Osada Sokoyama

Terytorialnie największa prowincja Karmazynowych Szczytów, zamieszkana przez Ród Kōseki. Daishi graniczy od północy i zachodu z morzem, na wschodzie z Soso, zaś południowa granica oddziela ją od Kyuzo i obszaru niezbadanego. Efektem tego jest możliwość tworzenia bardzo dochodowych szlaków handlowych i handlu morskiego przy - niestety - utrudnionym utrzymywaniu bezpieczeństwa włości. Podobnie jak pozostałe prowincje, dominuje tu krajobraz górski i lasy iglaste, z tą różnicą że dużo tu fauny - w tym tej drapieżnej, co na dłuższą metę może być dosyć niebezpieczne dla podróżników. Na ziemiach tych mieszkają również shinobi ze Szczepu Jūgo.

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Kobayashi Guren » 2 sie 2019, o 21:25

Guren na pewno nie poczuł się źle z myślą, że w dość krótkim czasie mógł awansować z tajemniczego nieznajomego na bohatera rodziny. Nie miał pojęcia, co przyniesie jutro, a takie losowe znajomości mogą w przyszłości uratować mu cztery litery. Choć teraz naszemu młodemu mężczyźnie głównie zależało na obiecanym przez Chiyo obiedzie oraz możliwości zarobku, to liczył na ewentualne benefity w bliższej lub dalszej przyszłości. Jak kiedyś będzie potrzebował wsparcia jakiegoś rybaka, albo ładnej dziewczyny, to przynajmniej będzie do kogo się zwrócić.
Guren szybko się mentalnie przygotował na to, jak zareaguje staruszek Chiyo, nim drzwi do jej domostwa zostały otwarte. Uśmiechnął się niezręcznie, gdy ujrzał mężczyznę. W duchu prosił jakiekolwiek bóstwo, a szczególnie ostatnio łaskawy dla Kobayashiego Los, by jednak ten rybak nie stwarzał niepotrzebnych kłopotów. Zdębiał, obserwując wymianę pomiędzy mężczyzną a Chiyo. Tę drugą odprowadził wzrokiem, gdy poszła do swojego pokoju. Trochę się pogubił. Guren potrząsnął głową, gdy rybak się do niego zwrócił i mentalnie postawił do pionu. Czyżby Los znowu stał po stronie bohatera?
- Nie znam szczegółów. Wiem tylko, że jest coś do zrobienia. - Uśmiechnął się, tym razem normalnie, opierając prawą dłoń o swoje biodro. - Przy okazji, to jestem Guren. Kobayashi Guren.
Z uwagą słuchał swego rozmówcy. Jego historia wydawała się być typowym przypadkiem, gdzie chęć zapewnienia rodzinie dostatniego życia wiązała się jednocześnie z zaniedbywaniem z nią kontaktów. Guren podrapał się prawicą w tył głowy. Coś mu podpowiadało, że powinien współczuć mężczyźnie, że jego zaangażowanie w rybactwo odbijało się niekorzystnie na jego kontaktach z córką. Niestety było mu co najwyżej trochę szkoda ojca Chiyo. Brak doświadczenia w prawdziwych, ścisłych związkach rodzinnych, robił swoje.
Guren posłusznie ruszył za mężczyzną. Jeszcze nie miał pojęcia, cóż to za interesujące zadanie zostanie mu powierzone. Do czasu, aż znalazł się na tyłach domostwa Chiyo, gdzie czekała na niego łódź jej ojca. Bohater uśmiechnął się niezręcznie, gdy jego głowa prędko przeanalizowała widoki i zaczęła produkować domysły dotyczące nadchodzącej pracy. Tym razem oszczędził sobie ponownego proszenia bóstw i Losu o przychylność w tej kwestii. Wiedział, że tym razem się nie wywinie.
- Cóż... - Odpowiedział z zawahaniem i zaczął drapać się w tył głowy, gdy otrzymał instrukcje od ojca Chiyo. - Spróbuję coś na to zaradzić.
Nie czuł jakiegoś specjalnego entuzjazmu co do tego zadania. Nie dlatego, że Kobayashi był przeciwnikiem cięższych prac. Po prostu wspomniane przez mężczyznę "ogarnięcie" Perły Mórz nie wydawało się interesującym zajęciem. Chyba bohater miał zbyt duże nadzieje, gdy Chiyo wspomniała mu o możliwości zarobku.
Westchnął, uśmiechnął się i zaczął się trochę rozciągać. Potem odwiązał chustę z szyi i zawiązał ją sobie na głowie. Pomyślał, że żeby zupełnie przypominać kogoś pałającego się pracami sprzątającymi, potrzebowałby jeszcze jednej do zasłonięcia sobie ust. Kobayashi chwycił za szczotę, zamoczył ją w wodzie. Następnie wkroczył na łódkę, ukucnął i rozpoczął szorowanie. Z góry zakładał, że czyszczenie nie będzie łatwą sprawą i nawet na niewielki obszar będzie potrzebował trochę czasu i włożonej siły. A z tą drugą musiał uważać, zważywszy na leciwość tegoż wspaniałego środka transportu wodnego. Miał tę łajbę "ogarnąć", a nie jeszcze bardziej zniszczyć.
- "To prawie jak zmywanie w pracy - pomyślał - Tylko ten talerz jest specyficzny. Drewniany, o dziwnym kształcie, większy ode mnie, z dodatkowymi częściami. No i bród na nim nie tylko od jedzenia."
Tym porównaniem Kobayashi chciał się dodatkowo zmotywować przy tej nieprzyjemnej, acz koniecznej robocie. No i oczywiście swoje robiła wizja obiadu. Starannie więc szorował pokład Perły, regularnie zamaczając również szczotę w wodzie, a czasem poprawiał ścierką. Zapewne kilkakrotnie poprosi też ojca Chiyo o pomoc w kwestii zmiany wody w wiadrze, bo ta raczej w końcu będzie bardziej przeszkadzać niż pomagać w czyszczeniu. A gdy jakimś cudem uda się załatwić wnętrze, to podobne podejście Guren zastosuje w kwestii "ogarnięcia" zewnętrznej części łodzi.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kobayashi Guren
Gracz nieobecny
 
Posty: 46
Dołączył(a): 29 gru 2018, o 12:36
Wiek postaci: 19
Ranga: Doukou
Widoczny ekwipunek: Torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6824&p=107476#p107476

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Inoyū » 3 sie 2019, o 20:55

Misja rangi D
Kobayashi Guren
13/15




Trudno winić Gurena za to, że nie był jakoś szczególnie podekscytowany wizją spędzenia kolejnych kilku godzin na kolanach, ciężko harując przy doprowadzeniu łajby do względnego porządku. Drewno było widocznie zmurszałe, a w paru miejscach wręcz nieodwracalnie przegnite, więc praca wymagała od sprzątającego odrobiny subtelności, by przypadkiem nie narobić jeszcze więcej szkód. Z drugiej strony jednak nieczyszczony od długiego czasu pokład wymagał również dość intensywnego szorowania szczotą, bowiem wgryziony w surowiec brud bynajmniej nie dawał się zmyć przy byle muśnięciu. Chociaż robota z początku mogłaby się wydawać całkiem łatwa, to kilka chwil spędzonych na czyszczeniu całkowicie weryfikowało wszelkie przewidywania. Kobayashi, o dziwo, spisał się nieźle. Na tyle nieźle, że dotychczas jedynie obserwujący go z oddali rybak połasił się na rzucenie mu kilku pochwał, gdy nastolatek poprosił go o wymianę wody.
Mężczyzna widząc, że jego ukochana Perła Mórz zaczyna już lśnić czystością, podniósł wreszcie swoje siedzenie z zajmowanego pniaczka i podszedł do zaangażowanego w swoją pracę chłopaka. Odkaszlnął donośnie, chcąc zaznaczyć swoją obecność, po czym poklepał go kilkakrotnie po grzbiecie swoim ciężkim, zniszczonym od wieloletniej pracy łapskiem.
No no! Zupełnie jakbyś całe życie to robił! Dobrze się spisałeś, Dureń. Gburen? Teiren? Jak ci tam było... — zawiesił się na krótką chwilę, usiłując odszukać w odpowiedniej szufladce jego imienia — ...no nieważne. Doskonała robota, jesteś już wolny. Tylko czekaj jeszcze, dam ci parę monet — dokończył, po czym sięgnął za pazuchę w poszukiwaniu niewielkiego mieszka z przyjemnie brzęczącą zawartością. Nie było mu jednak dane wyjąć z niej pieniędzy – przekazanie Kobayashiemu płacy przerwał cienki głosik dobiegający z wnętrza domu. Ojciec zmarszczył lekko brwi i stanął w progu, by zerknąć na swoją ukochaną córeczkę.
J-Jesteś pewien, że nie powinien czegoś jeszcze tutaj zrobić, papo? — odezwała się wreszcie Chiyo, która najwyraźniej przemyślała już parę spraw i zdecydowała się na opuszczenie swojego pokoiku. Jeżeli tylko Guren oddalił się wreszcie od Perły i, podobnie jak rybak, stanął w wejściu do chatki, mógł dostrzec, że jego nowa znajoma znajduje się właśnie w prowizorycznej kuchni, krzątając się po niej dość nerwowo.
Co? Niby tak, ale z tym to ja już sobie sam poradzę... Czekaj, córuchna, ale co ty właściwie teraz robisz? Przecież jeszcze za wcześnie na obiad, jesteś głodna? — zagaił zdezorientowany mężczyzna, rzucając krótkie spojrzenie na niebo w ramach orientacyjnego określenia aktualnej pory dnia.
Um... Tak, zgłodniałam. Jakoś tak — bąknęła, nawet na nich nie patrząc. Wzruszyła ramionami nonszalancko. Na próżno byłoby oczekiwać od niej dalszych wyjaśnień. Chociaż starała się zachowywać tak, jakby zupełnie nic ją nie obchodziło, to jej nieco nerwowe ruchy mogły zdradzać, że chyba się spieszy. Albo stresuje. Albo oba naraz.
To czekaj, może niech ten młodzieniec ci pomoże, chcesz? — zaproponował rybak, wskazując ręką Gurena. Dziewczę zareagowało na tę sugestię odrobinę komicznie – najpierw rzuciła w stronę swojego ojca wrogie spojrzenie, by następnie zerknąć przelotnie na chłopaka i ostatecznie wbić wzrok wypełnione rybami naczynie, które najwyraźniej zamierzała oczyścić i obrać.
NIE. Nie. Poradzę sobie sama. No weź się, tato — wymamrotała pod nosem, a jej różowiutkie wargi wydęły się w naburmuszonym grymasie. Zgarnęła za ucho kosmyk swoich ciemnych włosów, który uparcie opadał na jej lekko zarumienioną twarzyczkę.
Ech, ta młodzież... — skwitował z rozdrażnionym westchnięciem. Pokręcił się jeszcze kilka chwil po kuchni, pozaglądał do przygotowanych przez Chiyo talerzy oraz półmisków, by wreszcie machnąć na nich ręką i udać się na zasłużony spoczynek po jakże wykańczającym nadzorowaniu Gurena. Dziewczyna chwyciła wówczas za niewielki nożyk, którym zaczęła niezwykle wprawnie patroszyć złowione przez jej tatuśka ryby. Ich ilość sugerowała, że mogłyby zostać wykorzystane do wykonania pysznego obiadku dla kilku osób. Czyżby tym razem Los się jednak do niego uśmiechnął? Czy jednak dane mu będzie posilić się w towarzystwie tego prześlicznego dziewczęcia?
Przerywała pracę parokrotnie, by spojrzeć na Gurena tymi swoimi dużymi, błękitnymi oczyma. Niby nie powiedziała do niego ani słowa, a jednak można było odnieść wrażenie, że może – ale tylko może – przydałaby się jej jego pomoc. A może to był tylko pretekst, by zostać z nim jeszcze kilka chwil dłużej? Ach, kto tam mógłby wiedzieć, co się dzieje w głowach tych nastolatek.


Chiyo
Tatusiek
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Kobayashi Guren » 12 sie 2019, o 18:16

Widocznie traktowanie łodzi jako osobliwego talerza, by bohater czuł się niejako jak podczas pracy w kuchni, poskutkowało. Po czyszczeniu Perła choć odrobinę zaczęła zasługiwać na swoją nazwę. Na pewno dałoby się coś jeszcze zrobić, by stan łodzi uległ dalszej poprawie, jednak czarnowłosemu brakowało do tego odpowiednich umiejętności, nawet jeżeli miał dostatecznie chęci.
Ściągnął swoją chustę z głowy, długo westchnął, a następnie uśmiechnął się i przetarł czoło. Skoro efekt jego pracy odpowiadał ojcu Chiyo, to Kobayashi również czuł się usatysfakcjonowany.
Uśmiechnął się nieśmiało, słysząc różne, błędne wersje swojego imienia. Chyba pierwszy raz mu się zdarzyło z czymś takim spotkać i choć tego nie okazywał, to troszkę się tym zirytował. Już łatwiej by mu było zaakceptować, jakby ojciec Chiyo po prostu wspomniał, że zapomniał imienia bohatera. Kobayashi musiał jednak trzymać nerwy na wodzy. Zawiązał w międzyczasie sobie chustę z powrotem wokół szyi. Wypłata i obiad. Wypłata i obiad.
Otrzymanie tego pierwszego najwidoczniej wiązało się - o czym Guren miał przekonać się za chwilę parę - z problemami dotyczącymi tego drugiego. Juugo uniósł brew na wieść o tym, że podobno było coś jeszcze do zrobienia. Posłał pytające spojrzenie w kierunku ojca Chiyo. Ten jednak stwierdził, że mógł sam zająć się wspomnianą przez dziewczę sprawą. Bohaterowi było to jak najbardziej na rękę, choć jeżeli mężczyzna by się nagle rozmyślił, to raczej by mu nie odmówił. Zakładając, że po zaprowadzeniu do porządku Perły, miałby wystarczająco dużo siły. Czyszczenie przerośniętych talerzy o dziwacznych kształtach było dość wymęczającym zajęciem.
Guren z uwagą przysłuchiwał się wymianie zdań między ojcem a córką, oraz przyglądał się uważnie reakcjom każdemu z nich. Na jego twarzy zagościł cwaniacki uśmieszek, gdy wydedukował, o co tutaj mniej-więcej chodziło. Wzruszył ramionami, dając tym znać o braku jakiegokolwiek problemu w kwestii ewentualnej pomocy Chiyo w kuchni, o której wspomniał jej ojciec. Szczerze, to sam by zaproponował takie rozwiązanie, ale doświadczając zachowania i odpowiedzi dziewczyny, zebrało mu się na figle. Guren śledził spojrzeniem jej ojca, do czasu gdy ten postanowił dać córce spokój i się oddalić. Po tym skupił swoje spojrzenie na pracującej w kuchni Chiyo. Uśmiech na twarzy bohater poszerzył się nieznacznie.
Zbliżył się do prowizorycznej kuchni, skrzyżował ręce na klatce piersiowej i oparł się o ścianę/cokolwiek, co nie groziło zawalaniem pod naporem pleców bohatera, by w takiej pozycji obserwować poczynania dziewczyny. Chciał dla śmieszków wywierać na niej trochę presji jako niechciany obserwator, a na jakąś formę pytania "na co się tak gapisz?" miał zamiar odpowiedzieć "na nic, tak sobie odpoczywam". Zauważając, że ryby wydawały się być gwiazdami przygotowywanego przez nią dania, Kobayashi się nieco zawiódł. Byłby milej zaskoczony, jakby w domostwie rybaka miał okazję zjeść coś...nierybnego. W gruncie rzeczy dalej się jednak nie mógł doczekać zasmakować tutejszej kuchni. Może nawet znajdzie inspirację na danie, które będzie można serwować w Kurikara?
Wielokrotnie ignorował sugestywne spojrzenie swojej nowej znajomej, chcąc zrobić jej trochę tym na złość. Domyślił się, że jednak przydałaby jej się dodatkowa para rąk do pomocy, jednak duma nie pozwalała jej powiedzieć tego na głos. To właśnie dlatego Guren tylko stał i patrzył, cierpliwie czekając, aż Chiyo się jednak złamie i poprosi o wsparcie. Spodziewał się też, że jej "grzeczna" prośba brzmiała by mniej więcej "No i co tak stoisz jak widły w gnoju i patrzysz jak na cycki, zamiast mi pomóc?!". To byłoby urocze i zabawne, że bohater prawdopodobnie nie mógłby się powstrzymać od głośnego śmiechu.
- To może kiedy córa rybaka zajmuje się przygotowywaniem ryb, syn rolnika zajmie się przygotowywaniem warzyw? - zaproponował, odbijając się od tego, o co mógł się chwilę temu opierać, po czym podszedł bliżej do dziewczyny.
Nie pozwolił Chiyo dłużej tak cierpieć, nawet jeżeli uważał to za zabawne. Poza tym pracę w kuchni uważał za coś bardziej relaksującego niż zwykłe nicnierobienie. Byle nóż do pracy nie był tak tępy, że równie dobrze dałoby się kroić/obierać coś łyżką.
- Szkoda tylko, że nie jestem synem rolnika - dodał, puszczając Chiyo oczko.
Miał nadzieję, że to wystarczyło, by dziewczyna pozwoliła sobie pomóc. Jeżeli tak, to Guren spróbuje zając się tym, na co druga właścicielka tego mieszkania i obecna władczyni kuchni mu pozwoli. W międzyczasie umili im też pracę jakimiś mniej lub bardziej wrednymi docinkami, tak dotyczących Chiyo, jak i siebie.
Za dobrodusznością bohatera stał jednak pewien motyw: pomoc dziewczynie wiązała się z niemalże bezpośrednim kontaktem ze składnikami potraw, które chciała przygotować. W ten sposób Kobayashi z łatwością powinien przyswoić te informacje i odtworzyć, gdy uzna to za stosowne. Aż tak bezinteresowny to on nie był.
Po posiłku chyba będzie musiał się też przypomnieć z zapłatą.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kobayashi Guren
Gracz nieobecny
 
Posty: 46
Dołączył(a): 29 gru 2018, o 12:36
Wiek postaci: 19
Ranga: Doukou
Widoczny ekwipunek: Torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6824&p=107476#p107476

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Inoyū » 23 sie 2019, o 20:22

Misja rangi D
Kobayashi Guren
15/15




Chociaż Guren zlitował się nad dziewczęciem i postanowił użyczyć jej swoją pomocną dłoń, nie mógł powstrzymać się przed potestowaniem jej cierpliwości, jeszcze przez parę chwil zwlekając z przejęciem od niej części pracy. Na początku dziewczyna zdawała się nie zauważać umyślności działań swojego nowego znajomego; była zdecydowanie zbyt pochłonięta przygotowywaniem składników do wykonania potrawy, by jeszcze kątem oka obserwować jego poczynania. Najwyraźniej uznała, że skoro nie chce jej pomóc, no to nie. Obiad i tak musi być wreszcie zrobiony, więc poradzi sobie sama.
Kobayashi jednak nie dawał za wygraną i nadal z uprzejmym zainteresowaniem podpatrywał jej zmagania z rybą, czym wreszcie ściągnął na siebie jej uwagę. Drobna dłoń zacisnęła się odrobinę mocniej na rękojeści kuchennego noża, przerywając na krótką chwilę oczyszczanie pokaźnych rozmiarów łososia. Podniosła zirytowane spojrzenie na twarz bruneta.
No i co tak stoisz jak widły w gnoju i patrzysz jak na cycki, zamiast mi pomóc?! Syn rolnika czy nie, będziesz musiał mi wystarczyć — wyrzuciła z siebie dość ofensywnie, po czym z niepasującą do niej agresją odcięła rybi ogon, czując potrzebę rozładowania kotłujących się w niej emocji. Niedługo potem zerknęła na niego dość przepraszająco i podała mu drugi, równie niewielki nożyk. Jej własny niespodziewany wybuch spłoszył ją tak bardzo, że każda ewentualna zaczepka ze strony Gurena spotykała się z niezłomnym milczeniem Chiyo, która najwyraźniej nie czuła się zbyt dobrze z tym, w jaki sposób potraktowała gościa. Starając się na niego nie patrzeć położyła tuż przed nim drewnianą deskę oraz wszystkie warzywa niezbędne do wykonania zupy – w pęczku znalazła się na pewno marchew, rzepa, biała rzodkiew i imbir. Kuchnia dziewczyny była na tyle dobrze wyposażona, że jeżeli Guren zechciałby się poddać się swojej kulinarnej fantazji i pogrzebały odrobinę po szafkach, to znalazłby też jakieś wodorosty, grzyby shiitake oraz różnego rodzaju pasty i sosy, które doskonale wydobywałyby z potraw tak pożądany smak umami. Oprócz przypraw i dodatków mógł zauważyć także całkiem estetyczną zastawę oraz niewielkich rozmiarów apteczkę z najbardziej podstawowymi medykamentami.
Całkiem nieźle ci idzie — odezwała się wreszcie, zaglądając Gurenowi przez ramię — w sumie, to chyba nawet lepiej niż mi. Ale tak tylko odrobinę — skwitowała, posyłając mu delikatny uśmiech. Im dłużej spędzali ze sobą czasu, tym częściej odpowiadała na jego docinki, kontrując je równie jadowitymi ripostami. Każdą z nich wieńczyła cichutkim rechotem, sugerując, że w żadnym wypadku nie mówi tego na poważnie. Nie chciała go zrazić do siebie jeszcze bardziej.
Sielanka nie trwała jednak zbyt długo - w pewnym momencie rozchmurzona facjata Chiyo na powrót przybrała dość zbolały grymas, a brwi mimowolnie się zmarszczyły. Na kuchennym blacie zaczęło przybywać niewielkich kropli krwi, które to zaczęły obficie skapywać z jej palca. Z cichym syknięciem odłożyła na bok nóż, starając się powstrzymać napływające do oczu łzy. Chwila nieuwagi poskutkowała niezbyt dużą, ale i głęboką raną.
No żesz kurwa, no! Czy ktoś rzucił dzisiaj na mnie jakąś klątwę, czy jak... — jęknęła tym swoim piskliwym, dziewczęcym głosikiem. Pomimo tego, że mogła uchodzić za całkiem zaradną dziewczynę, teraz wydawała się być jakaś taka rozkojarzona.


Chiyo
Tatusiek
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Kobayashi Guren » 3 wrz 2019, o 13:08

Guren zatriumfował. Było to małe, prywatne zwycięstwo, ale zawsze jakieś. Udało mu się wywołać u Chiyo takie reakcje, jakie planował i osiągnął zamierzone skutki. Może był trochę chciwy, ale poza namacalną zapłatą w monetach, chciał też się trochę zabawić kosztem swojej nowej znajomej, skoro nadarzyła się ku temu okazja. Nie codziennie ma się możliwość delikatnie zaleźć za skórę urodziwej dziewczynie, wiedząc, że w nerwach nie przebiera w słowach. Nic więc dziwnego, że nie mógł powstrzymać uśmiechu. Dziękował swoim gastronomicznym zachciankom za to, że nie zabrał czym prędzej zapłaty za fatygę i wyruszył w swoją stronę. Tak to by go ominęły te dodatkowe atrakcje.
Już chciał stawiać dodatkowy opór namowom Chiyo dla zwiększenia śmieszności, ale ostatecznie z tego zrezygnował. Dalsze pastwienie się nad dziewczyną wpłynie niekorzystnie na czas przyrządzenia dania, a to też niekorzystnie wpływało na żołądek bohatera, od dawna wyczekujący gościć w swym wnętrzu przykład miejscowej kuchni.
Więc doszło do tego, że poza miłym towarzystwem, miał też coś przyjemnego do roboty, a już niedługo dojdzie do tego coś smacznego - miał nadzieję - do zjedzenia. Z powodu przyzwyczajenia do używania innych narzędzi w pracy, ktoś znający Gurena zauważyłby, że pracował nieco mniej skutecznie niż w kuchni Kurikara. Różnica powinna być jednak subtelna, z każdą chwilą coraz bardziej, gdy bohater przywykł do posługiwania się nożem, który został mu wręczony przez Chiyo.
- Kroić w kostkę? W plasterki? W paski? Drobno? Cienko? Grubiej? - takie oraz podobne pytania zadawał, gdy kwestię obierania miał już za sobą i chciał przejść do kolejnego kroku obróbki powierzonych mu warzyw.
Oczywiście postępował zgodnie z poleceniami Chiyo, choć podczas jej krótkiego epizodu milczenia, po prostu odkładał obrane warzywo na bok i zajmował się kolejnym. Do krojenia przeszedł dopiero wtedy, kiedy jednak otrzymał stosowne instrukcje.
Zaśmiał się krótko na pochwałę swojej tymczasowej, kuchennej partnerki. Cieszyło go, że nie miała żadnych zastrzeżeń co do jego umiejętności radzenia sobie z warzywami. Mocno by się zmartwił, gdyby było inaczej.
Czas spędzony na pracy w kuchni mijał przyjemnie, aż nie doszło do tragedii. Guren przerwał na chwilę, z pytającym spojrzeniem spoglądając w kierunku Chiyo. Skoro ponownie postanowiła użyć swojego ostrego języka, coś musiało być na rzeczy. Po krótkiej obserwacji bohater stwierdził, że doszło do klasycznego przypadku niechcianej i nieudanej próby pokrojenia własnego palca. Ciężko mu było stwierdzić, co mogło tak zdekoncentrować dziewczynę, że w ogóle do tego doszło.
- Palec pod bieżącą wodę - zasugerował i odłożył deskę raz nóż.
Choć Guren nie wątpił w zaradność swojej koleżanki, to jakoś uznał za stosowne, by jej pomóc w tym momencie. W duchu śmiał się, że z Chiyo taka pierdołka, że się zacięła a palec. Wolał jednak tego nie okazywać, nie ważne jak bardzo chciał zrobić jej na złość dla draki. Zamiast tego postanowił być wyrozumiały i pozwolił sobie skorzystać z apteczki, którą wypatrzył jakiś czas temu. Chciał wybrać z niej dostępny środek odkażający; alternatywę wody utlenionej, oraz jakiś opatrunek odpowiedni na ranę, której Chiyo się nabawiła. Potem procedura powinna być nieskomplikowana: odkazić ranę, jeżeli będzie taka możliwość (czyt.: znajdzie się od tego środek), przycisnąć palec celem zamknięcia rany, a następnie nałożyć opatrunek.
- Pacjentka będzie zdolna do dalszej pracy, czy dla własnego dobra ograniczy się do dyrygowania synem rolnika, aby ukończył przygotowanie obiadu? - zapyta, z nieznacznym uśmiechem, żeby nie było, że mocno naśmiewał się z gapiostwa swojej rozmówczyni.
Jeżeli Chiyo będzie zdolna do dalszej pracy, to bohater będzie kontynuował wcześniej przerwaną robotę. Jeżeli nie, to będzie postępował zgodnie z jej poleceniami, by jednak planowane przez nią danie ujrzało światło dzienne. Dla dobra żołądka i samopoczucia Gurena.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kobayashi Guren
Gracz nieobecny
 
Posty: 46
Dołączył(a): 29 gru 2018, o 12:36
Wiek postaci: 19
Ranga: Doukou
Widoczny ekwipunek: Torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6824&p=107476#p107476

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Inoyū » 13 wrz 2019, o 18:24

Misja rangi D
Kobayashi Guren
17/15




Guren, jak przystało na rycerza na białym koniu przybywającego czym prędzej do swojej damy w opałach, by nieco ją wspomóc w jej nieudolności, zachował zimną krew i natychmiast poinstruował dziewczynę, która nadal była dość zamroczona widokiem nieprzerwanie sączącej się z jej rany krwi. Nie spodziewała się, że tak niewielkie nacięcie mogło poskutkować tak obfitym krwawieniem; z dotychczas słodziutko zarumienionej twarzyczki błyskawicznie zniknęły wszelkie kolory, a jej błękitne ślepia, chociaż z jej grymasów dało się wyczytać, że stara się nad tym zapanować, zaszkliły się delikatnie. Przeklęła raz jeszcze na swoją niezdarność, po czym zgodnie z nakazem Gurena podstawiła zraniony palec pod bieżącą wodę. Nawet nie grymasiła za bardzo, gdy chłopak postanowił opatrzyć ranę i omotać ją bandażem. Całą procedurę przyjęła ze względnym spokojem, tylko raz próbując wyszarpać przedwcześnie swoją rękę z jego uścisku, tłumacząc to tym, że no przecież już starczy, bo i tak narobiła mu niepotrzebnych kłopotów.
Co za beznadzieja — zaczęła patetycznie, oglądając z każdej strony uformowany przez niego opatrunek. Usta dziewczyny mimowolnie wyginały się przy tym w wyrazie niezadowolenia, a palce drugiej dłoni zaczęły nerwowo obmacywać materiał, jakby sprawdzając, jak bardzo mógłby przeszkadzać jej w kontynuowaniu tak raptownie przerwanej pracy. — Wiesz co, ja chyba sobie postoję. Nie przydam ci się już za bardzo z tym palcem, a tobie szybciej to wyjdzie, gdy nie będę się tam krzątać.
Trudno było stwierdzić, jakie mogły być jej prawdziwe intencje i na ile martwiła się szybkością przygotowania potrawy, a na ile wygrała chęć sprawnego wywinięcia się z nieprzyjemnej czynności krojenia warzyw. Przysiadła sobie dość płytko na stojącym nieopodal krzesełku, by z tego miejsca nadzorować dalszą pracę nowego znajomego. Komendy padające z jej ust brzmiały niespodziewanie surowo jak na dziewczę, które jeszcze chwilę wcześniej łkało z bólu, bo przycięło sobie paluszek.
Kiedy już udało im się wspólnymi (ale nadal bardziej Gurena) siłami przygotować potrawę, w pomieszczeniu nagle, jakby przyciągnięty pochodzącymi z kuchni, jakże apetycznymi woniami, pojawił się ojciec Chiyo, który najwyraźniej nie miałby nic przeciwko dołączeniu się do spożycia obiadu. Nie udało mu się zresztą ukryć prawdziwego powodu swojego przybycia - wraz z jego wejściem po kuchni rozniósł się donośny odgłos burczenia w jego brzuchu, na co zareagował nieco zakłopotanym rechotem. Nie miał jednak zamiaru pozwalać im na kilka chwil dłużej wyłącznie w swoim towarzystwie. Zasiadł sobie na wolnym krześle, niczym jakieś panisko czekając na podanie mu strawy.
Zjedzenie obiadu w towarzystwie nadal dość obcej dla niego rodzinki obyło się, na szczęście, bez niezręcznej ciszy; nie mogło jednak zabraknąć innych niezręczności. Ojciec dziewczyny sypał kiepskimi, nierzadko sprośnymi żartami, które to zasłyszał kiedyś gdzieś przez kogoś na jakiejś łajbie podczas kolejnego połowu. Nie czekał nawet na jakąkolwiek reakcję Gurena - nie potrzebował jej do tego, by wybuchnąć nieco zachrypniętym, gromkim śmiechem, a następnie szybko przejść do kolejnej, równie nieśmiesznej anegdotki. Brunetka w tym czasie niemal spłonęła ze wstydu, bez przerwy mamrocząc o tym, by przestał wreszcie upokarzać ich przed gościem. Pochyliła się głębiej nad zupą, uznając, że najbezpieczniej będzie po prostu dokończyć obiad i przeczekać ten festiwal żenady.
Z momentem, gdy ich miski wreszcie były puste, mężczyzna na powrót skupił całą swoją uwagę na Gurenie.
No, chłopcze! I jak, smakował ci obiad? No musiał, w końcu moja córeczka tak dobrze gotuje! — zakrzyknął, zerkając z dumą na swoją pociechę. Pociecha natomiast uśmiechnęła się na to dość krzywo, będąc aż za bardzo świadomą, że jej udział w przygotowywaniu obiadu był raczej znikomy. — A, właśnie! Może sypnę ci trochę groszem, co? Chcesz? No to masz. Kup sobie za to coś fajnego — to mówiąc zasięgnął swoją wielką łapą po niewielki mieszek z bardzo przyjemną zawartością, po czym podsunął go w stronę chłopaka.
Niezależnie od tego, czy chłopak przyjął podarek, czy też nie, rybak niedługo potem podniósł się ociężale z zajmowanego wcześniej miejsca, sugerując tym samym, że biesiada jest już zakończona i każdy powinien wrócić do swoich obowiązków. Dla Gurena oznaczało to jedno - mógł wreszcie uwolnić się od kolejnych próśb mężczyzny i spokojnie wrócić sobie do domku. Chyba tylko jedna osoba nie była zadowolona z takiego obrotu spraw.
He-Hej, Guren-san — zaczepiła go jeszcze na odchodne, przystając na chwilę w progu. — Jakbyś jeszcze kiedyś tędy przechodził, to wiesz. Możesz mi się jeszcze do czegoś przydać — skończyła dość zadziornie. Kąciki jej ust wygięły się w lekkim uśmiechu, a ręka pomachała kilkakrotnie na pożegnanie.



Chiyo
Tatusiek

Koniec misji! Gratulacje!╭( ・ㅂ・)و Wrzucę do wycenki. :')
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Kobayashi Guren » 16 paź 2019, o 14:48

Chyba nikt nie mógł przewidzieć takiego obrotu spraw. Może jakby Guren znał Chiyo nieco lepiej, to domyśliłby się, że przez jej nieco toksyczną relację z ostrymi narzędziami, dziewczę nabawi się jakichś obrażeń. Dobrze, że na rozcięciu palca się skończyło, bo Los potrafił być tak samo wredny, co kreatywny. Jakby się wykazał, to koleżanka bohatera mogłaby skończyć znacznie gorzej. Dziękujmy Losowi za litość.
- Jedna para rąk mniej do pomocy. Ale to chyba znaczy, że będę musiał się po prostu starać za dwoje - skomentował wieść swojej rozmówczyni, przechylając głowę raz na lewo, raz na prawo.
Miało temu towarzyszyć charakterystyczne strzelanie w karku, a sam gest miał zasugerować, że Kobayashi zaczął nieco poważniej podchodzić do przygotowywania obiadu. Chwilę temu się świetnie bawił pomagając Chiyo, jednak teraz cały obowiązek nakarmienia kilku brzuchów spoczywał wyłącznie na nim, a jako kucharz-amator musiał więc podejść do sprawy poważniej.
Starał się postępować zgodnie z poleceniami swojej koleżanki, od czasu do czasu spoglądając na nią z zażenowaniem. Jakoś tak spodziewał się większej pokory i wdzięczności od kogoś, kto miał trudności w obsługiwaniu się nożem. Z drugiej strony takie surowe traktowanie ze strony dziewczyny uważał za zabawne i urocze, będąc świadomym, że w trwodze miękła i szukała pomocy. Albo klęła na wszystko wokół.
- A więc to coś takiego - stwierdził na widok potrawy, którą udało mu się stworzyć.
Guren już zaczął wymyślać, jakie składniki mógł pozamieniać, albo co dodać celem stworzenia bardziej oryginalnej wersji przygotowanego dania. Kilka pomysłów wymagać będzie eksperymentowania, wliczając w to narażenie własnych kubków smakowych oraz żołądka na niewskazane sensacje. Kto jednak nie ryzykuje, ten nie ruch...coś tam.
Podczas wspólnego posiłku bohater czuł się dość dziwnie. I to nie za sprawą dowcipów ojca Chiyo. Z jednej strony czuł się dość swobodnie, a atmosfera towarzysząca jedzeniu bardzo mu odpowiadała. Z drugiej jednak strony czuł się obco, wręcz jak intruz. Tłumaczył sobie, że był częścią typowo rodzinnego obrazka, do którego jednak nie pasował przez brak więzów krwi z pozostałymi uczestnikami. Nie komentował jednak tego, nie chcąc psuć posiłku innym. Uśmiechał się, raz szczerze, raz sztucznie, na docinki ojca dziewczyny, oraz na jej dość urocze reakcje.
- Z grzeczności nie zaprzeczę - odpowiedział na komentarz o kuchni córki, puszczając oczko jej ojcu, a w kierunku Chiyo posyłając krótki, chytry uśmieszek.
Pieniądz okazał się idealnym, choć niejadalnym, deserem. Guren kiwnął głową w podzięce, a następnie schował otrzymaną wypłatą. Po tym, jak utuczył i siebie, i swój portfel, uznał za idealny moment do ewakuowania się. Jeszcze jego kuzyni zaczną się o niego martwić, o panie Kurihara nie wspominając.
- Miło było, ale najwyższa pora już na mnie. Nie chcę doświadczyć tego, co Ci się stanie przy przygotowywaniu kolacji - oznajmił pół-żartem dziewczynie, ruszając w stronę wyjścia.
Zatrzymał się i spojrzał za siebie, gdy Chiyo go jeszcze zaczepiła. Posłał jej serdeczny uśmiech.
- Jak będę w okolicy i zgłodnieję, to będę pamiętał, żeby zajrzeć - odpowiedział, odwrócił się i odchodząc, uniósł prawą rękę w geście pożegnania.
Ta po kilkunastu krokach wylądowała w kieszeni, tak samo jak jej lewa siostra. Guren natomiast zaczął wykonywać swoją własną, wymyśloną misję: powrót do rodzinnych stron.

[z/t]
Obrazek
Avatar użytkownika

Kobayashi Guren
Gracz nieobecny
 
Posty: 46
Dołączył(a): 29 gru 2018, o 12:36
Wiek postaci: 19
Ranga: Doukou
Widoczny ekwipunek: Torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6824&p=107476#p107476

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Han Gug » 3 lip 2020, o 12:06

Zima, 388 Rok
15



Każdy człowiek miał swoje zdanie na temat własnego wyglądu i chyba nikt nie mógł tego zmienić. Komplementy i miłe słowa na pewno pomagały radzić sobie z wadami, ale kompleksy zawsze pozostawały. Dla niektórych była to prawdziwa zmora. Głupi pieprzyk na policzku, albo odrobina brzuszka powodowały depresje i inne zaburzenia, a przecież to nic takiego. Na świecie żyli ludzie, którzy musieli radzić sobie z dużo większymi wadami wyglądu i potrafili przekuć je w swoje zalety. Taka siła woli jest piękna i bardzo inspirująca.
Jugo jak bardzo chciał pozostać neutralnym, to nie potrafił. Może trochę naiwnie, ale młodzieniec wierzył w każde słowo kobiety. Nie miał powodu, żeby tego nie robić, a z każdym słowem czuł coraz większą niechęć względem Satoshiego. Mężczyzna był uosobieniem chyba wszystkich możliwych złych cech.
-Dobrze. Chyba wiem już wszystko. Postaram się wrócić z Twoją córką najszybciej jak się da, a jeśli chciałabyś później uciec od tego mężczyzny, to mogę was zabrać do Nawabari. Na początku może być ciężko, szczególnie teraz - w zimie, ale mogę chociaż spróbować wam nieco pomóc. - rzucił z lekkim uśmiechem na twarzy dla otuchy. Chociaż pierwotnie nie brał tego w ogóle pod uwagę, to teraz nie widział powodu dla którego miałby tego nie zrobić. Kobieta potrzebowała pomocy, a w tej wiosce na pewno nic nie znajdzie. Dlaczego więc nie poszukać jej w innym miejscu. Zaczęcie wszystkiego od nowa nie było łatwe, ale otwierało drzwi do wielu nowych możliwości, a że Jugo sam zmierzał do Nawabari to nawet nie potrzebował za to pieniędzy.
-Idę. - oznajmił króciutko i sięgnął po swój płaszcz, który wcześniej oddał kobiecie. Dobrze było go odzyskać. Szybkim ruchem zarzucił go na siebie i nie zwlekając dłużej wyszedł z ciepłego domku. Śnieg i mróz nigdy nie był przyjemny. Lekki dreszczyk przeszył chłopaka wzdłuż kręgosłupa. Nie lubił biegać w takiego pogodzie, ale czy miał inne wyjście? Naciągnął szalik na twarz, żeby nie wdychać zbyt zimnego powietrza i umiarkowanym tempem ruszył przed siebie. Droga wydawała się prosta. Dosłownie - najpierw prosto dwa razy w prawo i znowu prosto. Blondyn na wszelki wypadek uważnie przyglądał się znakom przy drodze.
Zwolnił dopiero na miejscu. Lekko zdyszany potrzebował chwili, żeby na nowo złapać oddech. Rozgrzany po dosyć długim biegu, przynajmniej nie musiał narzekać na chłód. Sokoyama robiła duże wrażenie, a znalezienie w niej jednego mężczyzny mogło być dużo trudniejsze niż na początku przypuszczał.
Satoshi był handlarzem. Szkoda tylko, że w tym przypadku to było bardziej utrudnienie niż podpowiedź. Ilu takich mogło być w mieście handlowym? Jugo miał cichą nadzieję, że tylko jeden i każdy go znał. Rzeczywistość pewnie była zupełnie odwrotna, ale no trudno. Musiał go jakoś znaleźć, a najprościej było popytać. Młodzieniec podszedł do pierwszego napotkanego kramu i zagadał.
-Przepraszam, szukam Hayabusa Satoshiego. Zna go pan i wie może gdzie mogę go znaleźć? - uśmiechnął się delikatnie, kątem oka zerknął też na towary oferowane przez mężczyznę. Nie, żeby coś interesowało blondyna. Po prostu stwarzał takie pozory, żeby nie zostać od razu wygonionym i tak chodził od kramu do kramu i zagadywał do każdej napotkanej osoby, oczekując na jakiś przełom w poszukiwaniu.
Avatar użytkownika

Han Gug
 
Posty: 135
Dołączył(a): 13 sty 2020, o 22:08
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5866

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Misae » 7 lip 2020, o 22:40

Misja C
Han Gug
17/...


Nadzieja. Nadzieja objawiała się często w różnych formach i różnych postaciach. Teraz przyjęła ona formę blondwłosego młodzieńca, dla kobiety, która była pewna, że straciła wszystko. Pieniądze, męża, córkę... nawet miejsce we własnej wiosce... Han był w tym momencie wszystkim. Nie było co do tego nawet najmniejszej wątpliwości.
-Nie wiem czy odpłacę ci się czymkolwiek i kiedykolwiek za twoją pomoc... - odparła już nawet nie hamując łez. Już i tak czuła się tak bardzo żałośnie. Już zapomniała co to znaczyła duma. Teraz błagała dopiero co poznanego chłopaka o pomoc w odzyskaniu córki. Zapłakana, zmarznięta na kość w przemoczonych ubraniach. Teraz duma się nie liczyła. Może kiedyś dane jej będzie ją odzyskać. Ale to nie dziś. To nie tego dnia.
-Uważaj proszę na siebie... przyprowadź do mnie moje słoneczko.. błagam - powiedziała obserwując oddalającą się sylwetkę chłopaka. Wszystko było w jego rękach. Zostało tylko mieć nadzieję i w to wierzyć.
Droga minęła młodzieńcowi spokojnie. Nie była ona najprzyjemniejsza - warunki pogodowe nie pomagały za bardzo; jednak poradził sobie bez większych problemów z dotarciem do poszukiwanej osady - zapewne pomogły mu w nie zgubieniu drogi znaki, których poszukiwał i za którymi podążał. Tak samo poradził sobie z wyłapaniem wąsatego, pulchnego bruneta z wieloma bibelotami. Wysłuchał go uważnie, oparł się łokciem o swój kram i poprawił wąsa ze zainteresowanym uśmieszkiem.
-Hm... Hayabusa, Hayabusa... A! Ten gagatek! A siedzi teraz w knajpie! A co, zalazł Ci za skórę?



Obrazek~Kompan Tomoe
Obrazek
“It's amazing how a little tomorrow can make up for a whole lot of yesterday.”

Misje:
- Han Gug - Misja C
- Maji Bu - misja C - zawieszona, gracz nieobecny
Avatar użytkownika

Misae
Miss Lata
 
Posty: 782
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 11:38
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG/Discord: Misae#1695

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Han Gug » 8 lip 2020, o 12:51

Zima, 388 Rok


W normalnych warunkach pewnie starałby się docenić uroki zimowej pogody, ale nie tym razem. Jugo był zbyt mocno skupiony na swoim zadaniu. Na tyle mocno, że w miarę możliwości starał się ignorować nieustannie dręczący go chłód. Z uporem maniaka zahaczał od kramu do kramu, aż w końcu udało się trafić w dziesiątkę. Grubszy, wąsaty mężczyzna najwyraźniej zdawał się kojarzyć Satoshiego. Ekko uśmiechnął się delikatnie pod nosem.
-Można tak powiedzieć. - rzucił króciutko, może troszkę tajemniczo. Uważnie przyjrzał się kupcowi. Dobór jego słów bardzo zwrócił uwagę Hana. -Czyżby narobił Panu trochę kłopotów? - zapytał ciekawe relacji pomiędzy mężczyznami. Gagatek raczej kojarzyło się blondynowi z czymś negatywnym, ale w skrajnych przypadkach mogło być zupełnie odwrotnie. Równie dobrze wąsacz mógł wiele zawdzięczać Satoshiemu. Osiemnastolatek miał szczerą nadzieję, że chodziło o to pierwsze. Może nawet do takiego stopnia, że uda się znaleźć w grubasku sojusznika. Był na obcym terenie i zdecydowanie wolał ich mieć jak najwięcej. Cicho i bardzo naiwnie wierzył, że uda się odzyskać dziecko w drodze pokojowej, ale nie wykluczał, że będzie musiał się nieco nagimnastykować.
-A gdzie mieszka? Chyba wolałbym złożyć mu wizytę bezpośrednio w jego domu. - Jugo nie chciał robić awantury w miejscu publiczny. Mógł i zapewne informacja porwaniu dziecka zabolałaby Hayabuse, ale równie dobrze mogłaby uderzyć w Hana. W posiadłości mężczyzny mógł sobie pozwolić na zdecydowanie więcej, nie przejmując się konsekwencjami. Nie interesowała go miła gościna.
Avatar użytkownika

Han Gug
 
Posty: 135
Dołączył(a): 13 sty 2020, o 22:08
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5866

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Misae » 11 lip 2020, o 13:00

Misja C
Han Gug
19/...


Zdecydowanie mężczyzna wydawał się być zainteresowany młodzieńcem. Trudno było powiedzieć czy to przez jego tajemniczy ton, czy może przez osobę, o którą tak dopytywał - wszak i sam sprzedawca musiał zachować chociaż odrobinę aury tajemniczości. Kiedy chłopak zapytał o problemy z Hayabusą, wąsacz jedynie machnął swoją ogromną, pulchną i muskularną łapą w powietrzu jakoby temat nie miał być ciekawy.
-Wie pan jak to jest, wrogów nie ma tylko ten co nic nie robi - wyznał prawdopodobnie szczerze, ale czy tak było? Chłopak mógł mieć tylko nadzieję, że mężczyzna mówi to co mu w duszy gra. Nie mniej w jego słowach było dosyć dużo prawdy. Sam Han zapewne odkrył to na własnej skórze - wszak wplątując się w czyjeś sprawy trzeba było być gotowym na to, że jednej ze stron konfliktu może się to nie specjalnie spodobać.
Chłop sięgnął po kawałek dosyć suchego pęta kiełbasy. Odkroił sobie gryza i nie przejmując się faktem, że może nie wyglądać to specjalnie apetycznie nie zamykając do końca ust "pochłonął" ogromny kęs, mieląc go wcześniej z otwartymi ustami.
-Tu niestety nie pomogę, aż tak to się z nim nie przyjaźnię - odparł mieląc jeszcze chwilę swoim wielkim dziobem. Nie wiedział co ten handlarz mógł zrobić komuś tak młodemu, jednak zdecydowanie mogło to być coś naprawdę interesującego.

Obrazek~Kompan Tomoe
Obrazek
“It's amazing how a little tomorrow can make up for a whole lot of yesterday.”

Misje:
- Han Gug - Misja C
- Maji Bu - misja C - zawieszona, gracz nieobecny
Avatar użytkownika

Misae
Miss Lata
 
Posty: 782
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 11:38
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG/Discord: Misae#1695

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Han Gug » 11 lip 2020, o 18:34

Zima, 388 Rok


Mężczyzna prezentował bardzo ciekawe podejście, ale Han nie mógł się z nim zgodzić. Jugo starał się być bardzo aktywną personą i pomagać wszystkim, którzy tego potrzebowali, a mimo to nie mógł powiedzieć, że ma wrogów. W końcu skąd mógłby ich mieć, przecież nie zrobił nikomu nic złego. Jeśli swoimi działaniami nie szkodził innym to dlaczego miałby ich pozyskać. Z takim myśleniem, nie mógł przyznać racji mężczyźnie, ale nie chciał się kłócić na ten temat. Ostatnim razem kiedy wdał się w podobną dyskusję to jedynie obraził staruszka. Nie był z siebie dumny, ale też nie żałował. Mieli różne poglądy i to wszystko. Czy był to powód do kłótni i wyzwisk? Z pewnością nie i chociaż wielu ludziom ciężko byłoby zaakceptować taki fakt, to Han starał się zachować dojrzałe myślenie. Lekkim skinieniem przytaknął mężczyźnie i nie poruszał dalej tego tematu.
-Smacznego. - wydukał cichutko, kiedy mężczyzna dorwał się do kiełbasy. Jugo nie czuł się zbyt komfortowo w tej sytuacji. Raczej chciał uzyskać interesujące go informacje, a jedzący staruszek wyraźnie rozpraszał chłopaka. Nie był do tego przyzwyczajony i nie bardzo wiedział jak się właściwie zachować.
Uśmiechnął się leciutko, gdy już wiedział, że nic więcej nie wyciągnie od kupca.
-Rozumiem. To dziękuję Panu bardzo za pomoc. Jeszcze pozwolę sobie zapytać, którędy do tej gospody? - rzucił szybko i rozejrzał się dookoła. Sokoyama do najmniejszych nie należała. Z pewnością była największą osadą w tej okolicy i Hanowi nie widziało się, żeby błądzić po niej w poszukiwaniu jednego mężczyzny.
-Do zobaczenia. - powiedział z bardzo szczerym uśmiechem - takim prawdziwym i naprawdę wesołym. Wiedząc wszystko co potrzebował, grzecznie pożegnał się z mężczyzną i zostawiając jego kramik za swoimi plecami, po prostu ruszył w głąb osady szukając Hayabusy. Nie bardzo miał jednak pomysł jak chciał rozwiązać tą całą sytuację. Przecież nie porwie jego córki. Może powinien po prostu zagadać, a może obserwować mężczyznę, aż pojawią się jakieś haki na niego? Szantaż nie leżał w naturze Hana i najprościej byłoby przedstawić jasno całą sytuację.
Avatar użytkownika

Han Gug
 
Posty: 135
Dołączył(a): 13 sty 2020, o 22:08
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5866

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Misae » 14 lip 2020, o 11:57

Misja C
Han Gug
21/...


Mężczyzna bez słowa jedynie skinieniem głowy podziękował za życzenie, nie żeby jego napchane, pucułowate usta i tak się nie otwierały co chwilę kiedy mieli olejny kęs, ale chciał udawać chociaż odrobinę kultury. Fakt faktem kiełbasa była naprawdę smaczna i widać było, że zajada się nią nie pierwszy raz. Coś trzeba mieć z życia kiedy czasy takie ciężkie. Nawet nie odezwał się na pytanie gdzie jest karczma. Uznał, że wskazanie palcem, w zupełności wystarczy. W pewnym sensie dla niego było to oczywiste gdzie znajduje się karczma więc takie minimalistyczne wskazanie tylko strony dla niego na pewno by wystarczało. Wąsacz jeszcze raz przyjrzał się młodzieńcowi. Ocenił go delikatnie kalkulując w głowie tylko sobie znane dane. Przełknął ogromny kęs i wyszczerzył się w nieco krzywym, pożółkniętym uśmiechu.
-Do zobaczenia! - rzucił machając młodzieńcowi, który ruszył we wskazanym kierunku.
Zapewne gdyby znał dokładne miejsce spacer minąłby mu zdecydowanie szybciej, jednak musiał cieszyć się z tych instrukcji jakie posiadał - nawet jeżeli były one dosyć skąpe. Szczęśliwie udało mu się trafić pod drzwi karczmy. Zapach jedzenia, piwa i męskiego testosteronu, aż się z niego wylewał. Co prawda możliwe, że jeśli poszedłby dalej znalazłby kolejne miejsce piwem i wódą płynącym, jednak chyba było warto zaryzykować, w końcu nie wskazywałby od tak losowego kierunku, szczególnie, że chyba blondyn w jakiś sposób zaskarbił sobie jego pozytywne zdanie.
Jeśli zdecydował się zaufać i sprawdzić, to po otworzeniu drzwi i chwilowym dojściu do siebie po zderzeniu z całą plątaniną mniej lub bardziej przyjemnych zapachów. Na końcu dość dużej sali, w rogu, niedaleko samego baru mógł dostrzec samotnie siedzącego mężczyznę, który mógłby przypominać dość skromny opis jaki dostał Han od kobiety. Popijał ze sporego kufla, a jego wzrok wbity był w przestrzeń gdzieś przed sobą. Zdawał się być gdzieś bardzo daleko myślami

Obrazek~Kompan Tomoe
Obrazek
“It's amazing how a little tomorrow can make up for a whole lot of yesterday.”

Misje:
- Han Gug - Misja C
- Maji Bu - misja C - zawieszona, gracz nieobecny
Avatar użytkownika

Misae
Miss Lata
 
Posty: 782
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 11:38
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG/Discord: Misae#1695

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Han Gug » 15 lip 2020, o 17:00

Zima, 388 Rok


Niestety z rozmowy z kupcem nie udało się dowiedzieć wszystkiego, coby interesowało blondyna. Właściwie do staruszek powiedział bardzo mało. Może to przez tą kiełbasę, którą miał w ustach, a może po prostu był to jego sposób na odstraszenie Hana. W każdym razie bardzo skutecznie. Jugo nie miał innego wyjścia jak po prostu udać się we wskazanym kierunku i tylko szukać właściwej karczmy. Byłoby prościej, gdyby chociaż znał nazwę, ale nie - domyśl się. Trochę jakby rozmawiał z kobietą.
Spacer na mrozie nie był ani trochę przyjemny. Szczerze mówiąc to już męczył chłopaka. Ile można było marznąć. Na szczęście dla Ekko, pośród buynków w końcu pojawił się pierwszy szyld zwiastujący karczmę. Gdyby nie wykonywał właśnie ważnego zadania pewnie podskoczyłby z radości. Jednak jak to mówią, nie ma co świętować dnia, przed zachodem słońca. Równie dobrze mogło się okazać, że to zupełnie inny budynek. Blondyn nie czekając dłużej, gwałtownie przyspieszył, żeby wbiec do ciepłego pomieszczenia.
Paleta przeróżnych zapachów od razu zaatakowała nozdrza młodzieńca. Aromat męskiego potu i woń alkoholu była tak silna, że na moment zamroczył osiemnastolatka. Zdecydowanie nie był przyzwyczajony do takich atrakcji. Preferował spokojne miejsca. Towarzystwo ludzi, którzy od piwa dużo bardziej cenili sobie smak ciepłego koziego mleka. Taki z miodem, no cudo po prostu.
W pierwszym odruchu kompletnie nie dostrzegł mężczyzny w rogu. Dopiero po tym jak zostawił na wieszaku wierzchnią warstwę ubrań rozejrzał się dokładnie po lokalu. -Satoshi. - mruknął do siebie pod nosem. Mężczyzna idealnie pasował do opisu kobiety. Jego zamyślony wyraz twarzy zmusił blondyna do chwili refleksji. Co jeśli błędnie go ocenił? Co jeśli to nie on porwał córkę? Co jeśli dziewczynka została porwana, żeby mu zaszkodzić? Podobno prowadził niezbyt legalne interesy. Mógł zaleźć nieodpowiednim ludziom za skórę i teraz ponosił tego konsekwencje. Z chłodną głową, wolną od wcześniejszych uprzedzeń powoli zbliżył się do osamotnionego faceta.
-Hayabusa Satoshi? - zapytał, patrząc mu prosto w oczy. Trochę głupio, gdyby okazało się, że nie. Han jednak ślepo wierzył w swoją intuicję i nie czekając na pozwolenie, zwyczajnie przysiadł się do stolika. -Gdzie jest Twoja córka? - zapytał dosyć bezpiecznie. W żaden sposób nie zdradzał, że przybywa na prośbę jego byłej żony, żeby odzyskać dziewczynkę. Mógł być każdym - wrogiem, przyjacielem albo ratunkiem. Pytanie tylko kogo właśnie potrzebował?
Avatar użytkownika

Han Gug
 
Posty: 135
Dołączył(a): 13 sty 2020, o 22:08
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5866

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Misae » 17 lip 2020, o 12:35

Misja C
Han Gug
23/...


Zdecydowanie daleko było tym ludziom do koneserów innego napitku niż alkoholowego i od pierwszego wejrzenia młodzieniec, doskonale zdał sobie z tego sprawę. Choć w sumie również koneserów koziego mleka nie było aż tak wielu. Był to napój biedoty, wszak każdy wiedział, że koza mleka zrobi z wszystkiego, a utrzymanie jej jest dużo tańsze niż takiej krowy! O tak! Krowie mleko było napojem młodych szlachcianek. Które było lepsze było dosyć subiektywną opinią. Na pewno to drugie mniej smakowało capem. No ale kwestia gustu i portfela.
No ale nie chodziło tu teraz o to aby zachwalać lub negować zalety jakiegoś mleka. Ważne było, aby skupić się na tym co się działo w tym nie najlepszej jakości barze. Szczęśliwie młodzieniec tylko na chwilę przystał odurzony zapachem i już szybko zabrał się za obserwowanie otoczenia w poszukiwaniu konkretnego jegomościa. Zajęło mu to chwilę, jednak bez problemu zlokalizował obiekt swoich poszukiwań. Musiał to w końcu zakończyć. Podszedł szybko. Mężczyzna tylko uniósł spojrzenie.
-A kto pyta? - odparł, a po jego głosie słychać było, że to nie był pierwszy kufel tego dnia. Zapewne byłby gotowy iść po kolejny, bo szybkim i głębokim łykiem wypił niemal na raz połowę kufla. Słysząc kolejne pytania zmarszczył bardzo powaznie brwi
-A co cię to ku... - czknięcie - ... interesuje? Kim jesteś - warknął wściekle. To chyba nie było najlepsze rozpoczęcie znajomości. Może i pijany, ale widać było, że nie czuł się przez nieco na tyle znieczulony aby po prostu zignorował temat. Zadziałało to na niego niczym czerwona płachta na byka.

Obrazek~Kompan Tomoe
Obrazek
“It's amazing how a little tomorrow can make up for a whole lot of yesterday.”

Misje:
- Han Gug - Misja C
- Maji Bu - misja C - zawieszona, gracz nieobecny
Avatar użytkownika

Misae
Miss Lata
 
Posty: 782
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 11:38
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG/Discord: Misae#1695

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Daishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość