Teatr "Złoty Kos"

Teatr "Złoty Kos"

Postprzez Shikarui » 19 gru 2018, o 22:43

Obrazek
Najpopularniejszy teatr w całych Karmazynowych Szczytach. Jeden z najlepszych w całym świecie. Przed wejściem do teatru stoją kolumny, do których przypinane są różnokolorowe szarfy, w zależności od wystawianego przedstawienia. Kolumny pooblepiane są starymi i nowymi plakatami na temat przedstawień. Wchodzi się do długiego korytarza, na którym rozwieszone są wspomnienia najlepszych przedstawień w gablotach. Dalej przejść można tylko po zakupieniu biletu. Stąd przejść można na dwie sale - największą i mniejszą, ale gdyby przejść dalej, są również przejścia na trzy inne. W teatrze często, prócz typowych przedstawień, organizowane są kabarety, koncerty i wieczorki poezji.
Jego prowadzącym jest Otoyata Ishi, mężczyzna lubiący drogie, pstrokate stroje, charyzmatyczny, bardzo inteligentny i mający niesamowite oko do ludzi. Jest bardzo otwarty. Żywo gestykuluje i ma skłonności do mówienia wierszem.
Ostatnio edytowano 9 sty 2019, o 08:17 przez Shikarui, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Teatr "Złoty Kos"

Postprzez Asaka » 24 gru 2018, o 23:48

O tak, ryo w oczach, a oczy wcale nie musiały przechodzić żadnej metamorfozy, przynajmniej nie w kwestii koloru, bo złoty kolor jako żywo mógł komuś przypominać monety w obecnym obiegu. Te same, które sobie spokojnie leżały w sakiewce dziewczyny… kobiety w zasadzie, ukrytej pod połami płaszcza.
Bella-co? Białowłosa zmarszczyła brwi i znowu nic nie rozumiejąc bez słowa patrzyła na mężczyznę i na wymowne spojrzenie rzucane kobiecie, która rozdawała ulotki. Ulotki, które topniały w oczach jak śnieg wzięty w ciepłe dłonie. W jednej chwili masz w ręce pigułę śniegu, a w drugiej woda ścieka ci po skórze chłodnym, cieniutkim strumyczkiem zimnej wody, wręcz parząc skórę. Blondynka faktycznie wyglądała tak, jakby nie do końca słuchała słów swojego… przełożonego. Robiła teraz zupełnie to samo, co robiła Asaka, a raczej jej kapryśny mózg, gdy trafiała na strasznie paplającego rozmówcę, albo kogoś, kto absolutnie ją nużył – wyłączyła się. Jednym uchem słuchała, drugim wyrzucała wszystko to, co właśnie do niej mówiono. Blondynka, nie Asaka – bo ona, choć raz, słuchała uważnie, chcąc z tych strzępków poskładać coś, co naprowadzi ją na to, czego tak kwieciście wypowiadający się mężczyzna mógłby od niej chcieć. Niestety niewiele z tego mogła wycisnąć. Bo… idealną kandydatką do czego, do pilnowania przedstawienia? A to z pewnością. Jej renoma robiła w Seiyamie swoje.
- Koseki Asaka – dziewczyna była na rodzinnych terenach, w rodzinnym mieście, nie było więc najmniejszego sensu przedstawiać się tym drugim nazwiskiem. Białowłosa ukłoniła się lekko; skoro on wyznał swoje miano i swej pomocnicy, i być może miał zostać jej tymczasowym pracodawcą, to należało i siebie należycie zaprezentować. - Ano… Przeczytałam – jeszcze raz zerknęła na ulotkę, którą wciąż trzymała w dłoni, ale nie przeczytała treści drugi raz, nie było to konieczne, i w końcu złożyła karteczkę i wsadziła ją do kieszeni.
Złotooka niespiesznie uniosła kark i na chwilę odwróciła głowę w kierunku, który wyznaczały ręce pana Otoyaty. Z tym samym zblazowanym wyrazem twarzy obserwowała nic nie znaczące malunki wychodzące dosłownie spod jego dłoni, kreślące te karmazynowe i mniej barwne szczyty gór, korony Daishi. Jego wysiłki nie były konieczne. Znała je, jeśli nie wszystkie, to znaczną ich większość – wychowała się tutaj i obeszła wraz z ojcem bądź rodzeństwem część z nich, a część samotnie. Wiedziała, że tu są, że istnieją, a jego pantomima absolutnie niczego nie zmieniła. Tak, zgodziła się iść za nim, bo nasz klient, nasz pan – tak przynajmniej mówią. Więc gdy Ishi zażyczył sobie pójście do teatru, w którym miała odbywać się ta sztuka, jakaś tam Królowa Śniegu, Asace nie pozostało nic innego, jak pójść we wskazanym kierunku. Nogi same ją prowadziły, a do tego u jej boku dreptał Otoyata, który chyba nie spieszył się z wyjaśnieniami, a białowłosa wcale go nie ponaglała. W normalnych warunkach pewnie straciłaby już cierpliwość, ale dzisiaj była wyjątkowo spokojna… To ten list od Shikaruia? Może.
W końcu jednak mężczyzna odezwał się i zaczął ten swój lament. Bogowie milczeli. Milczała też Asaka. Zachorowała główna aktorka…? Och, jak przykro – wcale nie było jej przykro, bo białowłosa miała to zwyczajnie gdzieś. To nie był nikt dla niej bliski, a przedstawienie, prócz potencjalnej pracy, też nie wzbudzało w niej żadnych specjalnych emocji, prócz „nyeeeh”.
- Przepraszam, ale chyba nie dosłyszałam – w końcu to powiedział. GDYBYPANIJĄZASTĄPIŁA. Asaka mało się nie roześmiała, ale udało jej się zachować powagę, choć oczy ją zdradzały, bo zmrużyły się, lekko rozbawione, jakby usłyszała naprawdę dobry żart. Bo owszem, dosłyszała, tyle, że było to niedorzeczne. - Jestem kunoichi, nie aktorką. Jak pan to sobie wyobraża, panie Otoyata? – co, miała paradować po scenie w jakiś śmiesznych ciuszkach? Wygłaszać kwestie? Grać? Aktorką była absolutnie, naprawdę marną. Nawet kłamstwa średnio jej wychodziły, a występowanie przed publicznością? Nie, nie, nie. Nope. - Zupełnie się na tym nie znam, nie do grania ról mnie szkolono – była nadal dość spokojna. Nie stanęła w połowie drogi, nie zaczęła się nagle wycofywać, tylko szła nadal z mężczyzną do teatru, mając nadzieję, że rzucił to tylko tak o, bo może akurat, ale tak naprawdę to wcale nie liczy na to, że jakaś kunoichi zepsuje mu przedstawienie. I że ta robota to coś innego, a nie jakieś… cholera wie co na scenie. Ugh.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 805
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Teatr "Złoty Kos"

Postprzez Shikarui » 25 gru 2018, o 16:47

Misja C
They go and put it on display, and say: they're anything but wrong.
Obrazek
9


W oczach Chizuru przebłysnął moment zrozumienia. Ten rodzaj przebłysku, w którym zrozumienie staje się minimalnie bardziej realne i możliwe do zrealizowania. To ten błysk złota albo odbicie migotliwego, mdłego świata w puchu śniegu, który otaczał was ze wszystkich stron. Cokolwiek to było, zostało uruchomione tym, że Asaka utkwiła spojrzenie w dziewuszce. Nić porozumienia została wypleciona z jej strony błyskawicznie. Uśmiechnęła się półgębkiem i zerknęła na swojego wielkiego szefa, który błyszczał jak klejnoty, co to każdy chciał je zobaczyć (bez żadnej ściemy!) i skąpać się w ich blasku. Nie musiała niczego mówić. Jej wyraz twarzy mówił jasno: "hihi, ale facet pierdoli, co nie?", tylko pewnie ubierając to zdanie w nieco ładniejsze słowa, pasujące do takiego, jakby to powiedzieć, aniołka, jak ona. Człowiek jak człowiek, nie istnieli nieskazitelni. Tak jak milczała na początku, tak i milczała teraz. Zrobiła za wami kilka kroków, aleee...
- Zostań jeszcze, porozdawaj zaproszenia. - Zgiął nadgarstek to w górę, to w dół, ni to popędzajco, ni to tak, jak odgania się niechcianego gościa w ten nienachalny, leniwy sposób. No skoro już jest, to może niech będzie, ale niech zrozumie aluzje, że lepiej, aby sobie poszedł. Zresztą nie za włóczenie za nim jej płacił. Chyba?
- Porozdaję bliżej teatru, nakieruję od razu ludzi. - Zaoferowała niewiasta i potuptała tuż za wami, nadstawiając ucha. Minimalnie bardziej ożywiona. Na jej protest zresztą mężczyzna już nie zwrócił uwagi, albo zignorował, albo uznał, że to dobry pomysł - cokolwiek się wydarzyło, następny komentarz apropo zostawania tutaj nie nadszedł.
- Właśnie o to chodzi! Zadumanym naturalnie nad twoją urodą! Piękną, mroźną - zmarnowanie jej stałoby się szkodą! - Wzniósł jedną rękę ku niebu, drugą ułożył na poziomie swojego serca. Te góry, ten błękit, przestrzeń do zdobycia i marzenia do spełnienia. Wszystko to, co znałaś i co przestało zachwycać, bo miałaś to na co dzień. Albo byłaś po prostu niewrażliwą na piękno ignorantką? Hmph. Wielu by tak powiedziało!
- To nie jest wielka rola, moja pani! Powiedziałabyś kilka słów, wykonała kilka gestów, twoje naturalne zimno, mocne spojrzenie! Nie musisz grać! Jesteś moim natural! - Rozłożył ręce, kierując znów wzrok na ciebie. - Niewielkie zmęczenie, a dobra płaca! Zechcesz może zobaczyć scenariusz? Przekonać się na własnej skórze, jak to wygląda?


Otoyata Ishi - color=#FFBFBF
Chizuru - color=#FFFFBF
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Teatr "Złoty Kos"

Postprzez Asaka » 2 sty 2019, o 20:18

Bo wielkie umysły myślą tak samo – tak przynajmniej mówią. Najwyraźniej Asaka i Chizuru miały ze sobą znacznie więcej wspólnego, niż by się na pierwszy rzut oka wydawało. To samo zblazowanie, ten sam syndrom „wyłączania” mózgu dla oszczędzania energii i miejsca, by nie zaprzątać sobie głowy głupotami. Gdyby Asaka miała możliwość komunikacji telepatycznej, to zrozumiałaby przekaz blondynki co do słowa, ale i bez tej zdolności pojęła w mig o co niebieskookiej może chodzić. Myślała dokładnie to samo. Właśnie w tej bardziej wulgarnej wersji – bo choć Asaka mogła mieć nieskazitelną buźkę i urodę, która jakąś tam sławę w Daishi też miała, to… no cóż… pyskate toto było, z niewyparzoną gębą, to i język plugawy znała i chętnie używała. Zwłaszcza w myślach. Tak jak teraz. Bo facet faktycznie – pierdolił.
Białowłosej absolutnie nie przeszkadzało, że dziewczyna od ulotek poszła za nimi i że nadstawiała uszu. Nie widziała tego, ale mogła się domyślać. Bo przez moment jej twarz mogła wyglądać na nieskalaną inteligencją, ale przecież głupia nie była. W dupie byłeś, gówno widziałeś – tak, ale przecież kunoichi też taka młodziutka i niewinna jak nieobsrana łąka nie była, prawda? Jednak na dalsze słowa mężczyzny w jej głowie pojawiały się ciągle dwa słowa. Dwa, bardzo wymowne słowa, a sama już nawet nie starała się panować nad swoją twarzą, która to wyrażała tym bardziej: co, kurwa? Jedynym komentarzem na zmarnowanie pięknej, mroźnej urody, był właśnie brak głośnego komentarza. Była za to jak otwarta księga, z której można było czytać. Słowa Otoyaty to jedno, ale jego gesty… co, …?
- Główna aktorka, która ma niewielką rolę? – aż śmiała wątpić i było to słychać w tonie złotookiej. Zgoda, może i miała tę mroźną urodę, już to słyszała w pewnej sogeńskiej karczmie, trudno było zaprzeczyć, ale żeby od razu takiemu żółtodziobowi powierzać w zastępstwie rolę głównej aktorki? Chyba, że komuś bardziej zależało na wrażeniach wizualnych niż całościowych… - Zobaczyć mogę, ale nic nie obiecuję – mruknęła pod nosem, nadal wątpiąc w te całe „kilka słów, kilka gestów”. Już ona znała takich cwaniaczków. „Mała robótka, będzie szybko!” – mhm, a potem zaiwaniaj przez pół prowincji zbierać marchew, a potem ją jeszcze przywieź z powrotem i rób za handlarza. Rzeczywiście, „mała” robótka.
Tym niemniej… słowo się rzekło. Zobaczenie tego całego scenariusza nic nie kosztowało, może to faktycznie tylko… kilka… słów. Czy tam coś. Perspektywa zapłaty była zbyt kusząca by odmówić już teraz, bez przekonania się na własne oczy jak się ma rzeczywistość i jak bardzo odbiega ona od wyobrażeń barwnego pana Ishiego. Była więc gotowa pójść za mężczyzną tam, gdzie ją zaprowadził, by mogła sobie wszystko obejrzeć i się spokojnie zastanowić czy chce się w to bawić.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 805
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Teatr "Złoty Kos"

Postprzez Shikarui » 3 sty 2019, o 09:44

Misja C
They go and put it on display, and say: they're anything but wrong.
Obrazek
11


Czytał więc z ludzi, jak czytało się z ksiąg - pięknie, szybko, szukając morału. Docierając nieubłaganie do zakończenia, przechodząc przez kolejne strony z prędkością błyskawicy, a przecież mijały tak naprawdę długie godziny. Wydawało nam się, że tak dobrze znamy drugiego człowieka, a nadal były elementy, które pomijaliśmy z powodu niecierpliwego pośpiechu. Pytając siebie: co dalej, co dalej!, gubiąc sens i istotę rzeczy. Pochowane po kieszeniach literki wypadały z nich w pędzie i sypały się na ziemię, przykrywając biały śnieg. Ile gubił Ishi? Chyba wszystko. Może nic. Nie zauważał, ignorował, nie dostrzegał, za bardzo kochał samego siebie, swoje słowa, swój świat, więc i widok przysłaniał kraniec własnego nosa w wielkości, co poza wszelakie wielkości ludzkie wyrastała. Tak było? Tak jest? Nie komentował miny Asaki i nie doczepiał się swoimi wypielęgnowanymi palcami zniechęcenia, które można było po tej mimice wywnioskować. Jeśli nosisz odpowiednią ilość literek, to nie ważne, ile ich zgubisz - zawsze zachowasz jakieś na podorędziu. Zasypie je śnieg, czy rozdepczą ludzkie buty, zawsze znajdzie się ich na tyle, by stworzyć z nich słowa, a z gotowych słów całe zdania. Pod warunkiem, że dasz sobie szansę.
- Wspaniale! - Żadnego więcej zachęcenia nie potrzebował. Żandnego fałszywego uśmiechu, zachęcającego gestu. To, co dostał, było wystarczające. - Gdyby jeszcze panienka użyczyła odrobiny mocy swojego kryształu, tak pokazowo! Byłoby idealnie! Stworzyła przed widownią kryształowy tron, godny największej z władców! - Mówić o niebie, to nie stąpać po ziemi. Frywolnie unosić się po liryce, nie zatrzymywać na oczywistych ułomnościach, które gorzką czekoladą oblewały skórę. Niewielu lubiło czyste kakao, pozbawione jakiejkolwiek słodyczy.
Dotarliście w końcu na miejsce. Teatr prezentował się bardzo okazale, ale przecież widziałaś go nie po raz pierwszy w swoim życiu. Stał tutaj od lat - zanim się urodziłaś - i będzie, kiedy już odejdziesz. O ile nie pożrą go wojny i nie rozdepczą buty. Mocne filary podtrzymywały wysunięty, spadzisty dach, typowy dla tutejszej architektury, a pod nim poprzyczepiano złoto-czerwone szarfy, których krańce powiewały pod naporem ruchu powietrza. Na tablicach wisiały plakaty przedstawiające zapowiedź spektaklu o Królowej Śniegu, na filarach zapowiedź jakiegoś pomniejszego przedstawienia, gdzieś pałętały się pozostałości po tych, które dawno minęły. W niektórych miejscach było widać, że plakaty były naklejane jedno na drugie, albo ktoś je nieumiejętnie zerwał i resztki kartki, które ostały się na kleju, szpeciły piękno budowli. Nie zauważało się tego na szczęście tak długo, jak długo nie chciało się tego widzieć. Nie chciało się przyglądać i badać ułomności czegoś, co miało być idyllą i zapraszać do zupełnie innego świata, w którym czysta, romantyczna i gorąca miłość rozpalała serca widzów. Taka bajka, w której wszystko mogło być happy endem.
- Powodzenia. - Odezwała się cicho Chizuru i zacisnęła pięść zgiętej w łokciu ręki, wykonując gest, który miał dać znać, że trzyma za ciebie kciuki, a raczej - który oznaczał, że w ciebie wierzy i tylko życzy, by wszystko poszło bardzo gładko. Jej twarz zdobił przyjemny uśmiech. Zaraz oddaliła się wzdłuż ulicy i zaczęła rozdawać ulotki osobom, które tędy przechodziły. Asaka mogła jeszcze usłyszeć jej głos. - Serdecznie zapraszamy do Złotego Kłosa na najnowsze przedstawienie! Może pani byłaby zainteresowana?
Wkroczyliście do środka i Ishi przeprowadził cię korytarzami znanymi... albo i nieznanymi. Asaka w teatrze? Hmph. To prawie jak marynarz w górach, i guess. Teatr był całkowicie pusty, jego cisza grzmiała echem w uszach, kiedy mijaliście puste korytarze, w których, jak na zewnątrz, piękniły się plakaty, tylko że te tutaj były w ramkach, przedstawiały największe przedstawienia, te najlepsze, które zasłynęły na cały świat shinobi. Może i ty sama o którymś słyszałaś. Część z bajek była potem opowiadana dzieciom na dobranoc. Wejście za kasą było zamknięte, ale Ishi posiadał klucz. W okienku nikt aktualnie nie siedział i nie sprzedawał biletów. Reszta część hali rozprowadzała na dwie różne sale - jedną większą i drugą mniejszą. Czasem, poza przedstawieniami, wystawiano tutaj również koncerty bardów i muzyków, czasem zdarzały się i liryczne wieczorki, w których poeci zabawiali gości.
- Zapraszam! - Mężczyzna otworzył drzwi do wielkiej sali, które już na klucz zamknięte nie były. Na scenie kręciło się dwóch aktorów, dwie osoby stały po bokach, coś grzebały przy dekoracjach, które teraz nie były jeszcze nawet porządnie rozstawione. Kilka osób stało przed sceną, ktoś siedział na ławach rozstawionych wokół na pięterkach, które biegły półkolem przed sceną. Dlatego też do sceny schodziło się schodami w dół.
- Czy ty sypiasz z tym nożem? - spytała z obawą dziewczyna na scenie, wpatrując się wielkimi oczyma w zbójniczkę stojącą przed nią.
- Zawsze sypiam z nożem w ręku — odparła kobieta.— Nikt nie wie, co się może zdarzyć w nocy. A teraz mi opowiedz raz jeszcze historię o małym Kitaro i o tym, jak go szukasz po szerokim świecie.
- Chciałabyś się od razu zaangażować, czy na razie jedynie poobserwować? Mógłbym ci przynieść scenariusz. - Szepnął cicho Ishi. Kilka osób obróciło się, kiedy drzwi się otworzyły, ale Ishi tylko uniósł uspokajająco dłoń. Aktorzy na scenie nawet nie drgnęli.


Otoyata Ishi - color=#FFBFBF
Chizuru - color=#FFFFBF
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Teatr "Złoty Kos"

Postprzez Asaka » 4 sty 2019, o 00:08

Ile była warta? Tyle co honor, który bardzo pokrętną definicją zagościł w jej sercu obleczonym grubym kryształem, mającym chronić ją przed całym złem tego świata – a to, że w warstwie kruszca były niewielkie prześwity pokazywała niewielu osobom? Czy tyle, za ile był w stanie sprzedać swoje usługi – swoje umiejętności walki. A teraz też swoją urodę… Bo niczym innym przecież to nie było, jak sprzedaniem swojej urody. Urody królowej zimy, alabastrowo bladej skóry, malinowych warg, delikatnych rumieńców na policzkach, złotych oczu, srebrzystobiałych prostych włosów i jakże twardego spojrzenia, które wynosiło ją w góry, a przecież nie była nikim znaczącym. Spojrzenia, przez które wiele osób sądziło, że ma do czynienia z kimś wyższych sfer. Pozory lubiły mylić. Pozory były dla bogatych, którzy mogli je kupić.
Mogłaby powiedzieć, że jej kryształ nie służy do kuglarskich sztuczek, ale… Co ją to kosztowało? Chakrę. Niebieską energię, która i tak się odnowi, a dla gawiedzi, zwykłych ludzi, mogło być to wręcz magiczne przedstawienie – gdy rubinowy kryształ niespiesznie kształtuje się na tron dla Królowej. Królowej bękartów – ale najwyraźniej Otoyata tego nie wiedział, bądź nie miało to większego znaczenia. Chakra wymienna na złotą walutę, czy nie było to tego warte? Niech będzie. Głowa obleczona w srebrzystobiałe włosy poruszyła się w twierdzącym ruchu, by dać znać mężczyźnie, że niech mu będzie. Wliczy to w swoją cenę.
Uśmiechnęła się jeszcze na odchodne do Chizuru, dziewczyna jakoś przypadła kunoichi do gustu – czy było to ewidentnie podobne podejście do niektórych ludzi, czy była to życzliwość blondynki – nie było to ważne. Ważnym było, że Asaka na swój sposób, przez tę krótką chwilę i niewiele wypowiedzianych słów polubiła niebieskooką.
Czy była kiedyś w teatrze? W środku? Nie. W życiu. Wielokrotnie widziała budynek z zewnątrz; kręciła się po Seiyamie wszędzie, zaglądając do każdego zakamarka, ale sztuka, przedstawienia… jakoś nigdy ją nie przyciągnęły. Miała ważniejsze rzeczy na głowie. Musiała nadrobić te wszystkie lata, w których nikt jej niczego nie uczył, a przecież znacznie odbiegała poziomem od pozostałych dzieciaków w osadzie. W tym złym tego słowa znaczeniu. Dlatego Asaka pracowała za dwóch, pochłonięta ambicją i chęcią, by jej ojciec dostrzegł w niej kogoś więcej niż swoją bękarcią latorośl. Praca się opłaciła, prawda? Tyle, że miała ona swoją cenę. Taką jak to: gdy weszli do budynku, złotooka rozglądała się ciekawie na wszystkie boki, chcąc zapamiętać architekturę, czy rozkład budynku. Zerkała na plakaty, chcąc dopasować uwiecznione na nich sceny do tytułów historyjek, które słuchała od Minako opowiadającej o nich małej Hotaru do snu, bądź o których czytała w zwojach z biblioteki. Czy wspominałam, że Asaka wprost uwielbiała czytać? Gdy tylko się nauczyła – trudno ją było od tego oderwać. Złotooka zerknęła za puste okienko budki na bilety w czasie, gdy Ishi otwierał zamknięte drzwi, ale natychmiast oderwała się od tego zajęcia, gdy już je otworzył i poszła dalej za nim, zerkając też na te drugiej drzwi, do których mężczyzna wcale jej nie prowadził.
A teraz… Chyba nie do końca tak wyobrażała sobie teatr. A jak miała? Głupia ignorantka. Rozszerzyła oczy ze zdumienia patrząc na przedziwny sposób, w jaki wybudowano salę, na schodki prowadzące w dół i na wywyższoną scenę. Łooooooo. W głębi serca kunoichi była prostą dziewuchą ze wsi. Tam się urodziła i taka została, choć oczywiście przystosowano ją do życia w większej osadzie i do wyrażania się lepiej niż wsiowa gawiedź. Tyle, że nadal potrafiło jej się wyrwać prostackie „ej, panie, co pan robisz?” Przez chwilę przyglądała się ławom i tym pojedynczym ludziom, którzy się tam zajmowali, a następnie zagapiła się na scenie. Znajdowali się dość daleko, a przecież… było dobrze wszystko słychać. Jednak akustyka to nie było coś, co do tej pory zaprzątało białowłosą głowę.
- Ja… Hm… Wolałabym najpierw sobie popatrzeć. I zerknąć na ten scenariusz – też wcale nie unosiła głosu, dostosowując się do warunków i do tego, że Otoyata zwrócił się do niej nieco ciszej. Już się domyśliła, że nadmierny hałas pewnie mógłby przeszkodzić aktorkom na scenie.
I po tych słowach, jeśli nikt nie nakierował jej nigdzie indziej, zeszła tych kilka pięterek niżej, by przycupnąć sobie dość nieśmiało na jednej z ławeczek i w ciszy obserwować wszystko, co działo się wokół. Zawieszanie dekoracji, stojących pod sceną ludzi, aktorów na cenie, wygłaszających swoje kwestie. Wszystko, by jakoś… wyczuć to miejsce i się w nim odnaleźć; załapać jak to wszystko ma mniej-więcej wyglądać.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 805
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Teatr "Złoty Kos"

Postprzez Shikarui » 4 sty 2019, o 12:21

Misja C
They go and put it on display, and say: they're anything but wrong.
Obrazek
13


Ishi był bogaty, więc je kupował. Nie potrzeba było znawcy, żeby to odkryć. Szaty, które nosił, nie były prostym haftem przeznaczonym dla przeciętnych zjadaczy chleba. Mokre od śniegu buty były idealnie obszyte i... a zresztą kogo to obchodzi? Asaka i tak miała dostać swoją zapłatę - to, czy pracodawca był w stanie zatrudnić jeszcze pięćdziesiąt takich jak ona, czy stać go było ledwo co po zatrudnieniu na kawał chleba, to inna brożka. Jak na przedstawienie oferował horrendalne pieniądze. Za pięćset ryo ninja wyruszali na misję, kładąc swoje życie na szali. I często nie wracali. Nigdy też nie mieli okazji posmakować złota, które na nich czekało, bo nie wywiązali się ze swojego zadania. Bo po czym się poznawało tych bogatych? Po wyniosłości, na którą mogli sobie pozwolić? Ci na dnie również potrafili nosić wysoko głowy - zadzierali nosa ponad rynny domów, które odprowadzały deszczówkę do rowów, które spływały wraz z nieczystościami. Tym właśnie różnili się ci, dla których proste plecy i mocne spojrzenie było naturalne, od tych, którzy urodzeni zostali po to, by trzymać głowę mocno przy ziemi, a nie marzyć o niebie dla nich niedostępnym.
Dla niektórych byłoby to poniżenie - sprzedać siebie, swoją urodę. Sprzedać błękit chakry tylko po to, by wystawić je na widok publiki, dla uciechy tłustej, śliniącej się gawiedzi. Możesz powiedzieć, że wszyscy ninja szanowali swoje zdolności? Nie. Ich zdolności były sposobem na zarabianie ryo i przeżycie. Zwykli najemnicy, jedni służyli własnemu rodowi, innych miotało po świecie, ale konsensus był wciąż ten sam. Dla niektórych wyróżnieniem byłoby, że ktoś docenił ich talent na tyle, że zapragnął go pokazać ludziom i nie skrywać talentu przed światem, który powinien go zobaczyć. Ile głów - tyle punktów widzenia. Ile ław w teatrze - tyle kątów, pod którymi oglądało się aktorów. Ich miny, gesty i stroje. Aktualnie dwie aktorki nie posiadały żadnych strojów "wystawnych". Były ubrane w proste, robocze wręcz ciuchy, które nie krępowały ich ruchów, ale tego się nawet nie dostrzegało na pierwszy rzut oka. One dwie - wyrwane zupełnie z bajki. Inny świat, który został tutaj wetknięty jak lustro, odbicie rzeczywistości, której nie można dotknąć, jawiło się w tym srebrzystym polu. Pomimo tego, że przed sceną siedzieli inni aktorzy, coś do siebie szeptali, coś gadali przyciszonymi głosami, ale słyszałaś tylko szmer, żadnych konkretów, pomimo że Ishi zszedł na dół i zaczął się kręcić i mimo mężczyzny, który przenosił dekoracje i jakieś pierdolniki za ich plecami, kręcił się po bokach, nawet na moment nie wyrwały się z historii, którą budowały. Miałaś ze swojego punktu idealny widok na wszystko. Mogłaś się tylko upewnić, że w to miejsce zainwestowano naprawdę dużo pieniędzy. Pozwolono mu zakwitnąć i dbano o to, by raz zakwitnięty kwiat nie obumarł i nie został zniszczony. Ławy nosiły ślady użytkowania, jasne, miękkie siedzenie było już nieco starte od ilości tyłków, która się tutaj usadzała, oparcia nosiły drobne rysy, ale tego się nie zauważało od razu. Często nie zauważało się wcale.
Ishi wrócił po chwili ze scenariuszem i wręczył go w twoje ręce, siadając obok, by samemu obserwować podróż głównej bohaterki przez świat, która to odbywała się tylko na tej jednej scenie. Aktorzy wymieniali się na tej scenie gładko i równie gładko wchodzili w swoje role.
- Przedstawienie nie jest długie, a ty pojawiasz się tylko w dwóch scenach. - Przerzucił kilka kartek, by ci pokazać. - Znasz tę bajkę? - Spojrzał na twoją twarz kontrolnie. Nie było ciężko zauważyć, że to miejsce zadziało na ciebie jak niewypowiedziany czar. Bo po co go wypowiadać, gdy możesz go doświadczyć na własnej skórze. - Tutaj pojawia się główny bohater, Kitaro. Królowa Śniegu przybywa, żeby go zabrać. Potem pojawiasz się pod koniec, kiedy główna bohaterka, Mei, przybywa po Kitaro, żeby go uwolnić od Królowej Śniegu, która zakochała się w chłopcu zimnym jak jej lód, nie znającym słowa "miłość". - Przewertował kolejne kartki, ale to już od końca, by wskazać ci strony, zagiął nawet rogi, żeby łatwiej ci je było odnaleźć.
Całość była rzeczywiście prosta. W pierwszej scenie, w której Królowa Lodu miała się pojawić, wypowiadała jedynie dwa zdania. "Zimno ci?", a potem "Zabiorę cię do mojego Królestwa, w którym nigdy już nie zmarzniesz". W ostatniej scenie: "Jeśli zdołasz ułożyć ten wyraz, będziesz wolny." I to wszystko.
- Jak widzisz, słów jest niewiele, ale za to Królowa Śniegu dość długo się w tych scenach pokazuje. Zastanawiałem się, co zmienić w ostatniej scenie. Bajka kończy się na tym, że Mei zabiera Kitaro do domu i są szczęśliwi, ale... co z Królową Śniegu zakochaną w chłopaku, który w końcu ułożył z lodu słowo "miłość"? Ciągle mi czegoś brakuje w tym akcie i nie mogę tego znaleźć.


Otoyata Ishi - color=#FFBFBF
Chizuru - color=#FFFFBF
Mei
Miko
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Teatr "Złoty Kos"

Postprzez Asaka » 5 sty 2019, o 00:06

Tak, pewnie dla panisk byłoby poniżające sprzedawać swoją urodę, czy zdolności wynikające z podążania ścieżką ninpo. Uwłaczające, niegodne… Ale nie dla Asaki, dla której wszystko co miała, było sposobem na przeżycie. No, prawie wszystko. Nie zrobiłaby dla pieniędzy absolutnie wszystkiego, były sprawy i rzeczy, które nie były tego warte i których dotykać się nie chciała, ale tutaj, dzisiaj – to nie była jedna z tych rzeczy. Co złego było w użyczeniu swojej twarzy, którą wcale nie trzeba było wielce charakteryzować, czy zdolności, by pokazać coś nieszkodliwego i sprawić radość innym? Nic. Nic. A przecież nadal się nie zgodziła. Choć teraz, gdy tak siedziała sobie i po prostu się rozglądała, chcąc wczuć się w sytuację i w to, co miałoby do niej należeć. Ewentualnie.
Asaka poklepała złożony wachlarz, który siadając ściągnęła z pleców i postawiła obok, tak by dodać sobie otuchy. A przecież nie była strachliwa. Tylko skąd miała wiedzieć, czy zaraz nie zacznie się denerwować mówiąc do tłumów? Albo chociaż przed tymi wszystkimi ludźmi, którzy się znali na robocie, a ona…? A ona potrafiła czytać. I zapamiętywać. Nie mogłoby być tak źle, prawda? Teraz tylko zobaczyć, czy Ishi nie ściemniał z tym, że nie ma dużo do gadania i…
Nie kłamał. Asaka dokładnie przejrzała sobie plik kartek, które wręczył jej mężczyzna i oprócz tych dwóch, zaznaczonych scen, nie było nic więcej. Para z płuc, dziewczyna poczuła ulgę, że nie jest tak źle jak mogło być. A to znaczy, że… Że chwilę mogła się pomęczyć i zarobić. A kto wie? Może jej się spodoba, jedno niewinne doświadczenie, o którym będzie mogła opowiadać na starość, o ile w ogóle czekała ją jakaś starość.
- Znam. Mama mi ją opowiadała – i to nie Minako, a Himeko. Opowieść o złej królowej lodu i o chłopcu, który w jej imieniu robił okropne rzeczy. To tutaj musiało być jakąś przepisaną historią, by motyw został zachowany, ale cała otoczka i szczegóły nabrały innego wyrazu.
Trzy zdania. Trzy zdania, nic więcej. Asaka już wiedziała, że całą grą będzie jej ciało. Postawa. Wyraz twarzy. Spojrzenie. Wystarczyło tylko to poczuć, a reszta… Powinna sama popłynąć, prawda? Poczuć, że ktoś jest ważniejszy, niż zwykły człowiek. Wyobrazić to sobie – by jej ciało, nieco oszukane, zareagowało odpowiednio. Zbyt prosta na udawanie, zbyt szczera na kłamstwa. Nawet o czymś, co nie istniało. Ale wyobrazić sobie nie było tak trudno, prawda? Chłopiec zimny jak lód. Ech. Asaka przerzuciła kartki jeszcze kilka razy, myśląc przy tym dość intensywnie. Słuchała, co mówił do niej siedzący obok mężczyzna, tak zachwycający się jej mroźną urodą, ale co ona mogła? Była tylko kunoichi, a nie pisarką powieści czy scenariuszy do przedstawień.
- Nie wiem. Serce Królowej Śniegu topnieje z tęsknoty za ukochanym, który jest daleko? Bo wie, że jest przy innej i już nigdy z nią? I odchodzi, a do krainy przychodzi wiosna? – palnęła bez sensu pierwsze co jej przyszło do głowy, gdy już nie było sensu przewracać kartek w te i we w te. Bajka, nie? A ona bajkopisarką nie była.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 805
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Teatr "Złoty Kos"

Postprzez Shikarui » 5 sty 2019, o 12:20

Misja C
They go and put it on display, and say: they're anything but wrong.
Obrazek
15


Pracodawca miał czas. Siedział tutaj wyluzowany, spokojny, pan na swoich włościach. Nie musiały w każdym kącie stać jego pamiątki, by mieć stu procentową pewność, że całe to miejsce jest jego. Od korytarza, którym się tutaj wchodziło, po te siedziska, które, koniec końców, były całkiem wygodne pomimo swojej prostoty. W końcu plebsu nie było stać na takie wygórowane rozrywki. Prości wieśniacy chodzili raczej na przedstawienia uliczne, czekali na festyny, albo na przyjezdny cyrk, który ich zabawi, a nie zbliżali się do bram, które miały zdecydowanie za wysokie progi na ich nogi. Mogliby się potknąć i wybić zęby, na co to komu? Dentysta również tani nie był.
Oczy Ishidy wetknięte były w przedstawienie. Zmiana następnego aktu nie przeszła już tak płynnie, ktoś o coś zapytał, główna aktorka się zirytowała, zeszła ze sceny do reszty, która się nad czymś pochyliła, żywo dyskutując.
- Na bogów, nic się nie zmieniło! Wracamy do sceny! - Machnęła żywo ręką i wdrapała się z powrotem na drewniane podwyższenie, wyszurane od wielu lat przechadzania się po nim w tę i z powrotem. Tym nie mniej to nie na tym, co tam się działo, skupione w pełni były jego myśli. Zerknął w końcu na twoje dłonie przesuwające kartki, jakbyś chciała się upewnić, że to żadna ściema, nie ma kruczków, nie ma jakichś dopisków, że tu i tu ma być jeszcze milion innych zdań. Rola bardzo krótka, ale wcale nie taka prosta przez to, ile miała słów. I chociaż pojawiała się w dwóch aktach - była kluczowa. Opowieść w końcu snuła się właśnie wokół niej i dwójki ludzi, którzy próbowali się odnaleźć. Przedstawiona na tych kartach historia była o wiele brutalniejsza, mocniejsza. Bo nie była tak dosłownie bajką. To nie maleńka dziewczynka i nie maleńki chłopiec próbowali się odnaleźć. To dorośli ludzie, nawet jeśli Mei nadal przedstawiona była jako niewinna i szczera dusza, która jedynie pragnęła odnaleźć ukochanego. W końcu Otoyata pstryknął palcami, nachylając się do przodu, w jego oczach pojawił się błysk.

- G e n i a l n e. - Wyszeptał niemal z nabożną czcią. Prosta kunocihi przyniosła ze sobą proste rozwiązanie. Właśnie takie, jakiego potrzebował. Czasem potrzebne było właśnie to - całkowicie nowe i świeże spojrzenie na sprawę kogoś, kto nie był skażony tematem i nie plątał się w nim. Ishi dobrze wiedział, co robi, prosząc właśnie Asakę o wypowiedzenie się. W końcu zdawał sobie sprawę z tego, że jest wojowniczką, nie artystką sceniczną. I właśnie dlatego też tak idealnie mu pasowała do roli. - Tego potrzebowałem! - Wstał i klasnął cicho w dłonie. - Wspaniale! Pójdę napisać więc zakończenie! Jak będziesz gotowa, pozwól do nas do przodu. - Nachylił się elegancko i żwawo powędrował w dół, do aktorów. - Mei, Mei, nie gorączkuj się tak! Wszystko wychodzi doskonale! - Poruszył rękoma w zaganiający do pracy sposób i usiadł do stolika, który został tu przewleczony, przy którym siedziała reszta... ekipy. W tym i niektórych aktorów. Zagonił kogoś, żeby mu podali atrament i kartkę.
- Ishi! Nie drażnij golema! - Podparła się pod boki, stojąc na tej scenie. Gdyby nie to, że rozbawienie wdarło się do jej wnętrza, sama mogłaby teraz przypominać taką królową śniegu. Tylko że miała za delikatną urodę. Samo spojrzenie nie było przecież wszystkim. Zaraz ten wzrok wyłagodniał.
- Możemy już wrócić do prób? Nie mam, kurwa, całego dnia.
I rzeczywiście - wrócili do prób.


Otoyata Ishi - color=#FFBFBF
Chizuru - color=#FFFFBF
Mei
Miko
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Teatr "Złoty Kos"

Postprzez Asaka » 5 sty 2019, o 19:05

Wszystko było tutaj dla niej nowe, a kiedyś śmiało byłaby gotowa powiedzieć, że nic w Seiyamie już nie da rady jej zaskoczyć, bo wszystko zna. Błąd. Na szczęście spokorniała trochę i teraz nie musiała się korzyć przed innymi, czy pluć sobie w twarz, że jednak się pomyliła. Myliła się zresztą dość często, ale robiła co mogła, bo cóż innego miała?
Trudno było jej się teraz skupić na jednej rzeczy – zresztą no swoją porcję scenariusza już ogarnęła. Treściowo nic skomplikowanego, nie było sensu się ciągle gapić na równe literki pokrywające arkusze papieru. Jej myśli krążyły wokół wykonania tego, co na papier zostało przelane, ale… ach. Wielkim taktykiem to ona nie była, choć podczas walki musiała przewidywać posunięcia wroga zawczasu, żeby jakoś zniwelować minusy swojego wolnego reberu. Ale to było podczas walki, na żywo, a nie przed nią. Plany przed i tak nigdy nie wypalały, nie wszystko dało się przewidzieć. Zawsze szła na żywioł. Tutaj miała zrobić inaczej…? Już wiedziała, że niewiele z tego wyjdzie, że po prostu będzie musiała spróbować i się zobaczy, bo siedzenie i kombinowanie zaprowadzi ją co najwyżej do domu, albo… trochę dalej. Chłonęła jednak sytuację na scenie, chcąc jak najlepiej poznać to, co się podczas takich prób robi i jak to wszystko wygląda. Zamieszanie, rzecz jasna, skutecznie odwróciło jej uwagę od papierzysk.
- Naprawdę? – w jej głosie słychać było zdumienie, bo… zdumiona była. Powiedziała pierwsze, co przyszło jej do głowy, i była wręcz pewna, że było to coś tam absurdalnie sztampowego, że zostało odrzucone już na początku. A może było wręcz tak sztampowe, że nikt nie wziął tego pod uwagę? - No cóż, cieszę się, że mogłam pomóc.
Białowłosa nie zastanawiała się nad tym dłużej, po prostu była zaskoczona, że jej głupi pomysł okazał się… nie taki głupi. Powędrowała za nim spojrzeniem, gdy wstawał i odprowadziła go tak do reszty aktorów, w odpowiedzi kiwając głową. Chwilę patrzyła, jak Ishi robi małe zamieszanie, po czym wróciła wzrokiem do sceny. I do swoich myśli. Jeszcze ze dwa razy przemyślała sprawę tej swojej małej-wielkiej rolki i zostawiwszy wachlarz przy ławeczce wstała i powędrowała na dół, do zbieraniny ekipy i ciągle zmieniających się na scenie aktorów.
Dziewczyna ukłoniła się lekko, gdy już znalazła się w grupie.
- Nazywam się Koseki Asaka. Pan Otoyata zatrudnił mnie, żebym kogoś zastąpiła – ach, pewnie już to wszystko wiedzieli, choć mogła tylko zgadywać, nie słyszała większości przyciszonych rozmów spod sceny. Zresztą grzeczność nakazywała się przedstawić.
Przyszła bo była gotowa. Przynajmniej mentalnie. Więcej na siedząco na pewno nie osiągnie. A tak…? Niech się dzieje wola Nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba.
- Co mam robić? - stać i patrzeć? Czekać na swoją kolej? Grać? Otoyata chciał, by „wyczarowała” podczas przedstawienia tron; czy chciał więc zobaczyć wcześniej do czego jest zdolna?
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 805
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Teatr "Złoty Kos"

Postprzez Shikarui » 5 sty 2019, o 21:35

Misja C
They go and put it on display, and say: they're anything but wrong.
Obrazek
17


- Naprawdę. - Potwierdził z całą stanowczością, uśmiechając się w twoim kierunku wesoło. Pewność siebie nawet na moment go nie opuszczała, ale to nie był ten rodzaj buńczucznej arogancji, od której nóż w kieszeni się otwiera i chce się cwaniacki uśmieszek zetrzeć z twarzy ignoranta. Cały świat mógł być jego teatrem, a ludzie w nim aktorami, którym pisał kolejne scenariusze. Co więc działo się, kiedy mistrz lalek zaczynał działać na swoim terenie?
Aktorzy nawet nie zdążyli dobrze wrócić na scenę i zacząć grać na nowo, kiedy przemieliłaś po raz wtóry wszystkie za i przeciw, lawirujące wokół pytania, czy aby na pewno chcesz tutaj zostać i wskakiwać potem na scenę, żeby wszyscy wokół się na ciebie gapili. I wokół poszukiwania odpowiedzi, jak zagrać to wszystko tak, żeby wyszło jak najbardziej realnie. Mei już się wdrapała na deski teatru, poprawiając swoją "roboczą" sukienkę. Zaklaskała w ręce.
- Scena z Hyuanką i Hanamką. - Obwieściła, jakby to ona dowodziła tym wszystkim, a nie Ishi. Z tym, że Ishi aktualnie był zajęty skrobaniem czegoś. Akurat ty wiedziałaś, czego - nowego zakończenia, które miało zostać dodane i być koroną całego przedstawienia. I powodzenie tego miało zależeć właśnie od ciebie. Otoyata kompletnie się wyłączył, nie zwracał najmniejszej wagi na otoczenie. Dopiero na dźwięk twojego głosu po chwili uniósł głowę, zaciekawiony.
Aktorzy przez pierwszy moment spoglądali na ciebie z typowym brakiem inteligencji na twarzy, ale to był krótki moment. Nie gapili się też wszyscy. Kobieta, która odgrywała bandytę, powitała cię krótkim "siema", a zaraz za nią przyszli i inni. Nie żeby to było specjalnie przyjemne i wylewne powitanie, ale i nie było zimne i suche.
- Uff, już się bałam, że nie znajdziemy naszej Królowej! - Odetchnęła i... chciała przez moment zejść, ale zawahała się na krańcu podestu. Wchodzenie na niego było wrzodem na dupsku dla niej, więc zamiast złazić, usiadła na krańcu i wyciągnęła nogi, przeciągając się również. - Dobra, przerwaaa! - Zakrzyknęła, przechylając się nieco w tył. Większość ludzi przyjęła ją z wielką ulgą. Dwójka chłopów, co ustawiała i coś naprawiała na scenie, cokolwiek tam grzebali, odłożyli swoje narzędzia i weszła za scenę. Prawdopodobnie było tam jakieś przejście. Dokądś. Kilku aktorów ze sceny również się wdrapała i zniknęła za rogiem. Ishi nadal pisał. Mei machnęła na ciebie dłonią zachęcająco. - Grałaś już kiedyś na scenie? Widziałaś już scenariusz? - Zapytała. Przyjrzała ci się uważnie, ale nie oceniająco. Raczej z ciekawością.


Otoyata Ishi - color=#FFBFBF
Chizuru - color=#FFFFBF
Mei
Miko
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Teatr "Złoty Kos"

Postprzez Asaka » 6 sty 2019, o 01:59

Wciąż spięte włosy, w warkocze biegnące od skroni i kok na karku, nie prezentowały długości, jaką osiągały i wyglądały teraz dość schludnie oraz dość niepozornie, przy okazji nie lecąc bez sensu na twarz i złote oczy. Każdy mógł więc dokładnie sobie obejrzeć urodę dziewczyny i tutaj… Chyba naprawdę nie można było pomylić za kogo została zatrudniona. Ot, pewnie wszyscy wiedzieli, że tamta aktorka zachorowała, ale nawet gdyby ktoś nie wiedział, to wszelkie wątpliwości powinny zostać rozwiane w momencie, gdy tylko spojrzało się na pannę Mori. Chłodna, surowa wręcz uroda, wcale nie delikatna i rozmemłana; nie wyglądała jak większość dziewuszek. Jej dość ostre rysy twarzy nie były do podrobienia, a jednak pomimo ich nie można było powiedzieć, by była brzydka. Przeciwnie.
Widziała, że Ishi skrobie zawzięcie po scenariuszu i tak – wiedziała dokładnie co takiego. Widać, że dla mężczyzny to przedstawienie to życie, autentycznie był zmartwiony brakiem dobrego zakończenia, a gdy podsunęła mu swój pomysł, to rozpromienił się nie na żarty. I będąc pod natchnieniem popędził dopisać wszystko jak trzeba. Uśmiechnęła się pod nosem, widząc, że Otoyata był w szale pisania, chociaż podniósł na chwilę głowę, gdy ruszyła swoje szlachetne cztery litery do reszty zbieraniny.
Typowy brak inteligencji nie zraził Asakę – sama patrzyła mniej-więcej tak samo na Ishiego, gdy zaczął te swoje wywody o muzie i niedyskretne obczajanko na rynku osady. Nie straciła więc rezonu, gdy tak szybko omiotła wzrokiem twarze najbliżej znajdujących się osób. Gdy więc jedna z głównych aktorek się odezwała, niewysoka kunoichi zadarła nieco głowę do góry, by spojrzeć na siedzącą na krańcu sceny kobietę, która tutaj wszystkimi dyrygowała. I najwyraźniej nikt nie miał z tym problemu. Asaka też nie miała – ogólnie była tutaj najbardziej oderwanym od rzeczywistości elementem, a nie była też złą baletnicą, której przeszkadzałby rąbek u spódnicy. Zamierzała się dostosować i nie kręcić nosem, skoro mieli jej nieźle zapłacić za ten niewielki wysiłek i brak ryzyka. To znaczy zawsze mogła się potknąć, wyrżnąć na głupi ryj i zabić (zwłaszcza z jej niezbornością ruchową, która lubiła dać o sobie znać w najmniej oczekiwanym momencie), ale generalnie nie przewidywała takiego scenariusza. Podczas walki? Mogły się zdarzyć różne rzeczy.
Tuta nie było walki jako takiej.
- Skąd, w życiu. Nie miałam nigdy czasu ani okazji na takie rzeczy – płaszcz też robił swoje, bo ukrywał lekko wyrzeźbione mięśnie czy drobne blizny pokrywające ręce czy nogi, skutecznie oddalając pierwsze wrażenie krzyczące o tym, że to kunoichi. I gdyby nie nazwisko... Asaka przez chwilę zezowała na przejście za sceną, które prowadziło nie wiadomo gdzie, a w którym znikali ludzie, ale szybko straciła tym zainteresowanie i postanowiła odpowiedzieć na dalsze pytania. - Scenariusz widziałam. Wiem, że Królowa Śniegu pojawia się w dwóch scenach i nie mówi za dużo. Pan Ishi chciał, żebym zrobiła mały pokaz dla publiczności i stworzyła tron – tutaj mogła wzruszyć ramionami, bo to nic takiego, ale nie zrobiła tego. Patrzyła za to wyczekująco na Mei, nie chcąc się nigdzie sama wychylać. Bo… zwyczajnie nie wiedziała, co ma robić.
Zagubiona Sierotka Marysia.
To babcia opowiadała jej tę bajkę. I jeszcze o Lisku Chytrusku. Teraz to ona była takim liskiem, który był tutaj tylko dla pieniędzy. I znała też jeszcze jednego takiego liska.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 805
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Teatr "Złoty Kos"

Postprzez Shikarui » 6 sty 2019, o 10:22

Misja C
They go and put it on display, and say: they're anything but wrong.
Obrazek
19


- Łe, nie przejmuj się, to jak z pływaniem, kiedy cię wyrzucą na środek jeziora. Po prostu płyniesz. - Jeden z aktorów zajrzał do swojej kanapki, którą właśnie opędzlowywał na jednej z ławeczek, nie zamierzając się ruszyć na zapowiedzianą przerwę. Uśmiechnął się półgębkiem do swojego własnego żarciku. Młoda kobieta, która siedziała obok niego, szturchnęła go łokciem i z równym rozbawieniem zmierzyła go spojrzeniem. Mężczyzna był przystojny. Albo dbał o figurę, albo uprawiał jakiś sport, bo był dobrze zbudowany. Czarne, krótkie, rozsypujące się na wszystkie strony świata włosy i czarne oczy wyglądały, jakby został rodem wyrwany z Sogen, zwłaszcza dodając jego dość bladą karnacje, która dodawała mu kruczego uroku. Kogoś z innej bajki.
- Ej, ej... ja tu jem, padalcu. - Kobieta siedząca obok uśmiechała się promiennie. Miała miedziane, piękne włosy, które wiły się na jej plecach i chabrowe, inteligentne oczy, w których aktualnie widać było minimalną naganę.
- Nie przejmuj się nim, on tak zawsze. - Odezwała się w twoim kierunku.
Mei skinęła głową, biorąc twoją odpowiedź bardzo na poważnie i tylko spojrzała na dwójkę, która się odezwała, machając na nich ręką w taki sam sposób, w jaki odgania się upierdliwego komara, który przed momentem wyżłopał kawałek naszej krwi i teraz popierdala wokół bardzo z siebie zadowolony. Głównodowodząca tej ferajny przyjrzała ci się znowu, badając twoją twarz i próbując zbadać ciało, ale płaszcz sporo zasłaniał. Niemal wszystko.
- Dobra, to wskakuj. - Machnęła lekko głową w twoim kierunku i sama stanęła na scenie, wygładzając spódnicę i otrzepując jej tył.
- Fajtooo!
- Shiro!
- No co, próbuję pomóc!
Mei uśmiechnęła się pod nosem i pokręciła głową, przymknąwszy na moment oczy, słysząc tą wymianę zdań. Rudzielec niemal siłą wcisnął tą kanapkę w gębę czarnowłosego, żeby już się naprawdę przymknął i zajął czymś pożytecznym. Na przykład - nie przeszkadzaniem.
- Nie przejmuj się tym, co będzie. Jak zagrasz, tak zagrasz. Ignoruj całkowicie ludzi na scenie. Skup się wyłącznie na obecnej scenie, aktorach, otoczeniu. Każdy z nas ma w sumie swoje własne rady na granie, ale... masz trochę wyobraźni? Bo ja po prostu, patrząc na aktorów, wyobrażam sobie ludzi, wobec których czuję określone emocje, które muszę zagrać. Kiedy mam grać miłość, wyobrażam sobie mojego męża. Kiedy odgrywam gniew, wyobrażam sobie ludzi, którzy mnie zdenerwowali. Taki mały cuś. No i pomaga zapomnieć czasami, że to rzeczywiście scena. - Uśmiechnęła się. - Sama twoja uroda i postawa odegra wszystko za ciebie. Swoją drogą dość szalone, że nigdy nie grając postanowiłaś się rzucić na tak wielkie przedstawienie. Ja bym się bała. Podziwiam odwagę.


Otoyata Ishi - color=#FFBFBF
Chizuru - color=#FFFFBF
Mei
Miko
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Teatr "Złoty Kos"

Postprzez Asaka » 6 sty 2019, o 16:28

- Kiedy mnie wyrzucą na środek jeziora, to stoję na wodzie – pływać? Umiała pływać, nauczyła się jako dziecko w czasie, gdy nie potrafiła nawet przeliterować słowa „chakra”.
Teraz właściwie to rzadko pływała, jakoś nigdy nie było na to czasu, a podczas misji ostatnie czego się chciało, to mieć mokre ciuchy. Chakra w stopy i po wodzie, tak to wyglądało. Pyskula nie mogła się powstrzymać, by na głupią odzywkę odpowiedzieć na tym samym poziomie. „Po prostu płyniesz” – tu nie było dokąd płynąć, ale zrozumiała aluzję doskonale. Właśnie dlatego uznała, że dość już tego siedzenia na ławeczce i rozmyślania, bo była kobietą czynu, a nie kobietą myśli. Przez chwilę przyglądała się rozbawionemu czarnowłosemu i kobiecie, która siedziała obok niego i uśmiechnęła się pod nosem, słysząc tę wymianę zdań. Oboje nie wyglądali jak osoby pochodzące z Daishi, choć kto to wie? Przecież ona sama wyglądała, jakby przypłynęła tu z Hyuo, a nigdy nawet jej noga tam nie postała. Noga jej ojca też nie. Machnęła więc do miedzianowłosej ręką, dając znać, że się nie przejęła tą gadaniną i przeniosła swoją uwagę na Mei, która też robiła teraz obczajkę, choć zdecydowanie mniej nachalną niż Ishi.
Parsknęła cicho pod nosem słysząc zawołanie do walki i już miała wejść na schodki prowadzące na scenę, ale jednak uznała, że pora pozbyć się tego futra, bo jeszcze trochę i się tu ugotuje.
- Chwilka – mruknęła i rozpięła płaszcz, który zaraz ściągnęła i położyła na którejś z ławeczek. Rękawiczki też ściągnęła.
Ubrana była standardowo dla siebie – to jest w wysokie, sznurowane, ciepłe buty i przylegające spodnie w nie wpuszczone. Koszulę z długim rękawem i sznurowaną kamizelkę ją podtrzymującą, by nic jej bez sensu nie majtało. Gruby pas, z doczepioną do niego torbą na pośladku, kaburę na broń na lewym udzie… Nie spodziewała się, że trafi do teatru. Liczyła, że trafi jej się jakaś standardowa robota, nie zastępowanie chorej aktorki. Mogła się wydawać malutka i kruchutka, ale ten, kto miał okazję zetrzeć się z jej charakterkiem i pięścią, prędko zmieniał zdanie. Zaraz też wdrapała się na scenę, skąd rozejrzała się po widowni, przyzwyczajając się do wysokości i nowej perspektywy.
- Myślałam jak to ugryźć i uznałam, że pójdę na żywioł. Wyobrażenie sobie znanych osób i uczuć też wydawało mi się najsensowniejsze – odpowiedziała po chwili, gdy Mei już powiedziała swoje, potwierdzając tylko to, o czym sama zdążyła już pomyśleć. Ale to dobrze, dobrze… - W moim zawodzie nie ma miejsca na strach – był, ale głęboko w sercu. Jednak na paraliżujący strach nie było miejsca. On zatruwał, nie pozwalając zrobić to, co było konieczne i niezbędne. A scena? To było wyzwanie, coś innego. W dodatku dobrze płatne. - Uznałam, że nic nie szkodzi spróbować. Nie wydaje mi się to takie trudne. Ale nie wiem. Zobaczymy, prawda? – nie wiedziała tez, czy nie złapie ją trema. Stała tutaj, wśród obcych, choć dość życzliwych ludzi i czuła lekkie zdenerwowanie, wynikające z tego, że robiła coś, o czym nie miała bladego pojęcia, ale trema przed odezwaniem się? Przed przemawianiem przed nieznajomymi…? Sądziła, że może ją to tknąć, ale nie obeszło ją to wcale. Choć kto wie co będzie na właściwym przedstawieniu…?
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 805
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Teatr "Złoty Kos"

Postprzez Shikarui » 7 sty 2019, o 09:56

Misja C
They go and put it on display, and say: they're anything but wrong.
Obrazek
21


Czarnowłosy chłopak uniósł wysoko brwi i pewnie nawet chciał coś odpyskować, ale buzię miał zapchaną kanapką, więc sobie darował. Siedząca obok niego dziewczyna ci tego darowała. Riposta była na tyle trafna i inteligentna, że przykuła jego uwagę, ale tylko na drobną chwilę, zanim nie skupił się znów na swojej towarzyszce, która coś zaczęła do niego mówić. Pokiwał w jej kierunku głową. Asaka zaś miała swoją rozmówczynię przed sobą, na scenie. W tym miejscu, na którym stała nogami, tylko gdzie iść? Wywieźli na środek oceanu, z torbą na głowie, wyrzucili za burtę, a wokół ni kawałka lądu. Czymkolwiek była łódź, którą cię przywleczono, dawno odpłynęła. Jedynym plusem było to, że nie zostawili jej tutaj całkowicie samej. Dostała swojego anioła stróża, który nie był ani aniołem, ani stróżem - taki niecny podrabianiec. Na pewno za to był osobą rzeczową, która nie zamierzała się cackać, pobłażać, ale i posiadała dużą dozę wyrozumiałości dla kogoś, kto na takie wody rzucony jeszcze nie został. Nie potrafił więc i po nich chodzić.
Mei wyciągnęła dłoń, żeby odebrać od ciebie płaszcz i skinęła głową, przyglądając się twojej sylwetce. Zbyt mało nieskazitelnej jak na to, czego oczekiwali od królowej śniegu, ale podobno darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda. Więc i ona tego nie robiła. Nie było widać nawet najmniejszego skrzywienia na jej gładkiej, pozbawionej skaz twarzy, że coś jest nie tak.
- Umalujemy cię odpowiednio, ubierzemy... Będziesz musiała pójść z kreacją Królowej Lodu do krawca, musi przeszyć ją na twoje rozmiary. Może nawet ją trochę zmienimy... - Powiedziała bardziej do samej siebie, niż do stojącej przed nią Koseki. - Największym twoim wrogiem będzie i tak trema. - Zauważyła. - Shiro będzie grał główną rolę Kitaro. Jeśli cię to pocieszy, on i Yuki - tutaj wskazała skinieniem na tę dwójkę, z którą miałaś okazję zamienić kilka słów - są również shinobi. Shiro czasami przychodzi do nas grać, bo to lubi. Więc jakby i tobie się spodobało - nie krępuj się. - Zachęciła cię uśmiechem.
Przez następne chwile przerobiłyście kilka sztuczek, Mei pokazała ci, skąd będziesz wychodzić na scenę, zaprowadziła cię na to "zaplecze", gdzie wszyscy znikali, a co okazało się sporym pomieszczeniem, gdzie domalowywano makijaż, wprowadzano ostatnie poprawki, skąd było przejście pod scenę, gdzie siedziała jedna osoba odpowiedzialna za podpowiadanie, gdyby ktoś zapomniał swojego tekstu. Stamtąd było przejście do jadalni, łazienki, przebieralni. I kiedy przerwa dobiegła końca, zaprosiła cię na scenę. Ishi zdążył napisać swoje zakończenie i kiedy wróciłyście do głównej sali, już oblegali go aktorzy, czytając to, co naskrobał.
- O! Jesteście! - Wyrzucił ramiona w górę i przepchnął się do przodu, żeby wyjść wam naprzeciw i wyrywając po drodze karteczkę z rąk Miko, która zaskoczona nawet nie zdążyła zareagować, wysunął ją w waszą stronę. Oparł się przedramieniem o drewniany podest z wyraźnym zadowoleniem.
Ulotna scena miała w sobie urok. Królowa Śniegu siedząca na swoim tronie w przytłumionym świetle, pośród śniegu, w ciszy pałacu. Spogląda w lustro, w którym widzi szczęśliwą Mei i Kitaro. Po chwili podnosi się, a cały kryształ zaczyna się rozpadać, gdy kroczy przez swój zamek. Odchodzi, a królestwa rzeczywiście powraca wiosna.
- Jeśli to będzie dla ciebie za dużo, mów od razu. - Skierował do ciebie swoje słowa. Wyglądało na to, że mówi całkowicie poważnie i na poważnie brał twoje samopoczucie w tym wszystkim. To, jak ty siebie samą tutaj stawiałaś.


Otoyata Ishi - color=#FFBFBF
Chizuru - color=#FFFFBF
Mei
Miko
Shiro
Yuki
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Następna strona

Powrót do Seiyama (Osada Rodu Kōseki)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość