Leśna droga

Terytorialnie największa prowincja Karmazynowych Szczytów, zamieszkana przez Ród Kōseki. Daishi graniczy od północy i zachodu z morzem, na wschodzie z Soso, zaś południowa granica oddziela ją od Kyuzo i obszaru niezbadanego. Efektem tego jest możliwość tworzenia bardzo dochodowych szlaków handlowych i handlu morskiego przy - niestety - utrudnionym utrzymywaniu bezpieczeństwa włości. Podobnie jak pozostałe prowincje, dominuje tu krajobraz górski i lasy iglaste, z tą różnicą że dużo tu fauny - w tym tej drapieżnej, co na dłuższą metę może być dosyć niebezpieczne dla podróżników. Na ziemiach tych mieszkają również shinobi ze Szczepu Jūgo.

Re: Leśna droga

Postprzez Jūgo Tomoko » 26 sty 2017, o 02:48

Drżąca dłoń młodej kobiety rozpaczliwie przywarła do rozciętego ubrania, jakby chcąc zasłonić ranę i wymazać jej istnienie. Momentalnie gęsta krew wsiąknęła w ubranie tworząc ogromną plamę na klatce piersiowej, między palcami dłoni przelały się strumyki ciepłego soku życia. Jego zasób uszczuplał się z każdym niestabilnym i nierównym uderzeniem serca, a dziewczyna słabła tracąc coraz więcej świadomości. Gniewnie zaciśnięte zęby powoli rozluźniały się, aż na pełnej krzywdy twarzy los namalował po raz kolejny bezsilność i pełną akceptacje losu bezwartościowej istoty. Puste spojrzenie spadło na oprawcę, a jego ostre rysy traciły kształt. Dłoń cała mokra od krwi oderwała się od rany opadając na kolano. Już pamiętała. Przypomniała sobie.
Siedzące na podłodze dziecko o długich ciemnych włosach podniosło puste oczy na kobietę. Cios spadł nagle i bez ostrzeżenia. Mocna pieść dorosłej osoby uderzyła w twarz dziewczynki niemalże łamiąc przy tym kruchy nos. Głowa odbiła się bez oporu napotykając drewnianą ścianę. Pulsujący ból pozbawił świadomości małej Tomoko, lecz nie był to koniec. Naga stopa opadła z siła na kurczące się ciało, głucho uderzając i wybijając tym samym jedyną znaną jej muzykę. Melodie rozpaczy.

- Ah, jak mogłam zapomnieć. Przecież jestem tylko bezwartościowym robakiem. -
Ciepła krew zalała brzuch dziewczyny nie mogąc już wsiąknąć w mokre ubranie. Zmęczone i otępiałe spojrzenie wwiercało się nieobecne w oprawce. Westchnięcie bez wyrazu wzbiło w zimne powietrze chmurę pary tuż przed oczami rannej młodej kobiety. Widoczne ciepło zatańczyło niczym powiewająca na wietrze peleryna bohatera. Lecz tym razem była to chwilowo złudna iluzja. Myśli Tomoko od razu powędrowały w jedyne dobre i przyjemne wspomnienia. Napotkały tam Shūsuke Akirai, najlepszą istotę jaką widział ten świat. Kogoś kto pozwolił Tomoko przeżyć wiele pięknych i spokojnych dni i zapomnieć tego kim tak naprawdę jest. Bystrość umysłu wróciła, prawdziwy bohater małej bezbronnej dziewczynki znów ją ocalił. Dzięki niemu będzie mogła wybrać, dzięki niemu będzie mogła podnieść się jeszcze jeden, ostatni raz.
- Dziękuje Shūsuke-sama, oraz żegnaj. -
Piwne oczy opadły na beczki, a zdolne do ostatniego wysiłku mięśnie poderwały ciało chwiejnymi ruchami. Spojrzenie pełne żalu powróciło na mężczyznę zmieniając się w pełne godności i pogodzenia ze samym sobą. Zacisnęła pięści i ruszyła przed siebie najszybciej jak tylko mogła podnosząc swoją wyglądającą tak mizernie dłoń. Zaatakowała po raz ostatni, a gdy zbliżyła się już do mężczyzny zamknęła oczy i uśmiechnęła się szczerze.
- Wszystkiego najlepszego Tomoko -
Jūgo Tomoko
 

Re: Leśna droga

Postprzez Murai » 26 sty 2017, o 16:27

Załoga Wesołków
Misja C dla Jūgo Tomoko
25/30+


Tomoko była w sytuacji wręcz tragicznej. Bez jakiegokolwiek substytutu broni, bez jakichkolwiek umiejętności posługiwania się nimi. Bez możliwości wykorzystania umiejętności swojego klanu, a wokoło nie było żadnego zwierzęcia. A może było, tylko po prostu nie było na tyle odważne żeby pomóc dziewczynie w opresji? Dodatkowo niebezpieczna rana na ciele Tomoko wymagała jak najszybszego załatania, czy to przez wyszkolonego medycznego Shinobi czy przez kogoś znającego ledwie podstawy. Ból paraliżował, odbierał racjonalne myślenie. Mężczyzna mimo że dzierżący niepozorną broń, miał duże doświadczenie w walce na bliski dystans. Nie był byle płotką, zresztą takiej płotce nie powierzono by eskortowania cennego ludzkiego towaru. Tomoko postanowiła raz jeszcze zaatakować, stawiając wszystko na jedną szalę. Zacisnęła pieści, wstała z ziemi i ruszyła do dalszej walki. Niestety wysiłek okazał się daremny, taka marna próba nie mogła przynieść rezultatów. Mężczyzna skrzyżował ręce tworząc silną gardę, która przyjęła uderzenie dziewczyny. Kopniak wycelowany w brzuch odebrał resztki powietrza z płuc Tomoko, a chwilę później nastąpił ostatni cios. Tanto wbiło się w gardło, przeszywając je na wylot. Jugo padła na ziemię, wijąc się w konwulsjach. Powolna śmierć wypełniona cierpieniem. Mężczyzna obserwował jej wijące się ciało, które w pewnym momencie znieruchomiało i takie już pozostało. Zabójca został pozostawiony sam sobie, z duża ilością ludzi zamkniętych w beczkach, rozwalonym wozem i trzema trupami.

Tomoko - śmierć postaci. Chodzenie na misje C praktycznie bez PH nie było jednak dobrym pomysłem : (

Murai
 

Re: Leśna droga

Postprzez Keita » 18 kwi 2018, o 18:03

Mijał dzień jak każdy inny, a dokładniej ten konkretny. Zawsze, gdy jest dzień po pełni, Keita wybiera się na dłuższy spacer by podziwiać piękno natury. Od kiedy sięga pamięcią przychodził tutaj. Ludzi tutaj nie brakowało, bo wiele innych osób również lubi się przejść tą piękną drogą. Zabrał ze sobą drugie śniadanie w razie jakby głodniał, co bardzo często się zdarza, stąd zawsze o nim pamięta. Właśnie w tym miejscu czuje się prawie jak u siebie w domu, zna wszystkie ścieżki oraz miejsca, gdzie ludzie chodzą by spędzić czas w samotności. Oczywiście on sam też znał kilka ciekawych miejscówek i właśnie do jednej z nich planował dzisiaj pójść. Jest to miejsce gdzie zostały ścięta drzewa, a dokładniej 5, które sąsiadowały ze sobą. Jedyne co po nich pozostało to równe pnie.
Keita
 

Re: Leśna droga

Postprzez Yamanaka Inoshi » 18 kwi 2018, o 21:47

Misja Rangi - D - 2/...

- Rok 384 - Jesień - Keita Fuji
- Leśna droga -

- Dzień promocji -

Obrazek



" Owoce natury. "

Natura jesieni jest taka, że świat przygotowuje się do snu, ziemia, nawet i ta nieurodzajna na terenach Daishi powoli zmienia się przygotowując na przybycie zimy, najmroźniejszej z pór roku. Już teraz temperatura potrafiła być dosyć niska. Z jakiegoś powodu, mimo nieurodzajów okoliczne lasy zawsze pełne są dzikiej zwierzyny której odgłosy mógł zasłyszeć idący tą ścieżką Keita. Chłopak, jak to miał w zwyczaju kierował się w swoje szczególne miejsce, nie było ono jakieś niezwykłe, ot fragment wykarczowanego lasku gdzie ścięto równo pięć drzew, z jakiego powodu? Nie wiadomo, miejsce to jednak może rzucać się w oczy z bliska jako wyjątkowe. Dojście w to miejsce od Nawabari, osady twojego szczepu zajęło ci trochę czasu. Nie było to jednak wystarczająco długo by wprawić cię w zmęczenie. Nim jednak zbliżyłeś się byłeś w stanie zasłyszeć głosy, cztery męskie głosy, byli całkiem głośno, nie dziwne więc, że cała okolica wiedziała o ich obecności. Może nawet i spłoszyli zwierzynę z całego lasu.

Im byłeś bliżej, tym więcej mogłeś usłyszeć. Chłopcy, bo gdy głos stał się czystszy bezproblemowo rozszyfrowałeś, że nie mogą być starsi od ciebie. Na miejscu nie ukrywali się, siedzieli na pniakach, śmiali się i pili jakiś płyn, na pewno nie wodę, gestykulowali bardzo energicznie rękami, a co i rusz któryś z nich popadał w pełen dumy śmiech. Z miejsca w którym stałeś dostrzegłeś, że dwóch z nich ma na czołach przepaski shinobi. Z jakiego byli klanu? Tego jednak nie mogłeś już stwierdzić. Domniemani shinobi u których byłeś w stanie dostrzec przepaski byli wyraźnie więksi od reszty swoich kolegów i mieli wyraźnie widoczne mięśnie. Pozostała trójka nie rzucała się kompletnie w oczy jakimiś szczegółami, ot blondyn i dwóch krótkowłosych brunetów. Dalej pozostaje jednak pewna zagadka, co oni robią w twoim miejscu i dlaczego zachowują się w taki a nie inny sposób w twoim zaciszu?



Prowadzone misje:
- D - Wdowa
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3436
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Leśna droga

Postprzez Akio » 5 sie 2018, o 14:40

Minęło już troszkę czasu, odkąd opuściłem dom. Od tamtej pory podróżowałem bezcelowo po krainie, w której się urodziłem. Planowałem spróbować trochę jedzenia w różnych częściach prowincji, posłuchać muzyki, wyszumieć się, a dopiero później udać gdzieś poza granice rodzinnych terenów. Z tego co słyszałem, na terenie innych prowincji w Karmazynowych Szczytach trwały działania wojskowe. Może dobrym pomysłem byłoby więc udanie się całkowicie gdzie indziej? Na razie mój potencjał bojowy nie był zbyt wielki, a i podejrzewam, że doświadczonym ninja tylko bym przeszkadzał, przez ten poziom i brak doświadczenia właśnie. Pchanie też się w konflikty innych klanów nie leżało jakoś w mojej naturze, znacznie bardziej wolałbym mieć nieco zwariowane, ale bardziej bezpieczne przygody.

Po kilku dniach dość intensywnego zwiedzania okolicznych wsi, wybrałem się na spacer do lasu. Chciałem jeszcze poobcować ze znaną mi przyrodą, zanim odejdę. W końcu w dzieciństwie spędzałem mnóstwo czasu w miejscowych lasach czy górach. Odejście od nich bez słowa przysporzyłoby mi tylko dylematów moralnych, a i pewnie z czasem skróciłoby moją podróż po świecie. W końcu wróciłbym tylko dlatego, że stęskniłem się za domem, a nie bo zobaczyłem wiele. A przecież powinno być na odwrót. Powrót do ojczyzny winien być dla wojownika przyjemnością, ale nie wynikającą z jego słabości, to jest braku umiejętności bycia ze sobą samemu.

Trening Doton no Jutsu [Doton D, 5 linijek]

Z nudów postanowiłem nauczyć się jakiegoś jutsu. Jeśli chodziło o Doton, miałem spore braki, a słyszałem o kilku technikach od ojca. Na warsztat wziąłem Doton no Jutsu, które umożliwiało dostane się pod ziemię i przemieszczanie pod nią. Sztuczka prosta, ale zdecydowanie warta opanowania. Skupiłem więc chakrę żywiołu, a następnie spróbowałem wytworzyć dziurę pode mną. Jak można się było spodziewać, zawiodłem. Powtórzyłem proces kilkukrotnie, aż poczułem, że grunt pode mną mięknie. Dzięki temu wpadłem, i to dosłownie, na szczęście nic sobie nie robiąc. Czułem jednak, że nie mam zbyt wiele czasu z racji tego, że zapomniałem o tym, że oddychanie pod powierzchnią nie jest takie łatwe. Skupiłem więc chakrę ponownie, próbując wydostać się na zewnątrz. Ku mojemu zdziwieniu, udało mi się to bez większych problemów. Tym sposobem nauczyłem się łatwej techniki ziemnej.


Kiedy dostałem się do lasu, dość szybko odnalazłem w nim drogę. Pomimo tego, że całkiem nieźle kojarzyłem okolicę, nie miałem bladego pojęcia dokąd ta ścieżka może prowadzić. Może do jakiejś osady w środku lasu? Albo wręcz przeszywa gęstwinę i prowadzi do miasta czy wsi, w której już byłem? Hm, to ciekawe. Tak przynajmniej myślałem, kiedy kroczyłem dróżką pomiędzy drzewami. Nie śpieszyłem się zbytnio, w końcu były to moje ostatnie dni w Daishi. Pozwalałem więc sobie na obserwowanie nie tylko samego traktu, ale i drzew. Słuchałem śpiewu ptaków i czułem się wyjątkowo beztroski. Dobrze tak, nie mieć żadnych zobowiązań, iść przed siebie.
Akio
 

Re: Leśna droga

Postprzez Akio » 6 sie 2018, o 11:26

Jeżeli mam być szczery ze sobą, podróż nie przebiegała jakoś sprawnie. Znaczy no, trudno to w ogóle określić. Po prostu przemieszczałem się do przodu, pokonując dziesiątki metrów, podziwiałem przyrodę, ale po drodze nie działo się nic ciekawego. Po paru godzinach takiej zabawy stwierdziłem, że mam dość i przyda mi się przerwa. Z drugiej strony nie byłem aż tak zmęczony, żeby rozwalić się pod drzewem i czekać na zbawienie. Znużony postanowiłem więc zacząć trenować. Wiedziałem, że mam lekkie braki w podstawowych technikach, i o ile nie miałem do tej pory sytuacji, w której mogły mnie zbawić, to w przyszłości - kto wie? Zawsze to lepiej znać jedno jutsu więcej niż rywal albo chociaż młodsza wersja samego siebie.

Zdjąłem z siebie koszulkę, bo wiedziałem, że trochę się ubrudzę. Nie mówiąc oczywiście o pocie, który wydziela się przy wysiłku, a nie było go mało. Niestety, nie kontrolowałem jakoś wybitnie chakry, toteż samo jej skupienie sprawiało mi problem. Do tego formowanie pieczęci, ehh, w tym też nie stanowiłem jakiegoś znawcy. Jak zwykle wkuję sekwencję na pamięć, a dopiero potem zabiorę się do rzetelnej nauki. No dobra, to co biorę dziś na warsztat?

Trening Doton: Shinjū Zanshu no Jutsu [ranga D, 5 linijek]

W sumie to miałem szczęście, technika nie miała w ogóle pieczęci. Dobra moja, mogłem wziąć się do pracy. Ponownie wybrałem jutsu Dotonu, coby trochę w tej ziemi podłubać, hah taki dowcip sytuacyjny. Wybrałem sobie cel, którym był jakiś krzak. Oczywiście upewniłem się, że nie ma kolców, tak pro forma. Potem dzięki poprzednio opanowanej technice stylu ziemi wszedłem po powierzchnię. I co dalej? No cóż, już samo namierzenie krzewu zajęło mi kilka minut. Teraz jakoś oddychanie pod ziemią nie było tak problematyczne, toteż moje skupienie było nieco większe. Kiedy upewniłem się, że stoję pod moim celem, skupiłem chakrę i zacząłem zmiękczać ziemię nade mną - tak jest. W końcu trzeba było jakoś przygotować się do wciągnięcia mojej ofiary. Kiedy byłem gotowy, wykonałem technikę. Ku mojemu zaskoczeniu, wykonałem ją bezbłędnie za pierwszym razem. No nieźle, to chyba kwestia tego, że byłem kryształowym gostkiem, i Doton miałem we krwi.


Nieco zmęczony rozwaliłem się pod pobliskim drzewem. Plan na najbliższe 20 minut? Wyschnąć. Byłem spocony i brudny, co niespecjalnie mnie pocieszało. Korzystając z tego, że byłem w lesie, wziąłem w garść jakieś liście i zacząłem się nimi wycierać. Nie było to zbyt eleganckie i na pewno trochę niehigieniczne, ale kaman, coś musiałem poradzić z moim spoconym ciałem. Kiedy poczułem, że wyschnąłem, i wytarłem z siebie grudy ziemi, nałożyłem mój longsleeve. Koszulka delikatnie opięła się na moich ramionach i kapturach, a ja radośnie rozwaliłem się na ziemi. Yay, mam parę minut przerwy.

Czas płynął pewnie bardzo szybko. Wiedziałem tylko, że leżę i patrzę w chmury, a przynajmniej to co widziałem przez gęstwinę i korony drzew. Mogłem nawet zasnąć. W każdym razie, czułem się całkiem dobrze. Jakbym odzyskał siły, które wykorzystałem na trening.
Akio
 

Re: Leśna droga

Postprzez Kurusu » 7 sie 2018, o 13:04

Misja D - Arrival of the Storm
1/15
Obrazek

Czas płynął. Trudno powiedzieć ile go upłynęło, od momentu gdy postanowiłeś odpocząć... Treningi są męczące, prawda Akio? Niektórzy, by rzekli, że to najważniejsza rzecz w życiu Shinobi, tylko one pozwalają udoskonalić ciało i umysł, przynajmniej w bezpiecznych warunkach. Jednak nie to teraz było najważniejsze. Z właściwie drzemki wyrwała cię jedna rzecz, zimny poryw wiatru. Fakt, Daishi leży nad morzem więc coś takiego jest normalne, jednak w tą porę roku? To oznacza jedno. I wtedy nastąpił znany dźwięk w takich okolicznościach, grzmienie... Widziałeś na horyzoncie, leniwie poruszającą się chmurę, a raczej ogromne kłębisko chmur - wydawało się wręcz, że każda kolejna dołącza do nich, chcąc przyłączyć się do pochodu ulew i błyskawic.
Front burzy nie jest jeszcze blisko, ale prawdopodobnym jest to, że wkrótce cię złapie Akio... Z drugiej strony, drzewa i ich liście mogą zapewnić ochronę, ale czy wystarczającą w obliczu pogody, która wiatrem wygina nawet te większe? To tylko pokaże czas... A teraz co zrobisz? Zostaniesz, ruszysz?
Kurusu
 

Re: Leśna droga

Postprzez Akio » 7 sie 2018, o 13:48

Z letargu wyrwał mnie wiatr. Bryza strzeliła mnie w twarz niczym bicz, naturalny więc był fakt mojego powrócenia do jawy. Ehh, zaszło słońce... a nie, to chmury je zasłoniły. Moje myśli były powolne, ale dojście do finalnego wniosku nie było niczym trudnym. Zbliżała się burza. O ile temperatura dalej pozostawała taka sama, a deszcz jeszcze nie nadszedł, to wizualne efekty dawały o sobie znać, i to aż za bardzo. Z nikłej plamki, chmura zaczęła zwiększać swoje rozmiary w tempie wręcz zastraszającym. Skupisko chmur, bo po paru minutach już wyglądał wcześniejszy kłębek, zmierzało niestety w moim kierunku. Okej, czyli musiałem podjąć męską decyzję. Zostać w lesie albo udać się w jedną z dwóch stron: zgodnie ze ścieżką lub wrócić drogą, którą znałem.

Cóż, wybór nie był specjalnie trudny. Zostanie na deszcz w lesie raczej nie było dobrym rozwiązaniem. Nagle mogła zerwać się wichura i osłona drzew stałaby się pułapką, nie daj boże grobem. Postanowiłem więc jak najszybciej udać się w kierunku zgodnym ze ścieżką. Czemu nie wrócić trasą, którą znałem? Bo tak daleko zanurzyłem się w tym lesie, że nie dałbym rady z niego wrócić przed rozpoczęciem się burzy. No i raczej to z tamtej strony nadciągały chmury. Decyzja została więc podjęta pomimo faktu, że nie do końca wiedziałem gdzie zaprowadzi mnie ta leśna ścieżka. No cóż, raz się żyje.

W najgorszym wypadku po prostu zabarykaduję się kryształem z każdej strony i przeczekam burzę. - mruknąłem pod nosem, po czym wręcz zerwałem się z ziemi. Czasu nie pozostawało wiele, dlatego zacząłem w spokojnym tempie biec w kierunku wcześniej obranym. Nie chciałem narzucać sobie zbyt dużego tempa, żeby się nie zmęczyć, ale spacerek też nie wchodził w grę. W czasie biegu, który rozpocząłem, wyciągnąłem z torby chustę, którą owinąłem sobie głowę. Miałem teraz przynajmniej jakąś prowizoryczną ochronę przed deszczem. No i co, śmigałem przed siebie, licząc na to, że znajdę jakąś chałupkę czy chociaż domostwo zanim spadnie deszcz.
Akio
 

Re: Leśna droga

Postprzez Kurusu » 9 sie 2018, o 17:34

Misja D - Arrival of the Storm
3/15
Obrazek

Akio biegł... I biegł... I biegł. Drzewa, które mijał starały się walczyć z potężnymi uderzeniami wiatru, które chłopak czuł na własnych plecach, uczucie było podobne jakby ktoś go popychał do przodu, chwila nieuwagi i wicher stanie się przyczyną upadku. Można spokojnie powiedzieć, że młodzieniec był szybszy od coraz dynamiczniej rosnącej komórki burzowej, która najwyraźniej leniwie posuwała się do przodu... Choć front chmury był doskonale widoczny. Był blisko. Na tyle blisko, że Akio czuł nieprzerwanie potęgę wiatru na sobie.
- Prawo. Prawo. Prawo. Prawo. Prawo. Prawo... - nagle do uszu Koseki doszedł szept, dziewczęcy szept. Skąd dobiegał? Z każdej strony. Trudno było określić kierunek, prawda? Co dziwniejsze, nawet biorąc pod uwagę fakt, że Akio był w ruchu, to głos nie stracił nic na swojej głośności, jakby za nic sobie biorąc źródło dźwięku. A co gorsza, na razie nie było widać wyjścia z lasu...
Kurusu
 

Re: Leśna droga

Postprzez Akio » 10 sie 2018, o 12:51

Co tu dużo mówić o samym biegu, przemieszczałem się w takim tempie, żeby zbyt szybko się nie zmęczyć, ale też ujść przed burzą. Moje tempo nie było jakieś niesamowite, ale raczej mało kto z mojego klanu był wojownikiem posługującym się Taijutsu... chociaż z drugiej strony nie usprawiedliwiało to mojego bycia ślamazarą. No nic, biegłem w tempie, na jakie pozwalało mi moje ciało. Czułem wiatr na plecach, tak więc znaczyło to mniej więcej tyle, że miałem wsparcie. Po pierwsze trudniej było się spocić, a po drugie nic nie wiało mi w twarz. No i prędkość miałem nieznacznie większą. To chyba dobrze, co?

Zaraz, co? - mruknąłem. Zwolniłem, właściwie to się zatrzymałem i zacząłem rozglądać. Zmysły miałem na jakimś poziomie i jeżeli coś mnie miało zaraz uderzyć, bo tego właśnie się obawiałem, powinienem był to dostrzec. Jeżeli jednak moja sytuacja była stabilna to po prostu spojrzałem w prawo. Miałem nadzieję, że zobaczę tam coś ciekawego. Mógł być to jakiś człowiek, który oczekiwał pomocy albo po prostu ktoś, kto chciał, żebym udał się w wybranym przez niego kierunku. Właśnie, wróćmy do samego szeptu. Był dziwny, dobiegał zewsząd, nie był wyciszony, a biorąc pod uwagę wiatr, który cisnął mnie w plecy, nie wydawało się to być normalne. Czyli albo trafiłem na jakiś nawiedzony las, albo ninja.

Decyzja, którą podjąłem, była szybka. Jeżeli zobaczyłem coś ciekawego po tej prawej stronie, człowieka, dom, nawet większe zwierzę, udałem się w tamtym kierunku. Jeśli nie, to ruszyłem czym prędzej do przodu. Lepiej mimo wszystko pilnować się i być przygotowanym na atak. W końcu to czarownik... albo ninja. Nie wiem co gorsze.
Akio
 

Re: Leśna droga

Postprzez Kurusu » 12 sie 2018, o 12:05

Misja D - Arrival of the Storm
5/15
Obrazek

Zaskoczenie? Niedowierzanie? A może coś innego Akio? Tajemniczy głos jak nagle się pojawił, tak nagle znikł pozostawiając z wieloma uczuciami młodzieńca. Jego oczy powędrowały we wspomniany kierunek, prawo, a co napotkały? Chmarę drzew, jakiś samotny kamień i coś... Jak mgła? To chyba było to, choć równie dobrze mógł to być dym... Ale czy w takim razie nie byłoby go już czuć? Czy to było interesujące Akio? A może raczej... Niepokojące? Chwilę rozważań przerwał jeden dźwięk, huk... Potężna błyskawica uderzyła gdzieś w tyle, a następne dźwięki z pewnością należały do roztrzaskanych drzew, które z niemałą siłą zmierzały ku powierzchni.
- Boisz się...? - ponownie odezwał się głos, jeszcze raz zabrzmiał z każdej strony, lewa, prawa, góry, dołu, przodu i tyłu... Wciąż żeński i przy tym brzmiący nad wyraz poważnie, kącik oczu mógł dostrzec jakiś kształt, który przemknął na froncie chłopaka. Co to było? Nie ma jak stwierdzić, wydawało się, że jakiś bezkształtne coś... Może liście i pył? A teraz czas ruszać... Jeśli ruszy do przodu, po jakimś czasie ujrzy stare, wysuszone drzewa, których gałęzie wydawały się ze sobą zmontowane za pomocą jakiegoś mechanizmu, każde z jakąś małą maską umieszczoną w różnej jego części.
Kurusu
 

Re: Leśna droga

Postprzez Ryuji Kōseki » 22 paź 2018, o 07:26

Chłopak postanowił na jakiś czas opuścić wioskę, chociaż "jakiś" to zbyt wiele powiedziane. Ot, zwykła leśna przechadzka na rozruszanie, jako że lubił podróżować. Co prawda Ryuji miał zamiar w najbliższym czasie odwiedzić Shigashi no Kibu, ale ten czas jeszcze nie nadszedł. Poza tym - nie widziało mu się dotrzeć tam pieszo, był to spory dystans do pokonania.
Zjadłszy porządne śniadanie i ubrawszy ciepłe ubranie, wyruszył wczesnym rankiem. Opuścił wioskę i udał się do popularnego punktu wypadowego, znajdującego się nieopodal. Wybrał to miejsce zupełnie bez powodu, zwykły impuls. Gdyby jednak ktoś doszukiwał się powodu, pewnie by jakiś znalazł - chociażby to, że jest blisko, bądź to, że jest dosyć znane.
Dotarcie na miejsce nie zajęło długo, podobnie było z ruszeniem dalej. Gdy trafił na placyk, skierował się w stronę pobliskiego źródła, by zaczerpnąć odrobinę świeżej wody, a następnie ruszył przed siebie. Szedł powolnym krokiem, patrząc raczej w górę, aniżeli przed siebie. Wpatrywał się w gałęzie i liście, czasem zerkał na niebo. Nie miał konkretnego planu wycieczki, miał zamiar zawrócić na wyczucie, gdy domyśli się, że czas wracać. -Uff. - westchnął pod nosem zupełnie bez powodu.
Ryuji Kōseki
 

Re: Leśna droga

Postprzez Asaka » 22 paź 2018, o 15:02

Misja D
Ryuji Kōseki
1/15


To był jeden z ładniejszych jesiennych dni i poranków – pewnie już ostatni w tym sezonie, nim z nieba nie zacznie jedynie padać deszcz, zamieniając te wszystkie kolorowe liście, które szeleściły pod nogami, w namokniętą, brunatną breję. Bo leśna droga obsypana była liściastym dywanem, który rozścielał się przed podróżnymi – a tych, zwykłych turystów, nie było zbyt wielu. Ostatnimi czasy drogą tą przechadzali się jedynie myśliwi, uzbrojeni mieszkańcy okolicznych terenów i shinobi. Wojna na południowej i wschodniej granicy Daishi – wojna pomiędzy Soso i Kyuzo – miała w tym swój naprawdę spory udział: zamknięte granice skutecznie uniemożliwiały napływ nowych ludzi, chyba, że uchodźców i też skutecznie odgradzało największą prowincję Karmazynowych Szczytów od reszty świata.
Jednak życie w Daishi toczyło się swoim własnym tempem. Ludzie robili co mogli, by przygotować się na zimę, która była już tuż-tuż. Jeszcze chwila i spadnie pierwszy śnieg, zakrywając białą pierzyną korony drzew, gałęzie, krzewy, trawy, nawet tę leśną ścieżkę. Nie mówiąc już o zboczach gór czy dolinach. A dzikie zwierzęta, które tak licznie zamieszkiwały te tereny…? Część zapadnie w zimowy sen, a część będzie jeszcze bardziej niebezpieczna.
Dlatego też kto mądry nie wybierał się poza tereny osad nieuzbrojony.
Ostatnie jesienne dni, ostatnie chwile, by wiewiórki, rysie, sarny, niedźwiedzie, zające i mnóstwo innych zwierząt nazbierały swoje zimowe zapasy. To zupełnie tak jak ludzie – bo przecież ziemie w Daishi nie były zbyt urodzajne. Czy więc Ryuji bardzo się zdziwił, gdy jedna ruda kita przebiegła mu przez drogę – a za nią dwie mniejsze wiewiórki, zaś gdzieś z przodu, choć trudno powiedzieć czy dokładnie z drogi, którą właśnie szedł, dobiegały dźwięki świadczące o tym, że ktoś – albo coś – drepta?
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1192
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: Leśna droga

Postprzez Ryuji Kōseki » 23 paź 2018, o 14:17

Przez większość czasu miał pustkę w głowie, jedynie co jakiś czas nachodziły go krótkie, mało znaczące myśli. Może to i nawet lepiej? Dzięki takiemu spokojowi Ryuji mógł skupić się na otaczającej go naturze i cieszyć się z takich drobnych rzeczy. Doskonale wiedział, że inni nie mają tak dobrze, jak on, jednak starał się tym nie przejmować. Skoro takie sprawy go nie dotyczą, to po co się nimi niepotrzebnie zadręczać, nieprawdaż?
W pewnym momencie chłopak zatrzymał się na chwilę i wyciągnął rękę przed siebie. Przez chwilę miał wrażenie, że zaczyna kropić, ale najwyraźniej mylił się. -Może to była tylko kropla z drzewa? - przeszło mu przez myśl. Cała ta podróż zaczęła wprawiać go w nostalgiczny nastrój, gdyż jeszcze chwila i nastąpi biała pora roku. Kōseki nie za bardzo przepadał za zimą i nic w tym dziwnego. W końcu wszystko wokół wręcz umiera i panuje stagnacja. Przynajmniej dobrze, że w Daishi nie ma aż takich srogich zim.
Tak szedł i szedł, aż natknął się na wiewiórki zagradzające mu drogę na kilka sekund. Ryuji lekko się zdziwił, gdyż myślał, że wszystkie zwierzęta już są przygotowane do nadchodzącej zimy. -Jak widać nie. - rzucił pod nosem i uśmiechnął się. Gdy zwierzaki bezpieczne przeszły, on kontynuował swój obchód, w międzyczasie słysząc jakieś dźwięki. -Najwyraźniej nie tylko te futrzaki są nieprzygotowane. - zbagatelizował sprawę i szedł dalej. Poruszał się jednak odrobinę wolnej i ostrożniej, jako że poruszał się w stronę dźwięku i po części nie wiedział, czego konkretnie się spodziewać. Ostatnie, czego by chciał, to zostać staranowany przez losową sarnę zza krzaka.
Ryuji Kōseki
 

Re: Leśna droga

Postprzez Asaka » 24 paź 2018, o 01:42

Misja D
Ryuji Kōseki
3/15


Nie padało, na całe szczęście, bo bardzo łatwo byłoby się poślizgnąć na rozmokłych, śliskich liściach – i nici byłyby z przyjemnej przechadzki. Przecież już przesiąknięte wilgocią ubranie potrafiło się tak bardzo nieprzyjemnie kleić do ciała, a co dopiero to przemoczone? Czym więc była ta jedna, mała kropelka, która skapnęła na Ryujiego? Może bujną wyobraźnią, a może zwiastunem tego, że za kilka godzin czyste niebieskie niebo przesłonięte zostanie przez szare chmury, wręcz ciężkie od deszczu, a okoliczne drzewa zrzucą ostatnie, trzymające się na słowo honoru liście…?
Zimy w Daishi może nie były tak paskudne jak w Hyuo, ale i tak nie rozpieszczały mieszkańców. Przybrzeżne wiatry wiejące od morza dość skutecznie ochładzały temperaturę w ciągu roku, zaś jesienne ulewy same w sobie wbijały większość mieszkańców w podły nastrój. A zima…? Biała pierzyna pokrywała wszystko i wszystkich, jednak było do wytrzymania. Nie to co na Morskich Klifach. Dobrze, że gorące źródła były praktycznie wszędzie, to i jakoś zimno i złą pogodę można było wytrzymać. Przecież nie mogło być aż tak źle.
A może jednak mogło? W końcu nie każdy lubił zimno – tak jak nie lubił go Ryuji.
Źródło hałasu to przybliżało się, to oddalało, co młody Koseki mógł wnioskować po głośniejszym, bądź cichszym tuptaniu i szeleszczeniu. Już teraz mógł być niemal pewny, że coś, co te dźwięki wydawało, nie było człowiekiem – bo człowiek stąpał miarowo i zazwyczaj jednostajnie, a to było chaotycznym… biegiem? Dreptaniem? Może nawet kopaniem w ziemi…? Ten ostatni dźwięk zielonowłosy mógł dosłyszeć już bliżej siebie – tylko jak blisko…? Cóż, na tyle daleko, by nie widzieć co takiego znajdowało się przed nim.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1192
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Daishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość