Siedziba władzy

Re: Siedziba władzy

Postprzez Ayame » 3 sty 2019, o 23:37

Kiedy chłopak zapewnił, że mu lepiej, Ayame uśmiechnęła się i podała mu rękę, żeby pomóc wstać. Nie będą raczej wiecznie siedzieć na posadzce, zwłaszcza że strażnicy pilnujący drzwi Lidera, patrzyli na nich coraz bardziej zirytowanym wzrokiem. Widząc to, Ayame odsunęła się poza ich zasięg, aby na spokojnie porozmawiać z młodzieńcem i jednocześnie nie blokować drzwi gabinetu.
- Dziękuję. - Odpowiedziała na gratulacje i skinęła lekko głową. - Tak. Jak tylko spakuję kilka potrzebnych rzeczy, wyruszam na linię frontu.
Słysząc o tym, że chłopak został z przymusu wysłany na pole bitwy jako łącznik do jednego z obozów, Ayame skrzywiła się. Doskonale zdawała sobie sprawę, co to znaczy martwić się o rodzinę, która ruszyła walczyć za ich sprawę. Sama bardzo niepokoiła się o ojca, jednak niedawne zapewnienia ze strony Lidera nieco podniosły ją na duchu. Nic więc dziwnego, że młodzieniec nie był skory na taką decyzję, mając świadomość tego, że dostarczy młodszej siostrze jeszcze więcej zmartwień, która już niepokoiła się o ich ojca. Z tego wszystkiego mogła się pochorować, co nie byłoby wskazane. Zamrugała z lekkim zdumieniem, gdy się okazało, że chłopak miał zostać wysłany właśnie do ojca Ayame, po czym uśmiechnęła się lekko. Reszty już nie musiał dopowiadać, bo kunoichi doskonale wiedziała, co ma na myśli. On nie będzie musiał iść, a ona będzie miała okazję bez problemu dostać się do ojca i wspomóc go na froncie. Dokładnie tak, jak chciała. Dostarczenie wiadomości nie było niczym trudnym, więc bez problemu sobie z tym poradzi, o ile nie napotka po drodze czegoś niepokojącego.
- Zastąpię Cię. - Powiedziała z uśmiechem. - Tym bardziej, skoro wieści mają dotrzeć do mojego ojca. Jeśli Twoja siostra ma się pochorować ze zmartwienia, to lepiej, abyś został z nią w domu. Powiedz mi tylko, gdzie mam się zgłosić, żeby załatwić wszelkie formalności.
Nawet jeśli nie chodziłoby o Kazumę, Ayame zdecydowałaby się zastąpić młodzieńca. Dlaczego? Ponieważ był z nią szczery i ewidentnie potrzebował pomocy. Fakt, że miał dostarczyć wieści ojcu Ayame, był tylko dodatkowym bodźcem dla kunoichi, która tym chętniej zgłosiła się na ochotnika. Pozostała tylko kwestia załatwienia papierów i odebrania wieści, którą miała przekazać. Musiała też dowiedzieć się, gdzie dokładnie leży obóz piąty, aby po drodze nie zabłądził. W dostarczaniu informacji pośpiech najbardziej się liczył. W sumie to dziwiła się, dlaczego chłopaka wysyłają dopiero jutro. Może ta wiadomość nie była niczym ważnym? Tak czy inaczej ona byłaby gotowa do drogi w ciągu godziny, gdy tylko w pośpiechu spakuje kilka rzeczy z domu.
Ayame
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 4 sty 2019, o 22:03

Misja Rangi - D - 5/...


- Rok 385 - Zima -
- Hyuga Ayame -
- Siedziba władzy -

- Wiadomość -





" Szansa "

To niecodzienne zderzenie nie mogło wywołać trwałego uszczerbku na zdrowiu chłopaka, co najwyżej na jego honorze jeśli bardzo by się nim przejmował, on jednak nie brał całej tej sytuacji za aż tak poważną, przynajmniej jeśli chodzi o samo zderzenie, ot, stało się i trzeba jakoś kontynuować. Chłopak wydawał się częściowo zaskoczony a z drugiej strony... Wcale nie, że zgłosiłaś się i zaoferowałaś, że zastąpisz go w tej jakże, niezbyt trudnej, ale kłopotliwej misji jaką jest bycie tym posłańcem na tereny wojenne. Przynajmniej tyle mogłaś zrobić by go odciążyć a zarazem zająć się i swoim problemem, odszukaniem ojca. Widziałaś, że cieszył się widząc, że jego oferta spotyka się z twoją aprobatą i niemal natychmiastową chęcią. Odsunęliście się więc od pokoju w którym rezydował Reiko odrzucając na chwilę myśli o nim i jego nastawieniu.
- Nie wiem co by z nią było Ayame-san, wszystko spadłoby wtedy na nią... - Wspominał w tej chwili swoją siostrę na którą spadłaby masa problemów, nie tylko nerwy i strach. Przygarbił się lekko a następnie podparł o ścianę rozglądając nieznacznie po korytarzu na którym stali. Nie był on jakiś szczególny, znali go obydwoje.
- Myślę, że powinnaś iść do pokoju numer osiem, tam rozdają dzisiaj przydziały, chyba wystarczy jeśli u nich się zgłosisz... Ale powinnaś wspomnieć, że na moje miejsce... - Rozłożył ręce na początku by potem nabrać nieco większej pewności w słowa które wypowiadał. Czy potrzebowałaś więcej informacji? Znałaś rozkład budynku na tyle by utorować sobie w głowie drogę do gabinetu numery osiem o którym wspominał chłopak. W końcu byłaś tutaj nie raz a sam budynek też nie należał do gigantycznych, kwestia kilku dłuższych minut by się rozeznać i trafić do pokoju który miałby się okazać punktem który wyznaczy jak spędzisz kilka następnych dni albo i tygodni, zależy jak ułoży się twoja współpraca z ojcem.

Chłopak mimo, że wydawała się zajęty nie miał problemów z pójściem z tobą właśnie do tego gabinetu, w końcu i tak miałaś to w planach. On jednak zdecydował się nie wchodzić do środka, może miało to do czynienia z tym, że chciał byś rozmawiała z siedzącą tam kobietą sama, lub zwyczajnie dostrzegł tabliczkę mówiącą o tym, że do gabinetu wchodzi się pojedynczo. Towarzyszył ci póki byliście oboje poza gabinetem bo w końcu, to nie tak, że weszłaś od razu. Przed nim była drobna kolejka i kilka osób czekało na swój przydział i wejście by po paru minutach opuścić pomieszczenie ze zwojem w dłoni.

W końcu przyszła kolej i na ciebie, Mashai już się z tobą pożegnał i wyszedł, nadeszła twoja kolej i mogłaś wkroczyć do tajemniczego gabinetu. Po otwarciu drzwi które prowadziły do środka dostrzegłaś podłużny gabinet na którego końcu, po prawej stronie przy biurku siedziała czerwonowłosa kobieta z okularami, jasne, że nie Hyuga, jej oczy mówiły to od razu.
Po lewej stronie znajdowała się wieeelka szafa ze zwojami poupychanymi na półeczkach oraz rzecz jasna innymi dokumentami. Okularnica siedziała przy biureczku i wypełniała jakąś listę a następnie dostawiała pieczęć rodu hyuga, dokładnie w chwili gdy weszłaś.

- Imie, nazwisko, imię ojca, ranga... - Powiedziała nawet nie spoglądając w twoją stronę, od razu wsadziła nos w swoje papierki i nimi się zajęła.

Czerwonowłosa
Mashai
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Siedziba władzy

Postprzez Ayame » 6 sty 2019, o 19:55

Kolejne słowa chłopaka tylko utwierdziły ją w przekonaniu, że dobrze zrobiła, decydując się na przejęcie jego obowiązków. Pozostawienie młodszej siostry samej sobie mogłoby się naprawdę źle dla niej skończyć. Nie tylko umierałaby z niepokoju o swoją rodzinę, ale także wszelkie domowe obowiązki spadłyby na nią całym swoim ciężarem. Rozumiała tą sytuacją, dlatego też zdecydowała się wspomóc młodego shinobi i przejąć jego zlecenie.
- Spokojnie, rozumiem. - Odpowiedziała mu z uśmiechem. - Nie zadręczaj się już tym. Z chęcią Cię zastąpię, skoro i tak miałam zamiar iść na pole bitwy, aby wesprzeć naszą sprawę.
Wysłuchała uważnie, do którego pokoju ma się zgłosić po przydział i skinęła głową na słowa, że powinna zaznaczyć, że zgłosiła się za niego. I choć nie mogła sobie przypomnieć jego imienia, wiedziała, że chłopak został oddelegowany do obozu piątego jako łącznik i to powinno jej wystarczyć. Tych siedzących za biurkiem nie interesowało, kto pójdzie, tylko żeby robota została wykonana, a przecież mogły to być ważne wieści do przekazania. Cóż, zobaczy się.
- W porządku. - Powiedziała zdecydowanym tonem – W takim razie pokój numer osiem.
Były to pomieszczenia na samym dole Siedziby Władzy, zaś gabinet Reiko, pod którym właśnie stali, znajdował się na samej górze, dlatego też musieli zejść na dół. Młody shinobi postanowił ją odprowadzić, co było bardzo miłe z jego strony i pozwoliło im jeszcze na klika minut swobodnej rozmowy o bieżących sprawach, która miały miejsce w Kyuzo. Ayame miała nadzieję, że ta wojna jak najszybciej dobiegnie końca i uda się ponownie nawiązać nić porozumienia z klanem Yamanaka. Oby, bo z każdym miesiącem było coraz ciężej, a i pora roku była najtrudniejsza w tych górskich terenach. Oby wiosna przyniosła nie tylko odrodzenie natury, ale też pokój.
Kiedy dotarli pod właściwe drzwi, Ayame pożegnała się z młodzieńcem i życzyła wszystkiego dobrego jemu i siostrze, oraz wyraziła nadzieję, że ich ojciec szybko do nich wróci. Pozostało już tylko poczekać na swoją kolej i wejść do środka. Kolejka była niewielka, więc długo nie zeszło i mogła wreszcie przekroczyć próg pomieszczenia. Za biurkiem siedziała kobieta ze wściekle czerwonymi włosami, pisząc coś w tych swoich papierach, dlatego też Ayame miała chwilę, aby rozejrzeć się po pomieszczeniu, zanim została zawalona pytaniami. Wtedy też ponownie spojrzała na okularnicę, która wcale nawet na nią nie patrzyła.
- Ayame Hyūga, córka Kazumy, Akoraito. - Odpowiedziała zwięźle. - Mam zastąpić shinobiego, który został oddelegowany jako łącznik do obozu piątego.
Była ciekawa, czy jej przedstawienie się, jakoś wpłynie na reakcję kobiety, która może w końcu zaszczyci ją swoim spojrzeniem. Kontakt wzrokowy był dość istotny w wymianie relacji, a jego brak uchodził za niegrzeczność i nietakt, bo ale może kobiecina miała tyle na głowie, że się nie wyrabiała? Kto wie? Nie jej to oceniać. Ona miała się tu tylko zgłosić i dostać odpowiedni przydział.
Ayame
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 7 sty 2019, o 00:35

Misja Rangi - D - 7/...


- Rok 385 - Zima -
- Hyuga Ayame -
- Siedziba władzy -

- Wiadomość -





" Szansa "

Człowiek gdy ma pełne ręce roboty małą zwraca uwagę na niezmienne otoczenie a tym bardziej na nieznośnych petentów którzy wchodzą do jego gabinetu jeden za drugim, w takich sytuacjach nawet nie zapamiętuje się twarzy bo jest ich zwyczajnie zbyt dużo a pamiętanie szczegółów każdego spotkania graniczy z cudem o jaki ciężko w trakcie wojny, chociaż podczas pokoju wcale nie jest łatwiej. Kobieta zapytała z automatu, niemal jak jakiś robot, ranga? Imie ojca? Wcale nie tak dużo informacji jak na tak ważne spisy. Odpowiedziałaś na nie wystrzałowo, szybko i bez problemów, nawet nie musiałaś się zastanawiać, chociaż to byłoby dziwne gdybyś musiała przy tak podstawowej wiedzy.
- Ayame Hyuga... Córka Kazumy... Akoraito... - Powtórzyła po tobie każde słowo, powoli jednocześnie zapisując je na dokumencie. Zapisała i zakończyła wszystko kreską oraz dopisała dzisiejszą datę na stronie przy twoim nazwisku. Potem się podniosłą i ruszyła do sporawej szafy ze zwojami. Teraz widziałaś, że na każdej półce była rozpiska dotycząca innego oddziału, każda była podpisana. Czerwonowłosa wzięła z niej zwój i po chwili przysiadła ponownie przy biurku. Dalej nawet nie zerknęła w twoją stronę, przeciągała palcem z góry na dół mamrocząc pod nosem.
- Kazuma... Inari... Satomi... Itami... - Tak wymieniała jakieś imiona szukając czegoś w tym całkiem pokaźnym objętościowo zwoju. W końcu dotarła do samego końca i zatrzymała się. Zarówno palcem jak i przestała mamrotać pod nosem imiona.
- Nowa łączniczka... W porządku. Dopisujemy - Podniosła nieznacznie wzrok spoglądając w twoją stronę, wreszcie, prawda? Co prawda samo imię i nazwisko mogło się powtórzyć, nie jedna była zapewne w klanie Ayame i nie jedna korzystała z nazwiska rodowego, bardziej interesujący w tym wypadku był ojciec, Kazuma. Ostatecznie dziewczyna siedząca za ladą nie zdecydowała się na jakiekolwiek uwagi w twoim kierunku pod tym względem. Szybko wróciła do ogólnego spisu shinobich i znowu zaczęła przeszukiwać wszystkie znane imiona oraz nazwiska... A przynajmniej tak to wyglądało z twojej perspektywy, tak naprawdę zrobiła to całkiem szybko i dopisała do spisu twój przydział i zadanie. Kiwnęła głową a następnie sięgnęła do szuflady po pewien dokument, gotowy na którym wypisała datę, oraz dorzuciła woskowaną pieczątkę klanu Hyuga i po kilku sekundach dopisała swoje nazwisko, a jakże. Również Hyuga, Hyuga Hisaka. Brzmiało znajomo? Szybko wręczyła ci papier poprawiając okulary na nosie, mrugnęła kilka razy, tak by poprawić komfrot oczu.
- Z tym dokumentem musisz iść do pokoju numer cztery. Wiesz co jest w pokoju numer cztery, prawda? - Zapytała się ciebie tak jakbyś nie wiedziała, to było jasne co jest w tym pokoju. Tam znajdowali się szyfranci którzy przekazywali wiadomości kurierom już po zakodowaniu.

Czerwonowłosa
Mashai
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Siedziba władzy

Postprzez Ayame » 7 sty 2019, o 23:30

Okularnica szybko i sprawnie zapisała dane, które podała jej Ayame, po czym zaczęła coś sprawdzać w zwoju, by na koniec dopisać ją jako nową łączniczkę. Nawet zaszczyciła ją swoim krótkim spojrzeniem, co już dawało pewien postęp w konwersacji. Tak więc, wszelkie formalności dobiegły końca i pozostało tylko czekać na dalsze rozwinięcie akcji. Miała chyba dostać wiadomość, którą powinna przekazać dalej, więc cierpliwie czekała, aż Czerwonowłosa ogarnie się z papierkową robotą, która na dłuższą metę chyba była dość uciążliwa. Chyba Ayame nie potrafiłaby tak cały czas siedzieć za biurkiem i wypełniać stosy papierów.
Po chwili dostała odpowiedni dokument, który został ozdobiony pieczęcią i podpisem Czerwonowłosej, która także okazała się być Hyūgą, choć nie rodowitą, o czym świadczył jej kolor włosów i brak Byakugana. Wyglądało na to, że została żoną któregoś mężczyzny z rodu, bo tylko tak można było wyjaśnić jej przynależność do tego klanu i brak cech charakterystycznych.
- Tak, wiem co jest w pokoju numer cztery. - Odpowiedziała na zadane pytanie. - Dziękuję Pani.
Ukłoniła się grzecznie i wraz z dokumentem opuściła pomieszczenie, by skierować się do pokoju numer cztery, gdzie znajdowało się stanowisko szyfrantów, kodujących wiadomości dla kurierów. Wyglądało na to, że wieści są dość ważne, skoro miały przejść przez szyfrowanie, a to z kolei skłoniło Ayame do postanowienia jak najszybszego dostarczenia tego ojcu. Kto by pomyślał, że przyjrzenie się mapie w gabinecie Reiko tak szybko jej się przyda. Przynajmniej wiedziała, w którą stronę powinna iść, żeby dostać się do obozu piątego, a dalej poradzi już sobie z Byakuganem.
Gdy znalazła się pod pokojem numer cztery, poczekała na swoją kolej, by w końcu wejść do środka i podać otrzymany wcześniej dokument osobie, która się tym zajmowała. Nie ma co, biurokracja niesamowita, jednak trzeba było przez to przebrnąć, skoro chciała jak najszybciej wyruszyć. Nie widziała ojca od długich miesięcy, dostając od niego tylko krótkie wieści, że wszystko z nim w porządku. Nic więc dziwnego, że cholernie się za nim stęskniła i ubolewała, że nie mogą teraz razem świętować jej awansu. Wojna pozbawiła ich wszystkich normalnego życia i miała nadzieję, że już długo nie potrwa. Oby znów udało się nawiązać porozumienie.
Ayame
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 8 sty 2019, o 17:45

Misja Rangi - D - 9/...


- Rok 385 - Zima -
- Hyuga Ayame -
- Siedziba władzy -

- Wiadomość -





" Szansa "

Pokój numer cztery, miejsce od którego od czasu do czasu trafiali przeróżni ninja, czy to z informacją najwyższej wagi, lub by właśnie jedną z takowych odebrać. Ukłoniłaś się jak nakazywały zwyczaje i po odebraniu dokumentu zebrała się do opuszczania pokoju pełnego papierzysk i dokumentów. Wszystko zdawało się iść w jak najlepszym kierunku i wyprawa do obozu piątego by spotkać ojca miała się odbyć tuż, tuż. Wciąż jednak pozostawała kwestia kruczka z jakim tą drogę będzie musiała pokonać, no i jaka faktycznie będzie przeprawa na tamte tereny.

Tym razem, przed pokojem szyfrantów nie było żadnej kolejki, mogłaś wejść do środka. Nie zobaczyłaś zbyt wiele gdyż samo pomieszczenie podzielone było na dwie sekcje, jedną oddzieloną metalową ścianką z kratki przy której znajdowało się biurko a kawałek dalej drzwi. Za biurkiem siedział mężczyzna z chustką na głowie, miała ona kolor ciemno niebieski. W tej chwili coś czytał, jakąś miniaturową książkę, kawałek za nim znajdowało się przejście, prowadzące do kolejnego pomieszczenia, kto wie co się tam znajdywało. W tym samym w którym on przesiadywał natomiast były szafki dosyć podobne do tych które Ayame mogła kojarzyć z poprzedniego pokoju w którym była. Na tych jednak panował całkowity porządek i idealnie ułożone stosiki zwojów.

- Nowa kurierka? - Powiedział zaraz po tym jak ujrzał wchodzącą ciebie, przyjrzał ci się, zawieszając oko to tu to tam, nie mówił jednak nic. Nie wydawał się zaskoczony albo próbował nie być zaskoczonym.
- Mieliśmy informacje, że dotrze do nas kurier wysłany do obozu piątego... Do Kazumy? O ile się nie mylę. Wydawało mi się, że będzie to jakiś smarkacz a nie ty. - Trudno odczytać co właściwie miał na myśli, czy mówił to z wrogością, czy może zwyczajnym zdziwieniem. Będąc córką Kazumy nie byłaś całkowicie anonimowa, zwłaszcza, że i w koło ciebie zdarzały się niecodzienne sytuacje. Kazuma nie był anonimowym, zwyczajnym Hyugą których można wskazywać jeden po drugim. Jako mąż wierny klanowi miał wielu zwolenników.

- Myślałem, że nigdy nie wypuszczą cię z tej wioski a teraz, nagle zmienili plany dając ci to arcy ważne zadanie, o jejku... Wiesz, że nie wolno ci otworzyć zwoju? - Wstał i dość szybko wyciągnął jeden z mniejszych zwojów które znajdowały się na stercie innych na jednej z półek które mieściły sporą ilość z nich. Chwila i ponownie siedział na swoim krześle przy biurku, właśnie tutaj była taka jakby kratka, przerwa przez którą mógł ci zwój podać. Był już zapieczętowany, chroniony pieczęcią klanu Hyuga. Właściwie ze zwojem w dłoni byłaś gotowa, niby wiedziałaś gdzie iść, przydział został zapisany, to chyba zostało udać się w drogę... Wciąż jednak mogłaś chcieć załatwić inne rzeczy przed wyruszeniem w drogę.

Szyfrant
Czerwonowłosa
Mashai
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Siedziba władzy

Postprzez Ayame » 9 sty 2019, o 13:55

Na szczęście do pokoju szyfrantów nie musiała czekać w kolejce, dlatego też od razu zapukała i weszła do środka. Szybko rozejrzała się po pomieszczeniu, by na koniec podejść bliżej i podać dokument mężczyźnie, który się do niej odezwał.
- Tak, przydzielono mnie do obozu piątego. - Odpowiedziała. - Zostałam poproszona o zastępstwo w tej sprawie, z racji tego, że i tak wybieram się w tamtym kierunku.
Dostrzegła, jak mężczyzna lustruje ją spojrzeniem, jednak postanowiła nie zwracać na to uwagi, skupiając się głównie na jego słowach. Te też średnio przypadły jej do gustu, zwłaszcza ostatnia wypowiedź odnośnie trzymania jej w stolicy i nagłego wypuszczenia na wolność z ważnym zadaniem. Rzuciła mężczyźnie ostrzegawcze spojrzenie, sygnalizując tym samym, że za dużo sobie pozwala. Nie pozwoli umniejszać sobie zasług, skoro dopiero co została doceniona przez Lidera.
- Najwyraźniej nie słyszał Pan o zawaleniu przesmyku na południowej granicy z Shigashi no Kibu i pogrzebaniu karawany Yamanaka, oraz wzięciu do niewoli jednego z nich. Byłam w drużynie, która się tym zajmowała. - Oznajmiła z powagą. - To nie pierwsze moje wyjście na front.
Facet miał o sobie naprawdę wysokie mniemanie i traktował ją, jak jakiegoś podrzędnego uczniaka, który jeszcze nie wiem, na czym sprawa ma polegać. Słysząc pytanie o to, czy wie, że nie może otwierać zwoju, który zostanie jej przekazany, Ayame zaczęła powoli tracić cierpliwość. Owszem, zawsze starała się być miła, jednak kiedy miarka się przebrała, stawała się naprawdę chłodna. Nie lubiła, gdy ktoś ją lekceważył. Za ciężko pracowała, żeby teraz dawać się tak pomiatać.
- Mam nadzieję, że to pytanie retoryczne. - Odpowiedziała chłodno. - Każdy głupi wie, że wiadomości są zabezpieczone pieczęcią, która ma dotrzeć w nienaruszonym stanie do osoby, do której zaadresowany jest zwój. Czy mam się czuć urażona?
Wzięła ostrożnie podany jej zwój, obejrzała pieczęć, po czym schowała wiadomość do swojej torby przy pasie, w oddzielną przegrodę. Miała już prawie wszystko, jednak chciała zapytać jeszcze o jedną rzecz i mimo że dłuższa rozmowa z tym mężczyzną nie podobała jej się, postanowiła zacisnąć zęby i mimo wszystko dowiedzieć się tego, czego potrzebowała.
- Poproszę jeszcze o dokładniejszą lokalizację obozu piątego. - Odezwała się. - Widziałam mapę w gabinecie Shirei-kana, jednak nie miałam okazji lepiej się przyjrzeć wszystkim garnizonom.
Gdy będzie miała już wszystko, mimo wszystko ukłoni się w podziękowaniu i opuści gabinet. Pozostanie jej już tylko szybki powrót do domu. Spakowanie kilku rzeczy i ruszenie w drogę. Tak, chciała ruszyć jeszcze dzisiaj, nie chcąc marnować czasu. Im szybciej dotrze do ojca, tym lepiej.
Ayame
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 10 sty 2019, o 00:02

Misja Rangi - D - 11/...


- Rok 385 - Zima -
- Hyuga Ayame -
- Siedziba władzy -

- Wiadomość -





" Szansa "

Szyfrant tak naprawdę miał gdzieś wszelkie motywacje Ayame do wyruszenia w drogę, choćby mu się to nie podobało nie mógł nic na to poradzić i był zmuszony przyjąć to do wiadomości jako fakt dokonany, wyrusza do obozu z informacjami. Obóz piąty, bo właśnie w nim stacjonował ojciec Ayame był jednym z większych obozów pod który podlegało wielu shinobich. Zarówno wydawano z niego rozkazy tym mniejszym obozom a zarazem i wielu innym oddziałom które miały swoje przeznaczenie.
- Tak, słyszałem o tym, szkoda tylko, że nasi koledzy przy tym ucierpieli, ale tak to jest jak posyłają na misje kogoś kto wiecznie siedzi pod okiem tatusia w wiosce i nie może się jej stać coś złego. Po prostu uważam, że niepotrzebnie cię nańczyli tyle czasu. Ile ty masz lat? I wiem, że to nie kwestia umiejętności których ci nie brakuje, widziałem czasami jak ćwiczysz... A braku doświadczenia... - Westchnął ciężko obracając na bok głowę, wydawał się być zamyślony, nie wydawał się być już tak samo złośliwy jak przedtem. Może i miał mieszane intencje i jego słowa wzbudzały złe emocje, to czy czasem ktoś nie powinien pewnych rzeczy powiedzieć?
- To nie twoja wina, denerwuje mnie zwyczajnie ta wojna... Zwyczajnie się martwię bo kurierzy bywają celem. - Jego mina zmieniła się z początkowo drwiącej, później nieco zamyślonej na dosyć przybitą. To nie tak, że był jakoś strasznie smutny, po prostu wojna jest czymś czego nie powinniśmy lubić ani chcieć by miało miejsce. Całkowicie nie odniósł się do twoich słów odnośnie zwoju które sam wcześniej sprowokował pytaniem retorycznym poprzez które wyraził swoją irytacje. Czy powinnaś czuć się urażona? Mogłaś za tamte słowa, czy jednak w ogólnym rozrachunku powinnaś?
- Obóz piąty... Jest przy wschodniej granicy, bardziej na południu. Musisz kierować się... Poczekaj, będzie to jakiś dzień drogi głównym traktem. Później jak dotrzesz do rozdroża musisz udać się w kierunku karczmy, powinny być drogowskazy. Nim jednak do niej dotrzesz musisz skręcić przy złamanym drzewie w prawo. Byakugan ci pomoże. Jakoś sobie poradzisz. Możesz też spojrzeć ponownie na mapę w jego gabinecie jak chcesz... - Mówił cały czas szukając wzrokiem jakiejś czystej kartki papieru lub zwoju, nie miał jednak za bardzo nic do pisania, tylko pieczątkę którą podstęplował dokument i odłożył na miejsce.

Szyfrant
Czerwonowłosa
Mashai
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Siedziba władzy

Postprzez Ayame » 10 sty 2019, o 18:00

Co jak co, ale kolejnych słów szyfranta kompletnie się nie spodziewała. Na jej twarzy najpierw zagościło zdumienie, potem przemknął gniew, jednak ostatecznie kunoichi westchnęła i posmutniała. Tak, zabolały ją te słowa i to dość mocno, bo nie ona odpowiadała za błędy osób, które jej wtedy towarzyszyły. Gdyby trzymali się określonego planu, nawet nie doszłoby do konfrontacji z Yamanaka, ale nie, trzeba było rzucić się na wroga, mając gdzieś swoje życie.
- A więc obarczono mnie winą. - Stwierdziła pustym głosem. - Mimo, że osoba, która miała dowodzić, kompletnie nic nie zrobiła, czekając na moje decyzje, a reszta miała kompletnie gdzieś rozkazy, rzucając się bezmyślnie na przeciwnika...przykre...
Postanowiła zakończyć ten temat, bo był dla niej zbyt trudny. Owszem, sama czuła się winna, że stało się tak, a nie inaczej, jednak w głębi serca wiedziała, że nie powinna się tym zadręczać. Nie była osobą decyzyjną, mimo że tego od niej wymagano i nie miała wpływu na to, że reszta grupy robiła, co chciała. Mimo strat, zadanie zostało wykonane, a ona powinna o tym jak najszybciej zapomnieć, tylko to wcale nie było takie proste.
Kiedy szyfrant przyznał, że to nie jej wina i po prostu wyładował na niej swoją frustrację związaną z wojną, Ayame ponownie westchnęła, coraz bardziej przygnębiona. Nie tylko jego denerwowała ta wojna i doskonale zdawała sobie sprawę, że kurierzy byli celem. Miała jednak dostarczyć zwój na swoim własnym terenie, więc ryzyko napadnięcia było naprawdę znikome, chyba że napatoczą się gdzieś po drodze jacyś bandyci, mający nadzieję trochę zarobić...w zęby...
- Proszę się nie martwić. - Odpowiedziała. - Dostarczę bezpiecznie tą wiadomość.
Uważnie też wysłuchała instrukcji na temat dotarcia do obozu piątego. Dzień drogi głównym traktem, aż do rozwidlenia z drogowskazem karczmy. Nim jednak do niej dotrze, trzeba odbić w prawo przy złamanym drzewie. Takie punkty odniesienia powinny jej bez problemu pomóc, zwłaszcza że mogła wykorzystywać Byakugana. Skinęła głową na znak, że zrozumiała instrukcje, po czym sprawdziła, czy zwój jest bezpieczny w przegrodzie torby i starannie ją zapięła. Mimo tego, że usłyszała wiele przykrych słów, od tego mężczyzny, ukłoniła się mu.
- Dziękuję za informacje. - Podziękowała. - Jeszcze dziś ruszę w drogę.
Chłopak miał wyruszyć jutro, jednak ona była gotowa zebrać się jeszcze dzisiaj. Powrót do domu i spakowanie kilku potrzebnych rzeczy, to maksymalnie godzina. Przy okazji poinformuje swoją gospodynię, że nie będzie jej przez kilka dni, żeby przypadkiem nie odchodziła od zmysłów. Tak więc Ayame opuści pokój szyfrantów i szybkim krokiem skieruje się w stronę wyjścia z Siedziby.
Ayame
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 10 sty 2019, o 23:38

Misja Rangi - D - 13/...


- Rok 385 - Zima -
- Hyuga Ayame -
- Siedziba władzy -

- Wiadomość -





" Szansa "

Trudno spodziewać się ataku który właściwie nawet nie miał być atakiem, tylko frustracją, wyładowaniem się na kimś kto zwyczajnie się pojawił i był pod ręką, był wygodny, tak jak Ayame w tej chwili była.
- Nie wiem jak było, różnie ludzie mówią... Słyszałem nawet plotkę, że sama chciałaś przejąć dowodzenie - Wzruszył ramionami, jego usta wykrzywiły się w grymasie niezadowolenia. Podparł się o oparcie biorąc głębszy wdech i wydech. Czuć było częściowe znużenie albo zmęczenie w jego głosie.
- Ale to tylko gadanina, Reiko dostał raporty, wie jak było, tylko to się liczy, prawda? - Trudno nie czuć się winnym takiej sytuacji, nawet jeśli wszystko sprzymierzyło się przeciwko nam i jakaś dodatkowa, czwarta siła pociągała za sznurki nadając każdemu łatkę niekompetencji która doprowadziła do ran i śmierci. Wojna... Podobno nigdy się nie zmienia, ta jak i każda poprzednia niosła za sobą niezliczone ofiary i rannych. Wielu zdesperowanych ludzi potrafiło dokonać rzeczy których nigdy nie powinni byli nawet myśleć zrobić ponieważ często prowadziły tylko do kolejnego cierpienia. Szyfrant skinął na twoje ostatnie słowa. Zapewniłaś go, że wywiążesz się z obowiązku. To były jednak tylko słowa a ile są warte słowa powtarzane przez każdą osobę za każdym razem?
Byłaś nieco bardziej zdeterminowana niż twój znajomy, on miał za zadanie ruszyć jutro a ty? Ty podjęłaś decyzję o wyruszeniu jeszcze dziś, dzięki temu na pewno dostarczysz wiadomość na czas i być może przekażesz swojemu ojcu coś bardzo ważnego, lub uratujesz czyjeś życie. Kto wie co naprawdę niesie za sobą brzemię tej wiadomości. Czasami najbardziej wartościowe informacje noszone były przez najmniej rzucających się w oczy kurierów. Wyszłaś bo musiałaś się jeszcze przygotować do drogi na której miałaś się znaleźć już niebawem.





- Górski las -
Szyfrant
Czerwonowłosa
Mashai
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Siedziba władzy

Postprzez Jun'ichi » 25 mar 2019, o 23:37

ostatnia misja

Od feralnej misji odzyskania sekretów rodu Hyuga mijał już drugi tydzień, a Jun'ichi wciąż nie potrafił normalnie spać. Przed oczami wciąż miał widok Rukiego, który wyrywa oczy swojego brata bliźniaka, a następnie wysadza jego ciało. W głowie chłopca wciąż krążyła myśl, że to powinien być on i że właśnie tego chciałby sam Ruki. W końcu życie opiekuna Dojo było niczym w porównaniu z życiem zasłużonego i starszego rangą Hyugi.
Dodatkowym obciążeniem dla psychiki chłopca była egzekucja wykonana na terenie klanowego Dojo. Człowiek, dla którego ryzykowali życiem, dla którego przeszli przez to wszystko i przez którego stracili tak cennego wojownika, teraz był po prostu kolejnym trupem. Rodzina zamiast uratować jedną parę oczu, straciła aż dwie. Mimo wykonania zadania zgodnie z poleceniem, Jun czuł jak gdyby zawiódł i z każdym dniem świadomość ta drążyła w jego umyśle coraz głębszą wyrwę.

Wreszcie nadszedł dzień, kiedy kaleka zdecydował się porozmawiać o swoich rozterkach z jedyną osobą, której odpowiedź przyniesie albo pełną ulgę, albo ogromny ból i smutek - lider klanu. Do tej pory Jun nie miał jeszcze okazji poznać, ani nawet widzieć z bliska Reiko-samy, nie wiedział też jakim był człowiekiem i jakie było jego podejście do tak miernej osoby jaką niewątpliwie był młody Hyuga.

Już przed wejściem do budynku władz, w sercu chłopca zawitał strach. Nogi odmówiły na chwilę posłuszeństwa, a oczy strachliwie obleciały teren wokół jakby w poszukiwaniu zagrożenia, którego oczywiście nie mogło tu być. Wreszcie jednak chłopak wszedł do środka i powolnym, bardzo niepewnym krokiem parł przed siebie, próbując odszukać odpowiednie drzwi, albo chociaż osobę, która wskazałaby mu gabinet Reiko-samy.

*puk puk*

Reiko-sama, jestem Jun'ichi. Opiekuję się klanowym Dojo - powiedział kaleka stając w drzwiach i kłaniając się tak nisko, że było niemal pewne że przechyli się do przodu i zaryje czubkiem głowy o podłogę.
Chciałem... porozmawiać o ostatniej misji. - dodał krótko, nie wiedząc czy powinien zdradzić od razu na wejściu który aspekt misji najbardziej go martwi. A może lider klanu sam jest w stanie odczytać takie rzeczy z wyrazu twarzy swoich pobratymców? Tego Jun jeszcze nie wiedział, a był zbyt przestraszony by spytać wprost. Każde słowo jakie do tej pory wypowiedział i tak przechodziło mu przez gardło z wielkim trudem.
Chętnie poprowadzę misję dowolnej rangi lub wyprawy
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) - Kōga - D -> wzrosło do rangi C
2) -
3) -
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]

Refereeing lvl 100
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1403
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 12:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
Multikonta: -

Re: Siedziba władzy

Postprzez Koala » 26 mar 2019, o 21:22

Zagrożenia tutaj nie było - ale czy na pewno? Wszystko zależało od tego, kim byłeś. Kim jesteś. Białe oczy zdradzały, a maska kryła twarz - czy tak prezentowali się shinobi, którzy nie mieli się czego obawiać? Człowiek zwykł kryć różne sekrety. Zazwyczaj chował je przed światem zewnętrznym w tym wewnętrznym, w małym puzderku, które potem, nasłuchawszy się baśni i legend, nazywał pudełkiem Pandory. Dziwne, bo przecież to pudełko było tylko twoje. Takie malutkie, czarne pudełko Jun'ichiego. Nikt inny, tylko ty sam, miałeś do niego klucz. Do tego serduszka, co tak mocno uderza. Dziś werble towarzyszyły zetknięciu się z czymś o wiele wyższym i większym niż dotychczasowe osobistości, jakie Jun'ichi miał okazję spotkać.
Okazały, dumny budynek w klasycznym stylu tego miasta, ale nie dający się pomylić z żadnym innym - posiadłość była ogromna i ozdobiona eleganckimi symbolami rodu Hyuga. Prezentujące się tu ogrody były równiutkie, wypielęgnowane, każdy kamyk miał swoje miejsce. Perfekcja najlepszych - bo tylko tacy mogli się wybić w tej prowincji. Przed wejściem stało dwóch strażników. W swojej profesjonalności nie zwrócili na ciebie najmniejszej uwagi. Stali jak kamienne posągi, dotknięte przez wzrok Urszuli. Porwani jej pięknem. Mógłbyś tkwić tak razem z nimi, czekając na koniec świata. Doczekać się komet sunących z nieba, za nimi ognistych ogonów. Zakochać się w mordzie chociaż na parę chwil. Z ostatnim oddechem. Przed ostatnim zmrużeniem oczu. Zamiast tego wolałeś drżeć przed spotkaniem z liderem. A to dopiero dobra nowina, co? To lider. A nie tylko koniec świata.
Uprzejma pani w uprzejmej recepcji spojrzała na ciebie równie uprzejmie. Profesjonalnie. Zapytała, w jakim Pan celu, ach, do lidera? Jeśli lider będzie miał czas - przyjmie Pana. Pokierowała cię na górne piętro, o tam, schodami w górę, skręci Pan tu i tam... a potem już prosto - jak w mordę strzelił. Shinobi i kunoichi kręcili się wokół. Pojedyncze osoby wchodziły, wychodziły. Podchodziły do miłej pani z recepcji, to zatrzymywali się przy tablicy zleceń, kierowali gdzieś na inne piętra. Wszyscy bardziej zorientowani i spokojni od ciebie. Tak dla przykładu. Ucz się na własnych błędach, a z sukcesów innych wyciągaj wnioski. Ze swoich także, pozwalam.
Puk-pukanie do drzwi lidera zostało ci przerwane przez strażników. Tak, tak, kolejnych! Ci stali przed drzwiami lidera i już nie spoglądali na ciebie tak bez wyrazu. Ba - w ogóle na ciebie spoglądali, a to była różnica. Trafniej byłoby powiedzieć, że nawet nie dopuścili do twojego pukania. Zablokowali przejście swoimi broniami. Kazali ci się przedstawić.
- Jun'ichi? - Powtórzył jeden z nich. - Był pan umówiony? - Nie, nie, pewnie, że nie byłem... Mężczyzna, który cię wypytwał o imię i powód przybycia, wszedł do środka (uprzednio - ha! - pukając!) i po chwili wychylił się, zamykając za sobą drzwi. Obwieszczając, że lider przyjmie za 10 minut. I jak z zegarkiem w ręku, usłyszałeś przez drzwi po 10 minutach "wejść".
Jak wszystko w tym miejscu, tak i gabinet był elegancki i nie napęczniały bogactwem. Skromny, ale nie surowy i nie pusty. Urządzony z klasą i stylem - tym, czego akurat szacownemu Reiko nie brakowało. Mężczyzna stał za biurkiem - było na co patrzeć. Wysoki na jakieś dwa metry, blady, o czarnych, długich włosach, które sięgały mu za pas i wdzięcznie układały się kaskadami na jego ramionach i plecach. Na twarzy, tej, w której osadzone były jego inteligentne, białe oczy, wymalowany miał łagodny, spokojny uśmiech.
- Przepraszam, że musiałeś czekać. Usiądź proszę. - Wskazał ci miejsce przed swoim biurkiem i wtedy sam dopiero zasiadł. - Liczyłem na to, że się zjawisz. Kazałeś na siebie dość długo czekać. - Nie było słychać wyrzutu w jego głosie, w żadnym wypadku. Jego przyjemny jak aksamit ton pieścił zmysły. SKinienem głowy dał znać, byś mówił. Miałeś jego pełną uwagę.
Obrazek
This is a fantasy based on reality
Avatar użytkownika

Koala
Support
 
Posty: 848
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 14:07
Wiek postaci: 0
Multikonta: Shikarui

Re: Siedziba władzy

Postprzez Jun'ichi » 28 mar 2019, o 13:59

Samo dotarcie do gabinetu lidera klanu okazało się być wyzwaniem godnym niejednej misji, w jakiej Jun'ichi miał okazję uczestniczyć. Nie pod względem trudności czy niebezpieczeństwa ale emocji jakie temu towarzyszyły. Już od wejścia i spotkania ze strażnikami Jun czuł narastającą presję, która w każdym kolejnym metrem jaki chłopak przebył w budynku, wzmagała się i sprawiała że czuł się w tym miejscu niczym intruz. Każdy korytarz chłopiec mijał idąc tuż przy ścianie, a gdy tylko mijała go jakakolwiek osoba o białych oczach, przystawał na moment i delikatnie spuszczał wzrok, nie wiedząc czy powinien się ukłonić, przywitać czy może zniknąć jak najszybciej z pola widzenia.
Wreszcie jednak przeprawa dobiegła końca i kaleka z nieco roztrzęsionymi rękoma wszedł do gabinetu lidera. Mężczyzna którego ujrzał był całkowitą odwrotnością jego samego - elegancki, dostojny, opanowany, wysoki i zapewne potężny. Jun spodziewał się usłyszeć lada moment jakieś nieprzyjemne słowa, może nawet obelgi dlatego już na wejściu pokornie spuścił wzrok i podszedł do biurka nawet nie widząc dokładnie reakcji lidera.
Chłopak jeszcze chwilę trwał w bezruchu po tym jak usłyszał coś, czego absolutnie się nie spodziewał - "przepraszam, że musiałeś czekać". Miłe słowa skierowane w jego stronę były czymś nowym, niespodziewanym i właściwie dziwnym. Przez chwile podejrzewał wręcz, że jest to jakiś podstęp i lider chce tylko uśpić jego czujność. Ale po co?
Ja... nie rozumiem. Czekać na co? - wyszeptał Jun'ichi lekko unosząc wzrok w stronę rozmówcy. Ciągle jeszcze stał przy krześle, nie odważył się usiąść. W jego mniemaniu nie był godzien tego, aby rozmawiać z nim jak równy z równym.
Od ostatniej misji, od kiedy zginął Enki-san... Jego brat z pewnością uważa mnie za współwinnego. Gdybym był silniejszy, zapewne mógłbym szybciej pomóc im w walce, zasłonić przed wybuchem. - kaleka zacisnął swoje pomarszczone pięści i ponownie zaczął wpatrywać się w podłogę czując zwyczajny wstyd.
Wiem że los już wystarczająco hojnie obdarował mnie Byakuganem, a klan Hyuga dobrodusznie pozwolił tu żyć ale czuję, że powinienem być bardziej użyteczny. Te oczy... to skarb który zdaje mi się, że czasami marnotrawię. Reiko-sama, chciałbym się rozwijać, móc skuteczniej chronić sekrety klanu! Jestem gotowy oddać za to życie, jestem to winien całej rodzinie Hyuga! Nie chcę aby kolejny, cenny członek klanu musiał ginąć w takich misjach. - opiekun spojrzał wreszcie wprost na lidera, czując powoli narastająca motywację. Teraz kiedy już wyrzucił z siebie niemal wszystko co leżało mu na sercu, czuł że musi przeć dalej.
Czuję że po to zostałem zesłany do tego klanu, Reiko-sama. Powinienem zajmować się tym, co nie przystoi pełnoprawnym członkom rodziny. Proszę pozwolić mi wypełniać swoje przeznaczenie.
Chętnie poprowadzę misję dowolnej rangi lub wyprawy
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) - Kōga - D -> wzrosło do rangi C
2) -
3) -
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]

Refereeing lvl 100
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1403
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 12:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
Multikonta: -

Re: Siedziba władzy

Postprzez Koala » 28 mar 2019, o 20:46

Reiko uśmiechnął się niemal serdecznie, kiedy zapytałeś, na co czekać. No na nic. Czas, w jakim lider kazał ci na siebie czekać, był wręcz śmieszny. Mógł odesłać cię z kwitkiem i kazać wrócić dnia następnego. Sądząc po stosie papierzysk i zwojów piętrzących się wokół - miał co robić. W tym oświetleniu dopiero po chwili można było dostrzec lekkie sińce pod oczami, sugerujące brak snu. Z tego czy innego powodu. Wojna za pasem i teraz trzeba było postawić gospodarkę z powrotem na nogi. Na szczęście nie było wielkich zniszczeń. Wojna przybrała bardziej maskę zimnej, gdzie regularne armie nie zostały zebrane, a jednak odpowiednie drużyny chroniły granicę. Były próby przedarcia się przez linię wymalowaną na mapie. Sam zresztą dobrze wiedziałeś, jak to wyglądało. Spiski, spiski... wszędzie w świecie polityki doświadczyć można było spisków. Człowiek plątał się w nie jak w pajęczą sieć. Jeżeli zorientujesz się za późno - pozostawały modlitwy o szybką śmierć. Nie było takiej siły, która by cię uwolniła, kiedy pajęczy jad zacznie rozkładać ciało od środka.
- Żarty się ciebie trzymają. - Spoglądał na ciebie, kiedy stałeś obok krzesła, a on swobodnie siedział. Tak powinno być - żołnierz tkwi na baczność przed Panem swego losu. Tym, który kiedy powie: giń, ty zapytasz, w jaki sposób. I czy lepiej nie wyjść, by nie pobrudzić szacownemu liderowi podłogi. - Seinin imieniem Kyoko powiedziała kiedyś bardzo mądre słowa. "Na błędach można się uczyć. Jeśli nigdy nie popełnisz błędu, to nigdy nie zmądrzejesz. [...] Im więcej błędów się popełni, tym więcej się o sobie dowie." - Mężczyzna dał ci moment na przetrawienie, zrozumienie i zaakceptowanie tych słów. Mówił spokojnie, stonowanie. Wydawało się, że wręcz wolno i z rozmysłem. Nie był to jednak rozmysł, który wskazywałby na obawę przed powiedzeniem czegoś za dużo. Te białe, wydawałoby się - ślepe - oczy, widziały i rozumiały bardzo wiele. Bo potrafiły spoglądać. - Strata Enki'ego jest stratą bolesną, ale dzięki jego poświęceniu misja została zakończona powodzeniem. Nie zrobił tego po to, by ktokolwiek z nas obwiniał się o jego śmierć. Był jednym z tych bohaterów, na których Shiroi-iwa zasługuje. - Co mogło to lidera obchodzić? Człowieka mającego na barkach dobro całego klanu? Który czasem musiał zadecydować kto zginie a kto przeżyje dla dobra ogółu? Wydawało się jednak, że go to obchodzi. Że ty go obchodzisz.
- Chłopcze. - Głos mężczyzny zabrzmiał niezwykle ciepło. Ciepły był również jego uśmiech. - Nie bądź tak pochopny z pędem w ramiona Śmierci. Walcz jak najdłużej o to, by przetrwać. Wtedy będziesz mógł służyć klanowi przez długie lata. - Reiko wstał. - Ufam Twoim słowom. Poparłeś je już czynami. - Oparł dłoń na kilku zwojach leżących tuż przed nim. Rozpoznawałeś charakterystyczne raporty z misji. - Nie ma takiej rzeczy, która nie przystoi shinobi. Każdemu z nas przystoi walka o dobro klanu. Nawet jeśli czasem wymaga sięgania po drastyczne środki. - Obszedł biurko powoli i stanął przed tobą. - Chciałbym, byś przyjął tytuł Akoraito. Pytanie tylko, czy ty tego chcesz. - Uśmiechnął się. Jego uśmiech... był promykiem słońca, który przedostał się przez zachmurzone niebo.


Kod: Zaznacz cały
[color=#FF8080][b]Lider[/b][/color]
Obrazek
This is a fantasy based on reality
Avatar użytkownika

Koala
Support
 
Posty: 848
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 14:07
Wiek postaci: 0
Multikonta: Shikarui

Re: Siedziba władzy

Postprzez Hitsukejin Shiga » 29 mar 2019, o 03:33


BIały królik.
Misja Państwa Sanada rangą B.
54/67


Niestety ku zapewne bardzo dużemu rozczarowaniu Shikaruiego, kobieta która mogła zarabiać ciałem bo akurat w jej przypadku bóstwu, które stworzyło świat - nazywajcie je jak chcecie, Kamisama, Jashin, Amaterasu czy jak tam sobie tylko chcecie, a bóstwo które stworzyło też ludzi - nie poskąpiło dla niej urody. I choć nie była może w żaden sposób wyjątkowa by Shikarui zawiesił na niej oko, a Asaka poczuła się gorsza - to spełniała podstawowe założenie które było kluczowe. Była pociągająca dla przeciętnych, dlatego seksu jej nie brakowało. Lubiła to. Może lubiła jeszcze wiele innych rzeczy, ale o tym się nie dowiemy, gdyż wodny strumień Shikaruiego nie przejawił nawet najmniejszej ilości litości. O nie, co to to nie. Śmierć była przeraźliwie szybka. Kto by pomyślał, że w nogach są takie żyły których całkowite otworzenie, jak w tym przypadku, oznacza utratę krwi i śmierc w ciągu nie godzin czy minut, a zwykłych, ulotnych i dla większości ludzi bez większego znaczenia i wartości - sekund. Tak, te malutkie odstepy czasu które inni ignoruja, tutaj były jej wybrukowaną drogą do Tartaru. Drogą w jedną strone.

No ale jesteśmy już na drodze. A po drodze się chodzi. I stąd też może wynikać rozczarowanie Shikaruiego, bo kobieta ani żadna jej obcięta część nigdzie sie nie wybierają. Prędzej zaczną stygnąć, szybko, bo brak krwi i jej cyrkulacji oziębiał ciało w zastraszającym tempie...
Shikarui stanął przed Odą. Ale patrząc na zwłoki, jak gdyby miały by ożyc. Nic bardziej mylnego. Aktywacja oczu nie przyniosła rezultatów. W wielu pomieszczeniach jest zbyt ciemno, by osobników zidentyfikować, a Shikarui koniec końców nie widział wcześniej osobnika osobiście. Nie mógł go namierzyć po czakrze. Ale.. ludzi jest wielu. Bardzo wielu. Dziesiątki w całej siedzibie władzy, o całej osadzie nie wspominając nawet.

-Najgorsze co mnie może spotkać, to siedzenie latami w celi. Dlatego prosiłem was o śmierć. Ale nie można na nikogo już w tych czasach liczyć. Będę musiał żyć jak szczur w klatce, gdy ktoś będzie próbował zniszczyć to, co mój Pan tak pieczolowicie tworzy. Co jest boskim planem... - Kolejne smutne i gorzkie żale od Ody Seigana, tak samo prawdopodobnie padające na niezbyt podatny grunt, na głuchych ludzi, jak wszystkie poprzednie. Podzielenie się trupem na pół, posłuszny Oda obok... I można tuptać do siedziby władzy.

W akompaniamencie dziwnych spojrzeń na niesienie dwoch zawiniątek i jednego spętanego kryształem osobnika...
Przed Siedzibą władzy oczywiście pełno straży, która, mając już od dłuższej chwili oko na Sanadów, zjawiła się w liczbie osobników czterech. Bez tego, którego poszukują, zgodnie z rysopisem oczywiście.
-Co to ma znaczyć? Co jest w tych tobołkach, kim jest ten cżłowiek. - Padły od razu dwa pytania. Dwóch strażników mierzy do Sanadów z łuków, jeden ma dłoń na broni, a kolejny z czwórki, ten który mówi, akurat jako jedyny po broń nie sięga. Straż w typowych pancerzach i ubiorze odpowiednim dla osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo najwążniejszej osoby w rodzie Hyuuga, skóra z elementami metalu i dobrej jakości broń zapewniało jakiś czas na reakcje w starciu z shinobimi, jeśli ci postanowią zaatakowac. O dziwo prowadzenie spętanego człowieka i niesienie dziwnych tobołków przypominających wielkością człowieka może być zastanawiające....

A straż tylko czeka, by móc zaatakować, pozbawic przytomnośći i postawić przed oblicze Reiko wszystkich którzy chcieliby zakłcócic porządek w osadzie rodu Hyuuga.
Znajdujecie się, oczywiście, na dworze, przed budynkiem.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shiroi-iwa (Osada Rodu Hyūga)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron