Światynia Shichi-fukujin 七福神

Re: Światynia Shichi-fukujin 七福神

Postprzez Toshiro » 3 lut 2019, o 17:29

Dni mijały i to bardzo szybko. Choć Toshiro tak na prawdę w tym czasie nie robił niczego innego niż zawsze. Choć tym razem nastąpiła pewna modyfikacja jego zajęć, ponieważ nie trenował sam a z Shikaruiem. Wydawało mu się, że z każdym dniem coraz bardziej oswajał się z tym, że to własnie on ma zostać jej mężem. Jednak moment kulminacyjny i ten, w którym miał zostać wystawiony na próbę, dopiero nadszedł. Dzień wcześniej Nishiyama długo leżał w łóżku nie mogąc zasnąć i rozmyślając o jutrzejszym dniu, w którym Asaka miała poślubić Sanadę. Miał co do tego mieszane uczucia, dokładnie jak wtedy kiedy się dowiedział. Z jednej strony bardzo się cieszył, że jego przyjaciółka miała sobie ułożyć życie, a z drugiej strony z tyłu głowy cały czas siedziało mu, że to jednak nie z nim. W każdym razie robiło się coraz później i później, aż w końcu padł ze zmęczenia. Gdy czarnowłosy otworzył oczy okazało się, że jest późno, bardzo późno.
-Cholera... Jeszcze tego by brakowało żebym się spóźnił, albo w ogóle nie przyszedł. - pomyślał dziękując samemu sobie, że obudził się jednak w porę i powinien zdążyć. Szybko odnalazł w szafie jakieś nieco bardziej odpowiednie ubranie na tę okazję. Nie wychodził jednak z klasyku. Dalej dominowała u niego czerń, gdzieniegdzie pojawiły się tylko jakieś białe ozdobne akcenty. Nie lubił się afiszować swoim strojem i przyciągać zbyt dużej ilości osób dlatego też ubierał się strasznie monotonnie i po prostu - wygodnie. Nic nie jedząc ruszył szybko w stronę świątyni. Czekała go jeszcze niekrótka przebieżka, aczkolwiek powinien być w samą porę. Dzisiejszy dzień należał do tych cieplejszych i obfitych w promienie słoneczne. Akurat dzisiaj Toshiro żałował, że tak było, ponieważ przez to mógł jedynie zgrzać się jeszcze bardziej. Zastanawiał się tylko dlaczego jego mentor w ogóle się nim nie zainteresował, aczkolwiek on też pewnie wracając z misji wparował tylko do domu, przebrał się i wyszedł nie zastanawiając się nawet czy jego uczeń się zebrał. Zapewne wyszedł z założenia, że w tak ważny dzień dla jego bliskiej przyjaciółki będzie tam jako pierwszy. No cóż. Pech chciał, że zebrało mu się na rozkminy i najzwyczajniej na świecie prawie by zaspał.Jednakże tak się złożyło, że zdążył. I to chyba w najbardziej odpowiednim momencie, ponieważ chyba każdy był już zajął swoje miejsce oprócz niego.
-Przepraszam za spóźnienie, cieszę się, że jednak zdążyłem.Powodzenia.- rzucił na szybko z nieśmiałym uśmiechem(w końcu przyszedł na ostatnią chwilę i widział, że już się zbierają) przechodząc obok nowożeńców, a następnie zajął swoje miejsce obok Masaru, który patrzył na niego strofującym wzrokiem.
-Spóźniłeś się. Myślałem, że już dawno jesteś na miejscu, nawet bym nie pomyślał, że jesteś jeszcze w domu. Szczególnie w taki dzień... Przecież wiesz ile to znaczy dla Asaki!- powiedział starszy mężczyzna rugając Nishiyamę.
- Tak, tak, wiem... Już ich przeprosiłem, ale na szczęście jeszcze się nie zaczęło, więc tak na prawdę nic nie przegapiłem. - odparł nieco speszony Toshiro, nie miał zamiaru tłumaczyć się dlaczego się spóźnił, choć Koseki mógł się tak na prawdę domyślić, znał go już za dobrze. Pokręcił tylko głową zostawiając już chłopaka w spokoju, a na jego twarzy pojawiła się pełna powaga, ponieważ zarówno Asaka jak i Shikarui wstali z miejsc. Oznaczało to rozpoczęcie ceremonii zaślubin. Jak to mówią, coś się kończy, coś się zaczyna.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 426
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba przy dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta:

Re: Światynia Shichi-fukujin 七福神

Postprzez Hikari » 3 lut 2019, o 20:30

Czekając lekko się denerwował. Będzie to jego pierwsza taka uroczystość w życiu, nie był zbytnio towarzyski, ani nie posiadał rodziny, która odłączyła się po małżeństwie jego rodziców. Nikt go nigdzie nie zapraszał, kto by się spodziewał, że pierwszy raz przeżyje z swoją uczennicą jako jej osoba towarzysząca. Wiedział co musi z sobą zebrać, butelkę sake oraz kopertę z gotówką, wszystko posiadał przy sobie. Widząc jak Inoshi wyszła z budynku i go zawołała podszedł bliżej, a następnie zajął się wiązaniem obi. Wiedział jak to wykonać, bo pomagał swojej matce dawno temu, chociaż odświeżenie pamięci w postaci porad się przyda.
- Kiedyś nawet wiązałem obi, więc nie będzie tak źle.
Efekt współpracy był zadowalający i po krótszej chwili mogli ruszyć do świątyni, gdzie odbywała się uroczystość. Nie walczył, aby miał trzymać kopertę z Ryo, które tam włożył. Ostatecznie nie ma większej różnicy kto to przekaże, najważniejsze, że nowożeńcy będą mieli coś na start. Byli na głównej ulicy w Seiyamie, kwiatek również było łatwo znaleźć.
- Ładnie wyglądasz, może ja nie będę się kręcić obok ciebie aby nie odstraszać kawalerów.
Zażartował sobie lekko Terumi prawiąc mały komplement przy okazji. Akurat w tej relacji czuł się coraz swobodniej, lekko początkowo wymuszone stosunki uczennica - nauczyciel powoli przekształcały się w takową więź. Pozwalał sobie na coraz więcej.
- Jak myślisz zdążymy? Powinno się zaraz zaczynać.
Zapytał się kiedy opuszczali centrum wioski. Musieli udać się na jej zewnętrzne rejony do Świątynia Siedmiu Bogów Szczęścia. Idealne miejsce na związanie się przysięgą małżeńską dla zakochanych, nigdy nie rozumiał tego uczucia.

Samo wejście było imponujące, a przybywające osoby świadczyły, że jeszcze się nie spóźnili. Mogli spokojnie pokonywać stopień po stopniu nie śpiesząc się, tempo zależało od tego czy mała Yamanaka ma wystarczająco dobre obuwie. Która to kobieta nie narzeka idąc na ślub i mając do pokonania tyle stopni? Jedyne wyjaśnienie, że tak się nie stało musi tkwić w młodym wieku zaproszonej na uroczystość.
- Pięknie tutaj nie uważasz?
Powiedział to podziwiając widoki, które się przed nim rozpościerały. Z szczytu było widać praktycznie większość jak nie całą osadę. Nie znał osoby na której uroczystość zostali zaproszeni, ani kompletnie nikogo tutaj obecnego więc zostawił podejmowanie dalszych kroków oraz szukanie znajomego Inoshi. On swoją część zadania wykonał dbając, ze dotarli tutaj bezpiecznie. Jako osoba dodatkowa bardziej przynosił ciężar niżeli pożytek, ale da z siebie wszystko aby nie przynieść żadnego wstydu. Zazwyczaj wychodzi to całkiem dobrze.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1882
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Światynia Shichi-fukujin 七福神

Postprzez Yamanaka Inoshi » 3 lut 2019, o 21:24

- Rok 386 - Wiosna -


" Zaślubiny "


- Arigatou... Jak chcesz to za to ja mogę odstraszyć twoje adoratorki - Zakręciła lekko drobnym kosmykiem włosów który dalej pozostawał nie związany w pozostałym elemencie kreacji. Uśmiechnęła się się delikatnie a barwa jej głosu była spokojna i może nawet nieco zawstydzona. Powoli kroczyli w kierunku bramy osady, wiedzieli, że świątynia znajduje się poza samym miastem. Nie była ona jednak bardzo daleko oddalona i można było ją dostrzec z samego miasta. Podróż jednak nie była aż tak szybka w związku z ubranym strojem który był bardziej prezencyjny niż funkcjonalny. - Może... A jeśli nie to przyjdziemy na sam poczęstunek - Wzruszyła ramionami, sama zastanawiała się czy rzeczywiście rozumie ten fenomen czy też nie. Wiedziała, że pewnie i ją też by to czekało gdyby nie odniesione rany. Zarazem jeden problem mniej oraz jeden więcej jednocześnie.
- Zastanawiam się czy to była decyzja Shikaruia czy został do tego zmuszony... - Po wypowiedzeniu tych słów pokręciła głową w geście zaprzeczenia własnych słów, tak jakby dosyć głośno myślała i zaraz wycofywała się z własnych słów.


Zbliżając się do dużych schodów zaczęła się po nich wspinać jak na wysoki Hrothgar. Kilkaset stopni wyżej mogła stwierdzić, że już jest na miejscu kiedy dostrzegła rozchodzące się ścieżki w różnym kierunku, oraz z oddali główny ołtarz na którym oddawano cześć wszystkim bogom dla których wybudowano tą świątynię. Nie brakowało tutaj również mnichów którzy zajmowali się sprawami codziennymi świątyni jak i ludzi którzy pomagali przy uroczystości. Prawdopodobnie i kilkunastu gości dało się po drodze zobaczyć, było to częściowo krępujące bo Inoshi nie znała tutaj nikogo i czułą się jak ktoś obcy na czyimś weselu. Nie próbowała nawet zgadywać z czyjej rodziny są goście. To było niemalże oczywiste, że z rodziny panny młodej. Mieli najbliżej a Shikarui nigdy nie był typem osoby która dba o utrzymanie ogniska domowego a co dopiero o rodzinę, chociaż? Kto wie jak to z nim ostatecznie jest. Wiele się działo w przeciągu tych niemalże już dwóch lat które stały się klinem oddzielającym ich żywota od pamiętnego Kami no Hikage.

Blondynka ostatecznie zatrzymała się po jednej ze stron, na ścieżce. Obróciła powoli w kierunku Terumiego i oznajmiła mu. - Tutaj będzie chyba idealnie. Teraz będą mogła pokazać ci o co mi wtedy chodziło... Przez te kilka ostatnich dni. - Wtedy wyciągnęła dłoń w jego kierunku, powoli się z nią zbliżając. Dotknęła tam gdzie się napatoczył. Nie szukała jakiegoś konkretnego miejsca na jego ciele. Jeśli trafiła na klatkę mogło być trochę niezręcznie. Nie mniej zamknęła oczy po przyłożeniu dłoni w białej rękawiczce do jego ciała.

- Ostatnio narzekałeś, że potrafisz tylko pluć. Dla mnie to nie jest... " Tylko " - Zwróciła się do niego czule, aczkolwiek nie w żaden romantyczny sposób. Bardziej taka zwyczajna troska o kogoś z kim spędziło się trochę albo nawet i więcej czasu. Był w końcu jej senseiem już dosyć długo i pokazał jej nie jedno. Hikari mógłby wtedy doświadczyć czegoś nietypowego. Czegoś całkowicie innego od tego co już widział do tej pory bowiem każde jedno źródło chakry, większe albo mniejsza na terenie świątyni oraz okolicy było dla niego widoczne. Jak okiem sięgnąć sporo to było metrów. Te w oddali wydawały się mniejsze ze względu na odległość, podobnie jak i pozostałe słabe chakry były tylko małymi ognikami. Pewnym jednak było, że gdzieś w tej świątyni znajdowało się ogniwo Asaki oraz Shikaruia oraz Toshiro które na pewno można było w jakiś sposób rozróżnić od pozostałych. Szczególnie chakrę pana młodego która nie tylko była blondynce znana ale i rzucała się w oczy z pośród wszystkich innych tutaj zgromadzonych bowiem posiadał on dwie chakry, nie tylko swoją ale i tą skrytą w otrzymanej przez niego pieczęci. Prócz ich pozostawało jeszcze jedno źródło, to stojące najbliżej niego, to samo które obdarowało go na tą chwilę możliwością dostrzeżenia tego czego zwyczajne oko nie zobaczy.
- Na pewno już wiesz gdzie musimy iść... Bo ja wiem. - Mówiła z serdecznością w głosie podczas gdy otwierała oczy i cofała swoją dłoń. Wtedy też przyłożyła ręce do kimona i delikatnie położyła jedną rękawiczkę na drugą. Jeśli Hikari miał jakieś pytania to musiała na nie odpowiedzieć nim ruszyli dalej w kierunku przyszłej młodej pary. Tylko kim Inoshi tutaj miała właściwie być? Po prostu gościem czy może kimś innym? Powędrowała w kierunku Asaki oraz Shikaruia, musiała się z nimi przywitać i poznać Asakę nim ta umrze i wkroczy w swój nowy okres życia, jako Sanada Asaka, chyba, że to Shikarui zamierzał zostać Kosekim. Po prawdzie mógł to zrobić, tylko jaki mężczyzna nie chciałby przedłużyć własnej linii?
- Shikarui-san?, Asaka-san? - Zapytała podczas gdy się zbliżali do dwójki którzy właśnie podnosili się z ławki. Na widok ubranego bardzo dostojnie Shikaruia niemal nie mogła uwierzyć, że to on, zabrakło jej słów w ustach jakimi mogłaby go określić, to też nie tak, że wyglądał jak jakieś bóstwo, po prostu nigdy nie miała okazji widzieć go tak. W niczym nie przypominał on młodzieńca umorusanego we krwi i brudzie z którym miała do czynienia tamtego piekielnego dnia. Po przyjrzeniu się Asace szczęka jej opadła, wyglądała jakby niezbyt wierzyła w to co widzi, w tym pozytywnym tego słowa znaczeniu. - Więc tak pięknym się jest na ślubie... - Pomyślała nieco skrępowana bo coś czuła, że popełniła już od początku jakieś faux pas.
- Ja... Dostałam wasz list z zaproszeniem... Inoshi... Pamiętasz, Sanada-san? - Mówiła dosyć niepewnym głosem, nieco się zająknęła podczas wymawiania swojego imienia, wciąż pamięta co wtedy ich łączyło i jak ta relacja wcale nie była prosta.
- To jest... Hikari-sensei... - Mówiła wskazując delikatnie w stronę Terumiego którego za sobą przeprowadziła. Nie mówiła o nim zbyt wiele bo to już jego decyzja czy zdecyduje się podzielić swoją opowieścią z innymi z którymi przyjdzie mu tutaj rozmawiać. Losy Yogańczyka były ciekawe a i nie był kimś kto lubił się nudzić.
- Asaka-san... Wybacz mi proszę ale jestem pierwszy raz na takiej uroczystości... Głupio mi pytać ale nie jestem pewna gdzie powinnam zostawić prezent dla was. - Mówiła wskazując na małą torebeczkę którą trzymała w jednej łapce. Oczywiście Inoshi miała na dłoniach białe rękawice komponujące się z delikatnym białym kołnierzem który delikatnie wystawał z pod czarnego kimona które zdobione było motywem kwiatowym który przechodził w kolor różu w dolnej części kreacji. Tak samo w kwiatowym wzorze było jej obi które dosyć mocno ją przepasało. Rękawy kimona sięgały niemal jej kostek jak zwisały swobodnie. Włosy miała częściowo spięte z tyłu w coś przypominające kok a całej kreacji towarzyszyło kanzashi z kwiatem wiśni, jak przystawało na okres wiosenny i początek lata.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2806
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Światynia Shichi-fukujin 七福神

Postprzez Shikarui » 3 lut 2019, o 23:22

Racja, nie można całe życie udawać. Nie można przez całe życie się ukrywać. Z tym, że Shikarui nie udawał. Przynajmniej nie przed nią, nie przed nią jedyną. Zdawał sobie sprawę z jednej, istotnej tutaj rzeczy - ludzie nie zawsze chcą poznać wszystkie sekrety i sekreciki, jeśli są one tak ciemne, że jesteś świadom, że wpłyną na opinię innych do stopnia, w którym zechcą cię przekreślić - nie warto było ich wypowiadać. Zwłaszcza, kiedy były pojedynczymi myślami, które ciągnęły się w tle, ale nie wpływały na całokształt postanowień. Chyba nawet sam Shikarui nie wierzył, że był w stanie całkowicie się zmienić, tak jak chciał. Zapełnić swoje wnętrze, by odczuwał do punktu, w którym pozbędzie się tej pustki. Tej kalkulacji. Wypranego z człowieczeństwa myślenia. Tym nie mniej - chciał próbować, więc uczył się. Te nauki, które dostawał, wystarczyły. Zwłaszcza, że miał dostawać ich coraz więcej i więcej.
- W mojej kieszeni nigdy by cię nie dotknęli! - Tylko by spróbowali. Chociaż nie musiała być w jego kieszeni, żeby nie chciał, by ktokolwiek tykał Asakę w celach innych niż te "przyjacielskie". Za każdym razem wpadał w szał, kiedy coś złego działo się białowłosej. W końcu jak to tak? Tylko on mógł z nią takie rzeczy wyprawiać. A nie wyprawiał. Przecież - wtedy Asaka byłaby smutna. Kiedy ona była smutna, często przejmował się i on. To się kompletnie nie kalkulowało. Pomachał rękę obok twarzy Asaki, nie bezpośrednio przy niej, żeby zasymulować wachlowanie jej. Żeby to słońce jej tak nie gotowało.
- To znaczy, że nie jestem ładny? Czy że jestem dziewczyną? - Tak, to było jedno z tych jego popisowo głupich pytań, dobrze Asaka się spodziewała, że ono nadchodzi. I brońcie bogowie nie chodziło o to, że Sanada naprawdę był ułomny, po prostu czasem, zwłaszcza, kiedy się nie starał specjalnie dobrze wypadać, nie do końca zastanawiał się nad znaczeniem. I pytał, bo mógł pytać. Był ciekaw - pytał.
- Toshiro. - Shikarui uśmiechnął się lekko do przyjaciela Mori. - Nie spóźniłeś się. Jak widać. - Wskazał na gromadzących się i przeniósł spojrzenie na starszego mężczyznę, którego zdążył poznać w przeciągu minionej wiosny. Powitał go głębokim ukłonem. - Dziwne wybierasz sobie momenty na sen. - Może chłopak trenował i był wyczerpany. Zresztą Sanada się nad tym nie zastanawiał, sam potrafił w dowolnym momencie dnia i nocy przysnąć, jak Asaka - różnica była taka, że jego budził byle szelest obok siebie. Długo zresztą i tak nie poświęcił sąsiadowi uwagi, bo do jego uszu dotarł wyczekiwany głos. Właścicielka zaś była jak najbardziej wypatrywana. Spodziewał się... no właśnie, czego? Pamiętał dokładnie tamtą dziewczynkę, teraz już trochę urosła, ale w oczach Shikaruiego nie zmieniła się ani trochę. Wciąż w jej oczach była ta sama jasność. Tylko że jakoś widział ją w towarzystwie Akiego, tymczasem - była tutaj z... no właśnie - kim?
- Inoshi! - Uśmiechnął się - i to naprawdę ciepło i sympatycznie. Pojawił się jeden szczeniak z jego stada - i naprawdę bardzo, ale to bardzo go cieszyło. Nie musiał nawet specjalnie wiele energii wkładać w ten uśmiech. - Jak mógłbym zapomnieć. Wypatrywałem twojego przybycia. - Pokłonił się głęboko, jak kultura nakazywała, przed Hikarim - tajemniczym nieznajomym, z którym przybyła. Ba! Senseiem! To dopiero dumnie brzmiało. - To zaszczyt móc pana poznać, Hikari-dono. Goście Inoshi są naszymi gośćmi. To moja narzeczona, Mori Asaka. I przyjaciel rodziny, Nishiyama Toshiro. - Jeszcze Mori. I jeszcze narzeczona. - A teraz przepraszamy na moment. Porozmawiamy po ceremonii.

~*~

Dłoń Asaki spoczęła na dłoni Shikarui. Odziana w biel (jeszcze) panienka i okryty czernią (jeszcze) panicz. Siedzieli w lekkim oddaleniu, w ogrodach, obserwując gości, pogrążeni w rozmowie i swoich własnych zadumach, czekając, aż ceremonia się w końcu rozpocznie. Musieli być tutaj wcześniej. Kto to przecież widział, by spóźnić się na własny ślub. Zatrzymali się przed świątynią, gdzie Minako, matka Asaki, przywołała ich do siebie dobrym gestem i uśmiechem. Kobieta stała u boku swojego męża i witała wszystkich, którzy pojawili się na ceremonii. A gości było sporo, nawet jeśli nie można było mówić o tłumie. Świątynia zapewniała miejsca pod dostatkiem, by każdy miał wygodne miejsce... stojące, rzecz jasna. Nikt nie sprowadzał krzesełek i ławeczek specjalnie na króciutką ceremonię. Główne świętowanie miało zostać przeniesione do ogrodów w posiadłości Mori, gdzie już ławy i stoły zostały przyszykowane. W każdym razie Asaka i Shikarui stanęli u boku rodziców panny młodej, którzy byli ich parą opiekuńczą. Nie można było mówić o swatach, którzy według tradycji gościli w takich momentach, bo nie było tutaj czego swatać. Tak to już bywało, że niżsi rangą często mogli poślubić się z miłości, ignorując konwenanse szlachetnie urodzonych. Po prostu do siebie pasowali. Słońce zachodziło już za horyzontem, a dwójka mnichów rozpalała lampiony wzdłuż drogi i w samej świątyni, by napełnić ją ciepłym, przyjemnym blaskiem. Ognisko bóstw płonęło jasno i mocno - to nie potrzebowało poprawiania. Dobrze. Dobra wróżba dla tych, którzy mieli rozpalić własne. Jeszcze przez moment zarówno pan młody jak i panna młoda witali nowoprzybyłych, dzielili się grzecznościami i wszelakimi formalnymi formułkami, czekając, aż słońce zajdzie zupełnie, by dopełnić rytuał trzech nocy. To była ta czwarta, która miała połączyć ich na zawsze.
W końcu Shikarui poprowadził Asakę do świątyni. Cienie pochłonęły świat, ale nie w tym miejscu. Przeszli przez główne wejście i stanęli przed kaplicą, przy której płonęło ognisko Shichi-fukujin. Bóstwa szczęścia spoglądały na nich - jak i wszystkich zebranych - z malowideł i rzeźb rozstawionych po bokach świątyni, przyjazne i mające nieść ludziom pomyślność na ich drodze. Choć, jak każde bóstwa, potrafiły być drażliwe. Dlatego trzeba się było z nimi obchodzić delikatnie. Wraz z przekroczeniem państwa młodych progu świątyni, Główny Kapłan zaczął zapraszać wszystkie bóstwa po kolei, by zebrały się przy tym ognisku i spojrzały łaskawym okiem na młodych, którzy planowali założyć własną rodzinę i zostaną złączeni nierozerwalnym więzem. Shikarui zatrzymał się wraz z Asaką przed ołtarzem, czekając, aż Kapłan dokończy krótki rytuał. Mężczyzna odziany w barwny strój nalał do czarek stojących na ołtarzu sake i podał najpierw Shikaruiemu, a potem Asace, rozpoczynając najważniejszą część obrzędu: san-san-ku-do. Shikarui opróżnił pierwszą czarkę i dopiero po nim zrobiła to Asaka. Druga czarka była nieco większa od poprzedniej i najpierw została podana Asace, dopiero potem Shikaruiemu. Trzecia, największa, znów została wręczona najpierw panu młodemu, dopiero potem pani. Każdą z nich musieli opróżnić trzema łykami, łącznie miało być ich dziewięć. Po krótkiej chwili najważniejsza część obrzędu została zakończona jako życzenie obfitości i płodności. Minako wyszła naprzód wraz z Takanabu, jako para, która zorganizowała cały ślub dla swojej córki, niosąc lniany woreczek, czerwony, z pięknymi zdobieniami, który wyciągnęła w kierunku Shikaruiego. Ten przyjął go i wyciągnął zeń lniane nici, które miały symbolizować i życzyć wspólnego osiągnięcia starości. Czarnowłosy pokłonił się głęboko przed teściową i przyjął podarunek, przekazując go kapłanowi. Mężczyzna wyciągnął nici i symbolicznie oplótł nimi trzymające się dłonie nowożeńców. Ceremonia była jeszcze krótsza przez brak oficjalnej przemowy pana młodego. Nie była potrzebna, jako że małżeństwo nie było ustawiane. Shikarui i Asaka odwrócili się w kierunku gości. Rytuał został zakończony po krótkiej modlitwie kapłana. Wszyscy goście skierowali się za rodzicami Asaki na uwieczniającą to wydarzenie ucztę, która miała trwać do białego rana.
I że cię nie opuszczę...
Nawet po śmierci.
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1368
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Światynia Shichi-fukujin 七福神

Postprzez Asaka » 4 lut 2019, o 04:25

Wstanie z ławeczki okazało się trudniejsze, niż Asaka z początku się spodziewała. Nie tyle z powodu tych wszystkich kimon, które wedle tradycji ślubnej jako panna młoda miała na sobie, ale z nerwów. Chciała tego – bardzo, ale jednocześnie wiedziała, że to są jej ostatnie chwile w życiu jako panna, a nie mężatka. Umierała dla rodziny. Coś się kończyło – i był to początek nowego rozdziału, choć wcale nie nowej historii i to chyba w pewnym sensie ciążyło na sercu. Ale nie w taki sposób, by miała zacząć stąd uciekać. O nie, co to, to nie. Słońce, to wieczorne, nie grzało tak okropnie, ale i tak było jej strasznie ciepło. Podejrzewała wręcz, że gdyby mieli zimę, to byłoby jej w sam raz – a mieli początek lata. Czy można było sobie wymarzyć lepszą datę ślubu? Wszystko kwitło, tak jak kwitła ta para, mająca za chwilę stanąć na ślubnym kobiercu.
- To znaczy, że użyłeś nieodpowiedniego słowa – odpowiedziała cierpliwie, całkowicie spodziewając się podobnego pytania i lekkiego zagubienia w rozmowie. Jednak dalsza jej część utonęła w słowach, które wypowiedział Toshiro, a którego sama wcześniej nie dostrzegła, wpatrując się nie w zbierających się gości, a w Shikaruia, który zajmował ich rozmową.
- Zdążyłeś. Dziękuję – odpowiedziała mu, bo – nie mylił się – to dużo dla niej znaczyło. Asaka nie miała bladego pojęcia o uczuciach, które jej przyjaciel do niej żywił, nigdy nie dał o niczym znać, a ona – tak czy siak – ich nie odwzajemniała. Zaraz zresztą spojrzała na starszego mężczyznę, jej sąsiada, mistrza – jak nazywał go Toshiro, i z którym mieszkał. - Masaru-san, również dziękuję za przybycie – dziewczyna lekko skłoniła głowę w geście powitania i podzięce. Lekko – bo w jej obecnym stroju wolała nie kłaniać się do samej ziemi, żeby przypadkiem czegoś nie zepsuć przed samą ceremonią. - Myślę, że zaraz będziemy zaczynać – dodała jeszcze, uśmiechnęła się i przekręciła głowę, chcąc spojrzeć na narzeczonego i uzyskać jego potwierdzenie.
Nie spojrzała. Bo to był ten moment, w którym zauważyła, że zbliżają się do nich dwie obce dla niej osoby. Ciemnowłosy mężczyzna i jasnowłosa kobieta, o niesamowicie charakterystycznych oczach. Mori, po tym jednym spojrzeniu w ich stronę, już domyślała się, kto to jest i uśmiechnęła się delikatnie – a jej uśmiech nie spłynął do momentu, w którym się do nich w końcu zbliżyli.
- Shikarui – dziewczyna lekko dotknęła jego ramienia, chcąc zaznaczyć, by zainteresował się otoczeniem i by spojrzał w tę samą stronę, co ona. Wiedziała, jak mu zależało. Nie musiał jej tego mówić na głos. I doczekał się. Bo to musiała być dziewczyna z rodu Yamanaka, nie było co do tego pomyłki – a tylko jedną taką osobę zaprosili. Pamiętała to dokładnie, sama wypisywała zaproszenia, poza tym, jeszcze po drodze przez Soso do Daishi w czasie wojny Shikarui uparł się, by poszukać Inoshi w Saimin. Wtedy – z marnym skutkiem, ale oto była tutaj, teraz, cała i zdrowa – a przynajmniej tak właśnie się wydawało.
Asaka nie zauważyła tutaj żadnego faux pas.
Białowłosa pokłoniła się przed Inoshi i Hikarim, którego przedstawiła blondynka, w momencie gdy (chyba) dość niepotrzebnie przedstawił ją Sanada – równie niegłęboko, co przed Masaru. Ale czy można było ją winić? A niepotrzebnie, bo trudno ją było pomylić z jakim gościem. Jednak tak wypadało.
- Dziękujemy za przybycie. Shikarui bardzo na to liczył – Asaka nie przestawała się uśmiechać; poczuła ulgę. I wdzięczność, że się pojawili. Oboje. Dla niego. - Mam nadzieję, że po ceremonii będzie czas, by lepiej się poznać – dodała zaraz, a słysząc pytanie dziewczyny, odpowiedziała równie prosto, wcale nie przejmując się tym, że może wcale nie powinno takie pytanie w ogóle paść (jej macocha pewnie nadęłaby się jak ryba rozdymka, na szczęście Asaka małą uwagę przykładała do konwenansów): - Nic nie szkodzi. Zajmiemy się tym później. Po ceremonii zapraszamy na zabawę do mojego rodzinnego domu i tam będzie na to czas i miejsce – uwadze białowłosej nie umknęły rękawiczki na dłoniach Inoshi, ale prócz tego, że zostały zanotowane – nie zwróciła na to większej uwagi.
Skinęła głową raz jeszcze w małym ukłonie, gdy Shikarui przeprosił ich i zaprosił na ceremonię – i poszła wraz z nim.

***
Noc – tak właśnie się to odbywało, by upamiętnić stare rytuały związane z zawarciem małżeństwa. Pod osłoną nocy, by Słońce nie mogło zazdrośnie patrzeć na młodą parę wiązaną świętym węzłem małżeńskim. A może chodziło o coś jeszcze innego – lecz kto by się tym przejmowa? Tradycja to tradycja, i należało uczynić jej zadość, by bogowie pobłogosławili ich szczęściem do końca ich życia. Nie spędzanego samotnie, lecz w towarzystwie tej drugiej osoby, ukochanej, choć w Karmazynowych Szczytach to nigdy nie było takie oczywiste. Wręcz w większości nie było wcale.
Ale nie w tym przypadku.
Wypili sake – po trzy łyki z trzech czarek, związano ich złączone dłonie czerwoną nicią. Asaka czuła przyjemne gorąco rozlewające się po jej ciele, a gdyby spojrzała w twarz macochy, miast patrzeć się na swojego teraz już męża, to dostrzegłaby zalążki łez pełgających się gdzieś w kącikach jej oczu. Nie potrzeba było wiele czasu – przygotowania do całej uroczystości zajęły go znacznie, znacznie więcej, niż trwała, tak samo jak nerwów było więcej, niż to wszystko warte. A teraz, gdy stali tutaj razem, już nie jako panna kawaler, narzeczona i narzeczony, lecz jako żona i mąż, wszelki stres i nerwy zniknęły, jak ręką odjął. Jakby ich nigdy nie było.
Asaka nigdy bardziej nie cieszyła się, że jest bękartem, a nie czystej krwi córką swego dość wysoko postawionego ojca. Gdyby nie to – nikt nigdy nie zezwoliłby na ten ślub. Lecz najwyraźniej każdy w tym świecie miał prawo do odrobiny szczęścia. A Los wcale nie była niesprawiedliwa. Tylko na jej uśmiech należało trochę poczekać, czasami całe długie lata.
W szczęściu i nieszczęściu,
w zdrowiu i chorobie,
w dostatku i biedzie,
przez wszystkie dni mego życia…

Pochodnie i latarenki zapalone od ognia rozpalonego w świątyni rozświetlały drogę powrotną z przybytku bogów, do posiadłości rodziny Kosekich.

[z/t z Shikaruiem]
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 809
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Światynia Shichi-fukujin 七福神

Postprzez Toshiro » 4 lut 2019, o 15:46

Toshiro widział jak dwójka nowożeńców zbiera się z ławeczki, więc nie chciał zbyt długo ich przetrzymywać. Postawił na zwykłe przywitanie i życzenie powodzenia, głupio było mu zajmować im więcej czasu z racji tego, że przybył dość późno, aczkolwiek udało się! Nie spóźnił się. Jednak Koseki i Sanada sami z siebie zatrzymała go na chwilkę, ponieważ zaraz za nim dotarła jakaś para. Shikarui zaś bardzo się ucieszył na widok niskiej blondynki w towarzystwie jakiegoś czarnowłosego mężczyzny, który był tylko nieco wyższy niż Nishiyama. Został on na szybko przedstawiony jako "przyjaciel rodziny". No cóż, od zawsze tak było i wyglądało na to, że zawsze też tak będzie. Do końca ich i jego życia. Teraz ta rodzina powiększyła się o jedną osobę, którą był mężczyzna, który go przedstawił. Jest to koniec pewnego rozdziału i chłopak był tego świadomy. Zamykały się pewne furtki, a on... Chyba już w pełni zaakceptował los, który go spotkał. Stwierdził, że najwidoczniej tak miało być. Pogodził się z rzeczywistością. Choć często to on starał się nią manipulować i nieźle mu to wychodziło, tak w tym przypadku nie miał nic do gadania. Po raz drugi w życiu poniósł klęskę w walce z losem, a może przeznaczeniem? Jak kto wolał.
Czarnowłosy odetchnął trochę głębiej, już nie musiał się przecież spieszyć, nie było po co, ponieważ był na miejscu. Zluzował nieco pozwalając na odpowiednie dotlenienie organizmu i uspokojenie oddechy. Wiedział, że może sobie pozwolić jeszcze na chwilę pogawędki skoro został przedstawiony. Dopiero teraz mógł bliżej przyjrzeć się zarówno nowożeńcom, jak i Hikariemu i Inoshi.
-Na prawdę pięknie wyglądasz, Asaka. - opamiętał się trochę i w końcu rzucił jakimś komplementem zaraz po tym jak życzył im powodzenia. Nie mógł przecież pozostać obojętny wobec tego wszystkiego i przejść jak gdyby nigdy nic, co to to nie!
- Shikarui. - kiwnął mu porozumiewawczo głową. Był to ten tzw. męski gest w stylu zaopiekuj się nią, bo jak nie to flaki powyrywam. Z resztą już raz prawie to zrobili zarówno jeden jak i drugi, no, ale to tam mało ważne. Wtedy też zwrócił się w stronę Yamanaki i Terumiego kłaniając się zaraz po tym jak został przedstawiony. Najwidoczniej był to ktoś od Sanady, ponieważ gdy tylko się pojawili wyglądał jakby zapomniał o całym bożym świecie całkowicie przenosząc na nich swoją uwagę. Dziewczyna wyglądała na sporo młodszą od wszystkich tutaj zebranych, więc zaczęło zastanawiać go w jaki sposób poznała się z czarnowłosym. Dodatkowo przyszła ze swoim... mistrzem? Huh.
- Panienka również uroczo wygląda. - zwrócił się do blondynki tak na prawdę nie wiedząc co powiedzieć. Tym bardziej, że miał świadomość tego, że jest ona od niego młodsza i nie była to ta sama relacja co z siostrą Asaki, więc stwierdził, że woli zwrócić się bardziej oficjalnie. Oprócz tego komplementy były zawsze na miejscu. Jednakże krótka pogawędka była rzeczywiście krótka, ponieważ białowłosa oznajmiła, że należy zacząć. Czarnooki przyjął to do wiadomości i udał się na swoje miejsce, obok Masaru, który cały czas go obserwował, zupełnie jakby był jego ojcem. W końcu ceremonia się rozpoczęła[...].
Zaś po samej ceremonii nastała pora na świętowanie zaślubin w posiadłości Kosekich, w końcu Mori przyjęła teraz nazwisko Sanada. Od dziś miało zmienić się wszystko, ale tak na prawdę nie zmieniło się prawie nic.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 426
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba przy dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta:

Re: Światynia Shichi-fukujin 七福神

Postprzez Hikari » 4 lut 2019, o 21:05

Czy to rzeczywiście była dobra chwila aby cokolwiek pokazywać Hikariemu? Właśnie szli w kierunku świątyni na ceremonię ślubu, powinni mieć na głowie już zupełnie inne rzeczy. Weszli na samą górę i zamiast poszukać jedynego znajomego czyli pana młodego Inoshi zamierza stać jak jakiś kołek zajmując się jakimś przedstawieniem. Trochę jest to irytujące, że wyskakuje z takim czymś jak Filip z Konopii, powinna nauczyć się wyczucia sytuacji. Tym bardziej, że się odwróciła i zaczęła zbliżać dłoń do ramienia.
- Wreszcie dotarliśmy na ślub, a Ty zamiast znaleźć Shikarui'a wolisz mi coś pokazywać? Gors...
Nie zdążył dokończyć swojej myśli, bo dłoń dziewczyny dotknęła ramię Hikariego wywracając jego zmysły niemalże do góry nogami. W jednej sekundzie poczuł w miejscu każdego człowieka na przestrzeni setki metrów ich chakrę. Na świątyni było ich pełno, nie potrafił ich odróżniać, ale czuł tam coś dziwnego. Mroczniejszego od zwykłej niebieskiej energii z której korzystamy. Nie był w stanie podać żadnej lokacji, było tego zbyt wiele jednocześnie, jego umysł nie potrafił sobie wszystkiego poukładać pierwszym razem. Wciąż wyczuwalne były krańce Seiyamy. Trzeba powiedzieć, że odebrało mu mowę, teraz rozumiał dlaczego zabawa w chowanego nie posiadała najmniejszego sensu. Tak samo jak czekanie aż się tutaj znajdą z pokazywaniem takiej zdolności, chyba, że chciała wywołać jakieś dziwne plotki wśród ludzi dotykiem oraz czułymi słówkami. Dla niej lawa mogła być w każdej chwili odczuwalna, ale czy to raczej nie zmieniało niczego w kwestii, że potrafił nią tylko pluć. Żaden inny sposób wydobycia na zewnątrz nie był mu znany.
- Gdyby gospodarze nas teraz zobaczyli mogliby sobie coś pomyśleć, specjalnie dlatego czekałaś na ten moment?
Posiadał teraz w pełni naturalny uśmiech wierząc, że odskoczy od niego czerwona. Gdyby podzieliła się tą zdolnością na schodach pomyślałby, że chciała aby Hikari się spierdolił na sam dół z zaskoczenia. Zapytany czy wie, gdzie mają podążać wpierw wzruszył ramionami, a później pokiwał głową znacząco na nie. Zdolność mu pokazana była potężna, tylko jak wielce? Gdzie są jej granice?
- Nie zrozumiałem z tego zbyt wiele z pojedynczymi osobami nie było problemem, ale jakakolwiek grupka już mi się zlewała. Musiałabyś mnie nauczyć to wszystko rozróżniać od zera abym wiedział gdzie mamy iść. Ostatecznie to mam tylko jeszcze więcej pytań, ale tyle czasu to nie posiadasz.
Wiedziała kiedy sobie wybrać moment, a potem pewnie będą zajęci sprawami bieżącymi, on z kolei zapomni lub uzna to za sen.
- Powinniśmy przywitać się z parą młodą.

Podchodził do nowożeńców u boku Inoshi, którzy stali w towarzystwie jakiegoś młodzieńca. Utrzymywał z nią równe tempo i pozwolił jej pierwszej się przywitać z starym znajomym. Wedle tego co opowiadała Shikarui miał być dość specyficzny i dziwny, a tymczasowo okazywał się bardzo sympatycznym oraz gościnnym człowiekiem. Jak to powiadają cicha woda potrafi brzegi rwać, a pierwsze wrażenie bywa mylne. Niejednokrotnie się o tym przekonał na własnej skórze, nawet najmilsi posiadają najmroczniejsze plany. Do tego nie ma zasady, bo człowiek w towarzystwie potrafi idealnie udawać. Nie oznacza to, że spisywał tutaj kogokolwiek na straty, nic z tego! Zresztą, nie takiego dnia. Słysząc jak jest przedstawiany Hikari pokłonił się należycie zgodnie z obowiązującą w górach kulturą.
- Cała przyjemność po mojej stronie mogąc być gościem na waszej ceremonii oraz was poznać.
Odpowiedział panu młodemu, zgodnie z wszelakimi formułkami jakimi szła w większości ta rozmowa. Teraz Asaka, która ma nadzieję, że będzie czas spotkać się później. Ceremonię czas rozpoczynać.
- Oczywiście, będziemy do waszej dyspozycji.
Nie chciał nikogo zatrzymywać, zresztą nie posiadał takowego najmniejszego powodu. Jest to czas nowożeńców i to oni powinni decydować o wszystkim aby spędzili niezapomniany stresujący dzień i noc szczęścia gdy już po wszystkim. Parę tą odbierał bardzo pozytywnie, jeżeli śmierć ich nie rozłączy wróży im szczęśliwą przyszłość. Ciężko było coś powiedzieć o przyjacielu rodziny, który tylko prawił komplementy, straszył wymienieniem samego imienia, a potem znikł usiąść na swoim miejscu. Raczej ciężko się przekonywał do obcych.
- Chyba nie tak sobie wyobrażałem pana młodego z twoich opowieści.
Zażartował sobie Terumi gdy zostali sami, aby nikt zbytnio nie usłyszał.
- No, ale nie wypada zostawać w tyle. Chodźmy, bo wszystko przegapimy.

Samo wydarzenie odbywało się nocą, co było niespodzianką dla Terumiego. Chodziło tutaj o jakieś rytuały, których nie zrozumiał za pierwszym razem do końca, a drugi raz pytać nie wypada. Lepiej jest udawać, że wszystko się rozumie. Ludzie są szczęśliwsi zamiast patrzeć krzywym wzrokiem jak mogłeś tego nie zapamiętać. Wchodząc do środka witała ich matka Asaki, która stała u boku ojca. Wyglądała na bardzo szczęśliwą, zresztą jak każdy tutaj obecny. Wielkie odkrycie. Miejsce mieli stojące, a cała ceremonia była bardziej przedstawieniem. Palące ognisko wraz z malowidłami i rzeźbami tworzyły atmosferę wyższości. Kapłan przywoływał każde z bóstw mających swoją rezydencję po kolei, prosząc ich o patrzenie łaskawym okiem na młodą parę. Potem rytuał picia sake, który miał się zwać san-san-ku-do, ale nie posiadał o tym kompletnie bladego pojęcia. Wyjście rodzicieli panny młodej i przekazanie lnianego woreczka oznaczało powoli koniec całej uroczystości, a potem razem z tłumem wypadało udać się do posiadłości rodziny Mori.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1882
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Światynia Shichi-fukujin 七福神

Postprzez Yamanaka Inoshi » 4 lut 2019, o 23:24

- Rok 386 - Wiosna -


" Zaślubiny "


Trudno by nie stało się dokładnie tak jak przewidział, jednak prócz zwyczajnego zaczerwienienia na dosłowną chwilę miała grymas wypisany na twarzy i to całkiem nie mały mówiący, że taka sugestia całkowicie ją z jego strony zaskoczyła. Nie wyobrażała sobie tej sytuacji jakby miał zobaczyć ich ktoś znaczący i niemal o to zadbała wiedząc, że Shikarui i reszta są znacznie dalej niż kilka metrów od nich. Zresztą, czy którekolwiek z nich posądziłoby ją o coś takiego? Chyba tylko Hikari potrafił rzucić taką sugestię.

- Ale ty jesteś wredny, wiesz? - Mówiła z niezmienną miną chwilę po odskoczeniu od Yogańczyka. Cofnęła się i zarejestrowała jego obawy i brak zrozumienia tego co zdecydowała się mu ujawnić, częściowo nie rozumiała co w tym trudnego. Dla niej było to częściowo już dość naturalne, że przy woli i skupieniu mogła dostrzegać energię innych ludzi czy istot w pobliżu. Przez chwilę szła obrażona po tym jak Terumi pochwalił się brakiem zrozumienia czegoś dla niej specjalnego, czegoś co było chyba jedną z większych oznak zaufania jaką mogła okazać, zwłaszcza, że mówiła szczerze mając na myśli, że jego plujki nie są zwykłe. zwłaszcza, że dzięki jej zdolnościom mógłby widzieć i wiedzieć znacznie więcej niż inni.

- Co prawda ja też za wiele z tego nie rozumiem ale... Po prostu wiem. W tłumie nikogo nie zobaczysz... Ale tak samo jest jak spojrzysz za pomocą swoich oczu... Pewnie dlatego mówi się, że oczy są zwierciadłem duszy... - Sama w tej chwili wzruszyła ramionami jakby nie była pewna czy te słowa są prawdą. Gdy kierowała się do młodej pary to szła pierwsza więc Hikari nie mógłby odczytać emocji na jej twarzy.

Reakcja Shikaruia na jej widok była jakże niespodziewana, sama nie była w stanie wykrzesać z siebie takich emocji. Przez chwilę wydawała się zaskoczona, nie tylko jego aparycją ale i otwartością i radością jaką prezentował, wiedziała jednak, że potrafi grać jeśli musi, czy musiał to robić? Może tym razem maska stała się jego twarzą i taką już pozostanie dzięki Asace? Widziała zarówno dwójkę dla której tutaj przyszli, trafił się jednak i ktoś jeszcze, Toshiro, całkiem jej nieznany chłopak, również ubrany odświętnie. - Przyjaciel rodziny? - Nie kwestionowała tego, nie miała powodów jednak to mówiło jasno, że jest on przyjacielem od strony rodziny Asaki, czyli jej przyjacielem, nie Shikaruia. - Czy jest tutaj ktokolwiek od Shikaruia prócz mnie? - Zastanowiła się przez chwilę szukając po okolicy wzrokiem osoby nie byle jakiej a mężczyzny, teraz już mężczyzny, tego który wydawał się być z Shikaruiem blisko, jego przyjacielem, być może nawet i najlepszym, tylko gdzie on był bowiem nie mogła go okiem sięgnąć, ani okiem ani duszą. Gdzie jesteś Aka, dlaczego nie przybyłeś?

- Hai... Ja... Też, obawiałam się, że nie zdążymy na czas. - Również wykonała ukłon na przywitanie, głęboki mający okazać jak najwięcej szacunku parze młodej, chociaż. Nie do końca o to tutaj chodziło, odruchowo to zrobiła widząc Shikaruia. Pozostawała kwestia prezentu z którą została uspokojona przez wybrankę pana młodego która wydawała się być dosyć miła, czy ktoś taki mógł faktycznie zmienić Shikaruia? Nie mniej została uspokojona, dziewczyna wyjaśniła jej kiedy na wszystko przyjdzie czas przez co udało się jej ją na tą chwilę uspokoić, chociaż czy ktoś mógł być bardziej zdenerwowany niż Asaka w ostatnim dniu swojego życia jako Mori? Spotkanie się z nią jeszcze przed uroczystością wydawało się być szczęśliwym trafem, poznanie pani Mori mogło być kluczowym do późniejszego poznania w dniu dzisiejszym pani Sanady. Kiwnęła głową na znak zrozumienia do panny młodej.

Nim najważniejsza dwójka zdecydowała się oddalić pozostał jeszcze Toshiro który zwrócił uwagę na Yamanakę. Czy był zaskoczony? Może po prostu zabrakło mu języka w gębie i został onieśmielony kreacją blondynki albo, przerażony. Któż go tam wiedział, nie mniej uradził wykrztusić z siebie jeden komplement. Inoshi nie koniecznie go potrzebowała ale jak słusznie zauważył, są zawsze na miejscu, chociaż w tym przypadku mogłoby to zostać opatrznie odebrane. Jakby nie było oboje byli w odpowiednim wieku do takiej samej ceremonii.

- A-arigatou, Nishiyama-san - Powiedziała dosyć cicho oglądając się za odchodzącą parą w kierunku głębi świątyni. Westchnęła swobodnie biorąc głęboki oddech, podniosła nieznacznie wzrok obracając się w tym kierunku w którym zaczynali się schodzić ci którzy byli zaproszeni. Tam też było miejsce i jej. - Ja też... Piękny jest... - Wydusiła z siebie z ledwością, była w tą dwójkę cały czas zapatrzona podczas ceremoni, nie był to jednak ten sam Shikarui o którym mówiła, czy może jednak była to wciąż ta sama dusza uwięziona w innym ciele? Po dotarciu do miejsca w którym mogła obserwować wszystko dokładnie rozejrzała się, Toshiro też tam był, prawdopodobnie zaraz obok Masaru. Gdzieś tam stała rodzina Asaki. Cała ceremonia nie trwała długo, było to wszystko bardziej formalnością niżeli czymkolwiek więcej. - Sensei... Czy to oznacza, że Shikarui-san jest teraz szlachcicem? - Wyszeptała w jego stronę. Oczywistym było to, że większość ślubów w karmazynowych szczytach odbywało się nie z miłości, nie z uczucia a w geście pokazania siły rodziny i zdobycia wpływów lub uzyskania pokoju. Cała ta ceremonia, jej rodzina. Na pewno dało się tutaj dość szybko zrozumieć z jakim klanem mają do czynienia jeśli chodzi o rodzinę Asaki. Co stawiało pytanie kim rzeczywiście była Asaka dla Shikaruia i kim on był dla niej bo wydawało się, że ta prosta ceremonia nie odbywa się dla wpływów, zwłaszcza, że nie potrafiła rozpoznać którzy goście przybyli dla Shikaruia ze zgromadzonych.

Inoshi obserwowała wszystko z takim błyskiem w oku, patrzyła i wydawało się jej, że widzi w tym wszystkim coś więcej niżeli formalność. Cały ten rytuał, stroje jakie na sobie mieli, cisza i ta piękna nić którymi spleciono ich dłonie. - Przeznacznie... Wiążące nici, oznaczające upływ czasu... Od teraz czegokolwiek nie zrobią, nawet jeśli one pękną, splączą się to i tak ostatecznie będą razem... - To była chwila w której błysk w jej oku zniknął, wyciągnęła przed siebie, delikatnie dłoń w rękawiczce i tak zawiesiła się wpatrując się w nią przez chwilą z wyraźnym przekąsem na twarzy. Brak wygłoszonej przemowy został przez nią zanotowany, przez co sama ceremonia była krótsza i znając Shikaruia stwierdziła, że uznał ją za zbyteczną, czy jednak gdyby to był ustawiany ślub pozwolono by na to? - Nie było przemowy... - Wyszeptała wciąż zawieszona. Jak wszystko zostało zakończone to czy ktoś ją wyrwał z letargu lub też nie to przetarła lekko oczy rękawiczką i tak jak i inni skierowała się powoli w kierunku domu rodziny Kosekich która straciła dzisiaj córkę...



z/t + hikari
- Dom Asaki Sanady -
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2806
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Światynia Shichi-fukujin 七福神

Postprzez Hitsukejin Shiga » 14 kwi 2019, o 17:10


If I die today, it won't be so bad
I can escape all the nightmares I've had
All of my angry and all of my sad - gone in the blink of an eye
I've seen the devil, I've shaken his hand
I've seen the evil that dwells in a man
For all of my wisdom, I can't understand


Jeszcze w karczmie:

Shiga nigdy się nie spieszył jeśli nie chodziło o Chise. Tak, ona zawsze była priorytetowa i zawsze dla niej wszystko musiało być na już. Dlatego opracowanie techniki skutecznie usuwającej blizny było przez niego zrobione... tak szybko, że nawet Ona, Uchiha z dumnego klanu, była w wielkim podziwie. A kolejne pomysły mnicha były dużo, dużo bardziej śmiałe. Tylko, że żeby nad nimi popracować to trzeba czasu i spokoju. A skąd tutaj czas i spokój, jak ktoś na siłe Shigutkiego wciągnął w całą tą kabałę? Na dobrą sprawę...
-Walczyłem z wysłannikami kruczego proroka z Sogen, który dowodził nad bandytami najeżdzającymi karawany odwiedzające Tsubasę i okoliczne wsie. Walczyłem z kultem Dnia Ostatecznego z Kaigan. Wiem, jak działają złodzieje, bandyci, podżegacze i zabójcy. Wymuszenie posłuszeństwa podniesieniem głosu i przeszukanie pokojów było koniecznością, by zrobić to na gorąco. Gdyby ktoś poszedł po straż w tym czasie fanty mogły zniknąć. A sprawca mógł równie dobrze udawać także poszkodowanego, dlatego konieczne było przesłuchanie wszystkich. Nie nazwałbym tego zastraszaniem. Ja po prostu z natury wyglądam całkiem strasznie. - Uśmiechnął sie od ucha do ucha, lekko unosząc wargi i odsłaniając stalowe kły do połowy. Nie ludzkie, a zwierzęce.
-Ten mężcyzzna zemdlał ze strachu. Bo to nie bandyta, tylko zwykły złodziej. Słaby, miękki, wiotki, mający tylko własną zwinność i spryt. A przeszukiwanie zajazdu było konieczne. - Mnich wydobył asa. Notes który znalazł. - Oto notes tej zepchniętej ze schodów złodziejki. On mi pomógł ustalić, że miała wspólnika i pomógł trafić dalej. Pączuś, jak go nazwała, siedział w cukierni. Śmieszne, prawda? Takie ha ha zabawne. - Uśmiech się pomniejszył, ale Shiga cały czas zachowywał dość radosny styl wypowiedzi.
-Nie zdążyłem spytać gdzie się udał, dobra kobieto, bo poszedłem za tym nieprzytomnym do łaźni by go uspokoić jak szukał notatnika. Zrobiłby ci szkód więcej. Tak mi dziękujesz? A teraz na Ciebie czekałem. Zresztą. On jest odpowiedzialny za kradzież i łupy, szukanie zabójcy rudej... Oddzielne zadanie. Można powiedziec, że bawie się w to tylko dlatego, że lubie sprawiedliwość. - Dodał mnich, a gdy straż kazała mu iść w awangardzie, Shiga zarzucił chwilowe henge by wyjść mimo dzieciaków i ich nie ciągnąć za sobą do świątyni. Niech czekają na niego w zajeździe, bo miał zamiar dotrzymać słowa.

W drodze do świątyni wszystko przebiegało stosunkowo spokojnie. Mnich, podróżując z Chise, widział gdzie jest świątynia. W końcu to w tym mieśćie Asaka i Shikarui się hajtali, c'nie. Dlatego doskonale wiedział gdzie się udać. Kobieta chciała być pogrzebana przy swiątyni, ta? A Shiga był szybki. I nie marnował czasu. Zrzucił henge tracąc dzieciaki z oczu i ruszył dzikym pędem, wręcz galopem... Dopiero przy samej świątyni zwolnił, wypatrując osobnika możliwie grzebiącego jakieś ciało. Jeśli kogoś takiego zobaczy to podejdzie zidentyfikować czy to ruda. I czy to jego szuka, dla niepoznaki oferując pomoc.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Mnisia aura.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Katon: Shuujitsu Reiki

Dziedzina
Techniki żywiołowe, Katon

Ranga
E - Technika Fabularna

Pieczęci
Smok

Zasięg
Bezpośredni

Koszt D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (Koszt jednorazowy na trzy tury, użyć ponownie)

Dodatkowe
Kontrola czakry D

Opis Użytkownik poprzez skupienie koncentruje ognistą czakrę w swoich dłoniach po czym przesuwając nimi od głowy w dół rozprowadza ją dookoła swojego ciele. Powietrze maksymalnie dwadzieścia pięć centymetrów wokół użytkownika (jeśli kogoś mocno obejmujemy to także jest w tej strefie ciepła.) jest ogrzewane do komfortowej temperatury dwudziestu kilku stopni, przez co nawet w zimie utrzymuje się w ten sposób aura ciepła nie pozwalająca zmarznąć. Nie są ogrzewane osoby czy przedmioty, a powietrze, co tworzy swoisty koc grzewczy odcinający od chłodu. Ogrzewanie powietrza poprzez korzystanie ognistej czakry, takiej samej jak przy Yakitsuku Daichi powoduje, że unoszą się dookoła malutkie, niegroźne ogniki-popiołki o temperaturze maksymalnie czterdziestu stopni. Kontakt z popiołkami to jak "kropla ciepła" spadająca na skórę, jest to przyjemne uczucie. Popiołki unoszą sie w strefie oddziaływania temperatury.
Ogrzanie i różnica temperatur do ok. 15 stopni nie jest tak męcząca dla czakroobiegu, inaczej niźli gdy jest to różnica ok. 30 stopni co jest już nieco bardziej męczące i wymaga podwójnego kosztu za podtrzymanie.

Jest to technika podtrzymywana, nie można używać podczas jej żadnej innej techniki podtrzymywanej gdyż to zburzy harmonijny przepływ niezbędny do działania tejże techniki. Powstała aura nie może być wykorzystana w innych technikach ani nijak wzmocniona by zmienić jej efekt.

Link do tematu postaci
KLIK!

Piękne ząbki Shigi.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2631
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Światynia Shichi-fukujin 七福神

Postprzez Chise » 15 kwi 2019, o 00:52

Misja B
41/45


Henge było sprytnym rozwiązaniem. Mądrym. Takim w sam raz, uszytym na miarę. Dzieci w miejscu walki to był koszmar każdej osoby z choć odrobiną moralności. A już szczególnie, gdy twoją główną bronią był żywioł tak destrukcyjny i nieokiełznany jak Katon. Dzieci i ogień, to było bardzo złe połączenie, mogące przynieść praktycznie tylko szkody i krzywdę.
Droga nie była bardzo długa, ale swoje trwała, nie był to spacer do cukierni. Musiał wyjść z miasta, kawałek za nie, gdzie z daleka pyszniła się świątynia. Właściwie, wyjść to było słabo powiedziane, bo chłopak wyleciał z niego na pełnej petardzie, biegnąc ze wszystkich sił, jakie miał. A jak na prawie dziewięćdziesięciolatka, miał ich całkiem sporo. Młodzik by pozazdrościł, hehe.
W sumie to cel nie był trudny do znalezienia, wiedząc w jakim celu się tu udał. Bardziej zagadką było dlaczego to robi. W końcu mógłby zostawić ciało, zwiać, nie dać szansy na złapaniu się w tym mieście. Dlaczego zajmował się teraz pogrzebem?
Dopytywanie się było najszybszą formą zdobywania odpowiedzi. Dopytując się ludzi znalazł drogę, która podążał wcześniej poszukiwany przez niego. Wedle ludzi nie śpieszył się, szedł powoli i rozglądając, szukając czegoś. I chyba znalazł.
Gdy Shiga został młodzieńca siedzącego po turecku obok świeżo wykopanej mogiły, wiedział już, że trafił dobrze. Widział jego plecy, nie potrafił więc powiedzieć czy jest smutny, wesoły.. Wydawał się zmęczony, jakby miał na barkach cały ciężar świata.
Ale to już nie jest problem naszego orzeszka, prawda?
Obrazek
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1325
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Światynia Shichi-fukujin 七福神

Postprzez Hitsukejin Shiga » 17 kwi 2019, o 22:24


If I die today, it won't be so bad
I can escape all the nightmares I've had
All of my angry and all of my sad - gone in the blink of an eye
I've seen the devil, I've shaken his hand
I've seen the evil that dwells in a man
For all of my wisdom, I can't understand


Moralność? Nie. Nie w przypadku Shigi. Nie, on nie był moralny. Czy moralnym jest ktoś, kto doprowadza człowieka do stanu katatonii nie robiąc mu najmniejszej fizycznej krzywdy? Ktoś, kto marzy o śmierci i myśli o niej jak o wybawieniu... tylko dlatego, że Shiga powiedział prawdę? Jeśli twoje słowa pełne szczerości są tym, co zapewnia innym nieprzespane noce i budzenie się noc w noc z panicznym krzykiem... To nie jesteś moralny. Po prostu jesteś. Kataklizmem. Tym właśnie czuł się Shiga. Jest nieuchronny, bo się nie starzeje. Może przyjść po każdego, ale nie musi. To trochę jak powódź. Można zminimalizować szansę na to, że powódź ci się przytrafi nie mieszkając na terenach zalewowych. Można też uniknąć szansy, że przytrafi ci się Shiga i zamieszkać z dala od Daishi, Atsui, Kaigan, Sogen i Cesarstwa. Wtedy szanse, że pojawi się Shiga maleją. Tak jak powódź.
Z drugiej strony powódź zabija i nikt jej nie personifikuje by obwinić. Jaka to zła niemoralna powódź! Nie, nikt tak nie mówi. Dlatego Shiga nie musi być moralny bo jest kataklizmem. Los rzuca w niego po prostu innymi ludźmi, plącze ich przeznaczenie... A tam gdzie pojawia sie supeł żeby go rozplątać trzeba przeciąć jedną z nici. Problem tylko, że gdy inni mają nici z jedwabiu, nić Shigi jest z tytanu. A lepiej ciąć tą łatwiejszą do cięcia, nie?

Shiga dotarł do świątyni, zyskał przewagę nad strażą. Awangarda awangardy. Gdyby postanoiwł podjąć walkę i nawet zabić tego osobnika pewnie miałby dość czasu. Trochę się zmęczył, ale nie było mowy o kwasie mlekowym w mięśniach. Nie było mowy o zakwasach, zerwaniu włókien. Był jashinistą. Mógł więcej, niż inni. Stanowczo więcej, chociaż czy to takie kluczowe w tym momencie? I tak i tak by zdążył. Straż nie paliła się do walki z mordercą, jeśli mógł to ktoś za nich zrobić! To oczywiste, po co brudzić ręce. A jak jeden drugiego zabije to go pojmą i będą do przodu zupełnie. Gdyby to tylko było takie proste...

Ale jednak było. W pewnym stopniu. Cel był wyraźnie widoczny. Po turecku przy mogile siedzi chłopak. Zmęczony. Świeża mogiła. Mnich zwolnił tempa, stając się prawie bezszelestnym. Spokojnie, udając, że nie obchodzi go ani mogiła ani on sam przeszedł obok...i usiadł po drugiej stronie mogiły.
-Czy to dziewczyna z zajazdu? - Spytał, zaczynając. - Właścicielka powiedziała, że tutaj zabrał ją krewny, informując, że chciała zostać tu pochowana. - Położył dłoń na świeżo skopanej ziemi. Przenosząc spojrzenie na chłopaka. Oczywiście, jeśli uzyskał potwierdzenie, że to rzeczywiście jej mogiłą jakby były jakiekowiek niepewności. - Ona okradła pokoje, on zabrał łupy. On jest w rękach straży... A mimo to, zamiast być tam, gdzie odzyskiwane jest moje osiem tysięcy ryou ganiam po świątyniach za miastem szukając kogoś, kto zabrał zwłoki dziewczyny która odegrała w całej sprawie tylko malutką rolę. - Shiga wstchnął przeciągle. Był zmęczony całą tą sprawą.
-Dużo nierozwiązanych wątków. Chory chłopak na dachu. Wypędziła go bo obdartus. Pączuś który zabrał bogactwa i dzieciaki które mnie do niego doprowadziły. I ta piękna ruda dziewczyna. Interesuje mnie tylko twoja rola w tym wszystkim, dlaczego zginęła... Zaraz będzie tu straż. Pewnie najpierw cię pojmają potem będą pytać. Modlę się do mego Pana, by to wszystko miało większy sens... - Stwierdził mnich, ściągając usta w lekki grymas. Niezadowolenia.

Mnisia aura.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Katon: Shuujitsu Reiki

Dziedzina
Techniki żywiołowe, Katon

Ranga
E - Technika Fabularna

Pieczęci
Smok

Zasięg
Bezpośredni

Koszt D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (Koszt jednorazowy na trzy tury, użyć ponownie)

Dodatkowe
Kontrola czakry D

Opis Użytkownik poprzez skupienie koncentruje ognistą czakrę w swoich dłoniach po czym przesuwając nimi od głowy w dół rozprowadza ją dookoła swojego ciele. Powietrze maksymalnie dwadzieścia pięć centymetrów wokół użytkownika (jeśli kogoś mocno obejmujemy to także jest w tej strefie ciepła.) jest ogrzewane do komfortowej temperatury dwudziestu kilku stopni, przez co nawet w zimie utrzymuje się w ten sposób aura ciepła nie pozwalająca zmarznąć. Nie są ogrzewane osoby czy przedmioty, a powietrze, co tworzy swoisty koc grzewczy odcinający od chłodu. Ogrzewanie powietrza poprzez korzystanie ognistej czakry, takiej samej jak przy Yakitsuku Daichi powoduje, że unoszą się dookoła malutkie, niegroźne ogniki-popiołki o temperaturze maksymalnie czterdziestu stopni. Kontakt z popiołkami to jak "kropla ciepła" spadająca na skórę, jest to przyjemne uczucie. Popiołki unoszą sie w strefie oddziaływania temperatury.
Ogrzanie i różnica temperatur do ok. 15 stopni nie jest tak męcząca dla czakroobiegu, inaczej niźli gdy jest to różnica ok. 30 stopni co jest już nieco bardziej męczące i wymaga podwójnego kosztu za podtrzymanie.

Jest to technika podtrzymywana, nie można używać podczas jej żadnej innej techniki podtrzymywanej gdyż to zburzy harmonijny przepływ niezbędny do działania tejże techniki. Powstała aura nie może być wykorzystana w innych technikach ani nijak wzmocniona by zmienić jej efekt.

Link do tematu postaci
KLIK!

Piękne ząbki Shigi.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2631
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Światynia Shichi-fukujin 七福神

Postprzez Chise » 18 kwi 2019, o 15:00

Misja B
43/45


Niby tak powoli, niby nic nie obchodzi, tak nonszalancko.. Aż tu nagle klep na dupę tuż obok grobu. Właściwie to Shiga chyba musiałby mieć krok jak słoń, by młodzieniec go w stanie w jakim się znajdował zauważył, nawet nie musiał się skradać. Ale to zrobił i totalnie go zaskoczył. Od razu poderwał głowę do góry, sprawdzając nowego gościa wzrokiem, dość załzawionym. Otarł oczy wierzchem dłoni, niecierpliwym gestem.
- Tak, to ona - odpowiedział chrapliwie. Odetchnął głęboko, wydając się być właśnie w fazie uspokajania się po ciężkim szoku. Gra aktorska? Czy naprawdę był przejęty? Słuchał tego, co Shiga mówił, ale wydawało się to dość.. Przelotne.
- Nie zamierzam czekać na straż - powiedział w końcu miękko, nawet nie patrząc na Jashinistę - Nie mam z tym nic wspólnego.. To wszystko kosmiczny żart, nieporozumienie - dodał przeciągle, z żalem. Rozplótł nogi i wyprostował je, z zamiarem wstania na równe nogi. Dopiero wtedy spojrzał na Shigę z ukosa.
- Nie wiem po co tu przyszedłeś. Przecież odzyskasz pieniądze. Nie żyje osoba, która cię okradła. Czemu się tym przejmujesz? Dlaczego tu przyszedłeś, tak naprawdę? Szukasz sprawiedliwości? A może chcesz ją wymierzyć? - przychylił głowę w bok - Gdybyś przyłapał ją na kradzieży, pewnie skończyłaby tak samo. Gdybyś złapał jej wspólnika na gorącym uczynku, pewnie nie byłoby czego zbierać. Prawda, Podpalaczu? Teraz to ja mam być tym, na kim wyładujesz swój gniew? - zapytał łagodnie, po czym podniósł się na równe nogi - Nikomu nie będę się tłumaczyć. Albo pozwolisz mi odejść albo będziesz musiał mnie zabić - zakończył. Zdanie wydawało się prowokacyjne, ale powiedział je tak zwyczajnie, jakby oświadczał jaka jest podoba za oknem albo prosił o pomidory na targu. Zamierzał chyba tak po prostu odejść. Bez słowa wyjaśnienia.
Właściwie to dlaczego tu jesteś? Czego szukasz przy tej mogile?
Obrazek
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1325
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Światynia Shichi-fukujin 七福神

Postprzez Hitsukejin Shiga » 18 kwi 2019, o 21:17


If I die today, it won't be so bad
I can escape all the nightmares I've had
All of my angry and all of my sad - gone in the blink of an eye
I've seen the devil, I've shaken his hand
I've seen the evil that dwells in a man
For all of my wisdom, I can't understand


Trochę jak kot, nie? Taki koci kataklizm. Zakradał się, ze zwinną aparycją i zwinną konwienencją kota. Taki Shigotek. No i widzisz, znowu odlatujemy od tematu. A tutaj są dużo ważniejsze rzeczy. Na przykład... Bardzo nie kooperujący ludzie. Stanowczo to jest ta właśnie kurewsko wielka kropla goryczy która przelewa Shigotkowi czarę. Bo on i tak miał już dzisiaj mocno dosyć, za dużo wrażeń. Chciał spokoju, gorącej wanny, to musiało się wszystko odjebać. A teraz, zamiast na sam finish już mu odpuscić, to jeszcze bardziej mu się utrudnia życie. Ech, here i go killing again, że tak sobie zacytuje...
-Ładna była. Śliczne, rude włosy. Krótki nosek. No, szkoda jej, szkoda. Taka czysta, niewinna się wydawała. - Pociągnął Shiga temat, niepotrzebnie na dobrą sprawę. Po prostu chciał... trochę bardziej wejść mu do głowy. Tak, Shiga definitywnie był specjalistą od wchodzenia ludziom do głowy.
-Obawiam się, że nie zawsze mamy ten komfort decydować. Ty teraz nie masz, raczej. Heh, kosmiczny żart. Dobre. - Zachichotał cicho Shiga, najwyraźniej nie rozumiejąc co tutaj niby takiego jest zabawnym żartem dla tego osobnika. Wstawał. Więc i Shiga wstał, coby nie pozostawać mu dłużnym.
-Widzisz, bo puenta kosmicznego żartu jest taka, że jestem dziewięćdziesięcioletnim Jashinistą, któremu pęka serce gdy giną ci, których czas nie nadszedł. Kiedy zabijam bandytów, kultystów, gwałcicieli, morderców to po prostu spłacam ich dług. Bo oni już zaprzedali Jashinowi swoje życie i żyli na kredyt. Ale ona? Ona była młoda, ładna, trochę pobłądziła kradnąc, ale nie była zła do szpiku. Nie zabiłbym jej. Tak samo, jak nie zabiłem jej wspólnika gdy go odnalazłem. Wyruszyłem z nim do zajazdu. Dowiedziałem się z nim, gdzie cię szukać... - Mnich odpowiadał bardzo powolutku, mając na oku rozmówce. Jeśli ten się przesuwa to i Shiga się razem z nim przemieszcza.
-Zabita została prawie niewinna osoba. Winny jej śmierci musi ponieść karę. I nie mów do mnie tak, jak mówią do mnie Ci, którzy widzieli mój ogień, bo prosisz się o pokaz premierowy. Nie chcę niczyjej śmierci. Chcę tylko... sprawiedliwości. Co cie czeka gdy odejdziesz? Jej wspólnik ci nie odpusći. Będzie do końca swoich albo twoich dni niczym twój cień. Zresztą... - Przelotne spojrzenie za grób. - Ty już jesteś martwym człowiekiem, mój drogi zmarły za życia.

A wtedy rozmówca zaczął się oddalać. Shiga westchnął i odwrócił się do niego plecami... I zaczął składać pieczęci. Po kilku pieczęciach z dłoni mnicha wystrzeli ogień, dotkliwie parzący ręce aż do ramion. Bąble. Od razu niemalże. Shiga robił krąg dookoła Siebie, tak by zamknąć się we wnętrzu razem ze swoim rozmówcą. Oczywiście będąc w centrum... Ale w ten sposób chociaż się upewni, że jego rozmówca za daleko nie odejdzie. Chyba, że jest ognioodporny.
-Wiesz, tu za chwilę będzie zajebiście gorąco. Dlatego przyśpiesz tempo wypowiedzi i odpowiedz na moje pytania. Relacja między Tobą, nim, a nią. Dlaczego ją zabiłeś. Dlaczego ją po tym pochowałeś. Wyjaśnij wszystko, albo po tym jak już zemdlejesz wyciągne to z twojego kadłuba, wiszącego na haku w piwnicy. - Mnich zaśmiał się od ucha do ucha stalowymi kłami.

Czuję, że żyję.




Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Mnisia aura.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Katon: Shuujitsu Reiki

Dziedzina
Techniki żywiołowe, Katon

Ranga
E - Technika Fabularna

Pieczęci
Smok

Zasięg
Bezpośredni

Koszt D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (Koszt jednorazowy na trzy tury, użyć ponownie)

Dodatkowe
Kontrola czakry D

Opis Użytkownik poprzez skupienie koncentruje ognistą czakrę w swoich dłoniach po czym przesuwając nimi od głowy w dół rozprowadza ją dookoła swojego ciele. Powietrze maksymalnie dwadzieścia pięć centymetrów wokół użytkownika (jeśli kogoś mocno obejmujemy to także jest w tej strefie ciepła.) jest ogrzewane do komfortowej temperatury dwudziestu kilku stopni, przez co nawet w zimie utrzymuje się w ten sposób aura ciepła nie pozwalająca zmarznąć. Nie są ogrzewane osoby czy przedmioty, a powietrze, co tworzy swoisty koc grzewczy odcinający od chłodu. Ogrzewanie powietrza poprzez korzystanie ognistej czakry, takiej samej jak przy Yakitsuku Daichi powoduje, że unoszą się dookoła malutkie, niegroźne ogniki-popiołki o temperaturze maksymalnie czterdziestu stopni. Kontakt z popiołkami to jak "kropla ciepła" spadająca na skórę, jest to przyjemne uczucie. Popiołki unoszą sie w strefie oddziaływania temperatury.
Ogrzanie i różnica temperatur do ok. 15 stopni nie jest tak męcząca dla czakroobiegu, inaczej niźli gdy jest to różnica ok. 30 stopni co jest już nieco bardziej męczące i wymaga podwójnego kosztu za podtrzymanie.

Jest to technika podtrzymywana, nie można używać podczas jej żadnej innej techniki podtrzymywanej gdyż to zburzy harmonijny przepływ niezbędny do działania tejże techniki. Powstała aura nie może być wykorzystana w innych technikach ani nijak wzmocniona by zmienić jej efekt.

Link do tematu postaci
KLIK!

Piękne ząbki Shigi.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2631
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Światynia Shichi-fukujin 七福神

Postprzez Chise » 19 kwi 2019, o 01:36

Misja B
45/45


Czy wszedł mu bardziej do głowy? Ciężko powiedzieć. Pociągnął parę razy nosem na słowa Jashinisty, ale nie pociągnął tematu dalej ani nie zareagował gwałtowniej. Był smutny..
Ale kiedy Shiga coraz więcej mówił, coraz bardziej jasne się stawało, że nie były to prawdziwe uczucia. Jak komorebi, tak tutaj prawdziwe emocje przebijały się przez te sztuczne, złość, irytacja, rozbawienie..
- Teraz tak mówisz - wzruszył ramionami - I... Skąd pomysł, że nie widziałem twojego ognia? - uśmiechnął się delikatnie, ujawiając kolejną część układanki. Klocek do klocka, kawałek do kawałka.. Powoli wszystko się klarowało. Chłopak przechylił głowę w bok.
- Mam się bać tego pizdusia, którego wybrała zamiast mnie? Niech wali śmiało każdego dnia i każdej porze! Ale on tego nie zrobi. Jest zbyt słaby - rzucił z pogardą. Nie zamierzał chyba jednak z Jashinistą walczyć, chciał odejść.
Od tego momentu pamiętajmy, że to Shiga zdecydował, że chce walczyć.
Chłopak westchnął głęboko, widząc rozlewający się dookoła ogień. Odwrócił się powoli, kręcąc karkiem, aż mu parę razy strzyknął.
- Sam tego chciałeś - rzucił luźno, po czym rozłożył stabilnie nogi na szerokości ramion.. I ryknął nagle. Jashinista mógł obserwować jak jego głos się zmienia, on sam nabiera czerwonego koloru, a drobne kamyczki dookoła niego się unoszą, a ziemia dookoła niego sama pęka. Zauważył coś jeszcze.
Jego wygląd się zmienił. Nie mógł już dłużej utrzymywać henge i pokazał swoją prawdziwą twarz. Znajomą. Z nieco opuchniętym nosem.
- Niespodzianka - rzucił chłopak z dachu z uśmieszkiem, po czym ruszył w stronę Shigi.
Jeszcze nie wyglądało dla Jashinisty jak teleport, ale był.. Szybki. Zdecydowanie za szybki by mógł za nim spokojnie nadążać wzrokiem, za szybki by był w stanie porządnie reagować. Dzieliła ich niewielka odległość na początku, może jakieś 15 metrów.. I było pewne, że pokonanie tego dystansu to kwestia sekund. Pora chyba na jakąś reakcje? Chyba, że woli przyjmować ciosy.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1325
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Światynia Shichi-fukujin 七福神

Postprzez Hitsukejin Shiga » 19 kwi 2019, o 23:15


If I die today, it won't be so bad
I can escape all the nightmares I've had
All of my angry and all of my sad - gone in the blink of an eye
I've seen the devil, I've shaken his hand
I've seen the evil that dwells in a man
For all of my wisdom, I can't understand


Aż wypadałoby zmienić soundtrack z From here to eternity na Judgement. Tak jak zazwyczaj wszystko raczej dąży mocno do klimaksu, do punktu kulminacyjnego tak raczej stopniując całe wrażenia... To teraz, tak jak w proponowanym soundtracku, całe wiadro gówna zajebało w wiatrak. Shiga poczuł normalnie jakby go ktoś rybą surową w ryj jebnął i krzyknął - Obudź się Shiga, sushi. No. Taki szok, rozumiesz sytuację. Zwłaszcza, że mnich nie był zjebem. To znaczy, nie był zjebem totalnym. Nie był zjebem na tyle, żeby nie wyczuć kiedy ktoś wyciera mu właśnie kutasa o twarz i sobie z niego kpi. Shiga poczuł... się trochę opluty. Tak, poczuł się opluty, to doskonałe słowo. Zwlaszcza, że przeciwnik rozgrywał go, wygląda na to, jak tylko miał życzenie. Tylko co, jak?
-Hah. - Skwitował Shiga, kiedy chłopak wspomnial o ogniu. Rozbawiła go gadka o pizdusiu. Pączuś rzeczywiście nim był. Ale shiga poczuł nagłą napływającą falę pewności siebie od oponenta. Czyżby to było legendarne życzenie śmierci? Czyżby przeciwnik naprawdę chciał zabić Shigusia? CZYŻBY KTOŚ NAPRAWDĘ CHCIAŁ JEGO ŚMIERCI?! HAHAHA.

Ziomeczek widząc falę ognia zaczął się prężyć. Rzucił strasznie sztampowo, że Shiga sam tego chciał, na co mnich tylko prychnął szykując się do kolejnej techniki.
-No jasne, dziwko, inaczej bym nie zaczynał. Zacznij tańczyć, a nie kopiesz po kostkach. - Odwarknął do niego głośno, jakby próbując zagłuszyć jego ryk. Taki pojedynek kogutów. A koleś nagle robi się czerwone na ryju, kamyki się unoszą. Czy to ten mityczny wylew? Shiga słyszał kiedyś, że jak się za bardzo zepniesz to ci może dupa pęknąć, ale nie spodziewał się, ze od razu ci morda czerwienieje, jakbyś ustawicznie i systematycznie napierdzielał ryjem w mur! I padło henge. I pokazała się znajoma morda? Nie, w sumie Shigowi nie za bardzo zaświtało. Miał to zbyt mocno w dupie. Podtrzymywał pieczęć, minęła już chwila, więc ogień osiągał temperatury stu stopni. Shiga umiał oddychać w takim żarze, ledwo, ale umiał. A czy przeciwnik po wylewie będzie umiał oddychać powietrzem mającym praktycznie możliwość zagotować wodę w jego płucach?!

Ale mnich na tym nie skończył. Koleś postanowił się zbliżyć. Shiga postanowił wykorzystać taktykę jakiej używał na Chise. Tylko ona ją widziała. I nawet ona się jej nie oparła. Wycelował napiętą kuszą w chłopaka nieco markując, że bełt nadejdzie z prawej strony, po czym, po wystrzale, szybko złożył potrzebne piecżeci i wydmuchnął chmurę dymu prosto we wroga, niezależnie jak blisko bedzie - nawet jak będzie przed nim to oberwie mocniej niż Shiga, bełtu nie prześcignie, a musi zmienić trajektorie...
Cóż. Zobaczymy.




Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Mnisia aura.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Katon: Shuujitsu Reiki

Dziedzina
Techniki żywiołowe, Katon

Ranga
E - Technika Fabularna

Pieczęci
Smok

Zasięg
Bezpośredni

Koszt D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (Koszt jednorazowy na trzy tury, użyć ponownie)

Dodatkowe
Kontrola czakry D

Opis Użytkownik poprzez skupienie koncentruje ognistą czakrę w swoich dłoniach po czym przesuwając nimi od głowy w dół rozprowadza ją dookoła swojego ciele. Powietrze maksymalnie dwadzieścia pięć centymetrów wokół użytkownika (jeśli kogoś mocno obejmujemy to także jest w tej strefie ciepła.) jest ogrzewane do komfortowej temperatury dwudziestu kilku stopni, przez co nawet w zimie utrzymuje się w ten sposób aura ciepła nie pozwalająca zmarznąć. Nie są ogrzewane osoby czy przedmioty, a powietrze, co tworzy swoisty koc grzewczy odcinający od chłodu. Ogrzewanie powietrza poprzez korzystanie ognistej czakry, takiej samej jak przy Yakitsuku Daichi powoduje, że unoszą się dookoła malutkie, niegroźne ogniki-popiołki o temperaturze maksymalnie czterdziestu stopni. Kontakt z popiołkami to jak "kropla ciepła" spadająca na skórę, jest to przyjemne uczucie. Popiołki unoszą sie w strefie oddziaływania temperatury.
Ogrzanie i różnica temperatur do ok. 15 stopni nie jest tak męcząca dla czakroobiegu, inaczej niźli gdy jest to różnica ok. 30 stopni co jest już nieco bardziej męczące i wymaga podwójnego kosztu za podtrzymanie.

Jest to technika podtrzymywana, nie można używać podczas jej żadnej innej techniki podtrzymywanej gdyż to zburzy harmonijny przepływ niezbędny do działania tejże techniki. Powstała aura nie może być wykorzystana w innych technikach ani nijak wzmocniona by zmienić jej efekt.

Link do tematu postaci
KLIK!

Piękne ząbki Shigi.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2631
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Seiyama (Osada Rodu Kōseki)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość