Rozległa pustynia

Prowincja w regionie Samotnych Wydm, wysunięta najdalej w kierunku zachodnim. Zamieszkana jest przez Ród Ayatsuri, starający się strzec granic tego terytorium - niestety, jest to trudne zadanie ze względu na wielkość Sabishi oraz sąsiadujące z prowincją nieznane tereny. Krajobraz okolicy jest dosyć monotonny - gdziekolwiek nie spojrzeć, wszędzie ogromne połacie pustyni, z niewielkimi wyjątkami w postaci oaz. W trakcie podróży można się czasem natknąć na gliniane budynki, doskonale zamaskowane. Pośród piasków tych ziem można też znaleźć wędrowne osady Szczepu Kaguya.

Re: Rozległa pustynia

Postprzez Rindou Arashi » 14 mar 2018, o 19:38

Zielonowłosy się jak mógł zasłonić przed nadchodzącym atakiem, jednak nawet skalna ściana nie dała rady zatrzymać pędzących igieł. Kilka z nich wbiło się w jego dłoń, powodując pulsujący ból oraz krwawienie. Dodatkowo Usagi'emu też się oberwało. Okazało się, że kukiełka przeciwnika została wypełniona kwasem, który rozlał się po wbiciu w nią ostrzy, topiąc je błyskawicznie. Kiedy tylko chłopak dostrzegł tą anomalię, od razu cofnął swoją marionetkę, tak aby ucierpiała jak najmniej. Arashi miał tylko nadzieję, że kukiełka przeciwnika znajduje się w podobnym stanie i nie będzie już użyteczna w walce. Zdawało się wręcz, że świat uwziął się na naszego bohatera, jednak to go nie powstrzyma od zakończenia tego sporu jak i uratowania zaginionej karawany.
Walka powoli się kończyła, ze strony przeciwnika pozostał jedynie marionetkarz, który bez swojej kukiełki nie był już tak groźnym wrogiem. Jednak postanowił on zastosować fortel, który wyrówna szansę, przemieniając Czerwonowłosego w swoją kopię.
- Komori, podleć tutaj!! - krzyknął do swojej towarzyszki, która wisiała na piaskowej chmurce. Przynajmniej jej był pewien. Arashi nie znał tej techniki, jednak po efektach stwierdził, że jest to jakaś wariacja bazowego Henge no jutsu, tak więc zapewne przerwać ją można podobnie. Usagi stał mniej więcej w równej odległości od obu panów, będą w gotowości aby zareagować na atak któregoś z nich.
- Z czym były ciasteczka, którymi was rano częstowałem?? - zapytał obu. Wiedział, że tylko prawdziwy z nich może znać odpowiedź i bez problemu jej udzieli. Jednak nie to było główną częścią planu. Otóż Arashi wiedział, że Henge można przerwać uderzeniem, dlatego też niepostrzeżenie, używając niewidzialnych nici chakry, chciał chwycić 2 średniej wielkości kamienie i uderzyć w każdego z rozmówców. Pytanie powinno mu dać wystarczająco dużo czasu, aby przygotować skały i ruszyć nimi na przeciwników. Kiedy już odkryje który z nich jest prawdziwy, Usagi nie będzie miał litości i wypuści w Marionetkarza skrywaną w swoim korpusie linkę z harpunem. Szybkość tej broni w połączeniu z tak krótkim dystansem na pewno unieszkodliwi przeciwika...
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
 
Posty: 1078
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Rozległa pustynia

Postprzez Yamanaka Inoshi » 14 mar 2018, o 23:20

Misja Rangi - C - 35/...

- Rok 384 - Lato - Rindou Arashi
- Nieznane -

- Sabishi -
- Poruszający się piasek -

Obrazek



" Jedno proste pytanie... "

Usagi odskoczył na twoje polecenie w tył, a na kwasowej pułapce ucierpiały jedynie ostrza które skierowane były na kukiełkę przeciwnika. Na całe szczęście wycofałeś go w porę przed otrzymaniem jakiś poważniejszych uszkodzeń. Druga z lalek z kolei upadła na plecy utrzymując poziom kwasu w przebitym naczyniu na odpowiednim poziomie i zapobiegając dalszym się jego rozlewaniu. W chwili zaraz po przemianie wszyscy stali wyraźnie zaskoczeni przebiegiem wydarzeń. Dwóch kuglarzy nie wiadomo który z nich jest tym prawdziwym. Ty jednak wiedziałeś jak sobie z tym poradzić, miałeś już plan jak sprawdzić który z nich jest podróbką.

Komori podleciała w twoją stronę na piaskowej chmurce, skinęła głową w twoją stronę słysząc jak zadajesz pytanie. Gdy tylko ono padło nastała cisza... Przez chwilę nikt się nie odzywał, jeden zaczął się nadmiernie pocić a drugi pogładził się po włosach mówiąc - Ciastka były korzenne! Dalej Arashi! - Odskoczył wtedy na bok. Prawdziwy Kuglarz zaskoczony zrobił wielkie oczy
- Nani!? - Nie zdążył nawet odpowiednio zareagować na twój ruch, kamienie trafiły obydwu, a prawdziwy pozostał w swojej formie, podczas gdy czerwonowłosy był znów sobą. Twoja marionetka sprawiła się tak jak zostało jej polecone, wypuszczona kotwiczka wbiła się we wrogiego kuglarza.


Marionetkarz jęknął z bólu, nawet się nie ruszył, nie był w stanie, nie spodziewał się ataku tak szybko, do tego w taki sposób. jego laleczka była uwolniona z jego kontroli więc nie miał nawet jak się obronić. W tej samej chwili Komori zrobiła w około niego rundkę na chmurce zbierając cały piasek z okolicy, zarówno ten leżący na podłodze, ten z góry piasku, oraz wyciągając go ze szpar w suficie. - Sabaku Kyū - krzyknęła wyciągając dłoń przed siebie, szybko ją zacisnęła. Piasek zaczął owijać i zakopywać lalkarza, gdy już był otulony piaskowym kocem jej zaciśnięta pięść sprawiła, że trumna zacisnęła się w około mężczyzny miażdżąc go w mgnieniu oka.

Spoiler: pokaż

Nazwa
Sabaku Kyū

Pieczęci
Wyciągnięcie otwartej dłoni przed siebie, a następnie zaciśnięcie jej

Zasięg Max.
Opanowanego Reberu

Koszt
E: 36% | D: 28% | C: 20% | B: 16% | A: 12% | S: 8% | S+: 4%

Dodatkowe
Wykonywane przy pomocy gurdy lub piasku z otoczenia.

Opis Popisowa i niezwykle brutalna technika klanu Sabaku. Wymaga ona jednak złapania przeciwnika w piasek. Gdy użytkownik tego dokona, wystarczy wyciągnąć przed siebie rękę i zacisnąć ją w pięść. Przypomina to jakiś krwawy rytuał, co doskonale odzwierciedla scena mająca miejsce po wykonaniu "gestu". Piasek, którym szczelnie owinięty jest nasz oponent, zaciska się dążąc do maksymalnej kompresji, a to co znajduje się w środku zostaje zmiażdżone. Techniki można użyć także w przypadku złapania kończyny itd. Wybór należy do użytkownika. Technikę da się przeżyć. Wymagana jest do tego wytrzymałość na poziomie 160. Część skóry zostanie rozerwana, jednak jako tako nic się nam nie stanie. Efekt będzie rzecz jasna łagodzony już na niższym poziomie, aczkolwiek poniżej 130 nie czeka nas nic innego jak widmo śmierci. (dla złotego piasku wartości te są wyższe o 30)

Zebrany przez nią piasek odsłonił zakopaną pod nim wnękę z dziurą w kształcie jaki widziałeś już poprzednio na powierzchni w ściance skały która doprowadziła cię w to miejsce. Lalka marionetkarza była jedynie uszkodzona, twój przyjaciel Usagi również był w nie najgorszym stanie.

Shinsato pochylił się biorąc kilkanaście głębszych oddechów, pokręcił głową i z uśmiechem zbliżył się w twoją stronę. - Arashi-san, to była dobra decyzja. Kto by pomyślał, że uratują mnie ciastka... - Złapał się za tył głowy, podrapał nerwowo z powodu swojej drobnej nieudolności i nieuwagi, w końcu, nie powinien był paść ofiarą takiego fortelu. - Teraz musimy się stąd wydostać. Trzeba poszukać wyjścia. - Skinął w stronę Komori która na swojej chmurce zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu. Wskazała ręką na tabliczkę wyrytą na jednej ze skał - Coś tutaj jest, może dzięki temu wyjdziemy? - Gdyby zielonowłosy się do niej zbliżył przeczytał by taką oto informację.

" Wy, którzy w tym miejscu stoicie,
z tego świata odejść musicie.
Za swą chciwość zapłacicie,
gdy z ciężarem nieba się zmierzycie.
Każda godzina nową zgubę przyniesie,
lecz nikt stąd już się nie wyniesie.
Istnieje jednak nadziei droga,
jeśli dwójka jest na pokutę gotowa.
Znajdźcie życie w ścianie i piasku,
lecz ci, którzy to zrobią będą w potrzasku.
Wówczas w chmurach wyjście znajdziecie
i swą wolność zdobędziecie. "


Spoiler: pokaż
Dzięki wielkie Kei za zagadkę!




Prowadzone misje:
B - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:
Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2540
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Rozległa pustynia

Postprzez Rindou Arashi » 15 mar 2018, o 02:43

Po zadaniu pytania nastała chwila ciszy, która jednak szybko została przerwana odpowiedzią jednego z dwóch obrazów. Po tym Arashi był już pewien, którego z nich należy zaatakować, dodatkowo kamienie z ziemi ułatwiły mu to zadanie. Usagi bardzo szybko przeszył przeciwnika, który chwilę później został zamieniony w mokrą plamę. Kiedy usłyszał szczęk kości i poczuł zapach krwi, zrobiło mu się delikatnie niedobrze. Pierwszy raz widział, żeby z wroga zostało tylko tyle. Wziął dwa głębokie wdechy, po czym spojrzał na resztki... Wygrali, co nie??
Sytuacja była już opanowana, więc kukiełka nie była na tę chwilę potrzebna. Arashi ruszył nićmi, tak aby przyjęła transportową formę, a chwilę później podrzucił w powietrze bandaż, który dzięki wprawnej ręce, dosyć szybko obwiązał drewnianego wojownika. Ten wylądował na plecach zielonowłosego. Z racji profesji wroga, chłopak postanowił przyjrzeć się jego kukiełce. Być może coś jeszcze nadawało się w niej do wykorzystania, bądź też on ją naprawi i będzie jej używał. Jeżeli dojdzie do wniosku, że jest co zbierać, to podepnie do niej swoje linki aby przejąć nad nią kontrolę. Był zadowolony, w końcu wygrał walkę i przeżył, a to gwarantuje dalsze przygody.
Pozostała jeszcze kwestia wydostania się z tego nieprzyjemnego miejsca. Arashi podszedł do pozostałych, którzy właśnie przyglądali.
- Dobrze was widzieć. Możecie opowiedzieć mi co się działo?? Dlaczego uciekłaś?? I Gdzie co się stało z karawaną?? - spojrzał najpierw na oboje, potem na dziewczynę a na końcu na Shinsato, zadając po kolei pytania. Miło byłoby wiedzieć, skoro już ich uratował.
- Zawsze możemy wrócić tak jak tutaj przyszedłem. Dzięki twojej chmurce powinno to być szybkie. - uśmiechnął się do towarzyszki, przyglądając się zagadce, którą przepisał do swojego notesu. Nawet jeśli nie będzie potrzebna, to będzie mógł ją opowiadać innym w ramach treningu umysłowego. Powoli doganiało go zmęczenie, więc liczył, że jego propozycja z powrotem wypali i po prostu pokieruje ich do wyjścia, siedząc na wygodnym, lewitującym piaseczku, jednak jeśli to nie będzie możliwe, to ma on inny plan.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
 
Posty: 1078
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Rozległa pustynia

Postprzez Yamanaka Inoshi » 15 mar 2018, o 21:17

Misja Rangi - C - 37/...

- Rok 384 - Lato - Rindou Arashi
- Nieznane -

- Sabishi -
- Poruszający się piasek -

Obrazek



" Czy rozwiążesz tajemnicę? "

Kukiełka przypinająca człowieka została tylko nieznacznie uszkodzona w trakcie walki z twoim wiernym Usagim mimo to pewnym jest, że jednak będzie wymagać napraw. Najpierw trzeba natomiast bezpiecznie pozbyć się kwasu, który wciąż znajduje się w pojemniku skrywanym w brzuchu kukły. Zadziwiające jest to, że ten marionetkarz zdecydował się na tak niebezpieczne elementy w swojej kukiełce. Użyteczne to fakt, jednak równie niebezpieczne dla niego, co i dla jego przeciwnika.

Komori spuściła głowę spoglądając ukradkiem w stronę czerwonowłosego, wyraźnie było widać, że nie jest duszą towarzystwa, to raczej i tak już do ciebie dawno dotarło, może to jednak nawet nie jest to, a ona jest chorobliwie nieśmiała i wciąż nie przekonana co do ciebie. - Eeto Arashi, postanowiłem jej poszukać zaraz po tobie. Yurashi również zaoferował swoją pomoc w poszukiwaniach... Myślałem, że po prostu chce pomóc, ale, to że Turashi okazał się być kukiełką, to był po prostu szok. Nigdy bym na to nie wpadł, że on nie był prawdziwy, nic nie zwiastowało czegoś takiego. Okazuje się, że wynajęła go nasza wioska w celu wyśledzenia jej. - Rzucił drobne spojrzenie na dziewczynę w wieku zielonowłosego. - Myślałem, że powrót będzie bezpieczny w końcu najciemniej pod latarnią, prawda? Kto by nas szukał dwa razy w tym samym miejscu. - Dziewczyna zeszła ze swojej chmurki stając zaraz obok czerwonowłosego, wystąpiła lekko wykonując drobny pokłon w twoją stronę - Arigatou, Arashi-san. - Oddaliła się nieco mówiąc za chwilę - Oni... Oni to ukartowali, od początku w celu pozbycie się mnie, musieli wiedzieć, że Shinsato zabierze mnie ze sobą! - Wykrzyczała w pierwszej chwili. Ciężko było się spodziewać stoickiej jak do tej pory dziewczynie takiej reakcji, było to coś innego, jej niebieskie oczy w czasie uniesienia zdawały się przybierać nieco inną barwę, nie było to jednak nic innego niżeli złudzenie, w końcu kto może zmieniać swój kolor oczu w zależności od samopoczucia?

Twój kompan otrzepał się z pyłu i piasku znajdującego się na jego bezrękawniku, zajęło mu to drobną chwilę, wyraźnie nie śpieszył się ze swoim następnym zdaniem. - To my jesteśmy tymi renegatami z Sabaku, tylko spokojnie Arashi... Wiem jak to wygląda, ale po prostu musieliśmy stamtąd odejść, nie mogliśmy tam dłużej zostać, nie chcę męczyć cię szczegółami. - Przetarł dłonią swoją brodę, by następnie wykonać swój, jakże irytujący gest dotyczący grzywki - Mam nadzieje ze karawana dostanie za swoje. - Odparła niebieskooka dziewczyna wyraźnie się już uspokajając, te chwile spokoju po starciu z Yurashim były wyraźnie tym czego potrzebowała, mimo wciąż niebezpieczeństwa w jakim się znajdowali, wyraźnie odnalazła chociaż część spokoju. - Musimy znaleźć wyjście, zresztą powinniśmy odpocząć, a skoro i tak możemy szukać tutaj to skorzystajmy z okazji, ty i tak musisz przygotować drugą kukiełkę jeśli chcesz ją zabrać. -

Po rozejrzeniu się dokładnie po pomieszczeniu szybko dostrzegłbyś drobną szparkę w suficie przez którą, wdziera się tutaj drobny snopek światła, nie oświetla on pomieszczenia, jednak jest znakiem, tylko no właśnie czego? Piasek z którego skorzystała Komori do uwięzienia kuglarza pozostawił po sobie otwór, tym razem jednak wyżłobienie było nieco dłuższe niż na powierzchni, nie ma możliwości byś dosięgnął końca swoją ręką. Może jednak wypada rozejrzeć się po pomieszczeniu nieco dokładniej w poszukiwaniu kolejnych elementów mogących być wartymi zbadania, może gdzieś w tych ścianach ukryte są nawet jakieś skarby, miejsce to w końcu wygląda dosyć staro.



Prowadzone misje:
B - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:
Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2540
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Rozległa pustynia

Postprzez Rindou Arashi » 16 mar 2018, o 00:39




Zielonowłosy stworzył dwie podobizny, które od razu miały wziąć się do roboty. Pierwsza z nich miała zająć się pakowaniem kukiełki, tak aby dało się ją zabrać ze sobą do domu, druga zaś miała obejrzeć ściany i poszukać w nich czegoś, co mogłoby pomóc w rozwiązaniu zagadki. Kiedy już skończy ma także zerknąć pod piasek, gdyż zagadka coś o nim wspominała. Miał on skupić się na słupach światła, które zapewne oznaczały wyjście na zewnątrz.
W tym czasie oryginalny marionetkarz obwiązał sobie kawałkiem bandaża z z kukiełki ramię, aby powstrzymać delikatnie krwawiącą ranę. Miał on nadzieję, że już niedługo wyjdą z tego miejsca. Jednak nim to, musiał rozwiązać kilka spraw, w końcu nie chciał aby ludzie bezsensownie ginęli.
- Powiedzcie mi, ja wiele o tym wszystkim wie karawana?? - to było kluczowe, w końcu od tego będzie zależało co mogą dalej zrobić. - Nie będzie już więcej niepotrzebnego przelewania krwi. Wyprowadzą was stąd tak, że nikt się nie spostrzeże. Wy za to obiecacie, że nie zaatakujecie karawany i udacie się gdzieś, gdzie nie będą was szukać. Nie chcę was wypraszać z pustyni, ale być może inne tereny będą wam mniej nieprzyjazne. - Nie znał zbyt wiele miejsc za granicą, więc nie mógł im polecić konkretnego, jednak na pewno tam nie będą tak poszukiwani. - Jeżeli ktoś mnie będzie o was pytał, to powiem mu, że zgubiliście się w burzy piaskowej. Wszyscy na pustyni wiemy, że oznacza to śmierć. Będziecie mogli zacząć z nowymi kartami. Tyle mogę zrobić. - powiedział kończąc zawijać swoje ramię i wstając. Przeniósł wzrok na kukiełkę, która powinna być już mniej więcej zapakowana. Zgodnie z zagadką, klon powinien znaleźć dwa miejsca, w których odpowiednie działanie "ziemniaków" powinno uruchomić przejście prowadzące na powierzchnię.
- Mam nadzieję, że rozstaniemy się w przyjacielskich warunkach. Liczę, że za jakiś czas się spotkamy. - uśmiechnął się do nich, po czym wyciągnął otwartą dłoń na znak pokoju, który miałby między nimi zapanować. Na prawdę nie chciał on już dzisiaj walczyć. Jedna krwawa plama to aż nadto.
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
 
Posty: 1078
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Rozległa pustynia

Postprzez Yamanaka Inoshi » 16 mar 2018, o 01:11

Misja Rangi - C - 39/...

- Rok 384 - Lato - Rindou Arashi
- Nieznane -

- Sabishi -
- Poruszający się piasek -

Obrazek



" Czy postąpiłeś słusznie? "

Czerwonowłosy westchnął gładząc zbliżającą się do niego blondynkę, pokręcił głową rozczarowany - Nie wiem ile wiedzą, wolę nie wiedzieć, ale lepiej by było gdyby wpadli jednak w plemię wędrownych kaguyów... I tak ich nie dogonimy, nie mamy prowiantu, jedyne co możemy wszyscy zrobić to wrócić skąd przyszliśmy. - Poprawił swój pasek, oraz pochwę od swojej broni przy pasie, nie w geście prowokacji, a w geście najzwyczajniej w świecie swobodnym mającym na celu poprawienie jego wygody. Shinsato dołączył do klonów w poszukiwaniu wskazówek, a dziewczyna usiadła w rogu i pogrążyła się w swoich własnych myślach.
- Nie możesz nas tak zostawić Arashi-san - Odparła ze swojego kącika wyraźnie wzburzona.


Klony, owszem wsadziły łapy i nacisnęły przyciski/zapadnie znajdujące się w odpowiadających im miejscach. Jeżeli jednak klony zmieniły pozycję, bądź jeden z nich odpuścił, wtedy też otwierająca się w suficie brama, ścieżka zamykała się ponownie. Wygląda na to, że mechanizm tego typu wymaga swoistego podtrzymania. Obydwoje spodziewali się nieco innego przebiegu wydarzeń, niż ten który nastąpił, mimo jednak to, obecny raport udowodnił, że zagrożenie dalej czekają, a następnego dnia może nie być nikogo innego kto będzie w stanie okazać komuś pomoc. - Nie mamy tyle prowiantu by opuścić pustynie, - ty zresztą również nie posiadasz go wystarczająco by się i nim z dwójką towarzyszy podzielić. Nie macie jednak wielkiego wyboru, musicie opuścić w jakiś sposób ten pogrzebany grobowiec.

Blondynka westchnęła zbierając w okolicy cały piasek, zaczęła wykonywać obroty gromadząc w około siebie coś na kształt piaskowej zbroi, żółte ziarenka które mieniły się w około niej były już gotowe do dalszej drogi. Dziewczyna skupiła swoją chakrę i stworzyła trzy , z czego jedną większą, chmurki mające na celu wyniesienie was ponad zamknięte wyjśćie



Prowadzone misje:
B - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:
Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2540
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Rozległa pustynia

Postprzez Rindou Arashi » 16 mar 2018, o 02:07

Sytuacja ze strony dwójki także nie była ciekawa. Arashi nie mógł ich tak zostawić, aby umarli z głodu. Z drugiej strony mogło to sprowadzić na niego kłopoty. Na szczęście nie obawiał się ich, w końcu był członkiem klanu, który władał tym regionem, więc dlaczego miałoby mu się coś stać. Uśmiechnął się pod nosem i spojrzał na dziewczynę, która zaczęła tworzyć transport na powierzchnię.
- Zapasów mam na jeden dzień podróży dla samego siebie. Mogę się z wami podzielić, ale to będzie oznaczało, że wrócicie ze mną do wioski. Tam zapewne ktoś będzie was szukał, więc złapią wasz ślad. Jednak... Nie mogę pozwolić, żebyście umarli z głodu na pustyni... Nie zostawia się swoich. Chodźmy.- rzucił, kiedy klony zaczęły otwierać przejście. Arashi zebrał swoje manatki i po raz ostatni spojrzał na swoje podobizny. To są ich ostatnie chwile na tym świecie. Kiedy tylko wylecą, chłopak złoży pieczęć i uwolni zawartą w ziemi chakrę, aby raz na zawsze pogrzebać ich w tym piaskowym mauzoleum.

No i znowu na powierzchni. Zielonowłosy wziął głęboki wdech, chcąc przeczyścić swoje płuca z tego stęchłego, podziemnego powietrza. Kiedy już to zrobił spojrzał na miejsce w którym byli oraz słońce. To musiało być, w końcu przebijało się pod ziemię swoimi promieniami. Dzięki temu był on w stanie określić jak mają iść. Żył tutaj, znał te szlaki i ważne na nich punkty, a to doprowadzi go do domu, a przynajmniej taką miał nadzieję...
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
 
Posty: 1078
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Rozległa pustynia

Postprzez Yamanaka Inoshi » 16 mar 2018, o 12:44

Misja Rangi - C - 41/42

- Rok 384 - Lato - Rindou Arashi
- Pustynia -

- Sabishi -
- Poruszający się piasek -

Obrazek



" Palące słońce "

Klony ostatecznie poradziły sobie z otwarciem przejścia, obydwa zostały na posterunku utrzymując przejście otwarte. Światło wbijające się do ciemnego pomieszczenia zaczynało je powoli rozjaśniać oślepiając wasze, przyzwyczajone już do mroku oczy. Duże drzwi, a być może zapadnia rozsunęły się na dwie strony ukazując wam słońce świecące wysoko na horyzoncie, w tej samej chwili dotarło do was ciepło emanowane przez złotą plamę na niebie która zapewniała życie, oraz chroniła od mroku.

Wrota otwierały się, a wy staliście obserwując wschodzące, dla was słońce. Nareszcie otuliło was światło. Chmurki stworzone przez Komori były gotowe do zabrania was z tego miejsca. Wznieśliście się więc na nich ku górze uwalniając się z tego mrocznego Lochu. Miejsce w którym się znaleźliście nie przypominało okręgu z kamieni w którym zeszliście w ciemnię. W oddali było jedynie widać piach z jednej strony, z drugiej właściwie też, jednakże byliście w stanie dostrzec, w oddali fragmenty skał, czyżby tam w oddali, było to miejsce z którego wyruszyliście, właśnie kamienny krąg?

Zielonowłosy na całe szczęście miał ze sobą odrobinę prowiantu który powinien wystarczyć im na szybką podróż do osady, mimo, że musieli się dzielić mniejszymi porcjami zapewniły by im one przeżycie, nawet i w tych skrajnych warunkach. Arashi był w stanie określić kierunek z którego przyszli, a dzięki swojej percepcji, oraz umiejętnościom znanych tylko mieszkańcom pustyni poprowadziłeś, zarówno siebie, jak i twoich towarzyszy ponownie do miejsca z którego ruszyliście czyli Ningyō-shi




- Ningyō-shi -
- Sabishi -

Obrazek



Podróż powrotna odbyła się spokojnie, nie można jednak zabrać pustyni tego, że jest niebezpieczna, a wy mieliście oczy z tyłu głowy przez większą jej część. Gdy przekroczyliście próg bramy Shinsato zatrzymał cię - Arashi-san, dziękuję za twoją pomoc. Tutaj powinniśmy się rozstać, nie chcemy dłużej narażać nikogo więcej. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy - Wtedy też, tak jak na początku poczochrał twoją zieloną czuprynę, jednak na tym nie skończył. Wykonał lekki pokłon kończąc go słowami - Jeszcze raz, Ariagatou - Dziewczyna dołączyła do czerwonowłosego i również wykonała lekki ukłon, rzuciła ci spojrzenie zakończone drobnym uśmiechem, jednak nie obdarowała cię niczym ponad to.

Oboje zaczęli się oddalać kierując gdzieś w głąb wioski, nie zdradzili ci swoich planów, czy warto liczyć na to, że kiedyś znowu się spotkacie? Być może. Rodzice prawdopodobnie ucieszą się z twojego powrotu w jednym kawałku, jednak czy w ogóle się o ciebie obawiali? Wierzyli w ciebie, oraz twoje umiejętności. Tymczasem po niezbyt owocnej misji warto jest odpocząć w końcu ostatni dzień przyniósł ci sporo stresu, oraz pozwolił ci sprawdzić się, oraz poznać własne umiejętności i spryt. Dodatkowo poznałeś nowego przyjaciela którym warto by się zająć w wolnej chwili.




- Brama wioski Ningyō-shi -


Prowadzone misje:
B - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:
Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2540
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Rozległa pustynia

Postprzez Rindou Arashi » 16 mar 2018, o 18:17

W końcu słońce odnalazło drogę aby swoimi ciepłymi promieniami ogrzać twarz Zielonowłosego. Arashi wyleciał na piaskowej chmurce, pozostawiając swoje podobizny na śmierć. Okazało się, że nie wyszli przy skałach, jednak te udało się odnaleźć na horyzoncie, dzięki czemu można było określić ich położenie. Na szczęście szlak którym podróżowali był jednym z głównych, co oznaczało, że był dobrze przygotowany dla wędrowców. Dodatkowo chłopak nie raz tędy przechodził, więc wiedział jak nie dać się pustyni i którędy pokierować ich do domu. Po drodze Arashi starał się rozmawiać ze swoimi towarzyszami, dowiedzieć się co planują, gdzie będą chcieli się udać. Zapewne nie powiedzą mu zbyt dużo, jednak przynajmniej nie będzie nudno. Zapasów nie było wiele, jednak sama podróż nie była jakoś specjalnie długa, wiec na spokojnie dotrą na miejsce.
Czas mijał, a kiedy słońce zaczęło zachodzić, na horyzoncie malowało się już miasto. Marionetkarz uśmiechnął się i przyśpieszył delikatnie kroku. W końcu stanął w bramie osady i odetchnął, był już w domu.
- Nie ma za co dziękować, robiłem co uznałem za słuszne. Trzymajcie się i do zobaczenia. - uśmiechnął się do towarzyszy. - Uważajcie na siebie! - powiedział z powagą, po czym wrócił do radosnej miny. Postał tak jeszcze chwilę, a kiedy już nie mógł ich dostrzec w tłumie, sam udał się w stronę swojego domu, gdzie zastanie swoich rodziców. Na pewno nie spodziewali się tak szybkiego powrotu. Zastanawiało go tylko co powie właściciel karawany, kiedy już wróci do osady...

z/t
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
 
Posty: 1078
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Rozległa pustynia

Postprzez Suzu » 6 lip 2018, o 18:32

Na ratunek
[ Dōhito Satori - misja D ]
Obrazek
7

Z pewnością rację miał ten, kto pierwszy nazwał niewiedzę błogosławieństwem. Uratowany przez Satoriego mężczyzna zawahał się wyraźnie, ale ostatecznie kiwnął głową, a w jego oczach po raz pierwszy dało się dostrzec coś poza zmęczeniem. Determinacja. Gdyby wiedział, że mający ich transportować ptak jest w rzeczywistości wielkim ładunkiem wybuchowym, inaczej mógłby podejść do całej sprawy.
Rozejrzał się za czymś, w czym mógłby ewentualnie przetransportować wodę dla swego kompana, a nie znalazłszy, ściągnął swój obszerny płaszcz i zanurzył go całkiem w wodzie. Dopiero z ociekającą wodą kulą materiału wspiął się niepewnie na grzbiet wielkiego ptaka, podejrzliwie stawiając każdy krok. Trzymał się nisko na nogach i podpierał jedną ręką, nie tylko brakowało mu swobody, zwyczajnie się bał. Nie powiedział jednak niczego, tylko zacisnął wargi i raz jeszcze wskazał kierunek. Po wzbiciu w powietrze uchwycił się glinianego cielska wolną ręką i trwał tak, bojąc się drgnąć. Niestety, mimo szczerych chęci, nie za wiele przez to widział, a każda próba wypatrzenia czegoś w morzu piasku kończyła się u niego zawrotami głowy.
Po drodze mijany krajobraz był dość jednostajny, wydmy i wydmy. Wielkie połacie piachu zdawały się jak ocean gotów pochłonąć wszystko i każdego, najgorsze zaś było to, że poszukiwany mężczyzna rzeczywiście mógł leżeć gdzieś, przysypany spalonymi słońcem drobinkami. Mogli polecieć niżej przy ziemi, ograniczając zasięg swej widoczności, albo też wznieść się w górę, co jednak wymagało bystrzejszych oczu. Kilka pierwszych minut lotu nie dało żadnego efektu, znaleźli tylko kilka przytulonych do siebie kaktusów i wielki, szary głaz.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 463
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta: Miwako

Re: Rozległa pustynia

Postprzez Dōhito Satori » 7 lip 2018, o 10:18

Przewrócił oczami i sapnął, nie usłyszawszy imienia swojego pasażera. Satori sądził, że ten załapie i dokończy zdanie, podając swe imię, co się nie stało. No ale może nie jest to tak ważne, w końcu ich kontakt jest zaledwie chwilowy. Chwilowe znajomości to nie znajomości, więc nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.
Gdy tylko wznieśli się do lotu Satori zauważył jeszcze jedną rzecz - mężczyzna nie jest shinobi. Gdyby nim był, bez problemu i strachu utrzymałby się na glinianym tworze. A tutaj widać w niektórych momentach mało co brakowało, by spadł. W każdym razie... lecieli na dość sporej wysokości, to znaczy sto metrów nad poziomem piachu, ale nie okazało się to dobrym rozwiązaniem. Satori mało co mógł z tej wysokości zauważyć, o pasażeru nie wspominając. Zmniejszył więc pułap na którym leciał, co zrobił ostrożnie, nie nurkując, coby gość nie wypadł. Dohito uznał wysokość 15 metrów za odpowiednią, toteż na taką zniżył swój lot i zaczął czujniej wypatrywać.
Dōhito Satori
 

Re: Rozległa pustynia

Postprzez Suzu » 7 lip 2018, o 11:02

Na ratunek
[ Dōhito Satori - misja D ]
Obrazek
9

Cała ta podróż nie odbijała się najlepiej na mężczyźnie w białym płaszczu. W ogóle nie wyglądali razem jak misja ratunkowa, każdy przyglądający się z boku uznałby prędzej, że Satori porwał nieszczęśnika i obecnie znęca się nad nim podle. Niewielu wszak ludzi mogło sobie pozwolić na taką podróż nawet wśród shinobi, niebo było niedostępne. Teren ptaków i marzycieli. No i nindża, jak by nie patrzeć, ich zdolności cechowały się właśnie tym, że oszukiwały wszelkie reguły i prawa, którym podlegali zwyczajni zjadacze ryżu czy daktyli.
Gdy gliniany twór obniżył swój lot, a teren na dole nabrał szczegółów i przestał wyglądać jak jedna wielka, żółta plama aż po odległy horyzont, mężczyzna wypuścił ciężko wstrzymywane do tej pory powietrze. Zdołał się nawet trochę wyprostować i choć był dość zielony na twarzy, w tych warunkach dawał już radę poruszać swą szyją i przyglądać się otoczeniu.
Mimo wszystko to Satori pierwszy dostrzegł częściowo zasypanego przez piach nieszczęśnika - możliwe, że przy poprzedniej wysokości w ogóle by nie zwrócili na niego uwagi. Nieprzytomny, dość młody facet leżał na plecach, z ramionami zarzuconymi na twarz, oddychając ciężko przez wysuszone usta. Obok niego leżały dwa porzucone byle jak plecaki i pusta manierka.
- To Nakano - wysapał ciężko facet na glinianym ptaku - Bogowie, oby jeszcze żył.
Przez całą drogę ściskał kurczowo przesiąknięty wodą płaszcz, po wylądowaniu jednak porzucił go natychmiast, ni to zeskoczył, ni stoczył się na piasek i odpełzł nieco na bok, zmuszony do odreagowania po ciężkich doświadczeniach przez protestujący żołądek. Tak, niebo jest dla ptaków i marzycieli.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 463
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta: Miwako

Re: Rozległa pustynia

Postprzez Dōhito Satori » 8 lip 2018, o 08:32

- Bądź tak dobry i wytrzymaj z wymiotami do czasu lądowania. Wścieknę się, jeśli zarzygasz moje dzieło. - rzekł stanowczo. Mężczyzna czy tego chciał czy nie wytrzymać musiał. Właściwie to wszystko, czego Satori od niego wymagał, bo nie był nawet w stanie wypatrywać czegokolwiek i kogokolwiek przez swój stan. Dobrze, że chociaż jeden patrzył... aż wypatrzył.
- Mam go. - oznajmił i wykonał orłem gwałtowne nurkowanie, które zresztą nie trwało długo, więc nieznajomy nie miał czasu nawet się wyrzygać w locie. Zrobił to jednak, jak Satori oczekiwał, po lądowaniu. Jedynie złapał płaszcz wypełniony wodą i podszedł do Nakano. Najpierw sprawdził jego funkcje życiowe - oddech, puls, przytomność i tak dalej, same podstawowe czynności.
Ostrożnie rozwiązał płaszcz, tak aby nie wylać wody w nim i napełnił jeden z bukłaków wodą, którą też zaraz podał Nakano. Oczywiście o ile ten jeszcze żył. Po wszystkim miał zamiar załadować go na bagażnik swojego orła. W przenośni i dosłownie, ponieważ lotki z tyłu tworu zwijały się i mogły bezpiecznie przytrzymać człowieka. Do oazy by jednak nie wrócili, należało odnaleźć jakąś wioskę.


Z tymi lotkami chodzi mi o to jak Deidara złapał nieprzytomnego Gaarę po walce.
Dōhito Satori
 

Re: Rozległa pustynia

Postprzez Suzu » 8 lip 2018, o 11:41

Na ratunek
[ Dōhito Satori - misja D ]
Obrazek
11

Niewiele zabrakło, by pustynia wzięła sobie kolejną ofiarę. Odnaleziony mężczyzna był w znacznie gorszym stanie niż jego towarzysz i z początku ciężko było zauważyć jego oddech, taki był słaby. Najpierw Satori odnalazł puls, choć jako laik niewiele mógł z niego wywnioskować ponad to, że po prostu był.
Pierwszy z odnalezionych przez Satoriego osobników przyczłapał ciężko i zaczął mówić do nieprzytomnego, który w końcu poruszył się i otworzył niezbyt świadomie wyglądające oczy. Wspólnymi siłami można było go ustawić w pozycji półsiedzącej, a potem pomóc w napiciu się z bukłaka, bo z drżących dłoni od razu wypadało wszystko cięższe od garści piachu.
- Toshi, udało ci się - wymówił z trudem, po czym przeniósł wzrok na jasnowłosego - I znalazłeś tam Kyoro? Jednak za nami poszedłeś, a tak się wzbraniałeś.
W poważnych stanach odwodnienia halucynacje to nic nadzwyczajnego. Słowa wymawiał powoli, ciężko, samo poruszanie językiem i wtłaczanie powietrza do aparatu mowy wyraźnie zmuszało go do koncentracji. Nie wyglądało na to, by wystarczyło zostawić go w oazie, potrzebował fachowej pomocy i opieki, czego na szczęście Satori był świadom.
Zawinięty w kokon z ogona glinianego ptaka nie rzucał się ani nie krzyczał, w ogóle wszystko przyjmował z pasywnym poddaniem się otoczeniu. Jego towarzysz, nazwany Toshim, popatrzył na "bagażnik" z pewną zazdrością, zacisnął jednak zęby i wspiął się ponownie na grzbiet białego tworu. Wcześniej zebrał plecaki, przepakował je tak, by wszystko znalazło się tylko w jednym.
- On mi chyba zemrze w oazie - mruknął ponurym tonem, starając się na wszelki wypadek nie mówić zbyt głośno - Tu gdzieś powinna być osada, prawda? Chyba nie byłoby trudno ją odnaleźć z nieba?
Była jeszcze jedna rzecz, którą Satori musiał wziąć pod uwagę podczas planowania dalszej podróży. Toshi miał problem nawet podczas lotu z umiarkowaną prędkością. Istniała bardzo duża szansa, że po prostu spadnie gdy gliniany ptak naprawdę rozwinie skrzydła i poleci z pełną prędkością.


Napisz tutaj jeśli lecisz do osady Ayatsuri w Sabishi, lub daj w obecnym temacie jeszcze jednego posta opisującego podróż, jeśli planujesz dostać się do Tsurai.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 463
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta: Miwako

Re: Rozległa pustynia

Postprzez Dōhito Satori » 8 lip 2018, o 13:13

- Żyje. Przestań rzygać i pomóż mi go ocucić. - zakomenderował temu przytomnemu typowi, po czym zaczęli przywracać Nakano do stanu większej świadomości i samodzielności. Choć to drugie się niezbyt udało, bo Nakano był niczym szmaciana lalka, to chociaż był na wpół świadomy. Dohito nie reagował na to, co mówił, jednak wychwycił jedną informację - Toshi. Satori wcześniej pytał o imię samego jego posiadacza, no ale no, Toshi olał zapytanie. Nie żeby Satori czuł się tym specjalnie urażony, nie, nie.
Gdy już załadowali Nakano do/na ,,bagażnik", z ust Toshiego padło stwierdzenie, że jego towarzysz zemrze w oazie. Satori, stojąc już na swoim orle, spojrzał hardo, wręcz krytycznie, na mężczyznę.
- Nie umrze. Nie tak daleko znajduje się wioska rodu Ayatsuri z Ningyo-shi. Tam polecimy i tam też z pewnością znajdziecie pomoc medyczną. Wskakuj i trzymaj się, polecimy nieco szybciej. - po tych słowach pomógł Toshiemu dostać się na pokład i wzlecieli. Satori poleciał nieco szybciej niż poprzednio, lecz nadal nie osiągnął maksymalnej szybkości w obawie, że sam by niewiele widział. Po prostu obraz zawęża się tak bardzo, że niewiele można dostrzec.


Z/t
Dōhito Satori
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sabishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość