Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Jun'ichi » 5 gru 2018, o 16:28

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Z nieskrywaną satysfakcją Jun'ichi patrzył jak podszywany pod Hizashiego Yamanaka uderza plecami o ścianę gospody. Jego plan się powiódł i to na oczach samego Noriakiego co z pewnością pozwoli mu walczyć o nieco łagodniejszą karę za wcześniejsze podsłuchiwanie. W głębi serca chłopiec liczył na to, że tym razem obejdzie się bez waterboardingu i Noriaki w akcie miłosierdzia poprzestanie na zwykłym biczowaniu.
Szybki i dość znaczny ubytek chakry sprawił, że Jun musiał złapać głębszy oddech i to własnie była chwila, kiedy Noriaki miał pokazać Yamanakom z kim zadarli i jak wielki błąd popełnili. Serce opiekuna Dojo zabiło mocniej kiedy ujrzał charakterystyczną postawę w wykonaniu ojca Miyuki.
To koniec... - pomyślał, wiedząc jak wielkie zniszczenie w ciele rywala wywoła klanowa seria uderzeń w stylu miękkiej pięści. Już miał odetchnąć z ulgą kiedy jego - jakby nie patrzeć - kuzyn zatrzymał się i w dziwny sposób zaczął obracać się ku niemu. Pod maską oczy chłopaka rozszerzyły się ze zdziwienia, a serce waliło już jak oszalałe. Słyszał już o tym ale nie widział na własne oczy - zdolności tych psubratów!
Kolejny raz młodzieniec musiał zawalczyć o życie i zdrowie osób, które były dla niego ważne, wykorzystując swoje słabe ciało i niewielki potencjał bojowy. Jedyną przewagą jaką posiadał była niewiedza wroga na jego temat ale... czy to można w ogóle uznać za przewagę kiedy chodzi o małe dziecko?
Czas na namysł skończył się kiedy Noriaki mimowolnie zaczął biec w stronę chłopaka. Ten nie widząc innego wyjścia krzyknął jedynie "Atakują!" po czym najszybciej jak mógł, biegiem ruszył wgłąb pokoju. Nie biegł on jednak na swojego przełożonego, kierował się na ścianę po swojej prawej stronie, konkretnie na jej środek. Wiedział, że Noriaki szybko zostanie pokierowany w tą samą stronę, dlatego zanim jeszcze się to stało, młodzieniec momentalnie wybił się od podłogi i niemal poszybował w stronę obranego celu (ściany). Jego celem było wylądować na niej nogami i od razu wykonać kolejny skok, tym razem w stronę znienawidzonego Yamanaki. Chciał być niczym pocisk pędzący w stronę ofiary i tak samo jak pocisk chciał po prostu powalić go, zniszczyć, a w najmniej brutalnym scenariuszu po prostu dać nauczkę i przykładnie ukarać.
Jun'ichi nie był jednak głupi i wiedział, że zapewne nie zdążyłby dolecieć do przeciwnika bez jego reakcji, dlatego musiał jeszcze przyspieszyć swój atak na niego, zaskoczyć kolejny raz. Tutaj z pomocą przyszła dość prosta umiejętność, której chłopak nauczył się podglądając treningi pełnoprawnych członków rodu. Trzy niebieskawe igiełki wystrzeliły z ust chłopca prosto w trzymającego pieczęć blondyna (w jego dłonie i tors) - dwie igły chłopak chciał zachować na wypadek gdyby poprzednie nie trafiły celu (jeśli trafią, pozostałe dwie zostają wystrzelone w jego nogi). Byakuganem ciągle obserwował kontrolowanego Noriakiego i zastanawiał się czy w takim stanie będzie on mógł użyć na nim klanowych technik. Jeśli zdolności Yamanaka pozwalały tylko na kontrolowanie ciała, Jun miał nadzieję że zdoła odeprzeć atakującego zwykłymi ciosami ojca Miyuki.
Ostatecznie po odbiciu od ściany chłopak planował wylądować bardzo blisko przeciwnika aby nie pozwolić mu na przygotowanie kolejnych sztuczek, samemu atakując stylem miękkiej pięści jego punkty Tenketsu - w końcu jako Hyuga powinien walczyć w zwarciu.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Sagisa & Akashi - C
2) Mai - C
3) -
4) -



Obrazek


I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1225
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Asaka » 5 gru 2018, o 23:04

Misja Wojenna C
Jun'ichi
19/30 +3


Obrazek


To, że ktoś nie wie, jakie masz możliwości, faktycznie mogło grać na korzyść. Zbyt dużo ruchów do przewidzenia, zbyt wielu przeciwników, zbyt mało czasu… Jun krzyknął, a na korytarzu zawrzało – to znaczy zawrzało od strony podpitych mężczyzn, którzy kręcili się tu i tam i teraz zaczęli w panice zbiegać po schodach. Poza tym nikt po korytarzu nie biegał, jakby ludzie będący w pokoikach bali się z nich wyjść. Zaś to, co działo się niżej… To nie była część tej historii, a przynajmniej nie w tej chwili.
Młody kaleka wyminął leżące w drzwiach nieprzytomne ciało Miyuki, dziewczyny, którą miał chronić… Nie ona jednak była ważna w tej chwili. To znaczy była – by nic większego ponad utrata przytomności jej się nie stało, ale to była sprawa drugorzędna, prawda? Teraz ważniejsze było spacyfikować wroga, który narobił już tutaj tyle zamieszania… Spacyfikować – dobre, ogłuszyć i związać, bądź zrobić to bardziej permanentnie, if you know what I mean…
Noriaki rzeczywiście zaczął biec w stronę Jun’ichiego, który zdążył to przewidzieć – o co zresztą nie było zbyt trudno, w końcu kogoś trzeba było wyeliminować… Chłopak uwolnił chakrę w stopach i odbił się w stronę prawej ściany, od której zaraz zresztą odbił się i skumulował charkę wypuszczając trzy chakrowe senbony w stronę Yamanaka… Wiele rzeczy działo się szybko. Noriaki zawrócił i skierował się w stronę ściany, przy której już został – jego ruchy były ślamazarne, jakby prawdziwy Hyuga usiłował wyrzucić ze swojego ciała tego, który go kontroluje, jednak nie miał jeszcze nad sobą panowania. Yamanaka cały czas obserwował Juna, i gdy tylko zobaczył, jak chłopak wystrzelił w jego kierunku i uformował coś w powietrzu, przesunął się lekko w swoją prawą stronę, a więc bliżej lewej ściany, tym samym unikając dwóch z trzech wypuszczonych senbonów. Ten jeden drasnął jego lewe ramię, rozcinając materiał urania i lekko skórę. Na pewno zaszczypało, ale to nie wystarczyło, by mężczyzna rozłączył dłonie: wciąż dzielnie trzymał złożoną pieczęć.
Jeszcze nim chłopiec wylądował, już ze zdecydowanie lepszej pozycji wypuścił pozostałe dwa senbony, trafiając w uda białowłosego. Krew zaraz zbroczyła materiał spodni a mężczyzna mimowolnie puścił pieczęć i syknął przez zaciśnięte zęby, kierując swoje blade oczy pozbawione źrenic na Juna. Młodzieniec i owszem, choć już zmęczony tym nagłym ubytkiem chakry, był gotowy do ataku, ale Yamanaka był szybszy. Złożył pieczęć Barana, a spod nóg Juna, z drewnianych desek podłogi, zaczęły się piąć pnącza, które zakręcały się wokół jego nóg, następnie tułowia, by później objąć jego ręce, skutecznie krępując jego ruchy.
„Hizashi” wyminął wrośniętego w ziemię Juna, nieco utykając, i wyciągnął z kieszeni kamizelki jedną stalową gwiazdkę. Stal błysnęła i poszybowała w powietrzu, trafiając nieprzytomną „kelnerkę” prosto w czoło. Czy musiał mieć powód? Pewnie jakiś miał. To była wojna, do jasnej cholery. Druga strona weźmie jeńca i nie minie chwila, gdy wyciągną z niego jakieś informacje. Nawet pozornie najmniej ważna sprawa mogła przyczynić się do klęski, a na to ani jedna, ani też druga strona, nie mogła sobie pozwolić. Noriako chwilę dochodził do siebie, po walce o kontrolę nad własnym ciałem – i a wszystko to i tak działo się w ciągu kilku sekund. Stał teraz pod ścianą, a gdy tylko stal błysnęła w dłoni bladookiego, wyskoczył, by zmniejszyć odległość i wyciągnął dłoń, robiąc to, co wcześniej zrobił Jun – a więc posłać powietrze sprężone z chakrą by zmieść go z miejsca i chwilowo przynajmniej ogłuszyć. Nie zdążył zdmuchnąć shurikena, ale białowłosy boleśnie uderzył plecami w ścianę, tym razem lewą, na chwilę tracąc oddech. Yamanaka też był już zmęczony i bez tego nagłego pozbawienia powietrza z płuc dyszał ciężko, a jego reakcja była opóźniona.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
[justify]Aktualna mapka -> klik. Szary kwadrat to wazon z kwiatem, różowa kropka - Jun, zielona - Miyuki, czarna - "kelnerka", niebieska - "Hizashi", żółta - Noriaki. Niebieskie strzałki to przemieszczanie się "Hizashiego".

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1005
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Jun'ichi » 6 gru 2018, o 00:24

Wszystko w pomieszczeniu działo się niesamowicie szybko i zapewne tylko dzięki wspaniałym oczom, ktoś taki jak kaleki Junek mógł nadążać i dostrzegać otoczenie. Jego serce rwało się do walki i kierowało ciałem niemal automatycznie, jednak w głowie chłopak był... w siódmym niebie! Sam przed sobą był zdumiony tym, jak dobrze udało mu się zmylić Yamanakę, wyminąć Noriakiego i chociaż drasnąć rywala. Był to dla niego oczywisty wyczyn bo przecież nie był pełnoprawnym shinobi, nie był nawet uznawany za członka klanu, nie wypełniał prawdziwych misji może poza jedną ostatnią, którą traktował jako szansę ze strony klanu.
A teraz? Teraz oto w środku wioski, on, zwykły kaleki sługa walczył ramię w ramię z wysoko postawionym członkiem rodziny przeciwko wspólnemu wrogowi. Ciężko było zapewne zrozumieć jak ważny był to fakt dla Jun'ichiego, ale z całą pewnością dodawał mu on skrzydeł, odwagi i determinacji do dalszej walki.
Wszystko szło dobrze, aż do momentu gdy dziwaczne pnącza zaczęły unieruchamiać chłopca, uniemożliwiając tym samym dalsze atakowanie rywala. Białe oczy momentalnie "zbadały" rośliny i pozwoliły stwierdzić, że są to jedynie wytwory iluzoryczne, których jedynym celem było spowolnienie.
Kai! - w myślach Jun wypowiedział nazwę techniki, której niegdyś nauczył go... nieważne, stare, nieprzyjemne sprawy. Znał ją i to się liczyło bo od prędkości jego reakcji mogły zależeć nawet losy osady. Wykonując uwolnienie z iluzji, oczy chłopca wlepione były już w przeciwnika, który wykonał ruch tak niespodziewany, że kalece zaparło na moment dech w piersi. Stalowa gwiazdka śmignęła przed nim i momentalnie zabiła towarzyszkę mężczyzny, którą ten najpewniej uznał w danej chwili za zagrożenie dla ich misji - z punktu widzenia misji było to jak najbardziej słuszne, jednak serce Juna sprzeciwiało się takim praktykom i zapewne wolałby on oddać własne życie niż dobić towarzysza.
Na ten krótki moment czas jakby zwolnił dla chłopca, ale stan ten został szybko przerwany przez atak Noriakiego, który dosłownie posłał rywala w ścianę. Po blondynie widać było zmęczenie i to był dobry znak dla Jun'ichiego, który miał nadzieję wyrwać się z iluzji i ruszyć najszybciej jak tylko mógł do dalszego natarcia. Tym razem chłopiec liczył na to, że uda mu się dotrzeć do rywala zanim ten zastosuje kolejną sztuczkę i będzie mógł użyć na nim serii ciosów, które wykonać mogą jedynie członkowie rodu.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Sagisa & Akashi - C
2) Mai - C
3) -
4) -



Obrazek


I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1225
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Asaka » 6 gru 2018, o 14:24

Misja Wojenna C
Jun'ichi
21/30 +3


Obrazek


Nie był pełnoprawnym członkiem klanu, a jednak nosił w sobie Limit Krwi; odziedziczył szlachetne kekkei genkai, niesamowite oczy, pozwalające widzieć na wielkich odległościach i dostrzegać rzeczy dla innych niedostępne, jak chociażby punkty tenketsu na ciele. I tak, gdyby nie oczy – nie byłby w stanie za niczym nadążyć. A tak – coś co trwało raptem kilkadziesiąt sekund od rozpoczęcia całej akcji, gdy Yamanaka przejęła kontrolę nad panną Miyuki – zostało przez niego zarejestrowane i mógł na to przeciwdziałać.
Kai. Tak proste, tak skuteczne… Jednak gdy chłopiec wypowiedział to jedno słowo w myślach – nic ono nie dało, a pnącza nadal oplatały młodzieńca tak samo mocno jak wcześniej. Nie było żadnej zmiany. Teraz mógł jedynie patrzeć na to, co działo się wokół, będąc całkowicie unieruchomionym.
Noriaki jednak nie poprzestał na posłaniu rywala na ścianę. Bo gdy ten łapał oddech, brunet w trzech susach pokonał długość pokoju i teraz już, przybierając odpowiednią postawę, rozpoczął to, co zamierzał zrobić wcześniej. Dwa uderzenia. Kolejne dwa. Cztery. Osiem. Z każdym kolejnym ciosem Noriaki przyspieszał tak, że gdyby nie Byakugan, to Jun przestałby nadążać. Szesnaście. Trzydzieści dwa. Kolejne ciosy wbijały Yamanakę jeszcze bardziej w ścianę, o ile to w ogóle możliwe, a gdy Hyuga skończył, gdy wszystkie sześćdziesiąt cztery uderzenia zostały w mężczyznę wpakowane, nie wyglądało nawet na to, by się zmęczył. Chociaż nie, po wszystkim musiał rozmasować sobie mięśnie na ramieniu, jakby nie był przyzwyczajony do takiej szybkości. Białowłosy osunął się po ścianie na podłogę, a na Koniec Noriaki przywalił mu pięścią w głowę, pozbawiając go przytomności.
Ależ bałagan…
Ciemnowłosy widział wciąż niemogącego się poruszać Juna, który stał dziwnie wykręcony. Nietrudno było się domyślić co mu jest. Podszedł więc do niego i dotknął jego czoła dwoma palcami. Kai. Jun’ichi był wolny.
- Żyjesz? – mężczyzna spojrzał uważnie na młodego kalekę.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1005
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Jun'ichi » 6 gru 2018, o 22:41

Był niemal pewien, że uda mu się wyswobodzić, ruszyć ponownie do ataku i udowodnić tym samym przed panem Noriakim swoją wartość. Wiedział co ma robić - prosta technika, podobno uczą jej jako jednej z pierwszych - dlatego jego serce zamarło, kiedy po zatrzymaniu obiegu chakry, pnącza nie zniknęły.
Co jest?! Czemu nie mogę... czemu?! - w myślach chłopak zaczął panikować, jednocześnie ciągle obserwując zachowanie blondyna, którego teraz coraz bardziej się obawiał. Ten mężczyzna nie był słaby i trzeba było przyznać, że był niezwykle odważny skoro podjął się tak niebezpiecznej misji jak inwigilacja osady Hyuga.
Nie! Jeszcze chwila i on... - w tej chwili czarne myśli chłopaka rozwiało nagłe wkroczenie Noriakiego, który z wielką precyzją zaczął obdarowywać przeciwnika dewastującymi układ chakry uderzeniami, które Jun'ichi skrzętnie zliczał by na końcu, przy 64 ciosie dosłownie wstrzymać oddech patrząc z pełnią podziwu na swojego przełożonego.
Kiedy wreszcie technika iluzji została rozproszona przez Norkiakiego, Jun opadł na kolana łapiąc głębokie oddechy. Zmęczył się
Noriaki-sama... przeciwnik gotów popełnić samobójstwo w imię misji... zwiążę... go... - wydyszał chłopiec opierając się rękoma o podłogę i wlepiając w nią na chwilę wzrok.
Ja... przepraszam za panienkę... nie widziałem... innego wyjścia... Przepraszam... - dodał po czym próbując wstać, pośliznął się dłonią na podłodze i padł twarzą na deskach wydając z siebie jeszcze stęknięcie bólu.
On... nie może... jest cenny... - to były ostatnie słowa jakie wydobyły się z ust młodego opiekuna Dojo zanim jego oczy zamknęły się mimowolnie i po prostu zwiotczał całkowicie. Emocje jakie towarzyszyły wszystkim wydarzeniom tego dnia były dla niego przytłaczające, zbyt intensywne i poważne aby mógł jako młody, niedoświadczony chłopiec przejść obok nich obojętnie. Bał się o panienkę, o Noriakiego, o osadę i klan. Oczyma wyobraźni już widział upadek klanu, był blisko o ile nie zatrzymaliby tego człowieka. Ta wizja wyczerpała fizycznie chłopaka i dopiero teraz całe zmęczenie jakie dopadło go w tak krótkim czasie uderzyło w jego ciało, a on zwyczajnie nie potrafił przeciwstawić się temu.
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Sagisa & Akashi - C
2) Mai - C
3) -
4) -



Obrazek


I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1225
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Asaka » 7 gru 2018, o 01:52

Misja Wojenna C
Jun'ichi
23/30 +3


Obrazek


Jun żył i tyle było Noriakiemu potrzebne do wiedzy. Żył, oddychał, mówił – znaczy, był sprawny i nadal miał siłę. Teraz trzeba było działać szybko. Posprzątać ten cały bajzel. Uspokoić spanikowanych ludzi. Złożyć raport władzom… Chwila walki, a tyle rzeczy do zrobienia. Żeby było jasne – Noriaki nie wydawał się zły na Jun’ichiego; bardziej był zdenerwowany całą sytuacją wokół, adrenalina wciąż krążyła po jego żyłach. Mieli trupa, Yamanakę, która leżała pod ścianą, a krew z jej rany ściekała strumyczkiem po czole na drewnianą podłogę pokoju gospody. Gdyby ją dotknąć – była jeszcze ciepła. Tylko cóż z tego? Poległy to poległy i szczerze mówiąc nie było się co dziwić. Od każdego Hyugi na tej wojnie wymagano tego samego – że jeśli wróg ich przechwyci i będzie choć cień szansy, że ich ciało, ich tajemnice dostaną się w ręce wroga, a u blondwłosych paskudników było to jeszcze bardziej prawdopodobne, to zabierze się te tajemnice do grobu. Prawdopodobne? Phi, bardziej niż pewne!
- Zwiąż. I przeszukaj go, zabierz mu wszelką broń – polecił mu Sentoki, po czym sam podbiegł do swojej własnej, leżącej jak długa w przejściu córki. - I dopilnuj, żeby się nie obudził – tak, po serii ciosów, jaka została władowana w białowłosego mężczyznę będzie on miał cholerny problem, by związać chakrę, ale branie za pewnik, że tego nie zrobi i że się nie uwolni, było skrajną głupotą, na którą nie mogli sobie pozwolić. Potrzebowali go żywego.
Dotknął czoła Miyuki, sprawdził puls, żyła. Jego twarz nadal nosiła na sobie znaki używania Byakugana, mężczyzna był czujny.
- Nie przepraszaj. Wiem teraz na pewno, że nie była gotowa, tylko to potwierdziła zabierając cię tutaj. Przecież widzę jak wykonujesz rozkazy. Głupie bo głupie, ale wykonujesz. I dobrze – on też zwracał się do niego z wyższością, ale czy było to dziwne? Starszy, ważniejszy, bardziej doświadczony… W nosie miał maskę, którą Jun’ichi nosił na twarzy, w nosie miał ten cały strój mający ukryć szpecące blizny. Dla Noriakiego młodzieniec był jednym – nie tyle sługą, co wojownikiem, szeregowym, który na komendę „skacz!” nie pyta „po co?” tylko „jak wysoko?”. Czarnowłosy wciągnął Miyuki do pokoju, by nie leżała w przejściu, nawet nie zerkał na to co robi Jun, przecież to widział, i podszedł do martwej dziewczyny, chcąc i ją przeszukać.
Jedyne co znalazł to podstawowa broń, pięć shurikenów pochowanych w ukrytych kieszeniach, nic poza tym – ale zabrał je dla siebie. Żadnych karteczek z informacjami, nic.
- Sytuacja opanowana! – wyszedł po chwili na korytarz i krzyknął, chcąc opanować harmider jaki się przez ten czas wytworzył na dole. - Proszę wrócić do swoich zajęć! – niewiele to dało, mężczyzna westchnął. - Pilnuj ich, zaraz wrócę – i wyszedł z pokoju, zostawiwszy drzwi otwarte.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1005
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Jun'ichi » 7 gru 2018, o 14:44

Z trudem ale podniósł się z ziemi i spojrzał na Noriakiego, od którego spodziewał się... właściwie sam nie wiedział. Będzie zły, zadowolony z tego, że poradzili sobie z rywalem? A może zupełnie zignoruje chłopca? Jedynym co usłyszał były polecenia dalej odwołujące się do Yamanaki, dlatego Jun szybko zebrał się w sobie i dźwignął na równe nogi by podejść do nieprzytomnego mężczyzny.
Związać? Niby czym? - pomyślał klękając na jednym kolanie obok blondyna i sięgając do jego kabur, kieszeni i ukrytych miejsc w ubraniach, aby powyciągać z nich wszystko co mogło stanowić zagrożenie. Kolejne rzeczy odrzucał za siebie, byle dalej od niego, aż wreszcie kiedy upewnił się że nie pozostało nic, ściągnął z szyi swoje wielkie, białe korale którymi oplątał dłonie delikwenta w ten sposób, by między nimi znajdował się największy koralik, a pozostałe ciasno ściskały nadgarstki. Było to jedyne co przychodziło mu do głowy bo faktycznie wiązało jego kończyny i nie pozwalało złożyć pieczęci których to Jun'ichi powinien się najbardziej obawiać.
Kiedy ręce przeciwnika były już wstępnie unieruchomione, kaleka ściągnął również jeden ze swoich pasów, którym owinął oczy delikwenta by ten nie wiedział gdzie się znajduje i nie próbował kombinować w żaden sposób. Następnie opiekun Dojo zaczął zastanawiać się nad tym jak powinien dopilnować by ten się nie obudził. Przecież to było nie do przewidzenia!
Po chwili namysłu chłopak uznał, że i tak nie może zaradzić ewentualnemu przebudzeniu, dlatego w razie gdy ono nastąpi po prostu zaatakuje klatkę piersiową rywala. W tym celu chciał użyć tej samej techniki, którą wykonał na panience Miyuki. Teraz jednak klęknął przy przeciwniku i bezustannie trzymał otwartą dłoń kilkanaście centymetrów od splotu słonecznego blondyna. Był gotów pchnąć w każdej chwili mimo, że wciąż czuł zmęczenie spowodowane intensywną walką.
Teraz chłopiec klęczał już tylko oczekując do wydarzy się dalej. Obawiał się tego, że rywal obudzi się kiedy pana Noriakiego nie będzie w pobliżu, ale z drugiej strony przygotował się na tą ewentualność - co chwilę zerkał jeszcze na dłonie mężczyzny by upewnić się, że nie próbuje on żadnych sztuczek udając dalej nieprzytomnego. Sprawdzał czy jego klatka piersiowa porusza się szybciej by stwierdzić czy dalej jest nieprzytomny. Tak, Jun'ichi był zdenerwowany i przestraszony ale nie zamierzał uciekać, wiedział że musi pozostać na miejscu i wykonać polecenie. Zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji i... dziwił się, że mimo to Noriaki zaufał mu i pozostawił z tak ważnym jeńcem.

Spoiler: pokaż

Nazwa
Shōtei

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
Minimalny

Dodatkowe
Na czas używania techniki dostajemy +10 do szybkości

Opis Prosta technika stylu Jūken, polegająca na zadaniu jednego, szybkiego uderzenia wymierzonego w splot słoneczny, które w połączeniu z Byakuganem i precyzją mogą zadać dość duży ból przeciwnikowi. Dodatkowo jest wysoce prawdopodobne, że osoba potraktowana takim uderzeniem będzie przez chwilę i nie zdolna do zareagowania (paraliż) w jakikolwiek sposób na następne ataki.
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Sagisa & Akashi - C
2) Mai - C
3) -
4) -



Obrazek


I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1225
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Asaka » 7 gru 2018, o 20:28

Misja Wojenna C
Jun'ichi
25/30 +3


Obrazek


Gdyby tylko Jun’ichi nie zaproponował związania wroga, to Noriaki sam by się tym zajął. Trzeba uważać czego się sobie życzy, tak samo jak trzeba uważać co się proponuje – bo Los w najbardziej przewrotny sposób lubiła się zabawić, czasami dając dokładnie to, a czasami coś kompletnie innego. Jednak nie dało się być gotowym na wszystko zawsze i wszędzie, prawda? Była to jednak lekcja dla Juna, lekcja życia. Zawsze warto było mieć przy sobie głupi shuriken, bądź bandaż – by kogoś opatrzyć, czy od biedy związać. Korale jednak musiały wystarczyć. Związanie rąk białowłosego nie okazało się problematyczne. Tak samo jak przeszukanie go i rozbrojenie – kilka shurikenów ukrytych w kieszeniach kamizelki i tyle – nie spodziewał się chyba takiego obrotu sytuacji, to najwyraźniej nie miała być akcja eliminacyjna, a sądząc po jej rozpoczęciu – wywiadowcza. Zaś młoda dziewczyna musiała być ewentualnym wsparciem. Niewiele z tego wyszło.
Związanie oczu Yamanaki też było całkiem dobrym pomysłem, a na pewno ewentualnym utrudnieniem. Cóż, co innego miał robić Jun jak po prostu nie przywalenie przeciwnikowi, gdyby dawał znaki wracania do żywych…? Nie było tutaj chyba innego sposobu. Chociaż patrząc na to, jak bardzo Noriaki poturbował mężczyznę, to jak zablokował jego tenketsu, to małe szanse, by się przebudził, a nawet gdyby to by po przebudzeniu dobrze funkcjonował.
Yamanaka się nie budził, ale panienka Miyuki to co innego. Najpierw poruszyła lekko palcami dłoni, zaraz znowu, a po chwili otworzyła swoje białe oczy i przewróciła nimi dość nieprzytomnie po suficie. Podciągnęła się po chwili i oparła ciężar ciała na ścianie, którą miała obok siebie. Zobaczyła dwa nieruchome ciała, w tym jedno związane i Juna, swojego opiekuna.
- Co jest grane? Gdzie jest… gdzie jest ojciec? I ten drugi Hyuga? – zapytała słabym głosem, ale jednocześnie takim, który żąda odpowiedzi.
Chwilę pobyli sami, hałasy z dołu zdołały ucichnąć i wyglądało na to, że się uspokoiło po tym, jak okrzyk Jun’ichiego wywołał popłoch. Dobrze, że ich ostrzegł, ta walka mogła się skończyć zupełnie inaczej, ale wszystkiego przewidzieć się nie da, prawda? Niedługo później wrócił Noriaki, ale nie sam, bo z dwoma innymi Hyugami – z mężczyzną i kobietą; oboje czarnowłosi, ubrani byli po wojskowemu, a nie w wyjściowe kimona jak Noriaki. Cud, że ubranie nie przeszkodziło mu w odpowiednim poruszaniu się podczas walki…
- Wersję Noriakiego już znamy, ale teraz wasza kolej. Macie opowiedzieć wszystko po kolei co się tutaj wydarzyło – mężczyzna odezwał się, a w tym czasie kobieta, z załączonym Byakuganem, którym omiotła całe pomieszczenie, podeszła do martwej blondynki.
- Ja… - Miyuki nie miała już co liczyć na to, że sprawa jej niesubordynacji czy braku taktu nie wyjdzie na jaw. Ze spuszczoną głową, wciąż siedząc na ziemi, gdzie czuła się znacznie pewniej, niż na stojąco, zaczęła mówić. - Ja… Chciałam się dowiedzieć dokąd wybiera się ojciec. Służba w domu mówiła, że dostał jakąś pilną misję a ja… chciałam wiedzieć. Ten tutaj miał mnie ochraniać, więc poszedł za mną. Podsłuchiwaliśmy pod drzwiami i ta kelnerka nas przyłapała – wskazała na martwą kobietę palcem. - Tylko, że wtedy nie miała czarnych włosów. Ojciec kazał nam iść do domu i wtedy… ona chyba… - nie potrafiła tego nazwać. Nie potrafiła ubrać w słowa tego, co się stało, tego, że blondynka wtargnęła do jej umysłu.
- I tyle?
- Gdy się obudziłam, już było po wszystkim…
- Teraz twoja kolej – mężczyzna wlepił spojrzenie w Jun’ichiego.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1005
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Jun'ichi » 8 gru 2018, o 09:29

Siedząc przy blondynie, Jun'ichi zastanawiał się czy sam mógł skończyć podobnie. Przecież wystarczył jeden błąd, a to on leżałby teraz na ziemi, najpewniej zalany krwią, zimny, martwy... Ryzykowali wchodząc do wioski Hyuga ale przyznać musiał, że ich cel był szczytny. Sam zapewne bez wahania ruszyłby z pomocą gdyby jego towarzysze zostali uwięzieni. Tym jednak razem to Yamanaka musieli przełknąć gorycz porażki bo nie zanosiło się na to, aby liczba więźniów o blond włosach zmalała tego dnia.
Kiedy panienka Miyuki przebudziła się, Jun zerknął na nią nieco smutnym spojrzeniem bo wiedział, że nie tylko jego czekać będzie reprymenda. Poza tym było mu żal dziewczyny bo miała zwyczajnie pecha, że została obrana za cel ataku kelnerki i nie mogła zupełnie nic z tym zrobić.
Została panienka zaatakowana. Ta kelnerka to szpieg Yamanaka, tak samo jak ten tutaj. Ona przejęła panienki umysł, pewnie chciała w ten sposób szantażować pana Noriakiego. Powaliłem panienkę i obydwie zemdlałyście. Reszta... nie jest już ważna. - powiedział chłopak po czym znowu odwrócił twarz do nieprzytomnego blondyna.

Po kilku minutach do pomieszczenia wrócił Noriaki co sprawiło, że Jun odetchnął z ulgą. Każda chwila spędzona sam na sam z blondynem przyprawiała go o mdłości spowodowane stresem, strachem, niepewnością. Widząc że jest więcej gości, w dodatku ubranych nie po cywilnemu, chłopak obrócił się tak by klęczeć twarzą w ich stronę. Poczekał aż Miyuki opowiedziała swoją wersję przytakując co chwilę. Nie spodziewał się że również on zostanie spytany o zeznania, nie zastanawiał się wcześniej co w ogóle powiedzieć. Czy powiedzieć prawdę? Przecież ta cała sytuacja była niczym policzek dla rodu Hyuga, dla samego Noriakiego musiała to być pewnego rodzaju hańba, by dać się tak podejść, a mało tego zapewne straciłby życie gdyby w pomieszczeniu nie było Juna i Miyuki. Jak reszta klanu będzie patrzeć na niego, kiedy dowiedzą się, że zawdzięcza życie komuś takiemu jak opiekun Dojo? Wreszcie jednak zdecydował - powie prawdę.
Było dokładnie tak jak mówi panienka. Byliśmy pod drzwiami, za donicą i kiedy kelnerka wychodziła, zauważyła nas i kazała wejść do środka. Potem okazało się, że była to Yamanaka która przejęła panienki ciało, zapewne by szantażować jej ojca. Również ten blondyn był przebrany, za pana Hizashiego i to on próbował powstrzymać pana Noriakiego... - po tych słowach spojrzał na mężczyznę o którym mówił i zamyślił się na moment.
Wywiązała się walka... którą pan Noriaki zakończył powalając wroga. - po tych słowach ukłonił się nisko, niemal dotykając czołem podłogi. Czemu nie wspomniał nawet słowem o swoim udziale w walce? Nie znał Noriakiego, nie wiedział jaką wersję przedstawił on i czy nie kłóciłaby się ona czasem z jego własną. Poza tym ujawnianie, że mężczyzna został złapany w technikę wroga byłoby dla niego wielką ujmą. Jun'ichi i tak zawsze pozostanie niewiele znaczącym pionkiem, zaś pogrążanie Noriakiego nie miało żadnego sensu. Miał jednak cichą nadzieję, że może dzięki temu ojciec panienki Miyuki spojrzy na niego odrobinę łagodniej i może odpuści nawet karę swojej córce. o którą Jun z jakiegoś powodu zaczynał się martwić.
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Sagisa & Akashi - C
2) Mai - C
3) -
4) -



Obrazek


I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1225
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Asaka » 8 gru 2018, o 13:32

Misja Wojenna C
Jun'ichi
27/30 +3


Obrazek


Wszyscy Hyuga biorący udział w tej wojnie doskonale wiedzieli na co się piszą walcząc z Yamanaka. Nie było żadną ujmą złapać się w ich techniki, to były podstępne żmije i ich techniki również były podstępne. Pan Noriaki tak naprawdę miał ogromne szczęście, bo białowłosy Yamanaka nie był w stanie w pełni nad nim panować, jego ruchy były ślamazarne i prędzej czy później by się pewnie wyrwał spod jego techniki, ale Jun’ichi tylko to przyspieszył.
- Jun’ichi bardzo mi pomógł. Utrudniał życie temu Yamanace i zajmował jego czas – Noriaki wtrącił się po tym, gdy Jun skończył już mówić, nie zaszczycając swojej córki spojrzeniem.
- Bardzo dobrze. Bardzo dobrze… - mruknął Hyuga, patrząc przez chwilę na kalekę. - Jesteś Doko? Miałeś ogromne szczęście, że żyjesz. Ale brawo za szybką reakcję – to chyba… brzmiało jak pochwała, prawda? - Wiadomo, co tutaj robili?
- Wyglądało na to, że chcieli zwerbować mnie na swoją stronę korzystając z wyglądu Hizashiego… Ta dziewczyna chciała, żebym zdradził jej gdzie trzymamy pojmanych Yamanaka, albo pożałujemy. Sądzę, że nie miało tutaj dojść do walki, to był wywiad.
- Słyszeliśmy o twojej misji, Noriaki… Trzeba złożyć raport, zabrać martwą i tego – Hyuga wskazał głową na nieprzytomnego blondyna.
- Tak. Cóż… Pójdę z wami – Noriaki westchnął i spojrzał najpierw na Juna a następnie na Miyuki tulącą się do kąta. - A wy wróćcie do domu. I oboje macie kategoryczny zakaz wychodzenia gdziekolwiek, dopóki nie wrócę. Zrozumiano?
- Tak, ojcze… - zielonowłosa podniosła się w końcu, podtrzymując ściany, pokłoniła lekko głowę zebranym Hyugom, po czym wyszła z pokoiku kierując się na korytarz. Nie czekała na Juna – przecież dostał wyraźny rozkaz, jego w tym sprawa, by ją dogonić.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1005
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Jun'ichi » 9 gru 2018, o 09:57

Jun'ichi nie wiedział czego spodziewać się po nieznanych sobie jeszcze członkach klanu. Czy przyszli tu by ukarać chłopaka i panienkę, czy może interesowali ich jedynie blond wrogowie? Na wszelki wypadek opiekun Dojo nie podnosił głowy by nie kusić losu. Nasłuchiwał, starał się ocenić względem tonu czy ma szanse na przeżycie tego dnia do końca bez uszczerbku na zdrowiu.
Wielkie było jego zdziwienie, kiedy Noriaki sam pochwalił go za pomoc - mimowolnie uśmiechnął się lekko pod maską, a w oczach pojawiły się na moment łezki wzruszenia.
Dziękuję! - niemal zakrzyknął kaleka kiedy usłyszał kolejna pochwałę.
Potem pozostało już jedynie wykonać rozkazy pana Noriakiego, który chyba dalej uznawał chłopaka za opiekuna swojej córki, bo oto oboje mieli wrócić do jego domostwa, gdzie zapewne czekać ich będzie odwleczona kara za wcześniejszy wybryk.

Po wyjściu z budynku karczmy, Jun'ichi starał się nieco nadgonić panienkę Miyuki, która z całą pewnością była zła na siebie samą i nie było w tym nic dziwnego. Wiedząc o jej ambicjach, chłopak mógł domyślić się jak wielkim ciosem w jej ego musiało być momentalne wpadnięcie w pułapkę wroga.
Rozumiem co panienka czuje. Ale nie wiem czy zdaje sobie panienka sprawę z tego, że nasz wybryk uratował pana Noriakiego. Gdybyśmy nie pojawili się tam, panienki ojciec byłby tam sam przeciwko dwóm Yamanaka. Poza tym... nawet on padł na moment ofiarą ich technik i był sterowany by mnie zabić. Panienkę zaatakowali pierwszą bo jest najcenniejsza, mnie uznali... za tego kim jestem, za nikogo wartego uwagi. Proszę mi uwierzyć, samo to że żadne z nas nie zostało ranne jest cudem, a panienki ojciec jak każdy ojciec martwił się o swoje dziecko i nic w tym dziwnego. Proszę się rozchmurzyć, naprawdę nie ma powodu do smutku.
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Sagisa & Akashi - C
2) Mai - C
3) -
4) -



Obrazek


I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1225
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Asaka » 9 gru 2018, o 13:47

Misja Wojenna C
Jun'ichi

Przechodzimy tutaj
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1005
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Kakita Asagi » 26 lut 2019, o 09:22

Opuściwszy dojo, niebieskooki skierował swoje kroki do wskazanej przez Ayame gospody. Jak się okazało, nie było trudnym ją znaleźć, a po drodze mógł sobie nieco popodziwiać architekturę osady. Przepych i potęga wylewały się na każdym kroku i zapierały dech w piersiach - zdecydowanie różniło się to od jego rodzinnego Yinzin. Pozostające w izolacji od świata wyspa wypadała bardzo ubogo przy kontynencie, ale szczególnie w porównaniu z Karmazynowymi Szczytami. No cóż, może kiedyś będzie okazja by to zmienić?
Wchodząc do gospody, niebieskooki rozejrzał się po jej wnętrzu - chociaż pora była już późniejsza, gwar w środku panował, tworząc sympatyczną atmosferę. Mało kto zaiteresował się szczególnie naszym bohaterem, a więc pozostało jedynie podejść do lady, zamówić coś dobrego i wywiedzieć się w kwestii zakwaterowania. Tak jak mówiła Ayame, miejsce to było przyjemne dla podróżnych, dla Kakity znalazł się pokoik, nie za duży, nie za mały, taki w sam dla niego i jego kieszeń.
Zajadając swoją kolacje, niebieskooki usiadł sobie gdzieś na uboczu i słuchał opowieści. Niektórzy z obecnych byli najemnikami, którzy wracali z wojny, inni zwykłymi mieszkańcami prowincji. Może dlatego nikt nie zwrócił większej uwagi na samuraja? W sumie, mógł być jednym z nich, kolejnym który szukał bogactwa w trudnym rzemiośle wojownika - to dobrze, przynajmniej nie był nikim wyjątkowym. Po skończonej kolacji pozostało udać się na górę na sen...

Niebieskooki długo nie mógł zasnąć. Jego myśli stale krążyły wokół bioałookiej - cóż za złośliwość losu. Kiedy zdecydował się przybyć do jej osady, to akurat jej nie było. Jakoś losy zdecydowanie starał się, by byli jak dwa rozrzucone po morzu statki, niby mogli na siebie trafić, a jednak wiatr stale kierował ich kursy w inne strony. Myśli młodego samuraja krążyły rownież wokół sieci zależności, w jaką był uwiązany. Co będzie, gdy już rozwiąże problem zdrajców szkoły i czy w ogóle uda mu się to zrobić teraz? Wiadomości z Daishi jeszcze nie przychodziły, jednakże jak podejrzewał, mógł się ich spodziewać w każdej chwili, dlatego pozostawał tak daleko od nowego domu. Pytanie, co działo się w jego ojczyźnie i świątyni? Miesiące nieobecności niewątpliwie wpływały na jego pozycję i chociaż samurajowie byli równi, to jednak... prawda bywała nieco inna.
Tak, sen nie chciał spłynąć na naszego bohatera, jednakże gdy w końcu się to stało, to zasnął, płytko, ale jednak. Asagi nie spał długo, zbudziły go pierwsze promienie słońca, czujny niczym kot otworzył oczy, odruchowo odnajdując swój miecz dłonią. Był tam, gdzie powinien. Należało więc dopełnić porannej toalety, zorganizować sobie jakieś śniadanko i udać na spotkanie z panną Hyuuga...

<ZT>
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1108
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Asaka » 4 mar 2019, o 01:17

Dobrze było w końcu rozprostować nogi i wyruszyć z Daishi na długo odkładaną podróż. Niemalże dookoła świata – bo cholernie okrężną drogą. Kto to widział, zamiast od razu wypłynąć z Daishi i dobić do Sogen a potem na Wyspy, tłuc się pieszo przez wszystkie prowincje po drodze. Dłuższą drogą, bo nowożeńcy wymyślili sobie zaiste genialny plan iść przez Kyuzo, zamiast krócej przez Soso. Asaka po części znała drogę. Tak samo szła półtorej roku wcześniej do Sogen i teraz wycieczka miała się powtórzyć. Tyle, że w dużo lepszym towarzystwie i w zupełnie innych okolicznościach. A przede wszystkim z celem przed oczami, a nie po prostu, żeby „gdzieś pójść”. A później zrządzeniem losu zatrzymać się w Kotei, które się znielubiło, i w którym poznało się przyszłego męża. Zabawne, prawda?
Asaka słuchała po drodze tłumaczeń. O spotkaniu Shikaruia z Shigą, a także Chise – bo tego wcześniej nie usłyszała. Na weselu zdołała wyciągnąć od Shikiego tylko jak poznał się z Inoshi, i to też pewnie dlatego, że Asaka zazdrośnica bardzo naburmuszona powiedziała to i owo. O Krukach, o których wcześniej nic nie wiedziała. O liderce Uchiha – i tutaj musiała wtrącić swoje, bo białowłosa uważała dokładnie to samo co fioletowooki, że Katsumi wydaje się bez charakteru, naiwna. Łatwa do zmanipulowania przez swoją naiwność. I łatwa do kontrolowania przez swoich doradców zapewne…
Na wzmianki o domu i dwójce dzieci mogła się tylko uśmiechać i śmiać. Normalna rodzina, co? Normalne życie w domu – takie jakie prowadzili jej rodzice. Piękna wizja. Wizja, która ją oczarowywała, choć powiedziała mu wprost, że jest jeszcze tyle rzeczy do zobaczenia na świecie, że na razie na dzieci gotowa nie jest. Ale kiedyś… oczywiście, że tak. Teraz byli jednak dopiero po ślubie, z planami, które ewentualne dziecko zapewne mocno by pokrzyżowało. Ale o tym czarnowłosy na pewno wiedział. Nie, Asaka nie bała się macierzyństwa. To, czego nie chciała dla swojego dziecka już zostało osiągnięte – bo nie chciała dla niego tego, co sama przeżywała, wychowywana jedynie przez matkę, która ojca swojego dziecka nawet za dobrze nie znała. Bękart. Nie, ich dziecko żadnym bękartem nie będzie, więc nie było się o co martwić.
Odetchnęli więc w końcu oboje od ciągłego zawracania głowy przez krewnych. Było to wszystko miłe i zapewne konieczne, ale oboje byli samotnikami i mieli już dość. Asaka czasami dołączała do Sanady w jego treningach, żeby się pogapić, gdy już sama uporała się z tym, co miała do zrobienia. I tak minęły pierwsze tygodnie na nowej drodze życia. A potem wizyta u Shirei-kana i siup w drogę, z błogosławieństwem i niemalże kopem w dupsko od Kosekiego Kazuo. Niemalże, bo ich nie wykopał. Ale najwyraźniej już czekał na ich powrót, choć nawet dobrze buta nie wystawili za drzwi jego gabinetu.
Dobrych kilka dni niespiesznego marszu zajęło im przedostanie się z Seiyamy do Shiroi-iwy. Ostatnim razem, gdy przechodzili przez granicę, to mieli problemy, zaś teraz – żadnych. Noce były też na tyle ciepłe, że spokojnie mogli nocować sobie pod namiotem po drodze, nie martwiąc się, że będzie im zimno. Było nieco po południu, gdy w końcu przekroczyli bramę miasta, a Asaka… jak to Asaka, poszła za nosem i poprowadziła ich bardzo na czuja do gospody. O brzuszek trzeba przecież dbać, bo linia trzyma się sama. Czy nie?
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1005
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Shikarui » 4 mar 2019, o 12:09

Czerwone oczy sunęły z wolna po całym otoczeniu, jeszcze zanim dobrze przekroczyli bramę miasta. Badał, sprawdzał, namierzał. Przyglądał się ludziom, białookim ninja, którzy spacerowali po ulicach i tych, którzy nie posiadali sławnego kekkei genkai. Shiroi-iwa wyglądała naprawdę ślicznie. Zadbana, czysta i schludna. Wydawało się, że ludzie tutaj są jacyś bardziej weselsi, mniej bladzi od tych w Sogen i bardziej otwarci. Gdyby jeszcze pozbyć się faktu, że pewnie każdy z nich miał swój własny kij w dupsku, byłoby naprawdę super. No, z tym kijem to przynajmniej Shikarui do tego pasował i mógł się wtopić w tło.
- Ich oczy mogą wyłapać przeklętą pieczęć. O wiele lepiej odróżniają chakrę ode mnie. - Nie było słychać napięcia w jego głosie, kiedy już przekroczyli formalnie bramę i weszli na główną ulicę. Próbując nie zetknąć się z wozami, które jeździły w tą i z powrotem. Najbardziej szczęśliwą kastą z racji tego, że zimna wojna została zakończona, byli chyba kupcy. - Dziwne. Wygląda na to, że tutaj też wojna nie dotarła. - Nie było żadnych śladów po spaleniach, żadnych koszmarnych znaków, które świadczyłyby o śmiercionośnej sile chakry, która przetoczyłaby się przez ten teren. Naprawdę ciężko było w tym wszystkim założyć, że Han mógł mieć coś wspólnego z konfliktem Yamanaka i Hyuga. A może miał, tylko nie wszystko poszło zgodnie z planem tak, jak o tym myślał? Wyłączył czerwień oczu i spojrzał na Asakę. Lubiła badać nowe tereny, lubiła przypatrywać się architekturze. Tak jak on lubiła wszystkie te nowości, które na większość zapewne nie zwracała uwagi. O, chociażby na to, że tutaj mieli inne wykończenia dachów od tych w Daishi. Albo, że zabudowania tutaj były przystosowane do mniej surowych zim niż tych obchodzonych na terenach Kosekich.
- Wow, w końcu cywilizacja. - Uśmiechnął się bezczelnie, niemal zadowolony z tego, że jakiś dobry żarcik mu wyszedł, żeby lekko psztyknąć w nos Asakę. Żeby ją zaczepić, jak ona lubiła zaczepiać jego. I co zresztą on też lubił - kiedy poświęcała mu uwagę. Och, miał jej pod dostatkiem, nie zrozumcie mnie źle! A mimo to każda kolejna chwila i tak go nadal cieszyła. Nie mógłby się nią znudzić.
Głodny brzuszek to jednak zawsze był w stanie trafić do odpowiedniej karczmy. A Shikarui już też był głodny. Co prawda mieli prowiant na drogę, coś sobie w drodze gotowali, ale nie było to to samo. A już na pewno nie było to to samo, co zjedzenie jakiejś nowej potrawy w nowym miejscu! Sam był bardzo zadowolony i bardzo szczęśliwy. Z wyprawy, z wystroju gospody, z jej zapachu. Z rozmowy z liderem, ze ślubu z Asaką, z pięknej działki, którą kupił. Był bardzo zadowolony z życia. Jeśli miałaby się pojawić jakakolwiek siła, która próbowałaby mu to odebrać, wyrwać siłą - niech lepiej się strzeże. Bo Sanada zamierzał o nią walczyć do upadłego.
Zajęli wolne miejsca, do których poprowadziła ich tutejsza służąca, wręczając im karteluszki stanowiące tutejsze menu. Czarnowłosy usiadł i nachylił się do kartki, bezgłośnie poruszając ustami. Składając te znaki w jedno i próbując je odczytać.
- Teriyaki. - Złożył w końcu znaki w całość i przekręcił lekko głowę. Czytał sam dla siebie, ale to, że Asaka zamawiała im jedzenie, uważał już niemal za swoistą tradycję. - Zamówisz mi coś, proszę? - Uśmiechnął się w kierunku żony. O, jak to dumnie brzmi! Żona. Hm. Dobrze!
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1538
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shiroi-iwa (Osada Rodu Hyūga)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość