Szpital

Re: Szpital

Postprzez Uchiha Izanami » 14 kwi 2018, o 23:14

MAMAAAAAAAAAA!
Misja rangi D [11/15]
Hyūga Hiroshi



Szczęśliwie droga odbyła się bez wypadków.

Dzieciaki odesłane do domu przez Hiroshiego trochę zwolniły i jakby chciały się rozejść. Nawet się zatrzymały i coś do siebie mówiły. Jednak ostatecznie tylko dwoje ruszyło z powrotem do strefy mieszkalnej klanu, reszta, myśląc, że jest sprytna, zaczęła się skradać. Co bez problemu Hiroshi mógł zauważyć, nawet bez uruchomionych oczu. Widocznie chłopak miał autorytet, jednak ten kończył się tam, gdzie się zaczynała dziecięca ciekawość.

Hashi, poważnie idąc obok starszego kuzyna przez chwilę się zamyślił na zadane pytanie na temat ojca rodzeństwa. Shihashi w tym czasie ciągle pochlipywał.
- A bo ich tata z nimi nie mieszka - odpowiedział chłopiec. - Ciocia mówiła, że ma na mieście dziw… dziewczynę - poprawił się, najwyraźniej zdając sobie sprawę z tego, że słowo było nieodpowiednie dla jego ust. Poczerwieniał też dość brzydko na twarzy. - Ciocia jest zła i moja mama mówi, że nie powinna takich rzeczy mówić swoim dzieciom.
Hiroshi mógł pamiętać, że niedawno pokolenie jego rodziców po cichu rozmawiało o tym, że Hyuuga Yurika się rozstaje ze swoim mężem, który odchodzi do kochanki. Szczegóły jednak były omawiana na tyle cicho, że nie były powszechnie znane. No, może poza dziećmi. Bo kto się przejmuje tym, że dziecko słyszy?

Sam szpital, do którego dotarł Hiroshi był dobrze utrzymany, duży i nowoczesny. Wiadomym było, że pracują w nim szczególnie zdolny personel medyczny, a na sprzęt i szkolenia nie szczędzi cię pieniędzy. Dwupiętrowy budynek z recepcją na dole, salami operacyjnymi w głębi oraz salami dla chorych na piętrach był niemal sterylnie czysty, pielęgniarki chodziły w czystych i wykrochmalonych strojach, a lekarze wiecznie gdzieś się spieszyli. Chociaż sam szpital był położony stosunkowo wysoko w górach - w końcu sama osada leżała dużo powyżej poziomy morza - jakość usług była na tak wysokim poziomie, a fakt, że preparatów medycznych używano najnowocześniejszych (prowincja była w końcu bogata w wysokogórskie, lecznicze zioła), powodował, że zawsze było tu pełno. Dodatkowo fakt, że szpital obsługiwał i ludność cywilną oraz trenujących w okolicy ninja, powodował, że na urazówce oraz w izbie przyjęć były kolejki. Sama praca tutaj przynosiła wymierne zyski, szczególnie, że szpital naprawdę na siebie zarabiał.

Po wejściu przez frontowe drzwi, Hiroshi mógł zauważyć recepcję, gdzie siedziała pulchna kobieta w średnim wieku, o siwiejących blond włosach. Rozmawiała ona właśnie ze starszym mężczyzną, który chyba próbował umówić się na wizytę. Kiedy jednak zauważyła Hiroshiego wchodzącego do środka i mówiącego o wypadku, uniosła dłoń, żeby mu przeszkodzić i zawołała pielęgniarkę.

Pielęgniarką była siwowłosa, przystojna kobieta około pięćdziesiątki, dziarska i uśmiechnięta. Słuchając tego, co młody Hyuuga ma do powiedzenia, skinęła głową.

- W porządku, chodź za mną. Zaraz znajdziemy łóżko - powiedziała i po chwili spaceru korytarzami, ze wzrokiem oczekujących pacjentów na plecach, obserwujący ciekawy widok czterech członków rodu Hyuuga, pod jedną ze ścian, zostało znalezione puste łóżko, na którym można było złożyć Shihashiego. - Weźmiemy cię do środka, dzielny młody człowieku, i poczekamy na pana doktora, który zobaczy, co się stało. A potem dostaniesz wielkiego lizaka. - Kobieta uśmiechnęła się miło do Shihashiego.

Shihashi dał się położyć na łóżku, ale złapał połę płaszcza Hiroshiego i nie chciał puścić.
- Chcę do mamy.
Avatar użytkownika

Uchiha Izanami
 
Posty: 231
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 13:08
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie, czarne włosy, wysoka, jasna cera, ubrana w kimono lub ciemne spodnie do połowy łydki, keikogi bez rękawów
Widoczny ekwipunek: Kabura na udzie, torba na pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5279
GG: 63951012
Multikonta: nope

Re: Szpital

Postprzez Hyūga Hiroshi » 15 kwi 2018, o 12:01

Wydanie polecenia dzieciakom nie za bardzo poskutkowało. Jedynie dwójka z gromadki udała się pokornie do domów, kiedy pozostali wbrew nakazowi Hiroshiego zaczęli się skradać. I tu właśnie skończył się autorytet Hyugi, ale co tu się dziwić ciekawości dzieciaków?
Brązowowłosy obrócił jednak głowę z groźną miną i przystanął na chwilę. - Czy ja mówię nie wyraźnie? - zapytał z pełną powagą marszcząc brwi. Nie zamierzał zbierać nagany od ich rodziców ani się przed nikim tłumaczyć, to też musiał sprostować dziecięce wybryki i postawić na swoim - nie przekonały by go teraz żadne błagania. - Uciekać do domów, bo przestanę być miły. - dodał i kiedy upewnił się, że wszystkie dzieciaki ruszyły do swoich domostw kontynuował marsz w stronę szpitala.
- No tak, słyszałem coś o tym. - przypomniał sobie Hiroshi, jak kiedyś jego rodzice o tym rozmawiali. Postanowił jednak nie drążyć tematu, bo dzieciaki zaraz powiedzą coś rodzicom i wyjdzie, że wtyka nos w nie swoje sprawy, zwłaszcza, że rozmawiali o rodzicach dwójki, która z nimi była.
Po dotarciu do szpitala chłopak zaczął wyjaśniać pani w recepcji o całej tej sytuacji, jednak ta mu przerwała i zawołała inną pielęgniarkę - ta zaś wyglądała mniej więcej na 50 lat i uśmiechnięta kazała im podążać za nią, szukając wolnego łóżka dla Shihashiego. W końcu udało się coś znaleźć i Hiroshi mógł go delikatnie położyć na miejscu, gdzie miał poczekać na doktora.
Niestety siedemnastoletni Hyuga nie mógł opuścić sali szpitalnej, gdyż chłopak ze złamaną nogą chwycił go za płaszcz i nie chciał puścić. -Spokojnie, Twoja mama niedługo tutaj będzie, Teru po nią poszedł. Zresztą i tak z wami tutaj na nią poczekam, więc się nie bój. Byłeś dzielny. - uspokoił trochę chłopczyka klepiąc go przy tym lekko po czubku głowy i usiadł na krześle nieopodal jego łóżka. Tak czy siak powinien poczekać na ich mamę, a nie zostawiać dzieciaków bez opieki, musi też jej powiedzieć co się stało. - A Ty Hishi jak się czujesz? - zagadnął młodszą siostrę Shihashiego.
Hyūga Hiroshi
 

Re: Szpital

Postprzez Uchiha Izanami » 15 kwi 2018, o 19:40

MAMAAAAAAAAAA!
Misja rangi D [13/15]
Hyūga Hiroshi



Dzieciaki, skonsternowane, że nawet na większej odległości Hiroshi ich wygania, zatrzymały się i popatrzyły niepewnie. W końcu, bardzo niechętnie, zaczęły wracać z powrotem w stronę osiedla mieszkalnego Hyuuga. Być może narzekali i złorzeczyli, ale szczęśliwie nie było tego słuchać.

W szpitalu, po odłożeniu Shihashiego na łóżko należało czekać. Owszem, w głębi szpitala, więc było trochę jako takiej prywatności, ale nadal kręciło się całkiem sporo osób. A to lekarzy, a to pielęgniarek, czasami pacjentów. Wszystko odbywało się we względnej ciszy. Wydawało się, że nie było tu wielkiego zgiełku, a wszystko było przeprowadzane spokojnie.

Na korytarzu było kilka krzeseł, na których można było usiąść, czekając na swoją kolej. Hashi i Hishi również usiedli. Hashi wciąż wyglądał poważnie i najwyraźniej był z siebie dumy - nie dość, że pomógł kuzynowi, to jeszcze mógł się pokazać przed Hiroshim. Niemal biło z niego jasne światło. Hishi natomiast była wyraźnie smutna, wystraszona i zmęczona. Jej oczy wciąż czerwone, twarz naznaczona plamami. Dziecko z całą pewnością nie przeszło wypadku brata zbyt dobrze. Sam Shihashi już się uspokoił trochę, ale wydawało się, że naprawdę potrzebuje, żeby ktoś go przytulił.

Na pytanie na temat samopoczucia, Hishi spojrzała na Hiroshiego i skinęła głową.
- Boję się o pana Puszka. Został tam cały sam i na pewno się boi. Shi-nii nie powinien go brać - powiedziała majtając nogami na zbyt wysokim dla siebie krześle.

Minęło jakieś pół godziny, kiedy zjawiła się matka dziecki - Hyuuga Yumiko. Ubrana w brązowe, proste kimono, o brązowych krótkich włosach i typowych białych oczach, wpadła niemal biegiem na korytarz, kierowana przez pielęgniarkę. Hishi zerwała się z krzesła na jego widok, a Shihashi się rozryczał wyciągając do niej ręce zakrzykując:
- MAMAAAAAAAAAAAA!
Kobieta szybko dopadła swojego syna i go przytuliła mocno. Następnie odsunęła go na długość swoich ramion, trzepnęła go i znów przytuliła. Hishi natychmiast dopadła do swojej mamy i również się przytuliła. Rodzina chwilę trwała w uścisku, aż w końcu kobieta spojrzała na Hashiego.

- Hashi-kun, Teru-kun czeka na ciebie przed szpitalem. - oznajmiła, a Hashi skinął głową i wstał.

- Pójdziemy po pana Puszka, nie martw się Hi-chan - powiedział chłopiec i uciekł do wyjścia.

- Hiroshi-kun, dzięki niebiosom, byłeś tam. Powiedz, co się stało? Teru-kun nie potrafił mi dokładnie wyjaśnić.
Avatar użytkownika

Uchiha Izanami
 
Posty: 231
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 13:08
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie, czarne włosy, wysoka, jasna cera, ubrana w kimono lub ciemne spodnie do połowy łydki, keikogi bez rękawów
Widoczny ekwipunek: Kabura na udzie, torba na pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5279
GG: 63951012
Multikonta: nope

Re: Szpital

Postprzez Hyūga Hiroshi » 16 kwi 2018, o 12:51

Na szczęście tym razem dzieciaki posłuchały i udały się z powrotem do swoich domów. Autorytet autorytetem, ale czasem trzeba zrobić groźną minę.
W szpitalu było dość sporo osób, które przewijały się korytarzami. A to pielęgniarka, a to lekarz, czy też inny pacjent albo po prostu odwiedzający. Wszyscy mijali się nie robiąc jednak szczególnego hałasu jak na szpital przystało.
Hiroshi usiadł wraz z dzieciakami na krzesłach stojących na korytarzu, gdzie czekali na przybycie matki Shihashiego. Hashi miał dumną minę, jakby zadowolony z wykonanej roboty.
- Dobrze się spisałeś Hashi-Chama - jeszcze raz pochwalił chłopaka specjalnie dodając nie koniecznie poprawny przyrostek, ale podkreślający szacunek do młodszego kolegi.
- Pan Puszek? - zapytał lekko zdziwiony Hiroshi. Nie wiedział o co chodzi małej dziewczynce, a sama nazwa trochę go zaintrygowała.
Po prawie pół godzinnym oczekiwaniu w końcu pojawiła się mama dwójki dzieciaków, na widok której oba zaczęły się wydzierać, jednak były szczęśliwe. Kobieta szybko podbiegła do swojego syna i go przytuliła, a następnie zrobiła podobnie z dziewczynką. Widać było lekkie zmartwienie na twarzy Pani Yumiko, które jednak kłóciło się ze szczęściem na widok swoich pociech.
Pani Hyuga oznajmiła Hashiemu, że jego kolega czeka na niego na zewnątrz, zaś ten wstał i powiedział dziewczynce, że pójdą po Pana Puszka, a następnie udał się w stronę wyjścia ze szpitala.
-Dzień dobry Yumiko-san. Nic wielkiego, dzieciaki jak to dzieciaki, wygłupiały się, a że było dość ślisko po padającym niedawno deszczu to są tego skutki. Shihashi-kun będzie miał nauczkę, pozostałe dzieciaki zresztą też i już więcej tak nie zrobi, prawda Shihashi? - wyjaśnił po krótce kobiecie nie chcąc wbiegać w szczegóły, żeby czasem dzieciak nie miał potem problemów. - Najważniejsze, że nic mu się więcej nie stało. Ma złamaną nogę w łydce. Udało mi się ją usztywnić i przynieść go tutaj. Shihashi był całkiem odważny, Hishi podobnie, za to Hashi i Teru byli całkiem pomocni. - dodał i uśmiechnął się lekko. - W takim razie ja już pójdę. Do widzenia Yumiko-san, cześć Shihashi-kun, Hishi-chan, trzymajcie się, a Ty Shihashi bądź dzielny. - pożegnał się, lekko się ukłonił w stronę dorosłej kobiety i skierował się w stronę wyjścia ze szpitala.
Hyūga Hiroshi
 

Re: Szpital

Postprzez Uchiha Izanami » 16 kwi 2018, o 15:47

MAMAAAAAAAAAA!
Misja rangi D [15/15]
Hyūga Hiroshi



Pan Puszek.
Kiedy Hiroshi dopytał o Pana Puszka, Hiroshi usłyszał, że Pan Puszek to kotek, którego dzieciaki dostały od ojca w prezencie w czasie jednego z dni w tygodniu, który z nim spędzały. Mama najwyraźniej nie lubiła Pana Puszka, bo musiała mu zmieniać piasek w kuwecie, ale Pan Puszek został. No i Shihashi wziął kocię ze sobą na dwór, a kociak uwolnił się z jego uścisku i pomknął na drzewo. Właśnie akcja ratunkowa zakończyła się upadkiem z drzewa. Shihashi nie umiał jeszcze tak dobrze kontrolować chakry.

Hashi był wyjątkowo dumny z tego, jak go potraktował Hiroshi. I poszedł do Teru. Ratować Pana Puszka.

Yumiko nie pozwoliła odejść Hiroshiemu łatwo. Kiedy wyjaśnił, co się stało, ta podeszła do chłopaka i go serdecznie przycisnęła do siebie w pełnym wdzięczności uścisku. Niemal zmiażdżyła mu gości - uścisk był tak silny. Dało się wyczuyć stalowe mięśnie kobiety.

- Dziękuję, Hiroshi-kun. Poczekaj, tutaj - powiedziała i wyjęła mieszek z pieniędzmi, wciskając trochę w dłonie Hiroshiego. - Masz, kup sobie coś dobrego. Tak bardzo ci dziękuję, że się nimi zaopiekowałeś. Dobrze wiedzą, żeby nie wchodzić na drzewa przed skończonym treningiem, a Shi-chan ma problemy jeszcze z kontrolowaniem chakry. Co ty sobie myślałeś? - zapytała syna, ale szybko ponownie odwróciła się do Hiroshiego. - Przyjdź do nas na obiad w najbliższym czasie.

Hishi na pożegnanie nieśmiało pomachała ręką, a Shihashi z ustami wykrzywionymi w podkówkę, skinął głową.

Hiroshi mógł spokojnie odejść, aby podjąć kolejne wyzwania na swojej drodze shinobi. Jakie przygody go jeszcze czekają? Czy znajdzie czas, żeby spokojnie pograć na flecie? Czy zdoła się przebrać z osmarkanego stroju? Czy Pan Puszek zostanie uratowany? Tego nie wiemy. Za to wiemy, że młody Hyuuga zdobył szacunek klanowej dzieciarni.

KONIEC MISJI RANGI D
Avatar użytkownika

Uchiha Izanami
 
Posty: 231
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 13:08
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie, czarne włosy, wysoka, jasna cera, ubrana w kimono lub ciemne spodnie do połowy łydki, keikogi bez rękawów
Widoczny ekwipunek: Kabura na udzie, torba na pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5279
GG: 63951012
Multikonta: nope

Re: Szpital

Postprzez Hyūga Hiroshi » 16 kwi 2018, o 17:44

Hiroshi dowiedział się o co chodzi z Panem puszkiem - okazało się, że jest to kotek, z którym bawiły się dzieciaki. Podobno dostały go w prezencie od swojego taty i to właśnie przez niego Shihashi wdrapywał się na to drzewo. Nie był zbyt dobry w kontroli czakry, to też dlatego spadł.
Brązowowłosy miał już skierować się do wyjścia, kiedy Pani Yumiko chwyciła go i szybko przycisnęła do siebie w geście przytulenia. Chłopakowi mało co oczy nie wyszły - kobieta miała parę w łapach jak mało kto. Nie chciał by z nią mieć nigdy do czynienia. Wydał lekki grymas bólu, ale się uśmiechnął.
-Dziękuję Pani bardzo, na pewno kiedyś skorzystam. - podziękował kobiecie za zaproszenie i pieniądze, pożegnał się raz jeszcze i wyszedł ze szpitala.
/zt
Hyūga Hiroshi
 

Re: Szpital

Postprzez Jun'ichi » 6 sty 2019, o 14:08

Poprzednia lokacja

Ajj, ale boli... - wycedził przez zęby Jun'ichi, kiedy tylko odzyskał świadomość. Dopiero po dłuższej chwili zebrał w sobie na tyle siły, by zmusić się do otwarcia powiek i spojrzenia na miejsce w którym się teraz znajdował. Czy był to już inny kraj? Czy tamci faktycznie zabrali go ze sobą i teraz stanie się uciekinierem? A może to było już życie pozagrobowe i spotka swoich rodziców, których twarzy już prawie zapomniał na przestrzeni lat, pozbawiony jakichkolwiek obrazów czy podobizn.
Chłopak odruchowo złapał się za ramię, w które został porażony prądem unosząc się bardzo delikatnie barkami ponad łóżko. To właśnie wtedy dostrzegł że nie jest w pomieszczeniu sam, a nieznajomy Hyuga jakby wyczekiwał jego przebudzenia.
Szpital? Czyli jednak mnie oszczędzili... - wyszeptał jakby do siebie, co chwilę zerkając jednak na Hyugę, który postanowił wreszcie przemówić. Jego słowa okazały się jednak dla chłopca tak samo dużym zaskoczeniem jak atak ze strony pobitego staruszka, dlatego przez jakiś czas Jun wpatrywał się w Garo jakby próbował ocenić na czym tym razem będzie polegała zdrada nieznajomego.
Ja... jestem tylko opiekunem dojo. Jeśli zginąłbym i uratował tym samym Twoje życie Garo-sama, byłoby to spełnienie mojego istnienia. Ale... przyznam, że chciałbym wiedzieć co się właściwie dzieje. Zostałem z kimś pomylony, spotkałem czterech... nie, pięciu mężczyzn i nie mam żadnego pojęcia jakie motywy nimi kierowały. Wiem tylko, że był wśród nich członek naszego rodu, a jego zachowanie przynosi hańbę dla całej rodziny. - odparł z niemałym wysiłkiem, wreszcie opadając na miękkie posłanie.
Najpierw wojna, teraz dziwni nieznajomi... czy nasza wioska jest jeszcze bezpieczna, Garo-sama? - spytał chłopiec ze wzrokiem wbitym w sufit. Jego oczy zaszkliły się delikatnie, chociaż próbował powstrzymać łzy rozczarowania.
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Keion - D (zawieszona do ~15.02.2019)
2) Shin - C
3) Shins - D
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
Ciapciak
 
Posty: 921
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Szpital

Postprzez Akashi » 6 sty 2019, o 15:15

Obrazek
Misja C
7/30
Jun'ichi

Szukając szczęścia, cz. 1



Zmiana otoczenia wpłynęła raczej pozytywnie na twoje samopoczucie, z wilgotnego i chłodnego miejsca trafiłeś do ciepłego i wygodnego łóżka. W sumie przez to można pomyśleć, że prawie umarłeś, jednak było Ci do tego daleko, na twoje szczęście, a może i nieszczęście mężczyzna nie usmażył Cię żywcem, a jedynie sparaliżował na jakiś czas, ale raczej i tak nie było to przyjemne, ale teraz pachniesz chociaż trochę jak smażony kurczak. Można przez to nieco zgłodnieć. Jednak teraz mimo bólu, który stopniowo mijał postanowił wesprzeć się na ramionach i rozejrzeć. Nic specjalnego tutaj nie było, nawet nie miałeś obok nikogo kto leżałby na sąsiednim łóżku, chociaż sama sala wyglądała dość luksusowo, wliczając w to fotel, który znajdował się po twojej prawej stronie.
- Miałeś dużo szczęścia, że przeżyłeś. Moja ochrona wykryła dziwne osoby w okolicy i szybko ruszaliśmy w tamtą stronę, zaraz po tym jak usłyszeliśmy hałasy na dachach domów. - wypowiedział Garo, zbliżając się do Ciebie na chwilę żeby poprawić twoją poduszkę byś mógł wygodniej siedzieć sobie na łóżku wspierając na niej plecy.
- Jeżeli pozwolisz to usiądę. I chciałbym poznać twoje imię. - dodał, ponownie lekko się kłaniając, by po tym oddalić się niecałe półtora metra dalej i zasiąść na fotelu.
- Proszę, nie mów tak. Nie jestem godny by ktoś poświęcał za mnie życie, zwłaszcza młoda osoba która ma przed sobą najpewniej wspaniałą przyszłość. Ja niestety poniosłem porażkę jako członek rodu Hyuga, jak i ojciec. - powiedział, poprawiając jedną ręką swoje włosy, by po złapaniu oddechu wrócić do wyjaśnień.
- Tamten Hyuga, był moim synem, a raczej jest nim ciągle. Przez tą całą wojnę byłem zmuszony wynająć najemników do ochrony mojej rodziny. W trakcie operacji wojskowych robili straszne rzeczy, przez co postanowiłem im nie płacić za zbrodnie jakich dokonali. Jednak zdołali jakoś przeciągnąć mojego syna na ich stronę. Prawdopodobnie trzymają go tylko dla pieniędzy. Chociaż on samemu wierzy w coś innego. - powiedział, starając się wyjaśnić Ci całą historię jaka do tej pory miała miejsce. Na pewno miałeś już na to lepszy pogląd niż wcześniej. Jednak tylko czy temu mężczyźnie można było ufać? Na pewno dało wyczuć się od niego poczucie winy, a nawet je zobaczyć po jego zmartwionym wyrazie twarzy.
- Mógłbyś mi opowiedzieć, jak to się stało, że zostałeś w to wmieszany? Chciałbym poznać wszystkie szczegóły. Proszę. - dodał na koniec, zasiadając już spokojnie na fotelu i pozwalając dojść Tobie do słowa byś mógł jakoś odnieść się do jego wypowiedzi.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1132
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Jun'ichi » 6 sty 2019, o 15:41

Jun przetarł wierzchem dłoni wilgotne oczy i spojrzał na Garo, który postanowił pomóc mu ułożyć pościel jak należy. Dopiero wtedy chłopiec pojął coś niezwykle ważnego - był bez maski! Sama myśl o tym sprawiła, że ponownie podniósł się nieco do góry i zaczął gorączkowo jej szukać po pomieszczeniu, a kiedy wreszcie dostrzegł ją na wieszaku stojącym kawałeczek dalej, postanowił samodzielnie wstać i zgarnąć maskę. Niestety młode, mało wprawne ciało okazało się być jeszcze zbyt słabe, by sprostać takim wyzwaniom po tym jak zafundowano mu potężną dawkę szoku elektrycznego - chłopak stęknął z bólu i spojrzał na Garo, który zasiadał właśnie w fotelu. Jun'ichi czując wstyd, chwycił delikatnie kołdrę i przesunął ja ku górze by zasłonić nieco swojej szpetnej twarzy.
Na imię mam Jun'ichi, opiekuję się Dojo i wykonuję wszystkie inne prace, które zleci mi... nasza rodzina. A tamten Hyuga, Twój syn nie wydawał się być więziony lub przetrzymywany. Dowodził nimi. - po tych słowach chłopak zakaszlał głośno i na chwilę stracił oddech przez co musiał stuknąć się kilka razy pięścią w mostek.
Wybacz. Wracając do tamtej sytuacji, to od początku była bardzo dziwna. Wracałem z zakupów, kiedy usłyszałem wołanie o pomoc. To był starszy mężczyzna, siwe włosy ale bardzo dobrze zbudowany, silny i ciężki gość. Miał na sobie zaschnięte plamy krwi, a mówił że właśnie go pobito. Gdybym był trochę mądrzejszy, już wtedy wyczułbym pułapkę... głupi ja. Kiedy do niego podszedłem, Twój syn razem z pozostałą trójką nagle zawrócili w naszą stronę, nie wiem skąd wiedzieli, co w ogóle wiedzieli. Po chwili byli już obok nas i wyraźnie kogoś szukali. Stwierdzili, że nie jestem tą osobą, dlatego muszą mnie zabrać albo "uciszyć" po czym zawrócili i uciekli, a ja... poczułem jak ten starzec zaciska mi dłoń na ciele i razi prądem, to było... bolesne, chociaż trwało krótko. - odpowiedział kaleka, licząc na to że od Garo dowie się czegoś więcej na ten temat. Tylko po co było mu to wiedzieć? Zdawał sobie sprawę z tego, że najpewniej nie miałby szans wygrać z tamtymi ludźmi, pewnie nawet z jednym z nich ale czuł, że musi się dowiedzieć, spróbować coś z tym zrobić. W końcu to na terenie jego ukochanej osady działy się takie rzeczy, a on nie mógł pozwolić by szargano dobre imię rodu Hyuga.
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Keion - D (zawieszona do ~15.02.2019)
2) Shin - C
3) Shins - D
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
Ciapciak
 
Posty: 921
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Szpital

Postprzez Akashi » 7 sty 2019, o 09:39

Obrazek
Misja C
9/30
Jun'ichi

Szukając szczęścia, cz. 1




Jun niestety był pozbawiony swojej maski, ale najwidoczniej Garo to nie przeszkadzało, najwidoczniej był dobrą osobą, która lubi pomagać innym. Jednak czy to wszystko było na tyle normalne? Raczej mało, który Hyuga wynajmował najemników do walki w swojej sprawie, a tym bardziej wyglądających aż tak podejrzenia. Czyżby on samemu nie wiedział zbytnio kogo wynajmuje i zrobił to bez większego sprawdzenia informacji o nich?
Jednak wracając do teraz, w momencie gdy odniosłeś porażkę w próbie zdobycia swojej maski, mężczyzna postanowił Ci pomóc wstając z fotela, na którym przed chwilą usiadł, sięgnął po nią i podał ją Tobie z uśmiechem na twarzy. Najwidoczniej dalej czuł się winny, ale i tak przysłuchiwał się twoim wyjaśnieniom. Starając się je przeanalizować w każdym szczególe.
- Rozumiem, więc starzec był przynętą. Na prawdę dziwne, zwłaszcza że on jest prawdziwym przywódcą pozostałej trójki. Zapewne liczyli na to, że wyślę moją straż by sprawdziła to wołanie o pomoc, a on by się nimi zajął, a ja wtedy zostałbym praktycznie bezbronny. - wypowiedział, łapiąc się przy tym za głowę i ciężko wzdychając. Najwidoczniej dla niego to nie było przyjemna.
- Mój głupi syn... Co on sobie myśli. Jest taki naiwny. Powiedz mi, wierzysz w to, że mógłby zostać prawdziwym liderem tej grupy? Jednak proszę zastanów się nad tym dobrze, od twojej odpowiedzi będą zależeć moje następne decyzje. - dodał po chwili, na nowo nabierając nieco poważniejszej postury, bardziej pasujących do słów jakie wypowiadał. Na pewno to wszystko nie było dla niego łatwe, ale co on właściwie zamierzał zrobić?
- Jak poczujesz się lepiej i będziesz chciał odegrać się na tych osobach, bądź zdobyć więcej informacji o nich, skontaktuj się ze mną za pośrednictwem mojej służącej. Zostanie z Tobą na czas twojego pobytu w szpitalu, by zapewnić Ci jak najlepsze warunki, a także będzie pośrednikiem między Nami. Nazywa się Riri, proszę bądź dla niej delikatny, jest młodą dziewczyną, ale wiele już przeszła. Nie chciałbym, żeby stała się jej jakaś krzywda, jest dla mnie prawie jak córka. - dodał na koniec, najwidoczniej żegnając się z Tobą, ale jeszcze nie wychodził z twojego tymczasowego lokum. Najwidoczniej chciał dać Ci jeszcze trochę czasu na pytania, bądź też na szybką decyzję. Najwidoczniej mężczyzna widział w Tobie jakiś potencjał, albo zwyczajnie dalej było mu szkoda Ciebie. Jednak w tym momencie do pomieszczenia zawitała raczej Riri, przynajmniej tak można by wnioskować po jej dziwnym ubiorze przypominającym lekko strój pokojówki, miała długie blond włosy i niebieskie oczy. Najwidoczniej nie była Hyugą i rzeczywiście byłą młoda, zapewne niedużo starsza od Ciebie.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1132
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Jun'ichi » 7 sty 2019, o 23:41

Liderem... ciężko stwierdzić. Widziałem ich raptem minutę, może dwie. Ale kiedy teraz o tym myślę, on chyba nie mówił o tym starcu, któremu próbowałem pomóc. On mówił... o Tobie, Garo-sama. - powoli wydedukował chłopak, próbując przypomnieć sobie każde słowo Hyugi z tamtej grupy bandytów.
Proponował żebym poszedł z nimi, a wtedy on zostawi w spokoju "starca". Ale tamten był z nimi, więc nie mogło chodzić o niego. Spieszyli się. Choroba... to takie skomplikowane! - oddech chłopca stał się nierówny, łapał coraz głębsze oddechy ze stresu i próbował wydedukować cokolwiek przydatnego.
Może chodziło im o oczy, o Byakugan? Po co miałby chcieć mnie żywego? Liczył na to, że schwytają Ciebie, a Ty Garo-sama poszedłbyś z nimi bo to Twój syn. - ta myśl była tak samo prawdopodobna jak każda inna jednak Jun'ichi był niemal pewny swego. Teraz kiedy ta myśl drążyła jego umysł, nie potrafił tak po prostu odpuścić, leżeć i odpoczywać kiedy ktoś czyhał na członków jego rodziny.
Chcę pomóc, znaleźć go i dowiedzieć się dlaczego wybrał tą ścieżkę, a może nawet pomóc mu z niej zawrócić. Nie podołam sam, ale zrobię wszystko co w mojej mocy by wspomóc sprawę, Garo-sama. - głos chłopca zrobił się pewny, a gdyby mężczyzna widział jego oczy, dostrzegłby w nich prawdziwą determinację i szczerą chęć pomocy.
Zanim mężczyzna odpowiedział, do pokoju weszła jasnowłosa dziewczyna, której uroda natychmiast przebiła serce młodego kaleki. Ten widząc niewiastę ponownie zaciągnął na twarz prześcieradło i zamilknął obserwując naprzemiennie ją jak i swojego rozmówcę. Wstydził się, to nie było chyba dziwne bo oto leżał ledwo zdolny do ruchy, obdarty z ubrań i części godności przed śliczną dziewczyną, która zapewne i tak miała go za równego psu z ulicy. Właściwie niewiele się myliła, ale wstyd i tak zawładnął umysłem Juna.
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Keion - D (zawieszona do ~15.02.2019)
2) Shin - C
3) Shins - D
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
Ciapciak
 
Posty: 921
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Szpital

Postprzez Akashi » 8 sty 2019, o 11:29

Obrazek
Misja C
11/30
Jun'ichi

Szukając szczęścia, cz. 1




Informacje, które przedstawiłeś Garo, zapewne były dla niego przydatne, zwłaszcza że skwitował to wszystko uśmiechem. Wykonałeś swoje zadanie tak jak należy, mimo że tylko powiedziałeś to co widziałeś i nic więcej. Czyżby tylko tyle wystarczyło żeby zostać dobrym posłańcem? Jednak ty chyba celowałeś nieco wyżej i doskonałego pomocnika, a może i też dowódce, który potrafiłby poprowadzić swoich ludzi naprzód bez strachu w oczach i smrodu w gaciach.
- Rozumiem, więc chciał byś poszedł z nimi. Zastanawiające, ale nie będę zgadywał co mój syn miał na myśli proponując Ci to. Dokonał już tyle głupich decyzji. - wypowiedział, podnosząc się powoli z fotela i poprawiając swój stój, aby przypadkiem zbytnio się nie pogiął.
- Ze względu na informacje jakie mi przedstawiłeś, mogę uznać ich za winny. Karą dla nich będzie śmierć. A co do mojego syna, jeżeli uda Ci się go przekonać do powrotu, albo samemu przejrzy na oczy przyprowadź go i samemu będziesz mógł mu wyznaczyć karę jaka go spotka, a ja osobiście dopilnuje by została wypełniona. Jednak zawsze istnieje szansa, że nie uda Ci się go tutaj sprowadzić żywego. Dlatego proszę być bardziej zważał na swoje życie i osób, które z Tobą poślę niż na jego pojmanie. - dodał po chwili, informując Cię, że nie będziesz musiał się martwić o to wszystko samemu. Widział, że szanse na to, że uda Ci się samemu pokonać ich wszystkich nawet pojedynczo są nikłe. Tylko kogo Ci do tego przydzieli? Na pewno przydzielił Ci już opiekunkę, która właśnie weszła do pokoju, kłaniając się przed wami.
- Och, dobrze że już jesteś. To jest właśnie Riri. Tak jak wcześniej mówiłem zajmie się Tobą w szpitalu, a jutro przyprowadzi na miejsce. Dlatego proszę byś wypoczywał do tego czasu. Chyba nie chcesz być balastem dla reszty. - powiedział na zakończenie, żegnając się przy tym z Tobą i dziewczyną, a następnie opuścił sale zamykając za sobą drzwi. I właśnie teraz zapadła trochę niezręczna cisza, najwidoczniej nie tylko ty byłeś tutaj zawstydzony. Ona najwidoczniej także miała z tym lekki problem, tylko ciekawe czemu?
- Jestem Riri! Miło mi Cię poznać. - praktycznie wykrzyczała po chwili, znowu lekko się kłaniając. Najwidoczniej złapała się na tym, że nie wypada stać jak słup soli i milczeć przy tym.
- Mogę Ci jakoś pomóc? Albo coś przynieść. Nie jesteś może głodny? - wypowiedziała po chwili, nawet nie dając momentu na to byś doszedł do słowa, a ona sama także dość szybko nawijała swoim językiem. Do tego stopnia, że prawię się jąkała. Można raczej stwierdzić, że ta sytuacja nie jest dla niej codziennością, a ty masz ją do usług aż do jutrzejszego dnia.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1132
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Jun'ichi » 8 sty 2019, o 12:27

Od momentu pojawienia się Riri, Jun jedynie potakiwał głową na wszystkie słowa Garo jakby bał się odezwać przy młodej dziewczynie. Ostatecznie odprowadził mężczyznę wzrokiem do wyjścia i powoli odwrócił głowę w stronę jego podwładnej, która wyglądała na równie zmieszaną i zawstydzoną co on sam. Jun'ichi ciągle zakrywając pół twarzy (zamaskowanej) kołdrą, postanowił wreszcie odezwać się pierwszy, gdy nagle Riri wystrzeliła z identycznym pomysłem w taki sposób, że kaleka dosłownie podskoczył na swoim łóżku i spadł na ziemie po drugiej stronie uderzając głową o podłogę.
Wszystko wirowało, głowa bolała, a nogi i ręce wciąż jeszcze nie odzyskały pełnej sprawności przez co chłopak czuł, jak gdyby były zrobione z waty, która dodatkowo bolała gdy się nią ruszało.
P-poproszę... może coś na ból. Głodny... troszkę tak, ale ja wezmę sobie sam, proszę się nie kłopotać panienko. - Jun'ichi nie był absolutnie przyzwyczajony do tego, by ktokolwiek mu usługiwał. Nawet na zwykłą, ludzka pomoc nie mógł liczyć zbyt często dlatego ciężko było mu od tak przyjąć ofertę, nawet jeśli była szczera.
Panienko, skąd znasz Garo-sama? Opowiesz mi coś o nim? Nigdy go nie spotkałem, a wygląda na to, że nasze drogi splątały się na jakiś czas. - dodał po pewnym czasie, starając się nie jąkać ani nie brzmieć na zdenerwowanego. Chciał pokazać się z dobrej strony, chociaż będąc kalekim sługą ciężko było oczekiwać od ludzi traktowania na innym poziomie.
Chłopak starał się rozmasować bolące miejsca na ciele i chociaż nic to nie dawało, robił to dalej aby tylko nie wyglądać przed dziewczyną niczym posąg wpatrzony w jej uroczą twarzyczkę.
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Keion - D (zawieszona do ~15.02.2019)
2) Shin - C
3) Shins - D
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
Ciapciak
 
Posty: 921
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Szpital

Postprzez Akashi » 9 sty 2019, o 10:46

Obrazek
Misja C
13/30
Jun'ichi

Szukając szczęścia, cz. 1




Cała sytuacja wyglądała niestety dość dziwnie z obu stron, może nie z początku gdzie w środku był Garo, ale teraz gdy go już zabrakło zapadła grobowa cisza, w której ktoś mógłby upuścić szpilkę, a i tak każdy by to usłyszał. Jednak oboje postanowiliście przerwać to praktycznie w tym samym momencie. Tylko Riri okazała się odrobione szybsza co skutkowało twoim lądowaniem na podłodze, lekkie przerażenie a tyle problemów, kto by się tego spodziewał. Jednak chyba wszystko zostało załatwione dość szybko, a razem z Tobą ze szpitalnego łóżka zleciała także twoja maska, która wcześniej podał Ci Garo.
- Nic Ci nie jest? Proszę mi wybaczyć. - powiedziała. Podbiegając do Ciebie, chcąc przy okazji pomóc Ci wstać z podłogi i powrócić na łóżko, a przy okazji pozbierać wszystko co zleciało na podłogę razem z Tobą. Dalej też nie było większych problemów z pomocą dziewczyny. Moment, w którym poprosiłeś ją o coś na ból, zaoferowała swoje zdolności jako pomoc, ale najpierw musiałeś jej wskazać bolące miejsce, by potem poczuć na sobie przyjemne działanie jutsu medycznego. Jej umiejętności nie było raczej bardzo rozwinięte, ale na takie przypadłości powinny pomóc. Dalej jednak był czas na lekką rozmowę, a ty mogłeś jedynie pożywić się w tym momencie jedynie świeżymi warzywami i owocami, które leżały na stoliku obok łóżka. Tylko kto je tutaj przyniósł? Czyżby były tutaj wcześniej, w sumie zapewne tak, ale przez to wszystko było ciężko je zauważyć.
Pan Garo, uratował mi życie i przygarnął pod swój dach. Gdyby nie on zapewne zginęłabym z głodu. - odparła. Dość krótko i zwięźle na pierwsze pytanie, poprawiając przy tym twoją kołdrę by wyglądała jakoś lepiej, a nie tak pomięta.
- Jest dobrą osobą. Posiada swoje uprawy i dzięki nim prowadzi handel z innymi prowincjami. Sprzedając im warzywa i owoce jakie uprawiamy. Z tego co wiem zajmuje się również handlem wyrobów skórzanych, ale niestety nie jestem pewna. Nigdy zbytnio nie opuszczał sama rezydencji. - odpowiedziała po chwili. dając Ci dalszą odpowiedź na twe pytania.
- Jest dobrą osobą, troszczy się o wszystkich, traktując ich jak swoją rodzinę. Ma bardzo dobre serce. - dodała na zakończenie Dopełniając wszystkie informacje na temat swojego pracodawcy i prawdopodobnie także twojego. Wiele raczej wam do roboty tutaj nie zostało jak wspólnie umilać sobie czas do nocy, a następnie rano wyruszyć na spotkanie z Garo.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1132
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Jun'ichi » 9 sty 2019, o 13:40

Kaleka z uwagą wsłuchiwał się w słowa panienki Riri, która okazała się być bardziej pomocna niż wnioskował ze słów Garo. Niewiasta pomogła mu wstać z podłogi, przykryła go i nawet zaczęła opatrywać rany dziwnymi technikami, które Jun widział pierwszy raz w życiu.
Niesamowite, od razu poczułem ulgę. Garo-sama nie wspominał, że jesteś medykiem, Riri-san. - wyszeptał, pozwalając dziewczynie opatulić swoją stłuczoną rękę poświatą z chakry.
Garo-sama był mi zupełnie obcy, ale wydawał się właśnie taki jakim go panienka opisała. To wielka tragedia, że rodzinę Hyuga... i całą osadę spotyka teraz tyle nieszczęść i niesprawiedliwości. Kiedy mnie panienka uleczy, obiecuję że zrobię wszystko co w mojej mocy, by pomóc Garo-sama i przywrócić mu spokój ducha. - dodał nieco poważniejszym tonem unosząc wzrok tak, by chociaż przez chwilę ujrzeć śliczne oczy Riri.
Niestety po tych deklaracjach pewność siebie opuściła Jun'ichiego, który napotykając wzrok dziewczyny, spalił się ze wstydu i poczuł gorąc nawet na swojej pomarszczonej skórze twarzy.
Dziękuję za pomoc. - dodał po cichu, kiedy leczenie stłuczeń dobiegło końca.
Jeśli panienka pozwoli, spróbuję się przespać. Muszę nabrać sił jeśli ma być ze mnie jakiś pożytek. - dodał, próbując się uśmiechnąć co zapewne nie wyszło mu tak dobrze jak to sobie wyobrażał.
Po wszystkim po prostu nakrył się kołdrą wciąż lekko zawstydzony i w ciszy czekał aż sen zabierze go we wspaniałą podróż po idealnym świecie, gdzie to on był wspaniałym i szanowanym...
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Keion - D (zawieszona do ~15.02.2019)
2) Shin - C
3) Shins - D
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
Ciapciak
 
Posty: 921
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shiroi-iwa (Osada Rodu Hyūga)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości