Las wielkich palm

Prowincja w regionie Samotnych Wydm, wysunięta najdalej w kierunku zachodnim. Zamieszkana jest przez Ród Ayatsuri, starający się strzec granic tego terytorium - niestety, jest to trudne zadanie ze względu na wielkość Sabishi oraz sąsiadujące z prowincją nieznane tereny. Krajobraz okolicy jest dosyć monotonny - gdziekolwiek nie spojrzeć, wszędzie ogromne połacie pustyni, z niewielkimi wyjątkami w postaci oaz. W trakcie podróży można się czasem natknąć na gliniane budynki, doskonale zamaskowane. Pośród piasków tych ziem można też znaleźć wędrowne osady Szczepu Kaguya.

Re: Las wielkich palm

Postprzez Kiku » 11 wrz 2018, o 09:18

Oho, Kiku chyba trafiła w jakiś słaby punkt planu lub nawet samej nieznajomej. Zakłopotanie? Irytacja? Zażenowanie? Ciężko było określić emocje zakapturzonej postaci, ale coś było nie tak, jak sobie zakładała. Tak czy inaczej - nie miało to teraz większego znaczenia, bo informacja była znikoma, niepewna i średnio użyteczna, ale potwierdzała nieco założenie, które Tsukiko nie chciała, aby się potwierdziło. Coraz więcej rzeczy wskazywało na to, że to właśnie Shido jest ukryta pod kapturem i wykręca na własnej rodzinie wielki przekręt. Tylko to wszystko jakoś nie pasowało do siebie. Coś było nie tak.
- Myślałem, że Sekotatmi ma chociaż tyle jaj, aby załatwić sprawę osobiście. - rzuciła Kiku tonem okraszonym zdenerwowaniem. - A on wysyła jakąś gówniarę, która nie rozumie sytuacji. Ani ja, ani ty nie stawiamy warunków. Jeżeli nie zrobisz tego, co chcę, to nie dostaniesz umowy. Wtedy będziecie musieli zabić całą rodzinę i nawet jeżeli wam się to uda, to ta sprawa będzie większa, niż moglibyście sobie z nią poradzić. Zawiśniecie za zbrodnie. Więc, z łaski swojej, zamknij jadaczkę dzieciaku i pokaż mi córkę. - dodała z pełną determinacją, cedząc słowa przepełnione złością, jakby w każdej chwili mogła wybuchnąć złością i rzucić się z pięściami na nieznajomą. Była to poniekąd gra. Prawda, gotowało się w niej, ale nie postąpiłaby teraz tak lekkomyślnie. Chodziło o życie Shido, a nie jej. Nie mogła ryzykować, chociaż i tak to teraz nieco robiła. Musiała, bo inaczej jej plan mógł spalić na panewce.
- Dziecko drogie, gówno wiesz o biznesie. Po pierwsze - to nazywa się umową. Po drugie - jak dam obydwie, to możesz wytrzeć sobie oczy nimi, jak Sekotatmi skarci cię tak, jak takie smarkule powinno się karcić. Aby umowa sprzedaży była ważna muszę mieć i ja umowę z kompletem podpisów. A sprzedaję to Sekotatmiemu za moją córkę, więc kto podpisze papier? - dalej mówiła tak, by wiadomo było, że jej ubliża i ma ją za nic. Chciała ją sprowokować, sprawdzić. Mimo wszystko nie mogła ryzykować w pełni, więc ruszyła w stronę kamienia, wyciągając jedną umowę z kieszeni.
- Boisz się mnie, jesteś przesadnie ostrożna. Myślałem, że Sekotatmi wynajmuje porządnych zbirów. Gniew ojca, któremu się odbiera córkę jest ponad wyobrażenie. Słusznie robisz. - mówiła, podchodząc, a na koniec krzywo uśmiechnęła się. Rysowała siebie jako osobę, która jest twarda i nie da się zastraszyć. - Jedną umowę mogę zostawić, ale na drugiej muszę mieć podpis. - powiedziała i odłożyła papier we wskazane miejsce, a po chwili wyciągnęła drugi i rozwinęła na kamieniu.
- Ale najpierw muszę zobaczyć swoją córkę całą i zdrową. Wasze zapewnienia o jej stanie są dla mnie gówno warte. Chcę ją widzieć! - podniosła głos na koniec. Wciąż czekała na chwilę ze sztuczką. Nie odchodziła od kamienia, a jej dłoń spoczywała na kartce, na której wymagała podpisu. W całej tej sytuacji nie stawiała oporów przed oddaniem farmy, by nieznajoma wiedziała, że nie to ją interesuje, a Shido. Z nimi było na odwrót, ich interesowała farma, a nie Shido. Chciała współpracować, ale na swoich zasadach.
Oczywiście jej ostrożność podczas tego wszystkiego nie zmalała. Wciąż bacznie obserwowała zakapturzoną postać i nasłuchiwała otoczenia. Była gotowa do uniku, gdyby tylko tego wymagała sytuacja. Nie zakładała planu ataku, bo na to wpływało zbyt wiele czynników. Wyjątkowo ważne dla Kiku było dostrzeżenie czegoś więcej na temat wyglądu nieznajomej. Chciała porównać jej sylwetkę i wzrost ze swoim, bo przecież sama rzekomo przypominała Shido nie tylko z charakteru. Jakby dostrzegła coś więcej, to byłoby świetnie. Największym dowodem byłby kolor włosów, to chciała ujrzeć szczególnie.
#339999
Obrazek
Rly?
Avatar użytkownika

Kiku
 
Posty: 73
Dołączył(a): 31 lip 2018, o 14:18
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Opalona i wysportowana; proteza zamiast prawej ręki; ciemno turkusowe włosy; złote oczy; biała koszulka na ramiączkach odsłaniająca brzuch; złoto-czarny płaszczyk zawiązany wokół bioder; grafitowe szorty; naszyjnik z bursztynem.
Widoczny ekwipunek: Czarna torba nad prawym pośladkiem; szara, metalowa tonfa za paskiem z prawej strony
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6072&p=93316#p93316
GG: 0
Multikonta:

Re: Las wielkich palm

Postprzez Shikarui » 17 wrz 2018, o 18:43

Obrazek
Baron [ C ]
24
Tsukiko "Kiku" Ayatsuri


Twoje słowa ginęły w cieniach, pochłaniane przez płomienie. Perswazja - oto, co ci dano. Oto, czym próbowałaś złamać dziewczyneczkę, która przed tobą stała. Śmieszną podróbkę prawdziwych, mężnych ninja, których powinna reprezentować. Początkowo nie widziałaś żadnej reakcji na swoje słowa, jakby rzeczywiście niknęły, nie mając najmniejszej mocy sprawdzej, albo to twoje zmysły były na tyle ułomne, że nie wyłapywałaś już większych zmian. Prócz tych malutkich drgnięć, które mówiły więcej, niż tysiąc słów. Satysfakcjonowały, co? Pozwalały ci zapędzać ją w róg, podczas gdy ty zbliżałaś się coraz bardziej i bardziej.
Niewiele byłaś w stanie dostrzec pod płachtą nocy i płaszczem, który otulał drobną dziewczynę. Blask pochodni bardziej oślepiał, ale przynajmniej rysował sylwektę przed tobą, która ściskała drewno w swojej dłoni tak mocno, jakby od tego zależało jej życie. Może zależało? Gdzie broń, gdzie sławne zbiry, które powinny same ustawić na ciebie pułapkę, gdzie strach, który to ty powinnaś odczuwać, a który to zdawała się odczuwać ona? Ona miała być wilkiem, tak sobie to zamarzyła. Ty miałaś być pastuszkiem, który wilkowi przyprowadzi owieczkę. Smaczną, ciepłą, obszytą miękkim futrem, tłustą do obrzygu, by bestia na pewno nasyciła się tym, co jej podasz. Nie było czuć w powietrzu woni siarki, którą napakowany był brzuch owcy, a wilk był zbyt łasy na zdobycz, żeby zastanowić się nad tym, że owca się nie rusza zbyt naturalnie, że nie brzmi tak, jak powinna brzmieć, skoro to ty podstawiałaś jej głos i że te podrygi, które tworzy, choć względnie naturalne, nie należą do tych, które dokładnie zapisała w swojej pamięci. Byłaś tu tylko - albo aż - aktorką. Wystarczyło jedno potknięcie, jedno fałszywe słowo i... no właśnie - i co? Wilk zaatakuje, przecież tak powinno być w tej bajce. Miał ostre kły i jeszcze ostrzejsze pazury, przed tym przestrzegali, na to byłaś gotowa. Co dostałaś? Małego wilczka, którego kiełki mogły co najwyżej pokąsać.
Na pewno?
Dziewczyna powoli odłożyła pochodnię, którą trzymała, na kawałek kamienia obok siebie - to, co powinno być ścianą, a co teraz było jej wspomnieniem. Płomieniem przemieścił się pod inny kąt, ale źródło światła, jakie obłaziło ten teren, nie zmalało. Powoli cofnęła ręce do siebie, wsuwając je pod płaszcz, ciągle dbając o to, by jej twarz nie została przypadkowo odkryta przez głęboki kaptur. Miecz miał zazwyczaj dwie strony ostre - prawdopodobnie jej widok również był mocno ograniczony. Przypuszczenia, przypuszczenia.
- Córka sama do ciebie przyjdzie. - W tym półmroku widziałaś ruch pod płaszczem. Ruch jej rąk. I od razu skierowała się do ciebie, robiąc te dwa kroki, by pochylić się i sięgnąć na papier, jakby nagle przestała się wszystkiego bać. A przynajmniej przestała się bać tego, że znajdzie się w zasięgu rąk nie takiego malutkiego mężczyzny, nie mając pojęcia o tym, że to ktoś w przebraniu. Że znalazł się ktoś sprytniejszy od niej.
Obrazek
White skin
but you're no white dove
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 680
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Las wielkich palm

Postprzez Kiku » 17 wrz 2018, o 21:15

Jakie to życie bywało emocjonujące! Jak potrafiło wzbudzać tak dobrze znane uczucia w tak nieznane dotychczas sposoby. Tsukiko dotychczas była przekonana, że jej serce najszybciej bije podczas walki, chociaż w tym momencie wahała się czy aby na pewno. Podstęp i gra, która mogła kosztować życie kogoś więcej, niż tylko ją lub jej przeciwnika. Stawka była wysoka a Kiku musiała dawać z siebie wszystko nawet w kwestii aktorstwa, które było jej obce. Pewność siebie dla głupich była tym samym, czym klapki na oczy dla koni. Młoda Ayatsuri nigdy nie uważała siebie za geniusza, ale miała świadomość, że sprytu jej nie brakuje. Dlatego też teraz tak pewnie grała rolę twardego, wkurzonego ojca, który chce odzyskać córkę. Stawiała na to, że Shido nie znała ojca od tej strony, a więc nie mogła spodziewać się pewnych zachowań. Zapewne pierwszy raz mogła dostrzec rzekomego Nobuo w takich okolicznościach. Kiku nie próbowała udawać kogoś, kim nie była, a raczej sama tworzyła rolę, której Shido nie znała, ani nawet Nobuo. To ona wyznaczała jaki był jej ojciec w tym momencie i nie musiała podrabiać swej wiarygodności - była kimś innym, ale czy wiedziała to Shido?
Ruch pod płaszczem. Nie dało się tego nie dostrzec. Następnie jakby nieznajomą opętał jakiś inny duch. Najwidoczniej był to ten, który nie znał strachu i nerwów, które wcale nie były obce prawowitej właścicielce ciała. Jednak Kiku nie wierzyła w bzdury z duchami. Jej życie było pozbawione fantastyki i delikatności, a odziane było w twarde zasady brutalnego świata ninja. Co dawało odwagę słabym? Broń. Nagłe zbliżenie się było zapewne podstępem. Nieznajoma mogła czekać na ruch Kiku gotowa, by wykonać go szybciej.
- Nie uwierzę w te bzdury! Przestań ze mną grać w gierki! Chcę ją widzieć tu i teraz. - znów emocje zdawały się ponosić Nobuo, ale nie Kiku. Ona dalej tworzyła rolę, w którą się wcielała. Wyprostowała się i bacznie patrzyła na nieznajomą, która zbliżyła się. Nie mogła teraz nic zrobić, bo jej przeciwniczka była gotowa. W głowie pojawiła jej się myśl, że często od samej broni jest silniejsza jej groźba. Jeżeli to Shido, to walka nie powinna być jej mocną stroną, a jeżeli nie jest to Shido... to cały plan staje pod znakiem zapytania, a Shido znajduje się w niesamowitym niebezpieczeństwie. Teraz nie mogła ryzykować.
Czekała na inny moment. Musiał nastąpić taki, który wskazywał na pełnej uwagi nieznajomej. Najlepiej gdyby była to chwila, w której chowałaby umowę lub odwracała się. Chodziło o to, aby nie mogła dostrzec dokładnie ruchów Kiku pod postacią Nobuo.
Gdyby nastąpił "ten" moment, to jej noga natychmiast ruszyłaby, aby podciąć nieznajomą. Miała ten ruch wyćwiczony, zatem liczyła na powodzenie. W tym samym momencie upuściłaby na ziemię jednego senbona, do którego przyczepiła nić chakry, zaś drugą ręką chwyciła za kunai, który to najszybciej jak się dało miał powędrować w stronę szyi nieznajomej. Oczywiście nie chciała jej zabić, zatem ostrze jedynie naciskałoby niebezpiecznie na skórę. W miarę możliwości postarałaby się ściągnąć płaszcz nieznajomej z głowy.
Gdyby jednak nie nastąpił żaden "ten" moment, to najzwyczajniej w świecie kontynuowałaby całe przedstawienie. Obserwowała co się dzieje i reagowała. Naturalnie cały czas przygotowana była do starcia. Stawiała na szybki unik, a w ostateczności bloki.
A gdyby wydarzyło się coś niespodziewanego... no to działałaby spontanicznie. W końcu nie dało się przewidzieć wszystkiego i przygotować na wszystko. Jej plan zakładał jedynie sukcesy, tak jak zawsze. Teraz nie mogło być inaczej. Liczyła na siłę swojego podstępu, zaskoczenia i szybkości, a także własnych umiejętności. Była to jej pierwsza tak poważna misja. Traktowała to jak swoisty test czy naprawdę nadaje się do prawdziwych misji dla ninja, a nie takich, które mógłby wykonać każdy.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
#339999
Obrazek
Rly?
Avatar użytkownika

Kiku
 
Posty: 73
Dołączył(a): 31 lip 2018, o 14:18
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Opalona i wysportowana; proteza zamiast prawej ręki; ciemno turkusowe włosy; złote oczy; biała koszulka na ramiączkach odsłaniająca brzuch; złoto-czarny płaszczyk zawiązany wokół bioder; grafitowe szorty; naszyjnik z bursztynem.
Widoczny ekwipunek: Czarna torba nad prawym pośladkiem; szara, metalowa tonfa za paskiem z prawej strony
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6072&p=93316#p93316
GG: 0
Multikonta:

Re: Las wielkich palm

Postprzez Shikarui » 17 wrz 2018, o 22:52

Obrazek
Baron [ C ]
26
Tsukiko "Kiku" Ayatsuri


Nawet najmniejszy kotek, najbardziej bezbronny, zawsze walczył przyparty do ściany. Kiedy było się zaś ojcem, któremu ktoś wykradł córkę, walczyło się podwójnie mocno. Żyły wypełniała czysta siła, która wtłaczana w mięśnie pozwalała przekroczyć własne możliwości, adrenalina była dodatkiem, jeszcze jednym ze wspomagaczy, ale nie miała niczego wspólnego z tajemną mocą, która opętywała człowieka i wybijała prosto z jego serca, kiedy ktoś, na kim ci zależało, miał zniknąć z twojego życia. Tak po prostu. Ty nie znałaś Shido. Ale Shido, jak słusznie zostało zauwżone, na pewno nie znała też swojego ojca od tej strony. To zagrożenie, tak sztucznie stworzone, zagęszczało atmosferę do stopnia, w której powietrze mogłabyś pokroić nożem. Noc, która zawsze przynosiła wytchnienie, chwilę ulgi w swoim mrozie przenikającym do kości, dziś przyniosła tylko gorąc i duchotę. Wszystko przez te emocje. Nerwy? Czy ty się denerwowałaś, czy może jednak czułaś ekscytację z powodu wszystkich niespodzianek i sekretów, które kryły się w twoim wnętrz i czekały, aż odsłonisz swoje karty? Miałaś parę w rękawie, a jedną leżącą już przed Shido. Och przepraszam, miałam na myśli - przed tą groźną członkinią organizacji, która promieniowała grozą. Wilk, który był łowcą. Łowca, który miał stać się ofiarą niepozornej Kiku Dratewki. I nie będzie żadnego dobrego zakończenia tej historii, bo nie pojawi się myśliwy, który uwierzy w poprawę złego Wilka z lasu i rozpruje mu brzuch, by oczyścić go z toksyn, a potem zszyje go z powrotem, pojąc złaknionego wilka wodą. Niech nie ostrzy pazurów na majątek, tego wszak pod dostatkiem. Tylko że to miał był wilk syty i Dratewka miała być cała. W końcu taka rola zrozpaczonego ojca - poświęcić wszystko, żeby tylko ratować córkę. I tak się miało stać. Mężczyzna naprawdę gotów był położyć własną głowę na pniu i pozwolić ją sobie ściąć, byle tylko po raz ostatni zobaczyć, jak Shido się uśmiecha - i wraca bezpiecznie do domu.
Mimo tego, że z łatwością można się było domyślić, że nieznajoma, jakże tajemnicza, wykonała właśnie jakąś technikę, albo przygotowała jakąś paskudną bombkę czy notkę, to nic się nie stało, co zwróciłoby twoją uwagę. Otocznie nie zmieniło się, nie nastąpił żaden wybuch, nie dostrzegałaś niczego bardziej niepokojącego. Tylko że tutaj mało co można było dostrzec. Najbardziej zadziwiające było to, jak śmiało podeszła po tych paru ruchach po kartkę. Miałaś mnóstwo okazji na otwarcie. Dziewczyna pochyliła się jak gdyby nigdy nic, chcąc odebrać to, co podtrzymywałaś, bezcenny zwitek papieru dający jej dostęp do farmy kaktusów (?) i czyniący ją jej własnością, pozbawiona jakiegokolwiek strachu i niepewności, choć być może wewnętrznie się bała. Nie widziałaś natomiast tego strachu w jej ruchach. Była rozproszona tak, jak żaden profesjonalny shinobi nigdy nie powinien być, a już na pewno nie kiedy prowadzi tak ważą transakcję. Zresztą jej cisza, jej reakcje na twoje słowa, ta cisza, którą cię raczyła i słowa, które brzmiały tak, jakby nie miała już pomysłu, co powiedzieć więcej. Wszystko układało się na całokształt stwierdzenia, że rzeczywiście nie masz do czynienia z profesjonalną kunoichi.
Bo nie miałaś.
Konoha reppu podcięła dziewczynę, która pisnęła i poleciała bezwładnie w dół, wyciągając ręce i próbując się czegokolwiek chwycić. Nie miała czego. Uderzała ciężko o podłoże, a ty płynnie dokończyłaś wszystkie ruchy, nie mając praktycznie żadnego oporu. Kunai przeciął sznurek pod szyją i płaszcz rozwinął się wokół dziewczyny, opadając częściowo na jej ramiona. Wystarczyło tylko odsłonić jej kaptur i... twoim oczom ukazała się turkusowo-włosa dziewczyna. Zadziwiająco podobna do ciebie. Zaciskała z całych sił swoje powieki, kurczył się nieco, spinając mięśnie, czując podmuch ostrza przy swojej szyi, które to ostrze nigdy jej gardzieli nie dotknęło. Nie miało dotykać.
Cisza.
Shido w końcu uchyliła powieki, spoglądając na ciebie niepewnie.
Obrazek
White skin
but you're no white dove
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 680
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Las wielkich palm

Postprzez Kiku » 17 wrz 2018, o 23:33

Nerwy i stres były domeną ludzi rozsądnych, mierzących siły na zamiary i trzeźwo oceniających sytuację. Kiku nie należała do żadnej z tych grup. Była wciąż młodą dziewczyną, którą targały emocje, a fascynacja zawodem ninja przysłaniała jej świat. Tak naprawdę, mimo częściowego zrozumienia powagi sytuacji, cała ta akcja była dla mniej swoistą rozrywką. Ekscytacja zamiast stresu i nerwów. Nie było to nic dobrego, gdy w rękach miało się więcej niż swoje życie. Ale Tsukiko nie była idealna i wiele jej brakowało nie tylko do bycia wzorem ninja, ale także zwyczajnego człowieka. Miała to swoje zacięcie, które sprawiało, że lekceważyła zagrożenie, że wszystko było dla niej swoistą rozrywką. Jednak to, co napędzało Kiku, to nie świadomość swojej wyższości, swoich asów w rękawkach, ale to napięcie, ta adrenalina i zagrożenie. Wychodziło na to, że lubiła ryzyko. Czy można mieć gorszą cechę jako ninja? Naprawdę ciężko.
Każdy ruch i gest nieznajomej sprawiał, że młoda Ayatsuri nabierała pewności co do swoich spekulacji. To musiała być Shido. Kiku mogła udawać Nobuo, zwyczajnie stojąc i mówiąc, lecz podczas pewnych czynności, w których nie miała wprawy nie ukryłaby tego, że nie jest Nobuo. Podobnie było z nieznajomą, która próbowała zgrywać groźną i tworzyć wrażenie, że jest ninja. Shinobi to nie tylko techniki i sztuki walki, ale także tysiące zachowań, odruchów i drobnych nawyków. Tsukiko wychowywała się w rodzinie, która składała się z samych ninja, zatem wpojono jej złote zasady. Pech w tym, że Kiku nie zawsze je stosowała. Ona podchodziła do sprawy bardziej elastycznie i spontanicznie. Mniej metodycznie, a bardziej intuicyjnie i z prądem.
Dlatego właśnie teraz, gdy rozmawiała z rzekomym porywaczem nie działała według rozsądku i schematu, a ryzykowała i korzystała z własnego, wymyślonego planu. Upadająca nieznajoma była natychmiastowym potwierdzeniem dla Tsukiko, że jej spryt zatryumfował i powinna częściej z niego korzystać, odchodząc od utartych planów działania. Kunai poszedł w ruch, a senbon okazał się być zupełnie zbędny, a nawet nie upuszczony. Ostrze rozcięło sznurek płaszcza, a kaptur został natychmiast ściągnięty, by ujrzeć nikogo innego, a Shido we własnej osoby. Jej podobieństwo do Kiku nie ruszyło samej dziewczyny. Nie jej wygląd przysłonił jej myśli, a sam fakt kim była.
Emocje poniosły Tsukiko. Henge prysnęło jak mydlana bańka, a dziewczyna w mig, ukryta jeszcze w obłoku dymu z techniki, usiadła na Shido tak, by przytrzymać ją na ziemi. Kunai uniósł się w górę i nagle ruszył w dół, by wbić się prosto w... ziemię obok głowy dziewczyny, która mogłaby być bliźniaczką Kiku. Młoda Ayatsuri lewą ręką przytrzymywała przyciśniętą do ziemi oszustkę, zaś prawą wymierzyła jej soczystego, solidnego plaskacza prosto z drewnianej protezy.
- Jak możesz?! - ryknęła Tsukiko i chwyciła dziewczynę teraz również drugą ręką. - Czemu im to robisz, co? Twoja matka odchodzi od zmysłów! Twoi bracia ryzykują życie! Jesteś obrzydliwa. - po tych słowach Kiku chwyciła za kunaia i podniosła się, lecz położyła nogę na Shido, by ją przyciskać wciąż do ziemi. Tak na wszelki wypadek, jakby coś głupiego przyszło jej do głowy. Rozglądnęła się po okolicy, aby upewnić się, że to nie jakaś pułapka. Że nie ma tutaj nikogo innego, kto mógłby jej zagrozić.
- Ayst! Uke! Nobuo! Chodźcie! - krzyknęła ile miała tchu w piersi. Spoglądnęła znów na Shido i patrzyła na nią w milczeniu przez dłuższą chwilę. Spojrzenie zdradzało pogardę i złość. Albo żadne z nich, jeżeli dziewczyna nie potrafiła odczytywać emocji z samego wzroku.
- Zresztą, kurwa, nie tłumacz się mi. Wytłumacz to wszystko im. - burknęła zdenerwowana i znów zaczęła się rozglądać, by sprawdzać okolicę. Czy nikogo nie zwabiła swym krzykiem? Musiała zachować ostrożność. W razie czego była gotowa na uniki, a jeżeli ataki skierowane byłyby na Shido, to wciąż miała metalową tonfę przy pasie, z której mogła skorzystać czy to do odbicia shurikenów, czy ataków wręcz. Techniki... cóż, spróbowałaby jakoś chwycić Shido i rzucić się z nią w którymś kierunku, by nie oberwać centralnie. Innych planów nie było.

Spoiler: pokaż
Statystyki podawałam w poprzednim poście. Tutaj nie wykonuję żadnego jutsu, to nie daję uhide.
#339999
Obrazek
Rly?
Avatar użytkownika

Kiku
 
Posty: 73
Dołączył(a): 31 lip 2018, o 14:18
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Opalona i wysportowana; proteza zamiast prawej ręki; ciemno turkusowe włosy; złote oczy; biała koszulka na ramiączkach odsłaniająca brzuch; złoto-czarny płaszczyk zawiązany wokół bioder; grafitowe szorty; naszyjnik z bursztynem.
Widoczny ekwipunek: Czarna torba nad prawym pośladkiem; szara, metalowa tonfa za paskiem z prawej strony
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6072&p=93316#p93316
GG: 0
Multikonta:

Re: Las wielkich palm

Postprzez Shikarui » 18 wrz 2018, o 10:31

Obrazek
Baron [ C ]
28
Tsukiko "Kiku" Ayatsuri


Wiesz, co miały ze sobą wspólnego ideały, wszystkie doskonałości, które ludzie chwalili i którymi się zachwycali? Jedna, maleńka wspólna cecha, bo przecież jeden Rabin powie tak, drugi Rabin powie nie. Dla jednych ninją idealny będzie ten, który bez zmrużenia okiem wykona wszystkie rozkazy, nie ważne, czy będzie proszony o przewalenie gnoju, przeprowadzenie staruszki na drugi koniec miasta czy zamordowanie całej wioski, do wszystkiego powinien był podchodzić z takim samym profesjonalizmem. Dla innych ninją idealnym będzie ten, który w swoim sercu niesie Wolę Ognia. Płonącą, ciepłą, rozgrzewającą od środka, tak jak ekscytacja zalewała teraz ciebie, nie pozwalając odczuć kąśliwości panienki Mróz, która królowała na terenach Amaterasu nocą. Nie mogła przyjść zimą, więc przychodziła codziennie po zachodzie słońca, kiedy jej jedynym świadkiem był przeklęty księżyc, kryjący w swoich kurtynach zbrodnie szalonych. I tak dwie skrajności, a nadal miały cechę wspólną - ideały, moja śliczna, słodka, szalona Kiku, miały to do siebie, że bardzo szybko się rozpadały. Możesz zamydlać oczy milionom, pokazywać się z jak najlepszych stron, tak jak teraz pokazywałaś piękną stronę ojcowskiej miłości. Och? Na pewno? Może po prostu pokazywałaś kłębiące się emocje, które niemal uśmiechem cisnęły się na twoje zmysłowe wargi, które teraz pluły wyzwiskami? Ach nie, teraz właściwie milczały, bo nie było niczego więcej do dopowiedzenia, kiedy deal miał zostać zakończony w sposób, w który żadna normalna transakcja kończyć się nie powinna. Odegranie roli ojca, które przepełniały emocje, nie stanowiło dla ciebie żadnej trudności. Przecież miałaś je w sobie - te wszystkie chęci, wszystkie pragnienia, które sprawiały, że twoje ciało było większe niż zazwyczaj i stałaś pewniej na podłożu z gwiazd, nad głową mając niebo piasku. Czy to było na odwrót? W normalnym świecie, gdzie normalnymi chodziłaś drogami, a drogowskazy nie powstawały z kości poległych, a nicią Ariadny nie była krew znacząca ścieżkę, pojedyncze krople jak fasolki rzucone przez Jasia, który tak bardzo chciał znaleźć swoją Magłosię. Prosty świat instynktu nigdy nie prowadził po drogach, które zostały opisane drogowskazem i tych, które ktoś oznaczył, a twój nie prowadził drogą krwi i trupów, by bogowie posiadali w dłoniach odpowiedni surowiec do stworzenia tych dróg. Idąc przez zarośnięte pola mogłaś ścinać je sama i udeptywać trasę, którą najwygodniej ci się szło. Psychicznie, bo fizycznie? Łatwiej było chodzić tymi, które zostały już przetarte, iść na łatwiznę, jak większość twierdziła. Tutaj było ryzyko, widziałaś to. To ryzyko sprawiało, że czułaś, że żyjesz.
Shido pisnęła, przyciśnięta do ziemi twoim ciężarem ciała. Znów. Dzielna, wielka kunoichi, która jedyne, co potrafiła robić, to piszczeć. Cofnęła w górę swoje ręce, żebyś i na nich nie usiadła i oparła je na twoich udach, próbując zepchnąć cię z siebie. Stawiała pewien opór, nie była pozbawiona całkowicie żadnej siły, ale ty miałaś swojej wystarczająco, żeby się jej oprzeć. Spanikowała. Zgięła nogi w kolanach i zaczęła się wierzgać, próbując uciec w górę, żeby tylko wyślizgnąć się spod ciebie. Nawet nie spoglądała w twoją twarz, patrzyła na twoje nogi i ciało, które przysłaniało teraz jej świat. Tak jak ty przed chwilą, tak teraz ona miała pewność, że żyje. Oparłaś na niej jeszcze rękę, próbując ją od siebie odgonić, przytrzymać jej ręce, kiedy zaczęła nimi po prostu machać na oślep, drapać. Robić wszystko, żebyś tylko ją puściła.
- Puszczaj![/b ] - Kolejny pisk. Czwarty już nie nastąpił - nastąpił odgłos solidnego plaskacza, kiedy twoja dłoń spotkała się z jej policzek, a zaraz po nim zaległ całkowity bezruch. Ciszę przecinał twój głos. Wielkie, zeszklone od łez oczy spojrzały na ciebie z dołu. Nie było potrzeby nawet łapać ją drugą ręką, bo nie próbowała już się bronić, szarpać. Choć ja wiem - emocje! Wybuchające supernovą na tle twoich własnych gwiazd.
- [b]Ja, ja...
- Chwyciła cię za przedramiona, widząc już oczyma wyobraźni, czując, jak zaczynasz nią szarpać, jak twoja wściekłość przeradza się z myśli w czyn. - Ja nic nie zrobiłam! - Odkrzyknęła, zaciskając mocniej palce na twoim ciele.
Trójka mężczyzn wyszła ze swoim kryjówek i zbliżyli się biegiem do miejsca, w którym tragedia miała rozkwitnąć pięknym kwiatem czerwonej róży, a zakwitła niebieskim irysem. Zwolnili, widząc scenę, w której leżysz na jakiejś sylwetce, jakiejś dziewczynie, jakiejś... Im bliżej byli, tym wyraźniejszy był ich wzrok. Tym bardziej sokole stawały się oczy i bardziej uważne ich umysły, które nie akceptowały prawdy w pierwszym momencie, choć tak wyraźnie słyszeli krzyki jeszcze sprzed chwili. Poznawali przecież ten głos. Tę twarz, opaloną blaskiem wciąż przyjemnie tlącej się pochodni.
- Shido..? - Nobuo stał tak blisko, że jeszcze krok i stykałby się czubkami butów z twoimi udami będącymi więziennymi kajdanami dla Shido. - Co ty tu robisz..? - Dwójka braci milczała. - Co ona ma nam tłumaczyć, to nie jest po prosut wymiana? To jakiś podstęp, coś ci zrobili? - Szukał wyjść z sytuacji, wyjaśnień nielogicznych, bo najmniej logiczne dla niego było zawierzenie faktom. Temu, że jego własna córka chciała go oszukać.
Rozglądnęłaś się wokół, ale krzyki nikogo nie ściągnęły. Byłaś tylko ty i ta nieszczęśliwa rodzina, która miała sobie teraz bardzo wiele rzeczy do powiedzenia.
Obrazek
White skin
but you're no white dove
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 680
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Las wielkich palm

Postprzez Kiku » 18 wrz 2018, o 11:49

Emocje. Wielu rzeczy mogło brakować Kiku - rozsądku, umiejętności, biustu czy wieku, ale nie emocji. Była wulkanem, aktywnym wulkanem, który mógł wybuchnąć ekspresją w każdej chwili. Najdrobniejsze rzeczy wywoływały w niej szereg uczuć i odczuć, a od tego momentu była krótka droga do uzewnętrznienia ich. No bo po co trzymać to wszystko w sobie? Zamiast podzielić się ze światem tym, co się czuło, większość ludzi wolało tłamsić to w sobie tak długo, aż traciło dawnego siebie. Woleli powariować, niż być ekspresywnym. Negatywne emocje były najsilniejszą z trucizn, najpotężniejszym z kwasów, który potrafił przeżreć się przez najpiękniejszy charakter i zatruć duszę. Tsukiko wolała pozbyć się tego, niż krzywdzić samą siebie. Inaczej było z pozytywnymi uczuciami. Tutaj Kiku zwyczajnie nie widziała sensu, aby ich nie okazywać. Przecież chodziło o to, aby być radosnym, wesołym i zadowolonym z życia. Chyba, że ktoś był takim wanna-be mrocznym kimś, to sprawa miała się inaczej. Ale o takich ludziach Tsukiko nie myślała, bo wywoływali w niej zażenowanie.
Shido zachowywała się tak, jak każda bezbronna dziewczyna, gdy ktoś ją obezwładniał. Wierzgała nogami, rzucała rękami i starała się drapać. Aż dziw, że nie gryzła, chociaż wtedy Kiku chętnie dałaby jej swoją prawą rękę na uspokojenie. Najwyżej połamałaby zęby na drewnie. Głęboko w podświadomości Tsukiko rozpaliła się iskierka czegoś, co nazywało się "satysfakcją". Nie była tego świadoma, zatem nie potrafiła też uzasadnić skąd się wzięła. Czy było to spowodowane sukcesem i rozwiązaniem sprawy zaginięcia Shido, czy może faktem dominacji nad drobną dziewczyną, która teraz zdana była na łaskę Kiku? Bóg, którykolwiek z wielu, raczy wiedzieć. Może to nie jej wina? Może to wina bogów i Tsukuyomi, tej przeklętej nocy i księżyca? W końcu ciemność była czymś naprawdę potężnym. Na pustyni istniał kult słońca, ale matka Kiku, Aika, znacznie bardziej ceniła sobie noc. Długo trzymała w tajemnicy przed córką, która wciąż była bardzo młoda, dlaczego wolała tę nieprzyjazną część dnia, jednak w końcu podzieliła się swoją mądrością. Noc była szczera. Za dnia ludzie świadomi byli, iż każdy ich ruch, każdy gest, a nawet drobne drgnięcie kącików ust może zdradzić to, co tkwi wewnątrz nich. Każdy przywdziewał maskę i nie chodziło wyłącznie o tych, których prawdziwe "ja" było okropne, ale także o tych, którzy nieświadomi byli samych siebie. "Człowiek to zwierzę stadne", tak mawiał pewien starzec w Sabishi i Tsukiko widziała w tych słowach jedynie to, że ludzie trzymają się razem. Z czasem zrozumiała, że społeczeństwo, to sieć zależności i kontroli. Założony ogół norm był przestrzegany przez członków społeczeństwa. Nawet jeżeli nie każdy go popierał, to nikt nie chciał być tym "innym". Tacy ludzie stawali się natychmiast ofiarami dla reszty, by budować swoje ego i pewność siebie. Wyśmiewani i obrażani, by inni poczuli się lepiej. Między zwierzętami, a ludźmi nie istniała duża przepaść. Jedyne co nas dzieliło, to rozum. Wszelkie zachowania i instynkty zostały przełożone na bardziej rozwiniętą, inteligentną strefę, ale nigdy nie zanikły. Każdy był wciąż prymitywny. A gdy zapadała noc, a spojrzenia ludzi stawały się niewyraźne, krótkie i rzadkie, to każdy z członków społeczeństwa czuł się pewniej i swobodniej. W końcu noc była niczym opaska na oczy dla społeczności. Budziła w ludziach tę myśl, że mogą zaszaleć, mogą dać sobie upust, bo i tak nikt nie będzie wiedział, że to oni. W nocy ludzie stawali się sobą, prawdziwie okrutnymi, obrzydliwymi osobnikami. Każdy miał to w sobie i Kiku, w tym momencie, mogła również stać się ofiarą szczerości ze światem. Czy ta satysfakcja naprawdę wynikała z sukcesu?
Dziewczyna nie robiła sobie nic z prób drapania, łapania i wierzgania. Miała więcej siły, a także więcej doświadczenia w obezwładnianiu. Przytrzymała Shido przy ziemi i nie odezwała się słowem, gdy ta próbowała cokolwiek tłumaczyć. Nic nie zrobiła? Dobre sobie. Namacalnych szkód może nie wyrządziła, ale jej rodzina ucierpiała na tym bardziej, niż mogła sobie wyobrażać. I, gdyby nie Kiku, pewnie ucierpiałaby znacznie, znacznie bardziej. I może nawet namacalnie.
Cała trójka przyszła. Nobuo zaczął zadawać pytania, a Tsukiko postanowiła zejść z ich córki. Schowała kunai, odsunęła się i z zaciśniętymi pięściami stała obok, gotowa natychmiast powtórzyć podcięcie, gdyby tylko Shido postanowiła uciekać. Złość na dziewczynę przysłaniała jej logiczne myślenie. W tym momencie zwyczajnie chciała jej wpierdolić za to, co zrobiła. Nie chciała słuchać tłumaczenia, nie chciała też zadawać pytań, jednak musiała zaprezentować sytuację rodzinie Katori. Zaciśnięte były nie tylko pięści, ale zęby. Musiała chwilę uspokoić się, aby móc zabrać głos. Spoliczkowanie to zbyt mało, aby rozładować swoją złość. Odczekała kilka sekund, zanim odezwała się.
- Podawała się za kogoś innego i chciała zdobyć farmę. Po jaką cholerę, to jej się pytajcie. Sekotatmi nie są pewnie niczemu winni. Ale dalej, Shido, wytłumacz nam jak to było i jak niczego złego nie zrobiłaś. - ostatnie słowa nasyciła jadem tak mocno, jak tylko mogła. Już chciała ponownie spoliczkować ją, ale obecność jej braci i ojca powstrzymała pochopne decyzje. Należało się jej? Może nie, ale Kiku w tym momencie nie myślała tymi kategoriami. Teraz, po dłuższej chwili czuła niesamowite rozczarowanie tym, że naprawdę była to Shido. Uważała ją, za kogoś innego, bo w końcu cała rodzina ją chwaliła. Była ich skarbem i dało się to dostrzec nie tylko u Nobuo i Anyi, ale także u Aysta i Uke. Jedyna córka, najmłodsza z rodzeństwa, najmądrzejsza i najsprytniejsza. Nic dziwnego, że ze słów rodziny dało się wywnioskować, iż była dla nich najcenniejsza. A ona miała ich uczucia za nic i wywinęła im taki numer. Może za wcześnie było na osąd, ale Kiku naprawdę się nią brzydziła. Jej rodzina nie była taka zżyta, taka normalna i kochająca, ale każdy był związany miłością, która nie pozwalała czynić wbrew dobru reszty członków. Shido zdawała się czarną owcą.
Kiku nie chciała zadawać pytań. Najwyżej wtrąciłaby się, gdyby dziewczyna próbowała kłamać lub obracać kota ogonem. Nie była też częścią rodziny nawet, jeżeli jeszcze w domu czuła od nich taką bliskość, jakiej nigdy nie zaznała. Musieli sobie wyjaśnić kilka spraw, a ona zamierzała im to umożliwić poprzez zagwarantowanie im spokoju w tym momencie i wsparcie w jej sprycie oraz znajomości sytuacji. W końcu Shido ich przechytrzyła na samym początku, więc kto wie, czy ta lisica nie spróbuje czegoś znowu? Dlatego też Tsukiko przysłuchiwała się temu, co mówiłaby dziewczyna, a jednocześnie pełniła po prostu straż, by nic ich nie zaskoczyło. Plan obrony był taki sam, jak wcześniej. Nic się nie zmieniało.
#339999
Obrazek
Rly?
Avatar użytkownika

Kiku
 
Posty: 73
Dołączył(a): 31 lip 2018, o 14:18
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Opalona i wysportowana; proteza zamiast prawej ręki; ciemno turkusowe włosy; złote oczy; biała koszulka na ramiączkach odsłaniająca brzuch; złoto-czarny płaszczyk zawiązany wokół bioder; grafitowe szorty; naszyjnik z bursztynem.
Widoczny ekwipunek: Czarna torba nad prawym pośladkiem; szara, metalowa tonfa za paskiem z prawej strony
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6072&p=93316#p93316
GG: 0
Multikonta:

Re: Las wielkich palm

Postprzez Shikarui » 18 wrz 2018, o 19:28

Obrazek
Baron [ C ]
30
Tsukiko "Kiku" Ayatsuri


Stali wszyscy w kole, nad jedną nieszczęsna, stali - i czekali, jak ława przysięgłych, która już przygotowała swój wyrok. Oni swojego nie mieli. Nie rozumieli, nie pojmowali. Zastanawiali się. Szukali granicy między niebem i ziemią. Zbierali dowody na to, czy to piasek jest na niebie i po nim chodzą i czy gwiazdy nie są pod nimi, migocząc żałośnie. Były. Jedna dziewczyna obróciła Ziemię i przywołała do siebie niebo, pozwalając mu się zawalić na tych, którzy zawsze je dla niej podtrzymywali. Była tam Gwiazdą Polarną, najjaśniejszą ze wszystkich, wyraźną i obszytą diamentami szat, a stała się zwykłą kometą, która z impetem uderzyła o ziemię. Bezwartościowym kawałkiem głazu, którego czerń i szorstka nawierzchnia nie przyciągała już nikogo. Leżała tak, gdy ty byłaś jej Kosmicznym Ogonem - przyciąganiem ziemskim, które rozłożyło ją na łopatki, w tym piasku, który wplątywał się w jej włosy i tak kazał zostać nawet kiedy już odpuściłaś i pozwoliłaś jej samej sobie być. Podniosłaś się, a gdzie triumf? Dokonałaś niemożliwego, Piękna, sięgnęłaś po Gwiazdę - i człowiekowi gwiazdę tę ściągnęłaś. Marzenia milionów, przecież właśnie je osiągnęłaś! Więc gdzie te emocje, których byłaś wulkanem? Ogniem, ogonem komety, który rozjaśniał każdy mrok. Magmą, która roztapiała każdy głaz. Nie pochyliła się nad tobą Wiktoria ze słodkim owocem zwycięstwa, więc postanowiłaś opuścić głowę i z goryczą przyjąć wykonane zadanie? Bo wykonałaś je nawet lepiej niż dobrze. Gdyby nie twoje pomysły zapewne cenny dokument, który teraz porwał wiatr, niepodpisany, zostałby przekazany w niepowołane ręce i te straty, o których myślałaś, stałyby się nie tylko stratami psychicznymi. Przeszłyby na o wiele większy poziom. Tam, gdzie z tej dobrej rodziny nie byłoby już czego zbierać, bo nie zostałby nawet po nich kosmiczny pył.
- Porozmawiamy... w domu. - Szok, w jakim wszyscy byli, nie ominął też samej dziewczyny. W jej oczach kotłowały się emocje... chyba podobne do twoich. Rozczarowania, nienawiści, zdziwienia, rozgoryczenia, niechęci. I wstydu - tego, czego ty nie posiadałaś aktualnie. Mieszanka wybuchowa kazała jej milczeć. Skrzywiła się na twoje słowa, a jej twarz stała się czerwona. Być może od bezdechu, w który popadła, a może rzeczywiście ze wstydu, że do wszystkich swoich grzechów teraz będzie musiała się przyznać. Cały wspaniały plan - wszystko upadło, rozsypało się jak domek z kart. Tylko dlatego, że pojawiłaś się w ich życiu Ty.
Noc minęła w ciszy. Shido została odprowadzona przez swoich braci do jednego z pokojów, gdzie potem bardzo długo świeciło się światło. Gdybyś tylko zechciała podsłuchiwać usłyszałabyś pełną wyrzutów opowieść o gniewie, nienawiści, niechęci. O pazerności człowieka i braku szacunku do wszystkiego, co zdołał otrzymać. O chciwości, która nie znała granic i braku miłości do tych, którzy ją tak bardzo kochali. To nie była dobra opowieść. Pewnie dlatego, że cała ta historia nie miała w sobie żadnego dobrego zakończenia. Nie było wylewnych podziękowań, uścisków, śmiechu i uśmiechów. Był niemrawy uśmiech ojca, który na drugi dzień, oferując ci nocleg, rzecz jasna, zapłacił ci odpowiednią sumę za pomoc i... uratowanie jego córki. Widziałaś w jego oczach złamanie. Przepaść, która się tam pojawiła, a nad którą stanął i - chyba skoczył. Nie dobrowolne. Pchnęła go tam jego własna córka, którą tak bardzo się zachwycał i którą tak zachwalał. Pomogłaś im. Tej pomocy przyświecała szczera noc, w której nic nie mogło się ukryć i jednocześnie w której kryli się wszyscy. Tej nocy przyświecała gwiazda, która nie rozjaśniała drogi, jaką się wędrowało. Tej rodzinie drogę musiały rozświetlić płonące mosty, bo bez tego nie uda im się ruszyć dalej.
Lecz to, Moja Droga, nie było już twoim zmartwieniem.
Resztę wniosków musiałaś wyciągnąć już sama.


Misja zakończona sukcesem ♥
Obrazek
White skin
but you're no white dove
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 680
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Las wielkich palm

Postprzez Kiku » 21 wrz 2018, o 13:36

Nie tak wyobrażała sobie swój pierwszy, prawdziwy tryumf. Rozwiązanie sprawy, która należała do najcięższych, gdyż zakładała zakładników. Była zaskoczona tym, że zwycięstwo może być tak cierpkie, że sukces niekoniecznie przynosi radość, a strata nie musi oznaczać smutku. Wulkan emocji był dławiony przez własny pył. Czemu nic nie mogło być proste? Czemu ta historia nie kończyła się szczęśliwie, czemu Nobuo nie płakał z radości, że odzyskał córkę, a ta czemu nie rzucała mu się w objęcia?
- Pierdolony świat. - warknęła, ucinając wszelkie myśli, które kotłowały się w jej głowie. Pozostał tylko niesmak, rozczarowanie i złość. Nie chciała rozwodzić się dalej nad tym co zrobiła i jak się czuła. Sukces to sukces, nie? Może jednak nie. Była tego świadoma, ale i tak ...sukces to jebana radość wmawiała sobie, jakby na siłę starając wywołać u siebie dumę i uśmiech zadowolenia. Ale nic się nie zmieniało nieważne jak wiele razy powtórzyła w myślach słowa, a nawet rozkazy.
Wróciła w milczeniu razem z resztą. Nie chciała nocować, ale w sumie nie miała wyboru. Podróż w noc nie była najlepszym pomysłem. Nie miała zamiaru też podsłuchiwać tej tragicznej rozmowy, chociaż kiedy przechodziła obok drzwi, to ciężko było nie usłyszeć te słowa, które mimo, że nie były kierowane w jej stronę, to zdawały się ciążyć jej jak największy głaz. Kiku należy do tego typu osób, który wściubia nosa w nie swoje sprawy. Teraz, po raz pierwszy, zawahała się. Chwyciła za klamkę, by wedrzeć się do środka, zwyzywać Shido, wzbudzić w niej skruchę i pocieszyć jej rodziców, ale doskonale zdawała sobie sprawę, że nikomu by nie pomogła, oprócz sobie. To, co chciała uczynić, było jej potrzebne, a nie innym. Nie mogła na siłę zmienić Shido i sprawić, że reszta rodziny zapomni o krzywdzie, jaką im wyrządziła. Nie weszła do środka. Klnąc pod nosem ruszyła dalej.
Skorzystała z noclegu, a z samego rana postanowiła opuścić dom rodziny Katori. Dostała wynagrodzenie, które przyjęła. Rodzice, a także rodzeństwo powtarzali, że zapłatę należy zawsze brać i to nawet od najbiedniejszych. Ninja też byli ludźmi, a nie męczennikami lub zbawicielami świata. Wszystko miało swoją wartość, a ich usługi kosztowały. Chodziło o to, aby mieć cel nawet tak próżny, jak zarobek. W końcu tak czy siak pomagała innym, napędzała interes dobroci. Ninja, którzy walczyli wyłącznie dla idei albo szybko umierali, albo szybko ze sobą kończyli.
- Tsukiko Ayatsuri z Sabishi. To ja wam pomogłam i pomogę, jeżeli będziecie mnie potrzebować. Wystarczy, że mnie znajdziecie. - sztywne słowa wydobyły się z ust Kiku, która chciała jakoś pocieszyć Nobuo, lecz nie potrafiła. Jej słowa nie miały siły. - Nie dajcie się pokonać problemom. Inaczej mój wysiłek pójdzie na marne. Do zobaczenia. - i sztywne pożegnanie, po którym ruszyła w swoją stronę. Kierunkiem była rodzinna osada i rodzinny dom. Potrzebowała trochę kontaktu z Aiko, Hayate, Eizo i Hotaru.


Z/T
#339999
Obrazek
Rly?
Avatar użytkownika

Kiku
 
Posty: 73
Dołączył(a): 31 lip 2018, o 14:18
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Opalona i wysportowana; proteza zamiast prawej ręki; ciemno turkusowe włosy; złote oczy; biała koszulka na ramiączkach odsłaniająca brzuch; złoto-czarny płaszczyk zawiązany wokół bioder; grafitowe szorty; naszyjnik z bursztynem.
Widoczny ekwipunek: Czarna torba nad prawym pośladkiem; szara, metalowa tonfa za paskiem z prawej strony
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6072&p=93316#p93316
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Sabishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron