Obóz szczepu Sabaku

Prowincja w regionie Samotnych Wydm, wysunięta najdalej w kierunku zachodnim. Zamieszkana jest przez Ród Ayatsuri, starający się strzec granic tego terytorium - niestety, jest to trudne zadanie ze względu na wielkość Sabishi oraz sąsiadujące z prowincją nieznane tereny. Krajobraz okolicy jest dosyć monotonny - gdziekolwiek nie spojrzeć, wszędzie ogromne połacie pustyni, z niewielkimi wyjątkami w postaci oaz. W trakcie podróży można się czasem natknąć na gliniane budynki, doskonale zamaskowane. Pośród piasków tych ziem można też znaleźć wędrowne osady Szczepu Kaguya.

Re: Obóz szczepu Sabaku

Postprzez Goro » 7 gru 2018, o 02:06

Mina staruszki gdy wspominała swojego męża była tak... Zaskakująca i pełna ciepłych emocji, że Goro poczuł się, jakby przerywał parze w jakiejś intymnej chwili. Prawa noga już ruszyła do tyłu, lewa miała za chwilę do niej dołączyć i wtedy kobieta wróciła ze swojej rajskiej chmurki wspomnień i uczuć. Jeśli jej mąż faktycznie jest aż tak silny, to nie miał zamiaru się ośmieszać, a podstaw by jej nie ufać nie miał. Przynajmniej w kwestii zdolności wybranka jej serca. Gdyby Nanoko wpadła w łapy bandytów, to starszy pan pewnie ją znajdzie. A jeśli jej nie spotkał... Wtedy samuraj ruszy dalej ustalonym szlakiem. Musiał się jej stać coś złego, inaczej nie zostawiłaby swojej lalki, która teraz spoczywała przy pasie Goro.
Miłe wspomnienia zostały zastąpione przez obrazy pełne smutku i żalu, chłopak jedynie nie wiedział, do kogo były skierowane te emocje. Ale ton jej głosu wskazywał, że wiele z tych krwawych i pełnych zła zdarzeń miało miejsce w jej życiu. - Wiem, że wojny nie są dobre. Ale często słowa zawodzą, a gdy umilkną, wtedy krzyczą miecze. - powiedział smutnym tonem. Pamiętał opowieści swojego ojca o wielkie chwale, zaszczytach i podporządkowaniu się Bushido. A potem zobaczył wdowy, sieroty i kaleki. Usłyszał o kolejnych wojnach wybuchających pomiędzy shinobi. Świat był okrutnym miejscem. Ale szybko zmienił się temat rozmowy i Goro nie miał okazji snuć filozoficznych rozważań o naturze zła i dobra. Nie miał też na to ochoty. Tak samo, jak na nazywanie staruszki Babcią. Nie żeby nie wydawała się sympatyczna, ale zamienił z nią ledwo parę słów. Nie chciał jej jednak czynić przykrości. No i był głodny.
- Dobrze... Babciu. I tak, z chęcią coś zjem. Trzeba coś przygotować do kolacji? - zapytał. Zbliżała się już wieczór, więc co innego mogli jeść? Obiad?
Goro
 

Re: Obóz szczepu Sabaku

Postprzez Nanoko » 7 gru 2018, o 03:32

Zaginęło z wiatrem~
Goro | Poziom D
9/15

Obrazek
Kobieta tylko ukradkiem spojrzała się na niego kiedy wspomniał o swoim rozumieniu wojny. Do powiedziana miała niewiele, przynajmniej na tamta chwilę, ale postanowiła się z tym podzielić z Goro.
- Wtedy krzyczą ranni -
Ale nie było też czasu by roztrząsać ten temat, tym bardziej, że kobieta ma ewidentnie bardzo złe wspomnienia z nim związane. Na szczęście pojawił się temat jedzenia, który skutecznie odciągnął uwagę rozmawiających. Babcia na chwilę się zamyśliła i objęła wzrokiem swoją skromną kuchnię, po czym wyjrzała za okno.
- Jeszcze jest w miarę widno... pół godziny stąd na północ jest niewielka oaza, tam możesz upolować coś na gulasz, a ja w tym czasie przygotowałabym zupę... - to nie był rozkaz, tylko luźno rzucona propozycja na zaoferowaną przez Goro pomoc. Pewnie chłopakowi nie widziało się ponowne wychodzenie na pustynię, ale gotowa na miejscu zupa i późniejszy gulasz brzmiały kusząco tym bardziej, ze nie musiałby przygotowywać ich sam.
Nanoko
 

Re: Obóz szczepu Sabaku

Postprzez Goro » 7 gru 2018, o 04:08

Cóż... Perspektywa wyjścia na polowanie w tej chwili nie była najbardziej kuszącą opcją, ale jeśli miało mu to zapewnić żołądek pełny pyszności, to warto się nieco postarać. Sprawdził tylko, czy nadal ma te śmieszne bronie shinobi i gotów był ruszyć w drogę. Nie będzie przecież ganiał za pustynnymi zwierzakami z kataną. Aż tak szybki nie był. No i jego miecz nie służył do polowania na zwierzynę, nawet jeśli nie tak dawno temu ubił wielkiego węża. Ale to była obrona własna, więc się nie liczy.
- Wrócę szybko. - odpowiedział jej i ruszył do wyjścia. Co prawda do tej pory z polowaniem miał tyle doświadczenia, co kilka wypadów w teren z ojcem albo rówieśnikami... Ale to nie może być takie trudne, prawda? Nie mógł przecież powiedzieć Babci, że się do tego nie nadaje. Nie żeby zależało mu na tym, by jej nie zawieść, ale jakiś cichy głosik wewnątrz niego wiedział lepiej. Po drodze do oazy zastanawiał się, czy celny rzut kunai może zabić nieświadomą jeszcze swego przeznaczenia kolację. Niewielki kawałek metalu, ale jeśli trafi w ważny punkt może zdziałać cuda. Polowanie za pomocą katany odrzucił od razu. Ciche podejście do dzikiego zwierzęcia na tyle, by zaatakować mieczem zdawało się mu być równie niemożliwe, co używanie technik ninja.
Goro
 

Re: Obóz szczepu Sabaku

Postprzez Nanoko » 7 gru 2018, o 04:57

Zaginęło z wiatrem~
Goro | Poziom D
11/15

Obrazek
Oaza rzeczywiście okazała się być niedaleko, prawdopodobnie jest główne miejsce pozyskiwania mięsa, ale skoro tak jest to czy Goro cokolwiek tam znajdzie? Okazuje się, ze tak, ponieważ dookoła, ja i w samym środku, oazy znajdowały się małe, wykopane norki i nawet w mroku było widać ich mieszkańców. Goro zapewne już spotkał się z tymi stworzonkami. Trochę szczurkowate, ale bez ogonów, wydawały się stanowić zamiennik dla zająców, ale czy smakują tak samo? Chociaż zanim przyjdzie czas się nimi zająć trzeba je wpierw je złapać, a skubane są szybkie i cwane. W miejscu gdzie wszystko chce cię zjeść czujność jest najważniejsza!
Najbliżej Goro stała dwójka surykatek, która patrolowała teren. Jeszcze nie zauważyły obecność samuraja, ale to była kwestia czasu zanim to się stanie i reszta stada dostanie ostrzeżenie. Grzebanie w piasku w poszukiwaniu uciekającego mięsa nie wydawało się być wymarzonym zajęciem dla Goro, poza tym surykatki to nie ziemniaki - nie będą leżeć bezczynnie w oczekiwaniu na wykopanie.
Ostatnio edytowano 7 gru 2018, o 20:06 przez Nanoko, łącznie edytowano 1 raz
Nanoko
 

Re: Obóz szczepu Sabaku

Postprzez Goro » 7 gru 2018, o 18:30

Droga do oazy nie była długa, ale głodnemu samurajowi zdawała się znacznie dłużyć. Kiedy jednak dotarł na miejsce, burczenie w brzuchu ustąpiło miejsca instynktowi łowcy. Nie żeby był urodzonym drapieżnikiem, ale trening na Yinzin powinien przynajmniej dać mu szansę upolowania sobie i Babci czegoś na ten wieczór. Oaza może nie prezentowała się najlepiej, ale widać było na niej roślinność, czyli gdzieś tutaj była woda. A to z kolei musiało oznaczać zwierzęta roślino jak i mięsożerne.
Jakby na potwierdzenie tych słów w tym momencie dostrzegł surykatki. Widział je już wcześniej raz czy dwa, ale nie poświęcał większej uwagi. Miał przecież zapasy suchego prowiantu, a zanim zdążył naprawdę zgłodnieć, trafiał do jakiejś wioski albo miasteczka i uzupełniał zapasy lokalną żywnością. Tym razem musiał zadbać nie tylko o swój żołądek, ale też spełnić życzenie Babci. Teraz pozostało tylko upolować cokolwiek nadającego się na potrawkę.
Katana spoczywała spokojnie w pochwie, a Goro przykucnął powoli, starając się znaleźć miejsce, z którego najmniej będzie rzucał się w oczy. Wyciągnął z torby po kunai do każdej ręki i wycelował w zwierzynę. Dwa szybkie i dość celne rzuty powinny zakończyć ich żywot równie nagle, co zderzenie z kilkuset kilogramowym głazem. No chyba, że surykatki okażą się znacznie bardziej wyczulone na wszystko wokół, niż zakładał chłopak.
Goro
 

Re: Obóz szczepu Sabaku

Postprzez Nanoko » 11 gru 2018, o 21:12

Zaginęło z wiatrem~
Goro | Poziom D
13/15

Obrazek
Surykatki okazały się sprytniejsze od samuraja, przynajmniej w połowie, z dwóch wykonanych rzutów celny okazał się jeden, a zranione zwierze zaalarmowało pozostałą grupę. Własnie, zranione, kunaj nie zabił na miejscu zwierzynę. Krew trysnęła i ostrze wbiło się w ciało, ale zwierze ruszyło do ucieczki. Co prawda bardzo powoli i mozolnie, ale jednak wytrwale czołgało się naprzód byle tylko uciec od ewentualnego zagrożenia raniąc się tym samym jeszcze mocniej.
W gruncie rzeczy nie było tak źle. Jeden kawałek mięsa uciekł, ale drugi sam się patroszył zostawiając swoje jelita po drodze. Pytanie tylko czy taka dawka mięsa wystarczy na kolację? Decyzję trzeba podjąć szybko, nie wiadomo co może zwabić zapach krwi, a chłopak chyba nie chce po raz kolejny bić się z jakimś przerośniętym drapieżnikiem.
Nanoko
 

Re: Obóz szczepu Sabaku

Postprzez Goro » 12 gru 2018, o 00:24

Ha! To ci dopiero polowanie. Zapach krwi, serce bijące w piersi raz za razem tak, jakby miało zaraz wyrwać się na wolność. A mimo to Goro nie czuł satysfakcji, kiedy kunai już trafił jedną z surykatek. Zrobił to, co było trzeba, jakoś wcześniej nie miał oporów przed jedzeniem mięsa, tak teraz... Sam nie wiedział. Reszta zwierzyny rozbiegła się w popłochu, a samuraj potruchtał do swojej ofiary. Dobił ją jednym ciosem, po czym zebrał swoje żelastwo i spakował trupa do torby. Nie wiedział, czy powinien go oprawić tutaj, czy może przynieść go do Babci i tam oskórować?
Wiedział za to, że zebrał za mało by najadły się dwie, albo i trzy osoby jeśli mąż Babci wróci z wycieczki. Dlatego też rozejrzał się jeszcze po oazie w poszukiwaniu innego pożywienia. Przeszukał ją dość szybko, nie chciał, by krew zwabiła większe drapieżniki. Rozejrzał się pod palmami, kamieniami i w samym zbiorniku wodnym, przy czym do ostatniego ledwo rzucił okiem. Goro ucieszy się chociażby z jaj, owadów, czy owoców... Co mu matka natura podaruje, to weźmie z pocałowaniem ręki. A potem pozostanie już tylko wrócić do osady i pomóc przy kolacji. Głód dawał mu się we znaki coraz bardziej, ale daleko mu było od wycieńczenia. Po drodze zastanawiał się jak smakuje surykatka.
Goro
 

Poprzednia strona

Powrót do Sabishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość