Centrum osady

Re: Centrum osady

Postprzez Kakita Asagi » 18 sty 2019, o 20:26

Odizolowane od reszty cywilizowanego świata Daishi, nie wyglądało aż tak źle, jak podejrzewał pierwotnie młody Kakita - spodziewał się on tutaj dużej liczby emigrantów uciekających przed wojną, lecz jak sam miał okazję zobaczyć eskortując miecz wykuty przez mistrza Michio, wojna była dość dziwna. Z tego, co zdołał się wywiedzieć samuraj, obie strony raczej starały się utrzymać swoje włości bez śmiałej kampanii czy też prób przejęcia głównych zasobów przeciwnika - innymi słowy, było nudno. Uspokajało to jednak naszego samuraja, bowiem pozwalało mu podejrzewać, że Setsuna jeśli była uwikłana w konflikt, raczej pozostała na tyłach, z tego co kojarzył miała najniższą rangę w swoim klanie, zdecydowanie nie nadawała się na walczącą w pierwszej linii wojowniczkę, chociaż odwagi nie można jej było odmówić. Tak czy inaczej, uspokoiwszy swoje myśli, szermierz szkoły Taka mógł się w pełni skupić na zadaniu, a to nie szło im za dobrze...
Rekonesans po osadzie nie poszerzył jakoś szczególnie ich horyzontów, chociaż przynajmniej udało im się nawiązać kontakt z damami nielekkich obyczajów - generalnie, zawsze warto mieć z nimi jakiś kontakt. Kto jak kto, ale takie kobiety z reguły wiedzą najlepiej. Niebieskookiego stałe zastanawiał fakt, dlaczego rodzina kupiecka, posłała swoją córkę do szkoły sztuk walki. Czy była to realizacja jakiejś fanaberii dziewczyny, czy może nietypowa inwestycja? Tylko, co takiego kupcy mogliby uzyskać mając córkę wyszkoloną w drodze miecza, łuku lub włóczni? Jak się zdążyli wywiedzieć, rodzina której poszukiwali słynęła ze swojego rzemiosła i nie handlowała byle czym. W takim układzie, córka z bogatego domu potrzebowała posagu, a nie zdolności walki. Nawiasem mówiąc, niebieskooki był coraz bardziej negatywnie nastawiony do przyjmowania do szkoły osób z innych grup społecznych niż samurajowie, zwłaszcza, że w przyszłości nie mieli służyć na tym stanowisku. Co innego jeszcze Michio Sekura, ten miał zostać w przyszłości płatnerzem - znajomość sztuk walki była w jego przypadku podstawą do produkcji dobrej broni, ale kupcy?
- Jest takie powiedzenie "bij w trawę, by wypłoszyć węże" - odpowiedział swojemu towarzyszowi Asagi, któremu możliwości istotnie się kurczyły. Należało zatem zastosować strategię sztuk walki, bowiem na tym znali się najlepiej. Kakita nie miał wątpliwości, szpiegami byli beznadziejnymi - z daleka było widać, że są samurajami, a to oznacza, że jeśli rodzina Honotsune będzie chciała ukryć swą córkę, to zrobi to teraz, a więc... zagrajmy w otwarte karty.
- W walce oznacza to, że należy się odsłonić, stworzyć pozorną słabość i pozwolić, by wróg w nią uderzył, wpadając w pułapkę. Zastosujmy tą strategię. Pierw muszę zdobyć jakiś mnisi strój, jako samurajowie za bardzo rzucamy się w oczy. Powierzę ci też mój długi miecz, sam pod szatami skryję wakizashi. Następnie, pójdziesz do sklepu rodziny Honotsune i otwarcie wypytasz ich o córkę oraz podasz swój powód przybycia. Przyciśniesz ich, a potem odejdziesz. Ja, w przebraniu spróbuję poobserwować ich z ukrycia jako mnich, jeśli się zdenerwują, popełnią jakiś błąd, ewentualnie naślą na ciebie zabójców. Jakby nie było, ważne by zrobili jakiś krok. - zakończył niebieskooki, po czym zamyślił się, po czym przechylił głowę i westchnął.
- Poza ubraniem będzie mi też potrzebny fryzjer. Z daleka widać, że jestem samurajem, będzie trzeba ściąć włosy... - zadecydował nieco niezadowolony z tego pomysłu Kakita. Samurajski kok był powodem do dumy, jednakże misja była ważniejsza. Włosy odrosną, a więc pierw zdobyć jakieś szaty, następnie ściąć włosy i odegrać scenkę z Ishio...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 840
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Ichirou » 22 sty 2019, o 01:11

Misja rangi B
Kakita Asagi
37/45


Nastolatek chłonął słowa Asagiego jak gąbka. Na czas wyprawy dorosły samuraj dla młodzieńca był nie tylko kompanem lub opiekunem, ale przede wszystkim mentorem. Mentorstwo w sztuce samurajskiej nie ograniczało się jedynie do mistrzowskiego operowania mieczem, o nie. Znaczyło znacznie więcej, zawierało w sobie pewne wartości i filozofię życia. Ishio miał szczęscie trafić na swej drodze na prawego nauczyciela, który nieugięcie trzymał się samurajskich zasad.
- Rozumiem, Asagi-san. Zadam odpowiednie pytania i będę obserwował ich reakcje - odpowiedział ze spokojem. Był gotów wykonać każde zadanie, jakie tylko Kakita mu wyznaczył.
Planowana akcja wymagała jednak wcześniejszych przygotowań. Samuraj był wierny naukom miecza i całkowicie stronił od wszelkiego dorobku shinobi, toteż był zmuszony zmienić swój wizerunek w konwencjonalny sposób. Nawet niedoświadczony shinobi mógł zmienić swój wizerunek w ciągu krótkiej chwili za sprawą elementarnej techniki, ale Asagi potrzebował większych nakładów sił i pracy.
Przygotowania zajęły trochę. Kakita odnalazł fachowca operującego brzytwą tak sprawnie, jak on włada mieczem. Zmienił dotychczasową fryzurę na święcą łysinę, której chłodne wiatry tego regionu mogły nieco bardziej doskwierać. Wymianie uległ tez i strój. Asagi, pozbawiwszy się katany, wyglądał teraz jak prawdziwy asceta.
- To będzie zaszczyt móc nosić twój miecz choćby przez chwilę, Asagi-san -oznajmił pokornie młodzieniec, kłaniając się mentorowi na chwilę przed odebraniem niemożliwego do ukrycia oręża.
Później ruszyli w stronę właściwego domu handlowego. Znali już jego lokalizację, więc z trafieniem nie było większego problemu. Jedyną przeszkodą było tak naprawdę zaznajomienie się z dotąd obcą osadą.
Jak w każdy inny normalny dzień, w Yoshi znajdowało się trochę ludzi. Nie były to spore tłumy, ponieważ to miejsce nie oferowało dóbr codziennej potrzeby i nie można go było nazwać standardowym targiem. Jeżeli już ktoś odwiedzał to miejsce, to prezentował przynajmniej klasę średnią. Raz na jakiś czas ktoś wszedł na obszar tego odrębnego obszaru kupieckiego, innym razem ktoś wyszedł. Większość przybyszów lgnęła do jednego z budynków, w którym właśnie trwała licytacja jakichś unikatów.
Ishio rzecz jasna zrealizował polecenie starszego samuraja. Z odrobiną nerwowości ruszył w stronę właściwego domu kupieckiego, a niedługo później wkroczył do dziedzińca i zniknął z oczu Asagiego.
Chłopaka nie było przez kilka minut, ale ponownie wyłonił się spomiędzy budynków i wyszedł na główną ulicę. Zawahał się przez moment, ale postanowił w pewnym momencie ruszyć w kierunku przeciwnym do centrum osady.
A niedługo później ze strefy domu handlowego Yoshi wyszła dwójka mężczyzn. Obaj po dwadzieścia kilka lat, odziani w podobne szaty w ciemnych kolorach, oraz - co najważniejsze - uzbrojeni.
Spacerowali. Dokładnie tą samą trasą, która oddalał się sam Ishio.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2569
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Kakita Asagi » 23 sty 2019, o 09:54

Tak, Asagi był konserwatywny w swoich samurajskich poglądach, jednakże konserwatywny inteligentnie. Nie negował pewnych dziedzin tylko dlatego, że zajmowali się nimi ninja - nie wartościował ich w ten sposób. Pamiętając turniej w Hanamurze, stale miał przed oczami, jak potężnymi przeciwnikami są ninja i co potrafią zrobić za pomocą chakry. Dlaczego więc stronił od ninjutsu? Cóż, odpowiedzią było to, że nigdy nie był w nim szkolony - droga miecza, po której kroczył sama w sobie wydawała mu się być niewiarygodnie trudna i co chwilę odsłaniała przed nim kolejne sekrety. Im dokładniej ją zgłębiał, tym do większego wniosku dochodził, że jeśli będzie się rozdrabniał na inne drogi, to zwyczajnie nie zdoła osiągnąć perfekcji - z resztą, jak mawiał jeden z wielkich mistrzów "nie boje się wojownika który zna 10 000 kopnięć, tylko tego, który jedno kopnięcie trenował 10 000 razy"...
Tak czy inaczej, porzućmy na chwilę te filozoficzne dysputy i wróćmy do sytuacji obecnej. Z ogoloną głową, niebieskooki wyglądał jak rasowy mnich, niejako postarzająć się o jakieś dwadzieścia lat (kiedy to jako samuraj powinien ustąpić ze służby i właśnie mnichem zostać). Mimo początkowego entuzjazmu nie czuł się jednak aż tak swobodnie i nie łatwo było mu się pożegnać z bujną czupryną, ale cóż - włosy odrosną, a tej przemiany raczej nikt nie odkryje (bo ani to genjutsu, ani inne nijutsu), zwłaszcza, że lata nauki w szkole i świątyni w las nie poszły więc to i owo o kapłanach i mnichach nasz bohater wiedział.
- Bądź ostrożny, Ishio-san. - rzekł do swojego młodszego kolegi, po czym pozostało mu już tylko czekać. Poza stratą włosów, czuł się też dziwnie bez swojego miecza, a raczej kompletu mieczy. Pozbywszy się długiego ostrza, pozostawił sobie wakizashi, którym władał nie gorzej niż dłuższą bronią, jednakże czuł się nieco jak bez ręki. Fakt, że jego oręż był ukryty również napawał go swoistym wewnętrznym niesmakiem, ale cóż poradzić? Czasem wojownik musi działać z ukrycia, chociaż to akurat bardziej pasuje do ninja niż samuraja, jednakże obowiązek ochrony szkoły i swojego suwerena stał zawsze wyżej niż własna interpretacja kodeksu bushido (nawiasem mówiąc, dokładnie z tego wynikała)...

Asagi czeka na efekty prowokacji, udając mnicha. To zagadał do kogoś z trudnym buddyjskim koanem, to uśmiechnął się pogodnie - ot dokładnie to, co winien czynić mnich. Jako, że z wszystkich obrządków najlepiej znał ten Amaterasu, a i w sztuce miecza dobrze opanował zen, postanowił wcielić się w rolę mnicha zen - zdecydowanie lepiej mu to wychodziło niż bycie kapłanem...
Minuty mijały, a Ishio jak nie było, tak nie było. Nasz bohater powoli zaczynał się denerwować, ale z pomocą przyszła mu rola, jaką musiał grać - nie mógł być dobrym mnichem, jeśli jego serce i umysł spowiłyby wątpliwości i obawy (wojownikiem też) - odegnał zatem te myśli, wyjaśniając sobie, że na rzeczywistość wpłynąć bardziej nie może, a wszelkie rozterki jedynie ogranicza jego zdolność obserwacji i przeoczy odpowiedni moment. Jak się szybko okazało, był tego bliski. Kiedy młodszy samuraj pojawił się w końcu, Kakita odnotował ten fakt, jednakże jeszcze nie ruszył w jego stronę - to by było zbyt oczywiste. Należało poczekać, aż ten sam do niego podejdzie, jednakże... dlaczego młodzik skierował się gdzieindziej? Asagi nie do końca to zrozumiał, ale widząc parę uzbrojonych mężczyzn, którzy podążyli za jego towarzyszem, zdecydował, że koniec czekania. Należało ruszyć spokojnie za nimi, dokładnie tak jak to robią mnisi, jednakże na tyle sprawnie, by ich nie zgubić. Dziwna byłaby to zależność, gdyby akurat po wizycie w sklepie prowadzonym przez rodzinę poszukiwanej, nagle pojawiało się dwóch zbrojnych i szło za tym, kto miał o nią pytać. Czyżby udało się im wypłoszyć węże, a może to tylko przypadek? Cóż, Asagi zdecydował się podążyć za parą, która kierowała się za jego młodszym kolegą - zobaczmy, co z tego wyjdzie. Idąc za nimi starał się rozpoznać tak ich uzbrojenia, jak i to, czy są samurajami, czy tez ninja - doszukiwał się charaktersytcznych dla battodo metod trzymania miecza przy pasie celem wykonania iaido i pracy nóg. Widział, w jaki sposób walczyła mieczami Uchiha-hime w czasie turnieju, daleko było temu do samurajskiej szermierki - takie nawyki wchodzą jednak do stylu codziennego i powinny być widoczne...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 840
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Ichirou » 25 sty 2019, o 21:22

Misja rangi B
Kakita Asagi
39/45


Ishio wykonał swoje zadanie, a przynajmniej można było tak się domyślać. Nie opuściłby przecież domu handlowego bez zadania odpowiednich pytań. Zresztą, jego wizyta tam trwała zbyt długo, by ograniczyła się do wejścia i wyjścia. Musiał nawiązać jakąś interakcję z ludźmi tam obecnymi. Tylko jaką? I dlaczego po wyjściu na zewnątrz nie pokierował się od razu na ponowne spotkanie z Kakitą?
Coś było nie tak. Czuł to nie tylko fałszywy mnich, ale chyba również sam nastoletni adept drogi miecza. Wydawał się on bowiem nieco spięty, nerwowy. Zaledwie moment po wyjściu na ulicę obejrzał się dyskretnie przez ramię, a potem nieznacznie przyspieszył kroku. Króciutką chwilę później na tej samej ulicy pojawili się dwaj mężczyźni. Oni też opuścili obszar domu handlowego. Jeden z nich wyglądał na około trzydzieści lat, był szczupły, miał włosy związane w tradycyjny kok, natomiast drugi, niski, o ognistej czuprynie, chyba jeszcze nie przekroczył progu dorosłości. Odziani w ciepłe ubrania, które na tle mieszkańców tej osady były bardzo klasyczne i proste. Dodając do tego faktu, że obaj przy pasie mieli saye, to skojarzenie dotyczące samurajów nasuwało się niemalże od razu. Asagi, jako niewątpliwy przedstawiciel tego fachu, wyłapał nieco więcej faktów. Miecze u podejrzanych nie były umiejscowione dokładnie tak, jak u niego lub innych adeptów szkoły Taka. Z drugiej też strony nie było to też to, co widział u przywołanej z pamięci uczestniczki z turnieju. Obserwowany przypadek był czymś pośrodku między dwoma wspomnianymi skrajnościami. Jeżeli chodzi o same bronie, to saye wyglądały zbyt krótko jak na katany i najprawdopodobniej kryły w sobie bronie pokroju wakizashi. Poza tym, ciemnowłosy osobnik prócz miecza nosił również kaburę na drobną broń.
Czternastolatek maszerował dalej. Trudno powiedzieć, czy jego celem było zgubienie pościgu, czy też sprowadzenie ich do dogodnego miejsca, ale bez względu na intencje jego działania póki co dawały ten sam efekt. Oddalali się od Domu Handlowego Yoshi i kierowali na obrzeża kupieckiej dzielnicy, znacznie mniej obleganej przez cywili.
Trwało to dobre kilka chwil, a napięcie utrzymywało się na wysokim, ale stałym poziomie. Żadna ze stron pościgu nie wykonała żadnego gwałtownego ruchu. Odległość między Ishio a dwójką podejrzanych typków była przez cały ten czas mniej więcej taka sama. Kakita nie miał więc problemów z śledzeniem całej sytuacji i trzymaniem się odpowiednio blisko, by nie zgubić podopiecznego i potencjalnych nieprzyjaciół.
Isho skręcał w kolejne uliczki i mógł sprawiać wrażenie, że dobrze wie, dokąd prowadzi idących za nim osobników. Było to jednak tylko wrażenie. Seiyama była dla niego obcym miejscem, a krążenie po coraz węższych, mniej uczęszczanych uliczkach stało się czymś pokroju błądzenia w labiryncie.
A czym byłby labirynt bez ślepych uliczek?
W taką właśnie uliczkę wpakował się w pewnym momencie łysy chłopak. Skołowany i z utraconą pewnością w swoich działaniach, przystanął i obejrzał się przez plecy. Tak jak się można było spodziewać, jedyną drogę ucieczki blokowała mu dwójka mężczyzn.
- Zgubiłeś się, hę? - odezwał się zadziornie starszy z dwójki, po czym zatrzymał się kilka metrów przed Isho. Jego młodszy kompan uczynił podobnie.
- Możemy porozmawiamy sobie o twojej wizycie w Yoshi? - dodał z uśmiechem na twarzy po chwili, na co czternastoletni samuraj nie odpowiedział. Chłopak starał się zachowywać pełen spokój i trzeźwość umysłu, ale czym innym był trening w kontrolowanych warunkach, do jakiego był przyzwyczajony, a czym innym konfrontacja z zupełnie nieznanym zagrożeniem na drugim końcu kontynentu.
Asagi, jeżeli tylko podążał cały czas za nimi, mógł póki co w miarę swobodnie obserwować sytuację z tyłu, kryjąc się za rogiem jakiegoś budynku lub innym elementem otoczenia. Był na tyle blisko, że bez większych problemów słyszał rozpoczętą rozmowę. Do dwójki nieznajomych dzieliło go jakieś dziesięć metrów.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2569
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Kakita Asagi » 26 sty 2019, o 19:05

Krok za krokiem, krok za krokiem... Ishio szedł krętymi uliczkami osady, za nim podążało dwóch zbrojnych, a za nimi nie wzbudzający zainteresowania "mnich". Asagi zastanawiał się, jaki jest plan jego młodszego kolegi, wszak żaden z nich nie znał tego miasta, więc o wprowadzeniu pościgu w jakąś pułapkę mowy nie było, więc po co ta cała wycieczka? Cóż, to nie było teraz najważniejsze, w przeciwieństwie do faktu, że zbrojni mężczyźni wyglądali dość groźnie, ale znajomo. Kakita rozpoznał w nich samurajów, co samo w sobie uspokajało go - nawet jeśli byli groźnymi wojownikami, to jednak "lepszy znany diabeł" - lata spędzone na treningu walki przygotowały Asagi'ego do starć z podobnie jak on wyszkolonym przeciwnikiem, zdecydowanie wolał to od walki z ninja. Chociaż... wcale takie pewne jego rozpoznanie nie było. Niebieskooki przeszukał szybko w głowie informacje na temat znanych mu szkół szermierki i nie pamiętał, które specjalizowała się w walce krótką bronią, no, może poza tą jedną zakładającą użycie kilku ostrzy którą prezentowała Uchiha-hime, brak jednak dodatkowych broni rozwiewał tą hipotezę.
Niebieskooki szybko zrozumiał, o co chodzi Ishio, a przynajmniej, miał taką nadzieję - on nie chciał zgubić pościgu, chciał się upewnić, że tamci dwaj nieprzypadkowo za nim idą - to bardzo słuszne posunięcie! W każdym razie, tak wydedukował "mnich", który zaczął oceniać potencjalnych przeciwników. Młody i stary - niewątpliwie ten drugi musiał mieć więcej doświadczenia, ale młodzik mógł nadrabiać werwą i sprawnością. Oby tak było, wtedy pierwszym celem będzie oczywiście młodszy, mniej doświadczony i porywczy, powinien zostać wyeliminowany w pierwszym momencie potencjalnego starcia...

Gdy "pogoń" zagoniła Ishio w kozi róg, niebieskooki zatrzymał się u wejścia do zaułka, tak by wszystko dobrze słyszeć, ale nie wzbudzać większego zainteresowania. Szybka ocena sytuacji - zamknięta przestrzeń, otoczona z trzech stron i jedno wyjście, a w nim on. O ile jego przeciwnicy nie opanowali sztuki poruszania się po ścianach, walka nie wejdzie na trójwymiarową przestrzeń. Szerokość zaułka -to ważne. Najpewniej, długie miecze nie będą miały zastosowania, dobrze, że pozostał ze swoim krótkim, co innego Ishio, miał obecnie dwie katana, nie za dobry układ, ale może sobie poradzi. Pierw jednak, ustalmy czy do walki w ogóle dojdzie.
Niebieskooki przycupnie sobie przy ziemi nisko, tak jak powinien mnich, po czym spróbuje za pomocą swojego wakizashi zobaczyć, co tam się dzieje, a przy tym stale nasłuchiwać. Musiał mieć pewność, jaki będzie przebieg wydarzeń, zanim zdecyduje się komuś odcinać ręce lub głowy - może nie będzie takiej konieczności, poza tym, głowa lepiej odpowiada na pytania jak wisi na karku...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 840
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Ichirou » 28 sty 2019, o 00:32

Misja rangi B
Kakita Asagi
41/45


Na ile działania Ishio były przemyślane, to nie było już tak istotne. Ważnym był ich efekt. Gonitwa przez uliczki kupieckiej osady została zakończona, nastoletni uciekinier został wprowadzony (albo sam się wprowadził?) w kozi róg. W takiej sytuacji konfrontacja była nieunikniona. Jeżeli nie bojowa, to przynajmniej werbalna.
- K-kim jesteście? Kogo reprezentujecie? - wycedził młodzieniec w kierunku dwójki nieznajomych w możliwie najdosadniejszy sposób, na jaki było go teraz stać. Nie było to jednak zbyt wiele - w jego głosie pojawiło się kilka fałszywych nut, które odzwierciedlały łamiącą się pewność chłopaka. Wciąż stał dokładnie w tej samej pozycji i w gruncie rzeczy pozostawał nieugięty, bo wpojone zasady nie pozwalały mu na tchórzostwo. Nie brakowało mu jednak trwogi, która mimo wszystko była jak najbardziej zdrowym odczuciem. Był młodszy, niższy i chwilowo zdany wyłącznie na siebie. W czyjej głowie na jego miejscu nie pojawiłoby się choćby jednej myśli niosącej niepokój?
Heroizmem nie była bezmyślna zuchwałość, lecz zdolność do podjęcia walki z własnymi lękami. I właśnie tym wykazywał się teraz Ishio.
- Reprezentujemy wyłącznie siebie, gówniarzu - odezwał się ciemnowłosy, krzywo się uśmiechając.
Właśnie w tym mniej więcej momencie Asagi ruszył do akcji. Jego plan był prosty - zaskoczyć, skrócić możliwie prędko dystans, wyprowadzić atak. Dystans dziesięciu metrów nie był ogromny dla kogoś o tak imponującej szybkości, ale nie można było mówić o natychmiastowym dotarciu do celu. Nie, jeżeli inni też dysponowali niezłym refleksem i orientacją w terenie. A ciemnowłosy miecznik całkiem sprawnie zareagował. Być może usłyszał zawczasu nadchodzącego Kakitę, a może rozpoznał w mimice Ishio, że ktoś jest za jego plecami. Trudno ocenić - nie było czasu na takie kalkulacje. Tak czy inaczej, starszy z dwójki nieznajomych mężczyzn obrócił się i zareagował bez zastanowienia.
Skróciwszy połowę początkowego dystansu, mknąc jak strzała i wykonując kolejne dezorientujące susy, Asagi dostrzegł, jak przeciwnik podnosi nieco nogę, by następnie uderzyć nią w ziemię. Niebieskie oczy dostrzegły przez ułamek sekundy ledwie widoczną poświatę energii otaczającą stopę przeciwnika zaraz przed tym, kiedy ta zetknęła się z gruntem.
A potem okoliczna ziemia zatrzęsła się z hukiem. Niepozorne uderzenie dokonało naprawdę wielkich zniszczeń. Wokół autora pojawił się rozległy krater, podłoże wyglądało, jakby potraktowano je olbrzymim pługiem, a i nawet ściany budynków po obu stronach uliczki nabrały wielu pęknięć.
Destrukcja obejmowała dystans znacznie większy, niż ten, na którym znajdował się obecnie Asagi. Bohater z Yinzin nie pozostał zatem nietknięty. Na szczęście, dzięki charakterowi jego szarży oraz niezłemu refleksowi, udało mu się uniknąć znaczących obrażeń. Trzęsienie wytrąciło go z równowagi i uniemożliwiło doprowadzenie sprintu do końca, a dolne partie jego nóg oberwały różnymi kawałkami gruntu, który gwałtownie rozleciał się na wszystkie strony.
Czternastoletni samuraj oberwał mocniej. Znajdował się bliżej środka powstałego krateru, a przy tym nie był w ruchu. Siła uderzeniowa, która skierowana była od dołu w górę, poturbowała go i odrzuciła na łopatki.
Ciemnowłosy sprawca zamieszania zmruży oczy i obdarował Kakitę niemiłym spojrzeniem. Zdążył dobyć wakizashi, co zresztą uczynił też stojący obok jego młodszy kompan. Ten z kolei rzucił okiem na Ishio, by upewnić się, czy nie stanowi dalszego zagrożenia.

    Mapka - Kakita niebieski, Ishio jasnoniebieski, ciemnowłosy miecznik czerwony, rudy chłopak pomarańczowy. Dwie kratki to około metr. Ziemia na całym przedstawionym obszarze jest zniszczona - jak po trzęsieniu ziemi.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2569
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Kakita Asagi » 28 sty 2019, o 10:17

Oho, sytuacja rozwinęła się w zdecydowanie innym kierunku, niż spodziewał się tego nasz bohater. Jego przypuszczenia okazały się słuszne, starszy z mężczyzn był groźnym przeciwnikiem, ale pytaniem pozostawało - jak bardzo i ile z tego, co miał pokazał? Prędkością miał istotnie "zadowalającą" zareagował szybciej niż niebieskooki dobiegł posiłkując się jedną ze skuteczniejszych sztuczek kenjutsu, do tego te szerokie pole zniszczeń - imponujące. NIebieskooki nie był pewny, czy to było ninjutsu, czy po prostu brutalna siła, jednakże pewne było jedno - nie może mu się dać trafić.
- Imponujące, przyznaje. - rzekł niebieskooki, lekko mrużąc oczy. Obaj jego przeciwnicy sięgnęli po miecze, a więc przynajmniej na chwilę miał z głowy ninjutsu (a przynajmniej tak mu się wydawało na podstawie szczątkowej wiedzy), jaką w tej dziedzinie miał. W zasadzie, ciężko tu było mówić o jakimś nieporozumieniu, oni ścigali Ishio, zrobiło się nieprzyjemnie, on wyskoczył na nich z bronią - w zasadzie, z tego da się już wyjść tylko w jeden sposób. Niestety, należało potraktować obu panów dosyć poważnie - otoczenie niejako sprzyjało Asagi'emu - szybka analiza, wrogowie stoją, ziemia porozrzucana, Ishio leży - ściany budynków jeszcze jakoś się trzymają, a więc tylko jedno wyjście pozostaje - albo przejdą przez niego, albo uciekną górą, w chwili obecnej, wątpliwe by uciekali...
Niebieskooki, lekko obniży pozycje po czym otoczy swój miecz aurą kenryuuto - ciekawe, czy odpowiedzą tym samym? Jeśli nie, to jest to jakaś informacja i szansa, jeśli tak, no cóż - wtedy sobie będzie my radzić inaczej. Po stworzeniu aury, niebieskooki szybko ruszy na przeciwników, z zamiarem... wyskoczenia w powietrze tuż przed nimi i pojawianiu się za nimi (lub jak się uda, między nimi)* - by momentalnie po dotknięciu ziemi wykonać Uragiri, które następnie płynnie przejdzie w cięcie przeciwnika przed nim - z możliwie bliskim dystansem - ryzykowne, oczywiście! Kakita planuje rozpocząc atak tak, jakby miało to być Omotegiri, jednakże ostatecznie technika ma przejść w Hadan - wystrzelone trzy ostrza z minimalnej odległości - nawet mając miecze pokryte aurą kenryuuto przeciwnik jego powinien mieć spory problem w zablokowaniu tego ataku. W każdym razie, taką nadzieję ma nasz bohater, czy się uda? Załóżmy, że się udało - w takiej sytuacji, należy wykonać obrót w stronę drugiego przeciwnika (tego, którego potraktowano Uragiri, a przynajmniej zmuszono tym do jakiego ruchu) - pierw ocenić, co robi - może się zbiera do własnego ataku, a może jeszcze chwilę jest miejsce na wejście? Jeśli przeciwnik jeszcze nie wyprowadził ataku (jest w trakcie), Asagi wykona wypad do przodu z zamiarem wykonania Ikioi - co z tego wyjdzie, zobaczymy znów. Dużo zmiennych, dużo niepewności...

*Jak będzie po prostu za nimi, również wykonuje Uragiri by ich nieco "odgonić", a następnie w tego, który jest bliżej dopada i markując Omote-giri wykonuje Hadan - stara się tak zgrać dystans, by przeciwnik miał możliwie trudny unik - tak, to oznacza, że sam jest blisko zagrożenia, ale "ryzyko" zawodowe - potem reszta jak opisano.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 840
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Ichirou » 29 sty 2019, o 00:46

Misja rangi B
Kakita Asagi
43/45


Nagłe zatrzęsienie ziemi wstrzymało gwałtowny rozwój akcji na krótki moment. Napięcie wzrosło, doszło do wymiany przymrużonych spojrzeń, a druga runda pojedynku w samo południe nadciągała wielkimi krokami.
Kakita wtłoczył w swój oręż duchową energię, wykonując unikalną dla samurajów technikę, która chyba jako jedyna wykorzystywała kontrolę chakry. Był zainteresowany, czy dwójka przeciwników odpowie tym samym. Jeżeli żarliwie na to liczył, to mógł się nieco zawieść. Młodszy z rywali wystąpił jeynie do przodu i przyjął pozycję defensywną z dość daleko wyciągniętym ostrzem wakizashi przed siebie. Za to ciemnowłosy osobnik wykonał manewr podobny do tego, jaki zrobił właśnie Kakita, tyle że z wcześniejszym złożeniem paru pieczęci i pokryciem chakrą nie ostrza, lecz... wolnej dłoni. Ciemnowłosy miał teraz prawą rękę otoczoną tą specyficzną poświatą, a w lewej trzymał krótki miecz w sposób wygodny do sparowania potencjalnego ataku.
Bohater z Yinzin ruszył jak strzała. Mocno rozorana ziemia nie była dla niego wielką przeszkodą, toteż przy swoim przeciwniku znalazł się lada moment. Był to rudowłosy chłopak, który sekundę wcześniej wysunął się do przodu, więc z automatu stał się celem planu samuraja.
Przewaga między Asagim, a młokosem była duża. Zbyt duża, by mówić o starciu wyrównanym w jakimkolwiek stopniu. Samuraj wykonał obmyślony wcześniej skok, dzięki któremu minął się z gardą chłopaka. Potem wyprowadził go w pole zamarkowaniem, by z większa szansą powodzenia wykonać właściwy atak - wyzwolenie całej energii zebranej w mieczu.
Trzy chakrowe ostrza śmignęły na młodego mężczyznę, który nawet nie zdążył ustawić swego miecza do bloku. To jednak i tak nie zmieniłoby jego nieszczęsnej sytuacji, bo pociski były jak najbardziej śmiertelne z tak bliskiego dystansu.
Wszystkie trzy poziome ostrza śmignęły przez ciało młodego miecznika, które ułamek sekundy później przestało już tworzyć integralną całość, a zostało pocięte na cztery kawałeczki.
W chwili, gdy Asagi miał przenieść swoją uwagę na drugiego z wrogów, tamten nie doskoczył, leczy odskoczył od samuraja z Yinzin. Zmiana taktyki? Najwyraźniej, ponieważ tuż przed siebie rzucił bombkę.
A potem cała ślepa uliczka stała się dosłownie ślepą, bo rozniosły się po niej kłęby gęstego, czarnego dymu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2569
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Kakita Asagi » 29 sty 2019, o 08:08

Starcie nabierało tempa. Czy Asagi liczył na to, że jego przeciwnicy odpowiedzą znaną mu techniką? Cóż, generalnie nie czynił w tym kierunku żadnych założeń, musiał tylko upewnić się co do tego, z kim ma do czynienia i jak się okazało, samurajowie to nie byli. Dziwna poświata, jaka pojawiła się na dłoni starszego mężczyzny po serii pieczęci pozostawał dla Kakity niewiadomą, ale z własnego szkolenia wiedział jedno - wszelkie takie sztuczki mają na celu zwiększenie siły ciosu, a więc należało na nie uważać. Oczywiście, pytaniem stale pozostawało, czy podobnie jak Asagi, jego przeciwnik mógł wystrzelić zgromadzoną w dłoni chakre, czy też nie?
Kolejne sekundy popłynęły sprawnie i szybko. Przeskok, zamarkowanie i atutowa technika w połączeniu z przewagą doświadczenia i umiejętności dały samurajowi zwycięstwo. Nie rozpamiętywał go jednak jakoś szczególnie, nie miał tego ani w zwyczaju (bowiem odbieranie komuś życia to nie żaden powód do nadmiernej dumy), ani też nie miał czasu dokładnie zastanowić się nad tym, co zaszło - jego właściwy przeciwnik bowiem nie skorzystał z okazji do kontrataku, lecz uskoczył w dym i podniósł zasłonę dymną...

Walka po omacku, czy też na ślepo nigdy nie należała do jego ulubionych - z reszta, kto by to lubił? Należało teraz zachować maksimum czujności, w pełni wsłuchać się w otoczenie by wyprzedzić ewentualne uderzenie, lub też spróbować go uniknąć - co jednak najważniejsze, nie pozostawać głupio w miejscu. Czynić założenie, że przeciwnik nie zdaje sobie sprawy z jego położenia było niezwykle naiwne - jeśli bowiem zdecydował się na zastosowanie takie strategii, to raczej doskonale wiedział co robić, ewentualnie chciał uciekać.
- Ishio, jak najszybciej na górę! - rzucił do swojego towarzysza, niejako celem ustalenia, czy młodzik jeszcze żyje i gdzie jest, samemu natomiast skierował się w stronę pierwszej ściany, po której z pomocą chakry zamierza się wspiąć wysoko do góry, by wyjść poza obszar chmury. Następnie pozostawało poczekać na młodzika i obserwować ruch powietrza. Asagi poczynił założenie, że jego władający wiatrem (no może za ostro powiedziane, praktykujący władanie wiatrem) towarzysz, po ścianie do góry wbiec zdoła, ewentualnie, natchnie go, by wydmuchać opary - w najgorszym razie, nie zrobi nic.
Jeśli Ishio nie znajdzie się na górze, a Asagi tak, to krzyknie do swojego kolegi na dole, by ten rzucił mu miecz w górę, Kakita go złapie i zmieni swoje uzbrojenie - w tym starciu bowiem wolałby mieć przewagę dystansu, a wakizashi zmusza do walki z bliska - walki, do której jego przeciwnik raczej będzie dążył (a jak młody na górze będzie, to też chce swoją katana).

Co na chwilę obecną? Plan zakłada wydostanie się uliczki i zyskanie High ground - jak wiadomo, to podstawa każdego sukcesu, a następnie zlokalizowanie przeciwnika. Trzeba ocenić gdzie jest i w którym kierunku się skieruje, jak spróbuje uciekać, to należy go ścigać z po dachach by następnie spaść niczym jastrząb, najlepiej tak, by mając za plecami słońce wykorzystać je do dodatkowego oślepienia przeciwnika, a następnie zadać potężne cięcie techniką Yamaoroshi celując w rękę, która pokryta będzie chakrą. W tym celu ważne jest posiadanie katana, by w przypadku bloku drugą władającą wakizashi, zwyczajnie przełamać blok i zranić tę wiodącą krótki miecz, a następnie wykonując Omote-giri zaatakować drugą dłoń/rękę przeciwnika - którego niestety, a może stety, Kakita zabić nie może - potrzebuje informacji.

Oczywiście, możliwym jest, że jego przeciwnik ani myśli uciekać i dołączy do naszego bohatera na górze, ewentualnie pośle w jego stronę jakieś inne ustrojstwo. Na broń miotaną niebieskooki zareaguje odskokiem z asekuracja za pomocą Mikazukinogiri, a nóż któryś z pocisków trafi w miecz miast niego. Na atak z użyciem ninjutsu pozostaje jedynie sensowne unikanie ataków - na razie spróbujmy przetrwać, rozeznajmy się lepiej w sytuacji i ustawmy tak, by mieć słońce za plecami, to otworzy drogę do jakiejś przyszłej ofensywy...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 840
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Ichirou » 30 sty 2019, o 00:31

Misja rangi B
Kakita Asagi
45/45


Warunki na polu walki uległy diametralnej zmianie, do czego Kakita musiał się czym prędzej dostosować. W wachlarzu swoich zagrań nie miał niczego, co umożliwiało rozproszenie gęstego dymu lub kontynuowanie walki w nim, więc postanowił po prostu opuścić jego obszar. Jedynym sposobem ucieczki było przemieszczenie się w górę, co samuraj uczynił dzięki skumulowaniu chakry w stopach. Zmierzając w stronę pobliskiej, trochę popękanej ściany, usłyszał, jak tuż za nim śmignęła jakaś salwa stalowych pocisków, która finalnie wbiła się w rozoraną ziemię.
Ishio zdążył z grymasem na twarzy podnieść się z lezącej pozycji i dostosować do polecenia swojego opiekuna. Niestety nie dysponował nawet tak prostym zagraniem jak Kinobori no Waza, a wiaterek, jakim dysponował, był zbyt słaby, by unieść go na dach budynku. Nie pozostało mu więc nic innego jak rzucić Asagiemu miecz, a potem spróbować w klasyczny sposób wdrapać się na górę - siłą swoich mięśni i wygimnastykowaniem ciała.
Miecznik z Yinzin po wejściu na wyższy pułap odzyskał normalną wizję i miał teraz pogląd na okolicę. Ciemnowłosy przeciwnik nie uciekał, lecz stał nieco dalej, również na dachu, gotowy do walki. Co istotne, znajdował się w otoczeniu... swoich sobowtórów. Wszystkie wyglądały identycznie - każdy z nich dzierżył w lewej dłoni wakizashi, a prawicę miał otoczoną jasną poświatą uformowaną z chakry. Który z nich był tym prawdziwym? Nie sposób stwierdzić. Samuraj mógł być tylko pewny co do liczby przeciwników. Było ich łącznie siedmiu.
Gwardia klonów nie czekała. Kakita ledwo wskoczył na dach, wymienił broń i rozejrzał się w międzyczasie po okolicy, a już musiał się zmierzyć z nadciągającą gwardią z pełnym składzie. Cała siódemka biegła w prost na niego, w lekko pochylonych pozach, z krótkimi ostrzami wystawionymi przed sobą.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2569
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Kakita Asagi » 30 sty 2019, o 09:49

Z deszczu, pod rynnę? Walka miała trwać dalej, tym razem na nowym polu i warunkach - niebieskooki zmienił broń na dłuższy miecz, jego oponent natomiast zorganizował sobie cały garnizon wsparcia. Kakita pierwszy raz widział coś takiego, nie wiedział czym to iluzje, czy też jakieś inne twory, ale zasadniczo nie miało to dla niego większego znaczenia - walczyć z jednym, czy z siedmioma? Tak czy siak musiał wygrać, a najlepiej zrobić to na własnych zasadach...
Strategia walki z kilkoma przeciwnikami wymagała pewnych założeń - przede wszystkim, nie wolno było zatrzymać się między kolejnymi wrogami i ulegać złudzeniu, że to coś innego. W praktyce, tak będzie musiał pokonać ich wszystkich, nie tyle co "po kolei" ile "jednocześnie". Wrogowie nacierają z wystawionymi ostrzami, najpewniej w celu przytłoczenia go swoją masą - bardzo dobrze. Niebieskooki wybierze sobie dowolnego z nich, po czym z zamiarem wykorzystania przewagi długości swojego miecza, otoczy go aurę kenryuuto by jeszcze zyskać na ostrości i długości na, a następnie wyprzedzi jego atak wykonując Hiken:Tsukikage (z jednoczesnym zamiarem pozostawienia na chwile powidoku dla zmylenia wrogów),a dalej idąc przy tym tuż za cięciem - plan? Zabić jednego z wrogów, szerokim cięciem odgonić pozostałych/powstrzymać ich. Niebieskooki widział, że nie używali dotąd technik samurajskich, więc raczej nie potrafią utwardzać swoich ostrzy - to powinno wystarczyć, by przeciąć i miecz i ciało.
To oczywiście nie koniec - po wyłączeniu z walki pierwszego (bo w razie niepowodzenia, zasypie go masa wrogów i pewnie zginie) pójdzie za ciosem, niejako wchodząc za plecy swoich wrogów. Zatoczy kilka młynków swoją błyszcząca od światła kataną (dla odgonienia przeciwników lub zbicia w bok ich ataków), po czym zacznie biec tak, by zaczęli go gonić - spróbuje ich wciągnąć w teren, gdzie nie da się otoczyć (może ktoś rozwiesił pranie, albo są jakieś kominy które mogą służyć za dodatkową osłonę), często zmieniając miejsce położenia - jeśli może, to skacząc na sąsiedni dach (dachy) i tam przygotować Mikazugigiri na pierwszego wroga (wrogów), który się napatoczą - szybki atak z elementem zmyłki i biegniemy dalej, tak by walczyć z naraz jak najmniej liczną ilością przeciwników.
Kakita stara się przy tym zrozumieć, jakiej sztuczki użył shinobi - czy to cielesne klony, a może jakieś dziwne iluzje? Może w ogóle nie giną od ciosów? To wszystko może mieć sens - pewne jest jedno, niezależnie od tego, jak się zachowają przeciwny po trafieniu, do każdego z nich Asagi podchodzi z taką samą dozą zdecydowania i zakłada, że może on być groźny...
Generalnie - stale schemacik: możliwe mobilny - krótka wymiana ciosów z próbą zabicia celu -> biegniemy dalej w miejsce, gdzie najlepiej jest wąsko/wisi jakieś pranie/inne problemy - wymiana ciosów - itp.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 840
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Ichirou » 31 sty 2019, o 22:50

Misja rangi B
Kakita Asagi
47/45


Nawet jeśli znajdowali się na obrzeżach kupieckiej dzielnicy i w tym rejonie nie było zbyt wielu ludzi, to i tak wywołane przez ich zamieszanie mogło ściągnąć czyjąś uwagę. Trzęsienie ziemi, zniszczenia, późniejsza walka - nawet w tych niespokojnych czasach nie była to typowa sytuacja we wiosce. Ani Kakita, ani jego przeciwnik nad tym jednak nie zastanawiali się za bardzo. Byli zbyt zaaferowani toczoną potyczką na dachach budynków, by przejmować się otoczeniem.
Asagi po raz kolejny otoczył swoje ostrze powłoką chakry, co dawało wielką przewagę w starciu, ale w dużym stopniu wyczerpywało zasoby duchowej energii. Walka za pomocą ostrza nie zmęczyła go teraz tak bardzo, jak operowanie unikalnymi, samurajskimi zdolnościami. Po kolejnej aktywacji Kenryūtō po czole bohatera z Yinzin spłynęła kropla potu, a on sam złapał się na tym, że zaczął łapczywiej nabierać powietrze do płuc.
Popędził migiem do przodu i w ułamek sekundy skrócił dystans, ale ten króciutki, niesamowity sprint dołożył kolejną cegiełkę do podmęczenia Asagiego. Nie miało to jednak większego wpływu na efekty dalszych działań samuraja. Ten bowiem wyprowadził błyskawiczne cięcie, które nie napotkało żadnego istotnego oporu. Miecz śmignął przez dwóch przeciwników, którzy okazali się być niematerialnymi klonami. Zaraz po otrzymaniu obrażeń rozpłynęły się w powietrzu, pozostawiając po sobie niewielką chmurkę dymu.
Przeskoczył za grupkę, wyprowadził cięcie i wyeliminował kolejną replikację, a potem zgodnie ze swoim planem ruszył przed siebie. Dzięki sprawnie wykonanej akcji uniknął ataków, które też mogły być jedynie pozorne, ale przecież nie musiały.
Pobiegł dalej przed siebie. Było trochę ślisko - w końcu pora roku zimowa, a budynki w tym regionie miały raczej strome dachy. Asagi nie stracił balansu, ale musiał minimalnie ograniczyć swoje tempo. Tym samym pozwolił swojemu pościgowi na dogonieniu go, co zresztą i tak było elementem planu samuraja.
Po drodze jeden z goniących go wrogów cisnął salwą shurikenów. Te jednak nie dopadły uciekiniera, za to zdewastowały jakieś wywieszone pranie.
Kakita zwolnił po znalezieniu się blisko komina, z którego ulatywał półprzezroczysty, gorący dymek. I wtedy doskoczyła do niego kolejna dwójka wrogów, którą znowu wyeliminował sprawnie wyprowadzonym cięciem.
Widział, jak zmierzają w niego kolejne dwa i już ustawił się do nich odpowiednio. Zanim jednak doszło do zwarcia, jeden z nich nagle zboczył z kursu i zamiast zaatakować Kakita, zaatakował... komin.
Uderzenie po łuku, wyprowadzone pięścią wzmocnioną chakrą, rozwaliło komin na drobne kawałeczki. Trajektoria tego sierpowego była dobrana tak, by fala uderzeniowa skierowała ceglane odłamki wprost na samuraja. I tak się stało - chmara większych i mniejszych kawałeczków wystrzeliła w jego kierunku, a obszar rażenia był na tyle duży, uchylenie się w którąkolwiek ze stron nie ratowało przed obrażeniami.
Kilka nieco większych i kilkanaście malutkich, ceglanych pocisków uderzyło w ciało Asagiego. Poobijany, poharatany i wytrącony trochę z równowagi musiał się zmierzyć z dalszą ofensywą. Pierwszy z przeciwników był już tuż przy nim, natomiast drugi, ten odpowiedzialny za zniszczenie komina, ruszył zaraz za nim.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2569
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Kakita Asagi » 1 lut 2019, o 08:04

Sytuacja niczym szalki wagi, przesuwała się to w jedną, to w drugą stronę. Niebieskooki dzielnie odpierał ataki klonów, jednocześnie rozpracowując technikę - jak się okazało, były to jedynie puste balony, które nie mogły mu zrobić większej krzywdy, ale pośród nich ukrywał się potężny przeciwnik - groźny i niebezpieczny. Jak bardzo? Uderzony gruzem Kakita raz jeszcze uświadomił sobie, z jaką potęgą się mierzy. To było dokładnie to, do czego ćwiczył przez niemalże całe swoje życie - pojedynek na śmierć i życie z doświadczonym przeciwnikiem, nie ustępującym mu fizycznie...
Niebieskooki wiedział, że nie ma dużo czasu - chociaż samurajskie techniki kontroli chakry dawały ogromną przewagę w starciu bezpośrednim, to jednak bezlitośnie drenowały pokłady jego duchowej energii - zdecydowanie nie mógł walczyć w ten sposób przez dłuższy czas, należało zakończyć to starcie w najbliższych sekundach, tylko jak? Samuraj wiedział, że potrzebuje swojego przeciwnika w miarę żywego. Z drugiej strony, żadnego pożytku z jego misji nie będzie, jeśli tamten shinobi zwyczajnie go zabije, a więc odpowiedź nasuwała się sama - wykrzesać z siebie jeszcze nieco więcej, ostatni wysiłek napędzanego adrenaliną ciała...

Widząc nacierającego klona i kryjącego się w jego cieniu przeciwnika, poobijany i osiągający swoje limity szermierz nie miał większego wyjścia. Pytanie - czy sztuczka wyjdzie mu drugi raz? Jego oponent zdecydowanie dążył do starcia, a klon wydawał się nie stanowić większego zagrożenia - nie ma czasu na decyzje. Trzeba ciąć! Niebieskooki wykona potężne cięcie wspomagane chakra, raz jeszcze dzieląc energię na wiązki - skoro i tak nie może walczyć z użyciem kenryuuto dłużej, trzeba się go pozbyć. Nie jest to jednak koniec ofensywy.
Minimalnie po cięcie wykona krok w prawo schodząc z linii ataku - ostrza pędzącej chakry zapewnią mu też osłonę, a więc doda drugi krok lewę nogą z jednoczesnym obrotem biorąc szeroki samach do cięcia własnym mieczem - ostrze będzie szło lekko od dołu (czyli tam gdzie było po Hadan) do góry i po skosie. Jeśli jego przeciwnik uniknął ostrz chakry i chciałby zrobić jakiś atak to właśnie spotkałby się z mieczem Kakity, który śmignie przez jego osobę (już bez aury chakry). Idąc za siłą rozpędu niebieskooki zrobi jeszcze kilka szybkich kroków dla zyskania dystansu, po drodze kryjąc błyskawicznie miecz w saya - na chwile powinien mieć spokój od przeciwnika, zyskawszy dystans...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 840
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Ichirou » 3 lut 2019, o 10:10

Misja rangi B
Kakita Asagi
49/45


Starcie osiągało decydujący moment, bowiem przeciwnik Asagiego postawił wszystko na jedną szarżę i jeden atak. Owszem, do tej pory w miarę nadążał za ruchami prawdziwego samuraja, ale udawało mu się to dzięki sprytnym sztuczkom, które zapewniały mu dystans i gwarantowały nieco więcej czasu na reakcję. W czysto fizycznym, bezpośrednim starciu nie miał jednak szans - różnica szybkości nie była ogromna, ale i tak całkiem znacząca. Ciemnowłosy osobnik swoją szansę zwęszył w chwili, gdy Kakita oberwał ceglanymi odłamkami i został wybity z rytmu.
Mężczyzna popędził przed siebie wraz z klonem, ale bohater z Yinzin wiedział już, że niematerialna aplikacja nie jest w stanie mu jakkolwiek zagrozić. Samuraj, straciwszy niewielki ułamek sekundy na ogarnięcie się po otrzymaniu obrażeń, zdecydował się na błyskawiczny atak. W obecnej sytuacji nie zdążyłby pokryć swego ostrza chakrą, ale o to się nie musiał martwić, bo zrobił to już przed momentem. Jedyne, czego potrzebował, to jedno cięcie i wyzwolenie przy nim duchowej energii, która była wcześniej wtłoczona w miecz.
Zdążył wyprowadzić wymach zanim dopadł do niego przeciwnik. Trzy pionowe ostrza śmignęły przed siebie, tnąc klona i... częściowo również przeciwnika, który zdążył jedynie lekko się odsunąć - był zbyt blisko na pełen unik.
Jedna z chakrowych fal sięgnęła lewej ręki przeciwnika i oddzieliła ją w łokciu od reszty ciała. To wszystko działo się zbyt szybko, by powstrzymać zaaferowanego, pędzącego mężczyznę, który mimo szoku nie zmienił planów.
Niewielką chwilę później spotkali się w połowie krótkiego, pozostałego im dystansu - jednoręki osobnik kontynuował szarżę, a Kakita wykonał krok w przód. Obaj dążyli do wyprowadzenia swoich ofensyw.
I wtedy ukośne cięcie Asagiego smagnęło ciało jego rywala.
A zaraz po tym się minęli.
Kakita, pokonawszy kilka metrów, schował ozdobione szkarłatem ostrze z powrotem do sayi i zatrzymał się.
Rywal również się zatrzymał, ale zaraz po tym ugiął się na kolana, by ostatecznie paść bezwładnie na dach budynku. Okoliczne, wyblakłe dachówki, na które spływała posoka, nabierały teraz krwistego koloru sprzed lat.
Przegranemu zostały najprawdopodobniej ostatnie sekundy życia. Z kikuta lało się dość mocno, a i cięcie po jego torsie robiło też swoje. Wymęczony, pokiereszowany samuraj osiągnął sukces w tym pojedynku, ale czy można było mówić o sukcesie w perspektywie całego zadania?
Nie można było zapomnieć o Ishio, który z braku znajomości elementarnych technik ninja pozostał na dole. Dość spektakularne techniki jednego z przeciwników narobiły sporo szumu, a to nie mogło przejść obojętnie w tak dużej osadzie. W ciągu paru chwil w ślepym zaułku młodego miecznika napotkali przedstawiciele służb porządkowych wioski. Czternastolatek zachował pokorę, schował miecz i zadeklarował chęć współpracy i wyjaśnień zaistniałego incydentu. Poszatkowanego, leżącego tam osobnika nie mogli przesłuchać, więc pozostawała im jedynie wersja wydarzeń Ishio. Otoczony przez grupkę strażników, lekko zakłopotany chłopak starał się teraz odpowiadać na zadawane mu serie pytań. Jeżeli Kakita zdecydował się wrócić do tamtej uliczki, to już dachu mógł ujrzeć właśnie tamtą scenkę.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2569
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Kakita Asagi » 3 lut 2019, o 19:47

Błyskawiczna wymiana ciosów - do tego przygotowywał się przez całe życie i tą sztukę doskonalił. Jego przeciwnik przewyższał go siłą - każde trafienie mogło dla samuraja oznaczać śmierć, bądź poważne rany. Nie przydałby się szkole Taka w żaden sposób ginąc na tym dachu. Niestety, to oznaczało, że musiał odebrać życie przeciwnikowi, bowiem nie był wstanie go pochwycić - próbował, ale różnica między nimi była za mała, by mógł skutecznie zadać mu jedynie unieruchamiające ruchy. Z tej walki mógł wyjść tylko jeden...
Widząc, jak jego przeciwnik pada z odciętą ręką na ziemie, niebieskooki nie ruszył się w jego stronę nawet na krok, czujnie obserwując sytuację i wyciągając ze swojego ciała resztki wysiłku. Widząc, jak jego oponent pada w agonii, raz jeszcze dobył miecza, by wykonać ceremonialne strzepnięcie krwi - chociaż tak mógł zmniejszyć ilość szkarłatu z klingi, po czym schował ją do saya przy pasie. Walka była skończona.
Zmęczenie uderzyło go niczym błyskawica - czuł, że pozostało mu niewiele sił, jeśli miałby teraz z kimkolwiek walczyć, najpewniej skończyłoby się to dla niego źle. Puścił raz jeszcze przelotne spojrzenie swojemu przeciwnikowi - widział, że ten już nie wstanie i nic im nie powie. Życie go opuściło, ale cóż, w każdej walce tak jest - jeden pokonany, jeden zwycięzca. Nie był to rycerski pojedynek, w którym walczący wykrzykują swoje imiona, by następnie skrzyżować klingi w śmiertelnym tańcu - to była zwykła walka. Oni zaatakowali jego towarzysza, a więc on zaatakował ich, a skoro o tym mowa...

Niebieskooki musiał wrócić do Ishio, który jak się okazało miał nie lada kłopot - otoczony przez strażników starał się wyjaśnić im wszystko to co zaszło, w zasadzie z jego strony niewiele było do opowiadania. To Kakita rozprawił się w dwoma shinobi, zwłoki jednego z nich przecięte w trzech miejscach leżały w zaułku ozdabiając go krwią - widok nie był przyjemny i raczej nieliczny mogli na niego patrzeć bez zmrużenia oka. Asagi również czuł pewne obrzydzenie do swojego działa, ale cóż, taki właśnie był obraz wojny - jeśli Ishio chciał być samurajem, to niech lepiej się do tego przyzwyczai, bowiem tak właśnie wygląda przeciwnik potraktowany jedną z technik miecza - nie ma w tym ani romantyzmu, ani piękna czy bohaterstwa.
- Kakita Asagi, samuraj ze szkoły Taka. - rzucił w stronę strażników, niewątpliwie zwracając ich uwagę, po czym dodał.
- Ciało drugiego shinobi znajduje się na tamtym dachu. To ja zabiłem obu wojowników. Działałem w obronie. - wyjaśnił niebieskooki, stając możliwie prosto, ręce lekko podniesione - tak by były na widoku i nie prowokowały, ale z drugiej strony wcale tak daleko im do ostrza nie było, chociaż samuraj zdawał sobie sprawę, że w tej chwili jakiekolwiek starcie oznacza porażkę. Najlepiej spróbować wyjaśnić sprawę, w zasadzie, z jego punktu widzenia zrobił wszystko zgodnie z samurajską etykietą, odpowiedział na zagrożenie zupełnie je eliminując. Pytanie tylko, czy w Daishi też mają podobne zwyczaje jak na Yinzin...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 840
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Seiyama (Osada Rodu Kōseki)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość