Główna ulica

Re: Główna ulica

Postprzez Hitsukejin Shiga » 1 mar 2019, o 13:12


Tell me how you’re sleeping easy
How you’re only thinking of yourself?
Show me, how you justify
Telling all your lies like second nature
Listen, mark my words: one day, one day
You will pay, you will pay
Karma’s gonna come collect your debt!

Aware, aware
You stalk your prey
With criminal mentality
You sink your teeth into the people you depend on
Infecting everyone, you’re quite the problem
Fee-fi-fo-fum, you better run and hide
I smell the blood of a petty little coward


To było logiczne, że Chise będzie miała więcej wytrzymałości niż on. Ona w końcu była, jakby tego brzydko nie określić, fizyczniakiem. Kiedy on walczył raczej głównie ogniem, podpalając wszystko i wszystkich w zasięgu wzroku... A ona machała mieczami. A takie machanie ręcami z mieczami w nich to czym się niby różni od tańczenia? Tam macha rękami i skacze, przewroty robi... Tu głównie nogami pracuje, więc nawet lżej. A jak tamto jej doskonale idzie - to i taniec ma w małym palcu. Logiczne się stało więc to, co przewidywał - on sie zmęczył, a ona tanczyła dalej. Shiga puszczał tylko nienawistne spojrzenia każdemu kto podjął się zatańczenia z nią, a czasem sypał iskrami z ust, by wiedzieli, że strefa komfortu mnicha której nie warto niszczyć dla własnego bezpieczeństwa jest bardzo wąska i odnosi się do przestrzeni w jakiej można dotykać Chise - ni za wysoko, ni za nisko, ni za mocno. A jak nie to boom, ts ts tss kshzhh ogień. Mniej więcej tak.
Po wszystkim zawineli sie - później niż inni, a impreza skończyła się bardzo... niespodziewanie. Nagle. Wrócili do pokoju wynajętego im przez Toshiko, blisko centrum osady. Mnich jedynie zdołał się rozebrać do bielizny i padł na futon, jak kłoda, zasypiając. Następnego dnia, pierwsze co zrobił przed śniadaniem, to udał się w okolice centrum osady i wyjazdu z Seiyamy, by znaleźć kupca zmierzającego do Sogen. Miał dla niego przygotowany list nastepującej treści.
-Potrzebuje, by został on dostarczony do Kotei, do szanownej Katsumi-kakka albo po prostu do obecnych tam pracujących Uchiha, by oni jej przekazali. Zapłacę nalezycie. - Powiedział kupcowi, a gdy przygotował mieszek i na jego oczach wsypywał 50 ryou za każdą mijaną prowincję, zapaliły się lampki, że w sumie proste zadanie, a całkiem znośny zysk.
List był następującej treści:
Szanowna Katsumi-kakka.
W świetle ostatniego incydentu który umieścił mnie nieco na celowniku, pragnę wywiązać się z obowiązków Uchiha i poinformować gdzie się znajduję, coby nikogo nie martwić swoją nieobecnością. Opuściłem Wietrzne Równiny i Sogen, udając się na ślub Shikaruiego Sanady i Asaki z rodu Kosekich, na który zostala zaproszona Chise, a ja podążyłem jako osoba towarzysząca. Ślub ma miejsce w Daishi. Poznałem tutaj ciekawe jednostki jak Hikariego Terumiego, kogoś kto zna dobrze i podobno ma ma dług do odebrania od Koibito. Zbieram informację które mogą być przydatne dla Rodu Uchiha.

Jednocześnie zawiadamiam, że będę wracał okrężną droga, chcąc odwiedzić pare znanych mi i bliskich osób oraz sprawdzić co pozmieniało się w niegdyś waznych dla mnie miejscach i krainach. Nie zapominam o swojej przynależności i tym, że reprezentuje Uchiha, nie zapominam też, gdzie teraz jest mój dom i na pewno w ciągu tygodni wrócę.

PS. Chise prawdopodobnie wraca prosto do Sogen, nie ma żadnego interesu w podróży ze mną w te krainy, gdyż nie są jej znane.

Podpisano:
Hitsukejin Shiga.


Po wydaniu listu na zwoju mnich wrócił do pokoju w którym znajdował się jego nocleg z Chise, przynosząc ze sobą dobre wieści śniadanie. Postawił pożywienie na tacy przy dziewczynie, która jeszcze spała, chyba wreszcie solidnie wytańczona i wyżyta. Usiadł obok na łożku, gdzie spała Chise i położył dłoń na jej biodrze, lekko nią bujając.
-Chiiiiiise. Paaaaapu. - Rzucił przeciągle.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2750
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Główna ulica

Postprzez Chise » 2 mar 2019, o 00:48

Spać jak zabity. Niby tylko figura literacka, ale gdyby nie delikatne ruchy klatki piersiowej to Chise można było pomylić z martwą. Przez całą noc leżała na brzuchu z ręką wyciągniętą nad głowę, a drugą podłożoną pod buzię i nawet nie drgnęła. Dopiero kiedy Shiga wyszedł to dźwięk przesuwanych drzwi, ale nie wybudził on ją ze snu na tyle, by się podniosła czy choćby otworzyła oczy, jedynie się przesunęła po futonie, cmoknęła i dalej spała.
Dopiero kiedy Shiga wrócił i zaczął nią trząść to się zaczęła rozbudzać. Najpierw złapała Jashinistę za rękę, splotła ze swoją i podjęła próbę dalszego snu. Kiedy jednak to jednak nie pomogło, to ziewnęła mocno i puściła chłopaka. Przesunęła się na plecy zakładając ręce nad głowę i przeciągając się mocno. Westchnęła głęboko.
- Długo już jesteś na nogach? - mruknęła, po czym powoli się podniosła, opierając na dłoniach. Miała na sobie tylko białą, spodnią koszulę od kimona, bo chociaż miała gdzieś ubranie do zmiany, w tym yukatę do spania, to nie znalazła wczoraj sił ani ochoty by ją znaleźć i się w nią przebrać. Przetarła oczy i twarz, starając się jakoś doprowadzić do stanu używalności, po czym postarała się także opanować włosy. Krótkie kosmyki jednak robiły co chciały, a sama Uchiha przypomniała sobie, że przecież zostawiła przy oczku wodnym swoja srebrną opaskę i dała sobie spokój z włosami, zostawiając sobie tą batalię na później. Pociągnęła nosem, łapiąc aromatyczny zapach i chociaż wczoraj na weselu wcale nie ograniczała sobie jedzenia to teraz od razu zaburczało jej w brzuchu. Z ochotą wyciągnęła dłonie po tackę i bezbłędnie znalazła najpierw herbatę, której pociągnęła solidny łyk. Napój był gorący, ale już nie wrzący, przyjemnie rozgrzewał i zmywał z ust nieprzyjemny posmak nocy. Dopiero po tym mogła wziąć się za jedzenie i pierwsze co złapała to ryżową kanapeczkę, w którą się od razu wgryzła. Dopiero po trzech kęsach złapała przerwę by cokolwiek powiedzieć.
- Jakie teraz plany? Ty moje znasz - zapytała, łapiąc za kolejny przysmak i ładując do buzi, nieco bardziej cywilizowanie.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1435
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Główna ulica

Postprzez Hitsukejin Shiga » 2 mar 2019, o 16:27


Tell me how you’re sleeping easy
How you’re only thinking of yourself?
Show me, how you justify
Telling all your lies like second nature
Listen, mark my words: one day, one day
You will pay, you will pay
Karma’s gonna come collect your debt!

Aware, aware
You stalk your prey
With criminal mentality
You sink your teeth into the people you depend on
Infecting everyone, you’re quite the problem
Fee-fi-fo-fum, you better run and hide
I smell the blood of a petty little coward


Ja nie wiem, ja tam się nie znam na algebrze. Co nie zmienia faktu, że Shiga też zbytnio nie przyglądał się śpiącej Chise. Nie jest jakimś perwersyjnym zbokiem, erotyczną świnią. Chociaż śpiąca w samej koszuli od kimona dziewczyna mogłaby zdradzić jakieś ciekawe widoki pod odpowiednim kątem. Mniszek nielekarski jednak miał za dużo szacunku do dziewczyny. Albo po prostu bał się, że jakby ją podglądał to by się obudziła i go gołymi ręcami zamordowała. To w przypadku Chise, zwłaszcza odkąd była akolitką antykreatora przez magiczną pieczątke, stresowało mnicha na każdym kroku. Teraz zwyczajnie nie pozwoliłby sobie na wiele rzeczy, których dopuściłby się wcześniej. Zwyczajnie mówiąc jeszcze prościej nie chciał zobaczyć pieczątki w akcji, gdy Chise będzie w pełni sił i będzie w stanie wykorzystać pełny potencjał tego daru.
Zaczął ją budzić, a ona splotła jego dłoń za swoją. To pozwoliło tylko mu bujać nią mocniej, bo nie zamierzał pozwolić spać jej dalej.
-Trochę. Byłem w osadzie. Zakupy. Wysłałem też list do Katsumi, że niedługo wracasz. Zameldowałem się gdzie jesteśmy, na jak długo i po co. I że muszę trochę popodróżować, więc nie musi mnie odznaczać jako uciekiniera i wysyłać za mną łowców nukeninów. - Zaśmiał się pod nosem, chociaż wiedział doskonale, że z jego globalną sławą, gdzie wszystkie większe zmiany w jego życiu były wcześniej czy później na ustach ludzi... Znalezienie go nie byłoby pewnie zbyt trudnym zadaniem.
Tylko po co poszukiwać swojej własnej śmierci, kiedy można zjeść razem mochi i napić się herbatki?
-Totalna poweselna korozja, co? - Zaśmiał się po raz kolejny z Chise. Podał jej jedzenie, za które dziewczyna się zabrała, a sam usiadł na stołku obok. Pocierał dłonią swoją szyję, na której była jedna z nielicznych blizn które sobie zostawił.
-Welp. Pewnie, jak wspomniałem, poszwędam się trochę. Poszukam kłopotów. - Mruknął i podszedł do Chise. Złapał jej dłoń i położył na swojej szyi by dotknęła blizny, a potem wrócił na stołek. O tak, myślał dużo o tym odkąd tylko zobaczył jak ogień z jego techniki pochłania Chise. To było jasne, że takie przeżycie zostawi blizny na jej ciele. To było więc tez jasne, ze musiał sobie jakoś z tymi bliznami poradzić, na jej ciele. Nie mógł przecież tak łatwo niszczyć czegoś tak doskonałego jak ciało młodej Uchihy imieniem Chise! Ale jak to się mówi - Panie, to się wyklepie. Zanim to jednak nadejdzie, mniszek lekarski jako przezorna buła wiedział, że najlepszym królikiem do badań doświadczalnych będzie dla Siebie sam. Sprawdzał jak w połączeniu z medyczną czakrą działają różne pieczęci, rozrysowywał sobie na ziemi na poligonie w sogen grafy na których zapisywał swoje spostrzeżenia i wszystkie fluktuazje jakie odczuwał w powłoce pojawiającej się na jego dłoniach. I co zabawne, połączenie pieczęci zazwyczaj dla niego bliskiej w przypadku katonu - smoka, dało bardzo... nieregularną, poszarpaną powłokę czakry. Która jednocześnie leczyła jak i kaleczyła. Złożył dwie pieczęci, a czakra pokryła dłonie, jednak przypominała gaz lecący z butli z nieszczelnością - zamiast harmonijnego jednolitego płomienia był on taki... porozwiewany, kanciasty i mający nieregularną powierzchnię. Powoli i ostrożnie, bo przecież nie chcemy w ten sposób popełnić najgłupszego samobójstwa w historii, mnich przysunął obie dłonie do swojej szyi. Pierwsze co poczuł to jakby położył łeb na mrowisku, albo na żyletkach. Bardzo wkurwionych ruchliwych żyletkach które nie chcą cię zabić i kroją cię bardzo, bardzo, bardzo płyciutko. Albo jakby stado komarów się w ciebie wpierdzielało i nie piło tylko wyciągało noski i rąbało dalej. Bo komary to chyba nosem, nie? W bajkach zawsze tak było. Myśląc o takich bzdurach byle nie myśleć o tym niezwykle irytującym doświadczeniu... Po chwili było po wszystkim. Cofnął dłonie ostrożnie, pozbywając się powłoki czakry, strzepując ją z dłoni w nieco teatralny sposób. Przesunął dłonią po swojej szyjce. Była ciepła, miękka i podrażniona... Ale bez żadnej blizny. Jak nowa. Podszedł do Chise i pozwolił się jej dotknąc.
-To by oznaczało, że teraz jestem lepszy niż Iryonini z rodu Uchiha. - Stwierdził... pychą? Nie, to tylko zasłużona duma.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2750
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Główna ulica

Postprzez Chise » 4 mar 2019, o 20:12

Taka pośpiochowa korozja była czymś zupełnie normalny. Bardziej niż samo wesele rozbiło ją spanie do późna, c bardzo rozbijało rytm dnia i nocy. Teraz było już popołudnie, a Chise dopiero wstawała i to z oporami. Dopiero śniadanie powoli stawiało ją na nogi, szczególnie herbata. Gorąca, posłodzona i mocna, postawiłaby na nogi każdego śpiocha. Uchiha dopiero odzyskiwała jasność umysłu, który rozkręcał się wyjątkowo powoli.
- Mhymm.. - mruknęła z pełnymi ustami, zanim zdążyła zrozumieć o co chodzi. Szybko przełknęła jedzenie, chociaż gardło nagle się jej ścisnęło. Podróżować? A ona.. Wracać? Znaczy, że się rozstają? Sama myśl była dziwna.
Przecież od ponad dwóch lat byli niemal nierozłączni. Od Hanamury ich najdłuższe rozstanie trwało najwyżej kilka godzin, może kilka dni gdy się poprztykali, a teraz.. Jashinista nagle wyjeżdża z czymś takim. Dziewczyna odłożyła na tackę kulkę ryżową, którą właśnie napoczęła i strzepnęła palce z okruszków.
- Sokka.. - powiedziała powoli, prostując się. Sama wieść spadła jak grom z jasnego nieba. Przyjechała tutaj tylko na wesele, a będzie wracała sama? Nie było żadnej zapowiedzi tego, żadnego uprzedzenia.. Ale w gruncie rzeczy nigdy nie było między nimi żadnych zobowiązań ani obietnic, nawet nie planowali z wyprzedzeniem swoich dalszych działań. U niej wypadł pomysł z Murem, nie wiedzieć czemu uznała, że.. Sama nie wiedziała, założyła, że może Shiga za nią podąży?
Pozwoliła chłopakowi położyć sobie dłoń na szyi, nie do końca wiedząc po co to wszystko i sama wstała. Owinęła się prześcieradłem i przeszła do bagażu, szukając tam ubrania i innych potrzebnych przyborów. Ustawiła między sobą, a chłopakiem parawan - bardziej dla własnego komfortu niż z realnej potrzeby - i zaczęła od obmycia się powierzchownie z nieczystości, śpiochów i innych takich, ostatecznie się wybudzając. Potem wyszczotkowała włosy - czynność, która kiedyś zajmowała mnóstwo czasu teraz była kwestią kilku pociągnięć szczotką, by wróciły to względnego porządku. Dopiero po tym mogła się przebrać, w swoje zwyczajowe ubranie, a ostatnio nosiła się po męsku, w spodniach i koszuli, piersi owijając bandażem. Potem zaczęła pakować swoje rzeczy, układać je w skrzyni. Milczała i początkowo nie zwracała uwagi na to, co robi chłopak, ale jemu schodziło się dłużej niż jej porządki. Zbliżyła się do chłopaka i usiadła na stołu obok.
- I co będzie dalej? - mruknęła nieco przygnębiona, składając razem ręce i nerwowo kręcąc kciukami. Chwilę później Shiga mógł się już pochwalić wynikami swojej pracy. Pochwały Chise okazały się całkowicie zasadne, bo Jashinista potrzebował nawet nie kilku dni, a godzin by dopracować technikę.
- Hm.. - mruknęła, dotykając miejsca, gdzie wcześniej była gruba, nierówna tkana bliznowata. Teraz była tam gładka skóra, chociaż nieco rozpalona. Technika naprawdę była mocna, skoro działa nawet na tak stare i zatwardziałe.
- Na ile jesteś pewien, że jest to zasługa techniki, a nie Jashinizmu? - zauważyła sceptycznie, krzywiąc się lekko - Potrzebujesz kogoś, kto nie ma naturalnej regeneracji, by się upewnić jak działa. Mogę być ochotnikiem - zgłosiła się, wyciągając przed siebie poparzone dłonie.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1435
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Główna ulica

Postprzez Hitsukejin Shiga » 5 mar 2019, o 21:35


Tell me how you’re sleeping easy
How you’re only thinking of yourself?
Show me, how you justify
Telling all your lies like second nature
Listen, mark my words: one day, one day
You will pay, you will pay
Karma’s gonna come collect your debt!

Aware, aware
You stalk your prey
With criminal mentality
You sink your teeth into the people you depend on
Infecting everyone, you’re quite the problem
Fee-fi-fo-fum, you better run and hide
I smell the blood of a petty little coward


Chyba, że jesteś Jashinistą. Oni z natury potrzebowali... dużo mniej pożywienia, picia, snu niż inni. Organizm bardzo dobrze i prędko regenerował zniszczenia i zmęczenie też przy tym padało. Bo jak tu mieć zakwasy jak nie możesz mieć dobrze naderwanych włókien mięśni? Jak tutaj się czuć źle, jak wszystko co może ci dolegać się od razu zregeneruje? Jashinizm to na dłuższą metę taka złota klatka czucia się dobrze. Zabierasz innym życie, by być w wiecznym zdrowiu i... No i własnie słowo klucz - wiecznym. Tak, o to jest tutaj klucz.
Dlatego mimo alkoholu który by normalnego człowieka sponiewierał, Shiga od rana był kwitnący na swój własny Jashinistyczny sposób. Bo na dluzszą metę on rzadko był kwitnący. Jak to powiedział ktoś mądry - gdy się szczerze uśmiecha ktoś ginie. Takie życie, takie czasy.
Ale na szczęście jedzenie regenerowało skorodowaną Uchihę, co niezmiernie cieszyło Shigę.
-Sōsa. - Odpowiedział jej mnich bez zastanowienia, ale po chwili jednak przyjrzał sie jej. Jej... zachowaniu. Było dziwne. Czyżby dziewczyna nie chciała się rozstawać? Przekręcił głowę, poświęcając jej chwilę uwagi, którą miał wykorzystać dopiero po skończonym procesie leczenia. Zajął się sobą, bo... byl z Siebie dumny.
-W sumie to zabawne, prawda? Lubie tworzyć własne techniki. Czakra to najlepsze co nas spotkało. Można ją obserwować, uczyć się jej... i tresować ją. Jest trochę jak dzikie zwierzę. To siła która czuje. Ja ją szanuje. Pielęgnuje. Używam. Dlatego się mnie słucha. - Mnich mówił nieco bardziej do Siebie, niż do Chise, ciesząc się ze swojego własnego osiągnięcia. Narcyzm? Nie. Raczej... Promyk światła, z małym ryzykiem świetlnego mirażu. I tego, że okaże się to wszystko jeno gówno warte.
-Jashinizm nie leczy starych ran. Regeneruje nową skórę. Musiałbym ją sciąć i wytworzyć nową. Ale twoje wątpliwości mogą być zasadne, Chise-san. - Ujął jej dłonie, obie, w swoje dłonie. I pogładził po oparzeniach, których chcąc nie chcąc był sprawcą. Jedynym winnym, mimo, że nie chciał. Mimo, ze było to dla dobra rodu i na polecenie Katsumi by coś sprawdzić to jednak poczucie winy nie opuszczało go ani na chwilę od tamtego feralnego momentu w którym się wszystko posypało.
-Skąd ten smutek? Przecież ty zmierzasz do Sogen. I na mur. Chcesz bym podążał z Tobą? I tak ci jestem kulą u nogi. Nie możesz zdobywać własnej potęgi bo na twojej drodze stoi to, że każdy widzi od razu w Tobie towarzyszkę "tego jashinisty ze stalowymi kłami". I gdyby nie moje techniki, nie moja... znajomość twoich ruchów... Innych Uchiha byś zmiażdzyla z użyciem swojej pieczęci. I by lepiej wypadło. A tak... Ech. Goro poinformował mnie, że chcą sie mnie pozbyć. Zabić. Ale Katsumi nie pozwoli. Nie sądzisz, że będzie lepiej jak ty zabłyśniesz służbą na murze, a ja na jakiś czas zniknę? Nie ma opcji byś zginęła na murze. Za silna jesteś. - nie mówił o swojej śmierci. Troszczył się tylko o nią. Złożył pieczęci i zacisnął jej obie dłonie, w swoich, większych i męskich dłoniach. Nie pozwolił się jej wyślizgnąć, mimo, że wiedział iż może to być proces bolesny. Jak tatuowanie. Dopiero po dłuższej chwili... Puścił jej dłonie.
-Gotowe. - Uśmiechnął się, z lekkim pomrukiem podziwu zauważając jej dłonie teraz.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2750
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Główna ulica

Postprzez Chise » 6 mar 2019, o 23:30

Chise od pewnego czasu nie wstrzymywała się w okazywaniu swoich uczuć. Nie trzeba było być geniuszem by dostrzec jakie emocje nią targają, nie trzeba było specjalnych, magicznych oczu by ocenić czy była zdenerwowana czy radosna, czy coś ją martwiło czy była smutna. Teraz była głównie skonfundowana i zdezorientowana.
- Mhym.. - mruknęła na jego wypowiedź dotyczącą czakry. Sama nie wiedziała, czy się zgadza z tym co powiedział, że czakra jest najlepszym co ich spotkało. Nigdy się nad tym zastanawiała - dla niej to było tak abstrakcyjne, jak myślenie o tym jak dobrze, że mają powietrze. Obie rzeczy były dla niej całkowicie naturalne, że nawet nie wpadłaby na pomysł by dalej jakoś rozmyślać o tym, o jej potrzebności. Tak samo jak o jej tresowaniu. To było tylko narzędzie, jak kolejny mięsień, która mogła trenować i rozwijać jak każdy inny, nic więcej. Ezoteryczne podejście Shigi było dla niej obce. Ale na szczęście chłopak nie pytał jej o opinię, nawet nie mówił wprost do niej, mogła więc tą wypowiedź zbyć tym prostym mruknięciem.
Wzruszyła lekko ramionami na wątpliwości Shigi, bo nie była iryoninją i nie znała dokładnych zasad działania tej techniki, więc nie zamierzała się wykłócać. Myśl o tym, że Jashinizm mógł mieć wpływ na technikę leczniczą wydawała się jej logiczna, skoro dar Jashina ogólnie sprzyjał regeneracji tkanek. Nawet jeśli technika polegałaby tylko na ścieraniu skóry, na Jashiniście mogła mieć działanie ściągające blizny, bo na nich skóra sama by się uleczyła.
Skrzywiła się na jego słowa wyraźnie. Nie lubiła takiego gadania, takiego myślenia, że miałaby ciężej dlatego, że z nim podróżuje. Na koniec parsknęła gniewnie na jego słowa.
- Nikt nie staje na mojej drodze, a gdyby chciał, to zawsze znajdzie się powód. To, że jestem ślepą Uchiha jest wystarczające, nie wspominając o pieczęci. Nie sądzę, by twoja obecność mogła pogorszyć moją reputację - stwierdziła, wzruszając ramionami - A co do pojedynku.. Nie mogłeś przewidzieć, że miałam notki. Powinnam je zostawić. To była tylko moja głupota - zaprzeczyła kolejną rzecz, co też było jej zdaniem czystą prawdą. Zrzucanie na kogoś winy za własną porażkę było słabością, na którą nie mogła sobie pozwolić. Gdy tak robisz, pozbawiasz się siebie szansy na naukę na własnych błędach - bo ich zwyczajnie nie zauważasz. Ale informacja o tym, że rozmawiał z Goro była czymś nowym i niespodziewanym. Zmarszczyła brwi.
- Kiedy z nim rozmawiałeś? - zapytała zaskoczona - Co jeszcze mówił? - dopytała się lekko podejrzliwie.
Technika okazała się.. Bolesna. Drgnęła nagle, uderzona nagłym, nieprzyjemnym odczuciem i pierwszym odruchem było pociągnięcie dłoni do siebie. Shiga jednak je przytrzymał i dziewczyna oprzytomniała, krzywiąc się tylko i sycząc cicho przez zęby. Jednak wytrzymała bez wyrywania się, oddychając głęboko i tłumiąc przekleństwa.
Po wszystkim dotknęła dłoni, gorących.. Ale gładkich i bez znaków po oparzeniach.
- Nic nie widać? - zapytała z lekkim niedowierzaniem, po czym jeśli odpowiedź była twierdząca.. - Usuń też te z twarzy, proszę - choć było tam słowo "proszę", to z tonu głosu nie było to prośba, a żądanie.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1435
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Główna ulica

Postprzez Hitsukejin Shiga » 7 mar 2019, o 16:29

Co było na pewno i niewątpliwie Shigiemu na rękę, bo zazwyczaj miał sporawe problemy z rozumieniem ansów i niuansów w czyimś zachowaniu. Nie wiedział, czy działa komuś na nerwy i to on jest winny całemu złu czy po prostu ten ktoś ma zły dzień i ogólnie kąsa. Nie wiedział czy ktoś jest mu wdzięczny czy jest wdzięczny sarkastycznie... Ogólnie takie bardziej zawoalowane intencje nieco mu umykały. Dlatego błogosławieństwem było, że Chise zaczęła się wreszcie wyrażać i uzewnętrzniać, a nie tak jak wszystkie inne kobiety - wiecznie jakieś ukryte intencje, gry pozorów i chu... wie co jeszcze.
Nie oczekiwał odpowiedzi co do czakry, bo to było, w rzeczy samej, stwierdzenie bardziej do samego Siebie. Ot takie... obwieszczenie światu swojej obustronnej i odwzajemnionej sympatii z czakrą. Rzeczywiście, gdyby czakra miała jakąś czystą formę i jakoś się manifestowała, w postaci bogini czy jakiegoś innego zjawiska, to Shiga byłby prawdopodobnie bardziej gorliwym wyznawcą i wiernym niż najwierniejszy i najgorliwszy wyznawca Jashina. Byłby ciężko poświęcony oddawaniu czcci czemuś, co uważa za największy skarb shinobich, ninja, świata.
Mnich zobaczył, że Chise się krzywi, gdy on zaczyna mówić o powodach rozłąki. Z każdym słowem widział, że dziewczyna jest coraz bliżej wybuchu złością na niego. Toteż z każdym słowem coraz bardziej speszony i wycofany był, do momentu w którym nie wiedział czy jest sens mówić cokolwiek więcej czy zaraz Chise pokryje magiczna pieczątka i go zamorduje z zimną krwia. Nie, wróć, wyglądała jakby nie musiała mieć pieczątki aktywnej coby mu łeb urwać. Mimo, że pieczęć potęgowała jej złość - co widział gdy rwała się i walczyła z medykami by dalej walczyć - tak teraz wyglądałą jakby nie potrzebowała potęgowania złości ani ciutek.
-Zrozum po prostu, że to dla mnie za dużo. Czuje się zły, mimo, ze staram się być dobry. Natury nie oszukasz, jestem Jashinistą. Żyje prawie sto lat dzięki temu. Może przeżyłem już swój czas? - Uderzył w nieco smutniejszą nutę... ale rzeczywiście, doskwierało mu to od wielu dni i wcześniej czy później chciał się tym podzielić z Chise. Nie wiedział, czy to do końca dobry pomysł, ale po prostu czuł potrzebę wygadania się, wyżalenia się komuś bliskiemu. A kto był mu bliższy od wielu miesięcy niż ta Sogenijka?
-Jak przykładny Uchiha zgodziłem się na pomoc. Moglem z tobą walczyć, ale oni wymyślili sobie walkę na śmierć i życie. Sama słyszałaś. Kiedy byłaś nieprzytomna po walce podszedł do mnie Goro. Poinformował, że muszę się pilnować. Że jestem na językach Uchiha i że o ile Katsumi nie ma aktualnie zyczenia sie mnie pozbyć bo jestem przydatny to jest jedyną po mojej stronie. Gdzie po mojej stronie znaczy nie otwarcie przeciwko mnie. Podobno wysocy rangą w twoim rodzie chcieliby się mnie pozbyć, najlepiej śmiertelnie. - Shiga zacisnął pieść. Dłonie, obie, w pięści. Odetchnał ciężko.
-Goro powiedział mi, że jak chce ofiary to mam do niego przychodzić. I będzie mi dostarczał. Wiesz komu dostarcza się ofiary pod nos w kulcie? Najsłabszym, ktorzy nie umieją nikogo sami zabić. Jak bestia bez kłów, bez pazurów... - Westchnął ciężko. Potem było leczenie, na którym sie skupił i już nie gadał. Poprosił tez Chise o chwilę ciszy. Musiał się skupić.
-Nic nie widać. Skóra jest tylko czerwona trochę. Ale nie jak poparzenie, tylko jakbyś za mocno się szczotką wyszorowała. - Odpowiedział. Potem nastapiło żądanie, którego nie zamierzał nie wykonać. Koniec końćów..

To jego psi obowiązek. Bo to jego wina.
Znów złozył pieczęci i położył dłonie, po koncentracji czakry, na jej twarzy. Wyraźnie delikatniej dociskając dłonie, niż gdy leczył jej ręce.
-Jakby zbyt bolało to się odsuwaj. Nie jest to bardzo czakrochłonne dla mnie. Wytrzymam. Mamy czas. - Dodał widząc wzdrygnięcie w reakcji na ból. Boli znaczy działa.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2750
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Główna ulica

Postprzez Chise » 7 mar 2019, o 23:51

Dziewczyna westchnęła głośno, słysząc słowa chłopaka i zwiesiła ramiona. Co niby miała na to odpowiedzieć? Nigdy nie była dobra w pocieszaniu, rola douli ją przerażała.. A ona sama nienawidziła takiego użalania się. Może po prostu była za młoda by to zrozumieć, ale śmiać się jej chciało na te górnolotne zwroty o tym, że ma dość i że olaboga jestę jashinitę, jestę złyyy. Natury nie oszukasz, to prawda. Ale to nie zło leżało w naturze Shigi, a malkontenctwo. Takie było jej zdanie.
- Przestań, takie marudzenie jest bez sensu - odpowiedziała, kręcąc głową. Nawet nie próbowała rzucać jakiś sztywnych tekstów, które wiedziała, że wypadną sztucznie, zwłaszcza z jej ust. Jak dla niej, brzmiało to jak zwykła wymówka, pretekst by zerwać się ze smyczy Katsumi i poszaleć z dala od Sogen, zwłaszcza, gdy jest jest się bardzo na celowniku.
Ze złością warknęła, zaciskając dłonie z pięść. Teraz musiała przyznać, że aż pieczęć ją zaswędziała.
-Uchiha... - mruknęła ze zdegustowaniem - Na szczęście, Katsumi trzyma ich krótko. Ale rozumiem, że chcesz stamtąd uciec - westchnęła ponownie ciężko. Przechyliła nieco głowę w bok.
- Goro ma ci dostarczać ofiary? Już ci to chyba proponował, prawda? - zmarszczyła brwi - Ale ty już nie jesteś w kulcie. Szkoda ci.. Zabijania? Polowania? - skrzywiła się lekko.
Na prośbę Jashinisty milczała w czasie leczenia, najpierw jednego, potem drugiego. Krzywiła się i syczała przez zęby, ale przy drugim użyciu techniki była przygotowana na ból, więc nawet nie drgnęła czując ostre odczucie. Utrzymanie spokoju jednak kiedy miała wrażenie, że ktoś przesuwa żyletkami po szyi i twarzy wymagało od niej jednak największego możliwego skupienia i całej koncentracji jaką miała. Nie poruszała się, zastygła z zaciśniętymi zębami przed który wydobywało się dość miarowe warczenie.
Jednak nie mogła powstrzymać ulgi, gdy chłopak już skończył. Zerwała się na równe nogi i miotnęła po pokoju, kopiąc po drodze stołek, po czym zwróciła się w inną stronę i w stronę miski z wodą. Prysnęła sobie nią w twarz, chłodziła też sobie policzki, przykładając do nich mokre dłonie. Oparła się o blat stołka, odwrócona tyłem do chłopaka.
- Nienawidzę pożegnań - mruknęła, bo chyba nieuchronnie zbliżała się ta chwila, gdy pójdą na moment swoją drogą - Ty wiesz, gdzie masz adresować list. Gdzie ja mam wysyłać swoje?
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1435
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Główna ulica

Postprzez Hitsukejin Shiga » 10 mar 2019, o 00:17

Ta, znając Chise to Shiga powinien na klęczkach jej dziękować, że go nie dobiła. No, że nie uznała w drodze świetnej, olśniewającej dedukcji, że Shiga jest - użalający się - bezużyteczny. A bezużyteczne to jak zwierze, trzeba przytrzymać łeb i pierdolnąć z całej siły. I poprawić, jakby zwierze nie padło. Tak, to byłoby w zasięgu możłiwości wykonania przez Chise. Przy jej antykreatorowej sile Shiga wiedział, że nawet jego Jashinizm by się na nic nie zdał w prawdziwej walce - bez wybuchających notek w kieszeni.
Malkontent Shiga mógł dziękować bogom, że Chise nie powiedziała swoich myśli na głos. Byłoby mu przykro. Trochę. Z drugiej strony miał o sobie gorsze zdanie względem wielu rzeczy niż Chise mogło się w ogóle śnić, więc w sumie na dobrą sprawę to co za różnica? Jakie to w ogóle ma znaczenie?
-Na dłuższą metę wszystko jest bez sensu. Różni się tylko punkt widzenia, siedzenia i w ogóle. Co innego mi pozostało, niż marudzić? Jestem nieśmiertelny. Mam całą wieczność dla Siebie. Będę świadkiem końca tego świata. Mam czas, by marudzić i mam dość czasu, by działać. Patrząc na moje... i nasze życie, odkąd cię poznałem na ulicy w Sogen, kiedy pytałaś mnie za czym to zbiorowisko i dowiedziałaś się o turnieju... To naprawdę było dużo działania. Wiesz, że gdybym powiedział w kulcie, że mogłem siać śmierć razem z Hanem, ale wolałem uratować zycie ukochanej to by mnie pomidorami obrzucili? Z drugiej strony Kult znajduje się w Ryuzaku, a tam jest ten nieszczęsny list gończy. Pojawią się strażnicy, jacyś łowcy, zginą i tylko list się będzie kumulował. A im większa nagroda tym większa szansa, że jakiś zjeb się ruszy i zabije rykoszetem kogoś dla mnie ważnego. A to mi się BARDZO nie podoba, jako sama idea. - Dłuższa wypowiedź, zawierająca w sobie kilka wątków, ale jeśli być szczerym to mnich był całkowicie otwarty jak ta otwarta księga dla Chise i mówił co myśli i co czuje, right meow.
-To nie tak, że chcę uciec. Ty chcesz iść na mur. Jashinista na murze to byłoby najzabawniejsze show swiata. Chcę... odpocząć od wszystkiego. Poszukać Siebie. Bo kim ja jestem tak naprawdę? Nie widzisz groteskowości w stwierdzeniu "Znany na cały świat kultysta Jashina, obecny w Kami no Hikage po stronie obrońców, służący dla Uchiha". Kurwa, jak ja to słyszę w karczmach czy gospodach to mi się chce płakać. Gdybym był bronią Uchiha, to jedno. Ooo patrzcie, mamy Jashinistę na usługach! Ale twój klan traktuje mnie jak dzikie zwierze w kagańcu które można poszturchać kijem. - Tak to czuł, niestety. Zachowanie i to co robili Uchiha sprawiało, że naprawdę mógł tak.. obiektywnie uważac. Że mają go za taką bestię która fajnie, że ma kaprys nie gryźć, ale jak dziabnie to trzeba będzie rozpierdolić. Nie był majestatycznym lwem, któremu się jest wdzięcznym, że jest spokojny i kooperuje tylko wściekłym psem, którego można uśpić jak nie będzie nad nim kontroli.
-Ta. Wtedy, przy dzikich. A teraz ma być stałym źródłem ofiar. Szkoda mi tylko całej tajemnicy. Kiedyś Jashinista to był jak zły duch, demon. A teraz? Kazura nic nie robi z kultem. Siedzą i śmierdzą. A jedynemu bardziej znanemu jashiniście, mi, bliżej do tego z wielkiej piątki niż do ideału wyznawców Jashina... Po prostu czuje ostatnio, że czego nie robie to nic nie ma znaczenia. Zero wpływu na cokolwiek. I ciągle zbyt słaby... - Westchnął przeciągle, a potem wyprostował się, przeciągając. Zrobił parę kroków po pomieszczeniu.
Kiedy Chise wpadła w mały szał, po chwili gdy nieco ostygła, podszedł do niej i położył dłoń na ramieniu.
-Zaproponowałbym ci robienie miłości. - Cudownie to brzmiało z jego ust. - Ale o ile czytałem pare opowieści w swoim życiu i widziałem pare sztuk, to pewnie potem bym tragicznie zginął i byśmy już nigdy się nie spotkali, a ty byś porodziła potomstwo. Tak to działa. - Prychnął żartobliwie i oparł głowę na jej ramieniu, obejmując ją od tyłu.
-Jeśli chcesz bym na pewno dostał twój list, to będę pewnie za bazy wypadowe miał trzy krainy. Sabishi, Kaigan i Sogen. Wysyłając list do Sogen do siedziby, adresuj do Hitsukejina Shigi. Wysyłając do Sabishi do Ningyo-shi wysyłaj do Jina. A w Kaigan z kolei szukać mnie możesz jako Yamārashi. Nigdzie nie zatrzymywałem się dłużej i raczej nie ma sensu mnie poszukiwać poza tymi punktami. - Mruknął w odpowiedzi na jej dość smutne pożegnanie.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2750
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Główna ulica

Postprzez Chise » 13 mar 2019, o 01:20

Prychnęła głośno i zmarszczyła brwi.
- Nihilizm do ciebie nie pasuje - stwierdziła z odrobiną wyższością, krzywiąc się. Rzeczywiście, takie podejście mało u niego obserwowała, zazwyczaj był aż zbytnio zaangażowany w świat i jego sprawy. A tu nagle zmiana w "co mi zostało, jak tylko marudzenie.. Aż ją dreszcze przeszły i twarz nagle okryła chłodem. Wstała, przeszła kilka kroków, zdenerwowana, po czym odwróciła się w stronę Jashinisty.
- Nie wiem po co to w ogólne zacząłeś - rzuciła nerwowo - Chyba się nie spodziewałeś, że będzie łatwo? Jesteś Jashinistą, do diaska. Dosłownie zabijasz, by żyć. I co, sądziłeś, że ród przyjmie cię z otwartymi ramionami? I być jeszcze wdzięczni! Obawiają się ciebie, i słusznie! I jeszcze ta akcja z ogryzaniem twarzy, bogowie! - wybuchnęła ze złością, unosząc ramiona i opuszczając z bezradnością - A to, że uratowałeś mnie przed Hanem, zamiast biec za nim jak grzeczny piesek to mi chyba do końca życia nie wybaczysz! Ty byś się pewnie nawet ucieszył, gdyby tobie dał swoją przeklętą pieczęć! - wyrzuciła z siebie coś, co chyba tkwiło w niej od dawna. Jego podejście tam i potem.. Sprawiało, że miała ochotę krzyczeć czasem.
- Nie rozumiem cię. Z jednej strony chcesz się zmienić, nie być jak reszta twojego kultu, z drugiej przejmujesz tym co by powiedzieli! Uh! - warknęła. W końcu opuściła ramiona i westchnęła. Shiga przyszedł i się przytulił, a dziewczyna na to pozwoliła.
- Nie żartuj sobie - fuknęła na jego żarciki, przewracając oczami. Jednak.. Przez głowę przeszła jej myśl, że może naprawdę potrzebują przerwy od siebie, by sobie to wszystko poukładać.
- Wiesz, gdzie mnie szukać. Nie zamierzam szybko uciekać z Muru - uśmiechnęła się blado. Teraz naprawdę zostało im tylko się rozstać.
Spakowana już była. Wystarczyło wziąć swój kufer i wyjść. Tuż zanim przekroczyła próg, zatrzymała się na moment.
- Może jesteś nieśmiertelny, ale i tak.. Uważaj na siebie - i wyszła, bez słowa dalszego pożegnania. Nie było sensu tego przedłużać.


/zt
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1435
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Główna ulica

Postprzez Chise » 16 mar 2019, o 23:12

Misja B
1/45


Pora zbliżała się do wieczornej. Jak w kołysankach dla dzieci by zaśpiewali, słonko kładło się spać, chowało w chmurkowej pierzynce i wychodził jej braciszek, księżyc, dający swój nikły blask. To jednak dopiero przed nami, na razie przez okno wpadały czerwonawe promienie, kąpiąc cały pokój w krwawej poświacie.
Panujący w środku spokój miał jednak nie trwać długo i rychło został zakłócony. Zaczęło się spokojnie. Ciche rozmowy na korytarzu nie przeszkadzały w niczym, tak samo jak odgłosy kroków na korytarzu. W końcu jednak usłyszał pukanie do drzwi, nie natrętne, ale dość stanowcze.
W progu stała dziewczyna. Rudawe włosy miała spięte w wysoki kucyk, a na sobie miała fartuszek, nieco przybrudzony. Obok jej stóp leżał kosz ze świeżym praniem, pościelą i ręcznikami. Uśmiechnęła się do Jashinisty, widocznie nieprzejęta nietypową personą, która jej otworzyła. Może była uprzedzona o jego wyglądzie? Albo naprawdę o to nie dbała i rekinie, stalowe zęby jej nie przeszkadzały, kto wie. Tak czy siak, ukłoniła się delikatnie.
- Dobry wieczór! Czy życzy pan sobie zmianę pościeli oraz ręczników? A może posprzątać panu pokój? - zaoferowała z uśmiechem, po czym przekrzywiła delikatnie głowę - W tym czasie może się pan odświeżyć w naszej łaźni - dodała przyjaźnie.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1435
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Główna ulica

Postprzez Hitsukejin Shiga » 17 mar 2019, o 01:25


If I die today, it won't be so bad
I can escape all the nightmares I've had
All of my angry and all of my sad - gone in the blink of an eye
I've seen the devil, I've shaken his hand
I've seen the evil that dwells in a man
For all of my wisdom, I can't understand


Shigutki wiedział, że zmienia mu się coś pod kopułą i to w sposób nie do końca chyba zbyt dla niego pozytywny. Tak więc gdy dziewczę zarzuciło mu nihilizm - poczuł jak w niego to uderza. Czy osiągnął ten etap o którym kiedyś wielokrotnie mówił Kazura? Pytany dlaczego kult nie robi jakichś większych akcji, nie miesza sie zbytnio w politykę i nie próbuje zdobywać władzy stwierdził, że czczenie ich boga to wystarczające zajęcie... a nieśmiertelność może się po prostu znudzić. Czy Shiga był znudzony i jeśli ciągle się coś nie działo, jeśli ciągle coś nie dostarczało nowych bodźców, to po prostu otoczenie stawało się szare? Zabawne było też dla niego to, że Chise była dużo bardziej realistyczna od niego. Dziewczyna która dopiero od paru lat poznała prawdziwy znój życia przeciwko komuś kto dobiegał powoli i nieubłaganie setki. To zabawne, że to właśnie ona miała być tutaj tą... dorosłą. Nie odpowiadał na jej zarzuty i ataki.

Nie dlatego, że się jej bał.
Tylko dlatego, że miała rację.
Chciałby jej pieczęć dla Siebie. Chciałby tą plugawą moc.
Gdyż cel uświęca wszystkie środki. To jest jasne jak słońce.

A potem dziewczyna, jak to miała w zwyczaju, kontynuowała swoje życie opuszczając na jakiś czas jego życie. I zostawiając za sobą wielką ziejącą pustkę. Miał plany. Chciał się rozstac na podróżówanie, nie iść na mur. A wystarczyły minuty by od razu poczuł się zagubiony. By poczuł, że tak naprawdę to nie wie, czy chce gdziekolwiek iść, czy może wpełznąć pod jakiś głas, zwinąć się w kulkę i tak po prostu przygnić. Zgnić jak mała porzucona na deszczu kanapka. Kanapka z bezużytecznością. Pokój nią pachniał. Zaciągnął się ostatni raz jej ulotnym zapachem nim ten zniknął... I zwyczajnie usiadł na tyłku.

A czas leciał nieubłaganie, z ranka zrobiło się południe... A on siedział. Z południa robił się wieczór... A on siedział. Jak skamieniały posąg. Wtem... rozmowy i kroki. Nawet jeśli siedział jak posąg, to tylko dlatego, że nasłuchiwał. I szukał własnego głosu, w samym Sobie. Gdzie głos który w Hanamurze krzyczał co robić? Gdzie głos który w Kami no Hikage mówił jak postąpić? Cisza. Tylko inni ludzie. Otoczenie. Szum. Niepotrzebny szum. Słysząc kroki napiął kuszę, zakładając zwykły bełt. Przełknął głośno ślinę. Czyżby upragniona akcja go znalazła, może łowcy nukeninów odkryli jego bingo-book? Może ktoś z wesela dał cynę? Hikari? Pan brzoskwinka?
- Wejść.- Mruknął w odpowiedzi na ustawiczne pukanie. Drzwi się otwarły, a on nie drgnął. Odwrócił jedynie wzrok. Dziewczyna? Rudzielec. Lubimy rudzielce. Zawsze przynoszą kłopoty. Omiótł ją wzrokiem od góry do dołu jak świnką tuszę na targu.
-Bo ja wiem, czy dobry. Samotny wieczór, przede wszystkim. - Mruknął niezadowolony, odmrukując po raz drugi. Gdy dziewcze wyczerpało swoje linie dialogowe, wzruszył ramionami.
-Poproszę o ręcznik. - Po czym bez słowa więcej zrzucił z siebie ubranie, przy rudzielcu, pozostając tylko w bandażach owijających okolice intymne i stanowiących bieliznę. - Idę do łaźni. Będę wdzięczny, jeśli sprzątając dopilnujesz by nikt tu nie myszkował prócz Ciebie. Naprawdę robie się nieprzyjemny, gdy ktokolwiek próbuje zmienić właściciela moich przedmiotów. - Zgarnąwszy więc od niej ręcznik, udał się do łaźni. Nie wiedział po co. Chyba "bo tak".


Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2750
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Główna ulica

Postprzez Chise » 17 mar 2019, o 12:49

Misja B
3/45


Gdyby dziewczyna była pocieszycielką, to może przejęłaby się tym, że dla gościa nie był to dobry wieczór i wzięłaby się do pocieszania w sposób, jaki był jej zawodowi przypisany. Gdyby do jej obowiązków należało utrzymanie klientów w dobrym humorze i szczęśliwymi, to prawdopodobnie właśnie by się zastanawiała co zrobić by mu pomóc. Gdyby zajmowała się zabawianiem ludzi, to pewnie by powiedziała coś, co by miało go rozbawić i poprawić nastrój. Niestety, najwidoczniej nic z tego nie było prawdziwe, bo na jego słowa na jej twarzy pojawił się zmieszany wyraz, a zaraz potem zmarszczyła brwi. Gdyby mogła, pewnie właśnie by go zapytała "a co mnie to obchodzi, ja się tylko witam", ale ostatecznie nie powiedziała tego i zignorowała tą nieoczekiwaną wstawkę.
Ale na prośbę zareagowała, schylając się do kosza i wyjmując z niego spory, prostokątny kawał miękkiego materiału, złożony schludnie w kosteczkę i wyciągnęła w jego stronę, po czym wydała z siebie dźwięk, jakby się czymś zakrztusiła. Spowodowane to było oczywiście nagłym zrzuceniem z siebie ubrań. Natychmiast odwróciła wzrok, czerwona jak piwonia, starając się z całej siły nie patrzeć! Ale jak to często bywa, im bardziej się chce.. Zwłaszcza, gdy ktoś się do ciebie odzywa.
- Co? O bogowie. Tak tak, oczywiście. Czy.. Czy.. - przełknęła ślinę - Czy może życzy Pan sobie szlafrok?! - wykrztusiła, sięgając po jego natychmiast i podając chłopakowi na maksymalnie wyciągniętych dłoniach, trzymając głowę nadal odwróconą w drugą stronę. A gdy Shiga już opuścił pokój i szedł korytarzem, ze swojego pokoju mógł usłyszeć westchnięcie i ciche mamrotanie.Coś, co brzmiało zaskakująco podobnie do "co za świr". Ciekawe czemu?
Łaźnia znajdowała się pod budynkiem. Prowadziły do niej specjalne, wewnętrzne schody, przez co nie trzeba było przechodzić przez hol i recepcje, choć tam także było wejście. Woda była przyniesiona i już solidnie paliło się w piecu ogrzewającym ją, nie trzeba było się więc o nic martwić. Nawet zadbali o to, by było się czym umyć, bo przy balii stały jakieś mazidła, pachnące dość ziołowo. Można się było tylko cieszyć!
W czasie gdy już siedział w wodzie, usłyszał jakiś stłumiony huk i podniesione ludzkie głosy. Tutaj docierały tylko w postaci szemranych dźwięków, niezbyt przeszkadzających, nie musiał się więc nimi przejmować, ale definitywnie.. Coś się zadziało. Tylko czy to był jego interes? Nikt nawet nie zszedł do niego, więc najwidoczniej nie. Można było to zwyczajnie olać..
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1435
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Główna ulica

Postprzez Hitsukejin Shiga » 17 mar 2019, o 15:44


If I die today, it won't be so bad
I can escape all the nightmares I've had
All of my angry and all of my sad - gone in the blink of an eye
I've seen the devil, I've shaken his hand
I've seen the evil that dwells in a man
For all of my wisdom, I can't understand


Gdyby Shigiemu zależało na pocieszycielce, która zajęlaby się tym, że ten wieczór nie był dla niego dobry, to pewnie by poszedł do burdelu, znalazł jakąś gejszę, ogólnie zapłacił za taką usługę. Aczkolwiek powinno jej zależec, by klienci byli szczęśliwi i mieli dobry humor bo szczęśliwi klienci to hojni klienci. Na ten przykład Shiga był z natury dość oszczedny w płaceniu - bo znał wartość pieniądza tylko po prostu nie dla Siebie. Dlatego jak kupił Chise broń czy maskę to wiedział, że muszą być drogie jeśli mają być dobre. Jeśli z kolei miał płacić za usługi to pamiętał, że ta zasada działa w dwie strony - jeśli ktoś chce dużo, to usługa musi być dobra. A nie ma nic gorszego niż niemiłe podejście do klienta, który jest przecież bardzo miły!
Czekał grzecznie, kiedy dziewczę się schyliło. Nie obczajał jej ani trochę, bo liczył, że rudzielec przyniesie mu kłopoty, a nie przyjemności, więc równie dobrze w tym koszu mogłabyć bomba z notek albo coś takiego. Czy to paranoiczne podejście? Nie, raczej to nie paranoja. To raczej nadzieja, że wydarzy się coś, co znów rozpędzi jego tryby i nada życiu rozpędu...
Za to rozbawiło go to, że dziewczyna nie miała żadnej bomby z notek ani chociaż broni którą mu spróbuje poderżnąć gardło. Miała chyba za to zbyt dużo krwi, bo ta jakoś radośnie wypełniła jej policzki, zalewając ją purpurą. Zrobił to specjalnie. Specjalnie się przed nią obnażył, lubił szokować ludzi i wzbudzać w nich skrajne emocje. To zawsze było prześmieszne.
-Bogiem się nie czuje. Ale to miły komplement, więc możesz mi mówić Jin. - Zaśmiał się, kierując się w stronę drzwi. Gdy dostał szlafrok całkowicie przypadkiem przesunął dłonią po jej ręku, a gdy opuścił pomieszczenie - zaczął się śmiać do Siebie. Spodziewał się mocnej reakcji dziewczyny, ale chyba nie aż takiej. Droga do łaźni była zaskakująco prosta, więc nawet Shigiemu nie sprawiła jakiegoś zbytniego problemu. Shigi wkroczył do bali napełnionej uprzednio wodą i wyciągnął się, chłonąc gorąco jak gąbeczka. A potem huk i jakieś głosy.
-No kurwa no nie, no po prostu kurwa no nie, Jashinie czy ty to widzisz. - Zaklnął Shiga słysząc jakieś szemrane dźwięki. Mnich uznał, że jeśli ktoś ma tu mu potem wpaść i spierdolić relaks do reszty, to lepiej iść i poprosić wszystko i wszystkich o ŚWIĘTY JASHINISTYCZNY SPOKÓJ JUŻ TERAZ CHYBA, ŻE MA POMALOWAĆ CAŁY ZAJAZD ICH JEBANYMI FLAKAMI.

Trzy głębokie wdechy. Mnich wyszedł z wody, otrzepał się jak pies - a już zmoczył głowę! Zaczesał dłońmi więc kłaki do tyłu - zarzucił szlafrok luźno na ramiona, obwiązując się pasem bo nie miał czasu na wiązanie bandazy na genitaliach, a wypadało się zasłonić... i udał się na góre, do źródła dźwieku, cały czas ze swoją kuszą na ręku. Z nią się nie rozstawał. Ale miał tylko jeden bełt... Zobaczymy, co dalej.

Niby jest ładnie owinięty szlafroczkiem i nic nie widać... ACH! Złożył odpowiednią pieczęć i otoczył się ognistą czakrą. Pojawiły się kochane popiołki, ogrzewającego i przygotowujące na jakąkolwiek zmianę temperaturową. Voila. All done.

Technika w podpisie.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2750
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Główna ulica

Postprzez Chise » 17 mar 2019, o 19:12

Misja B
5/45


Już lis był w kurniku, już witał się z gąską.. A tu taki klops. Shiga, co pokazywał wielokrotnie, nie umiał odpuszczać sobie czegoś. Rzadko bywały sytuację gdy stwierdzał "mam to w dupie, nie ruszam się stąd, niech inni się tym zajmą", a podstępny los o tym wiedział. Jashinista był doskonałą ofiarą podstępów fatum, gdyż nawet nie potrzebowała dawać znać dwa razy, wystarczy jedno pstryknięcie palcami, jedno zawołanie - i Podpalacz wpadał w każdą historię jak śliwka w kompot. Tak jak i tu, nie potrzebował być nawet osobiście zaangażowany w sytuację, wystarczyło, że usłyszał zamieszanie i już był gotowy na kolejne kłopoty. Wystarczył mu szlafrok na ciele i jedna pieczęć, by mógł dość komfortowo wyjść z łaźni. Oczywiście, komfortowo dla niego, a nie dla osób postronnych, co warto zauważyć. Jemu było cieplutko i miło, a dla reszty był okrytym tylko ręcznikiem mokrym gościem z dziwnymi światełkami dookoła. Nic dziwnego, że gdy tylko wyszedł do holu, większość ludzi od razu się od niego odsuwała na znaczną odległość. Uspokoiło się i równocześnie wszędzie były szepty, nie wiadomo czy na jego temat czy ogólnie.
Im bliżej schodów prowadzących na piętro podchodził, tym ludzi było więcej. Zasłaniali mu widok, otaczając coś ściśle, nie na długo jednak. Szybko dostrzegł co było powodem krzyku i zainteresowania.
Rude włosy dziwnie pasowały do czerwonej plamy krwi rozchodzącej się po ziemi. Jej głową leżała nienaturalnie - bardzo boleśnie wymuszenie. Bardzo martwo. Pozycja u stóp schodów sugerowała co się stało. Ludzie nieco się usunęli.
- Co się tam dzieje? Proszę mnie przepuścić! - stanowczy damski głos dobiegał gdzieś z prawej strony - Jestem właścicielką tego miejsca! Co za zamieszanie? - szybko się do niego zbliżał.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1435
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Seiyama (Osada Rodu Kōseki)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości