Osada Sokoyama

Terytorialnie największa prowincja Karmazynowych Szczytów, zamieszkana przez Ród Kōseki. Daishi graniczy od północy i zachodu z morzem, na wschodzie z Soso, zaś południowa granica oddziela ją od Kyuzo i obszaru niezbadanego. Efektem tego jest możliwość tworzenia bardzo dochodowych szlaków handlowych i handlu morskiego przy - niestety - utrudnionym utrzymywaniu bezpieczeństwa włości. Podobnie jak pozostałe prowincje, dominuje tu krajobraz górski i lasy iglaste, z tą różnicą że dużo tu fauny - w tym tej drapieżnej, co na dłuższą metę może być dosyć niebezpieczne dla podróżników. Na ziemiach tych mieszkają również shinobi ze Szczepu Jūgo.

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Han Gug » 21 lip 2020, o 11:52

Zima, 388 Rok


Nie zaprzeczył, ani też nie przytakiwał. Ekko sam sobie dopowiedział, że dobrze zgadywał. Szczerze mówiąc to spodziewał się, że Hayabusa Satoshi będzie zupełnie innym człowiekiem. Bardziej dumnym i pysznym, a nie alkoholikiem. Najwyraźniej musiał mieć jakieś problemy, w końcu sięganie po mocne trunki było ucieczką od rzeczywistości. Złej rzeczywistości. Wspomnienie o córce wydawało się być trafieniem w dziesiątkę. Złość wzbierała się w blondynie na myśl, że swoimi działaniami mężczyzna mógł narazić niewinną dziewczynkę.
-Ekko, pracuję dla Twojej byłej żony. - oznajmił bardzo stanowczo. Jugo nie miał powodu, żeby to ukrywać. Zdecydowanie wolał postawić sprawę jasno. Niezależnie od tego co powie Hayabusa, chłopak nie miał zamiaru zmienić swojego stanowiska. -I wydaje mi się, że w tej chwili jestem Twoją największą szansą. - ładnie to brzmiało, tylko co właściwie znaczy? Największą szansą na co? Satoshi jedynie upijał się w knajpie. Nie wyglądał jak osoba zainteresowana własną córką. Do idealnego rodzica było mu bardzo daleko.
-Także zapytam jeszcze raz. Co się stało z Twoją córką? - zapytał bardzo surowo. Han nie czuł się dobrze w takiej roli. Był raczej miłą osobą i takie chłodne podejście nie było w jego stylu.
-Nie wiem czy to prawda, ale Twoja była partnerka twierdzi, że to Ty ją porwałeś. Nie chce komplikacji i niepotrzebnych nieporozumień, więc jeśli tak to powiedz, gdzie ją znajdę. Jeśli to nie Ty ją zabrałeś, ale wiesz gdzie jest, to również radzę Ci to powiedzieć. W takiej sytuacji mogę spróbować ją uratować. Niezależnie od Twojego udziału w tej sprawie i tego co postanowisz, odnajdę dziewczynkę i zabiorę ją do matki. - Jugo oparł się na stoliku i spojrzał prosto w oczy mężczyzny. Może słowa chłopaka nie brzmiały zbyt strasznie i przekonująco, ale to właśnie były groźby w jego wykonaniu.
Avatar użytkownika

Han Gug
Gracz nieobecny
 
Posty: 136
Dołączył(a): 13 sty 2020, o 22:08
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5866

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Misae » 23 lip 2020, o 13:44

Misja C
Han Gug
25/...


Gdy tylko mężczyzna usłyszał z jakiego powodu postanowiłeś go szukać zmarszczył brwi w dziwnym, niezadowolonym grymasie. No tak. Mógł się tego spodziewać. Pewnie by mu się to udało gdyby nie alkohol, który coraz mocniej buzował w jego krwi. Z takim kompanem trudno o skupienie.
-Tak coś czułem, że to jej sprawka - burknął rozsiadając się jak król na krześle. Powinien uważać, bo jeszcze chwila i spadnie z niego na zbity pysk. Przyglądał się młodzieńcowi swoim rozbieganym wzrokiem. Zdecydowanie chłopak nie dawał za wygraną.
-A co takiego mógłbyś dla mnie niby zrobić? To dziecko było jedyną szansą... - rzucił, alkohol rozluźnił mu język, a przynajmniej to można było wyczytać z jego niezadowolonej miny. Powiedział więcej niż zamierzał. Szybko jednak uznał, że w sumie ma już ten problem za sobą. Jak młodziak chce się męczyć to niech wie, czemu ten teraz siedzi i zalewa swoje troski bądź sukcesy w karczmie.
-...wybór był prosty, albo je sprzedam i umorze długi, albo moja głowa zawiśnie nad czyimś kominkiem. Cholera. Wiedziałem, że nie należy mieć nic wspólnego z tą wiedźmą. Moją żoną się nie przejmuj. Histeryzuje jakby był to koniec świata. Młoda jest, jeszcze nie jedno dziecko urodzi. Zawsze była ładna, to szybko znajdzie sobie kogoś nowego. - na chwilę zrobił przerwę, by ze złośliwym uśmieszkiem przyjrzeć się blondynowi w najbardziej ordynarny sposób lustrując go od butów, aż po czubek jego żółtej czupryny- Nie sądziłem tylko, że tak szybko i tak młodego - odparł złośliwie. Machnął ręką na kogoś, że chce jeszcze jedno piwo i kiedy tylko dostał je w swoje łapska opróżnił cały kufel
-Bachora jak chcesz to szukaj. Jest Omi Madao, jej mąż jest tutaj ważną szychą. Dzieci mieć nie mogła, a bardzo chciała więc biznes był prosty. Ale doradzę ci jedno, bo mam dobre serce. Nie pchaj się tam. Strażników mają. Nie chcesz chyba życia z tą durną babę stracić.

Obrazek
“It's amazing how a little tomorrow can make up for a whole lot of yesterday.”

Misje:
- Kakita Ayame - misja D
Avatar użytkownika

Misae
Miss Lata
 
Posty: 795
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 11:38
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG/Discord: Misae#1695

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Han Gug » 26 lip 2020, o 16:32

Zima, 388 Rok


Jak naiwnym był, że po zobaczeniu Satoshiego, Ekko na chwilę zwątpił w słowa kobiety. Mało tego, przez moment nawet współczuł mężczyźnie, bo przecież mógł być ofiarą i teraz zapijał swoje smutki. Jego słowa bardzo szybko rozwiały wątpliwości i wzbudziły blondynie złość jakiej chyba nigdy nie czuł. Bez żadnych wyrzutów sumienia, mówił o swojej córce jak o zwykłym przedmiocie - lalce, którą można oddać, kiedy się znudzi.
Sprzedał własne dziecko!
Czarne tatuaże w kształcie cierni zaczęły rozchodzić się po całym ciele Hana. Nie kontrolował tego, chyba nawet nie był świadom ich obecności. Działał instynktownie - pod wpływem chwili i emocji. Nie myślał o konsekwencjach. Chyba pierwszy raz od bardzo dawna stracił nad sobą kontrolę, w tak banalny sposób.
Był wściekły, a pomiędzy nimi stał tylko i wyłącznie stół.
Nie zastanawiał się. Złapał za jedną z krawędzi drewnianego stolika i przerzucił go na bok. Same ciernie na twarzy to wciąż było za mało, bo opisać wściekłość chłopaka. Jedno z jego ramion przeszło jeszcze większą transformacje, przybierając ciemny, wręcz czarny kolor. Łuskowate przedramię wydłużyło się tak, by złapać i przybić do ściany pijanego mężczyznę. Zaraz za ręką do mężczyzny doskoczył cały Han, żeby złapać to ścierwo za fraki.
-Jesteś śmieciem. - wycedził przez zaciśnięte zęby. Jak w ogóle takie słowa mogły przechodzić przez gardło Satoshiego. Jugo spojrzał prosto w oczy mężczyzny, z nadzieją, że jeśli nie skruchę to może ujrzy chociaż strach.
Smród alkoholu, który od niego bił był obrzydliwy. Powodował jedynie jeszcze większy grymas i niechęć na twarzy blondyna. Z drugiej dokładnie podkreślał to jakim człowiekiem był Satoshi. Śmierdzącym śmieciem nie wartym złamanego grosza. Nie wartym niczego, a już na pewno nie wartym robienia z niego męczennika.
Jugo rzucił mężczyznę na ziemię i uspokoił się nieco. Co jak co, ale nie chciał tutaj katować jakiegoś drania. Ciernie powoli zaczęły znikać z ciała Hana, a on sam uspokoił się. Pogarda jednak nie znikała z twarzy blondyna. Z góry spoglądał na Hayabuse.
-Gdzie jest ich posiadłość? - zapytał oschle. To nie mężczyzna był celem Hana tylko odzyskanie dziewczynki i to planował zrobić. Jak? Tego jeszcze do końca nie wiedział, ale na pewno coś wymyśli. -Jeśli tak bardzo cenisz swoje gówniane życie, radzę Ci stąd zaraz spierdalać. Właściwie, to jeśli jeszcze raz zobaczę Cię gdziekolwiek na terenie Daishi to sam odniosę Twoja głowę Madao. - dodał bardzo ozięble. Zwykłe nie miał w zwyczaju tak drastycznych zachowań, ale ten drań przechodził sam siebie. I tak miał sporo szczęścia. Ktoś inny już dawno mógł go zabić. Tym razem mógł liczyć na łaskawe oko Hana, ale następnym to już loteria. Chociaż Jugo potrafił wybaczać i robił to bardzo chętnie, teraz był zbyt mocno poruszony bestialstwem tego śmiecia.
Sprzedał własne dziecko…



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Han Gug
Gracz nieobecny
 
Posty: 136
Dołączył(a): 13 sty 2020, o 22:08
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5866

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Misae » 29 lip 2020, o 14:50

Misja C
Han Gug
27/...


Hayabusa Satoshi mógł powiedzieć wiele rzeczy, a na jeszcze więcej narzekać w swym jakby nie patrzeć, nie krótkim życiu. Mógł narzekać na ciepłe piwo. Był to trunek, którego nawet będąc o krok do śmierci nie zbliżyłby do swych ust. Porównać by to można do pomiotu szatana w najczystszej postaci i każdego kto takie plugastwa między lub rozprowadza powinien spotkać się z karą wielu, wielu batów.
Mógł narzekać na pogodę, niby było zimno jak to zimą, jednak tego roku mróz był jakoś wyjątkowo dotkliwy i płaszcz, który do tej pory sprawiał się wzorcowo, teraz zdawał się być niewystarczającą ochroną.
Czy coś jeszcze sprawiało mu dyskomfort? Zdecydowanie zbyt mokre spodnie, które mimo początkowego ciepła, zaraz stały się przeraźliwie zimne.
Wszystko przez Han’a. Mężczyzna zdołał się tylko zerwać na równe nogi, kiedy ciało młodzieńca zaczęły pokrywać dziwne, bliżej nieokreślone przez niego znaki. Może nawet jeśli mieszkając w okolicy do uszu jego dotarły jakieś podania o takich ludziach, w tym momencie daleki był od kontemplacji na ten temat. Otworzył jedynie swoje do tej pory półprzytomne oczy w zdziwieniu tak wielkim, że niemal nie wypadły z orbit. Tego się nie spodziewał. Tak samo jak nie spodziewał się tego dziwnego ciepła, które rozlały się po jego i tak nie pierwszej świeżości spodniach. Tak samo jak nie spodziewał się wielkiej łapy, która przewaliła stolik przed nim. Jego ostatni bastion oddzielający go od potwora.
- Co do… - nie dane mu było dokończyć bo wielka łapa go pochwyciła. Strachu blondyn długo szukać nie musiał. Blady, trzęsący się pod wpływem przerażenia i adrenaliny, które uderzyła w żyłach Hayabusa zdawał się być w szoku tak wielkim, że brakowało mu słów na cokolwiek. Nie było w tym w sumie niczego dziwnego. Mało kto z jego klasy społecznej miał ich zasób na tyle bogaty by być w stanie opisać tą potworność.
Nie minęła chwila a stwór rzucił mężczyzną o podłogę. Ten zlękniony z jednej strony chciał uciec gdzie go nogi poniosą, lecz z drugiej strony nie był w stanie się nawet na nie dźwignąć. Miał wrażenie, że dopadła go tak ogromna słabość, że nie słuchały nawet najcichszego polecenia.
- W cen.. centrum wioski… nieopodal Ryokan „Siedmiu smoków” – wydukał. Nie czekał niemal na to co miał do powiedzenia chłopak na końcu. Rozumiejąc, że tym razem jego życie zostaje oszczędzone, potykając się na mokrej, od żółtej cieczy drewnianej podłodze rzucił się biegiem w kierunku wyjścia. Nie zwracał uwagi na to czy nie taranuje nikogo po drodze. Liczyło się dla niego tylko jedno i to sam wielokrotnie tego dnia dał do zrozumienia – jego własne życie.
Jeśli młodzieniec ruszył w drogę, czekał go całkiem długi spacer po uliczkach, zapewne pytanie ludzi, aż trafił pod dwie wspomniane lokacje. Bardzo duży Ryokan – widać, że organizowany z pompą i dużym nakładem finansowym i zaraz obok niego wielki… nawet nie posesja, a dworek – tylko to określenie najlepiej oddawało cały bardzo bogaty kompleks.

Obrazek
“It's amazing how a little tomorrow can make up for a whole lot of yesterday.”

Misje:
- Kakita Ayame - misja D
Avatar użytkownika

Misae
Miss Lata
 
Posty: 795
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 11:38
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG/Discord: Misae#1695

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Han Gug » 31 lip 2020, o 11:33

Zima, 388 Rok


Tchórz i śmieć bez honoru. Inaczej nie można nazwać Hayabusy Satoshiego. Chociaż nie, właściwie to można, ale będą to tylko jeszcze mocniejsze obelgi w jego kierunku. Jego zachowanie było żałosne i obrzydliwe. Ekko ani trochę nie żałował tego jak potraktował Hayabusę. Zasłużył sobie na znacznie więcej - dożywotnie więzienie. Jugo własnoręcznie powinien zaciągnąć go przed sąd, ale niestety tego nie zrobił. Dlaczego? Kto wie, czym kierował się w złości. Z pewnością nie zależało mu na śmierci mimo wszystko człowieka. Wygnanie wydawało się najrozsądniejszym rozwiązaniem. W zamian za swoje życie, musiał opuścić Daishi i wszystko czego do tej pory się dorobił. Może zaczynając kompletnie od nowa w zupełnie innym mieście nie popełni tych samym błędów. Z doświadczenia jednak bywało zupełnie odwrotnie.
Syf jaki po sobie zostawił Hayabusa był obrzydliwy. Po części Ekko też był za niego odpowiedzialny. Głupio mu było zostawić gospodę w takim stanie, a skoro jeszcze nikt go stąd nie wywalił, to mógł chociaż odrobinę posprzątać i wyjaśnić całą sytuację. Pośpiesznie postawił przewrócony stół na nogi i podszedł do barmana.
-Przepraszam za tego… człowieka. - ostatnie słowo z trudem przeszło przez gardło Hana. Ktoś taki jak Satoshi był dużo bliższy potworowi czy jakiejś bezlitosnej bestii. Przykre, że w całym tym zamieszaniu to pewnie Ekko wyszedł na tego złego. -Ten mężczyzna zasłużył na coś o wiele gorszego. Zapłacę rekompensatę za jego obrzydliwe zachowanie. - dodał i wyjął na stół kilka monet o wartości stu Ryo. Dla jednych to pewnie niewiele, dla innych cały majątek. Wszystko podał mężczyźnie i pożegnał się lekkim skinieniem głowy.
-Właściwie to jeszcze jedno, którędy do “Siedmiu smoków” - zapytał tuż przed wyjściem. Niestety blondynowi ta nazwa nic nie mówiła. Ani trochę nie znał Sokoyamy, a informacje od Satoshiego nie były zbyt użyteczne. Ledwo dawały jakiś punkt zaczepienia. Chcąc nie chcąc musiał poświęcić chwilę na mrozie, żeby znaleźć posiadłość Madao.
Ogromna posiadłość nieco przytłoczyła Hana. Zazwyczaj nie musiał zmagać się z tak wielkimi kompleksami, dlatego też nie bardzo wiedział od czego zacząć. Powoli obszedł ją dookoła, uważnie przyglądając się jej z każdej strony. Był jak turysta, który zachwycał się każdym, nawet najmniejszym szczegółem. Czy pokojowe rozwiązanie wchodziło w grę? Tego akurat nie wiedział, ale musiał spróbować od takiego. Po obejściu posiadłości zbliżył się do głównej bramy, lekko ukłonił przed strażnikami.
-Chciałbym porozmawiać z panem Madao o Hayabusie Satoshim. Myślę, że doszło tutaj do pewnego nieporozumienia. - był absolutnie poważny. Nie uśmiechał się, ani stresował. Po prostu stał.
Avatar użytkownika

Han Gug
Gracz nieobecny
 
Posty: 136
Dołączył(a): 13 sty 2020, o 22:08
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5866

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Misae » 1 sie 2020, o 15:27

Misja C
Han Gug
29/...



Han zapewne nie spodziewał się, że ten na pozór zwyczajny dzień potoczy się tak jak się potoczył. Z reguły zachowywał spokój i udawało mu się to naprawdę dobrze. Tym jednak razem poniosły go emocje. Poziom bestialstwa i odczłowieczenia przekroczył próg pojmowania normalnego człowieka. Nic dziwnego. Jak wielkim trzeba było być potworem aby sprzedać własne dziecko? I jeszcze do tego opowiadać o tym jak gdyby nigdy nic. Nikogo nie powinien zaskakiwać atak złości blondyna.
Kiedy podchodził do właściciela mógł zauważyć wiele zlęknionych twarzy. Ba! Jeśli dobrze by się skupił pojąłby, że ilość gości w lokalu zauważalnie zmniejszyła się. No ale czemu się dziwić, kto był zdrowy na umyśle wiedział, że są sytuacje, do których nie należało się dołączać. Kiedy tylko Gug zbliżył się do właściciela mógł zobaczyć, jak ten mimo usilnych starań, nie był w stanie ukryć strachu pod postacią kilku kropel potu spływających po czole czy drżących rąk. Trudno mu było nawet odezwać się by odpowiedzieć na słowa Hana więc jedynie pokręcił głową co było połączeniem potwierdzenia, negowania i bliżej nieokreślonego gestu. Widać po jego twarzy było, że po prostu chciałby aby młodzieniec opuścił jego lokal i nie będzie o nic pytać. Nawet słowem się nie zająknie.
Zabawnie wyglądał moment kiedy mężczyzna widząc jak nastolatek się oddala, wypuszcza nadmiar powietrza z płuc w pełnym ulgi wzdychnięciu, szybko jednak blednie ponownie kiedy chłopak postanawia się jednak zawrócić jakby sobie o czymś przypominając. Zdobył się tylko na uniesienie drżącej ręki i pokazanie palcem kierunku. Wiedział, że jeśli dzisiaj nie zejdzie na zawał to będzie go czekała wycieczka do świątyni po podziękowania.
Droga chłopakowi minęła spokojnie, a dopiero cel jego podróży zdał się zrobić na nim prawdziwe wrażenie. Nie było jednak czemu się dziwić. Posiadłość była naprawdę bardzo okazała. Podszedł do strażnika. Był młody i widać po nim było, że od niedawna pełni służbę. Zlustrował wzrokiem blondyna. Słysząc imię swej pani pobladł niemało.
- Z wielmożną panią Madao? A był pan umówiony... ale nie wiem... ja zapytam... - doświadczenie przemawiało przez niego żadne, a powaga jego rozmówcy zdecydowanie go przytłaczała. Puścił się biegiem wgłąb posesji. Nie było go trochę, ale czemu się dziwić, odległość do pokonania miał sporą, a i zapewne rozmowa z pracodawcą też nie należała do przyjemnych. Po pewnym jednak czasie, który dla Hana zapewne dłużył się niemiłosiernie jego oczom ukazała się kobieta. Ale nie byle jaka. Nigdy nie widział kogoś tak pięknego. Długie, lśniące, czarne włosy opatulające idealną twarz. Te hipnotyzujące wręcz błękitne oczy. Jej figura była idealna, a szata, którą nosiła miała ją tylko podkreślać. Trudno był uwierzyć, że ktoś taki może chodzić po ziemi.
-Kogo goszczę w moich skromnych progach? - zapytała swym melodyjnym głosem zbliżając się do bramy.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
“It's amazing how a little tomorrow can make up for a whole lot of yesterday.”

Misje:
- Kakita Ayame - misja D
Avatar użytkownika

Misae
Miss Lata
 
Posty: 795
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 11:38
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG/Discord: Misae#1695

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Han Gug » 2 sie 2020, o 11:39

Zima, 388 Rok


Strasznie głupio wyszło. Mina biednego karczmarza sprawiła, że Ekko błąkał się po mieście z wyrzutami sumienia, ale nie dlatego, że zaatakował Hayabusę, tylko że przez przypadek nastraszył niczemu winnych świadków. Nigdy nie miał takiego zamiaru, a teraz mógł stać się wrogiem publicznym numer jeden. Pewnie pierwsi goście, którzy uciekli z karczmy już dawno rozpowiadali nieprzyjemne plotki na temat blondyna - potwór zaatakował Hayabuse w karczmie czy jakoś tak. Nie mógł nic na to poradzić, więc jak mężczyzna zdecydował się wziąć swoje brzemię na barki i ponieść tego ewentualne konsekwencje.
Rozmowa ze strażnikiem przebiegła dużo łatwiej, niż można było się tego spodziewać. W głębi duszy nastawił się na najgorsze, a tu taka niespodzianka. Nawet dwie, bo mężczyzna nie tylko pobiegł zawiadomić kobietę, ale i wyciągnął Hana z ogromnego błędu. Jugo z jakiegoś powodu założył, że pani Madao to pan Madao. Z ust Satoshiego brzmiało to prawie jednakowo, a złość jeszcze bardziej przyćmiła zdrowy osąd.
-Dzień dobry. - Jugo nie zapomniał kultury, chociaż nie zależało mu na tym, żeby się przedstawiać. Był raczej neutralną osobą w tym całym konflikcie i tożsamość chłopaka nie była tutaj istotna. Przywitał się grzecznie, delikatnie ukłonił w geście szacunku do rozmówcy i zrobił dwa kroki do przodu. Był spokojny. Nie miał powodu do stresu. Miał raczej pokojowe intencje.
-Chciałbym porozmawiać o długu Pana Hayabusy Satoshiego. - słowo pana z trudem przeszło przez gardło blondyna. Ten mężczyzna zdecydowanie nie zasługiwał na taki tytuł. Świadczył on o posiadaniu jakichkolwiek dobrych cech, a u tego człowieka trudno było o takie. Pomimo tego, że Han starał się dostrzec w nim jakąś iskierkę nadziei to jego dusza była zbyt czarna, żeby dostrzec w niej nawet ognisko dobrych cnót. Niestety ale to bardzo przykre.
-Czy mogę wejść? - zapytał z uśmiechem. Nie chciał bez zgody ładować się z butami do cudzej posiadłości. Raczej nikt tego nie chciał, zresztą sam Ekko miał wątpliwości czy powinien wchodzić. Co jak co, ale ładował się w paszczę lwa, któremu chciał odebrać młode. Raczej żadna lwica tego nie chciała. Miał jednak nadzieję, że kobieta zrozumie sytuację i nie będzie robiła z tego powodu komplikacji.
Avatar użytkownika

Han Gug
Gracz nieobecny
 
Posty: 136
Dołączył(a): 13 sty 2020, o 22:08
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5866

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Misae » 4 sie 2020, o 12:39

Misja C
Han Gug
31/...


Chłopak zdecydowanie osiągnął więcej, niż mógłby na początku zakładać. Zapewne gdyby trafił mu się starszy stażem ochroniarz przeprawa byłaby o wiele dłuższa i cięższa. Szczęśliwie młodziak nie wiedział za bardzo co robić i zapewne biegał i pytał wszystkich wewnątrz tego pałacu.. a może od razu trafił na swoją szefową i szczęśliwie nie przypłacił ten bezczelności życiem. A może przypłacił? Przecież nie wrócił do blondyna. Zamiast niego pojawiła się piękna brunetka hipnotyzująca swoim spojrzeniem.
-Dzień dobry - odparła na jego przywitanie podchodząc kolejne kilka kroków do bramy - Nie wiedziałam, że Satoshi zaczął się wysługiwać dzieckiem na posyłki - doparła kiedy na jej usta wyskoczył uśmiech łączący w sobie niewinność, a zarazem dużą dozę czegoś niepokojącego. Może to użycie określenia "pan", sprawiło, że na chwilę mignął na jej buźce złośliwy uśmieszek? A może była to wina później już powoli pory? Zaczynało się ściemniać, a to zdecydowanie potęgowało wszelkie tego typu pomyłki i omamy.
Na prośbę o wejście złapała się pod biodra i uniosła lekko brodę.
-Nie wiem co chcesz osiągnąć chłopcze, albo co ci obiecał te stary cwaniak, ale tu nie masz czego szukać. My z Satoshim uregulowaliśmy swoje zobowiązania, więc negocjator czy pośrednik jest nam już niepotrzebny - odparła tonem władczym i nieznoszącym sprzeciwu. Trudno było powiedzieć czy wie dokładnie jaki cel przyświecał młodzieńcowi, jednak nie zamierzała tego ani sprawdzać, ani ryzykować. Za dobrze znała tamtego krętacza by od tak dać się wrobić.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
“It's amazing how a little tomorrow can make up for a whole lot of yesterday.”

Misje:
- Kakita Ayame - misja D
Avatar użytkownika

Misae
Miss Lata
 
Posty: 795
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 11:38
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG/Discord: Misae#1695

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Han Gug » 24 sie 2020, o 23:03

Zima, 388 Rok


Na razie wszystko wydawało się iść sprawnie i gładko, chyba troszkę zbyt gładko. Może to tylko wymysł wyobraźni blondyna ale gdzieś tam z tyłu jego głowy zaczęły pojawiać się wątpliwości. Co jeśli Madao nie będzie chętna do współpracy? Co jeśli wyśmieje Hana? Jugo nie chciał używać przemocy, właściwie to nawet nie brał tej opcji pod uwagę. Zdecydowanie dużo bardziej wolał się dogadać. Chłopak szczerze wierzył w siłę dialogu i że dobrymi argumentami można załatwić wiele spraw.
-Nie pracuję dla Satoshiego. - odparł krótko lecz bardzo stanowczo. Imię tego mężczyzny z trudem przechodziło przez gardło Hana, a pogarda, którą go darzył była wyraźnie słyszalna. Powoli pokręcił głową na boki przecząco. Pewnie gdyby już nie wyrzucił tego śmiecia ze swojej głowy, to jeszcze splunąłby na ziemię.
-Wręcz przeciwnie. - wzruszył delikatnie ramionami i nawet uśmiechnął się delikatnie. Zabawna sytuacja chociaż nikomu raczej nie było do śmiechu. Jugo nie był pewny od czego powinien zacząć. Niewzruszony wyższością kobiety, spojrzał prosto w jej oczy.
-Właściwie to niczego nie uregulowaliście. Ten śmieć oszukał Cię i właśnie teraz ucieka z wioski. Jeśli zależy Ci na spłaceniu jego długo to radzę posłać za nim jednego z Twoich ludzi. Nie będę się wtrącał, bo nie po to tutaj jestem. - blondyn był wyraźnie pewny siebie i swoich słów. W jego głosie nie było nawet odrobiny zawahania. Wiedział, że nawet odrobina wątpliwości czy okazanie słabości może postawić go na straconej pozycji. Nie mógł sobie na to pozwolić. Będąc wyżej - ponad kobietą - to on mógł stawiać warunki.
-Teraz porozmawiajmy o dziecku. - zaczął, odsłaniając swoją odznakę shinobi. Może to trochę naiwne, ale cicho wierzył, że kobieta chociaż odrobinę się przejmie. Bądź co bądź Jugo był przedstawicielem władzy, przedstawicielem Daishi. Kobieta chcąc nie chcąc przecież musiała się z tym liczyć.
-Satoshi porwał dziewczynkę i nie miał prawa Ci jej przekazać. Jeśli nie chcesz problemów z władzą, radzę ją oddać. Bezpiecznie odprowadzę ją do matki i na tym nasza sprawa się skończy. Jeśli jednak odmówisz postaram się zrobić wszystko, żeby ją odzyskać, a przy okazji zaszkodzić Twoim interesom. - rozejrzał się na boki po posiadłości kobiety. Jej majątek z pewnością robił spore wrażenie. Szkoda by było, gdyby straciła to wszystko.
Avatar użytkownika

Han Gug
Gracz nieobecny
 
Posty: 136
Dołączył(a): 13 sty 2020, o 22:08
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5866

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Misae » 31 sie 2020, o 13:27

Misja C
Han Gug
33/...



Kobieta przysłuchiwała się i obserwowała uważnie. Uznała, że jeżeli nie będzie ci przerywać wypowiedzi to szybciej ją skończysz. Notowała coś z uwagą w głowie, a przynajmniej takie wrażenie można było odnieść gdy się na nią patrzyło. Skrzyżowała ręce na piersi. Po jej postawie widać było jedno. Czy byłeś ninja czy nie. Człowiekiem od Satoshi'ego czy nie, wydawało się, że nie ma to dla niej większego znaczenia. Zauważyłeś, że młody ochroniarz wrócił i zajął swoje miejsce przy brami, zupełnie jakby wcale go nie opuścił. Kiedy Madao po twoich wielkich groźbach uznała, że monolog został zakończony uśmiechnęła się delikatnie.
-Wydajesz się być dobrym chłopcem, więc jedną radę dam ci na koszt firmy - odparła głosem świadczącym jak wielkie poświęcenie z jej strony to było. Podeszła krok pochylając się lekko z uniesionym ku górze palcem niczym mistrz pouczający swojego ucznia na zajęciach - To. Jest. Moje. Miasto. - akcentowała każde słowo mając nadzieję, że dokładnie zrozumiesz co ma na myśli. Nie sądziła aby to co mówiła wymagało dodatkowego wyjaśnienia, obróciła się z wolna na pięcie i ruszyła w stronę swojej rezydencji.
-Wróć do domu, zaparz sobie herbatkę a o małą się nie martw. Dostała szansę na star, którego ani Satoshi ani ta jego żona by jej nie dała - stwierdziła nie obracając się nawet w twoją stronę. Bo po co? Powiedziała już wszystko, a to ty byłeś na jej terenie, na którym zapewne roiło się od strażników i ochroniarzy. Nie musiała walczyć by wiedzieć, że jest na wygranej pozycji.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
“It's amazing how a little tomorrow can make up for a whole lot of yesterday.”

Misje:
- Kakita Ayame - misja D
Avatar użytkownika

Misae
Miss Lata
 
Posty: 795
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 11:38
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG/Discord: Misae#1695

Poprzednia strona

Powrót do Daishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość