Samotny domek w górach

Terytorialnie największa prowincja Karmazynowych Szczytów, zamieszkana przez Ród Kōseki. Daishi graniczy od północy i zachodu z morzem, na wschodzie z Soso, zaś południowa granica oddziela ją od Kyuzo i obszaru niezbadanego. Efektem tego jest możliwość tworzenia bardzo dochodowych szlaków handlowych i handlu morskiego przy - niestety - utrudnionym utrzymywaniu bezpieczeństwa włości. Podobnie jak pozostałe prowincje, dominuje tu krajobraz górski i lasy iglaste, z tą różnicą że dużo tu fauny - w tym tej drapieżnej, co na dłuższą metę może być dosyć niebezpieczne dla podróżników. Na ziemiach tych mieszkają również shinobi ze Szczepu Jūgo.

Samotny domek w górach

Postprzez Exodia » 14 lis 2018, o 19:32

Lokacja nie istnieje w fabule i stanowi nagrodę eventową
Obrazek

W górach w Daishi stoi samotny, pozornie opuszczony dom. Wykonany w całkowitej niewiedzy kogokolwiek z zewnętrznego świata, ulokowany w miejscu o którym próżno szukać wzmianek na lokalnych mapach. Dom otoczony jest gęstym iglastym lasem, spokojnym i pozbawionym większej dzikiej zwierzyny. Ktokolwiek go tutaj postawił, cenił sobie prywatność. Sam dom zbudowany jest właśnie z owych świerków. Dom posiada piętro, a nawet niewielką piwniczkę wypełnioną beczkami i butelkami z rozmaitymi trunkami. Nie mówiąc już o ukrytej przed ludzkim wzrokiem, niewielkiej łaźni pod otwartym niebem. Przed domem z kolei ktoś posadził szeregi rozmaitych ziół, służących głównie do celów kulinarnych i estetycznych. Wnętrze jest bardzo przestronne i elegancko urządzone. W salonach znaleźć można stół, kilka wyściełanych atłasami krzeseł, biblioteczki, dywany, ściany ozdobione obrazami i trofeami upolowanych zwierząt. Kuchnia jest doskonale wyposażona, zarówno w żywność jak i sprzęt. Łóżka są miękkie i wygodne, a łaźnia sterylna i elegancka. Pełen luksus pośrodku niczego. Idealne wręcz warunki dla aspołecznych wygodnisi.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2073
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Samotny domek w górach

Postprzez Murai » 14 lis 2018, o 20:47

Sen złapał Muraia wyjątkowo szybko. Cały dzień intensywnych treningów, zarówno czysto fizycznych jak i pod względem umysłowego wysiłku, wymęczył go wyjątkowo mocno. Musiał jednak poświęcać duże ilości swojego czasu i energii, regularne treningi były niezbędne wręcz co jego dalszego rozwoju. Nie mógł stać w miejscu, to była kwestia życia i śmierci Pustego. Nawet podczas odpoczynku nie mógł opuścić gardy. Zamknął dom na cztery spusty, do każdego okna i drzwi przyczepiając jedną ze swoich nici. Tak samo zrobił z każdym wejściem do swojego pokoju. Nici przyczepił do palców. Była to standardowa procedura podczas jego odpoczynku. Zmniejszała prawdopodobieństwo na wejście potencjalnego skrytobójcy do budynku i zwiększała tym samym poziom bezpieczeństwa Pustego. Jakikolwiek ruch byłby mocno wyczuwalny przez poruszanie nićmi. Ten autorski system do tej pory nie zawiódł, ale też nikt nie był na tyle głupi żeby próbować włamu do domu jednego z najpotężniejszych ninja na świecie, dodatkowo otoczonego przez inne domy jego krewniaków. Murai zasnął.
I praktycznie natychmiastowo pojawił się w całkowicie innym miejscu. Pod stopami poczuł ziemię. Oczy rejestrowały otoczenie wokoło. Rozglądnął się. Naturalna reakcja po pojawieniu się w nowym środowisku, tym przypadku w swoim śnie. Bujające się na wietrze sosny i świerki, z lekka rzadkie powietrze które przepływało przez ciało Muraia po jednym wdechu. Słońce jasno oświetlało wszystko wokoło. Niebo błękitne i z kilkoma puchatymi chmurkami leniwie po nim przepływającymi. Wszystko wyglądało zupełnie realnie. Zbyt realnie jak na sen. Logika dawała jasno znać, że coś jest nie tak. Złożył pieczęć do techniki Kai. Nie podziałało. Wyciągnął macki z ciała. To akurat się udało. To dawało kilka wniosków. Mógł teoretycznie używać swoich technik, ten "sen" był pod jego kontrolą. Albo też było bardzo potężne Genjutsu które umieszczało w całkowicie innej lokacji kontrolowanej przez jego twórcę. Tą teorię popierał fakt, że Murai zazwyczaj nie miał snów. Natomiast zaprzeczały jej okoliczności. Na pewno nie było nikogo obok niego podczas udawania się na spoczynek, a wymagania do złapania w iluzję były restrykcyjne.
- Dam ci jedną szansę! Uwolnij mnie, a po przebudzeniu nie zabiję cię! Na pewno się dogadamy. - krzyknął. Na wypadek gdyby faktycznie było to Genjutsu. Co prawda zabiłby go po przesłuchaniu i wyciągnięcia wszelkich informacji, ale on o tym nie wiedział. Zero odzewu. Ten ktoś nie dał sobie wmówić byle czego. Albo go nie było i nadal błędnie uznawał ten sen za iluzję.

Ruszył drogą. Ubita ziemia z powtykanymi kamieniami. Szybko dotarł do domostwa. Prosta chatka, przynajmniej z perspektywy Muraia wynikłej z jego pozycji. Podszedł do drzwi i zapukał. Zero odzewu. Zerknął przez okna. Dostrzegał eleganckie wnętrza pomieszczeń, ale żadnej żywej duszy. Nacisnął klamkę. Poddała się bez oporu. Otworzył drzwi i ostrożnie wszedł do środka. Nadal nie był pewien czy była to iluzja czy sen. Ale z każdą kolejną sekundą jak gdyby myśl o iluzji słabła. Całkowicie naturalnie, Murai nie wyczuł w tym niczyjej ingerencji. Sprawdził dokładnie każde pomieszczenie w poszukiwaniu jakichkolwiek oznak ludzkiej egzystencji. Nic. Zero zaległego kurzu, spiżarnia pełna, zastawa czysta i w szafkach. Zupełnie jakby nikt tutaj nie mieszkał. Zszedł ostrożnie do piwniczki. Stosy butelek i szeregi beczek zwróciły jego uwagę. Podczas pamiętnego wesela w Antai spotkał pewnego ciekawego sommeliera który poczęstował go całkiem dobrym, śliwkowym trunkiem. Tak samo lider, wielki miłośnik win. Odkorkował jedną z butelek i pociągnął łyka, nie bawiąc się nawet w kieliszki. Miało niewiarygodnie przyjemny smak. Zaskoczyło to Kakuzu do stopnia, w którym przerwał picie i z wrażenia odłożył butelkę na stojak z którego ją wziął. Nigdy chyba nie czuł czegoś takiego. To było autentycznie przyjemne. Odświeżające. Powiedzieć, że mu smakowało to w zasadzie nic nie powiedzieć. To było wyborne. Mimo że nigdy nie czuł czystej przyjemności i radości, to temu trunkowi było najbliżej do wywołania u niego tego stanu. A może to był właśnie ten stan? Murai chwycił otwartą butelkę i wyszedł na górę. Musiał koniecznie sprawdzić jedzenie. Czy ono tez mogło być tak dobre? W tej iluzji, albo też śnie, rzeczywistość mogła działać na innych zasadach. Zabrał potrzebne składniki z szafek i postanowił przyrządzić coś prostego. Jajecznica z boczkiem i pomidorami. Wszystko było. Nawet przyprawy. Rozpalił ogień i zabrał się do gotowania.
Murai
 


Powrót do Daishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość