Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Ayame » 27 lut 2018, o 11:54

Obrazek
~***~

Gospoda pod Samotnym Wilkiem, jest uważana przez mieszkańców stolicy, za jedną z lepszych, a zarazem przystępnych finansowo miejscówek. Bogate menu i naprawdę smaczne jedzenie, codziennie przyciąga tu sporą grupę zarówno zwykłych mieszkańców Shiroi-iwy, jak i shinobich. Można tu więc nie tylko dobrze zjeść, ale też posłuchać najświeższych plotek, krążących po mieście. Sam lokal składa się z dwóch pięter. Na dole, oprócz całej masy stolików i ław, znajduje się też szynkwas i wejście do kuchni, z którego zawsze odchodzą przyjemne zapachy najrozmaitszych potraw. Na piętrze znajduje się jeszcze więcej stolików, lecz te poprzedzielane są parawanami, zapewniając tym samym prywatność klientom, którzy planują różnego rodzaju schadzki i spotkania w interesach. Jeśli chodzi o obsługę, to za barem zawsze stoi sam postawny właściciel z wielkim brzuchem, zaś między stolikami, przyjmując i wydając zamówienie, krążą młode dziewczęta. Panuje tu naprawdę miła i przyjemna atmosfera, a wszelkie burdy tłumione są w zarodku przez gospodarza, który to i owo umie.
Ayame
 

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Ayame » 27 lut 2018, o 18:22

Po ostatnich treningach, Ayame czuła się naprawdę fantastycznie. Nie tylko udało jej się poprawić swoje możliwości Byakugana, ale też zrobić spore postępy jeśli chodziło o sam styl walki. To jednak jej nie wystarczyło i chciała wspiąć się jeszcze wyżej, jednak wszystko po kolei. Na siłę nic nie dało się osiągnąć i należało przede wszystkim wytrwale nad sobą pracować, co oczywiście miała zamiar robić. Motywacja jej nie opuszczała, tym bardziej, kiedy w końcu udało jej się wspiąć o jeden stopień w górę. Nie samymi treningami jednak żyje shinobi, więc kunoichi postanowiła wybrać się do miasta, aby poszukać sobie nowych zleceń.
Zanim jednak udała się na rynek, gdzie stała tablica z ogłoszeniami, Ayame wybrała się do jednej z popularnych knajp, Gospody pod Samotnym Wilkiem. Dlaczego? Aby zjeść swoje ulubione danie, posłuchać plotek i zamienić kilka słów z innymi shinobi, by dowiedzieć się o tym, czy wydarzyło się coś godnego uwagi. Często tu przychodziła właśnie w takim celu, więc gdy tylko weszła, od kontuaru przywitał ją uśmiechnięty gospodarz ze słowami: ''To co zwykle?'' Ayame skinęła głową z uśmiechem, po czym rozejrzała się za wolnym stolikiem. Jak zwykle było tu tłoczno i głośno, jednak w głębi lokalu można było znaleźć jeszcze kilka ostatnich, wolnych stołów. Kunoichi wybrała sobie ten przy oknie i w spokoju czekała na swoje zamówienie.
Dzbanek zielonej herbaty dostała bardzo szybko, jednak na Tonkatsu należało chwilę zaczekać, co wcale jej nie przeszkadzało. Przez ten czas popijała ciepły napar i przysłuchiwała się rozmowom, toczonym w gospodzie. Dwa stoliki dalej siedziało trzech Hyūgów, którzy akurat chwalili się ostatnią misją, zaś na widok Ayame unieśli dłonie w powitaniu, na co dziewczyna odpowiedziała im z uśmiechem. Bliżej niej siedziała gromadka kupców, którzy z ożywieniem rozprawiali o tym, jak złapano terroryzujących targ bandytów i że wreszcie mają spokój, zaś wszelkie straty zostały im zwrócone. Na to uśmiechnęła się jeszcze szerzej, ciesząc się w duchu z faktu, że mogła się do tego przyczynić i że strażnicy dotrzymali słowa. Tak więc pozostało jej obserwować i przysłuchiwać się, póki nie dostanie swojego zamówienia.
Ayame
 

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Shin » 5 mar 2018, o 17:36

Wędrówka przez 5 prowincji, prychnął Shin, nie jest niczym szczególnym. Co to dla zmotywowanego shinobi, który w przyszłości chce przenosić góry i zdobywać szczyty? Kogo obchodzą odciski, otarcia i odparzenia? Kto w ogóle zwraca uwagę na zmęczenie? Chyba tylko te sarkastyczne uwagi i ciekawość świata doprowadziły chłopaka tak daleko od domu.
Shin do końca nie wiedział, czy podobało mu się w Kyuzo. Z jednej strony cały czas padało, zejście z traktu było równoznaczne z wejściem do tymczasowego jeziorka lub bagna, a ludzie mieli tutaj białe oczy, chociaż widzieli wszystko, jak mogło się wydawać, lepiej niż on sam, ale z drugiej strony zapachy i lecznicze zabiegi które tu czuł i widział były tak interesujące, że chłopak nieraz miał wrażenie, że rekompensują one w pełni trudy podróży. Uwielbiał to powietrze, ciągle oczyszczane deszczem i wilgotne, przez co chłopak był zmuszony do spania w zajazdach zamiast robić to pod gołym niebem, w obawie przed grzybem.
Tensa często mu się przypominała, ale im dalej odchodził od Hanamury, tym bardziej starał się myśleć o tym, jaki cel ma przed sobą, a było nim zwiedzenie całego znanego świata. Dziewczyna pozostała za nim, i choć nie sposób było o niej zapomnieć, to chłopak musiał dać sobie z tym radę. A żywe wspomnienia? Czas je zatrze. W końcu niektóre problemu rozwiązują się same.

Tym razem od rana nie padało, co było głównym powodem uśmiechu na twarzy Shina. Kolejnym był fakt, że doszedł on do osady rodu Hyuuga, gdzie mógł wreszcie zjeść coś lepszego niż pomyje lub racje podróżne, a to traktował jak istne błogosławieństwo niebios. Wszedł do miejscowej gospody wyglądając nieco... cóż, właściwie nie ukrywając trudów swojej podróży. Mimo to jednak miał w sobie nieco godności, więc stał w przejściu przez kilka chwil wyprostowany jak tylko był w stanie, trzymając na ramieniu torbę podróżną i szukając wzrokiem wolnego stolika. Znalazł jedynie kilka wolnych miejsc na końcu karczmy, ale w sumie tyle mu wystarczyło. Zamówił tylko jedną z potraw, którą zarekomendowano jako miejscowy specjał i podszedł do swojego stolika z butelką jakiegoś dziwnego soku, który widział pierwszy raz w życiu. Rozsiadł się sztywno, nalał sobie soku i chciał porozglądać, ale natychmiast jego wzrok przyciągnęła siedząca przy stole obok czarnowłosa, która również wyglądała na niewidomą, ale wiadomo jak to w Kyuzo, co drugi tak wygląda. Dziewczyna była na pewno starsza od niego, a wyglądała tak pięknie, że chłopak nie mógł powstrzymać się od zerkania w jej stronę. W końcu doszedł do wniosku, że tylko patrząc nic w życiu nie osiągnie i postanowił zagadać.
- Chyba nie macie zbyt wielu słonecznych dni tutaj, w Kyuzo? - zaczepił, uśmiechając się lekko, a uszy mu poczerwieniały, co na szczęście nie było widoczne z powodu jego nieułożonych, pozostawionych w nieładzie włosów - Przybywam w wysp, z Hanamury, ale dopiero tutaj niemalże się nie utopiłem. - zaśmiał się krótko - Jestem Shin Kami. Mam nadzieję, że nie przeszkadzam? - spytał łagodnie, starając się nie narzucać.
Shin
 

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Ayame » 6 mar 2018, o 15:10

Wejście Shina do gospody zostało szybko zarejestrowane przez Ayame, co akurat nie było dziwne, bo zerkała w stronę drzwi za każdym razem, gdy się otwierały, jakby miała nadzieję zobaczyć jeszcze jakieś znane twarze. Przyjrzała się uważniej młodemu chłopakowi, ze względu na fakt, że na pierwszy rzut oka wyglądał na podróżnika. Dziwne, bo z drugiej strony wyglądał jeszcze na nastolatka. Podróżujący nastolatek? Albo był lekkomyślny i zgubił gdzieś po drodze instynkt samozachowawczy, albo miał z zanadrzu parę sztuczek, jak przystało na shinobiego. A tak w ogóle, to nie powinno jej to interesować, więc odwróciła białe oczy od zamawiającego coś u gospodarza chłopaka i spojrzała w okno, przy którym siedziała. Jak na lato, pogoda była dość kapryśna, ale dzisiaj nie było tak źle jak przez ostatnie, deszczowe dni. Było natomiast ciepło, a to w sumie wystarczyło jej do zadowolenia. Przynajmniej będzie mogła rozejrzeć się za nowymi zleceniami.
Z własnych rozmyślań wyrwał ją pobliski głos, więc zamrugała i przeniosła białe oczy prosto na wędrownego chłopaka, który przysiadł sobie przy stoliku obok. Patrzył na nią, więc to zapewne do niej skierował właśnie wypowiedziane słowa. Uśmiechnęła się delikatnie.
- Jest ich całkiem sporo. - Odpowiedziała uprzejmie. - Po prostu trafiłeś na taką aurę. Jak to w górach, pogoda jest strasznie kapryśna i szybko się zmienia.
Słysząc, że przybył z wysp, Ayame uniosła brwi w szczerym zdumieniu i zafascynowaniu. Słyszała o Cesarstwie od ojca, ale to tylko od strony politycznej. Nigdy nie miała okazji głębiej wdrożyć się w temat panującego tam, wilgotnego klimatu i podobno pięknej Hanamury. Teraz miała okazję dowiedzieć się czegoś więcej i to z pierwszej ręki. Uśmiechnęła się na żart młodzieńca i skinęła mu uprzejmie głową, gdy się przedstawił.
- Nie, nie przeszkadzasz. - Stwierdziła z lekkim rozbawieniem. - Jestem Hyūga Ayame. Może się dosiądziesz?
Wskazała uprzejmie ławę naprzeciwko siebie. Głupio tak rozmawiać, siedząc przy osobnych stolikach, więc czemu Shin miały się do niej nie przysiąść. W tym momencie też dostała swoje tonkatsu, więc podziękowała z uśmiechem dziewczynie, która je przyniosła i ponownie zwróciła spojrzenie na chłopaka.
- Opowiesz mi o Hanamurze? - Zapytała z wyraźną ciekawością w głosie. - O wyspach wiem tylko tyle, że tamtejsze klany połączyły się w Cesarstwo, które wystąpiło przeciwko Radzie Dwudziestu.
No i w sumie na tym kończyła się jej wiedza, na ten temat, nie licząc klimatu i położenia na mapie. Przez ostatni czas nawet nie opuszczała Kyuzo, więc tym bardziej była odcięta od większej liczby informacji. Prędzej podróżni goszczą w kupieckich miastach, niż na tak dalekiej północy. Shin był tutaj wyjątkiem, co było na swój sposób szczęśliwym trafem.
Ayame
 

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Shin » 6 mar 2018, o 19:18

W perspektywie wędrowca są zawsze dwie opcje: przemierzać nieznane sobie tereny samotnie lub szukać towarzystwa wśród lokalnych, poznając kulturę od środa. Nie było możliwości by ciekawski i spragniony wiedzy młodzieniec wybierał taktykę izolacji, odseparowania się od świata i odcięcia od możliwości. Tym razem mu się poszczęściło i zagaił rozmowę z dziewczyną, która przedstawiła się jako Hyuuga Ayame. Idąc od gospody do gospody chłopak wielokrotnie natrafiał na to zjawisko, zazwyczaj wypowiadane w atmosferze życzliwości i z uśmiechem na ustach, więc Shin wydedukował, że kimkolwiek są Hyuugowie, są poważani przez okoliczną ludność. Ayame zaproponowała mu miejsce naprzeciwko siebie, na co chłopak przytaknął z może nieco zbyt dużym entuzjazmem.
- Jeśli nie przeszkadza Ci widok objadającego się wędrowca - zaśmiał się ciepło. Czuł, że to spotkanie może okazać się ciekawsze niż większość, których dotychczas doświadczał.
- Hanamura? Ostatnio odbyła się tam koronacja Cesarza. Nie wyobrażasz sobie ilu było tam ludzi! W Ryuuzaku, tym mieście kupieckim, jest zawsze tłoczno, ale nawet dzień handlowy nie umywał się do przepychu w nowej stolicy cesarstwa. - opowiedział z wyraźnym zainteresowaniem - Najwspanialszy jest tam pałac. Co prawda nie wpuścili mnie tam, bo muszą strzec jego mieszkańców, ale wygląda niesamowicie - Opowiadał z zaanagażowaniem odpychając od siebie myśli o Tensie, aż w końcu zdał sobie sprawę, że tylko on cały czas gaworzy - Ale Hanamura jak każde miasto, ma swoje sprawy i swoje tajemnice. Raz zostałem nawet aresztowany i zaprowadzony bóg jeden wie gdzie przez przekupionych strażników. Tam, gdzie jest dużo ludzi, jest też sporo problemów - skwitował, wzdychając głęboko. W końcu podano jego danie, a chłopak skończył opowiadać o swojej niezbyt imponującej podróży do na nowo tętniącego serca Wysp.
Ayame chyba była tym zainteresowana, bo słuchała jego opowieści, które w niektórych miejscach przemilczał lub przekoloryzował, ale zrobił to tylko po to, żeby zobaczyć jej uśmiech. Szybko zauważył, że była naprawdę piękną kobietą i gdyby miała parę lat mniej, to... ech. Przed jego oczyma znowu się pojawiła się Uchiha i jej krótkie, srebrne włosy, co spowodowało, że chłopak przestał się uśmiechać, ale by nie przerywać nagle rozmowy włożył sobie nieco zbyt duży kawałek zamówionego przez siebie dania do ust i przez krótką chwilę starał się poradzić sobie z tym problemem.
- Wyglądasz na osobę bardzo... wybacz, jeśli to zły dobór słów... bardzo dostojnie. To znaczy, jesteś bardzo sympatyczna, ale jest coś w Tobie takiego... Nieskazitelny ubiór i to, w jaki sposób ludzie się do Ciebie odnoszą... chyba jesteś dość lubiana? - spytał otwarcie czerwieniąc się i mając nadzieję, że to nie speszy rozmówczyni - Przepraszam, po prostu nazwisko Hyuuga i te niesamowite, piękne oczy są wszędzie znane, a ja nie mam pojęcia, czemu jesteście tak szanowani. Jako przybłęda mogę się jedynie domyślać - uśmiechnął się mówiąc te ostatnie słowa. Miał nadzieję, że uda się ją pociągnąć za język. Chłopak jeszcze nigdy nie widział takich oczu, więc wpatrywał się w nie z wielką dozą ciekawości.
Shin
 

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Ayame » 6 mar 2018, o 22:29

Widok objadającego się wędrowca? Ayame zachichotała, zakrywając usta dłonią i przymykając na chwilę białe oczy, po czym pokręciła głową na znak, że wcale jej to nie będzie przeszkadzać. Owszem, w normalnej sytuacji takie objadanie się było uważane, za nietakt, ale miała przed sobą wędrowca, który zapewne dopiero zszedł ze szlaku i musiał być bardzo głodny, dlatego też przymknie na to oko, tym bardziej, że wyglądał na całkiem sympatyczną osobę.
- Nie, nie przeszkadza mi. - Odpowiedziała z rozbawieniem. - Mają tu naprawdę dobre jedzenie i czasami trudno jest zachować odpowiednie maniery. Z resztą, kto by się tym tutaj przejmował.
Gospoda, jak gospoda. Sami swoi i można było jeść jak się chciało i nikt przy tym krzywo nie patrzył. Tak więc Shin przysiadł się do jej stolika i mogli teraz swobodnie porozmawiać. Uważnie słuchała całej wypowiedzi na temat Hanamury. O koronacji pierwszego Cesarza też słyszała, ale nie miała pojęcia kim jest, ani jakim jest człowiekiem. Szkoda też, że nie mogła sobie wyobrazić tego wspaniałego Pałacu, o którym właśnie opowiadał Shin, no ale może kiedyś będzie miała okazję zobaczyć chociaż rysunek, jeśli komuś uda się naszkicować, bo raczej nie da rady pojechać w miejsce, które jest uważane za wrogi teren. Westchnęła. Z jednej strony wróg i niebezpieczeństwo, a z drugiej takie wspaniałe miasto, jeśli wierzyć oczywiście chłopakowi. Ayame zmarszczyła brwi, gdy jednak napomknął, że został aresztowany przez straż.
- Za co Cię aresztowali. - Zapytała. - Zrobiłeś coś złego?
Miała nadzieję, że nie ma do czynienia z jakimś typem spod ciemnej gwiazdy, mimo że wcale tak nie wyglądał. Czasami pozory mogły mylić i to zdecydowanie. No ale Shin był całkiem sympatyczny, więc może po prostu doszło do jakiegoś nieporozumienia. To już było bardziej prawdopodobne, no ale okaże się, gdy chłopak sam się wypowie na ten temat.
Słuchając tego wszystkiego, spokojnie i z wyuczoną elegancją, zajadała swoje tonkatsu, dopóki Shin nie zwrócił się bezpośrednio do niej. Słysząc, że wygląda dostojnie, jej białe oczy spoczęły prosto na twarzy chłopaka, a na jej ustach zagościł lekki uśmiech. Naprawdę tak to było widać? Cóż, życie szlachcianki zobowiązuje do czegoś.
- Nie przepraszaj. - Powiedziała ze spokojem. - Klan Hyūga jest szanowany, ponieważ dbamy o bezpieczeństwo tej prowincji i jej mieszkańców. Nasz Lider jest dobrym przywódcą i umiejętnie zarządza tymi terenami, dzięki czemu ludziom żyje się tu naprawdę dobrze, a i z sąsiadami nie mamy żadnego problemu. Białe oczy, to nasza cecha rodowa. Wyglądamy jak ślepcy, ale tak naprawdę widzimy lepiej, niż normalny człowiek.
Tym samym dała do zrozumienia, że Kyuzo jest pod protekcją jej klanu, a ich Lider był panem tej prowincji. I rzeczywiście, Reiko był naprawdę dobrym zarządcą i strategiem, co pozytywnie odbiło się na tych ziemiach, które mogły zaznać prawdziwego dobrobytu, zaś sąsiedzi pozostawali w pozytywnych, bądź neutralnych relacjach, co również nie szkodziło prowincji. Co do oczu, to powiedziała tylko tyle, ile było trzeba, zachowując tajemnicę klanu dla siebie.
- A co do dostojności, to cóż. - Zamyśliła się na chwilę, jak dobrze ubrać to w słowa. - Nasz klan jest bardzo przywiązany do tradycji szlacheckich. Etykieta, dobre maniery i tak dalej. Jesteśmy przez mieszkańców Kyuzo uważani za elitę, lub szlachecką krew, jak często mawiają. Wychowałam się właśnie w takim otoczeniu i mimo wszystko widać to po mnie. Staram się jednak nie wywyższać i często przebywam blisko zwykłych mieszkańców prowincji, aby wspomagać ich swoimi umiejętnościami. Lubię im pomagać.
Oczywiście w prowincji nie brakowało złośliwców, którzy uważali jej klan za bandę snobów i gburów, jednak w tym przypadku przemawiała przez nich zwykła zazdrość. Owszem, niektórzy z klanu są bardzo wyniosłymi postaciami, jednak mają dobre serca i wspólnie dbają o dobro mieszkańców, którzy czasami nie zdają sobie sprawy, że wybudowanie jakiegoś nowego budynku, było wkładem finansowym właśnie klanu, a nie pieniędzy ze skarbca. Tak było na przykład w przypadku odbudowy zniszczonej świątyni.
Ayame
 

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Shin » 7 mar 2018, o 01:22

To nie tak, że Shin nie miał manier lub obycia, że nie wiedział, iż obżarstwo może zostać źle odebranym, ale tej nocy miał po raz pierwszy od kilkunastu dni najeść się do syta i spać w czystym łóżku, co nie podtrzymywało jego woli walki jeśli chodziło o kwestie etykiety. Gdyby tylko zagadnął dziewczynę w innych okolicznościach, prawdopodobnie wyglądał nieco lepiej, ale jakoś nie miał wielkiego parcia na wygląd w takich warunkach. Z resztą czego można było się spodziewać po strudzonym podróżniku?
- Nie, nie jestem jakimś kryminalistą. Sprzedano mi przedmiot, który był kradziony i prawowity właściciel chciał go odzyskać... na swój sposób. Który był niezbyt zgodny z prawem. I niezbyt delikatny, mówiąc otwarcie - uśmiechnął się przy tej rozbudowanej, ale nie zawierającej zbyt wielu informacji odpowiedzi. Być może lekcje erudycji jego babci pokazywały swoje efekty właśnie w takich chwilach?
- Jeśli jest tak, jak mówisz, to jesteście iskierką w świecie beznadziei, wasze zdrowie - powiedział, unosząc do góry szklankę i wypijając ten udawany toast za pomyślność Hyuugów. Lepszy byłoby sake, pomyślał, ale przecież nie będzie wywabiał wilka z lasu pijąc w sake z nieznajomymi na terenie, gdzie zasady mogły być nieco bardziej restrykcyjne niż w Ryuuzaku lub podczas festiwalu w Hanamurze. Z resztą nie zrobił jeszcze techniki transformacji, która mogłaby się przysłużyć jego bezpieczeństwu dodając mu parę lat.
- Jesteś taką dobrą duszyczką? - spytał żartobliwie. Dobry humor go nie opuszczał - Może są tu jakieś miejsca, które są warte obejrzenia? Nie zamierzam zostać tu na długo, ale chciałbym mieć nieco wspomnień tego miejsca. A kto może mi doradzić lepiej, niż osoba, która wygląda na ślepą, ale tak naprawdę widzi więcej? - spytał, zmieniając zupełnie sens jej słów. Uwielbiał droczyć się ze swoimi rozmówcami, ale tak dawno nie prowadził żadnej dłuższej pogadanki, że bał się, iż zapomniał zupełnie jak się rozmawia. Gdy już zaspokoił pierwszy głód starał się jeść nieco wolniej, delektując się potrawą i sącząc sok.
- Wiesz co? Jesteś miłą osobą. Lubisz szczególnie jakieś zwierzęta? Albo kwiaty? - spytał ni z tego, ni z owego. W przeciągu ostatniego roku przekonał się, jak wiele znaczą małe gesty, odkrywając u siebie również pewnego rodzaju słabość do ładnych dziewczyn. Może i Ayame zapamięta to spotkanie, jeśli dostanie coś, co będzie jej o nim przypominać? Mógł jej wręczyć podarunek teraz lub pod koniec spotkania, ale w sumie - co to za różnica?
Shin
 

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Ayame » 7 mar 2018, o 23:26

Ayame uśmiechnęła się, gdy Shin przyznał, że nie jest kryminalistą, tylko został przez przypadek uwikłany w przykry incydent. Cóż, nie miał prawa wiedzieć, że przedmiot który kupił, był kradziony, więc praktycznie rzecz biorąc, był niewinny, dlatego zapewne siedział z nią tutaj, zamiast w lochach Hanamury. Pocieszające, bo inaczej musiałaby w tym momencie zakończyć ich rozmowę, bo kto wie, czy nie był ścigany listem gończym.
- No to rzeczywiście nieprzyjemne zdarzenie. - Przyznała między kęsami tonkatsu. - Dobrze, że sprawa się wyjaśniła. Kiedyś też o mało mnie nie aresztowali. Na targu dwójka kupców się pokłóciła i jeden z nich wyciągnął nóż. Nie chciałam, żeby doszło do rozlewu krwi, więc odebrałam mu ostrze, a wtedy ktoś w tłumie krzyknął, że mam broń, pojawili się strażnicy i musiałam się gęsto tłumaczyć, że wcale nie chciałam napaść na handlarzy, a tylko zapobiegłam nieszczęściu. Od lochu uratował mnie świadek, który potwierdził moją wersję wydarzeń.
Ta przygoda nie należała do przyjemnych rzeczy, jakie ją spotkały w życiu, no ale przynajmniej wyciągnęła z tego jakieś wnioski. Człowiek uczy się całe życie, a błędy z czasem są eliminowane. Przekrzywiła natomiast głowę, gdy Shin wzniósł toast za jej klan, nie bardzo wiedząc, jak ma się do tego odnieść i jak to odebrać.
- Beznadziei? - Zapytała. - Dlaczego tak uważasz?
Była ciekawa, jakie ma zdanie na ten temat. Skoro był podróżnikiem, to może zwiedził już spory kawałek świata i miał na czym oprzeć swoją negatywną opinię. Owszem, na świecie było wiele złego, jednak dopóki istniały osoby, które chciały z tym walczyć, dopóty była jeszcze nadzieja. Uśmiechnęła się natomiast, gdy Shin nazwał ją dobrą duszyczką.
- Chyba można tak to ująć, a przynajmniej staram się być dobra. - Odpowiedziała, biorąc kilka łyków herbaty. - Co do miejsc, to coś na pewno by się znalazło. Na przykład ogromne drzewo wiśni w środku lasu, uważane przez miejscowych za święte, czy też świątynia na jeziorze, zbudowana na palach. Wyżej w górach są też ruiny zniszczonej tamy, ale tam nie polecam iść. Ludzie twierdzą, że to nawiedzone miejsce przez mieszkańców wioski, którą uwolniona woda całkowicie utopiła. Od pewnego czasu dochodzi tam też do tajemniczych zniknięć i podejrzewamy, że jakieś zbiry zrobiły sobie z tego miejsca kryjówkę. Nasz klan bada tą sprawę.
Ostatnie pytanie Shina nieco ją zaskoczyło, co było widać po uniesionych brwiach. Kolejny raz nie wiedziała, jak się do tego odnieść i czego tak naprawdę powinna się spodziewać. Najlepiej chyba będzie powiedzieć prawdę. W sumie to nie miała żadnych szczególnych upodobań co do zwierząt. Owszem, lubiła konie, ale nie na tyle, żeby jakoś szczególnie to wyróżnić. Z kwiatami to już była zupełnie inna sprawa.
- Moje imię oznacza Irysa. - Wyznała. - Dlaczego pytasz?
Nie podzieliła się jednak faktem, że Irysy były ulubionymi kwiatami jej zmarłej matki, która postanowiła dać jedynej córce imię od tego pięknego kwiatu, zanim opuściła ten świat. Te rośliny miały więc dla niej szczególne znaczenie, głównie sentymentalne.
Ayame
 

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Shin » 8 mar 2018, o 08:07

Rozmowa się kleiła, a Ayame wydawała się być osóbką może nie tyle naiwną, co nie znającą zagrożeń otaczającego ją świata. Bardzo się zdziwiła słysząc, że świat naokoło jest pełen beznadziei. Cóż, trzeba było przyznać, że Kyozo świetnie funkcjonowało przy zwierzchnictwie tutejszego Shirei-kana, kimkolwiek by on nie był. Jeśli ktoś żył tu od dawna, to prawdopodobnie nie widział obrazu nędzy i rozpaczy, który widzą przechodnie w małym miastach. Takie biedne miejsca są nieprzyjazne i izolują się, więc nie ma innej rady na dowiedzenie się o nich niż po prostu przejście przez taką zabitą dechami dziurę.
- W Kyuzo jest spokojnie. Istnieją tereny, w których nie da się tak łatwo zaprowadzić spokoju. Chociażby dlatego, że zbyt długo trwała tam wojna, i ludzie nie chcą kolejnej ingerencji w ich życie - powiedział pokrótce, zgadując powód nieufności. Wojna była zawsze najgorszym możliwym czynnikiem, nigdy nie prowadząc do pokoju, a zawsze powód do następnej wojny pod pretekstem niedotrzymania warunków poprzedniego pokoju. Kółko zamykało się i otwierało w nieskończoność. Kiedyś nasuwało się Shinowi tylko jedno rozwiązanie takiej sytuacji: totalna anihilacja jednej ze stron, ale i to było rozwiązanie którego chłopak nie chciał wypróbowywać.
- Drzewo wiśni, świątynia na jeziorze, i bardzo nieciekawa tama. - skwitował - Nie powiem, że ta tama nie zainteresowała mnie najbardziej, ale chciałbym jeszcze trochę pożyć - podsumował z uśmiechem, znając swoje umiejętności. Co prawda nie wierzył w duchy i wszystkie te ludowe fantasmagorie, ale podejrzewał, że sprawa z tamą nie jest tak prosta jak się mogło wydawać i jeśli miejscowi widzą w niej zagrożenie, to on nie powinien tego kwestionować. Poza tym jeśli Hyuugowie badają tę sprawę, to wszystko powinno być pod kontrolą.
- Poczekaj chwilę - powiedział, odkładając talerz i wycierając ręce w jakąś losową chustę w zasięgu ręki. Wyciągnął z wewnętrznej kieszeni lekko pogniecioną, różową kartkę, przyglądnął się jej przez chwilę i kiwając głową - nie jest źle, nada się.
Chłopak złożył kartkę na jej oczach na pół, ale po chwili wpadł na lepszy pomysł. Uśmiechnął się szeroko, starając się powstrzymać salwę śmiechu, po czym zaczął ogłaszać cicho, ale głosem prezentera następujące słowa:
- To jest niezwykła karta. Jedyna w swoim rodzaju! Dostałem ją podczas swoich podróży po Antai, wchodząc do miejsc, w których od setek lat nie stanęła żadna ludzka stopa. W starożytnych katakumbach czeka strażnik, i biada tym, którzy nie posłuchają jego głosu! Nawołuje on do oddania hołdu tym, co tu zginęli, a gdy to zrobisz i wyjdziesz z katakumb, to w kieszeni odnajdujesz taką oto karteczkę. W czym tkwi jej tajemnica? To sekret nie mniejszy od innych! Spójrz sama - powiedział, wyciągając rozłożone ręce nad karteczką i mówiąc spokojnie - No dalej, zrób to co ja. I powtarzaj za mną - zachęcił, nawet jeśli Ayame nie będzie chciała tego zrobić - Kartko, co często swą formę zmienia, zamień się teraz w rączego jelenia! - zarecytował, a kartka zaczęła się skręcać, aż utworzyła jeleniowaty kształt, który zaczął galopować po stole. - Kartko, proszę, stwórz cudaka, z pomocą czarów zmień się w ptaka - powiedział, a jeleń zaczął się deformować, po żeby ustąpić miejsca papierowemu ptakowi, który krążył teraz nad ich rękami - Karteczko, która zachwytem błyska... - powiedział spokojnie, chwytając lekko jej dłoń i odwracając wewnętrzną stroną ku górze tak, by ptak mógł na niej usiąść - Zamień się dla Ayame w iryska - a ptaszek usiadł jej na dłoni i zaczął się rozwijać i transformować, aż zmienił się w naprawdę ładny kwiat, a przynajmniej ładny według zdania Shina, który niezbyt się przejmował cudzą opinią odnośnie swojej własnej sztuki. - Mam nadzieję, że przynajmniej kwiatek Ci się spodobał - rzekł na koniec uśmiechając się radośnie. Uwielbiał patrzeć jak ludzie zachwycają się sztuką jego klanu.
Gdyby Ayame nie była chętna do współpracy, Shin sam wykona całe show, a ostatnie tranformacji wykona na stole.

102% - 6% = 96%
Spoiler: pokaż
Nazwa
Kokami no Jutsu: Reberu Di

Pierwszy z poziomów odblokowujący możliwość kontroli papieru. Jest to bardzo proste, wystarczy, że użytkownik prześle chakrę do kartek, a uzyska nad nimi kontrolę. Poziom ten ogranicza się jedynie do przemieszczania kartek w liczbie do 600 oraz tworzeniu z nich prostych przedmiotów, które charakteryzują się jednak bardzo słabą wytrzymałością - są one w stanie zadać pewne obrażenia jednak w kontakcie z metalem nie mają żadnych szans. Reberu może także posłużyć do poruszania przedmiotami wykonanymi przy jego pomocy lub innej techniki. Trzeba się jednak liczyć z tym, że zwykłe rzucenie czymś może być znacznie bardziej efektywne i szybsze, niż stała kontrola (rzucić można także za pomocą Reberu).

Wytrzymałość
Bardzo słaba

Szybkość
Słaba

Zasięg
Brak Skupienia
25 metrów

Pełne Skupienie
100 metrów

Kontrola
Brak Skupienia
200 kartek

Pełne Skupienie
600 kartek

Koszt Chakry
E: 7% | D: 6% | C: 5% | B: 4% | A: 3% | S: 2% | S+: 1 (na turę)
Shin
 

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Ayame » 9 mar 2018, o 17:24

Słowa Shina odnośnie beznadziei poza terenami Kyuzo, jakoś do niej nie przemawiało. Każda prowincja miała swoich shinobi, którzy mieli cholerny obowiązek dbać o swoje ziemie i mieszkających tam ludzi. Jeśli wypowiedź chłopaka miała ziarno prawdy, to ktoś tu zaniedbuje swoje obowiązki. To przykre i nie powinno mieć w ogóle miejsca.
- Jeśli to prawda, to znaczy że nie wszystkie klany dbają o swoje ziemie. - Odpowiedziała, wyraźnie tym zmartwiona. - Gdyby tak było, dążyliby do tego, żeby ludziom żyło się jak najlepiej, bez narażania ich na niebezpieczeństwo. Powinni ich chronić, a nie wystawiać na zagrożenie.
Sama nie wiedziała, co powinna o tym myśleć. Wojny między klanami były dla niej nie do przyjęcia, a po drodze wydarzyło się już kilka dość istotnych konfliktów, które nie powinny mieć miejsca. Do tego Rada najwyraźniej nic sobie z tego nie robiła, a miała przecież stać na straży porządku na kontynencie. Coś jej tu nie pasowało i chyba będzie musiała porozmawiać z kimś o tym. Najlepiej z kimś, kto ma istotną wiedzę na temat światowej polityki.
Tak jak się spodziewała, Shina najbardziej zainteresowała nawiedzona tama. Dlatego właśnie faceci żyli krócej, no ale mniejsza z tym. Przynajmniej miał trochę więcej instynktu samozachowawczego i sam przyznał, że chce jeszcze trochę pożyć, więc wycieczka w góry nie wchodziła w grę.
- Mądra decyzja. - Uśmiechnęła się. - Lepiej nie ryzykować złapania przez bandytów, albo przez prowadzących śledztwo Hyūgów.
Kiedy jednak zaczął jej wciskać kit o niezwykłej kartce, starożytnych katakumbach i strażniku, przewróciła oczami i westchnęła z rezygnacją. Czy ona wyglądała na pięcioletnie dziecko, które uwierzy w takie bajeczki? Mimo to, nie spuszczała wzroku z tej niby niezwykłej kartki, spodziewając się jakiejś podpuchy. Nie dołączyła się też do ''czarowania'', bo mimo wszystko nieufność zrobiła swoje, dlatego też ograniczyła się do przyglądania. Już po chwili, kartka przybrała kształt jelenia, a następnie ptaka, by na końcu zmienić się w kwiat irysa. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby papierowy jeleń nie biegał sobie po stole, a ptak latał nad rękami Shina, co wywołało i kunoichi zmarszczenie brwi.
- Interesujące wykorzystanie chakry. - Stwierdziła, bo przecież co innego miało to być? - Na Twoim miejscu jednak nie chwaliłabym się na prawo i lewo swoimi umiejętnościami, tylko po to, żeby zaimponować. Nigdy nie wiadomo, na kogo trafisz.
Ciekawe, czy chociaż przeszło mu przez myśl, że Ayame może być jakimś szpiegiem pod postacią Henge no Jutsu, a cała otoczka pięknej i miłej kobiety to idealny wabik na naiwniaków. No ale mimo wszystko miała do czynienia z nastolatkiem, więc chyba nie powinna się wiele spodziewać, nawet jeśli był shinobim. W tym momencie chęć nauczenia go czegoś wygrała nad dobrym serduszkiem, dlatego też nie klaskała mu i nie śmiała się, a dała wyraźnie do zrozumienia, że jeśli chce trochę pożyć, to niech lepiej się ogarnie. Życie shinobi było naprawdę ciężkie.
Ayame
 

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Shin » 10 mar 2018, o 20:06

- Powinni ich chronić? Czemu? - spytał zupełnie poważnie, chociaż już po chwili wiedział, że popełnił błąd. Dziadek wiele razy pouczał go, że nie należy zadawać ludziom pytań o coś, co właśnie powiedzieli, bo mogą uznać Cię za osobę nie tyle ciekawską, co wścibską - To było głupie pytanie. Znaczy rozumiem, że należy dbać o swoje włości, w końcu to od ludzi pochodzi bogactwo całej prowincji - szybko poprawił się, ganiąc się w duchu za tak idiotyczne potknięcie. Jeśli chciał w przyszłości zyskać zwierzchnictwo nad prowincją dla dla swojego szczepu, musiał dużo bardziej uważać na słowa i na swoje zachowanie. Podróż może uczyła go wielu rzeczy, ale widocznie bardzo negatywnie wpływała na jego savoir vivre, a nastolatek jak chłonna gąbka nasiąkał wszystkimi tymi zachowania, które widział u najemników i podróżników nieraz nie grzeszących taktem czy rozumem.
Cały teatrzyk Shin wykonał sam, ale wcale nie przepędziło to jego dobrego humoru mimo, że poczuł się jakby wylano mu na głowę szklankę wody. W ostrożności Ayame może i miała racje, ale czy naprawdę Shin był na tyle wart zachodu porywania bądź oszukiwania. No, może nie personalnie, ale jeśli chodziło o oszukiwanie kogokolwiek, to może i racją była uwaga, że chłopak jest zbyt otwarty.
- No nie bądź taka sztywna. Umiem tylko tyle, i raczej nie grozi mi z tego powodu żadne większe niebezpieczeństwo - powiedział wprost, chociaż nieco ściszonym głosem - To raczej sztuczki jarmarczne. Jeśli będziesz się martwić, to dostaniesz zmarszczek - powiedział, wypijając łyk soku. Zdecydowanie nie powinien się tak odzywać do starszej dziewczyny - Wiesz, ja... wiem, że nie nadaję się nadaję na shinobi. Tak, jestem zbyt lekkomyślny, dziadek cały czas mi to powtarzał - zaśmiał się ponuro - Ale mam szczęście. Bo trafiam na porządne osoby, panienko Ayame - powiedział z dozą podziwu, ale także z jego zdaniem zabawnym przekąsem - Chociaż może jestem po prostu jednym z tych głupców, którzy wierzą we własne szczęście... powiedz mi, jak to jest być silnym? Czy kiedy jesteś silna, wszyscy Cię szanują? - spytał zupełnie niewinnie, ale nie jadł, nie drapał się ani nie śmiał, po prostu siedział wyprostowany naprzeciwko, jak gdyby ta odpowiedź była dla niego bardzo ważna.
Shin
 

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Ayame » 11 mar 2018, o 17:13

Słysząc pytanie Shina, Ayame zmarszczyła brwi, nie mogąc uwierzyć w to, że chłopak zadał takie pytanie. Czy on właśnie próbował ją obrazić? Na szczęście, zanim kunoichi udzieliła mu reprymendy, chłopak sam się zrehabilitował, więc tylko przemilczała całą sytuację, skupiając uwagę na swoim daniu. Musiał jeszcze wiele się nauczyć.
Cały pokaz obserwowała uważnie, nie biorąc w tym jednak czynnego udziału, jednak na koniec, zamiast podziwy i zachwytu, Ayame udzieliła Shinowi lekkiej nagany na temat chwalenia się umiejętnościami na prawo i lewo. Do tego w takim publicznym miejscu, jak gospoda, gdzie na około siedziało pełno ludzi. Serio ryzykował, tym bardziej że jeszcze wcześniej twierdził, jakby świat był beznadziejny. Słysząc jednak, że jest sztywna i że takim zmartwieniem nabawi się zmarszczek, Ayame spojrzała na Shina ostro.
- Jesteś bardziej naiwny, niż ja. - Stwierdziła z powagą. - Na Twoim miejscu naprawdę bym uważała i nie ufała nikomu, dopóki lepiej go nie poznasz. Mnie już raz zaatakowano, bo byłam zbyt nie ostrożna i bardzo dużo mnie to kosztowało. Nie popełnij tego samego błędu.
Do tej pory pamiętała to traumatyczne przeżycie, a jakiś smarkacz będzie jej mówić, że jest sztywna. Jeśli ma to jej zapewnić bezpieczeństwo, to w porządku, może być sztywna i posiadać całą siatkę zmarszczek. Nie obchodziło jej to, dlatego też zjadła do końca swoje danie i wypiła herbatę. Shin po chwili okazał skruchę i przyznał się, że jest lekkomyślny, ale pomimo tego, nie starał się z tym nic zrobił, a przynajmniej nie było widać efektów. Kiedy zadał jej ostatnie pytanie, spojrzała na niego białymi oczami.
- Nie jestem silna. - Odpowiedziała. - A sama siła nie daje szacunku. Trzeba być przede wszystkim dobrym człowiekiem, który jest w stanie pomóc drugiej osobie nawet bezinteresownie, nie żądając niczego w zamian. Szacunek zyskasz, gdy myślisz nie tylko o sobie, ale też o ludziach, którzy Cię otaczają i często potrzebują Twojej pomocy. Po to są właśnie shinobi. Służymy swojej prowincji i ludziom, którzy w niej mieszkają. To nasze zadanie.
Nie wiedziała, jak jest w innych prowincjach, ale w Kyuzo ta zasada sprawdzała się idealnie. Shinobi pracowali na rzecz prowincji i jej mieszkańców, a ci z kolei odpłacali się szacunkiem i poważaniem, a także hojnością, jeśli chodziło o wynagrodzenie z zlecenia. Działało to w obie strony i idealnie ze sobą współgrało.
Ayame
 

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Shin » 13 mar 2018, o 13:18

Chłopak lekko się zirytował i był nieco zmartwiony naganą, bo jakkolwiek młody i niedoświadczony by nie był, uczono go od zawsze słuchać i myśleć, a nie pyskować. Cóż, mimo to przed chwilą nie zachował się raczej jak gentleman, ale opamiętał się, gdy dotarła do niego waga wypowiadanych przez Ayame słów. O ile sam Shin nie był interesującą postacią, to tajniki jego sztuki i sam fakt, że jest tu ktoś obcy władający chakrą mógłby się komuś nie spodobać. Chłopak był jednak zbyt dumny, by uznać swój błąd, więc po prostu zacisnął usta, wbił wzrok w stół i przemilczał resztę tematu, biorąc na siebie słowa Ayame odnoszące się do jego lekkoduszności.
- A więc szacunek o kwestia tego, ile z siebie dasz innym? - spytał, podsumowując lakonicznie jej wywód. Jak długo podróżował nie spotkał się jeszcze z takim podejściem do sprawy. W Ryuuzaku funkcjonowało raczej powiedzenie, że "nie ma grabek, które grabią od siebie", a jego dziadek uczył go, że szacunek przychodzi z demonstracją siły, czy to w tej fizycznej postaci, czy to w postaci swojej sztuki, czy też znajomości i giętkiego języka. Dziewczyna jednak uważała, że nawet ktoś słaby może być naprawdę szanowany. Może to też okazywał się być inny sposób pokazywania swojej wartości? Na pewno będzie temat na dłuższe rozważania. Nowy punkt widzenia, który może i powinien być oczywisty, ale dla kogoś wychowanego w kulcie siły był to raczej kolejny pogląd, którego powielać nie należy. Shin jednak podchodził do tego z dystansem, nie wiedząc samemu co ma o tym wszystkim myśleć. Nastoletniość to trudny okres, bo człowiek nie ma zazwyczaj swojego własnego zdania, jedynie powtarza to, co powiedzieli mu rodzice, ale chłopak nie chciał powielać tego schematu.
- To dziwne, ale zachowujesz się tak... jakby to powiedzieć... jakbyś celowała w sam szczyt. Może mi się wydaje, bo jesteś taka pewna tego, co mówisz - powiedział po chwili, po przemyśleniu tego, czy chce się dzielić swoimi spostrzeżeniami - Ja nie jestem taki pewien swojego zdania. Ludzie z różnych regionów mają różne zdania na każde z możliwych spraw. Myliłem się już tyle razy, że sam nie wiem, co właściwie mam o tym myśleć. Chociaż nie powiem, to co mówisz brzmi jak prawdziwa utopia na ziemi - dokończył zdanie, dopijając do końca swój soczek. Napój ten nawet mu smakował i chciał się dowiedzieć jak jest robiony, ale zanim otworzył usta powstrzymał się, myśląc, że przecież Ayame może chcieć kontynuować poważny temat i byłoby niegrzecznie, gdyby jej przerwał.
Shin
 

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Ayame » 14 mar 2018, o 20:26

Najwyraźniej jej ostrzeżenie i przygana nie wpłynęły dobrze na Shina. Z uwagą obserwowała jego zirytowanie na twarzy i przez chwilę była przekonana o tym, że jej odpyskuje. Chłopka jednak się powstrzymał, co było dobrym znakiem. Cokolwiek by teraz o niej nie myślał, ostrzegła go. Ją już spotkała przykrość i nie chciała, żeby Shin przez swoją naiwność, wpadł w podobne kłopoty. Nie pociągnął też dalej tego tematu, a nawiązał do rozmowy na temat szacunku.
- Tak. - Odpowiedziała. - A przynajmniej u nas się to dobrze sprawdza. Nie wiem, jak jest u innych, ale chyba nie najlepiej, skoro wcześniej wspomniałeś o beznadziei.
Widać było, że nie bardzo przekonała go do tego, co powiedziała, ale to akurat nie obchodziło ją za bardzo. Był już na tyle dorosły, że powinien sam wyrobić sobie pewne zdanie na podstawie obserwacji. Skoro podróżował po świecie, to zapewne sporo się naoglądał, a to z kolei może pozwolić wyciągnąć konkretne wnioski na dany temat.
Przekrzywiła lekko głowę, gdy Shin wyskoczył ze swoim celowaniem w szczyt. Kolejny raz nie bardzo wiedziała, co chłopak ma na myśli i jak się do tego odnieść. Owszem, miała swoje ambicje, ale nie miały nic wspólnego z obecną sprawą, którą poruszali w rozmowie. Po prostu była sobą i dobrze jej z tym było.
- Nie martw się, wyrobisz sobie własne zdanie. - Zapewniła z lekkim uśmiechem. - Najpierw trzeba zrobić dobre rozpoznanie i zobaczyć, czy coś dobrze działa. Jeśli tak, to znaczy, że wszystko jest w porządku. Jeśli nie, trzeba poszukać innego rozwiązania. Widzisz, tutejsi ludzie nie szanują mojego klanu bez powodu i nie jest to też kwestia naszej siły. Jesteśmy ich strażnikami, którzy czuwają nad ich bezpieczeństwem i dobrobytem. To ich wdzięczność.
Nie wiedziała, czy Shin to zrozumie, ale miała nadzieję, że jednak tak. Na świecie naprawdę istniało dobro i mogło wiele zmienić, chociaż wiadomo, że nie wszystko. Chcąc coś zmienić na lepsze, najlepiej jest zacząć od siebie, co Ayame starała się robić. Jak to wyjdzie na dłuższą metę? Zapewne dowie się tego za jakiś czas.
- Na mnie już pora. - Oznajmiła, podnosząc się ze swojego miejsca. - Przemyśl sobie wszystko na spokojnie i uważaj na siebie, Shin. Miło było Cię poznać. Do zobaczenia.
Po tych słowach skinęła mu uprzejmie głową, po czym ruszyła do wyjścia, po drodze płacąc jeszcze gospodarzowi za swoje zamówienie. Była ciekawa, czy chłopak zrozumie co nieco i spojrzy na to wszystko z innej perspektywy. Ten, kto wcisnął mu kit, że siła to szacunek, musiał być bardzo surowym człowiekiem...


[zt]
Ayame
 

Re: Gospoda pod Samotnym Wilkiem

Postprzez Shin » 16 mar 2018, o 23:44

Wyrozumiałość Ayame mogła być największą zaletą Ayamę, jaką do tej pory zauważył Shin. Z drugiej strony była to przywara na równi z zarzucaną - słusznie czy niesłusznie, to inna sprawa - chłopakowi naiwnością. Cóż, to na pewno empatia była czymś, co wyróżniało ją z szerszego grona ludzi, a już tym bardziej spośród shinobi. A może nie była to właściwie empatia, ale wyrozumiałość względem młodszego chłopaka, który miał współdzielić ten trudny los wiecznego wojownika, znajdując się na początku drogi? Koniec końców i tak pouczyła go, a Shin słuchał uważnie i starał się zapamiętać te słowa. Nie lubił pośpiechu, toteż wolał analizować te słowa później, gdy będzie sam, zamknięty w czterech ścianach.
- Już? Ach, tak, nie będę Cię zatrzymywać - powiedział lekko zdziwiony, ale szybko się ogarnął. To oczywiste, że dziewczyna z klanu władającego włościami nie ma lekko i zapewne jest zabiegana, by dopełnić wszystkich obowiązków. Shin bardzo pragnął, by i jego klan kiedyś wziął jakiś teren w posiadanie, ale wyobrażał sobie, że samo przejęcie prowincji graniczyło z cudem, a co dopiero utrzymanie i administrowanie nią mogło być po prostu wyczerpującym zajęciem.
- Przemyślę, to mogę Ci obiecać. - chłopak wstał, zgodnie z zasadami których go uczono, że gdy od stołu staje kobieta, należy również wstać - Ja także cieszę się, że Cię poznałem. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy - powiedział i odkłonił się jej z lekkim uśmiechem, tak niepodobnym do zachowania jeszcze sprzed paru chwil, gdy pochłaniał kolejną miskę ciepłego posiłku. Mimo wszystko ciepłe powitanie i te chwile, przy których mógł się do kogoś odezwać sprawiły mu wiele przyjemności. Gdy dziewczyna płaciła, patrzał na nią z odległości, ciesząc oko ostatnim chwilami. Mimo wszystko była ładna, skwitował, po czym po chwili uregulował swój rachunek i ruszył w poszukiwaniu noclegu.


[z/t]
Shin
 

Następna strona

Powrót do Shiroi-iwa (Osada Rodu Hyūga)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron