Szlak transportowy

Prowincja w regionie Samotnych Wydm, wysunięta najdalej w kierunku zachodnim. Zamieszkana jest przez Ród Ayatsuri, starający się strzec granic tego terytorium - niestety, jest to trudne zadanie ze względu na wielkość Sabishi oraz sąsiadujące z prowincją nieznane tereny. Krajobraz okolicy jest dosyć monotonny - gdziekolwiek nie spojrzeć, wszędzie ogromne połacie pustyni, z niewielkimi wyjątkami w postaci oaz. W trakcie podróży można się czasem natknąć na gliniane budynki, doskonale zamaskowane. Pośród piasków tych ziem można też znaleźć wędrowne osady Szczepu Kaguya.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Takuna Kaba » 22 sie 2018, o 00:22

Obrazek
Bagienne ziele [ D ]
17 / 15
Ayatsuri Juranu


Rozmowy z handlarzem przebiegły bardzo pomyślnie dla młodego Ayatsuriego, który nie tylko pozbył się całego podarowanego mu sprzętu, ale również był w staine zdobyć więcej pieniędzy niż to było przewidziane, a tym samym podnieść sobie nagrodę za misję, bo przecież kto normany w świecie shinobi chciałby oddawać własnoręcznie zarobione pieniądze jakiemuś podejrzanemu osobnikowi. W końcu nie każdy może mieć tyle charyzmy (i szczęścia w spotkaniu tak głupiego kupca) jak Juranu. Chłopak udał się w kierunku szlaku transportowego, gdzie ostatni raz widział się ze swoim zleceniodawcą i tam też miał go spotkać wieczorową porą. Szlak transportowy o tej porze nie jest zbyt obleganym miejscem. Chociaż w nocy temperatury są mniejsze i przez to łatwiej podróżować, to w piaskach pustyni kryje się za dużo niebezpiecznych stworzeń przeczekujących dzień, aby pod osłoną ciemności wyjść na żer. Oparty o znak wskazujący drogę mężczyzna wyglądał dokładnie tak samo jak ten, którego Juranu spotkał dzisiejszego popołudnia. Widząc chłopaka, podniósł prawą rękę do góry dając mu znać o swoim położeniu.

I jak, zadowolony ze swojej pracy? Sprzedawanie tego zielska po kątach to okropna sprawa, aż mi prawie jest Ciebie szkoda, ale twardy chłop z Ciebie jest – ze znanym już Juranu uśmiechem, mężczyzna poklepał go kilkukrotnie po ramieniu, wystawiając w końcu swoją lewą dłoń w kierunku jego kabury, oczekując na zapłatę. Prawa ręka, do tej pory klepiąca chłopaka, zacisnęła się mocniej na barku, dając znać, że na ucieczkę i głupie ruchy nie ma tutaj miejsca.

Dostając w końcu to, po co zatrudnił chłopaka, przeliczył dokładnie czy Juranu zdobył potrzebne mu 1000 ryo, lecz wszystko się zgadzało, na szczęscie. – Świetna robota, może kiedyś jeszcze się spotkamy. Ayatsuri robią cudowne specyfiki. – W większości trujące tak naprawdę, lecz ziołowe rulony wcale w truciu innych nie były gorsze. Rozlużniając chwyt na ramieniu chłopaka, wyciągnął drugą dłonią niewielki plik banknotów, wynoszących równe 100 ryo, które wręczył Juranu i uśmiechając się na odchodne, ruszył w kierunku zachodnim.
Takuna Kaba
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ayatsuri Juranu » 31 sie 2018, o 00:27

Przybycie w ciemności do miejsca spotkania na szlaku transportowym było bardzo przyjemną wędrówką, głównie ze względu na koniec uporczywego słońca, a wprowadzenie tylko trochę mieszkańców do otoczenia, co mimo zwiększenia zagrożenia i niewielkiego wpływu wizualnego, ożywiała tę martwą połać piachu. To nocne życie dało się wyczuć w bardzo dziwny sposób, ale to może dlatego, że chciało żyć się w takim chłodzie, w przeciwieństwie do dziennego upału. Juranu jednak jak zwykle był owinięty swym strojem, więc zmiana temperatury nie była dla niego tak nagła, jak mogłaby być w przypadku luźnych krótkich strojów odsłaniających jego ciało na warunki otoczenia. Dotarcie z powrotem do mężczyzny trochę zajęło, bo wracanie się do wioski za interesami nie było jednym z najlepszych pomysłów chłopaka, przynajmniej jeśli chodzi o logistykę, bo skuteczne było. Odciągnięcie na bok odrobiny pieniędzy wydała mu się dość oczywista, żeby nie robić ponad miarę, bo przecież ciągle pracodawca nie będzie chciał mu zbyt dużo dać, gdyż nie umówili się na konkretną kwotę.

Gdy jednak dotarł i słyszał mężczyznę, starał się nie odzywać, wzruszył tylko ramionami na pytanie o zadowolenie. Nie obchodziło go już nic, tylko wzięcie pieniędzy i odejście do domu. W zasadzie mógłby pójść z całym funduszem, jednakże można było go wyśledzić, szczególnie, że wcześniej już został tu wezwany imieniem i nazwiskiem z miłego posiedzenia w bibliotece. Mocny chwyt pracodawcy wprawił jednak ciało białowłosego chłopaka w nagłe napięcie, wszystkie mięśnie były gotowe do ruszenia w wybranym momencie, oczy się zmrużyły, a usztywniona ręka, choć aktualnie powstrzymywana przez chwyt, gotowa była po szarpnięcie do kabury po broń. Gdy jednak chwyt został zwolniony, Juranu choć z dużą większą czujnością, to jednak nie rzucił się na osobnika, gdyż nie był jeszcze pewny swoich umiejętności, a także nie wiedział absolutnie nic o swoim potencjalnym przeciwniku i jego zdolnościach, a co za tym idzie - mógłby być bardzo łatwym celem.

Gdy tylko się uspokoiło, Ayatsuri przełykając ironiczny komentarz dotyczący swoją rodzinę przyjął w ciszy pieniądze. Miał swoją działkę odliczoną już wcześniej, zanim dostarczył całą kwotę, więc aż tak bardzo go to nie interesowało ile dostał, wiedział tylko, że otrzymał coś za swoją współpracę, więc można uznać, że były to pieniądze zarobione uczciwie. Poczekał na odejście mężczyzny, opierając się o wcześniej zajmowany znak, żeby po kilkunastu minutach także ruszyć, tym razem w stronę swojego domu...


[z/t]
Avatar użytkownika

Ayatsuri Juranu
 
Posty: 523
Dołączył(a): 18 lip 2018, o 18:51
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie białe włosy, ukryte w większości pod bordowym płaszczem. Blada cera. Średni wzrost.
Widoczny ekwipunek: Rękawica łańcuchowa na lewej ręce. Bordowy płaszcz, brudny i podniszczony. Wybrzuszenie sugeruje noszenie pod nim dużej torby na ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6012
GG: 2334356
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Rindou Arashi » 31 sie 2018, o 14:16

17 / ...

Czas mijał, kolejne dni podróży mijały, a nasz bohater wraz z towarzyszami opuścił tereny Atsui, przechodząc na ziemie kontrolowane przez sojuszników Sabaku - ród potężnych marionetkarzy. Tylko co to tak na prawdę zmieniło? W sumie to nic, i tu i tam leżał wszędzie piasek, a co jakiś czas mijali niewielką oazę, przy której mogli uzupełnić wodę. Rozmowy i śmiechy całkiem dobrze umilały kolejne kilometry. Co jakiś czas grubasek opowiadał o swoich rodzinnych ziemiach, do których pozostało jeszcze kilka dni drogi, opowiadał o ciężkich warunkach jakie tam panuję, ale też i o spokoju. W końcu kto ma im przeszkadzać na krańcu świata?? Odpowiadał na wiele pytań, jednakże starał się unikać tych, dotyczących jego osoby. Być może chciał coś ukryć, albo nie podobała mu się jego przeszłość. Jedyne co mówił, to to, że jest na krańcu świata z własnej woli, sam się tam wygnał. Każdą inną kwestię starał się ukrócić przez liczenie, bądź odpowiedzi na około.
No i przyszedł czas na kolejny postój. W koło panowała noc a na środku wydmy, na której wypoczywali paliło się niewiele ognisko. Dzięki temu nie było aż tak zimno, no i ogień odstraszał dzikie zwierzęta, których to spotkać raczej nie chcieli. Wierzchowce zostały przywiązane do okolicznej skały, co zapewniło, że nie uciekną do rana. Nasi bohaterowie mogli w spokoju zjeść i wypocząć. Na niebie świeciły ogromne ilości gwiazd, były nawet te przeważnie nie widoczne. Grubasek postanowił coś upichcić swoim towarzyszom, dlatego też odpieczętował ze zwojów trochę jedzenia i cały sprzęt, po czym zabrał się za szykowanie i krojenie. Widać, że znał się na tym, gdyż szło mu to całkiem nieźle. W tym czasie dziewczyna przesiadywała sobie przy ognisku, zawinięta w kocyk popijała sobie cieplutki napar z herbaty i cytrusów. Oglądała gwiazdy, co jakiś czas notując coś w swoim notesiku, który cały czas miała przy sobie. W końcu jednak zamknęła go i z uśmiechem dosiadła się do naszego herosa.
- Mori-kun, powiedz mi... dlaczego zostałeś Shinobi?? - zadała mu pytanie, siadając blisko niego.Na jej twarzy pojawił się delikatny rumieniec, który szybko zakryła kubkiem napoju. Wzięła kilka łyków, po czym odstawiła go obok siebie. Oparła się rękami za sobą, po czym przeciągnęła oglądając pięknie świecące gwiazdy. Ten wieczór był taki spokojny...
Rindou Arashi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yura » 1 wrz 2018, o 02:42

Nawet jeśli faktycznie przeszli z jednych terenów na drugie, to Yura nie miał o tym zielonego pojęcia. Świat był ogromny, a chłopak znał tylko jego niewielką część i nawet z tej niewielkiej części zapomniał o połowie. Niestety Mori Jin nie otrzymał nawet podstawowej edukacji, poza oczywiście czytaniem i pisaniem, więc takie rzeczy jak historia, geografia czy inne cuda zwyczajnie nie były jego mocną stroną. On widział jedynie piasek, a piasek kojarzył mu się z Sabaku. Tyle mógł stwierdzić z całkowitą pewnością. Yura także zbyt wielu pytań nie zadawał, a już na pewno nie na tematy, których grubasek poruszać nie chciał. W głowie tego chłopaka było jedynie taijutsu i treningi, więc jeśli już miał zagadywać, to pewnie z pytaniem o jakieś silne osoby w okolicy czy niezwykle trudne do zdobycia i niebezpieczne miejsca. W końcu te ostatnie byłyby idealnym polem treningowym dla spragnionego wyzwań shinobiego.
Postój za postojem, a kolejne dni mijały. Mori nie znał świata, wiec nie wiedział ile będą podróżowali do miejsca docelowego, ale pierwotnie obstawiał, że wszystko zajmie góra dwie doby. Może i grubasek mówił, że to daleko, no ale jak wielka może być ziemia? Jeśli bedą biegli wystarczająco szybko, to przecież okrążą ją w cztery, góra pięć dni! Wszystko wydawało się takie proste, a jednak rzeczywistość brutalnie weryfikowała wyobrażenie Moriego o otaczającym go świecie. Zlecenie miało jednak swoje miłe strony i teraz jednej z nich chłopakowi przyszło doświadczyć. Yura nie lubił siedzieć zbyt długo w domu, więc przebywanie pod gołym niebem niezwykle mu służyło. A jeśli obok niego było jeszcze ognisko? Ło Panie! Full wypas, ol ikluziw i do przodu. Przy takim widoku pięknych gwiazd, Mori nawet nie trenował. No... Nie tak intensywnie. Postanowił, że zrobi ze swojego ciała mostek i tak tył głowy wylądował w piachu, cały tułów i biodra wypiął do góry, a prosto postawione stopy robiły za podpórki drugiej strony konstrukcji. Odwrócony most był gotowy i to właśnie w tym momencie odezwała się do niego dziewczyna.
- Pewnego dnia sensei podszedł do mnie jak pomagałem rodzicom w polu i stwierdził, że moje ciało będzie się nadawało do ciężkich treningów. Nie wiedziałem o co mu chodzi, ale jak ojciec usłyszał, że mam okazję do zobaczenia świata i zaczęcia treningów, to przekonał mnie do podążania za senseiem. Czasem tęsknie za rodzicami, ale jestem im wdzięczny. Mieli rację - taijutsu sprawia mi naprawdę wiele frajdy. A jeśli przy okazji mogę komuś pomóc i sprawdzić swoje umiejętności, to nic dziwnego, że się angażuję. Bycie shinobi chyba uzależnia. - odpowiedział bez chwili zastanowienia, a w jego głosie dało się poczuć nutkę podekscytowania. Chłopak nie musiał ubierać wszystkiego w górnolotne słowa czy myśleć nad swoją odpowiedzią parę minut. Zazwyczaj mówił to, co mu serce na ślinę przyniesie. Tak było i tym razem.
Avatar użytkownika

Yura
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 124
Dołączył(a): 10 lip 2018, o 19:12
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5928
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Rika Kari Matsubari » 4 wrz 2018, o 12:53

Misja B - Akarui
Rika Kari Matsubari
13


Koniec urlopu dla Akaruia skończył się zaraz po tym, jak się na dobre rozpoczął. Wielkie nadzieje towarzyszące relaksowi w gorącym źródle Hotelu Yokka i wizje licznych spotkań towarzyskich musiały działać na wyobraźnię. Wyobraźnię, którą mógł działać raptem kilkadziesiąt minut, taplając się w wodzie i ciesząc się z wyczekiwanego od dawna świętego spokoju. Podróż z Kami no Hikage w jego pustynne, rodzime strony nie trwała przecież byle dzień…
No ale wtedy zjawił się radny Harada i wszystko się zaczęło. Ale najpierw skończyło. Wolne.
Radny wgramolił się pod wodę i rozpoczęła się dyskusja, a może raczej festiwal opowieści, których idealnym zwieńczeniem mogłaby być zniszczona, drewniana ławeczka i ognisko. Postronny obserwator mógłby pomyśleć, że panowie gdzieś tam za plecami wręczają sobie kopertę, ale jednak przekazanie łapówki byłoby dosyć karkołomne. Nie tylko przez wodne środowisko, ale i… nagość.
Podczas spotkania padło wiele ważnych, a nawet poufnych informacji, z którymi Akarui w pewnym momencie został sam. Podsumujmy: przed czterema laty kapitan Ryo zabiera w swój rejs dziecko z ubogiej rodziny, małego chłopca imieniem Sadao. Wraz z nim jedzie ojciec. Ten zostaje odnaleziony martwy, po chłopcu słuch zaginął. Poszukiwania do niczego nie doprowadziły, prowadząc kapitana do rozpaczy. Ten przed rokiem zachęcony przez innych postanowił wznowić działalność. Początkowo nic się nie dzieje, ale przed miesiącem ginie kolejne dziecko. Tym razem dziewczynka Tatami. Sprawa zamiatana jest pod dywan, śledztwo toczy się ślimaczym tempem, nikt nie jest szczególnie zainteresowany. Dwa dni przed podróżą Akaruia do Tsurai, Ryo odnajduje dziewczynkę, która trzyma Kikiego - jeżyka-maskotkę która przed czteroma laty na krok nie odstępowa Sadao, czyli chłopca za którym wciąż tęskni Ryo. Teraz kapitan spędza z dziewczynką każdą chwilę, za punkt honoru przyjmując przywiezienie jej cało do domu. Na statku jest coraz gęstsza atmosfera, a kapitan boi się o życie dziewczynki, która nie potrafi wydusić z siebie ani słowa.
Mając na plecach ciężar zadania, jakie mu powierzono, szybko stracił ochotę na dalszy odpoczynek i rozkoszne taplanie się w gorącej wodzie. Niedługo po odejściu polityka sam wstał i opuścił źródła. Wrócił do siebie, a raczej do tymczasowo swojego pokoju, zjadł wczesną kolację i jął się pakować na następny dzień. Szybko odpłynął, zbierając siły na jutro.
O poranku zjadł treściwe śniadanie, jakie miała mu do zaoferowania obsługa. Przed wyruszeniem musiał jeszcze dopilnować kilku spraw. Pozostawione w recepcji karteczka miała poinformować wszystkich, dla których spotkanie było na tyle ważne by szukać go w hotelu, że medyk udał się w podróż, celem sprawdzenia się w kolejnym wyzwaniu.



Dwie informacje, których potrzebuję w kolejnym poście, aby ruszyć z akcją: o której startujesz i w jaki sposób chcesz się poruszać.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 545
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Szlak transportowy

Postprzez Rindou Arashi » 4 wrz 2018, o 21:11

19 / ...


Gwiazdy pięknie rozświetlały noc, uprzyjemniając wypoczynek naszym bohaterom. W koło panowała cisza, jedynie ognisko, które pochłaniało kolejne gałęzie, co jakiś czas strzelało pojedynczymi iskrami w niebo. Wszędzie panował taki spokój, zdawać by się mogło, że to sen a nie poważna wyprawa. Dziewczyna przesiadywała obok chłopaka, wyciągając po chwili rękę w stronę jednej z najbardziej świecących gwiazd. Wyprostowała palce, po czym delikatnie przekręciła ją, chcąc wręcz złapać swój cel.
- One są tak daleko... Moja babcia mówiła, że to przodkowie na nas patrzą. Jednakże... ludzie umierają, a gwiazd nie przybywa... - powiedziała bardziej do siebie niż do Jina. Dopiero po chwili zorientowała się, że powiedziała to na głos i delikatnie zarumieniła się, spoglądając na swojego rozmówcę. Nastała niezręczna cisza, którą przerwał grubasek, wrzucając duży garnek wypełniony pachnącym mięsem i warzywami. Wszystkim od razu zaczęła ciec ślinka. Ogień opatulił dno naczynia, wywołując delikatnie bulgotanie. Sam zajął miejsce po drugiej stronie ognia i wyciągnął drewnianą fajkę, którą nabił owocowym tytoniem. Po chwili ta woń wymieszała się z zapachem kolacji, tworząc bardzo przyjemną mieszankę. Czas mijał a trójka rozmawiała o różnych rzeczach, śmiejąc się czy też opowiadając historie z dawnych lat. Po godzinie na stoły wjechała przepyszna potrawka, która zapełniła brzuchy wszystkich. Później kolejne minuty, oczy robiły się coraz bardziej senne, aż nie wiadomo kiedy, nasz heros zasnął.

Noc mijała a w ogień powoli dogasał, jednakże kiedy ostatnie węgle dogasały, nad wydmą pojawiła się łuna słońca, a chwilę później on sam. W tym momencie obudził się nasz heros, który poza byciem opatulonym w kocyk, czuł jak do jego dłoni przywiera coś innego. Kiedy spojrzał w lewo, dostrzegł śpiącą dziewczynę, która opierając głowę na ramieniu, wtulała się w jego dłoń. Wyglądała tak uroczo i niewinnie... Nim minęła godzina, wszystko było spakowane i gotowe do dalszej drogi, dlatego też grubasek zarządził podróż. Według jego słów, to właśnie dzisiaj wieczorem powinni dotrzeć do celu, gdzie tak na prawdę rozpocznie się zlecenie...
Rindou Arashi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yura » 5 wrz 2018, o 23:57

Tak filozoficzne rozważania nie były odpowiednie na głowę prostego shinobiego jakim był Yura. Chłopak patrzył to na dziewczynę, to na gwiazdy i nie wiedział co powiedzieć. Dla niego były to po prostu jakieś jasne punkty na niebie, do których nigdy nie mógł doskoczyć, ale zawsze starał się to zrobić. Kolejny, dobry powód do nieustannego, niekończącego się i niezwykle ciężkiego treningu, który pewnie sam w sobie nie miał sensu, ale przy okazji dawał tyle profitów, że jednak warto było się nim przejmować.
- Nie jestem pewien czy Twoja babcia ma rację, ale brzmi to mądrze. Niestety nie jestem też zbyt rozgarnięty, więc nie mogę z nią polemizować, ale... - zawiesił na moment głos i wzrok z gwiazd przeniósł na dziewczynę siedzącą obok niego - Mam zamiar kiedyś tam dotrzeć. - stwierdził, wskazując palcem na niebo - Kiedy mi się to już uda, chcesz mi towarzyszyć? Zaprowadzę Cię. - dorzucił z szerokim uśmiechem i właśnie w tym momencie grubasek im przerwał. Yura jak gdyby nigdy nic zajął się teraz tym, co zleceniodawca trzymał w rękach i spoglądał łapczywie na jedzenie. Dla niego cała rozmowa z dziewczyną była całkowicie niewinna, ale być może ona odebrała to trochę inaczej. Wszak Jin nigdy nie przywiązywał większej uwagi do tego, jak jego słowa mogą zabrzmieć w głowie innej osoby. Za to jedzenie było wyśmienite do tego stopnia, że Mori powoli zaczynał żałować tego iż zleceniodawca nie mieszka na stałe w Sabishi. Z pewnością wtedy wpraszałby się częściej na obiad. Sen przyszedł równie szybko, co pobudka. Ta druga była może trochę bardziej zaskakująca, bo po otworzeniu oczu chłopak dostrzegł Naori wtuloną w jego dłoń, ale postanowił jej nie budzić. Rozumiał, że nie dla każdego spanie na zewnątrz może być przyjemnym doświadczeniem, więc jeśli dla dziewczyny jego ręka była wygodniejsza od piasku, to mógł się poświęcić i przez jakiś czas powalczyć z uczuciem mrowienia.
- Zaczynamy od razu po przyjeździe czy wolicie się jeszcze przespać? - zapytał aby przygotować się jakoś na wszystko mentalnie. On najchętniej skoczyłby do walki ze skorpionami nawet i teraz, ale zdawał sobie sprawę, że niektórzy mogą być zmęczeni po podróży. Zresztą wieczór to też pojęcie względne, więc Yura nie miał pojęcia kiedy tak naprawdę dotrą do miejsca docelowego. Pozostało mu tylko czekać, a tego nie lubił najbardziej.
Avatar użytkownika

Yura
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 124
Dołączył(a): 10 lip 2018, o 19:12
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5928
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Akarui » 6 wrz 2018, o 19:14

Stare powiedzenie mówi, że gdy świat daje ci cytryny, robisz z nich lemoniadę.

Pewnym osobom się nie odmawia. Akarui pomyślał nawet, że gdyby sama Shirei-kan mu teraz proponowała misję, mógłby podyskutować. Ale z politykami tak się nie da. Szczególnie z takimi szanowanymi osobami, do jakich zalicza się pan Harada. I nie trzeba dawać żadnego wyjaśnienia. Po prostu takim osobom się nie odmawia. Historia, jaką się podzielił, nie była kolejnym opowiadankiem czy bajeczką, jakie opowiada się przy ognisku w ciemną noc. To stało się naprawdę i dla neigo było osobiste, prywatne. Jeśli wszystko było prawdą, to kapitan Ryo zasługiwał na udzielenie mu pomocy, na rozwiązanie zagadki znikających dzieci na środku morza.

Z samego rana Tozawa wyruszył w drogę. Droga do Tsurai wiodła przez tereny Atsui. Szkoda, że nie ma jednego traktu między tymi dwoma prowincjami. Swoją drogą, czemu? Czy granica jest niebezpieczna? Przeszkadza ukształtowanie terenu? No nic, trzeba iść na razie dookoła. Akarui nie był z tych, którzy jęczą na swój los, więc bez zbędnego gadania ruszył w drogę. Gdy tylko mógł, dołączał się do jakichś karawan. Zawsze to lepiej podróżować w grupie. Czasem można przysiąść na czyimś wozie czy porozmawiać z drugim człowiekiem. Na trakcie można się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy! Jednak teraz nie o tym. Bo jeśli wszelkie "obliczenia" medyka się zgadzają, powinien trafić do portu w sam raz przed wpłynięciem okrętu kapitana Ryo...


Skąd: Sabishi
Dokąd: Tsurai
Czas podróży: 1h
Czas przybycia: 21:15
Środek transportu: nożny ;)
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1246
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Rindou Arashi » 7 wrz 2018, o 14:33

Rindou Arashi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yoshimitsu » 23 wrz 2018, o 19:11

Yoshimitsu ukończył swoje zdanie w małej oazie i podjął się wcześniej zaplanowanej podróży. Szukał miejsca, w którym mógłby odpocząć w błogiej obecności samego siebie. Wyruszył od razu po opuszczeniu rezydencji kupca, w której spędził trochę czasu z racji wykonywanej misji. Podróżował w miarę możliwości jak najszybciej unikając zbędnego towarzystwa, które mogłoby ściągnąć na Niego kłopoty. Po cichu liczył na spotkanie swoich pobratymców, ale nie sądził że to się uda... Nikt nie wie gdzie jest teraz szczep Kaguya. Pogoda dawała w kość, ale jak na mieszkańca pustyni przystało nie przeszkadzał mu ani ciepły dzień, ani noc która potrafiła zamienić pustynię w chłodny i ciężki teren.

Skąd: Sabishi, Mała Oaza przy trakcie handlowym
Dokąd: Sabishi, Południowa Oaza
Czas podróży: 30 minut
Czas przybycia: 20:45
Środek transportu: Pieszo
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 140
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Re: Szlak transportowy

Postprzez Rindou Arashi » 19 paź 2018, o 13:43

No i stało się, nasz Zielonowłosy bohater zakończył już swoje przygotowania i był gotów do drogi. Kukiełki przesmarowane i przygotowane, ich magazynki pełne, podobnie jak zapasy młodzieńca. Nastrój dopisywał mu też całkiem niezły, więc jedyne co mu pozostało to wziąć nogi za pas. Po przekroczeniu bramy swojej osady po raz ostatni zerknął na za plecy, gdzie malowały się spokojne domy Ayatsuri. Miał nadzieję, że jak wróci, to zobaczy dokładnie ten sam widok. Sprawdził czy aby na pewno zabrał ze sobą wszystko, a kiedy był już pewien, że żaden z jego drewnianych wojowników nie wypoczywa w domu, ruszył spokojnym krokiem między wydmy. Słoneczko bardzo ładnie świeciło, powoli zachodząc za horyzontem, co zapowiadało idealne warunki do podróży, jeżeli się spręży, to być może będzie musiał po drodze nocować tylko raz na pustyni, gdyż następny postój zrobi w znajdującym się po drodze Atsui. Zapewne, gdyby miał czas, to zajrzał by do Suzu, która powinna być już w domu, jednakże śpieszył się. To nie był czas na odwiedziny, w końcu Dohito czekają na wolność. Poza tym, znając temperament tej Zielonowłosej dziewczyny, to pewnie nie dałaby chłopakowi spokoju i ruszyła wraz z nim. Nie chciał wciągać jej w dodatkowe kłopoty, w końcu nie jest to wycieczka krajoznawcza, nie będzie tu pojedynczych rabusiów czy zwierząt. Zapowiada się regularna wojna, z której na pewno wielu nie wróci. Chłopak nie był gotowy, aby poza samym sobą, musieć starać się pilnować swojej odważnej kuzynki. Jeszcze był na to za słaby, a przynajmniej tak uważał. Czy to prawda? Świat niedługo pokaże. Udowodni chłopakowi jak wiele jest za nim ale i jak wiele go czeka, nim dojdzie na sam szczyt. Z tą myślą ruszył w nieznane, czekając na kolejną przygodę.

Skąd: Sabishi
Dokąd: Tsurai
Czas podróży: godzinka
Czas przybycia: przed 16
Środek transportu: Piechotka
Rindou Arashi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ayatsuri Juranu » 11 lis 2018, o 19:41

Tyle lat w słońcu, wietrze i piasku. Tyle lat Juranu się tu dusił i piekł, ale nadszedł czas, aby wyruszyć na szlak. W bibliotece chłopak znalazł teksty i ilustracje o morzach, o lasach... O wielu rzeczach, które ciężko było sobie wyobrazić przy monotonnym obrazie Sabishi. Owinięty szczelnie płaszczem, z chustą osłaniającą twarz, białowłosy szedł przez drogę wśród pustynnych piasków. Opuszczał to miejsce nie na zawsze, wróci tu nawet niedługo, lecz na dziś dzień musiał się z nim pożegnać. Miesiąc? Rok? Kto wie ile czasu spędzi w podróży i co podczas niej zwiedzi. Może wróci bogaty, a może zginie w nieznanych krainach? Chłopak ruszał w nieznane i niezwykle chciał je poznać, żeby zobaczyć więcej niż dotąd...

Dokąd: Sogen
Czas podróży: 2h
Środek transportu: Tuptup
Avatar użytkownika

Ayatsuri Juranu
 
Posty: 523
Dołączył(a): 18 lip 2018, o 18:51
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie białe włosy, ukryte w większości pod bordowym płaszczem. Blada cera. Średni wzrost.
Widoczny ekwipunek: Rękawica łańcuchowa na lewej ręce. Bordowy płaszcz, brudny i podniszczony. Wybrzuszenie sugeruje noszenie pod nim dużej torby na ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6012
GG: 2334356
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yoshimitsu » 19 lis 2018, o 22:39

Yoshimitsu pokonał samuraja po potyczce, której się nie spodziewał. Miał odpocząć, jego umysł miał zaczerpnąć cudownej samotności... Krzyczący młody Sabaku, któremu pomógł Kaguya... Kaguya pomagający Sabaku jak to brzmi, do młodego shinobi nadal to nie mogło dojść, że dokonał czegoś na co nie było stać żadnego z jego pobratymców... Mały krok do zmiany opinii o władcach kości. Podczas podróży prawie cały czas patrzył w niebo... Jakby szukając odpowiedzi na demona, który nakłania go do zabijania kiedy tylko jego kości poczują krew. Nie wiedział co to oznacza, wewnątrz odczuwał że musi porozmawiać z jakimś bardziej doświadczonym Kaguya w sprawie tego wezwania do mordu. Chciał odpocząć, tym razem udał się pośród ludzi licząc, że tam pozostanie niezauważony.

Skąd: Sabishi, Południowa oaza
Dokąd: Sabishi, Obóz Nomadów i oaza
Czas podróży: 120 minut
Środek transportu: pieszo
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 140
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Re: Szlak transportowy

Postprzez Goro » 30 lis 2018, o 00:56

Misja D - Nanoko
I na co ci to było?
1/15



Co kierowało poczynaniami Nanoko, kiedy to zdecydowała się porzucić przyjaźnie nastawionego do niej młodzieńca/ Strach? Niechęć? A może chęć odcięcia się od rodziny i wszystkiego a także wszystkich, co z nimi związane. Z wielkiej oazy trafiła z powrotem na szlak transportowym - nie była przecież głupiutką dziewczynką, a zbuntowaną nastolatką, która znała pustynię. Może nie jak własną kieszeń, ale w każdym razie całkiem nieźle. Na tyle, by wiedzieć, w którą stronę powinna się udać by trafić na miejsce.
Tyle tylko, że nie była a=na trakcie sama. Kilkaset metrów, może nawet kilometr od niej, z naprzeciwka zbliżał się wędrowiec. Ubrany w obszerne, białe szaty wędrował pośród oceanu piasku. Nie wydawał się zły, ani nawet niebezpieczny, ale coś mówiło dziewczynie, by na niego uważała. Póki co dystans między nimi był na tyle duży, że nie dało się nawet zauważyć szczegółów. Ale z każdym krokiem zbliżali się do siebie...
Goro
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Nanoko » 30 lis 2018, o 01:59

Zostawiała za sobą towarzysza i oazę. Zostawiła również za sobą poczucie bezpieczeństwa i być może szansę na przyjaźń, ale najważniejsze jest to, że zostawiła za sobą dom i z każdym krokiem była co raz dalej. Miała dobry humor, o ile można mieć dobry humor w upale na pustyni, a to wszystko dlatego, że jak na razie nic nie stanęło na drodze do jej planu, który zakładał, że tym szlakiem będzie podążała przez długi czas zamiast miotać się między ciągle zmieniającymi się wydmami.
Może właśnie przez ten humor i przez rozmyślania nie od razu zauważyła, że na trakcie jest również ktoś jeszcze. Z daleka nie potrafiła określić, czy to mężczyzna czy kobieta, nie pomagał jej też ubiór podróżnego, poza tym...
Jakie to ma znaczenie?
Bo nie miało dla niej żadnego. Tym razem miała naprawdę twarde postanowienie by niepotrzebnie nie odzywać się do kogokolwiek jeżeli nie będzie to absolutnie konieczne. Przynajmniej dopóki nie opuści pustyni, poza nią będzie się czuła pewniej, dlatego zgarbiła się i przyjęła zamkniętą postawę, która wyraźnie dawała do zrozumienia, że nie ma ochoty wchodzić w jakikolwiek dyskusje. Jedynie laka wesoło machała swoimi kończynami znad ramienia Nanoko.
Nanoko
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sabishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość