Niewielka Oaza

Prowincja w regionie Samotnych Wydm, wysunięta najdalej w kierunku zachodnim. Zamieszkana jest przez Ród Ayatsuri, starający się strzec granic tego terytorium - niestety, jest to trudne zadanie ze względu na wielkość Sabishi oraz sąsiadujące z prowincją nieznane tereny. Krajobraz okolicy jest dosyć monotonny - gdziekolwiek nie spojrzeć, wszędzie ogromne połacie pustyni, z niewielkimi wyjątkami w postaci oaz. W trakcie podróży można się czasem natknąć na gliniane budynki, doskonale zamaskowane. Pośród piasków tych ziem można też znaleźć wędrowne osady Szczepu Kaguya.

Re: Niewielka Oaza

Postprzez Harumi » 19 sty 2019, o 01:01

Znaczną część nocy spędziła na proszeniu własnego mózgu o to, by pozwolił jej zdrzemnąć się choćby na pół godziny. Wizja rozregulowanego snu nie napawała Harumi optymizmem, a poranna wycieczka do jakiejś osady tym bardziej. Po którejś z kolei pobudce, męczona koszmarami i wybudzana nienaturalną lepkością ciała, rozważała rozpędzenie się i wbicie głowy w drewnianą strukturę kopuły. Z bezsilności zaczęła liczyć gwiazdy. Raz, dwa, trzy... pięćdziesiąt... sześćdziesiąt dwa... Do momentu utracenia świadomości na rzecz snu naliczyła około sto siedemdziesiąt małych, świecących punktów, niektóre - sum sumarum - zapewne już nie istniały, stając się wpierw hiperolbrzymem, a następnie supernovą. Zaskakujące, że można widzieć coś, czego realnie nie ma, wybuchło, zniknęło. Astronomia zawsze była - jedynym z wielu - hobby dziewczyny. Uwielbiała wpatrywać się w gwiazdy, wyszukiwać konstelacje czy też nieokreślone kształty wyznaczane przez linię ciał niebieskich. To, co nieznane zawsze wydawało jej się atrakcyjne, a przeświadczenie, że może być "coś więcej" wprawiało w przyjemny, filozoficzny nastrój. Co prawda, wiedza białowłosej ograniczała się do prymitywnego wyznaczania najprostszych gwiazdozbiorów, niemniej jednak to wciąż dużo jak na szarego obywatela jednej z wielu wiosek.
Noc, jaką przyszło im spędzić na pustyni, była cholernie zimna. Gdyby wziąć termometr można by zauważyć, iż wskazuje temperaturę 0 °C. Nijak nie można porównać tego do "naszej" zimowej Rosji, gdzie klimat potrafi wynieść około -50 °C, jednak wysoka amplituda między piaskowym dniem, a nocą była w stanie równie mocno osłabić układ immunologiczny. Zwłaszcza, kiedy jest się przyodzianym w kończące się na biuście białe body oraz kombinezon z odkrytym ramieniem. Strój, oczywiście, był szyty pod kątem zarówno przepuszczalności jak i izolacji temperatury ciała, jednak materiał okazywał się zwykłą szmatką w starciu z chłodem. Zapewne gdyby nie inicjatywa Etsuyi poranna rutyna rozpoczęłaby się wycieraniem zakatarzonego nosa, a każde wypowiedziane słowo byłoby poprzedzane głośnym kaszlem.
Zegar biologiczny dziewczyny zakwalifikować można jako ten należący do sowy. Zdecydowanie lepiej szło jej funkcjonowanie w nocy, aniżeli w dzień. Niczym dziwnym nie były pobudki o trzynastej po południu, a czasem nawet później. Nocny marek, można rzec, bo skowronkiem z pewnością nie można złotookiej nazwać. Każda przedwczesna pobudka spotykała się z późniejszym rozdrażnieniem, czasami nawet bólem głowy.
Polecenie mężczyzny nie spotkało się z żadną reakcją. Białowłosa w dalszym ciągu nieporuszenie drzemała. Kolejne próby słownego wydobycia Harumi ze sjesty spotykały się wpierw z cichymi, aprobującymi pomrukami w niezrozumiałym dla żadnego śmiertelnika językiem, następnie zwięzłymi kwestiami typu "zaraz, za chwilę, już wstaję". Ostatecznie, pociągnięta za ramię do pionu z trudem otworzyła oczy, mrużąc je na widok drażniącej wiązki światła. Bo, moi państwo, nie ma nic bardziej - wulgarnie mówiąc - wkurwiającego niż wystawienie ledwo uchylonych ślipi na wpływy promieni słonecznych.
Harumi rozejrzała się po "pomieszczeniu", przetarła zaspane, zaropiałe oczy i z gracją słonia w składzie porcelany uniosła tyłek z podłoża, następnie otrzepała odzienie z pozostałości piasku, ponownie przetarła oczęta i spojrzała rozmarzonym, wciąż nieprzytomnym wzrokiem na Etsuyę. Wizualnie nijak nie przypominała wczorajszego obrazu zabójczyni-desperatki. Teraz była po prostu kluchą. Miękką, potulną kluchą.
Posłusznie podstawiła mikroskopijne dłonie, a właściwie napiętą linę pod ostrze kunaia. Uważnie rejestrowała każdy ruch tajemniczego mężczyzny. Nie minęła sekunda, a po żyłce nie było już żadnego śladu. No, nie licząc pręg wokół nadgarstków. Kojące uczucie skapującej wzdłuż smukłych palców cieczy odwracało uwagę dziewczyny od przyglądania się pokiereszowanym dłoniom i szpecącym pozostałościom zniewolenia. Ręce białowłosej w niczym nie przypominały pospolitych, kobiecych, zadbanych dłoni. No, ale jak to mówią - taki mamy klimat.
— Gdzie? - odparła niespecjalnie licząc na konkretną odpowiedź. Najchętniej spierdzielałaby w podskokach choćby i za minutę. Jednak jedno nie dawało jej spokoju - Etsuya nie wyglądał na kogoś, kto znałby tereny, po których aktualnie się poruszają, do kupca mu daleko, a wszelkie odcinki, gdzie występują ruchome piaski omijał zupełnie tak, jakby piasek krzyczał do jego uszu "TU NIE IDŹ!". Dziwny typ.
Widząc powykrzywiane, we wszystkie strony świata, włosy chłopaka nic nie mówiąc wygładziła dłonią swoje własne, sięgające połowy ud kosmyki. Oczywiście uwagi dotyczące aparycji Nakiriego zachowała dla siebie, a jak! Powolnie, przeciągając się opuściła kopułę. Nie ucieknie mu - wiedziała to zarówno białowłosa, jak i Etsuya. Najbliższa osada... Rozejrzała się po okolicy w poszukiwaniu tak zwanych "punktów kontrolnych", prościej mówiąc - wielkich nasypów piasku, wydm. Wokół rozciągał się płaski, niepozwalający na weryfikacje teren. Atsui, Tsurai? Cholera jasna, gdzie jesteśmy. Nie potrafiła określić przybliżonego położenia własnego tyłka. Orientacja w terenie zawsze u niej leżała i kwiczała. I o ile sama przechodziła odcinki, o tyle potrafiła skutecznie powrócić na miejsce rozpoczęcia wędrówki. Jak jest teraz - wszyscy wiemy.
Niespecjalnie zwracając uwagę na znajdującego się za jej plecami mężczyznę zaczęła cicho nucić, a trzeba przyznać, Harumi posiada bardzo przyjemną, łagodną oraz dźwięczną barwę głosu. Idzie się rozpłynąć.
— Był sobie król, był sobie paź i była też królewna. Żyli wśród róż, nie znali burz, rzecz najzupełniej pewna.
Żyli wśród róż, nie znali burz, rzecz najzupełniej pewna...


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Harumi
Nocny Marek
 
Posty: 553
Dołączył(a): 17 gru 2018, o 00:37
Lokalizacja: Szczecin
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, krzywo ścięte włosy sięgające trochę poniżej łopatek, złote oczy, niesamowicie blady odcień skóry.
Widoczny ekwipunek: Torba przymocowana do pasa (z przodu), duża torba na wysokości lędźwi (z tyłu)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6788
GG: 62022462
Multikonta: Inari

Re: Niewielka Oaza

Postprzez Etsuya » 19 sty 2019, o 15:18

Poranki dla Etsuyi również nie były łatwe, ale dyscyplina którą należało nałożyć sobie na szlaku zmuszała do pewnym ustępstw względem komfortu. Bezwzględny impuls wprowadzający motywacje w układ nerwowy chłopaka sprawiał, że rozstanie z pościelą nie było aż tak trudne. Z tego co udało się wywnioskować po postawie dziewczyny, ta z pewnością miała nieco odmienne procedury poranne, z czym na samym początku musiał sobie poradzić. W pewnym sensie nawet mu to było na rękę gdyż rozlazła, posłuszna klucha była znacznie milsza w obyciu i nie trzeba było jej na każdym kroku pilnować.
- Jeśli nie wiesz gdzie jesteś, idź na wschód - odparł, jakby powtarzając w głowie jedną ze swoich zasad podróżnika. Znajomość mapy najbliższego świata oraz położenie ogromnego zbiornika wodnego sprawiały, że Etsuya zawsze czuł się stosunkowo bezpiecznie, nieważne od tego gdzie akurat się znajdywał. Większość przeszkód ze względu na znajomość żywiołu ziemi było mu niestrasznych, natomiast wszystko poza jedzeniem potrafił sobie wyczarować.
Po ogarnięciu białowłosej i poprawieniu jej morale, Etsuya razem ze swoim klonem wzięli się za pakowanie manatków i przygotowywanie się do dalszej podróży. Gdy zawartość plecaka była już na swoim miejscu, młodzieniec stworzył przy pomocy techniki Suiton więcej wody, którą zapełniona została po raz kolejny manierka. Warunki na pustyni wymagały regularnego uzupełniania płynów, z czym blondyn na szczęście nigdy nie miał większych problemów.
Po kilkunastu minutach ruszyli dalej przed siebie, znowu wystawiając się na słoneczny żar. Etsuya był całkiem dobrze wypoczęty, chociaż podobnego entuzjazmu nie widział w ruchach białowłosej. W pewnym momencie zaczęła jednak nucić pewną piosenkę, nadając melodii ich dalszej wędrówce. Śpiew był dla uszu młodzieńca gładki i kojący niczym brzmienie głosu jego właścicielki. Nie protestował, ani nie odzywał się podczas jego trwania, zwyczajnie idąc dalej przed siebie i wpatrując się z zadumą w niekończący się horyzont.


[2x z.t]
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 346
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 14:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604
GG: 33166058
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Sabishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość