Dolina Brzasku

Terytorialnie największa prowincja Karmazynowych Szczytów, zamieszkana przez Ród Kōseki. Daishi graniczy od wschodu z morzem, zaś południowa granica oddziela ją od Kyuzo i obszaru niezbadanego. Efektem tego jest możliwość tworzenia bardzo dochodowych szlaków handlowych i handlu morskiego przy - niestety - utrudnionym utrzymywaniu bezpieczeństwa włości. Podobnie jak pozostałe prowincje, dominuje tu krajobraz górski i lasy iglaste, z tą różnicą że dużo tu fauny - w tym tej drapieżnej, co na dłuższą metę może być dosyć niebezpieczne dla podróżników. Na ziemiach tych mieszają również shinobi ze Szczepu Jūgo.

Dolina Brzasku

Postprzez Hirasue » 31 sie 2017, o 20:49

Obrazek
Wśród Karmazynowych Szczytów ukrytych jest niemało miejsc pięknych, a mimo swych walorów estetycznych wciąż dziewiczych. Prawie nietkniętych ludzką ręką, co wynika głównie oczywiście z trudności wynikających z położenia wśród gór. Prawie, bowiem bardziej spostrzegawczy mogą tam znaleźć dobrze ukryte oznakowania, kręgi po dawno wygasłych ogniskach i może od czasu jakieś małe schroniska. Jednym z takich miejsc jest właśnie Dolina Brzasku - znana tylko pełnym pasji wędrowcom i niektórym pobliskim mieszkańcom prowincji.
Obszar pierwszy raz opisał kartograf i jednocześnie zatwardziały podróżnik Imagawa Yoshikore. Jak można się domyślić, pomysł na taką, a nie inną nazwę, wziął się od cudownych wschodów słońca, które każdego poranka promieniami oblewa najpierw szczyty gór, a dopiero potem stopniowo całą resztę okolicy. Podobno widok ten jest w stanie urzec swoim pięknem nawet najmniej wrażliwych drani oraz przywrócić wenę artystom, którzy nigdy nie doświadczyli inspiracji. Sama dolina jest dość szeroka, lecz ograniczona z obydwu stron pasmami górskimi tak stromymi, że wspinaczka na nie wydaje się być możliwa jedynie z profesjonalnym sprzętem. Jej środkiem płynie szeroki na około trzy metry, spokojny strumień, przy którym mogą się napoić zarówno zwierzęta, jak i ludzcy wędrowcy. Poza tym większość terenu pokrywają drzewa iglaste, zapewniające schronienie zarówno przed słońcem, jak i wiatrem.
Jest to miejsce, gdzie przyroda może dać wiele... o ile potraktuje się ją z należytym szacunkiem.
Avatar użytkownika

Hirasue
 
Posty: 11
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 10:54
Wiek postaci: 13
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4033
GG: 0
Multikonta:

Re: Dolina Brzasku

Postprzez Hirasue » 31 sie 2017, o 20:50

Początek
Leżący na miękkim mchu chłopiec obudził się, ale nie otworzył oczu. Nigdy nie robił tego od razu po przebudzeniu się, chyba, że czas naprawdę go naglił. Zamiast tego… wspominał. Nie, nie przeszłość, nie był przecież typem osoby sentymentalnej. Przynajmniej już nie teraz. Przeszłość bolała, a była mu potrzebna jedynie do tego, żeby pamiętać o swoim obecnym celu. Zemście. Na nikim konkretnym, po prostu na… ludziach złych. W końcu bandyci, którzy zniszczyli mu życie, byli już dawno martwi. Ale nie z jego ręki. A to rodziło frustrację.
Co więc wspominał? Sny – jedyną rzecz, którą według niego warto było pamiętać. Która dawała możliwość ukojenia nerwów i zarazem chwilowej ucieczki od rzeczywistości. Przygotowania do trudów nadchodzącego dnia. Chłopiec za nic w świecie by się do tego nie przyznał, ale po prostu lubił spać. Od dwóch lat był w stanie odpoczywać tylko w tym stanie błogiej nieświadomości. Oczywiście pod warunkiem, że nie nękały go koszmary. Jednak kiedy owe nie mąciły akurat spokoju jego snu, to cóż... warto było jeszcze przez chwilę po przebudzeniu nie otwierać oczu.
W końcu jednak je otworzył. Pierwszym, co dotarło do jego świadomości, były promienie słońca wznoszącego się wysoko nad linią horyzontu. Grzały całkiem przyjemnie, ale Hirasue nie miał czasu dalej się wylegiwać. Musiał ruszać dalej w drogę. Podniósł się z wygodnego, miękkiego mchu do pozycji siedzącej i rozejrzał się dookoła wciąż zaspanym wzrokiem. Pasującym wręcz idealnie do jego podkrążonych oczu. Nic go nie zaskoczyło. Zastał okolicę w takim stanie, w jakim ją zostawił zasypiając, oczywiście poza ogniskiem, które dawno już wygasło. Wstał, rozciągnął się i wykonał parę ćwiczeń mających na celu utrzymanie fizycznej sprawności. Pompki, brzuszki, przysiady, żadne rewelacje. Gdy już skończył z tym, co mógłby nazwać poranną rutyną, spakował się, a konkretnie przytroczył swoją kaburę do prawego uda, i ruszył wzdłuż strumienia. W kierunku szlaku transportowego, którym dalej podąży w stronę Kyuzo.
Avatar użytkownika

Hirasue
 
Posty: 11
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 10:54
Wiek postaci: 13
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4033
GG: 0
Multikonta:

Re: Dolina Brzasku

Postprzez Kurusu » 1 wrz 2017, o 23:17

Rekwiem - Misja dla Hirasue - 1/15ObrazekAch... Podróż... Podróż niemal nigdy się nie zmienia. Nie ważne, czy wyrusza się z powodów zawodowych, miłosnych, chęci odkrywania świata czy po prostu... Ot tak. Krajobrazy w czasie takiej wędrówki zawsze przynoszą jakieś wspomnienia, niczym wiatr przynosi liście. Jednak czy to będą piękne, kolorowe czy może czarnawe i zgniłe? Zależy to tylko i wyłącznie od podróżnika. Wielu mówi, że tylko ten pierwszy rodzaj wspomnień pcha do przodu, jednak nie jest to prawdą... Te najczarniejsze także są potężnym paliwem napędowym, a co jest na to dowodem? Osoba o imieniu Hirasue.
Ten oto chłopiec kroczył właśnie po gęstej trawie, w jednym celu... W jednym kierunku... Prosto na szlak transportowy, pytanie czy idzie dobrą drogą? Tego nie mógł stwierdzić. Niebo było pochmurne a gęstość drzew nie ułatwiała orientacji... Jednak coś się wybijało z dźwięku potężnego szumu wiatru, liści uderzających o wszystko na drodze pod jego wpływem czy grzmotów, które dobiegały gdzieś z oddali. A był to dźwięk delikatny... Delikatny niczym najmniejsze życie, a konkretniej... Dźwięk uderzania o struny, uderzeń które układały się w muzykę. Radosną? Nie. Spokojną? Można tak powiedzieć. Smutną i przygnębiającą? Tak. Wybitnie z... lewej strony dobiegał dźwięk jakiegoś instrumentu, którego melodia była bez wątpienia gorzka i czarna. Jednak, czy to ma coś wspólnego z Hirasue? Może i ma, kto wie. Jednak jedno jest pewne, poza tym w okolicy nie było nic ciekawego. Nic a nic.
Avatar użytkownika

Kurusu
 
Posty: 197
Dołączył(a): 6 mar 2017, o 18:49
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Szara maska w kształcie ludzkiej czaszki, ciemnoszary, postrzępiony płaszcz oraz czarne rękawiczki.
Widoczny ekwipunek: Uszkodzony Płaszcz, rękawice, pokrowiec na miecz przy pasie oraz kabura, płaszcz ciasno owinięty wokół jakiegoś przedmiotu znajdujący się na plecach, jak plecak.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3331
GG: 0
Multikonta:

Re: Dolina Brzasku

Postprzez Hirasue » 4 wrz 2017, o 17:59

Po kilku godzinach nieprzerwanego marszu chłopiec przystanął, zaniepokojony… czymś. Nie był jednak pewien czym takim. Chodziło o jakąś nieprawidłowość, coś, co mimo swej trudności w dostrzeżeniu wyraźnie nie pasowało do tej zdominowanej przez przyrodę krainy. Rozejrzał się dookoła uważnie, jednak nie dostrzegł niczego niezwykłego. Wszędzie dookoła drzewa i trawa, na horyzoncie górskie masywy, a tuż obok spokojny strumyk. Nie chodziło o coś widzialnego, tylko raczej… słyszalnego? O coś ukrywającego się na krawędzi świadomości, między szumem liści, a łopotem ubrań. Subtelnego, znacznie delikatniejszego, niż dudniące w oddali grzmoty. Wystarczająco głośnego, by zaniepokoić chłopca, ale z drugiej strony dość cichego, żeby trudno było to od razu zdefiniować. Jednak w momencie, kiedy tylko wiatr przycichł na krótką chwilę, Hirasue zdał sobie sprawę z tego, za czym tak nasłuchiwał – za pobrzękiwaniem strun układających się w melodię. Melodię wybitnie smutną.
Chłopiec nie zastanawiał się dłużej, tylko wziął rozbieg i przeskoczył strumień w miejscu, gdzie był on najwęższy. A potem ruszył, tym razem w poprzek, a nie wzdłuż doliny, w kierunku źródła owego odgłosu. Z jednej strony pchała go zwykła ciekawość, a z drugiej potrzeba poczucia bezpieczeństwa. W końcu nigdy nie wiadomo, kim może okazać się osoba wędrująca samotnie przez odludzie. Hirasue wolał odnaleźć potencjalne zagrożenie zanim ono odnajdzie jego. Zawsze daje to większe szanse w przypadku potencjalnej konfrontacji, o ile w ogóle miało do niej dojść. A jeśli nie, to może przynajmniej znajdzie chwilowego towarzysza podróży.
Avatar użytkownika

Hirasue
 
Posty: 11
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 10:54
Wiek postaci: 13
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4033
GG: 0
Multikonta:

Re: Dolina Brzasku

Postprzez Kurusu » 4 wrz 2017, o 18:30

Rekwiem - Misja dla Hirasue - 3/15ObrazekCo to za dźwięk? Ciekawość natychmiastowo zadała te pytanie, jednak nie zamierzała słuchać Ostrożności. A zachowanie tych o to podmiotów w umyśle przeszło na reakcję ciała... Hirasue ruszył chcąc poznać źródło tego dźwięku, grającego tą niezwykle smutną melodię... Rekwiem dla duszy... A przebiegł obok wielu drzew i kamieni... Niby rzeczy martwych, jednak z pewnego punktu widzenia żywych, a raczej bardziej żywych niż część ludzi na tym świecie. Ale w końcu dobiegł, a dobiegł do potężnego drzewa i stojącego obok pnia... A na tym pniu siedziała pewna osoba... Kobieta*. O skórze bladej, bladej niczym papier. Włosach czarnych... Czarnych niczym szata Śmierci. Oczach czerwonych... Jak serce pompujące ostatnie ilości krwi, przed nastaniem ciemności... A obok? Stała harfa, wykonana z ciemnego drewna i nieco zniszczonego, rysy i odłamania były widoczne a struny... Niektórych brakowało. Jednak poza tym było w niej coś... Niepokojące, trudno stwierdzić co... Ale było Coś. Uczucie podobne do chłodu, gdy osoba nieopodal odejdzie z tego świata. Bardzo podobne.
Gdy chłopak ujrzał kobietę i wszystkie szczegóły jej wyglądu, ta spojrzała mu prosto w oczy swymi ślepiami. A te było... Puste... Puste jak szklana kula, nie było w nich widocznych żadnych emocji. Dosłowna pustka.
- Witaj wędrowcze... - odezwała się i zamilkła... Były to jedyne słowa, które wypowiedziała do Hirasue. A jej głos? Nie był ani melodyjny, ani obrazą dla uszu... Był obojętny... Wręcz nudny. Ale jednocześnie subtelny jak lekki powiew wiatru. Obecnie poza drzewami, chłopakiem, nią oraz harfą, na której cały czas grała melodią nie znajdywało się nic innego. A melodia? Wydawać się mogło, że co jakiś czas pojawia się jakaś anomalia w niej... Jakiś fałsz. Do tego regularnie się pojawiał... Ale czy to ważne?


* - https://i.pinimg.com/736x/6b/2c/9a/6b2c ... -black.jpg wizualizacja tej o to persony.
Avatar użytkownika

Kurusu
 
Posty: 197
Dołączył(a): 6 mar 2017, o 18:49
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Szara maska w kształcie ludzkiej czaszki, ciemnoszary, postrzępiony płaszcz oraz czarne rękawiczki.
Widoczny ekwipunek: Uszkodzony Płaszcz, rękawice, pokrowiec na miecz przy pasie oraz kabura, płaszcz ciasno owinięty wokół jakiegoś przedmiotu znajdujący się na plecach, jak plecak.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3331
GG: 0
Multikonta:

Re: Dolina Brzasku

Postprzez Hirasue » 4 wrz 2017, o 19:55

Zatrzymał się, gdy tylko ujrzał nieznajomą. Tajemniczą, niepokojącą podobnie jak melodia, która sprowadziła tutaj chłopca. Czy niebezpieczną? Wkrótce się przekona… Omiótł ją nieufnym spojrzeniem, które nie zatrzymało się ani na uszkodzonym instrumencie, ani tam, gdzie zatrzymaliby go mężczyźni starsi od Hirasue. On swoją uwagę skupił na czym innym – niby niepozornym, ale jakże ważnym – na oczach dziewczyny, dotkniętych czerwienią. Oczach pustych, które niejednego swoją obojętnością mogłyby przerazić. Ale nie chłopca, stojącego teraz na brzegu polany. Dlaczego miałby ulec czemuś podobnemu do tego, co gościło także w jego szafirowym spojrzeniu? Chociaż, prawdę mówiąc, wnikliwy obserwator dostrzegłby, że oczy dwójki mierzących się właśnie wzrokiem ludzi wbrew pozorom wcale nie były aż tak podobne. Pod warstwą pozornego zobojętnienia chłopca dało się wyszukać coś jeszcze, coś zamaskowanego. A w spojrzeniu owej tajemniczej kobiety? Tylko najczystszą pustkę.
- Witaj – odpowiedział cichym, acz wyrażającym zaskakującą pewność siebie głosem, wciąż patrząc prosto w ślepia kobiety. Kiedy milczał, jego usta układały się w wąską, niewyrażającą radości ani smutku kreskę, co w połączeniu z podkrążonymi oczami nadawało mu wizerunek osoby zmęczonej i nieogarniętej. O czym innym świadczyła natomiast postawa, którą intuicyjnie przybrał – nogi ugięte i ustawione względem siebie pod lekkim skosem, plecy wyprostowane i prawa ręka położona blisko kabury, gotowa w razie potrzeby dobyć broni. Słowem, postawa wojownika gotowego na zły obrót zdarzeń.
- Dziwne, że ktoś, kto przebywa na tym odludziu w samotności, przygrywa sobie na... harfie. – Musiał chwilę się zastanowić, zanim podał nazwę instrumentu, bowiem podobny miał okazję spotkać tylko raz, może dwa razy w życiu. Sam fakt, że owy się tutaj znalazł budził pewne podejrzenia. Był to spory kawał drewna, przez swoją wagę i kształt ciężki i niepraktyczny w transporcie. Ktoś musiał się napracować, żeby go tutaj dostarczyć, szczególnie, jeśli miała tego dokonać ta tajemnicza kobieta, nie wyglądająca na szczególnie silną. Może instrument nie należał w rzeczywistości do niej, a stał tutaj już od dłuższego czasu? Jego stan czynił taką opcję bardzo prawdopodobną. Jednak to nie instrument był tutaj najciekawszy. Po długiej chwili milczenia Hirasue znów otworzył usta, żeby zadać pytanie, które musiało prędzej, czy później nadejść z jego strony: - Kim jesteś?
Avatar użytkownika

Hirasue
 
Posty: 11
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 10:54
Wiek postaci: 13
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4033
GG: 0
Multikonta:

Re: Dolina Brzasku

Postprzez Kurusu » 4 wrz 2017, o 20:13

Rekwiem - Misja dla Hirasue - 5/15ObrazekI rozpoczął się dialog. Z jednej strony, chłopak, swą postawą pokazujący gotowość do najgorszego scenariusza, z drugiej, kobieta, która poza kontynuowaniem gry na harfie nie robiła nic więcej. Po zadaniu ostatniego pytanie, te zawisło w powietrzu i nastąpiła cisza... Jedynie instrument i las wydawały jakiekolwiek dźwięki. A sama harfa? Przy drugim spojrzeniu na nią było widać coś czego nie powinno być... Korzenie wychodzące od niej i sprawiające, że ruszenie jej z miejsca jest czymś... Ciężkim do wykonania.
- Kim jestem? To nie jest ważne, na razie niech wystarczy ci informacja, że jestem podróżniczką. - odezwała się szorstkim, nie wyrażającym emocji tonem... Wydawać się mogły, że słowa wychodzące z jej ust mają kształt noży skierowanych na każdą żywą osobę w pobliżu... Ale czy to była prawda? Zależało to tylko od charakteru osoby, u niektórych zbroja charakteru była wystarczająco twarda, by odbić atak ale u innych słowa te wbijały się w duszę...
- Co takie dziecko robi w takim lesie? - zadała pytanie, choć gdzieś u rozmówcy było wrażenie, że tak naprawdę jej to nie obchodzi... Było to jej całkowicie obojętne, czy ktoś może być na pustyni, na środku rwącej rzeki czy po prostu na polanie...
Jednak nie to pytanie było ważniejsze... Co innego skupiało na sobie uwagę, jak przynęta dla ryby... A była to harfa... Teraz coś jeszcze się pojawiło oprócz korzeni odchodzących od niej... Struny zaczęły przypominać liny a jedna część tego instrumentu, twarz... Ale kogo? Był to ktoś znajomy a jednocześnie nieznajomy... A co więcej... Czy te zmiany na pewno się teraz pojawiły, czy może wcześniej i po prostu zostały niezauważone już na samym początku?
Avatar użytkownika

Kurusu
 
Posty: 197
Dołączył(a): 6 mar 2017, o 18:49
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Szara maska w kształcie ludzkiej czaszki, ciemnoszary, postrzępiony płaszcz oraz czarne rękawiczki.
Widoczny ekwipunek: Uszkodzony Płaszcz, rękawice, pokrowiec na miecz przy pasie oraz kabura, płaszcz ciasno owinięty wokół jakiegoś przedmiotu znajdujący się na plecach, jak plecak.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3331
GG: 0
Multikonta:

Re: Dolina Brzasku

Postprzez Hirasue » 10 wrz 2017, o 10:47

Mendokuse… Zamierza się bawić ze mną w kotka i myszkę, pomyślał Hirasue po usłyszeniu pierwszych dwóch zdań wypowiedzianych przez nieznajomą. Na jego twarzy pojawił się lekki grymas złości – zmarszczył nieco bardziej brwi i zacisnął zęby. Nie chodziło o to, że nie miał ochoty na prowadzenie z nią jakichś gier słownych. Chodziło o to, że czerwonooka widocznie jak najbardziej miała ową ochotę, której mu brakowało. A takie miganie się od odpowiedzi mogło oznaczać jedną z dwóch tylko rzeczy. Albo nie chciała dać się zdemaskować ze względu na swoje własne bezpieczeństwo, albo próbowała rozproszyć chłopca w jakimś celu. Brak jakiegokolwiek śladu niepewności, zwątpienia w jej głosie jednoznacznie wskazywał na drugą spośród opcji. Nie zapowiadało to niczego dobrego.
- Podróżuję – udzielił odpowiedzi na pytanie równie zdawkowej, jak ta, którą „uraczyła” go nieznajoma. Był przynajmniej wobec niej szczery. Co więcej miał zresztą powiedzieć? To jedno słowo idealnie określało to, czym się zajmował przez ostatnie dwa tygodnie. Podróż. Niby z celem, ideą, a jednak bez jasno nakreślonego planu działania. Czysta improwizacja napędzana frustracją i chęcią urośnięcia w siłę. Miało to swój plus – był dzięki temu nieprzewidywalny.
Jednak w tej chwili to nie żadne plany, czy też raczej improwizacje, zaprzątały myśli chłopca. Krążyły one wokół czegoś innego, bliższego, bardziej rzeczywistego, namacalnego… wokół harfy… Wrośniętej w ziemię? Zamrugał zdziwiony i jeszcze raz przyjrzał się owemu instrumentowi zdziwiony. Nigdy nie słyszał o niczym podobnym. O żadnej technice, ani żadnej legendzie, która mogłaby tłumaczyć to zaskakujące zjawisko. Wyglądało to co najmniej niepokojąco. Bardziej niepokojąco niż melodia wygrywana na harfie. Kiedy jednak zobaczył kolejne zmiany zachodzące w wyglądzie instrumentu – liny zamiast strun, wizerunek twarzy – zaczął powoli pojmować z czym musi mieć do czynienia. Wyłowił z odmętów pamięci nazwę sztuki, przed którą niegdyś przestrzegał go dziadek. Genjutsu. Sztuka iluzji. Nie dał jednak poznać po sobie, że w jakikolwiek sposób zrozumiał z czym ma do czynienia. Jeśli faktycznie został złapany w iluzję, to cóż… nie mógł być nawet pewien, czy dziewczyna znajduje się faktycznie tam, gdzie ją właśnie widzi. To, że, prawdopodobnie, używała przeciwko niemu nieznanych mu technik, już jednoznacznie wskazywało na jakieś ukryte zamiary.
W takim wypadku nie mógł działać zbyt szybko. Musiał na spokojnie przeanalizować sytuację. Nie mógł pozwolić, żeby zdradził go jakiś podejrzany ruch, nawet drobny gest. Rozluźnił zaciśnięte pięści i zmienił postawę na mniej bojową, jakby nie widział już żadnego zagrożenia, po czym przykucnął – po prostu, dla wygody, opierając przedramiona o kolana. Nie powinno to w żaden sposób zdziwić rozmówczyni. Chłopiec mógł być przecież po prostu zmęczony po długiej wędrówce, prawda? Jego prawdziwy cel był jednak inny. Chciał w niezbudzający podejrzeń sposób przybliżyć nieco do siebie swoje dłonie.
- Idąc wzdłuż tej doliny można się podobno dostać na szlak transportowy, a nim będę mógł dotrzeć do Kyuzo i osady Shiroi-iwa. Pani też tam zmierza? – powiedział w trakcie zmieniana pozycji, niby skory do prowadzenia dalszej rozmowy z nieznajomą.
Avatar użytkownika

Hirasue
 
Posty: 11
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 10:54
Wiek postaci: 13
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4033
GG: 0
Multikonta:

Re: Dolina Brzasku

Postprzez Kurusu » 12 wrz 2017, o 19:52

Rekwiem - Misja dla Hirasue - 7/15Obrazek- Podróżujesz... - mruknęła nieznajoma, jakby delektując się tą czynnością... Słowem. Jednak jej ton był szorstki... Szorstki i nieprzyjemny. Niczym skała. Jednak po tych słowach zamilkła i pogrążyła się w grze na harfie... Choć w tym momencie... Nazwanie tego muzyką było by obrazą w skierowaną w stronę uszu... Teraz to brzmiało jak chaotyczne pociąganie strunami bez ładu i składu, jedyne co przynosiła ta kakofonia to ból... Ból głowy.
Na tym się jednak nie skończyło... Ta twarz... Zaczęła w końcu coś przypominać... Czyż to nie był ten bandyta, który niemal cię nie zabił? A do tego... Liny także się zmieniły, teraz powieszeni na nich byli ludzie... Malutkie ludziki, które przypominały tych którzy zaatakowali pewną wieś... A o tej nie trzeba mówić, czyż nie?
- Idę tam gdzie mnie nogi poniosą i ludzie usłyszą mą harfę... - odpowiedziała kobieta nie otwierając nawet oczu, jednak jej kąciki ust... Delikatnie się uniosły. A czasie gdy chłopak zaczął przybliżać do siebie dwie dłonie, w sobie znanym celu, to miał wrażenie... A może był pewien, że dźwięki z harfy jakby zaczęły się pogłaśniać i powodować większy ból głowy niż wcześniej. Nie był to jednak potężny ból, ale może nieznana mu kobieta wiedziała o zamierzeniu chłopaka?
Avatar użytkownika

Kurusu
 
Posty: 197
Dołączył(a): 6 mar 2017, o 18:49
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Szara maska w kształcie ludzkiej czaszki, ciemnoszary, postrzępiony płaszcz oraz czarne rękawiczki.
Widoczny ekwipunek: Uszkodzony Płaszcz, rękawice, pokrowiec na miecz przy pasie oraz kabura, płaszcz ciasno owinięty wokół jakiegoś przedmiotu znajdujący się na plecach, jak plecak.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3331
GG: 0
Multikonta:

Re: Dolina Brzasku

Postprzez Hirasue » 15 wrz 2017, o 23:25

Niektórzy mówią, że przeszłość jest nieodłączną częścią człowieka. Że nie da się przed nią uciekać - można próbować, można starać się odrzucić zarówno bliskich, jak i dawnego siebie, można zrzekać się rzeczy materialnych, które wiążą nas z własną historią. Można zrobić wiele, podjąć wiele prób. Stać się kimś innym. Ale przeszłość wciąż zostaje z nami, niewzruszona na nasze starania. Jeśli nawet ucieknie się przed jej skutkami w świecie materialnym, to i tak pozostaną wspomnienia. Choćby nigdy nie miały wynurzyć się na wierzch.
Chociaż wędrówka chłopca tak naprawdę dopiero się zaczynała, ten już zdążył poświęcić wiele, żeby zakopać przeszłość pod warstwą nieświadomości. Młody, niedoświadczony, odrzucił wsparcie, przyjaźń, uczucia, może nawet miłość, zostawiając jedynie buchający żarem płomień nienawiści do wszystkiego, co złe, wszystkich, którzy skrzywdzili, lub dopiero mieli skrzywdzić podobnych jemu z tej przeklętej przeszłości - bezsilnych, niezdolnych się obronić przed owym bezimiennym złem.
I myślał dotąd, po ledwo dwóch tyodniach wędrówki, że już nigdy nie podda się uczuciom i zwątpieniu - jakże był wtedy głupi i pełen pychy, żeby tak sądzić. Wystarczyło jedno pechowe spotkanie, jedna melodia niosąca wizje przeszłości, żeby w mig zniszczyć jego zbroję zobojętnienia. Kiedy ujrzał twarz... tę twarz, która niegdyś prześladowała go po nocach, w jednej chwili prysła cała jego pewność siebie, a pierwotny plan działania wymsknął mu się z palców gdzieś w odmęty niepamięci. Nawet gdyby nie natrętny, stopniowo nasilający się ból głowy, to i tak pewnie nie byłby w stanie kontynuować tego, co już zaczął. Ból fizyczny nie był żadną przeszkodą. Przeszkodą były... wspomnienia.
Odruchowo złapał się za bok, przypominając sobie ostrze, które niegdyś przebiło go na wylot. Twarz pijanego adrealiną mężczyzny, którą mógł teraz ujrzeć po raz wtóry tak rzeczywistą. Mimo przykucniętej pozycji, chłopiec zachwiał się i wolną ręką oparł o ziemię, ciężko oddychając, starając się nie zemdleć. Pochylił głowę do dołu, żeby nie musieć więcej patrzeć na tę przeklętą harfę. Ale przecież instrument ma przede wszystkim brzmieć, a nie wyglądać, prawda? To, że nie widział, nie sprawiało, że nie słyszał. A to, co docierało do jego uszu tylko pogarszało sytuację. Dźwięki świdrowały jego umysł. W jednej chwili brzmiały jak fałsz, a w drugiej... jak okrzyki. Okrzyki znane mu tak dobrze, jak lico znienawidzonego bandyty.
W tamtym momencie pragnął tylko jednego - żeby tortury się skończyły. Żeby do jego uszu powróciły słodkie dźwięki przyrody zamiast odgłosu tych fałszywych pociągnięć strun. Żeby nie musiał wbijać wzroku w ziemię, chcąc uciec od obrazu tak dobrze zakorzenionego w jego wspomnieniach. W tamtym momencie mógł po prostu skulić się na ziemi i zacząć płakać. Prosić o zakończenie tego stanu. Nie tylko mógł, wręcz chciał tak postąpić. To by było takie wygodne... Takie proste... Poddać się. Problem był taki, że było to... niemożliwe. Słowa "proszę", "błagam" błądziły mu już gdzieś na końcu języka.
- Przestań - usłyszał czyjeś ciche polecenie, doskonale dla niego słyszalne mimo wszechobecnych dźwięków harfy. Ktoś nowy pojawił się na polanie? Nie. Wciąż tylko nieznajoma, chłopiec i koszmar, który śnił na jawie. Hirasue ze zdziwieniem zdał sobie sprawę z faktu, że to on wypowiedział to słowo. Poza bólem fizycznym i psychicznym czuł coś jeszcze. Jakieś uczucie. Ciepło, może gorąco, rodzące się gdzieś w podświadomości. W pewien sposób mu znane... niekoniecznie dobre. Rękę, którą wcześniej trzymał na swoim boku, przeniósł na kolano, podpierając się i nieco unosząc. Podniósł głowę, ignorując jej ból, jednak nie patrzył już na przeklęty instrument, a na osobę, która na nim "grała". Spojrzał nieznajomej prosto w oczy, tak jak wcześniej. Jego wzrok nie był już jednak ten sam. Obojętny, pusty. Coś zaczynało w nim iskrzyć. Coś dotąd głęboko ukrytego. Gniew.
- Przestań! - powtórzył, a raczej warknął, tym razem głośniej, wystarczająco głośno, by przebić się ponad zagłuszający go dotąd dźwięk. Nie było czasu na łzy. Wszystkie wypłakał już dwa lata temu.
Avatar użytkownika

Hirasue
 
Posty: 11
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 10:54
Wiek postaci: 13
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4033
GG: 0
Multikonta:

Re: Dolina Brzasku

Postprzez Kurusu » 16 wrz 2017, o 16:03

Rekwiem - Misja dla Hirasue - 9/15Obrazek
Tragiczna Przeszłość... Słusznie uważana za najskuteczniejszą broń, ostrze które rozedrze najtwardszą duszę... Ostrze, które przeszyje każde serce... A stal która posłużyła do wykonania tej broni, staje się tym coraz potężniejsza, im ofiara bardziej pragnie zostawić za sobą to co było niegdyś... A w przypadku tego o to chłopca, ostrze zdawało się móc przecinać same światło! Szybko zburzyło maskę ukrywającą wszelkie emocje i leciało, by wbić się jeszcze głębiej.
- Przestać? Czemu mam przestać pokazywać ci twoje uczucia? - odpowiedziała z półuśmiechem, a po tych słowach tylko wstała i patrzyła chłopakowi prosto w oczy. Dopiero teraz jej mimika się zmieniła, z bez emocjonalnej niczym ściana w kpiącą. Wręcz wyzywającą.
- Jednak wybacz. Nie mam zamiaru przestać tego co robię, nie mogę potraktować cię wyjątkowo. Wielu przed tobą także słyszało ten dźwięk... - dodała z nieznikającym uśmiechem, przy okazji rozkładając teatralnie ręce... Najwidoczniej wiedziała co jej ofiara widziała... I może to ją bawiło? Ale jej uśmiech na to wskazywał... Uśmiech, który tworzył prośby o jej śmierć.
Avatar użytkownika

Kurusu
 
Posty: 197
Dołączył(a): 6 mar 2017, o 18:49
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Szara maska w kształcie ludzkiej czaszki, ciemnoszary, postrzępiony płaszcz oraz czarne rękawiczki.
Widoczny ekwipunek: Uszkodzony Płaszcz, rękawice, pokrowiec na miecz przy pasie oraz kabura, płaszcz ciasno owinięty wokół jakiegoś przedmiotu znajdujący się na plecach, jak plecak.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3331
GG: 0
Multikonta:

Re: Dolina Brzasku

Postprzez Hirasue » 17 wrz 2017, o 11:08

Smutek. Tęsknota. Okrutni ci, którzy je wywołują. Jeszcze okrutniejsi, którzy nimi walczą. Nawet najpotężniejszy wojownik może ulec, kiedy zaatakuje się go tam, gdzie boli najbardziej. Uderzy się nie w zahartowane jak stal ciało, a umysł. Wykorzysta przeciwko niemu najgorsze lęki, lub wręcz przeciwnie - miłość do jakiejś osoby. A przecież Hirasue nie był wojownikiem zaprawionym w boju. Był tylko dzieckiem, w brutalny i gwałtowny sposób pozbawionym marzeń oraz najbliższych. "Tylko", czy raczej "aż"? Nie znał zabójczych technik, nie był ponadprzeciętnie silny, nie miał doświadczenia... Ale miał coś, o co nieznajoma nie mogła go podejrzewać. Jego patrzył już więcej na harfę. Skoncentrował wzrok na dziewczynie. Przeszywał ją nim wręcz, dalej starając się ignorować ból głowy i dźwięk, który był jego przyczyną. Jedną ręką opierając się o kolano zaczął wstawać, podobnie jak kobieta. Powoli... jak nowe uczucie, które w nim narastało... ale nieubłaganie.
- Nie kpij ze mnie! I nie pokazuj komuś uczuć, nad którymi nie będziesz w stanie zapanować! - wykrzyknął w odpowiedzi na jej pytanie, po czym natychmiast złożył ręce w dobrze sobie znanym geście barana, w celu uwolnienia się z iluzji. Jeśli tyle nie zdziałało, to dodatkowo przegryzł swoją wargę. W jego głosie kotłowało się to samo, co teraz w jego spojrzeniu. Uczucie, które narastało w nim tak długo bez możliwości żadnego ujścia na zewnątrz, że tylko czekało na odpowiednią chwilę, żeby wybuchnąć. Nienawiść... która w końcu znalazła jakiś materialny cel. Pierwsza z wielu plam zła, które chłopiec poprzysiągł sobie ścierać z płótna świata. Podniósł powoli rękę i wskazał palcem kobietę, a ta mogła ujrzeć, że dygotał wręcz ze złości.
- Przypominając ludziom cierpienie, którego zaznali, nie jesteś w niczym lepsza od tych, którzy na nich to cierpienie sprowadzili.
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Hirasue
 
Posty: 11
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 10:54
Wiek postaci: 13
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4033
GG: 0
Multikonta:


Powrót do Daishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość