Osada Sokoyama

Terytorialnie największa prowincja Karmazynowych Szczytów, zamieszkana przez Ród Kōseki. Daishi graniczy od północy i zachodu z morzem, na wschodzie z Soso, zaś południowa granica oddziela ją od Kyuzo i obszaru niezbadanego. Efektem tego jest możliwość tworzenia bardzo dochodowych szlaków handlowych i handlu morskiego przy - niestety - utrudnionym utrzymywaniu bezpieczeństwa włości. Podobnie jak pozostałe prowincje, dominuje tu krajobraz górski i lasy iglaste, z tą różnicą że dużo tu fauny - w tym tej drapieżnej, co na dłuższą metę może być dosyć niebezpieczne dla podróżników. Na ziemiach tych mieszają również shinobi ze Szczepu Jūgo.

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Kobayashi Guren » 2 sie 2019, o 20:25

Guren na pewno nie poczuł się źle z myślą, że w dość krótkim czasie mógł awansować z tajemniczego nieznajomego na bohatera rodziny. Nie miał pojęcia, co przyniesie jutro, a takie losowe znajomości mogą w przyszłości uratować mu cztery litery. Choć teraz naszemu młodemu mężczyźnie głównie zależało na obiecanym przez Chiyo obiedzie oraz możliwości zarobku, to liczył na ewentualne benefity w bliższej lub dalszej przyszłości. Jak kiedyś będzie potrzebował wsparcia jakiegoś rybaka, albo ładnej dziewczyny, to przynajmniej będzie do kogo się zwrócić.
Guren szybko się mentalnie przygotował na to, jak zareaguje staruszek Chiyo, nim drzwi do jej domostwa zostały otwarte. Uśmiechnął się niezręcznie, gdy ujrzał mężczyznę. W duchu prosił jakiekolwiek bóstwo, a szczególnie ostatnio łaskawy dla Kobayashiego Los, by jednak ten rybak nie stwarzał niepotrzebnych kłopotów. Zdębiał, obserwując wymianę pomiędzy mężczyzną a Chiyo. Tę drugą odprowadził wzrokiem, gdy poszła do swojego pokoju. Trochę się pogubił. Guren potrząsnął głową, gdy rybak się do niego zwrócił i mentalnie postawił do pionu. Czyżby Los znowu stał po stronie bohatera?
- Nie znam szczegółów. Wiem tylko, że jest coś do zrobienia. - Uśmiechnął się, tym razem normalnie, opierając prawą dłoń o swoje biodro. - Przy okazji, to jestem Guren. Kobayashi Guren.
Z uwagą słuchał swego rozmówcy. Jego historia wydawała się być typowym przypadkiem, gdzie chęć zapewnienia rodzinie dostatniego życia wiązała się jednocześnie z zaniedbywaniem z nią kontaktów. Guren podrapał się prawicą w tył głowy. Coś mu podpowiadało, że powinien współczuć mężczyźnie, że jego zaangażowanie w rybactwo odbijało się niekorzystnie na jego kontaktach z córką. Niestety było mu co najwyżej trochę szkoda ojca Chiyo. Brak doświadczenia w prawdziwych, ścisłych związkach rodzinnych, robił swoje.
Guren posłusznie ruszył za mężczyzną. Jeszcze nie miał pojęcia, cóż to za interesujące zadanie zostanie mu powierzone. Do czasu, aż znalazł się na tyłach domostwa Chiyo, gdzie czekała na niego łódź jej ojca. Bohater uśmiechnął się niezręcznie, gdy jego głowa prędko przeanalizowała widoki i zaczęła produkować domysły dotyczące nadchodzącej pracy. Tym razem oszczędził sobie ponownego proszenia bóstw i Losu o przychylność w tej kwestii. Wiedział, że tym razem się nie wywinie.
- Cóż... - Odpowiedział z zawahaniem i zaczął drapać się w tył głowy, gdy otrzymał instrukcje od ojca Chiyo. - Spróbuję coś na to zaradzić.
Nie czuł jakiegoś specjalnego entuzjazmu co do tego zadania. Nie dlatego, że Kobayashi był przeciwnikiem cięższych prac. Po prostu wspomniane przez mężczyznę "ogarnięcie" Perły Mórz nie wydawało się interesującym zajęciem. Chyba bohater miał zbyt duże nadzieje, gdy Chiyo wspomniała mu o możliwości zarobku.
Westchnął, uśmiechnął się i zaczął się trochę rozciągać. Potem odwiązał chustę z szyi i zawiązał ją sobie na głowie. Pomyślał, że żeby zupełnie przypominać kogoś pałającego się pracami sprzątającymi, potrzebowałby jeszcze jednej do zasłonięcia sobie ust. Kobayashi chwycił za szczotę, zamoczył ją w wodzie. Następnie wkroczył na łódkę, ukucnął i rozpoczął szorowanie. Z góry zakładał, że czyszczenie nie będzie łatwą sprawą i nawet na niewielki obszar będzie potrzebował trochę czasu i włożonej siły. A z tą drugą musiał uważać, zważywszy na leciwość tegoż wspaniałego środka transportu wodnego. Miał tę łajbę "ogarnąć", a nie jeszcze bardziej zniszczyć.
- "To prawie jak zmywanie w pracy - pomyślał - Tylko ten talerz jest specyficzny. Drewniany, o dziwnym kształcie, większy ode mnie, z dodatkowymi częściami. No i bród na nim nie tylko od jedzenia."
Tym porównaniem Kobayashi chciał się dodatkowo zmotywować przy tej nieprzyjemnej, acz koniecznej robocie. No i oczywiście swoje robiła wizja obiadu. Starannie więc szorował pokład Perły, regularnie zamaczając również szczotę w wodzie, a czasem poprawiał ścierką. Zapewne kilkakrotnie poprosi też ojca Chiyo o pomoc w kwestii zmiany wody w wiadrze, bo ta raczej w końcu będzie bardziej przeszkadzać niż pomagać w czyszczeniu. A gdy jakimś cudem uda się załatwić wnętrze, to podobne podejście Guren zastosuje w kwestii "ogarnięcia" zewnętrznej części łodzi.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kobayashi Guren
 
Posty: 37
Dołączył(a): 29 gru 2018, o 11:36
Wiek postaci: 18
Ranga: Doukou
Widoczny ekwipunek: Torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6824&p=107476#p107476
GG: 0
Multikonta:

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Inoyū » 3 sie 2019, o 19:55

Misja rangi D
Kobayashi Guren
13/15




Trudno winić Gurena za to, że nie był jakoś szczególnie podekscytowany wizją spędzenia kolejnych kilku godzin na kolanach, ciężko harując przy doprowadzeniu łajby do względnego porządku. Drewno było widocznie zmurszałe, a w paru miejscach wręcz nieodwracalnie przegnite, więc praca wymagała od sprzątającego odrobiny subtelności, by przypadkiem nie narobić jeszcze więcej szkód. Z drugiej strony jednak nieczyszczony od długiego czasu pokład wymagał również dość intensywnego szorowania szczotą, bowiem wgryziony w surowiec brud bynajmniej nie dawał się zmyć przy byle muśnięciu. Chociaż robota z początku mogłaby się wydawać całkiem łatwa, to kilka chwil spędzonych na czyszczeniu całkowicie weryfikowało wszelkie przewidywania. Kobayashi, o dziwo, spisał się nieźle. Na tyle nieźle, że dotychczas jedynie obserwujący go z oddali rybak połasił się na rzucenie mu kilku pochwał, gdy nastolatek poprosił go o wymianę wody.
Mężczyzna widząc, że jego ukochana Perła Mórz zaczyna już lśnić czystością, podniósł wreszcie swoje siedzenie z zajmowanego pniaczka i podszedł do zaangażowanego w swoją pracę chłopaka. Odkaszlnął donośnie, chcąc zaznaczyć swoją obecność, po czym poklepał go kilkakrotnie po grzbiecie swoim ciężkim, zniszczonym od wieloletniej pracy łapskiem.
No no! Zupełnie jakbyś całe życie to robił! Dobrze się spisałeś, Dureń. Gburen? Teiren? Jak ci tam było... — zawiesił się na krótką chwilę, usiłując odszukać w odpowiedniej szufladce jego imienia — ...no nieważne. Doskonała robota, jesteś już wolny. Tylko czekaj jeszcze, dam ci parę monet — dokończył, po czym sięgnął za pazuchę w poszukiwaniu niewielkiego mieszka z przyjemnie brzęczącą zawartością. Nie było mu jednak dane wyjąć z niej pieniędzy – przekazanie Kobayashiemu płacy przerwał cienki głosik dobiegający z wnętrza domu. Ojciec zmarszczył lekko brwi i stanął w progu, by zerknąć na swoją ukochaną córeczkę.
J-Jesteś pewien, że nie powinien czegoś jeszcze tutaj zrobić, papo? — odezwała się wreszcie Chiyo, która najwyraźniej przemyślała już parę spraw i zdecydowała się na opuszczenie swojego pokoiku. Jeżeli tylko Guren oddalił się wreszcie od Perły i, podobnie jak rybak, stanął w wejściu do chatki, mógł dostrzec, że jego nowa znajoma znajduje się właśnie w prowizorycznej kuchni, krzątając się po niej dość nerwowo.
Co? Niby tak, ale z tym to ja już sobie sam poradzę... Czekaj, córuchna, ale co ty właściwie teraz robisz? Przecież jeszcze za wcześnie na obiad, jesteś głodna? — zagaił zdezorientowany mężczyzna, rzucając krótkie spojrzenie na niebo w ramach orientacyjnego określenia aktualnej pory dnia.
Um... Tak, zgłodniałam. Jakoś tak — bąknęła, nawet na nich nie patrząc. Wzruszyła ramionami nonszalancko. Na próżno byłoby oczekiwać od niej dalszych wyjaśnień. Chociaż starała się zachowywać tak, jakby zupełnie nic ją nie obchodziło, to jej nieco nerwowe ruchy mogły zdradzać, że chyba się spieszy. Albo stresuje. Albo oba naraz.
To czekaj, może niech ten młodzieniec ci pomoże, chcesz? — zaproponował rybak, wskazując ręką Gurena. Dziewczę zareagowało na tę sugestię odrobinę komicznie – najpierw rzuciła w stronę swojego ojca wrogie spojrzenie, by następnie zerknąć przelotnie na chłopaka i ostatecznie wbić wzrok wypełnione rybami naczynie, które najwyraźniej zamierzała oczyścić i obrać.
NIE. Nie. Poradzę sobie sama. No weź się, tato — wymamrotała pod nosem, a jej różowiutkie wargi wydęły się w naburmuszonym grymasie. Zgarnęła za ucho kosmyk swoich ciemnych włosów, który uparcie opadał na jej lekko zarumienioną twarzyczkę.
Ech, ta młodzież... — skwitował z rozdrażnionym westchnięciem. Pokręcił się jeszcze kilka chwil po kuchni, pozaglądał do przygotowanych przez Chiyo talerzy oraz półmisków, by wreszcie machnąć na nich ręką i udać się na zasłużony spoczynek po jakże wykańczającym nadzorowaniu Gurena. Dziewczyna chwyciła wówczas za niewielki nożyk, którym zaczęła niezwykle wprawnie patroszyć złowione przez jej tatuśka ryby. Ich ilość sugerowała, że mogłyby zostać wykorzystane do wykonania pysznego obiadku dla kilku osób. Czyżby tym razem Los się jednak do niego uśmiechnął? Czy jednak dane mu będzie posilić się w towarzystwie tego prześlicznego dziewczęcia?
Przerywała pracę parokrotnie, by spojrzeć na Gurena tymi swoimi dużymi, błękitnymi oczyma. Niby nie powiedziała do niego ani słowa, a jednak można było odnieść wrażenie, że może – ale tylko może – przydałaby się jej jego pomoc. A może to był tylko pretekst, by zostać z nim jeszcze kilka chwil dłużej? Ach, kto tam mógłby wiedzieć, co się dzieje w głowach tych nastolatek.


Chiyo
Tatusiek
Obrazek
PH BANK KP arciki głosik

I have dreams like you - no, really!
just much less touchy-feely
they mainly happen somewhere warm and sunny

Obrazek

on an island that I own
tanned and rested and alone
surrounded by enormous piles of money


· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Miss Forum
 
Posty: 323
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: Osada Sokoyama

Postprzez Kobayashi Guren » 12 sie 2019, o 17:16

Widocznie traktowanie łodzi jako osobliwego talerza, by bohater czuł się niejako jak podczas pracy w kuchni, poskutkowało. Po czyszczeniu Perła choć odrobinę zaczęła zasługiwać na swoją nazwę. Na pewno dałoby się coś jeszcze zrobić, by stan łodzi uległ dalszej poprawie, jednak czarnowłosemu brakowało do tego odpowiednich umiejętności, nawet jeżeli miał dostatecznie chęci.
Ściągnął swoją chustę z głowy, długo westchnął, a następnie uśmiechnął się i przetarł czoło. Skoro efekt jego pracy odpowiadał ojcu Chiyo, to Kobayashi również czuł się usatysfakcjonowany.
Uśmiechnął się nieśmiało, słysząc różne, błędne wersje swojego imienia. Chyba pierwszy raz mu się zdarzyło z czymś takim spotkać i choć tego nie okazywał, to troszkę się tym zirytował. Już łatwiej by mu było zaakceptować, jakby ojciec Chiyo po prostu wspomniał, że zapomniał imienia bohatera. Kobayashi musiał jednak trzymać nerwy na wodzy. Zawiązał w międzyczasie sobie chustę z powrotem wokół szyi. Wypłata i obiad. Wypłata i obiad.
Otrzymanie tego pierwszego najwidoczniej wiązało się - o czym Guren miał przekonać się za chwilę parę - z problemami dotyczącymi tego drugiego. Juugo uniósł brew na wieść o tym, że podobno było coś jeszcze do zrobienia. Posłał pytające spojrzenie w kierunku ojca Chiyo. Ten jednak stwierdził, że mógł sam zająć się wspomnianą przez dziewczę sprawą. Bohaterowi było to jak najbardziej na rękę, choć jeżeli mężczyzna by się nagle rozmyślił, to raczej by mu nie odmówił. Zakładając, że po zaprowadzeniu do porządku Perły, miałby wystarczająco dużo siły. Czyszczenie przerośniętych talerzy o dziwacznych kształtach było dość wymęczającym zajęciem.
Guren z uwagą przysłuchiwał się wymianie zdań między ojcem a córką, oraz przyglądał się uważnie reakcjom każdemu z nich. Na jego twarzy zagościł cwaniacki uśmieszek, gdy wydedukował, o co tutaj mniej-więcej chodziło. Wzruszył ramionami, dając tym znać o braku jakiegokolwiek problemu w kwestii ewentualnej pomocy Chiyo w kuchni, o której wspomniał jej ojciec. Szczerze, to sam by zaproponował takie rozwiązanie, ale doświadczając zachowania i odpowiedzi dziewczyny, zebrało mu się na figle. Guren śledził spojrzeniem jej ojca, do czasu gdy ten postanowił dać córce spokój i się oddalić. Po tym skupił swoje spojrzenie na pracującej w kuchni Chiyo. Uśmiech na twarzy bohater poszerzył się nieznacznie.
Zbliżył się do prowizorycznej kuchni, skrzyżował ręce na klatce piersiowej i oparł się o ścianę/cokolwiek, co nie groziło zawalaniem pod naporem pleców bohatera, by w takiej pozycji obserwować poczynania dziewczyny. Chciał dla śmieszków wywierać na niej trochę presji jako niechciany obserwator, a na jakąś formę pytania "na co się tak gapisz?" miał zamiar odpowiedzieć "na nic, tak sobie odpoczywam". Zauważając, że ryby wydawały się być gwiazdami przygotowywanego przez nią dania, Kobayashi się nieco zawiódł. Byłby milej zaskoczony, jakby w domostwie rybaka miał okazję zjeść coś...nierybnego. W gruncie rzeczy dalej się jednak nie mógł doczekać zasmakować tutejszej kuchni. Może nawet znajdzie inspirację na danie, które będzie można serwować w Kurikara?
Wielokrotnie ignorował sugestywne spojrzenie swojej nowej znajomej, chcąc zrobić jej trochę tym na złość. Domyślił się, że jednak przydałaby jej się dodatkowa para rąk do pomocy, jednak duma nie pozwalała jej powiedzieć tego na głos. To właśnie dlatego Guren tylko stał i patrzył, cierpliwie czekając, aż Chiyo się jednak złamie i poprosi o wsparcie. Spodziewał się też, że jej "grzeczna" prośba brzmiała by mniej więcej "No i co tak stoisz jak widły w gnoju i patrzysz jak na cycki, zamiast mi pomóc?!". To byłoby urocze i zabawne, że bohater prawdopodobnie nie mógłby się powstrzymać od głośnego śmiechu.
- To może kiedy córa rybaka zajmuje się przygotowywaniem ryb, syn rolnika zajmie się przygotowywaniem warzyw? - zaproponował, odbijając się od tego, o co mógł się chwilę temu opierać, po czym podszedł bliżej do dziewczyny.
Nie pozwolił Chiyo dłużej tak cierpieć, nawet jeżeli uważał to za zabawne. Poza tym pracę w kuchni uważał za coś bardziej relaksującego niż zwykłe nicnierobienie. Byle nóż do pracy nie był tak tępy, że równie dobrze dałoby się kroić/obierać coś łyżką.
- Szkoda tylko, że nie jestem synem rolnika - dodał, puszczając Chiyo oczko.
Miał nadzieję, że to wystarczyło, by dziewczyna pozwoliła sobie pomóc. Jeżeli tak, to Guren spróbuje zając się tym, na co druga właścicielka tego mieszkania i obecna władczyni kuchni mu pozwoli. W międzyczasie umili im też pracę jakimiś mniej lub bardziej wrednymi docinkami, tak dotyczących Chiyo, jak i siebie.
Za dobrodusznością bohatera stał jednak pewien motyw: pomoc dziewczynie wiązała się z niemalże bezpośrednim kontaktem ze składnikami potraw, które chciała przygotować. W ten sposób Kobayashi z łatwością powinien przyswoić te informacje i odtworzyć, gdy uzna to za stosowne. Aż tak bezinteresowny to on nie był.
Po posiłku chyba będzie musiał się też przypomnieć z zapłatą.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kobayashi Guren
 
Posty: 37
Dołączył(a): 29 gru 2018, o 11:36
Wiek postaci: 18
Ranga: Doukou
Widoczny ekwipunek: Torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6824&p=107476#p107476
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Daishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość