Szlak transportowy

Terytorialnie największa prowincja Karmazynowych Szczytów, zamieszkana przez Ród Kōseki. Daishi graniczy od północy i zachodu z morzem, na wschodzie z Soso, zaś południowa granica oddziela ją od Kyuzo i obszaru niezbadanego. Efektem tego jest możliwość tworzenia bardzo dochodowych szlaków handlowych i handlu morskiego przy - niestety - utrudnionym utrzymywaniu bezpieczeństwa włości. Podobnie jak pozostałe prowincje, dominuje tu krajobraz górski i lasy iglaste, z tą różnicą że dużo tu fauny - w tym tej drapieżnej, co na dłuższą metę może być dosyć niebezpieczne dla podróżników. Na ziemiach tych mieszają również shinobi ze Szczepu Jūgo.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Sashimasu » 17 sie 2017, o 10:39

Już raz dałem się nabrać i nie upewniłem się co do stanu mojego przeciwnika. Przez to o mały włos nie umarłem, ale w tym przypadku nie było nawet mowy bym zostawił tak łatwo swoją zdobyć. Moim zamiarem było zostawić mu ogromną dziurę w brzuchu. Temu zaatakowałem leżącego na ziemi mężczyznę parę razy aby zadać mu więcej bólu i upewnić się że zdechnie.
Dopiero po tym doszło do mnie, że na ziemi leży mój martwy przyjaciel. Gdy go dostrzegłem lekko zadrzałem a w oczach pojawiły się łzy. Podszedłem de niego i delikatnie podniosłem go z drogi. Cały szał jakby wyparował, a moja rana zaczęła dawać złe znaki.
Szybko zacząłem się rozglądać za bumerangami przeciwnika i uważnie je oglądając stwierdziłem że mam problem. Właściwie nie wiem ile czasu zejdzie mi nim spotkam kogoś kto mógłby mi pomóc. Nie wiedziałem też z czego składa się ta trucizna.
- Dziękuję, nawet po śmierci mnie urarowałeś. - powiedziałem do ptaszka po czym szybko zacząłem rozwijać bandaż którymi owinięte miałem stopy. Miałem tylko jedną możliwość spowolnić truciznę zawiązując mocno bandaż nad i pod raną żeby ograniczyć przepływ krwi. Założyłem że trucizna działa szybko więc 5cm nad i pod raną zawiązałem bandaż. W dłoń chwyciłem jeden z bumerangów by mieć trochę tej trucizny przy sobie ale nim odszedłem coś mi zaświtało. Skoro mają truciznę powinni mieć też przy sobie odtrutke. Mając cień nadziei zacząłem przeszukiwać ciało jeśli nie znajdę to szybkim krokiem ruszam w dalszą drogę licząc że już niedługo znajdę kogoś kto będzie mógł mi pomóc.
Techniki oczywiście anuluje.
Wytrztmałość na poziomie 50
Klątwa cofnieta, topór też :3
Sashimasu
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Motoko » 17 sie 2017, o 11:08

Obrazek

Ktoś tu był niegrzeczny. #25

Z każdym uderzeniem młody mężczyzna jęczał coraz ciszej, zatracając w pewnym momencie swoją świadomość, a także przytomność. Czy to była śmierć długa i bolesna, czy też krótka i gwałtowna ciężko było stwierdzić, bowiem jego organizm samoczynnie poddawał się rozkładowi, pozwalając poszczególnym ograną pękać i rozlewać przykładowo żółć w brzuchu mężczyzny, którego Sashimasu postanowił jeszcze bardziej pogłaskać nogą. Wraz z tą wściekłością, którą młodzieniec wykrzesywał na dobiciu swojego przeciwnika, zorientował się, że to jednak był jego zdechły kompan. Główka ewidentnie przetrącona z malutkiego karku, sprawiająca wrażenie, jakby ktoś dokładnie uderzył go w pyszczek, nie dając możliwości przeżycia. Jedno było pewne, nie zdychał w męczarniach, jak sprawca, który widocznie zabił zwierzątko.
Widok malucha pozwolił Sashimasu względnie się opanować i dać ponieść ogromnemu żalowi, nie zaś wściekłości, która wcześniej go opanowała i żądzy krwi, już przecież wystarczająco upuścił szkarłatu z byłego właściciela bumerangu. Wraz ze smutkiem i zamglonymi oczami z powodu łez, do umysłu nastolatka wróciło również trzeźwe myślenie, które mogło go uratować od rozchodzących się prądów wzdłuż jego dłoni. Dziwnym trafem trucizna zdawała się odpuszczać i w momencie, kiedy młodzieniec przeszukiwał trupa (a może jeszcze nie?) młodego mężczyzny, nie trafił na nic ciekawego, poza 500 Ryō, które chyba warto było zachować na później!
Odchodząc dalej Sashimasu mógł zauważyć jakiegoś pędzącego jeźdźca z oddali, czyżby kolejny przeciwnik? Tym razem jednak chłopak ostro mógłby się przeliczyć, przygotowując się do boju, a wszystko to winą zbroi, którą przywdziewał bojownik pędzący na złamanie karku w ich stronę. Swoją aparycją nie przypominał ani trochę dwójki wnucząt okropnej staruchy.
- Hej Ty tam! Co się tutaj stało? Mówże szybko! - krzyczał w jego stronę, bardzo szybko się zbliżając, jakby jego droga była o wiele krótsza niż pierwszego jeźdźca, który być może nie miał tak galopującego rumaka, jak ten! Rosły mężczyzna zatrzymał się na swoim koniu w odległości dwóch metrów i spod zmarszczonych brwi spoglądał, to na młodzieńca, to na oddalone, leżące ciało posiadacza kitki. Nie sprawiał miłego wrażenia, ale widocznie był on patrolem, którego spodziewał się młodzieniec i to patrolem z drugiej co do wielkości prowincji Karmazynowych Szczytów, widocznie chłopak był blisko docelowego regionu!
Tyle ludzi przewijało się tego dnia przez życie lubiącego naturę młodzieńca, że z pewnością porządne odetchnięcie po wykonaniu zadania, o ile podoła, będzie wręcz błogostanem.
Motoko
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Sashimasu » 18 sie 2017, o 00:24

Pieniądze mężczyzny mogły być nawet kuszące dla większości shinobich no ale dla mnie były mało wartościowe. Ba, kojarzyły mi się z powodem dla którego ludzie zabijają się wzajemnie.
Chciwość jest straszną cechą sprawiającą, że często ostatnie dobre jednostki staczają się na samo dno tego wysypiska śmieci zwanego cywilizacją. Jednak taki już los większości ludzi by chęć posiadania była większa od chęci bycia dobrą osobą. Dlatego pieniądze trupa oczywiście zostawiłem.
Idąc już niestety bez odtrutki licząc na jakąś pomóc na mojej drodze pojawił się kolejny jeździec.
Tym razem mnie ma... - pomyślałem myśląc, że to kolejny posłaniec od przeklętej strychu jednak ku mojemu zaskoczeniu zamiast mnie startować czy chociażby ustrzelić z łuku usłyszałem pytanie.
Umiałem do góry zatruty bumerang i odpowiedziałem jak najgłośniej umiałem.
- Próbował mnie zabić! Otruł mnie, pomocy. - krzyknąłem w odpowiedzi licząc na pomoc w tej sytuacji. Nie wiedziałem tylko czy nie puści to mimo uszu i nie pogna gdzieś dalej.
Właściwie w tym momencie od tego jakim był człowiekiem ów mężczyzna zależeć mogło moje dalsze życie.
Tylko czy będzie mu na tym jakkolwiek zależało? Tego niewiedziałem ale miałem cień nadziei, a ta ponoć umiera ostatnia. Oby tylko nie razem ze mną.
Sashimasu
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Motoko » 18 sie 2017, o 01:15

Obrazek

Ktoś tu był niegrzeczny. #27

Małe wartościowe, a jednak w jego kieszeni.
Oczywiście, każda zapomoga się przyda! Co by nie było, młodzieniec nie bez przyczyny był w swoim wieku i zwyczajnie miał własne potrzeby, czyż nie? Taki wiek miał to do siebie, że wymagał pewnych poświęceń, przeważnie pieniężnych, tym bardziej, kiedy przyszło komuś dążyć ścieżką shinobi. Pieniądze same wychodziły z kieszeni, biegając od jadła, po konie na ewentualną drogę, którą młodzieniec mógłby sobie skrócić. Ciekawe dlaczego fan zwierząt nie zabrał na przejście szlaku do sąsiedniej prowincji żadnego zwierzęcia, na którym by pomknął niczym strzała, a może to było właśnie priorytetowe, że odległość nie była tak wielka?
Mężczyzna na koniu, już praktycznie będąc obok Sashimasu, zeskoczył z rumaka i wziął od nastolatka bumerang. Przyjrzał mu się z bliska i zmrużył niebezpiecznie oczy. Koń jakby przygotowany do takiego zwrotu akcji, zatrzymał się i podszedł do chłopca, trącając go nosem w przyjacielskim geście. Ten to miał rękę do zwierząt! Ciekawe, czy to też zdechnie?
- Niedobrze, chyba bardzo niedobrze. - pomrukiwał pod nosem mężczyzna, spoglądając przelotem na ramię chłopaka. Co by nie było na jego warcie ktoś właśnie ucierpiał, a on, gdzie wtedy był? Widocznie bardzo podobne myśli przelatywały przez jego głowę, co spowodowało rozpoczęcie szybkich procesów myślowych. - Młodzieńcze, potrafisz wskoczyć jeszcze na tego rumaka? - spytał się bezpośrednio chłopca, chcąc pomóc mu wejść na zwierzę. - Muszę zabrać Cie do szpitala, jeśli nie chcesz, żeby powstały jakieś powikłania, chociaż wydaje się nie być głęboka... - przystanął na chwilę, dając czas Sashimasu na wspinaczkę po siodle konnej. Finalnie, pomógł młodzieńcowi, nawet jeśli ten dopiero brał się za wspinaczkę, czy też poprosił o pomoc. Koń zdawałoby się, że również pomaga młodzieńcowi zatrzymując się w miejscu i nie wierzgając zbytnio. Po chwili Sashimasu poczuł ciało rosłego mężczyzny oplatającego jego ramiona i trzymającego za uzdę konia, młodzieniec jechał na oklep.
Ciało leżącego, młodego mężczyzny nagle się przybliżyło, zaś wojownik zeskoczył z konia i sprawdził stan młodzieńca, widocznie miał również nadzieję na uratowanie i jego. Spojrzał przelotnie na swojego potężnego rumaka, nastolatka, ciało młodego mężczyzny i zadecydował jedno, że przecież zwierzę da radę! Co by nie było, nie był to żadnego rodzaju koń fryzyjski, aczkolwiek trzeba przyznać, że miał niesamowitą krzepę, jakby uczony był do takich sytuacji, kiedy ciężar był lekko mówiąc, spory.
Jechali w kierunku Kyuzo, gdzie góry piętrzyły się coraz wyżej, jakby znikając pośród chmur. Sashimasu mógł mieć dziwne wrażenie otępienia, jakby ktoś go strzelił patelnią po głowie, a te chmury tak wysooooko. Dokładnie, stracił przytomność na czas przekraczania granicy.



    W takim razie przenosimy się tutaj.



Dotkliwy ból w pobliżu zranionej dłoni, a raczej nagłe mocniejsze pieczenie, które spowodowane było alkoholem wylanym bezpośrednio na otwartą ranę. Zaraz, zaraz, czy ona przypadkiem w trakcie drogi się nie sklepiła? Dlaczego wszystko było takie jasne? Zdezorientowany chłopak otwierając oczy, a może też utrzymując je zamknięte, powracał świadomością do świata żywych. Ktoś krzątał się po pomieszczeniu, a on zdawałoby się, że nie leżał, a siedział? O co tutaj chodziło i dlaczego ta rana wciąż tak piekła?


//zt.
Motoko
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Mishari » 8 sty 2018, o 19:51

Skąd: Daishi
Dokąd: Kantai
Czas podróży: 3 h
Czas przybycia: 23:00
Środek transportu: Pieszo

Mishari z lekkim opóźnieniem postanowił się udać do Kantai, w którym miał się odbywać festiwal. Odległość, którą miał przebyć była naprawdę duża, jednak nie zniechęcało go to. Jeszcze nigdy nie uczestniczył w tak donośnym wydarzeniu, więc tej okazji nie mógł sobie odpuścić. Gdy wyruszał z domu rodzice byli nieobecni, więc zostawił dla nich list. Mocno żałował, że siostra musiała zostać. Miała obecnie parę własnych spraw do załatwienia, poza tym uważała, że co najmniej jedno z nich powinno zostać przynajmniej do powrotu ojca, lub matki. Chłopakowi trudno było zaprzeczyć jej argumentacji, więc przyjął to jako fakt, zwłaszcza, że przez te wszystkie lata nauczył się kiedy może do czegoś przekonać Hanako, a kiedy nie. Humor nieco poprawiła mu informacja, że dziewczyna postara się do niego dołączyć już na miejscu. Lekko niepokoił go fakt, że ukochana siostrzyczka będzie miała przebyć taki szmat drogi zupełnie sama, ale z drugiej strony wiedział, że jest osobą, która potrafi całkiem nieźle o siebie zadbać.
Mishari
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kitashi » 11 sty 2018, o 23:06

Gdy Kitashi był już spakowany, oraz załatwił zakupy ruszył od razu na drogę do Soso. Drogę tą pokonywał tyle razy, że mógłby pokonywać ją z zamkniętymi oczyma, lecz mimo to chłopak miał oczy szeroko otwarte, aby podziwiać wiosnę, która rozprzestrzeniała się wokoło. Pogoda była idealna na podróż, a ta zapewne trwać będzie wiele godzin, albowiem musieli wraz z przyjaciółmi pokonać wiele prowincji, lecz chłopak lubił podróżować, a w dodatku ekscytacja nadchodzącą przygodą w gronie przyjaciół tym więcej sił dostarczała chłopakowi, który ciekaw był dalszych terenów. Nigdy nie wychylał się poza Karmazynowe szczyty, więc wyspy położone tak daleko bardzo go ciekawiły. Mimo to obecnie celem chłopaka było Soso, gdzie miał w planach spotkać się z przyjaciółmi i wspólnie ruszyć w dalsza trasę.
Skąd:Daishi
Dokąd: Soso
Czas podróży:30min
Czas przybycia:23:37
Środek transportu:Stopy
#6A5ACD - Głos
Avatar użytkownika

Kitashi
 
Posty: 181
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 18:31
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Dosyć wysoki młody mężczyzna o brązowo-czarnych włosach, czarnej brodzie i dosyć umięśnionym ciele, ubrany w dosyć klasyczne kimono , haori oraz hakame .
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń(na udzie), Torba (na biodrze)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4510&p=67724#p67724
GG: 49063314
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Senju Toshio » 12 lut 2018, o 22:09

Mapa do tak dalekiej podróży nie była mu w zasadzie potrzebna. Miał wiedzę, którą posiłkował się podczas wędrówki z punktu do punktu. Odwiedzanie większych miast było tu konieczne. Wiedział, że z Ryuzaku pierwszym przystankiem było Sogen. Stolica Uchiha nie była jego faworytem, lecz nie chciał skręcać do Midori, a z oddali mógł przyjrzeć się Murowi. Po zjedzeniu posiłku i pozwoleniu, aby klacz również odpoczęła w stajni mógł ruszyć dalej. Przez Sakai, Yusetsu i Soso, aż do Daishi. Największy trud, jak się zdawało będzie z odnalezieniem właściwej wioski. Interesowała go osada Juugo. Nic w tym dziwnego, bo Ci wojownicy zaraz po Kakuzu stanowili wielką zagadkę świata. Odmieńcy, można by rzec. Specjalizowali się w śmiercionośnych technikach. Dotąd czuł ciarki związane z walką obu przedstawicieli. Nie odważył się jednak wpierw powędrować do niciowców. Juugo mogli go pamiętać ze względu na starcia Uchiha i Senju z Sachu no Senjo oraz w wojnie zwaśnionych klanów. W obu przypadkach byli wykorzystani przeciw drewnianemu rodowi. Wykorzystani przez tyrana i jego żądzę posiadania władzy absolutnej. W każdym razie Toshio widział ich przypiętych do aparatury, która absorbowała ich chakrę. Wręcz wyssani z życia. Musieli być bardzo wyjątkowi, skoro zasilali przeklęte działo o niebywałej sile destrukcji.
Jazda konno wydawała się chłopakowi przyjemna. Powozami zdążył już przejechać spory kawałek krainy wszerz. Teraz pora na zagłębienie się wzdłuż kontynentu. Północna część dała już o sobie znać poprzez surowszy klimat. Toshio nie lubi zimna, a usilnie kierował się w góry. Skutek tego jeden, że trochę pocierpi z powodu mrozu. Na szczęście nie wybrał się podczas pełnej zimy. Robiło się cieplej i wystarczyło do tego przywyknąć. I jak to bywało z jego ciekawością, zainteresowanie skalnym krajobrazem szybko dało za wygraną. niczym nierozważny podróżnik, który nie zwracał uwagi na zagrożenie. Poza tym otoczenie to od razu sprawiło, że chciał wyszkolić się w technikach Doton. Miał całą masę możliwości. Niedawno rozwinął kolejny talent, a w żywiołach - można powiedzieć - specjalizował się, jak nikt. To jego główne dziedziny, jakich chciał się nauczyć na wysokim poziomie. Zważywszy na kekkei genkai Mokuton, to stanowiło dobre rozwiązanie na wyspecjalizowanie. Taki miał plan, aby posiadać lepsze zdolności od reszty członków klanu. Rozwinąć Mokuton do rozmiarów przekraczających jakiekolwiek wyobrażenia. Po niedawnej wyprawie na nieznane ziemie miał również kilka szczególnych pomysłów, co do wytworów, jakie współgrałyby z drzewną naturą. Na razie spoczął na aklimatyzacji. Poznaniu tutejszych ludzi, a być może nawet samego LIDERA. Skorzysta z każdej możliwości, którą będzie w jego zasięgu. W końcu zazwyczaj jest tak, że podróżny gubi się w tłumie osób i nie wystaje ponad głowy innych. U Toshio było to podwójnie niemożliwe z jego wzrostem. Będzie musiał postarać się za dwóch. To porządna motywacja.

zt. - osada Nawabari
Avatar użytkownika

Senju Toshio
 
Posty: 515
Dołączył(a): 11 paź 2015, o 12:25
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Strój maskujący wygląd (✘)
W jego strojach góruje szarość barw, zaś na głowie czuprynę przepasa brązowa opaska oraz sporadycznie noszony ochraniacz na czole. Średniego wzrostu wyrostek z niemal ciągłym uśmiechem na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Plecak (✔), Torba (przy prawym pośladku)(✔); 2x kabura (na prawym udzie)(✔); 3 bumerangi (przymocowane z tyłu przy pasie)(✔), ochraniacz na czoło (✔), kieszeń spodni(✔), Tanto (przy lewym boku)(✔).
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1472&p=15868#p15868
GG: 11529895
Multikonta: Saeko

Re: Szlak transportowy

Postprzez Senju Toshio » 13 kwi 2018, o 05:14

Gdyby musiał gnać na złamanie karku, prawie każdy pomyślałby sobie, że jest ofiarą jakiejś katastrofy. Jeśli tylko nie zna się przyczyny i zajścia ciężko wywnioskować, co tak właściwie przeszła osoba o niezbyt schludnym wyglądzie. Toshio pogodził się z faktem, że daje z siebie wszystko i nie dba o odniesione szkody. Ważne, że był na tyle zaradny, że doznał ledwie zadrapań. Większość ciosów skończy się siniakami. Ubranie można uprać lub wymienić, a ciało przemyć. Z takim też zamiarem udał się do wioski, gdzie za odpowiednią opłatą użyczono mu wszelkich potrzebnych środków. Ta opcja spodobała mu się w szczególności. Poznawanie osób i ich zwyczajów należała do tego typu cech poznawczych, którymi powinien szczycić się przywódca. Poza tym chłopakowi przejadła się własne oglądanie siebie, jakby jeszcze moment a stał się kompletnym narcyzem. Jak nigdy byłby wtedy w stanie raz na zawsze zrezygnować z duplikowania. Chłodna wizja uderzyła w niego niby jesienna wichura. Niebo Nie jaśniało już tak przyjemnie, jak wiosną czy latem. Zbierające się chmury zmuszały do przywdziania lepszego nakrycia przed zawieruchą i deszczem, który groził rychłym nadejściem. Za niedługo Senju zamierzał sam ruszyć na szlak, więc musiał uświadomić sobie ryzyko pogodowe. Niczemu innemu się nie ulęknie, bowiem znał ryzyko napotkania bandytów.
Jak zwykły, szary podróżnik pozostawił za sobą wnętrze tawerny. Nie wzbudzał sobą zbytniego zainteresowania, a kusiło go, żeby pozostawić po sobie miły wydźwięk. Szczególnie zapadł by w pamięci gospodyni, bo jakby taki przystojniak nie miałby urzeknąć wyglądem i pochlebstwami. Zrezygnował, gdyż przywędrował tu i się zawiódł. Trochę współczuł tutejszym ninja, ale życzył im szybkiego powstania na nogi. Każdy musiał zatroszczyć się o własny tyłek. Z pewnością nie zabraknie im pomocnej dłoni w tej chwili. Toshio zaś spoglądał na nową perspektywę ukrytą gdzieś daleko na horyzoncie. Musiał tylko dogonić to, czego tak naprawdę pragnął. Ku dalszym czasom.



Skąd: Daishi - Nawabari
Dokąd: Sogen - Kotei
Czas podróży: 2,5h
Czas przybycia: 8:44
Środek transportu: pieszo
Avatar użytkownika

Senju Toshio
 
Posty: 515
Dołączył(a): 11 paź 2015, o 12:25
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Strój maskujący wygląd (✘)
W jego strojach góruje szarość barw, zaś na głowie czuprynę przepasa brązowa opaska oraz sporadycznie noszony ochraniacz na czole. Średniego wzrostu wyrostek z niemal ciągłym uśmiechem na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Plecak (✔), Torba (przy prawym pośladku)(✔); 2x kabura (na prawym udzie)(✔); 3 bumerangi (przymocowane z tyłu przy pasie)(✔), ochraniacz na czoło (✔), kieszeń spodni(✔), Tanto (przy lewym boku)(✔).
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1472&p=15868#p15868
GG: 11529895
Multikonta: Saeko

Re: Szlak transportowy

Postprzez Tsuyochi » 4 maja 2018, o 14:36

Dość już Tsuyochi nasiedział się w rodzinnych stronach. Nadszedł czas, by ruszyć na przód i zobaczyć trochę świata. Jedynym logicznym kierunkiem było południe, a co może być ciekawsze od odległego kraju kupieckiego o nazwie Shigashi no Kibu? Wydawało się to niezwykle interesujące dla shinobi, który przez większość życia widział góry, lasy, morze i niewielkie mieściny.
Zebrawszy niezbędne informacje oraz prowiant, ruszył szlakiem często uczęszczanym przez kupców. Droga wydawała się względnie bezpieczna i łatwo przejezdna. Liczne patrole sprawiły, że pozwolił sobie na mało profesjonalne opuszczenie gardy i delektowaniem się spokojną podróżą na nieznane południowe ziemie.

Skąd: Daishi
Dokąd: Shigashi no Kibu
Czas podróży: 1h
Czas przybycia: 16:36
Środek transportu: pieszo
Tsuyochi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Tsukune » 7 wrz 2018, o 23:01

Trochę to trwało ale w końcu dostałem to po co tu przybyłem. Trzeba było przyznać iż sama ta wędrówka była przyjemna i ciekawa. Może warto by zacząć sobie podróżować po świecie i w ten sposób żyć? Jakby nie patrzeć mógłbym zarabiać sobie grając na skrzypcach.
-Ciekawe jak długo ten trening będzie trwał pomyślałem
-A kogo to obchodzi? Nie musisz nic robić a coś z tego będziesz miał. Nie o to tu chodzi? usłyszałem w głowie głos swego alter ego. Westchnąłem bezgłośnie idąc sobie spokojnie. Nie zamierzałem się spieszyć. Bo w sumie po co?
-Może i tak ale nie ciekawi cię to jak długo to potrwa? By wiedzieć kiedy będziesz w stanie w pełni wykorzystać to co posiadasz a nawet się polepszyć? na to już nie usłyszałem jakiejkolwiek odpowiedzi. Czyżbym zagiął sam siebie? Jakoś w to wątpiłem. Może po prostu myślał nad odpowiedzią? Też prawdopodobne. No nic. Jak to się mawia "pożyjemy zobaczymy"

Skąd: Daishi
Dokąd: Ryuzaku
Czas podróży: 7h
Czas przybycia: 07:02
Transport: Nogi
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 1679
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 24
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864
GG: 8518406
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Asaka » 11 lis 2018, o 22:08

Nie musiał jej dziękować, to było naturalne. Ale jednak było miło to usłyszeć. Wiedziała, że nie jest dobrze, widziała to po jego reakcji, ale naturalnym było, że martwiła się i troszczyła o samopoczucie Sanady, dlatego też zapytała. Żeby wiedział, że tu jest i jej zależy. Że może się na niej oprzeć, jeśli jest źle. Nie naciskała jednak i dała mu czas, by sam to wszystko przetrawił po swojemu, żeby sam złapał spokój, który został tak gwałtownie zachwiany. Sądziłą, że to wszystko przez to, że ci mężczyźni żądali czegoś, czego sam nie mógł im dać. Przecież mówił jej, że przez lata żałował, że odziedziczył oczy po matce, a nie dostał swojej senninki.
Całe szczęście, że była to Sokoyama, bo było bliżej i nie będą musieli aż tak bardzo nadkładać drogi. Asaka czuła też, że gdyby dotarli teraz do Seiyamy to musiałaby zobaczyć się z rodziną, a to byłoby dość gorzkie spotkanie, mając nad sobą wizję, że zaraz trzeba wracać do Soso wykonać zadanie, do jakiego się zobowiązali. Asaka nie lubiła niedokończonych spraw ani długów, nie lubiła też, gdy miała nad sobą limit czasowy.
Nie lubiła też nadętych bufonów, a kimś takim jawił jej się teraz Hyuga, który zatrzymał im pochód i składał niemoralne propozycje. A przynajmniej niemoralne w rozumowaniu Asaki. Co to, do kurwy nędzy, za wybór? Życie męża Reiry albo ich życie? Nie obchodził ją ten konflikt pomiędzy Hyuga a Yamanaka, ale poniekąd zobowiązali się też pomóc Yamanaką, siłą rzeczy więc pomoc temu mężczyźnie stawiała się rysą w jej głowie.
Nie odpowiedziała od razu na pytanie Teirena, zaś reakcja Shikaruia też niespecjalnie ją zdziwiła. Ona jednak miała nieco inne plany. I na pewno nie zamierzała się sprzymierzyć z kimś, kto od początku mówi, że wrogiem jest mu rodzina i osoba kogoś, kogo zobowiązała się chronić. Za pieniądze czy nie – to była kwestia honoru. Nie sprzedaje się od tak swojego pracodawcy. W ogóle nie sprzedaje się swojego pracodawcy. Brew jej drgnęła, gdy Reira złapała ją za koszulę. Nie musiała nic mówić. Żadne słowa rudowłosej nie były konieczne.
- Nie po to chroniłam Reirę i szłam z nią aż z Yusetsu, żeby na końcu tej drogi wydać ją jakiemuś Hyudze, który urządza sobie kampanie wojenne na naszych ziemiach – warknęła, całkowicie niewzruszona. Zmrużyła nawet brwi. - To byłaby kompletna strata czasu. I honoru – dodała. To chyba odpowiadało wyraźnie na temat tego, co ona zamierza i czy chce kogoś zdradzić.
Miała jednak nadzieję, że Shikarui tego nie zrobi. Że nie poczuje nagle odmiany serca i nie stanie po stronie mężczyzny, który teraz zagrodził im drogę. Poza tym jeśli kwestia pieniędzy była aż tak ważna, by czyjeś życie sprzedać za kilkaset Ryo… to skoro to, co mówił Hyuga było prawda i mąż Reiry handlował bronią… To znaczy, że miał pieniądze. A Reira obiecała, że w domu coś im dopłaci ponad to, co miała teraz przy sobie. Czy warto więc było teraz zmieniać stronę? Asaka nie patrzyła teraz na białookiego. Jej spojrzenie złotych oczu utkwione było w Shikaruiu, a serce biło jej nieco mocniej – denerwowała się. Nie chciała stanąć teraz przeciwko niemu. Ani teraz, ani w ogóle. Za bardzo… za bardzo co. Za bardzo mu ufała? Za bardzo go lubiła…? Za bardzo…
Wszystko za bardzo.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 398
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikarui » 11 lis 2018, o 23:13

Mężczyzna, który stał przed nimi, wyglądał na podgatunek człowieka "poważnego". Poważne życie, poważne sprawy, poważna śmierć. Wszystko nabierało na patetyczności. Nie zrezygnuje z zadania, bo wiąże go honor, nie ustąpi, bo kodeks zabrania, nie wycofa się, kiedy wycofanie miałoby przeczyć jego godności. Od momentu Asaki, Shikarui bardzo polubił to słowo, chociaż jakoś nie śpieszyło mu się do łapania tej godności za ogon, jak kwoki, z której obiecano złote jaja. Z tej wypadały chyba tylko zgniłe, bo jeszcze nigdy nie widział, żeby cały ten honor i godność przyniosły komukolwiek szczęście. Intrygowało go, więc starał się wyłapać na temat tego fenomenu jak najwięcej, z którego najbardziej słynęli chyba samurajowie. Nie miał okazji jeszcze poznać tej frakcji. Hmm, Yinzin - kolejne dobre miejsce na podróż. Ale to potem, to potem. Teraz czekało ich i tak wiele planów, które pewnie pochłoną całą zimę. Ten tutaj również wyglądał na takiego, który rozplanował sobie już całe życie, albo przynajmniej jego kawałek. Zaplanował sobie to, że Reira będzie szła tą trasą, widział, że i oni nią podróżują... Właśnie, widział - o wiele więcej, niż Shikarui mógł zauważyć, bo Byakugan był o wiele bystrzejszy od tej lawendy. Tej czerwieni, która lawendę przykryła, lśniąc w zachodzącym dniu tą samą, czerwoną łuną, którą przykryte zostało niebo. Przynajmniej Shikarui nie mógł go nie lubić, skoro mężczyzna nie był niższy od niego. Szczęście leżało po jego stronie, dla tych, których lubił, był łagodniejszy. A tego tutaj... polubił. Jego aura, postawa, spojrzenie, które im słał, sprawiały, że czuł się naprawdę swobodnie. Bezpiecznie w każdym słowa tego znaczeniu, chociaż w jego oczach nadal był to przeciwnik i wyliczał każdy milimetr jego ruchów, pilnując, żeby żaden fragment nie umknął jego uwadze. Mogliby się dogadać, bez wątpienia. Ludzie biznesu, ot co, z których każdy ma swoje zadanie do wykonania. I chociaż Shikarui naprawdę nie lubił rzeczy skomplikowanych, to czasem rzeczy te aż prosiły się o komplikacje. Tutaj był wybór - albo Reira, albo jej mąż. Ba! Mężczyzna zgodził się zapłacić, jeśli zabiją jej męża! Shikarui spojrzał na niego z nowym zainteresowaniem. Nie dlatego, że wizja zdrady tak bardzo go rajcowała. Też nie dlatego, że dla większej ilości złota nie byłby w stanie zdradzić. Oddałby im Reirę nawet gdyby ten zapłacił 10 ryo więcej. Dla niego większą stratą czasu było przepychaniem się z tym mężczyznom i przeczuwał, że nie tylko z nim. Że będą mieli do czynienia z tym, kto stał za plecami tego najemnika. Ktoś pójdzie tropem tej śmierci i nie będzie kłopotem wytropienie ich. Wszystko leżało w ich interesie, żeby więc ją oddać, ale mimo to nie zrobiłby tego, nie pytał nawet na poważnie z jednego, istotnego względu - wiedział, że Asaka uniesie się dumą i że będzie zła, napuszy się, będzie się bronić przed takimi słowami. Reira i Terein byli od początku bezpieczni ze względu na to, że nie był gotów zdradzić Asaki - to był prosty rachunek. Więc o co chodziło tutaj? Ha... ano o to, że mogli zarobić podwójnie. Wilk syty i owca cała. Tylko wtedy rzeczywiście - zajęłoby im to dużo więcej czasu.
- Zgoda. - Wysunął się w kierunku Hyuugi, robiąc ze dwa, może trzy kroki i wyciągnął w jego kierunku rękę. Tak jakby żądał czegoś od niego. Na przykład zapłaty. Pieniędzy. To, że uniósł rękę, w której rękawie miał schowaną kaburę na broń i wystrzelił w kierunku mężczyzny kunai, celując go w jego krtań, było już zupełnie inną śpiewką.
Albo tą samą?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Mój Nieznajomy
Czy widzisz to co ja?
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 826
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 12 lis 2018, o 21:09

Misja Rangi - CW - 52/...

- Rok 385 - Jesień -
- Sanada Shikarui, Koseki Asaka
- Szlak Daishi -

- Yume -





" Klan Hyuga... "

Sokoyama stała przed wami otworem, widzieliście ją na horyzoncie podczas gdy drogę zastąpił wam agent klanu Hyuga, był miły, przynajmniej taki się wydawał, rozsądny człowiek przedstawiający co następuje, dający wam możliwość podjęcia decyzji waszego życia, decydującej o tym jak skończycie i kim się staniecie. Dał wam wybór jak ktoś szlachetny, zignorował nawet własne rozkazy dla chwały swojego klanu, czy on był rzeczywiście zły? Stał po drugiej stronie barykady, miał swoje własne cele, a mimo to postąpił honorowo. Przyszedł do was, stanął z wami twarzą w twarz i powiedział wam jak wygląda sytuacja. Nie zaatakował was z ukrycia. Może to nie honor a zwyczajna głupota? Wystawić się na śmierć przeciwnikowi? Nie mogliście zrobić tego Reirze, prawda?

Nie mogliście zgnieść jej marzeń jako ci którzy mieli je uratować. Nie mogło tak się stać bo kim byście się wtedy stali? Zwykłymi narzędziami w rękach tych, które dadzą więcej, los lubił płatać wszystkim figle i dzisiaj, właśnie w tej chwili dostaliście nową szansę, nadzieję na zmianę strony w wojnie, szybko jednak odrzuciliście tą ofertę silnym sprzeciwem. Może to dlatego, że musielibyście zabić Teirena? Może to właśnie dlatego, że obawialiście się najbardziej jego szału? Może to kapka Honoru która nie pozwoliła wam tego zrobić ale tak... Byłoby łatwiej, prawda? Shikarui natomiast mógł to zrobić... On był gotowy sprzedać Reirę za garść miedziaków, kilka dodatkowych monet. Zgodził się... Hyuga okazał się mężczyzną godnym zaufania już od pierwszych chwil znajomości, co mogło pójść nie tak? Można na niego liczyć bardziej niż na Teirena... Ostatecznie zgodził się ku szokowi pozostałych a w największym była Reira.

- Co robisz!? Nie możesz! - Krzyknęła w stronę Shikaruia podczas gdy ścisnęła nieco mocniej szatę Asaki. Teiren również nie zamierzał pozostawać dłużny, jego mina była pełna gniewu. Był gotów wybuchnąć, Shikarui mógł wyczuć, że to jest ta chwila. Ten moment w którym on oddaje się złości i jego ciało zaczyna spowijać przeklęta pieczęć. Wtedy odezwał się Hyuga, ten w kierunku którego wyciągnięto dłoń.
- Reira-sama, wiem, że mój pan jest niesprawiedliwy wobec Ciebie, chcę uratować w ten sposób pani ży... - Wtedy też wyciągnął dłoń do Shikaruia, nie patrzył na niego. Podczas gdy Kunai wbił się w jego krtań. Kto by się spodziewał takiej zdrady... W tej chwili gdy... Miało już dojść do przypieczętowania zgody nowych rozkazów, nowej drogi życia. Reira pisnęła zaskoczona, a Teiren momentalnie się uspokoił, znaki zaczęły się cofać a on z niedowierzaniem patrzył na Shikaruia i leżącego wykrwawiającego się szybko członka klanu białego oka.
- W-wy... To był błąd. - Wyszeptał nim skonał. Co się tutaj właściwie stało? Co zrobił Shikarui i dlaczego?

Przed wami wciąż kilka kilometrów do miasta pośród wzgórz i gór. Shikarui widział, że mężczyzna był sam w odległości na jaką pozwalały widzieć mu jego oczy, tylko on jednak mógł wiedzieć co skrywa się dalej albo w samej osadzie do której tak prędko zmierzaliście. Towarzysze podróży, wierni towarzysze z drużyny Asaki... Wierni ponad wszystko?




- Osada Sokoyama -
Teiren
Reira
Duch
Shigeki
Makashi
Drugi Strażnik Koseki
Strażnik Koseki
Hyuga Joruri



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Prowadzone misje:
- D - Pielgrzym - Sabaku Kuroko
- C - Kara - Kami Noriko, Senju Oshi
Rezerwacje:
Hikari, Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
- CW - - Kontakt utracony. Próba nawiązania dialogu!. - Kaminari Shigemi
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2096
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy do przed ramion, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 155
- Ubranko->
https://i.imgur.com/nUEyczI.png
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Daishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość