Główna ulica

Główna ulica

Postprzez Noriko » 9 cze 2018, o 19:21

Co tu dużo mówić... główna ulica Seiyamy która prowadzi praktycznie przez środek miasta rozgałęziając się w kilkunastu miejscach na mniejsze uliczki. Wzdłuż niej znajduje się masa budynków do których można zaliczyć np. domy mieszkalne i sklepy. Jedna z uliczek prowadzi także do dość sporego parku znajdującego się w zachodniej części miasta.
Praktycznie zawsze od świtu do zmierzchu znajduje się na niej sporo osób. W końcu mieszkańcy przejdą nią najszybciej, podróżnicy znajdą wokół niej jakieś lokum... a handlarze jeszcze mają możliwość postawienia swoich straganów. Ulica ta ma też jedną z odnóg pozwalającą na szybkie dojście do szpitala.
Noriko
 

Re: Główna ulica

Postprzez Toshiro » 19 gru 2018, o 19:42

Toshiro z posiadłości Masaru udał się na spacer po osadzie. Nie mógł trafić nigdzie indziej jak na główną ulicę, która prowadziła przez jej sam środek. Dzieliła się na wiele innych odnóg. Z jednej z nich trafił tutaj czarnowłosy. Nie brakowało tutaj ludzi, szczególnie o tej porze. Każdy żył swoim życiem nie patrząc za bardzo na innych, każdy się spieszył, a to dlatego, że szedł do pracy, a to dlatego, że bali się, że ktoś mógłby wszystko wykupić, albo po prostu ktoś na nich czekał. Nishiyama należał jednak do ludzi, którzy raczej nie mieli nic do roboty i po prostu szukali jakiegoś zajęcia. Hałas jaki tutaj panował był na prawdę nieporównywalny do tego czego był przyzwyczajony chłopak mieszkając w tej bogatszej dzielnicy. Tam miał duży spokój, a tutaj... No cóż. Sporo ludzi = sporo hałasu. Tym bardziej, że każdy sklepikarz dodatkowo chciał ściągnąć jak największą klientelę, więc zachwalali swoje sprzedawane dobra najczęściej po prostu krzycząc jaki to ich towar nie jest najlepszy. W każdym razie jak na razie nie działo się nic co mogłoby przyciągnąć uwagę Toshiro. Nie pozostało mu nic innego jak pokręcenie się po okolicy i być może natrafieniu na coś ciekawszego.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 353
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 x Wakizashi przy lewym boku, Duża torba przy dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta:

Re: Główna ulica

Postprzez Shidia » 19 gru 2018, o 23:45

Shidia spojrzała na całe śmieszne zachowanie ludzi znajdując się przy głównej ulicy. Musiała się nieco uspokoić po ostatniej sytuacji. Czas szybko leciał dziewczyna musiała się jakoś prze organizować. Nie jeden raz musiała się zastanowić nie tylko nad sobą ale także nad swoim losem. Usiadła na ławce nie daleko przejścia. Dłonie nieco ocierała o siebie. Jakoś nie potrafiła wydusić z siebie nieco więcej słów niż musiała. Nie umiem.. no za cholerę nie potrafię. mówienie do samej siebie z łatwością przychodziło ale nie do innych ludzi. Problem u Shi polegał na tym, że trudniej się jej dogadać z innymi aniżeli ze swoją rodziną. Gdzieś w oddali widziała jak matka za nią biegnie z kocem w dłoniach. Automatycznie widziała ja ta ją okrywa tym kocem i zostawia samą ze sobą. Ucałowała jej jedynie czoło po czym usiadła obok niej i ją tyrpnęła. Zaś Shi uniosła jedynie kąciki ust ku górze. Jednak Matka później wstała na równe nogi i poszła gdzieś z ojcem zostawiając ją samą okrytą kocem na ławce nie daleko wejścia do parku.
Avatar użytkownika

Shidia
 
Posty: 68
Dołączył(a): 4 cze 2018, o 19:02
Wiek postaci: 19
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?p=101235#p101235
GG: 4580145
Multikonta:

Re: Główna ulica

Postprzez Yamanaka Inoshi » 20 gru 2018, o 20:05

Misja Rangi - CW - 3/...


- Rok 386 - Zima -
- Toshiro -
- Główna droga -

- Dwie strony -





" Dzień jak co dzień w Daishi "

Wyruszyłeś z posiadłości w której zamieszkiwałeś u swojego dobrego przyjaciela Masaru, to był zwyczajny spacer po wiosce który zaprowadził cię już po paru chwilach na główne ulice które zaczynały się zapełniać innymi ludźmi którzy ją zamieszkiwali. Było dosyć wcześnie więc byłeś świadkiem całkiem sporych tłumów, część ludzi wyruszała do swoich codziennych zajęć, inni kierowali się w stronę targu na mniejsze lub większe zakupy. Mogło ci się wydawać, że byłeś jedyną osobą która nie była faktycznie zajęta ani nie śpieszyła się gdzieś. Wymijałeś właśnie całkiem duży tłum ludzi który zgromadził się przy jednej z krzyżujących się ulic. Szybko zobaczyłeś prowodyrów tego całego zdarzenia. W oddali widziałeś wóz który został zatrzymany a po obu jego stronach znaleźli się całkowicie różni od siebie Shinobi.
Rozpoznałeś ich bez większych trudności. Byli charakterystyczni, wszyscy wydawali się zdyscyplinowani lecz uparcie stawiali na swoim. Nie słyszałeś dokładnie o co chodziło, tabun ludzi zasłaniał ci nieco widok oraz zarazem zagłuszał całe wydarzenie. Po chwilowej obserwacji widziałeś, że na wozie byli ranni ludzie, prawdopodobnie shinobi, wnioskując po ich strojach i opaskach, również po samej eskorcie. Już ze swojej perspektywy byłeś w stanie rozróżnić dwie grupy które się tam utworzyły. Jedni z nich posiadali głównie ciemne włosy oraz białe oczy, było ich trzech i stali po stronie lewej, ich przodownik wystąpił i dyskutował na środku ze swoim odpowiednikiem po drugiej stronie gdzie z kolei wojowników było czterech a przewodził im mężczyzna który jakby strzelać był koło trzydziestki. Miał krótkie blond włosy i oczy bez źrenic, tak jak dwójka jego kompanów znajdująca się za nim.
- To nasz wóz, jesteśmy na neutralnym gruncie i tak wyświadczamy wam przysługę psie! - Wykrzyczał w kierunku Hyugi blondyn, nie powstrzymywał się i nawet nie cofał pięści podczas gdy gestykulował. Napięcie rosło jednak sytuacja nie mogła pozostać bez odpowiedzi jego rywala.
- Nie zamierzam wam w niczym ustępować. Zabieramy wóz bo mamy ciężej rannych i zajmiemy się nimi w naszej placówce, jak ci się to nie podoba to możemy to rozwiązać inaczej. - Powiedział całkowicie spokojnie Hyuga który nawet odrobinę drwiąco przymknął oczy okazując niemalże brak zainteresowania żywiołowej postawie swojego rywala.
- To jest nasz wóz, po naszym trupie nie zabierzecie go. Nasi ranni są ważniejsi, jest nas więcej. I co zrobisz? - Rozłożył odrobinę prowokacyjnie ręce podczas gdy lustrował wzrokiem stojących za swoim oponentem popleczników, również spojrzał na swoich ludzi, dwójkę mężczyzn i jedną kobietę, nieco drobniejszą, również o krótkich włosach jednak oczach które nie były oczami Yamanaki, wciąż posiadała jednak pasujące do tej grupy umundurowanie. Tłum zdawał się szeptać, jednak przy tak dużej grupie ludzi szept zamienił się we wrzask i trudno było się tutaj dokładnie rozeznać. Zwłaszcza, że tłum miał swoje własne spojrzenie na sprawę i częściowo nawet podjudzał dwójkę walczących ze sobą rodów.

Sayo
Kameko


Prowadzone misje:
[C] - Ostatnia wieczerza - Numa
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2671
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Główna ulica

Postprzez Toshiro » 21 gru 2018, o 02:10

Nic nie zapowiadało, aby wydarzyło się coś niesamowitego. Toshiro jak zawsze przemierzał główną ulicę obserwując innych ludzi. O tej porze było ich na prawdę wielu. Wydawało mu się wręcz, że jako jedyny zmierzał tak na prawdę donikąd. Pora była wczesna, jednak w końcu nastała wiosna, więc swój płaszcz mógł zostawić w domu. W końcu mógł przemierzać otwarte tereny w swoim standardowym stroju. W tym, którym czuł się najlepiej i najłatwiej też było mu się wtopić w otoczenie. Nikt przecież nie patrzył na kogoś kto był ubrany cały na czarno, bo po prostu nie wyróżniał się za bardzo wtedy z tłumu. Tak też działo się teraz. Mijający go ludzie w ogóle nie zwracali na niego uwagi, przez co mógł oddać się obserwacji otoczenia. Nagle zrobiło się jakieś poruszenie i w jednym miejscu zaczęło zbierać się sporo ludzi. Jednym z gapiów stał się też Nishiyama, który wiedziony ciekawością również postanowił przyjrzeć się temu co tam się działo. Bardzo szybko dowiedział się, że prowodyrami zdarzenia nie są kłócący się zwyczajni kupcy, a byli to shinobi. Na dodatek nie byle jacy, ponieważ po jednej stronie miał trzech przedstawicieli rodu Hyuga, zaś po drugiej czterech z rodu Yamanaka. Nie ma to jak spotkanie dwóch zwaśnionych rodów na neutralnym gruncie. Nie dość, że sami siebie wyniszczają, to jeszcze przenoszą konflikt na inne, niezainteresowane społeczeństwo. Nie było mowy o pomyłce, nie dość, że jedna i druga grupa wyglądała charakterystycznie dla swoich klanów, to jeszcze dało się słyszeć powód ich kłótni. Czarnowłosy chyba wiele nie stracił, ponieważ usłyszał dokładnie o co im chodziło. Przedstawiciele rodu Hyuga domagali się oddania im wozu, aby mogli przewieźć rannych. Szkopuł tkwił w tym, że należał on do grupy o blond włosach, którzy nie zamierzali ustępować. W sumie chłopak zupełnie im się nie dziwił, ponieważ dalej pozostawali w otwartym konflikcie. Tak na prawdę Toshiro niewiele o nim wiedział, jedyne czego był pewny, to fakt, iż w ogóle istniał i miał znaczący wpływ na okolice, ponieważ oba rody chciały przeciągnąć na swoją stronę jak najwięcej ludzi. Zaczęły padać ostre słowa co już w ogóle nie spodobało się czarnowłosemu. Wystąpił przed tłum, jako lokalny shinobi na usługach Kosekich nie mógł przyglądać się temu z założonymi rękoma. Tym bardziej, że wszystko działo się w samym centrum osady na głównej drodze.
- Jak dobrze wiecie jest to neutralny teren, więc swoje spory powinniście zabrać daleko stąd, najlepiej do swoich prowincji. Jeśli wieziecie ciężko rannych, to możecie spróbować poprosić o pomoc w szpitalu, raczej nie odmawiamy opieki zdrowotnej w takich sytuacjach. - wtrącił się do rozmowy, która i tak zaszła już za daleko. Ciekaw był jak zareaguje zarówno jednak jak i druga strona. Nie spodziewał się jednak, aby ta sprawa zakończyła się dość szybko. Obie grupy wydawały się zdeterminowane, aby dopiec swoim wrogom, a szczególnie grupa Hyugów, którzy tak na prawdę tylko rościli sobie prawa do czego, czego nie posiadali.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 353
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 x Wakizashi przy lewym boku, Duża torba przy dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta:

Re: Główna ulica

Postprzez Yamanaka Inoshi » 21 gru 2018, o 18:59

Misja Rangi - CW - 5/...


- Rok 386 - Zima -
- Toshiro -
- Główna droga -

- Dwie strony -





" Dzień jak co dzień w Daishi "

Rzadko dni od samego rana zapowiadały coś ciekawego, ale właśnie to było pewnym uczuciem które pozwalało nam patrzeć na każdy nowy dzień z nadzieją i ciekawością. Co się dzisiaj wydarzy? Może coś... Może nic, może na tym zyskamy albo komuś pomożemy? Dzisiejszy dzień miał w sobie to coś, był zwykły, przeciętny, do chwili aż wydarzyło się coś, aż usłyszałeś te kłótnie pomiędzy zwaśnionymi rodami Shinobich. Obydwaj mężczyźni zdawali się mieć swoje racje, trzeba im przyznać, że każdy był w jakiś sposób uprzedzony, nie można ich jednak za to winić... Można, kto zabroni? Jednak nie jest to nic dziwnego, że żaden z nich nie chce zaufać swojemu wrogowi z którego ręki tracili życie jego towarzysze i przyjaciele.
Początkowo stałeś się nikim więcej jak jednym z przechodnich gapiów jakich zgromadziło się tutaj wielu. Obserwowałeś sytuacje a wraz z nią rosnące pomiędzy mężczyznami napięcie które nie mogło nigdzie znaleźć ujścia. Nie mogłeś im na to pozwolić, wiedziałeś co się może wydarzyć jeśli ktoś temu nie zaradzi. Co z tego, że to teren neutralny, nie było nawet ważne to, że pogorszą się stosunki pomiędzy waszymi rodami, zarówno nimi jak i Kosekimi, ważniejsze było to, że byli tutaj ludzie, inne, nie winne osoby, ludzie którzy mają wiele wad i przywar a mimo to nie zrobili nic by zasłużyć sobie na krzywdę odniesioną w taki sposób od odbitego kunaia lub źle wymierzonego ciosu mieczem, wtedy na pewno ktoś ich powstrzyma... Ilu jednak przedtem ucierpi na dumie dwóch wielkich rodów?
Nie wiedziałeś wiele o mającym miejsce konflikcie, nie potrzebowałeś tych informacji, dzisiaj jednak miało się to zmienić i chyba nie było już odwrotu. Zostałeś postawiony więc przed sytuacją której nie mogłeś dalej ignorować w trosce o bezpieczeństwo wszystkich, czyż nie tak właśnie było? Wystąpiłeś przed tłum, całkiem sprawnie przebiłeś się na jego przód, ludzie całkiem bezproblemowo się rozstępowali i pozwalali ci przejąć inicjatywę. Po kilku chwilach dotarłeś do końca i stałeś niemal obok dwójki kłócących się mężczyzn. Twoje słowa do nich docierały wciąż jednak stałeś z boku, jako ten outsider który nie ma powiązania z kłótnią, nie mogli traktować ciebie zupełnie poważnie.
- Oni wykorzystają każdą chwilę by zabić moich rannych ludzi gdy będziemy ich przenosić. - Mówił jasnowłosy Yamanaka wskazując jednocześnie dłonią w stronę Hyugi który miał w tym samym momencie założone ręce na piersi.
- To tak jak ty byś nie wykorzystał okazji Sayo by dobić moich rannych a potem zwaliłbyś winę na ich rany, że niby nie wytrzymali. Phi. Twoje gierki na mnie nie działają, wszyscy wiedzą kto tutaj jest prawdziwym manipulantem. Ten kto może namieszać nam wszystkim w głowie... - Odgryzł się Kameko w kierunku swojego oponenta. Miał wciąż skrzyżowane ręce, mówił spokojnie, nie emocjonował się, wciąż jednak dźwięki które wypowiadał miały w sobie nutkę jadu. Jego słowa podniosły jednocześnie oburzenie ludu. Przez chwilę słyszałeś z tłumu za tobą zwyczajowe " ahy i ohy ", szepty wznieciły się i po chwili tłum za tobą zmienił się w zgraję szumu z którego trudno było cokolwiek usłyszeć. Nie mnie jednak po twarzach ludzi widziałeś, że nie są zbyt przyjaźnie nastawieni do tego konfliktu, nie ma na ich twarzach strachu, jedynie złość, są w końcu u siebie.
- Nie możemy załatwić tej sprawy w jednym szpitalu. Oni nigdy nie uwierzą, że moi ranni ludzie nie wejdą w umysły medyków i nie spróbują pozabijać jego rannych którzy nie są w stanie nawet ustać. Widzisz Kameko? Tacy jesteście beznadziejni, brak wam nawet siły woli! - Yamanaka również nie przestawał prawić swojej racji, prowokował swojego oponenta, robił to jak tylko mógł bowiem sytuacja w jego wizji i tak mogła jedynie eskalować bez żadnego głębszego rozwiązania. Jedyna opcja którą widział to zwycięstwo tylko jednej ze stron, jak w kolejnej bitwie.
- Ty psie! A więc nie zaprzeczasz nawet, że by to zrobili? Na całe szczęście moi ludzie posiadają coś czego nie mają twoi i wiedzą jak z tego korzystać. Mózg i naukę, nie musimy posiłkować się kradzieżą cudzych sekretów! Moi ludzie przeżyją, po twoim trupie lub też nie. - Machnął ręką i zacisnął mocno zęby skupiając swój wzrok na przeciwniku. Podniósł głos, pozostała część jego ciała pozostawała jednak niemal nieruchoma. Zignorował w tej chwili ciebie oraz towarzyszących mu ludzi. Obydwaj przypatrywali się sobie z nienawiścią oraz gniewem który ich przepełniał.

Satoko
Sayo
Kameko


Prowadzone misje:
[C] - Ostatnia wieczerza - Numa
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2671
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Główna ulica

Postprzez Toshiro » 22 gru 2018, o 13:40

Nikt tak na prawdę nie wiedział co mógł przynieść los. Tak było też i tym razem. Z pozoru nie działo się nic ciekawego, a jednak! Przed chwilą Toshiro beztrosko przechadzał się uliczkami osady, w której mieszkał od dawna. Osady, która była domem dla rodu Kosekich. Nie tak daleko jednak dalej toczyła się woja. Wojna, która pochłonęła już zapewne wiele istnień i powoli chylił się ku końcowi, a przynajmniej tak zapowiadały wszystkie wieści. Niestety pomimo tego, że ich prowincja pozostała neutralna, to zarówno ród Yamanaka jak i Hyuga zdawały się to wykorzystywać, ponieważ przeprowadzali często przez ich terytoria swoich ludzi, czy też próbowali nakłaniać shinobi do tego aby walczyli po ich stronie za jakieś wynagrodzenie. Oczywiście mowa tutaj była o najemnikach.
Tym razem jednak zdawało się chodzić o coś innego. Napięcie, które wisiało w powietrzy było wręcz nie do przyjęcia. Szczególnie nie tutaj, nie na terenie neutralnym. Nie po to przecież ich shirei-kan nie opowiadał się po żadnej ze stron, aby na jego ziemiach toczyła się walka i to jeszcze pomiędzy "obcymi" rodami. Nishiyama był jednak zdziwiony, że żaden patrol jeszcze nie zareagował. A może po prostu na tę chwilę nikogo nie było jeszcze w pobliżu? Przecież znajdowali się na głównej ulicy. Ktoś na pewno musiał być odpowiedzialny za to, aby czuwać nad tym terenem. Na jego nieszczęście jeszcze nikt się nie pokazał, więc postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i spróbować jakoś załagodzić konflikt, albo chociaż przenieść go gdzie indziej. Nie wiem, czy dwójka ludzi, która zażarcie się kłóciła była świadoma tego, że znajdowali się w samym centrum osady, w której tak na prawdę nie mieli żadnych praw i nie mogli wysuwać jakichkolwiek roszczeń. Nikt jakoś nie tamował mu drogi, więc sprawnie przedostał się do miejsca, gdzie wszystko się odbywało. Co prawda nie wszedł od razu pomiędzy dwa skaczące sobie do gardeł wilki, aczkolwiek zajął poważne stanowisko w tej sprawie. Niestety jego słowa najwidoczniej nie docierały do nich, ponieważ nie dość, że praktycznie go zignorowali to dalej się kłócili. Nie robiło się tak, szczególnie jeśli był to shinobi należący do tutejszych służb.
- Nie interesują mnie Wasze motywy i nieufności. Jeśli macie problem ze sobą i nie jesteście w stanie się dogadać, to zawsze możecie wrócić do swoich prowincji. Droga wolna. W innym przypadku - macie się uspokoić. Nie jesteście u siebie i przyjmujemy Was na naszych warunkach. W osadzie ma być porządek, nie chcemy tu wojny. Nie po to pozostaliśmy neutralni wobec Waszego nieszczęsnego konfliktu, aby teraz rozstrzygać go na naszym terytorium. Jeśli nie będziecie chcieli współpracować to będziecie musieli opuścić to miejsce, jeśli nie po dobroci, to siłą. - postanowił już użyć nieco bardziej stanowczych słów jak i argumentów licząc na to, że za chwilę jego słowom i myślom stanie się zadość i ktoś końcu łaskawie się pojawi... Jakiś patrol straż, ktokolwiek.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 353
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 x Wakizashi przy lewym boku, Duża torba przy dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta:

Re: Główna ulica

Postprzez Yamanaka Inoshi » 23 gru 2018, o 14:20

Misja Rangi - CW - 7/...


- Rok 386 - Wiosna -
- Toshiro -
- Główna droga -

- Dwie strony -





" Kłopoty na skrzyżowaniu dróg... "

Wojna nigdy się nie zmienia i jej ofiarami są nie tylko uczestnicy którzy wymierzają przeciw sobie miecze i włócznie. Nawet tutaj, jeśli nie strzała to dotarła groźba strzały która w każdej chwili mogła przekroczyć granicę lub dokonać czegoś niespodziewanego. Ród Koseki również był zobowiązany do dodatkowego strzeżenia swoich granic, z tym, że miał najgorzej z całej trójki bo nie mógł skupić się na tylko jednej stronie, przeciw jednemu przeciwnikowi a musiał pilnować granic zarówno z klanem Hyuga jak i Yamanaka. Na domiar złego zawsze byli odcięci od kontynentu bez traktatów które pozwalały ominąć niezbyt przyjazną drogę morską. Słowa wypowiadane przez Toshiro to były zwyczajne ogólniki, jak ktoś taki jak on mógł mieć nawet najmniejszy wpływ na dwie tak zaciekle broniące swoich racji persony. Czy to nawet miało nawet jakieś znaczenie to co zrobisz, to co powiesz w tej chwili? Pokonanie tak wielkiej przeszkody która nie jest blokowana tylko wzajemną niechęcią ale również i strachem oraz agresją nie jest prosta, nie może być, nie dla kogoś kto spędził ostatni czas na froncie i los złączył przeznaczenie dwójki wrogów którzy wcześniej starli się w boju.
- Jeżeli cię to nie interesuje to wypieprzaj stąd i daj ludziom zadecydować kto ma racje. - Krzyknął jeden z towarzyszących Hyudze wojowników, rzucił te słowa od niechcenia, szybko jednak odbiły się echem po stojących za tobą ludziach.
- Pozabijajcie się już nawzajem i miejmy was z głowy! - Wykrzyczał ktoś z tłumu w kierunku ścierających się na słowa Sayo i Kameko. Obydwaj nie byli pocieszeni tym co usłyszeli, ani z twoich ust ani z ust ludzi. Spokojny wcześniej Kameko również przybrał nieco inny, zdenerwowany wyraz twarzy zapowiadający, że i on może stracić cierpliwość.
- Jeśli wasi ranni mają sprawić, że skrzywdzicie naszych ludzi to wynoście się stąd! - Krzyknął kolejny głos z tłumu. Nim się obejrzałeś dostrzegłeś, że cała sytuacja zamienia się w swoiste kuriozum i ludzie sami wzięli sprawy w swoje ręce. Od strony tłumu zaczęły lecieć w stronę wojowników różnego rodzaju owoce i warzywa. Zgniłe, stare, te które handlarze z pobliskiego targu mieli już wyrzucić. Nawet nie wiedziałeś kiedy ktoś je tutaj przytargał. Sytuacja ta wywołała całkiem poważne zamieszanie bo i wrodzy sobie wojownicy byli zmieszani tą sytuacją i mieli kogo o nią oskarżyć. Ciebie i twoje słowa które tutaj padły. Obydwaj przywódcy zwrócili się w tej chwili do ciebie.
- Dumny jesteś? I moi i jego ranni umierają, kto wie ilu z twoich walczy po mojej albo po jego stronie gdzieś na froncie... - Powiedział Sayo. Może i gdyby okoliczności były inne, to ta dwójka byłaby przyjaciółmi. Teraz jednak są zaciekłymi rywalami których wojna splotła ze sobą.
- Właśnie dlatego żyjecie na tym zadupiu i macie chrapke na nasze ziemie w Kyuozo, sami nie potraficie nawet rozwiązywać problemów na swoim własnym podwórku... - Rzucił w twoją stronę Hyuga nawet nie ruszając się z miejsca. W tedy oberwał jednym zgniłym warzywem w twarz co spowodowało, że jedynie westchnął i po chwili rzucił ci bardzo przenikliwe spojrzenie które było dosyć sugestywne. Nie wydawał się zadowolony a rozwścieczony jak na swoje spokojne, aczkolwiek prowokacyjne nastawienie.
Nie trzeba było długo czekać by coś się stało. Kobieta, a właściwie dziewczyna która wcześniej stała po stronie Yamanaki nagle upadła na co zdziwili się wszyscy, tylko nie jeden Hyuga który stał z tyłu. Szybko podszedł on do wozu, siedziska na przodzie i wyciągnął z niego pewną torbę.
- Sayo-sama! - Krzyknął drugi Yamanaka który natychmiast zwrócił uwagę swojego przełożonego. Dziewczyna była nieprzytomna tylko przez chwilę. Obserwując tamtego Hyugę byłbyś w stanie zauważyć, że wyrzucił on torbę w górę. W przeciwną stronę do tej w którą jechał wcześniej zatrzymany wóz. Wtedy dziewczyna się obudziła, zerwała się jakby ją diabli gonili, wyrwała z ramion przyjaciela i wyskoczyła łapiąc torbę, wbiegła na dach i zaczęła uciekać wraz ze zdobyczą...
- Niech cię szlag Sayo! Taki był twój plan od początku?! - Zdenerwowany Hyuga ruszył w kierunku swojego przeciwnika i szybko zgromadził w dłoniach chakrę, szybko sprężone powietrze trafiło na swój cel, trafiło Sayo który został odrzucony z ulicy w kierunku ściany budynku. Nie spodziewał się ataku, nie tutaj, nie teraz.
- Ruszajcie za nią! - Wykrzyczał Kameko w kierunku swoich podwładnych podczas gdy ludzie zaczynali się rozbiegać po spektaklu powietrza i odrzutu jaki zaprezentował im mężczyzna. Obydwaj podlegli mu shinobi ruszyli w pogoń za uciekinierką, nie ruszyli jednak sami, wraz z nimi ruszył jeden Yamanaka w pewnej odległości. Na scenie pozostali już tylko biegający w panice ludzie oraz leżący na ścianie Sayo, oraz jeden z jego kompanów i co ważniejsze Kameko. Wszystko działo się tak szybko... Wojna dotyka nawet tych którzy nie chcą brać w niej udziału bowiem czasami nie mamy wyboru i musimy wplątać się w coś co niekoniecznie przyniesie nam chwałę lub jest zgodne z naszymi przekonaniami. Tylko... Gdzie są straże? Może już tutaj idą, nie jest to w końcu możliwe by taka zadyma przeszła pod ich radarem...

Poplecznik Yamanaka
Cywile Koseki
Poplecznik Hyuga
Satoko
Sayo
Kameko


Prowadzone misje:
[C] - Ostatnia wieczerza - Numa
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2671
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Główna ulica

Postprzez Toshiro » 24 gru 2018, o 14:40

Któż by się spodziewał, że na głównej ulicy Seiyamy rozegra się taka akcja? Chyba nikt. Nawet lokalni shinobi, ponieważ żadnego ani widu ani słychu od dobrych kilku minut albo nawet kilkunastu minut, ponieważ tyle co najmniej trwała już ta kłótnia pomiędzy przedstawicielami rodu Hygua i Yamanaka. Kameko uparcie twierdził, że blond-włosy klan przejmie kontrolę nad medykami, a następnie po prostu dobije tych, którzy nie byli w stanie walczyć. Nie dość, że byłoby to ciosem poniżej pasa, to bardzo ujmowałoby ich klanowi. Tym bardziej, że wojna chyliła się niechybnie ku końcowi. Po co więc uciekać się do takich sztuczek? Jakby nie mogli zaakceptować tego, że pomoc jest tutaj udzielana zarówno jednej jak i drugiej stronie. Nawet pomimo tego, że tak na prawdę bardziej na tym ucierpieli niż zyskali. Chociaż kto wie, być może za pomoc czeka ich sowita nagroda. Najchętniej Toshiro uśpiłby wszystkich na miejscu, jednak nie wiedział czy mógł sobie pozwolić na tak obszerne działanie, w końcu wokół znajdowało się wielu cywili. Niestety jego słowa w ogóle nie robiły na nikim wrażenia. Nie dość, że Ci kłócący się kazali mu wypieprzać, to jeszcze tłum ich podpuszczał do tego, aby się wręcz pozabijali. Choć przebijały się też te głosy rozsądku, za które Nishiyama był wdzięczny. On również uważał, że jeśli mają sprawiać problemy to powinni się stąd eksmitować i to natychmiast. Niestety on był jeden, a ich było razem siedmiu. Potrafili nawet mieć do niego pretensje o to, że chciał ich powstrzymać. Jednak to oni sami zesłali na siebie gniew tłumu, który teraz objawiał się poprzez rzucanie zgniłymi warzywami w przedstawicieli obu rodów. Następnie padł zarzut, że Koseki nawet nie potrafią dopilnować swoich ziem, co w sumie jak dotąd się sprawdzało, ponieważ żadnego patrolu ani widu ani słychu. Czarnowłosy rozejrzał się jeszcze dookoła. Jednak było tyle ludzi, że uniemożliwiało mu to zupełnie jakąkolwiek obserwację. Nie pozostało mu nic innego jak zdać się tylko na siebie.
- To że najemnicy z naszego kraju walczą po jednej jak i drugiej stronie, to nic dziwnego... Zarówno z naszego rodu jak i z wielu innych znalazło się pewnie wiele osób chętnych, które za opłatą świadczyły swoje usługi. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. - odparł starszemu mężczyźnie, którego argumentacja w ogóle do niego nie przemawiała. Nie trwało jednak długo zanim przedstawiciele klanu Yamanaka nie zaczęli działać, a konkretniej jedna z kobiet przeprowadził jakąś akcję na własną rękę. Przeniosła swój umysł do jednego z mężczyzn z kalnu Hyuga, a następnie rzuciła w swoim kierunku jakąś torbę i ją złapała, a następnie zaczęła uciekać. Gdyby mógł Toshiro złapałby się tylko za głowę, jednak nie miał na to teraz zupełnie czasu. Przywódca Yamanaka nawet na to praktycznie nie zareagował, a następnie oberwał od swojego wcześniejszego rozmówcy. Tłum zaczął się rozbiegać, a dalej nikt na nic nie reagował. Jak na razie to Kameko był agresorem, więc chłopak nie widział innej opcji jak powstrzymać zapędy Hyugi, który pokazał już, że nie powstrzyma się nawet na głównej ulicy. Skoro on się nie patyczkował, to Nishiyama również nie zamierzał. Jego słowa lekko wyprowadziły z równowagi i teraz również miał ochotę pokazać mu, że się myli.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 353
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 x Wakizashi przy lewym boku, Duża torba przy dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta:

Re: Główna ulica

Postprzez Yamanaka Inoshi » 25 gru 2018, o 15:18

Misja Rangi - CW - 9/...


- Rok 386 - Wiosna -
- Toshiro -
- Główna droga -

- Dwie strony -





" Kłopoty na skrzyżowaniu dróg... "

Byłeś pewny Toshiro, że tak właśnie miało się stać? Że podejmujesz dobre decyzje i jesteś wystarczająco szybki i zadziałać. Co z tego, że rzuciłeś do nich słowa o których oni wiedzieli, nie chodziło tutaj o to, że dziwnym jest najemnik z rodu Koseki. Raczej fakt, że nawet i po waszej stronie, wasi rodacy się zabijają, walcząc to w barwach Yamanaka to w barwach klanu Hyuga.
Sytuacja wymknęła się z pod kontroli i musiałeś zareagować, nie było innej możliwości. Widziałeś to co się tutaj działo i nie mogło się to skończyć dobrze jeśli ktoś nie zatrzyma tej rozpędzającej się karuzeli której w obecnej chwili daleko do śmiechu. Wszystko zaczęło się komplikować podczas gdy Kameko zaatakował swojego oponenta z klanu Yamanaka. Ostatecznie nie był to atak śmiercionośny a jedynie ogłuszający, co prawda niezbyt delikatny ale jednak. Nie chciał posuwać się do zabijania kogoś pośród tych wszystkich ludzi, zwłaszcza w miejscu takim jak to, na głównej ulicy. Prawda, że wywołał niezły popłoch mimo to?
Mogłeś się złapać za głowę jeśli chciałeś, nie miałeś jednak wystarczającej wiedzy o tym co się stało ani dlaczego. Zdecydowałeś się jednak pozostać przy ludziach tutaj zgromadzonych pozwalając na rozegranie się kto wie jakiej potyczki na ulicach miasta pomiędzy maruderami którzy rozbiegli się w pogoni za dziewczyną, w końcu dwóch hyuga i dwójka Yamanaka w pogoni za czymś co i jedni i drudzy chcą posiadać...
Złożyłeś pieczęć barana w odpowiedzi na agresję Kameko który odpowiedział swoim atakiem na kradzież, jak myślał plan od strony Yamanaka, co jednak wyczuła dziewczyna z tego klanu, że zdecydowała się na taki a nie inny ruch? Szybko uśpiłeś Kameko. Padł na ziemię całkiem szybko i gdyby ktoś to oglądał mógłby być zaskoczony widokiem mężczyzny który od tak sobie, zwyczajnie upadł, to co on dostrzegł wiedziałeś jednak tylko ty ponieważ właśnie ty wykonywałeś technikę która go tak urządziła. Wtedy też z oddali, z końca drugiej ulicy zobaczyłeś nadbiegający oddział Kosekich który zaczął uspokajać tłum. Część pozostała z tyłu i zajmowała się ludźmi a kilku z nich podbiegło do ciebie, od razu zbliżyli się do leżącego Kamekiego, do wozu oraz ciebie i Yamanaki.
- Co tutaj się wydarzyło? - Zapytał stanowczo kapitan. To on był tym który przyklęknął przy Kameko sprawdzając jego stan.
- Tutaj są ranni na wozie! - Krzyknął jeden z Kosekich którzy sprawdzali powóz i to co się na nim znajduje.
Wtedy też byłeś w stanie zobaczyć, że z Sayo wszystko w porządku. Był jedynie trochę ogłuszony i powoli dochodził do siebie, trzymał się za głowę odrobinę obolały.

- Cholerny Kameko... - Zasyczał powoli podnosząc się do pozycji siedzącej przy ścianie o którą się opierał.
- Gdzie moi ludzie? - Rozejrzał się po okolicy dostrzegając tylko ciebie, Kameko bez jego ludzi, jednego swojego kompana który zajmował się rozmową z Kosekimi przy powozie. Instruował ich o tym kogo wiozą i po co.

Poplecznik Yamanaka
Cywile Koseki
Poplecznik Hyuga
Satoko
Sayo
Kameko


Prowadzone misje:
[C] - Ostatnia wieczerza - Numa
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2671
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Główna ulica

Postprzez Toshiro » 25 gru 2018, o 19:55

Tak na prawdę niczego tutaj nie można być pewnym, ponieważ wszystko działo się zbyt szybko. Na dodatek brak odpowiednich informacji wcale nie pomagał. Zarówno jednak jak i druga strona zdawała nic sobie nie robić z tego, że lokalny shinobi prosi ich o spokój, a także wyjaśnienie zaistniałej sytuacji. Toshiro doskonale wiedzą, że jego rodacy są zarówno po jednej jak i drugiej stronie i dodatkowo mogą na siebie natrafić. Nie jest to jednak wytyczna shirei-kana, a jedynie własne dążenie za zarobkiem. Czyli w skrócie, była to tylko i wyłącznie ich wola, doskonale wiedzieli na co się piszą. Za to inni, którzy nie chcieli uczestniczyć w tym konflikcie, tacy jak zwykli cywile, którzy się temu przyglądali, powinni pozostać nietknięcie. Często jednak jest tak, że to właśnie ludności cywilnej w konfliktach obrywa się bardziej. Nie ludziom na froncie, tylko tym, którzy wiodą spokojne życie.
Niestety wszystko powoli zmierzało w złym kierunku, sytuacja krótko mówią wymknęła się spod kontroli kiedy to kobieta z klanu Yamanaka postanowiła działać, na co oczywiście Hyuga nie zamierzali nie odpowiadać. Pomimo tego, że większość gdzieś zbiegła, to trójka ninja została. Skoro przywódca Yamanaka był nieprzytomny, to zasadą równej wymiany należało się zająć przywódcą Hyuga, tym samym mógł pochwycić obu.
Jak na zawołanie, ale tak trochę z opóźnieniem, zjawił się oddział Kosekich. Nishiyama w końcu mógł nieco odetchnąć, przez chwilę zdawało się, że będzie musiał się z tym uporać zupełnie sam. Na szczęście jednak w końcu znalazł się jakiś oddział, który wkroczył do akcji. Niestety już było prawie pozamiatane, ponieważ większość zbiegła z miejsca zdarzenia, a zostały tylko dwie nieprzytomne osoby i jedna, która zdawała się ogarniać cała sytuację. Jak widać Kameko nie był taki mocny na jakiego wyglądał, bo położył się od razu po tym jak złapał go w iluzję. Zaraz po tym podszedł do niego kapitan pytając co się stało.
- Przedstawiciele Hyuga i Yamanaka wszczęli kłótnie grożąc sobie nawzajem. Tych pierwszych jest trzech, tych drugich czterech. Kobieta z Yamanaka przejęła kontrolę nad jednym z Hyuga, a następnie przejęła jakąś torbę z wozu, następnie zbiegła wraz z resztą przedstawicieli jej klanu, których tutaj nie ma. Potem dwójka z Hyuga rzucili się za nią w pogoń, a tutaj został ich przywódca, który obezwładnił lidera Yamanaka, zaś ja zająłem się obezwładnieniem Kameko. Macie teraz do dyspozycji obu, jeden leży tam, a drugi tam. - opowiedział wszystko najszybciej i najbardziej szczegółowo jak potrafił.
-Spór dotyczył rannych w wozie. Hyuga zarzucali Yamanakom, że przejmą kontrolę nad medykami i ich dobiją ich dobiją kiedy Ci się nie będą tego spodziewać. - dokończył, a następnie czekał na rozkazy. W miedzyczasie przebudził się Sayo, który zapytał gdzie jego ludzie.
-Nie wiem. Uciekli, a zaraz za nimi pobiegli Ci z Hyuga. Co było w torbie?- zapyta go prosto z mostu mając nadzieję, że nie będzie musiał tego z niego wyduszać.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 353
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 x Wakizashi przy lewym boku, Duża torba przy dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta:

Re: Główna ulica

Postprzez Yamanaka Inoshi » 25 gru 2018, o 23:29

Misja Rangi - CW - 11/...


- Rok 386 - Wiosna -
- Toshiro -
- Główna droga -

- Dwie strony -





" Kłopoty na skrzyżowaniu dróg... "

Czego więcej można się spodziewać po wiernym synu Daishi jak nie całościowego raportu dotyczącego zaistniałej sytuacji? Już od początku, od kiedy tylko kapitan pojawił się na miejscu ty zaczynałeś wprowadzać go w szczegóły zaistniałej na miejscu sytuacji. Szybko streściłeś to co wydarzyło się do tej pory i określiłeś potencjalne zagrożenia. Niemal tak dobrze jak sztywny oddział szybkiej reakcji którym w tym wypadku byłeś. Pierwszy na miejscu, pierwszy który zareagował. Komuś chyba marzyła się ciepła posadka strażnika i mundur, prawda, Toshiro?
Strażnicy zaczęli sprawdzać wóz dokładniej. Gdy upewnili się, że faktycznie są tam ranni oraz pozostały na miejscu Yamanaka prócz Sayo został przez nich przepytany to zabrali oni wóz i pojechali w stronę szpitala który znajdował się gdzieś dalej w mieście. Rzecz jasna poinformowali swojego przełożonego na miejscu, że zamierzają zająć się tymi ludźmi. Było to w tej chwili na rękę wszystkim, zarówno i Hyuga jak i Yamanaka. Wskazałeś obu przywódców, oczywiście wzrok kapitana skupił się na członku klanu Hyuga który był pozbawiony przytomności.
- Rozumiem, w takim razie kim on jest? - Wskazał na drugiego Yamanakę który teraz zbliżał się do Sayo który również powoli się podnosił z ziemi. Powiedziałeś, że uciekli wszyscy, jednak, nie wszyscy.
- Chyba sprawa jednak skończy się dobrze, żaden parszywy Hyuga nie będzie w pobliżu naszych ludzi, Sayo-sama. - Powiedział zbliżający się do waszej trójki mężczyzna z opaską klanu Yamanaka. Skinął w stronę kapitana pochylając lekko głowę i ponownie dodał:
- Poinformowałem pana podwładnych o stanie ludzi na powozie. - Wtedy też spojrzał na Kameko który wciąż był nieprzytomny. Pokręcił głową spoglądając na swojego przywódcę który również miał coś do dodania i nie zamierzał już dłużej czekać.
- Nie wiem co było w torbie. Coś co te patałachy sobie cenią zgaduję. Nie widziałem, byłem zbyt zajęty pilnowaniem Kameko by nie zrobił nic co mogłoby zaszkodzić naszej sprawie - Złapał się za głowę lekko po niej masując. Wydawał się w tej chwili odrobinę zamyślony.
- Wyjaśnimy tę sprawę na posterunku. - Najpierw spojrzał na obydwu członków klanu Yamanaka, i wskazał im palcem kierunek w którym mieli iść. Wtedy obrócił się w kierunku kilku innych członków swojej grupy którzy tutaj zostali.
- Wy zabierzecie tego tutaj - Wskazał na Hyugę który dalej pozostawał nieprzytomny.
- Co ze zbiegami? - Spojrzał się tym razem na ciebie, Toshiro.
W tej chwili ludzie już się dawno rozbiegli i zostali uspokojeni przez strażników którzy poradzili sobie z zadaniem całkiem sprawnie. Ci którzy panikowali najbardziej zostali odciągnięci z tego miejsca i wszystko zaczynało powoli wracać do normy na głównej drodze. Wóz z rannymi również znajdował się z każdą chwilą coraz dalej od skrzyżowania na którym się znajdowaliście.

Kapitan
Poplecznik Yamanaka
Cywile Koseki
Poplecznik Hyuga
Satoko
Sayo
Kameko


Prowadzone misje:
[C] - Ostatnia wieczerza - Numa
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2671
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Główna ulica

Postprzez Toshiro » 27 gru 2018, o 05:58

Toshiro chciał jak najszybciej i jak najlepiej streścić to co się tutaj działo i w tym pośpiechu chyba lekko się pomylił. A w każdym razie pomylił się o jednego człowieka, ponieważ jeden z Yamanaka postanowił zostać i wyjaśnić sytuację, albo po prostu nie był wtajemniczony w to co się dzieje.
-Ah tak... Wygląda na to, że jeden z członków klanu Yamanaka pozostał na miejscu, był z nimi razem w grupie. - doprecyzował swoje słowa, ponieważ miał to wcześniej na myśli jednak dobór jego słów został źle odebrany. Najwyraźniej po prostu coś nie zadziałało w jego głowie i nie wszystko poszło tak jak to było pomyślane. Na szczęście jednak poszło szybkie sprostowanie, które miał nadzieję nie pozostawiło już żadnego cienia wątpliwości. Blondyn, o którym właśnie była mowa podszedł do Sayo obwieszczając, że żaden z ich przeciwników nie będzie w pobliżu ich ludzi. Czyżby kapitan zarządził rozdzielenie zwaśnionych rodów? Nie było to złe posunięcie, z resztą Nishiyama cały czas do niego dążył.
Niestety gdy zapytał o zawartość torby niczego się nie dowiedział. Poza tym kto by zdradzał coś takiego, tym bardziej ludziom, którym nie wiadomo było czy można ufać? Nie spodziewał się niczego innego od "kapitana", a przynajmniej tak mu się wydawało, Yamanaka.
- Nie wiesz co było w torbie, a jednak jedna z Twoich podwładnych nagle stwierdziła, że musi tę torbę zdobyć i zacząć z nią uciekać wraz z połową Twojego oddziału?- zadał pytanie retoryczne, na które nie spodziewał się odpowiedzi. Chodziło oczywiście o tę połowę, która była jeszcze na nogach, czyli nie dużo, ale zawsze coś! Następnie przywódca lokalne oddziału zadecydował, że rozwiążą tę sprawę na posterunku. Co wydawało się rozsądnym rozwiązaniem, jednak najpierw trzeba było przechwycić jeszcze resztę zbiegów. Kameko, który najwięcej krzyczał leżał teraz żałośnie związany przez iluzję czarnowłosego. Takie jedno małe zwycięstwo, pstryczek w nos. W końcu jednak padło pytanie o uciekinierów, więc Toshiro nie mógł nacieszyć się swoją wygraną zbyt długo.
- Najpierw kobieta z Yamanaka udała się w tamtą stronę, następnie dwójka z Hyuga, zaś za nimi jeszcze jeden członek klanu Yamanaka. Ich cel to torba z nieznaną zawartością, która ostatni raz była w posiadaniu kobiety. Rozpoczynamy pościg?- wskazał stronę, w którą udała się czwórka ninja, a następnie rzucił sugestią, aby jednak nie pozostawiać ich samych sobie, bo nie wiadomo tak na prawdę do czego są zdolni. Skoro Kameko wprowadził takie zamieszanie, reszta jego oddziału wydawała się być bardzo podobna do niego, więc nie zdziwiłby się gdyby okazało się, że robią kolejną rozpierduchę.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 353
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 x Wakizashi przy lewym boku, Duża torba przy dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta:

Re: Główna ulica

Postprzez Yamanaka Inoshi » 27 gru 2018, o 15:32

Misja Rangi - CW - 13/...


- Rok 386 - Wiosna -
- Toshiro -
- Główna droga -

- Dwie strony -





" Kłopoty na skrzyżowaniu dróg... "

To było pytanie retoryczne na które jednak zdecydowałeś się odpowiedzieć. Kapitan nie wydawał się nawet zainteresowany usłyszeniem odpowiedzi, zwyczajnie słuchał tamtego Yamanaki który również miał mu coś do powiedzenia. Ostatecznie wszystko się rozwiązało, przynajmniej w tej sytuacji, tutaj, pomiędzy Kameko a Sayo. Wydawało ci się, że dowódca zarządził rozdzielenie, nic bardziej mylnego. Wystarczyło zobaczyć, że wasi ludzie zabierali wóz i nagle to co Yamanaka miał na myśli stawało się jasne. Ani Hyuga, ani Yamanaka nie będą mogli przebywać w pobliżu rannych co rozwiązuje ich waśń. Prawdopodobnie żaden z nich nie przystałby na taką ofertę po dobroci, jednak, stało się i wóz już odjechał zabierając ze sobą wszystkich rannych.
- Nie wiem też co masz w swojej torbie, chłopcze. Zapytaj Kamekiego a na pewno ci powie co tam chowasz - Uśmiechnął się krzywo, wyraźnie z ciebie drwiąco. Mało go obchodziło czy jego tłumaczenie ma dla ciebie jakąś wartość czy nie, nie miało to znaczenia, to kapitan był ważny, on z kolei miał teraz co innego na głowie a Sayo miał czas by ustalić swoją wersję wydarzeń. Podobnie, nieprzytomny jeszcze Kameki.
- Stojąc przed tobą nie spodziewałem się, że jesteś aż tak głupi. Jak myślisz, co zrobią Hyugi jak dopadną moją koleżankę, he!? - Podniósł głos kończąc swoją wypowiedź. Jeśli w jakiś sposób go trzymałeś lub próbowałeś to spróbował cię odepchnąć. Nie jakoś agresywnie, nie mniej jednak jeśli do czegoś takiego nie doszło, to zwyczajnie rzucił ci gniewne spojrzenie.
- Ty byś nie pobiegł gdyby twojemu bratu albo siostrze coś groziło? - Zawiesił na tobie swoje spojrzenie by po chwili zerknąć w stronę swojego kompana. Wiedzieli, że są teraz uziemieni i nie mogą się stąd ruszyć. Wątpliwe by kapitan pozwolił im ruszyć w pogoń przed wyjaśnieniem całego tego bałaganu.
- Wiedział, że jak tutaj zostanie to koniec, my jej raczej w tej chwili nie pomożemy ale on wciąż może. - Westchnął spoglądając w stronę kapitana, zbliżył się do niego a następnie mówił dalej, ale już bezpośrednio do niego.
- Nie będziemy sprawiać więcej kłopotów, wyjaśnimy to wedle pana woli na posterunku. - Skinął wtedy głową w kierunku swojego przyjaciela, widać było, że jest zmartwiony losem koleżanki która zdecydowała się podjąć własne działania i wyszła przed szereg.
- Świetnie, i co mam teraz z tym zrobić? Nie wystarczy ci, że mam teraz pełne ręce roboty z tą trójką, wozem oraz tymi ludźmi? - Może i brzmiało to jakby zrzucał odpowiedzialność za uciekających na ciebie... Właściwie to tak było, zrzucał ją na ciebie bo sam miał jej na głowie już zbyt dużo.
- Głupio się pytasz, już dawno powinieneś ruszyć jeśliś koseki! Jest tutaj wystarczająco dużo osób które mogły wskazać co się stało - Wskazał na uspokajany w oddali tłum, spojrzał na przytomnych Yamanaka oraz nieprzytomnego Hyugę, nie omieszkał nawet spoglądnąć w kierunku piętrowych budynków obok przy których zgromadzili się też gapie. Wtedy Kapitan przyglądając się Hyudze położył jego ręce na plecach, złączył je razem i położył na nich swoją dłoń, po chwili jego ręce zostały złączone w krysztale, przynajmniej na tą chwilę.
- Wy też, tak dla bezpieczeństwa jakbyście mieli ochotę zrobić coś głupiego. Shoton no jutsu... - Wtedy również spojrzał na obydwu członków klanu Yamanaka, całkiem szybko i ich ręce zostały spięte kryształem co uniemożliwiało a w najgorszym przypadku, utrudniało wykonywanie technik. Całkiem szybko kilku strażnik przybiegło i zabrało Kamekiego a Kapitan rzucając ci kolejne spojrzenie zaczął prowadzić wciąż przytomną dwójkę.

Kapitan
Poplecznik Yamanaka
Cywile Koseki
Poplecznik Hyuga
Satoko
Sayo
Kameko


Prowadzone misje:
[C] - Ostatnia wieczerza - Numa
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2671
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Główna ulica

Postprzez Toshiro » 29 gru 2018, o 05:49

Pytanie kapitana było retoryczne, jednak chłopakowi zrobiło się trochę głupio, więc poniekąd czuł się zobowiązany, aby mimo wszystko odpowiedzieć. Nie był zbytnio zainteresowany tym co chciał mu powiedzieć, bardziej obchodziło go to co miał mu do powiedzenia mężczyzna z klanu Yamanaka. Co prawda nie miało to już większego znaczenia, ponieważ w tym momencie rozwiązał się wcześniejszy spór i wóz z rannymi został po prostu zabrany, zapewne do szpitala. Rozwiązanie, które proponował od razu Toshiro, a zostało jednak w zupełności odrzucone. Najwidoczniej jedna osoba nie wystarczyła, aby im to wyperswadować. Musiał się zjawić cały oddział Kosekich, a na dodatek doszło jeszcze do walki między nimi. Ten problem został już na szczęście zażegnany. Nie dość, że lider tutejszych Hyuga leżał na ziemi, to na dodatek znajdował się też tutaj lider Yamanaka, który nie był zbyt skory by współpracować zgryźliwie odpowiadając na jego pytanie. Nie odpowiedział już na to. Nie obchodziło go tak na prawdę nic oprócz ewentualnych informacji, których nie uzyskał. Zapewne knuł już jak wyjść z tego obronną ręką, zapewne jak i druga strona. Żałosne. Każdy dbał tutaj tylko o swój interes i nie przejmował się zupełnie innymi ludźmi, no chyba, że swoimi. Przynajmniej tak wynikało ze słów Sayo, który pretensjonalnie zwrócił się do Nishiyamy, który uniósł na niego tylko brew.
- Mnie również wydawało się, że masz więcej rozsądku i się dogadacie. Jak ją dopadną, to pewnie nie będą się z nią cackać. Może mocno ją zranią, może zabiją. Gdybyście chcieli od razu współpracować to by do tego nie doszło. - odpowiedział chłodno na jego pretensje. Zarówno on jak i Kameko nie chcieli w ogóle go słuchać kiedy prosił, czy też wręcz kazał aby się rozeszli, albo po prostu odpuścili. Któryś z nich na pewno ucierpi na tej decyzji, albo nawet oboje.
- Oczywiście, że bym pobiegł. Jednak ona z własnej, nieprzymuszonej woli ukradła tę torbę, w której ponoć nie wiecie co się znajduje. Po co więc narażać się na takie ryzyko, "he"? - tutaj Toshiro zamierzał punktować ułomność jego logiki za każdym razem gdy taka wystąpiła. Najwidoczniej wydawało mu się, że ma do czynienia z kimś, kto całkiem zatracił zdolność łączenia faktów i myślenia. Wiadomym było, że jednak jak i druga strona nie była bez winy w tym incydencie. Dlatego też ciężko było się postawić, po którejś ze stron, czego jak na razie czarnowłosy nie zamierzał robić. Niestety zagrożenie dla miasta dalej trwało i była nim czwórka ninja hasająca nie wiadomo gdzie. Trochę zdziwił się, gdy kapitan, który dysponował całym oddziałem nie oddelegował nikogo do pościgu i jeszcze powiedział, że mają tutaj pełne ręce roboty z tą trójką. Dokładnie trójką. Najwidoczniej zadanie to miało spocząć na nim. On sam na czwórkę shinobi, kiedy tutaj cały oddział bawił się z trójką, na dodatek jeden z nich był nieprzytomny. Oprócz tego kapitan wydawał się zrzucać winę na niego za cały bajzel. Zastanawiało go jak miał przypilnować siódemkę ninja w pojedynkę, kiedy on twierdzi, że cały oddział ma problem z zabezpieczeniem wozu z rannymi, a na dodatek posiadając trójkę nieskłonnych do walki ninja.
- Rozumiem. W takim razie ruszam samotnie. - powiedział nawet nie słuchając do końca jego słów, a następnie po prostu udał się czym prędzej skacząc po dachach w tym samym kierunku, w którym udała się wcześniej kobieta ze skradzioną torbą. Nie rozumiał podejścia kapitana Kosekich, wydawało mu się, że pracują tutaj bardziej kompetentni ludzie, jednak najwidoczniej się mylił i to on będzie musiał powstrzymać tamtą czwórkę przed narobieniem większej ilości szkód niż ich dowódcy.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 353
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 x Wakizashi przy lewym boku, Duża torba przy dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta:

Następna strona

Powrót do Seiyama (Osada Rodu Kōseki)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość