Szlak transportowy

Prowincja w regionie Samotnych Wydm, wysunięta najdalej w kierunku zachodnim. Zamieszkana jest przez Ród Ayatsuri, starający się strzec granic tego terytorium - niestety, jest to trudne zadanie ze względu na wielkość Sabishi oraz sąsiadujące z prowincją nieznane tereny. Krajobraz okolicy jest dosyć monotonny - gdziekolwiek nie spojrzeć, wszędzie ogromne połacie pustyni, z niewielkimi wyjątkami w postaci oaz. W trakcie podróży można się czasem natknąć na gliniane budynki, doskonale zamaskowane. Pośród piasków tych ziem można też znaleźć wędrowne osady Szczepu Kaguya.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Goro » 30 lis 2018, o 02:21

Misja D - Nanoko
I na co ci to było?
3/15



Dziewczyna nie przejęła się zbytnio nieznajomym. Albo nieznajomą. Nanoko szła dalej, lekko przygarbiona, ale mająca totalnie gdzieś mijaną osobę. Postać rosła w oczach, białe ubrania falowały leniwie na wietrze. Ciężko było ocenić posturę w workowatych szatach, ale raczej był to mężczyzna. Ewentualnie bardzo rosła kobieta zaprawiona w dźwiganiu toreb pełnych żelaznych narzędzi mordu. Wędrowiec też nie zmienił swojej postawy na widok panny Ayatsuri. Ot, zwykłe spotkanie na szlaku nie niosące ze sobą żadnych konsekwencji. To byłoby łatwe i przyjemne.
W końcu nastąpił moment minięcia się. Nieznajomy przystaną i wyciągnął przed siebie rękę. - Raduj się! Albowiem zostałaś wybrana przez mojego pana, Ao! - tubalny głos poniósł się po pustyni. Twarz mężczyzny skryta była za kapeluszem z czymś przypominającym zasłony. Ciężko było więc powiedzieć, ile szaleństwa kryło się w tych oczach. W każdym razie wyglądał na silnego faceta, a napięte mięśnie na ręce jedynie to potwierdzały. - Podaj mi dłoń. - poprosił łagodnie.
Goro
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Nanoko » 30 lis 2018, o 02:49

Nanoko naprawdę nie spodziewała się dalszych przygód podczas tego dnia. W nocy i o poranku miała wystarczająco dużo emocji, które dalej z niej nie opadły, a upał, który powoli zaczynał wzbierać wcale jej nie pomagał, co tylko pogarszało jej samopoczucie, a wzmacniało chęć schowania się pod piaskiem jak te jaszczurki, które czasem ganiała między domami w swoim rodzimym mieście.
NIestety, albo stety jej rozmyślania zostały przerwane przez głos. Wzdrygnęła się lekko widząc mężczyznę przed sobą, to nie jest tak, że w ogóle go nie widziała, ale myślała, że przejdą obok siebie bez słowa obydwoje zamknięci w swoich własnych światach, a tu niespodzianka.
Typ wydaje się żyć we własnym świecie.
Może nie do końca niespodzianka, tym bardziej patrząc na upał podczas, którego kapelusze nie zawsze są ochroną tym bardziej dla nieprzyzwyczajonych do tutejszego klimatu. Nie raz się słyszy o zagubionych wędrowcach, którzy opowiadali o niesamowitych wizjach, jakie doznali, większość mieszkańców uśmiechała się do takich ludzi z politowaniem i to też zrobiła Nanoko.
- Mam trochę wody jeżeli potrzebu... Pan potrzebuje - poprawiła się nie chcąc urazić mężczyznę, to miała spokojny, ale kiedy nieznajomy wyciągnął w jej stronę dłoń to odsunęła jedną nogę w tył będąc gotowa na ewentualną koniecznośc ucieczki tym bardziej, że czuła się naprawdę niepewnie.
- Naprawdę się śpieszę - burknęła jeszcze podnosząc dłonie na wysokość piersi i lekko nimi machając na boki.
Nanoko
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Goro » 30 lis 2018, o 03:13

Misja D - Nanoko
I na co ci to było?
5/15


Tak to już było, że życie zaskakiwało zwłaszcza wtedy, gdy człowiek nie spodziewał się już niespodzianek od losu. Nieznajomy ewidentnie miał coś nie tak z głową, ale podejście Nanoko było bardzo dyplomatyczne jak na emocje targające jej ciałem. Cóż, tego tutaj nie mogła przecież potraktować jak pewnego młodzieńca pragnącego ją chronić. Kto wie, czy gdyby je jej teraz towarzyszył ten wariat by ich zaczepił. A może byliby w zupełnie innym miejscu? I na co ci to było?
- Potrzebuje ciebie, oblubienico! - krzyknął mężczyzna, ale nie ruszył się z miejsca. Widocznie nie każdy ceni wodę na pustyni równie mocno. - Ja też się śpieszę. - warknął agresywniej i złożył dłonie. Popłynęła chakra.
Piasek dookoła dziewczyny uniósł się gwałtownie i złapał ją od góry do dołu, jedynie twarz pozostała odkryta. Szybkośc i siłą z jaką złote drobinki zacisnęły się na Nanoko skutecznie wybijały z głowy jakiekolwiek pomysły na próby wyrwania się z tej pułapki. Chociaż kto tam wie, co może chodzić dziewczynie po głowie. Mężczyzna tymczasem podchodził w jej stronę coraz to bliżej...
Goro
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Nanoko » 30 lis 2018, o 03:47

Nanoko zaczynała się czuć poirytowana całą sytuacją, która przestała być zabawna w momencie, kiedy mężczyzna dalej kontynuował tę słowną przepychankę. Słysząc jego słowa miała już machnąć ręką by uderzyć go w twarz w nadziei, że go ocuci z tego amoku, ale okazało się, ze nie tylko Nanoko miała plany wejść w bezpośrednią konfrontację, ale mężczyzna nie wydawał się mieć tak dobrodusznych zamiarów jak ona. Chociaż o prawości jego postępowania miała czas rozmyślać dopiero po tym jak została uwięziona. Wcześniej zadziałała instynktownie, a że nie była wielkim niją, to w bezpośredniej konfrontacji ratowała się ucieczką.
Niestety ucieczka zawiodła, w sumie nie zdołała zrobić nic prócz pozbycia się lalki, która na tamten moment smutno sterczała po pas w piasku. Nanoko szarpnęła się, a kiedy to również nie dało żadnego skutku, to spojrzała się na męzczyzne wręcz błagalnie.
- Puść mnie! Proszę! - i tak w kółko, jakby miało to coś dać, ba nawet zaczęła krzyczeć i histeryzować. Szlochała i krzywiła się i nie uroniła przy tym ani jednej łzy.
Ta zaciekłość do walki pojawiła się zaraz obok paniki. Wiedziała, ze nie musi się ruszać by spróbować cokolwiek osiągnąć, w tym akurat była lepsza od lalkarzy. Wiedziała też, ze jej drewno ma bardzo charakterystyczny dźwięk, więc darła się przy tym niemiłosiernie by chociaż trochę go zagłuszyć. Chciała w jakikolwiek sposób wytracić mężczyznę z równowagi, by następnie spróbować ratować się ucieczką i chociaż pomysł z wykorzystaniem drewna pod piaskiem brzmiał absurdalnie i nierealnie w starciu z szybkością jaką się popisał mężczyzna, to co miała robić? Leżeć i pozwolić się okraść/zabić (niepotrzebne skreślić)? Miała jednak cichą nadzieję, że jej napastnik nie zauważy rosnącego za nim badyla, który za cel postawił sobie oplecenia mu nogi i ściągnięcia go do poziomu parteru.
Spoiler: pokaż
Mokuton no Jutsu: Reberu D | Brak Skupienia| 95% |
Nanoko
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Goro » 30 lis 2018, o 04:19

Misja D - Nanoko
I na co ci to było?
7/15


Dziewczę zareagowało na całkowite obezwładnienie w sposób dość przewidywalny. Mężczyzna jedynie skrzywił się za zasłoną, jakby krzyki Nanoko budziły w nim nieprzyjemne wspomnienia. Kto wie, ile to już dziewczęcych krzyków miał okazję wysłuchać? I czy ktokolwiek zdawał sobie sprawę z tego, że po Sabishi wędruje wariat? Zwłaszcza, że jego zdolności jasno wskazywały na szczep Sabaku.
Trzeba jednak przyznać dziewczynie, że potrafi myśleć. Skutecznie skupiła uwagę wariata na swojej osobie, pozwalając drewnianym pnączom rosnąć za jego plecami, sięgając coraz bliżej jego nóg. I kiedy to mokutonowe macki miały już się zacisnąć i pociągnąć go w dół, piasek wokół niego rzucił się na twory Nanoko, wciągając je wgłąb wydmy bez śladu. Zupełnie jakby nie istniały.

- Zadziorna jesteś. Ao nie wybiera słabych. - rzucił radosnym tonem. A zaraz potem piaskowa trumna zaczęła zasłaniać coraz to większe części twarzy Nanoko. Po chwili otoczyła ją ciemność i cisza. Świeżego powietrza tez było jakby coraz mniej, a dziewczyna z żelaznych płuc nie słynęła. Pocieszające, że w takich sektach ofiary składa się żywe, a nie martwe od jakiegoś czasu. No chyba, że ten tutaj wariat to przedstawiciel takiej wyjątkowej grupy kultystów. Gdyby tylko można było podsumować jej sytuację jednym słowem? Tylko po co, skoro można posłużyć się całym zdaniem... I na co ci to było?
Goro
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Nanoko » 30 lis 2018, o 04:43

Miała naprawdę ogromną nadzieję, że jej plan się uda, ale niestety, jak zwykle w takich sprawach los ją dobitnie wyjaśnił. Sposób w jaki mężczyzna poradził sobie z jej zmaganiami tym razem naprawdę wytrącił ją z równowagi. Zakręciło jej się w głowie i nie wiedziała czy to od upału czy strachu, który zazębił się w jej gardle.
- Proszę - wydukała przez cisnące się do oczu łzy.
Dużo płakała ostatnio, ale taki charakter, poza tym kto by na miejscu Nanoko nie płakał, chociaż płacz dziewczyny szybko się skończył, jak tylko poczuła, że kokon, w którym została uwięziona zaczyna obejmować również twarz. Działo się to powoli, co można było zinterpretować jako znęcanie się nad zdobyczą, ale dziewczynie nie była w humorze żeby wysuwac jakiekolwiek wnioski tego typu. Zaczęła się walka o każdy oddech i niby młoda Ayatsuri nie cierpiała na klaustrofobię, ale piasek zaciśnięty wokół niej w stalowym uścisku nie pomagał podczas hiperwentylacji. Tym razem wrzask jaki wydobył się z jej ciała był stuprocentowo autentyczny i wręcz zdarł jej gardło. Po chwili jednak został stłumiony, bo następnie kompletnie ucichnąć.
Aż chciałoby się tutaj napisać, że Nanoko walczyła z całych sił, ale ciężko mówić o walce, kiedy jej uczestnik jest kompletnie unieruchomiony. Aczkolwiek trzeba przyznać, że duch walki w dziewczynie palił się mocno, przynajmniej do czasu aż nie zemdlała.
Nanoko
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Goro » 30 lis 2018, o 05:29

I akcję przenosimy tutaj.
Goro
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Nanoko » 30 lis 2018, o 11:53

Nawiał honor!
Goro | Poziom D
13/15

Obrazek
Poprzednia część posta tutaj.
...Dotarcie do szlaku handlowego nie stanowiło problemu, szczególnie, że Goro ruszył śladem Nanoko, która doskonale wiedziała gdzie ma się udać, a na pustyni nie ma potrzeby skręcania w odpowiednich miejscach. Nie było tutaj zazwyczaj zakamarków schowanych miedzy drzewami i tak dalej. Podróż w piasku ma być jak najbardziej ekonomiczna i właśnie takie były trakty handlowe, nic dziwnego, ze dziewczyna, która szukał Goro własnie te drogę wybrała by dotrzeć do swojego celu.
Niestety nikt na niego nie czekał, ale za to trakt zdawał się tętnić życiem. Ludzie wykorzystali bardziej humanitarne warunki do przemieszczania się. Goro miał na swoim horyzoncie grupkę czterech kupców (bliżej), oraz młodą parę z dzieckiem (nieco dalej), czy postanowi zapytać o Nanoko?
Ostatnio edytowano 1 gru 2018, o 12:44 przez Nanoko, łącznie edytowano 1 raz
Nanoko
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Goro » 30 lis 2018, o 13:44

Woda szybko wyparowała z jego szat i skóry, a chwilę później pocił się już dość obficie. Niewiele mógł poradzić na ten klimat, a obwieszenie się manierkami i bukłakami z wodą, choć zdawało się być sprytne, tak naprawdę było głupotą. Nie dość, że musiałby to wszystko dźwigać na swoich plecach i zapadać w piasku przez co męczyłby się znacznie szybciej, to jeszcze piłby więcej wody. To jeden z tych dosyć dziecinnych sposobów myślenia, którego wyzbył się już parę dobrych lat temu.
Tymczasem na trakcie było znacznie ludniej, niż przez ostatnie dwa dni. Cóż, może ludzie wyruszali na jakieś święto, festyn albo po prostu akurat znaleźli sobie powód do podróży. Nie żeby Goro na to narzekał, wręcz przeciwnie. Słaby był z niego tropiciel, więc widok ludzi, którzy być może minęli się z Nanoko był jak powiew chłodnego wiatru w ten wciąż gorący wieczór. Chłopak podbiegł w te pędy do bliższej mu grupy wyglądającej na kupców. Choć w trakcie biegu doszedł do wniosku, że lepiej będzie pogonić za parą z dzieckiem. Z bardzo prostego powodu - kupcy raczej nie zwracają większej uwagi na otoczenie, zajęci swoimi sprawami. Trakt był w końcu bezpiecznym miejscem. A dziecko zawsze będzie się rozglądać, zadawać pytania i szukać dziury w całym doprowadzając tym do dumy lub stanu wrzenia swoich rodziców jak i całe otoczenie.
- Przepraszam! Szukam mojej znajomej. Trochę niższa ode mnie, ubrana w prosty strój shinobi. Miała lalkę na ramieniu. Nie widzieliście jej może? - chłopak silił się na miły i uprzejmy ton, ale w środku skręcał się z niepewności, czy dowie się czegokolwiek.
Goro
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Nanoko » 30 lis 2018, o 20:34

Nawiał honor!
Goro | Poziom D
15/15

Obrazek
Jako, że szli z dwóch rożnych stron, to szybko na siebie wpadli. Tak jak przeczuwał chłopak dziecko było ciekawskie. Jak tylko go zobaczyła dziewczynka, to zrobiła kilak kroków w jego stronę, ale zaraz schowała się za noga mamy bardzo zawstydzona. Sprawa szybko się potoczyła, kiedy Goro zadał pytanie, to obydwoje rodziców zwróciło wzrok na dziewczynkę, która tulała do piersi drewnianą lalkę. Pierwsza odezwała się kobieta.
- Znaleźliśmy ją dwa kilometry stąd zakopaną w piasku, właściciela nie było widać, a Miko-chan bardzo ją chciała... - widać było, ze czuję się zawstydzona cała sytuacją, za to mężczyzna nie był zbyt wylewny. Lustrował tylko spojrzeniem chłopaka i jego katanę, ale nic nie powiedział do czasu, aż jego małżonka spojrzała się na niego dosyć wymownie.
- Lalka nie jest nasza - po tych słowach uklęknął naprzeciwko dzieciaka, a że mała nie należała do głupich, to wpierw bardzo uparcie kręciła głową, ale po chwili łzy napłynęły jej do oczu i oddała lalkę w ręce Goro. W nagrodę mężczyzna wziął młodą na ręce i skinął głową na pożegnanie. Kiedy się mijali, to Miko wyciągnęła rękę i zaczęła machać prawdopodobnie do zagubionej zabawki.


Misja zakończona, w następnym poście możesz opuścić lokację.
Nanoko
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Goro » 30 lis 2018, o 21:03

Przeczucie po raz kolejny nie zawiodło Goro. Ominięcie kupców okazało się dobrą decyzją, bo okruchy prawdy kryły się w ramionach dziewczynki. Ciekawskie dziecko wyłapało pewnie wystającą z piachu lalkę... Tak, wszystko zgadza się z jego przewidywaniami. Tylko co z tego jak i z chłodnej kalkulacji, skoro wewnątrz samuraj czuł się jak na torturach. Nanoko nie zgubiłaby swojej lalki ot tak, za bardzo o nią dbała. Może była ostatnią rzeczą z domu, z którą wiązały ją miłe wspomnienia. W każdym razie, co takiego stało się, że dziewczyna zostawiła swój skarb. Ktoś ją napadł? Wielkie węże raczej odpadały, ale mało to bandytów i degeneratów panoszyło się po świecie? Cholera by ich wzięła. Goro znowu zatrząsł się z wściekłości wewnątrz siebie. Dlaczego sprawy musiały się tak komplikować?
Podziękował podróżnikom i szybkim krokiem ruszył do miejsca, gdzie znaleziono drewnianą zabawkę. Miał tylko nadzieje, że nie znajdzie jej samej, zakopanej trochę głębiej w wydmie...



[Z/T]
Goro
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Goro » 7 gru 2018, o 21:23

Misja D - Toda Yoshimori
Dziewczynka.
1/15


Coś się kończy, coś zaczyna, chciałoby się rzec. Tyle że Toda wcale nie odczuł ostatnich minut swojego życia jako wielkiej przygody, a najpewniej uznał cała sprawę za drobną niedogodność. A to, że w jego torbie spoczywało sobie spokojnie suszone ludzkie mięso... No dzień jak co dzień na pustyni,miejscu w którym ludzie wariowali od słońca, lub ginęli z rąk wariatów. na szczęście dla młodego Ayatsuri jemu nie groziła żadna z tych opcji. Podobnie jak zostanie wyjętym spod prawa mordercą handlarzy wielbłądów, bo minęło już dwa dni, a żaden pościg nie ruszył jego tropem. Widocznie jedyny ocalały wolał ratować swoje życie niż szukać stróż prawa.
I tak oto mijał Todzie czas na monotonności przeplatanej nudą i postojami dla regeneracji sił. Dokąd wędrował, trudno powiedzieć. A jeszcze większą zagadkę stanowiła mała, na oko dziesięcioletnia dziewczynka idąca traktem z naprzeciwka. Ubrana w typowe dla mieszkańców samotnych wydm szaty wydawała się być zagubiona. Rozglądała się co chwila po morzu wydm, jakby szukała czegoś. Albo kogoś. Sierota? A może młodziutka buntowniczka wymykająca się z domu? Lub, nie można tego wykluczyć, pułapka zastawiona przez bandytów kryjących się pod piaskiem? Póki co od Tody dzieliło ją blisko dwadzieścia metrów, a co zrobi z tym okularnik, to już tylko jego sprawa.
Goro
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Toda Yoshimori » 10 gru 2018, o 21:29

Irytacja i rozczarowanie ludzką małostkowością, owszem, budziło w chłopaku niesmak, jednak po drugim dniu wędrówki niemal całkowicie pozbył się tego mało istniejącego wydarzenia z pamięci. Została tylko pamięć o blondynie, który wielce nierozsądnie zakpił sobie z oferowanej przez niego pomocy... oraz wiedza, skąd pochodziło mięso w jego torbie.
Samotna, kojąco monotonna wędrówka przez pustynię została przerwana niespodziewanym widokiem. Dziecko, mała dziewczynka, samotna pośród piasków jego ojczyzny. Sądząc po ubiorze, tutejsza. Gorączkowo rozglądała się dookoła, starając się wypatrzyć coś bądź kogoś. Możliwe że zaginionych rodziców, opiekunów czy całej karawany z jaką wędrowała. Może się rozdzielili przez przypadek. Może została porzucona celowo. Nie byłoby to bardzo zaskakujące - dziecko w karawanie to, na dłuższą metę, niepracująca na swoje utrzymanie gęba do wykarmienia. Jeśli wędrującej karawanie spojrzało w oczy widmo największego zagrożenia na pustyni - głodu i odwodnienia - mogli podjąć, może trudną dla nich, może nie, decyzję by porzucić dziecko, by aktywni członkowie grupy mogli przetrwać. A może dziewczyna bez pozwolenia, typowo dziecięcym nieposłuszeństwem, była spragniona, więc po prostu się napiła z ostrożnie racjonowanych zapasów - a to była jej kara.
Czcze spekulacje, jednak zajmowały umysł, gdy bez słowa, krok za krokiem, sunął przez wydmy, nie odezwawszy się do dziecka.
Toda Yoshimori
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yura » 1 sty 2019, o 07:42

Pustynia była świetnym miejscem do treningu i przebywając na niej Yura rozwinął się bardziej, niż mógłby przypuszczać. Ostatnimi czasy zaczynał odczuwać jednak swego rodzaju stagnację. Gorące piaski nie sprawiały mu już takiego wyzwania jak kiedyś, wszechobecne wydmy i piaskowce nie okazywały się już takie trudne do zdobycia, a skorpiony i inne jadowite ustrojstwa wydawały mu się nawet miłe. To oznaczało, że za bardzo przyzwyczaił się do otaczających go terenów, żeby czuł się na nich niekomfortowo. Dla innych ludzi byłby to dobry znak, ale nie dla niego. Jeśli coś było już wystarczająco dobrze poznane, to znaczy, że ciało nie musiało znajdywać się w ciągłym stanie napięcia w poszukiwaniu ewentualnych zagrożeń. To z kolei rozluźniało myśli i postanowienia trenującego, a do tego Yura dopuścić nie mógł. Dlatego też przeprowadził rozmowę ze swoim mistrzem i oboje doszli do wniosku, że najlepiej w takim razie będzie, jak zwiedzi trochę świata przez co poszerzy swoje horyzonty. Właśnie dlatego dzisiaj Mori Jin skierował swoje kroki przed siebie i to dosłownie. Chłopak nigdy nie otrzymał stosownej edukacji, więc jego pojęcie o świecie było znikome. Po prostu ruszył przed siebie z nadzieją, że gdzieś dotrze. A dotrze gdzieś na pewno!

z/t
Spoiler: pokaż
Dokąd: Soso
Czas podróży: 30 min
Środek transportu: ABSy
Avatar użytkownika

Yura
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 124
Dołączył(a): 10 lip 2018, o 19:12
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5928
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Harumi » 2 sty 2019, o 19:22

Podróż była długa i męcząca. Zmiana temperatury dawała się - również i rodowitej mieszkance Sabishi - we znaki. Chłeptali- pożyczaną od kupców wodę - mimo, iż ona sama osiągała temperaturę w wysokich Celsjuszach - gasiła pragnienie. Z każdej strony atakowały ich podmuchy wiatru, a wraz z nimi - kolejne dawki piasku. O tyle, o ile białowłosa pomyślała o sobie, tak o swoim partnerze - już nie. Od duszących chmur piasku chroniła ją śnieżnobiała chusta naciągnięta na usta oraz nozdrza, natomiast od prażącego słońca trójkątny, bambusowy kapelusz. Przez chwilę czuła się nieco... zakłopotana? W końcu - powinna zadbać o Keizo! Pustynny klimat był wykańczający, a on był przystosowany do zupełnie innych warunków. Na szczęście z opresji ratowali go kupcy. Gdyby nie oni... cóż, mogłoby to się skończyć gorączką słoneczną. A ta z kolei bywa bardzo nieprzyjemna.
Temperatura znacznie zmalała, gdy tylko nastała noc. Amplituda temperatur na pustyniach była ogromna, czasem wręcz irytująca. Opustoszałe zapasy wody trzeba było niezwłocznie uzupełnić, w czym pomógł Keizo.
Haru została na szlaku chcąc zaczerpnąć chwili spokoju. Jeszcze chwila i... zobaczy mamę, tatę i nauczyciela! W głębi duszy aż podskakiwała z radości. Takową energię trzeba dobrze spożytkować, nieprawdaż?

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Harumi
Nocny Marek
 
Posty: 517
Dołączył(a): 17 gru 2018, o 00:37
Lokalizacja: Szczecin
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białe, krzywo ścięte włosy sięgające trochę poniżej łopatek, złote oczy, niesamowicie blady odcień skóry.
Widoczny ekwipunek: Torba przymocowana do pasa (z przodu), duża torba na wysokości lędźwi (z tyłu)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6788
GG: 62022462
Multikonta: Inari

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sabishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość