Szlak transportowy

Terytorialnie największa prowincja Karmazynowych Szczytów, zamieszkana przez Ród Kōseki. Daishi graniczy od północy i zachodu z morzem, na wschodzie z Soso, zaś południowa granica oddziela ją od Kyuzo i obszaru niezbadanego. Efektem tego jest możliwość tworzenia bardzo dochodowych szlaków handlowych i handlu morskiego przy - niestety - utrudnionym utrzymywaniu bezpieczeństwa włości. Podobnie jak pozostałe prowincje, dominuje tu krajobraz górski i lasy iglaste, z tą różnicą że dużo tu fauny - w tym tej drapieżnej, co na dłuższą metę może być dosyć niebezpieczne dla podróżników. Na ziemiach tych mieszkają również shinobi ze Szczepu Jūgo.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kakita Asagi » 12 lut 2019, o 07:36

Wojna dobiegła końca... Ta wieść zadziałała na niebieskookiego samuraja niczym słońce na skryte pod śniegiem kwiaty. Chociaż bardzo się starał, fizycznie nie mógł usiedzieć na miejscu - czuł zew karzący mu ruszyć na południe. Jakby stanowiąc zgodę i przychylność bóstw, sprawy potoczyły się tak, że doszły do niego informacje, że jego zbroja została ukończona i należy ją odebrać w Shigashi no Kibu, jakby nie patrzeć, mógł tam dotrzeć idąc albo przez Kyuzo, albo przez Soso, wybór wydawał się oczywisty...
Nie marnując ni sekundy czasu, niebieskooki spakował swój ubogi dobytek, uprzednie upewniając się, że jest w najlepszej formie (dziury w kimonie itp, to trzeba było załatwić przed podróżą), po czym wziął kurs na osadę rodu Hyuuga, po drodze pilnując, by nie wpaść w nadmierny entuzjazm i pułapkę, jaką stanowił koniec wojny. Jako świadomy wojownik zdawał sobie bowiem sprawę z tego, że po traktach będą się teraz włóczyć wszelacy pozbawieni pracy najemnicy. Oddziały obu stron konfliktu powinny zachować najwyższą czujność i dokładnie sprawdzać kto i zacz, na szczęście Kakita nie walczył po żadnej ze stron, więc wysoce nisko prawdopodobnym było, by ktoś go poszukiwał, wspomniane natomiast bandy, owszem...
Tak więc, zawsze czujny i gotowy, w misji po nowy pancerz, niebieskooki udał się do swojego starego znajomego, mistrza Sekury z Shigashi no Kibu, po drodze, niby przypadkiem, mając w planie zahaczyć o Soso, z nadzieją, że oto uda mu się JĄ znaleźć, zobaczyć choćby kilka minut. Wszak obiecał, że po wojnie ją odnajdzie, a słowo samuraja cenniejsze od złota...

<ZT>

Dokąd: Soso
Czas podróży: 30 minut (przybycie ~8:10)
Środek transportu: Pieszo
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 986
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Chise » 12 lut 2019, o 10:58

Skrzynie zostały wrzucone na pakę, zabezpieczone pasami i gotowe do transportu. Chise i Shiga także byli gotowi do podróży. Mieli prowiant, choć w zamiarze mieli po drodze odpoczywać w karczmach, więc nie był konieczny, wodę, trochę wina śliwkowego i słodycze. Chise dostała te poduszki i koc do przykrycia się, co okazało się przydatne, bo droga okazała się być dla niej męcząca.. I bolesna. Górną połowę ciała miała dość wrażliwą na dotyk mimo leczenia, dlatego spanie okazało się najlepszą metodą przetrwania najcięższych jej fragmentów. Ze względu na nią wóz jechał dość powoli, co ją naturalnie frustrowało, jako iż dni mijały nieuchronnie i data ślubu się zbliża wielkimi krokami. Pojawiła się obawa czy nie zjawią się już po wszystkim i wtedy całą podróż i przygotowania.. Po prostu spełzną na niczym. Dziewczyna starała się tym nie martwić, po prostu wtuliła się w Jashinistę i pozwalała głaskać, mrucząc od czasu do czasu sennie.
W końcu zacisnęła zęby i kazała woźnicy przyspieszyć. Wyniki były już lepsze i mogła z większym optymizmem patrzeć na możliwość dotarcia do celu o czasie, a nawet dzień przed!
Jest takie powiedzenie “co ma wisieć, nie utonie”. W trakcie podróży Chise wymyśliła nowe “Co się ma spierdolić, zrobi to dwa razy”. A to dlatego, że w czasie drogi mieli nie jeden, a dwa nieszczęśliwe wypadki, które ich opóźniły. Pierwszym z nich było utknięcie wozu w jakieś grząskiej rozpadlinie z lepkim błotem, z którego to musieli go wypchnąć, co swoje zajęło. A kiedy woźnica przyspieszył, by odrobić stracony czas i dystans, to po przejechaniu kilkunastu kilometrów nagle pękło im koło. Szczęśliwie, nikomu nic się nie stało, nawet skrzynie się nie uszkodziły, ale utknęli na dość długo. Zanim ktoś im pomógł dojechać do najbliższej miejscowości, tam kupili nowe koło, zamontowali je... To był praktycznie wieczór i musieli tam się zatrzymać na nocleg. Jechania wozem nocą, po nieznanym terenie i niedawnej usterce woźnica stanowczo odmówił i na nic się zdały nalegania Uchihy. Takim oto sposobem, do Daishi wjechali pod wieczór dnia ślubu i zgodnie postanowili, że zamiast biec na ślub to pojawią się na uroczystościach po, już na spokojnie. Dlatego najpierw pojechali do karczmy.


/zt
Chise
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 23 lut 2019, o 19:19

- Rok 386 - Lato -


" I po wszystkim "


To było do przewidzenia, że wieczny maruda wciąż nie da za wygraną i będzie zwyczajnie gadał. Było to wystarczająco upierdliwe, że nie było w nim ani krzty zrozumienia dla innych. Czyny, słowa, myśli. Wszystkie one były bardzo subiektywnie, nie jeden raz zależne od sytuacji i czasem, tylko jedne z nich wystarczyły by stwierdzić, że ktoś najzwyczajniej w świecie przesadza.

- Ten jak zwykle marudzi, ugh... Powinien zmienić imię z Hikari na Sunemasu bo wiecznie tylko zrzędzi... Yare... Yare - Przysiadła chwytając się za czoło, głowa nie mogła jej w tej chwili nie boleć, zwłaszcza po tym jak Terumi znów zapomniał, że " on " to nie są wszyscy. O ile jej nastrój mimo bólu głowy nie należał do najlepszych od samego rana to marudzenie Yogańczyka zwyczajnie ten ból głowy potęgowało. - Wcześnie... Wiesz o której wróciliśmy? Daj mi żyć Hikari-sama... - Mimo, że jej ton z początku brzmiał na zirytowany to już wypowiadając jego imię zdawał się być bardziej znudzony i przemęczony, może nawet bardziej niż wczoraj. Siedząc tak przez chwilę pokręciła głową i wstawała zbierając się zaraz za nim. - A śniadanie?! - Powiedziała z wyraźną pretensją, bo jak tutaj się nie napuszyć z tego powodu. Zwłaszcza po takim wieczorze jak ten wczorajszy?

Wyszli więc razem na ulicę a ona nie mając zbyt wielkiego wyboru skierowała się za Terumim idąc kawałek za nim z założonymi rękami. Minę też miała niezbyt uśmiechniętą słuchając tego co mówił. - Nie możemy nic zrobić, to nie pod twoją komendą są oddziały klanu Yogan. - Rozłożyła bezradnie ręce na boki. Zapewne brzmiała w tej chwili odrobinę pouczająco, ale jeśli Hikari nie miał w swojej kieszeni jakiegoś konkretnego fortelu to nic nie mógł zrobić. Żadne działania wykonane na planszy Yogan nie mogły odnieść sukcesu, nie jego, nie działania jakiegoś Akoraito. Szła za nim dalej rozglądając się nieznacznie po ulicy. Przy stajni było wyraźnie mniej tutejszych a także i podróżnych, nie przyglądała się za bardzo tutejszym mieszkańcom bo nie miała ku temu żadnego powodu. Jak Yogańczyk zaczął wdrażać ją w swój plan słuchała nie przerywając mu, początkowo otworzyła szeroko oczy, nie był to jednak synonim zaskoczenia a chciała się dobudzić. To jest moment w których przydaje ci się nie mienie bandaży na dłoniach, łatwo byłoby jej wtedy zmoczyć koniuszki palców i przetrzeć oczy by się nieco bardziej przebudzić. Niestety musiała sobie poradzić bez tego dzięki bandażom.

- Chyba nie wierzysz w diabelskie moce które mógłby przyzwać na swoją pomoc, he? - Zapytała go tonem który zakrawał odrobinę o kpinę, jednak nie był on całkowicie tym, częściowo wydawał się brzmieć jak poważnie zadane pytanie wymieszane z nutą niedowierzania. - Poza tym... Czy to w ogóle możliwe? - Przetarła palcami lekko oczy zakrywając przy tym na chwilę swoją twarz. Jak skończyła, przeszła do poprawienia swoich włosów które po przebudzeniu układała i spędziła na tym dobrą chwilę.
Słuchając go wiedziała jedno: Nie miał on żadnego planu na dalsze postępowanie. Wypuściła z siebie powietrzę, niemal tak jak on, wyraźnie ciężko. - I niby co chciałbyś zrobić? Ognia nie zwalczysz ogniem. Nie w taki sposób. Skoro chodzi mu o drugą gałąź to podejmowanie jakichkolwiek działań bez planu doprowadzi do wojny domowej... Czyli nie zmieni nic. Przyśpieszy tylko nieustannie poruszający się los. -


Mogli ruszać. Oczywiście wszystko ze sobą zabrali. Śmiech jakim ją przed chwilą uraczył Akoraito nie był dobrym przedstawieniem aktorskim. Hikari na pewno nie należał do urodzonych aktorów, zwłaszcza tych którzy potrafili oszukiwać samych siebie. Nie zareagowała jednak na to, wciąż jednak jego głos zbudował w niej pewnego rodzaju niepokój bo Terumi najwidoczniej nie potrafił się uspokoić na tyle by trzeźwo myśleć i oceniać tą sytuację. Inoshi może i potrafiła wsiąść na konia i na nim jechać, dalej nie sprawiało to jednak żadnej przyjemności ani jej umiejętności nie pozwalały na zbyt szybką jazdę. Niedoświadczonemu jeźdźcu bardzo łatwo spaść z konia a kompletnemu nowicjuszowi również nie jeździ się za przyjemnie. Terumiego bolały biodra. Ją bolało znacznie więcej i miało prawo, dlatego trudno oczekiwać by nie wydrapała komuś oczu w trakcie jazdy, zwłaszcza jeśli mieliby jechać stanowczo, jak dla niej za szybko. Zwłaszcza na pusty żołądek w którym wciąż są pozostałości wczorajszego alkoholu. Wszystko aż prosi się o wymioty, na całe szczęście potrafiła się powstrzymać jeśli nie przesadzali z prędkością.


- Yusetsu -
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2976
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikarui » 4 mar 2019, o 00:03

Byli do podróży gotowi od dłuższego czasu. Ostatni czas spędzony w rodzinnych stronach stronił od wielkich przyjęć, ale wciąż jeszcze pojawiali się członkowie rodziny, którzy musieli pogratulować, a to ucałować w poliki, a to coś tam. Zawsze było to strategiczne "coś tam". Shikaruiemu już to nie przeszkadzało, chociaż złapał po ślubie potrzebę odcięcia się od cywilizacji. Góry były o wiele milszym towarzyszem od ludzi jako takich. Zawsze pytał Asaki, czy nie chciałaby pójść z nim i mówił, w jakim miejscu zamierza się lenić, gdyby chciała dołączyć. Plany lenienia się zamieniły się u niego w dwa bardzo intensywne tygodnie, które poświęcił treningowi. Nie wspominając o tym, że obiecał Toshiro, że go podszkoli jeszcze w swoim stylu. No a potem... nadeszło spotkanie z liderem, po którym mieli ruszać od razu. Wystarczyło zajść jedynie do domu po zwoje, które Shikarui tam zostawił, jeszcze skontrolować działkę, którą zakupił i na której budować miał się dom, ich własny, ich wspólny i... szeroka droga otwierała się przed nimi, by zniknąć w końcu z tego kawałka ziemi i odetchnąć czymś świeższym. Nowszym. Innym. Czarnowłosy uśmiechał się cały czas, jak uśmiechało się letnie słońce nad ich głowami. Przyjemna pogoda, pojedyncze chmurki sunące po błękicie, lekki wiaterek, który zmywał upał z ciała i umysłu. Zmiany już nadeszły. Przypieczętowanie się odbyło. Uniósł rękę i przybił z Asaką porządną piątkę. Gdyby ktoś mu w przeszłości powiedział, że znajdzie się w takiej sytuacji, z żoną u boku, snując plany dotyczące zmienienia nie tylko swojego życia, ale i całej prowincji... chyba by go wyśmiał.
Podczas drogi opowiedział Asace o Shidze, ich spotkaniu w ciemnym zaułku, o dokładnym poznaniu Chise. O plotkach dotyczących Kruków i o tym, jak naiwna wydawała mu się liderka Uchiha. Lecz mimo tego, że naiwna - szanował ją. Dała mu schronienie, a potrzebował go na gwałt po Kami no Hikage. Regeneracja z tamtych wydarzeń zajęła mu pół roku, zanim wrócił do kondycji i zanim ta trucizna w jego żyłach przestała go trawić. A jej moc i tak była uwięziona dodatkową pieczęcią, którą Han stworzył dla niego, by mógł w ogóle przetrwać. O tym też jej opowiedział. I mówił o ładnym domku, który będą mieć i że chciałby mieć dwójkę dzieci. I może wybudować Mur, nie taki sogeński, ale równie piękny, wokół Karmazynowych Szczytów, żeby nic i nikt się tam nie prześlizgnął. Choćby sam miał tego muru pilnować. Cieszył się, że znów usłyszy zew sogeńskich mew i mówił, że może jego matka posiada jakichś krewnych w Cesarstwie? Bo przecież musiała jakichś mieć, zanim zamieszkała z jego ojcem.
Zmiany już nadeszły. Wspaniałe zmiany na lepsze.

[z/t x2, Podróż z Asaką]
Dokąd: Kyuzo
Czas podróży: 30 min
Środek transportu: nóżki
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1466
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shidia » 6 mar 2019, o 23:38

Dokąd: Shigashi no Kibu
Czas podróży: 30 minut
Środek transportu: Pójdę Boso jak Cejrowski.

Shidia wychodząc z mieszkania jeszcze postanowiła zabrać ze sobą dwie butelki wody a także dwie sztuki jabłek aby móc pójść na wycieczkę krajoznawczą. Chodź sama Shi nie nazwałaby tego wycieczką a próbą odnalezienia mężczyzny, który dał jej farby dla jej wcześniejszego pracodawcy, który lubuje się w farbach o idealnej tonacji do map. Poczuła egzystencjalną pustkę przez co bardzo zrobiła się empatyczna w stosunku już do zmarłych osób a także chęci pomocy tym przez los straconych i umęczony. Próbując jakoś się zagospodarować w torbie już przed mieszkaniem postanowiła iż zamknie drzwi za sobą w celu uchronienia się przed złośliwą ludnością tego zacnego społeczeństwa.

Wychodząc na dwór poczuła duchotę, która do tej pory do niej nie docierała i dawała jej dobry sygnał do sytuacyjnego i pozytywnego wyjścia. Związała włosy spięte wcześniej w kucyk rozpuściła, zaś palcami nieco rozdzieliła na dwie równe połówki po czym położyła na ramionach. Odczuła ulgę. Mając wrażenie, lekkiego podmuchu wiatru, który panował na dworze nie dawał odczucia aż takiego bijącego gorąca od piachu.

Wyszła już dalej. Była już jakiś czas w podróży w celu jej znanym.. W tym miejscu była wcześniej i poznała dwie osoby, które ją bardzo zaintrygowały. Wiedziały czego chciały i przede wszystkim odkrywała czym jest błędny świat jednego z osobników będących na celu u innych. Tyle krwi się polało na jego dłoniach. Teraz jest inaczej.. chyba.

Szła szlakiem transportowym im i rozmyślała o mężczyźnie, który dał jej farby, już nie pamiętała jego imienia lecz wiedziała jedno jak wygląda, jaki ma powóz, ile było zaprzęgu a także, kto jeszcze na nim był. Wiedziała jak do starego sklepu z farbami dojść, gdzie pójść aby więcej się dopytać. To była szemrana dzielnica, opustoszała, chodź wiedziała, że może być ciężko. Byłą mniej więcej w połowie drogi jak szukała w głowie to co się działo, jak sytuacja się zakończyła. Ale .. jak to możliwe. powiedziała do siebie chodź chciała to zdanie powiedzieć w myślach to jednak wyszło na wierzch. Wyciągnęła z torby butelkę wody, odkręciła, napiła się .. definitywnie było gorąco. Uśmiechnęła się pod nosem bo akurat Shi była wniebowzięta jak by taka pogoda. Opalać się i czerpać każdy dosłownie każdy promień słońca na jej blade lico. Pod krótkim kilku minutowym postoju wyruszała w odpowiednie miejsce.

Z/t
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Shidia
 
Posty: 85
Dołączył(a): 4 cze 2018, o 19:02
Wiek postaci: 19
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?p=101235#p101235
GG: 4580145
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Chise » 14 mar 2019, o 11:48

W jedną stronę miała własny, załatwiony wóz. Teraz nie miała takiej wygody i podróżowała sama, z bagażem, co nieco utrudniało sprawę, jednak dla zaradnej Uchiha nie było to problemem. Nie zajęło jej wiele czasu nim sobie znalazła kupiecką karawanę, która nie miała nic przeciwko obecności ślepej dziewczyny. Co prawda jej zapewnienia, że jest w stanie im zapewnić ochronę przed bandytami przyjmowali ze słyszalnym dla niej pobłażaniem, ale nie przejmowała się tym. Minęły czasy, gdy chciała wszystkim udowodnić swoją wartość i to, że nie jest gorsza od innych. Teraz wiedziała, że równie dobra, a może nawet silniejsza od większości shinobich, tych o słabszej lub przeciętnej sile.
Droga była długa, a czas płynął leniwie. Chise oprócz rozmyślania robiła też bardziej praktyczne rzeczy. Rzeźbiła w kawałkach drewna. Trenowała rzucanie shurikenami. Dużo biegała, by zupełnie nie zgnuśnieć po tych podróżach i wypadku. Starała się zrobić wszystko, by wrócić do formy przed przybyciem do Sogen.

/zt

Dokąd: Sogen
Czas podróży: 2h
Środek transportu:Pieszo - karawana tylko do celów fabularnych.
Chise
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Naoki » 21 mar 2019, o 07:38

Dokąd: Ryuzaku No Taki
Czas podróży: 2,5h
Środek transportu: Pieszo

Po zakończonym treningu Naoki postanowił wybrać się na mały spacer, od dnia wczorajszego nie widział swojego mentora, który jakby trochę przepadał. Było to nieco dziwne, zwłaszcza że chłopak nie wiedział nic o jego dodatkowych zajęciach, przecież był on już emerytowanym shinobim. Więc raczej na żadną misję się nie udał, szansa na to raczej marna. Także nigdy nie mówił nic o dodatkowym uczniu, którym by się zajmował. Był na to zbyt zrzędliwy i raczej nikt by długo tego nie wytrzymał. Chyba, że byłby tak samo zdesperowany jak zielonowłosy. Same początki współpracy były bardzo ciężkie, ale teraz są tego jak najlepsze efekty.
Właśnie w taki sposób chłopak dostał się na szlak transportowy, poszukując swojego nauczyciela, który najwyraźniej tutaj przebywał.
- O dobrze, że Cię widzę. Nie wybrałeś się jednak do tamtej osady? To dobrze, znaczy to że masz trochę czasu. Pójdziesz ze mną do Ryuzaku no Taki. Mam do załatwienia tam parę spraw u starych znajomych, a ty chyba nigdy nie opuszczałeś naszej prowincji. Dlatego idziesz ze mną. - powiedział, łapiąc za ramię chłopaka i ciągnąc go za sobą, lekko na bok szlaku.
- Nie ma czasu byś wracał do domu i zabierał ze sobą jakieś rzeczy. Dodatkowo możesz potraktować tą podróż jako trening, będziemy nieco tam szli. Jakieś półtora tygodnia. Więc mam nadzieje, że twoje umiejętności kulinarne nie osłabły i będziesz potrafił przygotować coś do jedzenia z tego co znajdziemy i upolujemy. - dodał, na szybko. Po czym ruszył przed siebie, w stronę niezbyt znaną młodzieńcowi. Jednak on samemu raczej nie miał większego wyjścia jak po prostu udać się za starcem i dopilnować jego diety w podróży. Przynajmniej była do tego odpowiednia pora roku i pogoda sprzyjała. Przynajmniej na sam początek wyprawy.


z/t
Obrazek
Avatar użytkownika

Naoki
 
Posty: 204
Dołączył(a): 5 sty 2019, o 21:44
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zielonowłosy młodzieniec, przeciętnego wzrostu.
Link do KP: viewtopic.php?p=108086#p108086
GG: 41875401
Multikonta: Akashi

Re: Szlak transportowy

Postprzez Toshiro » 4 kwi 2019, o 21:59

Dokąd: Ryuzaku no taki
Czas podróży: 2,5h
Środek transportu: Pieszo, bo musi być na zakupy

Toshiro po ówczesnym zawitaniu do domu i poinformowaniu, że nie będzie go przez jakiś czas, ponieważ wyrusza w małą podróż udał się w kierunku głównej bramy swojej osady. Nie śpieszyło mu się, doskonale wiedział, że jeśli chce, to może opuścić dom w każdej chwili. Nie piastował wysokiego stanowiska, więc nikt za bardzo nie będzie za nim płakać. Do pomniejszych zadań było aż ponadto Doko, którzy aspirowali do tego aby wspinać się w hierarchii systemu. Nishiyamę po prostu to nie interesowało, wolał żyć po swojemu, choć starał się chociaż w jakiś sposób spłacać zaciągnięty u rodu Kosekich dług. Robił to na sposób, który odpowiadał zarówno jemu jak i władzom.
Niemniej jednak słyszał, że w Ryuzaku no taki można było się zaopatrzyć w wiele ciekawych rzeczy, ponieważ było to miejsce, które słynęło głównie z handlu. Można tam było dostać praktycznie wszystko, dlatego czarnowłosy postanowił wydać w końcu zgromadzoną przez dłuższy czas gotówkę. Wiedział, że na pewno musi się zaopatrzyć w jakiś oręż. W końcu Shikarui nie mógł pozwolić, aby trening Shikaruia przepadł nadaremno. Na dodatek czuł się bardzo swobodnie walcząc bronią białą, a nie pięściami. Wolał jednak gdy coś dzieliło go od oponenta, a jeszcze lepiej, gdy był to kawał zimnej stali.
W każdym razie czekała go dość długa i żmudna podróż, podczas której musiał zrobić sobie trochę przystanków.

z.t.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 605
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta: DC:Harikken#4936

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hitsukejin Shiga » 5 cze 2019, o 22:25

Po załatwieniu wszystkich formalności, w postaci zostawienia znów po sobie kilku trupów, szlaku wypalonej ziemi, zwłok i krwi - Shiga stwierdził, że teraz obierze sobie nowy, autorytatywnie zabawny cel. Był na jednym krańcu świata i na drugim, ale jeszcze nigdy w swoim stuletnim życiu... nie był na murze. Tak. Shiga nigdy nawet do muru się nie zbliżył bardziej niż widząc jego budowę z dala. Nie było powodu, chęci, odwagi? Wszystko z powyższych. Po wygrzebaniu się z jaskini w której Shiga spędził noc, a była to jaskinia, gdzie naradzali się z towarzyszami niedoli i było tam i żarcie i miejsce do wypoczynku, Shigiemu dane było zahaczyć o Seiyamę gdzie pobrał cały swój mandżur, nabył ciuchy do przebrania się i jakiegoś sensownego outlooku na świat... Zostało złapać karawanę, do której to Shiga dołączył jako najemna ochrona z wynagrodzeniem w postaci możliwości dojechania do Sogen na wypożyczonym koniu - gdyż karawana miała trasę krótszą. Intratnie. No to w drogę.


Dokąd: Sogen
Czas podróży: 2h
Środek transportu:Pieszo - karawana tylko do celów fabularnych.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2754
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Daishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość