Światynia Shichi-fukujin 七福神

Re: Światynia Shichi-fukujin 七福神

Postprzez Chise » 20 kwi 2019, o 00:33

Misja B
47/45


Pomijając już niepotrzebne w tym momencie dialogi i uszczypliwości.. Bo nie ukrywajmy, teraz już mamy ważniejsze sprawy od nich, prawda? To mamy interesującą konfrontację. Zapewne chłopak, gdyby nie te dziwne wzmocnienie i moc, nie byłby dużo silniejszy od Jashinisty pod względami fizycznymi, a ponieważ on jeszcze pokazywał silny katon, miałby z nim spore szanse. Jednak biorąc pod uwagę to, co się z nim działo teraz.. To wygrana jakiejkolwiek ze stron nie była pewna. Młodzieniec był porażająco szybki i zdeterminowany, nie wahał się. Przeciwnik idealny do takiej walki na poważnie.
Oddychanie było ciężkie dla ich obojga, ale kto bardziej się męczył? Ciężko powiedzieć. Trzeba powiedzieć, że chłopak i tak dążył ku mniejszej temperaturze, która panowała w środku, gdzie był Shiga, ale na pewno było to dla niego bardziej wyczerpujące niż w normalnych warunkach. W biegu zacisnął pięści, pochylił sylwetkę i zaczął znów krzyczeć, przyspieszając oraz bardziej. Podpalacz wystrzelił.. I jego plan był bardzo sprytny, ale chyba nie uwzględniał w tego, że czerwony z wysiłku młodzieniec zamiast próbować go unikać, przyspieszył i wleciał prosto w bełt. Zapewne nie sądził także, że to go wcale nie zatrzyma.
Shiga właśnie musiał pojąć bardzo bolesną lekcję. Czasem cztery pieczęcie składa się całą wieczność.
Pierwszy kopniak dopadł go, gdy był przy składaniu drugiej. Uderzenie w bark z wyskoku sprawiło, że coś tam zachlupotało - w sposób, jaki nigdy nie powinien być możliwy, a ramię zrobiło się obrzydliwie mało kooperujące. Jako, że był Jashinistą, to mógł ignorować ból, nawet czerpać z niego przyjemność i tylko dlatego jego ramię nie zostało unieruchomione na amen, ale poważnie ochlapłe i mniej sprawne. Zdecydowanie to go opóźniało. Siła uderzenia sprawiła, że aż przykląkł na kolano.
Drugi kopniak poleciał z miejsca w klatkę piersiową, odrzucając parę metrów w tył. Chrupnęło - żebra pewnie poszły w drobny mak, bo ból przy oddychaniu, szczególnie przy głębszym nabieraniu powietrza był straszny. Musiał też uważać, by połamane żebra (a jakieś na pewno było, patrząc po tym, że jedna strona żeber była jakaś mniej wypukła od drugiej) nie narobiły gorszego bałaganu.
Na razie chłopak się zatrzymał, dysząc głośno. Pot pewnie by z niego ściekał, ale to połączenie sprawiało, że woda niemal natychmiast parowała z tego ciała, tworząc delikatną mgiełkę. Patrzył jednak czujnie na Shigę, gotów zareagować w przypadku jednego nawet jego drgnięcia.. Ale nie da rady długo tak pociągnąć.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1325
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Światynia Shichi-fukujin 七福神

Postprzez Hitsukejin Shiga » 20 kwi 2019, o 01:09


If I die today, it won't be so bad
I can escape all the nightmares I've had
All of my angry and all of my sad - gone in the blink of an eye
I've seen the devil, I've shaken his hand
I've seen the evil that dwells in a man
For all of my wisdom, I can't understand


W sumie plan był nawet niezły. Tylko czy teraz jest odpowiednia pora, aby przemyśleć swoje zycie? No, chyba tak. Nie ma lepszej okazji by przemyśleć swoje życie niż ten całkowicie niemagiczny moment kiedy ktoś próbuje sprawić, że twoje płuca zostaną zerznięte przez twoje żebra. Pewnie jeśli ktoś miałby tyle lat na ile wygląda - czyli w przypadku Shigi dwadzieścia, to by mu całe zycie przeleciało przed oczami w tej krótkiej chwili. Ale że przezył łat ponad dziewięćdziesiąt to cholera to chyba by musiał maraton być, a nie pokaz premierowy. No ale mówi się trudno, prawda?
Oddychanie było ciężkie dla obojga, fakt, ale potencjalne zniszczenia jak obumieranie pęcherzyków i oskrzelików płucnych u niego się regenerowało. U bramowca nie. Dlatego przecież Jashinistę nawet na tym stopniu zaawansowania które posiadał Shiga najlepiej zabić zniszceniem serca - bo nie będzie zupełnie płynęła krew do mózgu - albo niszcząc mózg, jak zombiaka. Ale dusząc, nawet truciznami...? Dużo więcej roboty i pierdolenia niż przy normalnym czlowieku stety albo i niestety, zależy wszystko od punktu siedzenia i widzenia.
Ziomeczek zaczął krzyczeć, a Shiga wiedząc, że poprzednim razem jak zakrzyczał to dostał wylewu, wiedział, ze pewnie się zaraz w niego wbije nasz mc double stroke. Podwójny wylew z serem z taiuserem. Sigh.
Problem był jednak taki, że bełt zamiast zmienić trajektorię śmietnika biegnącego na niego to się wbił w ciało, wchodząc na pełnej bulwie. W rzeczywistości i w galaktyce rozniosło się kolektywne jashinistyczne - AWWWW SHEIT.
Gdzieś przy drugiej pieczęci padł cios i nagle ręka zaczęła być jakaś taka nie na miejscu. Chlapło sobie po jednym ciosie. Bardzo, bardzo niedobrze. Coś tam się musiało w środku spierdzielniczyć jak nic, na bank, NA BANK! Koleś powinien za to zginąć. Ale wtedy Shigutki nie dowie się skąd osobnik go zna, jakie były jego motywy... I ta ciekawość będzie go zżerała latami. No do jasnej cholery! Z rozmyślań wybił go drugi cios, w żebra, łamiący je na bank. O płuca się nie bał, już z przebitym płucem walczył, ale szkoda innych organów. Chociaż serca nie ma to szans zniszczyć zagrożenia więc wielkiego nie ma jeśli mnich nie wykaże się radosną głupotą i nie postanowi wykręcać hołupców i fikołków.

Na szczęście drugi cios znów zwiększył odstęp między nimi. A Chłopak tylko stanął, sapiąc.
-Ty to mnie chyba musisz za coś bardzo nie lubić, co? - Spytał mnich, padając na plecy. Podgiął nogi, gotów kopać przeciwnika i brać ciosy na nogi jakby ten znów postanowił go bić... Jednocześnie mnich przesunął jedną dłoń do drugiej, znów drastycznie zwiększając temperaturę powietrza panującą w okręgu (tak jak na obrazku, te same wartości). - Gorąco tu, idź się poddać co? - Nie chciał go zabijać. A mógł. Jedna goryuka, ryuka hyoen... Ale po co? Nie. To by urwało historię bez puenty. A nie ma nic fajnego w historiach bez puenty. Trzeba dociągnąć to do końca. Mnich chciał poznać resztę puzzli w tej układance. Czyli w praktyce leżąc na plecach próbuje odstraszać przeciwnika kopnięciami i parować ciosy. Ostatecznie da sobie połamać nogi, udając, ze go strasznie boli - krzycząc i marudząc - ale nie puści pieczęci, przyciskanej jedną ręką do drugiej, by gnoja usmażyć na wolnym ogniu. Jak befsztyk.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Mnisia aura.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Katon: Shuujitsu Reiki

Dziedzina
Techniki żywiołowe, Katon

Ranga
E - Technika Fabularna

Pieczęci
Smok

Zasięg
Bezpośredni

Koszt D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (Koszt jednorazowy na trzy tury, użyć ponownie)

Dodatkowe
Kontrola czakry D

Opis Użytkownik poprzez skupienie koncentruje ognistą czakrę w swoich dłoniach po czym przesuwając nimi od głowy w dół rozprowadza ją dookoła swojego ciele. Powietrze maksymalnie dwadzieścia pięć centymetrów wokół użytkownika (jeśli kogoś mocno obejmujemy to także jest w tej strefie ciepła.) jest ogrzewane do komfortowej temperatury dwudziestu kilku stopni, przez co nawet w zimie utrzymuje się w ten sposób aura ciepła nie pozwalająca zmarznąć. Nie są ogrzewane osoby czy przedmioty, a powietrze, co tworzy swoisty koc grzewczy odcinający od chłodu. Ogrzewanie powietrza poprzez korzystanie ognistej czakry, takiej samej jak przy Yakitsuku Daichi powoduje, że unoszą się dookoła malutkie, niegroźne ogniki-popiołki o temperaturze maksymalnie czterdziestu stopni. Kontakt z popiołkami to jak "kropla ciepła" spadająca na skórę, jest to przyjemne uczucie. Popiołki unoszą sie w strefie oddziaływania temperatury.
Ogrzanie i różnica temperatur do ok. 15 stopni nie jest tak męcząca dla czakroobiegu, inaczej niźli gdy jest to różnica ok. 30 stopni co jest już nieco bardziej męczące i wymaga podwójnego kosztu za podtrzymanie.

Jest to technika podtrzymywana, nie można używać podczas jej żadnej innej techniki podtrzymywanej gdyż to zburzy harmonijny przepływ niezbędny do działania tejże techniki. Powstała aura nie może być wykorzystana w innych technikach ani nijak wzmocniona by zmienić jej efekt.

Link do tematu postaci
KLIK!

Piękne ząbki Shigi.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2631
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Światynia Shichi-fukujin 七福神

Postprzez Chise » 20 kwi 2019, o 17:08

Misja B
49/45


Gdyby Shiga nie był Jashinitą, to mogły być właśnie jego ostatnie chwile. Nie dość, że chłopak obijał go jak chciał to jeszcze piekł się na wolnym ogniu we własnej technice. A nawet biorąc pod uwagę jego zdolności regeneracyjne to było ciężkie do przeżycia, a co dopiero dla kogoś, kto sam siebie doprowadzał do tak wielkiego wysiłku? Bramowiec (choć oczywiście, Shiga nie wiedział, że nim właśnie był jego przeciwnik) doprowadzał swoje ciało do stanu, w której kosztem wielkiego wysiłku był w stanie wycisnąć z siebie więcej niż 100% normy, niemal podwoić swoje możliwości! Warunki, w których był, sprawiały jednak, że było to znacznie cięższe niż zazwyczaj. Nie był w stanie utrzymać się w tym stanie tak długo, jakby mógł normalnie co zapewne też miał frustrujące.
Na razie jednak nie musiał się tym przejmować, bo to on był górą w tej walce. Shiga wylądował na ziemi, porządnie już poobijany, bez wielkiej woli do stawiania przeciwko przeciwnikowi, który co prawda na krótką metę, ale był w stanie nim zamieść podłogę. Zamiast tego postanowił go wykończyć temperaturą. Na jego jawną prowokację wyprostował się z gniewnym wyrazem twarzy.
Pozycja Jashinisty pozwalała na ochronę pieczęci jakby była najważniejszą rzeczą tutaj. A tymczasem przeciwnik wcale sobie nie folgował i zaczął zasypywać chłopaka kopniakami. Początkowo Shiga nawet nie ogarniał z której strony nadejdzie kolejny cios, szybko jedno z kolan zostało przetrącone, kostka z drugiej strony pogruchotana, cios w nerki i wątrobę na pewno poturbował te organy.. Udało mu się ochronić dłonie przed atakiem, co było chyba jedynym plusem. Z każdą chwilą jednak atakował coraz wolniej, coraz słabiej, kopniak w głowę tylko już lekko zawrócił mu w głowie, aż w końcu przy próbie kopnięcia zatoczył się szeroko i sam upadł na kolana. Przez chwilę jeszcze starał się walczyć o zachowanie przytomności i wstanie na nogi, ale koniec końców, musiał się poddać. Miękko osunął się na ziemię.
W tej chwili zaczęły do Podpalacza docierać jakieś odgłosy z zewnątrz okręgu. W uszach mu piszczało, ale były to czyjeś głosy. Ktoś chyba krzyczał, by ugasić ogień i próbował do niego dotrzeć. Po prawdzie, po takiej ilości obrażeń to i sam Jashinista był na skraju przytomności, a obrażenia były poważnie, może nawet na tyle, że nie dałby radę całkowicie wyleczyć się samemu. By szybko dość do zdrowia potrzebował lekarza.
Obrazek
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1325
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Światynia Shichi-fukujin 七福神

Postprzez Hitsukejin Shiga » 20 kwi 2019, o 18:28


If I die today, it won't be so bad
I can escape all the nightmares I've had
All of my angry and all of my sad - gone in the blink of an eye
I've seen the devil, I've shaken his hand
I've seen the evil that dwells in a man
For all of my wisdom, I can't understand


Gdyby Shiga nie był Jashinistą... Ta, tak mogłoby się zaczynać bardzo wiele bajek. Bardzo, bardzo wiele bajek o tym, jak to wszystkim byłoby lepiej gdyby Shiga nie był Jashinistą. Parka wyznawców kruka dalej by sobie ćwierkała i z dziobków dziobała, dzicy okradali karawany w Sogen konkurując z tym pastuchem od kruków, Furu pewnie by już nie żył i w kawałkach znajdował się w woru pojebanego kakuzoida i jego przeklętej właścicielki, ludzie w lesie prastarym szukaliby demonów, będąc pod wpływem magicznych grzybków. A Chise pewnie by siedziała dalej bezpiecznie w Sogen. U mamusi. Bez pieczęci i pyskówki raperskiej przeciwko Hanowi. Taaa, Gdyby Shiga nie był Jashinistą definitywnie dużo rzeczy by się diametralnie zmieniło. Tylko jak zawsze, zależy całkowicie od punktu widzenia czy na lepsze, czy na gorsze. Wszystko punktem widzenia.
Bramowiec, o czym Shiga nie wiedział, wykorzystywał swoją potęgę, ale ona miała swój koszt. O tym Shiga nie wiedział. Nie wiedział też o tym, że przeciwnik zaraz wypluje płuca mimo pozornie gigantycznej wytrzymałości która pozwoliła mu zignorować bełt wbity w ciało. Tak, definitywnie przetrwanie bez żadnego problemu bełtu w ciele bylo imponujące dla Nie-jashinistów. Ale czy imponowało Shigutkiemu? No nie, Shigutki stanowczo wolałby, żeby przeciwnik już stracił przytomność jak człowiek. A nie wierzgał nie wiadomo ile... I męczył ludzi. Ludzia?
I czy był górą? Musiałby niezaprzeczalnie dużo dłużej kopać Shigę by się go pozbyć, bo na dobrą sprawę łamanie go i bicie to jakoś takie niskie szanse powodzenia miało. Chyba, że był górą tylko dlatego, że stał, a Shiga leżał. To definitywnie można powiedzieć, że był górą.
Teraz górą, zaraz dołem.
Ważne, że Shigutki utrzymał pieczeć, patrząc, jak przeciwnik gotuje się za życia. Wszystkie obrażenia które Shiga otrzymywał pewnie bez problemu się wyleczą, oprócz zwyczajowego i oczywistego nastawienia kości... Nic, co wymagałoby jakiegoś większego pochylenia się. Nah, do wesela - pytanie czyjego, bo jedno niedawno było - się wygoi wszystko i nie będzie nawet śladu.
A ciosy nadchodziły dalej. Koleżka sobie go kopał, Shiga trzymał piecżeć smażąc go i kuląc się, nie przejmując się tym, że jest kopany. Trzeba było to przeczekać. Jak trzęsienie ziemi. Aua, wstrząs. Aua, wstrząs. Aua kurwa kamień. Albo but? Albo nie wiem. Coś tam tupta, jak przy trzęsieniu ziemi, ale chyba wstrząsy słabną, a wtórne... nie zapowiada sie by było. Przeciwnik padł na ziemie, na kolanka.
Shiga usłyszał, że ktoś tam drze japę za bramą z ognia, która ograniczała widoczność, dostęp i szansę na to, że ktokolwiek się zbliży. Chcieli gasić ogień. Hahaha. No tego ognia tak łatwo nie ugaszą. Shiga, zmniejszając temperturę ognia, przysunął jedną dłoń do drugiej, składając pieczęć smoka, pokraczną i powolną... A potem dłoń pokryła się ogniem.
-Powiedz żegnaj ręce którą na mnie podniosłeś. - Powiedział cichutko, tylko do chłopaka, po czym wyciągnął zdrową rękę w jego kierunku, dłoń calą w ogniu i zacisnął ją na jego łokciu. Tak, żeby ogień przepalił jego ciało aż do kości, sprawiając, że jedyne co będzie chłopaka czekało to amputacja. Po tej kilkusekundowej scence - bo w ciągu sekund to przepalało nawet pancerze - Shiga krzyknie donośnie:
-Nie lejcie wody, to moja technika! - Na całe gardło po czym znów składa pieczeć z Yakitsuku Daichi i całkowicie opuszcza ognistą barierę i wygasza cały ogień, zakańczając działanie techniki.
-Tu jestem. Dopadłem mordercę. - Rzucił z radością, nie podnosząc się.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Mnisia aura.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Katon: Shuujitsu Reiki

Dziedzina
Techniki żywiołowe, Katon

Ranga
E - Technika Fabularna

Pieczęci
Smok

Zasięg
Bezpośredni

Koszt D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (Koszt jednorazowy na trzy tury, użyć ponownie)

Dodatkowe
Kontrola czakry D

Opis Użytkownik poprzez skupienie koncentruje ognistą czakrę w swoich dłoniach po czym przesuwając nimi od głowy w dół rozprowadza ją dookoła swojego ciele. Powietrze maksymalnie dwadzieścia pięć centymetrów wokół użytkownika (jeśli kogoś mocno obejmujemy to także jest w tej strefie ciepła.) jest ogrzewane do komfortowej temperatury dwudziestu kilku stopni, przez co nawet w zimie utrzymuje się w ten sposób aura ciepła nie pozwalająca zmarznąć. Nie są ogrzewane osoby czy przedmioty, a powietrze, co tworzy swoisty koc grzewczy odcinający od chłodu. Ogrzewanie powietrza poprzez korzystanie ognistej czakry, takiej samej jak przy Yakitsuku Daichi powoduje, że unoszą się dookoła malutkie, niegroźne ogniki-popiołki o temperaturze maksymalnie czterdziestu stopni. Kontakt z popiołkami to jak "kropla ciepła" spadająca na skórę, jest to przyjemne uczucie. Popiołki unoszą sie w strefie oddziaływania temperatury.
Ogrzanie i różnica temperatur do ok. 15 stopni nie jest tak męcząca dla czakroobiegu, inaczej niźli gdy jest to różnica ok. 30 stopni co jest już nieco bardziej męczące i wymaga podwójnego kosztu za podtrzymanie.

Jest to technika podtrzymywana, nie można używać podczas jej żadnej innej techniki podtrzymywanej gdyż to zburzy harmonijny przepływ niezbędny do działania tejże techniki. Powstała aura nie może być wykorzystana w innych technikach ani nijak wzmocniona by zmienić jej efekt.

Link do tematu postaci
KLIK!

Piękne ząbki Shigi.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2631
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Światynia Shichi-fukujin 七福神

Postprzez Chise » 21 kwi 2019, o 23:58

Misja B
51/45



Shiga grzecznie i potulnie dawał się kopać. Nie wiedział, że chłopaki tyka zegar, ale wiedział, że w takiej temperaturze nikt normalny długo nie pociągnie. Jego stan powinien go zainteresować, jako medyka oczywiście, choć chyba był na to zbyt poobijany i zbyt wkurwiony na przeciwnika. Zamiast zaobserwować stan jego mięśni, chłopak postanowił się.. Zemścić? Chyba można to tak ująć. Można też powiedzieć, że w jakiś sposób, po swojemu, wymierzyć sprawiedliwość, ale chyba to pierwsze było bardziej trafne. Zemścić za upokorzenie, poobijanie, nie wyjaśnienie niczego, zabicie dziewczyny, oszukanie go.. Ha, trochę tych powodów było.
Złożył jedną pieczęć i wyciągnął w jego stronę dłoń, która zaczęła płonąć. Temperatura dookoła niej stała się olbrzymia, aż powietrze delikatnie fazowało. Jego plan był dość.. Okrutny, szczególnie dla Shinobiego. Co prawda chłopak nie pokazał żadnych technik (poza magicznym przyspieszaniu ciała) a na pewno nie pieczęci, ale na pewno zrobienie jego kaleki było brutalne, ale z drugiej strony, czy nie zasłużone? Ciężko było powiedzieć, wycenić. Jedna osoba powie, że zabicie złodziejki to niemal oddanie przysługi społeczeństwu. Inny, że powinien być ząb za ząb i pozbawienie go tylko ręki jest za łagodną karą. Zależnie od wyznawanego poglądu, Shiga mógł być okrutnikiem lub łaskawcą.
Ogień przepalił się przez ciało, zatrzymując się dopiero na kości. Skóra, mięśnie, ścięgna.. Ale nawet to nie wybudziło chłopaka ze stanu skrajnego wyczerpania. To musiało świadczyć o jego stanie, niestety dość negatywnie. Plusem ran, jakie mu zadał Jashinista było na pewno to, że ogień natychmiast przypalał rany, sprawiając, że nie było żadnego krwawienia, żadnego upływu krwi, nie słabł więc chociaż z tego powodu. Huh, w jego stanie pewnie nie robiło mu większej różnicy, ale zawsze coś, prawda?
Dopiero wtedy Podpalacz wygasił swój ogień i mogli dobiec do nich kolejni ludzie. W sumie kolejne chwilę, dłuższą chwile, odznaczały się przede wszystkim zamieszaniem. Dotarli do nich strażnicy, do jednego i do drugiego oraz kolektywnie uznali, że obaj potrzebują przetransportowania do szpitala. Jeden ze względów oczywistych, którymi były brak przytomności oraz niemal przepalona ręka, oraz Shigę głównie na kontrolę oraz nastawianie kości.
Jashinista przebywał tam jednak krótko, ponieważ w połączeniu w medycznymi technikami, był praktycznie zdrowy po kilku godzinach, całkowicie na nogach. Straż, po przesłuchaniu go, puściła go do karczmy, obiecując mu przekazać informację oraz wynagrodzenie. Nie musiał długo czekać. Po nocy, na szczęście już spokojnej i bez żadnych dziwnych wypadków, zapukał ktoś do jego drzwi. Żaden pracownik karczmy, na szczęście, a posłaniec z wielkim pudłem. Były w nim wszystkie rzeczy chłopaka, jego wyposażenie, pieniądze, moneta Akuryo także była, choć wrzucona do sakiewki, więc znalezienie jej było lekkim wyzwaniem. Sakwiewka, swoją drogą, która i tak była całkiem pokaźna to jeszcze przybrała na objętości po tym, jak Straż pozwoliła sobie dać dowód wdzięczności za pomoc. Drugim wyrazem podziękowań była załączona do reszty przedmiotów wiadomość w postaci zwoju.
Treść nie była obfita. Straż wyraziła podziękowania za pomoc w złapaniu dwójki przestępców oraz wyraziła nadzieję, że zagwarantowano mu odpowiednią pomoc medyczną, po której czuje się już dobrze. Co ważniejsze jednak, postanowili się zgodzić na prośbę Shigi o udzielenie informacji i załączyli krótki raport z przesłuchania oraz wyrazy podziękowania.
Musiał więc otworzyć kolejną wiadomość, z której już bezpośrednio dowiedział się więcej.
Młodzieniec, którego tak brzydko okaleczył, miał imię i nazywał się Shiori. Jak się okazało, w całej historii nie chodziło o pieniądze ani o przestępstwa, kradzieże były tłem dla dziwnego trójkąta miłosnego całej trójki, który ciągnął się od dłuższego czasu. Shiori był przyjacielem dziewczyny od praktycznie zawsze, chronił ją, opiekował się nią i jak to często bywało, kochał ją. Na zabój, jak się okazało. Jednak w końcu musieli kogoś do siebie dopuścić, by móc kroić większe cele, zwerbowali kogoś z daleka, aż z Hanamury, gdzie byli w czasie turnieju. Razem stanowili niezłą bandę, mającą za sobą kilkanaście udanych skoków. Ale dla niego nowy chłopak od razu był konkurentem, rywalem i jak się okazało, naprawdę nim został. I mimo tego, że nie był shinobim, nie był tak mocny jak on, nie mógł jej tak chronić.. I tak wybrała tego drogiego. Do Shioriego miała uczucia, jak sama wyznała, od zawsze tylko braterskie i bycie z nim byłoby niewłaściwie. Urażony Shiori wyjechał, ale nie na długo. Zamiast dać się zagoić ranie, wrócił do miasta i długo, długo ich obserwował. Zwykła uraza zamieniła się w gniew, potem manię i furię. Postanowił porozmawiać z dziewczyną sam na sam. Doszło do szarpaniny. Nie chciał jej zabić, jedynie przekonać, by znów byli tylko we dwójkę.
Po zrzuceniu jej ze schodów, spanikował i uciekł. Nie był jednak daleko, bo nie mógł znieść myśli, że po śmierci dziewczyna wróci do swojego kochanka, chciał ją nawet wtedy mieć dla siebie. Wyczekał na dachu i dał się pobić, by samemu zyskać czas, by ją zabrać i pochować.
I tak to się chyba kończy. Nie było niczego więcej, co można było dodać. Shiga się spisał w oczach władz, poznał historię i.. Może wyciągnie z niej jakieś wnioski? Kto wie, wszystko jest możliwe.



/zt z tematu, Shiga jest wolny by napisać gdzie tam chce.
Obrazek
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1325
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Poprzednia strona

Powrót do Seiyama (Osada Rodu Kōseki)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość