Główna ulica

Re: Główna ulica

Postprzez Yamanaka Inoshi » 30 gru 2018, o 11:44

Misja Rangi - CW - 15/...


- Rok 386 - Wiosna -
- Toshiro -
- Główna droga -

- Dwie strony -





" Kłopoty w Seiyamie "

Czym rzeczywiście jest kompetencja w natłoku obowiązków i " niechciejstwa " Z drugiej strony, ty też byłeś żołnierzem, też byłeś w stanie wykonywać różnego rodzaju misje, chyba, że szczytem twoich umiejętności było wyrywanie chwastów na polu. Kapitan na całe szczęście nie zdecydował się oceniać ani oddania ani faktycznej przydatności Toshiro w sprawie. Koseki wraz ze swoimi pojmanymi zdecydował się oddalać w kierunku najbliższego posterunku. Wóz również odjechał i na miejscu nie został już nikt z wcześniej tam obecnych, zarówno licząc Kosekich, Hyugów czy członków klanu Yamanaka. Jedynymi, wciąż bywalcami byli ci którzy przypatrywali się zdarzeniu z pobliskich okien. Toshiro ostatecznie po poleceniu kapitana zdecydował się ruszyć w pogoń za uciekinierami. Ktoś musiał tego dokonać, bo kto jak nie on?

Ruszyłeś w pogoń za nieznajomymi, widziałeś w którym kierunku biegli i poruszali się po dachach, stąd też wiedziałeś w którą stronę ruszyć. W pewnej chwili dotarłeś jednak do ostatniego dachu z którego zejście prowadziło już tylko na ulicę pomiędzy osiedlem domów. Po zejściu na dół znalazłbyś się na ulicy z której było dużo więcej dróg niż jedna bowiem prowadziły zarówno w stronę lewą, w stronę prawą albo do zaułków pomiędzy domami, kto wie. Może nawet udali się prosto pokonując ulicę i przeskakując na dalsze budynki. Miasto było dosyć dużym kompleksem dróg, zaułków oraz kończących się gdzieś ulic. To tylko od ciebie zależało czy faktycznie uda ci się ich dogonić. Tym bardziej, że ulice nie były puste i krążyli po nich zwyczajni ludzie którzy zajęci byli tym co zawsze, życiem.

Znałeś to miasto i wiedziałeś, że ścieżka na zachód doprowadzi cię ostatecznie do wielkiego parku który, jak i same miasto znajdował się na wzniesieniu. Ścieżka na wschód miała z kolei doprowadzić cię do jednej z bram wjazdowych do osady. Ominięcie domków pozwoliłoby dotrzeć do kolejnej z głównych ulic w mieście a co za tym idzie, do drugiego skupiska handlowego gdzie znajdują się już nie tylko stragany jak na rynku. Za mieszkalną znajdowało się prawdziwe zagłębie handlowe tej osady, miejsce pełne sklepów i różnorakich usług. Tylko czy właśnie tam udaliby się wszyscy których ścigałeś?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Kapitan
Poplecznik Yamanaka
Cywile Koseki
Poplecznik Hyuga
Satoko
Sayo
Kameko
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3451
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Główna ulica

Postprzez Toshiro » 30 gru 2018, o 19:09

Kompetencja, czy nie, można było się tutaj kłócić kto ma rację i zasoby aby tak na prawdę taką akcję przeprowadzić, a kto nie. Wiadomym było, że Toshiro podlegał rodowi Kosekich i był brany pod uwagę jako normalny shinobi. Jednak jego ranga była tą najniższą z możliwych, więc nie był to najmądrzejszy ruch wysłania pojedynczego żołnierza, który swoją drogą na wojnie nie był, do ogarnięcia czwórki innych, którzy te doświadczenie bojowe już na pewno posiadali, ponieważ wszyscy z frontu tutaj przybyli wraz z rannymi. Nie mniej jednak czy tego chciał czy nie chciał Nishiyama został już mimowolnie oddelegowany do tego zadania. Rannych zabrano w kierunku szpitala, zaś reszta oddziału wzięła na przesłuchanie dwójkę Yamanaków i nieprzytomnego Hyugę.
Nie pozostało mu w takim razie nic innego jak po prostu ruszyć w kierunku, w którym udali się zbiegowie. Po wdrapaniu się na dach aktywował swoje doujutsu, które już wcześniej przydało mu się gdy walczył nad rzeką z kobietą. Doskonale wiedział, że dzięki niemu mógł dostrzec więcej, znacznie więcej. Nawet chakrę przeciwników i to właśnie na tym się skupiał, aby dostrzec skupiska bladoniebieskiej energii. Niestety w pewnym momencie dachy się skończyły, a po drodze nic nie dostrzegł. Przeklął się w myślach, że nie ruszył z nimi od razu. Po części kapitan miał rację, że ich nie śledził i teraz zgubił zupełnie ich ślad. Niestety każdy w życiu popełnia błędy. Mniejsze, czy większe, jednak mające znaczący wpływ czy to na nas, czy to na innych ludzi dookoła. Na nieszczęście czarnowłosego jego zła decyzja mogła zaważyć na życiu lub zdrowiu innych ludzi. Nie miał pojęcia do czego byli zdolni Yamanaka jak i Hyuga, których w tym momencie ścigał. Mimo tego miał nadzieję odnaleźć ich jak najszybciej. Swoim wzrokiem szukał większych skupisk ludzi, czy też jakichś źródeł chakry. Najpewniej trzech, ponieważ ostatni shinobi wyruszył z opóźnieniem i raczej nie będzie się wdawać w bezpośrednią konfrontację, a raczej postara się zaatakować dopiero z zaskoczenia.
Jeśli nic do tej pory nie dostrzegł, to mógł zdać się tylko na instynkt... I ewentualnie szczęście, bo z miejsca, którego patrzył było wiele ścieżek, którymi mogli udać się poszukiwani. Wydawało mu się, że kobieta nie będzie chciała raczej opuścić miasta, ponieważ gdyby strażnicy zobaczyli, że ktoś ucieka, to raczej nie stali by bezczynnie przyglądając się całej sytuacji. Jedynymi rozsądnymi opcjami było albo próba wtopienia się w tłum tam gdzie było najwięcej ludzi, albo udanie się na jakieś bardziej otwarte przestrzenie, które oferowało wiele kryjówek, czyli park. Oczywiście Toshiro znał to miasto, pytanie jednak czy tak samo znała je kobieta, która uciekała? Raczej nie, więc pewnie uderzała w to co pewne, czyli pobiegła tam gdzie widziała najwięcej ludzi. Zatem gdyby zdarzyło się tak, że nie dostrzeże nic, to idzie tam gdzie jest najwięcej ludzi. Oczywiście jeśli to możliwe, to porusza się dalej po dachach, tak aby mieć widok na wszystko z góry.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Toshiro
Najlepsza Letnia Scena
 
Posty: 929
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Zbrojka(bez hełmu): https://i.imgur.com/0C5HZor.jpg
Często posiada na głowie zarzucony kaptur z czarnego materiału.
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców, zbroja
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG/Discord: Harikken#4936
Multikonta: Harikken

Re: Główna ulica

Postprzez Yamanaka Inoshi » 1 sty 2019, o 12:53

Misja Rangi - CW - 17/...


- Rok 386 - Wiosna -
- Toshiro -
- Główna droga -

- Dwie strony -





" Kłopoty w Seiyamie "

Nishyama może i nie miał doświadczenia wojennego, jednak mimowolnie pokazał, że w razie sytuacji krytycznej będzie sobie w stanie poradzić, w końcu gdyby nie to, to właśnie on obezwładnił przywódcę oddziału Hyuga przy pomocy szybkiego, jednego triku. Czy to cecha nic nie potrafiącego beznadziejnego shinobi? Pokazuje ona tylko, że doświadczenie bojowe dzieli się na wiele aspektów, zwłaszcza w sytuacji takiej jak ta, w mieście gdzie może stać się wiele rzeczy. Znajdując się na dachach Toshiro zdecydował się wykorzystać swoje specjalne zdolności.

Wizja Toshiro zmieniła się, tak jak zakładał, poszukiwał wzrokiem chakry, dostrzegł to czego chciał, spoglądając w każdą z grup którą dostrzegł w okolicy, to jest ludzi którzy zajmowali się swoim życiem... Widział ich chakrę, jednej grupy... Drugiej, słabe ogniwa i skupiska duchowej energii nie były dla niego wielkim problemem, mimo to... Czy to właśnie ich szukał? Wydawałoby się, że nawet i w tej sytuacji wykorzystanie swojej największej zalety będzie musiało zostać zrobione z rozwagą. Dopiero teraz zacząłeś dostrzegać problem w swoim opóźnieniu, to nie byli zwykli bandyci, to byli faktyczni shinobi którzy posiadają własne zestawy umiejętności. Rozglądałeś się, zdawałeś sobie jednak sprawę z tego, że nie jesteś Hyugą i przez budynki... Nie zobaczysz niczego. Mimo to udało ci się coś zobaczyć.

Droga do parku prowadziła pod górę, ulice, może nie były po tamtej stronie pełne ludzi, lecz wciąż się takowi na niej pojawiali, nie dziwne jakby część była tam na zwyczajnym spacerze. Wciąż jednak byłeś w stanie dostrzec jedno ogniwo chakry, dużo silniejsze od tych które posiadali ludzie w tłumie. Widziałeś je tylko przez chwilę gdy zerknąłeś w stronę parku. Było na jednym z budynków które właśnie do niego prowadziły, było to dosyć daleko stąd trudno powiedzieć co faktycznie widziałeś, czułeś jednak, że to była silniejsza chakra. Podążając dalej tą drogą zacząłeś się zbliżać do faktycznego parku. Przywitały cię kamienne schody prowadzące w górę, same tereny zielone składy się w dużej mierze z drzew liściastych, może i nie była to dżungla jednak okazy parkowej roślinności nie były tutejszym standardem na który składał się w dużej mierze z roślinności iglastej. Duże drzewa z szerokimi koronami, udeptane ścieżki... A gdzieś pośród nich usłyszałeś odgłos jakby uderzenia, jednak nie wykonanego bezpośrednio przez człowieka, bardziej jak... Wiatr... Dochodził z północnej części parku do której musiałeś się wpierw dostać.




- Zachodni Park -
Kapitan
Poplecznik Yamanaka
Cywile Koseki
Poplecznik Hyuga
Satoko
Sayo
Kameko
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3451
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Główna ulica

Postprzez Murai » 18 sty 2019, o 21:57

Cierpliwość
Misja D
9/15


Miała wszystko, czego potrzebowała. Miejsce, osobę, cel, pieniądze. Teraz wszystko zależało od niej. Ogromna odpowiedzialność zrzucona na jej barki niejednego mogła przynieść, wielu stres mógł położyć na łopatki. Ale poddanie się nie wchodziło w grę. Nie, kiedy na szali leżały pieniądze i ogromne ilości książek do przeczytania. Barwniki trzeba było dostarczyć, Shidia związała swój los z tym zadaniem w momencie, kiedy nie uciekła przed drącym się starcem rzucającym atramentem w uciekającego byłego pracownika. Kiedy z radością i ufnością weszła do jego domu. Powiedziała "tak".
- Dokładnie tak, Shidia-san. Będę zatem czekał z herbatą. Nie musisz się śpieszyć, nie ważne jakie tempo sobie narzucisz i tak będzie lepsze niż moje. - rzekł, prychając śmiechem na wzmiankę o rozlaniu farby. Straszna wizja brzmiała u niego zaskakująco lekko. Pewnie ktoś inny dostałby za to po łbie. Ale nie bohaterka. Ona mogła sobie na spokojnie wyjść, z zapewnieniem odnośnie czekającej na nią herbatki. Z taką obietnicą wyszła z domu i skierowała się ku wskazanemu miejscu.

Kilkanaście minut marszu później, dziewczę znalazło już to miejsce. Chyba, wszystko na to wskazywało. Było na drugim końcu wioski, był to budynek piętrowy i na dole znajdował się, faktycznie, zakład szewski. Była to jedna z mniej zaludnionych dzielnic, albo też takie wrażenie sprawiała. W porównaniu do żywych obszarów mieszkalnych z których rozpoczęła swoją podróż Shidia. Nie była smutna ani specjalnie inna pod względem stanu budynków w niej się znajdujących. Gdzie dzielnica mieszkalna była właśnie tym, czyli obszarem pełnym mieszkań. Miejsce w którym wylądowało dziewczę miało znacznie więcej przeróżnych zakładów i budynków nieznanego przeznaczenia, stojących ot tak. Część przemysłowa? W tej osadzie nie było czegoś takiego jak dystrykt specjalnie dla zakładów wszelakich, więc były to po prostu takie a nie inne okoliczności, które wpłynęły na pustkę na ulicach. Jedynym widokiem na który można było zwrócić większą uwagę był woźnica siedzący na wozie do połowy wypełnionym zakrytymi płachtami pakunkami i skrzyniami. Obok niego stała dwójka umięśnionych typów, uzbrojonych w miecze przypięte do pasów. Drzwi na piętrze się otworzyły, i wyszedł z nich pewien jegomość. Zdecydowanie nie była to osoba, której Shidia szukała. Młody mężczyzna o krótkich, stojących włosach. Nie miał żadnego zarostu, a rysy twarzy połączone zresztą aparycji dawały wrażenie, jakoby był on bardzo aktywnym człekiem, pełnym energii. Krótki podkoszulek odsłaniał niezłe muskuły, prężące się pod ciężarem trzymanych przez niego drewnianych skrzyń. Zaniósł je na wóz, ocierając pot z czoła za pomocą noszonej na szyi czerwonej bandany.
Murai
 

Re: Główna ulica

Postprzez Shidia » 19 sty 2019, o 02:10

Złoto oka dziewczyna o zielonych do pasa włosach a także szczupłej talii skierowała się w kierunku ludzi będących nie daleko budynku. Wiedząc jak bardzo na nią staruszek liczy mogła poświęcić trochę czasu na konwersację z osobami trzecimi, którzy nie tylko pracują i ścierają za to pot z czoła, gdzie muskuły aż przebijały się przez jego koszulkę. Aż zrobiła się czerwona na polikach w momencie zauważenia młodego jurnego mężczyzny, który najwyraźniej był bardzo mocno zajęty. Shidia poprawiła część bluzki, która się jej częściowo podwinęła po czym oficjalnie zaszła na drugą część budynku po czym weszła po schodach jakby na zewnątrz. Spojrzała na drzwi. Ścisnęła dłoń w pięść i nieco przysunęła dłoń do drzwi, dwa mocne głębokie wdechy po czym uderzyła w nie dokładnie trzy razy. Średnie uderzenia w drzwi mogły pomóc nie tylko w dotarciu do nich ale także czekała z cierpliwością. Patrzyła na obrazek, który nakreślił jej dziadek. Staruch w moim wieku, poznasz go po koziej bródce zawiniętej w warkocz Shi spojrzała na drzwi czekając dalej na jakąkolwiek reakcję. Wiedziała, że prędzej czy później będzie musiała się zrehabilitować inaczej. Chodź wszystko działo się dosyć szybko. Sama Shidia spojrzała po raz ostatni na drzwi. Chciała jeszcze raz uderzyć w drzwi nie jeden raz. Jednak się powstrzymała. Spojrzała w kierunku umięśnionych człowieków. Wiedziała, że jak dojdzie do tego, że nikogo nie było w pomieszczeniu postanowi zejść na dół w celu zapytania się o człowieka, który ma swoją pracownię w miejscu gdzie ona po prostu stała i czekała na jakąkolwiek reakcję. Westchnęła a jej brzuch wołał o pomstę do nieba. Chwyciła dłonią o balustradę i spojrzała na nich. Jednocześnie wiedziała jak bardzo będzie musiała poprosić o pomoc.. Jeśli nie usłyszała by odzewu wtedy ona sama schodzi ze schodów i kieruje się w ich kierunku. Spojrzeć po prostu na nich po czym wyciągnąć kartkę na której był autoportret mężczyzny, którego potrzebowała coraz bardziej. Spojrzała na muskularnych facetów i odwróciła się na pięcie ponownie i delikatnie na nowo stuknęła w drzwi aby móc znaleźć odpowiedniego człowieka. Była bardziej zestresowana jak nigdy w życiu. Wzięła wdech piersią. I spojrzała na drzwi w oczekiwaniu.
Jednakże Shi podjęła decyzję. Zeszła schodami na dół i po raz kolejny wyciągnęła zwój. Podeszła do umięśnionego mężczyzny po czym wzięła wdech. Przepraszam bardzo czy znacie może tego mężczyznę?Wyciągnęła przed siebie zwój na którym był portret mężczyzny, który mieszkał a raczej powinien być w swojej pracowni ale najwyraźniej diabli go wzięli. Potrzebuję się z nim pilnie skontaktować.. Jej złote oczy spiorunowały oczy mocno zbudowanego mężczyzny, który najwyraźniej będzie mógł jej jakoś pomóc? Nie chciała gdybać. Aczkolwiek wiedziała, że w tym momencie wszystko może się przelać na jedną talię kart i to nie ważne jakiego koloru. Ważne aby wszystko zadziałało tak jak powinno być. Zawsze może dodatkowo pomóc za odpowiednią dawkę informacji. Bez Farb nie wyruszy do domu. Nie ma takiej opcji. Czekała na informacje jak na szpilkach. Na pewno oni muszą coś wiedzieć na temat tego starca.
Avatar użytkownika

Shidia
 
Posty: 159
Dołączył(a): 4 cze 2018, o 19:02
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?p=101235#p101235

Re: Główna ulica

Postprzez Murai » 22 sty 2019, o 21:28

Cierpliwość
Misja D
11/15


Mimo przyjemnych widoków w postaci naprężonych męskich muskułów i potu zbierającego się na opalonej skórze, dziewczę nie zapomniało o pierwotnym celu swojego przybycia tutaj. Przyjemności i romanse później, teraz trzeba było zapracować na chleb i przy okazji uszczęśliwić pewnego starego człowieka. Pracujący mężczyzna niewątpliwie zbierał rzeczy ze wskazanego przez starca mieszkania na wózek, nie trzeba było być geniuszem żeby dojść do takich wniosków. Ci stojący pod wozem z kolei na pewno nie wyglądali na typowych przedstawicieli fachu krętaczy i rzezimieszków. Zadbani i w pełni sił, bez żadnych podejrzanych tatuażów i innych form skaryfikacji. Zwyczajne, zdrowe chłopy. Barczyste i duże, ale poza tym całkowicie przeciętne.
Sytuacja była inna od tej, której spodziewała się młoda kunoichi, dlatego i plan się zmienił. Po zapukaniu i braku jakiejkolwiek odpowiedzi, nawet nie musiała sama schodzić do mężczyzny żeby zapytać go. On sam zainteresował się Shidią pukającą do drzwi.
- Czego ci trzeba? - zawołał swoim całkiem przyjemnym dla ucha głosem, mimo że niezbyt wesołym. Zdecydowanie było po nim słychać jakieś buzujące uczucia. Niewątpliwie negatywne. Położył na ziemi pakunek, po czym sam zaczął powoli podchodzić do dziewczęcia. Czy ono samo wolało stać przy drzwiach czy też zejść do niego - bez znaczenia. Dopiero teraz rumiana dziewczyna mogła zobaczyć jego boską wręcz rzeźbę w pełnej krasie, zwłaszcza przez przylegającą do jego ciała koszulkę. Pokazała mu rysunek starca, na co ten jedynie skrzywił się nieznacznie.
- Znam, to mój dziadek. To znaczy był. Pogrzeb odbył się wczoraj. A z czym do niego przyszłaś? - zapytał mężczyzna gorzkim głosem. Gorzkim niczym najbardziej nieprzyjemne w smaku zioła. Nie było trudno zrozumieć sytuację młodzieńca jak i całą sytuację. Wynosili rzeczy po nieboszczyku z jego mieszkania, albo też pracowni. Sprzedać? Zachować? Kto to wie, raczej w tej sytuacji nikt nie miałby nawet moralnego prawa wytykać im i pytać o tego typu delikatne sprawy.
Murai
 

Re: Główna ulica

Postprzez Shidia » 24 sty 2019, o 13:43

Widok męskich naprężonych muskułów i potu zbierającego się z ich opalonej skóry chodź Shi nie zapomniała po co tutaj przyszła to jednak musiała się jakoś zebrać w sobie. Widok jak mężczyzna zbierał rzeczy i układał na wózek nie wątpliwie ją zaskoczył. Jednak ta sytuacja była nieco inna od pozostałych. To czego dziewczę później dowiedziało było kolejnym ciosem, który jedynie kulminowało się nader bardzo. Shi po usłyszeniu jednego zdania aż się rozchmurzyła ale nie do końca jakby się to wydawało. - Dzień dobry.. Ja. Jestem tu ponieważ przyszłam po farby do map. Przysłał mnie Karashima Jin, podobno zlega z zapłatą zaś pana dziadek zalegał z towarem.. Czy jest jakaś szansa aby zrobić utarg ? - Spojrzała na mężczyznę przeczuwała, że to co dalej powie...
Aż dłonią zatkała usta zaś oczy nieco zrobiły się większe. - Moje kondolencje. Ja nie wiedziałam..um. Czy.. - Shi aż z wrażenia zatkało. Nie wiedziała co dalej powiedzieć a przede wszystkim jak zareagować. Słysząc jego słowa, że pogrzeb odbył się wczoraj aż samą Shidię przeszły dreszcze. Jego głos stał się gorzki pełen nie przyjemności. Odniosła wrażenie, że jeszcze chwila a wygarnie samej zielonowłosej. - Największe wyrazy współczucia. Musiał pan być z nim bardzo zżyty. Rozumiem, że będzie pan teraz sprzątał jego dobytek. Czy mogłabym jakoś panu pomóc ? - Empatia. To można było teraz wyczytać z Shi twarzy. Była bardzo empatyczna i wiedziała w jaki sposób się zachować aby drugiej osobie się nie narazić. Może jednak nie potrzebnie powiedziała wszystko z buta nim ten się wygadał ? Jak ma się obecnie zachować. Schowała zwój z podobizną starca. Złote oczy spotkały się z oczami mężczyzny. W trakcie rozmowy chciała patrzeć prosto w oczy nie uciekać.. Aby ten nie zrozumiał jej źle. Chciała dobrze.. chyba nawet aż za ?
Wzięła wdech pełną piersią. - Tak jak wspomniałam potrzebuję farb do map.. Nie takich zwykłych. Potrzeba mi takich z najwyższej półki. O najgłębszych barwach i najlepszej trwałości. czuła się źle aż za bardzo mówiąc co ona potrzebuje kiedy on był w żałobie. Mentalnie czuła się fatalnie. Dostała polecenie i musiała go wykonać..
Avatar użytkownika

Shidia
 
Posty: 159
Dołączył(a): 4 cze 2018, o 19:02
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?p=101235#p101235

Re: Główna ulica

Postprzez Murai » 27 sty 2019, o 00:33

Cierpliwość
Misja D
13/15


Ciężko było to nazwać zamierzonym obrotem spraw. Facet po prostu nie żył, odwalił kitę przed oddaniem swojemu klientowi farb. A teraz Shidia stanęła twarzą w twarz z potomkiem owego człowieka, któremu zadała pytanie, nieświadoma niczego. Mężczyzna mógł zachować się praktycznie jakkolwiek. Nakrzyczeć na nią, obrazić, całkowicie obojętnie odpowiedzieć, a nawet się rozpłakać. Każda opcja była możliwa, w końcu bohaterka nie znała tego faceta i nie miała pojęcia o jego szablonach zachowań. Może nawet się cieszył z jego śmierci, uznając go za balast dla reszty rodziny. Mężczyzna, widząc jej zaskoczoną minę i gwałtowną reakcję na kłopotliwą sytuację, spróbował to jakoś załagodzić.
- Nie, nie trzeba. Nic się nie stało. No znaczy stało się. W sensie że nie ty zrobiłaś że się stało, po prostu... - zakłopotany mężczyzna zaczął paplać bez sensu i składu, samemu wyglądając dość smutno. Zdecydowanie spochmurniał, ale okoliczności w pełni go usprawiedliwiały. Spoglądał gdzieś w bok, unikając kontaktu wzrokowego z dziewczęciem. Nawet jeśli ono chciało wlepić swoje ślepia w jego. On nie był w stanie.
- No wszystko już prawie wziąłem z tego mieszkania. Dwie paczki zostały tylko i tyle. Więc no, nie musisz się kłopotać. Ale dziękuję za ofertę, miło z twojej strony. - podrapał się po swojej rudej czuprynie. Niezręczna atmosfera nadal się utrzymywała. Nie żeby Shidia strzeliła gafę, po prostu była niedoinformowana. Zresztą nie miała skąd zaczerpnąć najnowszych wiadomości.
- A te farby... Pod koniec dziadek mocno sfiksował. Starcza demencja, czy jak to się nazywa. Nie zdziwię się jak faktycznie pieniądze przyjął i o tym zapomniał. Daj mi chwilę, gdzieś na wozie powinienem mieć jego księgi rachunkowe. - rzekł, tym razem patrząc się jej w oczy. Na krótką chwilę, po której popędził do wozu i zaczął szperać pośród paczek. Najwidoczniej pamiętał w której znajdowała się potrzebna księga, powiem w ciągi minuty w jego dłoniach już pojawił się potężny, skórzany tom. Wypełniony szeregiem tabel i obliczeń. Dokładne wpływy i wydatki znajdowały się w rękach rudzielca. Na ostatniej stronie, która tak bardzo interesowała Shidię, znajdowała się ogromna plama atramentu. Praktycznie cała stronnica została nim pokryta, za wyjątkiem fragmentu z datą i częścią imienia - "Karas-".
- Chyba coś było. No to można uznać że Jin-san zapłacił. Zresztą... te farby i tak nie są mi jakkolwiek potrzebne. A dziadek zawsze powtarzał, że biznes to rzecz święta i należy pilnować klienta jak największego skarbu. Daj jeszcze chwilkę. - ponownie wskoczył na wóz i tym razem po kilku minutach wyciągnął jedną paczkę. Mniej więcej sięgająca do jego kolan. Paczka, po rozwinięciu, okazała się drewnianą skrzyneczką zamykaną na łańcuch. Po otworzeniu, oczom duetu ukazały się dziesiątki niewielkich buteleczek zawierających różnokolorowe substancje. Żółte, czerwone, niebieskie i czarne. Wszystko w głębokich i pełnych połysku barwach. Wyglądało zupełnie jak...
- Farby, zgodnie z zamówieniem. - rzekł, pozwalając dziewczęciu na dokładne obejrzenie towaru z bliska. W celu upewnienia się czy aby na pewno wszystko jest dobrze. Przez jego twarz przewinął się delikatny uśmiech. Pierwszy od czasu spotkania go przez zielonowłosą.
Murai
 

Re: Główna ulica

Postprzez Shidia » 29 sty 2019, o 01:00

Shidia aż oniemiała stała jak słup soli i czekała na jakąkolwiek reakcję chodź czując, że każde zdanie wypowiedziane następne będzie jedynie czymś w rodzaju godzenia siebie samego prosto już w zranione serce. Czuła jak tak bardzo zakłopotana a jednocześnie było nie wybaczalnie głupio mówiąc o sytuacji jaka była z Jin'em. Shidia musiała się jakoś zrehabilitować aczkolwiek nie wiedziała jak, ponieważ całą swoją kłopotliwość i zdziwienie przelała w słowa, które z impetem wyszły z jej ust. Mężczyzna spróbował jakoś ta sytuację załagodzić aczkolwiek nie wychodziło to zbytnio najlepiej. Czując jego zakłopotanie aż uderzyła się lekko otwartą dłonią w brzuch na znak dla samej siebie do ogarnięcia się po czym mężczyzna zaczął wypowiadać serię słów, które nie miały żadnego znaczenia. Widziała jak jego twarz zmienia stany chodź okoliczności go w pełni usprawiedliwiały to jednak jego pochmurność zaatakowała samą Shidię. Na ofertę z jej strony kiedy wyskoczyła z pomocą wyniesienie mężczyzna złapał się za swoją rudość, chodź atmosfera nadal była taka sama jak wcześniej to będzie musiała o wszystkim samego Jin'a poinformować. Starzec zapewne się już nie cierpliwi. Nie miała najnowszych informacji z ręki więc i ona sama była w pewnym sensie usprawiedliwiona. Kiwała na znak głową kiedy dostał on Shi kolejne informacje na temat farb. Kiedy ostatecznie mężczyzna stwierdził, że jego dziadka księgi rachunkowe są w wozie i chodź nie trwało długo szukanie ich to jednak Shi miała już tylko pół uśmiech panujący na jej twarzy. Po odnalezieniu w spisie Jin'a Shi ulżyło na sercu. Sakwę z pieniędzmi od Jin'a ciążyła powoli w torbie. Po słowach mężczyzny dziewczę odczekało jeszcze chwilę po czym widok jego skocznego w kierunku Wozu i chodź wydawało się iż minuty będą długie ten jednak znalazł paczkę i chodź po rozwinięciu okazała się ona drewnianą skrzyneczką zamykaną na łańcuch. Po otworzeniu, oczom duetu ukazały się dziesiątki niewielkich buteleczek zawierających różnokolorowe substancje. Żółte, czerwone, niebieskie i czarne. Wszystko w głębokich i pełnych połysku barwach tak jak oczekiwał jin.. - One są prze piękne. Chodź bardzo panu współczuje utraty najbliższej osoby, która dawała panu uśmiech każdego dnia. A farby są cudowne. Bardzo panu dziękuję. - zamknęła wszystko z dokładnością co do joty. Aby wszystko się zgadzało. Sprawdziła sobie czy farby odpowiednio są ułożone i czy są bezpiecznie zapakowane. Kiedy ogarnęła sobie wszystko ruszyła w kierunku powrotnym. Ujęła w dłoniach mocno skrzyneczkę z Farbami po czym udała się z powrotem w kierunku Jin'a. Chodź przed odejściem rzekła dodatkowo. - Życzę Panu Miłego jak i Spokojnego dnia a także tego aby pan zawsze był tak samo jak teraz uśmiechnięty. Niech dziadek wie, że ma Idealnego Wnuka, który mu pomaga. Pan ma go nie tylko w głowie jako myśli ale także w sercu. Jeszcze raz dziękuję za farby i miłego dnia. - Po czym oddaliła się w kierunku domostwa Jin'a. Minęło sporo czasu nim doszła do miejsca z którego ówcześnie wyszła w celu wykonania zadania. Teraz miała przy sobie skrzynkę z farbami po czym ponownie zapukała w frontowe drzwi w celu poczekania i zobaczenia jeszcze raz Jin'a w drzwiach a także o poinformowaniu go także o śmierci mężczyzny. Gdyby jin otworzył drzwi po dłuższym czasie to weszła do pomieszczenia ze skrzyneczką. - Mam to co pan bardzo chciał. Ale przynoszę także złe i jednocześnie smutne wieści.. - jej słowa były pełne smutku i pełne rozpaczy.
Avatar użytkownika

Shidia
 
Posty: 159
Dołączył(a): 4 cze 2018, o 19:02
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?p=101235#p101235

Re: Główna ulica

Postprzez Hikari » 3 lut 2019, o 15:32

Problem z transportem był łatwy dość do rozwiązania, pytanie tylko w którym kierunku zdecyduje się pójść Inoshi. Zeskoczył na ziemię jednym płynnym ruchem i czekał na odpowiedź. Nie podpowiadał wiele podczas wymienianych wad oraz zalet, ponieważ wierzył, że to jej osobista decyzja. Zmierzenie się z czymś zupełnie obcym podczas śpieszenia się na wesele mogło być przerażające. Ostatecznie zgodziła się na to pod warunkiem spętania koni razem.
- Można tak zrobić, poza wioską wskoczysz na mojego konia i pokażę podstawy. Nie chcemy tutaj przyciągać uwagi. Szybko wszystko załapiesz i będziesz mogła jeździć sama, nie jest to trudne. Bez tego raczej wolałbym nie rozpędzać się za bardzo.
Powiedział sięgając do dodatkowej pięciometrowej liny przy jednym z wierzchowców wpierw głaskając zwierzę po głowie.
- Też jego pogłaskaj, dobrze stworzyć z nimi jakąś więź przed jazdą. Niektóre mają paskudne charaktery i uspakajają się przy tylko śpiewaniu im piosenki tak słyszałem.
Dorzucił mała ciekawostkę podczas splątywania ich razem i powiedział wraz z pokazem jak wskoczyć na konia. Wszelakie podstawy jak trzymanie się głównie naszymi biodrami, jak poganiać konia... Można tak wymieniać każdą potrzebną rzecz dla jeźdźca. Podczas opowiadania powoli ruszyli w kierunku północnym, a Inoshi wspomniała, że jest coś jeszcze. Tylko porozmawiają o tym na miejscu. Czy takie coś ma najmniejszy sens mówienia? Najwyżej, aby drugą osobę wkurwić. Zaczęłaś to kończ, ale niektórzy zupełnie nie znają tej zasady, a szkoda.
- Boisz się, że ktoś podsłucha na tej pustej przestrzeni?
Hikari zażartował sobie wpierw.
- Mimo to zaczynając wypada przejść do sedna zamiast kazać komuś rozmyślać.
Powiedział dość spokojnym głosem, bo nie zależało mu na tym aż tak koniecznie aby wylewała z siebie obecnie dręczące ją problemy. Uważał, że jest to lekki brak kultury z jej strony i może zostać źle przyjęte wśród ludzi. Jej wola kiedy wspomni i dopiero wtedy jego umysł zacznie główkować nad tym wszystkim, szkoda tracić energii i sił na zupełnie niewiadome.
Przechodząc przez bramę zdali konie oraz od razu skierowali się w kierunku centrum. Nie posiadali zbyt wiele czasu, więc szukali wpierw drogi do centrum gdzie mogli się zorientować jak się kierować dalej. Dodatkowo potrzebują miejsca na przebranie się i wyszykowanie, więc jakikolwiek hotel z miejscem do kąpieli oraz wolnymi pokojami najłatwiej znaleźć na głównej ulicy. Było to tylko kwestią najwyżej minut, a znaleźli odpowiednie lokum.
- No to o czym chciałaś porozmawiać?
Zapytał się tylko jeżeli nie wyjaśniono tego podczas podróży szukając odpowiednich numerków na drzwiach pokoi. Po wyjaśnieniu sprawy udał się najpierw umyć, potem wysuszyć i ubrać już w strój na wesele. Było to kimono z białą górą i granatowym dołem zaczynającym się od miejsca paska. Czarne okrycie wierzchnie idealnie z wszystkim kontrastowało tym bardziej, że miał też takie rękawiczki z złotymi zdobieniami. Gotowy czekał przed wejściem, bo tak się umówili. Hikari będzie zdecydowanie tym pierwszym, a dzięki temu będzie mógł poobserwować trochę jak żyje miasto.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2406
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Główna ulica

Postprzez Murai » 3 lut 2019, o 16:03

Murai
 

Re: Główna ulica

Postprzez Yamanaka Inoshi » 3 lut 2019, o 17:27

- Rok 386 - Wiosna -


" Zaślubiny "


Ostatecznie dotarli wynajęli pokoje w dosyć dobrej okolicy. To był priorytet, idąc na tak ważną ceremonię nie mogli spać w jakiejś mordowni ani w ich okolicy. Nim jednak dotarli na miejsce Inoshi nie podzieliła się z Hikarim tematem który chciała poruszyć. Skwitowała go tylko krótką odpowiedzią. - Nie, nie boje się. Po prostu tutaj... Nie będzie to tak fajne, na miejscu zobaczysz. - Aura tajemnicy wciąż wisiała w powietrzu. Jakikolwiek wyraz twarzy by wtedy przybrała pewnie Terumiego dalej zżerała by ciekawość, nawet jeśli tego nie przyzna ani on, ani jego narrator.

Po wkroczeniu do pokoju blondynka musiała się trochę rozpakować. Nie było opcji by wszystko pozostało w torbach. Nie mniej zaczęła od kimon które ładnie rozłożyła na szafce, tak jakby gotowe do założenia. Mieli jeszcze trochę czasu dla siebie, oboje, zarówno ona jak i Hikari. O ile w jego przypadku kąpiel mogła być szybka i pozbawiona kłopotów tak ona zwyczajnie poczekała aż w łaźni będzie pusto. Nie zamierzała nikogo straszyć, siebie samej też. Dlatego jak tylko nadarzyła się okazja to poszła i postarała się zająć tematem najszybciej jak tylko potrafiła. Oczywistością było to, że zabrała ze sobą zarówno ręcznik jak i lekkie kimonko w którym wróci do pokoju, nie będzie wracać w tych ściągniętych ubraniach. Czekało ją jednak jeszcze coś. Bandaż, przewiązywanie nim trwało niemalże w nieskończoność po kąpieli ale wyjście bez niego wcale nie było lepszą opcją niż spędzenie czasu nad tym jakże ważnym drobiazgiem.

Samo ubranie przygotowanego wcześniej kimona zaczęła od białych tabi, zaczęła od dołu. Później zaczęła na siebie nakładać białe kimono które miało służyć za bazę na właściwe które zamierzała nosić. Zrezygnowała z wielu warstw, nie bardzo miał jej nawet kto pomóc z tym wszystkim więc zwyczajnie ograniczyła się do tego co konieczne. Zbliżało się lato a więc im więcej warstw tym cieplej a zbytniej spiekoty starała się unikać, zwłaszcza, że i tak trzecia warstwa, czyli ta mająca bandaż i tak i tak będzie ciepła sama w sobie. Po nałożeniu białego kimona i zaczęła przekładać je na lewą stronę a po tym spięła lekko różowym pasem. Jak już udało się jej to zrobić i poprawić jak leżało tu i tam to zaczęła nakładać na siebie właściwe,ciemne kimono z motywem kwiatowym u dołu przechodzące w kolor różowy. Rękawy tego kimona były straszliwie długie, niemal do kostek. Następnie zamierzała przepasać się obi. Oczywiście nie było to możliwe do zrobienia odpowiednio samotnie. Dlatego też zwyczajnie nałożyła białe rękawiczki na zabandażowane dłonie. Rękawiczki pięknie chowały się w rękawach i sięgały niemal do połowy odległości między łokciem a nadgarstkiem.

- Sensei... Musisz tutaj zawiązać... - Powiedziała w kierunku Hikariego po wyjściu z budynku, wskazała na niego zwyczajnym gestem w stylu " chodź " i czekała aż przyjdzie. Tam poinstruowała go jak powinien to zrobić i cóż. Pozostało liczyć na szczęście, że sobie poradzi. Trudno sobie wiązać coś za plecami samemu. Jak już była gotowa to wzięła ze sobą kopertę i wsadziła ją do małej torebeczki którą ze sobą zabrała. Tam był prezent dla młodej pary. Później po wyjściu z budynku jeśli zobaczyła, że ktoś sprzedaje kwiaty to zakupiła jeden i wsadziła sobie pomiędzy włosy. Akurat teraz mogła to zrobić bez psucia sobie za bardzo fruzury przypominającej z tyłu upięty kok w której kreację wpięła kanzashi z kwiatem wiśni. Jak przystawało na środek wiosny i początek lata.

Byli już gotowi a odnalezienie świątyni nie powinno sprawić im większego kłopotu. Zwłaszcza, że mijali taką przed dotarciem do miasta. To był ich najlepszy traf. Musieli się tam tylko doczłapać we dwójkę.




- Świątynia -
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3451
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Główna ulica

Postprzez Hikari » 23 lut 2019, o 10:45

Dzisiejszego wieczora Hikari był wyjątkowo nerwowy. Sama wiadomość o Antykreatorze wywołała w nim emocje od dawna ukryte. Nie wiedział również czemu Shikarui'a słowa zapewniające wsparcie Inoshi również go irytowało. Może powoli już wszystko? Ostatecznie takie słowa przy nauczycielu kogoś oraz zachowanie jest delikatnie nie taktowne. To on powinien być pierwszą osobą do której się zgłosi w przypadku problemów do rozwiązania, jakby nie mogła sobie z kimś lub czymś poradzić. Oczywiście podał rękę skoro druga strona się na to zdecydowała, osobiście zazwyczaj stosował taką formę powitania i pożegnania zamiast tych wszystkich ukłonów. Oczywiście zaproszenie przyjął z uśmiechem i nie pokazał wewnętrznego kotła, dopiero po wyjściu powiedział parę słów.
- Tylko pamiętaj, że przed Shikarui'em mam pierwszeństwo w kolejce z załatwianiem problemów.
Po prostu alkohol sprawił, że musiał przelać swoje myśli w słowa. Ostatecznie nie było to raczej nic złego, wręcz chyba przeciwnie. Mówił to z lekko wydawało się zazdrosnymi kluskami w mordzie, chociaż to ciężko powiedzieć. Spojrzał się w niebo idąc do przodu, popatrzył na gwiazdy i ponownie udał się w otchłań swojego umysłu tym razem zupełnie zmieniając kierunek. Co powinien zrobić pierwsze po powrocie? Zorientować się w sytuacji jaka jest w wiosce, to jest najważniejsze. W zależności od wszystkiego warto byłoby poinformować wstępnie jakoś liderkę Sanjin, mogłaby ponownie wysłać jego ojca na spotkanie. Dawno się nie widzieli, a mieli skontaktować w przyszłym czasie. Należał do jej sakki i chciał połączyć szczepy, z pewnością się pojawi. Muszą porozmawiać bardzo poważnie, czas plany powoli zacząć zamieniać w rzeczywistość. Z tego mało co nie wpadł w jakiś niski płot, który był po drodze. Ostatecznie trafili do Ryokanu w którym zostawili wszystkie swoje rzeczy. Przy rozstaniu do osobnych pokoi należało się pożegnać.
- Dobranoc, postaraj się wstać wcześnie. Chciałbym wyruszyć kiedy to tylko możliwe.
Nie było w tym już emocji, a zmęczenie. Takie prawdziwe zmęczenie, które złapało go z przekroczeniem progu tego budynku. Sen przyszedł raptownie, tylko dotknął głową poduszki. Wstał jakoś blisko dziewiątej, nigdy długo nie spał. Wciąż czuł trochę w sobie alkoholu, ale ciało było gotowe do ruchu około dziewiątej kiedy poszedł się umyć z trudów nocy. Po powrocie szybko przygotował do wyjścia i poszedł zjeść jakieś śniadanie podczas czekania. Nic więcej mu nie zostało. Westchnął w duchu nie mając dzisiaj w sobie aż takiej energii do działania.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2406
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Główna ulica

Postprzez Yamanaka Inoshi » 23 lut 2019, o 14:05

- Rok 386 - Lato -


" I po wszystkim "


W końcu trafili do miejsca które wynajęli. Była już późna noc i jedyne co Inoshi miała na myśli to był sen, jak tylko nadarzyła się okazja to skierowała się do swojego pokoju a tam wreszcie mogła ściągnąć z siebie ozdobne kimona. Nie było jej w nich co prawda gorąco ale trudno zaprzeczyć ich ograniczającej ruchy naturze. Jedynym słusznym ruchem jaki mogła dalej podjąć było udanie się na spoczynek, aczkolwiek nie mogła sobie odmówić wieczornej toalety nad którą nie spędziła dużo czasu. Zbyt była zmęczona by dodatkowo obciążać się rozmyślaniami skupionymi nad wydarzeniami wieczora, na to przyjdzie czas później, zaczynając od jutra.

Noc minęła zaskakująco spokojnie, najpewniej była to zasługa alkoholu wlanego w siebie poprzedniego wieczora. Niósł on za sobą jedną, dosyć nieprzyjemną konsekwencje która stała się dopiero jawna o poranku, a raczej w chwili w której Inoshi się obudziła i zaczęła dochodzić do siebie. Nie mogło to być wcześnie patrząc na to jak wczoraj spędzali czas. Wracając do nieprzyjemnej konsekwencji wczorajszego wieczoru, boląca głowa i wszechobecne niechciejstwo wypełniało jej pokój. Aż chciałoby się tutaj zostać, spać i wcale się stąd nie ruszać, choćby miała rozpętać się tutaj najgorsza wojna klanowa. Oczywiście wizja kolejnej wojny mogącej rozegrać się na jej oczach nie była wcale tak odległa jakby się wydawało. Hikari wczoraj tracił cierpliwość po informacjach jakie utrzymał. Antykreator jeden raczył tylko wiedzieć jakie pomysły wpadną mu do głowy jeśli, blondynka nie dojdzie do siebie w czasie, chociaż trochę. Nie mogła więc niestety spać tutaj do wieczora dnia następnego a musiała się zbierać. I tak i tak pewnie była spóźniona, jak zawsze, ale liczyło się to, że przynajmniej była, czyż nie?

Poranek z bólem głowy zaczęty od ogarnięcia się, na całe szczęście teraz można było ubrać się normalnie a wszelkie odświętne stroje pochować do toreb które ze sobą przyniosła. To jakaś magia ale przygotowanie do wyjścia wcale nie trwało krócej niż gdy musiała się ubrać odświętnie. Kwestia kaca i ogólnie leniwych ruchów. W końcu, jak już była gotowa to zeszła na dół na jakieś śniadanie, wyraźnie zmarnowana i zmęczona zarówno wczoraj jak i już dzisiaj.

- Ohayo... - Przywitała się z Hikarim dosyć leniwie, szczędziła zarówno na gestach jak i energii włożonej w wypowiadane słowo.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3451
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Główna ulica

Postprzez Hikari » 23 lut 2019, o 15:14

Oczywiście może wymagał niemożliwego, ale Inoshi od długiego czasu wiedziała jak zależy Hikariemu wyruszyć z powrotem do Yusetsu. Obecnie powoli jego cierpliwość była nadwyrężana, nie mając co robić zaczął sobie pić powoli piwo i zamówił jedzenie na podróż. Mógł jej dać czas na spożycie ciepłego posiłku, nie być takim okrutnym, ale czuł wewnętrzną irytację, która zwiększyła się widząc lenistwo uczennicy jak już się raczyła zjawić.
- Ohayo, ohay. Ruszajmy się zanim zacznę żałować, że czekałem. Prosiłem abyś możliwie wcześnie wstała, wszystko już dawno przygotowałem.
Nie kłamał, pozostało tylko odebrać koniki z stajni i wracać do siebie. Natychmiast wstał od stołu i zapłacił otwarty rachunek, nie dopijał nawet kufla. Połowę dnia zmarnowali patrząc na słońce na zewnątrz. No pięknie, już więcej minut nie mają. Była to główna ulica więc nie mógł powiedzieć wszystkich informacji.
- Nie mogłem zatrzymać wojny u ciebie, ale tutaj wciąż mam jakąś szansę. Chciałbym abyśmy się trochę pośpieszyli.
Zamknął na chwilę oczy próbując się zrelaksować i zaciskał rozluźniając pięść. Nie przynosiło to żadnych efektów, zazwyczaj potrafił się wyłączyć od emocji, a gdy zagrożone jest jego marzenie chodzi obecnie w nerwach wiedząc jak bezradny jest siedząc w Daishi. To właśnie było sednem jego wewnętrznego problemu, czuł się na tyle silny, aby mieć jakikolwiek wpływ na dalsze wydarzenia. Chociaż tutaj musi być na miejscu, w centrum wszystkiego i zabłysnąć. Dochodząc do stajni było już luźniej, Terumi wybrał moment kiedy nikt nie mógł ich usłyszeć.
- Mój lider zapowiedział już wojnę, stara się zebrać wystarczające siły do zniszczenia drugiej gałęzi. Obawiam się, że jest na tyle szalony, aby przyjąć pomoc nawet od istot z yomi, a w przypadku osoby o której mówiliśmy ostatnio wiele się to nie różni. - Wypuścił z siebie powietrze. - Nie mogę do tego dopuścić. Chcę się dostać tam jak najszybciej, zobaczyć jak bardzo sprawy posunęły się do przodu i ile mam jeszcze czasu. Jak tak myślę to już mnie przytłacza ilość rzeczy do wykonania.
Przez chwilę z wszystkiego się zaśmiał, a potem przyjął ponownie postawę bez jakichkolwiek emocji. To była tylko maska założona na twarz. Dotarli do miejsca, gdzie mogli odebrać swoje wierzchowce. Miał nadzieję, że Inoshi po tygodniu dawała sobie radę już samodzielnie. Ciekawe czy bolały ją biodra jak jego po pierwszy razie, ale miała o wiele lepiej przygotowane ciało do takich obciążeń. Posiadał wtedy sześć lat jak go ojciec "szkolił"? Może... Po spakowaniu się wyruszyli w stronę szlaku transportowego, gdzie będzie można porozmawiać spokojniej.

2x Z/T ->Szlak Transportowy




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2406
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Seiyama (Osada Rodu Kōseki)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości