Polana przy drodze

Terytorialnie największa prowincja Karmazynowych Szczytów, zamieszkana przez Ród Kōseki. Daishi graniczy od północy i zachodu z morzem, na wschodzie z Soso, zaś południowa granica oddziela ją od Kyuzo i obszaru niezbadanego. Efektem tego jest możliwość tworzenia bardzo dochodowych szlaków handlowych i handlu morskiego przy - niestety - utrudnionym utrzymywaniu bezpieczeństwa włości. Podobnie jak pozostałe prowincje, dominuje tu krajobraz górski i lasy iglaste, z tą różnicą że dużo tu fauny - w tym tej drapieżnej, co na dłuższą metę może być dosyć niebezpieczne dla podróżników. Na ziemiach tych mieszkają również shinobi ze Szczepu Jūgo.

Re: Polana przy drodze

Postprzez Toshiro » 26 lut 2019, o 17:18

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 539
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta: DC:Harikken#4936

Re: Polana przy drodze

Postprzez Shikarui » 26 lut 2019, o 18:03

Te oczy potrafiły rejestrować naprawdę wiele. Mordercze, niezwykle użyteczne narzędzia. Jakby to było posiąść takie? Wyciągnąć po nie rękę, wyrwać... tylko dla samego siebie. W rozkosznie niewinnym egoizmie. Niewinnym, bo nieświadomym. Wiedział o tych oczach naprawdę wiele, chyba nawet więcej niż o krysztale Asaki - a wciąż pozostawało tak wiele tajemnic, które można było rozebrać na część pierwsze i zbadać zmysłami. Swoimi - jeśli tylko takie oko udałoby się pozyskać. Domena iluzji, którą hołubił się sharingan, nie była jednak jego domeną. Wyobraźnia była tym, czego nie brakowało jego żonie, ale jemu samemu już i owszem - był całkowicie odtwórczy. Nie dało się bujać w obłokach, kiedy tak mocno trzymałeś się ziemi. Niektórzy mieli na to całkiem ładne określenie, wiesz? Nazwali to: dorosłość. Kiepsko latało się Piotrusiowi tam, gdzie jego towarzysze namawiali go usilnie do powrotu. Wiedzieliśmy już, że nic nie działo się dwa razy tak samo i że choć ciągle jesteśmy tymi samymi ludźmi, to nie wrócimy do słodkiej niewinności dni minionych. Przed nami tylko ten egoizm i zagrabianie cudzego w swe ramiona. Postaraj się bardziej. Zawsze możesz być lepszy od nich wszystkich.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Sheep eat the grass, wolves eat the deer
and dragons eat everything that doesn’t run away fast enough.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1424
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Polana przy drodze

Postprzez Toshiro » 26 lut 2019, o 19:16

Te oczy, ten nieszczęsny szkarłat był często przyczyną wielu konfliktów. Tym razem jednak morderczym narzędziem nie było, a takim, które pomagało w nauce. I to cholernie pomagało bardzo ją przyśpieszając. Toshiro doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Shikarui również włada potężną techniką wzrokową, aczkolwiek specjalizującą się w zupełnie innej dziedzinie. Pasowały mu o wiele bardziej do jego stylu walki, który zapewne wynikał z umiejętności, które posiadał. Tak samo jak i jego styl walki był taki, a nie inny z racji na posiadanie pewnych specjalności i predyspozycji od urodzenia albo też tych nabytych z czasem, jak na przykład ta moc, którą zaprezentował mu podczas pierwszego treningu. Czasem wyobraźnia wydawała się o wiele bardziej użyteczna na polu walki niż się wydawało. Można było przewidzieć co zrobi przeciwnik, wyobrazić sobie co się dzieje w jego głowie i wykonać dwa kroki na przód. Lepiej przeanalizować jego działanie, czy też samemu lepiej zaplanować jakiś atak. Wiadomo jednak, że nie można skupiać się tylko na myśleniu, bo po prostu gdy my się będziemy zastanawiać, to ktoś może w tym czasie zaszarżować i kaput. Dlatego też zawsze należało znaleźć we wszystkim złoty środek.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 28 lut 2019, o 17:31 przez Toshiro, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 539
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta: DC:Harikken#4936

Re: Polana przy drodze

Postprzez Shikarui » 26 lut 2019, o 20:58

Trening trwał w najlepsze. Kolejne manewry, kolejne zderzanie się o siebie... nie broni, a drewnianych patyków i stali. Kiedyś Toshiro jeszcze zdobędzie prawdziwe szpony, które staną się przedłużeniem jego ręki. Kiedyś. Mówiło się też, że prędzej czy później uczniowie prześcigali swoich mistrzów, ale czarnowłosy nie zamierzał dać się szybko złapać. Nie zamierzał w ogóle dać się złapać. Zamierzał pogłębiać przepaść między sobą a światem i piąć w górę najmocniej, jak to było możliwe.
Mijały długie godziny na treningu. Polecenia Sanady były krótkie, celne. Posiadacz kija w dupsku nie pozwalał na zwolnienie, ale był w tym szaleństwie odpoczynek, bo przecież - nie da się nauczyć czegoś nowego, jeśli leci się z nóg. Polubił towarzystwo Toshiro już wcześniej, kiedy trenowali wspólnie przed ślubem, dzieląc się swoją wiedzą, więc teraz wspólne uczenie się przychodziło nadzwyczajnie lekko. Łatwo. Ciągle pamiętał czasy, w których jakikolwiek sparing był... idiotyczny. Przecież wyciągało się broń po to, by zabić, jak można było postępować inaczej? Ano można było. Potrafiło to być wręcz wskazane, jak tutaj. Trawa ugniatała się pod ich nogami, kiedy ich praca dawała wsparcie dla każdej postawy, dla każdego pchnięcia i dla każdego wypadu, jaki robili. Należało pozostawać czujnym, zawsze na krańcach palców. Nigdy nie dać się złapać w całkowity bezruch, w którym bylibyśmy odsłonięci na ruch przeciwnika. Cokolwiek by sobie nie zaplanował wspomnianą wyobraźnią, która rzeczywiście - była bardzo przydatna. Shikarui podziwiał tę zdolność, której jemu samemu brakowało. Każdy miał swoje mocne i słabe strony. Czar polegał na tym, żeby udało się ukryć te słabe, albo chociaż spróbować wykorzystać je swoją korzyść, kiedy jesteśmy już ich świadomi.
Razem wrócili do domu. Toshiro nadal musiał się mocno podciągnąć, nadal pozostawało wiele miejsca na poprawy, ale jego niesamowita percepcja pozwalała mu niemal natychmiastowo zapamiętywać każdy ruch. Robiło to wrażenie. Błyskawicznie łapał, o co chodziło - może po prostu miał to w krwi. Niektórzy rodzili się z talentem do grania na fortepianie, inni do trzymania stali w rękach. Które to ręce zresztą mieli dość nieźle poobcierane od całodniowego naparzania się i trenowania kolejnych ruchów. Shikarui w pewnym momencie zaczął odnajdować w tym zabawę. Gdyby był psiakiem, to pewnie machałby ogonkiem na boki z zadowolenia. Nawet jeśli ćwiczyli coś, co miało zabijać, dla niego to było normalnością. Czymś nieosiągalnym w dawnych czasach. Bo jak to jest w końcu - ćwiczyć razem z sąsiadem? Z... kumplem? Potem podtrzymywać go, kiedy wykończony wracał do swojego domu i klepać po plecach ze słowami: nieźle! A będzie jeszcze lepiej! Bo takie słowa wypłynęły właśnie z jego ust. Oj tak, było wiele miejsca na poprawę.
Poprawę swojego życia, by było jeszcze jaśniejsze.

[/zt]
Obrazek

Sheep eat the grass, wolves eat the deer
and dragons eat everything that doesn’t run away fast enough.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1424
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Polana przy drodze

Postprzez Toshiro » 27 lut 2019, o 02:48

Co prawda kijki nie były bronią marzeń, aczkolwiek do treningów nadawały się nawet lepiej niż zwykłe miecze. Nie były aż tak ciężkie przez co można było nimi dłużej trenować i mniej się przy tym zmęczyć. Plan praktycznie doskonały. Kto by się spodziewał, że w ten dzień tak sporo przyjdzie mu się nauczyć? Toshiro był zadowolony z tego, że ma okazję pozyskać tyle istotnej wiedzy. W niedalekiej przyszłości zamierzał wprowadzić ją w życie zaopatrując się w dwa ostrza. Zapewne podobne do tych, które posiadał Sanada. Oprócz tego miał jeszcze pewien pomysł na wydatek, jednak na to przyjdzie jeszcze odpowiednia pora.
Niemniej jednak Nishiyama skupiał się na tu i teraz. Nie wybiegał z myślami za bardzo do przodu, ponieważ wiedział, że często gęsto może stać się coś co zupełnie je pokrzyżuje. Trening trwał w najlepsze, a Shikarui zdawał się nawet dobrze bawić. W ogóle dało się dostrzec, że ich relacje uległy znacznemu polepszeniu. Szczególnie, że ostatnio spędzali ze sobą na prawdę dużo czasu. Choć czarnowłosy zazdrościł posiadaczowi kija w dupsku umiejętności i w sumie wielu innych rzeczy, to darzył go sporym szacunkiem i może już nawet zaufaniem? Tak to chyba działało, skoro spędzało się z kimś sporo czasu. Wśród tych pchnięć, ciosów, wypadów, kroków, uników, zderzeń był też czas na odpoczynek, podczas którego wymieniali się swoimi spostrzeżeniami. Dobrze i zdrowo było czasem usiąść z kimś i bardziej na luzie pogadać, poćwiczyć czy też nauczyć się czegoś nowego.
Niestety co dobre szybko się kończyło i nawet się nie obejrzał, a minęło sporo godzin i przyszło mu w końcu wracać wraz ze swoim sparingpartnerem, nauczycielem, kumplem. Ramię w ramię razem się podtrzymując, chociaż bardziej to Sanada go podtrzymywał, ponieważ jednak zdecydowanie szczycił się lepszą wydolnością. Na sam koniec rozstali się, zaś mężczyzna pochwalił go na sam koniec jak to miał z resztą w zwyczaju. Nishiyama raz jeszcze podziękował za trening, a następnie życzył mu szerokiej drogi.

Minęła noc. Nastał kolejny dzień. Toshiro został zupełnie sam. Shikarui wraz z Asaką wyruszyli zapewne do Sogen, zaś Masaru był gdzieś w Sonoyamie. Po zjedzeniu śniadania postanowił od razu wyruszyć w to samo miejsce, w którym wczoraj trenował wraz z Sanadą. Na początku zamierzał oddać się medytacji, a później... Po prostu trenować. Tak jak to robił dzień w dzień. Zasiadł sobie gdzieś w miejscu gdzie miał dobry widok na dolinę, na trawce, a później oddał się szumowi, który towarzyszył mu odkąd wyszedł z osady. Wiat niósł ze sobą chłodniejsze, górskie powietrze sprawiając, że wszystko wokół przyjemnie szeleściło tworząc kojące dźwięki natury. Nishiyama czerpał z tej melodii natury garściami relaksując się przed kolejnym, zapewne ciężkim dniem.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 539
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta: DC:Harikken#4936

Re: Polana przy drodze

Postprzez Harumi » 28 lut 2019, o 00:27

UPADEK I HISTORIA PUSZKA OKRUSZKA 1/30
[Toshiro - misja C]
theme
Letnie poranki są niesamowicie przyjemne; nie irytują ciepłotą, nie drażnią zimnem. Jeśli dorzucimy do tego piękne pieśni leśnych ptaków, cóż, można się zakochać. Zwłaszcza, kiedy wokół króluje cisza tak wielka, że z łatwością słyszysz bicie własnego serca. Spokój jest droższy aniżeli wszelkie bogactwa świata. Chciałoby się rzec bezcenny. Ów zjawisko psychicznej równowagi dosięgło Toshiro. Idealny moment, by oddać się medytacji albo kontemplacji nad problemami doczesnego świata.
Szkoda, że w życiu nigdy nie dzieje się tak, jak powinno. Fatum, a może jakiś dziwny chochlikowy twór? Nie wiadomo. Jedno jest jednak pewne, w życiu shinobi nie ma momentów ciszy. I nie będzie, niestety. Wraz z kolejnymi świstami wiatru, do twych uszu, drogi chłopcze, dochodzą odgłosy kroków. Nie byłoby to nic nadzwyczajnego, w końcu spacerowicze istnieją, ale są one dziwne, niejednostajne, nazbyt powolne. Co jak co, choćbyś był najbardziej edgy bestią, nie ma bata, że się nie odwrócisz. Choćby z uwagi na stare porzekadło - przezorny zawsze ubezpieczony. Przekręcając głowę, w kierunku nadchodzących dźwięków, ujrzysz kobietę, całkiem młodą, może nawet w twoim wieku. Ciężko to jednak stwierdzić, bowiem cała pokryta jest różnymi szramami, zarówno głębszymi, jak i płytszymi. Ledwo idzie, słania się na nogach, z koniuszków palców skapuje krew. Jest źle. Oj bardzo źle. Po chwili bezwładnie upada, brodą sięga ziemi. Uderzenie ciała powoduje głuchy huk roznoszący się echem po okolicy. Brązowowłose dziewczę zawyło z bólu, aż dziw, że jeszcze żyje. Może to coś, całe oblepione w czerwonej barwie, to jakaś sztuczka? Genjutsu? Wygląda jak trup, jak odpadek jakiegoś teatralnego występu z tragiczną postacią w roli głównej. Ale nie, to rzeczywistość. Chora, przerażająca i brutalna rzeczywistość. Kobieta jeszcze się rusza, choć to za duże słowo jak na jej stan, pojękuje głucho, kaszląc i smarkając krwią. Czas się dla niej spowalnia, zatrzymuje się, gaśnie. Powietrze gęstnieje jak rozlana żywica, rozpycha jej płuca, przy każdym oddechu eksploduje w piersi niczym mała raca.
Czy ona żyje? A jeśli tak, to co się do jasnej kurwy odpierdala w tym przeklętym lesie?

Postacie
1) ??? | Aparycja
Mapa
*klik*
Dla MG
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Harumi
Nocny Marek
 
Posty: 564
Dołączył(a): 17 gru 2018, o 00:37
Lokalizacja: Szczecin
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, krzywo ścięte włosy sięgające trochę poniżej łopatek, złote oczy, niesamowicie blady odcień skóry.
Widoczny ekwipunek: Torba przymocowana do pasa (z przodu), duża torba na wysokości lędźwi (z tyłu)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6788
GG: 62022462
Multikonta: Inari

Re: Polana przy drodze

Postprzez Toshiro » 28 lut 2019, o 17:26

Toshiro siedział i rozkoszował się naturą. Bowiem co złego mogło się wydarzyć w miejscu takim jak to? Ostatnim razem, to jest wczoraj, odnalazł go Shikarui i razem z nim trenował do końca dnia. Ogólnie nie było to miejsce, w którym przebywało sporo ludzi i fakt, że dzień temu widział się z czarnowłosym był pewnego rodzaju anomalią. Nie spodziewał się, że i tego dnia ma się wydarzyć coś tak nadzwyczajnego.
Wsłuchując się w dźwięki natury, po pewnym czasie dotarł do niego pewien dźwięk, tym razem nie spał, więc mógł jasno stwierdzić, że ktoś się zbliża. Zdziwił się, że po raz kolejny w takim miejscu kogoś spotyka, zazwyczaj nie jest tutaj tak "tłoczno", jeśli dwie osoby można było nazwać tłumem. Mówi się, że dla shinobi nie ma miejsca na odpoczynek. No i to stwierdzenie sprawdzało ostatnio u niego w stu procentach. Nishiyama wziął głęboki oddech, a następnie powolny wydech obracają się w kierunku, z którego usłyszał wcześniej kroki. Od razu zwrócił uwagę na to, że są one dość nieregularne. Jakiś okoliczny pijak zawędrował aż tak daleko? Może został pozostawiony przez kumpli, którzy chlali gdzieś w okolicy? Unosząc jedną brew spojrzał się za siebie i na chwilę zamarł. Co prawda wyrachowanie w swoim zawodzie sprawiło, że trwało to bardzo szybko, aczkolwiek... No zawahał się na chwilę. Na szczęście nie miało to zbyt dużego znaczenia, przynajmniej na ten moment.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 539
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta: DC:Harikken#4936

Re: Polana przy drodze

Postprzez Harumi » 1 mar 2019, o 01:09

UPADEK I HISTORIA PUSZKA OKRUSZKA 3/30
[Toshiro - misja C]
theme
Sytuacja krytyczna. Jesteś sam, pośrodku pieprzonego lasu, znikąd wyłania się postać skąpana w krwi. Upada, a ty, choćbyś chciał jej pomóc, to... Nie możesz. Krew brudzi wszystko, co znajduje się w okolicy. Na ciele kobiety łatwo dostrzec cztery, mocno wgłębione rany kolejno na obu rękach, brzuchu i prawym udzie. No przejebane, nie powiem, że nie. Najwyraźniej brunetka wyzionie ducha w lesie. Kto wie, może po śmierci wyląduje w objęciach jakiegoś drzewnego seksi-bóstwa? A to by ci była heca. Wyobraź to sobie, Toshiro, seksowne drzewo. Dobra, nie, nie rób tego. Wróćmy do wątku.
Spatrolowałeś okolicę oczyma. Bilans? Laska rzeczywiście jest jedną nogą na tamtym świecie, z pewnością nie jest jakimś zabawnym tworem niesfornego losu czyt. naszpikowaną truciznami laleczką. Spoglądasz na sytuację otaczającego cię lasu. Zbliża się potężne źródło chakry, cholernie niekształtne. Nie przypomina człowieka, raczej jakieś czworonożne stworzenie z ludzkim torsem. Centaur. Chociaż nie, czekaj, centaury nie skaczą po drzewach z tak jebitną prędkością. I to jeszcze w twoją stronę! Nie bacząc na zbliżające się, być może, zagrożenie postanawiasz pomóc dziewczęciu. Niewiele jesteś w stanie zrobić, ot, nieco przedłużyć jej męki. Co nie zmienia faktu, że całkiem słusznie; skoro ktoś ją zabił, to lepiej znaleźć ów fanatyka ostrzy, coby samemu nie stanąć z tabliczką "oskarżony". Próba ucisku spotkała się z głośnym, przeciągniętym wrzaskiem.
— Nie chcę umierać — powtarza czując, jak otwór w pobliżu aorty rozdziera się powoli, niczym za mocno naciągnięty materiał. Odrzuciła głowę do tyłu, a ciało wygięło się w agonalnym łuku. Wyła, jakby ją topili w Jeziorze Płomieni, strzelała we wszystkie strony strugami krwi, niczym pieprzona armata. Nie ma co, pięknie to wygląda. Zwłaszcza moment, w którym zwraca skrzepy krwi i coś, co przypomina jej własne flaki porozdzierane na kawałki. Gaśnie. Widzisz to, czujesz to. Dosłownie, czujesz, bo mieszanka wszystkiego powyższego jest obrzydliwa i odrzucająca. Ale jakby tak włożyć jej trąbkę do pyska, to strumień posoki ładniej wystrzeliwałby w górę. Teatrzyk musi jednak poczekać. Bowiem z lasu wyskakuje wojownik na białym koniu. Znaczy się psie. Siedemdziesiąt centymetrów bestii z rozdziabioną gębą i szeregiem ostrych jak brzytwa zębisk. Chyba całe życie wpieprzał Pedigree.
— Odejdź od niej! — wrzasnął zeskakując z psiska. Następnie rzuca w twoją stronę trzema kunaiami. Nie w ciebie, tylko obok, tak celnie, że ostrza jedynie muskają twoje szaty. To nie atak, to sygnał ostrzegawczy. I te dwa, czerwone tatuaże w kształcie kłów. Inuzuka. Dziewczę też je ma. Przypadeg? Nie sondze.
Wiesz, że musisz ustąpić. Choćby z rozsądku, w końcu oboje pochodzą z tego samego klanu. Raczej się nie wyrżną, a nawet jeśli, to nic to nie zmieni w sytuacji brunetki. A przynajmniej nie na gorsze. Psisko warczy na ciebie, przebiera nogą. Run Forest, run.

Postacie
1) ??? | Aparycja
2) ??? | Aparycja
Mapa
*klik*
Dla MG
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 10 mar 2019, o 03:26 przez Harumi, łącznie edytowano 3 razy
Obrazek
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Harumi
Nocny Marek
 
Posty: 564
Dołączył(a): 17 gru 2018, o 00:37
Lokalizacja: Szczecin
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, krzywo ścięte włosy sięgające trochę poniżej łopatek, złote oczy, niesamowicie blady odcień skóry.
Widoczny ekwipunek: Torba przymocowana do pasa (z przodu), duża torba na wysokości lędźwi (z tyłu)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6788
GG: 62022462
Multikonta: Inari

Re: Polana przy drodze

Postprzez Toshiro » 1 mar 2019, o 18:00

Kto by się spodziewał, że w takim miejscu spotka go coś takiego? Miejsce, które raczej wprost można było nazwać miejscem do odpoczynku, przemyśleń, czy też chwili oddechu zamieniło się w krwawe bagno. Dosłownie, ponieważ z kobiety na prawdę ubywały spore ilości krwi. W takiej sytuacji jednak ciężko winić Toshiro, że nie myślał o "drzewnych seksi-bóstwach", a posłużył się pewną sztuczką, aby upewnić się, że w okolicy jest w miarę bezpiecznie. Niestety, albo stety okazało się, że w jego stronę zmierza potężna chakra, bardzo potężna, więc nawet nie próbował uciekać, a jedynie postarać się pomóc dziewczynie choć może przez chwilę przedłużając jej życie, aby mogła się podzielić istotnymi informacjami.
- Spokojnie, nie umrzesz. Tylko nie zasypiaj. - powiedział spokojnym, aczkolwiek stanowczym tonem. Choć sam nie wierzył w te słowa. Nie było opcji żeby ona przeżyła, no chyba, że to wielkie źródło chakry okaże się wysokiej klasy medykiem, ale chyba na takie cuda nie ma co liczyć, nieprawdaż?
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Wiedział, że ktoś nadchodzi, jednak jeśli przyjdzie mu z tym kimś walczyć, to postanowił, że woli przyoszczędzić jak najwięcej bladoniebieskiej energii. Kobieta dalej wiła się w bólu, a do tego głośno wyła.
-Oszczędzaj siły, pomoc nadchodzi. - blefował dalej starając się choć trochę ją uspokoić. Aczkolwiek zdawał sobie sprawę z tego, że niewiele to dawało, tak samo jak uciskanie rany. Niestety nie miał nawet żadnych środków pierwszej pomocy, którymi mógł ją opatrzyć. Nagle pojawiło się źródło chakry, które widział wcześniej pomiędzy drzewami. Sam był w dość słabym stanie i kiedy tylko go dostrzegł nakazał mu się od niej odsunąć. Od razu dostrzegł dwa elementy, które mogły oznaczać, że się znają, a mianowicie posiadali czerwone tatuaże w kształcie kłów.
- Raczej nie jest to wskazane, bo uciskam jedną z mocniej krwawiących ran, lepiej się zamknij i mi pomóż. Jeśli nie posiadasz żadnych zdolności medycznych, to wiele tutaj nie zdziałamy. - odparł nie dając za wygraną i nie ruszył się nawet na krok. Pies wydawał się autentyczny, nawet zachowywał się bardzo naturalnie. Nie kojarzył żadnych shinobi, którzy by posiadali jakieś zwierzęta, być może to jakiś przywołaniec? Kto wie? Jednakże kły na twarzy mówiły same za siebie, wcześniej potwierdził, że nie jest to raczej żadna iluzja, czy też gość, który dopiero przyszedł nie był pod wpływem henge. Odstąpił dopiero jak ten potwierdził, że posiada takowe zdolności. Choć sam był w opłakanym stanie, nie miał pojęcia jak zamierzał jej pomóc. Dodatkowo do jego osady było zdecydowanie za daleko, przynajmniej dla niej.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 539
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta: DC:Harikken#4936

Re: Polana przy drodze

Postprzez Harumi » 2 mar 2019, o 04:04

UPADEK I HISTORIA PUSZKA OKRUSZKA 5/30
[Toshiro - misja C]
theme
Nie zasnąć, dobre sobie. Ona odpływa, traci krew. Sporo krwi. Coraz ciężej przychodzi jej otwieranie oczu, a twarzy wykrzywia się w grymasie bólu i cierpienia. Trebaby było być po lobotomii i niedawnym przeszczepie rogówek, żeby nie zauważyć, że dziewczyna odchodzi. A bez pomocy - nie ma szans na to, by przeżyć następne minuty. Jednym słowem, kicha na całej linii. Pozostało więc tylko wymyślić coś sprytnego. Lub głupiego, zależnie, z jakiej strony na to spojrzeć. Bo jedyne, co w tej sytuacji mogło przyjść Toshiro do głowy, to uciskanie ran. Być może jakieś bóstwo zlituje się nad brunetką i pozwoli jej dalej trwać w naszym świecie. Oddech kobiety stawał się coraz mniej widoczny, płytszy. Z sekundę na sekundę.
— P...o..wie...dz... Re..i... — ledwie zipie, ale coś mówi. Może to istotne? Nie wiadomo, na łożu śmierci ludzie plotą głupoty. Mało kusząca perspektywa. Umrze, przy tobie. Prawdopodobnie. Choć śmierć, to coś nieodłącznego w świecie profesji, jaką przyszło ci piastować, Toshiro, to cała ta sytuacja była arcy smutna. Wyzionąć ducha w tak pięknym miejscu, splamić je krwią. Przelaną za nic.
Facet, który zeskoczył z psiska ma lewą dłonią bezwładnie zwisającą przy ciele. Najwyraźniej oberwał. Nie tak mocno jak dziewczyna, to prawda, ale wciąż. Jego sprawność jest mocno ograniczona. Na medyka nie wygląda. Widząc mężczyznę przy kobiecie myślał, że to kolejny z potworów, których napotkała kobieta. Przecież mógł zrobić wszystko; dobić ją, okraść. A na to niebieski nie mógł pozwolić. Susłem doskoczył do dziewczyny, której oczy, a właściwie wywinięte gałki, już się zamknęły. Jeszcze oddycha.
— Nie umieraj... Shino... — rzucił pod nosem. Rozpacz wylała się hektolitrami. Turkusowe światło zbliżyło się do ran, po paru sekundach krwawienie ustało. Jak za dotknięciem magicznej różdżki. — Proszę, mała...
Ani prośby, ani wysokiej klasy Iryōjutsu nie pomogły. Odeszła. Serce przestało bić. Nie ma. Straciła za dużo krwi. Tak młodo umarła. Za szybko. — Nie — wiedział już, że przybył za późno. Nic już nie może zrobić, a żadne siły nie sprawią, że cokolwiek się zmieni. Pulsu nie ma. Kobiety, na tym świecie, również. Mężczyzna przełknął głośno ślinę. Zastygł. Choć nie uronił łzy, to w jego oczach... Istne szkło. Musiała być dla niego ważna, zdecydowanie. Zakrył twarz dłonią, dyszał.— Moja Shino... — wyszeptał. Psisko, stojące grzecznie sześć metrów dalej powoli zbliżyło się do swego pana. Nie zważając na ewentualne reakcje Toshiro po prostu oparł potężny łeb o głowę pana skamląc. Świat się zawalił, dla niego, dla psa.
Mężczyzna w końcu uniósł głowę. Jego oczy... Istna pustka. Na twarzy... Ból.
— Dziękuję — zdołał wymamrotać. Tylko tyle i aż tyle. Zważywszy na sytuację.

Postacie
1) ??? | Aparycja
2) ??? | Aparycja
Mapa
*klik*
Dla MG
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 15 mar 2019, o 22:19 przez Harumi, łącznie edytowano 2 razy
Obrazek
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Harumi
Nocny Marek
 
Posty: 564
Dołączył(a): 17 gru 2018, o 00:37
Lokalizacja: Szczecin
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, krzywo ścięte włosy sięgające trochę poniżej łopatek, złote oczy, niesamowicie blady odcień skóry.
Widoczny ekwipunek: Torba przymocowana do pasa (z przodu), duża torba na wysokości lędźwi (z tyłu)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6788
GG: 62022462
Multikonta: Inari

Re: Polana przy drodze

Postprzez Toshiro » 3 mar 2019, o 20:07

Toshiro zdecydowanie nie był głupi i doskonale wiedział, że kobieta nie ma szans na przeżycie. No może za wyjątkiem tego, że mężczyzna okazałby się wysokiej klasy medykiem, który mógłby wyleczyć ją nawet ze śmiertelnych ran. Oprócz tego musiałby mieć ze sobą sporo pigułek uzupełniających krew, bo ta... Zdecydowanie straciła jej bardzo dużo, za dużo, aby można było cokolwiek zdziałać. Chłopak nie pozostawał bierny wobec tej całej sytuacji, jednak był w niej całkowicie bezsilny. I miał tego świadomość, to było chyba najgorsze. Świadomość tego, że nie można się nic zdziałać, nic poradzić na przebieg tej sytuacji. Jedynie co mógł zrobić to uciskać jedną ranę i patrzeć jak kobieta się wykrwawia. Blednie z każdą uronioną kroplą krwi. Brunetka próbowała jeszcze coś powiedzieć, więc czarnowłosy przybliżył się aby słyszeć jak najlepiej. Niestety nie zdołała dokończyć i po prostu zemdlała. Nishiyama nienawidził takich sytuacji i obrał cel, aby za wszelką cenę do takowych nie doprowadzać. Facet po jego słowach chyba uznał go za niewinnego. W takim razie musiał wiedzieć kto go zaatakował. Na zewnątrz czarnooki pozostawał zimny, skupiony, aczkolwiek w środku żal go rozpierał widząc taką sytuację i determinację posiadacza psa. Okazało się, że nawet coś tam potrafił z medycyny i zatamował krwawienie, aczkolwiek nic to nie dało. Kobieta po prostu odeszła sądząc po słowach mężczyzny. Toshiro postanowił przez chwilę milczeć i dać mu czas na pogodzenie się z obecną sytuacją, bo choć wszystko było tragiczne, to dalej był shinobi i to zapewne na misji, do tego jego stan również był opłakany.
- Nie mogłem postąpić inaczej. - odparł, a następnie znów na jakiś czas zamilkł.
- Słuchaj, domyślam się jak się czujesz, jednak Ty sam jesteś w złym stanie. Musisz mi powiedzieć co się stało, być może będę w stanie Ci jeszcze pomóc. Całkiem niedaleko jest moja osada, ród Koseki nie odmawia pomocy potrzebującym. - powiedział szybko, aby zmusić go do tego żeby podzielił się z nim informacjami. Nie znał tego klanu, więc zapewne stosunki z nimi był neutralne, raczej nie miał się o co martwić. Pytanie brzmiało jednak kim są agresorzy?
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 539
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta: DC:Harikken#4936

Re: Polana przy drodze

Postprzez Harumi » 4 mar 2019, o 20:09

UPADEK I HISTORIA PUSZKA OKRUSZKA 7/30
[Toshiro - misja C]
theme
Shino umarła. Zamknęła swe brązowe ślipia na zawsze. Mimo pomocy, mimo chęci, mimo woli walki. Mimo wszystko. Śmierć i ból to nieodłączne elementy świata, choć każdemu wydaje się, że ich to nie dotyczy. Do czasu. Zapewne brunetka również myślała, w tych ostatnich chwilach, że zaraz się obudzi, wyrwie z mary sennej. Na nic ta złudna nadzieja, bo śmierć to suka. Nie patrzy na status materialny, pokłady empatii. Ona po prostu przychodzi ze swoją kosą i... Ciach! A fakt, że niebiesko włosy nie mógł uratować kogoś, kto najwyraźniej był dla niego ważny dodatkowo wzmagał dramatyczność całej sytuacji. Na pierwszy rzut oka można było spostrzec, że mężczyzna niejedną bitwę stoczył i niejednego przyjaciela stracił, to nie potrafił zachować się jak na wykwalifikowanego shinobi przystało. Coś w nim pękło, lustro jego duszy rozsypało się na kawałki. Malutkie, ostre jak żyletka kawałki. Albo jak kość promieniowa, która została złamana w niewyjaśnionych okolicznościach, a coby było ciekawiej - przebiła skórę. I choć na ten moment niebiesko włosy wydał się zupełnie obojętny na kończynę, która nie nadawała się do użytku, to warto byłoby o nią zadbać z uwagi na upływającą z rany krew.
Chowającą twarz dłoń umieścił teraz na głowie dziewczyny lekko ją głaszcząc. Z troską; jak ojciec córkę, jak mąż żonę, jak inuzuka swego psa. Całość trwała chwilę, zaledwie ułamek, w którym pies zdążył ułożyć łeb na kolanach swego pana. Mężczyzna uśmiechnął się do swej ukochanej ostatni raz; już nie będzie miłości, ckliwych momentów, ślubu, dzieci. Nie będzie nic. Tylko zemsta. Słodka, karmiąca każdą część jego świadomości zemsta. W odpowiedzi na wypowiedź Toshiro skinął głową. Dopiero teraz doszło do niego w jakim jest stanie. Spojrzał na rękę. Wdech, wydech. Czas na rozterki minął, niebieskowłosy wiedział, że Shino nic życia nie zwróci. Tragedię wolał przeżyć sam, w swoim sercu, w stosownym momencie.
— Wiem — odparł lakonicznie. — Wpierw musimy zabrać... Zabrać Shino — to mówiąc skierował głową na leżącą kobietę, psisko wstało, poczłapało w wyznaczonym kierunku i ponownie dotknęło brzuchem ziemi. — Mógłbyś ją ułożyć na jego grzbiecie? Nie ugryzie, zapewniam.
Sam, z oczywistych względów nie mógł jej unieść. Z zacięciem zaciskał szczękę w każdym momencie napływającego bólu, bólu ręki, bólu duszy. Nie ulegało wątpliwości, że cierpi, ale był również rozsądny. — Kierujmy się ku wiosce, szpitalowi jak najszybciej, pies będzie trzymał tempo — dodał.

Postacie
1) Shino | Aparycja
2) ??? | Aparycja
Mapa
*klik*
Dla MG
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 5 mar 2019, o 21:44 przez Harumi, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Harumi
Nocny Marek
 
Posty: 564
Dołączył(a): 17 gru 2018, o 00:37
Lokalizacja: Szczecin
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, krzywo ścięte włosy sięgające trochę poniżej łopatek, złote oczy, niesamowicie blady odcień skóry.
Widoczny ekwipunek: Torba przymocowana do pasa (z przodu), duża torba na wysokości lędźwi (z tyłu)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6788
GG: 62022462
Multikonta: Inari

Re: Polana przy drodze

Postprzez Toshiro » 5 mar 2019, o 16:14

Śmierć była nieodzowną naturą człowieka. Była to jedyna pewna rzecz w życiu każdego z nas - kiedyś umrzemy. Nieważne w jakich okolicznościach, czy to ze starości, czy też wskutek choroby, a może odniesionych ran, każdy trafiał do grobu. Niezależnie od płci, wieku, czy też tego jak żył, jego czas w końcu dobiegał końca i po prostu odchodził z tego świata. Zostawiając za sobą w zależności od tego jak kto przeżył swoje życie swoich bliskich, o ile takich posiadali. Jedni mniej, drudzy więcej, a inni wcale nikogo nie zostawiali, a dołączali do innych, czekających na niego towarzyszy.
Widać było, że ta dwójka zdecydowanie była ze sobą bardzo blisko. W obecnej sytuacji Toshiro nie dziwił się, że mężczyzna dał się ponieść emocjom i na chwilę zapomnieć, że jest shinobi. Przecież odeszła jego ukochana. Osoba, z którą miał nadzieję spędzić resztę życia. Związek ninja był niebezpieczny i doskonale musiał zdawać sobie z zagrożeń jaki za sobą ciągnął. Niestety jeden z najgorszych scenariuszy właśnie się dział, przed jego oczyma. Gdyby Nishiyama miał taką osobę, nie miał pojęcia jakby na to wszystko zareagował. Możliwe, że nawet nie byłby w stanie tak szybko się opanować i zaraz pognałby w stronę ich oprawców kimkolwiek by nie byli. Albo byłby tak zamurowany, że poddał by się od razu. Kto wie? Niezbadane są ścieżki losu.
Mężczyzna pożegnał się ze swoją ukochaną, a następnie poprosił go o ułożenie jego ukochanej na grzbiecie psa. On sam nie był w stanie zrobić z racji tego, że jego ręka była złamana i to konkretnie. Kiwnął tylko głową na znak, że rozumie, a następnie ostrożnie jak z dzieckiem, podniósł zwłoki kobiety i umieścił je na grzbiecie psa tak aby nie spadły. Trochę bardziej je przewiesił, bo mimo, że pies był spory, to nie było innej opcji.
- Jasne, to niedaleko. - powiedział wskazując kierunek, z którego tutaj przyszedł, a potem ruszył w tamtym kierunku. Czarnowłosy postanowił jednak większość czasu milczeć i dać nieznajomemu rozpocząć rozmowę, choć jeśli długo to nie następowało, to po prostu sam przejął inicjatywę.
- Jak się nazywasz i skąd pochodzisz? W moich rejonach nie widuje się, żeby shinobi paradowali z takimi ogromnymi zwierzętami... - zagadnął w końcu próbując zagadać cierpiącego niebieskowłosego. Być może myślami skupi się na rozmowie, a nie na bólu. Oprócz tego dobrze by było gdyby podzielił się w końcu z nim swoimi informacjami, w końcu wróg może być bardzo blisko.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 539
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta: DC:Harikken#4936

Re: Polana przy drodze

Postprzez Harumi » 5 mar 2019, o 22:37

UPADEK I HISTORIA PUSZKA OKRUSZKA 9/30
[Toshiro - misja C]
theme
Urodzisz się w bólu i w nim też umrzesz. Takową kwestię powinien powtarzać sobie każdy shinobi, który chce osiągnąć coś więcej, niźli ukończone misje rangi D i pomoc starszym paniom. Ninja, to narzędzie w rękach władzy, żaden osobny byt. On ma zabijać, żyć dla wypełniania rozkazów. I choć nie zabrania się zawiązywania relacji, to w umyśle każdego, kto podejmie się tego fachu, dryfuje ziarno strachu. Strachu, że uczucie może zostać zerwane jak truskawka z krzewu. W ułamku sekundy. Niebiesko-włosy miał to szczęście, by do tego momentu dzielić praktycznie całe swe życie z Shino. Znali się tak długo, iż sami nie potrafili wytypować poprawnej liczby. Brunetka była tą "sąsiadką"; zawsze uśmiechnięta i skora do zabawy. A on? Chuderlak, szarak, potykał się o własne nogi, a żył tylko dzięki dobremu sercu ciotki i powszechnej wiedzy, iż stracił oboje rodziców. Właściwie jedynie uporem, wylanymi hektolitrami potu i krwi stanął w miejscu, w którym stoi teraz. Na piedestale siły. Paradoksalnie to wszystko było na nic. Wciąż nie potrafił uratować kogoś, kto był dla niego najważniejszy. A szczere chęci i łzy, cóż, nic nie zmienią. Poprzysięgną sobie okrutną zemstę w chwili, gdy jego ukochana wykonała ostatni ruch płucami. Będą cierpieć. Cierpieć jak on w momencie, w którym poczuł, że cały świat, całe jego życia, wszytko co znał i kochał, rozłazi mu się w rękach. I to wcale nie na proch i pył, tylko cuchnącą, obrzydliwą breję, która śmierdzi jak kloaka, wygląda jak kloaka, więc musi być kloaką, do wszystkich diabłów! I wiele wskazywało, że w maj bliższym czasie ohydna maź zamknie się ponad nim na amen.
Wstając, sprawną dłonią sięgnął za pazuchę kurtki i wyciągnąwszy fragment, a właściwie strzępek, jakiegoś materiału przyglądnął mu się. Tsuyoshi powinien móc go odnaleźć. Kątem oka obserwował poczynania chłopca z rodu Kōseki. Co prawda, wykazał się dobrym sercem, ale nic nigdy nie wiadomo. Wszystko szło, póki co sprawnie. Sam Reiji wiedział, że musi jak najszybciej nastawić kończynę i opatrzyć ranę. Wcześniej ratował się ampułkami z krwią tylko po to, by ostatecznie nie móc uratować Shino. Co za fatum. Pies, na którego grzbiecie układano denatkę ani drgnął. Zupełnie tak, jakby był czymś w rodzaju marionetki w rękach niebiesko-włosego. Ying i Yang. Reiji, po przymocowaniu dziewczyny, wspiął się na swój dotychczasowy transport. Ponownie kiwnął na chłopaka. Był mu wdzięczny, znowu. Bieg się rozpoczął. Kierunek? Szpital. Co potem? Zemsta. Choć ten plan jest mało realny z uwagi na zewnętrzny stan mężczyzny, a co dopiero wewnętrzny — Reiji. Bo to nie zwierzęta, to towarzysze wychowani z krwi Inuzuka. Wybacz, to nie czas i miejsce na pogaduszki. Szpital jest już blisko.

z/t -> szpital, coś w tym stylu
Postacie
1) Shino | Aparycja
2) Reiji | Aparycja
Mapa
*klik*
Dla MG
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Harumi
Nocny Marek
 
Posty: 564
Dołączył(a): 17 gru 2018, o 00:37
Lokalizacja: Szczecin
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, krzywo ścięte włosy sięgające trochę poniżej łopatek, złote oczy, niesamowicie blady odcień skóry.
Widoczny ekwipunek: Torba przymocowana do pasa (z przodu), duża torba na wysokości lędźwi (z tyłu)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6788
GG: 62022462
Multikonta: Inari

Re: Polana przy drodze

Postprzez Toshiro » 16 mar 2019, o 15:42

W końcu ruszyli. Stan Reijiego wydawał się być całkiem stabilny, więc nie mógł już nijak go zatrzymać. W końcu rękę miał sprawną, był cały i dodatkowo miał całkiem sporo energii. Co prawda głównie za sprawą adrenaliny, ale jednak. Gdyby on był w stanie złapać winnych zabójstwa jego rodziców, to bez zastanowienia by to zrobił. Po tym krótkim odpoczynku Toshiro chciał wierzyć, że będą w stanie to zrobić. Choć tak na prawdę bardzo w to wątpił. Niebieskowłosy miał to samo spojrzenie co on. Głównie puste, beznamiętne, pozbawione emocji. Wyrafinowane, zimne, zapatrzone głęboko w dal, aby osiągnąć swój cel. Ten cel był teraz jasny i to właśnie w jego stronę udali się razem na jego psie. Nie zamierzał już więcej zadręczać go pytaniami skoro było widać, że raczej wszystko jest w porządku jak i on sam to oznajmił. Skoro zamierzał się po raz kolejny udać na miejsce zbrodni to Nishiyama również musiał się tam udać, chociażby jako świadek. Tak, aby się nie okazało, że jednak Inuzuka miał coś z tym wspólnego. Choć wyglądał na takiego co nie kłamie, to po ostatnim razie... No po prostu przestał ufać ludziom, a być może nawet samemu sobie.
- Ruszajmy. - oznajmił lakonicznie, po czym przetransportowali się na ich wierzchowcu, którym stał się biały pies.
No i w końcu... Ruszyli. W międzyczasie dostał nieco informacji, bardzo mało z racji na to, że poruszali się bardzo szybko i nibieskowłosy nie mógł za bardzo mówić. Jak się okazało napastników było trzech, wszyscy walczyli wręcz, a jedne operował raitonem. Jej rany raczej wyglądały na cięte, więc to będzie pierwsze o co dopyta, oczywiście nie wprost. Aczkolwiek raiton rzeczywiście mógł zrobić takie rany.
- Wszyscy posługiwali się taijutsu? W ogóle jak się rozdzieliliście o ile w ogóle? Powiedz mi po kolei jak to było. - polecił kiedy znaleźli się już na miejscu i Reiji mógł swobodnie mówić.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 539
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta: DC:Harikken#4936

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Daishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość