Siedziba władzy

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 3 mar 2019, o 20:03

Poziom oczekiwań Shirei-kana został najpewniej przekroczony mniej więcej w momencie kiedy zostały mu dostarczone "nowe" informacje odnośnie kami no Hikage. Pewnie myślał, że momencie poznania wybranka swojej podwładnej ten zaoferuje mu swoje usługi jako ninja, ewentualnie da mu coś w podarku żeby wkupić się w jego łaski. A cóż było lepszym podarkiem dla silnego człowieka u władzy i z podwładnymi, niż informacje? Shikarui mógł planować to od początku, cały właściwie przebieg rozmowy. Mając ogólne pojęcie o charakterze mężczyzny nietrudno było przecież sprowadzić konwersację na odpowiednie, korzystne dla siebie, tory. Ale bez względu na to czy była doskonale przeprowadzona operacja, czy tylko łut szczęścia, to w tym momencie z pewnością młody ninja zapunktował. Zawsze istniała rzecz jasna możliwość, że Shikarui po prostu to zmyślał, jego kłamstwa mogłyby jednak zostać szybko zweryfikowane przez prawdziwe raporty ze Stolicy Świata. Ryzyko było zbyt duże.
Kazuo najwidoczniej na coś wpadł. Coś co generalnie mogło dotyczyć dwójki podróżników. Najważniejszych decyzji nei dało się podjąć ot tak, w przeciągu ułamka sekund. Wiedział o tym nawet on, impulsywny i niespokojny człek. Właściwie to każdy kto piastował wysokie stanowisko musiał mieć świadomość, że decyzje pod wpływem chwili mogą okazać się największym błędem. I potem nadeszła kolejna fala informacji. Jeszcze bardziej interesujących i jeszcze bardziej wartych zapamiętania. Spisania, przechowania, dogłębnej analizy najlepiej z samego źródła.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

- Powiem ci coś, Shikarui. W sumie to waszej dwójce. Najlepiej jest, kiedy rozmowa jest konkretny. Żadnych dupereli, żadnych uległości czy podlizywania się. Męczy mnie to niemiłosiernie kiedy ludzie owijają w bawełnę zanim przejdą do rzeczy i marnują mój cenny czas. Nie że teraz mam coś do ciebie, Shikarui. Ale wolałbym żeby nasza przyszła współpraca była jak najbardziej efektywna dla nas obydwu. - tym samym generalnie stworzył pomiędzy nimi coś na wzór porozumienia. Oczywiście nadal zachowując relacje podwładny-szef, to nie uległo jakiejkolwiek wątpliwości. Lider sam zrobił się już znacznie bardziej spokojny, jak gdyby ochłonął. Cała para uleciała podczas chodzenia po pokoju i rzucania w drzwi pociskami zabranymi z mapy. Nawet informacje podane przez Shikaruia, a tak pieczołowicie zapamiętywane przez Kazuo, nie były w stanie ponownie go "uruchomić". Może to przez natłok wiadomości? Musiał porzadnie się skupić żeby nie ominąć czegokolwiek
- Jeśli nie ma cie już nic do powiedzenia, to nie zatrzymuję. I tak trzeba mi nieco czasu na przemyślenie wszystkiego od zera, a nie będę zatrzymywał waszej podróży. Koniecznie dajcie znać kiedy przybędziecie, nie musicie się nawet zapowiadać.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1982
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Asaka » 3 mar 2019, o 23:07

Prawdę mówiąc, to Asaka była święcie przekonana, że Shikarui umówił się na wizytę do Shirei-kana z tego powodu, o którym rozmawiali tuż przed ślubem, czekając na odpowiedni moment, by rozpocząć ceremonię. Czyli by poprosić go o pozwolenie zamieszkania na terenie prowincji. Zakładała, że da Kosekiemu za to coś w zamian, ale sądząc po słowach, jakie wtedy padły, Shikarui nie planował odmawiać służby dla rodu Uchiha, by obiecać ją jej klanowi. Chciała tego – oczywiście, że tak, bo to by wiele spraw naprawdę bardzo ułatwiło, nie stwarzałoby też możliwości takiej, że ktoś będzie im kazał stawać przeciwko sobie w zupełnie odmiennych interesach; zresztą mówiła o tym Sanadzie wtedy. Było takie ryzyko i należało się z tym liczyć. Shikarui wiedział też, że Asaka nie zrezygnuje z pracy na rzecz własnej rodziny, to było oczywiste i nie wymagało żadnych dopytywań. Czy więc dlatego zdecydował się zaoferować swoje wcale nie tak skromne usługi liderowi? A miał przecież co zaoferować. To podnosiło na duchu. Że fioletowooki patrzy na nich, na ten związek i małżeństwo bardziej przyszłościowo niż ponad ślub i wspólne podróże upstrzone wspólnymi misjami. Do tej pory to było podejście, że co ma być to będzie – ale teraz, przypieczętowanie tego brzmiało naprawdę dużo bardziej przyszłościowo. Bo Kosekim mógł się przydać ktoś taki jak Sanada Shiakarui i bogowie mi świadkami.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

No, to tutaj się zgadzali. Asaka i Kazuo. Ona też nie lubiła owijania w bawełnę; gdy ktoś pieprzył trzy po trzy, to zwykle się wyłączała i zwyczajnie nie słuchała. Nie lubiła na takich spotkaniach gadania dla samego gadania, dlatego szybko przeszła o rzeczy i powiedziała swoje, teraz robiąc tak naprawdę za przysłuchujące się tło. Kazuo nie był cierpliwy. Ona też nie była. Wolała, gdy wykładało się od razu kawę na ławę. Dlatego po słowach Shirei-kana, w odpowiedzi kiwnęła głową, raz, na znak, że rozumie.
- Tak jest, Shirei-kan – odpowiedziała na sam koniec. Jeżeli Shikarui powiedział już wszystko, to tak naprawdę byli gotowi do drogi. W takim wypadku wstała z krzesła, by pokłonić się liderowi z szacunkiem i się pożegnać, dodatkowo informując, że gdyby coś miało im się bardzo przedłużyć, to powiadomią listownie zapewne przez ojca Asaki, by nie słać pierdyliarda listów. Oczywiście grzeczniej, ale sens był zachowany.
Audiencja skończona, można było wyruszyć w podróż.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 804
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Siedziba władzy

Postprzez Shikarui » 3 mar 2019, o 23:35

Kłamstwem byłoby powiedzenie, że zaplanował sobie wszystko, ale tak - zaplanował sporo. Zaplanował, co powie. Czego nie powie. Zaplanował ewentualne zachowania na ewentualne reakcje. Ale nie był w stanie zaplanować i przewidzieć tego, że pójdzie aż tak dobrze. W dodatku - należał do ludzi, którzy bardzo gładko improwizowali, choć, jak chyba przeciętna większość - nie lubił, kiedy coś szło nie po jego myśli. Dość naturalne. Nie lubił też dużo gadać i wychodzić na pierwszy plan. Nie lubił się uwiązywać i tracić poczucie, że wszystko, bez wyjątku, zależało tylko od niego samego. Nie lubił naprawdę wielu rzeczy. Sęk w tym, że priorytety człowieka ciągle się zmieniały. Zmieniły się też jego. Ślub był kamieniem milowym w jego życiu i chyba do momentu, w którym nie obudził się na drugi dzień z czystą głową, z której wyparowały procentowe opary, nie widział tego aż tak dokładnie.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

- Niech Shichi-fukujin mają cię w swojej opiece, Kazuo-dono. - Shikarui pokłonił się głęboko po podniesieniu się z przydzielonego stołka. Z szacunku, rzecz jasna. To, że mogli przychodzić bez meldowania się, było już szpanem samym w sobie.
To był zdecydowanie dobry dzień.

[z/t Asaka i Shikarui]
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1362
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Siedziba władzy

Postprzez Toshiro » 30 mar 2019, o 17:13

Wszystko poszło zgodnie z planem, niebieskowłosy padł nieprzytomny tak jak i jego pies, dzięki czemu Toshiro odniósł sukces, bo o zwycięstwie nie można było mówić dopóki sprawca nie zostanie ukarany. Z tego co wiedział cieszył się dobrą opinią w Daishi, więc nie mógł tego wyroku wykonać osobiście, zbyt mało znaczył, ludzie mogliby podważyć jego słowa i na dodatek jeszcze jego ukarać, albo co najgorsze, skazać. Dlatego też pomimo wszelakich chęci i wyobrażeń musiał podjąć rozsądniejszą decyzję i zatachać go do osady, gdzie mógł złożyć wyjaśnienia. Trochę to zajęło, aczkolwiek na szczęście jego cel nie był zbyt daleko. Zdziwiło go nieco poruszenie straży i krzyki, które podniosły się na jego widok. Przecież ciągnął ze sobą nieprzytomnego mężczyznę, mógł być ranny, czy coś, a oni od razu tak wyskakują nie wiadomo z czym? Raczej pierwszą reakcją gdy widzi się coś takiego jest niesienie pomocy, a nie... aresztowanie. Jednakże w tym przypadku było zupełnie inaczej. Gdy dostrzegł go jakiś mężczyzna palący fajkę nakazał mu się nie ruszać.
- Że co? A jak niby mam cokolwiek zrobić taszcząc tego nieprzytomnego gnoja... Pomoglibyście, a nie patrzycie jak na jakiegoś demona, jakbym nie wiadomo co zrobił. Jakbym szedł z kimś rannym, to też byście czekali, aż przytacham go do szpitala? - wypowiedział z pretensją kładąc bezpiecznie na ziemi mężczyznę i podnosząc ręce.
- Nie zamierzam... - odparł lakonicznie widząc, że raczej żadne słowa tymczasowo go nie przekonają. Masakra, co Ci ludzie mają w głowach? Strażnik wydawał się dużo silniejszy, aczkolwiek nie widział powodu żeby z nim walczyć, wystarczy, że wyciągną informacje z Inuzuk i tyle. Nawet on sam mógłby to zrobić gdyby chciał...
- Tak traktujecie swoich? Świetny wymiar sprawiedliwości. - zadrwił po tym jak został pociągnięty jak jakiś pies. Pomimo tego Nishiyama był niesamowicie spokojny, wiedział, że nic mu nie groziło, aczkolwiek był oburzony tą zniewagą i tym traktowaniem. Usiadł bez słowa i czekał aż wielki, zły i straszny człowiek będzie miał swoje 5 minut i powie co mu na duszy leży o tym jak bardzo pożałuje jak będzie kłamał... Bla, bla... Czarnowłosy posłał mu tylko karcące spojrzenie kiedy skończył mówić.
- Ten gość to Reiji Inuzuka, z tego co się dowiedziałem. Padło mu na głowę, mówił o jakichś nadzwyczajnych psach, a konkretniej o jednym, którego miała posiadać Shino, zakładam, że też Inuzuka. Mam nadzieję, że coś mówią Wam te imiona i nazwiska, bo tak pozwalać się tutaj kręcić ludziom z innego klanu bez żadnej wiedzy o nich jest dużą niekompetencją... - nie mógł się wręcz powstrzymać od wtrącenia złośliwej uwagi. - W każdym razie ponoć coś ich łączyło, jednak ta więź nie przeszkodziła temu gnojowi jej zabić po to żeby odebrać jej tego psa.Nie wiem czy to ten, którego zostawiłem, czy też jakiś inny, który zaginął lub zginął w czasie jej śmierci. Jak nie potraficie wydobywać informacji z ludzi, to mogę nawet sam go przesłuchać i wszystko mi wyśpiewa. Zdołałem go znokautować i tutaj przytachać, macie wszystko czego potrzebujecie, mam nadzieję, że zostanie odpowiednio ukarany. - opowiedział wszystko po kolei, a następnie podał też miejsce, gdzie powinien być jego pies.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 415
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba przy dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Harumi » 31 mar 2019, o 02:01

UPADEK I HISTORIA PUSZKA OKRUSZKA 35/30
[Toshiro - misja C]

- Się tak nie wierzgaj, bo ci Halotan podam. Pamiętasz to przysłowie “Nie ucz ojca dzieci robić”? No, to milcz - burknął Starszy. Skąd niby miał wiedzieć, że facet dycha? Wyglądało toto na zwłoki. Chyba, że Toshiro był zdania, że oczywistą oczywistością jest to, że nikt nie ciągnie zwłok pod Siedzibę Władzy. No, w tym przypadku Stary znalazłby z dziesięć historii, gdy powyginane psychicznie osoby podjęły się takiego procederu. Opowiedziałby je z chęcią i łezką kręcącą się w zewnętrznym kąciku oka. No i flaszce sake, o tak.
W momencie, gdy przekazał semi-podejrzanego koledze po fachu, sam podszedł do leżącego bezwładnie Reijiego. Przyklęknął przy nim i bezceremonialnie zasadził mu kopa w bok. Nie jakiegoś przesadnie mocnego, no ale jednak. Koleś się nawet nie ruszył, toteż dziad wysunął dwa palce i przyłożył je przy szyi. Ewidentnie oddychał. Wziął kolesia pod ramiona i ruszył śladami Młodego, który summa summarum ciągnął Toshiro jak krowę na wypas. Na łańcuchu. No, nie pierdolili się w tańcu. ***- A, to swoi już nie mordują i nie atakują? Gratuluję dedukcji. Chociaż teraz jestem wręcz pewien, że nawet byś muchy nie drasnął - sarknął przetarłszy nos Młody. Przelotem spojrzał na zegar, została mu godzina służby. Naprawdę liczył, że sprawę domknie w trymiga. Żona w domu robi obiadek, dzieci hasają.
Młodzik oparł się wygodnie na krześle patrząc na Toshiro jednym okiem ewidentnie poirytowany jego gadaniną. Za słuchanie takich zarozumiałych i przeświadczonych o swej potężnej wiedzy bachorów powinni mu dodatkowo płacić.
Słuchał tego, co mówi Toshiro układając każdą informację w głowie. Przy jednym słowie oczy rozszerzyły mu się niemiłosiernie, a źrenice rozszerzyły do rozmiaru pięciozłotówek.
- Czekaj, czekaj... Shino? Jesteś pewien? Na pewno S-h-i-no? - przeliterował wyraźnie poruszony. - Jej śmierci? - zapytał jeszcze bardziej przerażony. Z rozleniwionego gościa nagle wyszło przerażenie. Wstał natychmiastowo, a będąc już w drzwiach nakazał Nishiyamie czekać. Wraz z jego wyjściem do salki wszedł kolejny funkcjonariusz. Stał przy drzwiach bawiąc się elementem umundurowania.
- Nie przejmuj się, na pewno wszystko się wyjaśni. Standardowe procedury, nawet nie wiesz jakich wariatów mamy w wiosce - rzucił rubasznie chcąc pocieszyć chłopaka. Chłopaka, który zapewne w dupie miał to, co mówi do niego blondyn. Pewniakiem jakiś robal w hierarchii oddziałów porządku publicznego.***Młody ruszył z buta. Wręcz biegł do pokoju, w którym znajdował się Staruch. Otworzył drzwi z impetem i niemal jednym tchem wyrzucił z siebie informacje. Nawet nie spostrzegł tego, że w pomieszczeniu jest już członek klanu Yamanaka.
- Panienka Shino, według tego co mówi ten młodzik, została zamordowana. Musimy szybko... - powiedział gwałtownie Młody wiercąc się jakby miał robaki w ciele.
- Wiem. Wiem, kurwa, wiem. Musimy szybko ukręcić sprawie łeb. Bo będzie draka na całą wiochę. Niech go diabli do chuja samego szatana. Przecież te przeklęte szczeniory zagryzą nas na miejscu, a stołki polecą. Kurwa, kurwa, kurwa - rzekł gniewnie posiwiały mężczyzna wręcz obgryzając paznokcie z nerwów.
Przejdźmy zatem do konkretów. Kim była Shino? Ano córką jednej z wyżej postawionych Inuzuk. Jej śmierć była niesamowicie niekorzystna dla umów między klanami. Fakt faktem, informacja o zabójcy i położeniu ciała znacznie ułatwiała prostowanie sytuacji i zapobieganie konsekwencjom. Nie ulegało wątpliwości, że gdyby nie wytrwałość Toshiro, to sprawa nigdy by nie wyszła. A tak – jest winny, są dowody.
Stary rzucił sakwę w kierunku młodzika.
- Masz, daj mu to i wypuść. Wiesz co masz zrobić, nie? - zapytał oparty o biurko. Teraz czekało ich mnóstwo papierkowej roboty i przede wszystkim - rozwiązanie sprawy.
- Tak jest - zasalutował i napięcie odwrócił się w kierunku wyjścia.
Wbiegł do sali cały zdyszany. Podziękował koledze i ponownie usiadł przy biurku.
- Już wszystko wiemy. Jesteś wolny. Ja... Daj mi swoje wszystkie dane kontaktowe. Dom, godność. Cokolwiek, co pozwoli nam się jak najszybciej z tobą skontaktować, możesz być potrzebny. A... I masz, to nagroda. Resztą sprawy zajmiemy się my. Powiem tylko tyle, odpierdoliłeś kawał dobrej roboty, pochwal się rodzicom czy coś - rzucił wręczając brzęczący melodyjnie kawał ściery i wskazał brunetowi wyjście.


Postacie
1) Shino | Aparycja
2) Reiji | Aparycja
3) Pielęgniarka (Tochiko) | Aparycja
4) Młody
5) Stary
6) Random
Mapa
*klik*
Jakby coś było niejasne - feel free.
Dla MG

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Dziękuję za misje. ♥
Obrazek
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Harumi
Nocny Marek
 
Posty: 552
Dołączył(a): 17 gru 2018, o 00:37
Lokalizacja: Szczecin
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, krzywo ścięte włosy sięgające trochę poniżej łopatek, złote oczy, niesamowicie blady odcień skóry.
Widoczny ekwipunek: Torba przymocowana do pasa (z przodu), duża torba na wysokości lędźwi (z tyłu)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6788
GG: 62022462
Multikonta: Inari

Re: Siedziba władzy

Postprzez Toshiro » 2 kwi 2019, o 12:38

Jakoś wcześniej nie słyszał o tym, aby ktoś ciągnął trupa przez cała wioskę. Poza tym podczas snu człowiek oddycha i to widać nawet z pewnej odległości, nie wspominając już o tych "wyszkolonych" shinobi, którzy z kilkunastu metrów często mogliby wypatrzyć czy ktoś żyje czy też nie. Najwidoczniej z takimi nie miał do czynienia i większość wolała po prostu założyć, że był martwy i oceniać po pozorach, które swoją drogą bardzo łatwo było rozwiać. Ale nie ma co dramatyzować, ponieważ Toshiro dokładnie wiedział jak to się skończy. Jeszcze go będą przepraszać, dlatego też nie szczędził sobie dogryzek jak to są niekompetentni i powinni lepiej przykładać się do pracy.
-Swoi swoich to z reguły nie atakują i nie mordują, a przypadkiem nie słyszałem, żeby robili to bez powodu i przynosili ciało tuż pod nos lokalnych władz... Ale co ja tam mogę wiedzieć, nie? - odparł dość opryskliwie przez to jak został potraktowany. Jak śmieć najgorszego sortu. W trakcie jego wyjaśnień chyba w końcu zapaliła się gościowi jakaś lampka, że jednak coś tutaj może być nie tak. Gość, który jeszcze przed chwilą był znudzony cała sytuacją nagle rozszerzył swoje oczy w zupełnym zdziwieniu, a jego nastawienie zmieniło się o 360... Nie, czekaj, 180 stopni. Po czym wyszedł jak skończył tłumaczyć. Pojawił się jakiś blondyn, który próbował go uspokoić.
- Właśnie chyba na nich natrafiłem, bo wcześniej jakoś ich nie spotykałem albo omijali mnie szerokim łukiem. - rzucił prześmiewczo w odpowiedzi na jego tekst o zachowaniu spokoju. Już teraz był spokojny, wyluzowany. Wiedział, że strażnicy odkryją jaką głupotę popełnili i szybko naprawią ten precedens i zajmą się tym co trzeba.
Po dość krótkim czasie przybył jego niedoszły "oprawca", cały zdyszany, w pośpiechu wyrzucając z siebie zdobyte informacje. Oczywiście Nishiyama podał swoją tożsamość i tam gdzie mieszka w razie czego gdyby go jeszcze chcieli wziąć na przesłuchanie czy coś, tym razem jednak miał nadzieję, że nie zakutego w kajdanach. Na tekst o pochwaleniu się nic nie odpowiedział, byłoby to dobijanie leżącego. Poza tym mieli pewnie już sporo roboty z Reijim, dlatego po prostu czym prędzej dopełnił wszystkich formalności i wyszedł. Wziął jedynie swoją nagrodę i udał się w stronę wyjścia do wioski, musiał trochę odetchnąć od dziwnych zadań.

z.t.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 415
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba przy dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Seiyama (Osada Rodu Kōseki)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość