Szpital

Szpital

Postprzez Defrevin » 22 lut 2015, o 00:14

Obrazek
Szpital


Jedno z najważniejszych miejsc w osadzie. To tutaj lądują ciężko chorzy, a także ranni mieszkańcy osady. Miejsce o strategicznym znaczeniu dla prowincji z tego względu, że jest na prawdę nie wiele miejsc na tyle sterylnych w których ranni jak i chorzy mogliby dojść do siebie. Kolejnym czynnikiem które sprawia, że miejsca są te tak ważne to to, że na miejscu znaleźć można ludzi wykształconych medycznie i znający medyczne Jutsu co w tych czasach jest rzadko spotykane. Budynek szpitalny składa się dwóch piętrowych kondygnacji. W dolnej położona jest recepcja wraz z salami operacyjnymi, z kolei na górze położone są sale w których znajdują się pacjenci dochodzący do siebie po operacjach bądź oczekujący na nie.

Ważne: Osoby, które trafią do szpitala decyzją Administracji, sędziego bądź misjodawcy, zobowiązane są użyć w swoim poście fabularnym poniższego szablonu

Kod: Zaznacz cały
[color=#808000]Czas leczenia:[/color]
[color=#808000]Link do zdarzenia:[/color]
Jeśli masz ważną sprawę, pytanie lub potrzebujesz pomocy związanej z funkcjonowaniem forum, proszę wyślij do mnie prywatną wiadomość. Z chęcią zapoznam się ze sprawą i rozwieje wszelkie wątpliwości.
Avatar użytkownika

Defrevin
Założyciel Forum
 
Posty: 2048
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 22:31
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta: Kenshi

Re: Szpital

Postprzez Urama » 12 paź 2016, o 15:02

Czas leczenia:3h
Link do zdarzenia:KLIK!
Urama
 

Re: Szpital

Postprzez Masaru » 15 paź 2016, o 14:52

Misja dla Urama
Ranga C 1/30

Obrazek
Urama gdy miał wyjść ze szpitala zobaczył ciekawą rzecz. Mianowicie przed nim otwarły się drzwi z hukiem i przebiegły 2 osoby trzymające nosze z nieruszającym się chłopakiem który miał rozchylone oczy, ale nic nie mówił. Jego lewa noga, a właściwie kikut uwalony w okolicy kolana, miał założoną opaskę uciskową. Widać było że został oderwany, a nie odcięty. Miał torbę na broń na pasku, i ochraniacz na czole sugerujący że należy do jakiegoś klanu shinobich. Nie był ów klan znany naszemu bohaterowi, ale zorientował się że ta osoba dostałą mocny łomot. Słyszał jak niosący go krzyczy że mamy rannego, otrutego czymś zwiotczającym mięśnie. Zaraz po chwili kolejna ranna osoba z rozległymi poparzeniami została wniesiona przez kolejnych 2 ludzi. Spadła z noszy widząc Urame i wyszeptała pomścij nas, proszę. I opadła na podłogę bezwładnie upuszczając lekko zakrwawioną kartkę. A na niej po rozłożeniu widniał list gończy. Nagroda 300Ryo, dla osoby która zabije shinobiego z klanu Ayatsuri, który napada na podróżnych i ich rabuje. Ranga przestępcy D, wiadomo że korzysta podczas walki z jednej marionetki w której jest schowany. Nie stwierdzono żadnych innych zdolności ponad walkę kukłą. Miejsce jego pobytu to prawdopodobnie tereny starego opuszczonego cmentarza w górach. W jego okolicach był widziany kilka razy, aczkolwiek uprasza się o zachowanie czujności ponieważ nikt nie odwiedza szczytu tej góry, tak więc nie wiadomo czy nie ma tam jakiś pułapek. Powodzenia. Z uszanowaniem władze prowincji. Poniżej była mapa prowadząca do celu. (http://shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=64&t=2896) Ciekawe czy nasz shinobi podejmie się tego zadania?

Pisz jeszcze tutaj jeden post, a ja w kolejnym zrobię z/t na cmentarz.
Masaru
 

Re: Szpital

Postprzez Urama » 15 paź 2016, o 17:50

Misja
Ranga C 2/30

To był straszny widok, nigdy nie widziałem czegoś podobnego, mam nadzieję, że się z tego wyliżę. Podniosłem tą osobę i położyłem z powrotem na noszach. Po przeczytaniu listu gończego miałem wątpliwości osoba ta musi być silna skoro aż tak poważnie zraniła te osoby. Boję się, że mogę skończyć tak jak oni albo nawet i gorzej. Jeszcze na dodatek jest z klanu o którym nic nie słyszałem muszę ufać to co jest napisane w tym liście, jednego jestem pewnie będzie strasznie ciężko. Dzięki instrukcji podanej przez te dwójkę tych, którzy przynieśli rannych zdecydowałem się wyruszyć pełen wątpliwości. Podczas drogi obmyślałem plan walki z tym shinobi, nic w obecnej sytuacji nie przychodziło mi do głowy, ciężko było coś wymyślić, gdy przypominał mi się widok nogi pierwszego z rannych.
Urama
 

Re: Szpital

Postprzez Masaru » 16 paź 2016, o 01:58

Masaru
 

Re: Szpital

Postprzez Ayame » 26 cze 2017, o 11:34

Kunoichi ledwo dotarła do szpitala o własnych siłach. Ból głowy nasilił się, a w uszach aż jej szumiało, jednak to wzrok był najgorszy, który pod koniec podróży zaczął ją już zawodzić. Oczywiście przy bramie patrol zauważył, że coś z nią nie tak i chciał pomóc, jednak gdy Ayame zobaczyła zbliżających się do niej młodzieńców, wrzasnęła przerażona, żeby jej nie dotykali, po czym odskoczyła do tyłu, o mało się nie przewracając. Zdezorientowani sytuacją stwierdzili zgodnie, że jeden z nich odprowadzi ją do szpitala, tym samym upewniając się, że bezpiecznie dotarła, ale będzie się trzymać na dystans, skoro dziewczyna nie życzy sobie bliższego kontaktu.
Tak więc Ayame dotarła do budynku, korzystając ze ścian, jako podpór, by ostatecznie wejść do środka, gdzie mieściła się recepcja. Teraz już się nic nie ukryje. Swego czasu była tu dość częstym gościem, gdy katowała się treningami aż do wycieńczenia, więc część personelu zdążyła ją poznać, tak jak i ojca, który w końcu był całkiem dobrze znany jako głowa trzonowej rodziny Hyūga i znamienity shinobi. Tym lepiej, bo jeśli będzie musiała tu zostać, to szybko go o tym poinformują, a musiała się z nim zobaczyć, żeby przekazać wieści dla Lidera, którego zapewne bardzo zainteresuje cały ten incydent, ze względu na charakter polityczny. W końcu napadł ją shinobi z sąsiedniej prowincji, która przecież nie była wrogo nastawiona.
- Przepraszam... - Odezwała się drżącym głosem do recepcjonistki. - Czy mogę prosić o pilne spotkanie z medykiem? Najlepiej kobietą... Zostałam napadnięta i sprawa jest dość...delikatna...
Te słowa od razu powinny zostać odpowiednio zrozumiane i odebrane, zwłaszcza przez drugą kobietę, tym bardziej, że było wyraźnie widać, iż Ayame ledwo stała na nogach, kurczowo trzymając się blatu biurka, jakby zaraz miała runąć na podłogę. Drżała też na całym ciele, niewątpliwie ze strachu i z powodu ciężkiego, traumatycznego przeżycia. Może i nie było widać śladów ciężkiego pobicia, ale była za to rana z tyłu głowy, będąca dowodem na mocne spotkanie z drzewem, sądząc po kawałkach kory we włosach kunoichi. Takie uderzenie musiało skutecznie ogłuszyć dziewczynę i wystarczyło do tego, żeby ją obezwładnić.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 319
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Szpital

Postprzez Venus » 28 cze 2017, o 22:37

[Obrazek
Spływaj, malutki!

To, że Ayame odwiedzała szpital w dość nieciekawym stanie, mogło nasuwać myśl, że ponownie przesadziła z treningami, chociaż ostatnimi czasy się to już nie zdarzało. Jednak im bliżej dziewczyna znajdowała się kobieta z recepcji, tym już ona wiedziała, że to nie wygląda na przetrenowanie. Wyraźnie coś dziewczynę gryzło, a czujne oko rudowłosej recepcjonistki szybko to dostrzegło. Od razu obeszła drewniany blat, podchodząc do członkini klanu Hyuuga i przytrzymała ją, jakby dając w sobie oparcie.
- Ależ oczywiście, tylko powoli. Zabiegówka jest obok. - odparła przejęta, dalej mocno trzymając Ayame i prowadząc do pokoju, który znajdował się ledwo dwa metry od nich. Gdy weszły do środka, rudowłosa kobieta od razu pomogła pacjentce usiąść bądź ułożyć się na łóżku, chociaż w tym wypadku lepiej było siedzieć, przez wzgląd na ranę na głowie. - Już lecę po panią doktor, moja droga. - dodała pośpiesznie i wyszła, na chwilę zostawiając dziewczynę samą. Sala nie była zbyt duża, znajdowało się tu ledwo łóżko, krzesełko i mała szafka, zapewne na jakieś przyrządy medyczne pierwszej potrzeby. Dosłownie chwilę po rozejrzeniu się po pomieszczeniu, słychać było dość ciężkie kroki i jakąś głośną, niewyraźną rozmowę. Nagle do zabiegówki wręcz wparowała blondwłosa kobieta. Na tyle drobna w swoim posturze, że aż dziwne, że właśnie dźwigała na swoich barkach dość rosłego mężczyznę. Zdążyła zrobić ledwo krok w przód, kiedy spojrzała na Ayamę i zmarszczyła brwi.
- Dobra, wstawaj, chłopie, to ledwo draśniecie było, a panikujesz, jakby ci nogę urwało! - zakomunikowała, wycofując się z pokoju, ale tym razem Ayame mogła usłyszeć każde pojedyncze słowo. - No, spływaj, malutki! - dodała, najwidoczniej pozbywając się swojego tymczasowego balastu. Dopiero wtedy pozwoliła sobie na wejście do zabiegówki, zamykając za sobą drzwi.
- Okinara Hidoi. - przedstawiła się, bo akurat z nią Ayame nie miała jeszcze styczności. Widać było, że jest dość młodą kobietą, ale pary w sobie miała chyba za kilku dorosłych mężczyzn. - Dotarło do mnie coś o napaści i delikatnej sprawie. I głowie. Pokaż mi to i mów, co się stało. - dodała szybko i podeszła do członkini klanu Hyuuga, by przyjrzeć się jej ranie na głowie. Oczekiwała rozszerzenia tego wątku, bo podejrzenia mogła jakieś mieć, ale one nie wystarczały, by mogła zrobić odpowiednie badania. I nie chcąc tracić czasu, bo w końcu szpital był miejscem dość obleganym, zaczęła powoli czyścić ranę, wyjmując również z włosów kawałki kory, by następnie użyć medycznej chakry i pozbawić Ayame tej skazy, a może nawet i bólu głowy.
Obrazek

Jeśli czegoś potrzebujesz lub nie wiesz, śmiało zwróć się do mnie. Wystarczy napisać prywatną wiadomość czy też odezwać się na gg, zawsze odpowiem.
Have fun!
Avatar użytkownika

Venus
Złoty Pracuś
 
Posty: 1433
Dołączył(a): 9 cze 2015, o 23:41
Wiek postaci: 0
Ranga: Bogini
Krótki wygląd: -
Widoczny ekwipunek: -
Link do KP: -
GG: 4208281
Multikonta: Nikusui

Re: Szpital

Postprzez Ayame » 29 cze 2017, o 19:30

Ayame podziękowała recepcjonistce za oparcie, którego jej użyczyła. Kobiecy dotyk nie wywoływał u niej przerażenia, ale rudowłosa mogła poczuć, jak w pierwszej chwili kunoichi lekko zadrżała, gdy ta jej dotknęła. Potem już spokojnie i powoli dała się zaprowadzić do pokoju zabiegowego, gdzie najchętniej ułożyłaby się na łóżku i po prostu zwinęła w kłębek. Była bliska płaczu, ale starała się jakoś trzymać, nie chcąc żeby rozeszły się o niej jakieś plotki. Tak więc usiadła i ponownie podziękowała za troskę recepcjonistce, które wybiegła z pomieszczenia na poszukiwanie odpowiedniego medyka. Ayame zaś nie pozostało nic innego, jak czekać i rozejrzeć się po pomieszczeniu. Nie czekała długo. Już po chwili do pokoju wparowała medyczka, targając na swoich barkach rosłego faceta. Nie ma co, krzepy jej nie brakowało. Musiała być silniejsza niż Ayame obecnie, a to napawało wielkim podziwem do tej kobiety. Szybko jednak pozbyła się pacjenta, który najwyraźniej panikował bardziej, niż było to konieczne, bo po chwili wróciła do pomieszczenia sama, przedstawiając się i informując, że słyszała o sprawie.
- Hyūga Ayame. - Również się przedstawiła. - Na wstępie chciałabym prosić, żeby to wszystko zostało między nami. Upoważnienie do tych informacji będą mieli tylko mój ojciec i Lider Klanu...
W tamtych czasach nie było czegoś takiego jak tajemnica lekarska, a było wiadomo, że medycy lubili plotkować o swoich pacjentach, dlatego na wstępie wolała zaznaczyć, że nie życzy sobie rozgłosu, zważywszy na własną pozycję w klanie. Jeśli dowie się o tym ktoś postronny, to będzie wiedziała, od kogo to wyszło, bo zarówno ojciec, jak i Lider, na pewno nie podzielą się sprawą z resztą mieszkańców Kyuzo.
- Zostałam napadnięta przez obcego shinobi. - Zaczęła, krzywiąc się na oględziny rany głowy. - Nim zdążyłam w jakikolwiek sposób zareagować, przejął kontrolę nad moim ciałem. Nie mam pojęcia, jak to zrobił, ale z początku nie mogłam się ruszyć, a potem moje ciało zaczęło się poruszać wbrew mojej woli... Rozebrał mnie moimi własnymi rękami...
Tutaj głos Ayame się załamał. Czuła się cholernie upokorzona tym faktem, że stała nago przed jakimś obcym facetem, który mógł do woli się na nią gapić. Mimowolnie zadrżała, a po policzkach spłynęły do tej pory tłumione łzy. Musiała wziąć się w garść, bo nie był to koniec opowieści. Przynajmniej głowa przestała ją boleć po tym, jak medyczka zastosowała leczniczą chakrę.
- Potem kazał mi stanąć pod drzewem... - Ciągnęła drżącym głosem. - Sądząc po ranie i korze we włosach, musiałam sama się ogłuszyć, bo nie wiem co było dalej... Kiedy się obudziłam, byłam ubrana, a napastnik zniknął...
To było tak w ogólnym skrócie, który powinien wystarczyć medyczce. Samo rozebranie kunoichi już było sygnałem do tego, że facet był jakimś zboczonym zwyrodnialcem i należało zadać sobie jedno, konkretne pytanie. Czy ograniczył się tylko do perwersyjnego patrzenia, czy może nie.
- Proszę... - Szepnęła Ayame, drżąc. - Muszę wiedzieć, czy zostałam... Czy posunął się dalej.
Słowo ''zgwałcona'' nie dało rady przejść, przez ściśnięte strachem i upokorzeniem gardło, ale medyczka bez problemu powinna się domyślić, o co w tym wszystkim chodzi. Tym bardziej, że u szlachcianek, które mają w przyszłości zostać wydane za mąż, cnota była bardzo ważnym aspektem, które dość surowo brano pod uwagę. Nie jeden raz można było usłyszeć, jak jakaś rodzina okryła się hańbą, bo okazywało się, że córka zgubiła gdzieś po drodze swoją czystość. W tym momencie Ayame naprawdę się bała, co się z nią stanie, gdy się okaże, że jednak napastnik posunął się dalej i jakie mogą być tego konsekwencje. Jej świat kompletnie by się zawalił...Już teraz ledwo się trzymała, z powodu tak traumatycznego przeżycia.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 319
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Szpital

Postprzez Venus » 30 cze 2017, o 17:04

[Obrazek
Spływaj, malutki!

Akurat Hidoi nie w głowie było plotkowanie o swoich pacjentach. Wszystko załatwiała szybko i pozostawiała wszelakie informacje dla siebie, bądź osób do tego upoważnionych. W tym wypadku była to sama Ayame, a z racji jej wieku, jakoś nie zamierzała nawet informować o tym jej ojca. Uważała, że młoda kobieta powinna zrobić to sama. No chyba, że opowiedzenie o tym wydarzeniu byłoby dla niej zbyt dużym wyzwaniem, by to zrobić. Wtedy, owszem, mogłaby ją wyręczyć, ale bez jej wyraźnej prośby nie zamierzała tego robić.
- Będziesz chciała, powiesz swojemu tacie o tym sama. Jeśli jednak wolisz bym ja to zrobiła, nie widzę problemu. - powiedziała, dalej lecząc jej ranę na głowie. Nie była taka straszna, ale na pewno do momentu całkowitego wyleczenia, Ayame odczuwała ból. A to był jedynie ból fizyczny. Nie dało się nie zauważyć, że dyskomfort psychiczny był jednak bardziej odczuwalny dla młodej kobiety, stąd też sprawa była delikatna. Można się było tego spodziewać, jeszcze zanim pacjentka zaczęła swoją opowieść. Rzeczywiście, sytuacja nie przedstawiała się optymistycznie. To, co zrobił nieznajomy, było dość okrutne. Świadoma swoich czynności, zmuszona do całkowitego rozebrania się, przez kogoś, kogo w ogóle nie znała. Żadna z kobiet nie chciałby przez to przejść. Szczególnie, że potem dziewczyna straciła przytomność i nie wiedziała, co dalej się działo. Obudziła się już ubrana i sama.
- Czujesz jakiś dyskomfort? - zapytała, oczywiście mając na myśli miejsca intymne młodej Hyūga. Gdyby rzeczywiście nieznajomy posunął się dalej, podczas gdy Ayame była nieprzytomna, była duża możliwość, że dziewczyna by to wyczuła. Szczególnie, jeśli dalej była dziewicą, a tego Hidoi mogła się spodziewać. Ród Hyūga bardzo dbał o swoją cnotliwość. Jednakże, musiała jeszcze o to pacjentkę zapytać. - Nie współżyłaś wcześniej? - zadała kolejne, zapewne niekomfortowe dla dziewczyny pytanie. Wkraczali jednak w takie tematy, że to było nieuniknione. - Bo jeśli nie, to czy po tym zdarzeniu krwawiłaś? - mówiła dalej, chcąc uzyskać jak najwięcej informacji. Wszystko było teraz ważne, chociaż może Ayame nie zwróciła na te sprawy uwagi, chcąc dotrzeć jak najszybciej do szpitala, by uzyskać pomoc i rozwiać wszelakie wątpliwości, które ją męczyły.
Kobieta odsunęła się od niej i spojrzała na jej twarz, kończąc już całkowicie leczenie jej rany na głowie. Jakby nie było śladu, nie licząc zabrudzonych krwią włosów, które nieco się zlepiły.
- Mogę przeprowadzić badanie, ale będziesz musiała się od pasa w dół rozebrać. Jeśli do czegoś doszło, na pewno zostały ślady, chociażby jakieś otarcia, z racji tego, że byłaś nieprzytomna. Jednak musisz wyrazić na to zgodę, rozumiem, że może to być wstydliwe. - dopowiedziała, przedstawiając pacjentce jak sprawa wygląda. Potrzebowała wyraźnej zgody, nie chciała niczego robić wedle swojego widzimisię. Trzeba było Ayame uprzedzić. Może wystarczyłaby jej sama informacja o tym, że skoro wcześniej nie współżyła i teraz nie krwawiła, to zapewne nic się nie stało, ale nie każdemu takie domysły by wystarczyły. Sprawa była naprawdę poważna. Takie zaatakowanie członka klanu Hyūga mogło być bardzo negatywne w skutkach dla osoby, która odważyła się to zrobić.
Obrazek

Jeśli czegoś potrzebujesz lub nie wiesz, śmiało zwróć się do mnie. Wystarczy napisać prywatną wiadomość czy też odezwać się na gg, zawsze odpowiem.
Have fun!
Avatar użytkownika

Venus
Złoty Pracuś
 
Posty: 1433
Dołączył(a): 9 cze 2015, o 23:41
Wiek postaci: 0
Ranga: Bogini
Krótki wygląd: -
Widoczny ekwipunek: -
Link do KP: -
GG: 4208281
Multikonta: Nikusui

Re: Szpital

Postprzez Ayame » 30 cze 2017, o 20:33

//Venus, tą mało komfortową część swojego następnego posta schowaj w hide, proszę. Chłopcy za dobrze się bawią, czytając te posty i potem wychodzą niepotrzebne komentarze x.x//

Ayame skinęła niepewnie głową na pierwsze słowa medyczki. Oczywiście, że wolałaby sama o wszystkim powiedzieć ojcu, ale wszystko zależało od ostatecznej diagnozy. Już teraz była w rozsypce i nie bardzo wiedziała, co powinna ze sobą zrobić, a co dopiero gdy się dowie, że została zgwałcona. Wtedy chyba kompletnie się załamie i będzie jednak potrzebowała kogoś innego, kto przekaże te straszne wieści. Bała się. Cholernie się bała ze względu na fakt, jakie miała ambicje. Jedna rzecz mogła na zawsze zrujnować jej życie... Już teraz cała sytuacja mocno nadwyrężyła jej zaufanie do ludzi, zwłaszcza do mężczyzn, a co będzie dalej? Czy będzie w stanie wyjść z domu?
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 319
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Szpital

Postprzez Exodia » 4 lip 2017, o 20:21

/// Przejmuje to bo Venus nie ma a Ayame się śpieszy z dobrą nowiną

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1369
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Szpital

Postprzez Ayame » 4 lip 2017, o 21:18

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


[zt]
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 319
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Szpital

Postprzez Sashimasu » 18 sie 2017, o 01:54

Właściwie to cała sytuacja działa się całkiem szybko. Nie bardzo wiedziałem co się dzieje, sen czy jawa w pewnym momencie jedno stało się drugim przynajmniej takie miałem wrażenie.
Był koń, on udzielił mi pomocy, był trup i trucizną...
Chwilę zajęło mi ułożenie przebiegu wydarzeń, mimo że początkowo odzyskiwałem świadomość bez otwierania oczu to w pewnym momencie zostałem w pewny sposób do tego zmuszony.
Z ust wydobył mi się syk bólu związanego z okropnym pieczeniem.
Co tu się dzieje gdzie ja jestem... Zacząłem się zastanawiać próbując otworzyć szeroko oczy i rozeznać się w sytuacji.
Nie miałem w końcu pojęcia gdzie ja byłem i co się właściwie dzieje. Ponowne pieczenie i ponownie wyrwało mi się syknięcie.
- Co się dzieje gdzie ja jestem? - zapytałem jakby sam siebie licząc, że jakiś głos z nieba udzieli mi odpowiedzi i oby nie brzmiała ona że właśnie w niebie bo to nie było by w żadnym wypadku pocieszające. Dopiero w tym momencie doszło do mnie że przecież ja mam jeszcze misję do wykonania także ten.
Zaraz chwilę chyba żyje...skoro myślę to znaczy że dalej żyje? A może tak wygląda to życie po śmierci? Ale ja nie mogłem umrzeć miałem zadanie do dokończenia. Tylko gdzie ja jestem co się dzieje?
Sashimasu
 

Re: Szpital

Postprzez Motoko » 18 sie 2017, o 02:10

Obrazek

Ktoś tu był niegrzeczny. #29

Pierwsze co ukazało się młodzieńcowi to (anielica) kobieta ubrana w bardzo jasne kolory. Jej uroda nie wyróżniała się ponad resztę ponad dwudziestoletnich kobiet, które młodzieniec znał, a tym bardziej tych młodszych, jak chociażby tamta kelnerka z karczmy. Pocieszający uśmiech, jakby nie wymuszony został skierowany w stronę nastolatka, czyli wszystko dobrze, tak? Zawsze to samo pytanie, a tutaj proszę, jak zdezorientowany chłopak zaskoczył! Nawet nie wiedział, gdzie jest. W żaden sposób nie zadowoliło to bardziej kobiety, która automatycznie przestała lać na jego ranę alkohol, czy cokolwiek to było.
- Tutaj, szpital główny w Shiroi-iwa, Kyuzo. Przywiózł Cię jeden z shinobi patrolujących szlak transportowy. - wytłumaczyła mu na spokojnie, oddalając się o metr i sprawdzając jego bodźce wzroku, jakby chciała, żeby właśnie na niej utkwił swój wzrok, tym bardziej, że zaczęła tworzyć jakieś dziwaczne znaki w powietrzu, jakby coś malowała. Może to kalambury? Zaraz po tym, nie biorąc żadnego oddechu wytchnienia podeszła do nastolatka po raz kolejny i zaczęła dotykać jego rękę w różnych miejscach, patrząc przy tym na jego twarz, a także górną część ciała. - Powiedz proszę jeśli będziesz czuł w jakimś miejscu prąd otępienia. - trzeba przyznać, że masażystką była świetną i być może, gdyby nie ta szczypiąca dłoń, chłopak być może byłby w stanie zasnąć na tym krześle.
- Wydaje mi się, że wszystko jest w porządku. Nie była to w prawdzie żadna straszna trucizna, jak wmawiał nam to shinobi, ale wiadomo, lepiej chuchać na zimne. - puściła do młodzieńca oczko. Była sympatyczna. Ciekawe, czy taka sympatyczna by była po tym, jakby pokazał swoją prawdziwą naturę. - Jeśli miałbyś jakiekolwiek pytania, to masz teraz czas, bo zaraz niestety muszę iść do następnych klientów, a sam już sobie chyba poradzisz. Nie potrzebujesz żadnego wypisu, bo była to nagła sprawa, wzięłam to na siebie, także nie martw się papierkami. - machnęła ręką, czekając, czy młodzieniec miał do niej ewentualne pytania, a może warto spytać, gdzie jest góra?
Motoko
 

Re: Szpital

Postprzez Sashimasu » 18 sie 2017, o 02:38

Żyłem, dzięki Ci matko naturo za to, że mimo moich grzechów wybaczyłaś mi i dałaś drugą szanse. Byłem jak najbardziej zadowolony z tego stanu rzeczy, nawet więc ukazałem swoją radość obdarzając pielęgniarke szczerym uśmiechem.
Gdy już potwierdziła, że mój stan jest w pełni poprawny i właściwie mogę sobie iść poczułem, że pewnie gdyby nie płacili jej za to to w życiu by mi nie pomogła. Ludzie są tacy fałszywi, zupełnie przeciwnie do zwierząt.
Na myśl o zwierzętach znów posmutniałem choć już nie był to tak głęboki smutek. Dokonałem w końcu zemsty. Nie pełnej bo z czasem będę musiał znaleźć tą kobietę i się z nią rozliczyć ale to nie teraz i nie tak prędko. Była niesamowicie niebezpieczna jak na zwykłą namolną staruche, dlatego musiałem stać się silniejszy przed spotkaniem by nie ocierać się znów o śmierć.
- Rozumiem proszę pani, jak mogę udać się do Omoikane no shintaku? Ile czasu zajmuje ta drogą i gdzie są moje rzeczy? Te trzy kwestie się tylko dla mnie teraz liczą. - odparłem wprost na pytania oczekując prostej odpowiedzi.
Jeśli je uzyskuje to oczywiście odbieram swój sprzęt oraz przesyłkę którą mam dostarczyć i ruszam w kierunku góry. Musiałem skończyć to co zacząłem, taki był mój cel.
Chciałem zrobić to co do mnie należało, prawdziwy shinobi nie może cofać swoich słów nawet jeśli podjąłem to wyzwanje bez świadków to nie mogłem zrezygnować muszę stać się silniejszy a do tego wymagana jest sumienność i wytrwałość.
(z/t jeśli tu wszystko bez problemu)
Sashimasu
 

Następna strona

Powrót do Shiroi-iwa (Osada Rodu Hyūga)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość