Teatr "Złoty Kos"

Re: Teatr "Złoty Kos"

Postprzez Asaka » 7 sty 2019, o 19:28

Pójdzie tam, gdzie zawieje wiatr i gdzie nie będzie śmierdzieć – Asaka nie miała z tym większego problemu. Znajdzie się w sytuacji bez wyjścia, na środku morza z workiem na głowie? Nie było sytuacji bez wyjścia. Mogły być ślepe drogi, ale któraś w końcu była dobra, a białowłosa nie zwykła się poddawać bez walki. Nawet gdyby była tutaj sama, to znalazłaby ścieżkę – czy dobrą czy złą, ale by znalazła. Ale nie była sama. Miała swój drogowskaz i to dość cierpliwy, taki, który nie wahał się powiedzieć co myśli. Dostosuje się. Zawsze się dostosowywała. Jak kot do kształtu wazonu.
Ano, jej sylwetka… Większość drobnych blizn i tak była schowana pod ubraniem, ale nie była panną, której obfite kształty wylewałyby się na podłogę. Była… Normalna, absolutnie nie przeciążona ani z przodu, ani z tyłu (ale nie wyglądała też jak dziecko), z wyraźnym wcięciem w tali, teraz dodatkowo podkreślonym bardziej obcisłym ubiorem. Domyślała się, że nie jest to sylwetka godna Królowej, ale ona też żadną władczynią być nie zamierzała. Krawcowa będzie wiedziała co zrobić to na pewno. Niech jej tylko powiedzą co jeszcze trzeba będzie dorobić do tej sukni, by pewne walory przynajmniej wizualnie uwypuklić. I jakoś to będzie. Umalować? O rany. Asaka nigdy nie była umalowana, nikt sobie głowy nie zawracał, ona zresztą też, więc teraz tylko zrobiła oczy, zastanawiając się co dokładnie Mei chciałaby w niej poprawić. Tak, wielokrotnie widziała panie z bogatych rodzin z oczami podkreślonymi węgielkiem, czy soczyście czerwonymi ustami, ale… co niby chcieli umalować w niej? Kim miała się stać? Królową Śniegu oczywiście. Asaka milczała więc, kiwając tylko głową, gdy Mei na głos wyliczała rzeczy, które trzeba będzie zrobić.
- Musi mieć sporo wolnego czasu, skoro przychodzi. Ale jasne, dzięki. A Yuki? Kogo gra? – shinobi przychodzący tutaj, bo to lubi?
Mogła to zrozumieć, ale sama wiedziała na swoim przypadku, że tego czasu ma się niewiele. Żyło się od misji do misji – ale znowu, patrzyła na niego przez swój pryzmat. Swój: a więc osoby, która nie lubi za długo siedzieć w jednym miejscu, która czuje potrzebę rozwijania się, swoich umiejętności poprzez treningi, no i mieli z Shikim plany dokąd wyruszyć, prawda? Ale na pewno wrócą jeszcze do Seiyamy nie raz. A wtedy… może…? Nie mówiła nie.
Asaka, jak zwykle, gdy tyczyło się to powierzonego jej zadania, sumiennie i w skupieniu słuchała wszystkiego, co Mei jej pokazywała. I o tych sztuczkach i o wszystkim wokół, gdy tak ją oprowadzała po zabudowanej scenie. Człowieczek siedzący pod wydał jej się niesamowicie zabawną sprawą, ale… jakże istotną, bo każdemu mogło się zapomnieć, prawda? Ale i tak chochlik na ramieniu śmiał jej się w ucho. W końcu nie było już co pokazywać, wróciły więc na scenę, a pod nią już zdążyło zrobić się zamieszanie. Pozwoliła, by to Mei wzięła do ręki skończony teraz scenariusz, a sama zerknęła jej przez ramię – choć wiedziała, co się tam znajdzie. Ishi niewiele zmienił w jej „głupim”, nieprzemyślanym pomyśle; doczepił do niego jedynie ręce i nogi.
Wyglądało solidnie.
- E, nie. Będzie dobrze – chyba. Nie było tego wszystkiego aż tak dużo. Wiedziała, że jej ciało i mimika są ekspresyjne, dlatego była słaba w udawaniu, ale gdyby wyobraziła sobie coś, co już zna… To miało szansę zagrać. Bo jej rola ograniczała się w większości nie do klepania wyuczonych formułek, a do przekazywania sobą emocji. Mogła to robić. Taka właśnie była na co dzień. - Powinnam dać sobie radę… - chyba. - Nie ma tego tak dużo.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 809
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Teatr "Złoty Kos"

Postprzez Shikarui » 8 sty 2019, o 12:14

Misja C
They go and put it on display, and say: they're anything but wrong.
Obrazek
23


- Nikogo. Przyszła tutaj dla towarzystwa, pewnie jak zaczniemy próby to wróci do szpitala. Jest iryoninja. - Wyjaśniła Mei, zerkając na dwójkę siedzącą przed sceną, szczęśliwą, rozgadaną i - spokojną. Zupełnie, jakby mieli cały czas tego świata, a pieniądz nie gonił ich tak, żeby nie mogli sobie pozwolić na przystanięcie i złapanie oddechu. Dwóch. Trzech. Jak przystanęłaś ty teraz, dostając godną zapłatę za... ano właśnie, nie za dzień roboty, nie za dwa. Do przedstawienia był tydzień i w tym czasie trzeba było ciężko pracować na to, żeby wypaść godnie. Żeby nie zawieść pracodawcy i wszystkich, którzy teraz oparli się na ramieniu białowłosej kunoichi. Tak, jak ona mogła oprzeć się na ich barkach. Ta konstrukcja była skomplikowanym tworem, połączeniem przeróżnych osobistości, które miały wcielić się w kogoś zupełnie innego. I tak kobieta o sylwetce, która nie była godna królowej, miała właśnie się nią stać. Na ten jeden wieczór, w którym ciągnięte będzie przedstawienie.
Próby wróciły na swój tor. Jako, że Mei grała główną rolę, nie mogła być dalej instruktorką Asaki, ale nie było z tym żadnego problemu. Wszyscy byli w zasadzie gotowi pomóc. Nawet gburowata Miko, która była przedstawicielką kobiet z tego rodzaju, na którą większość mężczyzn mogła zerkać z trwogą i zazdrością, biorąc pod uwagę jej mięśnie. Tylko znowu nie przesadzajmy, Pudzian to z niej zdecydowanie nie był. Wzięli cię na boczek i ćwiczyli z tobą sceny. Ishi rozpoczął. Pokazywał ci, czego dokładnie oczekuje - wyprostowanych pleców, zimnego spojrzenia, które kładzie wszystkich do swoich stóp, ale nie aroganckiego. Zdystansowanego. Takiego, którą może mieć tylko królowa świata, której tron nigdy nie mógł być zagrożony, więc nie miała się czego obawiać i nie miała też czego zazdrościć. To był też dobry trening, by nauczyć cię ignorowania otoczenia, jako że w tle rozgrywały się zupełnie inne sceny. Yuki rzeczywiście poszła sobie, a Shiro trenował z tobą. Jako ten, który również otrzymał główną rolę, choć pojawiał się tak malutko razy. I wszystko między wami było jedynie grą spojrzeń i ciała. Cisza była instrumentem, którego struny szarpaliście palcami. W międzyczasie wróciła Chizuru i zastąpiła Ishiego w jego pokazach. Była równie dobra, co on. Bezbłędna wręcz. Z drobnej dziewczyny o twarzy aniołka potrafiła się wynieść do prawdziwej rangi Pani Mrozu, która jednym dotknięciem mogła zamrozić cały świat. Tak minął pierwszy dzień.
Poproszono cię, żebyś stawiła się skoro świt w teatrze, jako że musisz jako pierwsza zdążyć do krawca. Licznik tykał. Zostało tylko 6 dni, a sukienka nie była przygotowana. Mei wręczyła ci ją, owiniętą, żeby czasem nie zamokła i poprosiła, żebyś zajrzała do krawca nieopodal rynku.
- Znasz drogę? - Dopytała, gotowa ci dokładniej wyjaśnić, jakimi uliczkami przejść, żeby się tam dostać. W teatrze jak na razie było cicho. Po Ishim nie było śladu, jedna osoba kręciła się po scenie i to bardziej dla podpuchy, że coś robi, niż faktycznej roboty. Senność poranka przerywana była tylko kującym mrozem temperatury na zewnątrz, która natychmiastowo pobudzała, ale tutaj, w samym teatrze, było przyjemnie ciepło.


Otoyata Ishi - color=#FFBFBF
Chizuru - color=#FFFFBF
Mei
Miko
Shiro
Yuki
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1368
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Teatr "Złoty Kos"

Postprzez Asaka » 8 sty 2019, o 13:48

- Ach – i nie trzeba było mówić nic więcej, bo sprawa robiła się dość jasna. Asaka nie była głupia, a przychodzenie dla towarzystwa rzucało dość jasne światło na sytuację dwójki ludzi siedzącej pod sceną. Może za daleko wybiegała wprzód, może za dużo sobie wyobrażała, ale skoro ta dziewczyna specjalnie poświęcała swój czas wolny, by tu przychodzić tylko po to, żeby przez chwilę tutaj posiedzieć, to wydawało się oczywiste, że w grę wchodziły silne więzy przyjaźni, albo ktoś tutaj miał się ku sobie. A przynajmniej ona by tak robiła. Bo białowłosa nie była bezinteresowną altruistką.
Jasne, że nie była to zapłata za dzień roboty, ale tak na dobrą sprawę kiedy była? Przy jakichś najprostszych robótkach, ale wtedy ryo nie były też wcale duże, chociaż grosz do grosza… Nie przeszkadzało jej, że musi przez tydzień popracować, by dostać swoją wypłatę. Jak już wspominałam – ryzyko było niemalże minimalne, a cena spora, mogła się więc poświęcić. Poza tym było to coś nowego, a Asaka lubiła się uczyć, poznawać nowe rzeczy, przełamywać rutynę, a ci wszyscy ludzie tutaj… Byli życzliwi, mili. I po tych pierwszych chwilach spędzonych tutaj, po pokazaniu jej teatru, po dawaniu swoich rad, po pierwszych próbach tych dwóch scen – podobało jej się. Pytanie czy podobać się będzie dnia następnego, bądź za tydzień po właściwym przedstawieniu. I kto wie…? Może jak następnym razem po podróży trafi do Seiyamy to skieruje swoje kroki do teatru? Wcale-nie-sama.
Wyprostowane plecy nie były trudne do odegrania, Asaka często dość mimowolnie przyjmowała taką postawę; przecież nie bez powodu Teiren wziął ją za wielką pannę, która pomiata innymi. Kwestia ignorowania otoczenia okazała się równie prosta, jako że i to złotooka miała we krwi. Ignorowanie nie tyle otoczenia, co nawet osoby stojącej przed nią i mówiącej coś do niej – opanowane do perfekcji. Nie rozpraszała się więc właściwie, gdy na boku ćwiczyli swoje sceny. Chwilę trwało, nim Asaka wpadła na pomysł wyobrażania sobie, że stoi przed nią właśnie Teiren, któremu za każdym razem miała ochotę zetrzeć głupawy uśmieszek z twarzy. Dlatego też parę dobrych chwil zajęło, nim dziewczyna przyjęła odpowiednio chłodne spojrzenie osoby, która patrzy na kogoś z góry, bo ma takie cholerne prawo. W końcu się jednak udało. To właśnie gra ciała sprawiała jej największy problem, jako, że musiała poszukiwac w pamięci odpowiednich sytuacji, przywołać je przed swoje oczy, poczuć znowu targające człowiekiem emocje… Nie było więc idealnie. Ale to była jej pierwsza styczność z teatrem, mieli jeszcze sześć dni, by wszystko wyszlifować. A dwie sceny…? To nie tak dużo. Białowłosa powtarzała sobie, w trakcie powrotu do domu ze wszystkimi swoimi klamotami, że da sobie jakoś radę. Musi.
Następnego dnia, już bez jakiejkolwiek broni, stawiła się w teatrze skoro świt, tak jak tego od niej chcieli. Wiedziała, że odpowiedni ubiór to tak jedna trzecia sukcesu, żeby przypadkiem nie pomylono cię z kimś innym – był to więc priorytet; bez zbędnego gadania przyjęła więc opakowaną suknię i odtworzyła w głowie drogę z teatru na rynek, przypominając sobie, o którego krawca może chodzić.
- Znam, znam, spokojnie – przecież tutaj mieszkała, nie była przyjezdna. - Pójdę więc, szkoda marnować czasu.
I jak powiedziała, tak zrobiła. Nie zdążyła się nawet mocno ogrzać w tym teatrze, ale gdy tylko wyszła na zewnątrz, mróz znowu zaszczypał ją w nos i policzki, pokrywając jej twarz lekkim rumieńcem od zimna. Asaka była dość obowiązkową osobą. Gdy już podejmowała się jakiegoś zadania, to wkładała w sprawę całe swoje serce. Nie było więc miejsca na zbijanie bąków. Nie planowała więc kluczyć po mieście byle stracić czas, a pójść najszybszą drogą na rynek i do rzeczonego krawca. Byle uwinąć się jak najprędzej i wrócić do teatru; miała jeszcze sporo rzeczy do poprawienia w sobie i w tej swojej „grze” i doskonale o tym wiedziała.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 809
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Teatr "Złoty Kos"

Postprzez Shikarui » 8 sty 2019, o 14:07

Zapraszam -> tutaj
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1368
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Teatr "Złoty Kos"

Postprzez Asaka » 8 sty 2019, o 23:36

Pokiwała mu głową – tak, sześć dni. Dobrze słyszał. Tak, mało czasu, ale tak to zwykle z sytuacjami losowymi było, że czasu było niewiele, bo zdarzały się niespodziewanie i to w najmniej odpowiednim momencie. Jak choroba, czy co to tam się stało z tą główną aktorką. Nie mieli na to wiele wpływu – i tak Ishiemu się całkiem poszczęściło, że dojrzał ją wczoraj na zatłoczonym rynku i był w stanie ją namówić do współpracy. Zawsze mogła przecież odmówić, a jakoś tak to się potoczyło, że weszła do tego teatru, posiedziała, podumała, poczytała, porozmawiała i… I nie było czemu odmawiać. A teraz była tutaj, przebrana w za dużą na siebie, bogato zdobioną suknię. Suknię, której taki bękart jak ona, zakładać nie powinna – a jednak miała ją na sobie i mogła choć przez chwilę poczuć się jak ktoś… lepszy? Nie. Jak ktoś inny? Wyciągnięty z bajki – bo jej życie bajką na pewno nie było. Stała dumnie wyprostowana, pozwalając krawcowi pozaznaczać szpilkami odpowiednie miejsca, w których trzeba było suknię zwęzić. Nawet bardzo się nie przejęła tym, że kolejna już osoba mierzy ją wzrokiem, sprawdza z każdej strony, ocenia i wydaje werdykt. Była już przyzwyczajona, całe życie w świetle niechcianych reflektorów osoby takiej i śmakiej, wyróżniającej się z tłumu wyglądem jak i złośliwym charakterem.
Jak dobrze było w końcu dorosnąć…
- Wiem, zdaję sobie sprawę… - i ona sobie zdawała i chyba reszta ludzi, a przynajmniej tych zarządzających, też na pewno sobie zdawała: dużo przeróbek, mało czasu, sporo pieniędzy. Co jej miało nie odpowiadać? To nie był akurat jej problem, a Teatru – a chyba nikt nie łudził się, że w tak krótkim czasie znajdą odpowiednią zamienniczkę, która będzie pasowała na każdym polu, prawda? - W porządku, poinformuję pana Otoyatę i resztę. Mam zapłacić jakąś zaliczkę? – mogła coś wyłożyć ze swojej kieszeni, ale była niemal przeświadczona, że i tak oddadzą jej pieniądze.
Resztę czasu stała spokojnie wykonując ewentualne polecenia krawca, żeby mógł sobie wszystko dobrze pozaznaczać. Miało być idealnie. Liczyła na niego. Zresztą… nie tylko ona. Po wszystkim podziękowała i obiecała stawić się w umówionym czasie (no… pewnie znowu ją wyślą, chyba, że ktoś inny będzie robić za chłopca na posyłki). Chwilę później z powrotem była na zewnątrz, opatulona w futrzany płaszcz, i zmierzała do Złotego Kosa.
- Przeszyje – powiedziała na wstępie, bo to była chyba informacja, która wszystkich najbardziej interesowała. - Policzył dwa razy tyle co zwykłą cenę, ze względu na czas, ilość roboty i na to, że musi się skupić na naszej sukni, a nie na innych zleceniach, ale za cztery dni będzie gotowa. 400 ryo – podeszłą do blondyneczki, gdy ta przywołała ją do siebie i odpowiedziała jej szeptem, nie chcąc zakłócać prób. Dużo czy nie – nie mieli wyjścia, skoro nie chcieli tej sprawy powierzyć komuś niesprawdzonemu i o nie odpowiedniej renomie.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 809
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Teatr "Złoty Kos"

Postprzez Shikarui » 9 sty 2019, o 08:08

Misja C
They go and put it on display, and say: they're anything but wrong.
Obrazek
29


Krawiec machnął rękę na zaliczkę, robił dla teatru nie od dziś, jak sam ci powiedział, więc nie ma wątpliwości, że zapłacą. "Tylko jeśli panienka akurat ma jakiś grosz przy sobie", jak to stwierdził, "do 100 ryo". Ale jego postawa i ton głosu mówiły jasno, że to, czy wyłożysz pieniądze, czy nie, nie zrobi tutaj absolutnie żadnej różnicy. Pewnie dlatego też, że teatr był jego klientem nie od dziś, gotów był sobie pozwolić na rzucenie wszystkiego innego i zajęcie się akurat rzeczami dla nich. Przeszycie wszystkich tych wzorków, zwężenie i skrócenie tego tak, by nie było widać załamujących się i nierówno posklejanych materiałów - to naprawdę nie mogła być łatwa robota. Dla kogoś, kto już miał do czynienia z szyciem, było to aż nadto oczywiste.
- Co? Powinna być gituwa? - Dziewczyna spojrzała na ciebie wzrokiem pozbawionym inteligencji, uśmiechając się głupkowato, bo zdawała sobie sprawę, że źle coś usłyszała. - A, gotowa! No, dobrze! Całe szczęście. A ty? Gotowa na porcję ćwiczeń? - Lekko tyknęła cię łokciem w ramię, wyszczerzając ząbki w uśmiechu.
Dni mijały błyskawicznie. Rwane kartki z kalendarza pokazywały, że przedstawienie coraz bliżej, a ciągle było mnóstwo do zrobienia, do przetestowania, do ustawienia, do poprawienia. Wszyscy za to byli podziwu, jak sprawnie Asace wychodziło wcielanie się w Królową. Pojawiło się nawet kilka "śmieszków", że nawet dobrze się stało, że Ara, aktorka, która miała grać królową, zachorowała, bo znaleźli osobę urodzoną do tej roli. Taka słodka pół prawda, bo jak się okazało, niezbyt wiele osób przepadało za rozchorowaną aktorką, a za tobą przepadali jak najbardziej. Bardzo szybko pierwszy, trochę drętwy dzień, zamienił się w dni, w których byłaś traktowana jak swoja. Członek jednej, wielkiej rodziny, w której nikt nie musiał dzielić ze sobą więzów krwi, by mówić do siebie per bracie czy siostro. Rąk do pomocy było sporo, ale im bliżej przedstawienia było, tym bardziej każdy musiał się na swoich rzeczach skupić. Dlatego pracowała z tobą głównie Chizuru i Shiro. Ta pierwsza roli swojej nie miała, a ten drugi miał najwyraźniej bardzo dużo czasu do przetracenia. Jego uroda, sposób bycia, sprawiały wrażenie arystokraty wyjętego z Sogen, który najzwyczajniej w świecie bawił się życiem i jego możliwościami.
Dwa dni przed przedstawieniem sukienka była gotowa do odbioru. Pasowała na ciebie jak ulał, jakby była drugą skórą, tylko bardzo mało wygodną - jak to suknie tego typu. Nie umywały się do ubrań noszonych przez ninja, które miały być przede wszystkim praktyczne. Tym nie mniej - wyglądałaś w niej przepięknie. Mówi się, że czasem wystarczy jeden klejnot, żeby dodać kobiecie pewności siebie i dumy. W tym wypadku dodało raczej odrobinę niepewności w pierwszych chwilach, co?
Nadeszła niedziela. Świąteczny wieczór, w którym przedstawienie miało odbyć się na deskach teatru. Wszyscy byli lekko poddenerwowani, niektórzy bardziej, inni mniej. Wszyscy poza Ishim, który chodził cały w skowronkach, jakby dzisiaj zobaczył miłość swego życia, której szukał o wiele, wiele za długo. A tu coś poprawił, a tam kogoś zagadał. Przynajmniej do momentu, w którym nie przyszło mu otworzyć przedstawienia. Sala była pełna. Nie widać było ani jednego wolnego miejsca. Rodziny, zakochani, przyjaciele, samotni bywalcy - przebierać można było do woli w rozmaitościach osób, które się pojawiły w Złotym Kosie. Kiedy wyszedł na scenę, publiczność ucichła. Przygaszono światła.
- Dawno, dawno temu żył sobie niegdyś bardzo złośliwy czarodziej. Całą jego przyjemnością było dokuczać ludziom, czynić źle, ze wszystkiego się wyśmiewać i każdą rzecz przedstawiać z najgorszej strony. - Zza rogu wyszedł na scenę jeden z aktorów przebrany za czarnoksiężnika, który niósł w rękach lustro. Otoyata wskazał na mężczyznę ręką i sam zrobił krok w przód, by wejść na pierwszy plan. - Stworzył on sztuczne zwierciadło, w którym rzeczy piękne i dobre wyglądały szkaradnie, a nawet śmiesznie, ponieważ były wykrzywione, zamazane, niewyraźne — za to złe rzeczy widać w nim było doskonale.Tym sposobem cały świat w tym zwierciadle był brzydki i zły, a nic na nim nie było pięknego. Czarodziej klaskał w dłonie i śmiał się ze swego figla, a źli jego uczniowie porwali zwierciadło i biegali z nim wszędzie, podstawiając je ludziom znienacka przed oczy i cieszyli się, i śmiali, kiedy przerażony człowiek zasłaniał oczy ręką; a potem nieraz sam nie wiedział, który świat jest prawdziwy: czy ten, który ogląda co dzień, czy tamten, który ujrzał w zaklętym zwierciadle? - Do czarodzieja wyszło kilku aktorów, którzy mieli grać jego uczniów i rzeczywiście, zwierciadło odbijało ich wszystkich, a kiedy przesuwali je po ziemi, by odbiło kwiaty na stoliku, pokazywały się brzydkie i zwiędłe. To spod sceny wsuwano w ramę lustra obrazy, żeby wyglądały inaczej.
- I tacy ludzie byli bardzo nieszczęśliwi, a było ich coraz więcej.
Cieszył się zły czarodziej, ale to mu nie wystarczało. Uczniowie jego postanowili zanieść zwierciadło aż do nieba. Niechże i aniołowie spojrzą w nie choć raz jeden. To byłaby uciecha! A może i sama Amaterasu..!
I zaczęli lecieć do góry. Bardzo im było trudno, a jeszcze z tak ciężkim zwierciadłem — zaledwie mogli utrzymać je w rękach… O, daleko do nieba! Aż im pot okrył czoła, a ręce drżeć zaczęły.
- Mężczyźni tachali lustro, próbowali je unieść, wchodzili na siebie, podstawiali pod nogi stoliki, krzesła, unieśli się w końcu na linach, którymi podciągano ich w górę. Ich twarze wygięły się w grymasie szoku i nastał moment ciszy. - I to właśnie było najgorsze nieszczęście. - Znów na moment ucichł. Rozbite szkło leżało na ziemi i odbijało od siebie światło. Aktorzy opuszczeni zostali na dół i uciekli ze sceny.
- Zamiast jednego lustra, były ich teraz miliony; rozproszyły się wszędzie, a w każdym najmniejszym kawałeczku, choćby drobnym jak ziarnko piasku, widać było świat cały szkaradny, śmieszny, wykrzywiony. Jeżeli taki proszek wpadł komu do oka, to człowiek ten wszystko już widział zmienione i nie mógł dostrzec koło siebie nic dobrego, nic pięknego! Za to najgorsze rzeczy widział jasno i wyraźnie, więc wszystko złem było dla niego.
Gorzej jeszcze, jeżeli okruszyna lustra wpadła komu do serca. Nieszczęśliwy tracił uczucie: serce jego stawało się kawałkiem lodu, nikogo kochać nie mógł, wszyscy byli dla niego obcy, obojętni.
Z większych kawałków porobiono szyby, z innych szkła do okularów, a mnóstwo jeszcze krążyło w powietrzu — wiatr je roznosił wciąż dalej i dalej, i naturalnie coraz więcej ludzi stawało się nieszczęśliwymi kalekami.
A niegodziwych pyłków ciągle jeszcze pełno i zobaczymy, co z tego wynikło.

Ishi zszedł ze sceny, robiąc miejsce prawdziwym aktorom. Kurtyna opadła na moment i na szybkości odpowiednia grupa pościągała ze sceny kawałki szkła.
- Powodzenia! - Szepnęła do ciebie Chizuru.


Otoyata Ishi - color=#FFBFBF
Chizuru - color=#FFFFBF
Mei
Miko
Shiro
Yuki
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1368
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Teatr "Złoty Kos"

Postprzez Asaka » 9 sty 2019, o 16:08

Skoro nie chciał żadnej zaliczki, to Asaka nie zamierzała się wychylać i wykładać swoich ciężko zarobionych pieniążków, nawet jeśli to tylko 100 ryo. Domyśliła się, że teatr często musi zwracać się do mężczyzny z różnymi robótkami, bo nie bez powodu wysłali ją akurat tutaj. Zaufany człowiek, zaufana robota.
Gituwa też mogła być. Tak czy siak sprawa była załatwiona i nie powinni się o to denerwować. Mogliby, gdyby za te cztery dni suknia nie była jeszcze gotowa – ale nie wybiegajmy tak daleko w przyszłość. Skoro zaś cena nie była większym problemem, to nie było o czym mówić, a przynajmniej nie w kwestii sukni.
- Zawsze gotowa – ach, nie zawsze, czasem jej się nie chciało, ale czuła, że do czasu właściwego przedstawienia, takich dni nie będzie. Czuła w sobie energię do działania i chciała to dobrze spożytkować. Mieli jeszcze czas, a Asaka wierzyła, że ciężką pracą można załatać wiele niedociągnięć.
I chyba niewiele się myliła, bo z każdym dniem radziła sobie znacznie lepiej niż wcześniej. Jak to ten mędrzec-pastuch powiedział? Porównuj siebie samego do siebie z dnia wczorajszego – i to też robiła. Widziała więc jak duże postępy robiła, wałkując aż do znudzenia te dwie sceny, w których się pojawiała na dłuższy czas, mówiąc niewiele. Nie musiała więc ćwiczyć dykcji, choć nauczenie się mówić odpowiednio głośno też było konieczne. Ale ta gra ciała, spojrzeń, wyczucia odpowiedniego czasu – to było to, co miała do opanowania. Chizuru okazała się niezastąpioną pomocą, zresztą tak jak Shiro, którego też zdążyła polubić. Był przystojny, to prawda; był też typem żartownisia i trolla, choć gdy trzeba było, to stawał się poważny. Jednak jej myśli zaprzątał ktoś inny. A ci wszyscy ludzie tutaj… Byli jej życzliwi, przychodziła tutaj więc z przyjemnością, nie odliczając w myślach dni do końca tej całej maskarady, by już nigdy nie zaszczycić ich żadnym wspomnieniem. Dobrze się tutaj czuła. Chciana, nie gorsza od nikogo. I wiedziała, że jeśli będzie miała jeszcze okazję, to z przyjemnością ich odwiedzi, choćby tylko na chwilę, porozmawiać, nadrobić wieści.
Suknia była gotowa na czas – dobrze, jeden stres z głowy mniej. Od momentu, w którym przyniesiono ją do teatru, Asaka starała się w niej pochodzić nieco dłużej, by przyzwyczaić się do niewygody i czuć się w niej swobodniej na czas przedstawienia. Bo to widać gdy człowiek chodzi w czymś sztywno, nie będąc nawykłym do niewygód – a przecież przywyknąć można było do wszystkiego. Zaś Królowa Śniegu nie mogła sobie pozwolić na spięte mięśnie czy brak gładkości i płynności podczas poruszania się, prawda? No i… Asaka ukradkiem zerkała w lustro, nie mogąc uwierzyć, że może w czymś wyglądać tak… ładnie. Pięknie. Niczym prawdziwy klejnot. Mogła się poczuć kimś innym choć raz w życiu; kimś ważniejszym, kimś piękniejszym… Tego nie mogła kupić za żadną cenę. Chyba więc było warto?
W wieczór przedstawienia nawet ona zaczęła się trochę denerwować. Powtarzała sobie w myślach, że to niepotrzebne, że nie ma o co, że wszystko ma wyćwiczone i że będzie dobrze. Będzie dobrze, będzie dobrze, będziedobrzebędziedobrzebędziedobrze. Liczyła do dziesięciu, robiła głębokie oddechy, powietrze wypuszczała przez usta… Ale to to czekanie było najgorsze. Ishi wszedł na scenę i zaczął snuć swoją opowieść, a Asaka raz jeszcze wracała pamięcią do przećwiczonych już scen. Nie było już takiej potrzeby, ale jednak nerwy robiły swoje. Nie słyszała więc za bardzo co dzieje się na scenie, zbyt zajęta sobą niż otoczeniem – to też była dla niej nowość. Takie nerwy. I to nie w sprawie życia i śmierci, a… przedstawienia.
Ishi zszedł ze sceny, a słowo Chizuru otrzeźwiło ją, jakby wylano jej na głowę kubeł zimnej wody. Dziewczyna… kobieta w zasadzie, w tej pięknej, zdobionej, zwiewnej i jednocześnie ciężkiej sukni, z makijażem, do którego też musieli ją przyzwyczaić, weszła na scenę tak, jak to mieli już tyle razy przećwiczone. Shiro, a raczej Kitaro, też już tam był wraz z Mei; odegrali swoje, i teraz była na nią kolej. Kitaro patrzył przez szybę, gdy pierwszy raz zobaczył materializującą się ze śniegu, choć tym razem chyba jednak z kryształu. Patrzyła na niego, uśmiechała się, wzywała go do niego ręką – wszystkie nerwy znikły jak ręką odjął w momencie, gdy już na tej scenie była, wraz z pierwszym spojrzeniem i uśmiechem. Potem zniknęła na chwilkę, podczas której na nowo pojawiła się Mei. To była ta scena, w której do oka i serca Kitaro wpadł okruch zbitego lustra. Weszła na scenę po dłuższej chwili, znowu będąc sam na sam z Kitaro. Dłuższa cisza, walka spojrzeń, głównie tych jej – i uśmiechów.
- Zimno ci? – pierwsza kwestia, a słowa potoczyły się po cichej sali. - Zabiorę cię do mojego Królestwa, w którym nigdy już nie zmarzniesz.
Po tym oboje zeszli ze sceny, by nie pojawić się już do samego końca. Wtedy też Asaka użyła swojego kryształu, by na oczach publiczności stworzyć tron, na którym zasiadła.
- Jeśli zdołasz ułożyć ten wyraz, będziesz wolny – ostatnia z jej kwestii, a jednak jej wzrok nie był zimny, gdy patrzyła na Kitaro. Był łagodny, mniej bezwzględny. Kunoichi wyobrażała sobie teraz, że patrzy na Shikiego, a nie na Shiro – bo ona, w przeciwieństwie do niego, wiedziała, że mięknie w jego obecności.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 809
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Teatr "Złoty Kos"

Postprzez Shikarui » 9 sty 2019, o 17:20

Misja C
They go and put it on display, and say: they're anything but wrong.
Obrazek
31


Śnieg zaczął padać gęsty, pociemniało, Kitaro nie widział już nic dookoła prócz kręcących się białych płatków. Puścił sznurek, aby odczepić swoje sanki, ale one jak gdyby przymarzły do wielkich, mknęły jak wiatr za nimi, dalej, dalej, dalej! Kitaro krzyknął przerażony, ale nikt mu nie odpowiedział, jakby go nikt nie słyszał. Sanki pędziły ciągle, a śnieg sypał, nic już widać nie było. Chwilami uderzały się o coś gwałtownie, to znów spadały na dół, przeskakiwały jakieś nieznane przeszkody i sunęły po białej drodze w świat nieznany. Aż w końcu rozbiły się i został tu sam. Sam, póki nie zjawiła się Biała Dama.
Czarnowłosy młodzieniec kucał na ziemi, pośród tego, co miało imaginować ludziom śnieg, w cienkiej koszuli, która nie pasowała do tego zimnego krajobrazu. Wpatrywał się w Królową Śniegu tak, jak wpatrywała się każda osoba w piękny obraz, który został objawiony tylko jej. Królowa śniegu pochyliła się nad Kitaro i pocałowała go w czoło, a w tej chwili chłopiec zapomniał już o wszystkim: o rodzicach, domu, babce i Mei. Teraz nie bał się wcale pięknej pani, nie wydawała mu się straszna. Opowiadał jej, co umie, o jakich się uczył krajach i miastach, jak wybornie liczy na pamięć — a ona uśmiechała się do niego.
Wreszcie wyciągnęła do niego do niego rękę i wzleciała z nim razem wysoko, wysoko, ku ciemnym chmurom, które szarpał wiatr świszczący. Przelatywali ponad ciemnymi lasami, nad górami, morzami i lądami. Zimny wicher huczał pod nimi w przepaściach, biały śnieg połyskiwał, wyły wilki głodne, krakały stada czarnych kruków — a ponad nimi świecił jasny księżyc.
I tak płynęła długa noc zimowa, a gdy nastąpił ranek, Kitaro spał u nóg królowej śniegu, zapomniawszy niemal całkowicie o Mei.
- Opowieść, tak jak każda inna, miała swój początek i zakończenie, a w nim morał zaklęty, którym lubiła się chwalić. O Kitaro, który ułożył w końcu słowo "miłość" i nauczył się kochać i Królowej Śniegu, która została opuszczona, sama ze sobą. Rozbiła więc mroźne kryształy i by nie cierpieć już samotności, opuściła dom, który zamieszkiwała przez tyle lat. Odchodząc w zupełnie przeciwną stronę do tego, którego pokochała, by zwrócić mu jego wolność. - Słowa Ishiego potoczyły się po widowni i kiedy je zakończył, pochylił się głęboko, a kurtyna opadła. Dwójka mężczyzn zaczęła pośpiesznie rozpalać latarnie na widowni i scenie, aktorzy zbiegli się na środek, wszyscy razem. Po drugiej stronie kurtyny słychać było, jak ludzie podnoszą się i wiwatują głośno, gwiżdżą, składając żywy hołd w uznaniu dla kunsztu sztuki. Kurtyna odsłoniła się znów i pokazała wszystkich aktorów. Szczęśliwych i dumnych. Bili pokłony, w ich kierunku posypały się kwiaty.
Po zakończonym przedstawieniu Asaka została zaproszona na ucztę. Lał się alkohol, stawiano jedzenie, śpiewano i oblewano najlepsze przedstawienie tego roku, które planowano wystawić jeszcze przynajmniej sześć razy. Oczywiście - zaproponowali, żebyś znów zagrała Królową Śniegu. Kilka osób wręcz zamarudziło, żebyś nie odmawiała, bo bez ciebie to nie będzie to samo - między innymi Shiro, Mei i Chizuru. Ishi również. Każdy z aktorów dostał swoją dolę z przedstawienia, w tym i ty - pełen, brzęczący mieszek. Wyglądało na to, że będzie to kolejne miejsce, do którego będziesz mogła wrócić. Do tego świata magii, gdzie każdy mógł zostać kimś innym i nie ważne, że ludzie chłonęli te przedstawienia i wpatrywali się jak w zwierzątka na wybiegu. Ludzie to lubili, czyż nie? Rozrywkę, gdzie człowiek był na sprzedać. Wystawiali wypchane zabawki na pokaz i twierdzili, że mają przy tym sto procent racji.

Misja zakończona sukcesem ♥
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1368
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Teatr "Złoty Kos"

Postprzez Asaka » 9 sty 2019, o 21:20

Gdyby ponad tydzień temu ktoś powiedział Asace, że wystąpi w sztuce teatralnej, że zastąpi aktorkę na jednej z kluczowych ról i że będzie się przy tym świetnie bawić – roześmiałaby się tak bardzo, że chyba by pękła z tego śmiechu. Ona i teatr? …sztuka? A tfu, w życiu – i obróciłaby się, plując śliną przez lewe ramię, żeby odgonić od siebie te złe duchy, co to takie głupoty gadają. Ale teraz była tutaj, w przeddzień świąt, ubrana w bogatą suknię, umalowana. Grała. A po pokonaniu nerwów związanych z oczekiwaniem, po wejściu na scenę, po pierwszym, mocniejszym, biciu serca, wszystko poszło naturalnie. Zupełnie zignorowała tłum ludzi, tak jak ignorowała wszystkich innych na próbach. Była tylko ona, scena, którą odgrywali, drugi aktor i gra sobą. Ciałem, spojrzeniem, słowem.
To, na pewien sposób, było wyzwalające. Wejście w skórę kogoś innego, udawanie, że jest się kimś innym – nie tylko ze statusu społecznego, bo z bękarta stała się Królową, ale z charakteru, doświadczenia, celu w życiu, emocji i uczuć. Asaka nie spodziewała się, że to wszystko sprawi jej taką radość, a pieniądze, które jej obiecano na koniec, w tym jednym wypadku okazały się tylko dodatkiem. Dziwne, prawda?
Na koniec przedstawienia wyszła wraz z resztą aktorów na scenę, by kurtyna, odsłaniając się, mogła pokazać ich wszystkich w komplecie raz jeszcze – kłaniających się. Szczęśliwych. Dumnych, że wszystko się udało i że wszystko wyszło, a widownia jest zadowolona. Po wszystkim Asaka dała się namówić na pójście na ucztę z resztą kompanii. Śmiechów nie było końca, tak jak i alkoholu i jedzenia. Była to też świetna okazja by poznać się lepiej, z innej strony niż podczas wspólnych prób, które – nie oszukujmy się, zabierały mnóstwo czasu i energii, i nie było w ich trakcie zbyt wiele czasu, by porozmawiać o rzeczach innych niż właściwa sztuka. Co do wzięcia udziału w tych kolejnych przedstawieniach sztuki – Asaka zgodziła się, o ile będzie w tym czasie w okolicy. No bo hej – dlaczego by nie? Wytłumaczyła im, że jest kunoichi na pełen etat i miała nadzieję, że do zrozumieją. Wynagrodzenie – przyjęła. A jakże! W pierwszej chwili przecież to dla niego w ogóle zgodziła się wziąć udział w tej całej „zabawie”, choć teraz dostrzegała w tym wszystkim inne wartości, a mieszek pełen ryo był tylko dodatkiem.
Impreza trwała… Długo. A z każdym kolejnym kieliszkiem humor Asaki poprawiał się jeszcze bardziej, o ile to w ogóle możliwe. Cholera, naprawdę ich polubiła. Tak bardzo, że czuła, że spotkała nowych przyjaciół. Innych, kolejnych po Shikaruiu, choć, rzecz jasna innego rodzaju. Wystarczyło po prostu… Na pewien czas wyrwać się z Daishi i… ot. Przyszedł jednak moment, w którym trzeba było się pożegnać i… Białowłosa miała choć tyle honoru, że nie wracała na czworakach. Ale i tak powrót do domu zajął jej skandalicznie dużo czasu.
Tragiczny los, okrutna śmierć w udziale im przypadła. Króla zjadł kot, pazia zjadł pies, królewnę myszka zjadła. Lecz żeby ci nie było żal, dziecino ma kochana, z cukru był król, z piernika paź, królewna z marcepana.

[z/t]
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 809
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Poprzednia strona

Powrót do Seiyama (Osada Rodu Kōseki)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość