Południowa Oaza

Prowincja w regionie Samotnych Wydm, wysunięta najdalej w kierunku zachodnim. Zamieszkana jest przez Ród Ayatsuri, starający się strzec granic tego terytorium - niestety, jest to trudne zadanie ze względu na wielkość Sabishi oraz sąsiadujące z prowincją nieznane tereny. Krajobraz okolicy jest dosyć monotonny - gdziekolwiek nie spojrzeć, wszędzie ogromne połacie pustyni, z niewielkimi wyjątkami w postaci oaz. W trakcie podróży można się czasem natknąć na gliniane budynki, doskonale zamaskowane. Pośród piasków tych ziem można też znaleźć wędrowne osady Szczepu Kaguya.

Południowa Oaza

Postprzez Rindou Arashi » 4 mar 2018, o 15:12

Obrazek

Znajdująca się lekko ponad 3 godziny drogi na południe od osady Ningyō-shi oaza to idealnie miejsce do wypoczynku oraz treningu. Z racji położenia z dala od szlaku handlowego, nie przewija się tędy zbyt wielu ludzi. Służy ono głównie jako wodopój dla żyjących w koło zwierząt. Centrum lokacji jest wąskie, lecz długie jezioro, które otacza skalne urwisko. Znajduje się tutaj kilka interesujących formacji jak duży łuk nad wodą czy też stojący obok menhir, pokryty wieloma starymi napisami. Miejsce otoczone jest przez kilkanaście palm oraz małe kępki trawy. Na jednym z końców zbiornika jest miejsce, gdzie wody podmyły brzeg, tworząc niewielką plażę. Na całym okolicznym terenie można odnaleźć ślady po trenujących tutaj przeróżne techniki shinobi.
Rindou Arashi
 

Re: Południowa Oaza

Postprzez Rindou Arashi » 4 mar 2018, o 15:29

Poranek był bardzo przyjemny, co oznaczało, że można zabrać się za trening. Pogoda jak na pustynię była chłodna, a wszystko przez powolnie płynące po niebie chmury, które bardzo często chowały za sobą słoneczko. Arashi postanowił nauczyć się czegoś nowego, więc zabrał dwa zwoje z biblioteczki swojego ojca i po przygotowaniu posiłku, zapasu wody, kukiełki i jakichś dodatkowych ubrań, wyruszył z domu do jednego ze swoich ulubionych miejsc. Była nią spokojna oaza na południe od osady. Niewielu ludzi się koło niej kręciło, co pozwoliło mu na spokojne zajęcie się sobą.
Ponieważ wyruszył wcześnie, dotarł na miejsce jeszcze przed południem, co pozwalało na pierwsze treningi jeszcze przed nadchodzącą falą upałów. Rozłożył on wszystkie swoje rzeczy w cieniu, uzupełnił wodę w butelce, którą wypił w trakcie podróży, po czym zjadł przygotowany na tę porę posiłek. Kiedy już posprzątał po sobie, wyciągnął z torby pierwszy zwój i zabrał się za czytanie.
Zwój nie był zbyt duży, gdyż technika należała do tych raczej elementarnych. Arashi rozpoczął od opisu, który znajdował się na początku papieru. Zawierał on wiedzę o tym, w jaki sposób wykorzystywać nici chakry do przemieszczania się z wykorzystaniem stabilnych obiektów jak drzewa czy też skały. Później był opis techniczny, na szczęście technika nie wymagała pieczęci, a jedynie wcześniejsze złapanie się rzeczy nićmi chakry. Na sam koniec lista ćwiczeń do opanowania. Ten zaczynały się od najprostszych jak szarpanie za przedmiot, przez przyciąganie się do drzew. Zwieńczeniem całego treningu miało być takie kontrolowanie nici aby móc się w spokoju na niej opuścić niczym na linie. Zielonowłosy ze skupieniem wykonywał wszystkie instrukcje, chcąc jak najlepiej przyswoić wiedzę, która po mimo swojej prostoty, zdawała się być bardzo użyteczną sztuczką.


Kumoryu : Fukku - WT ranga D
link do techniki
Rindou Arashi
 

Re: Południowa Oaza

Postprzez Rindou Arashi » 4 mar 2018, o 15:41

Kiedy skończył ćwiczenia, słońce górowało na niebie, świecąc swoimi promieniami z pomiędzy kryjących je chmur. Ponieważ temperatura delikatnie się podniosła, chłopak postanowił się ochłodzić. Rozejrzał się czy w okolicy nie ma nikogo, po czym rozebrał się do bielizny i wskoczył do zbiornika z wodą. Tam odpoczął sobie, czekając aż słońce zejdzie trochę niżej, przy okazji rozmyślając i rysując w swoim notatniku kolejne projekty do stworzenia. Kiedy zrobiło się trochę chłodniej, przyszedł czas na kolejny posiłek a potem na kolejny trening, tym razem z drugiego zwoju.
Kolejna technika wymagała od niego użycia kukiełki, a służyła ona do brzuchomówstwa. Do swojego działania wykorzystuje ona specjalną nić, która poprzez swoje drgania wytwarza dźwięk. Tak jak poprzednio, Arashi zabrał się najpierw za instrukcję a potem dopiero praktyczne ćwiczenia. Pierwszym z nich było zwyczajne generowanie dźwięku. Stworzył dodatkową nić, po czym skupił na niej swoją chakrę i wprawił ją w drgania niczym strunę od gitary. Ta wydobyła przeraźliwy jazgot, przeszywając powietrze w okolicy i strasząc okoliczne zwierzęta. Zgodnie z opisem oznaczało to, że chakry było zbyt dużo. Kolejne próby nadawały coraz delikatniejsze brzmienie powoli zamieniając się w ludzki głos. Najpierw pojedyncze słowa wypowiadanie jak przez automat, aż w końcu udało mu się kontrolować tempo mowy, ton oraz głos wytwarzany przez kukiełkę. Kiedy tylko udało mu się z nią porozmawiać jak równy z równym, postanowił, że to koniec na dziś.


Fukuwajutsu - WT D
Link do techniki
Rindou Arashi
 

Re: Południowa Oaza

Postprzez Rindou Arashi » 4 mar 2018, o 15:51

Powoli nastawał wieczór. Zmęczony marionetkarz przysiadł sobie pod jedną z wystających skał i spoglądał na stojące w cieniu niedawne dzieło. Była to jego pierwsza bojowa kukiełka z której był dumny. Chwycił ją nićmi chakry po raz kolejny i poruszył tak, aby przygotować ją do transportu. Później zawinął białym bandażem, zebrał porozrzucane rzeczy i ostatni raz dzisiaj usiadł sobie pod skałą.
Kiedy tak siedział, opierając się o przyjemne kamienie nagrzane przez słońce, przesypywał sobie między dłońmi mokry piasek, który przy każdym naciśnięciu formował się w różne kształty. Tworzył w ten sposób kulę czy też inne figury geometryczne. Tak go to wciągnęło, że postanowił spróbować czegoś więcej. Podczas zaciskania pięści po raz kolejny, przelał na ziemię piasek, wyobrażając sobie jak tworzy z niej kulkę. Kiedy otworzył dłoń, dostrzegł, że twór jest trwalszy niż zazwyczaj no i bardziej przypomina kulę. poprowadziło go to do kolejnych eksperymentów nad swoim dziełem. Najpierw spróbował stworzyć inne kształty, później starał się pisać na nich różne napisy, wyrysowywać na ściankach wzorki. To mu przypomniało o pewnej grze, w której właśnie wykorzystywało się różne kości. Ta myśl z kolei poprowadziła go dalej. A co jeśli dałoby się takimi kośćmi oszukiwać... Skupił się jeszcze raz, tym razem chcąc zbić piasek bardziej przy jednej ze ścianek. Bingo! Wynik po drugiej stronie wypadał przy każdym rzucie. Prosta sztuczka... Uśmiechnął się do siebie pod nosem, zastanawiając się czy jeszcze mu się to kiedyś przyda.


Doton : Nise no saikoro Jutsu - WT D
Link do techniki

Arashi ocknął się ze swoich przemyśleń, kiedy zastał go chłód wieczora. Pustynia bardzo szybko się wyziębiała w nocy, więc trzeba było wracać do domu. Zebrał wszystkie swoje zabawki, po czym skierował się w stronę swojego domu, gdzie czekał go ostatni dzisiaj ciepły posiłek, kąpiel a później wygodne łóżko, na które na pewno zasłużył.

z/t
Rindou Arashi
 

Re: Południowa Oaza

Postprzez Rindou Arashi » 18 mar 2018, o 01:16

Od powrotu Zielonowłosego z pustyni minęło kilka dni, ten jednak myślami ciągle tam wracał. Była to jego pierwsza taka przygoda i po mimo, że poradził sobie całkiem dobre, ciągle był za słaby na konfrontację jeden na jednego, dlatego też postanowił, że poszerzy swój zasób technik, korzystając zapisków ojca oraz klanowej biblioteczki. Chłopak zebrał odpowiednią ich ilość, po czym nabrał zapasów na kilka dni spokojnego treningu. Nie planował iść gdzieś daleko, dlatego też nie zabierał zbyt wiele awaryjnych rzeczy, ot tyle aby przetrwać drogę do domu w razie czego. Kiedy wszystko było już gotowe z uśmiechem narzucił sobie na ramię zwój ze swoimi zabawkami, po czym dokładając obok plecak z jedzeniem, skierował się do swojego ulubionego miejsca.
Ponieważ wyruszał wcześnie rano, to już koło południa był na miejscu. Rozpoczął od rozłożenia wszystkich rzeczy i przygotowania sobie miejsca do spania. Pustynia w nocy jest chłodna, więc trzeba było mieć coś do grzania się, szczególnie jeśli w okolicy nie ma zbyt wielu palnych rzeczy. Kiedy już zakończył, zabrał się za pierwszą ciekawostkę podebraną z półki ojca.
Arashi jak to zawsze miał w zwyczaju, rozpoczął od przejrzenia obrazków i przeczytania teoretycznego opisu. Technika traktowała o otwieraniu zwojów za pomocą nici chakry. Była to bardzo interesująca umiejętność, dodatkowo nie wymagała jakichś szczególnych zdolności, w końcu nici umie tworzyć, podobnie jak otwierać zwoje, czy też korzystać z nici niczym kabla. Teraz pozostało jedynie połączyć to w całość. Chłopak rozłożył przed sobą zwój z kukiełką, po czym delikatnie go rozwinął i zaczął wysyłać impulsy chakry. Te z początku nie nadawały się do niczego. Były albo zbyt mocne, na co zwój reagował wyrzucaniem dużej ilości dymu z siebie, bądź też były za słabe i nic się nie działo. Dziwiło go to, w końcu jak trzyma się zwój w dłoni, jest to wręcz banalnie proste. W końcu go olśniło, w końcu mógłby przypomnieć sobie towarzyszące temu uczucie. Chwycił dłonią za zwój i przelał na niego chakrę instynktownie. Po chwili pojawiła się przed nim jego kukiełka, która od razu zapieczętował z powrotem. Nie czekając przypiął nitki do zwoju i wysłał taki sam impuls, z nadzieją, że zadziała. Czas leciał, a chłopak trenował dalej, aż w końcu mu się udało, kukiełka została uwolniona 10 metrów od niego. Zadowolony z siebie zabrał się za krótką przerwę z patyczkiem pełnym Dango.

Fūin Kaiin no Ito - WT D
Rindou Arashi
 

Re: Południowa Oaza

Postprzez Rindou Arashi » 18 mar 2018, o 01:33

Słońce znajdowało się już w zenicie i powoli kierowało się w stronę zachodu, kiedy to nasz Zielonowłosy heros zakańczał swój obiad, który zabrał wcześniej z domu. Pyszny ryż z kawałkami mięsa i różnego rodzaju dodatkami i sosem sojowym idealnie uzupełniał braki w organizmie. Po zjedzeniu dużej porcji położył się na chwilę w cieniu jednej ze skał, oglądał przy okazji wolno płynące chmurki. Pogoda była idealna na wypoczynek, jednak on wolał się rozwijać. Od dawna nie czuł tak wielkiej potrzeby parcia w górę jak teraz. Czyżby wizja śmierci, która może go napotkać aż tak go przeraziła? A może chce od tego uchronić swoich bliskich? Zapewne obie i wiele innych dodatkowych powodów, które nie śniły się nikomu, poza naszym młodym herosem. A skoro już o nim mowa, to ten po raz kolejny zajrzał do torby i wyciągnął zwój, zagłębiając się w jego treści.
"DO PRZEPROWADZENIA TEGO TRENINGU POTRZEBNE JEST ZŁAPANE W ILUZJĘ CIAŁO" - przeczytał, po czym zmarszczył brwi. Nie mial pomysłu w jaki sposób złapać kogoś w genjutsu, skoro sam go nie znał. Dodatkowo jedyne ciało jakie może stworzyć to ziemne klony... Pomyślał chwilę nad swoim nieciekawym losem, kiedy to nagle przypomniał sobie jak sam uczył się podstawowej techniki Kai. Nie chodzi o iluzję a samo zatrzymanie przepływu chakry w organizmie. Złożył pieczęć i stworzył swoje dwie ziemne podobizny, a chwilę potem podczepił do nich swoje chakrowe nici. Zadanie polegało na wysłaniu impulsu Kai po nici, aby zatrzymać przepływ w celu. Chłopak skupił się i przypomniał sobie swoje treningi z czasów młodości. Poczuł jak w koniuszkach palców gromadzi się ładunek, a sekundę później leci po niej i błyskawiczne zderza się z celem. Ten niestety nic nie poczuł, dlatego też od razu poszedł kolejny sygnał, tym razem jednak mocniejszy. Niestety był on na tyle mocny, że podobizna poczuła mocne uderzenie w nerwy, co skończyło się kilkuminutowym szczypaniem w dłoniach. Później kolejne próby, które wcale nie przynosiły lepszego efektu. Dopiero kiedy słońce zmieniło barwę nieba na pomarańczową, jedna z jego podobizn posypała się niczym sterta kamieni.

Kai no Ito - WT D
Rindou Arashi
 

Re: Południowa Oaza

Postprzez Rindou Arashi » 18 mar 2018, o 01:57

Dzień powoli się kończył, tak jak siły w naszym herosie. Zielonowłosy po dwóch treningach postanowił się troszkę ochłodzić w oazie, po czym zabrał się za jedzenie kolacji. Posiłek nie był już tak sycący jak poprzedni, dzięki czemu z łatwością uda mu się zasnąć. Kiedy już skończył i po sobie posprzątał, postanowił, że poobserwuje pojawiające się na niebie gwiazdy. Słońce już znikało za horyzontem, ustępując miejsca swojemu białemu bratu, który rozjaśniał gwieździstą noc. Tutejsze widoki w nocy były cudowne, jednak była rzecz, która przeszkadzała. Otóż księżyc co chwilę chował się za chmurami, powodując w okolicy ciemność. Na szczęście nasz heros miał na to radę.
Arashi wyciągnął jeden ze swoich zwojów, wiedział, że znajduje się w nim sposób na rozjaśnianie ciemności. Korzystając z chwili, kiedy niebo było jasne, szybko przeczytał co było w nim napisane i od razu przeszedł do ćwiczeń praktycznych, w końcu stworzenie kuli ze światła nad dłonią nie może być trudne, co nie?? Mylicie się... Młody marionetkarz walczył z tym prawie do rana, a kiedy tylko rozwiązał jeden problem, pojawiały się trzy nowe. Formował kulę, która nie świeciła, stworzył taką, która od razu spadała na ziemię, zamiast kuli robił jakieś bryły, czy też takie, które miały tylko czerwoną barwę. Zdarzyło się nawet raz, że ta się uformowała i świeciła, jednak po chwili wybuchła, wyrzucając w powietrze duże ilości świecących drobinek. Słońce wschodząc na niebo widziało jak ten dopiero po raz pierwszy stworzył odpowiednie źródło, tylko, że nie było już potrzebne. Zły na siebie Arashi postanowił położyć się spać i odpocząć, przed kolejnymi treningami zaplanowanymi na dzień następny.
Hikari no gijutsu-kyu - Ninjutsu D
Rindou Arashi
 

Re: Południowa Oaza

Postprzez Rindou Arashi » 18 mar 2018, o 02:06

Ponieważ nasz heros położył się dosyć późno, spał skryty między skałami do godziny dwunastej. Na szczęście nie było to jakoś szczególnie uczęszczane miejsce, więc nie musiał się przejmować, że ktoś mu przeszkodzi. Po obmyciu się w oazie i zjedzeniu śniadania, chłopak rozpoczął rozgrzewkę. Porozciągał się, pobiegał trochę, użył kilku podstawowych technik aby rozgrzać swój układ chakry, a także odpowiednio się nawodnił. Miał dzisiaj zaplanowane kilka rzeczy, jednak nim je wykona, musiał być w pełni sprawny. Kiedy już zakończył swój poranny rytuał przygotowawczy, ruszył w stronę torby, gdzie czekały go kolejne zwoje z technikami to nauczenia.
Zielonowłosy postanowił rozpocząć od czegoś łatwiejszego, dlatego też sięgnął po coś, co wziął z półki z technikami prostymi. Rozwinął zabrany zwój i zaczął czytać, zwracając głównie uwagę na obrazki. W końcu te zawierały najwięcej treści. Poranna technika była podobna do czegoś, co robił za pomocą kukiełki czyli brzuchomówstwa. Uśmiechnął się do siebie, gdyż mniej więcej wiedział jak ma to zrobić. Przygotował odpowiednie pieczęcie, po czym przypomniał sobie dźwięk jaki miał wydobyć się z jego ust. Był to uroczy i słodki głosik dziewczyny, którą poznał na ostatniej misji. Nie wiedział dlaczego, ale utknął mu w pamięci, dlatego też teraz mógł to wykorzystać. Z początku był on mocno zniekształcony i dochodził tylko z kilku kierunków, jednak za każdym razem chłopak robił się w tym lepszy, aż w końcu perfekcyjnie otworzył dźwięk wielbłądów z karawany. Zadowolony z sukcesu postanowił to świętować chwilą w cieniu...

Utsusemi no Jutsu - Ninjutsu D
Rindou Arashi
 

Re: Południowa Oaza

Postprzez Rindou Arashi » 18 mar 2018, o 20:59

Słońce powoli przechodziło po bezchmurnym, pustynnym niebie. Podobnie zielonowłosy co jakiś czas przesuwał się, odpoczywając sobie w cieniu. Na kolanach miał rozłożony notes, w którym ze spokojem szkicował sobie to co działo się w trakcie ostatniej misji. Zastanawiał się co mógł w trakcie walki zrobić lepiej, w końcu został ranny. Miał szczęście, że było to tylko drobne muśnięcie, jednak oznaczało to, że w jego defensywie ciągle była luka. Brakowało mu szybkiej techniki do blokowania podstawowych ataków. Na szczęście biblioteczka jego rodziny zawierała odpowiednią wiedzę. Chłopak wyciągnął zwój z żywiołową techniką, po czym rozwinął go na swoich kolanach.
Zielonowłosy wczytał się w opis. Technika nie była jakaś szczególna, jednak efektywna. Polegała na uderzeniu nogą przed sobą aby wysunąć kawałek gruntu, który miał go zasłonić. Brak pieczęci powodował, że cała trudność polegała na mieszaniu chakry w organizmie. składanie znaków pomagało odpowiednio przekierować energię, w tym wypadku musiał robić wszystko na intuicję, samemu dopierając odpowiednie proporcje oraz pozostałe czynniki wymagane przy technice. Przeczytał wszystkie porady, jakie były zawarte oraz zastanowił się, które techniki mają podobny efekt, dzięki czemu wiedziałby w jaki sposób, tak mniej-więcej, należy formować energię. Kiedy skończył czytać, zabrał się za trening praktyczny. Odszedł na bok, aby nie psuć krajobrazu pięknej oazy, zabierając ze sobą jedynie trochę wody, po czym rozpoczął szkolenie. Szło topornie, gdyż nie była to prosta sztuka. Jednak powoli i kształt i grubość, jak i także szybkość wykonania zbliżały się do ideału. Teren na zachód od oazy zamieniał się linię skałek niczym Domino, brakowało jedynie kogoś, kto przewróci je wszystkie i stworzy wielką kombinację. W końcu Arashi z uśmiechem spojrzał na stojącą przed nim prostopadłościenną ścianę. Była idealnie tam gdzie chciał, grubość i kąt także były zadowalające. Wypił wodę, która mu pozostała w butelce, a resztkę wylał sobie na głowę, aby się troszkę schłodzić. Trening był męczący, dlatego też postanowił, że pora wracać do domu.
Doton: Doroku Gaeshi - Doton C

Arashi wrócił do swojego obozowiska i zabrał się za pakowanie. Nie trwało to zbyt długo, kiedy wszystkie przedmioty leżały już w plecaku, chłopak uzupełnił wodę na drogę, po czym narzucił na swoje plecy wszystkie pakunki i wyruszył w stronę domu, gdzie oczekiwała go rodzina.

z/t

Rindou Arashi
 

Re: Południowa Oaza

Postprzez Rindou Arashi » 28 kwi 2018, o 22:59

Zielonowłosy posprzątał po jedzeniu, po czym zapakował całe przygotowane wcześniej jedzenie pustego zwoju swojej kuzynki. Dzięki temu mogli zabrać więcej zapasów, które się nie zepsują. Sprawdził czy wszystko spakował, zarzucił sobie na plecy zwoje z kukiełkami, a kiedy już był pewien, że są gotowi, zaprowadził ją do klanowej biblioteczki. W końcu musiał mieć z czego trenować. Po pobraniu kilku bardziej interesujących technik pożegnał opiekuna tego ważnego miejsca i skierował się z kuzynką w stronę południowej bramy.
- Pokażę ci moje sekretne miejsce treningowe. Mało kto zapuszcza się tak daleko na południe, więc będziemy mieli pewność, że nikt nam nie przeszkodzi. - uśmiechnął się do niej, po czym spojrzał na niebo. Zapowiadało się, że będzie trochę wiało, dlatego też wyciągnął ze swojej torby białą chustę i przewiązało sobie w koło głowy, zasłaniając przy okazji usta. Wolał nie łykać znajdującego się w powietrzu piasku. Droga nie była jakoś szczególne długa, gdyż taki zwykłym, marszowym tempem zajmowało to góra 4 godziny, jednak nie łatwo było tam trafić, gdyż po drodze nie było zbyt wielu punktów orientacyjnych. Za każdym razem Arashi kieruje się na instynkt, który póki co go jeszcze nie zawiódł i kiedy słońce było mniej więcej w zenicie, dotarli na miejsce. Z początki chłopak oprowadził kuzynkę, pokazując jej to spokojne i urocze miejsce, po czym zaczął rozkładać obozowisko w standardowym miejscy, czyli w cieniu kamiennego łuku. Odpoczął chwilę, opowiadając kuzynce o poprzednich swoich treningach w tym miejscu, a kiedy już się zregenerował, wyciągnął ze swojej torby pierwszy zwój i zabrał się do pracy.

Jak to zawsze bywało przy treningu, Arashi rozpoczął od zapoznania się z opisem techniki. Mogło to zabrzmieć dziwnie, tak jakby nie wiedział co zabiera z biblioteczki, no i mniej więcej tak było, w końcu nie miał zbytniego pojęcia co może mu się przydać w trakcie działań, dlatego też robił to na czuja, zastanawiając czego w jego arsenale brakuje. No chyba, że było tak jak w tym wypadku, znaczy się skrócony opis był na tyle przekonujący, że tą technikę po prostu trzeba było posiadać. A cóż takiego ona umiała? Otóż pozwalała na manipulację poziomem otaczającego nas gruntu. Podnoszenie, bądź opuszczanie podłoża brzmiało nader interesująco, dlatego też od razu zabrał się za czytanie. Dziwnym było, że tak potężna technika nie wymagała żadnych pieczęci. Z jednej strony to fajnie, gdyż w walce będzie mógł jej użyć bardzo szybko, z drugiej jednak oznaczało to trudności w nauce. W końcu musi to osiągnąć samą chakrą, bez wcześniejszego przygotowania pieczęciami. No ale cóż, czego się nie robi aby być silniejszym. Chłopak odszedł na bok, aby nie przeszkadzać swojej kuzynce, po czym usiadł na piaszczystej glebie i rozwinął zwój przed sobą do samego końca, gdyż to tam były zawarte wszystkie instrukcje treningowe. Za każdym razem intrygowało go jakim językiem są one pisane. Tak jakby nie dało się po prostu napisać " Zbierz w sobie chakrę, zmieszaj ją a potem wyobraź sobie jak kształtuje się ona w kamienny posąg" Nie! Musiało być trudniej. Na szczęście praktyka była ważniejsza, dlatego też za to się zabrał. Przymknął oczy i zaczął w sobie kształtować swoją wewnętrzną energię. Całkowicie zamknął się na otaczający go świat no i... nie dało to efektu... Przy kolejnej próbie to samo, ale przy kolejnej... znowu to samo... Dopiero za piątym razem poczuł drganie gleby i zobaczył jak gdzieś obok niego pojawił się niewielki sześcian z gleby. To teraz tylko zasięg i szybkość!! Zadowolony z pierwszych efektów Arashi ruszył do boju, w końcu nie może wyjść na słabiaka przy swojej kuzynce, co jak opowiedziałaby to swoim koleżankom?? Kiedy upały zaczęły się kończyć zmęczony Arashi osiągnął co chciał, udało mu się podnieść kawał gleby na dokładnie 47 cm, czemu tyle? Nie wiem, on zapewne też nie. Jednak oboje wiemy, że zasługuje teraz na przerwę, dlatego też powsuwał wszystkie wysunięte wcześniej elementy na miejsce, po czym zmęczony usiadł sobie pod skałą, pijąc wodę i spoglądając na trenującą Suzu.

Spoiler: pokaż

Nazwa
Doton: Chidōkaku

Pieczęci
Brak

Zasięg
Płat ziemi 5x5m na wysokość 30 metrów

Koszt E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3% (podniesienie/zniżenie o 2 metry)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Potężna technika Dotonu, polegająca na wywyższeniu, albo obniżeniu danego kawałka ziemi. Daje to potężne możliwości, ponieważ można w ten sposób uwięzić przeciwnika wiele metrów pod nami, albo wznieść samego siebie dając sobie czas na ucieczkę, albo przygotowanie ataku. Aby wykonać jutsu, trzeba dotknąć ziemię jedną ręką.
Rindou Arashi
 

Re: Południowa Oaza

Postprzez Suzu » 28 kwi 2018, o 23:41

Spakowani, najedzeni i pełni energii - czego chcieć więcej? Piasek na wydmach nie zdążył się jeszcze porządnie rozgrzać a oni już wędrowali w stronę oazy, gotowi na wyzwania tego dnia. Suzu również obwiązała sobie długą chustę wokół głowy i ust, nie chcąc narazić się na nieprzyjemne konsekwencje. Jeśli ojczysta ziemia jest matką, to im trafiła się najbardziej surowa, kapryśna i uboga z możliwych. Ale za to jaka potrafiła być piękna!
- Kiedyś zginiesz wśród tych piasków bo stracisz przytomność przy zbyt ciężkim treningu i nie napatoczy się nikt, kto mógłby udzielić ci pomocy - śmiała się z faktu, jak dobrze ukryte jest pole treningowe kuzyna.
Ona sama trenowała zaraz pod wioską. Ale też jej techniki zupełnie nie były wyjątkowe, podczas gdy marionetkarze dysponowali zapewne zupełnie różnymi lalkami bojowymi. Po co sprzedawać innym swoje pomysły?
Po dotarciu na miejsce dziewczyna wyciągnęła ze zwoju swoją gurdę, ciężkie naczynie z szelestem wpadło w sypki piach. Wydobyła też własne notatki na temat klanowych technik, których uczyła się ostatnimi czasy.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

- Araaaaaś, ratunku, jak się robiło te pieczęcie? - zapytała wreszcie, bo zielonowłosy przestał bawić się poziomem gruntu i skupił spojrzenie na jej osobie.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 463
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta: Miwako

Re: Południowa Oaza

Postprzez Rindou Arashi » 29 kwi 2018, o 02:12

Czegóż innego mógł się spodziewać po swojej roztrzepanej kuzynce. Miał tylko nadzieję, że dziewczyna nie zapomni jak się składa pieczęcie podczas któregoś ze swoich przyszłych starć. Zielony przerwał na chwilę swój trening i podszedł do Suzu, tłumacząc jej wszystko po kolei, składając każdą z pieczęci po kilka razy i poprawiając ją. Normalnie jakby byli te 10 lat temu podczas pierwszych kroków w nauce rodzinnych sztuk, no ale cóż, musiał jej przyznać, było to w pewien sposób urocze. Przy okazji przystanął na chwilę, przyglądając się co takiego dziewczyna planuje się nauczyć. Mogła twierdzić różne rzeczy, jednak jednego nie można było odmówić, otóż była to efektywna sztuka. Nie znał zbyt wiele rodzinnych technik, jednak to co potrafiła dziewczyna wyglądało potężnie.
Po pierwszych zdobytych umiejętnościach, kiedy delikatnie się ochłodziło, przyszedł czas na zjedzenie czegoś oraz chwilowy odpoczynek. Arashi przygotował herbatę oraz odpieczętował ze zwoju jedno z przygotowanych przez mamę pudełek Bento. to zawierało bardzo smaczny ryż z jajkiem, podsmażane kurczaki w panierce oraz coś na kształt sałatki z owoców. Do tego pyszna herbatka z ananasem i grejpfrutem.
- I jak Suzu, czujesz się gotowa na przygodę? Zobaczysz, kilka dni treningów i będziemy przygotowani na wszystko. - uśmiechnął się do dziewczyny, po czym wsunął sobie w usta kolejną porcję ryżu. Chwilowy odpoczynek był ważny, jednak nie można było z nim przesadzać. Arashi wziął jeszcze ze dwa głębokie wdechy, uspokajając swój oddech. Rzucił okiem na niebo, było jeszcze dużo czasu nim się ściemni, więc można było brać się za kolejną technikę.

Zielonowłosy sięgnął do swojej torby po kolejną z technik. Tym razem jego zręczne oczko wylosowało pewną defensywną sztuczkę. Zwój nie był zbyt obszerny, a przynajmniej w tej teoretycznej części, także nim minął kwadrans, Zielonowłosy był już gotowy na ćwiczenia. Nie mógł sobie wyobrazić w jaki sposób wyglądałby pokryty skórą z czarnego kamienia, ale zapewne niedługo się dowie. Technika nie wymagała pieczęci, jedynie skupienie i odpowiednia manipulacja chakrą. Arashi zamknął oczy i zaczął mieszać swoją wewnętrzną energią. Chciał pokryć nią swoje ręce, aby te przybrały wytrzymalszą, kamienną formę. Niestety z początku nie szło. Nie było widać żadnych efektów, co delikatnie speszyło naszego bohatera, jednak ten nie poddawał się. Rozpoczął kolejne próby, które jedna po drugiej, powolutku prowadziły go do celu. W końcu zaczęły pojawiać się na jego rękach czarne plamki, te z kolei z każdą próbą rozrastały się, aż w końcu pokryły całe górne kończyny. Niestety jakikolwiek ruch bądź dźwięk przerywał jego koncentrację a opancerzenie znikało. Kolejne próby nie przynosiły lepszych efektów, więc Zielonowłosy postanowił zrobić krótką przerwę. Usiadł sobie na piasku i wziął kilka ciepłych ziaren w swoją dłoń. Zaczął przesypywać go między palcami, zamknął oczy i wsłuchał się w delikatnie przelatujący po okolicy wiatr. Skupienie powróciło i nie wiadomo kiedy udało mu się wrócić do kamiennej formy. Otworzył oczy i spojrzał na swoje czarne dłonie. Puknął pięścią w przedramię i usłyszał głuchy dźwięk uderzających skał. Dokładnie o ten efekt mu chodziło. Teraz przyszedł czas na pokrycie całego swojego ciała. Spojrzał na świecące słońce i wziął głęboki oddech, wypuścił z siebie powietrze i zamieszał chakrą. Poczuł jak skóra na całym ciele twardnieje, jednak nie tracąc przy tym ruchliwości. Co prawda był trochę wolniejszy, jednak uzyskana siła i wytrzymałość była efektem, który chciał osiągnąć. Uśmiechnął się pod nosem i cały jako kamienny golem poszedł do swojej kuzynki zaprezentować się w nowej, czarnej formie. Musiał dziwnie wyglądać, czarny głaz z zielonym mchem.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Doton: Domu

Pieczęci
Wąż

Zasięg
Na całe ciało

Koszt
E: 36% | D: 28% | C: 20% | B: 16% | A: 12% | S: 8% | S+: 4% (1/2 na turę)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Bardzo przydatna technika Dotonu, polegająca na zamianie własnego ciała w kamień. Tracimy w ten sposób na szybkości i zręczności, ale zyskujemy za to na wytrzymałości i sile ciosów. Doskonała technika, jeśli widzimy, np. lecący w naszym kierunku grad pocisków. Nie trzeba wykonywać uników, wystarczy być twardym jak skała. W tym przypadku twór(ciało) jest odporne na wszelakie ciosy bronią, większość technik do rangi B. Dodatkowo Szybkość maleje o 50%, ale Siła i Wytrzymałość rosną o 50%, na czas korzystania z Jutsu.
Rindou Arashi
 

Re: Południowa Oaza

Postprzez Suzu » 29 kwi 2018, o 08:11

To chyba normalne, że można mieć problem z czymś, czego kompletnie się nie używało od lat. Pieczęci nie były mocną stroną zielonowłosej, jasne, miała nawet powiedzenie, że tylko słabi ich potrzebują. Przypuszczalnie był to też powód, dla którego tak dużo czasu zajęło jej opanowanie tak podstawowej techniki - ech te poplątane palce. Oczywiście nie widziała niczego złego w tym, że nie pamięta takich podstaw, a i Arashi postanowił pozostawić to bez przytyków. Ten jej kuzyn był strasznie miły, ona na pewno nie zostawiłaby takiej sytuacji bez odpowiedniego komentarza.
- Czy gotowa? Zawsze! - zapewniła go z mocą, a w zielonych oczach dziewczyny błysnęła pewność siebie.
Jeśli w coś wierzyła na tym świecie to w fakt, że zawsze da sobie radę. I choć jego słowa to mógł być subtelny przytyk do jej treningu, Suzu nawet tego nie zauważyła.
Nie czuła się zmęczona po swoim treningu, największą trudność sprawiały jej te głupie palce. Jedząc pyszne bentou przejrzała zapiski w notesie i zdecydowała się na coś trudniejszego, bo kuzyn chyba nie miał najlepszego zdania o jej umiejętnościach. Ha, już ona się zareklamuje.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 463
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta: Miwako

Re: Południowa Oaza

Postprzez Rindou Arashi » 30 kwi 2018, o 17:01

Słońce już zaszło, kiedy dwójka naszych bohaterów postanowiła skonfrontować swoje świeżo opanowane techniki. Arashi ustawił się obok jednej z palm i zacisnął swoje dłonie, przyglądając się powstałym na nim zmianom. W tym momencie zielonowłosa dziewczyna posłała wprost na niego swój atak. Wyglądało to groźnie, jednak marionetkarz wierzył w swoje umiejętności. Jedynie przymknął oczy chwilę przed uderzeniem. Poczuł je, jednak nie było to coś bardzo groźnego, nadal stał na nogach i spoglądał na swoją kuzynkę. A więc tak działa ta technika. Uśmiechnął się do niej i pomachał jej, sygnalizując, że nic się nie stało. Po kilku próbach przyszedł czas na szybki posiłek i ostatni już dzisiaj trening. Zrobiło się ciemno, co oznaczało, że niedługo dopadnie ich chłód. Temperatura na pustyni bardzo szybko malała, nawet do kilku stopni. Dlatego też nasz heros postanowił przyrządzić grzaniec z cytrusowego soku, ziół korzennych oraz mięty. Nie trwało to długo, kiedy podał swojej towarzyszce, samemu popijając ze swojego kubeczka. Cudowne orzeźwienie po ciężkim dniu treningu, jednak nie był to koniec, gdyż pozostała ostatnia technika nim będą mogli sobie odpocząć.
- Nie wiem jak ty, ale ja skorzystam z tego chłodu i jeszcze trochę potrenuję. - podniósł się z miejsca, które zajmował, po czym wyciągnął sobie z torby kolejny zwój, przeczytał jego tytuł i odszedł trochę na bok, aby mieć trochę przestrzeni dla siebie.

Zielonowłosy zaczął czytać zawartość zwoju, ciężko było nazwać to techniką, przez swoją wielofunkcyjność lepiej nazwać to umiejętnością. A więc, nasz chłopak rozpoczął naukę manipulacji i kształtowania błota. Po przedarciu się przez opis techniczny oraz kilka propozycji zastosowania, przyszedł czas na porady do treningu. Te niestety były bardzo lakoniczne, więc tak na prawdę nasz heros musiał do wszystkiego dość sam. Tak więc rozpoczął od stworzenia średniej kałuży błota. Kiedy już miał na czym działać, zabrał się za tworzenie i formowanie. Z początku musiał opanować manipulację chakrą tak, aby poruszyć tylko wybranym przez siebie fragmentem. Nie było to proste, gdyż wymagało bardzo precyzyjnej kontroli, co nie było specjalnością naszego herosa, jednak ten nie poddawał się. Z każdą próbą szło mu coraz lepiej, aż w końcu zebrał równo połowę utworzonego przez siebie błota i podniósł je na około metr nad ziemię niestety każdy kolejny ruch powodował utratę kontroli oraz opadnięcie cieczy na ziemię. Chłopak trochę popsioczył pod nosem, i po raz kolejny ruszył ręką, chcąc podnieść znajdujące się w okolicy błoto. To bardzo powoli podążało za jego dłonią formując bezkształtne bąble. Arashi przyśpieszał coraz bardziej swoje ruchy, chcąc zwiększyć prędkość cieczy. Osiągnął maksymalnie skupienie kiedy udało mu się tworzyć spirale i inne kształty. Po bardzo podstawowych ruchach przyszedł czas na stworzenie kształtów. Kula, sześcian, i inne bryły po kolei zaczęły formować się u stóp naszego bohatera. Z początku nie były jakoś specjalnie składne, jednak z czasem nabierały walorów i coraz bardziej przypominały swoje geometryczne odpowiedniki. Spocony, lecz zadowolony ze swoich efektów zwinął zwój i posprzątał po sobie, rozsypując błoto po okolicy. Do rana słońce zamieni je w popękaną, suchą ziemię i zostanie przysypana przez otaczający ich piasek, dlatego też nie musiał się przejmować. Po prostu wrócił do obozowiska, usiadł sobie i przyjrzał się gwieździstemu niebu oczekując na powrót Zielonowłosej.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Doton: Doro Hōshi

Pieczęci
Brak

Zasięg Max.
25 metrów

Koszt
E: 36% | D: 28% | C: 20% | B: 16% | A: 12% | S: 8% | S+: 4% (1/2 na turę) (

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Technika Dotonu, polegająca na kontroli błota. Jest to Jutsu o tyle przydatne, że można nim zasłonić jakiś atak, złapać przeciwnika, przybrać dany kształt - ogółem, ma bardzo wiele możliwości. Dzięki temu stosowane jest do ofensywy, ale i do defensywy. Technikę można wspomóc używając jakiegokolwiek Suitonu, albo sprawić, żeby błoto stwardniało, używając jakiegoś Katonu.
Rindou Arashi
 

Re: Południowa Oaza

Postprzez Suzu » 30 kwi 2018, o 23:30

Technika działała i trafiała, a to już coś. Dziewczyna nie spodziewała się cudu po tak wykorzystanym piachu, szczególnie domyślając się działania jutsu Arashiego. Sama potrafiła coś bardzo podobnego. Tylko w piasku oczywiście.
Wreszcie oboje zasłużyli na przerwę i mogli pokrzepić się pysznym napojem przygotowanym przez Zielonowłosego. Suzu przy okazji okryła się dokładnie swym płaszczem, bo choć w teorii organizm miała dostatecznie wytrzymały by nie złapać nawet katarku, to jednak przyzwyczajenie do o wiele, wiele wyższych temperatur, robiło swoje.
- Niedobre - skrzywiła się, wyczuwając miętę - Ale super, że ciepłe. Ty to zawsze o wszystkim pomyślisz! Ja zabrałam tylko zwykłą wodę...
Z początku siedziała tak sobie tylko, popijając grzańca i obserwując trening kuzyna. Było to o tyle interesujące, że nie podejrzewała go o tego rodzaju umiejętności. Aż doszła do wniosku, że nie może być od niego gorsza!
Poza tym naprawdę waliło lodem i wypadało się trochę poruszać.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 463
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta: Miwako

Następna strona

Powrót do Sabishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość