Karczma na szlaku

Terytorialnie największa prowincja Karmazynowych Szczytów, zamieszkana przez Ród Kōseki. Daishi graniczy od wschodu z morzem, zaś południowa granica oddziela ją od Kyuzo i obszaru niezbadanego. Efektem tego jest możliwość tworzenia bardzo dochodowych szlaków handlowych i handlu morskiego przy - niestety - utrudnionym utrzymywaniu bezpieczeństwa włości. Podobnie jak pozostałe prowincje, dominuje tu krajobraz górski i lasy iglaste, z tą różnicą że dużo tu fauny - w tym tej drapieżnej, co na dłuższą metę może być dosyć niebezpieczne dla podróżników. Na ziemiach tych mieszają również shinobi ze Szczepu Jūgo.

Re: Karczma na szlaku

Postprzez Yoshimitsu » 22 lis 2016, o 23:38

Zaczęli oddawać się powoli w całości intymnemu zbliżeniu, pracując coraz mocniej, idąc coraz dalej, bawiąc się na przeróżne możliwe sposoby, tak by dostarczyć sobie i drugiej połowie jak największej rozkoszy... Czas uciekał, a oni zabawiali się ze sobą, nadciągała noc, która potem zapadła akcentując swoją obecność mrocznym otoczeniem. Oni nie poprzestawali i do północy raz po raz oddawali się w szaleńcze objęcia podniecenia...
Nastał ranek, obydwoje wybudzali się ze snu. Powoli otwierali ślepia, czując się wyśmienicie, wypoczęci, spełnieni i chyba jeszcze bardziej oddani sobie niż wcześniej. Chwila porannych rozmów i uroczych gestów, ale wszystko musiało powoli się skończyć i obydwoje musieli wreszcie udać się znów w podróż. Czerwony Król wyszedł z pokoju, oczywiście wcześniej się ubierając i zaczął szukać ubrań dla ukochanej. Wrócił po prawie godzinie, gdyż chciał znaleźć takie jakie odpowiadały jej poprzednim, by ta po prostu czuła się w nich swobodnie, jednak w tym miejscu nie było niczego takiego... Same wiejskie ubrania.
I tak na przeróżnych rzeczach jakimi było jedzenie, rozmowy i zapłata za pobyt... Pojawiło się południe, a wraz z nim Ci dwoje wyszli z karczmy udając się przed siebie...

2x z/t
Yoshimitsu
 

Re: Karczma na szlaku

Postprzez Sashimasu » 13 sie 2017, o 20:57

Już jakiś dłuższy czas chodziłem z miejsca na miejsce jak zwykły włóczęga bez celu w życiu. Właściwie to nawet nie miałem pewności co mnie skłoniło do wyjścia poza osadę, no ale trudno stało się co stać się miało.
Gdy tak wędrowałem w kierunku bliżej nieokreślonym, w towarzystwie dwóch małych ptaszków moim zielonym oczkom ukazał sie jakiś budynek. Z początku myślałem, że może jakaś wioska, farma czy co się zaczyna ale gdy się zbliżyłem usłyszałem wyraźne odgłosy karczmy. Pijański bełkot, gromkie śmiechy i burzliwe awantury, a do tego aromat podłego alkoholu i ludzkiego potu.
Normalnie najpewniej bym ominął to miejsce i ruszył dalej ale miałem dwa ważne powody by jednak wstąpić na chwilę do tej speluny. Po pierwsze musiałem ustalić gdzie to ja się właściwie znajduje, bo no nieco się zgubiłem oraz po prostu coś zjeść i napić się żeby odpocząć od ciągłego marszu. Tak więc wszedłem do środka i pierwsze co zrobiłem to rozejrzałem się po sali w poszukiwaniu wolnego stolika, gdy takowy znalazłem niezwłocznie udałem się do karczmarza by złożyć zamówienie i zająłem wcześniej upatrzone miejsce.
Sashimasu
 

Re: Karczma na szlaku

Postprzez Tensa » 13 sie 2017, o 22:47

1/15
Misja D dla Sashimasu


Nasz młodzian przemierzał nieznane sobie tereny po za osadą swego klanu. Co go podkusiło? Kto pozwolił mu w tak młodym wieku szwendać się po mniej lub bardziej niebezpiecznych miejscach w regionie? No cóż, najwidoczniej klan Jugo miał swoje własne podejście do wychowania młodych, ale to już sprawa do jakiejś gazety, a nie na "poważną" misję zagubionego młodzieńca. Podczas swej podróży w nieznane wraz z towarzyszami których zakwalifikować można było do ptaków... ale takich bardziej jaskółek czy papug, a nie pingwinów... chociaż pewna staruszka z nadmorskiej osady byłaby gotowa kłócić się o to. Dla bezpieczeństwa uznajmy, iż były to gołębie. Nasz bohater dotarł do przybytku zwanego potocznie karczmą, chociaż szyld z napisem "Speluna pod obitą mordą" pasowałby o wiele lepiej. Jednak chłopaczkowi nie przeszkadzało to wkroczyć zająć stolik złożyć zamówienie wrócić i czekać ku zdziwionym spojrzeniom gawiedzi spod najciemniejszej gwiazdy. Kelnerka, a właściwie kobieta o dużym uroku i mniej zasłaniającym jej ciało odzieniu podeszła do niego...
-Wszystko w porządku mały?- zapytała z miłym uśmiechem...
Obrazek
Avatar użytkownika

Tensa
 
Posty: 1023
Dołączył(a): 2 kwi 2017, o 08:15
Wiek postaci: 18
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Krótkie sięgające końca karku białe, lecz wyglądające na srebrne włosy, oczy w kolorze fiołków, przeciętna aparycja...
Co do ubioru zerknij w kp, są arty nie będziesz musiał czytać
Widoczny ekwipunek: Dwie kabury na broń
Torba na prawym pośladku
Zbroja
Bandaż na rękach [na zbroi]
Czarne, sznurowane, skórzane buty, wysokie do połowy łydki [Glany]
Czarny płaszcz podróżny
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3499
GG: 46974707
Multikonta: Nomi

Re: Karczma na szlaku

Postprzez Sashimasu » 13 sie 2017, o 23:05

Zdawałem sobie sprawę, że wyglądam młodo ale wydawało mi się iż jak na swój wiek jestem całkiem wysoki. Więc lekko się zdziwiłem słysząc to pytanie, lecz mimo to moja poważna mina ustąpiła miejsca serdecznemu uśmiechowi i szybko postanowiłem skorzystać z okazji.
- Dzień dobry, no nie do końca. Właściwie to nieco pobłądziłem, miałem o to zapytać kogoś z sali ale skoro już tu pani podeszła. Czy mógłbym zapytać gdzie konkretnie się znajduje? - zapytałem cały czas z tym uśmiechając się do niej.
Oczywiście dyskretnie oglądałem jej ciało, bo skoro już się nadarza taka okazja to grzechem było by nie skorzystać. Poza tym gdy znowu ruszę pewnie nie prędko będę mógł sobie popatrzeć. Jedynie co mnie martwiło to pozostali klienci. W głębi siebie liczyłem, że obejdzie się bez walki i nie wprowadzą mnie w szał. Bo w końcu nie po to tu przyszedłem żeby się bić czy zabijać, a tylko odpocząć i zdobyć informacje.
Sashimasu
 

Re: Karczma na szlaku

Postprzez Tensa » 14 sie 2017, o 13:54

3/15
Misja D dla Sashimasu


Przedstawiciel klanu Jugo musiał wydać się kelnerce o wiele młodszy niż był naprawdę. No cóż może było to spowodowane wyglądem? Chociaż prędzej można by podejrzewać, iż najzwyczajniej w świecie nie pasuje on do tego miejsca. Młody shinobi pośród bandytów, złodziei, morderców i zwykłych pijaczków w nie pierwszej klasy karczmie mógł być widokiem o dość dużym kontraście... chociaż czy na pewno? W końcu morderstwa i inne nie należące do miłych czy przyjemnych rzeczy były czymś nieodzownym w tym fachu, zwłaszcza podczas misji wyższej "rangi". Tak więc nasz Sashimasu korzystał z okazji i swym wzrokiem wodził po nie do końca ubranym ciele kobiety. Zdziwiony bądź co bądź pytaniem odpowiedział jednocześnie starając się zdobyć informacje których potrzebował.
-Gdzie się znajdujesz? Dziwne pytanie, jesteś w karczmie na szlaku, na północ od osady Daishi...- powiedziała nieco zadziwiona kobieta.
Obrazek
Avatar użytkownika

Tensa
 
Posty: 1023
Dołączył(a): 2 kwi 2017, o 08:15
Wiek postaci: 18
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Krótkie sięgające końca karku białe, lecz wyglądające na srebrne włosy, oczy w kolorze fiołków, przeciętna aparycja...
Co do ubioru zerknij w kp, są arty nie będziesz musiał czytać
Widoczny ekwipunek: Dwie kabury na broń
Torba na prawym pośladku
Zbroja
Bandaż na rękach [na zbroi]
Czarne, sznurowane, skórzane buty, wysokie do połowy łydki [Glany]
Czarny płaszcz podróżny
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3499
GG: 46974707
Multikonta: Nomi

Re: Karczma na szlaku

Postprzez Sashimasu » 14 sie 2017, o 19:08

Pokiwałem głową na znak, że zrozumiałem po czym mój wyraz twarzy z uśmiechu przeszedł w bardziej poważny. Gdybym jeszcze wiedział, gdzie jest północ... Pomyślałem sobie jednak aby nie wyjść na skończonego idiotę postanowiłem darować sobie to pytanie. W końcu właściwie i tak jeszcze nie widziałem gdzie konkretnie zmierzam.
- Yhymmm, dziękuję ale rozumiem, że raczej nie podchodziła pani by sprawdzić moje samopoczucie. - zaśmiałem się lekko, ehhh...ten mój brak umiejętności rozmawiania z ludźmi był trochę problematyczny. Właściwie to o wiele lepiej mi się rozmawia, ze zwierzątkami no ale co poradzić wiewiórki raczej nie za często prowadzą jakieś przydrożne karczmy.
Dopiero po chwili dotarło do mnie coś co wcześniej całkowicie mi umknęło. Ta kelnerka raczej przykuwa większość uwagi klienteli, a co za tym idzie skoro stoi przy moim stoliku mogę się rzucać w oczy.
- Jeśli chodzi o moje zamówienie to złożyłem już u karczmarza, woda i smażona ryba jeśli zapomniał. - rzuciłem mając nadzieję, że kobieta podrepcze sobie gdzieś tam dalej zajmować się swoimi sprawami odciągając wszelką uwagę w inny kąt.
Sashimasu
 

Re: Karczma na szlaku

Postprzez Motoko » 14 sie 2017, o 22:39

Obrazek

Te nasze drogi #5

Przez całą tą ekscytację wejścia do nowego miejsca, a może to te jędrne ciało kelnerki, która zagadywała nastolatka, Sashimasu nie zorientował się, kiedy do jego stolika dosiadła się starsza, pulchna kobiecinka. Dopiero w momencie, kiedy kelnerka przytaknęła głową i szykowała się do odejścia, oboje zajęci rozmową zauważyli osobę trzecią, która siedziała naprzeciwko chłopaka z dosyć sympatycznym uśmiechem formującym się pod jej małymi oczami i dosyć sporymi okularami.
- No już młodziutka, nie kuś chłopaczka i niech jeszcze raz będzie taka rybka, co mi tam. - powiedziała grubiańsko w jej stronę, co zostało przyjęte zdziwieniem wymalowanym na twarzy młodej dziewczyny. - Ruszaj się, ruszaj, to ciało pewnie się samo nie robi, a reszta się ślini. - przygadała jej starsza kobiecina, niemalże klaskając w dłonie przy jej ciele, jakby to miało pomóc. Oczywiście nastolatek nie miał pojęcia kim była starsza pani, która zwyczajnie przysiadła się do młodzieńca. Po całym tym zajściu, kelnerka zapisała co trzeba w notesiku i odeszła do innych oczekujących klientów z pewnego rodzaju zamieszaniem wymalowanym na twarzy przez czerwonawe rumieńce.
- No to młodzieńcze, opowiadaj co tutaj robisz. Lubię rozmawiać z młodocianymi podróżnikami, zawsze mają coś ciekawego do powiedzenia. - stwierdziła bez ogródek, kładąc obie ręce na stole, jakby chcąc pokazać chłopcu, że wszystko było pod kontrolą i nie miała złych zamiarów, zresztą patrząc na jej twarz raczej nie było to ciężkie do naruszenia zaufania względem staruszki. Zdezorientowany młodzieniec z pewnością nie zauważył wiklinowego koszyczka pełnego grzybków, spoczywających przy ich stoliku, tuż obok nogi kobiety.
Ostatnio edytowano 14 sie 2017, o 23:25 przez Motoko, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Motoko
Najlepszy Kobiecy Charakterek
 
Posty: 475
Dołączył(a): 28 maja 2017, o 23:54
Wiek postaci: 0
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Look at that av. Jedynie brak łuku, bo jeszcze bieda. ;v
Widoczny ekwipunek: Przy pasie, po prawej stronie czerwona saya, a w niej schowana Tachi, obok ciemnobrązowa saya, zaś w niej Wakizashi.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3619
GG: 440480
Multikonta: Kinziak

Re: Karczma na szlaku

Postprzez Sashimasu » 14 sie 2017, o 23:08

Rozmawiałem, a raczej starałem się już spławić urodziwą kelnerke gdy jakby z pod ziemi wyrosła jeszcze jedna kobieta. Jednak no na tej raczej już nikt by oka nie zawiesił, starsza kobieta w okularach nie dość że sprawnie odgoniła tą wcześniej wspomnianą to sprawiała wrażenie sympatycznej.
- Przepraszam, nie zauważyłem pani wcześniej. - natychmiast postanowiłem przeprosić za swój nietakt, w końcu nie miałem nawet pewności jak długo starowinka tu siedziała - A wie pani właściwie to trafiłem tu przez przypadek, chodziłem szlakami tu i tam rozglądając się za jakąś ewentualną pracą ale niestety bez skutecznie. - powiedziałem rozkładając bezradnie ręce. Właściwie nie była to do końca prawda bo faktycznie wędrowałem ale napewno nie szukając pracy. Jednak taka wersja wydała mi się dość wiarygodna.
- Temu niestety nie mam żadnych ciekawych opowieści ale wydaje mi się że pani napewno słyszała już wiele interesujących rzeczy...ooo widzę pani z grzybów wraca? - zagadałem gdy kątem oka dostrzegłem sporą ilość grzybów wystajacych z koszyka. Choć prawdę powiedziawszy mało mnie to interesowało ale jednak uznałem, że w jej towarzystwie będę mniej przyciągał wzrok gapiów no, a wiadomo im mniej osób Ci się przygląda tym mniejsze szanse, że ktoś Cię zapamięta. Co oczywiście mi było by na rękę ale jak to wyjdzie to los jeszcze pokaże.
Sashimasu
 

Re: Karczma na szlaku

Postprzez Motoko » 14 sie 2017, o 23:42

Obrazek

Te nasze drogi #7

Rubaszny rechot starowinki dotarł do uszu młodzieńca, choć pierwsze co zarejestrował to ruch ich stolika, który przeszkadzał jej poruszającej się, pulchnej budowie ciała. Unoszące się ramiona były z jednej strony dobrym znakiem, zaś z drugiej pewnym przekleństwem, bo mogło to oznaczać, że podoba się jej towarzystwo młodzieńca na tyle, żeby naprawdę zjeść tą rybę, dzieląc stolik. Czy nastolatek tego chciał, czy też nie, w tym momencie schodziło to na drugi plan, bo teraz dyrygowała bardziej doświadczona kobieta, a przynajmniej takie można było odnieść wrażenie, bo przecież nikt tutaj nie jest niegrzecznym i nieposłusznym chłopczykiem, czyż nie?
- No widzisz! Wystarczy porozmawiać, nawet będę miała coś dla Ciebie, ale najpierw będziemy musieli spałaszować co nieco. - powiedziała, zwracając swój wzrok w kierunku dań, które przyszły do obojga. Jej głód był widoczny nie tylko przez budowę, którą posiadała, ale również i minę, która wyrażała siódme niebo, kiedy ta jedynie patrzyła na posiłek, a co dopiero go jadła! Nastolatek zmuszony do takiego towarzystwa, raczej nie miał innej opcji niż zjeść na swoim miejscu, choć kto wie, z pewnością gdyby się bardziej rozejrzał, znalazłby inne miejsca siedzące jednak w tym przypadku, przy starszych mężczyznach. Mogłoby to być jednocześnie strzałem w kolano, jak i zimnym lodem na takowy strzał, bo kto wie, co go czeka na każdym kroku?
- Wiadomo, najlepsza pogoda na takie wypady do lasu, nigdy nie wiadomo, co tam można znaleźć, chciałbyś spróbować jednego? - spytała, wyciągając grzybka przed oczy chłopaka, który dostał już własny posiłek. - Albo wiesz co, nie ma co się oszczędzać, zjemy sobie grzybki z rybą, co Ty na to? - nie pytając go o zgodę, zaczęła podrzucać małe kawałki do otwartej części ryby, co definitywnie nie zneutralizowało smaku, który ich otaczał od początku przyniesienia przez inną kelnerkę jedzenia dla dwójki. Samej sobie starsza kobieta zrobiła to samo, jakby chciała mu pokazać, że wszystko jest z nimi w porządku, choć gdyby się lepiej przyjrzeć te niebieskie plamki na pomarańczowej główce zdawały się być lekko mówiąc dziwaczne. - Nie martw się, nie są zatrute, Bonapeti! - powiedziała serdecznie, biorąc się za pałaszowanie. Pytanie tylko, jeść, czy nie jeść?
Avatar użytkownika

Motoko
Najlepszy Kobiecy Charakterek
 
Posty: 475
Dołączył(a): 28 maja 2017, o 23:54
Wiek postaci: 0
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Look at that av. Jedynie brak łuku, bo jeszcze bieda. ;v
Widoczny ekwipunek: Przy pasie, po prawej stronie czerwona saya, a w niej schowana Tachi, obok ciemnobrązowa saya, zaś w niej Wakizashi.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3619
GG: 440480
Multikonta: Kinziak

Re: Karczma na szlaku

Postprzez Sashimasu » 15 sie 2017, o 10:45

Uśmiechnąłem się słysząc, że kobieta coś dla mnie by miała do roboty. No bo przecież taaak staraasznie szukałem pracy. Jak coś będzie trzeba się sprytnie wykręcić później Przeszło mi przez myśl.
- O bardzo dziękuję proszę pani. - odparłem w kwestii pracy choć w ogóle wydawało mi się, że to zignorował ale cóż specjalnie mi nie zależało.
Zaczęła gadać o tych grzybach, a po chwili nawet wpychać mi je do jedzenia. To był kompletny brak taktu z jej strony. Nie rozumialem jak tak można no ale teraz miałem już tylko dwa rozwiązania albo wymigać się od jedzenia i być głodnym albo zjeść licząc, że kolorowy grzyb to dobry grzyb.
- Bardzo dziękuję proszę pani ale nie mogę jeść grzybów. Źle się po nich czuję ale jeśli ma pani apetyt to proszę się nie krępować. - powiedziałem odsuwając rybę w kierunku co raz bardziej namolnej kobiety. Sam chwyciłem za wodę póki tam mi jeszcze nie narzucała grzybów i zwilżyłem gardło jednocześnie rozglądając się po sali. Sprawdzałem czy nie zapowiada tu się jakaś awantura, którą później można by sprowokować i wykorzystać.
Sashimasu
 

Re: Karczma na szlaku

Postprzez Motoko » 15 sie 2017, o 11:10

Obrazek

Te nasze drogi #9

Młody podróżnik, kiedy już zorientował się, jak naprawdę namolna potrafi być starsza kobieta, zaczął rozglądać się po pomieszczeniu. Oczywiście dojrzał jedynie rozmarzone, gniewnie, a także zadowolone miny mężczyzn, którzy swoją aparycją raczej nie nawoływali wszem i wobec, że potrzebują kogokolwiek towarzystwa, ale wiadomo, czasem warto zaryzykować, czyż nie?
- Pogardzisz dodatkiem od starszej Pani? Nie bądźże źle wychowany, zjedz chociaż kilka kęsów! - zbulwersowała się głośno, przyciągając również uwagę reszty klientów, którzy wyrwani ze swoich myśli, a także rozmów, spojrzeli w Waszą stronę. Pytanie tylko, zapaść się pod ziemię, zgodzić się na jedzenie, czy też dać kobiecie popalić? Wszystko to leżało w kwestii młodzieńca, który swoją reakcją mógł wywołać różnoraki efekt. Czy świat zatrzymał się wtedy w jednym momencie? Z pewnością nie, ale Sashimasu mógł poczuć piekący wzrok większości obecnych w karczmie, nawet kelnerek, które zastanawiały się, co mogło nie pod pasować młodzieńcowi, z pewnością jedna z nich już miała w planach podejść do ich stolika.
Starsza kobieta natomiast na swojej twarzy miała wymalowaną ewidentną starczą troskę, która wcale nie odejmowała jej lat, wręcz przeciwnie. Jej zadowolenie z zaistniałej sytuacji było widoczne jedynie w błyszczących oczach, jakby radochę sprawiało jej zmuszanie kogokolwiek do czegokolwiek, kto wie, czy nie była to swojego rodzaju nemezis karczm pod postacią starowinki, a może wręcz przeciwnie?
Avatar użytkownika

Motoko
Najlepszy Kobiecy Charakterek
 
Posty: 475
Dołączył(a): 28 maja 2017, o 23:54
Wiek postaci: 0
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Look at that av. Jedynie brak łuku, bo jeszcze bieda. ;v
Widoczny ekwipunek: Przy pasie, po prawej stronie czerwona saya, a w niej schowana Tachi, obok ciemnobrązowa saya, zaś w niej Wakizashi.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3619
GG: 440480
Multikonta: Kinziak

Re: Karczma na szlaku

Postprzez Sashimasu » 15 sie 2017, o 11:38

Próbowałem być spokojny i uprzejmy jednak kobieta sama próbowała mnie sprowokować. Dłonie lekko zacisnęły się w pięści, rozluźniły i tak parę razy natomiast twarz bardzo mocno z poważniała. Moje jadowicie zielone oczy wbijały się prosto w oczy staruchy.
- Nie chce być nieuprzejmy ale gdy mówię, że nie mogę to po prostu nie mogę. - oznajmiłem wyraźnie wypowiadając każde słowo, po czym promienie się uśmiechnąłem - Więc przepraszam ale proszę mnie nie zmuszać. Uśmiech może i był promienny ale gdyby uważniej się przyjrzeć można zauważyć w nim cień złośliwości.
Liczyłem, że baba nie będzie chciała wyjść na starą namolną prókwe gdy wszyscy się nam przyglądali. Choć po prawdzie to i ja zaczynałem się denerwować przez te wszystkie pary oczu. Co prawda nie widziałem ich wyrazu ale moja wyobraźnia mi tworzyła niebezpieczne obrazy. Znów się na mnie patrzą jakbym był czymś gorszym od nich...a może by ich zabić? Jednego po drugim? Ale ilu ich jest? Ilu mam zabić? Kogo zabić pierwszego? Wszystkich? Nie! Nie mogę tego zrobić, oni tego chcą! A może zabić tylko ją? Takie myśli zaczęły mi krążyć po głowie, robiło się co raz niebezpieczniej dlatego z całej siły starałem się nad tym zapanować.
Sashimasu
 

Re: Karczma na szlaku

Postprzez Motoko » 15 sie 2017, o 11:52

Obrazek

Te nasze drogi #11

Kobieta widząc Twoją upartą naturę i stabilne stanowisko jeszcze bardziej się napuszyła jednak nie warto było ją nazwać głupią, bo ewidentnie widziała kiedy odpuścić, przynajmniej teraz. Zaraz z jej twarzy zszedł ten cień złośliwości, a zamiast tego pojawił się bardziej poirytowany.
Nim ktokolwiek zdążył się zorientować, zrzuciła to co było na talerzach do swojego koszyka pełnego grzybów, po raz kolejny wykazując się kompletnym brakiem taktu i wstała zamaszyście, aż krzesło wydało charakterystyczny dźwięk uderzenia o podłogę. Spiorunowała spojrzeniem wszystkich obecnych, zatrzymując się na końcu na młodzieńca, zaś całkiem kończąc wędrówkę na kelnerkach i karczmarzu. Wszyscy widocznie byli dosyć potulni w stosunku do kobiety, która bądź co bądź, była ich klientką.
- Co to za brak taktu, więcej tutaj nie przyjdę. - powiedziała złośliwie, nawet nie oglądając się za siebie, przy drzwiach odwróciła się jeszcze do wszystkich i spiorunowała młodzieńca spojrzeniem. - Ten niewychowany młodzian zapłaci. - wszyscy z pewnością wszystko słyszeli i o dziwo, kiedy drzwi porządnie trzasnęły za plecami starowinki, wszyscy w pomieszczeniu jakby głęboko odetchnęli, jakby jej towarzystwo było wielce niepożądane, a Sashimasu właśnie ich wyzwolił od stęchłego oddechu starowinki.
Chwilę po całym zdarzeniu chłopak mógł zauważyć podchodzącą do niego tę samą kelnerkę, która obsługiwała go na samym początku, a która została przez kobietę przegoniona. Jej wyraz twarzy był wręcz urokliwy, ze względu na tworzące się w kącikach oczu zmarszczki spowodowane bardzo szerokim uśmiechem. Jędrne ciało dziewczyny, na które chłopak miał okazję popatrzeć raz jeszcze, poruszało się w kompletnie innym rytmie niż wcześniej, teraz wyrażając młodzieńczy wigor, jakim dziewczyna winna się wykazywać na co dzień.
- Cześć, przepraszam, że przeszkadzam, ale dziękujemy Ci. - zaczęła dziewczyna, jednocześnie też kończąc, jakby czekała tylko na to, aż chłopak dopyta się o co chodzi, choć z jej wyrazu twarzy było widać, że ma coś jeszcze do powiedzenia.
Avatar użytkownika

Motoko
Najlepszy Kobiecy Charakterek
 
Posty: 475
Dołączył(a): 28 maja 2017, o 23:54
Wiek postaci: 0
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Look at that av. Jedynie brak łuku, bo jeszcze bieda. ;v
Widoczny ekwipunek: Przy pasie, po prawej stronie czerwona saya, a w niej schowana Tachi, obok ciemnobrązowa saya, zaś w niej Wakizashi.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3619
GG: 440480
Multikonta: Kinziak

Re: Karczma na szlaku

Postprzez Sashimasu » 15 sie 2017, o 12:20

Stało się coś czego jeszcze nigdy nie doświadczyłem, pierwszy raz ludzie spoglądając na mnie nie mieli w oczach pogardy. Gdy to dostrzegłem właściwie ignorując przez ten fakt wychodzącą kobietę cała moja nagromadzona się złość wyparowała. Rozglądałem się po twarzach ze zdziwieniem porównywalnym do tego które towarzyszy znalezieniu zielonych jednorożców w żółte groszki z waty cukrowej.
Jednak od wpatrywania się w gości oderwała go ta sama kelnerka co na początku uraczyła go miłym widokiem. Spojrzałem na nią z lekkim uśmiechem i wyrazem twarzy w stylu "słucham o co chodzi". Gdy ta już zaczęła mówić poczułem jeszcze dziwniejsze uczucie. Dziekują mi?
- Eeeeeeee, nie ma za co ale właściwie to o co chodzi? - no tak najpierw wychodzę na idiotę pytając gdzie jestem teraz o to o co im chodzi. No ale bądźmy szczerzy przeze mnie jakaś klientka sobie poszła to chyba oznacza straty finansowe więc co w tym dobrego? Nie rozumiałem tego dlatego liczyłem, że ktoś mi trochę rozjaśni tą dziwną sytuację.
Sashimasu
 

Re: Karczma na szlaku

Postprzez Motoko » 15 sie 2017, o 12:49

Obrazek

Te nasze drogi #13

Mówi się, że bohaterzy żyją dla takich chwil, kiedy ludzi zwyczajni dziękują im za wszelaką pomoc, która niesiona jest przez zwyczajną chciwość do nagród i pochwał, bądź zwyczajnie dobrego serca. W sytuacji, w której znajdował sie nastolatek z pewnością była pełna domieszka niedowierzania, w końcu nigdy nie został społecznie doceniony, a tutaj proszę. Nawet nieświadomie obraził klientkę za co w sumie powinien zostać bardziej zganiony niż wynagrodzony dobrym słowem.
- Ta kobieta wręcz terroryzowała nasz lokal, moja poprzedniczka właśnie się przez nią zwolniła, dlatego z początku nie wiedziałam dlaczego zachowuje się tak grubiańsko. - tłumaczyła chłopakowi, nawet nieświadomie pochylając się po talerze i odsłaniając co nieco ze swoim naturalnych, kobiecych atrybutów. - Wszyscy tutaj obecni znają ją na wylot, a ja tutaj jestem nowa, dlatego przepraszam, że tak zostawiłam Cię na pastwę losu, ale rozumiesz, to była bądź co bądź klientka. - powiedziała z pewnego rodzaju zamieszaniem, starając się jakoś nie pokazać zadowolenia, które malowało się na jej twarzy, w końcu lokal prosperował dobrze, więc brak jakiejś jednej bywalczyni wielce nie wpływał na ich budżet. - Nie musisz się martwić o pieniądze, pokryjemy razem z koleżanką wszystkie koszty jedzenia.
- Hej, poskramiaczu! - po drugiej stronie stolika pojawiła się druga dziewczyna, która swoją urodą ani trochę nie dorównywała tej pierwszej, która zabrała talerze i zwyczajnie się ulotniła. - Razem z Ren, drugą kelnerką pomyślałyśmy, że chyba najlepszym rodzajem podziękowania będzie to. - położyła na stoliku skórzaną sakwę pełną monet, które tworzyły dosyć skromną sumkę 100 Ryō, jak za zwyczajne przegonienie starszej kobiety, to i tak było lepsze niż jakaś nagana i wyrzucenie młodzieńca za drzwi. To musiał być dziwny dzień dla młodzieńca, a przecież dopiero się zaczynał!
Avatar użytkownika

Motoko
Najlepszy Kobiecy Charakterek
 
Posty: 475
Dołączył(a): 28 maja 2017, o 23:54
Wiek postaci: 0
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Look at that av. Jedynie brak łuku, bo jeszcze bieda. ;v
Widoczny ekwipunek: Przy pasie, po prawej stronie czerwona saya, a w niej schowana Tachi, obok ciemnobrązowa saya, zaś w niej Wakizashi.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3619
GG: 440480
Multikonta: Kinziak

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Daishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron