Centrum osady

Centrum osady

Postprzez Asaka » 11 gru 2018, o 22:22

Obrazek
Centralna część osady, do której prowadzi główna ulica ciągnąca się od bramy miasta, a także inne - mniejsze i węższe. Znajduje się tutaj wejście do Siedziby Władzy, a także do przeróżnych przybytków rozrywki, jak na przykład herbaciarni czy najbardziej wyszukanego w mieście ryokanu. Ciągnący się przez główną ulicę targ kończy się tutaj kilkoma wystawnymi straganami - można tutaj dostać przeróżne rzeczy, jak ręcznie robioną biżuterię, narzędzia, materiały, ubrania, a nawet broń, choć tę znacznie bardziej poleca się zakupić u fachowców, jak chociażby w Sklepie z Wyposażeniem. Stąd, jedną z bocznych uliczek, można dostać się do mieszkalnej części osady, a także do Szpitala czy znajdującego się na zachodzie miasta parku.
Plac nie jest jest goły - strategicznie posadzono tutaj drzewa wiśni ubarwiające go żywym kolorem i opadającymi płatkami w czasie kwitnienia, jak również inne rośliny ożywiające scenerię; można też tutaj przycupnąć na jednej z ławek i oddać się podziwianiu widoku gór rysujących się w oddali. Tuż obok wejścia do Siedziby Władzy znajduje się Tablica Ogłoszeń, na której wywieszane są przeróżne informacje, od ofert kupna czy wymiany poczynając, o oferowaniu swych usług, zbliżających się wydarzeniach, po zadania typowe dla shinobich kończąc. Serce osady nigdy nie cichnie, a tętni życiem, nawet w nocy: przy świetle przywieszonych do budynków i pali lampionów.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 805
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Centrum osady

Postprzez Asaka » 13 gru 2018, o 13:35

Dni mijały – mniej bądź bardziej leniwie, ale mijały prędzej niżby się tego chciało; słońce zachodziło wcześnie i wstawało późno, a to sprzyjało leniuchowaniu. Tyle, że Asaka się mu nie oddawała. Najpierw treningi z ojcem, później kilka dni odpoczynku, bo była tym wykończona bardziej, niż chciałaby przyznać. Następnie samotne treningi, które dały jej do myślenia. W międzyczasie nadrobiła czas rozłąki z młodszą siostrą, która w tym czasie zdążyła wrócić do domu i… dni mijały. Któregoś poranka przyszedł goniec z listem. Krótkim i treściwym – ale hej, czego mogła się spodziewać po Shikaruiu? Był dość oszczędny w słowach i wyglądało na to, że w piśmie też. To znaczy… w piśmie, teraz miała dowód czarno na białym, że chłopak ani pisać nie, ani czytać tym bardziej. Nie to, by się już nie domyśliła. Skoro jednak czarnowłosemu nieco się przedłuży (chwała bogom, że w ogóle dał znać), to i ona chyba powinna znaleźć sobie jakieś zajęcie, by nie zgnuśnieć w domu już całkiem, prawda? Nie martw się o mnie – phi. Zapamiętała sobie każde słowo z tej krótkiej wiadomości, nie było to szczególnie trudne, zwłaszcza, że nie było ich dużo. Nie wyjaśniało to jednak niczego.
Słowo się jednak rzekło i dziewczyna chcąc nie chcąc (bardziej jednak chcąc) któregoś pięknego (wcale nie, bo niebo było całkiem zachmurzone), zimowego dnia ubrała się ciepło, zabrała swoje graty, w tym wielki wachlarz, z którym się nie rozstawała i wyszła, informując jeszcze po drodze matkę, że idzie sobie poszukać zajęcia, skoro Shikiemu się przedłuży i gdyby jednak zjawił się tu przed nią, to żeby go ugościli. I poszła. Zamierzała udać się do centrum osady, zerknąć w pierwszej kolejności na tablicę ogłoszeń, by zerknąć, czy może tam znalazłaby jakąś pracę dla siebie. To był najlepszy pomysł na początek, bo może akurat… Jeśli jednak nie, to w tym tłumie ludzi, którzy zawsze przewijali się przez centrum, może akurat ktoś sam ją zaczepi – o to, czy zostanie rozpoznana nie musiała się martwić, z tą bronią na plecach trudno było ją pomylić ze zwykłym zjadaczem ryżu. A jeśli w mieście nic się nie znajdzie… Cóż… To wtedy trzeba będzie pójść w las, ale Asaka wolała nie wybiegać aż tak w przyszłość.
Nogi zaprowadziły ją same po znajomych uliczkach osady. Dziewczyna rozglądała się spokojnie na boki, notując w głowie ewentualne zmiany w otoczeniu, jakie nastały w ciągu roku jej nieobecności, a których być może nie dostrzegła na pierwszy rzut oka. Nie błądziła; bardzo dobrze znała Seiyamę. Nic więc dziwnego, że prędzej niż później trafiła pod budynek, w którym urzędował Shirei-kan, gdzie zresztą się zatrzymała, chcąc podejść do tablicy i przyjrzeć się wywieszonym na niej ogłoszeniom. Może akurat…?
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 805
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Centrum osady

Postprzez Shikarui » 15 gru 2018, o 10:38

Misja C
They go and put it on display, and say: they're anything but wrong.
Obrazek
1


W brzydocie zimy tkwił urok. Szarość nie była taka szara, kiedy wszędzie zalegał śnieg! Co rusz ludzie ruszali z szuflami, żeby odgarnąć kolejne centymetry zebrane przed ich domostwem i w uliczkach, na których mieszkali.
- Oj, ty miałeś dzisiaj odśnieżać!
- Weź pan spierdalaj, panie sąsiad!
Świąteczna muzyka dla uszu, splatająca się w pogubione wątki, mieszająca je ze sobą wzajem, że koniec końców już niczego nie można było być pewnym. Prócz tego, że śnieg, który wyglądał tak pięknie i powabnie, marnował ludziom zdrową krew, gotując ją w żyłach do czerwoności. I dobrze! Przynajmniej nikt nie miał czasu rozmyślać nad tym, jak cholernie zimno było. Poubierani w ciepłe futra, wysokie buty, które nie przemakały przy przedzieraniu się przez śnieg, gotowi na tę porę roku, która zawsze koronowała górzyste tereny swoją perlistą atencją.
Środek rynku był zadbany, przypilnowany. Bruk wyłaniał się nieśmiało spod bieli i walczył o konkurencję z niebem, który z nich jest bardziej szary. Bruk zdecydowanie wygrywał. Posypano go solą, żeby temperatura nie zamrażała rozchodzonego śniegu, przez co na tym maleńkim skrawku ziemi było wiele... brudu. I wiele rozstawionych kramów. Do twoich nozdrzy docierały zapachy typowo świątecznych potraw, grzanego wina z kardamonem, pierników wypiekanych dopiero co i wyjętych z pieca. Większość rynku została już nawet przystrojona, tak jak i na domach pojawiały się ozdóbki. Ulice rozświetlone blaskiem płomieni bijących z latarni i tym płynących z okien domów zamieniały się w gałązki choinki, którą postanowiono przybrać w złote girlandy. Tutaj naprawdę nie było tak źle. Tutaj wszystko biło życiem, którego potrzebowałaś dla zabicia czasu.
Przy tablicy ogłoszeń ktoś ustawił trzy skrzynki - mocne, drewniane, niezbyt wielkie. Przytargane po to, żeby ktoś mógł na nich stać i wyróżniał się dzięki temu z tłumu, choć akurat TEN konkretny ktoś raczej tego nie potrzebował. Sama jego aparycja już sprawiała, że był bardziej charakterystyczny niż sama Asaka ze swoimi białymi włosami, które o tej porze roku idealnie komponowały się z tłem. Taki naturalny kamuflaż. Mężczyzna był dość drobny, zdecydowanie nie pasujący aparycją do tutejszych wojaków przystosowanych do surowego klimatu gór i polowań. Taki gejko-pedałek, którego rozpoznajesz po wszystkim - od wyrazu jego twarzy, błysku w brązowych oczach, które same wynosiły go ponad tłum z jego wielkim ego i bez skrzynek, po gesty jego wymuskanych łapek i nawet pstrokaty strój, który miał na sobie. Futro było ozdoione, buty na krańcu śmiesznie zakręcone. Ech, podobno nowa moda nowobogackich. Jednego nie można było odmówić - że w tym dziwacznym stroju był styl i klasa, nie było to przebranie pajaca. Obok niego, niżej, stała dziewczyna w wieku... może szesnastu lat. Blondyneczka o błękitnych, wielkich oczach, ubrana skromniej, o wiele prościej. I nie tak pstrokato. Prosta sukienka, ciepły płaszcz i ciepły czepek na głowie wiązany pod bródką. W dłoniach trzymała ulotki, które wyciągała w kierunku przechodzących. Lepszym stwierdzeniem byłoby jednak: wciskała na siłę. Przynajmniej jedna z tych ulotek zdążyła wylądować już na ziemi i namoknąć, nie nadając się do niczego.
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Centrum osady

Postprzez Asaka » 15 gru 2018, o 13:04

Śnieg, wszędobylski śnieg... Lubiła śnieg, lubiła chłód zimy, do którego była przyzwyczajona po całym życiu spędzonym w Daishi. Lubiła mróz w zimie szczypiący w policzki, nawet zachmurzone niebo nie było złe, bo zwiastowało, że zaraz pewnie znowu napada trochę śniegu. Lubiła to zwłaszcza, gdy siedziała w domu, gdy nie trzeba było nigdzie wychodzić. A teraz trzeba było i o ile padający z nieba puch mógłby być jakąś przeszkodą, to Asaka nie była małym dzieckiem, które nie potrafiłoby sobie z tym poradzić. Zdecydowanie bardziej wolałaby teraz wyjść w góry, niż oglądać rozmokłą breję, kupę rozpuszczającej się wody w kontakcie z solą... A i tak było to sto razy lepsze od wszędobylskiego, śmierdzącego błota w Sogen.
Przystrojone ulice i budynki, zapachy wypieków kręcące się w powietrzu, muzyka - wszystko to wprawiało Asakę w całkiem niezły nastrój. Ostatnie święta spędziła... chyba była wtedy jeszcze w podróży, nigdzie konkretnie, a teraz, choć było do tego jeszcze trochę czasu - teraz zamierzała na ten czas być w domu. Wątpiła zresztą, że robota, jakiej się podejmie, miałaby trwać ze dwa tygodnie.
Białowłosa pięła się w górę po uliczkach i ostatecznie weszła na rynek. Pokręciła się chwilę po placu, zaglądając najpierw do straganów na wywieszone pierdółki wręcz proszące się o wydanie kilku ryo. Wydawać niczego nie zamierzała, przynajmniej nie w tej chwili. Ludzie pałętali się po centrum, przepychali się, rozmawiali, a gwar ten był skutecznie ignorowany przez kapryśny mózg kunoichi, która nuciła sobie pod nosem jakąś losową, przypomnianą sobie piosenkę z dzieciństwa.
Był sobie król, był sobie paź, i była też królewna. Żyli wśród róż, nie znali burz, rzecz najzupełniej... Jaka? Hmmm...
Jej złote oczy w końcu skierowały się na tablicę ogłoszeń - a przynajmniej taki był plan, bo poukładane w małą piramidkę skrzynki i stojący na nich, pstry mężczyzna, skutecznie ją od tego odwiódł. Asaka aż zmarszczyła brwi i zatrzymała się w półkroku, taksując facecika spojrzeniem. Bogato ozdobiony płaszcz, wyniosłe spojrzenie tnące przez gawiedź jak brzytwa... Ale najbardziej w tym wszystkim spodobały jej się te zakręcone na czubkach butki. Dzwoneczków tam jeszcze tylko brakowało, takich, które dzynkałyby z każdym krokiem mężczyzny. A jednak nie wywoływało to w niej śmiechu. Facet zdecydowanie się wyróżniał - tutaj, w Seiyamie, na Świętej Górze, i w ogóle w Daishi, jej włosy nie były czymś niesamowicie niecodziennym. Znaleźć tutaj kogoś o dość jasnych włosach nie było trudno, ba, w jej własnej rodzinie była trójka takich osób, ją włączając. No właśnie... jej oczy ześlizgnęły się ze śmiesznego człowieczka na stojącą obok dziewczynę, która rozdawała ulotki.
Dobrze. Zaintrygowali ją; niecodziennie ktoś się ustawiał na pudłach przy tablicy ogłoszeń samemu będąc ogłoszeniem, prawda? Dziewczyna odbiła się więc od bruku i podeszła obok jakby od niechcenia, nie broniąc się wcale przed wciśnięciem jej na siłę do rąk karteluszki. A gdy ją już miała, to stanęła kilka kroków dalej, z ciekawością zerkając na to, co ma w rękach. Oby to tylko nie była reklama nowego krawca, czy balwierza.
Rzecz najzupełniej pewna. Tak to chyba było...
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 805
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Centrum osady

Postprzez Shikarui » 15 gru 2018, o 14:36

Misja C
They go and put it on display, and say: they're anything but wrong.
Obrazek
3


Mężczyzna błyskał oczami na prawo, na lewo - nie chaotycznie, nie szybko. Powoli wiódł ciemnymi oczyma po scenie, jaką był rynek, przyglądając się... czemu właściwie? Głowom przechodniów, pochowanych pod czapkami i szalami? Ozdobom, które doczepiano pod dachy, żeby cieplej było znieść zimę, która kąsała skórę i wkradała się pod kołnierze? Zakradała się nawet do domów, zmuszając ludzi do mocniejszego palenia w piecach i kominkach, żeby mury chociaż odrobinkę się nagrzały, zanim dom uśnie na dobre i uspokoją się pierzyny ścielące łóżka. Pan na swoich włościach! Ten król, u którego boku stała królewna, skromniutka i śliczniutka. Przynajmniej w miarę śliczniutka. Miała urodę niemal dziecięcą. Błogosławieństwo, jeśli nie chciało się szybko starzeć. Albo to ten makijaż, który nosiła? Skubana, potrafiła zrobić go na tyle delikatnego, żeby nie rzucał się w oczy, a żeby dodawał jej uroku.
- Proszę, może pani byłaby zainteresowana? - Wychyliła się w twoim kierunku i wcisnęła ulotkę w twoje paluszki. Umknęłaś oczy poważnemu klaunowi, który pilnował w tym czasie swych ziem, czy czasem obcy najeźdźcy się nie pojawiają. Przynajmniej na chwilę, w której mogłaś odczytać, o czym opiewała ulotka.
Wszystko kocham serca biciem, a przestanę chyba z życiem!

23.12.385
godzina: 18.00
Przedstawienie pod tytułem: "Zakochana Królowa Śniegu" w teatrze Złoty Kłos!
Przyjdź i kup bilety już dziś!

Kobieta nie zwróciła na ciebie większej uwagi, już wychyliła się w kierunku następnego przechodnia, żeby dać mu ulotkę, które dość szybko topniały z jej rąk odzianych w rękawiczki. W tym samym czasie ktoś podszedł do tablicy zleceń, przyglądając się wywieszonym tutaj ogłoszeniom. Kiedy nagle...
- O! Królowo! Muzo życia, skowronek wiosny, co przyleciał przedwcześnie! - Tak, tak, to ten sam, który stał na stercie skrzynek. Jego głos, z bardzo mocnym akcentem tutejszych ziem, wyciągnął ramiona w twoim kierunku, ale nie tak, jakby chciał cię przytulić. Pokazywał cię tym gestem światu, prezentował przed wszystkimi wokół, ale najbardziej przed samym sobą. Wrażenie, że mężczyzna się wywyższa, prysnęło w trymiga. Nagle to ty byłaś wywyższana w jego oczach. Zeskoczył ze stołka, zdziwiona dziewczyna, która mu akompaniowała, zwróciła na niego swoje oczy, to na ciebie, zapominając chwilowo o zadaniu, które zostało jej przypisane.
- Piękna pani, ratuj przecie, jam strudzony na tym świecie! Chwilek kilka tylko zajmę, zniżkę jakąś się zaplecie! - Gestem wskazał tutaj na ulotkę, którą trzymałaś w dłoniach. Podszedł do ciebie prężnym, żywym krokiem, jakby bał się, że zaraz mu znikniesz. Uciekniesz.
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Centrum osady

Postprzez Asaka » 15 gru 2018, o 17:34

Białowłosa nie przyglądała się teraz twarzy dziewczynki... dziewczyny... kobiety właściwie - chociaż cholera ją tam wie. Sama miała urodę taką, że dawali jej mniej, niż miała lat w rzeczywistości, a teraz to ogólnie jakoś nie dziewczyna (albo też krzykliwie ubrany mężczyzna) ją interesowała, a kartki, które wciskała ludziom. Asaka lubiła wiedzieć, co w tym było złego? A skoro już się znalazła na rynku, to głupio byłoby olać wszystko i wszystkich, życie własnej osady, byle tylko przeczytać ogłoszenia i... nie dowiedzieć się z nich nic. Albo coś. W każdym razie białowłosa nie zwykła ignorować ludzi; mogła wyglądać na gbura, ale gburem zdecydowanie nie była.
Usunęła się z drogi rażenia, na której atakowała niebieskooka, wciskając wszystkim i wszystkiemu swoje karteluszki. Asaka rozłożyła tą, którą dostała w ręce, rozprostowała papier i przeczytała, a jej bystre oczy szybko poruszały się po literkach. „Wszystko kocham serca biciem, a przestanę chyba z życiem!“ Co, kurwa? Przeczytała jeszcze raz. „Zakochana Królowa Śniegu“, a to dobre. Parsknęła wewnętrznie, a jej móżdżek już myślowo wyrzucił ulotkę hen-hen daleko, zaś jej ręce już miały złożyć kartkę i wsadzić ją do kieszeni. Miała też podejść w końcu do tablicy ogłoszeń, tak jak ten człowieczek przed nią, gdy... nie zdążyła nawet złożyć papierka na pół, bo oto pstrokacz się wydarł.
Albo to tylko jej się wydawało, że się wydarł - bo do tej pory siedział (stał) cicho i jedyne co słyszała, to rozmowy przechodniów i krótkie, nie tak głośne, wtrącenia dziewczyny od ulotek. Jego głos potoczył się po rynku, a Mori podskoczyła i zaczęła się rozglądać na boki, w poszukiwaniu królowej, muzy życia, skowronka wiosny - panie kochany, gdzie tam wiosna... A tak, mówił, że skowronek przyleciał przedwcześnie. Rozglądnęła się i nikogo nie znalazła, bo ramiona mężczyzny wskazywały... na nią. Kunoichi zrobiła bardzo niemądrą minę, taką, która wyrażała dogłębnie jej niezrozumienie, i która odbierała jej z czoła kilka(dziesiąt) punktów IQ. Z Asaki aktorka była żadna i jej zdziwienie oraz poczucie niezręczności było widać z daleka. Jeszcze słowa tego mężczyzny... tak kwieciste - a przecież była z niej prosta kunoichi... Może i przyzwyczajona do bycia w centrum uwagi, ale w zupełnie innym styku i kontekście niż w tej chwili.
- Proszę? - wiersz i rymy sprawiły, że dziewczyna, której białe włosy były spięte teraz w dwa warkocze idące od obu skroni przy skórze i kok, skupiła się na słowach jako takich, a nie sensie zdania, które zostało doń wypowiedziane, gdy mężczyzna się zbliżał. Bardzo słusznie zresztą założył, że jak chce coś ugrać, to należy działać do razu, bo nogi Asaki same aż rwały się do ucieczki. Wydawała się zbita z tropu i tak właśnie było. Chwilę później wcale nie zastanowiła się bardziej nad tym, co wyszło z jej ust - bo wyszło to, o co zwykle same pytały jej oczy. Tylko dzisiaj... zapytały o to usta, dość odruchowo, a oczy nie wiedziały na co mają patrzeć, więc patrzyły na dziwnie mówiącego mężczyznę. - Jakiś problem?
Gdzie tu uciec, gdzie tu się schować...
Kochał ją król, kochał ją paź, królewską tę dziewoję.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 805
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Centrum osady

Postprzez Rindou Arashi » 16 gru 2018, o 15:06

33 / ...


Tydzień później...
Od naszego ostatniego spotkania z samurajem Asagim minął tydzień. W tym czasie zdążył on już opuścić Shigashi no Kibu i przedostać się do Daishi a wszystko to za sprawą pewnego Kowala.Droga nie była kłopotliwa, karawana kierująca się przez tereny Yamanków zatrzymała się w ich stolicy przez kilka dni, przez co nie było problemu z przepuszczeniem ich przez granicę, dalej już Asagi wraz Ishio ruszyli konno do Daichi. O dziwo papiery załatwione przez kowala pozwoliły im bez żadnych problemów przejechać przez granicę. Miecz, który mieli dostarczyć, został już przekazany nowemu właścicielowi, więc nasi bohaterowi mogli się skupić na swoim głównym zadaniu. W osadzie Koseki panował wieczór, kiedy to Asagi wyszedł z karczmy po dostarczeniu miecza i podszedł do czekającego przy koniach towarzysza. Mimo później pory, na ulicach było trochę ludzi, co się dziwić, centrum największego miasta w regionie, wielu przyjeżdżało tu trochę się rozerwać. Wiadomo, to tutaj były najlepsze ale i najdroższe restauracje, knajpy, hotele oraz najważniejsze - kasyna i domy publiczne...
- Mamy kilka tropów. Od czego chcesz zacząć, Asagi-san? - od ich wyruszenia minęło trochę czasu, więc mieli wiele okazji na przemyślenie zebranych w szkole informacji. Teraz trzeba było je odświeżyć i zadecydować w jaki sposób będą chcieli się ich podjąć.
Rindou Arashi
 

Re: Centrum osady

Postprzez Shikarui » 16 gru 2018, o 21:10

Misja C
They go and put it on display, and say: they're anything but wrong.
Obrazek
5


Mężczyzna zatrzymał się o dwa kroki przed Asaką, by jego wyciągnięte w jej kierunku ramiona nie dotknęły jej, nie naruszyły przestrzeni osobistej. Tak przecież nie wypadało, by nieznajomy przylepiał się za bardzo. Za to wypadało, by gąskę napotkaną obczajać z każdej możliwej strony. Jego spojrzenie zatrzymało się na dłuższej chwili na twojej twarzy, ale zaraz zjechał w dół, zrobił krok w bok, składając ze sobą wzniesione na poziomie klatki piersiowej rączki, złożone w zachwycie, bo na pewno nie w modlitwie. Chyba że w modlitwie do nowo napotkanej muzy. I kolejny krok, prawie że cię obszedł, wyceniając nową sztukę, którą przyszło mu napotkać.
- Owszem, problem, wielki problem! - Zaakcentował mocno, znów wracając do kontaktu wzrokowego, który zdążyliście nawiązać. On ze zrozumieniem, ty - z tym mniejszym rozumieniem czegokolwiek. Cudownie nieskalaną inteligencją twarzyczką. - Chizuru! - Machnął rąsią w kierunku swojej pomocnicy, która niezwłocznie przybyła do jego boku, nadstawiając ucha. Sama miała tylko trochę lepszą minę od ciebie. O tych parę IQ, które przyzwyczaiły się już do takiego postępowania jej... pracodawcy? - Aaa, droga pani już widziała, wspaniale! - Dopiero teraz jego wzrok zanotował karteczkę, zgiętą, którą miałaś wyrzucić, ale z tego wszystkiego jakoś ostała się w twoich paluszkach. - Widzę, że pani jest kunoichi! Litości, Skowornku, cierpienie rozrywa me serce! Mam do zaoferania panience prace na jeden wieczór, sowicie zapłacę... 500 ryo, może warte panienki czasu? - Pochylił się w twoim kierunku i wyciągnął przed siebie dłoń, pocierając o siebie palcami. Tak, jak robił to każdy, kiedy chciał pokazać "money, money, money!". Ryo w oczach. - Zajęcie nietrudne, nie spodziewam się żadnych kłopotów w dniu przedstawienia, ale rozumie pani! Jestem w potrzebie!


Gejkopedałek - color=#FFBFBF
Ostatnio edytowano 25 gru 2018, o 16:17 przez Shikarui, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Centrum osady

Postprzez Asaka » 18 gru 2018, o 15:55

Już miała się cofnąć. Jej lewa noga z gracją przesunęła się do tyłu – co było ledwie mignięciem, płynięciem po morzu, jak baletnica płynie po scenie tak, że reszta jej ciała zostaje w bezruchu. Ona też została, prócz tej jednej nogi gotowej ponieść ją dalej, gdy mężczyzna się zbliżał z prędkością i zacięciem przyczajonego, atakującego tygrysa. Zatrzymał się. Tak jak i zatrzymała się jej noga, która nie poniosła jej dalej. Asaka patrzyła na niego cokolwiek niepewnie, ale z uwagą, w każdej chwili będąc gotowa jednak się cofnąć, albo spacyfikować natręta, gdyby jednak wykonał jeden ruch za dużo – drapieżnik zawsze pozostawał drapieżnikiem, nawet jeśli znajdował się wśród miłych owieczek i sam udawał, że nią jest. A białowłosa… czy w ogóle była miłą owieczką? Wątpliwe.
Zmrużyła tylko oczy, gdy zaczęła się obczajka, jakby była okazem w zoo – a do tego była mimo wszystko przyzwyczajona. Uniosła więc tylko jedną z ciemnych brwi do góry i nieco zniecierpliwiona obserwowała mężczyznę, który w tym czasie wzniósł rączki jak do modłów i wychylał się na boki, gdzie nie mógł za dużo popodziwiać, bo jej ciało było skryte pod futrzanym, ciepłym płaszczem. Małe to takie – jak na kunoichi – ale nie do pomylenia z niczym innym, bo broń na plecach i wyraz spojrzenia mówiły doprawdy wszystko.
Problem – oho, to będzie na pewno ciekawe. Jednak ta niemądra mina nie zdążyła jeszcze spłynąć, a sama Rira nie wyglądała dużo lepiej od samej Asaki. Tyle, że reszta zdania była jak zaklęcie. Praca na jeden wieczór. Ryo. Chyba za dużo czasu spędza z Shikaruiem, skoro to jedno słowo tak na nią działa… Chociaż zawsze działało, czyż nie? Do tej pory patrzyła na cudacznego mężczyznę jak cielę na malowane wrota, ale gdy tylko zaczął gadać o pracy i możliwym zarobku – czyli to, co ją interesowało, i po co tutaj przyszła – jej wzrok natychmiast nabrał inteligencji i nie wyglądała już na taką tępą.
- Tak – tak, jest kunoichi. Skowronka nie skomentowała, nawet nie zacisnęła ust ze zirytowaniem. - I tak… Może warte. Więc w czym problem i na czym ma polegać ta robota? – bo jak na podawaniu grzanej sake, to jednak nie warte jej czasu, a kto wie, co takiemu typowi, który ją tak obczajał, jakby była jakąś rzeźbą w muzeum, strzeli do łba, nie?
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 805
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Centrum osady

Postprzez Shikarui » 19 gru 2018, o 23:23

Misja C
They go and put it on display, and say: they're anything but wrong.
Obrazek
7


PESOS?! Czy oni tutaj rozdajo pesos?! A no rozdajo, słowo się rzekło! Już ryo w oczach, już złote tęczówki jak pięciozłotówki! Tylko nie rozdajo za darmo i nie rozdajo od razu. Deszcz pieniędzy przełożony na jutro.
- O belladona, wspaniale! - Klasnął w dłonie i spojrzał na swoją asystentkę, która czaiła się za nim jak pół dupy zza krzaka. W zasadzie - przy nim, nie bardzo za nim. Taki cień, którego się nie zauważa, nie kiedy mężczyzna, który rzucał tak wiele światła, stał tuż obok niej, kompletnie przyćmiewając nic nie znaczącą, niecharakterną istotkę. - Czyż nie jest idealną kandydatką? - Zaśpiewał swoim meldoyjnym głosem, na co blondyneczka jedynie odparła skinieniem głowy. Dość machinalnie, jakby w sumie nie do końca słuchała, co mężczyzna ma do powiedzenia. Albo reagowała już automatycznie i wyłączała mózg na brzmienie jego głosu. Nie to, żeby był zły, wręcz przeciwnie. Nie było w nim niczego drażniące, wciąż był męski, mocny, jak i cały on, tak i jego głos posiadał w sobie naturalną charyzmę, która nie cisnęła się na człowieka nachalnie, ale była wyczuwalna każdą komórką ciała. Ostrzeżenie, przecież wilcy między owcami chodzą! Na chodnikach niebezpiecznie, jeszcze niebezpieczniej wśród szaleńców, a ci ostatni czym chodzą, jeśli nie właśnie ulicami?
- Jam jest Otoyata Ishi, a to moja pomocnica, Chizuru. - Wskazał ją lekkim machnięciem, tak bardziej od niechcenia. Znów był skupiony na tobie. Kobiecina dygnęła. - Jak panienka zauważyła, organizujemy przedstawienie, wielkie, na skalę całych Karmazynowych Szczytów! - Wzniósł ręce, malując przed tobą góry, pokazując koronę całego świata, blask, który dotąd mógł zostać przeoczony, ośnieżone szczyty, których mogłaś nie dostrzec pośród pierzyny miękkich chmur. Widziałaś je wszystkie, czy może dopiero teraz nadeszło z objawienie z pomocą jednego, nic nie znaczącego i kompletnie obcego ci człowieka? O przepraszam: teraz już w sumie znajomego. W końcu przedstawił się. -Nie będziemy tutaj jedna może rozmawiać o sprawach prywatanych, zapraszam do teatru, tam pani wszystko pokażę, a po drodze wyjaśnię, na czym praca by polegała. - Pokłonił się kurtuazyjnie i uśmiechnął w twoim kierunku, wyciągając w tym pokłonie rękę, by wskazać ci zachęcająco kierunek. Wiedziałaś, gdzie jest ten teatr, chyba każdy mieszkający tutaj wiedział. To prawdopodobnie największa placówka tego typu w Daishi. Może nawet i Soso. Jeśli się zgodziłaś i poszłaś z nim, tłumaczenie trwało.
- Zachorowała nam główna aktorka, ki diabli ją porwali, klątwa jakaś, dramat przed pierwszym aktem! - Odetchnął ciężko, wznosząc oczy ku niebu, ale niebiosa milczały. Bogowie nie byli łaskawi skupić się na jego zażaleniach. Nie byli więc też łaskawi dopomóc biadolącemu. - Byłoby idealnie, gdyby pani ją zastąpiła!


Gejkopedałek - color=#FFBFBF

->Zapraszamtutaj
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Centrum osady

Postprzez Kakita Asagi » 20 gru 2018, o 09:52

Podróż przez owładnięte wojną tereny przebiegła zdecydowanie sprawniej, niż spodziewał się nasz bohater, ale nie oszukujmy się, trud włożony w zorganizowanie transportu musiał się opłacić. Co ważniejsze, nie łączyło się to z zaciąganiem długów wdzięczności, więc niebieskooki zachował spokój ducha, który był tak niezbędny w tym trudnym zadaniu. Nawiązując jeszcze do konfliktu zbrojnego, to podróż przez tereny Yamanaka utwierdziła Kakite w tym, że wojna trwa, jednakże jest dosyć dziwna - nie widział śladów walk w głębi kraju, który przemierzali, więc jak wydedukował nasz bohater, oba rody musiały toczyć wojnę pozycyjną, z delikatnie przesuwającą się linią frontu to w jedną, to w drugą stronę. Uspokajało to nieco Asagi'ego, bowiem oznaczało to, że jeśli Setsuna była gdzieś w tym całym zamieszaniu, to raczej daleko od głównych walk. Oczywiście, młody taktyk brał pod uwagę, że trasa karawany mogła celowo być poprowadzona przez nieobjęte walkami tereny - z jednej strony dla ochrony towarów, z drugiej dla celów propagandowych.
Opuściwszy stolicę konno, niebieskooki wraz ze swoim towarzyszem nie zamierzał zbaczać z wytyczonego traktu. W kraju ogarniętym wojną lepiej nie rzucać się w oczy, co prawda, jak podejrzewał Asagi, większość sił shinobi powinna być ulokowana przy linii frontu, jednakże kontrwywiad na pewno działał na pełnych obrotach i każdy ich krok aż do granicy z Daishi był mniej lub bardziej skrupulatnie obserwowany, a nawet jeśli nie, to lepiej było zakładać, że ktoś tam od czasu do czasu ma na nich oko...

Przekazawszy miecz i wywiązawszy się z umowy z rodziną Michio, samurajowie mogli zabrać się za główny cel swojej wizyty w Diashi, którymi nie były ani kasyna, ani domy publiczne czy też inne miejsca uciech, chociaż z drugiej strony, czy nie byłoby sporym zaniedbaniem sprawdzić jakie zwyczaje mają tubylcy?
Uwaga Ishio odnośnie tropów jakie mają sprawiła, że Kakita zamyślił się. Szukali grupy renegatów, którzy z niewiadomego powodu uciekli aż tak daleko, a raczej... należało sprawdzić rodzinę jednej z uciekinierek a dokładnie Honotsune.
- Spróbujmy dowiedzieć się czegoś więcej o rodzinie Honotsune oraz "Domu Handlowym Yoshi" - zadecydował niebieskooki. Zanim bezpośrednio zwrócą się do krewnych łuczniczki, warto by było wywiedzieć się tego i owego, by nie iść zupełnie na żywioł, tylko pytanie... gdzie?
- Pozwiedzajmy. - zaproponował niebieskooki, kierując swoje kroki w stronę dzielnicy kupieckiej, by nieco się rozejrzeć. Jego oczy szukały zarówno jakiegoś szyldu poszukiwanego sklepu, czy też ze wspomnianą rodziną, ale również... elementu ubogiego. Kto jak kto, ale żebracy i tańsze prostytutki nie raz nie dwa widzą więcej niż inni, a dodatkowo skoro handlują swoją godnością, to może i informacjami? Należało jednak również uważać, nadmierne zainteresowanie również mogło ściągnąć na naszych bohaterów uwagę ich wrogów, ale z drugiej strony też było to jakieś rozwiązanie.
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 856
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Shikarui » 8 sty 2019, o 14:06

Misja C
They go and put it on display, and say: they're anything but wrong.
Obrazek
25


Krawiec znajdował się kawałek od teatru, jakieś dwadzieścia minut spokojną piechotą, bo i o tyle był oddalony od rynku, na którym nie ważne, czy ranek, czy wieczór, zawsze ktoś się kręcił i zawsze brzmiało życie. Nawet jeśli nie na zamarzniętym bruku, to w karczmach i przybytkach rozsianych wokół niego. Znajome miejsce, znajome uliczki, po których biegało się za młodu i te, do których zaglądało się do dziś. Jak do przybytku krawca. Nie był to jedyny sztukmistrz okolicy, ale akurat ten cieszył się na tyle dobrą renomą, że powierzenie mu przeszycia sukienki nie wiązano z ryzykiem, że z tej sukni nic już nie zostanie. I takim sposobem, znając drogę, Asaka znalazła się dość szybko na miejscu. Niewielkie pomieszczenie, do którego się wchodziło, prowadziło do innych wnęk, zasłoniętych aktualnie materiałami. Wszystko tu obwieszone było materiałami, ubraniami, tymi eleganckimi i najbardziej prostymi, roboczymi, które wymagały poprawy. Mężczyzna, około lat czterdziestu, siedział właśnie nad koszulą i pracował zawzięcie igłą. Miał mocno kręcone włosy sięgające za kark, zebrane rzemykiem w cienki kucyk. Na nosie okularki, na sobie kamizelka, pod którą nosił białą koszulę - prezentował się jak ktoś, kogo właśnie wyciągnięto z biblioteki i teraz, z roztargnienia, musiał zająć czymś ręce. Na stoliku obok niego płonęły trzy świecie, by dawać wystarczająco dużo światła. Tego było tylko wystarczająco wiele, gdy niebo nie było przysłonięte chmurami i promienie zaglądały do środka. Dzwoneczek cicho zadzwonił przy otwieraniu drzwi. Kreacja w ramionach kunoichi nie była zbyt ciężka, kiedy ją odbierała, ale teraz już nieco ciążyła w ramionach po dłuższym targaniu jej. Odwrócił głowę, kiedy usłyszał, że klient wchodzi.
- Dzień dobry, panienko, czym mogę pomóc? - Wyprostował się i odłożył ostrożnie koszulę, w której wyszywał właśnie kolorowego bażanta. Zwierzę było w połowie skończone i prezentowało się... przepięknie. Jego spojrzenie zjechało z ciebie, na trzymane przez ciebie zawiniątko. O ile tak można było nazwać obszerną suknię, zabezpieczoną dodatkowym materiałem.


Otoyata Ishi - color=#FFBFBF
Chizuru - color=#FFFFBF
Mei
Miko
Shiro
Yuki
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Centrum osady

Postprzez Asaka » 8 sty 2019, o 18:59

Miło było po roku wrócić i przemierzać te wszystkie znajome kąty i uliczki z jakimś celem przyświecającym przed oczyma, a nie po prostu się tutaj włóczyć i zaglądać w różne kąty tylko po to, by roztrwonić czas. Kunoichi i takie miała dni – gdy zwyczajnie nic na świecie jej się nie chciało, ale to nie był jeden z nich; dzisiaj wiedziała gdzie idzie, po co idzie i z czym idzie – w rękach przecież niosła całkiem ciężką (heh, przynajmniej teraz wydawała się ciężka!) suknię, ewidentnie wymagającą wielu poprawek po aktorce, którą przyszło jej zastąpić. Wzrost nie ten, rozmiar biustu nie ten, rękawy za długie… Ale co ja tu będę wymieniać; krawiec na pewno wiedział najlepiej co będzie do zrobienia.
Asaka bez trudu odnalazła miejsce, które wskazała jej Mei i spokojnie weszła do środka, czując, że palce i policzki mrowią ją od dłuższego czasu spędzonego na zimnie. Dzwoneczek zagrzmiał, dziewczyna zamknęła za sobą drzwi, nie chcąc napuścić do wnętrza więcej chłodu, i odwróciła się. Jej oczom ukazało się to niewielkie pomieszczenie i przejścia zasłonięte połami materiału, a także stolik i mężczyzna, na oko w wieku jej rodziców, który zajmował się wyszywaniem barwnego ptaka na jakiejś koszuli. Złote oczy zapatrzyły się przez chwilę na szpulkach kolorowych nici rozstawionych na stoliku i na szybkiej, zręcznej pracy rąk kędzierzawego mężczyzny. Mogła docenić tę pracę, bo wiedziała, że to kupa roboty. Jej samej zdarzało się w młodości szyć, jednak skórę a nie delikatne materiały, bo tym najmowała się lwia część ludzi zamieszkujących jej rodzinną wioskę – i ją również uczono tego fachu. Wiedziała więc, że nie jest to bardzo trudne, ale wymagało mnóstwa cierpliwości i zręczności. No i doświadczenia, rzecz jasna. Jego głos wyrwał ją jednak z dalszych rozmyślań.
- Dzień dobry. Przychodzę z teatru, ze Złotego Kosa – zaczęła prosto, przekazując tym samym pierwsze informacje, które mogły mężczyznę nakierować na problem jaki się pojawił. A więc: teatr → przedstawienie → charakteryzacja → ubranie. Prosty sznureczek. - Jedna z aktorek zachorowała, a mnie wyznaczono na jej zastępstwo. Tyle, że suknia nie pasuje, trzeba będzie ją przerobić pode mnie… - nieco poruszyła rękami, w których trzymała zabezpieczoną suknię, a ta podskoczyła na sekundę. To tak, jakby mężczyzna miał wątpliwości o jakiej kreacji mówiła. Ano o tej, której nie było widać spod warstwy materiału. - Czy byłby pan w stanie to zrobić? Przedstawienie ma się odbyć za sześć dni, wiem, że to nie jest jakoś bardzo dużo czasu...
Jeśli trzeba było, to Asaka podała nazwę przedstawienia i dokładny dzień, w którym miało być wystawione oraz kto ją tutaj przysłał. Miała jednak nadzieję, że mężczyzna znajdzie czas, by przeszyć tę suknię i że nie będzie go trzeba do tego dodatkowo namawiać. To byłaby… bardzo upierdliwa sprawa. Tym niemniej, jeśli krawiec chciał zobaczyć suknię, podała mu ją, pomagając ściągnąć okrywający ją materiał. A także, pozwoliła ściągnąć swoje wymiary, gdyby tego chciał.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 805
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Centrum osady

Postprzez Shikarui » 8 sty 2019, o 21:24

Misja C
They go and put it on display, and say: they're anything but wrong.
Obrazek
27


Mężczyzna podniósł się ze swojego krzesła, dbając o to, by czasem żadna igla nie została mu w ręce, by nie zaplątał się w nić, by nie potrącić świec, z których płynący wosk mógłby dokonać tutaj prawdziwej apokalipsy. Z takiego materiału wosku się już nie pozbędziesz. Wyszedł zza biurka i wyciągnął ręce w twoim kierunku, a raczej - w kierunku sukienki. Ruchem palców, zginając je kilka razy, dał znak, żebyś mu przekazała tobołek. Ściągnął warstwę ochronną i przyjrzał się całemu ciuchowi.
- Sześć dni? - Mruknął sam do siebie, rozkładając sukienkę, która zawieszona była na wieszaku. Wystarczyło ją oprzeć na jednym z drewnianych drągów i rozłożyć jej rękawy. Była naprawdę piękna. Delikatna, zwiewna, składająca się z kilku warstw, przez co nadal stanowiła prawdziwą suknię, nie sukieneczkę do założenia na lato. Niektóre z materiałów lśniły perłowo, inne były przejrzyste, jakby obrokacone, błękitno-białe szycia ornamentowe. Było tego naprawdę dużo, a jednocześnie uszyte tak, że nie stanowiło oczojebnej, przeszkadzającej mieszanki, która kułaby i raziła. Mężczyzna pokiwał lekko głową w zamyśleniu i odetchnął, puszczając materiał, by zmierzyć potem wzrokiem twoją sylwetkę. Zadziwiająco wiele osób, w przeciągu tych dwóch dni, zdążyło to zrobić. Ba! Przecież jeszcze dobrze dwadzieścia cztery godziny nie minęły, odkąd po raz pierwszy stanęłaś nogą w teatrze.
- Mało, malutko. Zmian musi być sporo, a jak pani widzi - lekko zahaczył palcem o rąbek materiału - jest co przy tym robić. Jeśli miałbym zająć się specjalnie tym, pomijając inne zlecenia, wezmę przynajmniej dwa razy tyle. - Przyjrzał ci się uważnie, czy kwestia pieniężna ci odpowiada. -
400 ryo za przeszycie tego.
- Nie to, żebyś miała wybór. Zresztą nikt nie dawał żadnych pieniężnych wytycznych. Mężczyzna poprosił, żebyś wskoczyła w ubranie i zaczął mierzyć, zaznaczać igiełkami z kolorowymi główkami, gdzie co trzeba poprawić, ile skrócić, ile zwęzić. Całość nie trwała aż tak dużo. Mężczyzna poprosił, żeby za cztery dni przyjść po sukienkę. Będzie gotowa.
Kiedy wróciłaś do teatru, zostawiając sukienkę, gdzie trzeba, wnętrze już było pełne (całkowicie puste, ale aktorzy byli na swoich miejscach) i toczyły się próby. Scena wyglądała nawet o wiele pełniej, uzupełniona o dekoracje.
- Asaka! I jak? - To, co ze swoich płuc wydobyła Chizuru, brzmiało jak szepto-krzyk. Czy to ma sens? Nie było krzykiem, nadal było szeptem, ale tym naprawdę głośnym. Stanęła kolankami na ławeczce i pomachała w twoim kierunku. Nie chciała za bardzo przeszkadzać toczącym się próbom. - I jak? Udało się? Ile krawiec pociągnął kaski?


Otoyata Ishi - color=#FFBFBF
Chizuru - color=#FFFFBF
Mei
Miko
Shiro
Yuki

Zapraszam -> tutaj
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Centrum osady

Postprzez Ichirou » 17 sty 2019, o 01:08

Misja rangi B
Kakita Asagi
35/45


Daishi nie uczestniczyło w górskim konflikcie i względem niego było nastawione dosyć bezstronnie, ale z racji swego położenia trudno było mówić, że wojna u sąsiadów nie miała żadnego wpływu na prowincję. Asagi, który był zaledwie przybyszem z odległych krain i wiedział o tym miejscu bardzo niewiele, zauważył przede wszystkim ścisk w niektórych obszarach głównej osady. Z powodu zamknięcia granic wielu kupców i innych przybyszów utknęło w Daishi, a pojawili się tu jeszcze inni, którzy w obawie przez krwawemu sporem uciekli do bezpieczniejszego miejsca. Mimo, że dostawy z innych regionów świata były mocno ograniczone, to na ulicach i tak można było często napotkać rożnych handlarzy, którzy utknęli w osadzie i próbowali opchnąć to, co mieli, by zdobyć pieniądze na przeżycie.
Choć granice były pilnie strzeżone, to i w samej Seiyamie nie brakowało strażników patrolujących ulice. Większa część społeczeństwa żyła jednak swoim życiem, a przynajmniej starała się, by tak było. Nie dało się przecież całkowicie pozbyć atmosfery niepokoju i niepewności wobec tego, co przyniesie kolejny dzień i jakie wraz z nim przypłyną nowiny z pobliskiego frontu.
Asagiego wojna nie dotyczyła. Miał swoje utrapienia niezwiązane z międzyklanowymi bataliami. Przybył na niemalże drugi koniec ucywilizowanego kontynentu, by rozwiązać dość delikatną, ale ważną sprawę dla Szkoły Taka. Wielka podróż, ale poszlaki tak wielkie już nie były. Cała wędrówka i przeprawa przez granicę wynikała jedynie z informacji o pochodzeniu rodziny sprawczyni całego zamieszania i wzmianki o domu handlowym. Mało, ale Kakita nie miał niczego innego, o co mógłby się zaczepić.
- Dobrze - odpowiedział krótko młody adept drogi miecza. Niedługo później obaj zrobili obchód po wiosce, chcąc możliwie dyskretnie wypytać o poszlaki, które posiadali.
Miejscowi wiedzieli to i owo. Nie było w tym nic dziwnego, w końcu Dom Handlowy Yoshi - jak się dość szybko okazało - był jednym z paru domów handlowych w całej wiosce. Kompleks kilku budynków postawionych po obwodzie kwadratu, tworzących pośrodku mały dziedziniec, który był swego rodzaju miniaturową wersją centrum dzielnicy handlowej. Miejsce, w którym na stałe urzędowało kilku zamożnych kupców. Nie brakowało tu też tych przejezdnych. Zgodnie z zebranymi przez samurajów informacjami, Yoshi nie był punktem handlowym, do którego chodziło się po warzywa. Zwykle obracały się tutaj towary o większej wartości.
Wydobycie informacji na temat rodu Honotsune było trudniejsze. Nie każdy go kojarzył, a jeśli ktoś kojarzył, to zazwyczaj mógł powiedzieć tylko tyle, że to rodzina kupiecka. W końcu jednak udało się dowiedzieć, że rodzina Honotsune zajmuje się głównie handlem, można by rzec, ekskluzywnymi towarami. Co ciekawe, jakaś kobieta nieciężkich obyczajów wspomniała, że rodzinę Honotsune najczęściej można znaleźć właśnie w Domu Handlowym Yoshi. Ktoś inny powiedział natomiast, że często unikatowe przedmioty sprzedają tam w formie licytacji, co jest pewną gratką i rozrywką dla bogaczy.
- Jakie mamy plany, Asagi-san? - zapytał w pewnym momencie łysy chłopaczek, licząc na to, że w głowie jego mentora już się coś urodziło.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2575
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Następna strona

Powrót do Seiyama (Osada Rodu Kōseki)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość