Osada przybrzeżna Sonoyama

Terytorialnie największa prowincja Karmazynowych Szczytów, zamieszkana przez Ród Kōseki. Daishi graniczy od północy i zachodu z morzem, na wschodzie z Soso, zaś południowa granica oddziela ją od Kyuzo i obszaru niezbadanego. Efektem tego jest możliwość tworzenia bardzo dochodowych szlaków handlowych i handlu morskiego przy - niestety - utrudnionym utrzymywaniu bezpieczeństwa włości. Podobnie jak pozostałe prowincje, dominuje tu krajobraz górski i lasy iglaste, z tą różnicą że dużo tu fauny - w tym tej drapieżnej, co na dłuższą metę może być dosyć niebezpieczne dla podróżników. Na ziemiach tych mieszkają również shinobi ze Szczepu Jūgo.

Osada przybrzeżna Sonoyama

Postprzez Yamanaka Inoshi » 12 lis 2018, o 14:38

- Osada przybrzeżna Sonoyama -




Sonayama leży w północnej części Daishi, druga największa osada w całym regionie skupiająca sporą rzeszę mieszkańców którzy trudnią się między innymi rybołówstwem oraz polowaniami na zwierzęta. Bowiem pośród traktów prowadzących na południe znajduje się sporo lasów pozwalających pozyskiwać mięso ze zwierzyny. Mimo to klimat jest tutaj dużo chłodniejszy niż w centrum prowincji i stolicy, czyli Seyiamie. Sonoyama jako drugie największe miasto zdobyło swoją renomę dzięki temu, że jest jednym z niewielu portów a zarazem jednym z niewielu bardzo łagodnych, po tej stronie wielkiej wody. Lokalizacja pod względem innych szlaków handlowych, morskich jest kwestionowalna jednak nie ma w tym regionie innej konkurencji. Ośrodek ten jest bardzo ważny dla całej gospodarki regionu Daishi i jedyną z niewielu możliwości kontaktu ze światem zewnętrznym który nie wymaga układania się z południowymi sąsiadami.


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2977
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Osada przybrzeżna Sonoyama

Postprzez Keizo » 21 lis 2018, o 19:48

Podróże nie zawsze są usłane różami - szczególnie tak długie i podążające szlakami, które sąsiadują wręcz ze strefą wojenną. Na szczęście tym razem Keizo się upiekło. Nie trafiła go żadna zbłąkana strzała, żaden zagubiony wojownik nie postanowił wyzwać go na pojedynek, nie musiał też ustępować drogi maszerującym siłom. Mimo spotkania na drodze pewnej ilości osób uciekającej od zgiełku i niebezpieczeństw zmagań wojennych, Senju mógł im zaoferować jedynie dobre słowo i uprzejme skinięcie głowy.
Trafił w końcu do Sonoyamy. Postanowił ominąć stolicę prowincji - mimo że był jej bardzo ciekawy, postanowił sprawdzić jak wygląda "wodne okno na świat" Daishi. Spodziewał się floty rybackich i kupieckich łodzi oraz o wiele większego zgiełku niż w innych miasteczkach tej samej wielkości i zbytnio się nie pomylił. Keizo trafił widocznie na dzień targowy, nie miał dzisiaj jednak ochoty na owoce morza, dlatego skierował się na nabrzeże gdzie usiadł w jakimś przestronnym miejscu, oglądając fale i przekładając z ręki do ręki niewielką gałązkę, wyjętą zza ucha.


***

Po kilku dniach spędzonych w osadzie, Senju zdecydował się na jej opuszczenie. Uznał, że wystarczająco dużo już nauczył się na temat rybackich sieci oraz łodzi handlowych.

z/t
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 715
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Re: Osada przybrzeżna Sonoyama

Postprzez Toshiro » 13 gru 2018, o 02:13

Ciało - bo tak można już było nazwać pokonaną kobietę - leżało na śniegu sącząc jeszcze nieśmiało jasnoczerwoną posokę. Z każdą chwilą sączyła się coraz wolniej, choć to określenie nie było do końca trafne, ponieważ bardziej tryskała, w rytm serca, ponieważ ranił ją w tętnicę. A ten rytm był coraz słabszy, aż w końcu po prostu przygasł. Wtedy też krew dopiero zaczęła po prostu wypływać z jej szyi. Niestety czekała ich bardzo długa droga, nie było więc zbytnio czasu na pochówek. A może właśnie dzięki temu był? Nieważne. Ważne było to, że Toshiro nie zamierzał tego robić, bardziej obchodził go teraz los chłopaka, który teraz zapewne czekał na niego cały podenerwowany. Czarnowłosy w tej sytuacji nawet nie pomyślał o przeszukiwaniu zwłok, ponieważ oprócz Akio jego myśli krążyły wokół tego co się stało gdy prawie wybuchł nad jeziorem. Kiedy dowiedział się o tym jak bardzo został oszukany. Jego postrzeganie świata, jak i percepcja mocno się zmieniły. A przynajmniej za pomocą wzroku. Teraz wiedział, że to co opowiadał mu Masaru było prawdą. Najprawdopodobniej należał jednak do tego rodu.
Na zewnątrz wyglądał jednak jak gdyby nic się nie stało. Dodatkowo nie został pobrudzony krwią, ponieważ ta trysnęła przed niego, a nie na niego. Chłopak tak na prawdę nic nie wiedział, a Nishiyama poinformował go tylko o zneutralizowaniu zagrożenia.
- Już wszystko w porządku. Tamta pani już nie będzie Ci zagrażać. - powiedział zachęcając młodego bruneta do podróży. Gdy powiedział mu gdzie mieszkają jego rodzice nie pozostało nic innego jak ruszyć w drogę.
- To co? Zaczniemy po drzewach? Będziesz mógł po drodze nieco poćwiczyć. - zaproponował, aby urozmaicić mu jakoś podróż i czymś go zająć.Podróż na pewno będzie dość długa, ponieważ jego osada mieściła się rzeczywiście kilka dni stąd. Chociaż na ten temat kobieta nie skłamała. Wrócili po śladach na trakt, a następnie ruszyli na północ. Po drodze pokazał mu jeszcze jakieś podstawowe techniki, czy też przydatne sztuczki o ile ich oczywiście nie znał. Tak, aby nie było zbyt nudno po drodze i chłopak się czymś zajął.

***

Minęły cztery dni. Tyle dokładnie potrzebowali, aby przetransportować się do Sonoyamy, osady portowej, w której znajdowali się rodzice Akio. Po drodze dowiedział się nieco więcej o nim jak i o jego rodzinie. Okazało się, iż byli bogatymi kupcami, więc najprawdopodobniej został porwany po prostu... Dla okupu. Szalenie nie odpowiedzialne, tym bardziej, że skoro byli tak bogaci to pewnie było ich stać na wynajęcie shinobi i to takiego bardzo wykwalifikowanego, a kobieta... Na pewno takowym nie była. Pomimo tego walczyła do samego końca zamiast po prostu poddać się. Wtedy być może zachowałaby życie. Jednak to ona sama zadecydowała o swoim losie. Wiadomym było, że jeśli już ktoś jest wyszkolony w walce, to raczej nie zawaha się, aby nie dać się zabić. Przynajmniej dla niego był to normalny odruch, co prawda przykry, jednak jak najbardziej naturalny. Gdy zbliżali się już do bramy Akio wydawał się coraz bardziej podekscytowany. Straż przepuściła ich bez większego problemu, a następnie chłopak poprowadził go uliczkami miasta do jakiegoś niewyróżniającego się domu. Czyżby to był ich dom? Jak na bogatych ludzi żyli dość skromnie, co świadczyło o nich sporo dobrego. Toshiro cały czas szedł za Akio aż pod same drzwi. Ten zaś od razu zapukał do drzwi krzycząc, że to on i że wrócił. Z początku nie było nic słychać, więc czarnowłosy obawiał się, że będą jeszcze musieli odnaleźć jego rodziców albo poczekać na ich powrót, czy to z pracy, czy może poszukiwań ich syna. Nagle rozległy się szybkie kroki, a następnie drzwi rozsunęły się, a jego oczom ukazała się prawdziwa matka chłopaka. Co prawda nie spodobały mu się jej słowa, bo po co najmniej tygodniu nieobecności zaledwie rozwiesili ogłoszenia. Nie było jeszcze nawet żadnych poszukiwań. Pomimo małego niesmaku nie chciał przerywać tej chwili, ponieważ mimo wszystko wyglądała na poruszoną tym faktem. Dopiero po chwili oprzytomniała i zapytała się kim jest mężczyzna, który odprowadził jej syna.
- Nishiyama Toshiro. - powiedział poważnym tonem lekko się kłaniając.
- Tak się złożyło, że jakoś nasze drogi się skrzyżowały i rozeznając się w sytuacji nie mogłem postąpić inaczej. Jeśli pani chce, to mogę wszystko na spokojnie wytłumaczyć. - zaproponował starając się nie narzucać. Czekał teraz na reakcję kobiety, która zapewne chciała wiedzieć co tak na prawdę się stało. Trochę zadziwił go zapach morza w tym miejscu i o tej porze roku, aczkolwiek nie narzekał. Zawsze lubił wodę pomimo tego, że trochę gryzła się z żywiołem ognia, czyli jego żywiołem.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 621
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta: DC:Harikken#4936

Re: Osada przybrzeżna Sonoyama

Postprzez Asaka » 13 gru 2018, o 02:45

Misja C
Toshiro
29/30


Obrazek


Czy zaledwie rozwiesili ogłoszenia? Może tak, może nie. Toshiro za krótko był w osadzie, by być pewnym. Ogłoszenia to jedna sprawa, ale co innego może zrobić dwójka ludzi? Dwójka zwykłych ludzi, która nie potrafi nawet wytłumaczyć w jakich okolicznościach zaginął ich syn? Od tego też byli najemnicy, shinobi, a trudno było wywnioskować z urywanych słów, czy ktoś jednak nie zgłosił się, by małego Akio poszukać – może tak było, ale bez skutku. Może dlatego ojciec chciał coś zrobić na własną rękę, nie mając ku temu ani doświadczenia, ani zdolności. A ślady się zacierają… zwłaszcza w zimie. Czy to nie dlatego strażnik przy bramie tak się im przyglądał? Czy nie zobaczył jakieś znajomej z rysunku i opisu twarzy chłopca…?
Ważne było natomiast to, że Akio wrócił cały i zdrowy do domu. Kobieta zaś przyglądała się mężczyźnie uważnie, jakby oceniając, ważąc w głowie słowa, które zostały powiedziane. Ostatecznie jednak sąd został wydany, a ciemnowłosa skinęła głową. Przecież jej syn do niej wrócił. Więc mężczyzna, który tutaj z nim przyszedł nie mógł był złym człowiekiem, czyż nie? Wstała z klęczek i pokłoniła się.
- Nakamura Emiko – przedstawiła się. - Dziękuję bardzo za pomoc i za przyprowadzenie do mnie mojego Akio – westchnęła i uśmiechnęła się, promieniowała szczęściem i było to widać. - Chciałabym wszystko od pana usłyszeć. Proszę wejść, oboje musicie być głodni.
Głodni i zmęczeni. Kobieta pierwsza weszła do domu, a za nią Akio, który z wyczekiwaniem wpatrywał się w Toshiro. Chciał, by poszedł za nim, by spędził z nimi jeszcze chwilę czasu. Emiko nie rzucała też słów na wiatr i zaraz zaprosiła dwójkę do kuchni, gdzie przyrządziła im ciepły posiłek, po drodze słuchając opowieści Toshiro i dodatkowych wstawek Akio.
- Należy się panu nagroda, panie Toshiro. Mój mąż wyznaczył nagrodę za odnalezienie syna, wszystko jest w ogłoszeniach. Wiem, że nie zrobił pan tego dla zysku, ale proszę, mimo wszystko chciałabym… Proszę chwilę zaczekać – wcale nie musiała mu za nic płacić, jednak była człowiekiem honoru, jak większość daishyńczyków. Nishiyama może i ogłoszeń nie widział, ale jednak wykonał zlecenie, czyż nie…? Kobieta na chwilę zostawiła Akio i czarnowłosego samych i wróciła po chwili, niosąc ze sobą sakiewkę, którą wręczyła czarnookiemu. - Pięćset ryo, zgodnie z ogłoszeniem… Gdyby pan chciał, mógłby pan tutaj zostać, zamiast szukać noclegu po ryokanach. Mąż na pewno zechciałby panu również podziękować – Emiko pokłoniła się ponownie, wyrażając swoją wdzięczność. Zmierzwiła też włosy syna w czułym geście, ciesząc się, że go ma.
Cokolwiek zadecyduje Nishiyama – kobieta nie zamierzała naciskać. A gdy przyszedł czas pożegnania, Akio wyglądał na niepocieszonego, lecz zdeterminowanego do pracy nad sobą. Toshiro dostał prowiant na drogę i… mógł iść tam, gdzie tylko chciał.
Wolny duch.
Misja zakończona pomyślnie
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 927
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Osada przybrzeżna Sonoyama

Postprzez Toshiro » 14 gru 2018, o 16:41

Co prawda byli dwójką ludzi, jednak zniknięcie dziecka odkrywa się bardzo szybko. A konkretniej to w przeciągu jednego dnia, ponieważ to chyba normalne, że jak nie widzi się swojego syna cały dzień to oznacza, że coś jest nie tak? Środków to rozpoczęcia poszukiwań raczej im nie brakowało, oprócz tego na pewno mogli skorzystać z pomocy lokalnej policji, czy też po prostu jakichś oddziałów stacjonarnych zajmującymi się utrzymaniem porządku w tej osadzie. Jednak na ich szczęście nie było to potrzebne, ponieważ na tę sprawę, zupełnie przypadkowo trafił Toshiro. Zajął się on wszystkim, włącznie z transportem chłopaka z powrotem do rodziców, którzy w jego opinii mogli zachować się lepiej. Aczkolwiek może jego matka była po prostu w szoku, że udało się znaleźć ich pociechę i po prostu nie opowiedziała mu jeszcze wszystkiego. No właśnie, najważniejsze było to, że koniec końców wszystko skończyło się dobrze. Kobieta przedstawiła się jako Nakamura Emiko, nic tak na prawdę mu to nie mówiło, choć z tego co wiedział byli tutaj dość dobrze znani. Został zaproszony do środka, po tak długiej podróży z jej synem wręcz nie mógł odmówić gościny.
- Dziękuję bardzo. - powiedział wchodząc do środka. Zmęczony może jakoś nie był, ale głodny na pewno, więc jak tutaj nie skorzystać z poczęstunku, po tym jak szli razem przez tyle dni? Brakowało mu trochę domowej kuchni, a tutaj zapowiadało się, że będzie ona bardzo dobra. Nie dostrzegł tutaj jednak żadnej służby, a Emiko przygotowała im posiłek własnoręcznie. Nishiyama w międzyczasie starał się po kolei wytłumaczyć jej jak to wyglądało z jego perspektywy. Wracał leśną drogą do domu, kiedy nagle spotkał jakąś kobietę. Twierdziła ona, że jej syn zaginął w drodze do rodziny, co oczywiście od razu wydało mu się podejrzane, ale przecież nie sposób było przejść wobec tego obojętnie. Podjął się zadania, ponieważ jej gra aktorska, bo inaczej teraz nie da się tego nazwać, była na prawdę wiarygodna. Dopiero po odnalezieniu Akio okazało się, że został porwany przez tamtą kobietę, która wcisnęła mu jakąś historyjkę. Później doszło do konfrontacji, z której zwycięsko wyszedł Toshiro i tyle. Wrócili z powrotem tutaj. Do domu. No właśnie, on również niedługo powinien pojawić się w domu.
Po opowiedzeniu historii przyszła kolej na mamę chłopaka, która chciała nagrodzić czarnowłosego za jego trud i pracę włożoną w całą tę sytuację. Misja ja zjadła mu tyle czasu i funduszy, że taka rekompensata na prawdę była jak najbardziej na miejscu. Oprócz tego propozycja noclegu była również jak najbardziej w porządku.
- Jeśli to nie problem, to z chęcią skorzystam z gościny. Bardzo dziękuję. - powiedział przyjmując oczywiście swoją nagrodę. W końcu była to jego praca, więc nic dziwnego, że dostał za to wynagrodzenie. Nie było ono wygórowane, aczkolwiek godne.
W końcu nadszedł czas, aby rozstać się z rodziną, którą uchronił przed tragedią. Następnego dnia Toshiro raz jeszcze podziękował za posiłek, nocleg i prowiant, a następnie po prostu ruszył w swoją stronę.

z.t.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 621
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta: DC:Harikken#4936

Re: Osada przybrzeżna Sonoyama

Postprzez Kakita Asagi » 7 lut 2019, o 08:02

Dni mijały, a wraz z nimi niebieskooki stale pozostawał daleko od domu, czekając na rozwój wydarzeń. Fakt, że nie został dotąd pozbawiony prawa do swobodnego przemierzania prowincji uważał za dobrą monetę. Tym razem, korzystając z sympatycznej pogody udał się nad wybrzeże morskie, ot taka wycieczka celem lepszego poznania okolicy, w której przyjść mu może działać...
Oczywiście, nie był to jedynie wypad na piknik, niebieskooki stale poszukiwał śladów tajemniczych "kogutów" oraz wszystkiego, co mogło naprowadzić go na zdrajców szkoły Taka, niestety, ci jakby zapadli się pod ziemię, ewentualnie skutecznie go unikali lub co gorsza, obserwowali - jeśli tak, to zdecydowanie należało opuścić osadę Kosekich i nie pojawiać się w niej przez jakiś czas, oczywiście, uprzednio powiadamiając o tym kapitana straży...

Dotarłszy do osady Sonoyama, Asagi starał się nie wzbudzać niepotrzebnego zainteresowania, chociaż podejrzewał, że nie jest pierwszym samurajem, jakiego mieszkańcy widzą. Jak zdążył się wywiedzieć, Sonoyama stanowiła ważny punkt handlowy dla prowincji, a więc różnorakie statki do niej przybywały, może i te z Yinzin czy Teiz również? Czy Asagi miał nadzieję na spotkanie jakiegoś pobratymca? Całkiem możliwe - shinobi zdecydowanie różnili się do samurajów, podobnie z resztą mieszkańcy tej krainy od tych z jego ojczyzny. Kakita nie raz nie dwa musiał się poważnie na starać by z jednej strony zrozumieć, co oni do niego mówią, z drugiej by się z nimi dogadać. Jednakże i na tym polu nie było tak całkiem źle - mieszkańcy krainy byli bowiem bardzo konserwatywni i dumni, co przypominało naszemu bohaterowi dom, bo chociaż na Yinzin panowała ogólna równość, to jednak w jego rodzinie samurajów uważano za nieco bardziej uprzywilejowaną kastę niż rybacy, czy kupcy (głównie dlatego, że mogli sobie pozwolić na bycie wojownikami w kraju, który deklarował neutralność i izolacjonizm).
Poza zwyczajnym zwiedzaniem i poznawaniem nowej rzeczywistości, niebieskooki przybył na wybrzeże w jeszcze jednym celu - tradycja nakazywała odprawienie festiwalu Fal, niestety nieco spóźnił się z czasem, więc by nie obrazić jednego z bogów szczęścia, nabył w osadzie mały koszyk do którego włożył kilka ryb i sake (bo kwiatkami, to chyba kami nie udobrucha), po czym udał się nad ujście niewielkiej rzeki wpływającej do morza gdzie znalazłszy ustronne miejsce przysiadł na ziemi i pomodliwszy się włożył koszyk do wody. Pogoda była niezwykle ładna, co zinterpretował jako przychylność Ebisu i przyjęcie jego ofiary...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


<ZT>
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 996
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Osada przybrzeżna Sonoyama

Postprzez Kobayashi Guren » 12 kwi 2019, o 14:34

Guren uśmiechnął się głupkowato i podrapał prawą dłonią w tył głowy. Jeszcze raz, dla pewności, rozejrzał się w prawo i lewo.
- To co ja właściwie tutaj robię? - zapytał sam siebie.
Zaczął sobie przypominać, co robił wcześniej. Chciał się w tych wspomnieniach doszukać powodu, dla którego trafił do Sonoyama. Dość szybko uświadomił sobie, że to jedna z tych sytuacji, gdzie po prostu dał się ponieść nogom gdzie popadnie, zapominając przy tym o bożym świecie. Dobrze, że ponownie włączył myślenie odpowiednio prędko, póki nie wywiało go gdzieś dalej. Na przygody będzie miał jeszcze czas. Chyba.
Westchnął, uśmiechnął się normalniej i położył sobie ręce na biodrach. Kobayashi zaczął wzrokiem skanować okolicę i miejscowych przechodniów. Jasne, że mógłby teraz ruszyć się z powrotem do Nawabari, do swojej komfortowej codzienności. Ale szkoda byłoby nie skorzystać z nieplanowanej okazji, żeby sobie posmakować - dosłownie i w przenośni - mniej znanej młodemu członkowi klanu Juugo okolicy. Tylko takie natychmiastowe udanie się do jakiejś lokalnej jadłodajni wydawało się zbyt oczywistym wyborem. Na spróbowanie lokalnych specjałów można zawsze znaleźć chwilę. O wiele rozsądniejszym wyborem było więc skupić się na takiej aktywności, której powtórzenie może być niemożliwe. Ambicje Guren miał więc dość wysokie, tylko z ich realizacją było sporo problemów.
Nie chcąc jednak tracić czasu na pogrążanie się w wątpliwościach w kwestii wybrania odpowiedniego podejścia do obecnej sytuacji, Kobayashi schował ręce do kieszeni i najzwyczajniej w świecie poszedł szwendać się po osadzie. W ten sposób łatwiej mu będzie obmyślić czynności, na które będzie mógł z zaangażowaniem spędzić czas, nim rzeczywiście wróci do domu by oddać się nie zawsze takiej złej monotonii.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kobayashi Guren
 
Posty: 41
Dołączył(a): 29 gru 2018, o 11:36
Wiek postaci: 18
Ranga: Doukou
Widoczny ekwipunek: Torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6824&p=107476#p107476
GG: 0
Multikonta:

Re: Osada przybrzeżna Sonoyama

Postprzez Harumi » 12 kwi 2019, o 15:17

„Gdzie ci mężczyźni?”

1/15
[Kobayashi Guren - misja D]

Klimat Daishi z pewnością nie należy do najcieplejszych, jednak wierni mieszkańcy uważają, że temperatura jest idealna do długoletniego życia. Wokoło łatwo doszukać się jezior i obszernych lasów skrywających bogactwo flory i fauny. Sonoyama, przybrzeżna osada, obfituje w liczne kramy z różnorodnym towarem. Głównie są to cuchnące ryby - choć zdaje się nikt na to nie zwraca uwagi - ale również rękodzieło, mięso i ozdoby. Mówiąc lapidarnie, jest to idealne miejsce do codziennych zakupów.
W Sonoyamie wrzało, jak to na targu, ludzi jak mrówek, a straganów jakby nie mniej. Jeden przekrzykiwał drugiego, ot piękno serca osady. Tylko podróżnym mogłaby przeszkadzać ów wszechobecna gwara. No i idzie ona. Niewysoka, całkiem zgrabna dziewczyna w wieku co najwyżej szesnastu lat. Niesłabnący wiatr rozwiewa kosmyki jej kruczoczarnych włosów, ale również całą sylwetkę. Efektem tego kroczy, obładowana zakupami, nieomal pochylona w przód. Tragedia murowana.
Jak nie huknęła, jak nie trachnęła. Łubububęc. Kolana zdarte, warzywa przeturlały się po okolicy, a siatka z wodą i podskakującą żwawo rybką wylądowała na ziemi. Nie obyło się bez cudownej wiązanki wulgaryzmów rzuconej pod nosem. Otrzepawszy odzienię z piachu podniosła torbę z rybą i z piekielnie poirytowaną miną poczęła zbierać poobijane z każdej strony jarzyny. Ostatnia z importowanych marchewek zatrzymała się pod nogą Gurena.
— Mógłbyś się posunąć? — odchrząknęła znajdując się tuż obok sylwetki chłopaka. Leniwie podniosła warzywo i dołożyła do opasłej siatki. No i znów. Bach. Siatka przerwana. — A... pierdolę! — ceremonialnie rozłożyła ręce. Napięcie osiągnęło rekordowy poziom. Dziewczyna była wściekła. Oj, bardzo wściekła.

Postacie
1) Dziewczyna

Mapa
*klik*

Dla MG

Harumi
 

Re: Osada przybrzeżna Sonoyama

Postprzez Kobayashi Guren » 24 kwi 2019, o 20:29

Z jednej strony bohater nie mógł narzekać na ten tłum. Wszakże im więcej ludzi, tym więcej sposobności, by spotkać i poznać kogoś ciekawego. No i można było podziwiać różnorakie wariacje urody wśród przechodzących panien. Guren, ledwie po przybyciu do tego miejsca, niezbyt ochoczo podchodził do pomysłu zagajenia do kogoś. Nic więc dziwnego, że obserwacja, szczególnie jednostek płci pięknej, była dla niego obecnie priorytetem, pomijając bezcelowe błąkanie się gdzie go nogi poniosą. Nie pierwszy i nie ostatni raz liczył, że sposób na aktywne spędzenie czasu znajdzie jego, bez zbytnio aktywnego udziału czarnowłosego. Zapewne nie raz, nie dwa takie podejście wpędzi go w tarapaty, ale jeszcze dostatecznej nauczki dla zmiany podejścia nie otrzymał.
Kobayashi otworzył szerzej oczy, gdy dane mu było doświadczyć pewnej sceny z udziałem nieznanej mu dziewoi. Oczywiście, że jej nieszczęście wzbudziły w nim instynkty stereotypowego protagonisty shounen mangi. Jednak słysząc sposób, w jaki nieznajoma werbalnie dawała znać o swoim niezadowoleniu, wywołały w bohaterze obawy. Szczególnie dotyczące jego własnego zdrowia psychicznego. Nic więc dziwnego, że wzdrygnął, gdy ujrzał jedno z warzyw przy swojej nodze. Zupełnie jak bohater horroru, który wiedział, że tuż za nim stał jakiś potwór.
Czyli to tak Los postanowił wspomóc Gurena w kwestii znalezienia zajęcia.
Posłusznie zrobił krok do tyłu. Jakby instynktownie wiedział, że niewypełnienie polecenia mogłoby się źle dla niego skończyć. Wtedy jednak nieznajoma miała niefortunną powtórkę z rozrywki, a bohatera znów uderzyła mieszanka współczucia, niepokoju i chęci zaimponowania dziewczynie. Kobayashi domyślił się, że to nie był przypadek i siły wyższe chciały, by bliżej zaznajomił się z tą biedną białogłową. Prawdopodobnie dla turbośmieszności. Ciężko było się jednak przeciwstawić nie tylko dlatego, że nieznajoma była dość urodziwa. Te porozrzucane tu i ówdzie zakupy rozbudzały w Gurenie jego kulinarną duszę. Westchnął z uśmiechem. Poddał się.
- Niefortunny dzień, co? - zapytał, rozglądając się za porozrzucanymi produktami spożywczymi i zaczął je zbierać, przy czym na szybko wycierał je z brudu rękawem.
Starał się zebrać tyle, ile mógł utrzymać w ramionach. Praktycznie pchał kij w mrowisko tym zachowaniem, ale może chociaż cząstkowa cząsteczka nieznajomej zrozumie, że bohater chciał pomóc i nie przejedzie po nim swoim bogatym słownictwem jak walcem.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kobayashi Guren
 
Posty: 41
Dołączył(a): 29 gru 2018, o 11:36
Wiek postaci: 18
Ranga: Doukou
Widoczny ekwipunek: Torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6824&p=107476#p107476
GG: 0
Multikonta:

Re: Osada przybrzeżna Sonoyama

Postprzez Harumi » 30 kwi 2019, o 16:14

„Gdzie ci mężczyźni?”


[Kobayashi Guren - misja D]
3/15

Dziewczyna była piękna, ciężko mi nawet określić jak bardzo. Gładka cera, jasne lico i lśniące włosy kontrastujące z bielą skóry. A tu bęc. Słownictwo niczym z rynsztoku czy innej karczmy dla marynarzy zmęczonych wojażami po morzu. Cóż, całkiem poprawny paradoks na linii aparycja - zasób słów, który raczej wskazywałby na nikłą inteligencję. Ale tu cię zdziwię, czarnowłosa ma łeb na karku.
Pozbierawszy resztę warzyw, i godności, przeszła do ostatniej, nieszczęsnej marchewki, która, jak los chciał, leżała przy stopie Gurena. Prośba o przesunięcie sylwetki brzmiała nader niemiło, ale to całkiem uzasadniona reakcja w momencie, gdy produkty na obiad toczą się wzdłuż uliczki, niczym bączek wprawiany w ruch rękoma dziecka. A ulica wcale czysta nie była. Właściwie, kolokwialnie mówiąc, była upierd[...] jak stół w TVNie. Ten wiecie, od Kamila Durczoka. Rurku?
Siatka zrobiła puf, łubudubęc. Dziewczyna załamała ręce przy akompaniamencie śmiejących się gapiów. Efekt? Jej policzki nabrały purpury, a oczy, jak to oczy, zeszkliły się nieco.
— Ta... Niefortunny... — mruknęła patrząc w dół. W minutę została wytrącona ze swojej strefy komfortu, a w głowie, cóż, szukała miejsca, w które może się schować. — Dzięki za pomoc... — rzuciła czerstwo zdejmując, ze swej sylwetki, koszulkę. Ale, nie, nie, moi drodzy. Nie odsłoniła tego, w co natura ją obdarzyła. Pod spodem była druga, z krótszym rękawem. Pozwiązywała wszelkie otwory na kończyny w supeł, pozostawiając jedynie tę przy szyi. Całkiem sprytnie utworzyła materiałową siatkę, która z obu stron miała zwisające rękawy 3/4, powoli pakując zakupy. W sam raz do niesienia we dwoje, czyż nie?

Postacie
1) Dziewczyna

Mapa
*klik*

Dla MG
Harumi
 

Re: Osada przybrzeżna Sonoyama

Postprzez Kobayashi Guren » 10 maja 2019, o 19:33

Śmiałość powróciła do bohatera, gdy nieznajoma nie odtrąciła jego pomocnej dłoni. W przeciwnym wypadku ci rozbawieni sytuacją przechodnie mieliby jeszcze jeden powód do śmiechu. Ryzyko się jednak opłaciło. Być może kilku samców, co zastanawiali się nad wykorzystaniem niefortunnej sytuacji ładnej dziewczyny o mniej ładnym języku, ugryzł fakt, że to czarnowłosy zareagował najszybciej i wyszło mu to na dobre. Choć chęć pomocy i ciekawość rozpalona na widok artykułów spożywczych były głównymi czynnikami zapalnymi jego reakcji, to nie mógł zaprzeczyć, że reszta powodów była mniej niewinna. Nawet warto było się schylić dla dobrej karmy, która w bliższej lub dalszej przyszłości powróci. Oby.
- Nie ma o czym mówić. Szkoda Twoich nerwów, szkoda tego jedzenia, a ja w ogóle tutaj jestem bez jakiegoś większego celu. Tam gdzie zamieszkuję, pracuję jako pomoc kuchenna, więc mam pewne przeczulenie na tym punkcie.
Z góry wiedział, że podejrzane zachowanie nieznajomej nie skończy się tak, jak jego brudne fantazje by tego chciały. Szansa na spotkanie panny z "takimi" tendencjami, akurat w takiej sytuacji, były astronomicznie małe. Guren neutralnie więc przyjął ściągnie koszulki przez dziewczynę, acz "szkoda" przeszło mu przez myśl. Skupił się na dalszym odnajdywaniu i zbieraniu z ziemi porozrzucanych produktów, które następnie włożył do prowizorycznej reklamówki. Trzeba było przyznać nieznajomej, że poza niewyparzonym językiem, to miała i urodę, i głowę na karku, skoro znalazła jakieś rozwiązanie swojego problemu. Ktoś wredny mógłby się kłócić, że taka kombinacja cech była dość rzadka u przedstawicielek płci pięknej. Czarnowłosemu nie było jednak tego oceniać. Mógł tylko doceniać.
- Możesz mi mówić Guren. - Przedstawił się, gestem proponując, że pomoże dziewczynie w dźwiganiu. - Daleko musisz się jeszcze z tym zabrać? Może jeszcze Cię czekają jakieś zakupy?
Obrazek
Avatar użytkownika

Kobayashi Guren
 
Posty: 41
Dołączył(a): 29 gru 2018, o 11:36
Wiek postaci: 18
Ranga: Doukou
Widoczny ekwipunek: Torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6824&p=107476#p107476
GG: 0
Multikonta:

Re: Osada przybrzeżna Sonoyama

Postprzez Harumi » 11 maja 2019, o 21:45

„Gdzie ci mężczyźni?”


[Kobayashi Guren - misja D]
5/15

Chmara ludzi rozeszła się równie szybko, co zebrała. Występ się zakończył, nie było z czego się pośmiać. Ludzkie hieny doprawdy uwielbiają podobne widoki i możliwości ponabijania się z innych. Na szczęście jakaś boska moc osłaniała czarnowłosą nastolatkę i zesłała jej Gurena, bo inaczej, co bardziej niż pewne, klęłaby jeszcze głośniej i była znacznie mniej skora do tego, by szybko ukrócić widowisko. A tak? Był całkiem przystojny, uroczy młodzieniec. Naturalnie, dla nastoletniego serca i umysłu, chciała, by nie widział w niej nieporadnego pisklęcia, które wypadło z gniazda.
— Masz rację — rzuciła czerstwo wypuszczając z siebie, nagromadzone z nerwów, powietrze. Na jej licu zagościł nieco karykaturalnie wykręcony uśmiech. Nic dziwnego, że był, jaki był. W końcu ciężko oczekiwać, by nagle stała się radośnie roześmianym bąbelkiem. Słowa chłopaka nieco zastanowiły dziewczynę; wyglądał młodo, a pracował. Obraz, jaki jawił się w jej głowie był bardzo przychylny Kobayashiemu. W przeciwieństwie do mężczyzn, jakich spotykała na swojej drodze, był on zaskakująco zaradny i pomocny. A to sprawiło, że szybko otworzyła się na dialog z nowo poznanym jegomościem zrzucając z siebie pelerynę "bezkijaniepodchodź".
Nim uniosła torbę wysunęła dłoń.
— Chiyo — nieco pogodniejsza buzia sprawiła, że zyskała na uroku. Zdecydowanie była śliczna. Niespotykana kombinacja genów dodatkowo podbijała powyższe określenie, z pewnością nie stroniła od adoratorów. Choć od razu dało się miarkować, że należy raczej do chłopczyc niż panien, które zachwycają się nowymi listami miłosnymi. — Na północną część osady... — odparła zmarnowana, ale w mig urodziła się w jej głowie myśl. Skoro jest mężczyzna, to warto tę sposobność nieco, cóż, wykorzystać.
— Może — ucięła nieco niepewna tego, czy powinna sugerować Gurenowi podobną możliwość — Chcesz mi pomóc? Odwdzięczyłabym się obiadem... — zaproponowała w napięciu oczekując na odpowiedź.
Postacie
1) Dziewczyna

Mapa
*klik*

Dla MG
Ostatnio edytowano 26 maja 2019, o 05:06 przez Harumi, łącznie edytowano 1 raz
Harumi
 

Re: Osada przybrzeżna Sonoyama

Postprzez Kobayashi Guren » 23 maja 2019, o 13:08

Coraz bardziej chciał wyjść z siebie, żeby poklepać się po ramieniu za dobrze wykonaną robotę. Teraz tylko pozostało tego wszystkiego nie spierniczyć i wypad w te nie tak znane Kobayashiemu okolice okaże się jednym z najlepszych pomysłów, na które sam nie wpadł. Sporo zależało od tego, co go czekało w najbliższym czasie. Pozornie proste zadanie eskortowania niewiasty mogło rozwinąć się na dziesiątki różnych sposobów, a nie wszystkie z nich byłyby Gurenowi na rękę. A to, że jak na razie wszystko szło po myśli bohatera, mogło być przysłowiową ciszą przed burzą. Jedyny sposób, by się jednak o tym przekonać, to po prostu popłynąć z prądem.
- Czasem i mnie się zdarza - odpowiedział żartobliwie na "Masz rację", uśmiechnął się szerzej i zamknął lewe oko.
Darował sobie sztampowe "ładne imię" na przedstawienie się dziewczyny. Obawiał się, że taki komplement mogłby przynieść więcej złego niż dobrego. Tym bardziej, że wszyscy doskonale wiemy, jak przedstawicielki płci pięknej uwielbiają nadinterpretowywać wszystko, co usłyszą od facetów. Najczęściej na ich niekorzyść. Lepiej nie przyciemniać niepotrzebnie tego pozytywnego światła, w którym prawdopodobnie Chiyo widziała teraz naszego bohatera. Szczególnie jakimiś pierdółkami.
Kiwnął głową na znak zrozumienia. W rzeczywistości nie miał za bardzo pojęcia, o jak odległej części północnej mówiła Chiyo. Po chwili zastanowienia Guren zupełnie olał jednak ten fakt. Przecież i tak był tutaj bez większego powodu, więc nawet bycie skazanym na przydługi spacer wydawało się lepsze, niż zupełny brak zajęcia. A żeby tego było mało, to miał mieć przy boku towarzyszkę, która mogła mu umilić podróż. Albo uczynić z niej katastrofę, jak znowu jej się humor popsuje i tym razem nie będzie miała ochoty oszczędzać bohatera.
Otworzył wcześniej zamknięte oko na pytanie dziewczyny. Przez chwilę miał ochotę udawać niezdecydowanie, albo próbować wynegocjować jakąś większą i bardziej atrakcyjną zapłatę za swoje trudy. Dla śmieszków. Ale znowuż nie chciał ryzykować. Poza tym, przecież Guren wspominał, że nie miał w planach nic lepszego do roboty, więc domyślnie jego odpowiedź była twierdząca.
- Skoro w grę wchodzi obiad, to raczej nie mam wyboru. - Wciąż uśmiechnięty, wzruszył bezradnie ramionami.
I to wcale nie było tak, że bohater czuł się głodny. Choć jako zdrowy samiec w sumie zawsze miał ochotę wrzucić coś na ząb, to w tym wypadku był bardziej ciekaw kulinarnych zdolności Chiyo. Jakaś część niego nie spodziewała się jednak rewelacji. Operująca takim językiem niewiasta nie sprawiała wrażenia przykładnej pani domu. Pozory jednak potrafiły mylić, a w najgorszym wypadku Kobayashi liczył na wytrzymałość swojego żołądka. Ale przecież nie mogło być tak źle, prawda?
...prawda?
Odrzucając w kąt wszelaką niepewność, Guren pomógł Chiyo nieść zakupy, kierując się wraz z nią tam, gdzie tylko go zaprowadziła.

[zt]
Obrazek
Avatar użytkownika

Kobayashi Guren
 
Posty: 41
Dołączył(a): 29 gru 2018, o 11:36
Wiek postaci: 18
Ranga: Doukou
Widoczny ekwipunek: Torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6824&p=107476#p107476
GG: 0
Multikonta:

Re: Osada przybrzeżna Sonoyama

Postprzez Harumi » 26 maja 2019, o 05:07

Kontynuacja tutaj.
Harumi
 


Powrót do Daishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość