Skała pośród pustyni

Prowincja w regionie Samotnych Wydm, wysunięta najdalej w kierunku zachodnim. Zamieszkana jest przez Ród Ayatsuri, starający się strzec granic tego terytorium - niestety, jest to trudne zadanie ze względu na wielkość Sabishi oraz sąsiadujące z prowincją nieznane tereny. Krajobraz okolicy jest dosyć monotonny - gdziekolwiek nie spojrzeć, wszędzie ogromne połacie pustyni, z niewielkimi wyjątkami w postaci oaz. W trakcie podróży można się czasem natknąć na gliniane budynki, doskonale zamaskowane. Pośród piasków tych ziem można też znaleźć wędrowne osady Szczepu Kaguya.

Re: Skała pośród pustyni

Postprzez Heiji » 13 kwi 2016, o 16:27

"Nieznajomy shinobi!"
27/30




Nasz młody bohater był coraz to bliżej i bliżej swej wygranej. Prawda? Chłopak miał bardzo dobre pomysły, które masło z tego również się sprawdzały. Wszystko szło zupełnie tak jak by mógł młody Sabaku zakładać. Tylko czy aby na pewno? Najwyraźniej tak, no bo w sumie cóż mogło by pójść teraz nie tak jak trzeba. Co? No właśnie, tak więc nasz bohater dalej wykonywał kolejny etap swojego planu. Ten zapewne był ostatnim ze wszystkich. Chłopak powinien być z tego zadowolony. Dlaczego? Ponieważ w miarę szybko uwinął się z przeciwnikiem oraz zaczynało mu powoli brakować chakry więc taki jak ten obrót sytuacji był mu bardzo potrzebny. Po kilku sekundach wszystko było już jak trzeba, po wykonaniu swego wspaniałomyśnego planu chłopak znał już pozycję wroga. Swym piaskiem dokładnie unieszkodliwił przeciwnika, a gdy pył już prawie opadł mógł widzieć jak tygrysy trzymały ledwo żywego rywala. Tylko czy on napewno jeszcze żył? Kto wie, ale coś naprawdę marnie wyglądał... Tylko co teraz?
Heiji
 

Re: Skała pośród pustyni

Postprzez Ichirou » 13 kwi 2016, o 18:07

Nadchodził moment rozstrzygnięcia. Chmura pyłu opadła, odsłaniając przeciwnika schwytanego przez twory brązowowłosego. Ten leżał przyszpilony do podłoża i był już praktycznie bez szans. Nawet jeśli wyrwałby się piaskowym tygrysom, Sabaku za moment schwytałby go ponownie, posyłając na niego otaczający go zewsząd piach. Zresztą i tak uczynił to w najbliższej chwili, zamykając wroga w swego rodzaju trumnie, popisowym zagraniu szczepu władców piasku. Złotooki bohater nie zamierzał już dłużej się bawić, zamierzał zakończyć to wszystko tu i teraz. Obniżał pułap swojej wysepki, by po momencie wylądować na piaszczystym podłożu. Uczynił kilka kroków naprzód, by zbliżyć się do pojmanego przeciwnika i mieć lepszy widok na to, co z nim zamierzał zrobić na moment.
- To koniec. Jak tam samopoczucie w ostatnich chwilach życia? Bez obaw, pozdrowię twoich pobratymców. Pozostali Kaguya wkrótce podzielą twój nędzny los. Zostanie po was jedynie krwawa miazga, którą nasiąknie pustynia. - Wystawił przed siebie otwartą dłoń, którą teraz zaczął powoli zaciskać, ściskając tym samym piach otaczający nieszczęśnika. Nie spieszył się ze swoim działaniem, nie chciał kończyć jego żywota w ciągu sekundy. Chciał zapewnić mu na koniec chwilę bólu. Ichirou nie był psychopatą, ale czuł satysfakcję z obecnej chwili. Śmierć zadana wrogowi była malutką częścią wielkiego odwetu, jakiego zamierzał zrealizować. Była to zemsta w najczystszej postaci, a jak każdy Sabaku, brązowowłosy potrafił być bezlitosny i brutalny, co w tym momencie się objawiło.
- No to pa - pożegnał się ironicznie na koniec, kiedy uznał, że wystarczy już pastwienia się nad pojmanym. Zakończył sprawę już błyskawicznie, zaciskając przy pełnej sile piaskową trumnę, prezentując w ten sposób wrogowi pustynny pogrzeb. Krwawa miazga, to miało jedynie pozostać z nieszczęśnika.




Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2523
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 27
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Skała pośród pustyni

Postprzez Heiji » 14 kwi 2016, o 06:54

"Nieznajomy shinobi!"
29/30




Młodzieniec znajdował się coraz to bliżej swej wygranej, chłopakowi szło naprawdę dobrze. Czyżby był już tak potężny jak jego przodkowie, bądź co bądź jeszcze mu trochę brakowało, ale jeżeli będzie trenował to bardzo szybko osiągnie zamierzony poziom. Prawda? Zaraz po tym jak chłopak schwytał swego przeciwnika postanowił mu przekazać pewną wieść. Dotyczyła ona jego przyszłych zamiarów, tylko czemu on nienawidzi wszystkich członków klanu Kagyua? Przecież być może nie każdy z nich jest taki na jakiego wygląda. Prawda? No ale każdy ma prawo podejmować swoje decyzję, tak samo Ichirou. Gdy skończył mówić piasek zaczął otaczać już prawie wykrwawionego przeciwnika, mężczyzna nawet nie wiedział co przed chwilą nasz bohater do niego powiedział... W jego ostatnich chwilach ostatkiem sił jedynie coś jęknął i tyle. To był koniec jego przeciwnika, krew rozbryzgła się we wszystkich kierunkach. Tylko czy to już koniec tej wspaniałej opowieści, była troszkę brutalna, ale w każdym bądź razie wspaniała. W pewnym sensie miała nawet historyczne znaczenie. Prawda? Tylko co teraz zrobi nasz bohater? Być może poświęci kilka chwil na odpoczynku, w końcu stracił mnóstwo chakry...
Heiji
 

Re: Skała pośród pustyni

Postprzez Ichirou » 14 kwi 2016, o 08:29

Nie było żadnej litości. Ichirou nie zamierzał zastanawiać się, kim dokładniej był schwytany przeciwnik i jakie pobudki przez niego przemawiały. Kaguya to Kaguya, a z nimi władcy piasku mieli właśnie otwarty konflikt. Nie traktował więc ich jako indywidualności, lecz jako zbiorowość, która w jego opinii powinna zostać wybita. Tyle mógł zrobić, by pomścić rodzinę poległą podczas Pustynnego Pogromu.
Mówi się, że zemsta nie przynosi ukojenia. Być może, ale brązowowłosemu dała odrobinę satysfakcji. Kiedy kończył żywot nieszczęśnika, kąciki jego ust mimowolnie skierowały się ku górze. Jeden kościany mniej. Może nie było to coś wielkiego w perspektywie całej wojny, ale zawsze jest to pewna szpilka wbijana pod skórę wroga. Zresztą, napotkany osobnik musiał jak najprędzej zaznać śmierci, bowiem ten w Sabishi mógłby narobić nieco zamieszania. Poza tym, Ichirou miał wreszcie okazję do najprawdziwszego wyładowania swojej złości. Fakt, nie tak dawno zabił dwójkę przeciwników podczas misji, jednakże nie czuł wtedy takiej satysfakcji jak teraz podczas eliminacji reprezentanta klanu Kaguya.
Wyciągnął obok siebie nieduże pokłady piasku, by stworzyć za ich pomocą coś na podobieństwo taboretu, na którym usiadł w następnej chwili. Założył nogę na nogę, po czym westchnął, spoglądając w pobliski piach nasiąkający krwią poległego. W takiej chwili jak ta brakowało mu chyba tylko papierosa. Westchnął raz jeszcze i spróbował przez najbliższy moment się wyciszyć i przede wszystkim odsapnąć po intensywnym starciu.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2523
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 27
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Skała pośród pustyni

Postprzez Heiji » 14 kwi 2016, o 14:14

"Nieznajomy shinobi!"
31/30




Chłopak po zakończonej bitwie miał w głowie tylko jedno. Chciał sobie odpocząć chociaż przez chwilę. Tak więc stworzył sobie coś w rodzaju taboretu z piasku, następnie usiadł na nim po czym zaczął rozmyślać. Siedząc na krześle czegoś mu brakowało, tylko czego... Po krótkiej chwili namysłu doszedł do wniosku, że bardzo chętnie wypalił by sobie papierosa. Tak był to przedmiot, którym by teraz wogóle nie pogardził. Słońce idealnie odbijało blask świeżej krwi, która to z każdą upływającą chwilą wpijała w piaskową pustynię. Siedząc tak zupełnie bez celu z pewnością nasz młody bohater zastanawiał się co może jeszcze dzisiaj robić. Chłopak pomimo odczuwalnego wysiłku, na jaki musiał się dzisiaj wystawić miał z pewnością jeszcze dużo energii. W końcu taka wygrana powinna mu jej jeszcze dodać. Prawda? Tak czy inaczej był już to koniec, teraz chłopak mógł już sobie pójść gdziekolwiek chciał...


KONIEC
+1C
+50PH
(kasy nie ma no bo skąd... : /)
Heiji
 

Re: Skała pośród pustyni

Postprzez Ichirou » 15 kwi 2016, o 15:10

Siedział tak jeszcze przez parę chwil, dając sobie czas na złapanie oddechu i ochłonięcie po tym wszystkim. Może i eliminacja napotkanego członka klanu Kaguya nie miała aż tak wielkiego znaczenia w kwestii samego konfliktu, ale przynosiła też pewne pozytywy dla samego brązowowłosego. Mógł wreszcie dać upust swojej złości i ukierunkować nienawiść na właściwego wroga, co pomogło mu w zbliżeniu się do nowego punktu równowagi, którego musiał odnaleźć.
Westchnął i powoli podniósł się z miejsca, by zaraz po tym poczynić pierwsze kroki w stronę osady. Musiał trochę odpocząć i potem wrócić do spraw, które zostały przerwane przez kościanego intruza.


***
Po kilku godzinach wrócił na miejsce starcia, po którym pozostał jedynie ślad w postaci piachu zabarwionego na czerwono. To właśnie tutaj zdecydował się popracować nad kolejnym pomysłem, który zjawił się w jego głowie.

[justify]
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Po wykonanym treningu ruszył w stronę centrum osady.

[zt]
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2523
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 27
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Skała pośród pustyni

Postprzez Suisen » 17 wrz 2016, o 15:36

Osada Rodu Ayatsuri niczym szczególnym mnie nie zaciekawiła. Ogólnie kraj nie wyglądał na ten, który opiewał fantastycznymi krajobrazami. Chyba, że ktoś lubi ciągnący się aż po horyzont morze piasku. Wtedy jak najbardziej - polecę całe tereny Samotnych Wydm z Sabishi na czele. Choć usłyszałem, ze inne miasta znajdujące się na tych terenach są o wiele bardziej nudniejsze. Znając realia Sabishi, mogę tylko się bać jak społeczność i ich funkcjonowanie tam wygląda.
Mam pewien problem z oceną mojej osobowości - z jednej strony fascynuję mnie poznawanie nowych osobistości i tego, co mają do powiedzenia a z drugiej wolę ciszę. Czyli jestem ekstrawertykiem.. i introwertykiem? Czy może jest jakaś filozofia pomiędzy tym w której szablon idealnie bym się wpasował? Nie mam zielonego pojęcia. Jednak teraz jak najbardziej muszę pozostać sam, w ciszy ze swoim wyzwaniem. A moim wyzwaniem będzie opanowanie Fuutonu. Co prawda znam już kilka technik jednak chciałbym się podszkolić jeszcze bardziej. Zadania, które chciałbym wykonywać będą wymagały ode mnie znajomości potężniejszych technik.
Postanowiłem, że pustynia - jej bezkres pełen świeżego powietrza będzie idealnym miejscem na trening. Udałem się pod samotną skałą ustawiając się w wygodnym miejscu - aby mocny wiatr wiał mi w plecy. To znaczy wiałby - gdyby nie fakt, że zasłania mnie ogromna skała. Przez to podmuchy powietrza nie mają prawa mi przeszkadzać.

Zacząłem spokojnie. Rozluźniłem stawy, strzyknąłem kośćmi w palcach, w barku i złożyłem pieczęć barana. Zacząłem kumulować chakrę. Największe jej pokłady znajdują się w sercu, toteż na nim się skupiłem. Jak w przypadku wykonania techniki Bunshin no Jutsu podczas wyścigu zacząłem rozkładać moją wewnętrzną energię po całym ciele. Zacząłem od górnej partii mojego ciała. Powoli wypuszczając czakrę z narządu pompującego krew udawałem się w górę - wypełniłem płuca i pokierowałem nią w stronę głowy. Poczułem - jak zwykle mrowienie. Było to coś pomiędzy irytującym swędzeniem, a równie upierdliwym gilgotaniem. Czego nienawidziłem. Będzie to trudne. - przeszło mi przez głowę. Koncentracja w przypadku technik żywiołowych jest niezwykle ważna, a tym bardziej koncentracja fuutonu, który jest uważany za najbardziej ofensywny żywioł. Energię postanowiłem umieścić również w moich wszystkich kończynach - gdy czułem jak rozprowadzam ją w dłonie poczułem kolejne mrowienie. Tym razem bolesne. Gdy tylko doszedłem do koniuszków palców zabolało mnie gardło. Jedynym rozwiązaniem, jakie brałem pod uwagę było kaszlnięcie. Jednak nie chciałem tego robić. Być może skumulowana czakra, która wypełniała mnie już w połowie ciała wybuchła i mogłoby stać się coś złego. A jako niedoświadczony shinobi nie mogę sobie na taki obrót spraw pozwolić. Zostały nogi, z którymi równie łatwo sobie poradziłem - być może przez to, że często używam kumulowania tam chakry chodząc po wodzie lub powierzchniach prostopadłych do ziemi. Gdy poczułem jak energia wypełnia całe moje ciało postanowiłem stopniowo je obniżać - tak, aby mimo wszystko w każdym zakamarku mojego ciała znajdowała się energia lecz jak najmniejszym kosztem. Nie mam pojęcia jak działa Fuuton na wyższych.. "poziomach" więc muszę oszczędzać energię tak, jak tylko mogę.
Gdy poziom chakry został przeze mnie umiarkowany otworzyłem lekko usta i powoli wypuszczałem powietrze. Czułem siłę powietrza jaka mnie opuszczała. Siłę, która rozwiewała wszelkie drobinki piasku unoszące się nad ziemią. Czynność tą wykonuję kilkakrotnie... Manipulując czakrą na różnych etapach - raz dodając więcej, raz mniej. Raz pod koniec wypuszczania powietrza zwiększając w ustach poziom czakry, raz gromadząc jej więcej w dłoniach...

Spoiler: pokaż
Nauka dziediny Fuutonu na poziom C. Start: 16:36 koniec: 21:36
Suisen
 

Re: Skała pośród pustyni

Postprzez Suisen » 17 wrz 2016, o 21:24

Wydawało się, że to już za mną. Kilkugodzinny trening opanowania żywiołu mogę uznać za udany. Byłem już lekko... nie.. nie lekko, bardzo wycieńczony. Kumulowanie, koncentrowanie czakry jest czymś bardzo trudnym i wiem, że jeśli nie podszkolę się w tym kierunku będzie się to odbijało za każdym razem, gdy będę musiał użyć jakiejś techniki. Jednak do czasu. Zamierzałem w przyszłości skupić się na czymś innym jednak do tego potrzebuję sporego zastrzyku gotówki. Postanowiłem odpocząć. Spod płaszcza wyciągnąłem suchy prowiant otrzymany jeszcze po ostatniej wędrówce z oazy do rodu Ayatsuri. Tamtejsi nomadzi byli bardzo hojni oferując mi kilka sucharów. No i bukłak z wodą, który w tych rejonach jest jak na wagę złota. Przynajmniej dla mnie.
***
Jednak czas było kontynuować trening. Skoro moje możliwości się powiększyły czas było nauczyć się kilku nowych technik związanych ze wspomnianym wcześniej żywiołem. Uważam, że da mi to ogromną przewagę na polu bitwy.
Pieczęcie znałem już doskonale; najpierw tygrys, następnie wół z psem, a kończymy królikiem i wężem. Kilka razy powtórzyłem ten ciąg, aby nie wyszło tu nic innego - wolałem się ubezpieczyć. Przezorny zawsze ostrożny! Wziąłem głęboki oddech i jak w przypadku nauki Fuutonu również zacząłem rozmieszczać czakrę. Jednak tym razem miałem o wiele bardziej ułatwione zadanie. Technika, którą chciałem się nauczyć polega na wypuszczanie z ust ogromnej kuli powietrza, która wraz z dystansem rozprzestrzenia się i nabiera siły i prędkości, która i tak już jest stosunkowa ogromna już na samym początku. Po rozprowadzeniu energii ku górze - w stronę jamy ustnej złożyłem pieczęcie, tak jak przed chwilą jeszcze powtarzałem. Teraz nadchodził bardzo ważny etap - wymieszania czakry z powietrzem znajdującym się w buzi. Wziąłem raz jeszcze głęboki oddech przez nos i próbowałem wypuścić czakrę znajdującą się w buzi. Dziwne to uczucie. Skupiałem się na tym, aby energia, która wydala się z serca powędrowała w stronę płuc, a tam dzielnie i cierpliwie czekając na efekt końcowy. Starałem się tam nagromadzić stosunkowo dużo czakry. Kiedy jedna część mojego mózgu stale kontrolowała tamtejsze rejony, inną częścią próbowałem przejąc dalsze terytoria. Skupiłem się na gardle, strunach głosowych, krtani - a nawet na dziąsłach i migdałach. Język... Pierdolić język, użyje go kiedy indziej kappa. Kiedy tylko przeczekam, znajduję odpowiedni moment i wypuszczam z ust całą zawartość - nawet ślinę, która się w tym czasie nagromadziła. Następnie powtarzam czynność kilkukrotnie - próbując robić to szybciej... Bo ta ślina jest obrzydliwa.

Spoiler: pokaż
Nauka:

Nazwa
Fūton: Daitoppa

Pieczęci
Tygrys → Wół → Pies → Królik → Wąż

Zasięg Max.
25 metrów

Koszt
E: 25% | D: 20% | C: 10% | B: 7% | A: 5% | S: 3% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Shinobi bierze tutaj głęboki wdech. Kiedy ma już w płucach dostatecznie dużo powietrza, miesza je ze swoją chakrą, a następnie wypuszcza w postaci silnej kuli powietrza, która mknie przed siebie z dużą prędkością oraz siłą. Podmuch sprawia, że lżejsi przeciwnicy zostają odrzuceni do tyłu, a ci postawniejsi mają problem z ustaniem na nogach. Technika może służyć również do zdezorientowania przeciwnika lub przerwania jego ataku.

Start: 22:24 koniec:... jutro rano, no.
Suisen
 

Re: Skała pośród pustyni

Postprzez Suisen » 18 wrz 2016, o 22:30

Tym razem kumulacja energi musiała odbyć się... W tylnych częściach mojego ciała. Fakt, że znajdowałem się za skałą bardzo mi ułatwiał. Tak, ułatwiał - byłem bowiem chroniony od wiatru więc będę widział swoje postępy w trakcie nauki tej techniki. Polegała ona na wytworzenie stosunkowo dużego podmuchu powietrza zza pleców. Odszedłem od skały na równy jeden, malutki kroczek. Na szczęście ta technika nie wymagała żadnych pieczęci, co ułatwiało mi sprawę. Nie miałem zielonego pojęcia w jaki sposób nauczyć się tej techniki - przeważnie jutsu z tego żywiołu opierały się na wypuszczaniu powietrza przez jakiś.. otwór, jakkolwiek to brzmi. Tu - metodą prób i błędów będę musiał korygować wszystkie wypadki przy pracy. Jednak postanowiłem trochę obejść tą naukę. Ona sama w sobie tworzy wiatr zza pleców omijający użytkownika. Było to dziwne. Postanowiłem koncentrować czakrę na rękach - tak, na rękach. Niezbyt logicznie to dla mnie brzmiały, aby powietrze, które idzie w kierunku w którym zwrócone jest moje ciało omijało mnie... Zamknąłem oczy i próbowałem wyobrazić sobie podręcznikowy układ krwionośny. Za podręcznikowy uważałem te różnorakie obrazki tworzone przez wielce wykształconych ludzi. Próbowałem koncentrować energię w obu rękach - przez barki po koniuszki palców. Po raz kolejny natknąłem się na to nieprzyjemne mrowienie. Klasnąłem rękoma wydając przy tym dosyć specyficzny dźwięk.
Nic się nie stało. Powtórzyłem czynność. Również nic. Zatem był błąd - najprawdopodobniej złe rozłożenie energii. Może jednak nie mogę ignorować tak tych pleców? Przy kolejnych próbach rozprowadzałem czakrę coraz to dalej - z różnorodnym natężeniem jej w danej części. Brałem pod uwagę każdy kręg kręgosłupa, wszystkie części nogi - a nawet głowę z moimi kruczoczarnymi włosami.

Spoiler: pokaż
Nauka

Nazwa
Fūton: Reppūshō

Pieczęci
Klaśnięcie

Zasięg Max.
15 metrów

Koszt
E: 25% | D: 20% | C: 10% | B: 7% | A: 5% | S: 3% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Prosta technika, pozwalająca użytkownikowi na wytworzenie silnego podmuchu zza jego pleców. Użytkownik gromadzi chakrę wiatru w swoim ciele, po czym wykonuje klaśnięcie dłońmi. Efektem tego jest silny podmuch zza pleców shinobi, omijający jednak samego użytkownika. Uderzenie tą techniką jest w stanie obalić na ziemię nawet rosłego oponenta, a dodatkowo przyspiesza rzucone z naszej strony shurikeny. Niestety, inna broń rzucona przez nas po kontakcie z tą techniką zostaje wytrącona z lotu.

start: 23:24 - koniec rano.
Suisen
 

Re: Skała pośród pustyni

Postprzez Suisen » 20 wrz 2016, o 16:17

Jak podczas pomyślnie zakończonej próby udoskonalenia swoich umiejętności w sztuce opanowania wiatru koncentrowałem się nad jamą ustną. Dzięki temu, że znam Daitoppę myślę, że mam o wiele bardziej ułatwioną sprawę. Brak pieczęci przy tej technice również bardzo mi ułatwi - nie będzie tu żadnych skomplikowanych układów z dłońmi. Teraz zostało mi tylko przygotować się do techniki - na razie bez wkładu chakry. Przystawiłem prawą dłoń do twarzy. Dokładniej do ust. Poruszałem lekko palcami i wydmuchiwałem powolnie powietrze z ust. Po chwili skoncentrowałem czakrę w dłoni i wypuszczając ją wciąż poruszałem palcami aby wytworzyć pewne wirowanie. Gdy mi się to udało obserwuję jak zmienia się powietrze przeze mnie wydmuchiwane. Pod sam koniec pokierowałem moją czakrę do jamy ustnej; jednak w tym samym momencie wciąż próbowałem kontrolować tą znajdującą się w dłoni. Gdy wziąłem głęboki wdech czułem to powietrze nagromadzone w moim ciele - jak wypełnia mi całą buzię dzięki czemu wyglądałem jakbym zjadł kilka porcji sushi na raz. Kilka? Kilkanaście! Następnie próbowałem powoli je wypuścić - przy tym "nasączając" je czakrą przy wargach - gdzie skumulowałem energię. Następnie szybki ruch palcami i wypuszczenie... Tego, co mi zostało.

Spoiler: pokaż
start:17:17 koniec 22:17 nauka

Nazwa
Fūton: Komakai Butokai Tatsumaki

Pieczęci
Brak

Zasięg Max.
15 metrów

Koszt
E: 25% | D: 20% | C: 10% | B: 7% | A: 5% | S: 3% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Użytkownik tej dosyć silnej techniki musi najpierw przyłożyć rozwartą dłoń kantem do policzka. Następnie wypuszcza on z ust nasączone chakrą powietrze, które zostaje prowadzone po dłoni i wprowadzone w ruch wirowy. Efektem jest stworzenie niewielkiego tornada w kształcie kuli wielkości dwóch pięści. Następnie wypuszcza się je w kierunku przeciwnika. Technika jest w stanie bez problemu zniszczyć spore skały, nie mówiąc o uszkodzeniu przeciwnika. Bardzo silne jak na tą rangę.
Suisen
 

Re: Skała pośród pustyni

Postprzez Suisen » 20 wrz 2016, o 23:09

Mimo wszystko, piaszczyste wydmy przyprawiały mnie w lekki stan nostalgii. Nie za domem, rodziną. Za ludźmi, otoczeniem, czymkolwiek co żyje. Nawet zwierzęta mogą być, choć te tu, które mnie odwiedzały na pustyni również zwierzakami były, choć sam nigdy bym ich tak nie nazwał.
Znudzony i przede wszystkim zmęczony tym treningiem miałem siły tylko na naukę jeszcze jednej techniki. Bawiąc się shurikenami postanowiłem "tchnąć w nie życie"; nie było to nic innego niż Kaiten Shuriken. Polegała ona na pokryciu wspomnianej wcześniej broni powłoką powietrza a następnie manipulowaniu nimi. Rozdzieliłem trening na kilka etapów; w pierwszej wziąłem shuriken na lewą dłoń i przykryłem go prawą. W takim stanie zamknąłem oczy i zacząłem koncentrować tam czakrę. Próbując pomieszać ją z powietrzem próbowałem sobie przypomnieć treningi chodzenia po wodzie - logika była między innymi taka sama. Równomiernie, powolne rozkładanie energii z dwóch stron. Myślę, że przez to że używałem dwóch dłoni zajęło mi to stosunkowo szybko i - patrząc na naukę innych technik łatwo. W kolejnej próbie starałem się użyć mniej czakry - przy tym robiąc to o wiele szybciej. Efekt nie był zadowalający. Musiałem mieć najpierw widoczny efekt wizualny - tylko ten mnie w miarę cieszył. Gdy już nauczyłem się otoczyć shurikeny czakrą przeszedłem do kolejnego etapu. Rzuciłem shurikenem i próbowałem nim manipulować. Szczerze nie wiedziałem jakie będą efekty i jak długo to potrwa zanim będę w stanie w pełni wykorzystać tę technikę. Jednak byłem dobrej myśli. Spocony, zmordowany i myślący tylko o wypoczynku.

---
Był koniec. Finalny. Zwijam stąd manatki gdy tylko znajdę odpowiednią porę. z/t
---
Nauka Fuuton: Kaiten Shuriken start 00:08 koniec: rano.

Spoiler: pokaż
uczenie się technik jest najgorszym shitem everrrrr
Suisen
 

Re: Skała pośród pustyni

Postprzez Heiji » 23 lis 2016, o 09:22

7/30+
"Eskorta!"
Misja dla Kazori'ego



Kiedy Kazori usłyszał pytanie, które było odniesieniem do jego sztuki można by powiedzieć, że się ucieszył. W sumie to napewno każdy by był zadowolony gdyby obca osoba chciała rozmawiać o tym co właśnie lubimy najbardziej. Prawda? Tak też i tutaj było, chłopak opowiadał o swojej sztuce zupełnie tak jak by niczego innego teraz poza nim wogóle nie było... Jeżeli wogóle miał by ochotę na to, aby zwracać uwagę to krajobraz nabrał wyglądu pustkowia. Piasek znajdował się zupełnie wszędzie, a do tego ten przenikliwy mróz. W każdym bądź razie nasza dwójka bohaterów szła i szła, w pewnym momencie w oddali mogli zauważyć jakąś sporych rozmiarów skałę, do której przez cały czas się zbliżali.
-To dobrze że w tak młodym wieku posiadasz zainteresowanie w sztuce, nawet jeśli ona tak, a nie inaczej wygląda.-mężczyzna powiedział spokojnym głosem jednocześnie nie przerywając marszu.
-Czy oprócz sztuki posiadasz jakieś inne zainteresowania młody człowieku?-zapytał z zaciekawieniem, zaś niedługo po tym rozejrzał się wokół zupełnie tak jak by znów szukał jakiegoś punktu odniesienia.
-Już jesteśmy w Sabishi, jeszcze trochę i będziemy na miejscu...-powiedział mężczyzna kiedy tylko przestał się obracać na prawo i lewo. Ta wiadomość mogła by ucieszyć nie jednego shinobiego czy też kunoicji. Tak czy inaczej chłopakowi mogło nie być do śmiechu. Dlaczego? Być może jeszcze na swej drodze nie spotkał osoby, która wogóle by się interesowała lub chciała się interesować jego sztuką. Prawda? W każdym bądź razie uwagę naszego bohatera mogła, aczkolwiek nie musiała przykuć pewna skała, która była oddalona od nich o jakieś sześćdziesiąt metrów...

Heiji
 

Re: Skała pośród pustyni

Postprzez Kazori » 23 lis 2016, o 15:36

Kazori głęboko odetchnął po skończonym wywodzie na temat sztuki, w końcu ktoś chciał o tym porozmawiać. To cieszyło i to niezmiernie. Nawet nie zauważył, a już byli poza ojczystą prowincją Shinobiego. Jednak zawsze jest coś co potrafi popsuć cały humor, a tym czymś okazały się tym razem słowa Hyo.
- Zaraz, zaraz! Co to miało właśnie znaczyć "nawet jeśli ona tak, a nie inaczej wygląda"? Mhm! To brzmi jakbyś właśnie obraził artystyczną eksplozję! Mhm! Mhm! - rzucił widocznie zirytowany tymi słowami, na tyle, że Jego humor się popsuł. Może się uspokoi do momentu, aż dotrą na miejsce ale to jedna, wielka niewiadoma.
- Inne zainteresowania? Poza technikami Shinobi oraz wspomnianą sztukę połączoną ze struganiem oraz szkicowaniem, raczej nie. - dodał a z jego tonu znikła wcześniejsza chęć rozmowy, została zastąpiona rozczarowaniem, że nie znalazł dalej kogoś kto podziela Jego pasję do sztuki.
- Świetnie... Swoją drogą, wielka ta skała przed nami. - mruknął patrząc z grymasem na twarzy na wspomnianą rzecz, nie dość, że stracił humor dosłownie przed chwilą to jeszcze pogoda dawała się we znaki i nie sprzyjała uspokojeniu... Choć jednak sama wspomniana skała wygląda... Majestatycznie, a przynajmniej z daleka. Aż ciekaw ile wybuchów, by wytrzymała.
Kazori
 

Re: Skała pośród pustyni

Postprzez Heiji » 23 lis 2016, o 19:28

9/30+
"Eskorta!"
Misja dla Kazori'ego



Młodzieniec po usłyszeniu słów nieznajomego poczuł się wyraźnie urażony słowami Hyo.
-Przepraszam, nie chciałem cię urazić. Po prostu źle dobrałem swoje słowa i tak wyszło...-powiedział nieznajomy chcąc przeprosić młodzieńca. Najwyraźniej mężczyzna rzeczywiście nie chciał urazić chłopaka. Tak czy inaczej nasza dwójka bohaterów była już coraz bliżej całkiem sporych rozmiarów skały, kiedy się dobrze przyjrzeli temu miejscu mogli zauważyć kilka lub też kilkanaście mniejszych. Były rozrzucone w losowych miejscach. W pewnym momencie Kazori wraz z mężczyzną mogli zauważyć przed sobą oddalonego o niecałe dwadzieścia metrów pewnego mężczyznę. Nieznajomy wyglądał dosyć ciekawie. Ponieważ był ubrany w niezwykle biały płaszcz, który na przodzie miał wyraźnie wyrysowaną sylwetkę czarnej czaszki. Posiadał również wysokie czarne buty, oraz czarną bluzkę, którą można było zauważyć pod ubraniami mężczyzny. Na twarzy po lewej stronie miał umiejscowioną podłużną bliznę, która rozciągała się począwszy od brwi, a skończywszy na policzku nieznajomego. Jego włosy sterczały mu na głowie, zupełnie tak jak by ktoś poraził go wiązką elektryczności. Tak czy inaczej rzucał się bardzo w oczy na tle tych wszystkich skał znajdujących się tutaj. Również można śmiało określić, że miał około dwadzieścia pięć lat...
-A kogo my tu mamy!?-wrzasnął głośno w kierunku naszej dwójki bohaterów, następnie wyraźnie czekał na odpowiedź Kazori'ego oraz Hyo. Jego rozbawiona mina mówiła sama za siebie. Wszystko wskazywało na to, że albo tutaj jest więcej osób, albo chłopak lubi mówić o sobie w podwójnej osobie. Tak czy inaczej Kazori mógł odczuć, że coś tutaj wyraźnie nie grało. Tylko co teraz zrobi nasz bohater? Będzie dalej strzelał fochy na swojego zleceniodawce, czy skupi się na robocie. W każdym bądź razie chłopak wydawał się być rozsądnym shinobim, który z pewnością dobrze postąpi. W końcu taki był jego obowiązek. Prawda?

Heiji
 

Re: Skała pośród pustyni

Postprzez Kazori » 23 lis 2016, o 20:00

Kazori z grymasem złości na twarzy słuchał przeprosin swego zleceniodawcy, szczerze teraz dąsałby się nawet i cały tydzień jednak życie oraz los potrafią odsunąć takie "problemy" w czasie rzucając pod nogi kłody. Tą kłodą okazał się jakiś Jegomość rzucający się w oczy, niczym biały na czarnym. Był to tak właściwie jakiś koleś w białym płaszczu wraz z czarną czachą na piersi. Shinobi miał jeszcze jakieś nadzieje, że może po prostu ten koleś jest w miarę pokojowo nastawiony. Jednak po Jego wrzaskach w ich stronę, szybko porzucił te nadzieje. Ewidentnie był to człowiek, który ma nierówno pod sufitem. A niestety tacy byli najgroźniejsi.
- Kim Ty do cholery jesteś? - odparł bez zbędnych uprzejmości Dohito stając przez Hyo i uważnie obserwując Jegomościa przed sobą, teraz tak właściwie na twarzy Kazoriego było tylko czyste skupienie. Z takimi ludźmi jednak żartów nie było. Ręce chłopaka powędrowały szybko do tyłu, chcąc chwycić za broń. Konkretniej pragnął złapać i wyjąć swój zaufany trójkunai, który towarzyszy mu od ładnych paru lat.
Jednak Shinobi starał się nasłuchiwać innych dźwięków, obawiał się że jest tu jeszcze większa ferajna, która może stanowić nie lada problem. Szansa na to jest wysoka, choć szczęśliwie może się okazać, że jest tylko ten jeden dziwak.
Kazori
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sabishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość