Osada ukryta w piasku.

Prowincja w regionie Samotnych Wydm, wysunięta najdalej w kierunku zachodnim. Zamieszkana jest przez Ród Ayatsuri, starający się strzec granic tego terytorium - niestety, jest to trudne zadanie ze względu na wielkość Sabishi oraz sąsiadujące z prowincją nieznane tereny. Krajobraz okolicy jest dosyć monotonny - gdziekolwiek nie spojrzeć, wszędzie ogromne połacie pustyni, z niewielkimi wyjątkami w postaci oaz. W trakcie podróży można się czasem natknąć na gliniane budynki, doskonale zamaskowane. Pośród piasków tych ziem można też znaleźć wędrowne osady Szczepu Kaguya.

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Marusa » 8 wrz 2016, o 18:49

Misja dla Shintaro i Ryuuhei, post 70 Radość, ulga, wreszcie koniec walki. Radość szybko ustąpiła chwilowej irytacji. Zarówno Kazuo jak i jego towarzysze szybko zrozumieli aluzję. Mieszkańcy feralnej osady zaczęli przy jaskini pracować, a białowłosy prowadził do niej swego rannego towarzysza. Staruszek wam odpowiedział, że razem z Ryoko stracili dwójkę ludzi, więc nie jest źle. Dwie młode dziewczyny poszły, wzięły koszulkę bossa i zaczęły ją ciąć na kawałki, a w międzyczasie, dwóch mężczyzn razem z trójką dzieciaków, zaczęli wam opatrywać rany. Chociaż niestety warunki sanitarne tego miejsca były poniżej standardów, to osada była trochę za daleko, by był sens z czekaniem na opatrzenie ran. Mętną wodą z wiadra, obmyli wasze rany. Ryuuhei, ciebie to bolało jak diabli. Po obmyciu rany były bandażowane w pociętą koszulę mężczyzny. Przy czym Shintaro dziwnie wyglądał w takim obandażowaniu. Nawet wieśniacy wzięli koszulę jednego z pachołków, by materiału nie zabrakło dla niego na bandaże. Kazuo w między czasie odpowiedział na pytanie o wynagrodzenie:
-Tak, wynagrodzenie... Pamiętacie tą dwójkę znalezioną w osadzie? Po tym jak ich załatwiliście to wzięliście ich worki, to wasza nagroda, oszczędności naszej osady i trochę jedzenia.
Powiedział co miał do powiedzenia. Pieniądze te wzięliście ze sobą, żarło w sumie również. Zostaliście w sumie jako tako opatrzeni. Wieśniacy powiedzieli wam, że to jest prowizoryczne opatrzenie i powinniście znaleźć prawdziwego lekarza, gdyż oni nie pomogą na wasze rany, szczególnie na ranę Ryuuheia, ze względu na poważność obrażeń. Zrobili co było w ich mocy, ale rany są poważniejsze od typowych ran wieśniaków.

Koniec misji C: Wynagrodzenie: 600ryo do podziału, worek z prowiantem na kilka dni i 50PH dla każdego.
Rany zostają dalej. W tym stan ramienia Ryuuheia.
Marusa
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Shintaro » 10 wrz 2016, o 18:24

Czarnowłosy chłopak siedział oparty plecami o skałę, spoglądając kątem prawego oka na mieszkańców osady którą uratowali, ludzie byli nareszcie wolni jednak Shin nie przejmował się tym zbyt bardzo, ważne było to że przeżyli i nic im poważniejszego nie jest, to znaczy nic co zagrażało by ich życiom w końcu brudasy pod piachem a rany w miarę znośne. " Ten miecz który tam leżał.. zupełnie nie pasuje do mojego stylu walki... nie przydałby się nam ani trochę.. dobrze że mamy pieniądze i jedzenie, wieśniaki może coś do rzucą " Przemyślał spoglądając na to jak kobiety przemywały ranę Kizozku, rzucił swoje leniwe spojrzenie jednak zarazem wykazujące zainteresowanie - Trzymasz się jakoś? - Zapytał dotykając delikatnie swoich ran, skrzywił się delikatnie jednak nie zbyt widowiskowo gdy dotknął swojej rany, szczypała. Chłopak zadając pytanie oczekiwał również podobnego zainteresowania przez moment patrząc na białowłosego, niedługo po tym kobiety zajęły się nim a opatrunek wyglądał jakby go głuchy ze ślepym robili jednak nie miał zamiaru zbytnio narzekać. Chłopak wypowiedział na głos pytanie dotyczące zapłaty a następnie otrzymał odpowiedź która nie podobała mu się zbyt bardzo, był ranny a nie miał na głowie chusty więc oznaczało to zwyczajne spokojne i poważne wyznanie ukazujące jego irytację - Co? śmieszny jesteś staruchu... pewnie żal ci forsy bo dwóch twoich zdechło i nie satysfakcjonuje cie wykonanie misji, spierdalać mi stąd za nim wstanę bo chodź ledwo z chakrą zipie to uda mi się was zakopać- Warknął na koniec mierząc ich spod byka, w razie gdyby któryś się odezwał dostaje pociskiem z piasku na pysk. Gdy przechodnie odeszli chłopak warknął przymykając oczy i oparł łeb o jaskinię i wzdychnął cicho biorą wdech powietrza, próbował oczyścić umysł i uspokoić się po nie wygodnej informacji.
Ostatnio edytowano 11 wrz 2016, o 09:35 przez Shintaro, łącznie edytowano 2 razy
Shintaro
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Ryuuhei » 11 wrz 2016, o 09:32

Gdy tylko udało mi się doprowadzić Shintaro do jaskini i jakoś uwalić go pod ścianą, sam przewróciłem się na glebę. Wylądowawszy na plecach, stopami zwrócony w stronę ściany, za przymkniętymi oczami usiłowałem choć trochę odpocząć po szalonej walce i szalonej misji. Moje tętno i oddech uspokajały się. Czułem, jak ktoś unosi moją rękę, jak czyjeś dłonie próbują ją obmyć pomimo tego, że leżałem na ziemi, jak czyjeś nieporadne paluchy plotą opatrunek na moim rozciętym ramieniu. Jednego byłem pewien - to musiał obejrzeć lekarz. Oni nie znali się na niczym. Trudno ich winić, ale z drugiej strony jak oni sobie radzili bez żadnego medyka w osadzie? Z przeziębieniem łazili całe kilometry do większej aglomeracji? Dziwne to było i ponad moje siły, by nad tym dywagować.
-Chyba żyję... - odpowiedziałem z zamkniętymi oczami do Shintaro, kierując jedynie głowę w stronę, z której dobiegł jego głos. -A ty? Było gorąco. Zaskakujące uczucie. Adrenalina i w ogóle. Nie pamiętam, czy kiedykolwiek czułem coś podobnego... ale jeśli po tym wszystkim sobie o tym nie przypomniałem, to być może nigdy nie walczyłem? Zastanawiam się tylko, kim byłem przed utratą pamięci... - powiedziałem do niego, nie dbając o wieśniaków, którzy teraz nam usługiwali. Przysłuchiwałem się w milczeniu kłótnią Shina z każdym, kto się napatoczył i chyba nawet ktoś oberwał, bo słyszałem krzyk i upadek, ale niewiele mnie obchodziło, co się działo tym ludziom.
-Trzeba było dać im umrzeć. Ich wdzięczność wydaje się tak skrajnie wymuszona, że aż mnie mdli. Trzeba było samodzielnie napaść na tę ich wioskę, skrócić ich cierpienia, nie męczyć przed śmiercią. 600 Ryo to za mało. 600 Ryo to niewdzięczność za to, przez co musieliśmy przejść... - zacząłem swój monolog.
Ryuuhei
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Shintaro » 11 wrz 2016, o 09:50

- No i chuj.. macie trzech mniej.. wypierdalać - Warknął czarnowłosy mierząc wszystkich spojrzeniem ostrym jak brzytwa, nie minęła chwila a reszta wieśniaków uciekła pozostawiając ciało jednego z przedstawicieli płci brzydkiej na piasku nieopodal wejścia do jaskini, na odpowiedź Kizoku odparł jedynie krótkim skinięciem głowy oraz spokojnym i niezbyt przejętym jednak zadowolonym z w miarę dobrego stanu kolegi - Aha, to dobrze że się trzymasz... bałem się że masz dość bo odkąd sie poznaliśmy ciągle obrywasz - Odparł z wyrazem troski o swojego kompana, sporo w relacjach młodej dwójki chłopaków zmieniło się odkąd razem wyruszyli z Sabishi, nie byli już wcale do siebie wrogo nastawieni a można by nawet powiedzieć że rozumieli się jak nikt inny, niedługo dalej rozwinęła się kolejna rozmowa między nimi - Ja też w miarę sobie radzę, nie jest źle ale szczypie cholerstwo.. ja nigdy nie czułem... to była moja pierwsza walka na śmierć i życie... - Odparł biorąc wdech powietrza a następnie wypuścił je by znów coś powiedzieć, gdy emocję opadły on uśmiechnął się a Kiozku usłyszał po raz pierwszy wesoły a zarazem leniwy śmiech kolegi - I wiesz co? było całkiem super... to uczucie i napięcie w trakcie walki... serce nadal bije mi jakby chciało spierdolić - Zaśmiał się po raz kolejny wydając z siebie odgłosy bólu w trakcie przesuwania sie wyżej aby się oprzeć. Chłopak odpiął od lewego pasa drewniany kij i wbił go obok siebie w piasek, w trakcie wypoczynku przeszkadzał mu, chłopak wysłuchał monologu białowłosego i dodał krótko ale na temat - Stu procentowa racja... następna nasza misja będzie odbiciem dzisiejszej... to my będziemy walczyć z ratownikami - Odparł ironicznie uśmiechając się, jak widać chłopak po boju był w lepszym nastroju pomimo odniesionych szkód, a no i nie można zapomnieć o ulżeniu sobie w agresji poskładanym wieśniakiem który leżał przysypywany piaskiem wraz z wiatrem.
Shintaro
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Ryuuhei » 11 wrz 2016, o 13:55

-O popatrz, on umie robić coś poza dąsaniem się i darciem japy - zauważyłem zaskoczony, słysząc śmiech Shintaro. Cóż, przynajmniej tym razem nie miał tych swoich humorów. No i wychodziło na to, że całkiem nieźle dawaliśmy sobie radę, współpracując, chociaż byliśmy, jak ogień i woda. Patrząc na to wszystko okiem prostego shinobi, z ognia i wody wychodziła para wodna. Skąd wzięło mi się tak dziwne i wyjęte z odwłoka stwierdzenie? Nie wiem.
-Ja za tym nie przepadam. Raz mi wystarczył, by wyrobić sobie jakieś zdanie i zdecydowanie wolę inny rodzaj adrenaliny. Taki gdy strategią i intelektem prześcigasz swojego przeciwnika, kiedy wszystko idzie zgodnie z twoim planem, a wróg nic nie może na to poradzić. Kiedy przeciwnicy wpadają w twoją pułapkę i tańczą, jak im zagrasz, nawet o tym nie wiedząc. Taki rodzaj adrenaliny lubię. Ten dzisiejszy, gdy paręnaście razy otarliśmy się o śmierć i do samego końca walczyliśmy o nasze życia wcale mi się nie podoba. Ty działasz na pierwszej linii, masz prawo go lubić. Ja wolę trzymać się z tyłu i obserwować. Kontrolować - stwierdziłem. Tak naprawdę nie wiedziałem wcale, że faktycznie tak myślę, póki nie powiedziałem tego na głos. Słowa po prostu same formowały się w zdania... czyli chyba były szczere.
-Chcesz stać się banitą i zdradzić swoją wioskę? - zapytałem, słysząc zapewnienie Shina. -Nie żeby był to zły pomysł, ale podejrzewam, że nie jest łatwo przeżyć jako renegat bez prawdziwego domu. Chociaż całkiem możliwe, że sam takim jestem, bo nie pamiętam. No i pozostaje taka prosta kwestia, że jeśli chcesz robić coś, co powszechnie, w świetle prawa i moralności uznawane jest za "złe", to lepiej robić to po kryjomu, by nie musieć stawiać czoła konsekwencjom. Ot, troszcz się o własną dupę. Będziesz mógł jednocześnie być "złym" i cieszyć się poważaniem mieszkańców swojego kraju jako bohater.
Ryuuhei
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Shintaro » 11 wrz 2016, o 14:26

Czarnowłosy siedział oparty o skałę jaskini i wysłuchiwał tego co miał do przekazania mu białowłosy po wymieniu ze sobą kilku prostych i całkiem ciekawy zdań, chłopak uśmiechnął się delikatnie słysząc jak Kizoku opowiada o innego rodzaju adrenalinie którą zdecydowanie bardziej wolał od czystej naparzanki w starciu bezpośrednim, Shintaro wyciągnął rękę w jego kierunku w celu zbicia żółwika - Nie ma sprawy, tak jak mówisz równiez będzie bardzo dobrze, co do tych planów pułapek też je lubię, ale nie gdy mam do czynienia z kimś takim - Odparł zabierając rękę po czym wsunął ją do kieszeni i wyjął 300ryo zawinięte w materiał i podał je chłopakowi - Trzymaj twoja kasa - następnie przyciągnął bliżej worek z prowiantem który przytaszczył przez drogę Kazuo i zajrzał do środka wyjmując z niego różnego rodzaju owoce które zapewne pomogą im w regenerowaniu ran, wyjął z worka kiść bananów i urwał jednego pożytkują go - Wybierz sobie coś.. jestem głodny i chętnie zjem po tej walce, zatrzymamy się w tej jaskini na noc a później ruszymy w dalszą drogę - Dodał spokojnie jedząc i odpoczywając w worku znalazł również wodę tak więc zaczął doić butelkę dużymi haustami. Zdjął z pleców plecak i położył go obok siebie oglądajac uważnie czy aby w trakcie walki nic nie ucierpiało, na szczęście było całe, chłopak wstał z ziemi i ruszył po terenie walki zbierając całą swoją broń i chowając ją do kabury - Prawie zapomniałem.. a cholerstwo jednak kosztuję więc trzeba pozbierać - Dodał spokojnie znów sadzając dupę pod jaskinią.
Shintaro
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Ryuuhei » 12 wrz 2016, o 15:12

Po omacku dotarłem dłonią do worka z prowiantem, wyciągając z niego pierwsze lepsze coś i wgryzając w to coś zęby. Słodkie, chrupiące, soczyste - ani chybi jabłko, ale tak dobrze mi się leżało z zamkniętymi oczami, że nawet nie otwierałem powiek. Ledwo miałem siły, by rozmawiać, ale nadal towarzyszyło mi to budujące uczucie ulgi i dumy. Schowałem do kieszeni ciężko zarobione pieniądze, przeturlałem się na brzuch i jakimś cudem udało mi się jednak podnieść, by za przykładem Shina pójść poszukać porozrzucanych broni, nim się ściemni.
-Moja kontrola chakry jest za słaba. Odnoszę wrażenie, że na chwilę obecną nie nadaję się do tak długich walk. Nie będę w stanie używać częściej żadnych mocniejszych technik przy takim poziomie - zacząłem mówić, raz po raz wygrzebując z piasku moje kunaie i inne sztuki oręża. -Jeśli zaprowadzisz mnie do Sabishi, to być może coś mi się przypomni, a wtedy BYĆ może okaże się, że mój repertuar technik jest szerszy, niż obecnie. Jeśli faktycznie należę do klanu Ayatsuri, to będę potrzebował marionetki, ale... nie wiem, czy pamiętam, jak się je robi. Musimy znaleźć mój dom. Cokolwiek, co ze mną związane - mówiłem do Shintaro, jako że nie nawykłem, by mówić do siebie. -Mam już dosyć tego ciągłego zastanawiania się, jakim byłem człowiekiem, zanim straciłem pamięć. Chcę w końcu siebie poznać. I dowiedzieć się czegokolwiek o świecie, bo nie mam nawet pojęcia, jaki kraj graniczy z jakim - stwierdziłem z nutką irytacji w głosie. Tyle roboty mnie czekało... Kiedy twój cel życia jest tak ulotny, jak mój, trudno się na nim porządnie skupić.
Ryuuhei
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Shintaro » 13 wrz 2016, o 20:04

Czarnowłosy podsunął podsunął chłopakowi pod nos worek z prowiantem chcąc aby i ten posilił się po tak wyczerpującej walce oraz aby uzupełnił swoje siły zjedzonym prowiantem, nie minęła chwila a chłopak pochłonął dwa banany jedno jabłko oraz trzy gruszki, Shintaro jadł całkiem sporo jednak potrzebował dużych ilości prowiantu w końcu był dobrze zbudowany i musiał się dobrze i porządnie odżywiać, a jednym czy dwoma owocami nie potrafił się najeść. Obaj podnieśli się z piasku i ruszyli w stronę niedawnego pola bitwy aby pozbierać swój ekwipunek póki było jeszcze całkiem jasno, ściemniało się po woli a poszukiwanie broni w nocy gdy wiatr zasypie je piaskiem mogłoby być całkiem trudne a zarazem niemożliwe tak więc.. do dzieła - Racja.. nie tylko twoja pozostania wiele do życzenia, w trakcie tej misji użyłem tyle chakry co jeszcze nigdy w swoim krótkim siedemnastoletnim życiu.. i patrząc na ciebie strzelałbym że masz tyle samo lat co ja. - Chłopak odparł podnosząc ostatniego kunaia, schował go do kabury a następnie pomógł szukać broni koledze, obaj ruszyli znów w kierunku jaskini a czarnowłosy dodał spokojnie po wysłuchaniu słów Kizoku - Nie ma sprawy, jednak w pierwszej kolejności zostaniemy na noc w tej jaskini, musimy wypocząć przed dalszą podróżą najpierw udamy się do mojej osady, muszę dokształcić debili z mojej restauracji a następnie wyruszymy do twojej osady - Odparł krótko sadzając dupę przed jaskinią, chłopak przemyślał kolejne zdania białowłosego i dodał spokojnie - Może w twoim pokoju znajdziemy jakieś projekty marionetek lub też jakieś marionetki które mógłbyś zabrać z domu, co do twojej irytacji.. - Odparł z zainteresowaniem podając mu mapę którą otrzymał od gościa z Ichiraku - Trzymaj i wkuj na pamięć, jesteśmy tu - Wskazał mu ich położenie.
Shintaro
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Ryuuhei » 14 wrz 2016, o 21:37

Gdy tylko wygrzebałem z piachu wszystkie moje porozrzucane bronie, padłem pod ścianą jaskini, opierając się o nią plecami z pełnym zmęczenia i zrezygnowania westchnięciem. Potrzebowałem chyba nieco snu po całym tym szaleństwie, które spotkało nas w ostatnim czasie. Z niemym ruchem ustami przyjąłem oferowaną mi znikąd mapę, rzucając na nią leniwym wzrokiem.
-Masz własną restaurację? I mimo to bawisz się w bycie shinobim? - zwróciłem się do Shintaro, ponownie, chociaż na kilka chwil przymykając powieki. -Wyglądasz na jakieś szesnaście lat, jak ja. Nie wiedziałem, że w ogóle można posiadać własny interes w tym wieku - dodałem, jednocześnie niszcząc jego wcześniejsze wyobrażenia dotyczące długości mojego życia. -Odnoszę wrażenie, że... czegoś mi brakuje. Dosłownie. Teraz, kiedy tak o tym myślę, czuję się, jakbym stracił coś, będąc nieprzytomnym na tamtej polanie. Nie wiem, czym było to coś, ale prawdopodobnie czymś ważnym, bo inaczej nie miałbym takiego przeczucia. To mogło mieć jakiś związek z tym, kim właściwie jestem - mamrotałem dalej, nie czekając nawet na jakiekolwiek odpowiedzi. Chyba mówiłem tym więcej, im bardziej byłem zmęczony. Język mi się rozplątywał i nie potrafiłem zamykać japy na kłódkę.
Ryuuhei
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Shintaro » 15 wrz 2016, o 08:35

Czarnowłosy oparł swoje ociężałe i obolałe plecy o ścianę jaskini i wzdychnął cicho opowiadając swojemu przyjacielowi o planach na najbliższe dni które zamiar miał wykonać chciał udać się do swojej restauracji aby dokształcić kucharzy nowymi poznanymi przepisami oraz wiedzą którą nabył w trakcie podróży, białowłosy ochoczo zgarnął mapę aby zaspokoić swoją niewiedzę która jak widać z każdą godziną coraz bardziej mu doskwierała - Ta.. już ci to wyjaśniam, restauracja należy do mojego ojca który jest jedynie właścicielem, o gotowaniu nie ma bladego pojęcia.. tak więc zatrudnił tam kucharza gdy ja byłem mały i wypieprzali mnie na zmywak i obierak, pewnego dnia wyzwałem gnoja na pojedynek kulinarny i pokonałem go, rzucił się na mnie jednak starszy kazał mi się uczyć na shinobi wśród klanu.. więc kucharz dostał podwójny wpierdol i ot cała historia, jestem szefem kuchni w restauracji tak więc nazywam ją własną. - Odparł spokojnie, był zadowolony że mógł opowiedzieć mu trochę z swojej przeszłości. - Jeśli chodzi jednak o bycie shinobi jest to pewnego rodzaju dodatek do mojej kariery, gdybym nic nie potrafił najpewniej nie wyruszyłbym w podróż bo by zlinczowało mnie życie na samym starcie po za osadą, a tak poradziłem sobie, gdyby nie to najpewniej byłbyś już martwy gdybym postanowił nie bawić się w bycie shinobi, co do wieku... masz rację wybacz przejęzyczyłem się również mam szesnaście lat- Chłopak wystawił rękę zaciśniętą w pieść w porozumieniu do żółwika po czym podniósł swoje cztery litery z piasku i spojrzał leniwym wzrokiem na swojego towarzysza który nadal kontynuował wypowiadanie słów. - Wiem co straciłeś, nie masz swojej marionetki.. a pewnie czujesz się tak teraz ponieważ twój styl walki z kukłą nie każe ci aż tak bardzo narażać swojego życia w takich starciach jak te. Chodźmy obejrzeć jaskinię ale najpierw.. - Odparł krótko wystawiając rękę w kierunku zwłok wieśniaka, piasek zasypał ciało i pochłonął je w głąb pustyni. " Gdyby tu leżało mogłoby kogoś zainteresować.. a my nie chcemy już więcej nieproszonych gości. " Pomyślał ruszając w głąb jaskini - Środek też będzie trzeba posprzątać pewnie wala sie tam od zwłok o niepotrzebnej krwi. - Dodał spokojnie idąc przez ciemny korytarz, jednak tuż niedługo dotarli do korytarza na którym porozwieszane były pochodnie.
Shintaro
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Ryuuhei » 17 wrz 2016, o 12:18

-Dziwnie mówisz - stwierdziłem po chwili zadumy nad opowieścią Shintaro. -Jedno zdanie splata ci się z drugim, jakbyś nie wiedział, kiedy przestać mówić. Jak taki wadliwy robot, porażony prądem czy czymś takim - oświadczyłem mu z morderczą powagą, czyli tak samo, jak zwykle. -Jesteś shinobi, bo tak ci wygodniej... - podsumowałem ostatecznie to, czego się o nim dowiedziałem. -Nie spodziewałem się czegoś takiego. W moim rozumieniu shinobi to najemny wojownik na usługach władz. Nie musiałeś być shinobi, chcąc być silnym człowiekiem. Właściwie to zaskakuje mnie fakt, że ktoś taki, jak ty miałby na uwadze dobro swojego kraju i był w stanie ugiąć karku przed władcą. Kimkolwiek by nie był - podzieliłem się z nim moją opinią, gdy wchodziliśmy wgłąb jaskini. Przemilczałem ten kawałek o marionetce, skupiony na swoich własnych myślach.
-Nie. Poczułbym cokolwiek, kiedy wspominał o lalce, a ja nie poczułem nic. Żadnych wspomnień, żadnego potwierdzenia w głowie. To nie było to. Było jeszcze coś. Jeśli miałem przy sobie marionetkę, to jej kawałki znalazłem wtedy w trawie, ale musiałem mieć ze sobą coś, co zostało zabrane. Tylko co? Przez kogo? Dlaczego? - zacząłem się zastanawiać, mijając zwinnie kałuże krwi wsiąkające w ziemię. Zapach śmierci wdarł się do moich nozdrzy, ale jakimś sposobem nie był problematyczny. Jakbym był do niego nawykły... lub też był mi on nad wyraz obcy, nie budzący lęku, bo nieznajomy. Rzuciłem się, jak długi na glebę, układając na plecach, by wreszcie porządnie odpocząć.
-Czy twoje życie ma jakiś cel? - zapytałem niespodziewanie nawet dla mnie.
Ryuuhei
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Shintaro » 17 wrz 2016, o 13:19

Chłopak zerknął z zainteresowaniem na białowłosego słuchacza a jednocześnie jego rozmówcę słysząc słowa które wypowiedział w jego kierunku, jego brew uniosła się delikatnie a następnie wysłuchał reszty wypowiedzi swojego kolegi, gdy usłyszał słowa o wadliwym robocie zirytował się odrobinę jednak odparł krótko z irytacją wyczuwalną w głosie do swojego kumpla- To się nazywa rozwinąć i wyczerpać temat... opowiadałem ci fragment z mojej przeszłości niewdzięczniku - Odparł karcąc go i podniósł swoje dupsko z piasku aby skierować swoje kroki w kierunku jaskini wraz z swoim znajomym - Racja.. tak jest wygodnie.. - Dodał spokojnie przemierzając śmierdzący i zabrudzony korytarz jaskini. - Nie wiem z którego fragmentu mojej opowieści wywnioskowałeś coś takiego jednakże.. jesteś w błędzie mam wyjebane na władze liczy się dla mnie tylko moja restauracja znajdująca się w osadzie, i tylko tyle.. co do uginania karku.. nie wiem.. jestem osobą która okazuje szacunek silniejszym i wyżej postawionym od siebie ludziom jednak nie uginam się przed nimi jeśli nie ma takiej potrzeby.. tak mi się przynajmniej wydaję - Odparł spokojnie kładąc się na piasku pod ścianą ułożył sobie poduszkę z plecaka i wysłuchał Kizoku. - Cel co?... Chce zostać najlepszym kucharzem na całym świecie i otworzyć własną sieć restauracji w każdym zakątku tego świata.. to mój cel - Odparł spokojnie przymykając oczy. - A ty powiesz mi o swoim jak odzyskasz pamięć - Odparł spokojnie przysypiając.
Shintaro
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Ryuuhei » 6 paź 2016, o 17:23

-Taa... "odzyskam pamięć"... - mruknąłem pod nosem. Shintaro nieustannie mnie zadziwiał tym, jak niepraktycznie i prosto potrafił podejść do problemów życia codziennego. Nic nigdy nie było tak proste, jak to opisywał ani tak pewne, jak poświadczał. Świat po prostu tak nie działał... i nie potrzebowałem pamięci, by zdawać sobie z tego sprawę. Westchnąłem ciężko, słysząc usypiającego towarzysza i oparłem głowę na splecionych pod nią rękach, wpatrując się w ciemność na sklepieniu jaskini, czekając na sen, na dzień, na powrót energii, którą straciłem podczas tej szalonej batalii.
-Nie trzeba było nadstawiać za nich karku. Wcale nam się to nie opłaciło - pomyślałem, przymykając oczy i zanurzając się powoli w smolisty mrok, w odmęty swojego okaleczonego niepamięcią umysłu. O czym śniłem? Co widziałem? Stół. Ciemne pomieszczenie bez okien. Zaduch, brud, pajęczyny. I stół, a przed stołem siebie. Tylko stół był tam źródłem światła, ale ja to światło zasłaniałem. Pochłaniałem. To było moje światło, moje ukochane, jedyne, jakiego potrzebowałem. Słońce? Nie, przeżytek. Ludzie na górze? Niepotrzebni, irytujący, niedoskonali, nierozumni. Nie. Wszystko, czego potrzebowałem miałem w zasięgu moich rąk, pochylałem się nad tym z lubością, przebierałem palcami, ścigając uciekające śrubki, przerzucając narzędzia z szufladek do rąk i z powrotem. Trans. Wolność. Ambicja. Sen...
Ryuuhei
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Shintaro » 6 paź 2016, o 19:50

- Załóżmy czysto hipotetycznie Kizoku.. - Odparł krótko czując jak senność pochłania go w objęciu snu do którego składał się rozwalony jak łania pod ścianą, głowa zatapiała się w materiale plecaka wypełnionego po brzegi piaskiem natomiast oczy zamknęły się mimowolnie przenosząc go w stan uśpienia. Chłopak nie śnił o niczym szczególnym przez osiem godzin stanu spoczynku jego ciała, które regenerowało się jak tylko mogło w swoim tempie po bitwie z chorym psychicznie rzezimieszkiem. Przez świadomość przewinęło się parę zwyczajnych nic nieznaczących obrazów takich jak obraz jego rodzinnej restauracji, budka z ramenem czy też zwyczajne czarne obrazy zwiastujące brak możliwości przypomnienia sobie co się działo w tym odcinku snu po przebudzeniu. Był również jakiś zły omen który najprawdopodobniej miał dać do myślenia chłopakowi o tym że coś się stało w jego rodzinnej wiosce, czarnowłosy ujrzał w swoim śnie zakopany w piasku do połowy szyld restauracji który wyglądał jakby został całkiem porządnie poturbowany a potem rozmontowany na części pierwsze i zakopany tak aby ukryć jakiekolwiek istnienie takiego budynku. Shintaro wybudził się ze snu mając na swoim policzku krople potu. - Zły sen.. Wstawaj czas ruszać -Uniósł głos przeciągając się leniwie, spoglądał na swojego towarzysza obserwując reakcje białowłosego, w tym czasie bawił się kamieniem który znalazł nieopodal swojej głowy, obracał go w palcach jak soczyste jabłko. " Mam złe przeczucia... ten ostatni sen nie wróży nic dobrego.. jak tylko załatwimy wszystkie sprawy w osadzie Ayatsuri ruszam do siebie.. "
Shintaro
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Ryuuhei » 21 paź 2016, o 23:09

Poderwałem się gwałtownie do pozycji półleżącej, wytrzeszczając oczy i patrząc w eter - przez skały, przez zatęchłą jamę, przez piaski i chmury, mile nicości. Przez chwilę trwałem w jakimś dziwnym zawieszeniu, nie przepuszczając przez siebie żadnej, najmniejszej nawet, najprostszej myśli. Potem dopiero moja świadomość wróciła do ciała i zorientowałem się, że przestałem spać. Shin coś pieprzył, ale nic nie słyszałem, nie rozpoznawałem słów. Zagłębiałem się sam w sobie, opierając skroń na dłoni, jakbym chciał wycisnąć z głowy treść swojego snu, jak sok z dojrzałego jabłka. Światło, piwnica, stół, własność, pasja, niewiadome, niewiadome, niewiadome.
-Chuj by to! - krzyknąłem nagle, podrywając się niemalże na równe nogi, niepodobnie do mnie, wręcz niepoczytalnie - z niewłaściwą sobie frustracją. -Idziemy - rzuciłem do niego, nieświadomy tego, że sam już to do tej pory zasugerował.
-Tak blisko, tak cholernie blisko. Prawie to miałem. To, czego potrzebowałem. Mój dom, moja twierdza, moje życie, pasja. Miałem pasję. Dalej muszę ją mieć. Uciekła mi. Poranek wygonił ją z mojej pamięci. Cholera! Muszę dotrzeć do wioski. Tak szybko, jak to możliwe, zanim zapomnę wszystkich obrazów. Muszę znaleźć to miejsce, dostać się tam. Szybko... - gorączkowo rozmyślałem, ze spiętym wyrazem... siebie odczuwając przyspieszające tętno. Opuściłem jaskinię, zbyt zamyślony, by zwracać większą uwagę na Shintaro. Właściwie byłem dość zamyślony, by nie zauważyć przed sobą oceanu i zacząć chodzić po wodzie...
Ryuuhei
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sabishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość