Siedziba władzy

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 19 lis 2018, o 02:20

Każdy miał swoje wyobrażenie i swoje wizje jak powinien wyglądać dany element jego życia. Oczywiście że prawo do widzenia się z liderem powinno być dostępne dla każdego. W końcu przywódca jest dla ludzi i pochodzi od ludzi. Opiekun całego Rodu dla Rodu. Co prawda gdyby połowa Hyuugów zechciała się spotkać z Reiko i ustawiła się w jedną wielką kolejkę pod gabinetem to byłby już to delikatny problem. Dlatego mimo wszystko trzeba było nakładać jakiejś ograniczenia. Były rzecz ważne, jak samopoczucie i sprawy prywatne mieszkańców, i ważniejsze, jak życie i bezpieczeństwo całej prowincji. Ale tego już nikt młodemu Atari nie powiedział. Musiał się tego domyślić sam albo wcale. Bez względu na to ruszył do wskazanego pomieszczenia.
W Siedzibie było dużo pokojów. Sale konferencyjne, proste gabinety, ważne siedziby, pomieszczenia sanitarne, archiwa na dokumenty i siedziby straży. A także wiele, wiele więcej, część z nich pewnie nie dla oczu zwykłych śmiertelników, a nawet innych Hyuga. Przed pomieszczeniem opatrzonym niewielką metalową tabliczką z wyrytym na niej napisem "B-202" stał strażnik. Nieco mniej wystawny niż ci przed gabinetem Shirei-kana. Wiadomo, dla niego sama elita, a reszta dla reszty. Jednak nie znaczyło to, że można było go lekceważyć. Na pewno prezentował sobą więcej niż Atari, petent który chciał tylko załatwić jakąś formalność. Strażnik odsunął się bez słowa, pozwalając przejść młodemu. Ten, stosując normy grzecznościowe, zapukał i po usłyszeniu pozwolenia z wewnątrz, wszedł do środka. Jak wyglądało wnętrze? Nie było małe, ale też nie było przestronne. Można było to nazwać standardowym jednoosobowym gabinetem. Urządzonym całkowicie prosto i funkcjonalnie. Drewniane półki uginały się pod naporem tomów w skórzanych oprawach i zwojach wszelakich. Podłoga - proste drewniane płytki. Ściany także drewniane. Samotne okno na ścianie naprzeciwko drzwi dawały wystarczająco dużo światła, by wszystko doskonale widać. A nawet gdyby nie, to obok biurka znajdował się świecznik. Właśnie, biurko. Ustawione w taki sposób, by plecy siedzącego znajdowały się od strony okna. Może i nie był to najlepszy sposób na ustawienie tego mebla, ale trzeba było z tym żyć. Samotne krzesło wyściełane jakimś miękkim materiałem stało naprzeciwko owego biurka. A przy biurku siedział on. Urzędnik. Odziany w elegancką białą koszulę z bawełny zapewne, z czarną skórzaną kamizelką zapinaną na guziki. Nie był on byle jakim staruchem bez wigoru, o nie. Młody mężczyzna o rudych włosach. "Młody" dokładniej rzecz ujmując, około 30 lat na oko. Twarz o delikatnych i łagodnych rysach, ale z oczyma które niczym dwa czarne paciorki bez blasku wpatrywały się w petenta. Atari znaczy się.
- Raport powiadasz. Dobrze, czemu nie. Siadaj - zachęcił mężczyzna, wskazując dłonią na krzesło. Po tym jak Atari na nim usiadł, przeszedł do dalszej części. Samotna kartka wylądowała na blacie biurka, szybko zapisana w niektórych miejscach atramentowymi znakami. Daty i inne takie.
- Imię, nazwisko, ranga. A potem treść raportu. - poinstruował mężczyzna, czekając na potrzebne mu informacje.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1982
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Ayame » 25 lis 2018, o 15:16

Wezwanie od samego Lidera przyszło tak niespodziewanie, że Ayame przeraziła się i to nie na żarty, mając już w głowie czarne myśli na temat ojca. Odkąd został posłany na front, bardzo się obawiała, że w końcu dostanie te złe wieści, jednak nic nie było w stanie jej na to przygotować, a już bardziej na konsekwencje, jakie się z tym wiązały. Gdyby Kazuma zginął, ona, jako kobieta nie mogłaby zarządzać majątkiem, nie będąc jeszcze zamężna. Doszłoby do tego, że dalsza rodzina dosłownie rzuciłaby się na nią i wydała za pierwszego lepszego, aby tylko przejąć majątek głowy rodziny Hyūga. Nawet nie chciała o tym myśleć, bo była to naprawdę przerażająca perspektywa dla niej samej, która starała się spełnić swoje marzenia. W jednej chwili to wszystko mogłoby obrócić się w ruinę, a ona sama nie zniosłaby tego.
Na miękkich nogach udała się jednak do Siedziby Władzy, nie mając pojęcia, co ją czeka. Niestety wojna powodowała strach, że nie można było czuć się pewnie co do tych, którzy walczyli na granicy w obronie klanu i w pierwszej chwili właśnie to nasuwało się na myśl. Że czekają ją złe wieści, tym bardziej, że sam Lider chciał ją widzieć. Do tej pory spotykała go tylko na przyjęciach towarzyskich klanu, jednak nigdy nie miała okazji porozmawiać z nim sam na sam. Dziś miało być inaczej. Wiele mu zawdzięczała, zwłaszcza po tym, gdy napadł ją Yamanaka, z Reiko postanowił przydzielić jej ochronę, dla jej własnego bezpieczeństwa. Wysłała mu wtedy nawet list z podziękowaniami, jednak nie dostała odpowiedzi zwrotnej. Niemniej przekazał jej wtedy przez ojca słowa otuchy, które pozwoliły podnieść się jej po tym, co ją spotkało. Tak, zdecydowanie wiele mu zawdzięczała i tym bardziej darzyła go miłością. Czy jednak zasłuży sobie kiedyś na wzajemność?
Straż najwyraźniej została uprzedzona o jej przybyciu, bo bez problemu pozwoliła jej wejść do budynku i poinstruowała, gdzie dalej ma się udać. Nigdy nie była w gabinecie Lidera, a nie chciała też używać Byakugana, żeby pomóc sobie w odnalezieniu drogi przez labirynt korytarzy. Korzystanie z klanowych umiejętności, które pozwalają jej przenikać wzrokiem znacznie więcej, byłoby tutaj zdecydowanie na na miejscu. Tak więc ruszyła po schodach w górę, aby udać się na najwyższe piętro i stanąć tam twarzą w twarz z kolejnymi gwardzistami. Ci jednak mieli za zadanie pilnować samego gabinetu Lidera. Ayame ukłoniła się grzecznie i przedstawiła, jednocześnie informując też, że Lider jej oczekuje. Gdy dostała pozwolenie na wejście, przekroczyła próg gabinetu, zaś drzwi szybko zamknęły się za nią. Nie rozejrzała się po pomieszczeniu. Jej wzrok od razu padł na przystojnego przywódcę, a serce mimowolnie przyspieszyło swój rytm. Gdyby nie to, że teraz cholernie bała się tego, co zaraz usłyszy, może skupiłaby się bardziej na tym, jak jego bliskość na nią działała. Podeszła kilka kroków bliżej i ukłoniła się z szacunkiem.
- Wzywałeś mnie, Shirei-kan. - Powiedziała i wyprostowała się.
Jej białe oczy patrzyły niepewnie, a wewnątrz cała drżała. Nawet nie wpadła na pomysł, że Lider mógł ją wezwać z jakiegoś innego powodu, niż przekazanie druzgocących informacji, bo niby jakiego? Zwłaszcza podczas trwania wojny.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 28
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 25 lis 2018, o 20:05

W tych okolicznościach i w sytuacji w jakiej stała prowincja, ciężko było łudzić się na cokolwiek innego niż złe wieści. Negatywne albo powiązane bezpośrednio z wojną. Shirei-kan zdecydowanie nie wzywał ludzi na herbatkę i ciastko, szczególnie tych niższej rangi. I było to jak najbardziej słuszne rozumowanie. Dalej sięgające negatywne myśli były jednak zupełnie bezpodstawne. Trzeba było przekonać się o tym na własnej skórze. Ayame podjęła zatem kroki odpowiednie do tego, żeby to uczynić.
Stawiła się na miejscu zgodnie z wezwaniem. Siedziba Władzy, jak można się było spodziewać, była naszpikowana wręcz strażnikami i uzbrojonym ludem. Funkcjonariusze prawa i porządku stali zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz. Patrolowali korytarze i odbywali służbę przed konkretnymi pomieszczeniami. Wróg mógł przecież zaatakować w każdym momencie i w każdym miejscu. Wojna nie toczyła się tylko i wyłącznie na froncie, mogła się odbić czkawką nawet w samym sercu administracji. Takie spostrzeżenia mogły wpaść do głowy kunoichi, gdy szła w kierunku gabinetu Shirei-kana. Każdy ze strażników zwracał na nią uwagę, najpewniej nie z wrogimi intencjami. W końcu ich robotą było patrolowanie, a w obowiązki wchodziło obserwowanie osób przechodzących przez korytarze. Podczas całej swojej podróży po budynku ani razu nie była poza zasięgiem wzroku straży. Na pewno ich obecność podnosiła morale i dawała poczucie bezpieczeństwa. Albo też wprowadzała ciężką atmosferę i poczucie zaszczucia wręcz. Zależy kogo spytać. Kiedy w końcu dziewczę stanęło przed strażnikami, jak zawsze wyczulonych niczym najbardziej płochliwe zwierzę i twardych niczym najtwardsze marmurowe posągi, podała powód swojego przybycia. A ci, bez słowa ją wpuścili. A dokładniej to przesunęli się na boki żeby zrobić miejsce Ayame na otworzenie drzwi.
Gabinet nie zmienił się w jakimkolwiek stopniu. Za wyjątkiem ogromnej mapy prowincji która zajęła ścianę za biurkiem. Były na niej zaznaczone różne punkty. Część z nich oznaczała posterunki obydwu stron, część garnizony, jeszcze inne zapewne większe i mniejsze osady. Ale żadnych szczegółów brakowało. Reiko też nie przeszedł większych przemian fizycznych. Poza tym że wyglądał na niego bardziej zmęczonego niż zazwyczaj, ale poza tym był w świetnej formie. Przynajmniej na tyle na ile dało się określić czyjąś formę wyłącznie po spojrzeniu na niego, siedzącego za biurkiem.
- Witaj, Ayame. Dobrze cię widzieć. Siadaj, mam dla ciebie dobre wiadomości. - rzekł stosunkowo pogodnie, wskazując na krzesło. Widać było że na widok dziewczęcia humor nieco mu się poprawił. Albo chciał żeby Ayame tak właśnie pomyślała.
- Jest coś o czym powinienem wiedzieć zanim przejdziemy do właściwego tematu? Jakieś kłopoty, problemy... Cokolwiek?
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1982
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Ayame » 26 lis 2018, o 00:50

Patrząc na przystojne oblicze Lidera, Ayame wychwyciła subtelną różnicę, w postaci zmęczenia. Trudno jednak było się temu dziwić, skoro miał na głowie nie tylko sprawy prowincji, ale też toczącą się właśnie wojnę z sąsiadem. Widać było, że przez ostatni czas brakowało mu solidnego odpoczynku, co mimowolnie zmartwiło kunoichi. Nic na to jednak nie można było poradzić, ponieważ to właśnie jego zdanie miało największe znaczenie i nikt tutaj nie mógł go zastąpić. Jednak mimo nawału obowiązków, wezwał ją do siebie, aby przekazać jej wieści. Słysząc jego pogodny ton i fakt, że są to dobre wieści, Ayame zamrugała białymi oczami, przez chwilę kompletnie zdezorientowana, jednak po chwili zaczęło do niej docierać, że chyba niepotrzebnie się tak bała i wyciągnęła błędne wnioski. Reiko najwyraźniej dostrzegł jej niepokój, bo zapytał, czy ma jakieś problemy, o których powinien wiedzieć. Naprawdę się przejmował! W tym momencie z kunoichi zeszło całe napięcie, co spowodowało lekkie zachwianie jej osoby, ale szybkie chwycenie się oparcia krzesła uratowało ją przed upadkiem na miękkie nogi. Uśmiechnęła się delikatnie.
- Przepraszam. - Odezwała się lekko zawstydzona. - Spodziewałam się raczej złych wieści w tych niespokojnych czasach i bardzo mnie przerażało to, co od Ciebie usłyszę, Reiko-sama. Bałam się, że mój ojciec...
Nie była w stanie dokończyć, nie chcąc nawet o tym myśleć, dlatego też usiadła na krześle, którego oparcie przed chwilą służyło jej za podporę. Reiko doskonale zdawał sobie sprawę, że Ayame miała tylko Kazumę i gdyby została sama, byłoby jej naprawdę ciężko w klanie, zwłaszcza że nadal była panną na wydaniu, co w jej wieku było czymś nie do pomyślenia. Czym się kierował jego przyjaciel? Tego jednak Kazuma nigdy mu nie zdradził, nie chcąc stawiać Reiko w krępującej sytuacji i jednocześnie pozwolił Ayame działać po swojemu. Pytanie tylko, czy słusznie?
- Teraz czuję ulgę i trochę mi wstyd, że tak odebrałam Twoje wezwanie. - Opuściła na chwilę wzrok na swoje dłonie, splecione na kolanach. - Jeszcze raz przepraszam.
No cóż. Będąc w trakcie wojny i mając ojca walczącego na froncie, nic dziwnego, że kunoichi spodziewała się najgorszych wieści. Spodziewała, a mimo to było po niej widać, że nie była gotowa je usłyszeć. Ludzie o łagodnym usposobieniu i dobrym sercu mieli zdecydowanie gorzej, gdy życie kopało ich po tyłku. Ciężej było się im podnieść i znaleźć siły do dalszego zmagania się z losem. Ayame należała właśnie do takiego grona i gdyby nie słowa wsparcia i otuchy od Lidera, załamałaby się już po tym, jak została napadnięta przez Yamanakę. To właśnie Reiko dawał jej siłę, nawet nie mając o tym zielonego pojęcia. Dzięki temu, co czuła, miała siłę walczyć i doskonalić się jako kunoichi, docierając aż tutaj. Kiedy miała przydzielonego ochroniarza, ten mógł spokojnie przekazywać Liderowi w raportach, jak dziewczę mocno się starało i jak ciężko nad sobą pracowało. Raz nawet była bliska śmierci, jednak ocalona przez Hanzo, szybko odwdzięczyła się tym samym, ratując niewidomemu mnichowi życie. Podczas napadu na karawanę niby też się spisała, bo zadanie zostało wykonane i jeszcze udało jej się pojmać zakładnika w postaci Yamanaki, jednak tutaj obwiniała się za to, że jeden z jej towarzyszy został ranny, a drugi trwale okaleczony. Mimo że nie słuchali, co się do nich mówiło i działali na własną rękę, Ayame czuła, że to przez nią wszystko tak się potoczyło. No i jej ostatnie osiągnięcie, czyli schwytanie bandytów z okolic wioski Furu, którzy napadli na kupca, zabijając jego towarzysza, a jego samego ciężko raniąc. Było jeszcze wiele innych sytuacji, gdzie pomagała zwykłym mieszkańcom, bardzo często nawet nie biorąc za to zapłaty i tym samym ukazując po prostu dobre serce. Czyżby wreszcie miała zostać doceniona?
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 28
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 27 lis 2018, o 00:03

Oczywiście że Ayame mogła zobaczyć subtelne zmiany na twarzy Shirei-kana. Delikatne sygnały które mogła zobaczyć jedynie kobieta zakochana w nim po uszy. Pewnie najgorliwsi słudzy i dobrzy współpracownicy też zauważyliby takie detale. Albo jacykolwiek ludzie którzy patrzyli na Reiko nie jak na urząd i osobistość, ale na człowieka. O dziwo takich ludzi nie było zbyt wiele. A może to i dobrze? W końcu dzięki temu Ayame mogła poczuć się nieco bardziej wyróżnioną na tle większości innych ninja.
Kunoichi poczuła się zawstydzona przez to, że od razu zakładała negatywny scenariusz. Raczej nie było w tym nic złego, skoro, jak sama powiedziała, czasy były na tyle niepewne że można było spodziewać się wszystkiego. I lepiej chyba było spodziewać się złych wiadomości i otrzymać dobre, niż oczekiwać dobrych a otrzymać złe. Miła niespodzianka zamiast gorzkiego rozczarowania.
- Spokojnie, z raportów jasno wynika że twój ojciec trzyma się dobrze. Nie musisz się o niego bać. - rzekł Reiko z uśmiechem na ustach, subtelnym i mającym na celu uspokojenie. Z ojcem wszystko jest dobrze, chyba, i nie ma co się o niego martwić.
- Nic się nie stało. Nie musisz przepraszać, na twoim miejscu pewnie każdy myślałby o najgorszym. Pozwolisz zatem że przejdę do przyjemnej części spotkania. - rzekł, wyjmując z jednej z szuflad biurka plik papierów. Oznaczone one były rzecz jasna odpowiednimi urzędniczymi podpisami i pieczęciami, na każdej z nich było zapisane nazwisko i imię Ayame. Najwidoczniej były to jej akta. Czemu akurat te zostały wyciągnięte? Zazwyczaj akta kojarzyły się z negatywnymi czynnościami, a tutaj coś przyjemnego? Kilka kart wylądowało w dłoniach Reiko, możliwie napędzając jej nieco większego stracha. Ale skoro powiedział że będzie dobrze, to pewnie tak będzie.
- Przyglądałem się twoim postępom i zasługom dla Rodu przez jakiś czas. Uznałem, że pozyskane przez ciebie doświadczenie jest wystarczające do reprezentowania Rodu Hyūga w większym stopniu niż do tej pory. Podsumowując - otrzymujesz awans. Z Doko na Akoraito, dokładniej rzecz biorąc. Oczywiście możesz odmówić przyjęcia promocji. W takim wypadku uszanuję twoją decyzję. - po wszystkim położył plik papierów na biurku i chwycił w dłoń pióro zamoczone w atramencie. Najwidoczniej był już gotów do nadpisania obecnego w papierach statusu Ayame. Pod warunkiem że ta wyrazi taką chęć. Może przez własne sumienie, może przez jakieś inne bliżej nieokreślone powody.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1982
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Ayame » 27 lis 2018, o 20:53

Kiedy Reiko uspokoił ją informacją z raportów, że Kazumie nic nie jest i dobrze sobie radzi na froncie, na twarzy Ayame odmalowała się wyraźna ulga, która po chwili została zastąpiona szczerym i pełnym wdzięczności uśmiechem, skierowanym w stronę Lidera. Tak, jego słowa były dla niej naprawdę ważne, bo pochodziły prosto z wiarygodnego źródła, jakim były właśnie raporty.
- Amaterasu niech będą dzięki. - Podziękowała z pobożnością.
Skinęła głową, gdy Reiko tym samym postanowił przejść do przyjemniejszego sedna sprawy, skoro jej niepokój został na jakiś czas odegnany. Nic więcej jej nie trapiło, a przynajmniej nic na tyle poważnego, czym mogłaby zaprzątać myśli Shirei-kana. Każdy miał swoje własne wątpliwości, jednak z tym należało uporać się samemu, dlatego też Ayame mogła w tym momencie skupić całą swoją uwagę na tym, że była tutaj, sam na sam z osobą, którą tak kochała i podziwiała. Samo to, jak spokojnie i łagodnie się do niej zwracał, wywoływało u dziewczyny przyjemne dreszcze. Kiedy jednak na biurku pojawiły się dokumenty, które wyglądały jak jej akta, przekrzywiła lekko głowę zaintrygowana. Czyżby Lider miał dla niej jakieś specjalne zadanie, które pozwoli jej zrobić coś ważnego dla Klanu? A może dostanie senseia, który zajmie się rozwijaniem jej umiejętności na jeszcze wyższy poziom? Miały być dobre wieści, więc co to mogło być?
Słysząc, że Lider przyglądał się jej postępom i zasługą, od razu przyszła jej na myśl osoba, która została oddelegowana do tego, aby mieć na nią oko. Ayame zdawała sobie sprawę z tego, że składał o niej regularne raporty i w sumie nie czuła się z tym źle. Nadal robiła swoje i starała się równie mocno, jak zawsze. Dalsze słowa Shirei-kana oznajmiły jej, że te starania zostały przez niego dostrzeżone i tym samym otrzymała nominację na wyższą rangę shinobi. A więc pierwszy etap do spełnienia swojego marzenia, zakończył się powodzeniem. Wreszcie została zauważona i doceniona. Teraz musi tylko postarać się jeszcze bardziej i jeszcze mocniej zwiększyć swoje możliwości. Co nie będzie takie proste, do tego wojna skutecznie krzyżowała jej plany.
- To dla mnie zaszczyt, móc lepiej reprezentować nasz Klan, Reiko-sama. - Odpowiedziała grzecznie i z szacunkiem. - Dziękuję za tą nominację i docenienie mnie. Będę dumna, mogąc nosić tytuł Akoraito.
Po tych słowach ukłoniła się z szacunkiem, by następnie wyprostować się ponownie na krześle i uśmiechnąć delikatnie i subtelnie. Ten uśmiech mógłby stopić nie jedno męskie serce, jednak czy to konkretne również? Jakkolwiek by nie było, widać było po Ayame, że jest naprawdę szczęśliwa, o ile można było się tak czuć w obecnych czasach. A skoro już mowa o wojnie, to mając teraz nieco wyższą rangę, może uzyska od Lidera kilka odpowiedzi na dręczące ją pytania?
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 28
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 2 gru 2018, o 11:18

Nieopisana ulga pojawiła się u Ayame. Ulga związana z bezpieczeństwem najbliższych jej osób, rodziny. Zawód ninja daleki był od bezpieczeństwa i stabilizacji, aczkolwiek w czasach wojny i aktywnego konfliktu dwóch potęg, niebezpieczeństwo wzrastało. Nawet tutaj. Ale ojciec był bezpieczny, nadal żywy i zdrowy. Czego więcej można było chcieć? Na pewno nie awansu, który pojawił się nieoczekiwanie. Ayame powinna akurat najbardziej zdawać sobie sprawę czy był to awans zasłużony czy nie. Własne sumienie i ocena sytuacji jako wyznacznik. Z drugiej strony nie musiała, jej obiektywnie wystarczające wysiłki mogły być niewystarczające z obiektywnego punktu widzenia Shirei-kana. Ale wyglądało na to że wszyscy się zgadzają, nie było więc najmniejszego problemu. Nawet mimo faktu, że ktoś nad nią czuwał i zdawał regularne raporty z jej dokonań. Forma bezpieczeństwa po pewnym niefortunnym incydencie, która teraz była także jednym z czynników przyznania owego awansu.
Ona sama nie miała z tym żadnego problemu. Awans mógł wiązać się jedynie z przywilejami i poważniejszym traktowaniem współziomków. Reiko widząc jej pogodny uśmiech odwzajemnił go w podobny sposób. Może faktycznie na niego działał?
- W takim razie to oficjalne. Gratuluję awansu, do teraz będziesz dumnie nosiła tytuł Akoraito Rodu Hyūga. - rzekł, składając stosowne podpisy i poprawki w papierach należących do Ayame. Kilka machnięć piórem i władza osoby decyzyjnej wystarczyły. Drobne rzeczy, ale ostatecznie to one potwierdzały dobrą nowinę jaką była promocja.
- I tym samym możemy chyba pozbyć się tej protekcji na terenach Kyuzo. Chociaż cieszę się że nigdy nie było potrzeby faktycznego jej użycia. - dopowiedział jeszcze, ponownie mażąc coś, zapisując i skreślając w papierach. Mimo tego wszystkiego jego uwaga była poświęcona po równo pomiędzy swoją robotę a swoją rozmówczynię.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1982
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Ayame » 5 gru 2018, o 22:45

A więc w końcu została doceniona i zasłużyła sobie na awans. Ciężko na to pracowała i Reiko dobrze o tym wiedział, mając regularne raporty od osoby, która przez cały ten czas sprawowała nad Ayame opiekę. Przez ten czas wykonała naprawdę sporo misji, również tych trudnych, gdzie jedna była też zleceniem wojennym. Bardzo często też nie brała zapłaty za zlecenie, zyskując sobie sympatię sporego grona zwykłych mieszkańców, co tej było ważne, bo podchodziło pod reputację klanu Hyūga. Do tego udało jej się rozwinąć swojego Byakugana na dość zaawansowany poziom i poznała kilka silniejszych technik, które trochę bardziej ją wzmocniły. Krótko mówiąc, zrobiła spore postępy i w pełni zasłużyła na nominację, która dawała jej większą reputację wśród rodu. Ojciec będzie z niej dumny, gdy tylko się o tym dowie.
Na jej szczery i ciepły uśmiech, Reiko odpowiedział w podobny sposób, co momentalnie przyspieszyło bicie serca kunoichi. Wyglądało na to, że coś tam na niego podziałało, za to w drugą stronę zadziałało to bardzo dobrze, bo Ayame poczuła przyjemne dreszcze, patrząc na jego przystojną i uśmiechniętą twarz. Tak, był naprawdę pociągający, jednak musiała postępować zdecydowanie ostrożnie, aby nie zepsuć tego wszystkiego. Nic na siłę. Małymi kroczkami może uda jej się wreszcie przekonać do siebie Reiko. Jakby nie patrzeć, będąc z głównej części rodu, była dla niego bardzo dobrą partią, zwłaszcza że różnica wieku między nimi to raptem kilka lat.
- Dziękuję. - Odpowiedziała na gratulacje, skłaniając lekko głowę. - Zrobię co w mojej mocy, żeby klan był ze mnie dumny.
Chwilę przyglądała się, jak Lider wpisuje w papiery jej nową rangę, tym samym załatwiając wszelkie formalności. Jego następne słowa sprawiły jednak, że na twarzy kunoichi odmalowało się najpierw zdumienie, a potem ponownie zagościł pogodny uśmiech. Tak, do drugie zdanie, które wypowiedział, było czymś naprawdę wspaniałym, bo tylko utwierdziło ją w przekonaniu, że przydzielając jej ochronę, naprawdę troszczył się o jej bezpieczeństwo. Co prawda była jedna sytuacja, że o mało nie zginęła, jednak wtedy i tak ten ktoś by nie zdążył. To była kwestia sekund, kiedy Hanzo odepchnął ją, ratując przed wybuchem notki, samemu przyjmując to na siebie.
- Ja również się cieszę. - Powiedziała, po czym dodała. - Jeszcze raz bardzo dziękuję za zapewnienie mi bezpieczeństwa, Reiko-sama. Naprawdę wiele to dla mnie znaczyło i skutecznie zmotywowało do dalszej pracy nad sobą. Nie mam pojęcia, jak mogłabym się odwdzięczyć za tą dobroć.
Naprawdę była wdzięczna, co wyraźnie było widać, no ale trudno było się dziwić. Po tym jak została zaatakowana, Lider zdecydował się oddelegować jedną z lepiej wyszkolonych osób, aby czuwała nad jej bezpieczeństwem i w ostateczności reagowała. Był to naprawdę gest dobrej woli, który pokazywał, że Reiko troszczył się o swoich, chociaż Ayame odebrała to też personalnie, z racji że przyjaźnili się z Kazumą, jej ojcem.
Po chwili Ayame podniosła się z krzesła i obeszła biurko, stojąc po jego boku i uważnie przyglądając się wiszącej na ścianie mapie Kyuzo i Soso. Ta wojna bardzo ją niepokoiła i nasuwała zbyt wiele niewiadomych odpowiedzi na pewne pytania. Na przykład to, czy przypadkiem atak na nią nie był początkiem próby przeniknięcia do Kyuzo i pozyskania informacji i czy Arisu nie planowała inwazji już wcześniej. Tylko dlaczego? Może Reiko będzie znał odpowiedzi.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 28
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 11 gru 2018, o 00:49

Ze strony Lidera można było poczuć dużo pozytywnych emocji. Jakiegoś ciepła, które pewnie nie każdemu członkowi Rodu mógł zaprezentować. Wszak Shirei-kan w pierwszej kolejności powinien rządzić swoimi ludźmi twardą ręką i nie okazywać jakichkolwiek słabości. A niektórzy własnie tak mogli interpretować takie zachowanie Reiko. Jako słabość, jako nieumiejętność utrzymania powagi w sytuacji tego wymagającej. Chociaż czy na pewno wymagało to powagi? W końcu nie była to sprawa państwowa wysokiego szczebla, a awans zwykłego Doko i zdjęcie z niego protekcji. Sam fakt nałożenia takowej mógł być także interpretowany jako oznaka zarówno słabości rodu Hyuga, którego członkowie nie byli w stanie samodzielnie się bronić. Na upartego wszystko można by podpiąć pod słabość. Ale Reiko wcale słaby nie był.
Ayame faktycznie łapała każde jego słowo jak komplement albo dowód jego potencjalnego uczucia do niej. Tak, zależało mu na niej kiedy dawał jej ochronę. Było to dość oczywiste, każdy członek rodu jest ważny dla Lidera. Nie wszystko musiało być ekskluzywnie dla dziewczęcia które szukało aprobaty i miłości od pozornie niedostępnego Reiko.
- Proponuję nie zatrzymywać się w swoim rozwoju. Wyjdzie to na dobre każdemu. Zarówno tobie, mi jak i społeczności w której żyjesz i którą reprezentujesz. - rzekł mężczyzna poważnie. Faktycznie zabrzmiało to bardzo wzniośle, uroczyście wręcz. Jak gdyby Reiko głosił właśnie życiową prawdę, najważniejszą życiową zasadę. Jak zinterpretuje do Ayame to już była jej sprawa. Ona zajęta była przyglądaniu się mapie. Ta była szczegółowo stworzona i dziewczę chyba w życiu nie widziało aż tylu detali. Położenie zarówno całych pasm jak i pojedynczych szczytów, posterunki, wioski i osady, szlaki handlowe, rzeki i lasy, pastwiska i pagórki. Jeziora, porty, wszystko o znaczeniu taktycznym. Tyle informacji, znaczników i punktów, że nawet ktoś z wyjątkowo dobrą pamięcią nie byłby w stanie tego ogarnąć. Reiko najwidoczniej zauważył zainteresowanie swojej dotychczasowej rozmówczyni.
- Zainteresowana? Potrzebujesz czegoś się dowiedzieć?
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1982
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Ayame » 11 gru 2018, o 20:48

Jak mogła się odwdzięczyć za to, że przez ostatni czas czuwał nad nią jeden z shinobi, aby dbać o jej bezpieczeństwo? Bardzo prosto i Reiko powiedział jej to na głos. Miała dalej doskonalić swoje umiejętności i stawać się silniejsza, aby godnie reprezentować nie tylko swoją rodzinę, ale także cały Klan Hyūga. Mieli na tym wszyscy skorzystać, dlatego też Ayame wzięła sobie do serca te słowa, mimo że w jego głębi wiedziała, że tak naprawdę nie nadaje się do walki. Owszem, starała się jak tylko mogła, jednak czuła, że to nie do końca to, co chciałaby robić. Lubiła pomagać ludziom, prawda, ale czy musiała walczyć? Oczywiście czasami nie było innego wyjścia, ale czy zawsze? Przemoc rodziła przemoc. Nie mogła jednak podważyć faktu, że urodziła się jako jedna z członków znamienitego klanu, który miał obowiązek stać na straży ludzi z Kyuzo. To było jej przeznaczenie, którego nie mogła się wyprzeć. Nie mogła wyprzeć się Byakugana. Jednak czy powinna poświęcać na to całe swoje życie, rezygnując jednocześnie ze szczęścia? Nie chciała.
- Tak zrobię, Reiko-sama. - Odpowiedziała, skłaniając lekko głowę.
Postara się jeszcze bardziej, tym razem pracując nad sobą jeszcze ciężej. Miała mało czasu, a do tego wojna dawała niepewną przyszłość, bo nigdy nie wiadomo, jak to się wszystko potoczy. Wstała więc z krzesła i podeszła bliżej mapy, przyglądając się jej uważnie. Była niesamowicie dokładna i naprawdę pięknie zrobiona. Poznała nawet przesmyk, który zawalili, aby Yamanaka nie mogli tamtędy przewozić swoich towarów, tylko wybierać drogi na około, co wiązało się z dodatkowymi kosztami dla nich. Ta misja, pomimo swojego sukcesu, zbyt drogo kosztowała, za co nadal się obwiniała i siłą rzeczy chyba zdobyła w klanie wroga, który mógłby pomyśleć o zemście za to, że został trwale okaleczony i nie mógł się już posługiwać swoją bronią. Z tych ponurych myśli wyrwał ją głos Lidera, więc spojrzała na niego z wyraźnym smutkiem na twarzy.
- Ciągle zadaję sobie jedno pytanie i nadal nie znam na nie odpowiedzi. - Powiedziała. - Dlaczego Klan, który był z nami zaprzyjaźniony, a jego Liderka często bywała u nas w gościnie podczas świąt, tak po prostu zdecydował się nas zaatakować? Nie rozumiem tego...
Może Reiko zna na to odpowiedź. Ona była do tej pory szarym Doko i nie miała wglądu w pewną wiedzę, ale może teraz nieco to się zmieni. Nie mogła zrozumieć, że przyjaciel tak po prostu wbija ci nóż w plecy, zdradzając i atakując. Czym kierowała się Arisu? Może ojciec miał rację i Liderka Yamanaka, to tak naprawdę kawał złej kobiety? No i była jeszcze jedna kwestia, która wiązała się z tym pierwszym pytaniem, więc Ayame ponownie się odezwie.
- Czy mamy jakiekolwiek szanse na ponowne porozumienie? - Zapytała przygnębiona. - A jeśli nie, to czy zdołamy ich pokonać i odpędzić od naszych ziem?
Miała jeszcze kilka innych pytań, ale to za chwilę. Nie wszystko naraz, żeby nie przytłoczyć Reiko lawiną tego wszystkiego. Spokojnie poczeka na jego odpowiedzi i wtedy wyciągnie odpowiednie wnioski.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 28
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 17 gru 2018, o 20:01

Mapa była wyjątkowym dziełem topografii. Wykonana z najwyższej jakości płócien z najwyższej jakości barwników i rzecz jasna z największą możliwą dokładnością. Niespotykany kawał świata na jednej ścianie, prawdopodobnie istnieje jedynie jedna taka mapa opisująca ten konkretny kawałek świata. Nic dziwnego, gdyby taka mapa dostała się w ręce przeciwnika, to zaplanowanie idealnego natarcia byłoby dziecinnie proste. Teoretycznie rzecz jasna. Dziewczę zadało pytanie pod wpływem słów Shirei-kana, mające właśnie wiele wspólnego z wojną. Z jej początkiem, z powodami do wybuchu i z samą przywódczynią Yamanaka. Pytanie wydawało się trudne i pozbawione własnej odpowiedzi. Ale przede wszystkim nieco naiwne.
- W polityce nie ma czegoś takiego jak przyjaźń. Są wspólne interesy i korzyści. To że się dogadujemy nie znaczy od razu że jesteśmy przyjaciółmi. Powinnaś o tym pamiętać. - odpowiedział nieco poważnie, głównie przez to że podejście dziewczyny było pozbawione szerszego kontekstu. Gdyby uczucia były istotne w relacjach między prowincjami, to prawdopodobnie byłyby integralnymi elementami polityki.
- Deklaracje przyjaźni i pozytywnych relacji między prowincjami mogą zostać zniszczone z byle powodu. A i nie jedni by to wykorzystali. Zresztą sama wiesz że nadmierne zaufanie może zaszkodzić. - dodał po chwili zastanowienia. Raczej nie było dalszej potrzeby ciągnięcia tego tematu, przynajmniej ze strony samego lidera. Ale nadeszło kolejne pytanie. Świerza Akolito chciała wiedzieć więcej na temat wojny i jej aktualnego stanu. I sytuacji całej prowincji. Szybko zaadaptowała się do nowych warunków i przywilejów jakie dawała jej wyższa pozycja.
- Teoretycznie. Ale nie mogę wtajemniczyć cię w szczegóły. - odpowiedział wymijająco, skupiając się naprzemiennie to na papierach to na niej, niby pilnując dziecka żeby niczego nie nabroiło podczas gdy rodzic ciężko pracuje. Tylko że nie byli ze sobą spokrewnieni na tyle blisko i nie byli aż tak różni wiekiem. Zapewne nie byli.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1982
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Ayame » 17 gru 2018, o 21:41

Każde kolejne słowa Lidera sprawiały, że na twarzy Ayame pogłębiał się smutek. Tak, zdecydowanie była naiwna, skoro interesy i korzyści pomyliła z przyjaźnią. Brutalna rzeczywistość zacisnęła mocno swoją pięść wokół wnętrzności kunoichi, która momentalnie poczuła, jak robi jej się niedobrze. Przymknęła na chwilę białe oczy, obrywając kolejną falą zbywających ją słów. Nie dość, że została przywołana do porządku, to jeszcze nie dostała żadnej konkretnej odpowiedzi. Kompletnie nic. Jedno wielkie zero. Najwyraźniej nie zasłużyła sobie na tyle, żeby otrzymać chociaż coś więcej w odpowiedzi, niż to, co dostała. Tak, zdecydowanie było jej przykro.
- Dziękuję za poświęcony czas, Reiko-sama. - Powiedziała cicho i ukłoniła się. - Pójdę już.
Wyprostowała się i ruszyła do drzwi, jednak gdy chwyciła za klamkę, spojrzała jeszcze ostatni raz na Lidera. Miała nadzieję, że nie widzi go właśnie po raz ostatni, bo już postanowiła, że nie będzie dłużej siedzieć w stolicy z założonymi rękami. Miała zamiar wesprzeć działania wojenne na tyle, na ile będzie potrafiła. Może nawet uda jej się dotrzeć do ojca i jemu pomóc w dalszej bitwie. Jej Byakugan dość mocno się rozwinął, więc może okazać się przydatna w polu, choćby w samym tropieniu wroga na dalekie dystanse. Była pewna, że coś się dla niej znajdzie.
- Ruszam na front, aby pomóc na tyle, na ile będę mogła. - Oznajmiła. - Bądź zdrów, Shirei-kan.
Po tych słowach opuściła gabinet Lidera, zamykając za sobą drzwi i ruszyła korytarzem, a potem schodami w dół, kierując się w stronę wyjścia z Siedziby Władzy. Raczej nie spodziewała się, że zostanie zatrzymana i zawrócona, więc nie oglądając się już za siebie, wyszła z budynku, aby skierować się w stronę swojej posiadłości. Nim ruszy w drogę, chciała jeszcze spakować kilka potrzebnych rzeczy i napisać list. Wiedziała, że stawia na szali swoje życie, jednak jeśli nadal będzie się chować w Shiroi-iwie, będzie żałować, że nic nie zrobiła aby wesprzeć swój klan. Nie mogła siedzieć z założonymi rękami, kiedy inni przelewali krew w obronie Kyuzo.


[zt]
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 28
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Siedziba władzy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 30 gru 2018, o 00:39

Misja Rangi - D - 1/...


- Rok 385 - Zima -
- Hyuga Ayame -
- Siedziba władzy -

- Wiadomość -





" Nieudana miłość "

Ayame zdążyła wyjść z gabinetu Shirei-kana, na pewno nie było łatwym pogodzenie się z tym, że ostatecznie Reiko ma inne plany i wyobrażenia niż kunoichi. Drzwi zamknęły się za nią a mężczyzna który zajmował gabinet wrócił do pracy, na pewno był zajęty wieloma sprawami, w końcu trwała wojna i wszystko spoczywało na jego głowie, życia jego ludzi, przyjaciół i rodziny jaką był cały klan, częściowo nawet i Ayame. Nie miał zwyczajnie czasu by oddawać się drobnym miłostkom. Trudno stwierdzić co miał na myśli wypuszczając kobietę od tak po tym co powiedziała. Jej słowa znaczyły bardzo wiele, chciała pokazać, że tak jak on będzie bronić klanu przeciw nieuczciwemu wrogowi. Wszystko to jest jednak dużo bardziej skomplikowane niż mogłoby się wydawać, samotne udanie się na granicę i walka na pewno nie wchodziły w grę a i tak Ayame musiała figurować w spisie jako Kunoichi przydzielona do jednego z plutonów oraz oddziałów na które składały się obozy. Czy to oznaczało, że została najzwyczajniej w świecie olana? Tak by było gdyby właśnie teraz nie przechadzał się holem budynku inny shinobi który miał wyraźnego pecha i wpadł na Ayamę gdy ta zamykała drzwi do gabinetu. W dużej mierze była to jego własna nieuwaga spowodowana zwyczajnym bujaniem w obłokach.

Ayame była bardzo wysoka jak na kobietę co sprawiało, że była dosyć rozpoznawalna z pośród innych shinobi, nie dziwić powinien też fakt, że chłopak który na nią wpadł zderzył się z nią na wysokości jej ramienia. Nie był tak duży jak ona, zwyczajnie upadł odbijając się od niej. Nie stało się mu nic wielkiego... W ogólnej skali, tak naprawdę z nosa spadły mu okulary a jego nos mimo, że nie wyglądał na złamany zalał się krwią. Nie było jej jakoś szczególnie dużo, ale sam fakt.
- Ah... Nie uważałem, wybacz mi... Ayame-san? Jak przebiegła rozmowa z Reiko-sama? Wszystko w porządku? - Patrzył na nią jednak nie widział dosyć dokładnie bez swojego wzrokowego asystenta, całą resztę wydedukował na podstawie gabinetu pod którym wszystko miało miejsce. Ayame mogła chłopaka kojarzyć, na pewno był od niej młodszy, był jednak jednym z wielu shinobich którzy służyli klanowi Hyuga samemu nie będąc członkami rodu.

Mashai


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2774
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Siedziba władzy

Postprzez Ayame » 1 sty 2019, o 12:35

Reiko nawet nie zadał sobie trudu, żeby ją zatrzymać, tym samym dając jej przyzwolenie na to, co zamierzała zrobić. Wyglądało na to, że było mu obojętne, czy dołączy do frontu, czy też zostanie w mieście jako wsparcie, co jeszcze mocniej zabolało. Wiedziała, że teraz jego czas był bardzo ograniczony i poświęcił go jej tyle, ile był w stanie w obecnej chwili, jednak mimo wszystko była zawiedziona, licząc na jakieś przydatne wskazówki na temat wojny i samych Yamanaka. Zamiast tego, otrzymała upomnienie, zasugerowano jej, że jest naiwna i na dodatek nie dostała żadnych przydatnych informacji. Miała nadzieję, że gdy to wszystko dobrze się skończy, znajdzie dla niej trochę więcej czasu i uwagi. Tak, nie zamierzała rezygnować po pierwszym razie, po części rozumiejąc jego obecny nawał obowiązków, dlatego też zamierzała poczekać na inny, bardziej dogodny moment. Do tego czasu postara się spisać jeszcze lepiej.
Wychodząc z gabinetu i zamykając za sobą drzwi, została totalnie zaskoczona faktem, że ktoś właśnie na nią wpadł i poleciał do tyłu. Była wyższa i postawniejsza od tamtej osoby, dlatego nie było w tym nic dziwnego, że w tym momencie to nie ona leży na posadzce. Znała tego shinobi z widzenia, ale nie kojarzyła na tyle dobrze, żeby mówić o jakiejś szczególnej znajomości. Widząc, że chłopak stracił okulary, a z nosa poleciała mu krew, Ayame szybko uklękła przy nimi.
- Nic Ci nie jest? - Zapytała, podając mu okulary. - Zaczekaj chwilę.
Sięgnęła do swojej torby i z rulonu bandaża oderwała kawałek, po czym złożyła go i przyłożyła mu do krwawiącego nosa, dając tym samym do zrozumienia, żeby przytrzymał, dopóki krwawienie nie ustanie. Zadziwiające, że jego kompletnie zwaliło z nóg, a ona czuła jedynie lekkiego siniaka na ramieniu po zderzeniu z jego głową. Ciężki trening fizyczny dawał swoje rezultaty.
- Tak, wszystko w porządku. - Odpowiedziała na pytanie młodzieńca. - Dostałam awans i ruszam na front, aby wspomóc nasze siły. Może uda mi się dotrzeć do ojca.
Kazuma nadal walczył na froncie i z tego co Reiko jej powiedział, dobrze sobie radził, dlatego też postanowiła do niego dotrzeć, aby wesprzeć go i udowodnić swoją wartość. Owszem, kazał jej zostać w stolicy, dla bezpieczeństwa, ale to było zanim otrzymała nominację i zwiększyła swoje możliwości bojowe. Tak, od tamtego czasu zrobiła spore postępy i miała zamiar udowodnić, że można na niej polegać znacznie bardziej, niż do tej pory.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 28
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Siedziba władzy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 1 sty 2019, o 13:52

Misja Rangi - D - 3/...


- Rok 385 - Zima -
- Hyuga Ayame -
- Siedziba władzy -

- Wiadomość -





" Nieudana miłość "

Czy nawał obowiązków może być motorem który wpływa na nasze czyny i zachowanie wobec innych? Może, zwłaszcza w chwilach wielkiej odpowiedzialności oraz powagi. W chwilach takich jak ta gdzie każdy patrzy na jego dłonie i przychodzi po poradę, patrzy na jego plecy i podąża za jego rozkazem. W takiej właśnie pozycji był Reiko Hyuga, był szorstki? Może... Wydawałoby się jednak, że powinien okazać Ayame cokolwiek, nie zrobił jednak nic pod natłokiem pracy, całkowicie rzucając ją samą w wir jakim była walka z klanem Yamanaka.
Chłopak skrzywił się momentalnie w chwili w której zdał sobie sprawę, że zaraz zakrwawi sobie koszulę, na szczęście Ayame zadziałała szybko i uchroniła go przed tym, przyłożył chustkę do nosa uprzednio zakładając na nos okulary. Dopiero wtedy przyjrzał się dziewczynie uważnie, wiedział z kim ma do czynienia, po prostu przejrzał na oczy.
- Arigatou, Ayame-san... Przejdzie mi. - Powiedział spokojnie, lekko zmienionym głosem w wyniku zatkanego nosa przez chusteczkę. Zdążył już się podnieść spoglądając na swoją towarzyszkę z dołu, był od niej niższy.
- Awans? Chyba powinienem ci w takim razie pogratulować Ayame-san. Ruszasz na front? - Powtórzył po tobie zdziwiony, nie powinno go to dziwić, że świeżo upieczona Akoraito chce wspomóc swoich braci i siostry na linii frontu, z drugiej strony, właśnie to go zdziwiło, zwłaszcza, że nie wyglądała na szczęśliwą po wyjściu z pokoju przywódcy.
- Ja... Jakby nie chcę ruszać na front, przydzielili mnie do obozu piątego jako łącznika, mam być gotowy jutro a, odkąd ojciec pojechał walczyć moja młodsza siostra się strasznie o niego martwi, wiemy, że sobie poradzi ale, nie wiem jak zniesie martwienie się za nas dwoje. - Westchnął masując się lekko po twarzy, po chwili również odsunął chusteczkę która przestała już mu być potrzebna. Już nie krwawił, pozostał jedynie tępy ból który z każdą chwilą również był mniejszy.
- Tak się składa, że mam się zgłosić do Kazumy-sama... Naprawdę chcesz go odwiedzić? Może... - Spojrzał nieco w bok jakby uciekając wzrokiem, nie za bardzo miał ochotę mówić to co zaraz ślina mu na język przyniosła, nie mniej musiał spróbować.
- Może więc... Jestem pewny, że nie obchodzi ich za bardzo kogo wysyłają do tego zadania... Jeszcze nie wypełnili dokumentów z przydziałami... - Czy musiał sugerować dosadniej to co jej proponował? Mógł to powiedzieć otwarcie, nie była to jednak jego natura a otwarte mówienie takich rzeczy to aż proszenie się o bycie nazwanym słabym, nawet jeśli przyświetlał temu jakiś inny, nieznany szerszemu spektrum cel.

Mashai


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2774
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shiroi-iwa (Osada Rodu Hyūga)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość