Farma Watari

Terytorialnie największa prowincja Karmazynowych Szczytów, zamieszkana przez Ród Kōseki. Daishi graniczy od północy i zachodu z morzem, na wschodzie z Soso, zaś południowa granica oddziela ją od Kyuzo i obszaru niezbadanego. Efektem tego jest możliwość tworzenia bardzo dochodowych szlaków handlowych i handlu morskiego przy - niestety - utrudnionym utrzymywaniu bezpieczeństwa włości. Podobnie jak pozostałe prowincje, dominuje tu krajobraz górski i lasy iglaste, z tą różnicą że dużo tu fauny - w tym tej drapieżnej, co na dłuższą metę może być dosyć niebezpieczne dla podróżników. Na ziemiach tych mieszkają również shinobi ze Szczepu Jūgo.

Re: Farma Watari

Postprzez Yamanaka Inoshi » 12 lis 2018, o 09:42

Misja Rangi - D - 4/...

- Rok 385 - Zima -
- Hasegawa Miwako -
- Farma Watari -

- Ryjówki II -





" Watari "

Zima... To piękna pora roku, zwłaszcza jeśli lubimy chłód. Pewnie, że cały pokój stał przed tobą otworem, jak to jednak jest z tą kulturą i gościnnością, czy można sobie pozwolić na bezstresowe zwiedzanie czyjegoś mieszkania? Nawet jeśli widzi się je już drugi raz? Siedząca na kanapie kobiet oczywiście zwinęła swój zwój i odłożyła go po chwili do biblioteczki która się tutaj znajdowała. Znowu przysiadła, tym razem na kanapie. Dostrzegła jak wykonujesz ukłon, zwykłe grzeczne zachowanie w karmazynowych szczytach.
- Dlaczego? - Zapytała krótko żona Shiromy. Wcale nie wydawało się to jej problemem, że Miwako nie jest najwyższa, tak naprawdę nie chodziło jej o wzrost, sądziła, że Miwako będzie ciut starsza.
- A i nazywam się Nanako - Również delikatnie się skłoniła.
- Wszystko dobrze, nie ma to żadnego znaczenia. Może nawet i lepiej - Powiedziała podczas gdy Shiroma powoli wracał do was z przygotowaną herbatą. Przyniósł do stolika trzy kubki, jeden dla siebie, jeden dla żony oraz jeden dla ciebie. Przysiadł na wolnym miejscu przyglądając się strojowi w jakim Hasegawa przybyła, nie powiedział nic odnośnie tego. Nie trwało to długo i już za chwilę zdecydował się przejść do konkretów.
- Proszę, herbata... Także... Jak tutaj przyszłaś to zapewne dostrzegłaś moją chlubę oraz dumę. Mój zielony zakątek który nawet i teraz potrafi przyciągać kolorem - Uśmiechnął się lekko jednak gdy skończył to przestał, tak zwyczajnie, nagle.
- Możemy tam hodować wiele roślin nawet i w zimie, miejsce jest idealnie przygotowane pod uprawy całym rokiem. Coś nam jednak zjada uprawy... - Powiedział spoglądając w kierunku Nanako. Wziął łyka swojej herbaty po czym ponownie zwrócił się do małej Jugo.
- Musiałabyś rozwiązać ten problem... Ostatnie dni widzę małe otworki i kopce w mojej szklarni ale nie mogę dopaść sprawców - Rozłożył zrezygnowany ręce.

Nanako
Shiroma
Nijima Saki
Ostatnio edytowano 12 lis 2018, o 20:03 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 1 raz


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2977
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Farma Watari

Postprzez Miwako » 12 lis 2018, o 11:31

Dlatego właśnie Miwako nie kręciła się niepotrzebnie po mieszkaniu, przeszła jedynie do wskazanego przez pana Shiromę salonu, gdzie zaraz poznała panią Nanako. Wcześniej zakładała, że mąż przekazał jej imię dziewczynki, na wszelki wypadek jednak postanowiła tego nie sprawdzać. Przedstawiła się zaraz po pani Watari.
- Ja mam na imię Miwako.
Dostrzegła naturalnie spojrzenie, jakim pan Shiroma niedługo później obdarzył jej kimono. Najwyraźniej słusznie zakładała, że podczas tej pracy ubranie mogło ulec zabrudzeniu lub zniszczeniu. Pogratulowała sobie pomysłu założenia "roboczych" szat niżej, obiecała też sobie, że stanie się to jej regularną praktyką. Tak na razie wyglądało jej zdobywanie doświadczeń przy pomaganiu ludziom z osady - uczyła się, jak się ubierać. Tylko jak daleko poza Nawabari mogło ją to zabrać?
Cóż, dla oddania jej odrobiny sprawiedliwości trzeba przyznać, że polowanie na krety czy ryjówki również nie było zbyt edukacyjne. Leżało też daleko poza sferą zajęć, które miałaby ochotę wykonywać, choć nie wynikało z żadnego wstrętu do małych przestępców. Rzecz właśnie w tym, że Miwako lubiła zwierzęta, jak większość Jūgo łączyła ją z nimi więź niedostępna dla zwyczajnych ludzi. Komunikacja. Specjalna zdolność jej szczepu do porozumiewania się z wszelkimi istotami, przez co stawały się towarzyszami pożądanymi i interesującymi, czasami nawet bardziej niż ludzie.
Piła swoją herbatę, ale skoro pan Shiroma tak od razu przeszedł do rzeczy, nie było warunków do należytego cieszenia się jej smakiem. Bardzo mu zależało na rozwiązaniu tego problemu, co do tego nie miała wątpliwości nawet przez małą chwilę. Ciężko być rolnikiem. Pracujesz na coś, poświęcając temu całą siłę swych rąk, własne plecy, wszystkie myśli i nawet troskę, a potem i tak przyjdą jakieś szkodniki znikąd i wszystko jak krew w piach. Gdy był młodszy zapewne sam sobie z nimi radził. Po własnej babci dziewczynka widziała, co wiek robił z człowiekiem. Niby wciąż energiczna i wymagająca, ale gdy sądziła, że Miwako nie patrzy, opadała na posłanie z twarzą szarą od zmęczenia. Dla jasnowłosej kunoichi były to bardzo przykre chwile.
- Jeśli ma pan dla mnie jakieś wskazówki odnośnie tej pracy, chętnie posłucham. Chciałabym też się przebrać, mogę skorzystać z jakiegoś pomieszczenia? - zapytała, obracając głowę w kierunku pani Nanako - Potem od razu udam się na miejsce. Dziękuję za wspaniałą herbatę.
I jeśli wskazano jej pomieszczenie do zmiany stroju, pozbyła się tam zewnętrznych szat, pozostając w szarobłękitnym, prostym kimono, kupionym głównie dla stanowienia dodatkowej warstwy grzewczej pod ładniejszym kimono. Wszystko to, co z siebie zdjęła, umieściła w średnim zwoju trzymanym w torbie zapiętej z tyłu, zaraz pod obi. Pozostało więc ruszyć do szklarni i zobaczyć, jak w ogóle wygląda sytuacja. Miwako nie miała na razie planu, liczyła jednak na to, że zadanie nie jest niemożliwe do wykonania. Już mniejsza o rozczarowanie pana Watari, po prostu nie akceptowała własnych porażek.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Miwako
 
Posty: 160
Dołączył(a): 15 paź 2018, o 17:20
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6501
GG: 0
Multikonta: Suzu

Re: Farma Watari

Postprzez Yamanaka Inoshi » 12 lis 2018, o 13:37

Misja Rangi - D - 6/...

- Rok 385 - Zima -
- Hasegawa Miwako -
- Farma Watari -

- Ryjówki II -





" Watari "

To nie było nic szczególnego, zwykła farma w pobliżu miasta, owszem mieli pewną specjalną, nietypową rzecz, miejsce w którym rośliny rosły nawet i zimą, ciepło oraz słońce, mróz czy śnieg, co za różnica kiedy tam wystarczy odrobina słońca oraz ciepła w trakcie dnia by właśnie to jedno miejsce pozwalało roślinom rozwinąć swoje kwiaty i owoce. Dobrze mieć ze sobą ubrania na zmianę, prawda? Czasami jednak jest to zbyt dużo warstw i trudno w tym jakoś normalnie funkcjonować. Teraz mamy zimę, chłód i śnieg a w lato? Pośród pustynnego dnia gdzieś na południu? Niee, taka praktyka nie miałaby tam sensu. Trzeba wymyślić coś innego jeśli zamierzasz to praktykować, prawda? To jasne. Czasem najlepiej wyglądać po prostu jak osoba którą chcesz się stać i nie przejmować się niczym więcej. To nie jest takie trudne, kto w końcu zwraca na to uwagę? No tak, Karmazynowe szczyty, miejsce gdzie każdy twój krok jest obserwowany a ty nawet nie wiesz jak bardzo.
Praca... Każdy ma swoją własną, a jaką pracą parają się shinobi? Na pewno nie taką, na pewno żyją krócej i czasem pracują ciężej nawet i w sferze duchowej, bo czy to takie proste wyzbyć się emocji i pozbawić kogoś życia bo tak? Bo taki był rozkaz? Siwe włosy czasami powinny być czymś z czego należy się cieszyć, w końcu wszystko to mogło zakończyć się dużo, dużo wcześniej, prawda? Zwłaszcza dla kogoś takiego jak Miwako która chcę zostać kunoichi, końców może być wiele ale większość dożywa tylko jednego, tego w którym leżą z kunaiem w plecach, samotni, bez ruchu, zapomniani jako zepsute narzędzia. W Karmazynowych szczytach jednak było inaczej, te narzędzia nie działały dla siebie a jedyną i główną wartością był klan. Można więc powiedzieć, że to właśnie dla niego, dla klanu ginęli i poświęcali swoje życia, tak jak ci shinobi z południowej części gór, zarówno z klanu Hyuga jak i Yamanaka.
- Oh, oczywiście, proszę. Idź się przebrać jeśli potrzebujesz, zastanawiałem się czy rzeczywiście chcesz niszczyć tak ładne szaty. - Podrapał się po głowie nieco zakłopotany.
- Nie mam zbyt wiele wskazówek... Ale dopij na spokojnie herbatę jeśli chcesz - Powiedział po czym powstał powoli spoglądając na swoją zajętą żonę by zaraz samemu skierować się do korytarza.
- Ja się tam przejdę i poczekam, pokażę ci o jakie miejsca chodzi - Pokręcił głową i następnie skierował się do wyjścia uprzednio wskazując małej pomieszczenie obok, to nie był problem by skorzystała z niego i przebrała się jeśli musiała. Kto by się spodziewał, że tak bardzo będziesz pilnować wszystkiego co twoje, schowanie ich w zwoju? Czy to aby nie zbyt przesadna ostrożność? Co się może stać, to zwykły dom, nikt nie jest wrogiem a jednak zdecydowałaś się to zrobić. Ruszyłaś więc do szklarni, nie chciałaś nikogo rozczarować, to zrozumiałe bo rozczarowana byłaby również i twoja babcia, właśnie ona która ciebie tutaj poleciła. Jak wyszłaś z budynku chłodny wiatr mógł nieźle cię zmrozić, no niestety, przejście prowadziło po zewnątrz, to jedna tylko chwila, jeden drobny wiaterek, kilka płatków śniegu i już. Po wejściu do środka zobaczyłaś pana Shiromę który machał w twoją stronę z drugiego końca pomieszczenia. Nie było ono straszliwie duże. Długości może trzech albo czterech korytarzy. Sama wielkość budynku nie była zatrważająca jednak w środku był znacznie mniejszy by właśnie utrzymywać ciepło. Po wejściu można było doznać pewnego rodzaju szoku, tam było całkiem ciepło, po chwili można odczuć, że jest tam dosyć gorąco.
- Chodź, pokażę ci - Powiedział Shiroma, jak już zbliżyłaś się do niego to zaczął ci wskazywać rośliny które były nadjedzone, inne zniszczone i powyrywane a w każdym jednym z tych miejsc znajdowała się norka wielkości może jednej, albo i dwóch pięści, zależy kto je składał.
- Próbowałem je dopaść ale ciągle mi uciekają, są sprytne, musiały zrobić sobie tutaj całą sieć tuneli, nie wiem. Próbowałem je wytruć ale zawsze wracają. Poradzisz sobie? - Pokręcił niezadowolony głową i powstał spoglądając w kierunku drzwi.

Nanako
Shiroma
Nijima Saki
Ostatnio edytowano 12 lis 2018, o 20:03 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 1 raz


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2977
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Farma Watari

Postprzez Miwako » 12 lis 2018, o 16:16

Miwako, przy całym swym zdrowym rozsądku, bywała też czasami naiwna. W tym przypadku przejawiało się to wiarą, że będzie mogła przestać być kunoichi, kiedy już przestanie to być jej potrzebne. Właściwie wydawało jej się dość oczywiste, że ojciec wyda ją za mąż za majętnego człowieka i będzie mieć na głowie zupełnie inne obowiązki. Nie doceniała póki co władzy Shusuke-samy, choć powinno już zacząć docierać do niej, że przy tak niskiej, wręcz ginącej populacji szczepu, niełatwo jej będzie odciąć się od krewniaków. Była przyszłością Jugo, ale nie ze względu na potencjalne sukcesy, jakie mogła osiągnąć. Na tym etapie nie potrzebowali sukcesów ani rzucania się w oczy. Chodziło o coś znacznie bardziej podstawowego.
Dopiła herbatę, mimo pozwolenia nie tracąc na to więcej czasu. Nieco więcej straciła przy zmianie stroju, ale musiała upewnić się, że każdy zdjęty element kimona jest wzorowo złożony, nie życzyła sobie żadnych fałdek ani zagnieceń na materiale. Nie chodziło o brak zaufania wobec uprzejmej pary, po prostu Miwako przyzwyczajona była do trzymania własnych rzeczy przy sobie, jeżeli była ku temu możliwość. Kiedy wyszła, wyglądała dużo skromniej, choć proste szaty nie odebrały jej ani trochę wyuczonej godności, wciąż wyprostowana i z gracją w ruchach poszła ku wyjściu z budynku, a potem przeszła szklarni, marznąć z lekka po drodze. W końcu miała na sobie tylko lekkie dwie warstwy, idealnie do pracy, gorzej z obroną przed mrozem. Spodziewała się jednak, że wnętrze wynagrodzi jej ten spacer znacznie przyjemniejszymi temperaturami.
I nie zawiodła się! Ledwie weszła do środka poczuła, jak zanurza się w ciepłym, nieco dusznym powietrzu. Było dość wilgotne, a nozdrza atakowało zapachem ziemi i nawozów. Ale jak było pięknie! Naturalnie, zima również była wspaniała ze swą bielą, ale dla oczu odzwyczajonych od intensywnych, żywych kolorów, wnętrze szklarni było naprawdę przyjemną odmianą. Na szczęście nie było też strasznie wielkie. Zauważyła przy tym, że mijane norki miały różne rozmiary. Czyżby niechciani lokatorzy należeli do więcej niż jednego gatunku?
- Postaram się. Są tu jakieś narzędzia? - zapytała, rozglądając się dookoła.
Miwako miała trochę wątpliwości, czy zadanie to rzeczywiście pasowało do możliwości ninja. Co mogła tu zaoferować, szybkie kopniaki? Cudowną przemianę w kogoś innego? A może siłę, by przekopać się przez wszystkie tunele? Wiedziała, że babcia w swoim ogródku sadzi rośliny mające te zwierzaki odstraszać, jak na przykład czosnek. Lecz czy to pomoże w sytuacji, gdy małe szkodniki będą po prostu głodne? Doszła do wniosku, że najlepszą opcją są po prostu pułapki. Gdyby tak wyłapać i wynieść gdzieś daleko tych małych bandytów... Na razie poczekała jednak, aż pan Shiroma opuści szklarnię, po czym przykucnęła nieruchomo w okolicy jakiegoś zgrupowania norek, nasłuchując. Chciała się przekonać, czy cokolwiek dotrze do jej uszu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Miwako
 
Posty: 160
Dołączył(a): 15 paź 2018, o 17:20
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6501
GG: 0
Multikonta: Suzu

Re: Farma Watari

Postprzez Yamanaka Inoshi » 12 lis 2018, o 20:03

Misja Rangi - D - 8/...

- Rok 385 - Zima -
- Hasegawa Miwako -
- Farma Watari -

- Ryjówki II -





" Tajemnica szklarni "

Czy ktoś kiedyś zrezygnował z bycia Kunoichi? Z czasem pojawia się zbyt wiele odpowiedzialności, zbyt wiele zależności. Ktoś kto odchodzi... Kim można go nazwać jak nie zwykłym zdrajcą który zostawił swoich? Klan, rodzina... Nie można najpierw być jej obrońcą a później odejść, zapomnieć o tym rzucić to w kąt... Nie da się.

Przyzwyczajenie się do temperatury w środku nie trwało długo, już po kilku chwilach mogłaś poczuć, że jest tutaj dużo przyjemniej niż na zewnątrz. Mimo to, mimo wszystkich tych roślin, sama ta atmosfera, temperatura sprawiała wrażenie ciężkiej i mogącej stać się jeszcze cięższą z każdą chwilą. Mimo to chwilowa przyjemność spowodowana opuszczeniem chłodnego dworu i doznaniem czegoś całkowicie nowego jak na te strony. Korytarz pełen był różnego rodzaju zielonych roślin z czego jedne były w pełni zdrowe i całe a inne niekoniecznie.
- Ymm... Są, są. Pokażę ci - Wtedy odpowiadając na twoje pytanie wskazał ci stojące na drugim końcu korytarze narzędzia, które miały dla siebie specjalne miejsce. Były tam stojaki niemal na wszystko, tak samo jak i stół który mógł służyć do najróżniejszych rzeczy związanych z pielęgnacją tego miejsca. Narzędzi było sporo, wystarczyło coś wybrać. Shiroma po kilku chwilach opuścił pomieszczenie i najprawdopodobniej udał się do domu.

Pozostawił Ciebie samą z tym problemem. Miałaś niemal wolną rękę do działania, pozostało jedynie rozwiązać jakoś ten problem ze szkodnikami. Przykucnęłaś przy jednej z norek. Jej wielkość sugerowana, że często ktoś z niej korzysta, wiadomo przecież, że im więcej, tym będzie szersza. Nasłuchiwałaś, nasłuchiwałaś, tak naprawdę trudno stwierdzić czy coś tam akurat w tej chwili siedziało. Wiatr który wiał na dworze słychać było i tutaj, jak odbija się od ścian szklarni. Mimo to on sam tutaj nie docierał. Trzeba jednak przyznać, że prócz tego, było tutaj naprawdę cicho. Po kilku dłuższych minutach coś usłyszałaś, trudno jednak określić czy rzeczywiście usłyszałaś ciche, niemal niesłyszalne drapanie czy może wydawało ci się, że je słyszysz bo chciałaś je usłyszeć.

Nanako
Shiroma
Nijima Saki


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2977
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Farma Watari

Postprzez Miwako » 16 lis 2018, o 13:59

A jaką Miwako mogła mieć pewność, że nie rezygnowali? Jej szczep był mocno specyficzny. Mało ich żyło w Nawabari przy liderze, ale podobno było więcej Jūgo, błąkających się gdzieś po świecie. Jasnowłosa wyobrażała sobie, że tylko część z nich żyje jako shinobi, a wynikało to z jej przekonania, że w tym zawodzie nie ma tak naprawdę przyszłości. Zazwyczaj nie ma też siwych włosów ani gromadki wnucząt przy fotelu, ot, wystarczy spojrzeć na jej dziadka. Gdzie był? Jego ciało dostarczone zostało po misji bez życia. A babcia Saki, która nigdy nie objawiła klanowego talentu ponad komunikację ze zwierzętami, miała się przecież dobrze. No, może jakby zignorować to ostatnie pokasływanie i chwile wyraźnej słabości. Jesień i zima nie były najbardziej łaskawymi porami roku.
- Świetnie. W takim razie mam wszystko - z zadowoleniem pożegnała pana Watariego, choć było to trochę nad wyrost, nadal w końcu nie była do końca przekonana, co należy tutaj zrobić.
Wiedziała jedynie, że narzędzia były ostatecznością, której jej delikatna dłoń wolałaby się nie chwytać. W całym tym zawodzie shinobi najgorsze nie były męczące treningi i frustracja, gdy mimo starań i ciągłych prób poprzeczka przed nią ustawiona wydawała się nie do przeskoczenia. Wszystko było kwestią cierpliwości i uporu, tak twierdziła stara Saki. Miwako najbardziej obawiała się banalnych misji, jak ta w której brała właśnie udział. Drepcząc w ziemi, wśród zapachu naturalnych nawozów, o których pochodzeniu wolała nie myśleć, polując na małe szkodniki i długich ogonkach i szybkich łapkach. Co miała z nimi zrobić, zabić? Przygotowywano ją do tego, oczywiście. Do odbierania życia - by się nie załamać ani też nie zapomnieć w tym. Teraz, kucając nad norką zadała sobie pytanie, czy byłaby w stanie zatłuc na śmierć małe, ufne zwierzątko.
- Hej, jesteście tu, prawda? Wyjdźcie do mnie - poprosiła łagodnym tonem, ale na tyle głośno, by słowa jej dotarły do możliwie jak największej ilości norek.
Odpowiedź zapewne brzmiała - tak, byłaby w stanie. Gdyby musiała. Na razie jednak chciała zobaczyć wszystkie te zwierzaki i ocenić, jak wiele ich mieszka w szklarni państwa Watari. Powinna jej w tym pomóc ta szczególna więź, która łączyła wszystkich członków klanu z naturą. Prosić małoletnią Jūgo by pozbyła się zwierzątek, ha! Trochę nieładnie ze strony gospodarzy, ale być może nie zdawali sobie sprawy z faktu, że z babcią posiadały krew demonów. Niewielu ich mieszkało w Nawabari, bardzo niewielu. Dlatego właśnie podczas treningów nikt nie próbował się specjalnie wyżywać na Miwako - wiedzieli, że kiedyś w końcu dziewczynka odnajdzie swoją Senninkę i sytuacja może się boleśnie odwrócić.
Obrazek
Avatar użytkownika

Miwako
 
Posty: 160
Dołączył(a): 15 paź 2018, o 17:20
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6501
GG: 0
Multikonta: Suzu

Re: Farma Watari

Postprzez Yamanaka Inoshi » 17 lis 2018, o 15:50

Misja Rangi - D - 10/...

- Rok 385 - Zima -
- Hasegawa Miwako -
- Farma Watari -

- Ryjówki II -





" Tajemnica szklarni "

Jugo, szczep który tak naprawdę stał się jedynie bandą wędrujących ninja bez konkretnego celu, mimo, że ich dom był tutaj, na miejscu to wielu z nich podróżowało gdzieś z chęcią realizacji swoich własnych celów lub odosobnienia. Losy wielu shinobich pisane są przez ich samych, często nie mają wyjścia i postępują w pewien sposób gdyż kiedyś już wykopali swoją własną ścieżkę, ciebie to jeszcze nie spotkało.

Pan Watari opuścił swoją szklarnie, zostawił Ciebie tutaj samą, wiedział, że może na ciebie liczyć, w końcu obiecałaś, że rozwiążesz jego problem. Może na wyrost stwierdziłaś, że sobie poradzisz. Zawsze łatwiej ocenić i na sucho stwierdzić, że damy radę, że nie będzie żadnego problemu. Gdy jednak rzeczywistość weryfikuje nasze słowa bywa różnie, każde słowo staje się wtedy jak ten liść na wietrze i tylko od nas i naszego uporu zależy gdzie ten liść się znajdzie. Spoglądając w kierunku narzędzi wiedziałaś, że zabawa przy ich pomocy kosztuje Cię bardzo dużo wysiłku, zmęczysz się, zniszczysz to miejsce bardziej niż nieproszeni goście a co ważniejsze, nie masz gwarancji, że rozwiążesz problem. Czy miałaś tutaj jednak jakąkolwiek gwarancję od samego początku? Upór, cierpliwość to jedna z głównych broni ninja, tuż obok podejrzliwości i przezorności. Zazwyczaj ci którzy o tym nie zapominają żyją dłużej niż pozostali. Misje, jakie by nie były zawsze niosą za sobą pewne ryzyko.

Przemówiłaś do norek, może to wydałoby się śmieszne komuś kto wszedłby teraz do szklarni, rozmawiasz... No właśnie z kim? Mówisz do ziemi, tak jakby miała ci za chwilę odpowiedzieć i się zasklepić a z niej wyskoczyć wszelkie stworzenia które tutaj sprawiają problem. Tak, nie tylko twoją babcie ale i ciebie z naturą łączyła spora więź, zwierzęta się słuchały, potrafiłyście z nimi rozmawiać, mimo to. Natura nie jest waszym niewolnikiem, natura ma swój własny rozum, cel oraz intuicję. Ona również żyje własnym życiem, nie będąc wam podporządkowana. Instynkt potrafił być solidną bronią, nie tylko przeciw innej cześci natury ale i przed ludźmi. Chwile mijały i nic się nie działo. Może i zawołałaś do wszystkich norek albo i jednej, usłyszałaś jedynie co i głębsze drapanie, to wszystko. Przynajmniej przez pierwsze pół godziny. Po tym czasie z jednej z norek, tych bardziej oddalonych od ciebie wystawiła łeb jedna, dosyć mała ryjówka. Patrzyła na ciebie uważnie. Czy to już, ten jeden szkodnik był tak dużym problemem, ta jedna mała istotka dokonała tutaj tego spustoszenia a może było ich więcej?

Nanako
Shiroma
Nijima Saki


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2977
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Farma Watari

Postprzez Miwako » 17 lis 2018, o 18:22

Miwako miala siedem lat gdy ojciec definitywnie zabronił jej zabawy z dzikimi zwierzętami. Dbał o swoją żonę i dzieci, ale ich klanowe dziedzictwo bardzo często spędzało mu sen z powiek, w końcu był człowiekiem zupełnie zwyczajnym, nauczonym życia w świecie o prostych zasadach. Jedna z nich twierdziła, że zwierzęta są głupie i nie mówią, dlatego można bez wyrzutów sumienia je wykorzystywać, jeść, a także odziewać się w ich skóry i rzeźbić dekoracje z kości. Przymykał jakoś oczy na fakt, że ukochana kobieta wykorzystywała mieszkające w ogrodzie ptaki do odnajdywania dzieci, kiedy te zanadto oddaliły się od domu. Kiedy jednak Miwako i Subaru rozpoczynali konwersacje z małymi przyjaciółmi, kiedy obok stali obcy ludzie, mężczyzna kryjąc zakłopotanie zaczynał żartować z dziecięcej wyobraźni. Nie chciał, by jego rodzina okrzyknięta została dziwadłami.
"Niech nie wie nikt."
Dość powiedzieć, że Miwako do tej pory nie korzystała ze swych zdolności na oczach innych ludzi i dlatego właśnie wsłuchała się w dźwięk oddalających się kroków pana Shiromy. Chciała mieć pewność, że poszedł. Że drzwi do szklarni nie otworzą się znów, a on nie zauważy Miwako kucającej przy norkach, z zapałem prowadzącej konwersację z gromadką gryzoni. Na samą myśl czuła nieprzyjemny dreszcz wzdłuż kręgosłupa, takich sytuacji musiała unikać za wszelką cenę.
Czas mijał, ona zaś czuła się coraz bardziej głupio. Żaden ryjek nie wysunął się z okrytej cieniem norki, żadna para smolistych oczek nie wychyliła się by zobaczyć, k t o właściwie przemawia do nich w tak osobliwy sposób. Czyżby Miwako się zepsuła? Mimo wszystko doświadczenia codziennych dni sugerowały jej, że z tą dziwną cechą Jūgo wszystko jest u niej w porządku, o ile można tak nazwać właściwość do tego stopnia nienaturalną dla człowieka.
Czekała, bo co innego jej przyszło? Cierpliwości akurat miała w sobie aż nadto, choć przyszło jej do głowy, że może po prostu zwierzątka przebywają obecnie w norkach po drugiej stronie szklarni. Wstała więc i niepospiesznie ruszyła między grządkami, przemawiając tym samym, łagodnym głosem "wyjdźcie, nie zrobię wam krzywdy". Prawda była taka, że faktycznie nie chciała robić im niczego złego i najchętniej pozostawiłaby zwierzaki w spokoju, niech sobie podgryzają marchew i kalarepę. Niestety, zobowiązała się. Właściwie najgorszym problemem był fakt, że państwo Watari byli znajomymi babci Saki. Nie wypadało po prostu zaprezentować się od złej strony.
I w końcu doczekała się, niewielki ryjek wychylił się z jednej z norek. Miwako zatrzymała się w miejscu, a potem przykucnęła, by nie wydawać się zwierzątku tak wielką. Nie próbowała zwierzaka łapać, wydawał się strasznie nieufny. Zapewne wiele już te istotki przeszły w szklarni państwa Watari, normalnie zwierzaki wychodziły do jasnowłosej bez jakichkolwiek oporów.
- Nie bój się, jestem waszą dużą siostrą - minęły lata, kunoichi jednak momentalnie przypomniała sobie dawne pogawędki ze wszelkimi gryzoniami, ptaszkami i kotkami z okolicy - Wasze norki nie są tutaj bezpieczne, chcę wam pomóc, nim przyjdą źli ludzie. Dużo was tutaj mieszka?
Nie próbowała tłumaczyć, że zwierzątka były tutaj nieproszonymi intruzami. Nie było sensu wyjaśniać, że niszczą ludziom uprawy. W głowie małego gryzonia dokonana szkoda była śladowa, właściwie niezauważalna, przecież tak dużo jeszcze dla człowieka zostaje. Natura potrafi się dzielić i nie uznaje wyłączności. Jeden tylko gatunek pragnął władać nad wszystkim i prędzej wyrzuci niepotrzebne resztki na zmarnowanie, niż odda bliźniemu. Ludzie to naprawdę pokraczne stworzenia.
Obrazek
Avatar użytkownika

Miwako
 
Posty: 160
Dołączył(a): 15 paź 2018, o 17:20
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6501
GG: 0
Multikonta: Suzu

Re: Farma Watari

Postprzez Yamanaka Inoshi » 17 lis 2018, o 22:16

Misja Rangi - D - 12/...

- Rok 385 - Zima -
- Hasegawa Miwako -
- Farma Watari -

- Ryjówki II -





" Tajemnica szklarni "

Skąd ten wstyd odnośnie umiejętności przekazywanych w twojej linii krwi? Każdy szczep czy klan z Karmazynowych szczytów zwykł być dumny z posiadanych umiejętności. Mogłaś tylko czekać aż w końcu coś się stanie, ktoś się pokaże. Mogłaś wołać, mogłaś krzyczeć, co stało na przeszkodzie w usilnym wołaniu tych stworków. Jakież to małe potworzyska musiały mieszkać w tych norkach? O tym miałaś się przekonać już za niedługo.

Czekałaś... Czekałaś aż w końcu w jednej z oddalonych norek dostrzegłaś wystający mały ryjek. W pierwszej chwili jak tylko przykucnęłaś schował się w norkę odrobinę głębiej. Stworek usłyszał twoje słowa, nie mniej jednak nie wyszedł. Przynajmniej na początku, miał swój własny rozum i wiedział, że chcesz go złapać, a mimo to czuł coś dziwnego, coś co nie pozwalało mu zignorować wezwania. Po parunastu dłuższych chwilach wypełzł z norki ponownie i mogłaś już zobaczyć małego, bowiem ledwie kilka centymetrów. Malutkie uszka, malutkie oczka, malutkie łapki, malutki podłużny ryjek. Zmieściłby ci się na dłoni. Widziałaś, że się bał. Mimo to mały stworek zaczął ci odpowiadać, było to drobne piszczenie jednak ty rozumiałaś co mówi i jak.
- Zimno! Zimno! Jedzonko, tutaj jest miło! - Wypiskiwał cały czas gmerając łapkami przy mordce i nerwowo rozglądając się po całym połaciu jak dla niego sporego terenu. Po krótkiej chwili z jednej z innych norek wyskoczyła kolejna ryjówka, nieco większa od tej, wydała z siebie całkiem głośny pisk, taki byś go usłyszała, przebiegła kawałek za twoimi plecami na drugą stronę plonów i zniknęła pomiędzy liśćmi roślin. Wydawało ci się ale chyba ta ryjówka cię wołała.
- Ej, tutaj jestem! - W tej samej chwili usłyszałaś coś jeszcze. Nieco przytłumione odgłosy dochodzące z głębi norki w której znajdował się malec.
- To człowiek! Człowieki chcą się nas pozbyć, znowu. Yuremasu... Chowaj się powiedziałam! - Wtedy też zauważyłaś, że mały stworek jakby jest wciągany coraz głębiej do swojej malutkiej norki. Tak jakby niekoniecznie robił to ze swojej własnej woli.

Nanako
Shiroma
Nijima Saki
Yuremasu
Sprytna Ryjówka
Duża ryjówka


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2977
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Farma Watari

Postprzez Miwako » 17 lis 2018, o 23:26

Jak by nie patrzeć, Miwako nie była wychowywana na przedstawicielkę rodziny ninja. Jako mieszkanka Karmazynowych Szczytów widziała wiele powodów do dumy ze swojego pochodzenia, ale nie było się co oszukiwać - reputacja Jūgo była fatalna. Wieść niosła, że nawet w prowincji byli bardziej intruzami i rządzący klan Koseki chętnie by się ich pozbył ze swoich ziem. Przykre to trochę biorąc pod uwagę fakt, że chcieli mieć po prostu odrobinę przestrzeni do życia, nie zagrażali statusowi tamtych. Chyba można by porównać ich do tych małych ryjówek, które tak samo chyba nie rozumiały, dlaczego ludzie nie chcą ich w swej szklarni. Twarz dziewczyny ozdobił lekki, smutny uśmiech, rękami zaś objęła zgięte w przykucu kolana.
- Nie bójcie się. Jestem taka jak wy - mruknęła, choć nie mogły tego zrozumieć, nie w takim sensie o jakim myślała obecnie kunoichi - Dlatego chcę wam pomóc. Odejdziecie stąd razem ze mną?
Kiedy jeszcze Miwako mieszkała w rodzicami w Totsukawie, nie dogadywała się najlepiej z innymi dziećmi z okolicy. Ich zdaniem była arogancka i nudna. Ona natomiast sądziła, że są głupi, brudni i prostaccy. I sadystyczni. Jedną z ulubionych zabaw jej "kolegów" było na przykład łapanie kretów, których norki najłatwiej było odnaleźć ze względu na wielkie kopce wykopanej ziemi. Brali wówczas wielką butlę z wodą i wsuwali jej szyjkę do otworu kreciego korytarza, zalewając go. Spanikowane zwierzę zazwyczaj krótko potem wydostawało się na powierzchnię... wprost do butli, a co za tym idzie, w ręce głupich, okrutnych dzieciaków. Nie było opcji by Miwako dogadywała się z tamtą zgrają. Jūgo nazywani byli potworami, ale jasnowłosa nigdy nie torturowała żywej istoty dla przyjemności, a pełne bólu wołania tamtych zwierzątek nadal dźwięczały jej w uszach.
- Tutaj jest miło, ale sami zauważyliście, że ludzie próbują się was pozbyć. Niedługo przyjdą z wodą i zaleją wasze korytarze. Dlatego chcę was zabrać do miejsca, gdzie mieszkają ludzie tacy jak ja. Przecież wiecie, że nie chcę waszej krzywdy - dodała, zastanawiając się, jak babcia zareaguje na rodzinę ryjówek w piwnicy.
Na upartego takie zwierzątka mogły być pomocne. Powiedzą na przykład, kiedy ktoś obcy kręci się przy domu, obudzą, gdy ciasto na kuchni zacznie się przypalać, dotrzymają towarzystwa, kiedy reszta rodziny zniknie gdzieś i ciemny wieczór dłużyć się będzie niemiłosiernie. Tak, to był dobry pomysł. Może nie idealnie prosty w wykonaniu, ale miało to ręce i nogi. Dziewczyna zaś miała swoją białą chustę, w której mogła przetransportować zwierzaki z powrotem do Nawabari.
Cierpliwie czekała jednak i nie próbowała łapać wyraźnie wciąganej do środka ryjówki. Nieufne zwierzaki na pewno przestraszą się bardziej jeśli dziewczyna rzuci się na nie, nawet w dobrej wierze. Cierpliwość i czas - tym w tej chwili pracowała. Pozwalały, by zwierzątka wyobraziły sobie całą grozę wiszącej im nad małymi karczkami sytuacji.
Ciekawe dokąd poszliby Jūgo gdyby ostatecznie przegoniono ich z Daishi. Może na wyspy, które ostatnio wypracowały własną autonomię? A może do lasów, gdzie utworzyliby domy na drzewach i wspinaliby się na nie wyciągniętymi nieludzko ramionami? Dla Miwako nie miało to większego znaczenia, bo i tak zależało jej przede wszystkim na podróży z Kyoro. Ciekawe, czy potrafił teraz zrozumieć jej dialog z ryjówkami. Trzeba dopytać o to jakiegoś kapłana przy najbliższej okazji.
Obrazek
Avatar użytkownika

Miwako
 
Posty: 160
Dołączył(a): 15 paź 2018, o 17:20
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6501
GG: 0
Multikonta: Suzu

Re: Farma Watari

Postprzez Yamanaka Inoshi » 18 lis 2018, o 11:37

Misja Rangi - D - 14/...

- Rok 385 - Zima -
- Hasegawa Miwako -
- Farma Watari -

- Ryjówki II -





" Tajemnica szklarni "

Reputacja była jaka była ale to tożsamość członków klanu była najważniejsza. Wiedzieli kim są i znali swoją wartość. Ryjówki były szkodnikami, może małe i słodkie ale zawsze były szkodnikami które niszczyły uprawy w zastraszającym tempie. Były głodne i liczyło się tylko pełne brzusio. Można je za to winić? Walczyły o przetrwanie w tym niezbyt gościnnym świecie. Taka farma jak ta byłą dla nich idealnym miejscem, pełnym jedzenia, ciepłym i pozbawionym drapieżników. Prawie jak ryjówkowe niebo. Zaczęłaś kontynuować swoje próby przekonania małych stworków, że nie jesteś groźna i większe niebezpieczeństwo grozi im jeśli tutaj pozostaną. Czy rozumiały powagę sytuacji w jakiej się znalazłaś? Nie mogłaś odpuścić, tak samo one nie mogły zrezygnować z tego wspaniałego jak dla nich miejsca.
Każdy miał swoje własne doświadczenia, między innymi ty, z jakiegoś powodu ludzie zwykle bywają okrutni, czy to dorośli czy dzieci, każdego obchodzi tylko ich własny interes oraz czy się dobrze bawią zapominając o bólu i strachu który sprawiają innym. To świat był zły i pozbawiony skrupułów. Wtedy z oddali usłyszałaś ciche piszczenie, ciche dla ciebie. Rozumiałaś jednak co oznaczało.
- Człowieki jak ty? My nie chcemy człowieków, tutaj nam dobrze. Do końca zimy inaczej zamarzniemy. - To byłą ta ryjówka która próbowała odwrócić twoją uwagę. Cóż, Ryjówki były małymi stworzeniami. Trudno się spodziewać by potrafiły przetrwać na mrozie w zimie a co dopiero walczyć z innymi drapieżnikami które bez problemu je upolują.
- My musimy dużo jeść. Jak nie będziemy jeść to umrzemy, dużo jedzonka. Masz lepsze miejsce dla naszej kolonii duży człowiek? - Dobiegał cały czas zza liści głosik. Prawdą też było co mówił, musiały nieustannie coś pałaszować. Nie trzeba było nawet dwudziestu czterech godzin by bez pożywienia umarły bo ich małe organizmy tak szybko przetwarzały wszystko to co zjadły.

Nanako
Shiroma
Nijima Saki
Yuremasu
Sprytna Ryjówka
Duża ryjówka


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2977
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Farma Watari

Postprzez Miwako » 18 lis 2018, o 19:30

Może to śmieszne, ale Miwako poczuła się trochę odtrącona. Zazwyczaj zwierzątka przychodziły do niej pierwsze, wciskały się na ramiona, do kieszeni, podchodziły pod dłonie. Z drugiej strony jednak nigdy też nie próbowała mieszać się w ich sprawy tak jak teraz, kiedy starała się namówić ryjówkową rodzinę do opuszczenia szklarni państwa Watari. Kucając wciąż wysłuchała ich uwag, życzeń i obaw, próbując wyobrazić sobie, jak to jest mieć dziesięć centymetrów długości i świat ograniczony do kilku podziemnych korytarzy. Nie dziwiła im się, że miały wątpliwości, ale też tak naprawdę nie dostały żadnego wyboru. Jeśli z uporem postanowią tutaj zostać, czeka na nie potop, który ostatecznie pozbawi ich miejsca do życia, a wraz z nim zapewne przymusowa eksmisja gdzieś na śnieg - o ile wcześniej przetrwają zalewanie norek. A wtedy to albo znajdą jakiś budynek, gdzie schronią się mimo braku bezpiecznych norek, więc w każdej chwili będzie im towarzyszyć ryzyko pochwycenia i śmierci, albo... albo schronienia nie znajdą i będą kolejnymi ofiarami srogiej, górskiej zimy.
- Tutaj b y ł o wam dobrze. Gdy mieszkający tu człowiek przyjdzie i wpuści wielką wodę do waszych norek, nie będziecie mogły dłużej tu żyć. Co wtedy, same poszukacie nowego miejsca do życia? Po śniegu? Powiedzmy, że ty dasz radę, ale co z innymi? Jak ma sobie poradzić Yuremasu?
Dobyła zwoju, a z niego odpieczętowała złożoną chustę, która do niedawna była przez dziewczynę wykorzystywana jako tobołek na przenoszone drobiazgi. Była więc dość gruba, a przez to powinna być również ciepła. Rozłożyła ją przed sobą na ziemi, zapraszając, by zwierzątka weszły na materiał - w ten sposób miała zamiar przenieść je z powrotem do domu. Rozejrzała się jeszcze po obecnych w szklarni warzywach, starając się wybrać coś, czego było tu sporo i gospodarz mógł nie zauważyć zniknięcia jednej sztuki. Chociaż nie, zganiła się zaraz w myślach. Po prostu za to zapłaci. Nie upadła tak nisko by cichaczem podbierać ludziom owoce ich pracy, nawet wówczas, gdy było to poniekąd w ich interesie.
- Zabierzemy coś ze sobą byście nie chodzili dzisiaj głodni, przed nami jeszcze urządzanie wam ciepłego kącika w moim domu. O jedzenie się nie martwcie, dostaniecie. A jak będziecie zjadać owady i robaki w domu, to wszyscy będą o was dbać z zadowoleniem. W moim domu żyją tylko dobrzy ludzie. - wyjaśniła, po czym wstała dochodząc do wniosku, że nie ma tego co dłużej przeciągać - Jeśli chcecie tutaj zostać, to wracam sama. Nie chcę patrzeć jak ten drugi człowiek wchodzi tu z wodą - dodała, chcąc by ryjówki podjęły nareszcie swoją decyzję.
A tylko jedna była właściwa i, o dziwo, Miwako wcale nie sprzedawała im kota w worku. Choć w teorii zadanie jej polegało na ocaleniu szklarni przed szkodnikami, w głowie dziewczynki przedstawiało się to inaczej - osobistą jej misją było uratowanie zwierzątek przed utratą życia dla kilku pomidorów i marchewek.
Obrazek
Avatar użytkownika

Miwako
 
Posty: 160
Dołączył(a): 15 paź 2018, o 17:20
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6501
GG: 0
Multikonta: Suzu

Re: Farma Watari

Postprzez Yamanaka Inoshi » 18 lis 2018, o 20:04

Misja Rangi - D - 16/...

- Rok 385 - Zima -
- Hasegawa Miwako -
- Farma Watari -

- Ryjówki II -





" Tajemnica szklarni "

Czy to aż tak śmieszne być odtrąconym nawet przez zwierzaczki? Nie, to nie było odtrącenie, to był ich własny rozsądek podpowiadający im by nie bratać się z ludźmi, zwykły instynkt. To i tak wiele, że z tobą rozmawiają. Ich instynkt to było to co prowadziło całą kolonię przez życie oraz śmierć, bo jak każde małe zwierzątka każde jedno bijące serduszko czasem może się poświecić lub zostać zapomniane by większa część koloni przetrwała. Ha, to śmieszne i niezbyt ludzkie? Poświęcić jednego by reszta przetrwała ale...

Czy właśnie nie takie są karmazynowe szczyty? Tutaj, każdy klan uważa swój wizerunek za diabelnie ważny, ważniejszy od życia pojedynczych osób, nie mają one znaczenia w chwili w której wszyscy inni mogą zyskać, poświęcenie się dla dobra klanu to coś więcej niż bohaterstwo, to cholerny obowiązek każdego kto jest jego członkiem i w jego żyłach płynie ta krew. Może i nie dla Jugo... U was widocznie tego poświęcenia było zbyt mało i zniknęliście z dworów i innych miejsc gdzie niegdyś sami rządziliście. Gdy nie ma czego bronić, ludzie się rozstają i rozdzielają...

Możemy mówić co chcemy ale Koseki, Hyuga oraz Yamanaka to rozumieli i byli skłonni poświęcić nawet własne dzieci jeżeli tego wymagał od nich klan oraz rzeczywistość, czy to by uniknąć wojny czy zapobiec czemuś co mogło doprowadzić do kolejnych krzywd. Czy tacy ludzie jednak są szczęśliwi? Pewnie nie wszyscy... Kim jesteś jeśli nie potrafisz uznać wyższości grupy ponad samą siebie?

Z kilku okolicznych norek swoje łebki wystawiły mniejsze i większe ryjówki. Po krótkiej chwili za nimi wyszły kolejne, pośród nich również i Yuremasu oraz jego matka. Tak naprawdę zrobił się tutaj całkiem spory gwar a ich cały czas przybywało.

Wychodziły i wychodziły. Całkiem szybko naliczyłaś przynajmniej czterdzieści osobników w różnym wieku. Każdy z nich coś piszczał i trudno było zrozumieć o co chodzi, przekrzykiwali się sami nawzajem. To śmieszne ale największe z tych stworków miały może nieco więcej niż centymetr. Nie wiele więcej niż trzy albo cztery korki od litrowej butelki z mlekiem. I co teraz Miwako? Wtedy też ta sama, sprytna ryjówka której głos już rozpoznałaś zaczęła się na ciebie wspinać i gdy usiadła ci na ramieniu zaczęła wypiskiwać ci do ucha kolejne zdania.
- I jak nas wykarmisz? Inne człowieki mają tyle jedzonka? My musimy jeść, bo jak nie jemy to umieramy. Yuremasu też je! - Teraz jego głosik wydawał ci się dużo głośniejszy niż przedtem, nic dziwnego skoro był tuż przy twoim uchu, może i był ciut zbyt głośny ale, skąd miał o tym wiedzieć, jak miał to rozumieć.

Nanako
Shiroma
Nijima Saki
Yuremasu
Sprytna Ryjówka
Duża ryjówka


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2977
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Farma Watari

Postprzez Miwako » 18 lis 2018, o 21:05

Oczywiście, że wizerunek był ważny, ale... co mogli w tym temacie powiedzieć Jūgo, którzy nosili już miano krwiożerczych potworów? I nie dlatego przecież, że taką strategię przyjęli, nie dlatego, że nie było komu się poświęcić dla dobra pozostałych. Może ci przebywający w niewoli u Uchiha sądzili, że udowodnią przydatność szczepu, pokażą światu, że są coś warci? Że nie są tylko demonami, które najlepiej zamknąć w jakiejś jaskini albo omijać szerokim łukiem. Co jednak na tym zyskali?
Miwako nie potrafiła odpoweidzieć na to pytanie. Wiedziała natomiast, że szczep osiągnął ten etap, gdzie już nie stać go na poświęcanie jednostek dla ogółu. Przeżycie tych ostatnich ludzi z dziedzictwem Jūgo było ważniejsze niż reputacja, bo ta martwemu na nic. Nie znaczy to oczywiście, że shinobi tej rodziny nie byli uczeni godności ani oddania dla swojego szczepu. Po prostu to oddanie zazwyczaj musieli realizować inaczej, a wszystko z wiarą że kiedyś, po latach, krew ich utraci status zagrożonej wyginięciem. Nie można porównać problemów Jūgo z problemami Kosekich czy Yamanak, bo choć jedne i drugie były poważne, to jednak różniły się jak niebo i ziemia.
Liczebność ryjówkowego stada właściwie zaskoczyła dziewczynę, nie cofnęła się jednak ani nie zawahała, gdy kolejne łapki wchodziły na rozłożony materiał. Na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech, tak rzadki w kontakcie z ludźmi. Gdyby na zewnątrz było cieplej, mogłaby przemaszerować z nimi przez osadę, jak ten chłopiec z flecikiem w jednej z bajek, którą opowiadała jej kiedyś babcia. Może to jednak lepiej, w końcu większość mieszkańców raczej nie przepadała za gryzoniami.
- Wiem, ludzie też muszą jeść. Babcia nie wpuści was do spiżarni, ale każdego dnia na pewno dostaniecie jedzenie. A jak zrobi się cieplej, jedzonko dla was będzie rosnąć w ziemi, w ogrodzie. Wy będziecie nas ostrzegać, gdy obcy pojawią się przy domu i norkach, a my zadbamy o wasze brzuchy - wyciągnęła dłoń i uspokajająco pogładziła ryjówkę po futerku jednym palcem - A teraz schowaj się do szalika, będzie bardzo zimno.
Ubrana do wyjścia na zewnątrz kucnęła nad chustą z ryjówkami i zebrawszy dwa końca z lewej i prawej, związała je razem za swoim karkiem. Żywy tobołek uniosła, podpierając od dołu ramionami, obejmując w taki sposób, by pozostałe brzegi przypadkiem nie rozchyliły się na wietrze. Cierpliwie poczekała, aż ryjówki w środku ułożą się odpowiednio, pomogła wyciągnąć te mniejsze na wierzch, by przypadkiem nie zostały zgniecione starszymi siostrami czy wujkami. W taki sposób wreszcie opuściła szklarnię, kierując się jeszcze na chwilę do domu państwa Watari. Nie zamierzała jednak wchodzić, co dla gospodarzy powinno być zupełnie zrozumiałe gdy zobaczą poruszający się tobołek. Dziewczynka poczuła się też zwolniona od ukłonu, który normalnie wykonałaby na pożegnanie.
- Wszystko załatwione. Przepraszam, jeśli moje życzenie jest zbyt śmiałe, ale czy za tę pracę mogłabym czasem dostać jakieś warzywa ze szklarni? Zamierzam się nimi zaopiekować - wyjaśniła, nosem wskazując na naręcze ryjówek.
Zdawała sobie sprawę, że ta decyzja pewnie gospodarzy zaskoczy, zamierzała jednak w pełni wykorzystać fakt, że po dzieciach spodziewano się miękkich serduszek i słabości do zwierzątek. I choć we własnym mniemaniu planowała to z pełnym wyrachowaniem... to jednak prawda wyglądała właśnie w ten sposób. Nie chciała robić zwierzątkom krzywdy, małe kulki futra wydawały jej się słodkie i bezbronne, potrzebowały jej opieki. Absolutnie kupiły młodą Jūgo, która rezygnowała teraz z pieniężnego wynagrodzenia, by jej nowi przyjaciele mogli dostać świeże warzywka w zimie. Ale przynajmniej była zadowolona i z entuzjazmem myślała o tym, jak urządzić im gniazdko po dotarciu do domu. Babcia pewnie będzie się trochę gniewać, Miwako nie miała jednak wątpliwości, że uda się staruszkę przekonać. Najtrudniejsze już się udało - ryjówki wyszły ze swoich norek.
Obrazek
Avatar użytkownika

Miwako
 
Posty: 160
Dołączył(a): 15 paź 2018, o 17:20
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6501
GG: 0
Multikonta: Suzu

Re: Farma Watari

Postprzez Yamanaka Inoshi » 18 lis 2018, o 22:03

Misja Rangi - D - 18/18

- Rok 385 - Zima -
- Hasegawa Miwako -
- Farma Watari -

- Ryjówki II -





" Wolność dla Ryjówek "

Małe stado żarłocznych istotek. Tym właśnie były małe gryzonie które zdecydowałaś się za sobą zabrać. Była to liczna grupa ale czy to coś zmieniało? Kto inny jak nie taka grupa mogła siać tutaj takie spustoszenie, co coś wyrosło było zjadane, dla dobra koloni i małych. Wzięłaś więc chustę i przygotowałaś ją na tyle by małe stworki mogły zostać w niej przetransportowane w inne miejsce. Po paru chwilach cała kolonia zaczęła wchodzić jeden za drugim do chusty gdzie w końcu wypełniły ją dosyć mocno. Czułaś po dłońmi małe ciała które wiły się w środku jak stado całkiem dużych larw. Mimo to, były to małe słodkie, drobne futerka, prawda? Od czasu do czasu z chusty docierały do ciebie drobne popiskiwania. Zgodzili się, tak samo ten największy krzykacz, schował się do szalika jak mu poleciłaś, nie zamierzał z niego na tą chwilę wychodzić.
Wyszłaś z budynku szklarni po krótkiej chwili mając ze sobą wszystkie te stworzonka, jakby tak ci się przyjrzeć to widać było, że w twojej chuście coś się wije. Zapukałaś do drzwi, oczywiście, że po chwili otworzył ci pan Watari. Można by pomyśleć, że byłoby ci zimno, ty jednak przygotowałaś się wcześniej i cieplejsze ubrania od razu schowałaś w zwoju, ostatecznie okazało się to mądre bo oszczędziło ci wracania do mieszkania farmerów. Wystarczyło z nimi porozmawiać na wyjściu. Shiroma podniósł zaskoczony brwi wpatrując się w twoją wijącą się chustę.
- Oh, witaj, to już? - Uśmiechnął się szczerze w twoim kierunku, nie spuszczając wzroku z twojego szalika i chusty, tak naprawdę to nie przeszkadzało mu to, że zabrałaś te stworki ze sobą. Nawet się cieszył dodając w swojej głowie dwa do dwóch.
- Świetnie, bardzo się cieszę panienko. Uratowałaś mnie, wiesz? Oczywiście, to żaden problem - Powiedział, mimo to kiwnął głową na twoją prośbę i udał się w głąb domu. Po krótkiej chwili wrócił i wręczył ci do rąk kilka sporych pakunków z warzywami a na nich mieszek, nie wydawał się zbyt ciężki ale to zawsze coś, prawda?
- To chyba powinno ci wystarczyć, babcia pewnie też ucieszy się z takich zapasów, nie sądzisz? - Nie gubił uśmiechu z twarzy gdy ci to wręczał. Tak naprawdę twoja prośba była czymś zwyczajnym, już wolał płacić mały haracz niż wyrzucić te stworzenia od tak. Później skierowałaś się do domu, sam powrót umilały ci rozmowy prowadzone w twoim szaliku, było tam gwarno i pełno było zarówno dyskusji na temat jedzenia, zapachów oraz tego jak wygląda niebo, albo czy czasem nie ma cieplejszych miejsc niż ten szalik. Czego się spodziewałaś? Jak dotarłaś do domu to twoja babcia stała w kuchni zajmując się przygotowywaniem obiadu.
- O, już jesteś Miwako-chan, masz ze sobą tą bandę głodomorów? - Zapytała otwarcie bowiem wszystko to było niczym innym jak wielkim spiskiem jak pozbyć się szkodników... Czy jednak pozwoli ci je zatrzymać?

Nanako
Shiroma
Nijima Saki
Yuremasu
Sprytna Ryjówka
Duża ryjówka


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2977
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Daishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość