Wielka Oaza

Prowincja w regionie Samotnych Wydm, wysunięta najdalej w kierunku zachodnim. Zamieszkana jest przez Ród Ayatsuri, starający się strzec granic tego terytorium - niestety, jest to trudne zadanie ze względu na wielkość Sabishi oraz sąsiadujące z prowincją nieznane tereny. Krajobraz okolicy jest dosyć monotonny - gdziekolwiek nie spojrzeć, wszędzie ogromne połacie pustyni, z niewielkimi wyjątkami w postaci oaz. W trakcie podróży można się czasem natknąć na gliniane budynki, doskonale zamaskowane. Pośród piasków tych ziem można też znaleźć wędrowne osady Szczepu Kaguya.

Wielka Oaza

Postprzez Yamiyo » 20 cze 2017, o 09:54

Obrazek

Jak sama nazwa wskazuje, jest to po prostu wielka oaza. Znacznie większa niż inne wszędzie wokół. Ma około 100 metrów średnicy. Znajduje się tutaj ciepła woda, tworząca coś na wzór basenów i niesamowita jak na pustynię roślinność. Dodatkowo gdzieś pośrodku znajdują się skały, z których sączy się nienagrzana słońcem woda pitna. Dziwna jest jedna rzecz. Taka wielka oaza powinna zostać bez trudów odnaleziona wśród piasków pustyni. Tak się jednak nie stało i ludzie przez bardzo długi czas nie wiedzieli o jej istnieniu. Krąży plotka jakoby ten cud natury wcale nie był czymś naturalnym. Tak jakby ktoś go stworzył w jakiś konkretnym celu, używając chakry.
Yamiyo
 

Re: Wielka Oaza

Postprzez Yamiyo » 20 cze 2017, o 10:28

Obrazek
Krwawy Bal
Tsukune - ranga C (seria misji) - 11/30 cd.

Po przybyciu we wskazane miejsce Tsukune zobaczył wielką oazę. Naprawdę wielką. Dużo większą niż wszystkie inne w okolicy. Być może to były po prostu połączone mniejsze oazy? A może po prostu twór człowieka? Może organizator tego bardzo nietypowego balu stworzył to nietypowe miejsce, by móc tutaj urządzić wybory na swojego zięcia? W każdym bądź razie, oaza ta była strasznie przerobiona. Dodano coś na wzór czerwonego dywanu, który przykrywał płaski teren przeznaczony na "salę" taneczną. Naokoło tej "sali" poustawiane zostały stoły i krzesła. Białe obrusy na stołach zostały prawie całkowicie przykryte przez przeróżne potrawy. Gdzieś tam znajdowały jeszcze przebieralnie, bowiem oaza ta wyposażona była w naturalne baseny. Jakby jacyś goście chcieli skorzystać to droga wolna. Wystarczyło się rozebrać i wskoczyć do wody, a przebieralnie umożliwiały ściągnięcie mokrych ubrań i ubranie suchych bez konieczności świecenia gołym tyłkiem (i nie tylko) przed pozostałymi gośćmi. Oczywiście w pobliżu stało też stanowisko dla orkiestry. Wszędzie były różne dekoracje i inne udogodnienia (jeszcze nie wiem jakie, ale na pewno kibelki). Generalnie wielki bal pod gołym niebem w malowniczej scenerii. Pochodnie doskonale wszystko oświetlały, a jako, że zbliżał się wieczór ... zapowiadała się szampańska zabawa do samego rana. Nad zabawą tą oczywiście czuwała straż, która chodziła po całym terenie tego balu. Warto wspomnieć o jeszcze jednej ważnej rzeczy. Dla uczestników tego przyjęcia przygotowano specjalne namioty ustawione jakieś 60 metrów od środka oazy. Chroniły przed ciepłem, zapewniały stałą temperaturę "pomieszczenia" i podobno były też dźwiękoszczelne.


kappa
Yamiyo
 

Re: Wielka Oaza

Postprzez Tsukune » 20 cze 2017, o 15:17

12/30

Podróż trwała dość długo ale i spokojnie. Widząc trasę domyśliłem się dokąd jedziemy chociaż w taką drogą widokową nie podróżowałem jeszcze. Może kiedyś powinienem znowu sobie pozwiedzać? Tak to byłby dobry pomysł. Jednak nie pora się na tym skupiać. Gdy dotarliśmy na miejsce trzeba było przyznać że było bardzo urokliwe.
-Muszę przyznać że miejsce jest bardzo piękne chociaż stwierdzam że to słowo jest zbyt płytkie by je opisać stwierdziłem gdy się zatrzymaliśmy. Otworzyłem drzwi wychodząc i wypuszczając mojego "przyjaciela"
-Jakby stworzył to człowiek a nie natura przeleciało mi przez myśl. Otworzyłem swój futerał. Wyjąłem zeszycik i z tyłu szybko naszkicowałem sobie ten obraz. Cóż nie byłem zbyt idealny w rysowaniu ale nie było to złe. Gdy to naszkicowałem schowałem do sekretnego schowka w futerale gdzie trzymałem też zastępcze struny.
-To gdzie teraz przyjacielu zapytałem spokojnie zerkając w jego stronę.


ta kappa źle wróży
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 25
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864
GG: 8518406
Multikonta:

Re: Wielka Oaza

Postprzez Yamiyo » 22 cze 2017, o 10:26

Obrazek
Krwawy Bal
Tsukune - ranga C (seria misji) - 13/30 cd.

Tsukune zaczął rysować ten niezwykły widok. A następnie schował ten rysownik do swojego schowka. Zadał też całkiem trafne pytanie. Gdzie teraz?
- Jestem człowiekiem światowym - powiedział Kijin - Ale nie wiem co teraz mamy robić. Chyba pozostaje nam czekać albo coś zjeść lub się napić.
Szlachcic zaproponowałby jeszcze taniec, ale muzyka jeszcze nie grała, więc ciężko było tańczyć bez muzyki. Jednak ten wpadł na pewien pomysł. Zaproponował Kuro jedną rzecz:
- Słyszysz muzykę? - zapytał, a następnie szybko dodał - Ja też nie. Jeśli potrafisz, to może byś coś zagrał? Na pewno byśmy tym jakoś zaplusowali, a może zwrócili na siebie uwagę?
Czy ten plan mógł podziałać? Z jednej strony mogli z siebie zrobić totalnych kretynów, którzy nie są w ogóle cierpliwi. Z drugiej strony dźwięki muzyki mogły ściągnąć tutaj jakichś ludzi. Jakieś kobiety. Może nawet przyjaciółki przyszłej panny młodej? To miało więc swój sens, a do tego chyba było zabawne i zabijało nudę. Jednak to Tsukune musiał zadecydować. Jednak nim zdążył cokolwiek zrobić czy powiedzieć, Kijin i chłopak zobaczyli zbliżających się do nich strażników. Tarcze, włócznie, hełmy ... musiało być im gorąco. Jednak można było liczyć na to, że położona niedaleko Shigashi no Kibu oaza dozna ochłody i nie będzie tutaj aż tak gorąco. Kto to wiedział? Strażnicy jednak nie przejmowali się widocznie tym skwarem i szybko zmierzali na spotkanie dwójki ludzi, którzy wysiedli właśnie z powozu. Pewnie to było coś na wzór rutynowej kontroli, jednak trzeba było się z tym uporać. Zanim weźmie się udział w balu czy chociażby wyciągnie instrument muzyczny.


Ta kappa nie oznacza niczego złego :)
Yamiyo
 

Re: Wielka Oaza

Postprzez Tsukune » 22 cze 2017, o 22:44

14/30

Mój towarzysz też nie miał za bardzo pomysłu co moglibyśmy robić. Cisza zdawała się dość irytująca. Niewiele czasu minęło jak dostałem pytanie o muzykę. Nie odpowiedziałem na to gdyż uznałem to za pytanie bez odpowiedzi bo i tak mój towarzysz od razu odpowiedział.
-Zagrać powtórzyłem i zamknąłem oczy jakbym się zastanowił. Tak naprawdę zrobiłem to aby użyć swojej wrodzonej umiejętności i sprawdzić teren czy są jakieś osoby w pobliżu.
-Nie widzę problemu aby zagrać. Chociaż mogą uznać że jesteśmy bardzo niecierpliwi. Jednak z drugiej strony zawsze możesz powiedzieć że chciałeś usłyszeć jak gram bo dawno tego nie słyszałeś a że nie było jeszcze muzyków to skorzystaliśmy z okazji aby nikomu nie przeszkadzać stwierdziłem spokojnie kiwając lekko głową na zgodę
-Tylko nie wiem czy muzyka robiona na szybko będzie ładnie brzmieć. Jednak wpierw chyba będziemy musieli chwilkę poczekać dodałem i kiwnąłem głową w stronę strażników którzy ewidentnie szli w naszą stronę.


mam nadzieję bo trochę dziwnie to wyglądało po słowie "dźwiękoszczelne" xD
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 25
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864
GG: 8518406
Multikonta:

Re: Wielka Oaza

Postprzez Yamiyo » 25 cze 2017, o 18:09

Obrazek
Krwawy Bal
Tsukune - ranga C (seria misji) - 15/30

Tsukune mógł mieć pewne wątpliwości związane z graniem muzyki. Czy to się komuś spodoba czy może niekoniecznie? Zastanawiał się także niemalże nad każdym swoim ruchem czy słowem. Z jednej strony to było całkiem dobre posunięcie, bo minimalizowało ryzyko. Z drugiej jednak strony było to strasznie nienaturalne. Ważna bowiem była też spontaniczność. No i muzyka. Ktoś niedaleko zaczął tworzyć własną melodię nim jeszcze muzykanci zaczęli grać. Zebrała się wokół tego samozwańczego muzyka grupa około pięciu mężczyzn. Żadnej kobiety. Chociaż tyle dobrze, nie? W każdym bądź razie, muzyk niejako posłuchał Kijina. Ten jednak nie wyglądał na szczególnie szczęśliwego. Ktoś go bowiem ubiegł i zrobił to co on planował. Na domiar złego, zbliżali się tutaj strażnicy. Wyglądali groźnie, acz życzliwie. Jak kochany ojciec, którego lepiej nie denerwować.
- Witaj, Szlachetny Kijinie. - skłonił głowę jeden ze strażników, gdy tylko podszedł. To był pewnie dowódca tego oddziału upoważniony do tego by rozmawiać. - A któż to?
Ostatnie pytanie dotyczyło oczywiście Tsukune.
- Witaj, Panie Kapitanie. To Kuro. Mój przyjaciel z dzieciństwa i bardzo zdolny muzyk.
Dobre kłamstwo, ale czy uda się utrzymać? Kapitan skinął głową i podszedł do Tsukune. Oglądnął go i przeanalizował. Rękawica łańcuchowa od razu rzuciła się w oczy.
- Szlachetny Kuro. Z tym nie może Pan wejść. - wskazał na rękawicę.
W międzyczasie Tsukune mógł wyczuć około trzech źródeł chakry. Niemniej jednak nie był to nikt ze strażników. No cóż. To mogło oznaczać dwie rzeczy. Albo inni strażnicy posiadają zdolności shinobi albo ktoś zrobił to co Kijin. Ten jednak o tym nie wiedział.


Sorka, że tak długo. Miałem niespodziewany wyjazd.
Yamiyo
 

Re: Wielka Oaza

Postprzez Tsukune » 26 cze 2017, o 19:21

16/30

-Czyli nie tylko on wpadł na taki pomysł. Może być interesująco pomyślałem gdy wyczułem źródła chakry. Miałem tylko nadzieję że nie będą zbyt mocni jeżeli przyszłoby mi ewentualnie z nimi walczyć. Strażnicy byli jeszcze dość daleko od nas
-Może zrobisz tak aby twoja ręka znikła i może tak cię wpuszczą byś nie szpecił ludziom widoków he? usłyszałem w głowie swoje alter ego. W sumie to mógłby być dobry pomysł jednak były przy tym dwa szkopuły. Jeżeli się nie uda to musiałbym cały czas mieć aktywne to jutsu i nie używać innych. Wolałem jednak nie ryzykować użycia nawet podstawowego jutsu gdyż możliwe że tamci trzej też mogli posiadać jakieś umiejętności do wyczuwania chakry a to byłoby już upierdliwe.
-Naprawdę nie dałoby się jakoś mnie z tym wpuścić? To nie tak że nie chcę tego oddać czy coś zacząłem od razu unosząc lekko ręce do góry w geście że nie mam złych zamiarów bo kto wie jakby to moje pytanie mogli odebrać
-Po prostu jestem do niej tak przyzwyczajony jakby to była moja własna ręka i bez niej dziwnie bym się czuł. Ewentualnie czego musiałbym się z niej pozbyć lub na nią nałożyć aby pan pozwolił mi wejść? zapytałem spokojnie.
-A tak nawiasem mówiąc pamięta pan co się wydarzyło z rok lub kilka lat temu podczas turnieju jaki był organizowany w Sabishi? Czy sporej ilości ludzi udało się uciec gdy pomogłem otworzyć bramy ze znajomymi? zapytałem od tak. Byłem po prostu ciekawy ile ludzi uratowałem mimo iż wniosłem niewielką pomoc [liczba nie musi być podana dokładna tylko po prostu ilościowo [mało/średnio/dużo itp itd]
-Ty dobry plan
-Co masz na myśli? zapytałem słysząc wypowiedź swego alter ego
-Co? Nie zaplanowałeś tego z wspomnieniem o pomocy by jako pseudo pomocniczy bohater móc zatrzymać tą rękawicę skoro uratowałeś cywili znaczy że można tobie zaufać szczerze słowa jakie usłyszałem w głowie mnie zaskoczyły gdyż nie spodziewałem się że moje alter ego może mnie pochwalić? Bo chyba tak można to nazwać
-Nie planowałem tego. Albo podświadomie wiedziałem że to może zadziałać. Zobaczymy. Oby "wiara" i wdzięczność ludzi za pomoc się przyda...a może nawet uratowałem kogoś z rodziny tego dowódcy. To byłoby wtedy jeszcze lepiej stwierdziłem w myślach
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 25
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864
GG: 8518406
Multikonta:

Re: Wielka Oaza

Postprzez Yamiyo » 27 cze 2017, o 13:34

Obrazek
Krwawy Bal
Tsukune - ranga C (seria misji) - 17/30

Tsukune chciał użyć jakiejś techniki, by ukryć swoją rękę, tak by rękawica wyglądała jak zwyczajna proteza. Taki był plan, prawda? Niemniej jednak plan ten jaki by nie był został przez młodzieńca całkowicie olany. Miał dwa duże minusy i niedociągnięcia, a to sprawiało, że był cholernie ryzykowny. Zwłaszcza, że w całą tą grę wplątali się inni shinobi, których Tsukune już wykrył. Czy oni jednak wykryli go? Ciężko było stwierdzić. Kuro postanowił ciągle kłamać i po prawdzie był to sposób na wykonanie tego zadania. Strażnicy jednak pokręcili głowami.
- Przykro mi. To rękawica łańcuchowa. Niebezpieczna broń. Nawet jeśli by Pan wyciągnął łańcuch i spiłował ostre krawędzie, to i tak kawałkiem metalu można komuś przyłożyć, nieprawdaż? Nie twierdzę, że Pan to zrobi, ale kwestia standardów bezpieczeństwa. Po prostu takie otrzymaliśmy rozkazy. No i potępiona i rozbrojona rękawica łańcuchowa chyba nie będzie później Panu przydatna, nie? Proszę ją oddać. Przechowamy ją dla Pana.
Kijin wzruszył ramionami. Wolał się póki co nie wychylać. No i strażnicy mieli bardzo sensowne argumenty. Najbardziej sensownym argumentem było to, że "rozkazy". Drugim sensownym argumentem to ten odnośnie rękawicy łańcuchowej. Przecież Tsukune nie chciałby, by jego broń uległa uszkodzeniu, prawda? No i kolejny argument to ... argument w postaci siły. Zawsze bowiem byli gotowi użyć jej przeciwko niesfornemu gościowi, który robi problemy na balu. Albo oddajesz broń albo opuszczasz teren balu. Trzecia możliwość jest jednak najbardziej brutalna. Dostajesz po mordzie i zostajesz wywalony z balu. Oczywiście Tsukune mógł ich pokonać. Oni jednak nie brali zapewne pod uwagę takiego scenariusza. Bal był bardzo dobrze obstawiony (to nie byli jedyni strażnicy). Zawsze mogły przyjść jakieś posiłki. No i ci ninja, którzy gdzieś tutaj też byli. Poza tym zaatakowanie strażników przekreśliłoby szanse Kijina na zwycięstwo w wyścigu po rękę "królewny". Sytuacja stała się beznadziejna. No i tutaj pojawił się bohater, który zaczął ratować bezbronnych i uciśnionych. Tym bohaterem była piękna kobieta. Opalona i gustownie ubrana.
- Proszę go zostawić - powiedziała.
- Ale, ale ... jest Pani pewna? - skinęła głową, a strażnicy zrozumieli. Nic tutaj po rozkazach. Ona bierze je na swoją "klatę" (hehe ( ͡° ͜ʖ ͡°)). Tsukune mógł więc wnieść swoją rękawicę z całym uzbrojeniem (a także inny sprzęt ninja).
Yamiyo
 

Re: Wielka Oaza

Postprzez Tsukune » 27 cze 2017, o 15:14

18/30

Powiedziałem swoją propozycję a raczej prośbę o możliwość zatrzymania rękawicy ze sobą. Wysłuchałem argumentów ich przywódcy z którym rozmawiałem.
-Nie gadaj z nimi tylko ich rozsmaruj będzie przynajmniej bardziej kolorowo usłyszałem w głowie. Westchnąłem w duchu na słowa mojego alter ego.
-Cóż nie mogę się nie zgodzić co do racji jakie Pan przedstawił. Rozkaz jest rozkazem tak samo ważnym jak dobrze przygotowany i zadbany oręż przyznałem mu rację kiwając lekko głową -Jednak z nią czuje się bezpieczniej. Nie to że nie ufam pańskiej jak również pańskiemu oddziałowi co do sile jednak zawsze lepiej mieć czym się ewentualnie bronić dodałem od tak. Chwilkę patrzyłem na swoją rękawicę zastanawiając się nad tym czy ją zdjąć czy może po prostu oddać to co niebezpieczne. Chwyciłem ją aby już ją zdjąć i oddać. Głównie z dwóch powodów. Pierwszy nie chciało mi się później użerać z całą tą puszkową zgrają, po drugie musiałem wykonać misję by ten burżuj spełnił obietnicę jaką złożył bibliotece. Na szczęście jakaś bardzo urodziwa kobieta postanowiła mnie wesprzeć i wziąć moje ewentualne wybryki na swoją klatę [a miała na co je wziąć :v].
-Jestem bardzo Pani wdzięczny za to zaufanie powiedziałem kłaniając się nisko i elegancko
-Zapewniam że jeżeli będę musiał tego użyć to tylko by pomóc strażnikom w ochronieniu balu oraz ludzi tutaj się znajdujących dodałem z lekkim uśmiechem który został powiększony przez delikatnie białe blizny na policzkach oraz uwidocznił moje wampirze kiełki.
-Może w ramach skromnych bo skromnych podziękowań pozwoli pani że coś zagram skoro i tak na razie zespół nie zaczął? zaproponowałem przygotowując skrzypce do zagrania
-Do tego co zamierzam zagrać będzie brakowało coś tak czuję fortepianu. Ponieważ zagram to jednocześnie dopiero komponując dodałem po czym zacząłem Grać spokojnie i niespiesznie melodię która siedziała mi w głowie widząc krajobraz w jakim będzie odbywał się bal.
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 25
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864
GG: 8518406
Multikonta:

Re: Wielka Oaza

Postprzez Yamiyo » 29 cze 2017, o 21:28

Obrazek
Krwawy Bal
Tsukune - ranga C (seria misji) - 19/30

Można powiedzieć, że kobieta rzeczywiście wybawiła Tsukune. Jego słowa z pewnością w tym wybawieniu pomogły, bowiem miał całkiem dobrą argumentację.
- Dobrze - powiedział w końcu jeden ze strażników, potwierdzając to co było już wiadome od kilkunastu sekund - Może Pan wejść z tym sprzętem, ale proszę nie robić głupstw. Może na to nie wygląda, ale w boju jesteśmy całkiem nieźli. No i mamy w swoim oddziale jednostkę o niesamowitych zdolnościach.
Być może blefował, a być może mówił prawdę. Kto to wie? Może chciał po prostu zapewnić Tsukune o tym, że tak na prawdę jest bezpieczny, co miało go uspokoić? A może po prostu chciał go nastraszyć i zniechęcić do atakowania innych uczestników balu? Może też zamierzał pokazać swój oddział w lepszym świetle? Shinobi często postrzegali zwyczajnych strażników jako ludzi gorszej kategorii. Oczywiście nie wszyscy i większość na pewno się do tego nie przyznawała, ale wystarczyło spojrzeć na wielkie bitwy. Shinobi byli uważani za jednostki elitarne, które dzięki swoim umiejętnościom potrafią zrobić bardzo wiele. Podczas, gdy w pierwszej linii - jako mięso armatnie - stali właśnie tacy strażnicy. Mieli po prostu iść walczyć za klan i zginąć. Jednak motywacja kapitana nie była specjalnie istotna. Istotniejsze było to czy mówił prawdę czy nie. Czy rzeczywiście jakaś mocniejsza i bardziej elitarna jednostka (np. shinobi) zasila oddziały straży? Jeśli tak, to ile jest takich jednostek elitarnych? Te informacje były bardzo ciekawe i bardzo przydatne. Tylko oczywiście Kuro nie wiedział. W każdym bądź razie, Tsukune miał na głowie kobietę, a strażnicy sobie po prostu poszli. Chłopak zaczął grać, a Kijin uronił łzę (czyżby umiał płakać na pokaz?).
- To mój przyjaciel z dzieciństwa ... Wieki nie słyszałem jak gra.
- Zaiste. Piękna muzyka, Kijinie - skwitowała kobieta - Ale to chyba nie jedyny jego talent, prawda? Walka w Sachū no Senjō. Jak się Pan nazywa? Kuro? - ostatnie słowa skierowała do Tsukune - Słyszałam plotki, że nie zrobił Pan zbyt dużo podczas tamtych walk, ale część z moich znajomych dzięki Panu żyje, więc dla mnie to jak spotkanie żywej legendy.
- No, no - rzekł Kijin - Kto by pomyślał? Mój przyjaciel Kuro miejscowym bohaterem? A zawsze wydawałeś się takim cholernym chuliganem. Ciągle sypałeś mi piasek we włosy jak bawiliśmy się w piaskownicy ...
Widać było, że Kijin doskonale udaje. Wspomnienie z dzieciństwa tak bardzo kontrastujące z tym co Tsukune zrobił podczas tamtego mrocznego czasu zabarwiło tylko całą tą szopkę i sprawiło, że kobieta jeszcze bardziej wierzyła w to co zostało jej podane niejako na srebrnej tacy. Mały łobuz, który stał się bohaterem i wielkim wojownikiem. Kobiety uwielbiały takie historie i chętnie w nie wierzyły. Chuligan bowiem kochał najmocniej, prawda? A przynajmniej tak powiadano. Szlachcic nie mógł uwierzyć we własne szczęście. Wzięcie Tsukune na ten bal okazało się strzałem w dziesiątkę. Nie dość, że był utalentowanym muzykiem, osobą wygadaną, świetnym wojownikiem, to jeszcze był znany w Sabishi. Kobieta tylko przytaknęła i wykonała ukłon podziękowania.
- Nazywam się Tsubaki. Panna Tsubaki - kobieta przedstawiła się - Jestem przyjaciółką Yuri i to ja będę wybierać.
Biorąc pod uwagę fakt, że strażnicy tak bardzo się jej słuchali i to, że bez problemu niemalże od razu rozpoznała Kijina, mogło oznaczać, że rzeczywiście mówi prawdę. Jednak była to osoba szlachetnie urodzona, która zapewne przyjaźniła się z innymi osobami szlachetnie urodzonymi. Czy takie osoby ratował Tsukune w Sachū no Senjō?
- Chcecie, Panowie, potwierdzenia? - zapytała. Tak, potwierdzenie pewnie by się przydało.


PS: Sorka, że tak późno post daję :(.
Yamiyo
 

Re: Wielka Oaza

Postprzez Tsukune » 30 cze 2017, o 17:57

20/30

Zaciekawiły mnie słowa jednego ze strażników i uśmiechnąłem się na to
-Chętnie kiedyś z wami zawalczę jako trening jak i z tą niesamowitą osobą. Na pewno się to Wam jak i Mi przyda. Ale to kiedy indziej- dodałem nie było to nic w rodzaju obrazy. Bardziej chodziło tu o ciekawość i chęć poznania ich umiejętności. I ja i oni byśmy zyskali z tej walki. Cóż byłem pewny że mają wielką wolę walki skoro są gotowi zginąć za swój klan lub ojczyznę mimo iż nie posiadają żadnych umiejętności shinobi. Ja sam za wiele nie potrafiłem ale jednak jakoś sobie radziłem ale mniejsza z tym. Po czym gdy odeszli zagrałem to co chciałem [wcześniejszy post]
Spostrzegłem że Kijin uronił łezkę. Niezły pokaz, a może naprawdę go to poruszyło? Cóż ja tego nie wiedziałem więc uznałem że to tylko na pokaz albo ma jakąś pineskę w bucie i się nią ukuł by się rozpłakać. Ciekawe ale nie czas się nad tym zastanawiać.
-Cieszę się że muzyka się podobała- powiedziałem chowając skrzypce na swoje miejsce i dla zabawy się kłaniając.
-Dla Panny mogę być i samym Diabłem- powiedziałem z wrednym uśmieszkiem by następnie się lekko zaśmiać -Żartuję sobie. Lubię droczyć i drażnić się z ludźmi- dodałem puszczająca tak dla zabawy oczko
-Szczerze nie uważam się za Bohatera. Nigdy nim nie byłem i nie będę. Sam wiem że wiele nie zrobiłem przy pomocy. Jednak jak to się mawia "Nawet niewielka pomoc jest przydatna i niezauważalna lecz jej brak już tak" oznajmiłem spokojnie
-Cieszę się że dzięki mojej niewielkiej pomocy Panny znajomi są bezpieczni. dodałem na wzmiankę o tym iż dzięki mnie jej część znajomych jest bezpieczna. Na wypowiedź swojego przyjaciela z dzieciństwa przewróciłem oczami
-A ty dalej to pamiętasz? A mam tobie przypomnieć kto się śmiał z mojego pstrokatego wdzianka jakie nosiłem na dwór bo zawsze coś rozdzierałem i tak sobie łatałem w domu to "podwórkowe" ubranie? To już wiesz czemu zawsze miałeś piasek we włosach. Wtedy wyglądałeś jakbyś miał na głowie ciasto w kształcie makaronu posypane brązowym cukrem powiedziałem kiwając głową
-Aż mam ochotę przegryźć coś słodkiego dodałem z wyczuwalnym żartem by było wiadomo że się tak droczę, po czym moja mina spoważniałą gdy usłyszałem co kobieta powiedziała.
-Naprawdę? zapytałem dla zabawy z pokrętnym uśmieszkiem
-Potwierdzenie byłoby miłe zacząłem patrząc się na kobietę
-Ale co to byłaby za zabawa gdybym wiedział że Panna naprawdę jest przyjaciółką Yuri? To by zepsuło całą tajemniczą otoczkę tego balu. mówiąc to lekko się zakręciłem w miejscu lekko dłońmi robiąc w ten sposób krąg wskazując w ten sposób cały ten obszar. Zrobiłem to tak aby nie uderzyć panny Tsubaki a mojemu przyjacielowi dać "przyjacielskiego" lekkiego kuksańca w ramię.
-W dodatku fajniej jest czuć ten dreszczyk tajemnicy rozmawiając z innymi osobami. Z tą myślą "że ta dama może być przyjaciółką Yuri". Tylko dodaje ochoty aby poznać i samemu się przekonać czy to prawda czy nie. Jak to ktoś kiedyś powiedział "Miłość jest jak przyroda. Czasem coś daje a czasem zabiera. Jednak zabawa mimo wszystko zawsze pozostanie zabawą i da radość". powiedziałem i przekrzywiłem lekko głowę w bok
-W sumie mogłem coś pokręcić może powinno być że "miłość przychodzi i odchodzi, a dobra zabawa nigdy nie zaszkodzi?" hmm...a mniejsza o to. dodałem lekko zbywając tą swoją wypowiedź wzruszeniem ramion
-Jeszcze raz jestem wdzięczny za to iż tak urodziwa Panna wstawiła się za mną bym mógł wnieść swoje wyposażenie dodałem lekko się kłaniając
-Chociaż mogło zabrzmieć to dwuznacznie stwierdziłem na głos bardziej do siebie. W sumie specjalnie w końcu wspomniałem że lubię się drażnić i droczyć z ludźmi, a mój lekki uśmieszek tylko potwierdzał że wypowiedziałem to specjalnie. Po czym uśmiechnąłem się wrednie
-To ja was zostawię byście sobie poplotkowali i pójdę sobie zapolować na jakąś świeżą krew mówiąc to dla zabawy pokazałem swoje ostre kiełki dodatkowo palcami wskazującymi je wydłużając dla dodania większego "efektu grozy" lekko zasyczałem by następnie się zaśmiać.
-Że tak pozwolę sobie rzucić przyjacielską "groźbą" mówiąc ostatnie słowo zrobiłem cudzysłów
-Jeszcze z Panną nie skończyłem i zapewne jeszcze pozwolę sobie pannę upolować na pogawędkę dodałem i delikatnie ucałowałem wierzch jej dłoni
-Jakbym był potrzebny będę udawał walniętego wampira przy stoliku racząc się kieliszkiem wina i obserwując sobie ludzi ewentualnie ich wkurzając i drażniąc dodałem jakby to było coś normalnego i dla zabawy chwyciłem kawałek swojego płaszcza zasłaniając nim tak swój przód by widać było tylko kawałek mojej twarzy od nosa w górę. Po chwili już opuściłem płaszcz który zwisał tak jak powinien i niespiesznie skierowałem się w stronę jednego ze stołów nucąc sobie coś pod nosem. Oczywiście jeżeli mój przyjaciel bądź panna tsubaki chcieli mnie zatrzymać to zostałem
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 25
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864
GG: 8518406
Multikonta:

Re: Wielka Oaza

Postprzez Yamiyo » 2 lip 2017, o 19:13

Obrazek
Krwawy Bal
Tsukune - ranga C (seria misji) - 21/30

Strażnicy nic nie odpowiedzieli tylko po prostu sobie poszli. Czy zapamiętali propozycję Tsukune? Być może. A może to brzmiało w ich uszach jak groźba? Jeśli tak, to nie dali tego po sobie poznać. Kto jednak wie jak potoczy się ten bal? Może Tsukune wkrótce im się przypomni, jeśli jakaś walka się tutaj zacznie? Może nawet zaczną walczyć przeciwko chłopakowi? Jednak nie wybiegajmy w przyszłość i nie straszmy nikogo.
- Jest Pan bardzo skromny, Panie Kuro - powiedziała Tsubaki, odpowiadając tym samym na słowa Tsukune o tym, że nigdy nie uważał się za bohatera. W jej oczach (i w oczach jej znajomych) jednak prezentował wyżyny bohaterstwa, a jego skromność tylko zapunktowała. Świadomie bądź nie Tsukune zdobył dodatkowy punkt, co mógł wyczytać na jeszcze bardziej uśmiechniętej twarzy swojego zleceniodawcy. Ten pokiwał głową na "wspomnienie z dzieciństwa". Tsukune idealnie potrafił dostosować się do sytuacji i zagrać dobre przedstawienie. Wskazał też na stół wypełniony słodkościami. Jeśli Kuro miał ochotę, to mógł spokojnie pałaszować. W końcu miał ochotę na coś słodkiego, nie? A może to była tylko gra, mająca na celu ubarwienie całej tej sytuacji? W każdym bądź razie, Kijin postanowił albo rzeczywiście wskazać towarzyszowi ten stolik albo zrobił to, bo tak nakazywały reguły tej gry. Kijin i Tsubaki z uśmiechem słuchali tego co Tsukune mówił o miłości i zabawie. Czyżby nawiązywał do tego, że tak na prawdę Kijin nie kocha Yuri?
- Nie ma problemu - powiedziała, gdy tylko chłopak wspomniał o wyposażeniu i o tym, że zabrzmiało to dwuznacznie i o tym, że idzie zapolować i ją także upoluje i o tym, że będzie rozrabiał - Zachowuj się jednak w miarę w porządku, bo nie będzie nam dane znowu pogadać, Panie Wampirze. W lochach bądź na szubienicy ciężko się rozmawia.
Uśmiechnęła się, jednak wyraźnie ostrzegając Tsukune. Taki wielki i bogaty pan mógł przecież bez najmniejszego problemu wybudować szubienicę czy loch. A może to była tylko przenośnia? W każdym bądź razie ... co za dużo to niezdrowo. Kobieta i Szlachcic ukłonili się Tsukune i dali znak, że ten może odejść. Ten po chwili jednak kogoś zauważył. Grubego chłopaka mniej więcej w jego wieku. Do tego niesamowicie gustownie ubranego. To był pewnie jeden z pretendentów do ręki Yuri. W sumie to chyba biedna dziewczyna, jeśli taki ktoś zostanie jej mężem, prawda? Oczywiście nie sam wygląd się liczy, prawda? Zasobność portfela i "długość miecza" (a ten był całkiem długi) też. Dobra. Narrator żartował. Liczył się także charakter, ale charakterem też nie wygrywał:
- Hej, ty. Gościu z metalowym łapskiem! Podejdź! To rozkaz! - krzyknął gdy tylko zobaczył Tsukune. Rozpuszczony chłopak z bogatego domu, który myśli, że wszystko mu się należy i jest cholera wie jaki boski i, że jest pępkiem świata co najmniej. No i oczywiście, że może wszystkimi pomiatać. Bo niby czemu nie? No, ale jego miecz jednak robił wrażenie (taki prawdziwy, co go miał u pasa - na arcie jest wyciągnięty). Jednakże ... czy potrafił się nim posługiwać? Jego tusza mówiła, że jednak nie jest jakoś specjalnie szybki i zręczny. Nie rozpoznał też rękawicy łańcuchowej, więc pewnie nic nie wiedział na temat walki. Zwyczajna pokazówka.
Yamiyo
 

Re: Wielka Oaza

Postprzez Tsukune » 2 lip 2017, o 20:45

22/30

Postanowiłem nie odpowiadać na stwierdzenie Tsubaki co to mojej skromności. Skoro tak uznała niech tak uważa ja jednak wiem że skromności w tym wcale nie było, a może sam tak uważałem i sam nie doceniałem wkładu jaki przyniosłem w tamtym czasie? Cóż mogło tak być w końcu nigdy się takimi sprawami nie przejmowałem i nie zamierzałem. Zastanawiałem się po swojej wypowiedzi o miłości czy przypadkiem skrycie nie powiedziałem o planach Kijina? Nie, to nie to po prostu były to moje własne słowa ale jak to zawsze jest gdy powie się "że ktoś kiedyś powiedział" nie uzna się ciebie za nieczułego czy tam kobieciarza w końcu nie mówisz tego co uważasz tylko kogoś cytujesz.
-Nie mam zamiaru robić nic niestosownego. No chyba że to będzie zabawne i oczywiście w granicy rozsądku. Jednak nie mam zamiaru też psuć Panny wizerunku w końcu się Panna za mną wstawiła, więc jeżeli nikt mnie nie zmusi będę starał się być niewidoczny i postaram się być w miarę normalny dodałem pokazując swoje ząbki w wrednym uśmieszku
-Jeżeli loch dałoby się porównać do jaskini to powiedzmy że za dziecka już się dowiedziałem jak tam jest dodałem wzruszając ramionami -Mokro, zimno i ciemno. O wygodzie nie wspomnę. A teraz pozwolę się oddalić bo od tych moich durnych i zbyt długich monologów nie mam już wystarczająco nawodnionego gardła więc udam się uraczyć kieliszkiem wina dodałem znowu się kłaniając tej dwójce i udając się w stronę stołów.
-A co to chodząca świnia w puszcze? usłyszałem w głowie na widok jakiegoś chłopaczka w zbroi i z mieczem. Z trudem ale jednak powstrzymałem się przed lekkim zaśmianiem na ten komentarz. Udałem że go nie zauważyłem i nie usłyszałem zamyślony czymś. Tak udałem się do stolika, zgarnąłem kieliszek z winem, sprawdziłem jego kolor, następnie zapach, kolejną czynnością było lekkie zakręcenie kieliszkiem a po tym kolejne powąchanie płynu by na koniec zwieńczyć to niewielkim łykiem napitku by z tym kieliszkiem udać się do jednego z miejsc i oprzeć się plecami o niewielki kamień i tak obserwując otoczenie. Zrobiłem to dla bezpieczeństwa aby "grubcio" którego kolokwialnie mówiąc olałem nie zaatakował mnie w plecy. A dzięki temu że się rozglądam jestem gotowy zrobić unik gdyby chciał mnie zaatakować.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 25
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864
GG: 8518406
Multikonta:

Re: Wielka Oaza

Postprzez Yamiyo » 3 lip 2017, o 19:21

Obrazek
Krwawy Bal
Tsukune - ranga C (seria misji) - 23/30

Chodząca świnia w puszce? A to dobre! W każdym bądź razie ten, którego Tsukune tak nazwał naburmuszył się i tupnął nogą. Ktoś śmie go ignorować? Jego! Wielkiego Pana ...! Tutaj powinno być jego imię, ale koleś tak bardzo niewiele znaczy w tej historii, że narrator nie wymyślił mu jeszcze imienia. Nie był jednak zadowolony z takiego obrotu sprawy.
- Hej, ty! Do kurwy nędzy! Nie ignoruj mnie! - krzyknął i zbliżył się na odległość jakichś 2 metrów od Tsukune. Ten nic od niego nie wyczuwał.
Koleś nie posiadał chakry albo posiadał jej bardzo mało.

Ale stał tam i wyciągnął nawet ten wielki miecz, który wycelował w chłopaka. Przy wyprostowanej ręce (trzymał miecz jedną ręką) i mieczu skierowanym w ten sposób, czubek tego miecza znajdował się niemalże jakieś 35 centymetrów od brzucha Kuro. Wystarczyło, że ten zrobiłby jeden krok w przód i młody wampir byłby pierwszą ofiarą tego całego balu, który jak twierdził Kijin pewnie będzie krwawy. Oczywiście do walki póki co nie doszło.
- I co?! Drogi tłumie! Mam zabić tego śmiecia?! - wykrzykiwał w tłum, jakby oczekując potwierdzenia. Skandowania, które zabije wroga. Jak to się mówiło? Vox Populi, Vox Dei. Jednak to nie miało nic wspólnego ani z demokracją ani z religią. To była po prostu zwykła pokazówka. To było tak jakby małe dziecko grożące swojemu ojcu. Co taki ktoś mógł zrobić w walce z doświadczonym shinobim jakim był Tsukune? Trzeba było jednak jakoś zakończyć tą farsę. Bezkrwawo. Ewentualnie krwawo. Straż jak zwykle nie reagowała. Być może dlatego, że znali tego gościa. Być może dlatego, że jego bogactwo go chroniło. Być może jednak zainterweniują jeśli dojdzie do walki? Kogo będą wspierać? Tsukune pewnie miał mniejsze szanse na wsparcie strażników. Chociaż kto wie? Po jego stronie stała Tsubaki i Kijin, których jednak tutaj nie było. W międzyczasie muzycy zaczęli grać walca, obwieszczając początek tego jakże dziwnego balu.
Yamiyo
 

Re: Wielka Oaza

Postprzez Tsukune » 3 lip 2017, o 20:25

24/30

Bardziej się spodziewałem że grubcio od razu mnie zaatakuje bez takiej pokazówki. Jednak postanowił się popisać. Ja spokojnie wypiłem kolejny łyk wina ignorując to
-A więc wielcy strażnicy pozwolą od tak bezkarnie i bezpodstawnie mnie atakować tej oto personie. zawołałem głośnio wskazując ruchem głowy grubego osobnika. Miałem zamiar tym sprawdzić czy każdego będą traktować na równi czy też nie. Mogli się tego domyślić od razu po moich słowach
-Jeżeli nic panowie nie zrobią będę zmuszony zaatakować tą oto personę w samoobronie możliwe nawet iż ze skutkiem śmiertelnym oznajmiłem ze spokojem zerkając na nich kątem oka.
-Poza tym nie lubię jak ktoś zachowuje się jak rozpieszczone dziecko i myśli że mu wszystko wolno bo jest bogaty. Odpowiem tobie że nie. Widziałeś kiedyś czyjąś śmierć? Wiesz jak to jest widzieć i czuć jak droga tobie osoba umiera w twoich ramionach? Wiesz w ogóle z czym wiąże się zabicie kogoś? zacząłem mówiąc głośno i wyraźnie by każdy mógł to słyszeć. Wypiłem do końca wino i odstawiłem kieliszek na kamień o który się opierałem -Zapewne nie bo nawet jak się lekko zatarłeś każdy dbał o ciebie jak o jakąś starą porcelanę. Ja zaś wiem czym jest prawdziwy ból i cierpienie. Przeżyłem porwanie i tortury. powiedziałem głośniej po czym odchrząknąłem
-A to że nie zareagowałem na twoje wołanie było spowodowane tym iż myślami byłem gdzie indziej,
a dokładniej byłem przy rozmowie jaką odbyłem parę chwil temu z piękną Panną.
gdy to powiedziałem rękawicą chwyciłem za jego miecz i tak przejechałem do jego rękojeści stając z boku by nie miał możliwości pchnąć mnie ostrzem w brzuch
-Więc może jako wielki i wspaniały oraz wyrozumiały szlachcic będziesz tak miły i tą niewielką zniewagę puścisz płazem? W końcu po co psuć gościom zabawę z tak błahej sprawy? zapytałem na głos tak by każdy to słyszał po czym dodałem ciszej do grubica
-Takie wspaniałe miłosierdzie może tylko dodać tobie punktów u paru pań i pewnej personie jaka gra tu główną rolę. To chyba dobry układ prawda? Powiedziałem kończąc swą wypowiedź pytaniem. Mówiłem to tak cicho by tylko owy osobnik to usłyszał.
-I chyba nie chcesz walczyć z kimś kto brał udział w walkach jakie się odbywały jakiś czas temu podczas odbywanego tutaj Turnieju a raczej zamachu jaki był tu przeprowadzany powiedziałem to równie cicho by dać mu świadomość kim tak naprawdę jestem.
-Mogłeś mu powiedzieć że jak cię zaatakuje to mu jego własnym ostrzem wyprujesz flaki i powiesisz za nie do góry nogami usłyszałem w głowie
-To...to całkiem ciekawy pomysł. Kiedyś to na kimś chętnie wypróbuje stwierdziłem na wypowiedź swojego alter ego. Po tej krótkiej rozmowie samym z sobą lekko odepchnąłem broń a raczej dłoń grubcia w której trzymał miecz na bok i spokojnie się oddaliłem. Byłem gotowy ewentualnie zrobić unik w lewo lub prawo bądź odskoczyć do przodu. Ewentualnie zablokować się rękawicą spychając jago atak w bok. Następnie gdybym miał okazję cóż...może uderzyłbym go z plaskacza w twarz albo przyłożył palec do gardła mówiąc coś w stylu "W tej chwili już byś się wykrwawiał" albo może po prostu to olał i tylko się bronił. Ciężkie decyzje
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 25
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864
GG: 8518406
Multikonta:

Następna strona

Powrót do Sabishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość