Siedziba władzy

Re: Siedziba władzy

Postprzez Koala » 2 sie 2020, o 21:55

Chwila oczekiwania, aż lider odprawi swojego dotychczasowego gościa, czy też dokończy własne sprawy i Keira została poproszona, by wejść do pomieszczenia, które jak zawsze strzeżone było przez dwójkę strażników. Przyjrzeli się oni twarzy, ich oczy ześlizgnęły się na odznakę, którą nosiła przy pasie i nie było żadnych pytań. Jeden z nich otworzył drzwi i zapowiedział jej imię i nazwisko, następnie usunął z drogi, zapraszając damę. Mogła znaleźć się w środku.
Pokój Kazuo prezentował się po męsku - tylko zamiast małych samochodzików i kluczy szwajcarskich były kunaie powbijane w drzwi, w których było widać ewidentne dziury po regularnym rzucaniu nimi. Każdy kąt pomieszczenia świadczył o tym, że lider tutaj rezyduje i ten konkretny, mały teren, jest bardzo jego własny. Przy okazji następnego lidera wystrój zapewne zmieni się - nawet bardzo. Tym nie mniej to nie pomieszczenie i pierdoły w nim osadzone odznaczały się najbardziej, a sam rosły Kazuo, który swoją postawą - i charyzmą - przytłaczał wszystkie słabsze osobowości. Nie to, żeby robił to celowo - ten typ tak po prostu miał. Uśmiechnął się od ucha do ucha i podniósł energicznie zza biurka, ewidentnie ukontentowany dniem dzisiejszym. Albo tylko na takiego pozował.
- Dawno cię nie widziałem, Keiro! Liczyłem na to, że się pokażesz. - Wskazał gestem krzesło przed biurkiem i sam podszedł do jednej z szafek. Przesunął jeden dokument, drugi zwój, trzeci dziennik i wyciągnął kartkę, którą położył przed kobietą. Sam usiadł na swoim fotelu i nachylił się w przód, żeby postukać palcem w dokument. - Z tym do mnie przychodzisz? - Z jego twarzy zniknął uśmiech. To, na co wskazywał, nie było śmieszne. Nie to, że było też tragiczne. Ciężko po prostu uwierzyć, że tyle lat sekret tkwił schowany tuż przed ich nosem i wesoło dyndał sobie w czasoprzestrzeni, pomijany przez wszystkich i wszystko.
Obrazek
This is a fantasy based on reality
Avatar użytkownika

Koala
Support
 
Posty: 867
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 14:07
Wiek postaci: 0
Multikonta: Shikarui

Re: Siedziba władzy

Postprzez Naoki » 6 sie 2020, o 10:27

Rozmowa trwała w najlepsze i początkowe obawy chłopaka, powoli znikały z jego głowy. Czyżby nie miał powodu by bać się aż tak? W sumie istniała taka możliwość. Nie zrobił nic aż tak złego, był na tyle odważny by brać odpowiedzialność za swe uczynki, czy też innych. Jednak najbardziej w tym wszystkim obawiał się reakcji ludzi, a przede wszystkim niezrozumienia i odrzucenia. Tutaj tego na szczęście nie spotykał, mogąc spokojnie powiedzieć to co przeszedł, pomijając najbardziej dramatyczny fragment, z którym raczej będzie dane mu się jeszcze zmierzyć. Biorąc pod uwagę, gdzie właśnie chciał się udać ze staruszkiem.
- Tak, właśnie tam. Niestety nie widziałem wszystkich walk, dotarłem tam nieco spóźniony. Jednak udało mi się poznać tam wiele wspaniałych osób, nawet Seinara zwycięzce poprzedniego turnieju. - powiedział, będąc przy tym nieco dumnym. Skoro mężczyznę interesowało takie wydarzenie, raczej będzie zadowolony z możliwości posłuchania historii i relacji z walk, które młodzieniec widział. Na pewno był to dobry sposób by umilić sobie spokojną wędrówkę do siedziby władzy.
Kolejne słowa na pewno wiele dawały chłopakowi, mimo że nie potrafił na nie odpowiedzieć w żaden sposób. Nie wiedział jak mógłby podziękować za coś takiego, przez co jedynie się uśmiechał szczęśliwie, a czasami w jego oczach pojawiały się małe świeczki radości.
Teraz jednak w samej drodze razem z historiami przychodziły ponownie te same zmartwienia, jak może się wytłumaczyć w samej siedzibie władzy ze swej nieobecności, o ile ktoś ją zauważył. Przecież nie był jakąś znaczącą jednostką, tak samo nie był praktycznie rozpoznawalny. Jednak zawsze istniała jakaś niewielka szanse, że ktoś to wszystko zauważył i może być niezadowolony z młodzieńca.
Sam powód z jakim tutaj się udawał był na pewno wystarczający by przedłużyć nieco trudne rozmowy, które mogłoby się pojawić. Oczywiście po samym dotarciu na miejsce otworzył drzwi przed mężczyzną po czym wszedł zaraz po nim witając się z każdym lekkimi skinieniami głowy, oddając im szacunek. By podejść do recepcjonistki i wyjaśnić jej cel wizyty z jaką tutaj przybył, przedstawiając jej Pana Yoshiya, głównego świadka i osobę które odnalazła w lesie martwych biwakowiczów.
Obrazek
Avatar użytkownika

Naoki
 
Posty: 536
Dołączył(a): 5 sty 2019, o 22:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zielonowłosy młodzieniec, przeciętnego wzrostu.
Link do KP: viewtopic.php?p=108086#p108086
GG/Discord: Abur#4841

Re: Siedziba władzy

Postprzez Keira » 6 sie 2020, o 13:37

Wyglądało na to, że bez problemu będzie mogła liczyć na spotkanie z Kazuo, bo już po chwili jeden ze strażników otworzył jej drzwi gabinetu i zaprosił do środka. Keira skinęła głową w podziękowaniu i przekroczył próg, zatrzymując na chwilę obojętny wzrok na kunaiach wbitych w drzwi. Szkoda dobrego drewna, no ale Kazuo czasami potrzebował zabić nudę, albo rozładować agresję, więc tyle dobrego, że chociaż tylko drzwi na tym cierpiały. Sprawnym ruchem wyrwała wszystkie ostrza z drewna, by następnie ruszyć w głąb pomieszczenia. Kazuo wyraźnie ucieszył się na jej widok, a przynajmniej takie sprawiał wrażenie postawą i słowami, jakimi ją przywitał.
- Witaj, Shirei-kan. - Odpowiedziała i skłoniła głowę, dodając do tego pełne gracji dygnięcie. - Cieszę się, widząc Cię w dobrym zdrowiu.
Podeszła do biurka i złożyła na blacie jego kunaie, by na koniec usiąść na wskazanym przez niego krześle przed biurkiem. Po co ma się fatygować do drzwi, skoro przy okazji mogła mu przynieść jego zabawki. Raczej nie powinien czuć obawy z jej strony, gdy miała w ręce broń, skoro mógł jej zrobić krzywdę szybciej, niż ona by się na niego zamachnęła. Tak czy inaczej, kunaie leżały sobie teraz bezpiecznie na biurku i Kazuo mógł sobie znowu nimi porzucać, gdy najdzie go ochota. Widząc lekkie zamieszanie z poszukiwaniami czegoś, a następnie znajomą kartkę, którą mężczyzna położył przed nią, Keira spojrzała uważnie w twarz swojego Lidera, by następnie skinąć głową.
- Tak, z tym też. - Przyznała. - Na początek chciałabym jednak podziękować za wysłanie mnie na nauki do Szkoły Taka. Samurajowie skutecznie pomogli mi doprecyzować moje umiejętności władania mieczem i dobrze zadbali o mój trening indywidualny. Przepraszam też, że nie było mnie tak długo, ale wojna w Kaigan i wysokie zagrożenie na szlakach, zmusiły mnie do pozostania tam dłużej, niż przewidywałam.
Miała nadzieję, że Kazuo nie będzie miał jej tego za złe, chociaż patrząc po tym, jak ją przywitał, to raczej nie, jednak z nim nigdy nic nie wiadomo. Miał to do siebie, że w jednej chwili się uśmiechał, a w drugiej już darł się w istnej furii. Był nieobliczalny, a każde spotkanie z nim, było swoistą zagadką i niespodzianką. Czy się bała? Nie, nie bała się. Darzyła go ogromnym szacunkiem i nie oceniała tego, jakim był. Najważniejsze było to, że trzymał klan mocną ręką, dbając o to, żeby był silny, a prowincji żeby dobrze się wiodło.
- Jeśli chodzi o to ogłoszenie, to chciałabym zgłosić się na ochotnika, jeśli mogę. - Odezwała się, spoglądając na kartkę, która leżała na biurku. - Martwi mnie jednak zagrożenie, jakie ściągnęły na nas te ogłoszenia. Zapewne rozwieszono je we wszystkich prowincjach, a to oznacza, że Antykreator i jego słudzy już wiedzą, że odkryto tą tajemnicę. Można śmiało założyć, że pojawią się tam, a to oznacza sporo ofiar i ogromne zniszczenia...czy damy radę sobie z tym poradzić?
Pojawienie się Hana i jego Jeźdźców w Daishi, było ogromnym zagrożeniem dla prowincji, zwłaszcza że Antykreator nie będzie zadowolony z tego, że wpakowano mu się z butami na jego własny teren. Wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, kim był i jak cholernie silny jest, zaś Keira brała pod uwagę, że ta cała eskapada mogła być wyprawą samobójczą. Miała jednak nadzieję, że Kazuo dopilnuje, aby oddziały były w pogotowiu i w razie ich niepowodzenia, aby sama prowincja ucierpiała na tym jak najmniej. Czekała więc na to, co odpowie jej Shirei-kan, nie pokazując po swojej twarzy żadnych emocji.
Avatar użytkownika

Keira
 
Posty: 100
Dołączył(a): 5 kwi 2020, o 13:39
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe włosy, niebieskie oczy. Więcej szczegółów w KP
Widoczny ekwipunek: - Złoty Medalion ze znakiem Klanu - na szyi
- Odznaka Ninja - sznurek na pasie
- Biała Katana - lewy bok
Link do KP: viewtopic.php?p=137899#p137899
Multikonta: Seiren

Re: Siedziba władzy

Postprzez Koala » 7 sie 2020, o 18:48

Jeżeli cokolwiek miałoby powalić Kazuo, musiałaby być to siła od wewnątrz. Choroba? Jutsu, które pozwalałoby niszczyć od środka? Wiele cudów skrywał ten świat. Nie wyglądało jednak na to, żeby te cuda miały się zbliżyć w ostatnim czasie do tego rosłego człowieka, którego matka już w kołysce musiała karmić naprawdę wartościowym mlekiem, że wyrósł aż tak. Dlatego - miał się dobrze. Cholera, chyba nie było wielu na świecie, którzy gotowi byli mu stawić czoła, jeszcze mniej tych, którzy dobrze by z tego wyszli.
- Wzajemnie, Keiro. Dawno temu wróciłaś? - Zaraz, zaraz, kiedy to on ją widział ostatnio..? Nie to, żeby miał problemy z pamięcią - po prostu miał bardzo dużo rzeczy do zapamiętania. Keira ze swoimi zdolnościami była pretendentką do awansu na wyższe szczeble w niedługim czasie, przynajmniej on tak to widział. Przykładała się i godnie służyła rodzinie. Nie było złej rzeczy, jaką mógłby na nią powiedzieć - albo jakiej mogłyby powiedzieć o niej papiery w jej własnej teczuni. Każdemu ninja takowa przecież przysługiwała.
Pochylił się w kierunku kuani i zgarnął je wielkim łapskiem, żeby przesypać je do szufladki. Zabawki bardziej - nie bronie. Koseki ze swoimi możliwościami tworzenia broni w każdym momencie i wszędzie nie byli tak bardzo uzależnieni od noszenia przy sobie żelastwa. Nie byli też tak bardzo zobligowani do zachowywania przesadnej ostrożności, zwłaszcza wobec swoich. Czy przeszło mu przez myśl, że te kunaie mogą zostać wykorzystane przeciwko niemu? Jeśli tak, to tego w żaden sposób nie okazał.
- Niee, ledwo chwila minęła. Myślałem, że dłużej zejdą te treningi. Dobrze, że samurajowie przyjęli cię bez większych problemów. Jestem zadowolony. Jak przebiegła nauka? - Otworzenie przez samurai granic i większa chęć do współpracy z ninja była stosunkową nowością i Kazuo podejrzewał, że aktualnie sporo prowincji ostrzyło sobie na nich swoje ząbki. Nawet jeśli nie byli mistrzami kontroli chakry, to ich możliwości fizyczne wkraczały już wręcz na jakieś bestie. Nie wspominając, jak kunsztownie władali mieczem. Zupełnie jakby rodzili się z nim w rękach.
- Ha! Bo ci idioci nie wiedzą, co to znaczy pieprzona dyskrecja! - Uderzył pięścią w biurko, to aż podskoczyło, a wraz z nim cała jego zawartość. Na szczęście wszystko pozostało na swoim miejscu. Tylko te kunaie w szufladzie zadzwoniły jak okropna karykatura grzechotki dziedzięcej. - Będą się pchali z butami do mojej prowincji... Ale to nic! Skorzystamy na tym! Dobrze, dobrze, idź z duchami przodków. - Machnął lekko ręką. - Co, my nie damy rady? Nie z takimi zagrożeniami sobie ród Koseki radził!
Obrazek
This is a fantasy based on reality
Avatar użytkownika

Koala
Support
 
Posty: 867
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 14:07
Wiek postaci: 0
Multikonta: Shikarui

Re: Siedziba władzy

Postprzez Keira » 7 sie 2020, o 20:58

Ponad rok nieobecności i już zdołała zapomnieć, jakim wielkim i postawnym człowiekiem był sam Kazuo. Jego wielkie dłonie mogłyby bez problemu objąć jej talię i zgnieść wnętrzności, dlatego cieszyła się, że był jej Liderem, a nie wrogiem, bo powalenie takie byka byłoby naprawdę trudne. Może dlatego od długiego czasu ich prowincja miała święty spokój, a gdy trwała wojna pomiędzy sąsiednimi prowincjami, sam Kazuo nastraszył ich tak, że się pogodzili, chociaż niechętnie. Ten mężczyzna zdecydowanie budził respekt kiedy było trzeba, chociaż zostało mu coś z dziecka.
- Przed chwilą. - Odpowiedziała na pytanie. - Chciałam się zameldować od razu po powrocie i dopytać o te nieszczęsne ogłoszenie, zanim wrócę do domu.
Przez chwilę patrzyła, jak ostrza zgarniane są prosto do szuflady. Tak, zdecydowanie byłby w stanie chwycić ją za głowę i zgnieść tymi łapskami. Rozległo się brzęknięcie, gdy kunaie wylądowały w schowku, zaś sama Keira ponownie skupiła wzrok na Kazuo. Słysząc jego słowa, skinęła głową na potwierdzenie jego słów. Owszem, przyjęli ją, chociaż czuć było, że robią to ze sporym dystansem, dlatego też nie sprawiała problemów i nie dawała im odczuć skrępowania, nawet wtedy, gdy wyraźnie odsyłali ją do innych ćwiczeń, nie chcąc ujawniać swoich tajników walki.
- Całkiem sprawnie. - Przyznała. - Szybko doszlifowałam swoje podstawy i wzmocniłam nieco organizm, chociaż jeszcze trochę przede mną, ale kontynuować mogę już sama w domu. Nauczyłam się też walczyć lewą ręką równie sprawnie, co prawą, więc mogę przekładać miecz, albo walczyć dwoma jednocześnie. Traktowali mnie dobrze i z szacunkiem.
Nie rozwodziła się nad tym bardziej, bo i tak nie było potrzeby. Kazuo interesowało tylko to, czy zrobiła widoczne postępy i wzmocniła się na tyle, żeby dalej służyć Klanowi. Po śmieci brata i narzeczonego tak podupadła na zdrowiu, że nie była w stanie być dobrą kunoichi. Nadal jeszcze odczuwała ograniczenia ze strony organizmu, ale od tamtego czas mogła sobie pozwolić na zdecydowanie więcej niż wcześniej, bez konsekwencji i protestu ze strony własnego ciała.
Słysząc niewybredne słowa odnośnie dyskrecji ogłoszeń i widząc pięść, lecącą w stronę biurka, Keira przygotowała się na głośne łupnięcie. Tylko dzięki temu sama nie podskoczyła na krześle, jak ten nieszczęsny mebel. Spodziewała się, że drewno rozpołowi się i rozleci na dwie części, ale o dziwo wytrzymało ten mocny cios. Zamknęła na chwilę oczy, jakby zirytowana hałasem. Była zmęczona po podróży, jednak rozmowa z Kazuo była w tym momencie dla niej priorytetem.
- Miejmy nadzieję. - Przytaknęła na słowa Lidera. - Antykreator jest potężny, ale może w silniejszej grupie uda się jakoś go unieszkodliwić. Ktoś jeszcze się zgłosił, czy sam wyznaczysz ochotników, Kazuo-sama?
Była ciekawa, z kim będzie współpracować i czy będą to dostatecznie silne jednostki. Raczej żółtodziobów Kazuo by nie wysyłał, żeby poszli na pewną śmierć, ale kto go tam wie. Z nim nigdy nie było wiadomo, co się stanie. Nie miała też pewności, czy nawet w silnej grupie będą w stanie zaskoczyć Hana na tyle, żeby go unieszkodliwić. Były na to marne szanse, ale warto było mimo wszystko spróbować. Tak czy inaczej, powinna jeszcze zadbać o swój trening, nim przyjdzie czas wyprawy do tej tajemniczej wioski.
Avatar użytkownika

Keira
 
Posty: 100
Dołączył(a): 5 kwi 2020, o 13:39
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe włosy, niebieskie oczy. Więcej szczegółów w KP
Widoczny ekwipunek: - Złoty Medalion ze znakiem Klanu - na szyi
- Odznaka Ninja - sznurek na pasie
- Biała Katana - lewy bok
Link do KP: viewtopic.php?p=137899#p137899
Multikonta: Seiren

Re: Siedziba władzy

Postprzez Koala » 8 sie 2020, o 11:32

Były rzeczy różnej wagi i o różnych priorytetach. Te, które wysuwały się na pierwsze pole, zazwyczaj były bardzo ciężkie i omijały sympatyczne pogawędki odnośnie tego, że u samurajów to herbatę mają wybitnie dobrą, albo że tam to niektórzy gburowaci, ale tamta jedna pani to dobra była, nawet sake mi raz polała. Wbrew wszelakim pozorom, jakie mógł Kazuo sprawiać, nie był człowiekiem, który miał bardzo dużo czasu do przetracenia, a ten, który miał, prawdopodobnie wolał poświęcić osobom bliskim, nie współpracownikom. Kiwał więc potakująco głową na te odpowiedzi i czekał na przejście do konsensusu. Nie byłoby nieprawdą powiedzenie, że go to nie interesowało, jakby na to nie patrzeć Keira była człowiekiem - próbą, czy ten typ współpracy się sprawdzi. Sprawdził.
- Dobrze. Więc misja zakończona sukcesem. - Jakby na to nie patrzeć - to była misja. Z jego perspektywy. Ninja nie mogli być miękkimi pulpami, musieli wytrzymywać każde ciosy, te fizyczne i te psychiczne również. Świat był pełen strat. Nie wolno było zatrzymywać się nad jedną z nich. Słowa złego jednak nie powiedział o Keirze i jej upadku. Wydawało się wręcz, że okazał wyrozumiałość. Zrozumienie dla tego, że mimo słabości, zebrała się w sobie i zawalczyła o siebie. A tak - z odrobiną pomocy! Ale każdy czasem potrzebuje dłoni, żeby wstać. Potem już sam uczył się utrzymywać równowagę.
- A tak, wybrałem już dwie osoby do tego zadania. Sentoki Sanada. - O tym, że Han był niebezpiecznym sukinsynem nie trzeba było mu przypominać. Chyba nikomu nie trzeba było, a jeśli ktoś tego jednak potrzebował, oznaczało to, że był skończonym kretynem. Kazuo nie miał do kretynów zapasowej cierpliwości. - Shikarui mówił, że cię powiadomi. Twój wyjazd zapewne to uniemożliwił. - Bo kiedy to było..? Oo, już kawałek czasu temu. Bardzo możliwe, że w zasadzie się minęli. A jakoś samemu Kazuo wypadło to wtedy z głowy. - Liczę na waszą trójkę. Chcę wiedzieć wszystko, co będzie się tam działo.
Obrazek
This is a fantasy based on reality
Avatar użytkownika

Koala
Support
 
Posty: 867
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 14:07
Wiek postaci: 0
Multikonta: Shikarui

Re: Siedziba władzy

Postprzez Asaka » 8 sie 2020, o 21:59

MISJA C
Naoki
11/30


Obrazek


Jak zostało powiedziane – tak zrobili. Mężczyzna nabrał sił i był w stanie bez większego problemu ruszyć razem z Naokim do samej osady, tak jak to chłopak proponował. Yoshiya nie miał zawrotnego tempa, ale robił co mógł, a sama podróż przebiegła spokojnie. Jednak nie w ciszy, bo starszy z panów wypytywał Naokiego o turniej. O to, co się na nim działo, o samego Seinaru, którego miał okazję tam spotkać i poznać. A było przecież o czym opowiadać! Te rozmowy płynnie zeszły na pana Yoshiyę. Sato Yoshiyę dokładniej. Opowiedział, że razem z żoną prowadzą w osadzie publiczną łaźnię, która wykorzystuje gorące źródła, do której gorąco Naokiego zaprosił, a także, że spaceruje dla zdrowia, dlatego znalazł się dzisiaj w lesie. W końcu taka piękna pogoda była i aż żal było nie skorzystać.
Yoshiya nigdy chyba nie był w środku siedziby władzy i znowu dość ciekawie rozglądał się po wnętrzu, kiedy przeszedł przez otwarte i przytrzymane dla niego drzwi i sam pokłonił się osobom, które w środku urzędowały. Dla Naokiego to nie był pierwszy raz i niewiele się tutaj zmieniło. Tablica z ogłoszeniami wisiała na miejscu i stała przed nią niewysoka, młodziutka dziewczyna, która chyba właśnie szukała dla siebie odpowiedniej pracy, na oko czegoś w stylu ratowania kota bogatej staruszki. Biurko, za którym siedziała recepcjonistka też było na miejscu, tak samo jak korytarze prowadzące w dalszą część budynku – a jeden z nich, do samego Shirei-kana Kosekiego Kazuo. Ciemnowłosa, krótko ścięta, blada kobieta siedząca za rzeczonym biurkiem przełożyła papier na bok i pożegnała się z chłopakiem, na oko odrobinę starszym od Naokiego, i sama lekko kiwnęła głową do nowoprzybyłych.
Umówmy się, zielony kolor włosów nie był zbyt powszechny i przez to Naoki mógł być nieco bardziej charakterystyczny i kobieta uniosła w górę jedną brew.
- Odznakę poproszę – powiedziała, nim zaczął opowiadać po co właściwie tutaj przyszli i gdy obejrzała ją sobie z każdej strony kiwnęła głową i oddała żeton chłopakowi. Wtedy też zachęciła do tego, by powiedzieć o co chodzi – bo chyba nie szukali pracy, ogłoszenia przecież wisiały obok. Nie było żadnego komentarza, żadnego „gdzieś ty przez tyle czasu był”. Naoki wciąż był Doko, a shinobi często na długo znikali w innych miejscach. Ważne było tylko to, że wracali – a Naoki wrócił. Nie był Akoraito, o którym warto było wiedzieć gdzie się podziewał, nie był Sentokim, który mógłby się nagle przydać na miejscu. Był Doko – przyszłością rodu, tak, ale im więcej podróżował tym więcej wiedział. A przynajmniej taka była teoria.
Pan Sato zaczął wyjaśniać recepcjonistce cały problem, ale gdy tylko padło słowo „trupy”, to kobieta mu przerwała i z ciągle takim samym wyrazem twarzy (czyli trudnym do rozszyfrowania) poprosiła, by chwilę poczekali i wstała, znikając w jednym z korytarzy. Chwilę później przyszła razem z wysokim, jasnowłosym mężczyzną o niebieskich oczach. Był barczysty, bardzo umięśniony. Przyszedł i oparł się nieco leniwie o biurko w recepcji.
- Kogo Koseki Moegi. Słyszałem, że macie jakiś problem – zaczął, gdy ukłonił się na przywitanie, a kobieta wróciła na swoje miejsce, ale nie poświęcał jej więcej uwagi. - Więc o co chodzi? – i pan Sato Yoshiya zaczął jeszcze raz – przedstawił się i opowiedział całą historię, tę samą, którą opowiedział Naokiemu. Moegi słuchał w ciszy, a na koniec westchnął. - Nie można tego tak zostawić. Zajmiesz się tym, skoro znasz już sprawę – przenikliwe, jasnookie spojrzenie zatrzymało się na młodzieńcu, a ton, jakim Kogo to powiedział, nie brzmiał tak, jakby nawykł do sprzeciwów. Nie zapytał czy mu to pasuje, czy nie ma niczego innego do roboty (najwyraźniej nie miał, skoro się tutaj zjawił z cywilem). Ot po prostu przydzielone zadanie i tyle. - Trzeba się dowiedzieć co się stało i sprzątnąć ich stamtąd, bo naprawdę zejdą się dzikie zwierzęta. Może się okazać, że to nic, a może to coś więcej. Po wszystkim zgłoś się do mnie. Wszystko jasne?

Spoiler: pokaż
Sato Yoshiya
Recepcjonistka
Koseki Moegi
· ·

Obrazek
· · ·
seasons don't fear the reaper
nor do the wind, the sun or the rain
Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1336
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabury na broń na udach; duża torba na pośladkach; bransoletka na prawym nadgarstku; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: Siedziba władzy

Postprzez Naoki » 9 sie 2020, o 09:33

Kto by się spodziewał, że kolejna porcja stresu w tym wszystkim będzie nieodpowiednia. W końcu czego spodziewał się młodzieniec, może jego wygląd był w pewien sposób charakterystyczny, ale nadal brakowało mu jakiegoś znaczenia, które mogłoby wpłynąć pozytywnie na jego odbiór i rozpoznawalność. Przynajmniej po raz kolejny mógł odetchnąć z ulgą podczas rozmowy z recepcjonistką, która poprosiła go jedynie o odznakę. Nic wielkiego, oczywiście młodzieniec wykonał polecenie bez zawahania wyciągając zabawkę z torby, by przekazać ją kobiecie.
Tutaj po raz kolejny mógł wysłuchać historii staruszka co do zbrodni jaką odkrył, nawet nie w pełni bowiem ona została przerwana, by po chwili pojawił się duży, jak nie olbrzymi mężczyzna będący kogo rodu. Ranga znakomita pasująca raczej do jego strasznego wyglądu, gdzie raczej pokazując się byłby w stanie zmusić niektóre osoby do poddania się. Próbując ratować swe życia przed jego mięśniami. - Dobrze, zajmę się tym. - powiedział cicho, widocznie będąc przestraszonym, przez co odmowa nawet nie wchodziła w żadne źródła możliwości. - Jednak chciałbym prosić o wsparcie. Moja wiedza medyczna jest dość... no zerowa. - dodał po chwili, tym samym podnosząc wzrok ku górze tak by spojrzeć rozmówcy w oczy, starając się być pewnym siebie, jakby starając się zatrzeć złe początkowe wrażenie i strach przy samej rozmowie. - Samemu nie określę w jaki sposób mogli zginąć, a tym bardziej jak długo tam leżą, a transport ciał do miasta żeby określić takie rzeczy i ponowne wyruszenie może zająć zbyt długo czasu, który w tym przypadku może być bardzo cenny. - powiedział, by po tym wszystkim złapać w końcu upragniony oddech. Właśnie tak biedny zielonowłosy przez całą swą wypowiedź, nawet nie złapał odrobiony powietrza, będąc chyba zbyt przejętym tym co zaszło, jak i presją jaką wytwarzał na nim mężczyzną. W końcu tym razem nie może zawalić, a i chce zrobić przy tym dobre wrażenie.
Jednak od razu po otrzymaniu odpowiedzi, czy też zgody, albo odmowy wyruszył we wskazane miejsce pośrodku lasu, by odnaleźć namiot z dwoma ciałami, by zająć się pobieżnymi oględzinami i zabezpieczeniem miejsca. W końcu ktoś mógł obserwować to miejsce, a wiedza o takowej osobie może być bardzo cenna, przez co chłopak wytężał wszystkie swoje zmysły, by jakimś cudem znaleźć coś wartego uwagi. Przy okazji licząc na to, że nie będzie samemu i ktoś będzie w stanie mu powiedzieć w jaki sposób zginęły te osoby i jak dawno. Na pewno to by ułatwiło wszelakie sprawy.
Chociaż sam młodzieniec mógł chociaż spróbować znaleźć trop potencjalnego sprawcy, przecież poruszając się po lesie, zawsze zostawi się po sobie jakiś ślad, czy to połamane gałązki drzew, czy uszkodzone podłoże gdzie odbił się ślad buta. Na pewno przyda się obejrzeć dokładnie całą najbliższą okolice.
Obrazek
Avatar użytkownika

Naoki
 
Posty: 536
Dołączył(a): 5 sty 2019, o 22:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zielonowłosy młodzieniec, przeciętnego wzrostu.
Link do KP: viewtopic.php?p=108086#p108086
GG/Discord: Abur#4841

Re: Siedziba władzy

Postprzez Asaka » 10 sie 2020, o 13:23

MISJA C
Naoki

Naoki z/t → Przechodzimy tutaj
· ·

Obrazek
· · ·
seasons don't fear the reaper
nor do the wind, the sun or the rain
Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1336
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabury na broń na udach; duża torba na pośladkach; bransoletka na prawym nadgarstku; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: Siedziba władzy

Postprzez Naoki » 14 sie 2020, o 09:34

Chwile na tyle ciężkie, że sam zielonowłosy czuł nóż wbijany w swoje serce, a patrząc na chłopaka widział samego siebie sprzed niecałego roku. Gdzie samemu sobie był w stanie wymierzyć wyrok, a zamiast tego postanowił oddać się w ręce straży, która dowiodła jego niewinności. Przez co uniknął większych problemów.
Tutaj niestety, nie wiedział jak zakończy się ta historia, w końcu swoją rolę odegrał już prawie do końca i zrobił to raczej dobrze, a przynajmniej najlepiej jak potrafił. Nie krzywdząc nikogo, chcąc jedynie by wszystko miało niby szczęśliwe zakończenie. Lecz samemu czuł się z tym nieco źle. Wiedząc, że nie pozwolą mu zadecydować co spotka chłopaka, w końcu kto rozsądny pozwoliłby doku wymierzyć komuś wyrok. Tak samo pytania, które zadawał chłopak, nie należały do natury tych łatwych, na które można odpowiedzieć bez zawahania. - Dlatego, że jestem shinobi. Nie jestem od tego by krzywdzić, czy zabijać. Jestem shinobi by chronić tych, którzy tego potrzebują, a w tym momencie wydaje mi się, że Ciebie trzeba najbardziej chronić. - odparł, spokojnym głosem. Cały czas starając się uśmiechać, w końcu nie może pokazać, że samemu wewnątrz siebie jest poważnie rozdarty. W sumie, gdyby mógł całą winę raczej wziąłby na siebie, tylko przecież nikt o zdrowych zmysłach by w to nie uwierzył.
Sama droga do osady, była o wiele cięższa dla Naokiego, miał wrażenie, że za pierwszym razem dotarł tu o wiele szybciej, może to była kwestia, że nie wędrował teraz samemu, musząc przy okazji pilnować swego więźnia, a może nie chciał po prostu tam wracać, by udawać, że nic się nie stało i ponownie rozpłynąć się w powietrzu. Chociaż to najpewniej, prędzej czy później spotkałoby się z konsekwencjami, teraz nie zniknąłby po prostu, tylko zaginąłby podczas wykonywania misji dla klanu.
Będąc już przed samą siedzibą władzy, zatrzymał się na chwilę zaraz po wejściu do środka. - Zaczekaj tutaj na mnie chwilę. - powiedział, uśmiechając się do chłopaka, by po tym podejść na chwilę do strażnika i poprosić go o przypilnowanie chłopaka, by samemu móc udać się na rozmowę z kogo rodu, który zlecił mu to zadanie. Raczej z tym nie powinno być większego problemu, w końcu sama recepcjonistka go powinna skojarzyć z rozmowy raczej sprzed godziny.
Samemu starał się przygotować psychicznie na samą konfrontacje, starając się przygotować w głowie jak powinien poprowadzić tą rozmowę i od czego zacząć. Wiedząc, że po zobaczeniu mężczyzny nie będzie miał już żadnego wpływu na dalszy rozwój wydarzeń.
- Zgłaszam wykonanie zadania. - powiedział na samym wstępie, z lekkim smutkiem na twarzy. Licząc na to, że będzie w stanie porozmawiać z mężczyzną w cztery oczy, daleko od niepotrzebnej widowni.
- Było to morderstwo, zginęli prawdopodobnie w okolicach porannych. Chłopak od poderżniętego gardła, a dziewczyna od rany kutej - dodał po chwili, wyciągając ze swej torby oba kunai'e by podać je mężczyźnie do oględzin, a następnie odznaki zamordowanych.
- Byli doku naszej wioski, to są ich odznaki, te kunai'e znalazłem w namiocie. Ciała są całe, zabezpieczane moim kryształem, żadne zwierzę się do nich nie dostanie. Temu chciałbym prosić tutaj po moc w przetransportowaniu ciał, w odpowiednie miejsce, żeby przygotować je do pochówku. - wypowiedział, meldując wszystko po kolei, zwlekając z sumie najgorszymi fragmentami tej historii.
- Przyprowadziłem ze sobą sprawcę, twierdzi, że był to wypadek. Nic więcej nie powiedział. Był wystraszony, ale nie stawiał oporu przy zatrzymaniu i dobrowolnie tutaj ze mną przyszedł, Pochodzi z Sonoyamy. Prawdopodobnie też jest doku naszego rodu. - dopowiedział, po krótkiej przerwie na złapanie oddechu.W końcu to nie było dla niego łatwe pod żadnym względem. Jednak udało mu się powiedzieć wszystko, co dotyczy tej sprawy.
- Dodatkowo w lesie uwięziłem niedźwiedzice. Straciła swoje młode i jest wściekła. Zamknąłem ją w klatce ze swojego kryształu, bałem się ją puścić na wolność, z obaw, że mogłaby komuś wyrządzić krzywdę, a teraz nie wiem co mam z nią zrobić, a nie chce pozbawiać jej życia. Już zbyt wiele istnień dzisiaj zniknęło. - dodał, starając się jakby prosić o pomoc, w sytuacji, która była dla niego przytłaczająca. Liczył, że uda mu się otrzymać ponownie jakieś rady, które ułatwią mu decyzje, albo pomoc, która będzie w stanie zając się niedźwiedziem tak by mógł wrócić na wolność.
Teraz jednak już pozostało mu czekać na odpowiedź i dalsze rozkazy, zapewne by wyruszył po ciała, oraz by zajął się niedźwiedziem. Tylko czy same słowa mężczyzny zadowolą go i uspokoją jego sumienie?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Naoki
 
Posty: 536
Dołączył(a): 5 sty 2019, o 22:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zielonowłosy młodzieniec, przeciętnego wzrostu.
Link do KP: viewtopic.php?p=108086#p108086
GG/Discord: Abur#4841

Re: Siedziba władzy

Postprzez Asaka » 14 sie 2020, o 15:06

MISJA C
Naoki
29/30


Obrazek


To nie przeciwnik był dla Naokiego dzisiaj problemem. Niedźwiedź, zaskoczony, wzięty niemalże od tyłu, nie miał szans uniknąć kryształu, w który Naoki go schwytał, powodując, że właściwie wyeliminował go z tego równania. Niedźwiedź nie mógł więc zrobić krzywdy ani chłopakowi, za którym biegł wściekły, ani Naokiemu, ani samemu sobie. Sam nieznajomy shinobi, morderca, jak się okazało, też nie był jakimś wielkim wyzwaniem. Działał w pośpiechu, bez pomyślunku, był zestresowany i wystraszony. Widać też było, że jest zdecydowanie mniej sprawy od zielonowłosego Koseki. Naoki, kiedy się tak rozwinąłeś, hm? Jeszcze niedawno byłeś równie kruchym chłopaczkiem co brązowowłosy, który stał przeciwko tobie, a teraz? Szybki, zwinny. I równie łagodny co kiedyś. Właśnie, to delikatne, wrażliwe serduszko długowłosego było tutaj największym wyzwaniem i przeciwnikiem. Wybór, przeciwko któremu stał i który musiał podjąć. Czy puścić kogoś wolno, czy jednak oddać go sprawiedliwości. Liczyć na to, że wypuszczony zmieni swoje zachowanie (a może i kiedyś zjadłyby go wyrzuty sumienia znacznie bardziej?) czy pomóc mu zadośćuczynić. Albo skazać go na karę, bardzo okrutną karę – w końcu jak Naoki słusznie zauważył, to nie w jego mocy leżało dokonanie wyroku. Za podwójne morderstwo. I to w pełni świadome. To był tylko wypadek. Żaden wybór nie był tutaj dobry i pewnie żaden nie miał stuprocentowego dobrego zakończenia. N jednak podjął decyzję – pracuje dla klanu, a nie przeciwko niemu. Pracuje na sprawiedliwość.
- Ja nie ochroniłem – niebieskooki zwiesił głowę, kiedy usłyszał swoją odpowiedź dlaczego. Prawda była prosta: Naoki był znacznie lepszym człowiekiem od niego.
Droga była tak samo długa jak poprzednio, to po prostu Naoki odczuwał ciężar tego, co miało się dopiero wydarzyć. Ten ciężar był jak bardzo chłodny głaz wypełniający żołądek. Jak ołowiana kula doczepiona do nogi skazańca, żeby nie mógł uciec. Kiedy dotarli do Seiyamy słońce już rysowało kolory na niebie, zwiastując niedaleki zachód słońca i gdy oboje wchodzili do Siedziby Władzy – niebo było już fioletowe. Recepcjonista jeszcze siedziała, kończyła już powoli swoją pracę, a i strażnik był na miejscu – ale strażnicy to bywali tutaj pewnie na okrągło, nawet w nocy, bo i różne rzeczy w nocy się działy. Chłopak się nie wyrywał, stał grzecznie w miejscu, pewnie godząc się ze swoim losem, ale strażnik i tak miał na niego oko. A potem Naoki poszedł w stronę, z której wcześniej recepcjonistka przyprowadziła tamtego Kogo. Nie oponowała, bo rzeczywiście kojarzyła zielonowłosego (jak mogłaby nie) i słyszała dokładnie jego rozmowę z Moegim.
W korytarzu dość prędko znalazł drzwi oznaczone znakami układającymi się w nazwisko i imię, które poszukiwał. Zapukał, a po chwili drzwi się otwarły i stał w nich tamten barczysty blondyn. Bez ceregieli wpuścił chłopaka do środka i zamknął za nim drzwi.
- I co? Czekałem tu na ciebie, bo nie wiedziałem ile ci to zajmie. Chyba dobrze zrobiłem – zaczął na wstępie i zlustrował szczupłego młodzieńca. Twarz Kogo była w tym momencie nieprzenikniona, zachęcił go jednak do złożenia raportu. Zmarszczył brwi, kiedy dostał od niego kunaie – jeden ze śladami krwi, a drugi z dziwnym znaczkiem. A później westchnął, kiedy zobaczył dwie wręczone mu odznaki. Odłożył wszystko na biurko i przymknął oczy. - Wielka szkoda. Młodych zawsze szkoda. Poślę tam kogoś żeby zapieczętował te ciała, nie ma sensu tyle dźwigać – pokiwał jeszcze do siebie głową. - Ajaj, trzeba będzie urządzić im pogrzeb, poinformować rodziny… No nic, przynajmniej są ciała i będzie wiadome, co się z nimi stało. Zawsze to lepiej niż zniknięcie całkiem bez śladu i słuchu – co wtedy musiały rodziny przeżywać… Smutek, ale i tlącą się gdzieś nadzieję, że zobaczą jeszcze kiedyś swoich bliskich, gdy nie było na to szans. Okrutne. - Nie mówił jak ma na imię? A zresztą, co za różnica… Wypadek, tak? – wypadek, którego wynikiem było poderżnięte gardło. Moegi nie wyglądał na przekonanego, ścisnął usta, ale nie powiedział nic więcej. [color=]- Zajmiemy się nim i dopilnujemy, żeby sprawa się wyjaśniła. Możesz być o to spokojny.[/color]
Wysoki mężczyzna wypuścił powietrze przez usta i podszedł do biurka z drugiej strony. Sięgnął po pędzel, zamoczył go w atramencie, i skreślił na szybko kilka słów na kartce papieru, zapewne o misji, a w tym czasie Naoki jeszcze opowiadał o ostatniej sprawie.
- Poczekaj do rana i wróć tam. Niedźwiedzica będzie zmęczona po nocy, wypuszczenie jej wtedy nie powinno być bardzo problematyczne. Możesz jej zanieść jakieś mięso, żeby po wypuszczeniu jej zajęła się jedzeniem, a nie bieganiem po lesie. Jak się boisz, to możesz wejść na drzewo i wtedy ją wypuścić, łatwiej uciekniesz – poradził mu. - Tak czy siak dobra robota. O to właśnie chodziło, Naoki. Trzymaj, to dla ciebie. Sato Yoshiya dorzucił też coś od siebie, chyba był tobą oczarowany – Moegi przesunął w stronę młodzieńca mieszek wypełniony monetami. Dla kogoś wprawnego w ocenianiu wartości pieniędzy po ciężkości sakiewki wyszłoby, że jest warte z 500 ryo. - Trzymaj tak dalej, a na pewno daleko zajdziesz.
Po tym Kogo wyszedł wraz z Naokim z pokoiku i oboje udali się do wejścia do Siedziby Władzy. Naoki był wolny, a Moegi zwrócił się do uwięzionego chłopaka.
- Twoja godność?
- Doko Yamaguchi Noeru – padło w odpowiedzi. No jak ze znaku na znalezionym kunaiu. - Mogę odzyskać miecz? To... To pamiątka po Haru - Moegi poprosił jeszcze, by Naoki uwolnił ręce chłopaka z kryształu i sam przyjął rzeczony miecz, a reszta…? Reszta to była już sprawa strażników, bo blondyn poprowadził Noeru w głąb siedziby.
Pozostawała jeszcze niedźwiedzica – ale Naoki sam mógł zdecydować, co z nią zrobić. Życie toczyło się dalej.

Misja zakończona pomyślnie
Spoiler: pokaż
Sato Yoshiya
Recepcjonistka
Koseki Moegi
Yamaguchi Noeru
· ·

Obrazek
· · ·
seasons don't fear the reaper
nor do the wind, the sun or the rain
Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1336
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabury na broń na udach; duża torba na pośladkach; bransoletka na prawym nadgarstku; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: Siedziba władzy

Postprzez Naoki » 14 sie 2020, o 16:03

Rozmowa trwająca jeszcze w lesie, wyjaśniała chyba całościowo różnice między dwójką młodzieńców. W końcu ich cele różniły się zupełnie, przynajmniej tak można spekulować, bowiem tylko zielonowłosy powiedział za czym tak na prawdę dążył, by chronić wszystkich potrzebujących. Decyzja dość trudna i najpewniej nierealna, przecież nie da zrobić się tego. Próbując jedynie dołożyć wszelkich starań i dać z siebie wszystko. Tak jak samo ciało chłopaka mogło wyjątkowo się zmienić, czyniąc z jego osoby bestie pośród innych początkujących shinobi. Gdzie mógł wyraźnie górować.
Jednak on czegoś takiego nie potrzebował, mając swą siłę po coś innego niż wykazywanie swej wyższości. Przynajmniej podczas całej wędrówki, by zakończyć to zadanie towarzyszył mu piękny zachód słońca, tyle dobrego w tym nieco parszywym dniu, gdzie będzie mu dane powrócić do normalnego życia i dokończyć sprzątanie domu.
Lecz teraz musiał stanąć twarzą w twarz z Kogo Koseki Moegi, któremu wszystko powoli wyjaśnił. Zaczynając od początku, od określenia czasu ile mniej więcej nie żyli i w jaki sposób zginęli, by potem przekazać odznaki dwójki poległych shinobi. Lecz samemu wewnątrz nadal czuł lekki niedosyt, słuchając słów o pogrzebie i wielkiej stracie.
- Jeżeli dostanę odpowiednie informacje, mogę zawiadomić ich rodziny. W końcu to ja ich zidentyfikowałem. - powiedział, mieszając nieco się w wypowiedzieć mężczyzny, nie wiedział czy ten na to się zgodzi. W końcu nie miał pewności, czy zielonowłosy będzie potrafił rozmawiać na takie tematy.
- Nie, nie mówił. Mam wrażenie, że przez większość rozmowy jaką z nim odbyłem, dopiero pod jej koniec odnalazł siebie i był w stanie usłyszeć to co do niego mówię. - dodał, odpowiadając na pytanie. Przy okazji dodając swe przemyślenia. Odnośnie stanu chłopaka, jakiego mógł go ujrzeć na samym początku ich rozmowy, a także na koniec. Dla niego były to dwie zupełnie inne osoby, w końcu raczej zrozumiał swój błąd i znaczenie grzechu, który popełnił.
- Jeżeli mogę zasugerować. On zasługuje na surową karę, lecz jego ścięcie byłoby nieodpowiednie. W ten sposób, stracimy tylko kolejnego shinobiego. - powiedział, na chwilę przerywając swą wypowiedź, tak by złapać oddech i przejść do dalszych wyjaśnień swej prośby.
- Oddając go pod odpowiednią opiekę, gdzie nauczy się wartości życia, może być dobrym shinobim. Tylko potrzebuje pomocy. - dokończył, wyjaśniając w sumie wszystko co miał już do powiedzenia. Tylko czy brzmiał przekonująco? Przecież teraz przemawiały przez niego emocje, co było wyraźnie widać po sposobie w jaki mówił, oraz tonie jego głosu. Tak samo niechętnie patrzył się na nagrodę, którą uzyskał, jednak zabrał ją spokojnie chowając wrzucając pieniądze do swej sakiewki.
Teraz mógł jedynie spokojnie wrócić na hol, gdzie czekał chłopak pod opieką strażnika. Sam zielonowłosy podziękował mu za to co dla niego zrobił, mając oko na młodzieńca. W sumie jedynie pozostało uwolnić jego dłonie, co zrobił od razu po usłyszeniu tej prośby, w sumie pozostał jeszcze miecz. - Oczywiście, jest twój. Mam nadzieje, że jeszcze kiedyś się spotkamy, tylko w lepszych okolicznościach. - powiedział, oddając przy okazji to co nie należało do niego. Mając w swym głosie wyraźny smutek. Samemu nie wiedząc gdzie ma się podziać po tym wszystkim. Nie chcąc być samemu w tym czasie, temu właśnie skierował się do gorących źródeł, o których mówił mu staruszek. Liczył na to, że zostanie tam przyjęty i pozwolą mu spędzić tam noc, gdzie rano chciał dokończyć sprawę z niedźwiedziem, kupując mu olbrzymi kawał mięsa. Sprawdzając po drodze czy same ciała zostały już zabrane. W końcu je też trzymał w swoim krysztale. Czuwając w ten sposób nad ich całością.


z/t
Obrazek
Avatar użytkownika

Naoki
 
Posty: 536
Dołączył(a): 5 sty 2019, o 22:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zielonowłosy młodzieniec, przeciętnego wzrostu.
Link do KP: viewtopic.php?p=108086#p108086
GG/Discord: Abur#4841

Re: Siedziba władzy

Postprzez Keira » 15 sie 2020, o 18:18

Temat jej szkolenia u Samurajów został zamknięty. Misja została wykonana i nie było sensu już dłużej się nad tym rozwodzić. Wzbogaciła swoje talenty o dodatkową wiedzę i dzięki temu była jeszcze lepszym wojownikiem dla Klanu, a to w zupełności wystarczało Kazuo. Owszem, miała swoją słabość, ale na to nie było siły. Zbyt mocno przeżyła stratę bliskich i wystarczająco się to na niej odbiło, żeby zostawić ślad, jednak z pomocą Lidera i rodziny, postawiono ją na nogi, czy tego na początku chciała, czy nie. Co prawda poprawiła nieco swoje możliwości fizyczne, jednak psychicznie nadal było jej ciężko. Nadal miała w pamięci słowa Białowłosego, którego spotkała na skraju klifu, jednak mimo wszystko ciężko było zapomnieć. Starała się jednak żyć dalej i służyć swojemu rodowi na tyle, na ile była w stanie i na ile oczekiwali tego od niej.
Kiedy jednak usłyszała odpowiedz na swoje pytanie odnośnie ochotników na tą niebezpieczną wyprawę, przez chwilę siedziała wryta w krzesło, patrząc tylko na twarz Kazuo, jakby czekała, że zaraz jej powie, że żartował. To jednak nie nastąpiło. Oczywiście nie chodziło tutaj o to, że oprócz niej, wybrał też jej kuzynkę i jej męża. Chodziło o to, że wybrał TYLKO TRZY OSOBY, które miały stanąć twarzą w twarz z najgorszym niebezpieczeństwem tych czasów. Czy on postradał rozum? Nie miała prawda wytykać mu tego, ani wyrażać własnego zdania, ale w głębi duszy aż się zagotowała. To wyglądało, jakby wysyłał ich po prostu na śmierć. Miała nadzieję, że jednak zadba nieco bardziej o bezpieczeństwo ich i prowincji, wysyłając dodatkowe oddziały do pilnowania tego terenu, o czym jej nie mógł na razie powiedzieć. Oby o to chodziło, bo w trzy osoby mogli nie dać rady sprostać jego oczekiwaniom. Owszem, na pewno zgłoszą się też inni shinobi, ale tu chodziło o bezpieczeństwo Daishi, bo to w ich prowincji odkryto ten wielki sekret Antykreatora. Oby Kazuo jednak zdecydował się na wsparcie, może nie bezpośrednie, ale chociaż pośrednie, z rezerwami na wszelki wypadek, gdyby im się nie udało. Tak, to może być zdecydowanie misja samobójcza.
- W takim razie skontaktuję się z nimi. - Odpowiedziała, wstając z krzesła. - Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, Shirei-kan. Dziękuję za poświęcony czas, pójdę już.
Ukłoniła się, okazując mu swój szacunek, po czym opuściła jego gabinet. Wszystko zostało powiedziane i pozostało już tylko zacząć działać. Na początek postanowiła odwiedzić swoją kuzynkę, jeszcze w drodze do własnego domu, jednak będąc już na miejscu, nie zastała ich w domu. Najwyraźniej gdzieś poszli i minęła się z nimi. Westchnęła więc i udała się do własnego domu, gdzie czekali na nią zapewne mocno zaniepokojeni rodzice. Będzie musiała wziąć się ostro za treningi, skoro może już niedługo stanąć przed sługami Antykreatora, a kto wie, czy nie przed nim samym również. To będzie niebezpieczne starcie...


[zt]
Avatar użytkownika

Keira
 
Posty: 100
Dołączył(a): 5 kwi 2020, o 13:39
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe włosy, niebieskie oczy. Więcej szczegółów w KP
Widoczny ekwipunek: - Złoty Medalion ze znakiem Klanu - na szyi
- Odznaka Ninja - sznurek na pasie
- Biała Katana - lewy bok
Link do KP: viewtopic.php?p=137899#p137899
Multikonta: Seiren

Re: Siedziba władzy

Postprzez Naoki » 18 sie 2020, o 13:02

Sprawa z jaką przybyła do niego dziewczyna, raczej należała do gatunku tych niecodziennych. Nawiedzony dom, kto mógłby się czegoś takiego spodziewać. Sam zielonowłosy nigdy nie spotkał się z takimi zjawiskami, których nie dałby się wyjaśnić, ale i tak poczuł lekkie ciarki na plecach. Gdzie przez moment nawet się zawahał czy nie poczekać przypadkiem do rana i zająć się tym w dzień, a nie wieczorem. - Nie to, że się boję, ale nawiedzony dom? - zapytał się nieco zdziwiony, w końcu wielu rzeczy można się spodziewać, ale nie czegoś takiego. W sumie jedynym większym zaskoczeniem dla Naokiego byłaby informacja, że został ojcem, która raczej tutaj się nie pojawi. Przecież to nie było możliwe, z jego zapędami, a tym bardziej brakiem jego obecności przez ponad rok w wiosce.
Nie mając już raczej większego wyjścia, w końcu miał nawet towarzyszkę do wędrówki, przez co sama droga należała do gatunku tych nieco milszych i mógł chociaż trochę poopowiadać o swych ostatnich przeżyciach w lesie. Szansa na to, że dziewczyna o tym słyszała nie była duża, w końcu dookoła tego nie było żadnego szumu. Poza tym, że zginęło dwóch początkujących shinobi. Lecz co najbardziej w tym wszystkim interesowało młodzieńca, to fakt jak udało jej się zostać strażniczką. W końcu jest to pierwsza kobieta, jaką udało mu się spotkać w tym zawodzie, a sam poziom jej siły musiał raczej należeć do natury tych bardziej niebezpiecznych niż zielonowłosego. Przecież sam strażnik raczej musi być potężniejszy niż szeregowy ninja, bez większych osiągnięć i nierozpoznawalny, wśród ludzi.
Tylko to wszystko w końcu musiało dobiec do końca, tak jak ich rozmowa będąc już przed siedzibą władzy. - Dziękuje Ci za towarzystwo. - powiedział, lekko się uśmiechając by potem wejść do środka i wyjaśnić recepcjonistce po co tak właściwie tutaj znowu przybył po paru dniach odpoczynku przeplatanego z treningami. Liczył, że pozwoli mu udać się do osoby, która go wzywała, gdzie otrzyma większe wyjaśniania na temat całego zamieszana, oraz będzie mieć pewność, że nie będzie musiał walczyć z duchami, których przecież nie będzie w stanie poskromić swym kryształem, albo że przynajmniej pozwolą mu poczekać do rana, jeżeli faktycznie były w to zamieszane siły paranormalne.
Obrazek
Avatar użytkownika

Naoki
 
Posty: 536
Dołączył(a): 5 sty 2019, o 22:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zielonowłosy młodzieniec, przeciętnego wzrostu.
Link do KP: viewtopic.php?p=108086#p108086
GG/Discord: Abur#4841

Re: Siedziba władzy

Postprzez Uchiha Masako » 19 sie 2020, o 13:54

Obrazek

Nowy początek
Misja Rangi C [5/30] Naoki

- Haha, tak, niektórzy się dziwią... Cóż, zawsze chciałam pomagać w wiosce, a żona byłaby ze mnie... niezbyt dobra. Na szczęście mój ojciec jest jednym z oficerów i udało mu się przekonać przełożonych, żeby mnie przyjęto o ile spełnię wymogi takie same, jak reszta strażników. Spełniłam. - stwierdziła z dumą dziewczyna, kiedy zadałeś jej pytanie o to, w jaki sposób dostała się do służb chroniących wioskę. Jak widać sama krzepa fizyczna nie wystarczała, trzeba było jeszcze mieć "plecy". Być może chciałaby się z tobą zobaczyć później i dalej posłuchać o twoich własnych przygodach, jednak czas naglił, a ty stanąłeś wreszcie u drzwi gabinetu pana Miyamoto. Słysząc twoje kroki podniósł głowę i gestem zaprosił cię do środka, wskazując miejsce przed sobą.

- Naoki-san... Doko naszego klanu. Dziękuję za szybkie przybycie. - przywitał cię z uśmiechem, przekładając papiery na stoliku i szukając w nich czegoś, wreszcie wyplątując kilka kartek papieru spomiędzy stosów. - Pewnie się zastanawiacie, czemu administracja osady was wzywa, a nie ktoś z gałęzi militarnej... cóż, zaraz wam wszystko opowiem. Kojarzycie może taki stary budynek niedaleko centrum osady? Jakieś 10 lat temu była tam karczma "Uśmiech Shire-kana", poprzedni właściciel został zamordowany, budynek odsprzedano i kilka razy karczma zmieniała właścicieli, ale jakoś nikt nie utrzymywał się tam długo... w końcu trzy lata temu wróciło to w ręce wioski i od tej pory nie możemy znaleźć nowego nabywcy, z uwagi właśnie na tę całą historię i pogłoski, że karczma owa jest nawiedzona - osoby, które tam próbowały się zadomowić, zgłaszały jakieś dziwne odgłosy, koszmary i bogowie wiedzą co jeszcze - mrzonki zapewne powodowane wyobraźnią, ale cóż poradzić! Tak czy inaczej - potrzebowałbym kogoś, kto przetrząśnie to miejsce z góry na dół, może pomieszka tam parę dni i pokaże, że problem jest wyimaginowany. Tak, żebyśmy mogli oddać to miejsce na sprzedaż. -


Głos

Prowadzone misje:

  1. Ślad popiołu - Rozdział 3 - (C) Katakuri
Avatar użytkownika

Uchiha Masako
 
Posty: 620
Dołączył(a): 11 kwi 2019, o 20:07
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niska, w miarę szczupła dziewczyna o bladej cerze i ciemnych, krótkich włosach do ramion. Ubrana w lekkie, bure kimono oraz narzuconą na nie kamizelkę. Na głowie nosi słomkowy kapelusz, a w ustach niemal zawsze ma fajkę.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7198
Multikonta: Hoshigaki Toshiko, Hanuman

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Seiyama (Osada Rodu Kōseki)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość