Grota daleko na zachód

Prowincja w regionie Samotnych Wydm, wysunięta najdalej w kierunku zachodnim. Zamieszkana jest przez Ród Ayatsuri, starający się strzec granic tego terytorium - niestety, jest to trudne zadanie ze względu na wielkość Sabishi oraz sąsiadujące z prowincją nieznane tereny. Krajobraz okolicy jest dosyć monotonny - gdziekolwiek nie spojrzeć, wszędzie ogromne połacie pustyni, z niewielkimi wyjątkami w postaci oaz. W trakcie podróży można się czasem natknąć na gliniane budynki, doskonale zamaskowane. Pośród piasków tych ziem można też znaleźć wędrowne osady Szczepu Kaguya.

Grota daleko na zachód

Postprzez Rindou Arashi » 7 wrz 2018, o 11:14

Obrazek

Daleko na zachód od zamieszkałej części Sabishi, na terenach, gdzie żyją koczownicy wygnańcy z całego świata, znajduje się ogromna grota, która ciągnie się kilometrami pod pustynią. Bardzo ciężko do niej trafić, jeżeli nie zna się trasy, dodatkowo po drodze należy bardzo uważać. Otóż, okolice jaskini zamieszkują bardzo niebezpieczne, ogromne skorpiony, które zakopują się piasku i atakują nic nie świadome ofiary. Istoty te upatrzyły sobie właśnie tę grotę jako swoje leże, gdzie skrywają się przed słońcem, zajmują się młodymi czy też po prostu żyją, polując na inne żyjące tam zwierzęta.
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
Mistrz Pióra
 
Posty: 1068
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Rindou Arashi » 7 wrz 2018, o 14:33

21 / ...

Po opuszczeniu terenów zamieszkałych, wyprawa stała się trudniejsza. Nie było już tak dużo traktów prowadzących przez wydmy, które były odpowiednio oznaczone, czy też przygotowane do podróży, dlatego też musieli zwolnić. Dodatkowo pogoda zrobiła się niezbyt przyjemna. Niebo nie posiadało ani jednej chmurki, a silny wiatr podnosił piasek, sypiąc nic prosto w oczy naszych podróżnych. Przewodnik był na to przygotowany, wyciągnął półprzezroczystą chustę i zawinął ją sobie w koło głowy, a Naori wyciągnęła z torby szklane gogle, po czym założyła sobie na głowę, przykrywając swoje głębokie oczy. Czy nasz bohater także był na to przygotowany?
Kolejne dni mijały a cała drużyna brnęła dalej. Od dawna krajobraz wyglądał ciągle tak samo, wszędzie w koło leżały kilometry piasku, żadnej oazy, czy też wzniesienia, które mogłyby być jakimikolwiek punktami odniesienia. Jednakże zdawało się, że przewodnik wie dokąd ich wszystkich prowadzi. Być może używał do tego kaktusów? Nie ważne jak to robił, ważne, że skutecznie. Kiedy słońce po raz kolejny znikało za horyzontem, dostrzegli przed sobą kilka piaskowcowych skał, które formowały się w ostre łuki, to właśnie tam, pomiędzy żłobieniami, znajdowało się wejście do jaskini. O dziwo nie widzieli żadnego z żyjących w okolicy zwierząt, a to właśnie o tej porze powinny być aktywne. Zatrzymali się tuż przed wejściem, z którego biła ciemność. Po plecach naszego bohatera przeszedł nieprzyjemny dreszcz, było coś niepokojącego w tej dziurze w ziemi.
- To tutaj. Zaraz przygotuję dla nas Pochodnie, powinno to ułatwić nam przejście. Wielbłądy schowam pod tamtą skarpą. poczekajcie chwile. - powiedział grubasek, po czym odszedł na bok schować wierzchowce, tak aby przypadkiem coś ich nie zeżarło w trakcie ich podróży. Chwilę później opieczętował 3 kawałki drewna owinięte szmatami nasączonymi olejem. Tak wyposażony wrócił do grupy, gdzie każdemu rozdał po jednej.
-Gotowi? - poczekał na odpowiedź, po czym skinął głową, odpalił swoją pochodnię zapałkami i jako pierwszy wszedł do środka. Nie trwało to długo, kiedy zniknął za skałami a pozostał za nim widoczny jedynie blask pochodni.
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
Mistrz Pióra
 
Posty: 1068
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Yura » 8 wrz 2018, o 03:27

Oczywiście, że tak. Nasz bohater był na wszystko przygotowany, ale na swój specyficzny, niecodzienny sposób. Przede wszystkim nie miał przy sobie nic, poza wodą i podstawowym ekwipunkiem shinobi, więc kiedy piasek zaczął wiać w oczy, to musiał coś poświęcić. I tak górna część stroju, która do tej pory przykrywała jego klatkę piersiową, teraz zrobiła mu za całkiem niezły turban dodatkowo przykrywający ramiona. Oczywiście sprawiło to, że jego klatka piersiowa i niemal całe plecy zostały odsłonięte, ale bywa i tak. Przynajmniej się nie spali, bo często ćwiczy bez tej części ubrania, ale zapewne jego skóra będzie zaczerwieniona od nieprzyjemnego piasku uderzającego o jej powierzchnię. Tak ból go jednak nijak nie ruszał, więc nie było to problemem.
Yura nawet nie wnikał w to, na podstawie czego grubasek prowadzi ich na miejsce. Chłopak był tym typem człowieka, któremu zdarzało się nawet zgubić w osadzie, gdzie aktualnie zamieszkuje. Dla niego nie byłoby więc dziwne, że nagle przewodnik stwierdziłby, że nie wie gdzie dalej iść. Na całe szczęście było inaczej i zdawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. A skoro już o kierunkach mowa, to sam Jin od czasu do czasu spoglądał na swoją towarzyszkę chcąc sprawdzić czy daje sobie radę. Bądź, co bądź wyglądała ona dość krucho, więc musiał nad nią trzymać choć minimalną pieczę. Tym bardziej, że znaleźli się już na miejscu i nie wyglądało na to, żeby była to przyjemna misja. Nim grubasek przyszedł z pochodniami, Yura poprawił swoje ubranie, zacisnął pas w talii i odetchnął głęboko. Czas wziąć się do roboty!
- Nie widzieliśmy niczego na zewnątrz jaskini, więc tyły powinny być bezpieczne. Pójdę zaraz za nim, a Ty na końcu. Połóż rękę na moim ramieniu, żebym wiedział, że jesteś blisko i nic Ci się nie stało. Pewnie dasz sobie świetnie radę, ale to nie oznacza, że mam się nie martwić. To mężczyzna powinien być tarczą. - rzucił z uśmiechem do Naori, a zaraz po tym wszedł za grubaskiem do środka. Nie wiedział jak będzie wyglądała walka ze skorpionami, ani nie był pewien jak twardy będzie ich pancerz gdy są tak wielkie, ale za to miał nadzieję, że jego ciosy będą przynajmniej w stanie zachwiać zwierzakami na tyle, żeby kukły Naori dokończyły robotę. A, i taka formacja nie była strategicznym przebłyskiem Yury. Chłopak wcale nie myślał, że ktoś walczący na dystans powinien znajdować się z tyłu grupy, żeby nie być narażonym na ataki. On po prostu faktycznie uważał, że powinien swoim ciałem chronić dziewczynę.
Avatar użytkownika

Yura
 
Posty: 84
Dołączył(a): 10 lip 2018, o 19:12
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5928
GG: 0
Multikonta:

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Rindou Arashi » 9 wrz 2018, o 12:56

23 / ...

Ze środka groty biła ogromna ciemność, który tylko w niektórych miejscach uciekała przed światłem pochodni Nero. Jednakże nie można było mieć jakiejkolwiek wątpliwości kto władał tym teren a był nim właśnie mieszkający wewnątrz mrok. Wejście pod ziemie nie należało do najmniejszych, miało kilkanaście metrów szerokości i kilka wysokości, jedynie nieznacznie się zmniejszając wgłąb lądu. Na krawędziach i ścianach wyglądających na naturalne widać było sporo otarć i śladów po uderzeniach. Ewidentnie było to wynikiem żyjących tu niegdyś wielkich skorpionów. Tylko gdzie one są teraz?? To pytanie mogło kotłować się w głowach naszych bohaterów, a na pewno myślał o tym zleceniodawca, oczekując na dołączenie reszty drużyny. Słysząc, że chłopak się martwi, Naori delikatnie się zawstydziła. Wyciągnęła zwój w którym zapieczętowała swojego wierzchowca, po czym schowała go do plecaka. Położyła rękę na ramieniu towarzysza a w drugą złapała pochodnię, schodząc wraz z nim w jeszcze nie odkrytą jaskinię.
Tunel ciągnął się pod delikatnym kątem w dół, drużyna nie mogła przemieszczać się jednak zbyt szybko z powodu ogromnych ilości nierównych kamieni na podłożu. Nie raz także mijali większą skałę, czy też szkielety przeróżnych istot, w tym ludzi. Było też trochę żywych zwierząt, jednakże wszystkie niewielkie, jakieś gryzonie lub insekty. Czas zachowywał się dziwnie, nie dało się określić ile go upłynęło do wejścia. W koło panowała jedynie ciemność a oni szli i szli aż w końcu coś powoli zaczęło się zmieniać. Pierwsze co to zapach, w powietrzu poza stęchlizną, która była tu od wejścia, pojawiła się wilgoć. Po kolejnych kilkudziesięciu krokach zaczęli oni słyszeć echo płynącej wody. To był dobry znak... Grubasek uśmiechnął się przyśpieszył korku, chyba wiedział co to oznacza. W końcu przed nimi pojawiła się pewna niebiesko-zielona łuna bijąca z miejsca do którego zmierzali.
Kiedy drużyna w końcu wyszła z tunelu, znalazła się w ogromnej grocie o suficie zawieszonym kilkadziesiąt metrów nad ziemią. Pieczara ciągnęła się z lewej na prawo, nie ukazując końca z ani jednej ani drugiej strony. Światło, które było bardzo intrygujące, biło od rosnących wszędzie grupek fosforyzujących grzybów. Środkiem tego wszystkiego płynęła rzeka, a raczej płynąć powinna, gdyż w tym momencie był tam jedynie malutki strumyczek.
- Tak jak myślałem. Jest problem z rzeką. Musimy iść do źródła. - wskazał na prawo, gdzie tunel ciągnął się dalej. Najwidoczniej czekała ich jeszcze długa i spora wędrówka w nieznane. Czy zespół był na to gotowy??
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
Mistrz Pióra
 
Posty: 1068
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Yura » 11 wrz 2018, o 18:39

Mrok akurat Yurze nie przeszkadzał. Tam, gdzie inni mieliby na plecach dreszcz strachu, on sam miał dreszcz ekscytacji. W końcu w mroku mniej widać, a to oznacza, że chłopak będzie musiał bardziej wytężać swój wzrok. Już na samą myśl uśmiech wkradał się na jego twarz. Teraz jednak musieli brnąć dalej, a po skorpionach nie było żadnych śladów, oprócz tych na ścianach. Mori Jin rozglądał się dookoła, aby w razie potrzeby ochronić dwójkę swoich towarzyszy, ale nic nie wskazywało an to, żeby mieli zaraz zostać zaatakowani. Podczas tego skupienia, shinobi wyłapał jednak delikatne zmiany zapachu i dźwięki, które na co dzień umykają ludziom w tym ciągłym zgiełku. Ich stopy odbijały się echem od ścian jaskini, aż wreszcie weszli do pomieszczenia, które było kilkadziesiąt razy większe, niż mały pokój, w którym mieszkał Yura. Chłopak aż przetarł oczy ze zdziwienia, chcąc pochłonąć ogrom, który się przed nim roztaczał. Jednak nie tylko to go kusiło. Jeśli Jin będzie wystarczająco blisko świecącego grzyba, to postara się jednego z nich wyrwać i schować za pazuchę. To będzie o wiele lepsze, niż palenie świec w mieszkaniu, a i z pewnością tańsze. Tak zaoszczędzone pieniądze mógłby wydać na więcej ryżu!
- Może skorpiony biorą kąpiel... - rzucił całkiem poważnie, choć pewnie dla każdego normalnego człowieka takie stwierdzenie pachniałoby na kilometr głupotą. Tylko kim jest Yura, żeby znać zwyczaje skorpionów i to jeszcze tak wielkich? Nikim! Właśnie dlatego strzelał na oślep i miał nadzieję, że trafi w prawidłową odpowiedź. Aby jednak do niej dotrzeć, musiał udać się przez długi tunel prowadzący do źródła. Nero przodem, a reszta za nim. Mori był gotów.
Avatar użytkownika

Yura
 
Posty: 84
Dołączył(a): 10 lip 2018, o 19:12
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5928
GG: 0
Multikonta:

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Rindou Arashi » 12 wrz 2018, o 00:13

25 / ...

Nasz dzielny heros postanowił nazbierać trochę tutejszej flory w celu zapewnienia klimaciku w swoim domu. Podszedł do jednego z rosnących na skale grzybów i najpierw przyjrzał mu się. Nie wyglądał on jakoś szczególnie, może poza tym, że był ze cztery razy większy niż sprowadzane na pustynię pieczarki, dodatkowo był pokryty lepkim śluzem a cały delikatnie fosforyzował w niebiesko-ziolenej gamie. Jeżeli Jin zdecydował się na zerwanie go, poczuł, że lepki śluz zachowuje się prawie jak klej i bardzo ciężko było go usunąć z dłoni, za to bardzo ładnie łapał on pył i piach.
- Jeżeli chcesz z nich korzystać dłużej niż dzień, polecam wyrwać trochę grzybni i posadzić. - polecił mu grubasek, uśmiechając się, sam zapewne nieraz ich używał. Kiedy tylko grzybowe zapasy zostały uzupełnione cała drużyna ruszyła w dalszą drogę. Słysząc komentarz młodzieńca, dziewczyna delikatnie zachichotała a misjodawca ledwo się od tego powstrzymał. Zastanawiające było, jak można być tak niewinnym, jednocześnie trudząc się tak morderczym zawodem jak shinobi. czyżby to był mechanizm obronny początkującego wojownika, czy może jeszcze nie poznał on mrocznej strony bycia.. mordercą. Zapewne niedługo się przekonamy.

Dalsza podróż niewiele się zmieniła, no może poza tym, że teraz było trochę jaśniej, no i sufit był wyżej. Strumień, który powinien płynąć obok, czyli raczej jego koryto zaczęło wspinać się powoli i delikatnie skręcać. W pewnej chwili cała drużyna musiała się oddzielić od wody, gdyż to skręciło w bardzo niedostępne miejsca, zagrodzone przez strome skały i głazy, jednakże dalej dało się iść w górę skarpy. W końcu, kiedy weszli na jej szczyt, dostrzegli co takiego tutaj właściwie się dzieje. Otóż, koryto, które biegło zboku wzniesienia było blokowane przed zbudowaną tam drewnianą tamę. Dzięki temu, za nim stworzyło się sporej wielkości, szerokie na jakieś 200-300 metrów jezioro. Konstrukcja wyglądała na zbudowaną ludzkimi rękami, więc zapewne gdzieś byli konstruktorzy, jak się okazało, nawet niezbyt daleko, gdyż jakieś 100 metrów za jeziorkiem porozbijane było kilkanaście namiotów, a nawet postawione kilka drewnianych domów. Paliły się tam trochę ognia, jednakże większość była oświetlona przez zielone grzyby. Zdawało się, że w koło kręcą się jakieś sylwetki, tylko czy aby na pewno? może były to zwidy? Trzeba by podejść bliżej, żeby się przekonać.
A to skurw.... - zaklął pod nosem Nero, po czym zaczął przyglądać się okolicy chcąc coś wypatrzeć, jednakże nie był on w stanie. Oparł się plecami o jeden z wystających obok kamieni, po czym zaczął rozmyślać.
- Tego się nie spodziewałem... Żeby ktoś osiedlił się w leżu skorpionów i to przeżył... Zapewne to przez ten brak wody... Musimy zniszczyć tamę, tylko że... to na pewno nie wystarczy... Trzeba ich stąd przegnać, bez tego zbudują kolejną i zwierzęta tu nie powrócą, a mój lud będzie dalej zagrożony... - spojrzał pytająco na towarzyszy, zastanawiając się czy mają jakiś pomysł, samemu także myśląc, co takiego mogliby zrobić.

Mapka poglądowa. Nie zachowuje proporcji, chodzi bardziej o rozmieszczenie co i jak.
Spoiler: pokaż
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
Mistrz Pióra
 
Posty: 1068
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Yura » 13 wrz 2018, o 19:53

Takich grzybów, to Yura jeszcze nie widział. Do tej pory zdarzyło mu się oglądać jedynie takie suszone, a te tutaj z pewnością się do nich nie zaliczały chociażby przez sam śluz, który je otaczał. Shinobi mimo wszystko dotknął je ręką i trochę tego żałował, bo całą lepką substancję musiał rozsmarować na obiekty nieożywione znajdujące się dookoła. Mimo tego, trochę grzybni sobie zebrał. Nie wiedział jeszcze jaki z niego będzie ogrodnik, ale miał nadzieję, że uda mu się wyhodować przynajmniej jednego grzybka. Yura podziękował Nero za dobrą rade i mogli ruszać dalej. No i co to za śmiechy z kąpieli skorpionów? Mori Jin nie chciał juz nic mówić, ale przecież higiena jest ważna, więc możliwe, że nawet i zwierzęta przywiązywały do niej odpowiednią uwagę.
W końcu też dotarli do miejsca, w którym miału znajdować się skorpiony, a tu niespodzianka. Yura przyglądał się jak mógł i przez dłuższą chwilę nawet główkował, ale w końcu doszedł do wniosku, że skorpiony nie mogły zbudować takiej osady. Jak one zbijałby domki z drewna, kiedy mają takie pokaźne szczypce? Zresztą... On już widział w swoim życiu dzikie skorpiony i nigdy nie osiedlały się pod małymi namiotami i w domkach, a co najwyżej pod głazem. Jego mózg, a także szósty zmysł, mówiły mu, że mimo wszystko będą mieli do czynienia z ludźmi. Bystry chłopak, nie?
- Zaraz, zaraz... Stop. - zagadnął Yura do Nero - Jak to przegnać? Siłą? Ci ludzie też muszą gdzieś żyć. Pewnie nie mieli dokąd się udać i wylądowali tutaj. Nie lepiej z nimi najpierw porozmawiać? Nero-san, czy Twoi ludzi nie dadzą rady przyjąć kilku zbłąkanych? Jeśli nie, to zawsze mogę ich zaprowadzić do Sabishi i może tam uda się coś wykombinować. Nie chcę uciekać się od razu do siły, skoro to zwykli ludzie, z którymi da się jakoś porozmawiać. Może najpierw spróbuję z nimi pertraktować? - tak, Yura znał słowo "pertraktować". Usłyszał je kiedyś na mieście i tak jakoś mu się spodobało, ale wracając do meritum... Chłopak patrzył na zleceniodawcę zdecydowanym wzrokiem, który zdawał się nie przyjmować sprzeciwu. Rozumiał, że ta tama zagraża wiosce, ale nie mógł też tak po prostu jej zniszczyć i skazać obecnej tutaj grupki ludzi być może na śmierć. To nie miało żadnego sensu. Lepiej było znaleźć rozwiązanie, które zadowoli i jedną i drugą stronę. Pytanie tylko czy Nero jest na to gotowy.
Avatar użytkownika

Yura
 
Posty: 84
Dołączył(a): 10 lip 2018, o 19:12
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5928
GG: 0
Multikonta:

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Rindou Arashi » 14 wrz 2018, o 00:47

27 / ...

Ach to brutalne życie, tak to już właśnie jest, kiedy twoja rodzina jest zagrożona a nie ma innego rozwiązania, budzą się w tobie pierwotne instynkty. Być może dało się znaleźć rozwiązanie, które pogodzi obie strony. Takie, które przy wspólnym wysiłku pozwoli wszystkich wyjść na plus, tylko, że takie rzeczy nie rodziły się w nerwach i chaosie. Nie, kiedy pozostaje ci ostatnia deska ratunku. Nero spojrzał na chłopaka tak jak na szaleńca. Przez chwilę zadawało się, że podejdzie do niego i zepchnie go z górki w stronę rzeki, jednakże to uczucie szybko zniknęło. Grubasek sięgnął do bukłaka, który wisiał przy jego pasie i wypił ostatnią porcję wody jaką w nim miał.
- Negocjować? Nie ma na to czasu, musimy ich przegnać, inaczej zwierzęta nie opuszczą terenów mojej rodziny. Pamiętaj, kto cię zatrudnia!!- uniósł się na chwilę, jednakże po chwili zaczął dochodzić do siebie. Na chwilę usiadł na kamieniu, po czym wstał z wyraźnie zadowoloną miną.
- Dobrze, pójdziesz ze mną na rozmowę. W tym czasie Naori zaminuje tamę. W razie czego będziemy mieli asa w rękawie. - zaśmiał się dziwacznie pod nosem, po czym sięgnął do torby, z której wyciągnął plik kilkunastu notek wybuchowych. Nie czekał na żadną odpowiedź. Wziął rozbieg i zeskoczył ze zbocza, dziarsko idąc w kierunku osady. Dziewczyna tylko rozłożyła ręce, po czym machnęła dłonią, poganiając Yurę, aby przypadkiem nie zostawił grubaska samego.
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
Mistrz Pióra
 
Posty: 1068
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Yura » 15 wrz 2018, o 22:34

Próba przystania na propozycję Yury była o wiele lepszym pomysłem, niż sprawienie, że stanie się wrogiem. Chłopak był bowiem gotów do stanięcia po drugiej stronie barykady, jeśli zaszłaby taka potrzeba, a wszystko przez to, że jego samego nie obchodziły pieniądze czy sława. Został shinobim głównie po to, żeby trenować swoje ciało i pomagać ludziom, więc jeśli coś wyda mu się niesprawiedliwe, to nie będzie siedział z założonymi rękoma. Jest zbyt emocjonalny i głupi, żeby przed działaniem sprawdzać każdy etap swojego szybko ułożonego planu.
- Ty mnie zatrudniasz, ale nie jestem typem człowieka, który bezpodstawnie atakuje innych ludzi. Jeśli będziesz się upierał przy swoim, to będę zmuszony stanąć po ich stronie. - głupkowaty wyraz twarzy Jina zniknął niemal natychmiast, a przez jego oczy przemawiała jedynie żelazna determinacja. Nie zamierzał ustępować niezależnie od tego, ile pieniędzy zechce mu rzucić Nero albo jak go będzie groził. Najwyraźniej takie podejście przyniosło oczekiwany skutek, bo już po chwili zleceniodawca przystał na jego propozycję. Na twarzy Yury pojawił się teraz szeroki uśmiech i bez większego ociągania się ruszył za grubaskiem, uprzednio machając do Naori. Wnioskował, że niedługo tutaj wrócą dogadani i dziewczyna nawet nie będzie musiała wkraczać do akcji. Nie podobały mu się te miny, jednak dla dobra całej sprawy musiał jakoś na nie przystać.
- Nie wysadzaj, dopóki to ja nie dam Ci znaku. - nachylił się jeszcze do ucha dziewczyny i właśnie te słowa je wyszeptał. Nie uważał siebie za jakiegoś genialnego stratega, ale widział, że Nero podchodzi do tego wszystkiego bardzo emocjonalnie i możliwe, że będzie chciał załatwić całą sprawę zbyt wcześnie. Ludziom trzeba dawać szansę i to właśnie zamierzał zrobić Yura.
- Haaaaaaaaaaalooooooooooo! Jest tu kto? Chcielibyśmy z Wami porozmawiać. Haaaalooooooo? - wykrzyczał najgłośniej jak potrafił, kiedy już dogonił grubaska i obaj znajdowali się stosunkowo blisko obozu. Nie mieli przecież zamiaru zakradać się do obozu jak szczury, a przyszli pertraktować. Danie o sobie znać było więc najlepszym wyjściem, żeby nie wyjść na zwyczajnych intruzów.
Avatar użytkownika

Yura
 
Posty: 84
Dołączył(a): 10 lip 2018, o 19:12
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5928
GG: 0
Multikonta:

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Rindou Arashi » 16 wrz 2018, o 19:21

29 / ...

Nero nie miał najmniejszej ochoty negocjować, co bardzo dobrze oddawała jego mina. Zapewne gdyby nie Yura, to już dawno wysadził by tę tamę i ruszył przeganiać niedobitków. Niestety, szedł on terach niechętnie, spoglądając w kierunku namiotów, między którymi poruszały się jakieś osoby. Młodzieniec przekazał dziewczynie informacje, która jedynie skinęła potwierdzająco, po czym wybiła się w bok, biegnąc w kierunku tamy. W tym czasie nasz heros ruszył na pełnej prędkości aby dogonić idącego grubaska. Po chwili zaczął on krzyczeć, przez co z między materiałowych płacht wychyliło się małe, może 8-letnie dziecko. Szybko jednakże się cofnęło, a różnych stron zaczęli schodzić się mężczyźni. było ich kilkunastu. Połowa z nich dzierżyła łuki, reszta włócznie. Na ich środku szedł wysoki, odziany w skóry mężczyzna z długimi, czerwonymi włosami. Przy pasie trzymał katanę w długiej, zdobionej kolorowym papierem pochwie a na jego ramieniu siedziała mała małpka.
- Jestem Takeshi Subaru, przewodzę tutejszej osadzie. Odejdźcie natychmiast, nie przyjmujemy tutaj gości! - ich miny nie wskazywały na pokojowe nastawienie. Łucznicy trzymali swoją broń w dłoniach a przy paskach wisiały im kołczany wypełnione strzałami, a przed nimi szedł rząd włóczników. Zatrzymali się jakieś 5 metrów od dwójki przybyszów, po czym skierowali na nich swoje groźne spojrzenia.
- Chciałeś z nimi negocjować, to gadaj. Mówiłem, aby przegnać w trakcie snu... - odburknął pod nosem Nero, po czym wykonał krok do tyłu, wskazując na to, że to nie on będzie z nimi rozmawiał. Wszystkie oczy ruszyły w stronę młodzieńca, wyczekując co takiego powie, aby usprawiedliwić najście i uratować ich ciała przed zamianą w jeże.
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
Mistrz Pióra
 
Posty: 1068
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Yura » 16 wrz 2018, o 21:50

No ale po co od razu ta wrogość? Przecież gdyby Yura trafił tutaj ze złymi zamiarami, to pewnie całej tamy już by nie było, a same namioty zaczęły się palić. Tymczasem chłopak podszedł do osady od frontu i dał znać o swojej obecności. Wszystko to wskazywało na to, że złych zamiarów jako tako nie miał. Postanowił jednak dostosować się do sytuacji i kiedy mężczyźni zaczęli celować do niego z łuków, zwyczajnie podniósł ręce do góry. Miał jednak świadomość, że nie do końca mogą mu ufać, wiec w razie czego przygotowany był do odskoczenia za siebie za pomocą chakry skumulowanej w stopach i znalezienia bezpiecznego schronienia. Miał jednak nadzieję, że akurat do takiego rozwiązania nie dojdzie.
- A gdyby Ciebie chciano tak przegonić w nocy z domu, Nero-san? - odpowiedział mu cicho Yura po to, żeby tylko grubasek go słyszał. Wiedział, że równie dobrze jego próba może oznaczać to, że zadanie stało się znacznie trudniejsze. Atak z zaskoczenia, kiedy wszyscy byli w łóżkach, był najłatwiejszym wyjściem. Tutaj jednak były dzieci i całe rodziny, które zostałyby zmuszone zostawić za sobą dobytek i ruszyć w szeroką, pustą pustynię. Mori Jin nie mógł uwierzyć w to, że Nero nie miałby tych ludzi na swoim sumieniu. Tłumaczył to sobie w ten sposób, że troska o własną wioskę przysłania grubaskowi widok na to, czego naprawdę mógł dokonać.
- Nazywam się Mori Jin i nie chcę nikomu wyrządzić krzywdy. Nie przyszedłem tutaj, żeby Was atakować, a po to by Was o coś poprosić. - zwrócił się do człowieka, który zdawał się dowodzić przynajmniej ludźmi z łukami - Nie wiem co zmusiło Was do osiedlenia się w takim miejscu i nie znam Waszej sytuacji, ale Wasza osada nie jest tu bezpieczna. W tej lokalizacji mieszkały niegdyś wielkie skorpiony, które mogą tu zawsze wrócić. Wasza osada i zbudowana przy niej tama sprawia także, że inna wioska umiera z powodu suszy. Rzeka, którą zatrzymaliście koiła pragnienie ludzi i zwierząt mieszkających niedaleko stąd, którzy nie mogą pogodzić się z jej utratą. Wasze przebywanie tutaj oznacza niebezpieczeństwo nie tylko dla nich, ale także dla Was. Dlatego przyszedłem z propozycją. Czy nie przenieślibyście się z nami w inne miejsce? - zaczął przemawiać najlepiej jak potrafił, a że był prostym dzieciakiem, to nie wplątywał w swoje słowa żadnego fortelu czy też kłamstw. Wszystko co usłyszał od Nero również brał za prawdę, bo był chłopakiem łatwowiernym. Wiedział jednak, że dzieciak przychodzący znikąd nie przekona całej osady do tego, żeby nagle się przenieśli. Pozostało mu tylko liczyć na to, że zrozumieją jego motywy, a by jeszcze bardziej podkreślić swoje dobre chęci upadł na kolana, żeby następnie dotknąć czołem piasku, a dłonie położyć płasko obok twarzy - Proszę Was bardzo! Rozwiążmy ten konflikt z korzyścią dla obu stron. - wykrzyczał tak głośno, że powietrze wychodzące z jego ust wzbiło delikatnie piasek znajdujący się pod nim. Yura czuł uderzenia kolejnych ziarenek o własne policzki. Cała sztuczka polegała jednak na tym, żeby nie poczuł zaraz również strzał wbijających się w jego plecy.
Avatar użytkownika

Yura
 
Posty: 84
Dołączył(a): 10 lip 2018, o 19:12
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5928
GG: 0
Multikonta:

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Rindou Arashi » 17 wrz 2018, o 15:00

31 / ...

Jeden przeciwko wielu. Młody bohater o szlachetnym sercu chciał zapobiec nadchodzącemu rozlewowi krwi poprzez niezbyt umiejętne negocjacje. Przywódca całej grupy spojrzał na niego z zaskoczoną miną, a z każdym kolejnym słowem uśmiech na twarzy robił się coraz większy. Na sam koniec wybuchnął śmiechem, opierając jedną rękę na swoim biodrze, a drugą na rękojeści wiszącego przy pasie miecza. Jego donośny głos odbijał się między ścianami jaskini, zapewne wypełniając całą.
- A więc Mori Jinie. Przybywasz na nasze ziemie, które okupiliśmy własną krwią. Ziemię, którą sami odebraliśmy tym bestiom i prosisz o to, abyśmy ją teraz oddali? Żyjemy na pustyni, trudnych terenach, gdzie każdy troszczy się o siebie. Nim osiedliliśmy się tutaj, sami byliśmy w sytuacji, którą opisujesz. Czy wtedy przybył ktoś nam na pomoc? Czy ktokolwiek nam pomógł?- Pod sam koniec wręcz krzyczał, na co odpowiadali mu znajdujący się za nim jego ludzie. Zaprzeczali, chcąc wzmocnić jego przekaz. Kiedy młodzieniec padł na ziemię, Wszyscy w koło wybuchli śmiechem. Wszyscy, poza ich przywódcą, który chwilę później jednym ruchem ręki ich wszystkich uciszył. Podszedł do Chłopaka i podał mu rękę.
- Powstań Mori Jinie. Jesteś człowiekiem o ogromnym sercu, niestety, nie zdziałasz nim nic na tych niegościnnych ziemiach. Jednakże!! - przerwał, dobywając ostrze i wymierzając je w kierunku szyi chłopaka, zatrzymując tuż przed skórą.
- Doceniam twoją chęć ratowania ludzi oraz honor jaki sobą reprezentujesz. Byłem taki sam jak byłem młodszy, dlatego też dam ci szansę. Wyzwij mnie na pojedynek!! - po tych słowach na twarzach wszystkich dookoła pojawiło się zdziwienie. W końcu dlaczego niby ich szef, który był na lepszej pozycji w tych negocjacjach, miałby się ugiąć. Czy to był jakiś fortel??
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
Mistrz Pióra
 
Posty: 1068
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Yura » 19 wrz 2018, o 09:35

Śmiech był dla Jina czymś normalnym, bo w życiu wiele razy już go słyszał. Głównie wtedy kiedy ludzie pytali się jaki ma zawód, a następnie poprosili o zademonstrowanie umiejętności. Zdziwienie jakie wpływało na twarze ludzi po tym, jak dowiedzieli się, że używa tylko taijutsu, szybko zmieniało się w śmiech i niedowierzanie. Dla niego była to tylko motywacja do tego, żeby działać dalej. Dlatego też nie reagował wstydem czy niedowierzaniem na spektakl, który rozgrywał się nad jego głową. Nie mógł jednak uwierzyć w słowa lidera tej osady, bowiem rozumiał trud i poświęcenie, jakie przyszło im włożyć w wybudowanie tutejszej osady, ale czy nie myślał o tym, co muszą przeżywać inni ludzie? To dziecko, które uciekło na widok młodzieńca i Nero równie dobrze mogło mieszkać w tamtym miejscu. Czy wtedy też mówiłby tak samo? Dłonie Yury, które do tej pory leżały spokojnie na piachu, teraz zacisnęły się mocno w pięści. Każdy troszczy się o siebie? Trudne tereny? Gówno prawda. Gdyby każdy postarał się chociaż trochę bardziej, to z pewnością wszystko wyglądałoby inaczej. Pewnie, że ten poświęcający się będzie miał zawsze pod górkę, ale cel, który może osiągnąć, dalece przykrywa swoim blaskiem wszystkie niedogodności związane z jego osiągnięciem.
Yura przyjął pomocną dłoń od przywódcy i stanął na równe nogi, patrząc się mu swoimi zdeterminowanymi oczyma prosto w jego źrenice.
- Taki sam, co? - powiedział pod nosem i uśmiechnął się delikatnie, odskakując do tyłu na jakieś trzy metry i chwytając kunai do prawej dłoni. Ostatnio miał jakieś szczęście do mierzenia się z przeciwnikami posługującymi się mieczami, ale jakoś szczególnie na to nie narzekał - Czyli poddałeś się i wyrzekłeś się swoich ideałów? Opowiesz mi o tym, jak już wygram, szermierzu. - dodał radośnie, a w jego głosie nie było czuć ani grosza niechęci. Nie oglądał się teraz na Nero, bo podejrzewał, że grubasek nie będzie miał nic przeciwko. W końcu jeśli Yura wygra, to obie strony dostaną to, czego chciały. Chłopak wystawił się do przodu lewą stopę i lewą dłoń, która była zwrócona palcami do sufitu jaskini, a grzbietem w stronę przeciwnika. W prawej dłoni Mori Jin trzymał kunai. Był gotowy do walki i czekał na pierwszy ruch ze strony przeciwnika.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Yura
 
Posty: 84
Dołączył(a): 10 lip 2018, o 19:12
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5928
GG: 0
Multikonta:

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Rindou Arashi » 22 wrz 2018, o 00:08

33 / ...

Z początku cały tłum zamilkł, słysząc odpowiedź ich przywódcy. Nie wiedzieli, czy żartuje, czy może postradał zmysły, w końcu mogli po prostu ich przegnać i wrócić do domu, ten jednakże postanowił postawić ich los na szali. Czyżby był aż tak lekkomyślny?? Spoglądali po sobie, aż w końcu zaczęli szeptać, wymieniając między sobą poglądy. Nie wszystkim podobało się takie zachowanie, nawet śmiałbym powiedzieć, że było więcej niezadowolonych, niż zadowolonych twarzy. Jednakże nikt otwarcie nie zareagował, przynajmniej póki co. Poczekali na dalsze polecenia, które nastąpiły po chwili. Szermierz zatoczył ręką w powietrzu koło, co zaowocowało stworzeniem przez jego ludzi koła dookoła pola walki. Skierowali włócznie w stronę centrum, utrudniając delikatnie całe starcie.
- W takim razie, szykuj się na śmierć za nie swoją sprawę. - rzucił do przeciwnika Subaru, po czym oparł dłoń na rękojeści schowanego w pochwie miecza. Drugą ręką odwiązał przewiązaną na ramieniu chustę i zawiązał sobie ją na czole, zgarniając przy okazji włosy opadające na twarz. Poczekał aż młodzieniec się przygotuje, a kiedy ten zajął swoją pozycję, szermierz uśmiechnął się. Pierwszą fazą był pojedynek na wzrok, coś co od dawna praktykowali samurajowie w swoich szkołach. Walka na nerwy, kto pierwszy zerwie się aby wykonać rozpoczynający atak, jest to także psychologiczna walka o to, kto wykona pierwszy błąd. Czy to właśnie o to chodziło czerwonowłosemu? Ciężko stwierdzić, być może po prostu sprawdzał jak bardzo opanowany jest jego przeciwnik. Po kilkudziesięciu sekundach ciszy, kiedy to obaj przesiadywali w swojej pozycji i czekali na atak drugiego, Subaru postanowił rozpocząć walkę. Wybił się przed siebie, osiągając potężną wręcz prędkość, którą to ledwo oczy naszego herosa mogły śledzić. Oddzielające ich 10 metrów topniało bardzo szybko, a wojownik z dłonią na rękojeści zbliżał się do niego. Czyżby chciał wszystko rozwiązać jednym atakiem frontalnym? Czy może jest w tym coś głębszego? No i jaka będzie reakcja drugiej strony??
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
Mistrz Pióra
 
Posty: 1068
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Grota daleko na zachód

Postprzez Yura » 22 wrz 2018, o 12:17

W takim otoczeniu Yura jeszcze nigdy nie walczył. Chłopak spojrzał kątem oka na rozpościerające się dookoła włócznie i uśmiechnął się pod nosem. Ograniczenie pola manewru oznaczało, że będzie musiał być o wiele ostrożniejszy w swoich ruchach, chociaż w ostateczności równie dobrze będzie mógł przeskoczyć nad tym murem ludzi. Nim jednak dojdzie do takiego obrotu spraw, trzeba było zając się przywódcą szarżującym prosto na niego. Te ruchy, ta szybkość i pewność siebie przypominały mu jego ostatniego, godnego zapamiętania przeciwnika. Tamten był samurajem, a ten? Cóż... Pomyśli o tym już po samej walce, która raczej do łatwych nie będzie należała. Już po pierwszym ułamku sekundy, kiedy Yura zobaczył szybkość przeciwnika, wiedział, że nie będzie tak łatwo. Kunai, który do tej pory znajdował się w jego ręce, poleciał w stronę przeciwnika. Nie był on jednak rzucony na oślep, oj nie. Został wycelowany w lewy bark przywódcy (patrząc z perspektywy przywódcy) tak, aby chcąc go uniknąć musiał odchylić się w druga stronę. Dlaczego w lewy bark? Skoro miecz znajdował się przy jego lewym biodrze (nie napisałeś w sumie, ale tak zakładam. Jeśli jest odwrotnie, to kunai leci w analogicznie), to albo będzie musiał wyciągnąć miecz wcześniej, aby go odbić, albo też zrobić unik, a to zmieni jego pozycję i utrudni wyciągnięcie ostrza. W każdym razie, niezależnie od tego, w którą stronę obróci się przeciwnik lub też co zrobi, Yura wyszeptuje pod nosem jedno zdanie, które wydobywa sie z jego ust jednocześnie z kunaiem wylatującym z jego ręki.
- Hachimon Tonkou: Kaimon... Kai! - chłopak wiedział, że nie może sobie pozwolić na odpuszczenie sobie chociażby kropli swojej prawdziwej siły. Ale to jednak nie ważne. Co dalej? Aktywowanie bramy nie musiało odbywać się w bezruchu i z tego też skorzystał Yura. Jego nagły przypływ statystyk mógł trochę zaskoczyć samuraja, ale nawet jeśli nie, to chłopak nie zamierzał się tym przejmować. Wystrzelił z miejsca niczym strzała, aby w momencie zbliżania się do przeciwnika posłużyć się prostym wślizgiem. Postawił na taką taktykę z dwóch powodów. Po pierwsze, mężczyzna najpierw będzie musiał zająć się pociskiem lecącym w jego stronę, a po drugie, Mori Jin wybrał wślizg od strony biodra, przy którym miecza nie było. Uzasadnienie tego było również proste. Miecz musi wyjść z pochwy, a możliwości wyciągnięcia go i jego ruchy są przy tym ograniczone. Znacznie lepiej było znajdować się blisko ziemi po przeciwnej stronie, niż zaraz przy nim, gdzie ostrze mogło drasnąć Yurę. Chłopak liczył, że po drugiej stronie nie będzie to miało miejsca, a przy okazji będzie mógł uderzyć w nogę przeciwnika podczas swojego małego "wjazdu" za pomocą techniki Raigyaku Suihei. Jeśli się to uda, to przywódca będzie miał bardzo, ale to bardzo ograniczone pole ruchu, Jeśli nie, to siła zamachu powinna sprawić, że Yura znajdzie się na brzuchu, skąd natychmiast wstanie i będzie gotów do uników. Był to ryzykowny plan, ale jego efekty warte były ryzyka.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Yura
 
Posty: 84
Dołączył(a): 10 lip 2018, o 19:12
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5928
GG: 0
Multikonta:

Następna strona

Powrót do Sabishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron