy tunel o średnicy metra, z drabinką (kamienne wypustki za które można złapać co 20 cm od siebie) prowadzący do umieszczonego 5 metrów niżej małego pokoju. Ma on wymiary 3 x 4 x 3 metry. Jest to zwykła przestrzeń, którą w momencie używania techniki można modyfikować dodając ziemne platformy mogące robić za biurka czy łóżka, wszystko zależy od wyobraźni użytkownika, jednak musi on ograniczyć się do prostych brył geometrycznych. Kształtowanie trwa od 30 sek do minuty, zależy od twardości gruntu.

Link do tematu postaci
KLIK!
Rindou Arashi
 

Re: Południowa Oaza

Postprzez Suzu » 3 maja 2018, o 17:17

Czy intuicja była kiedyś po jej stronie? No nie. Suzu nigdy właściwie nie mogła pochwalić się trafnymi przeczuciami, stąd i teraz nie zaskoczyła się wcale faktem, że przegrała ten swój bukłak z wodą. Na szczęście miała cały zapas bukłaków. Odpieczętowała wypełniony płynem pojemnik i podała Zielonowłosemu bez najmniejszego wyrzutu czy żalu. Spodziewała się takiego wyniku.
- Specjalnie przegrałam - pokazała mu język, maszerując w kierunku najbliższego cienia.
Jej brwi powędrowały do góry w odpowiedzi na zadane pytanie. Czy walczyła? Nic poza sparingami na podwórku i kłótniami z matką, ale Akari potrafiła rozbroić dziewczynę nie dając jakiejkolwiek szansy na kontratak. Suzu na samą myśl skrzywiła się tak, że jakiekolwiek słowa nie powinny już być konieczne. Brak bojowego doświadczenia miała wprost wypisany na twarzy, co wcale jednak nie szło w parze z jakimikolwiek wątpliwościami czy strachem. Nie miała jeszcze okazji stanąć do walki, ale bardzo, bardzo chciała to nadrobić. I wiedziała też, że jak już uda jej się wejść na tę niebezpieczną ścieżkę życia prawdziwego shinobi, żadna siła nie sprowadzi jej z powrotem.
- Toż mówiłam, że wszystko co fajne jakoś mnie omija. Ale na pewno jestem w tym świetna - zapewniła, zaplatając przed sobą ręce i z nonszalancją spojrzała na własne paznokcie.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 463
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta: Miwako

Re: Południowa Oaza

Postprzez Rindou Arashi » 5 maja 2018, o 20:06

Intrygującym było to, że po mimo czasu jaki się znali, prawie nic nie wiedzieli o swoich umiejętnościach. Każdy niby posiadał gdzieś jakieś powierzchowne informacje, Dopiero teraz, kiedy Suzu pokazywała mu swój arsenał, ten z niedowierzaniem przyglądał się jak wiele oferuje piaskowa zdolność. W porównaniu do tego co sam nauczył się od członków klanu, możliwości Zielonowłosej były na zupełnie innym poziomie. Jego drewniane kukiełki przy tym wszystkim wyglądały jak zabawki dla dzieci. Jednak nie przejmował się tym jakoś szczególnie. Dobrze wiedział, że muszą być ludzie, którzy mają, silniejsze umiejętności, w końcu skąd się biorą bohaterowie z opowieści. Jednak to, że jego klan od dawna rządzi częścią pustyni znaczyło, że nie radzą sobie aż tak źle i nie wypadają najgorzej w porównaniu z innymi. Kiedy tylko kuzynka zakończyła swoją prezentację, Arashi postanowił odwdzięczyć się jej i także pokazać co nie co swoich umiejętności.
- Suzka, jak zapewne wiesz, Marionetkarze używają w walce kukiełek. Jednak to nie jest nasza najważniejsza broń. Podstawą naszych zdolności jest nić złożona z chakry. - w tym momencie rozłożył ręce przed sobą i rozplótł między nimi kilka nici. Były widoczne, miały delikatnie niebieską barwię a powietrze w koło nich delikatnie wibrowało, jednak w kidy tylko próbowała ich dotknąć, jej dłoń przez nie przenikała.
- Nić poza możliwością poruszania przedmiotami pozwala mi także na wysyłanie impulsów. Mogę cię uwolnić z genjutsu w zasięgu moich nici, otworzyć przygotowany wcześniej zwój-pułapkę, przyciągać się do cięższych przedmiotów niczym pająk swoją pajęczyną. Co do reszty, to kukiełki, im mam większy arsenał tym lepiej. Jak widziałaś znam też trochę sztuczek z ziemią, jednak póki co nic specjalnego. - pokrótce omówił jej swoje umiejętności, przy okazji starając się zademonstrować co takiego potrafi. Starał się przy tym pokazać swój profesjonalizm, kiedy zakończył, złapał nićmi stojące niedaleko bukłaki i podał jeden sobie a drugi kuzynce, uśmiechając się przy tym. Wziął łyka o odłożył go nićmi na miejsce, a kiedy tylko ona skończyła pić, jej napojem też się zajął.

- Takie drobne sztuczki też umiem. - Zajął miejsce w cieniu i spojrzał na powoli płynące niebo. Po ostatnim maratonie treningów był trochę zmęczony, tak więc postanowił delikatnie odpocząć. Przymknął oczy i zaczął wsłuchiwać się w delikatnie szeleszczący wiatr. Nie wiedział kiedy odpłynął, pozostawiając Suzu samą.
Kiedy po raz kolejny otworzył oczy, słońce już zaszło, powoli schładzając otaczający ich piasek. Jego zielonowłosej kuzynki nie było w pobliżu, zapewne trenowała gdzieś dalej aby nie przeszkadzać kuzynowi. Arashi postanowił nie być gorszy, zabrał ze sobą jeden z ostatnich przewidzianych na ten trening i odszedł na okoliczną wydmę.

Kolejna technika żywiołowa miała pojawić się w arsenale naszego Zielonowłosego Herosa. Tym razem zdecydował się on na bardzo destrukcyjną zdolność. Otóż chciał się nauczyć poddawać konstrukcje wstrząsom, przez co doprowadzić do złamana ich struktury i zawalenia stropu. No ale cóż, w jaki sposób przeprowadzić takie szkolenie na pustyni, gdzie nie ma żadnych jaskiń w okolicy? Nie bój nic, młody marionetkarz miał na to bardzo ciekawy pomysł. W końcu niedawno nauczył się ciekawej techniki do formowania ziemnych kopuł. Także trening rozpoczął od stworzenia kilkunastu sztuk, które będą jego obiektami testowymi. Po wstępnych przygotowaniach zabrał się za czytanie zwoju. Jak to przeważnie bywa, najpierw opis, potem trochę teorii spisanej przez jednego ze starych mistrzów. Na samym końcu kilka uwag odnośnie treningu oraz przykładowe zastosowania techniki. Nic specjalnego. Pieczęcie nie był skomplikowane, więc chłopak bardzo szybko zapamiętał ich kolejność. Mieszanie chakry było trochę większym wyzwaniem, gdyż nie było to mocną stroną Zielonowłosego, jednak i to w końcu zrozumiał. Przysiadł sobie na pierwszej z barier i przygotował technikę po raz pierwszy. Po złożeniu pieczęci i zmieszaniu swojej energii, przyłożył dłoń do ziemnej struktury, na której pojawiło się drobne pęknięcie. No super... - pomyślał, przyglądając się efektom. Niby wszystko się udało, jednak w jakiś sposób go to irytowało. Tyle uczył się władać ziemią, a wszystko skończyło się na drobnym pęknięciu. Wziął głęboki oddech i spróbował po raz kolejny. Tym razem pajęczynka powoli zaczęła się rozrastać, aż w końcu kopuła delikatnie zatrzęsła się i rozsypała w drobnych kawałkach. Próba udana, jednak teraz trzeba było wypracować powtarzalność. W końcu nie może w trakcie walki liczyć na szczęście. Z tą myślą skierował się w stronę kolejnych stojących w okolicy obiektów. Kiedy ostatnia z nich posypała się, zmęczony chłopak wrócił do obozowiska, gdzie padł na ziemię i wydobył ze swojego zwoju coś do jedzenia. Był głodny, dodatkowo musiał zregenerować swoja chakrę.

Spoiler: pokaż

Nazwa
Doton: Iwayado Kuzushi

Pieczęci
Tygrys → Szczur → Wąż

Zasięg Max.
20 metrów

Koszt
E: 36% | D: 28% | C: 20% | B: 16% | A: 12% | S: 8% | S+: 4%

Dodatkowe
Należy znajdować się w pomieszczeniu z zadaszeniem

Opis Technika polegająca na wywołaniu zawalenia stropu dachu, jaskini, czy innych podobnych rzeczy w pomieszczeniach. Może to umożliwić nam szybkie pozbycie się przeciwnika, poprzez zasypanie go gruzem, spod którego raczej nie wyjdzie.
Rindou Arashi
 

Re: Południowa Oaza

Postprzez Suzu » 5 maja 2018, o 21:55

Suzu była bardzo dumna ze swojego klanu. Zazwyczaj nie mówiła o tym, nie chcąc wchodzić z zbyt głębokie refleksje, ale wyrażało się jako jeden z fundamentów pewności siebie Zielonowłosej. Sama obecność piachu dookoła sprawiała, że nie było się czego bać. A co czeka na nią poza pustynią? Zielone oczy bez obaw spoglądały w stronę horyzontu.

Pokiwała głową, gdy Arashi rozpoczął swój wykład. To zabawne jak szybko przechodził na mentorski ton - wyobrażała go sobie zawsze w roli instruktora, otoczonego gromadką małoletnich duszyczek.
- Nić z chakry. No wiem. Wujaszek mi to kiedyś tłumaczył, kiedy wiesz, chciał sprawdzić czy przypadkiem nie odziedziczyłam czegoś jeszcze poza kolorem włosów - jak by nie patrzeć, dla Suzu zdolności marionetkarzy nie były aż taką wielką tajemnicą.
Inaczej rzecz się miała z ich technikami i na to teraz przede wszystkim liczyła. I nie zawiodła się, na swój sposób właściwie się uzupełniali.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Chłopak nie wyglądał jednak na skorego do dalszych żartów, właściwie to musiał być mocno zmęczony po ostatnich treningach. Suzu na chwilę tylko obróciła wzrok i kiedy spojrzała znów na swojego towarzysza, ten drzemał już w najlepsze ze śmiesznie półotwartą buzią. Spryciarz! Sama chętnie przespałaby te upały, czuła jednak buzującą w niej energię, która wciąż i wciąż domagała się ujścia. Nie było mowy o spaniu, trzeba było się czymś zająć.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 463
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta: Miwako

Re: Południowa Oaza

Postprzez Rindou Arashi » 5 maja 2018, o 23:15

Pełnia, dzisiejszej nocy na niebie zagościł okrąglutki księżyc który swoim blaskiem rozświetlał okoliczne tereny. Arashi wracał po ciężkim treningu i szykował jedzenie dla siebie, oraz swojej kuzynki. Kiedy ta zakończyła swoją naukę, zastała przygotowaną przez niego kanapkę z przeróżnymi elementami w środku. Do tego kilka owoców i herbata, cudowny zestaw, idealny na tą porę.
Suzu, tak się zastanawiam... myślisz... myślisz, że wuj żyje? - trudne pytanie, jednak była ona jedyną osobą, z którą mógł o tym pogadać. Od jego zaginięcia minęło wiele czasu, a chłopak nie chciał wierzyć w jego śmierć. Liczył, że gdzieś on jest, jedynie coś go blokuje przed powrotem. Było to mało prawdopodobne, jednak ciągle w jego sercu paliło się płomień nadziei. Płomień, który póki co nie wygląda aby mógł zgasnąć.
- Odnajdziemy go kiedyś. Wierzę, że gdzieś tam jest i tak samo jak my wpatruje się w księżyc, zastanawiając się co jest u nas. - oszalał, normalnie oszalał. Shinobi nie wraca od tak po kilku latach zaginięcia. No ale jednak nadzieja umiera ostatnia. Przysiadł się do swojej kuzynki i sprzedał jej kuksańca w bok. Nie wiedział jak jego pytanie na nią zadziała a nie chciał aby przez przypadek czuła się źle.

Arashi rozłożył na swoich kolanach zwój z jedną z technik pieczętowania. Nie była ona jakoś szczególnie trudna, więc mógł po prostu zerkać na niego w trakcie rozmowy. Czytał opis, wysłuchując się przy okazji w słowa kuzynki. Co jakiś czas zaglądał na obrazek znaku, który miał utworzyć swoją energią na powierzchni zwoju. Kiedy już opanował podstawy, przerwał na chwilę dziewczynie i skierował się w stronę zbiornika w oazie. Wyciągnął z płaszcza jeden z wolnych zwojów i rozwinął go, składając przy okazji obie pieczęcie. Kiedy już był gotowy, zanurzył papier pod powierzchnią i puścił przez niego chakrę. Ten zaczął zasysać wodę niczym wielka gąbka, wciągając około 10 cm wody. Zielonowłosy zaskoczony swoich szybkim osiągnięciem wypuścił wodę ze zbiornika i wrócił do kuzynki kontynuować rozmowę. Nauczył się już wszystkiego co zamierzał, więc mógł w spokoju skupić się na wypoczynku.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Fūin no Mizu

Pieczęci
Wół → Zając

Zasięg
10 metrów

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (zapieczętowanie)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Rozszerzenie Fūin no Jutsu, poszerzające wachlarz przedmiotów możliwych do zapieczętowania o wszelkiego rodzaju ciecze. Dzięki temu możemy zamknąć w zwoju między innymi oliwę, ropę, formalinę lub rzecz jasna najzwyklejszą wodę. Pieczętowanie chwilę trwa, lecz po zakończeniu procesu możemy nosić w kieszeni zwój zawierający wodę - pozwala to np. używać technik Suitonu tam, gdzie nie ma wody.
Rindou Arashi
 

Re: Południowa Oaza

Postprzez Suzu » 5 maja 2018, o 23:55

I kiedy ten dzień uciekł? Zielonowłosa nawet nie zorientowała się, kiedy słońce ukryło się za złotym horyzontem, skórę zaś zaczęło otulać coraz chłodniejsze powietrze. Zaburczało jej przy tym w brzuchu bo zdała sobie sprawę, że ominęła obiad. Chyba ominęła obiad? Jedyne czego była pewna to faktu, że zjadła o jeden za mało. Wróciła więc do obozu z planem znalezienia czegoś zjadliwego i jej oczom ukazała się gotowa kanapka! Taka piękna, doskonała i idealnie oczekująca na zjedzenie, że aż Zielonowłosa poczuła się wzruszona.
Poza tym to był ten moment, gdy powinna wyciągnąć rękę i przyciągnąć ją do siebie.
- A-ra-shiiii, jesteś najlepszy! - zawołała z radością, porwała kanapkę w dłonie i szybko wepchnęła do buzi tak dużo, jak tylko było to możliwe - Few bebie ym umaaa.
Bez niego by umarła. Możliwe. A na pewno nie żyłoby jej się tak dobrze jak obecnie. Jeszcze raz pogratulowała sobie szczęścia, z takim Arashim podczas wyprawy na pewno będzie mogła codziennie jeść pyszności! Z uśmiechem dokończyła kanapkę, nie spodziewając się nawet, że chłopak miał teraz dużo poważniejsze rozterki.
Przełknęła powoli ostatek swej kanapki, powoli i głośno, co Zielonowłosy mógł doskonale usłyszeć. Milczała, nie bardzo wiedząc co powiedzieć, a cisza drażniła ją przy tym jak ziarenko piasku zalegające pod powieką. Nie przywykła do rozmów o ojcu i miała trochę wyrzutów sumienia gdyż zawsze odnosiła wrażenie, że nie traktowała go tak poważnie jak powinna. Ale jak tęsknić do kogoś, kto całe życie przyzwyczajał cię do swojej nieobecności?
- Nie wiem, czy żyje. Ani czy widzi ten księżyc teraz. - mruknęła, układając się na piasku obok Arashiego by wlepić poważne spojrzenie w okrągły, świecący obiekt na niebie - Od kiedy pamiętam, Akari zawsze mówiła, że ojciec nie żyje. Wszyscy tak mówili. A potem on pojawił się u naszych drzwi, nic sobie nie robiąc z tego, że powinien być martwy. Więc... - zamilkła znów na chwilę, szukając odpowiedniego słowa - jakoś tak, wiesz... nawet jak próbuję sobie wytłumaczyć, że już go nie ma, to i tak gdzieś w środku pozostaje wrażenie, że tak na śmierć to on wcale martwy nie jest...
Okręciła się w miejscu, lądując na brzuchu, po czym podparła dłońmi podbródek i wyszczerzyła się do kuzyna. Jasne dla niej było, że chłopak chciałby go odnaleźć. Sama też nie miałaby nic przeciwko temu, najwyżej nakopałaby ojczulkowi nieco w tyłek za to ciągłe umieranie. Co stało im na przeszkodzie? No właśnie nic. Teraz, leżąc tak w stygnącym piasku pośród budzącej się do nocnego życia pustyni, Suzu jak nigdy czuła się wolna.
- Tylko żeby coś znaleźć, dobrze jest jeszcze szukać. Na pewno kojarzysz jakieś jego ulubione miejsca albo znajomych spoza osady? Od tego możemy zacząć - zaproponowała, zniżając głos do szeptu.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 463
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta: Miwako

Re: Południowa Oaza

Postprzez Rindou Arashi » 6 maja 2018, o 00:45

Zielonowłosy wrócił ze swojego ostatniego dzisiaj treningu i położył się, opierając o skałę przy której mieli rozbite obozowisko. Pogoda była przednia, idealna do spokojnych rozmów przy malutkim, powoli dogasającym ognisku. Być może nie był to najlepszy pomysł, gdyż byli widoczni z daleka, jednak ludzie nie uczęszczali w te strony zbyt często a zwierzęta obawiały się ognia. Z racji panującego w nocy chłodu, Arashi uzbroił się w ciepły koc i nakrył się nim, serwując drugi taki Suzu. Zapewne jej także będzie zimno w nocy a nie chciał, żeby zachorowała w dzień ich wyprawy. W końcu to już jutro odrzucą komfortowe mieszkanko i ruszą w nieznane, szukając informacji, doświadczenia, przyjaciół i wszystkiego innego co ma im do zaoferowania świat.
- W sumie to nie wiem, raczej nie opowiadał mi o tym, gdzie wypoczywa. Jednak wspominał o lodowych krainach, wielkich morzach traw, cudownych potrawach serwowanych z tamtejszych specjałów. Być może ktoś przypomni sobie zielonego z przed lat i coś nam szepnie. - uklepał torbę, w której normalnie znajdowały się zabrane dodatkowe przedmioty, jednak teraz była wypełniona niepotrzebnymi ubraniami, które służyły jako poduszka. Od podłoża izolował go płaszcz a na sobie miał kocyk, więc było mu teraz idealnie. Płomienie strzelały, wyrzucając w powietrze delikatne iskry. Idealny moment na przygotowania.
- Ojciec nie wiele chce opowiadać, a nie znam jego znajomych. Myślę, że jeśli gdzieś tam jest to na pewno odezwie się jak uzna, że jesteśmy gotowi. Być może czeka aż urośniemy w siłę, może potrzebuje naszej pomocy. - chłopak popuścił wodzę fantazji, to były tylko domysły, jednak brzmiały w jego głowie tak bardzo realnie, że nie mógł im odmówić. Wręcz chciał aby tak się wydarzyło. Jego wyobraźnia już malowała mu scenę jak we trójkę na wielbłądach wracają do rodzinnej osady, gdzie witani są przez rodzinę, klan, znajomych, a wszyscy pytają jak wielka przygoda ich spotkała.
- Jutro z samego rana wracamy, chciałbym abyśmy byli w domu około południa. Opuścimy osadę jak tylko miną największe upały. Trzeba przygotować zapasy, jakieś dodatkowe ubrania, myślę, że trzeba będzie odwiedzić sklep przed wyruszeniem. Nie będzie nas trochę, a nie wiadomo gdzie nas nogi poniosą, będziemy musieli być przygotowani. - W jego głowie rysował się już plan tego wszystkiego. Wiedział co jest najważniejsze, najważniejsze jest Zielone Dango! To dzięki niemu będą mieli środki na przetrwanie, w końcu nie ma osoby, która by się na nie nie skusiła.
- Dobranoc. Jutro obudzę cię jak wstanę. - spojrzał na powoli umierające ognisko i chwycił swoimi nićmi chakry dwa średnie drewienka, powinny palić się prawie do rana. Wrzucił je do ognia, po czym tymi samymi nićmi poprawił jej koc i samemu ułożył się do spania.

Zielonowłosy jak to miał w zwyczaju obudził się przed wstaniem swojej kuzynki. Miał bardzo dziwny sen, w którym przyśniło mu się, że tonie. A raczej, że pływa w głębokiej wodzie bez oddechu. Zdawało mu się, że jest otoczony przez zimną skałę. Nie rozumiał o co dokładnie chodzi, jednak w jego głowie rodziła się ciekawa idea. A jakby tak dało się oddychać pod wodą?? Nie umiał operować wiatrem jak Suzu, jednak znał inne przydatne rzeczy. W końcu, nie musi brać powietrza z otoczenia. W jego głowie błysnął żar pomysłu a on sam rozsiadł się i wyciągnął swój notes, całkowicie zapominając o tym, że miał obudzić swoją kuzynkę. Wiedział co chce osiągnąć, oddychająca pieczęć, zapasowe płuca, nazw było wiele, jednak liczył się pomysł. Zaczął wyrysowywać znać na kartce, bardzo starannie stawiając każdą linię, w końcu to od kształtu zależy działanie symbolu. Zielonowłosy tworzył, co jakiś czas wycierając kartkę, bądź też przekładając ją i tworząc dzieło od nowa. Tak na prawdę nie robił to aby stworzyć perfekcyjny wzór na papierze, chodziło jedynie o wyobrażenie sobie działającego mechanizmu. To trwało a słońce powoli wznosiło się nad pustynią, rozgrzewając otaczające ich piaski. W końcu jednak nastał ten moment, kiedy to dzielny twórca spojrzał na stworzone przez siebie dzieło. Idealny wzór, który pozwalał na zabezpieczenie oddechu na kilka minut. Pozostał tylko jeden problem, nie umiał z tego korzystać.
Po pierwszym użyciu o mało się nie udusił. Powietrze w ogromnych ilościach atakowało jego płuca oraz gardło, powodując bardzo nieprzyjemną suchość oraz otarcia. Wyrysowany na policzku symbol był poza kontrolą, przez co po mimo dobrego pomysłu nie przynosiło to żadnych efektów. Musiał on zabrać się za opanowywanie tej sztuki. Zielonowłosy rozsiadł się wygodnie na jednym z kamieni i zamknął oczy. Starał się uspokoić swój organizm i wyrównać oddech. Nie myślał o niczym co mogłoby zaburzyć jego umysł, chciał aby był on całkowicie czysty, niczym pusta kartka. Wtedy także zabrał się za kolejne wyrysowanie symbolu na swoim podniebieniu. Ten zebrał powietrze z otoczenia chłopaka i zamknął go w sobie. Poprawne działanie techniki było dobrym znakiem. Zielony zamknął oczy i po raz kolejny skupił się, wyrównując przy okazji oddech. Dopiero, kiedy osiągnął perfekcyjny spokój, zamknął usta i przelał chakrę na znajdujące się w ustach symbol. Ten rozpoczął swoją pracę, pompując w gardło młodego marionetkarza pierwsze porcje życiodajnego powietrza. Pierwsze kilka wdechów był ciężkie, nasz heros prawie udusił się, kaszląc i krztusząc. Jednak z każdym kolejnym razem było coraz lepiej. Po kilkudziesięciu minutach skupienia mógł już myśleć o przeróżnych rzeczach w trakcie oddychania z pieczęci a po kolejnej godzinie otworzył oczy. Wszystkie te delikatne kroki, które po kolei osłabiały jego skupienie miały przygotować go do ostatecznego testu. Arashi po raz kolejny założył stworzoną przez siebie pieczęć na szyję i odczekał aż ona się przygotuje. Kiedy już wiedział, że wszystkie procesy zakończone, wstał ze swojej skały medytacji i bez słowa wziął rozbieg, wskakując prosto do znajdującego się obok zbiornika. W momencie wpadnięcia aktywował pieczęć i rozpoczął naturalny oddech. Powietrze spokojnie pojawiało się w jego układzie oddechowym, wychodząc przez nos w formie bąbelków. Zbiornik nie był głęboki, jednak miał na tyle wody aby przykryć chłopaka w całości. Stał on na środku piaszczystego dna i nie ruszał się, cały czas puszczając bańki z ust. Czyżby umarł?? Odczekał chwilę aż będzie pewien, że kuzynka na to zareaguje, po czym wynurzył się i opowiedział jej co takiego stworzył.
Kiedy już trening się zakończył, Arashi postanowił awaryjnie nałożyć sobie swoje dzieło, tak aby być przygotowanym w razie czego, W Końcu nie wiesz kiedy obudzisz się w wodnym zbiorniku. Już trochę ogrzane powietrze pustynnego poranka wylądowało w czarnym znaku na skórze chłopaka. Oficjalnie to był koniec treningów w najbliższym czasie, teraz musiał skupić się na swojej kolekcji.

Ranga Fuinjutsu : C

Spoiler: pokaż

Nazwa
Iki Fūin

Dziedzina
Fūinjutsu

Ranga
C

Pieczęci
-

Zasięg
Dotykowy

Wymagania
Kontrola Chakry B, Fūin no Mizu

Koszt Stworzenie pieczęci: E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%
Odpieczętowanie : 1/2

Opis Technika tworzy na podniebieniu użytkownika pieczęć w kształcie małego, czarnego kwadratu, która w momencie powstawania pochłania powietrze z otoczenia, w trakcie trwającego minutę procesu należy mieć otwarte usta oraz brać wdechy przez nos. Po aktywacji pieczęć pozwala na oddychanie wcześniej wchłoniętym powietrzem bez potrzeby pobierania go z otoczenia, jednak nadal należy wykonywać normalne wdechy.
Czas normalnego oddychania na jaki wystarczy zawartość pieczęci, zależnie od rangi Fūinjutsu.
(Przy wysiłku należy liczyć połowę tej wartości.)
  • C - 3 min
  • B - 5 min
  • A - 7 min
  • S - 10 min
UWAGA! Aby nie udusić się przy takim sposobie oddychania, po opanowaniu techniki należy odbyć specjalny trening, dzięki któremu postać nauczy się korzystać z tej nietypowej metody. (Długość treningu rangi B)

Link do tematu postaci
KLIK!
Rindou Arashi
 

Re: Południowa Oaza

Postprzez Suzu » 6 maja 2018, o 10:48

Trochę smutne jak niewiele wiemy o ludziach, których przecież mamy obok siebie. Gdyby Arashi nagle przepadł, w jaki sposób Suzu miałaby go szukać? Znała tę oazę, jego dom, no i Pustynne Dango. Nie kojarzyła nawet innych znajomych, nie dziwne więc, że on po latach też nie potrafił znaleźć punktu startowego dla poszukiwań wuja. Przez głowę przeszło jej zadanie tego pytania Akari, może matka wiedziała coś więcej o dawnym kochanku, szybko jednak porzuciła ten samobójczy plan. Nawet gdyby wiedziała, i tak nie powiedziałaby niczego. Suzu dobrze znała upór swej matki.
- Kto wie, jak będziemy wędrować może ktoś sam nas zaczepi, wspominając zielonowłosego faceta z pustyni - mruknęła, ujmując w palce kosmyk swoich włosów.
Zdecydowanie był to pewien znak rozpoznawczy i choć nie mogli wierzyć, że barwa ta jest zarezerwowana wyłącznie dla ich krwi, to jednak występowała dostatecznie rzadko by dać im nadzieję.
- Hmm, z tym czekaniem na ratunek... Mam nadzieję, że nie został zamknięty przez Akari w jakiejś piaskowej wieży na końcu świata. W końcu zniknął niedługo po tym, jak go spotkałyśmy - właściwie był to żart, ale kto wie? Zielonowłosa wciąż nie wiedziała, co wydarzyło się między jej rodzicami.
Suzu przyjęła kocyk od Arashiego i rozścieliła sobie posłanie na płaszczu. Nie trudziła się jednak z poduszkami, które dla niej zawsze były zbędnym kombinowaniem - głowę ułożyła na płasko, czując mięciutki piach z szelestem zapadający się pod materiałem płaszcza. I w ten sposób było już absolutnie idealnie, spokojnie mogła dotrwać do brzasku. Leżała na plecach jak mumia, nieobecnym wzrokiem wpatrując się w wiszące w oddali gwiazdy i wsłuchując się w trzask ogniska. A jeśli ojciec wcale nie chciał by go odnaleźli...?
- Jutro muszę napisać list do matki, na szczęście wielbłąd pocztowy między naszymi osadami nie kursuje jakoś baaardzo często. Przy odrobinie szczęścia Akari dowie się o wszystkim dostatecznie późno, by już mnie nie dogonić. - wymruczała jeszcze sennie i tak jak kuzyn odpłynęła ku krainie snów.

O dziwo następnego dnia Suzu zbudziła się samodzielnie, upał wyciągnął ją spod ciepłego koca. Korzystając z faktu, że kuzynek oddawał się treningom, schowała się za głazami i wzięła szybką kąpiel. Susząc włosy na wietrze i słońcu wróciła do obozowiska, gdzie posegregowała rzeczy i pozbierała te własne graty do papierowych zwojów. Daleko jej przy tym było od spokoju, baaardzo daleko.
- A-RA-SHI! Nie przetrenuj się, zaraz wyruszamy! - zawołała do chłopaka, chcąc go przy tym nieco pospieszyć.
Tym razem to ona przygotowała śniadanie, choć nic wyrafinowanego. Zwykłe placuszki z mąki daktylowej, do tego gotowane jaja, pokrojony na kawałki wielbłądzi ser i suszone mango. Pospiesznie przeżuła swoją porcję i kiedy Arashi powrócił, ona była już gotowa do drogi.
- Pakuj się i wio! Przygoda czeka na nas! - zawołała pogodnie, zdrowo podekscytowana perspektywą wyprawy.
Ostatnio edytowano 6 maja 2018, o 12:59 przez Suzu, łącznie edytowano 1 raz
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 463
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta: Miwako

Re: Południowa Oaza

Postprzez Rindou Arashi » 6 maja 2018, o 12:31

Zielonowłosy po treningu wrócił do obozowiska, gdzie zastał przygotowane przez kuzynkę śniadanie. Podziękował jej i zabrał się za jedzenie. O dziwo posiłek był jadalny, a nawet smaczny. Placuszki nie były z kamienia a jajka zdążyły się ściąć. Czy coś się z nią stało w nocy?? Czy to na pewno była Suzu? W trakcie tego rozmyślania chłopak zabrał się za sprzątanie po sobie. Zasypał pozostałości ogniska piaskiem, pochował wszystko co trzeba było do zwojów i z uśmiechem na twarzy zaczął układać wszystko w swoich kieszeniach. Czuł, że pora wyrwać się z pustyni i obejrzeć trochę świata, dodatkowo wyruszał z Suzu, co oznaczało, że na pewno nie będą się nudzić.
- Zawsze możesz zostawić list mojej mamie, przekaże go następnej karawanie przechodzącej przez twoje rodzinne strony. I tak musimy zajść jeszcze na zakupy przed wyruszeniem. - Z jednej strony rozumiał dlaczego dziewczyna nie chce szybko informować swojej matki, w końcu mogłaby przerwać ich planowaną przygodę, z drugiej jednak, zapewne będzie się o nią martwić. List powinien być całkiem dobrym kompromisem między obiema kwestiami.
- Masz wszystko? Prędko tutaj nie wrócimy. - rzucił okiem na swoje miejsce treningowe. Spędził tutaj mnóstwo czasu, a teraz ma się rozstać z tym miejscem. Uśmiechnął się i odwrócił w stronę północy, delikatny wiatr muskał ich twarze a przed nimi było kilka godzin spacerku po ciepłym piasku.

z/t x2
Rindou Arashi
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sabishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość