Szlak transportowy

Terytorialnie największa prowincja Karmazynowych Szczytów, zamieszkana przez Ród Kōseki. Daishi graniczy od północy i zachodu z morzem, na wschodzie z Soso, zaś południowa granica oddziela ją od Kyuzo i obszaru niezbadanego. Efektem tego jest możliwość tworzenia bardzo dochodowych szlaków handlowych i handlu morskiego przy - niestety - utrudnionym utrzymywaniu bezpieczeństwa włości. Podobnie jak pozostałe prowincje, dominuje tu krajobraz górski i lasy iglaste, z tą różnicą że dużo tu fauny - w tym tej drapieżnej, co na dłuższą metę może być dosyć niebezpieczne dla podróżników. Na ziemiach tych mieszają również shinobi ze Szczepu Jūgo.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Motoko » 15 sie 2017, o 21:59

Obrazek

Ktoś tu był niegrzeczny. #11

Na szczęście nastolatka, jeździec wykazał się ogromnym idiotyzmem jakim był zwyczajny zastój. Z jego słów, Sashimasu mógł raczej zorientować się, kto tak naprawdę nasłał młodego mężczyznę, który na oko miał ze dwadzieścia lat. Jego długie włosy swobodnie dyndały spięte w niskim kucyku, zaś na twarz opadało kilka pojedynczych, krótszych włosów. Jednakże na wielkiego wojownika on nie wyglądał, w przeciwieństwie do towarzysza członka szczepu Jūgo, który wsiąknął, jak malutki ryż pośród innych zbóż tego rodzaju.
- Tutaj jesteś? - krzyknął w stronę pierwszego klona, który wyleciał za drzewa, z ogromną prędkością wymierzając w niego strzałą z łuku. Bez żadnego ostrzeżenia i jakby od niechcenia wycelował, pozwalając, żeby świst powietrza przecięła jeden z bełtów przeciął puste powietrze, wbijając się w pobliskie drzewa. Drugi raz na tą sztuczkę dał się nabrać, posyłając obie strzały bardzo celnie w środek jego piersi, a raczej by tam wylądowały, gdyby to nie były klony, a ludzkie ciała.
O dziwo, wszystko co nastolatek zaplanował, udało się bezsprzecznie perfekcyjnie. W końskiej gardzieli utknęły cztery shurikeny, które spowodowały, że szkarłatna krew zaczęła upływać po jego korpusie i nogach. Wszystko było zwieńczone okrutnym głosem konia, który bądź co bądź był częścią natury, którą Sashimasu winien ratować nie zaś krzywdzić. Każda nuta, która przeszła przez gardziel zwierzęcia mroziła krew w żyłach, wbijając się do mózgu każdej osoby w zasięgu piętnastu metrów. Jak można się domyślić, jeździec zleciał z rumaka, który wierzgnął do góry, czy to z bólu, czy też ze strachu. Leżąc na ziemi, praktycznie można byłoby pomyśleć, że odebrało mu możliwość do dalszego życia, choć z pewnością byłyby to błędne wnioski.
Motoko
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Sashimasu » 15 sie 2017, o 22:55

Czułem się okropnie z tym co zrobiłem, głos zwierzęcia był jak bełty, trafiające prosto w serce. Jednak w tym momencie zamiast ruszyć do wierzchowca z bandażem ruszyłem do leżącego oprycha dobywając kunai. Oczywiście o ile to możliwe, to atakuje ostrzem kilkukrotnie robiąc dziury w jego brzuchu. Wszystko po to by uniknąć dalszych problemów z jego strony. Jeśli nie mogę się zbliżyć bezpośrednio do niego to po prostu ciskam w niego ostrzem, a następnie szybko przenoszę swą uwagę na zwierzę.
Pokryty w połowie czarnym wzorem pieczęci stałem spoglądając na to co zrobiłem.
Pięści same mi się zacisnęły.
Czemu nie lubię ludzi? To chyba proste, dlaczego te zwierzę musiało umierać? W imię czego? Chciwości jakiegoś śmiecia, który zmusił go by ten przywiózł go w to miejsce? Byłem winny śmierci tego konia, co prawda matka natura zadba oto aby inni zwierzęcy bracia mogli z tego skorzystać ale czułem gniew na siebie. Byłem słaby, po prostu zbyt słaby by móc się wyrobić w inny sposób.
- Przepraszam bracie...teraz już wiem jaki mam cel mojej wędrówki. Odejdź w spokoju. - słowa wypowiadałem bardzo powoli przez łzy, które powolnie spływały po moich policzkach tylko po to by spaść w dół i się roztrzaskać o ziemię.
Jedyne co mogłem zrobić to zabrać swoją broń z ciała zwierzęcia aby ewentualnie inne się nimi nie poraniły. Także gdy jest taka możliwość wyrywać je z ciała zwierzyny chowam do torby wcześniej wycierając o ubrania napastnika, z kunaiem robię to samo. Rozglądam się chwilę w poszukiwaniu mężczyzny ale nie widząc go ruszam w dalszą drogę.
Wyłączając przy okazji klątwę.
Żeby jednak zadbać o wszystko idę przyspieszonym krokiem starając się przybrać zmartwiony wyraz twarzy.
Dopiero po chwili dotarło do mnie że pierwszy raz świadomie zabiłem człowieka. Było to dziwne uczucie, jakby podniecenie ale z dużą ilością strachu. Tylko że właśnie ten strach on był jakby za ścianą. Bardzo dziwne uczucie...
Musze jak najszybciej się stąd oddalić i dotrzeć już do tego Kyuzo...ta baba. Do czego jeszcze się posunie? Ehhh, jedno jest pewne powinienem mieć teraz trochę czasu zanim się zorientuje że coś nie poszło zgodnie z planem. W końcu ona nie wie, że jestem shinobim. Myśli że wysłała rabusia na zwykłego dzieciaka. Tyle szczęścia w nieszczęściu, jeszcze ten Buji zniknął. Taki spory a zero z niego pożytku.Ciekawe czy ten cały trud mi się chociaż opłaci w jakimś stopniu. Muszę po drodze znaleźć jakiegoś cywila...
Tak więc jak pomyślałem tak też robiłem mianowicie idąc szukam najbardziej typową osobę. Przyglądam się jej pod kątem użycia Henge no Jutsu. Bo jednak poruszanie się dalej jako ja może być niebezpieczne.
Ostatnio edytowano 16 sie 2017, o 00:22 przez Sashimasu, łącznie edytowano 1 raz
Sashimasu
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Motoko » 15 sie 2017, o 23:32

Obrazek

Ktoś tu był niegrzeczny. #13

Zwierzę zdychało w męczarniach, nie dając również wytchnąć wszystkim, którzy byli tylko pod uchem. Sashimasu szczególnie przeżywał wszystkie dźwięki, które wydawało zwierzę, zaś jeździec zdychającego rumaka nie ruszał się, a przynajmniej takie chłopak mógł mieć wrażenie. Niestety rzucając kunaiem nie zauważył, że broń wbiła się w drewno, zamiast ciało, które jeszcze przed chwilą tam leżało.
W momencie, kiedy tamten wypowiadał słowa, nie był w stanie usłyszeć jakiegokolwiek dźwięku podmiany większej gałęzi z ciałem, czyli zniknięciem młodego mężczyzny. Zwierzę jednak jeszcze dychało w agonii, kiedy młodzieniec wyciągał z niego broń. Drgnął niespokojnie, chcąc nie chcąc, młodzieniec skupił całą swoją uwagę na zwierzęciu, a nie przeciwniku, którego stanu nie sprawdził.
Dźwięk lecącej strzały doszedł do nastolatka, który kompletnie nie spodziewał się za plecami drewnianej ściany, która wyrosła od tak. Jakieś niezidentyfikowane dźwięki również wydawały się dobiegać zza ściany, jakby ktoś ewidentnie szamotał się w złości pod ziemią, ale czy to w ogóle było możliwe?
- Gdzie Ty jesteś małolacie? - usłyszał rozwścieczony warkot chłopaka, z pewnością kompletnie nie spodziewając się widoku swojego kompana, a tuż obok niego samego widoku głowy jeźdźca wystającej z ziemi. Oczywiście również obok głowy antagonisty widniała taka sama dziura, jak ta przy przewalonym drewnie, za którym młodzieniec wcześniej się ukrywał.
- Coś chyba Ci wyrosło na twarzy...Zawsze mówiłem, że złość piękności szkodzi! - stwierdził z mało skromnym uśmieszkiem kompan nastolatka, nie zwracając kompletnie uwagi na młodego, który nadal wrzeszczał i wierzgał głową na lewo i prawo. Ewidentnie wydarzyło się tam coś czego Sashimasu nie zarejestrował podczas żegnania zwierzęcia. Ewidentnie teraz już nie było mowy, żeby ten pozwolił mu uwierzyć, że nie zna pewnego rodzaju sztuki shinobi, a może raczej należy powiedzieć klątwy?



    Następnym razem techniki pisz w jednym [uhide=Motoko], pod postem. Połowy posta nie biorę pod uwagę z dosyć prostych względów, jeśli są jakieś obiekcje proszę na komunikator. ;)


Dla mnie:
Spoiler: pokaż

Nazwa
Doton: Shinjū Zanshu no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Musimy stać pod przeciwnikiem, max. metr od niego

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (1/2 co turę)

Dodatkowe
5% za wciągnięcie

Opis Bardzo proste Jutsu Dotonu. Znajdując się pod ziemią musimy tylko namierzyć przeciwnika, a następnie ściągnąć go pod ziemię tak, aby znalazł się pod nią, z wystającą głową. Pomimo prostoty tej techniki, nieraz kończy ona walkę, ponieważ nie każdy jest użytkownikiem Dotonu, a pojedyncza głowa to bardzo łatwy cel. Wystarczy jedno cięcie i...


Nazwa
Doton no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Dowolny

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (1/2 na turę)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jedna z prostych technik Dotonu. Polega ona na wytworzeniu dziury w ziemi, do której szybko wskakujemy, a następnie przemieszczamy się pod ziemią. W ten sposób można uniknąć ataku i zarazem zaatakować niespodziewanie przeciwnika. Dzięki temu można zadać ostateczny cios, albo oszałamiający na tyle, że dalsza walka będzie problemem dla ofiary.


Nazwa
Doton: Doroku Gaeshi

Pieczęci
Brak

Zasięg Max.
5 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Bardzo proste do pojęcia Jutsu. Użytkownik przykłada ręce do ziemi i wytwarza ścianę(wymiary: 2 metry szerokości x 3 metry wysokości x 30 centymetrów grubości), która potrafi obronić go przed częściowymi atakami. Plusem tej techniki jest to, że ściana zasłania nie tylko użytkownika, ale i np. jego sojuszników, którzy mogą stać obok. Bardzo przydatne Jutsu, jeśli chodzi o obronę kilku osób. Wystarczy uderzenie o sile 75 lub technika rangi C do zniszczenia tworu.
Motoko
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Sashimasu » 16 sie 2017, o 00:13

No to dałem popis nie ma co. Właściwie mogłem udawać że coś mu się wydaje, że to może była jakaś technika wroga ale nie miało to już sensu. W końcu Buji chyba nie był skończonym debilem. Poza tym widząc głowę jeźdźca wystającą z ziemi nie trudno się domyślić, że gdyby nie on mógłbym być już martwy.
- Ale jak to? Przecież to... Co się właściwie stało? - postanowiłem się dopytać z nieukrywanym zaskoczeniem. Jednak mój kolega jakby to zignorował rzucając mi swoje pytanie. No a skoro mnie uratował byłem mu coś winien.
- Powiedzmy, że to pewna sztuczka, której nauczyłem się jakiś czas temu. Zresztą wydaje się pan inteligentny więc raczej wszystkie wątki już się panu ułożyły w logiczną całość. - udzielanie odpowiedzi w ten sposób zawsze unikam szczegółów. Zazwyczaj dla swoich potrzeb jednak tym razem powód był nieco inny. Mianowicie dalej obok był wróg, unieszkodliwiony ale żywy.
Powoli więc ruszyłem w kierunku podłożonej kłody, z której sterczał mój kunai i nieśpiesznie go z niej wyciągałem.
- Powinniśmy się go pozbyć. - powiedziałem najpoważniej jak tylko umiałem wskazując wystającą głowę - Inaczej później mogą być z nim problemy. Zrobisz to sam czy ja mam to zrobić?
Taak miałem ochotę go zabić, rozłupać mu czaszke ale właściwie skoro nie udało mi się go zabić od razu to znaczy, że można go jeszcze najpierw przesłuchać. No a jeśli o tym mowa to chyba nic tak nie rozwiązuje języka jak groźba śmierci na karku. Gdy ktoś czuje jej obrzydliwy oddech na karku jest w stanie wiele powiedzieć. Tak więc skoro ja już na początku pokazałem się jako ktoś mający ochotę użyźnić glebę jego krwią pomyślałem, że warto pozostać tak postrzeganym przy przesłuchaniu. Dobry i zły ninja, ja byłem tym złym więc Buji powinien wziąć rolę dobrego i zacząć przesłuchanie ale czy to zrobi to inna kwestia.
W każdym razie wypadało cofnąć klątwę bo póki co wyglądało na to że się nie przyda. Czarny wzór składający się z prostych ciągłych linii i większych kropek jak gdyby zapłoną i zaczął się cofać aż całkowicie zniknął.
Sashimasu
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Motoko » 16 sie 2017, o 00:31

Obrazek

Ktoś tu był niegrzeczny. #15

Spojrzał się na niego, nawet nie łykając jego komplemenciku na temat inteligencji nieznajomego, bo właśnie...nie znali się, aczkolwiek miło słyszy się dobre rzeczy o sobie, a że Buji był dosyć próżnym wojownikiem, jego uśmiech jeszcze bardziej się poszerzył. Nie zwracali dotychczas uwagi na częściowo wciągniętego do ziemi chłopaka, przez którego między innymi zginął rumak, a raczej dalej ginął, bo też nikt nie postanowił mu ulżyć cierpienia, choć brak dźwięków z jego strony był pewnego rodzaju ulgą dla uszu, pewnie dlatego o nim zapomnieli.
- Właśnie dlatego wątpię, żeby to była sztuczka, no nie ważne. Ten gość zwyczajnie podmienił swoje ciało z gałęzią, która leżała nieopodal i akuratnie kiedy puścił w Twoją stronę strzałę, jak stałeś nad zdychającym koniem, udało mi się go wciągnąć na dół i wyskoczyć z dziury, robiąc przy tym mur, w który, jak widać, wbiła się strzała. - wyjaśnił pokrótce, nie robiąc ze swoich dosyć imponująco szybkich reakcji czegoś większego, a wskazując głową na murek, w który była wbita strzała, a za którym również zdychało zwierzę. - Następnym razem uważaj na plecy, chociaż też mi żal zwierzaka, nie dawaj się tak ponosić, bo dosyć szybko zginiesz. - stwierdził, wzruszając przy tym ramionami i dając mu naprawdę cenną lekcję.
- Co do tego chłopaka, to chyba nie mamy prawa go zabijać, pomimo tego, że nas zaatakował. Zostanę z nim i poczekam na kogoś pilnującego szlak, żeby zabrali go w odpowiednie miejsce, możesz mi tylko powiedzieć, czemu tak naprawdę się narażałem? - spytał zniżonym tonem, naprawdę zaciekawiony tym, co też chłopak zrobił, oczywiście w tle akompaniowały im odgłosy, które wydawał wciąż szamoczący się jeździec, od którego chyba było warto co nieco usłyszeć.
Motoko
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Sashimasu » 16 sie 2017, o 01:11

Słysząc, że napastnik zostanie przy życiu trochę się zdenerwowałem i już chciałem się wykłócać ale w ostatniej chwili się powstrzymałem. Po pierwsze uratować mnie, po drugie łucznik był jego zdobyczą. Schowałem więc kunai spoglądając na wystającą głowę.
- Dziękuję za radę, zapamiętam ją. A co się tyczy pytania to wygląda na to że jestem panu winny wyjaśnienie skoro jeszcze żyje. Najprawdopodobniej nasłała go pewna złośliwa staruszka której utarłem nosa. W życiu bym się nie spodziewał że zrobi coś takiego. Zresztą, na jej temat więcej może się pan dowiedzieć w karczmie jakiś kawałek drogi w tamtą stronę albo od niego. - tym razem powiedziałem wszystko zgodnie z prawdą ale czemu to zabrzmiało tak strasznie głupio?
W każdym razie nie miałem czasu na dalsze pogawędki. Pożegnałem się grzecznie z panem Buji i ruszyłem czym prędzej w drogę. Oddalają się od ludzi wołając do siebie mojego fruwającego towarzysza, którego w pierwszej kolejności ochrzaniałem, że mnie nie ostrzegł, a później przepraszałem.
Mam nadzieję, że każdy kolejny oprycha z tej drogi napierw natknie się na Bujiego...Musze jak najszybciej udać się do celu bo tutaj przez tamtą babę robi się nieprzyjemnie będzie się nią trzeba później zająć. Rozmyślałem jednak z pełną uwaga obserwując drogę. Choć liczyłem że skoro karma się zbalansowała to teraz już będzie to zwykłą monotonna i nudna wędrówka z punktu A do punktu B.
Sashimasu
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Motoko » 16 sie 2017, o 01:53

Obrazek

Ktoś tu był niegrzeczny. #17

Bardzo mądrze ze strony chłopaka, że też tym razem postanowił nie zabierać głosu, który był zwyczajnie zbyteczny w takiej sytuacji. Na słowa, o tym, że młodzieniec podpadł jakiejś kobiecinie, która widocznie posłała w ślad za nim jakiegoś najemnika, albo syna, czy tam wnuka, starszy wojownik zaczął się serdecznie śmiać. Miał naprawdę przyjazne usposobienie, które momentami mogło irytować, w końcu ile można tak się bawić, przez całe życie? Dziwnym był wiek, którego dożył około trzydziestoletni gość, który swoim zachowaniem przypominał bardziej piętnastolatka, a może zwyczajnie wyczuł, że ich przeciwnikiem nie jest żaden wyszkolony shinobi? Ciężko to było stwierdzić, zresztą nie leżało to w kwestii młodego chłopaka, który wyruszył w dalszą drogę. Szkoda jedynie, że nie próbował wyciągnąć informacji od wciągniętego w ziemię jeźdźca, kto wie, może dowiedziałby się, co go czeka.
Młodzieniec szedł niestrudzenie, czujnie obserwując szlak, którym się poruszał. Zarówno on, jak i ptak nie chcieli tym razem dać się zaskoczyć, w końcu co by to nie było, mężczyzna, który pomachał im na pożegnanie i życzył powodzenia, był pewnego rodzaju niespodzianką. Tym razem, dosyć dobrze już zorientowany ptak, zaćwierkał ostrzegawczo w stronę Sashimasu, ewidentnie wyczuwał kogoś obecność, albo jego pobratymcy przekazywali mu wieści, że ktoś czaił się dosyć niedaleko, czyżby kolejna próba walki? Tylko gdzie był ten przeciwnik, o ile oczywiście nim był, bo przecież równie dobrze, mógł to być zwyczajny handlarz przyprawami.
Motoko
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Sashimasu » 16 sie 2017, o 02:26

Czy w tych czasach nie dało się już spokojnie przejść ponoć pilnowanym traktem. Chyba będę musiał później udać się to zarządcy tej prowincji i posiedzieć mu, że ci jego strażnicy to se w kulki lecą.
Słysząc o możliwym zagrożeniu szybko udałem się w kierunku drzew aby skryć się przed ewentualnymi przeciwnikami. Musiałem znowu coś wymyślić, żeby tym razem uniknąć jakiś kłopotów związanych z moją osobą. I właściwie pierwsze co mi przyszło do głowy to Henge no Jutsu tylko pytanie w kogo.
Zacząłem szperać w pamięci czy pamiętałem jakiegoś najzwyklejszego w świecie chłopa. Ale niestety oni mają to do siebie, że nie zapadają w pamięć. Tak więc najlepszym rozwiązaniem dla mnie w tym momencie był pan Buji.
Skupiając się na otworzeniu jego postaci w głowie zacząłem składać pieczęci po których nastąpiło puff i tak o to stał wypisz wymaluj sympatyczny mężczyzna. Nie tracąc chwili zacząłem dopasowywać głos mrucząc sobie pod nosem i pomału ruszyłem przed siebie. Jednocześnie mój skrzydlaty koleżka dostał zadanie specjalne. Miał udać się nad ewentualnego przeciwnika i zaćwierkać parę razy.Tak żeby jeśli się gdzieś kryje łatwiej mi było go namierzyć. No ale nawet jeśli znów ktoś na mnie poluje to raczej miał dopaść 15latka o długich zielonych włosach a nie brązowowłosego faceta około trzydziestki. Liczyłem jednak, że to fałszywy alarm i najwyżej niepotrzebnie użyłem techniki. Ogólnie to właśnie staram się przejść spokojnie i bez problemowo ale jeśli coś pójdzie nie tak będę musiał kombinować i to mocno. W każdej chwili gotów jestem na długi ostrzegawczy ćwierkot zacząć składać pieczęcie do Kawarimi i ratować się ucieczką przez las.

Nazwa
Henge no Jutsu

Pieczęci
Pies › Świnia › Baran

Zasięg
Na ciało

Koszt
E: 7% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Pomocna technika przy pomocy której użytkownik może przybrać wygląd innej osoby bądź obiektu. Co za tym idzie jeśli zmieniamy się w personę, to wygląd, a także ubranie zostaje zmienione. Również i głos pozostanie zmutowany do pewnego stopnia przypominający ten osoby w którą to się zamieniliśmy. Jednak jest to tylko zmiana aparycji, tak więc nie przejmujemy zdolności fizycznych czy też innych. Możemy zmienić się w każdą osobę, a także w przedmiot. Jednak nie może on być zbyt mały. Więc nie możemy zmienić się w Kunai czy zwykłego Shurikena. Dodatkowo nasza chakra pozostaje bez zmian. Tak więc, jeśli ktoś wykryje naszą niebieską energię, może bez problemu odkryć oszustwo, również i wszystkie Doujutsu bezproblemowo sobie z tym radzą.


107%-4%= 103% Chakry
Sashimasu
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Motoko » 16 sie 2017, o 02:41

Obrazek

Ktoś tu był niegrzeczny. #17

Widocznie wcześniejszy bandzioch był naprawdę osobą poleconą od kobiety, skoro wcześniej nikt go jeszcze nie sprzątnął, bo też nie był jakimś rzezimieszkiem napadającym na handlarzy, a jeźdźcem posłanym przez starszą kobietę. Przecież skąd poczciwi wojownicy penetrujący traktat mogli wiedzieć, że ktoś zdążył zrobić sobie na nim jakąś bitwę, do tego nie sprzątając padliny, którą teraz się stał koń? Z pewnością wraz z nadejściem jakiegoś patrolu Buji wyjaśni sytuację, trochę ratując sytuację, która w oczach nieobecnego mogłaby stać się całkiem niezłą mrzonką.
Ptak odleciał, a wraz z nim jakakolwiek pomoc chłopaka, który widocznie powierzał zwierzęciu sporo zaufania, wysyłając go na szpiegi. Niestety zanim jeszcze przyszedł pomysł chłopakowi o drugim dźwięku jego dwu-skrzydlatego przyjaciela, nawet nie dostał tego pierwszego sygnału. Było to lekko mówiąc niepokojące, choć kto wie, czy przypadkiem pośród tylu dźwięków ten jeden, malutki, wydobywany z malutkich płuc, zwyczajnie zginął wśród tle reszty? Nastolatek z pewnością nie miał nadzwyczaj wspaniałego słuchu, więc niefortunnie pozbawił się kompana, który mógł go ostrzec o ewentualnym niebezpieczeństwie. Pytanie tylko, kto wie, co tak naprawdę się stało? Ptaszek wystarczająco głośno nie ćwierkał, czy też ktoś go zdjął z obrazka?
Wszystko wydawało się być w porządku. Gęsto porośnięty las po bokach szlaku, lekko szumiał pod wpływem wiatru, zaś sam traktat wydawał się być dosyć opuszczony, tylko kto wie, jak daleko był przeciwnik, a może też zwyczajny handlarz? Przemieniony młodzieniec z pewnością nie widział jakiegokolwiek zagrożenia, przynajmniej na najbliższym terenie, pytanie tylko, czy ktoś już wcześniej zobaczył nastolatka?
Motoko
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Sashimasu » 16 sie 2017, o 08:42

Po użyciu techniki przemiany czułem się znacznie pewniej niż idąc jako ja. Jednak z każdym krokiem zaczynałem odczuwać też zaniepokojenie. Czy ktoś mógł przejrzeć plan z wysłaniem małego ptaka w formie szpiega? Brzmiało to absurdalnie, kto by mógł wiedzieć że pierzasty maluch współpracuje właśnie ze mną. Tym bardziej dziwię mnie fakt, że ten nie wraca do mnie. Nawet gdyby ktoś jakimś sposobem to odkrył to musiał by być naprawdę zdolnym łowcą by złapać tego malca szczególnie, gdy ten siedzi gdzieś w gęstwinach lasu.
Miałem ochotę go poszukać jednak w tym momencie było by to strzelaniem sobie w kolano. Musiałem zaufać, że ptaszek poradzi sobie i gdy się zorientuje że poszedłem dalej poleci za mną.
Los shinobich do łatwych nie należy, gdy otrzymujesz zadanie musisz dołożyć wszelkich starań by osiągnąć cel. Tak przynajmniej sobie wmawiałem w ciągu tej wędrówki. Idac dalej do celu zwalczając w sobie ochotę wołania zwierzęcego kompana.
Sashimasu
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Motoko » 16 sie 2017, o 14:18

Obrazek

Ktoś tu był niegrzeczny. #19

Drugi osobnik, który znajdował się na szlaku był jedną, wielką niewiadomą dla młodzieńca. Nastolatek z początku go nie widział, dopiero po kilkunastu minutach dalszej wędrówki zauważył jakąś postać, kierującą się w stronę, z której Sashimasu przybywał. Widocznie był to zwykły wędrowiec, niczym nie różniący się, tak samo, jak młodzieniec pod postacią Pana Bujiego. Ktokolwiek spodziewałby się nastoletniego chłopca, z pewnością nie mógł odnieść sukcesu w swoim poszukiwaniu. Oboje zbliżali się do siebie na szlaku, wzajemnie dostrzegając coraz to więcej szczegółów w aparycji drugiego podróżnika.
Klimat, przyroda, a także jakieś specjalne odczucia, nie towarzyszyły przejściu przez prowincję, do której ten musiał się zbliżać. Jak to było, przechodzić przez pewnego rodzaju granicę, nie będąc zbyt obeznanym w terenie, wysłanym z jakimś zadaniem, którego koniec zdawał się być tyko mrzonką, w końcu miał jeszcze tyle drogi przed sobą, a też nie wiedział, co było dalej i czy w ogóle uda mu się dojść do końca drogi.
Zbliżając się do wysokiego, choć pod tą postacią raczej równego nieznajomego, Sashimasu mógł zauważyć w jego ręku coś małego, ściskanego w dłoni. Kiedy mieli praktycznie się mijać, nastolatek zauważył, że wędrowiec w pewnym stopniu przypomina wcześniejszego jeźdźca, którego zostawił razem z prawdziwym Panem Buji. Wzrok młodzieńca przykuła nie tylko aparycja nieznajomego, ale również ten mały przedmiot, który ściskał młody mężczyzna. Pierwsze co zobaczył były bezwładnie zwisające, małe nóżki zwierzęcia...ptak, rzuciło się na myśl. Dalej było jeszcze gorzej, bowiem jasnym było, że zwierzę nie żyło, kolejne dziecko natury, które Sashimasu szanował ponad wszystko, po raz kolejny zostało zgaszone na jego warcie. Po chwili na myśl chłopaka przyszedł jego kompan, którego poprosił o zwiad, czyżby ten młodzian zdołał go pochwycić i bezpruderyjnie skończyć jego los? Dlaczego? Wiele myśli musiało naskakiwać umysł młodzieńca, który minął się wraz z drugim wędrowcem, który odszedł na cztery metry i przystanął w zamyśleniu, odwracając się w stronę chłopca pod inną postacią, choć czy aby na pewno zdołał utrzymać technikę pod naporem tak wielu emocji? Nagle w głowie młodzieńca pojawił się ryk konia, którego żywot sam ukrócił, teraz najprawdopodobniej jego kompan w dłoni wędrowca, który z twarzy, a także i z budowy przypominał tamtego jeźdźca...Czyżby to byli bracia? Czy się znali? Dlaczego zabił tego ptaka? Kim jest nieznajomy? Dlaczego nie słyszysz jego kroków? Skąd w tych ludziach tyle nienawiści?
- Przepraszam? - młodzieniec usłyszał dosyć melodyjny, młodzieńczy głos drugiego podróżnika.



Mapka poglądowa:
Spoiler: pokaż
Obrazek

    Legenda:
    Jasnoszary - Sashimasu
    Wiśniowy - Nieznajomy wędrowiec
    Jasnozielony - Linia drzew rozpoczynająca las
    Ciemnozielony - Szlak
Motoko
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Sashimasu » 16 sie 2017, o 22:12

Gniew? Złość? Nienawiść? Odraza? Żadne z tych uczuć nie pasowało do tego co czułem widząc mojego kompana, martwego. Ręce delikatnie zaczęły mi drżeć, a oczy otworzyły się szerzej. Czułem ból, potworny ból jak gdybym sam umierał dwukrotnie. Najpierw jako koń, a następnie jako ten biedny ptaszek.
Spokojnie, spokojnie...zabije go... Moje myśli zaczynały się ze sobą kłócić. Pewnie gdyby nie fakt że w pełni planowałem nad poziomem mojej aktualnej mocy tak jak w przeszłości wpadł bym w niekontrolowany szał. W głowie pojawił mi się obraz konia, biednego zwierzęcia męczącego się z moją bronią w gardle. Jego rozpaczliwe pełne bólu rżenie wypełniło mi czaszke. Odruchowo złapałem się za głowę i zacząłem mamrotać sobie pod nosem tak, że sam ledwo siebie rozumiałem.
- Przepraszam, przepraszam... Tak zabije... Nie chciałem, przepraszam... Przepraszam... - dla mężczyzny z naprzeciwka mogło to wyglądać jak by mi coś dolegało. No i w prawdzie coś w tym było.
Koleś coś tam do mnie powiedział, a ja kroczyłem w jego stronę. To był ostatni wysiłek na jaki jeszcze musiałem się teraz zebrać. Utrzymać technikę jeszcze chwilę. Jeszcze dosłownie chwilę aby tylko zmniejszyć troszkę dystans.
- Tak? - odparłem wyraźnie zmęczonym głosem. Lecz to już był ten moment niech tylko zacznie mówić wtedy nie powinien zdążyć się obronić przed moją techniką.
Mianowicie opuszczam całkowicie technikę Henge i aktywujac klątwę wydłuża rękę by momentalnie złapać faceta za gardło z całą moją siłą. Oczywiście napierając również całym ciężarem staram się sprawić by ten runą na ziemię drugą ręką jednocześnie dobywając kunaia. Atak powinien całkowicie zaskoczyć człowieka dzięki czemu nie powinien mieć większych szans na uniknięcie tego, a dodatkowo duszeni ludzie częściej skupiają się na tym jak tu się uwolnić z uścisku niż na reszcie więc wykonany z pełna szybkością atak kunaiem w brzuch powinien dojść do skutku nawet nie zauważony, a facet raczej będzie bardziej starał sie uwolnić z uścisku niż formować pieczęci.


Nazwa
Teashi no Kakuchō

Pieczęci
Brak

Zasięg
15 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%(co 5 metrów)

Dodatkowe
Wymaga dziedziny klanowej na randze C

Opis Technika ta jest tylko wstępem do możliwości, jakie posiada szczep Jūgo. Użytkownik tego podstawowego jutsu poddaje swoje ciało częściowej transformacji (poziomu pierwszego), wywołanej pobraniem czystej chakry natury. Dzięki temu kończyna shinobi może się wydłużyć, pozwalając mu na schwytanie przeciwnika, dostanie się na normalnie niedostępne miejsce lub po prostu wykonanie jakiejś czynności (jak np. pociągnięcie za dźwignię) na odległość. Sposobów wykorzystania jest wiele i jedynymi ograniczeniami są rozmiary celu i zasięg techniki, która w najlepszym wypadku może osiągnąć około 15 metrów.

103% - 15%= 88%
Sashimasu
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Motoko » 16 sie 2017, o 23:39

Obrazek

Ktoś tu był niegrzeczny. #21

Pomimo ciężaru jaki czuł Sashimasu, zdołał utrzymać Henge, które aż samo prosiło się o zdjęcie. Skupienie na bólu, a raczej próbie odwiedzenia siebie od tego strasznego dźwięku, widoku, wideo? Wszystko to zdawało się być jakby majakami, pośród których młodzieniec odbywał morderczy taniec na linie, a każde jego potknięcie było efektywną możliwością na skończenie swojego żywota. Tylko czy ktoś pozwoliłby mu tak po prostu umrzeć? Bez żadnego bólu, a może teraz była jego krzyżowa droga?
Kiedy młodzieniec zaczął coś niezrozumiale mówić pod nosem, nieznajomy wędrowiec niemalże od razu zorientował się, że coś jest nie tak, a wszystko to winą nie tylko zachowania przemienionego nastolatka, ale również jego głosu. Z pewnością nie należał do mężczyzny jaki mógł reprezentować Buji, a tym bardziej włosy, które zaczęły jaśnieć, na...jasnozielony kolor? Zanim młodzieniec zdołał wyciągnąć w jego kierunku swoją dłoń, tamten zrobił już unik, a jedyne co Sashimasu mógł zauważyć to lecący w jego kierunku lśniący, naostrzonymi końcami bumerang. Jedyne co mógłby zdążyć zrobić był unik, który i tak nie gwarantował mu wyjścia z opresji, ale przecież było jeszcze tyle możliwości! Po raz kolejny wszystko było w kwestii młodzieńca, który przez swoją przemianę ramienia i wcześniejszy brak stuprocentowego panowania nad jutsu, doprowadził do tej sytuacji, a może to nie była wcale wina takiego biegu wydarzeń? Czyżby mogła zawinić niewystarczająca prędkość, której widocznie nie brakowało jego przeciwnikowi?
- To Ty obraziłeś moją babcię! Pożałujesz tego. - zarzucił młodzieńcowi, w którego kierunku leciała broń. Natomiast atakujący, młody mężczyzna przystanął w bojowej pozycji, pozwalając niemalże identycznej kitce, co wcześniejszego jeźdźca, swobodnie opaść na ramię, gdyby przyjrzeć się bliżej, jego kita chyba była krótsza. Ten nieznajomy ewidentnie nie był tak narwany, jak ten pierwszy i co dziwniejsze, myślał nad tym co robi, a może to zwyczajne złudzenie i dlaczego on ma w drugiej dłoni kolejny bumerang?
Motoko
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Sashimasu » 17 sie 2017, o 09:13

I właśnie takim sposobem rozpocząłem swój dance macabre. Co prawda nie tak wyobrażałem sobie przebieg tego wszystkiego ale to nie do końca już ode mnie zależało. Są po prostu chwilę w których choćbyś bardzo chciał nie da się opanować emocji. Spoglądając na mojego przeciwnika już jako ja, patrzyłem na niego nie spokojnym wzrokiem, a oczami szaleńca. Usta wykrzywiły mi się w uśmiech, a ślina mimowolnie zaczęła spływać po brodzie.
- Zabije Ci tak jak jego! Zerżne! Hahahahahahaha, utne kończyny za kończyną, od czego by tu zacząć?! - moim pragnienie stało się rozczłonkowanie mojego przeciwnika. Już czułem to uczucie gdy krew plami moje dłonie, już słyszałem te agonalne wrzaski.
Wraz z nieudanym chwytem moja ręka wraca do normalnych rozmiarów natomiast druga ręka od razu zmienia się w ogromny topór. Nie trwa to długo więc powinienem bez trudu móc zablokować ostrzem bumerang, a nawet zbić go gdzieś w ziemię. Nie marnując czasu ruszam pędem z moją nową zabawką w kierunku przeciwnika gotów w każdej chwili parować ataki moją bronią. Jeśli uda mi się zbliżyć wystarczająco to przypuszczam proste cięcie z góry w dół na jego lewy bark, ale ten atak ma tylko zwrócić jego uwagę. Jednocześnie z całej siły wykonuje tak zwanego partyzanta w prawe kolano. Jeśli jednak stara się zrobić unik i wyprowadzić kontra to wtedy moim celem jest uderzenie go kolanem za pomocą techniki Shōshitsu ogólnie to liczę, że może jednak fakt że pochodzą z tej prowincji i to co potrafi ich przeciwnik skieruje ich myśli na szczep Jūgo i z powszechnie wiadomej wiedzy uda mi się w nim wzbudzić strach czy chociażby jakieś obawy.


Nazwa
Akkusu Ken o Hakai Suru

Pieczęci
Brak

Zasięg
Przedramię użytkownika

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe Wymaga dziedziny klanowej na randze C. Na czas trwania techniki dostajemy 15 siły do aktywnej ręki.

Opis Następna już z rzędu możliwa transformacja przedramienia członka klanu Jūgo. Tym razem chakra natury pobrana poprzez Senninka dostaje się do ręki, wzmacniając mięśnie i powiększając kończynę. Brzmi podobnie jak Jigoku Burō, co? Tyle że tutaj mamy jedną, za to znaczącą różnicę - większość chakry trafia do jednego segmentu skóry, tworząc na ręce narośl w kształcie topora. Poczekajcie - to nie jest zwykła narośl, a prawdziwy, naturalny topór! Uderzenie taką bronią jest w stanie rozkruszyć kamienne płyty lub ściąć dość grube drzewa, a także sama struktura jest na tyle silna, by umożliwić zablokowanie ciosu bronią sieczną, nie odnosząc obrażeń. Dodatkowo na reszcie ręki pojawiają się kolce, będące bonusową ochroną ręki, lecz nie są one tak wytrzymałe jak sam topór.



Nazwa
Shōshitsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
Brak

Dodatkowe
30 Percepcji więcej niż Szybkość oponenta; Podczas wykonywania techniki: +20 Siły.

Opis Prosta technika, polegająca na zaskoczeniu atakującego nas przeciwnika. Jeśli lekko się pochyli to otrzymuje natychmiastowy cios kolanem, który wyrzuca go w powietrze na kilka metrów. Aby Jutsu było wykonalne należy mieć 30 punktów Percepcji więcej od Szybkości przeciwnika.

88%-15%= 73%
Sashimasu
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Motoko » 17 sie 2017, o 10:18

Obrazek

Ktoś tu był niegrzeczny. #23

Nagła przemiana młodzieńca spowodowana jego szczepowym uwarunkowaniem już była przerażająca, a co dopiero moment, w którym tamten odrzucił jego bumerang. Widocznie chłopak nie bał się jakichkolwiek trucizn, czy też czegokolwiek związanego z ewentualnymi efektami ubocznymi, odłożonymi w czasie. Może to i dobrze? Przecież gdyby tak się bać każdego kroku, z pewnością nie ruszyłby się z domu, a przecież poznał takie przemiłe dwie kelnerki i jeszcze Pan Buji! Wszyscy zdawali się gdzieś zniknąć za mgłą, którą momentalnie przysłonił nastolatkowi zew krwi, robiąc z niego agresora, którego pewnie wewnętrznie chłopak nie cierpiał, chociaż może było całkiem na odwrót?
W ten sposób ostrze bumerangu nie naruszając twardej, szarej skóry, wbiło się bez żadnego odgłosu w ziemię. Był to moment kulminacyjny, wraz z którym młodzieniec zasiał niepokój w sercu młodego mężczyzny, o ile tak delikatnym stanem można to nazwać. Posiadacz kitki dosłownie zaczął dostawać drgawek, które mogły być jednocześnie tymi, które widziały swoją śmierć, jak i tymi, które zwiastowały jego własną przemianę, ale czy to w ogóle było możliwe? Z pewnością Sashimasu nie miał interesu w tym, żeby myśleć o takich sprawach, tym bardziej, że jego umysł był przysłonięty chęcią posmakowania szkarłatnego płynu pływającego w ciele przeciwnika.
Młodszy mężczyzna pomimo swojego rosnącego strachu, bo też nie spodziewał się po tak lichym chłopcu tak ogromnej siły i wynaturzenia, zrobił unik przed jego ciosem. Oczywiście spotkało się to z wielkim zawodem roztrzęsionego młodziana, bowiem jego kontratak z ostrzem bumerangu tym razem przeciął skórę Sashimasu, bardzo niewielki ślad, ale jednak był. Czyżby jego przeciwnik mógł być tak silny? Niestety młodzieniec nie był w stanie zauważyć skapującej, fioletowej barwy z ostrza swojego przeciwnika, czy został otruty? Gdyby się dobrze zastanowić, to stara, obrażona ropucha mogła zadbać o ewentualne bezpieczeństwo swoich wnuczków.
Wszystko zdawało się dziać tak szybko, że już nie istotnym był fakt posiadania lekkiego rozcięcia na dłoni przemienionej w topór, bowiem przeciwnik był nadziewany na jego kolano! Ogromny upust krwi, jaki młodzieniec zobaczył w kaszlnięciu spowodowanym uderzeniem, z pewnością mógł dać mu jasne spojrzenie na sytuację, która ewidentnie była wygrana z jego strony, bo przecież tamten musiał mieć pęknięte narządy wewnętrzne! Mimo to, bitewny szał młodzieńca nie odpuszczał, bo przecież chciał o wiele więcej! Zaraz, zaraz, a gdzie był zdechły ptaszek? Faktycznie, tutaj, spójrz, tuż pod Twoją nogą!
Wraz z uderzeniem kolanem, młody mężczyzna osunął się na ziemię ciężko, wręcz charcząc przy oddychaniu, choć wciąż miał jeszcze siłę na spojrzenie na nastolatka kątem oka. Był przerażony i zły, to było widać, jak na dłoni!
- Mój brat... - zaczął, pozwalając krwistemu kaszlowi się ponieść - się o tym dowie... - czyżby Sashimasu właśnie nabrał więcej ewentualnych wrogów? Ach, przecież tamten był z Panem Buji, bo przecież starszy mężczyzna nie byłby w stanie wypuścić jeźdźca, prawda? PRAWDA? Momentalnie, w trakcie przemowy całkiem nieźle rannego chłopaka, Sashimasu poczuł jakieś łaskotanie promieniujące od małego rozcięcia, jakie zrobił na nim bumerang przeciwnika, oho!



    Proszę napisać jeszcze informację o wytrzymałości, o czym już wspominałam wcześniej. ;)
Motoko
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Daishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości