Osada ukryta w piasku.

Prowincja w regionie Samotnych Wydm, wysunięta najdalej w kierunku zachodnim. Zamieszkana jest przez Ród Ayatsuri, starający się strzec granic tego terytorium - niestety, jest to trudne zadanie ze względu na wielkość Sabishi oraz sąsiadujące z prowincją nieznane tereny. Krajobraz okolicy jest dosyć monotonny - gdziekolwiek nie spojrzeć, wszędzie ogromne połacie pustyni, z niewielkimi wyjątkami w postaci oaz. W trakcie podróży można się czasem natknąć na gliniane budynki, doskonale zamaskowane. Pośród piasków tych ziem można też znaleźć wędrowne osady Szczepu Kaguya.

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Marusa » 6 wrz 2016, o 19:21

Misja dla Shintaro i Ryuuhei, post 55 W końcu doszło do akcji. Ryuuhei wystrzeliłeś na bok, uwcześniej przygotowując technikę podmiany oraz wyciągając broń. Miałeś przeczucie, że cię twój kolega zrozumie i będzie wiedział co robić. Shintarom szybko wzbiłeś się na swoją chmurkę piasku i poleciałeś te 4 metry nad ziemię. Wtedy też coś przeleciało koło ciebie. Ten pachołek szefa rzucał w ciebie shurikenami! Zostałeś postawiony w wyjątkowo trudnej sytuacji. Możesz albo ułatwić mu zadanie i podlecieć do nich, albo możesz na skupieniu atakować ich z prawie suchego już piasku pod nimi. Póki co leciałeś w ich kierunku, tworząc piaskowe ręce za nimi. Jednak zanim doszło do ich stworzenia, szef ruszył szybko w kierunku białowłosego, który właśnie rzucił w jego stronę kunaiami. Szef był porównywalnie szybki, jeśli nie szybszy od piasku czarnowłosego, a do tego zdecydowanie szybszy niż wasza dwójka. Na spokojnie uniknął lecących w jego stronę kunai, kontynuując swój bieg w stronę białowłosego, widocznie przygotowując miecz do cięcia. To wyglądało tak, jakby on po prostu czekał, aż się rozdzielicie. Jego pachołek na pewno nie zobaczył kształtującej się ręki z piasku, a czy szef zauważył? Tego nie wiecie, ale możecie się jedynie domyślać. Jedyne co powiedział, jak ruszył do biegu w stronę Ryuuheia to:
-Przyjście tutaj, to wasz największy błąd.
Marusa
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Shintaro » 6 wrz 2016, o 19:36

Czarnowłosy nie tracił ani chwili na wahanie się nad tym czy powinien unikać shurikenó czy też ich nie unikać, na to nie było ani chwili by tracić czas, czarnowłosy ruszył w kierunku pachoła rzucającego shurikenami piasek który znajdował tuż przed Shintaro oraz jego piaskową chmurą tworzył również tarczę która każdy wyrzucony shuriken pochłaniała do środka wirując jedynie z większą ilością ostrzy na zewnątrz piasku. -Uważaj kurwa! jest szybszy od nas- Wydarł się do swojego kompana szarżując na piaskowej chmurze z wirującym wiertłem na przeciwko swojego wroga, on oraz bandyta wymienili się w połowie drogi natomiast piaskowe łapy chwyciły przeciwnika za kostki ciągnąc go za nogi miały za zadanie wywrócić przeciwnika, natomiast uformowana trzecia piaskowa ręka wyjęła spod piasku shurikena i wbiła go z całej siły w potylicę leżącego na ziemi randomowego bandyty, po dobiciu przeciwnika bronią ręka miotnęła shurikenem z całej siły na plecy bossa który zmierzał na Ryuuheia przygotowując się do cięcia na jego towarzysza. Chłopak nie tracił czasu i kiedy tylko wyminął się z bossem na piaskowej chmurze zmienił plan działania, zawrócił na piaskowej chmurze za przeciwnikiem wraz z swoim wirującym ostrzami piaskiem a swoją szarże kontynuował na plecy przeciwnika z wysokości czterech metrów, nakazał piaskowi po szarżować na plecy przeciwnika tnąc go najdotkliwiej jak tylko potrafił, do tego też piasek na którym stąpał ich wróg miał za zadanie pochłonąć stopy przeciwnika aby utrudnić mu uniknięcia ataku chłopaka, wirujący piach który atakował plecy przeciwnika starał się również pochłonąć jedną z kończyć w której trzymał miecz, a wtedy wszystkie ostrza miały zebrać się w jednym miejscu próbując odciąć daną kończynę piasek miażdżył i rwał ją z kości.


-2% 36chakry
Shintaro
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Ryuuhei » 6 wrz 2016, o 19:55

-Czyli jesteś szybszy od kunaiów, a nawet piasku Shintaro, co? No dobrze, gratuluję. Problem w tym, że twoje pogróżki nie zmieniają faktu, że muszę cię zabić - pomyślałem, widząc szybką akcję przeciwnika z kataną. To nie był czas na panikę. Zareagowałem natychmiastowo, instynktownie, jako że przecież do unikniętych noży nadal przyczepione były linki. Przejąłem nad nimi kontrolę. Nad ostrzami. Momentalnie wystrzeliłem je w plecy oponenta, który na mnie biegł. Wtedy też zauważyłem kolejne machinacje mojego towarzysza, który przyszedł mi w sukurs, czego nie mogłem nie wykorzystać. Próbował ewidentnie unieruchomić bandyckiego bossa i zaatakować go wszystkim, co miał, więc ja postanowiłem poczekać na okazję. Gdyby bowiem tylko osiągnął swój cel, rzuciłbym się na przeciwnika z naelektryzowanym kopniakiem, by na moment go obezwładnić, a potem przejechał następnym kunaiem po jego gardle, od razu go eliminując. W razie czego wciąż miałem przygotowane Kawarimi i ciśnięte w plecy wroga noże. Można było powiedzieć, że atakowaliśmy szermierza z każdej strony.



Nazwa: Sōshūjin
Pieczęci: Brak
Zasięg Max.: Dowolny
Koszt: Koszt wytworzenia nici chakry
Dodatkowe: Brak
Opis: Swego rodzaju odpowiednik zwykłej żyłki w połączeniu z kontrolą broni podczas walki. Dzięki tej technice jesteśmy w stanie manipulować w pewien sposób kilkoma kunaiami czy shurikeniami jednocześnie (czy też innymi przedmiotami o podobnej wadze). Połączenie się z przedmiotem za pomocą nici i woli użytkownika pozwala na uniesienie i ciśnięcie w odpowiednim kierunku ostrza. Siła rzutu odpowiada kontroli chakry użytkownika. Maksymalna ilość jaką możemy kontrolować to 10 przykładowo kunaiów. Podczas ciśnięcie ów broni możemy nieznacznie kontrolować jej kierunek lotu.

Dendou Hando znasz :P
Ryuuhei
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Marusa » 6 wrz 2016, o 21:26

Misja dla Shintaro i Ryuuhei, post 58 Shintaro, pomimo bycia celem kilku shurikenów, wszystkie albo zablokowałeś swoim piaskiem, albo ciebie minęły, a bandyta, który w ciebie rzucał spotkał nieszczęśliwy koniec. Jednak czas, w którym zajmowałeś się nim spowodował, że boss jest już prawie u Ryuuheia. Ryuuhei, postanowiłeś zawrócić swoimi kunaiami, celując nimi w plecy opryszkowego szefa. Tylko, że nie zdążą na czas dolecieć, on jest już przy tobie, właśnie zaczynając swoje cięcie. Shuriken rzucony chwilę wcześniej przez piasek czarnowłosego, właśnie trafił w plecy bandyty, co zapewne uratowało twoje życie, gdyż cięcie stało się niezgrabne. Jednak cięcie było, ale twoje kawarimi... ... ... nie zadziałało. Początkowo, cięcie które może nawet by cię przepołowiło, trafiło w twoje lewe ramię. I to szczęśliwie ze zmniejszoną siłą, aczkolwiek, zagłębiło się na chwilę w twoim ramieniu. Wyjął swój miecz i odwrócił się na chwilę, przesuwając się kawałek w bok, by ominąć część kunai, które teraz leciały w twoją stronę i wcale już nie były daleko, a następnie, pozostałe dwa odbił swoim mieczem. Ryuuhei, czujesz, jak krew spływa ci po lewej ręce. Pomimo adrenaliny krążącej w twoich żyłach, czujesz nienajmniejszy ból. Szczególnie przy poruszaniu ręką. Nie jesteś w stanie w pełni nią ruszać, aczkolwiek, kości ci chyba nie naruszył, tylko mięśnie, albo aż mięśnie.
Marusa
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Ryuuhei » 6 wrz 2016, o 22:12

Wszystko układało się po naszej myśli. Przedziwna kombinacja Shintaro, mój nawrót kunaiami w powietrzu, plan sparaliżowania wroga, a potem... krew. Moja krew. Ostrze wbiło się w moją rękę, przerąbując się przez nią niemal po samą kość i chwilę później wychodząc na zewnątrz. Przez moment miałem wrażenie bycia zawieszonym w czasie, który zdawał się zwalniać. Poraził mnie ból, wsiąkający w ranę, lecz potem wypełniający całe ciało. Ból, od którego chciało się uciec, przy którym robiło się rzeczy desperackie i wynikające z nawoływań instynktu. Tak zrobiłem też ja.
Kunaie, które we mnie leciały, nadal były przypięte linkami z chakry do moich palców. Przeciwnik zrobił jedynie krok w bok, by uniknąć kilku, podczas gdy reszcie pozwolił lecieć... tyle że ja tak szybko, jak potrafiłem, skierowałem je w jego stronę. Zerwałem połączenie, gdy tylko udało mi się nakierować ostrza na bandytę, a potem rzuciłem się gwałtownie do tyłu, mimo bolącej ręki przygotowując Kawarimi. Ponownie z truchłem, ponownie z ryzykiem niepowodzenia. Nie miałem czasu, by spoglądać na mojego towarzysza, bo sam miałem pełne ręce roboty, by nie paść trupem po jednej akcji. Mimo to jednak sięgnąłem po kolejny kunai z kabury i złapałem go zdrową ręką, by w razie czego spróbować znaleźć szansę na atak lub sparować ostrze, oszczędzając podmianę.
-Otwórz mi drogę do niego. Daj mi tylko szansę, a zrobię wszystko, by go zdjąć, choćbym miał sobie urwać tę rękę! - skierowałem swe myśli do Shintaro.
Ryuuhei
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Shintaro » 6 wrz 2016, o 22:12

" Dobra.. jednego mniej teraz czas zając się tym za szybkim pojebem.. " Przeszło mu przez myśl gdy zawracał na swojej piaskowej wyspie nie oglądając sie nawet za pokonanym i gryzącym piach glebę opanowanym gnojem który do samego końca myślał że jest bardziej sprytny niż na to wyglądał. Shintaro z powiewającymi paskami od bandany na wietrze ruszył jak najszybciej tylko mógł na plecy wroga dostrzegł jak ten znalazł się już przy jego towarzyszu który jak widać nie posłuchał go gdy ten kazał mu się ulotnić z tamtego miejsca i kupić mu trochę czasu za nim uda mu się dotrzeć do ich wspólnego wroga. " Cholera... wygląda to źle.. Kizoku jest ranny a ja wylewam z siebie ostatnie krople chakry... jeśli ten ruch teraz nie podziała to jesteśmy w czarnej dupie.. " Doszedł do wniosku po czym znalazł się nie daleko na plecach wroga dostrzegając wbity w jego plecy shuriken, chłopak zeskoczył z wyspy stając za wrogiem w odległości pięciu metrów piasek na którym jeszcze niedawno leciał czarnowłosy okrążył wroga wlatując pomiędzy Kizoku oraz bandytę po czym natarł od przodu na wroga próbując uwięzić całą górną część jego ciała, Shintaro wyciągnął kolejną rękę i nakazał piaskowi spod stóp przeciwnika unieść się do góry aż nad jego głowę i zamknąć go w środku przylegając z całych sił do jego ciała. Cel był prosty zamknąć gnoja i zmiażdżyć go piaskiem odcinając jednocześnie dopływ tlenu do jego płuc, w międzyczasie piasek który Shintaro naszpikował ówcześnie kunaiami przybrał formę wielkiego oszczepu z którego na końcu grotu wysunęły się ostrza pięciu kunai, oszczep po szpikował z powietrza próbując przebić się przez piasek, ostrze miało wejść przez plecy przebić się serce i wbić się w glebę przed butami wroga.
Shintaro
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Marusa » 6 wrz 2016, o 22:48

Misja dla Shintaro i Ryuuhei, post 61 A więc plan szybkiego działania wszedł w obroty. Ryuuhei, przekierowałeś lecące w ciebie kunaie i wycofałeś się na bezpieczniejszą odległość. Kunaie wbiły się w tegoż bossa, jeden w ramię, a drugi w bok. Cienki strumyczek krwi poleciał z boku, co znaczy, że już jakaś rana jest. Dorwałeś swój kunai z kabury, po przygotowaniu kawarimi, i czekając na ewentualność ataku lub bloku, byłeś gotowy do działania, nawet kosztem swojej ręki. Shintaro, podleciałeś już blisko całego zdarzenia, schodząc z chmurki. Wykorzystałeś cały dostępny piasek, by zamknąć w kuli piasku, waszego przeciwnika. Nawet udało ci się go zamknąć, ale nie było mowy o nawet posiniaczeniu przeciwnika przy aktualnej twojej sile. Minęła chwila, a miecz zaświecił w piaskowej kuli, niszcząc ją, jednakże w tym momencie udało ci się wystrzelić twój piaskowo-kunaiowy oszczep w przeciwnika. Bossowi udało się wymknąć możliwej śmierci, co nie zmienia faktu, że trafiło go to w ramię, a dokładniej zaryło w zewnętrzną część ramienia. Wydał się ryk wściekłości i bólu z gardzieli szefa. Po czym rzucił się na czarnowłosego, chcąc mu się odpłacić.
Marusa
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Shintaro » 6 wrz 2016, o 23:08

Czarnowłosy stał w bezpiecznej odległości gotowy na jakiekolwiek komplikacje które mogły wyniknąć z najprostszego powodu jaki był, nic w życiu nigdy nie jest tak jak tego kurwa chcesz i tyle to takie proste a jednocześnie tak banalne a za każdym razem gdy Shintaro próbował coś zrobić takie założenie pozwalało mu zawsze być gotowym do działania. Czarnowłosy zamknął przy pomocy obecnego i łatwo dostępnego piasku swojego przeciwnika wkuli próbując pochłonąć go najgłębiej jak tylko się dało niestety jednak przy sporych brakach chakry niemożliwym było unieszkodliwienie wroga tak szybko i łatwo jakby tego chciał czarnowłosy zaobserwował że jedyną akcją jaka udała im się od początku walki z wrogiem to trafienie mężczyzny piaskowym oszczepem oraz wbicie się paru ostrzy w jego ciało. - No dawaj tu kurwa, dojebie cie gnoju - Darł mordę na swojego wroga dalej hardy i gotowy do działania pomimo braków chakry chłopak nie próżnował i do samego końca nie utemperował swojego charakteru, przesunął ręką od prawej do lewej zasłaniając się dość sporą ilością piasku, była to defensywa do której użył grubszej warstwy, tarcza znajdowała się około metra przed nim, w tym czasie chłopak odsuwał się do tyłu natomiast piasek zasłaniał sporą część otoczenia która znajdowała się za jego plecami, w tym samym czasie piaskowy oszczep wysunął się z ziemi i znów leciał w kierunku wroga szpikując na jego plecy, Shintaro dodatkowo znów próbował pochwycić kostki mężczyzny przytrzymując go w miejscu.
Shintaro
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Ryuuhei » 6 wrz 2016, o 23:28

-Trafiony - pomyślałem z lekką nutą satysfakcji, widząc moje kunaie w ciele przeciwnika. Potem z kolei Shintaro zdołał ponownie go zranić, dodając mu jeszcze więcej dziur, przez które wydobywała się krew. Szef bandytów był ewidentnie wściekły i wcale nie musiał się drzeć wniebogłosy, by to zasygnalizować, choć co prawda i tak to zrobił. Bezmyślnie i bez opamiętania ruszył z mieczem z powrotem na Shintaro, lecz już wtedy przyszedł mi do głowy szalenie ryzykowny, trudny do wykonania plan, więc utworzyłem linkę z chakry między palcami własnych dłoni i zwinąłem ją tak, by tworzyła ona pętlę w połowie - niczym garota. W tym czasie Shin zdążył już ustawić piaskową zaporę między sobą, a przeciwnikiem, który lada moment miał zaatakować, zaślepiony gniewem i bólem, a przez to - oby - nieuważny. Ruszyłem biegiem przed siebie, stawiając prawie wszystko na jedną kartę, nie mówiąc o tym nikomu, by nie zaalarmować wroga. Nie chciałem zaprzepaścić szansy, jaką stwarzał dla mnie piasek, który wyciszał przecież kroki.
Bez ostrzeżenia, jednym susem... wybiłem się nagle z barków Shintaro, przeskakując nad nim, nad jego zaporą, a w końcu - nad atakującym go przywódcą bandytów. Zacząłem spadać mężczyźnie za jego głową, więc od razu podkurczyłem nogi w kolanach i wspomnianą pętlę z cienkich, wytrzymałych linek zarzuciłem mu na szyję. Korzystając z mojej wagi, jego gniewu, zasłony z piasku Shintaro i działania grawitacji, zawisłem na szermierzu, przylegając plecami do jego pleców i wcinając mu wszystkie nici w szyję, jednocześnie kalecząc i dusząc skurwiela. Bolała mnie ręka, ale adrenalina robiła swoje, więc mimo mojego położenia zacząłem jeszcze krzyżować ze sobą ręce, by zacisnąć "garotę" jeszcze mocniej, aż przeciwnik wyzionie ducha, wykrwawi się lub zostanie zmasakrowany przez Shintaro.
Ryuuhei
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Marusa » 7 wrz 2016, o 17:57

Misja dla Shintaro i Ryuuhei, post 64 Chwila radości białowłosego, że przeciwnik trafiony, tworzenie grubej defensywy przez czarnowłosego. Krótkie przygotowania do ataku, w tym desperacja idea Ryuuheia. Wydawać by się mogło, że ta walka jest wygrana, dla ciebie Shintaro powstał jeden problem. Twoja defensywa ograniczyła ci widoczność, a więc na czuja chciałeś zrobić łapki i na czuja celowałeś oszczepem. I właśnie jak łapki z piasku nikogo nie złapały, zorientowałeś się, że przeciwnik zmienił miejsce. W tym momencie idzie sus twojego towarzysza na twoje barki i właśnie teraz coś przebiło się przez twój piasek. Boss najzwyczajniej w świecie wziął rozbieg i barkiem przebił się przez twoją obronę. Katanę miał gotową do ciosu w tym momencie i pędził na ciebie. Ryuuhei, nie zrezygnowałeś ze swojego planu, aczkolwiek, musiałeś zrobić lekką korektę w wybiciu. A na plecy bandyckiego szefa właśnie leciał oszczep. Dużo rzeczy się działo, boss zaczął wykonywać cięcie na Shintaro, Ryuuhei skoczył mu do gardła ze swoją garotą, a oszczep leciał w plecy przeciwnika. Shintaro, poczułeś ostre cięcie od lewej strony bioder aż do prawego ramienia. Pociekła krew, a ty czułeś piekący ból. Ryuuhei, ty skoczyłeś w przeciwnika i udało ci się trafić go garotą, co nie zmienia faktu, że on już zdążył cięcie zacząć, chociaż cofnął się pół kroku. Właśnie twoje zagranie zapewne uratowało twojego kompana, ale nie zmienia to faktu, że nawet będąc już za bandytą i ściskając garotę, nie masz siły w lewej ręce by go sensownie dusić, aczkolwiek z pomocą oszczepu Shintara, boss stracił równowagę i ledwo się trzyma na nogach. Już nie mówiąc o tym, że w tym momencie nie ma żadnej możliwości by zaatakował mieczem. Z prawej strony pleców bandyty leci krew, zanieczyszczona piaskiem. Aczkolwiek, szef jeszcze dycha... ciężko, ale nadal.
Marusa
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Ryuuhei » 7 wrz 2016, o 18:23

Coś się działo za piaskiem. Wyczułem to już w trakcie biegu, ale nie było czasu na wycofanie się. Bez chwili wahania, licząc się z tym, że mogę za moment zginąć, odbiłem się od barków mojego towarzysza. Sam siebie zaskoczyłem tym, że w ogóle mu do tych barków doskoczyłem, ale być może pomogła mi adrenalina. Adrenalina też pomogła mi raptownie skorygować kąt wybicia, gdy znad piaskowej przeszkody ujrzałem ruch oponenta i nadlatujący oszczep Shintaro. Zeskakując za plecami bossa, byłem prawie pewny, że oszczep ugodzi mnie samego, ale jakimś cudem... tak się nie stało. Nim się obejrzałem, cały ciężar mojego ciała zawisł na linkach owiniętych wokół szyi wroga. Kątem oka dostrzegłem przelatujący obok mnie oszczep, wbijający się w plecy szermierza i tryskającą z ogromnej rany krew Shintaro.
-Już go nie zabijesz - pomyślałem z desperackim triumfem, widząc płytkość zadanego towarzyszowi cięcia. Duszony przeze mnie wróg zachwiał się widocznie, rażony z każdej strony. Miał teraz więcej ran, niż my obaj razem wzięci, co dobrze rokowało dla nas dwóch. Teraz jednak trzeba było jak najszybciej dokończyć to, co zaczęliśmy.
-SHIN! JEST TWÓJ! - ryknąłem nagle na całe gardło, wyrzucając obie nogi przed siebie i elektryzując je przy użyciu Dendou Hando. Potem zaś z całej siły rąbnąłem nimi w plecy oponenta, na którym przecież nadal wisiałem. Nawet jeśli podwójny kopniak nie powalił i tak chwiejącego się wroga, ładunek elektryczny powinien go sparaliżować lub chociaż spowolnić, by Shintaro mógł w porę go wykończyć i skończyć tę walkę... o ile w pobliżu nie czaił się ktoś jeszcze.
Ryuuhei
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Shintaro » 7 wrz 2016, o 18:44

Czarnowłosy chłopak stał za swoją piaskową tarczą wyczekując najgorszego, był przygotowany na ewentualny unik bądź też obronę swoim piaskiem, białowłosy chłopak ruszył biegiem w kierunku pleców szermierza a następnie wyskoczył z ziiemi odbijając się od piasku, wskoczył na jego barki a następnie odbił się z nich przeskakując nad szermierzem oraz piaskową tarczą którą wykonał dla nich obojga Shin, w momencie w którym Kizoku przeskoczył nad barierą do środka przedarł się ich przeciwnik który dokonał swego i pociął płytko od lewego boku ciało Shintaro, chłopak syknął cicho i cofnął się momentalnie do tyłu za obserwując że ich plan udał się, Kizoku dusił i gnoił bandytę wisząc mu na plecach starał siego dobić jednak brakowało mu sił w końcu przyszedł kulminacyjny moment w którym musieliśmy dobić tego gnoja, chłopak poruszył rękoma i z piaskowej tarczy którą wykonał piasek poruszył się przemieszczając się nad głowę przeciwnika po czym pochłonął jego łeb aż do szyj odpierając mu możliwość jakiekolwiek oddechu w tym momencie czarnowłosy ruszył przed siebie i wydobył swój zardzewaiły miecz i starał się wbić przeciwnikowi go w klatę.. -Lecę kurwa! - Wydarł się do swojego kumpla starając utrzymać się na nogach jeśli akcja się powiedzie chłopak upada na ziemie i dyszy zmęczony odpoczywając na ziemi - To zbyt wiele jak dla mnie... muszę złapać oddech.. prawie tu kurwa zginęliśmy.. - Powiedział.
Shintaro
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Marusa » 7 wrz 2016, o 20:11

Misja dla Shintaro i Ryuuhei, post 67 Ryuuhei, po swojej akrobatycznej akcji i podczas próby duszenia przeciwnika, dorzuciłeś jeszcze od siebie naelektryzowanego kopniaka, w niskie partie pleców swego przeciwnika. Boss padł po tym ciosie na kolana, a wtedy Shintaro, wysłałeś swój piasek, zamykając w nim głowę przeciwnika, pomagając w jego uduszeniu. Wziąłeś swój zardzewiały miecz i podszedłeś do bossa. Wbiłeś w miecz w jego klatkę, po czym się miecz złamał, kiedy próbowałeś go przesunąć, wyciągnąć. Pociekła cieniutka strużka krwi. Szef bandziorów, ostatni żywy bandzior zaczął się chwiać. Kolana przestały blokować jakiekolwiek jego ruchy, a sam bandyta był cięższy niż wcześniej. Żadnych oznak życia od niego. To chyba już koniec. Obaj opadliście na ziemię, wykończeni walką, podróżą, a przede wszystkim skokiem adrenaliny. Adrenalina powoli znikała z waszej krwi, a ból się zwiększał z czasem, szczególnie u białowłosego. Krew z rany płynęła wcale nie najwolniej, ale nie jest to tępo po uszkodzeniu tętnicy. W tym momencie usłyszeliście starczy krzyk:
-Dobra robota, pozostali są wolni.
Za tym krzykiem nie stał nikt inny niż Kazuo, który stoi w grupie wieśniaków.
Marusa
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Ryuuhei » 7 wrz 2016, o 20:45

Kiedy usłyszałem iskrzenie dobiegające od strony pleców wroga i poczułem, jak zjeżdżam razem z nim coraz niżej i niżej, przez moment nawet ja zapragnąłem wydrzeć się na całe gardło, by podkreślić ulgę. Piasek Shintaro zacisnął się mocno na łbie przeciwnika, podczas gdy zardzewiałe ostrze przerąbało się przez niego, tworząc jeszcze jedną ranę do kolekcji. Oponent padł, jak długi, a wraz z nim ja, jako że byłem już zmęczony, a moje linki jeszcze trzymały jego szyję. Nie przeszkadzało mi to. Pozwoliłem sobie na spędzenie paru minut na pisku, rozpraszając nici z chakry i prostując ciało. Dyszałem ciężko, ale czułem, że żyłem i to wystarczyło, bym nie przejmował się aż tak bardzo moją raną.
-Udało się. Padł... - pomyślałem, wzdychając i spojrzałem na Shintaro, czy w ogóle jeszcze żyje. Szybko też okazało się, że gdy my byliśmy pogrążeni w ferworze walki, Kazuo wleciał niepostrzeżenie do jaskini i teraz darł się do nas, zebrawszy wokół siebie nieliczna grupkę swoich znajomych, tak samo przydatny, jak dotychczas.
-"Dobra robota" - powtórzyłem w myślach, czując ponowny napływ adrenaliny i złość, która temu towarzyszyła. -Chuj, nie dobra robota. Nie było cię tu, palcem nie kiwnąłeś, prawie zginęliśmy, a to, co słyszymy w zamian to "dobra robota"? - byłem wściekły, ale nie miałem sił, by rzucać się na starca i wieśniaków, celem ich uśmiercenia. Zamiast tego podniosłem się powoli.
-Nie ma czasu na pochwały. Jeśli chcecie mieć jeszcze komu podziękować, to lepiej pomóżcie nam zająć się ranami, zanim wyzioniemy ducha! - odkrzyknąłem, spokojniejąc powoli. Czy to aby na pewno był koniec? Już teraz zmierzyliśmy się z większą ilością bandytów, niż przeczuwaliśmy. Co, jeśli gdzieś ukrywali się następni?
-Ilu ludzi straciliście? - zapytałem, bez pytania biorąc wycieńczonego Shintaro pod ramię i mimo ewentualnych protestów ciągnąc go w stronę jaskini, do cienia.
Ryuuhei
 

Re: Osada ukryta w piasku.

Postprzez Shintaro » 7 wrz 2016, o 21:38

Shintaro wbił zardzewiały miecz w klatkę piersiową swojego przeciwnika którego darzył mniejszym szacunkiem niż gówno w które człowiek wdeptuje na ulicy, gdy tylko chciał wyciągnąć ostrze z jego serca miecz ułamał się i na dobre utkwił w ciele martwego od znacznej ilości ran przeciwnika, chłopak z ulgą opadł z sił na glebę leżąc zmęczony jak wół na piasku, po czym zwrócił się z do Kizoku - Gościu.. prawie zdechliśmy ale.. było warto.. walka z tobą była świetna... jestem usatysfakcjonowany.. i w połowie martwy... a jak ty się trzymasz? - Wydusił z siebie próbując podnieść się do pozycji pół siedzącej, i udało mu się chłopak obrócił łeb w kierunku krzyku i dostrzegł starca oraz resztę jego ekipy. - No popatrz... wręcz zapomniałem że ten gość istnieje.. - Zirytowany dodał na głos zerkając na Kizoku który wziął go pod ramię, obaj byli naprawdę mocno obici jednak radość z wygranej walki pozwalała szermierzowi trzymać się jeszcze jako tako na nogach, tak więc obaj podreptali pod jaskinie a tam chłopak usiadł pod skałą dysząc cicho. - On ma rację... opatrzcie nasze rany i płaćcie za zabicie tej mendy która zabiła waszych towarzyszy a was torturowała... nie musicie dziękować za wykonanie zlecenia.. tylko zróbcie o co prosimy - Dodał spokojnie widząc jak chusta z jego głowy zsuwała się na twarz, zdjął ją i zawiązał sobie na prawym nadgarstku.
Shintaro
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sabishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość