Karczma na szlaku

Terytorialnie największa prowincja Karmazynowych Szczytów, zamieszkana przez Ród Kōseki. Daishi graniczy od wschodu z morzem, zaś południowa granica oddziela ją od Kyuzo i obszaru niezbadanego. Efektem tego jest możliwość tworzenia bardzo dochodowych szlaków handlowych i handlu morskiego przy - niestety - utrudnionym utrzymywaniu bezpieczeństwa włości. Podobnie jak pozostałe prowincje, dominuje tu krajobraz górski i lasy iglaste, z tą różnicą że dużo tu fauny - w tym tej drapieżnej, co na dłuższą metę może być dosyć niebezpieczne dla podróżników. Na ziemiach tych mieszają również shinobi ze Szczepu Jūgo.

Re: Karczma na szlaku

Postprzez Sashimasu » 15 sie 2017, o 13:26

Słuchałem uważnie słów kelnerki z wyraźnym zainteresowaniem choć moje spojrzenie dyskretnie spadło nieco niżej niż oczy mojej rozmówczyni. Nie będę ukrywał, że nie podniecało mnie jej ciało bo w końcu byłem jeszcze młody i hormony buzowały w moim ciele. Mimo to starałem się aby nie było tego specjalnie po mnie widać.
- Proszę się tym nie przejmować, doskonale panią rozumiem. Zresztą gdy się widzi taką kobietę jak pani to nawet po towarzystwie tamtej staruszki dzień staje się przyjemniejszy. - odpowiedziałem na przeprosiny skierowane w moją stronę choć cały czas czułem, że to prędzej ja powinienem przepraszać niż ona. No ale już się przecież nie będę o to wykłócał.
- Serdecznie dziękuję. - dodałem gdy ślicznotka zabrała talerze i opuściła mój stolik. W ogóle zaczynałem robić się głodny bo darowałem sobie doprawioną podejrzanymi grzybkami rybę ale jednocześnie doszło do mnie, że cały plan bycia niezauważanym nie wypalił. Dlatego pomału chciałem się zbierać gdy pojawiła się druga kelnerka wręczając mi jeszcze jedną nagrodę tym razem pieniężną. Skinąłem głową w podziękowaniu.
- Dziękuję ślicznie, to napewno bardzo mi pomoże w dalszej podróży.
Jeśli już nikt nic ode mnie nie chciał to zamawiając jakiś suchy prowiant na dalszą drogę zaczynałem się zbierać do wyjścia. Okazało się, że było tu bardzo sympatycznie ale nieprzyzwyczajony do czegoś takiego czułem się po prostu dziwnie.
Avatar użytkownika

Sashimasu
 
Posty: 62
Dołączył(a): 9 sie 2017, o 00:17
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3998&p=57802#p57738
GG: 0
Multikonta: Brak

Re: Karczma na szlaku

Postprzez Motoko » 15 sie 2017, o 13:56

Obrazek

Te nasze drogi #15

Oczywiście komplement nastolatka został skwitowany rumieńcem na twarzy kobiety, która już odeszła z naczyniami. Wydawać by się mogło, ze zwyczajnie nikt nie podejrzewał takiego sympatycznego chłopaka o przeklęty stan w jaki wpadał podczas nagłych przemian. Tak na dobrą sprawę nie wiadomo, jak zareagowaliby, gdyby dowiedzieli się o jego umiejętnościach, a może raczej przekleństwie?
- Mam taką nadzieję. - powiedziała chłopakowi, życząc mu w ten sposób również powodzenia. Wzięła od niego zamówienie i zaraz przyniosła mu paczkę z prowiantem, a także kopertą, w której był jakiś list. Chłopak niestety nie miał okazji przeczytać go w środku, ponieważ dziewczyna otworzyła przed nim drzwi, niby to w wyrazie kurtuazji, a może też specjalnie, żeby nikt nie zauważył niczego podejrzanego w przekazaniu młodzieńcowi jakiejś informacji.
W środku chłopak mógł przeczytać skreślone dosyć ładnym, choć widocznie w pospiesznym tempie spisane słowa:
Spoiler: pokaż
Wydaje mi się, że nie masz zbyt wiele na głowie, więc jeśli byłbyś tak uprzejmy i przekazał paczkę mojemu wujowi, który jest kapłanem w Omoikane no shintaku, to miejsce na najwyższej górze w sąsiedniej prowincji. Znaki na głównym trakcie z pewnością Cię tam doprowadzą, proszę tylko nie zapomnij wspomnieć, że to paczka od Lai, siostrzenicy Paiko. Z pewnością wuj przekaże Ci co trzeba, jeśli dostarczysz paczuszkę.




    Misja zakończona powodzeniem, proszę zgłosić się po wynagrodzenie w tym temacie. Kolejny post możesz zapisać pod spodem, podsumowując zachowanie postaci, a także to, czy przyjmuje kolejne zadanie. :)
Avatar użytkownika

Motoko
Najlepszy Kobiecy Charakterek
 
Posty: 458
Dołączył(a): 28 maja 2017, o 23:54
Wiek postaci: 0
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Look at that av. Jedynie brak łuku, bo jeszcze bieda. ;v
Widoczny ekwipunek: Przy pasie, po prawej stronie czerwona saya, a w niej schowana Tachi, obok ciemnobrązowa saya, zaś w niej Wakizashi.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3619
GG: 0
Multikonta: -

Re: Karczma na szlaku

Postprzez Sashimasu » 15 sie 2017, o 14:31

Gdy już opuściłem cztery ściany przydrożnej karczmy i trochę się od niej oddaliłem usiadłem sobie na poboczu i postanowiłem zapoznać się z treścią listu. Nie było tam zbyt wiele tekstu więc momentalnie schowałem go do kieszczeni i spojrzałem na paczkę. Chwilę się jej przyglądając w zamyśleniu po czym spojrzałem na niebo.
- No chyba nie mamy już wyjścia skoro mam tą paczkę przy sobie prawda kolego? Oj nie marudź tak, przynajmniej mamy jakiś cel podróży. - rzuciłem do nadlatującego kompana mojej podróży. Niewielki ptaszek wylądował mam na barku co było jednoznaczne żebym się w końcu podniósł i ruszył skoro i tak przed nami kawał drogie. Zaśmiałem się lekko i powoli wstałem ruszając w kierunku Omoikane no shintaku.
Z/t
//Przyjmuje misję//
Avatar użytkownika

Sashimasu
 
Posty: 62
Dołączył(a): 9 sie 2017, o 00:17
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3998&p=57802#p57738
GG: 0
Multikonta: Brak

Re: Karczma na szlaku

Postprzez Aki » 18 paź 2017, o 23:54

Aki uchyliła drzwi karczmy. Pijańcze śmiechy i dźwięki uderzanych w toaście kufli wreszcie zadudniły w jej bębenki z pełną siłą. Dziewczyna zacisnęła rękę na klamce i westchnęła. Jeszcze przez chwilę zastanawiała się nad tym, czy dobrze zrobiła przychodząc tutaj. Podobno była poszukiwana w tutejszej okolicy, wyjątkowo często w tym konkretnym lokalu.
Białowłosa weszła do przytulnej karczmianej izby i zasiadła naprzeciw barmana. Rozejrzała się nerwowo raz, drugi, trzeci. Jej oczy wędrowały kolejno po każdej twarzy - w większości rozpoznała lokalnych pijaczków lub podróżników, których swego czasu widywała tu co dnia. To że ktoś jej tu szukał wydawać by się mogło całkiem normalne, a nawet uspokajające. Ludzie ją tu znali, a jeszcze kilka miesięcy temu często bardzo często tu przesiadywała. Nie należała do najbardziej towarzyskich osób, ale nawet ona potrzebowała czasem zanurzyć się w tym absolutnym karczmianym zgiełku. Dawało jej tu poczucie normalności i tymczasowo ściągało z niej ciężar izolacji społecznej, na którą nierzadko sama się skazywała.
- Dzięki - rzuciła do barmana i szklanką wody spróbowała ugasić resztki stresu.
Z tyłu jej głowy cały czas siedziała myśl, że cała ta sprawa wygląda dość podejrzanie - ktoś zadał sobie wiele trudu by ją znaleźć. Nie wystarczyło raz usłyszeć "nie". Ktoś naprawdę usilnie jej szukał.
Aki
 

Re: Karczma na szlaku

Postprzez Unagi » 19 paź 2017, o 01:03

Obrazek
"To co za kurtyną" - Misja C - - 1/???



Typowy smród zaniedbanego drewna i gęstego powietrza uderzał w każdego kto śmiał otworzyć grube, skrzeczące drzwi do karczmy. Dopiero po wejściu wgłąb zadymionego półmroku miało się wątpliwą przyjemność cieszyć się wspaniałym bukietem zapachów. Strawiony alkohol i odór spoconego męskiego ciała należały do tych wykwintniejszych, lecz pomimo pierwszego wrażenia, można było odnieść wrażenie jakby smród nie przeszkadzał, albo nos przyzwyczajał się do niego i zaczynał z każdym uderzeniem serca, akceptować.
Hołoty jak zwykle nie brakowało, choć już przy pierwszym kroku jak tylko oczy przyzwyczaiły się do swoistej mgły wytworzonej za pomocą dymu świec i najróżniejszych ziół palonych po przez gości, wybijały się dwie persony. Aki, młoda kobieta będąca w tym przybytku nie pierwszy ani też nie drugi raz, doskonale odróżniała właśnie takich nieznajomych. Osoba po lewej stronie o drobnej budowie skrywała ciało pod ciemnym płaszczem z kapturem, jakby nie chciała być widziana przez świat. Spod mroku szaty okrywającego głowę wyswobodził się długi kosmyk blond włosów. Sądząc po oględzinach najpewniej była do kobieta i to nie byle jaka. Płaszcz wykonany z drogiego materiału, co świadczyło o stanie majątkowym. Druga zaś nietypowa postać znalazła swoje miejsce po prawej stronie. Rosły młody mężczyzna, wyglądający jak typowy bandzior albo zawadiaka. Odziany w coś w stylu skórzanej zbroi, choć faktycznie wielkiego zastosowania defensywnego mieć nie mogło. Skrzyżowane ręce na klatce piersiowej i chłodne spojrzenie, mówiły o jego niechętnej postawie i zdecydowanie zamkniętej. Nie widać było przy nim broni, lecz coś mówiło Aki, że ów mężczyzna może skrywać coś ostrego i nieprzyjemnego w bezpośrednim kontakcie.
Młoda kobieta dotarła do lady, nie dając po sobie poznać, że przyglądała się któremuś z nietypowych gości.
Karczmarz znając dobrze kunoichi od razu podał jej szklankę wody, która nie należała do krystalicznie czystych. Ba! Z pewnością nawet nigdy obok takiej nie leżała. Gruby i łysiejący na czubku głowy mężczyzna pochylił się, zbliżając do Aki i podrapał w owłosione przedramię. - Widziałaś? - Zaczął szeptem i posłał nieufne spojrzenie najpierw na prawo a potem na lewo swojej izby, to zaś musiało być z łatwością zauważone przez nieznajomych bo młoda Kōseki momentalnie poczuła przenikliwa spojrzenia wymierzone prosto w jej plecy. - To do Ciebie. Przybłędy wypytywały o jakiegoś Shinobiego albo Kunoichi. A te durne bęcwały nie utrzymały języka za zębami, ale się nie martw. Jakby co złego chcieli to pewno już by się do gardeł rzuciły niczym psy paskudne. A tak to kontrakt chco z Tobą jaki zawrzeć pieniężny. - Na samą myśl o srebrzystych i mieniących się złotem monetach karczmarzowi aż zaświeciło się w oczach. Po chwili opamiętał się jakby przypominając, że to nie nie jemu pieniądze przypadną. Zmęczony wzrok skierował ku mężczyźnie odzianego w skórznie. - Ten pierwszy tu przylazł, będzie ze dwa ranki temu.Wypytywał to i jego podpytali i cośik się tam dowiedzieli. Znany gość, nijaki Yasu. Zwykł po gościńcach z siostrą zwaną Gureta się rozbijać. Polują oboje, ale strach wiedzieć tak naprawdę na co. Pewnikiem na wszystko, byle złote i brzęczące się zgadzało. A bacząc na to, że ostatnio coś się głośno zrobiło, jakoby bestyj jakiś w okolicznej wiosce się zaląkł i nękał biedaków, to pewno i na to polować będą. Tylko siostrzyczki brak, stąd pewnie i Ciebie szukają. - Nastąpiła chwila przerwy, któryś z pijanych bywalców zażądał piwo, a karczmarz nie odstąpił od okazji policzenia jak za dwie kolejki, sprawnie oszacowując poziom upojenia klienta. Jego wzrok przeniósł się na zakapturzona kobietę. - Ta dziś zawitała, pewno usłyszała o Tobie, że przychodzisz i problemy rozwiązujesz. Skoro samo łowcze rodzeństwo wypytywało. Od tej za nic się wydusić nie dało. Ino, że z kimś jak Ty chce gadać, z nikim innym, ale mnie oszukać się łatwo nie da. To przecież córka kupca ze Shigashi. Bogata do damulka, ale widać niezbyt rozgarnięta tu przychodząc i pomocy szukając.
Słuchy chodzą, że przeklęta.
- Momentalnie splunął na drewnianą podłogę za ladą jakby sam odgonić się chciał od klątwy, która i na niego za samo o niej mówienie spaść by mogła. - Podobno coś ją nęka i do domu puścić nie chce. Karmazynowych szczytów opuścić nie może, ale pewno się babie w szlachetnej życiy poprzewracała od dobrobytu i na umyśle podupadła. - Skończył mówić i wrócił do wyprostowanej pozycji zaczynając pieczołowicie "czyścić" brudną szmatą, brudny kufel. Ta praca wydawała się nie mieć końca, zupełnie odwrotnie do rozmowy, która zakończyła się w momencie gdy Karczmarz oddał się pasji jego cechu.
Młoda kobieta odwróciła się i spojrzała w głąb sali. Kątem oka dostrzegała jak zniecierpliwieni goście oczekują na to, którego z nich wybierze i któremu postanowi pomóc w potrzebie. Przed Aki narodził się wybór, pomóc skrytej kobiecie co o klątwach majaczy, czy mężczyźnie co polować zamierza na gusła i wymyślone przez motłoch stwory.


Wybierając jedną osobę tracisz automatycznie możliwość pomocy drugiej. Wybierz tą misję, która lepiej zapowiada się dla umiejętności Twojej postaci. Zaczynamy i powodzenia *3*
Obrazek
Avatar użytkownika

Unagi
 
Posty: 93
Dołączył(a): 8 paź 2017, o 18:46
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4214&p=62420#p62420
GG: 60754875
Multikonta: Pokrzywka *3*

Re: Karczma na szlaku

Postprzez Aki » 19 paź 2017, o 18:48

Aki wysłuchała w spokoju wywodu barmana. Dołożyła wszelkich starań, aby nie zdradzić po sobie choćby cienia zainteresowania względem szukających jej osób. Nie była w stanie z miejsca podjąć takiej decyzji, a byle spojrzenie mogło zdradzić jej plany i obudzić reakcję w zainteresowanych. To nie była komfortowa sytuacja, a presji dodawał fakt, że przez kilka ostatnich minut cała karczma zastygła w bezruchu, jak gdyby w oczekiwaniu na odpowiedź Aki.
Młoda Kōseki złożyła ręce i podparła na nich podbródek. Chciała racjonalnie podejść do tematu, rozważyć wszelkie "za", wszelkie "przeciw". Dumała tak przez dłuższą chwilę choć miała wrażenie, że gdzieś z tyłu głowy decyzja została już podjęta.
Historia nawiedzonej damy mogła budzić większe zainteresowane gapiów, ale mózg Aki reagował zwykle na bardzo konkretne hasła. Bestia, polowanie. Zaginiona siostra.
Białowłosa zsunęła się ze stołka i obróciła całą sylwetkę w kierunku opancerzonego jegomościa. Dała mu tym samym niejako przyzwolenie na kontakt wzrokowy, którego musiał uporczywie szukać już od dłuższego czasu.
- Czego ode mnie potrzebujesz? - zapytała, kiwnięciem głowy wskazując idealne miejsce na ustronną rozmowę.
Mała, zaciemniona wnęka gościć mogła blisko trzy średniego wymiaru osoby. Mieściła się zaraz pod schodami i osłaniała siedzące w niej osoby przed wścibskimi spojrzeniami czy gumowymi uszami.
Aki usiadła po jednej stronie stolika i spojrzała na mężczyznę w oczekiwaniu na wyjaśnienia. Miała wiele pytań, ale jej głowę zaprzątało tylko jedno, skierowane do niej samej: dlaczego tak bardzo zainteresował ją ten mężczyzna i jego historia? Co spowodowało, że już na samym starcie odrzuciła od siebie możliwość zajęcia się - pozornie ciekawszym - zleceniem majętnej damy?
Z zadumy wyrwał ją głos siedzącego naprzeciw mężczyzny.
Aki
 

Re: Karczma na szlaku

Postprzez Unagi » 20 paź 2017, o 09:53

Obrazek
"To co za kurtyną" - Misja C - - 3/???



Wybór jaki został dokonany przez Kunoichi szybko zaprezentował konsekwencję. Zakapturzona kobieta przez krótką chwilę przyglądała się jak dwójka odchodzi na bok, po czym teatralnie przewracając krzesłem wstała. Ruszała do drzwi, zerknęła przez ramię i opuściła karczmę wraz z bagażem historii i zlecenia jakie ciążyły jej na ramionach. Aki dokonała wyboru, a on zaś siedział teraz naprzeciw niej opierając się o ścianę w stosunkowo luźnej lecz lekceważącej pozycji. Dłuższe lekko pofalowane włosy opadały na tył w momencie gdy niektóre kosmyki wetknięte były misternie za uszy. Duża, wyraźnie znająca pracę dłoń pogładziła kilkudniowy zarost na twarzy jakby chcąc skupić myśli.
Izba do tej pory przesycona ciszą w której niemalże namacalne było uczucie nadstawionych wszelkich uszów w niej znajdujących się - z małymi całkowicie pijanymi wyjątkami. Nie trwało to długo, bo nieskory do mówienia mężczyzna w skórzni ostudził zapały podsłuchiwaczy, a Ci tracąc szybko zainteresowanie powrócili do swoich gwarnych rozmów i zabaw. Wtedy właśnie mężczyzna spojrzał na Aki pierwszy raz od dłuższego czasu. Ciemne oczy wwierciły się w dziewczynę tak jakby ich właściciel nie był do końca przekonany czy własnie tak powinna wyglądać śmiercionośna broń jaką były Kunoichi. Oparł oba łokcie o blat, a dłońmi zasłonił usta, tłumiąc przy tym lekko słowa. -Zwą mnie Yasu i możliwe,że coś o mnie słyszałaś. Połowa tego to wymysły przekupek, druga to plotki których płody zmieniają się i zmieniają, aż przybierają pokraczne oblicza. - Przedstawił się swoim głębokim głosem, który dodawał całej postaci jeszcze więcej męskości. Leniwe spojrzenie przeanalizowało karczmę po czym wróciło na Aki. Powieki nieco zmrużyły się, a on sam westchnął ciężko. - A może i nie. W sumie nie ma to znaczenia. Wiedz, że nie chciałem tego robić. To nie ja jestem Twoim misjodawcą, a siostra. Gureta jest teraz - Zawiesił się na chwilę jakby szukał słowa gdzieś w odmętach umysłu, który najwyraźniej spośród dwójki rodzeństwa, miał ciemniejszy. - niedysponowana. Przez co chce, abyś to Ty mi pomogła w pewnym zleceniu. Na wschód stąd, znajduje się mała osada. Rzekomo grasuje tam bestia. Potwór zamordował już kilku mieszkańców. Zwłoki znaleźliśmy zmasakrowane i poszarpane. Rany nie odpowiadają żadnej broni mi znanej. Coś musiało mieć naprawdę wielkie szpony i siłę, aby móc tak łatwo przeciąć ludzie kości. - Mężczyzna wyprostował się palcem rysując na brudnym i lepiącym się blacie coś na wzór mapy. Wioska znajdowała się kawałek drogi stąd, lecz trasa nie wydawała się trudna. Aki bez problemu trafiłaby, głównie za pomocą precyzyjnych choć prymitywnych rysunków palcem. - Zgaduje, że nie należysz do ciemnoty wierzącą w potwory i demony. To coś zapewne jest człowiekiem, a sądząc po nietypowym sposobie mordowania zakładaliśmy z siostrą, że to shinobi. Przynajmniej początkowo. Łowimy bestię od pełni, zostało drugie tyle czasu do następnej. Ludzie zaczęli się niecierpliwiec, więc postanowiliśmy działać nieco szybciej i mniej rozważnie. Kilka dni temu Gureta została zaatakowana przez bestię. Bezksiężycowa noc, nie widziała zbyt wiele, lecz z tego co mówiła to coś, nie wyglądało jak człowiek i najwyraźniej nim nie jest. Paskudztwo pogruchotało jej kości nim zdążyłem je spłoszyć. Nie wiem co to, zwykłym wieśniakom nie wierzę, lecz siostra wie co widziała. - Przerwał na długą chwilę ocierając dłonią wyraźnie zmęczone oczy. Spojrzał przez okno, które teraz wpuszczało do środka krwistoczerwone promienie zachodzącego słońca. Czekał dając czas do przemyślenia jego słów młodej kobiecie. Widział jak to brzmi i zastanawiał się czy przypadkiem nie powiedział o jednego słowa za dużo. - Cokolwiek to jest, nie możemy pozwolić sobie na zszarganą reputację i odjechać z wioski. Nie liczy się dla nas już złoto, więc podzielimy się nagrodą tak, abyś i Ty była zadowolona. Wyruszyć możemy od razu, więcej opowie Ci moja siostra. - Wstał powoli prezentując przy tym swoją rosłą postawę. Izba znów jak na zawołanie zamilkła, przysłuchując się i oczekując na rozwój wydarzeń, który z pewnością chcieliby usłyszeć inni podróżni na gościńcu. - Więc jak będzie? Podejmujesz się? - Spytał już nie tłumiąc głosu. Zacisnął mocno rękę na oparciu drewnianego krzesła. Jeśli mężczyzna nie kłamał, to nie miał zbyt wiele czasu. Poszukiwania pomocy zajęły mu sporo długich dni, w momencie gdy jego siostra najpewniej siedzi gdzieś ukryta w wiosce narażona na atak bestii tak samo jak inni mieszkańcy. Sytuacja nie należała do najlepszych, a rodzeństwo i ich dobre imię łowców wisiało teraz na włosku.



_____________________________
Możesz już w swoim poście dać z/t dla naszych odważnych poszukiwaczy przygód, chyba, że masz jakiś inny pomysł bądź nie podejmujesz się zadania. W sumie to pbf, świat do Twojej dyspozycji, rób zatem co w duszy Ci gra c;


Obrazek
Avatar użytkownika

Unagi
 
Posty: 93
Dołączył(a): 8 paź 2017, o 18:46
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4214&p=62420#p62420
GG: 60754875
Multikonta: Pokrzywka *3*

Re: Karczma na szlaku

Postprzez Unagi » 1 lis 2017, o 15:37

Obrazek
"To co za kurtyną" - Misja C - - 4/???

Obrazek



Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Kunoichi patrzyła podejrzliwie na mężczyznę w skórzanej zbroi starając się wynegocjować nieco więcej informacji i nieco lepszą zapłatę. Dola Aki nie zawsze była ustała różami, a ryzykować życie za kilka brzęczących monet to trochę za mało. Kobieta ugryzła się w język kiedy misjodawca zgodził się na podaną sporo zawyżoną kwotę bez cienia wątpliwości. Wiedziała, że mogła podbić stawkę o znacznie więcej ale teraz było za późno. Tak czy inaczej, teraz były to pieniądze za które już prościej zgodzić się na ryzyko. Taniec ze śmiercią, z którego do tej pory Aki udawało się wyjść cało.
Negocjacje trwały dłużej niż myślano, przez co wymagany był pośpiech. Droga do wioski nie należała do najprzyjemniejszych i najkrótszych. Pierwsze chaty zobaczyli gdzieś w okolicach późnego wieczoru, później kilka następnych. W powietrzu unosiła się ponura cisza, która wywoływała ciarki na plecach i wręcz krzyczała, że coś jest nie tak. Dotarli do centrum osady, gdzie zaadaptowane zostały na domy stare tartaki i konstrukcje rzemieślnicze. Nad ziemią unosiła się lekka mgiełka zapowiadająca nadchodzące deszczowe dni. Dwójka weszła wgłąb głucho-martwej osady, której cisze przerywał jedynie wyjący podmuch wiatru. Mężczyzna pierwszy zauważył roztrzaskane drzwi do domostw i progi splamione krwią. Na środku znajdowała się studnia, przy której siedziała oparta siostra mężczyzny. Z jej brzucha wypadły wnętrzności, które żałośnie blada, pozbawiona krwi dłoń próbowała za życia zatrzymać w ciele. Z każdym kolejnym uderzeniem serca dostrzec we mgle można było więcej makabrycznych scen. Rozczłonkowanych ciał, dosłownie rozdartych brzuchów i innych obrazów które zapadają na zawsze głęboko w pamięć. Mężczyzna podbiegł do siostry, upadł na kolana i zaczął wyć. Spóźnili się, sądząc po intensywnym zapachu krwi i braku swądu rozkładania się ciał o naprawdę niewiele. Być może właśnie targowanie się w karczmie. Gdzieś w oddali zawyły dzikie psy, które szybko zwęszyły zapach śmierci a co za czym idzie mięsa.
Misja skończyła się niepowodzeniem zanim nawet zdołała się rozpocząć. Kunoichi spóźniła się i ujrzała obraz, którego nie łatwo będzie przytłumić. Powróciła do karczmy, pozostawiając mężczyznę samego sobie. Na pewno potrzebował teraz prywatności. Z resztą nawet gdyby nie potrzebował Aki nie zamierzała patrzeć na to miejsce nawet sekundy dłużej. Uciekła, próbując uciec też przed efektem jej spóźnienia się, lecz czy kiedykolwiek zdoła to uczynić?


________________________________
Jeśli wrócisz, to zaczynasz w lokacji Karczma na szlaku, gdzie piszesz swój post reagujący na niepowodzenie w misji no i wtedy już robisz co chcesz c;

Obrazek
Avatar użytkownika

Unagi
 
Posty: 93
Dołączył(a): 8 paź 2017, o 18:46
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4214&p=62420#p62420
GG: 60754875
Multikonta: Pokrzywka *3*

Poprzednia strona

Powrót do Daishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości