Świątynia

Re: Świątynia

Postprzez Oshi » 2 wrz 2019, o 22:51

Informacje ogólne
Typ: Misja D
Uczestnik: Unari
Nazwa: Moralne decyzje
Nr: 9/15


Dzień przerodził się w istne zjawisko monsumowe. Wysoka temperatura, w połączeniu z napływającym tłumem ludzi, sprawiła że nawet najtwardszy z twardych, chował się w cieniach i zakamarkach osady. Unari jednak nie miał na to czasu, samotnie badając kolejne części tajemniczej zagadki, trafił w sam środek objazdowego targu. Jedyne co przyszło mu do głowy, to poszukiwania przedmiotu opisanego jako symbol życia. Trudno było odnaleźć coś co właściwie może wcale nie istnieć, zwłaszcza że jak do tej pory chłopak nie wziął pod uwagę, że wszystko to może być głupim żartem... Zanim jednak doszedł na trop podobnych wniosków, na jego drodze pojawiła się scena w której młoda kobieta dopuściła sobie kolejną porcję... Właśnie, czego?
Unari lustrując napotkanego sprzedawcę, mógł zauważyć że jego oferta tyczy się przeróżnych dań pochodzących wprost z grilla. Nie pozostało nic innego jak zadać właściwe pytanie?
- Witaj chłopcze, nazywam się Shinarono i właśnie trafiłeś do jajecznego imperium błogosławionego smaku!
Dopiero teraz, Unari mógł zdać sobie sprawę z faktu, że dziwne, bulwiaste przebranie mężczyzny o siwych włosach... W istocie było jajkiem. On sam pachniał i posługiwał się przedmiotami w których aż biło akcentem sprzedawanego produktu. Łopatki do grilla z jajeczną szpatułką, przyprawy w jajecznych pojemnikach, jajko jajko... Wszędzie było jajko.
- Może Szanowny młodzieniec skosztuje smażonego jaja z ośmiornicą, z dodatkiem orzechów laskowych. Mam też sos z jajek w połączeniu z pieczonym selerem naciowym, oraz mnóstwo deserów i zup przygotowywanych z boskiego jajka.
Widać było że facet miał do tego dryg, jednak z jakiegoś powodu jego mina zdradzała zbyt wielkie uwielbienie... Cała ta scena, przypominała bardziej przemowę nawiedzonego kapłana do zniewolonego ludu, niż prostą zachętę do skosztowania. Wokół Unariego ustawili się już inni ciekawscy, a On sam kolejny raz musiał podjąć decyzję co dalej. Czas uciekał, a kolejne poszlaki nie przynosiły spodziewanego efektu.I
Obrazek

Towarzysz podróży •<~

Obrazek

•Imię: Burū
•Wiek: 2 lata
•Płeć: Męska
•Wielkość: 75 cm

...*Wąż ukrywający się przeważnie gdzieś na ciele Oshiego, owinięty wokół szyji przyjemnie syczy mu do ucha gdy krew niemal wisi w powietrzu. Złote spojrzenie pionowych źrenic, niebieskie łuski mieniące się w słońcu zielonym odcieniem. Chłopak nadał mu miano Burū... Było to pierwsze co przyszło do jego głowy, gdy ujrzał jak mały gad wydostaje się z rozciętych wnętrzności większej besti.*...
Avatar użytkownika

Oshi
 
Posty: 545
Dołączył(a): 27 sie 2017, o 22:46
Wiek postaci: 19
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: -Niebieskie włosy.
-Całe ciało pokryte tatuażem w motywach lasu.
-Zlote oczy.
-Wakizashi na plecach, przy pasku.
-Czerwony płaszcz, przewiązany w pasie rękawami.
-Typowe sandały do połowy łydek.
-Bandaże na dłoniach, sięgające do samych łokci.
Widoczny ekwipunek: -Plecak(Eventy/misje/wyprawy).
-Torba biodrowa.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=59104#p59104
GG: 49753745
Multikonta: O.O

Re: Świątynia

Postprzez Unari » 6 wrz 2019, o 23:47

Misja D
Moralne decyzje
10/15


Słońce zaczęło już mocno doskwierać, kiedy Unari udał się na targ. Chłopak zatrzymał się przy jednym z pierwszych straganów, przy którym to dziwnie ubrany mężczyzna sprzedawał różne potrawy z grilla. Jak się jednak okazało, wszystkie one miały jedną cechę wspólną - były związane z jajkiem. Młodzieniec w typowy dla siebie spokojny, wręcz stoicki sposób przywitał się ze sprzedawcą. Ledwo co zdążył skończyć drugie zdanie, kiedy to wesoły, podekscytowany sprzedawca przebrany za jajko zaczął mu odpowiadać i proponować jego najróżniejsze potrawy. Po wysłuchaniu całej oferty, na twarzy blondyna pojawił się lekki wyraz zaciekawienia. Tak wielka gama różnych potraw z jajek zrobiła na nim wrażenie. Przecież nie była to rzecz często spotykana.
- Z chęcią spróbuję tego jaja z ośmiornicą. - odpowiedział spokojnym, rozważnym głosem. Gdy mężczyzna odwrócił się od chłopaka, Unari zaczął rozglądać się po jego stoisku. Tu jajko, tam jajko, wszędzie jajko.. 'No właśnie jajko!..' - spontaniczna myśl wpadła do głowy młodzieńca - '...To co zrodzone, lecz wciąż nienarodzone... Symbol życia..' - przypomniał sobie słowa zapisane na jednej z monet - '..Jajko pasuje wręcz idealnie to tego opisu... Zakładając, że jest to poprawne rozwiązanie zagadki pozostało mi tylko znaleźć miejsce, w które miałbym się z nim udać.' - rozmyślał dalej Unari. W tym czasie do chłopaka wrócił sprzedawca ze wcześniej wspomnianym jajkiem z ośmiornicą. Chłopak ugryzł dwa razy przygotowaną dla niego potrawę.
- Naprawdę wspaniałe. - zaczął zachwalać Unari - A tak swoją drogą to nie wie Pan przypadkiem co za ceremonia ma się właśnie odbyć w świątyni? - zapytał chłopak biorąc przy tym kolejnego kęsa.
Mowa | 'Myśli' |#FFFDD0| Bank | PH
Avatar użytkownika

Unari
 
Posty: 19
Dołączył(a): 13 sie 2019, o 18:26
Wiek postaci: 17
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Patrz avatar/opis ubioru w KP.
Widoczny ekwipunek: Torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7620
GG: 0
Multikonta: ---

Re: Świątynia

Postprzez Oshi » 15 wrz 2019, o 13:23

Informacje ogólne

Typ: Misja D
Uczestnik: Unari
Nazwa: Moralne decyzje
Nr: 11/15

Unari dobrze ocenił sytuację, zwracając swą uwagę na stoisko pełne pachnących przysmaków. Mężczyzna paradujący w stroju jajka, zaprezentował swe rarytasy, opowiadając o kunszcie przyrządzania jajka w różny sposób. Chłopak szybko połączył fakty, przyjmując tezę że rozwiązaniem zagadki może być jajko... Idealne dopasowanie, naprowadziło go następnie w stronę pobliskiej świątyni...
-Nie Jestem z tych stron, jednak wydaje mi się że ma to jakiś związek z zakończeniem lata... Z tego co słyszałem, ludzie tutaj co dziesięć lat przeprowadzają uroczystość w której dziewczyna z rodu Satori, zostaje poddana jakiejś próbie... Niestety więcej mi nie wiadomo.

Mężczyzna uśmiechnął się serdecznie, po czym wręczył zamówienie. Inni ludzie zaczęli również swoich sił z potrawami jajecznego władcy, więc Unari nie mógł dłużej zajmować czasu niespotykanemu mężczyźnie. Jeśli młodzieniec postanowił dalej zbadać sprawę tajemniczego znaleziska, jego kroki poprowadziły go przez tłum pielgrzymów. Wszyscy zmierzali w stronę świątyni, gdzie jak miał nadzieję można było wreszcie zakończyć sprawę. Krok za krokiem, znalazł się przed fundamentami białej katedry, spoglądając na istoty odziane w białe szaty. Mimo niepełnych informacji na temat tego zdarzenia, chłopak mógł wreszcie wejść do środka, by na własne oczy ujrzeć jak setka ludzi klęczy na ziemi, recytując na głos frazesy które przepełniała niesamowita siła. Na końcu sali stał kapłan w czarnych szatach, a u jego boku ta sama dziewczyna którą Unari mógł zapamiętać z targu... Co tu się działo.

- Wyznawcy światła, zebraliśmy się dzisiaj by jak co dziesięć lat dopełnić naszej tradycji... Ta oto Satori Yuno dzisiejszego dnia zejdzie do prastarych krypt, by odnowić pieczęć kamienia blasku... Dzisiaj również ktoś z was dostąpi zaszczytu towarzyszenia jej... Jako strażnik światła

W powietrzu dało się słyszeć ciche głosy, zapewne był to zaszczyt... Jednak czy wszyscy rozumieli go dokładnie.
Obrazek

Towarzysz podróży •<~

Obrazek

•Imię: Burū
•Wiek: 2 lata
•Płeć: Męska
•Wielkość: 75 cm

...*Wąż ukrywający się przeważnie gdzieś na ciele Oshiego, owinięty wokół szyji przyjemnie syczy mu do ucha gdy krew niemal wisi w powietrzu. Złote spojrzenie pionowych źrenic, niebieskie łuski mieniące się w słońcu zielonym odcieniem. Chłopak nadał mu miano Burū... Było to pierwsze co przyszło do jego głowy, gdy ujrzał jak mały gad wydostaje się z rozciętych wnętrzności większej besti.*...
Avatar użytkownika

Oshi
 
Posty: 545
Dołączył(a): 27 sie 2017, o 22:46
Wiek postaci: 19
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: -Niebieskie włosy.
-Całe ciało pokryte tatuażem w motywach lasu.
-Zlote oczy.
-Wakizashi na plecach, przy pasku.
-Czerwony płaszcz, przewiązany w pasie rękawami.
-Typowe sandały do połowy łydek.
-Bandaże na dłoniach, sięgające do samych łokci.
Widoczny ekwipunek: -Plecak(Eventy/misje/wyprawy).
-Torba biodrowa.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=59104#p59104
GG: 49753745
Multikonta: O.O

Re: Świątynia

Postprzez Unari » 19 wrz 2019, o 16:32

Misja D
Moralne decyzje
12/15


- Jasne, rozumiem... - Unari odrzekł do śpieszącego się sprzedawcy. Oczywiście jeśli zażądał jakiejś sumy za tę przekąskę, bez zbędnych problemów sięgną do sakiewki po odpowiednią ilość ryō i mu ją wręczył. Jedna część zagadki została rozwiązana, a przynajmniej młodzieniec mógł tak przypuszczać. Tylko gdzie teraz? Wszystkie znaki na niebie i nie tylko na nim wskazywały, że kolejnym przystankiem zagadki powinna być świątynia.
Powolnym krokiem, Unari zaczął przeciskać się przez tłum pielgrzymów idących w tym samym kierunku co on. Po chwili znalazł się już przed fundamentami białej katedry. Gdy minął próg głównego wejścia jego oczom ukazał się widok setek ludzi klęczących na ziemi w białych szatach, recytujących najróżniejsze frazesy na głos. Na końcu sali stał kapłan w czarnych szatach, a u jego boku ta sama dziewczyna którą widział na targu. Bardziej przypominało to spotkanie jakiejś sekty niż ceremonię w publicznej świątyni. Nigdy wcześniej nie widział czegoś takiego, ani nie słyszał o podobnych rzeczach, więc nic dziwnego, że obraz ten wzbudzał w nim uczucie lęku. 'Co do... Co tu się dzieje..' - przeleciało przez głowę chłopaka, który następnie przejechał wzrokiem po całej sali raz jeszcze. Nagle w całej świątyni rozbrzmiał głoś kapłana, stojącego wraz z dziewczyną na samym końcu. Jakie prastare krypty, jaka pieczęć? O co tu chodzi, Unari nie do końca rozumiał co zaraz ma się wydarzyć. Jedyne czego był pewien, to fakt, że cała ta ceremonia nie wyglądała normalnie i jak na razie nie sprawiała wrażenia czegoś wesołego, czego tutaj się spodziewał. Do tego doszedł fakt, że ktoś z obecnych wybierze się w tą tajemniczą podróż razem z dziewczyną, jako strażnik światła. Kim jest niby ten strażnik światła i dlaczego jest to zaszczyt? Wszystkie te pytania i wiele innych przechodziły przez głowę młodzieńca w tym momencie. Jednak on sam nie potrafił znaleźć na nie odpowiedzi. Same powinny przyjść do niego już za parę chwil, kiedy to kapłan będzie kontynuował ceremonię. Tak więc Unari, lekko wystraszony i wstrząśnięty widokiem, który ujrzał, po wstąpieniu do świątyni, zatrzymał się nieopodal wejścia czekając na rozwinięcie wydarzeń i wsłuchując się w słowa kapłana w czarnych szatach.
Mowa | 'Myśli' |#FFFDD0| Bank | PH
Avatar użytkownika

Unari
 
Posty: 19
Dołączył(a): 13 sie 2019, o 18:26
Wiek postaci: 17
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Patrz avatar/opis ubioru w KP.
Widoczny ekwipunek: Torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7620
GG: 0
Multikonta: ---

Re: Świątynia

Postprzez Oshi » 22 wrz 2019, o 19:46

Informacje ogólne
Uczestnik: Unari
Typ: Misja D
Nazwa: Moralne decyzje
Nr: 13/15



Unari trafił do miejsca, które z pewnością nie miało przynieść nic dobrego dla jego przyszłości. Starszy kapłan, prawił o rzeczach które były dla niego równie obce, co polityka krain sprzymierzonych. Chłopak stał nieco z tyłu, dobrze obierając swą pozycję blisko wyjścia. Ludzie niby zahipnotyzowani, wpatrywali się w prowadzącego który coraz głośniej opowiadał o zaszczytnej roli dwójki wybrańców... W pewniej chwili cała sala zamilkła, a człowiek w czarnych szatach odezwał się jakby spokojniej... Czy to wszystko mogło dziać się naprawdę.

-Chłopcze... Podejdź proszę
Może w pierwszej chwili nie wszystko dotarło do naszego bohatera, jednak nawet on mógł stwierdzić że wzrok wzzystkich skierowany był w jego stronę. Kapłan, oraz dziesiątki innych ludzi gapili się właśnie na niego... Jedynie dźwięk gwaru na ulicach przełamywał ciszę, jednak dla niego było to niczym przeszły szept.

- Odnalazłeś nas tutaj, znalazłeś drogę oświecenia... To Ciebie prowadziła złota moneta
Mężczyzna przemawiał spokojnie, każde słowo dzwięcznie ulatywało ku sklepieniu tego miejsca, wprawiając Unariego w coraz większe zakłopotanie... To był czas na podjęcie kolejnej decyzji.
Obrazek

Towarzysz podróży •<~

Obrazek

•Imię: Burū
•Wiek: 2 lata
•Płeć: Męska
•Wielkość: 75 cm

...*Wąż ukrywający się przeważnie gdzieś na ciele Oshiego, owinięty wokół szyji przyjemnie syczy mu do ucha gdy krew niemal wisi w powietrzu. Złote spojrzenie pionowych źrenic, niebieskie łuski mieniące się w słońcu zielonym odcieniem. Chłopak nadał mu miano Burū... Było to pierwsze co przyszło do jego głowy, gdy ujrzał jak mały gad wydostaje się z rozciętych wnętrzności większej besti.*...
Avatar użytkownika

Oshi
 
Posty: 545
Dołączył(a): 27 sie 2017, o 22:46
Wiek postaci: 19
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: -Niebieskie włosy.
-Całe ciało pokryte tatuażem w motywach lasu.
-Zlote oczy.
-Wakizashi na plecach, przy pasku.
-Czerwony płaszcz, przewiązany w pasie rękawami.
-Typowe sandały do połowy łydek.
-Bandaże na dłoniach, sięgające do samych łokci.
Widoczny ekwipunek: -Plecak(Eventy/misje/wyprawy).
-Torba biodrowa.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=59104#p59104
GG: 49753745
Multikonta: O.O

Re: Świątynia

Postprzez Unari » 24 wrz 2019, o 21:20

Misja D
Moralne decyzje
14/15


Ceremonia była kontynuowana, a Unari stał w zajętym przez siebie miejscu przyglądając się uważnie wszystkiemu dookoła. Biały tłum nadal recytował najróżniejsze frazesy, które przeplatane były przez słowa głównego kapłana, stojącego przed wszystkimi na końcu sali. W pewnym momencie cała świątynia jakby zamarła i nastała grobowa cisza, po chwili przerwana przez człowieka w czarnych szatach. Słowa swe kierował do Unariego, który to w pierwszym momencie nie zrozumiał, że to on jest ich adresatem. Dopiero po paru chwilach, gdy znów obejrzał się po całej sali i zauważył, że wzrok każdego był skierowany na niego, doszło do niego, że to on jest wywoływany przed szereg. Trochę niefartowna sytuacja. Stał pomiędzy setkami osób, którzy przypominali bardziej sektę niż cokolwiek innego i do tego jest proszony, aby wyszedł przed nich wszystkich na spotkanie z głównym kapłanem, który to jeszcze przed chwilą wspominał o jakiejś pieczęci. Pierwsze co mu przyszło na myśl to ucieczka, ale po momentalnej analizie sytuacji doszedł do wniosku, że nie jest ona dobrym rozwiązaniem. Gdyby chcieli go zatrzymać, nie byłoby z tym większego problemu. Nie dość, że posiadali przewagę liczebną, to dodatkowo nietrudno o osobę, która umiejętnościami przekraczałaby umiejętności chłopaka. Z drugiej strony, może gdyby chciał uciekać to po prostu nikt by nie zareagował, ale Unari wolał nie ryzykować. Powolnym krokiem młodzieniec ruszył w stronę kapłana. Przechodząc przez salę, czuł na swoich plecach wzrok wszystkich zgromadzonych dookoła. Była to bardzo krępująca sytuacja. Na szczęście po chwili stał już obok człowieka w czarnych szatach, a ten ponownie przemówił do niego. - Ale jak to.. Skąd wiedziałeś? - wykrztusił z siebie zdziwiony Unari, po chwili sięgając do torby, aby upewnić się, że monety o których mowa dalej się tam znajdują.
Mowa | 'Myśli' |#FFFDD0| Bank | PH
Avatar użytkownika

Unari
 
Posty: 19
Dołączył(a): 13 sie 2019, o 18:26
Wiek postaci: 17
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Patrz avatar/opis ubioru w KP.
Widoczny ekwipunek: Torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7620
GG: 0
Multikonta: ---

Re: Świątynia

Postprzez Oshi » 1 paź 2019, o 21:10

End 15/15

Unari postanowił zaryzykować. Kiedy już pewnym było że to właśnie jego wywołał czarny kapłan, chłopak ruszył przez salę wypełnioną w tej chwili śmiertelną ciszą. Każdy krok wydawał się nieskończony, każdy oddech ranił suche gardło. Wyrzutek dotarł wreszcie przed oblicze kapłana, mogąc w tej chwili zauważyć że dziewczyna którą spotkał wcześniej, była śmiertelnie blada. Całe to wydarzenie zalatywało bardziej mrokiem, niż świętem ku chwalę czegokolwiek... Ciemny mówca spojrzał na chłopca swidrującym wzrokiem spod czarnego płaszcza, po czym odezwał się spokojnie.
-Prowadziły Cię znaki na drodze... Wiem o tobie wszystko, czego wymaga dalsze pytanie

Kapłan przez krótką chwilę znów milczał, po czym wyciągnął dłoń na której leżała taka sama moneta jakie zebrał chłopiec... Ta jak poprzednie, posiadała wygrawerowany napis... "Moralne decyzje, przeżyje czy zaryzykuje"
- To ostatni moment przed rozpoczęciem wędrówki... Jeśli się zgodzisz zostać obrońcą światła, nie będzie odwrotu... Wybór pozostawiam tobie

Mężczyzna wciąż trzymając wyciągniętą dłoń czekał na to co zrobi chłopak, mimo że zagadka została rozwiązana... To wciąż stał przed ostatnim wyborem, być może tym najtrudniejszym.
Obrazek

Towarzysz podróży •<~

Obrazek

•Imię: Burū
•Wiek: 2 lata
•Płeć: Męska
•Wielkość: 75 cm

...*Wąż ukrywający się przeważnie gdzieś na ciele Oshiego, owinięty wokół szyji przyjemnie syczy mu do ucha gdy krew niemal wisi w powietrzu. Złote spojrzenie pionowych źrenic, niebieskie łuski mieniące się w słońcu zielonym odcieniem. Chłopak nadał mu miano Burū... Było to pierwsze co przyszło do jego głowy, gdy ujrzał jak mały gad wydostaje się z rozciętych wnętrzności większej besti.*...
Avatar użytkownika

Oshi
 
Posty: 545
Dołączył(a): 27 sie 2017, o 22:46
Wiek postaci: 19
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: -Niebieskie włosy.
-Całe ciało pokryte tatuażem w motywach lasu.
-Zlote oczy.
-Wakizashi na plecach, przy pasku.
-Czerwony płaszcz, przewiązany w pasie rękawami.
-Typowe sandały do połowy łydek.
-Bandaże na dłoniach, sięgające do samych łokci.
Widoczny ekwipunek: -Plecak(Eventy/misje/wyprawy).
-Torba biodrowa.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=59104#p59104
GG: 49753745
Multikonta: O.O

Re: Świątynia

Postprzez Unari » 2 paź 2019, o 19:31

Unari stał przed kapłanem i wysłuchiwał jego słów, wpatrując się w jego twarz, a przynajmniej próbował to robić ponieważ lico tajemniczego jegomościa było dokładnie ukryte pod czarną szatą, przywdzianą przez niego. Kończąc jedną wypowiedź mówca wyciągną przed siebie dłoń, na której swobodnie leżała moneta, podobna do tych odnalezionych przez Unariego. Młodzieniec spojrzał na nią, a następnie skierował swój wzrok na dziewczynę stojącą tuż obok. Była blada. I to bardzo. Niestety nie mógł wiedzieć dlaczego. Jedynym i pewnie trafnym domysłem był strach. Tylko przed czym? Tego mógłby się dowiedzieć akceptując propozycję kapłana. Jednak wybrał tę drugą opcję. To co zobaczył w zupełności mu wystarczyło. Lekko spuścił swoją głowę i skierował swój wzrok na podłogę. Na jego twarzy ujrzeć można było grymas zamyślenia, wręcz zakłopotania. Wyciągnął prawą dłoń z torby trzymając w niej dwie, wcześniej odnalezione monety. Spojrzał jeszcze raz na bladą twarz dziewczyny, aby po chwili przekierować swoje oczy na kapłana i w tym samym położyć na jego dłoni wcześniej wspomniane krążki.
- Niestety muszę odmówić. - rzucił krótko. Jeśli kapłan chciał coś jeszcze mu powiedzieć to pokornie wysłuchał jego słów, a następnie odwrócił się i spokojnym krokiem opuścił ściany sali świątynnej.

[z/t]
Mowa | 'Myśli' |#FFFDD0| Bank | PH
Avatar użytkownika

Unari
 
Posty: 19
Dołączył(a): 13 sie 2019, o 18:26
Wiek postaci: 17
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Patrz avatar/opis ubioru w KP.
Widoczny ekwipunek: Torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7620
GG: 0
Multikonta: ---

Re: Świątynia

Postprzez Sayuri » 7 sty 2020, o 18:54

To byłoby nadzwyczaj dziwne, a przynajmniej w mniemaniu czerwonowłosej dziewczynki, gdyby pierwsze zlecenie nie wywarło na niej żadnego znaczenia. Albo wywarło małe. Sayuri w głębi duszy była przekonana, że każdy początkujący ninja niesamowicie cieszy się na swoją pierwszą misję, jakakolwiek by ona nie była. W końcu na ninja szkoliło się od najmłodszego, a to oznaczało, że radość często przychodziła szczerze i spontanicznie. Owszem, młoda Hyuuga zachowała się raczej tak, jak uważała, że jej przystało. Cieszyła się, ale każde zadanie wiązało się z odpowiedzialnością i nie można było do tego podejść lekkomyślnie. Być może większość dorosłych by to jej myślenie wyśmiała.
Usłyszawszy jeszcze raz głos sensei, przystanęła i odwróciła się w stronę mężczyzny. To było naprawdę miłe. Nic więc dziwnego, że jej buzia szybko rozpromieniała i posłała Hiromitsu szeroki, szczery uśmiech. W jej oczach widać było radosne iskierki.
- Hai, Hiromitsu-sensei! – powiedziała krótko, energicznie, być może nieco zbyt wysokim tonem głosu jak co dla wrażliwszych uszu, ale to wciąż dziecko, za parę lat jej głos pewnie stanie się znacznie subtelniejszy.
Pełna energii, czerwonowłosa przemierzała ulice osady, które tak naprawdę doskonale znała. Bywało się w końcu tu i ówdzie, no nie? Nim na dobre zaczęła treningi, jej zainteresowanie światem i otoczeniem musiało być jakoś zaspakajane. Poza tym, jest Hyuuga, powinna znać osadę, w której mieszka, jak własną kieszeń. Zwłaszcza, że to było jedyne otoczenie, jakie mogło poznać. Była jednak pewna, że przyjdzie czas, kiedy to wyruszy poza granice Kyuzo. Skoro już dostawała pierwsze misje, to może lada moment? Niezaprzeczalnie jednak Shiroi-iwa tętniła życiem. Mnóstwo twarzy, których nie znała, być może kupcy, którzy dopiero przybyli. I parę takich, które kojarzyła, chociażby z widzenia. I to, że od razu było wiadomo z jakiego Rodu pochodzi, nie przeszkadzało Sayuri. Można powiedzieć, że była do tego przyzwyczajona, ale oczywiście nie obrastała w piórka. Niezaprzeczalnie jednak jej pochodzenie narzucało się już po pierwszym spojrzeniu. Oczy Hyuuga – nic więcej nie trzeba było mówić.

Po pewnym czasie młoda Hyuuga dotarła na miejsce. Piękny park, mieniący się różnimy odcieniami zieleni; jezioro tak krystaliczne, że aż zapierało dech w piersiach; i świątynia. W tym całym otoczeniu, jakie było dookoła niej, sprawiała wrażenie magicznej i wyjątkowej. Wręcz słychać było w powietrzu, jak zaprasza w swe progi. I za każdym razem, kiedy Sayuri tutaj była, zachwycała się nią równie mocno, a może nawet i bardziej. To miejsce nie traciło na uroku w oczach młodej Hyuugi. Być może kilkanaście lat temu wyglądało to jeszcze bardziej imponująco, ale nie miało to znaczenia dla dziewczynki, bo jej nie było wtedy na świecie. A teraz, będąc tu, mogłaby poczuć się wręcz jak w bajce dla księżniczki. Niemal czuła tętniące tu na nowo życie, które pobudzało powoli kolejne pąki kwiatów czy owoców. No, ale wyobraźnia dziecka potrafiła sięgać naprawdę daleko. Było jednak pięknie i każdy powinien umieć to docenić. Całej tej atmosfery nie psuł nawet fakt, że zdawało się tu być pusto. Mimo iż wszystko wyglądało na zadbane czy nawet niektóre rzeczy niedawno zostały wymienione, brakowało tu kogoś. Oczywistym jest, że w pierwszej kolejności Sayuri poszukiwała kogoś w rodzaju opiekuna tej świątyni.
Dziewczynka podeszła bliżej studni, jakby chcąc dotknąć daszka, który na pewno od niedawna służy przybyszom. Powstrzymała jednak dłoń w połowie drogi, wiedząc, że i tak nie zdoła go dotknąć. No chyba, że podskoczy. W każdym razie nie przyszła tutaj po to, by podziwiać nowe deski czy ogólny krajobraz, jaki się tu znajdował. Miała powierzone zadanie i powinna jak najszybciej znaleźć kogoś, kto poda jej więcej szczegółów tego zlecenia. I właśnie wtedy, kiedy minęła studnię, jej jasne oczy ujrzały cmentarz oraz kilka budynków. Zaraz potem spojrzenie jej jasnych oczu powróciło na świątynie. To tam miała się kierować. Nim jednak zdążyła tam dotrzeć, w końcu zauważyła tutaj żywą duszę. Młodą kobietę, która niosła zwoje. Wyglądała na zajętą, ale widząc czerwonowłosą, zwróciła się w jej kierunku. Dziewczynka bacznie ją obserwowała, również idąc w jej kierunku i zatrzymując się w odpowiedniej odległości. Tak jak i nieznajoma, być może kapłanka, tak i Sayuri ukłoniła się z szacunkiem, by po krótkiej chwili się wyprostować.
- Dzień dobry, Himemiya-sama. - odpowiedziała na powitanie i posłała młodej kobiecie delikatny uśmiech. - Wielmożny Ip prosił o wsparcie przy wiosennych pracach. Zostałam przydzielona do tego zadania. - wyjaśniła, mówiąc jedyne, co wiedziała. Czerwonowłosa splotła ręce przed sobą i zerknęła ponownie w stronę świątyni. Trwało to jednak może dwie sekundy, nie chciała przecież urazić swojej rozmówczyni, a i nie wyjaśniła jej zbyt wiele i być może kobieta nic nie wiedziała na ten temat.
- Powiadomiono mnie, że więcej informacji zdobędę na miejscu. Czy Himemiya-sama może coś wiesz na ten temat? Albo chociaż zaprowadzisz mnie do wielmożnego Ip? - zapytała, nie bardzo wiedząc czy w ogóle jest sens zawracać wielmożnemu o to głowę. Prośba była jego, ale niekoniecznie to on musiał ją wprowadzać w szczegóły. - Bardzo chcę pomóc. - dodała nieco ciszej, ale z wyczuwalnym entuzjazmem w głosie. I niewinnym uśmiechem.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sayuri
 
Posty: 14
Dołączył(a): 6 gru 2019, o 20:28
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7919
GG: 0
Multikonta: Nikusui

Re: Świątynia

Postprzez Kakita Asagi » 9 sty 2020, o 09:06


"Podróży tysiąca kroków krok pierwszy..."
Misja rangi D dla Sayuri
Post 7/?




Dobre wychowanie i etykieta nie były obce Sayuri, tak więc grzecznie odpowiedziała ukłonem, po czy przemówiła nie tylko potwierdzając rozpoznanie kapłanki co do tego, z kim ma do czynienia, ale również wyjaśniła co ją tutaj sprowadza i dlaczego. Słysząc przyrostek, jakiego użyła, niebieskooka szybko się zmieszała i ukłoniła jeszcze niżej niż poprzednio, ewidentne zakłopotana.
- Nie jestem aż tak ważne, Hyuuga-dono, jestem tylko kapłanką. - powiedziała szybko trwając w pochyleniu odpowiednio długo, by przekazać swą postawą i słowami na jakim poziomie powinny być ich relacje w tej chwili. Co prawda, kwestia ta była zawsze problematyczna, cała ta złożona etykieta kiedy przesadzenie w każdą stronę nigdy nie było dobre, czasem reakcja rozmówcy również nie była odpowiednia - trudno orzec, kto w tym momencie zachował się bardziej prawidłowo, ale chyba nie miało to większego znaczenia. Tak czy inaczej, pełen prośby ton kapłanki jasno zdradzał, w jaki sposób chciałaby by być traktowana przez przedstawicielkę szlacheckiej rodziny.
To wszystko było skomplikowane. Co innego natomiast dalsze słowa białookiej, które zdecydowanie pozwoliły Chikane rozeznać się w sytuacji, tak więc wyprostowała się i spokojniejszym już tonem odpowiedziała dziewczynce.
- Potrafię Ci pomóc, Hyuuga-dono. Pozwól proszę za mną, mistrz Ip jest obecnie w głównym budynku świątyni. - kapłanka zakończyła z jeszcze jednym lekkim ukłonem i delikatnym gestem zapraszającym dziewczynkę do podążenia za nią, po czym obie skierowały się w stronę położonego na palach budynku głównego świątyni. Himemiya poruszała się ze sporą gracją i elegancją, stawianie kolejnych kroków po stopniach nie sprawiało jej żadnego trudu, co niewątpliwie było związane ze szkoleniem, który jako kapłanka odebrała. Przed ostatnim progiem prowadzącym do shirine, kapłanka zdjęła swoje obuwie i pozostawiła je na specjalnej półeczce, po czym minąwszy wielki sznur połączony z dzwonem skłoniła się w stronę wnętrza świątyni i udała się balustradą prowadzącą wokół budynku. Białooka natomiast mogła podziwiać kolejne elementy wystroju świątyni: nad drzwiami i wokół nich pozawieszane były liczne kartki z naniesionymi najróżniejszymi znakami, najpewniej były to pieczęci chroniące przed złymi duchami, a może nawet i coś z związanego ze sztuką fuinjutsu, ale tego akurat nie mogła na pierwszy rzut oka zweryfikować, ani też nie rozpoznawała większości znaków. Ponad to, po obu stronach drzwi znajdowały się figurki dwóch strażników duchowym świątyni: był przyczajony do skoku tygrys z prawej strony i z lewej zawinięty w kłębek smok, który zdawał się nie mieć w swych splotach końca - obie figury były nieduże, ale pięknie wykonane. Przekraczając próg, Sayuri mogła zajrzeć do środka – w oddali znajdował się pozłacany posąg łysego mężczyzny, ze złożonymi do medytacji dłońmi, przed którym znajdowały się płonące kadzidła, których woń wypełniała całą świątyni. Poza tym, dostrzegła jeszcze zawieszone w kilku łańcuchach żurawie zrobione z origami, na dalsze podziwianie nie było jednak więcej czasu, bowiem by nie zgubić Himemiyi, Sayuri musiała za nią podążyć, by po obejściu głównego budynku stanąć przed rozsuwanymi drzwiami znajdującego się na tyłach pokoju, przy których kapłanka przykucnęła i nieznacznie rozsunąwszy je rzekła.
- Przepraszam, że przeszkadzam Ip-sama. Przybyła panienka Hyuuga, w odpowiedzi na wezwanie., a na odpowiedź nie musiała długo czekać.
- Wprowadź ją proszę. – rzekł głęboki i dobry męski głos, na którego słowa kapłanka rozsunęła drzwi i Sayuri mogła dostrzec siedzącego przed pulpitem do kaligrafii łysego mężczyznę o bujnej szarej brodzie (chociaż nie wydatnych wąsach), który przeniósł spojrzenie w ich stronę pogodnie się uśmiechając.
- Zapraszam, zapraszam. – odkładając pędzelek i chowając tusz, drugą ręką zapraszając je do środka. Pokój był niewielki, miał może 6 metrów kwadratowych i jego wystrój został ograniczony do zupełnego minimum. Nie było tutaj jakichś nadmiernych dekoracji, nie licząc trzech wiszących zwojów.
- Dziękuję za przybycie, Hyuuga-san. Nazywam się Ip i jestem głównym opiekunem tej świątyni. Podejrzewam, że ciekawi cię, dlaczego cię wezwaliśmy. – przerwał na krótki wdech, po czym na chwilę zmrużył oczy i kontynuował.
- Wiosna, to nowy początek, który jednak wymaga przygotowań. Jak pewnie zdążyłaś zauważyć, na terenie świątyni znajduje się cmentarz, którym się opiekujemy, jednakże jeden z grobów wymaga szczególnej opieki, której zapewnić nie możemy. Należy on do Nakamura Hanzo. Nakamura-san był shinobi, nie należał do żadnego z wielkich rodu, jednakże wypełnił swój obowiązek względem Kyuzo. – tutaj Ip przerwał ponownie, spoglądając na dziewczynkę, czy aby nad wszystkim nadąża, po czym kontynuował wyjaśnienie.
- Nakamura-san poległ w ostatniej wojnie. Nie miał dzieci w pełni poświęcając się służbie, jego jedyną rodziną była matka, która dogląda grobu, jednakże już wielu rzeczy zrobić nie może. Jej życzeniem było, by jej syn chociaż raz w roku mógł być wraz z tymi, którym oddał swe życie. Czego więc od ciebie oczekuję? Chciałbym, byś dokonała kilku niewielkich prac przy jego grobie oraz przeprowadziła odpowiedni obrządek. To za razem nic wielkiego, ale i wielkie jednocześnie. Czy masz jakieś pytania? - zapytał zakończywszy obszerne wprowadzenie do powodu jakim stał za jej wezwaniem.


- Hyuuga Hiromitsu.
- Himemiya Chikane, Miko
- Mistrz Ip
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1106
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Świątynia

Postprzez Sayuri » 12 sty 2020, o 16:15

Sayuri zawsze starała się zwracać do wszystkich z odpowiednim szacunkiem, nawet jeśli czasami wychodziło to nieco na wyrost, oczywiście w wykonaniu dziewczynki całkowicie przypadkowo i dyktowane jedynie dobrymi chęciami. Sama też czuła się zakłopotana, kiedy ktoś, nawet delikatnie, podkreślał fakt jej pochodzenia. Nie, żeby sam fakt przynależności do rodu Hyuuga ją zawstydzał. Bardziej chodziło tu o sytuacje takie jak tak, kiedy osoba starsza od niej i pełniąca według niej na pewno ważną funkcję, nieważne jak małostkowa by się wydawała, stawiała Sayuri jednak wyżej od siebie.
- Aj, nie zgadzam się! Dba Himemiya-sama o to święte miejsce, by każdy mieszkaniec czy podróżny mógł zaznać tu chwili spokoju czy też ukojenia. To bardzo ważne i niech Himemiya-sama o tym nie zapomina! - zaprotestowała, może nieco zbyt żywiołowo, ale tym bardziej brzmiało to spontanicznie i naturalnie. A przede wszystkich szczerze z ust takiego dzieciaka. Czerwonowłosa wiedziała jednak, że jeśli taka będzie dalsza prośba kapłanki, to ją spełni, by nie sprawiać jej zakłopotania i problemu.
- Dziękuję. - powiedziała Sayuri, gdy tylko Himemiya zaoferowała jej swoją pomoc. Dzięki temu, że dość szybko wyjaśniła w jakim celu się tutaj pojawiła, kobieta zamierzała zaprowadzić ją do Mistrza Ip. Tak naprawdę jeszcze nigdy mężczyzny nie widziała, ale sama tytułowanie go tym słowem musiało oznaczać, że jest naprawdę bardzo ważną i mądrą osobą. W głosie Sayuri powstawało w tym momencie jeszcze wiele innych, pochlebnych opisów, ale za dużo byłoby wymieniać. Teraz kroczyła spokojnym krokiem za kapłanką. Chociaż na pewno jej nóżki przebierały szybciej niż kobiety, w końcu jej kroki były mniejsze, a nie mogła zostać gdzieś w tyle, żeby jeszcze Himemiya musiała na nią czekać. Widać było, że to miejsce jest jej bardzo dobrze znane, te pełne gracji i płynności ruchy nabyła tu wraz z ubiegającym czasem. Tak jak i kapłanka, to i Sayuri zatrzymała się w tym samym miejscu i również zdjęła swoje buty, pozostając na boso. Dalej również podążała za kobietą, przy okazji rozglądając się dookoła, by móc podziwiać otoczenie. Pełno karteczek z wypisanymi na nich znakami, których nie do końca rozumiała, bo widziała je pierwszy raz. Można się było domyślać, ale na ten moment było zbyt wiele rzeczy, na których mogła skupić wzrok, by się nad tym głębiej zastanowić. Chociażby figury dwóch strażników po obu stronach drzwi. Przyczajony tygrys, jakby gotowy do ataku, aż by się chciało go dotknąć! Oczywiście dziewczynka się powstrzymała, było to święte miejsce i trzeba było okazać mu należy szacunek. Z drugiej zaś strony zawinięty smok, który wyglądał równie pięknie. Widać było, że twórcza tych figur poświęcił temu wiele czasu i miał przeogromny talent.
Kiedy czerwonowłosa przekroczyła próg, od razu uderzyła w nią woń kadzideł, co spowodowało, że dosłownie na dwie sekundy przymknęła powieki, chowając swoje białe oczy przed światem. Gdy ponownie je otworzyła, ujrzała kolejny posąg - tym razem łysego, medytującego mężczyzny. Poza tym, nie dało się nie zauważyć ozdobnych origami i pewnie spostrzegłaby jeszcze więcej, gdyby tylko miała więcej czasu. Nie przybyła tu w końcu zwiedzać, a wykonać swoje pierwsze zadanie. Należało o tym pamięć, dlatego nie chcąc stracić z oczy kapłanki, przyśpieszyła kroku, ciekawa tego, co jeszcze tu ujrzy.
Gdy obeszły główny budynek, Himemiya stanęła przed rozsuwanymi drzwiami, przykucnęła i zaczęła je rozsuwać. Chociaż ciekawość dziewczynki była ogromna, powstrzymała się przed zaglądaniem w szparę, by ujrzeć to, co znajduje się w środku A raczej kto. Splotła za to dłonie na wysokości swoich bioder i lekko opuściła głowę. Już po krótkiej chwili usłyszała głos mężczyzny, który ją tu wezwał. Uniosła nienachalnie głowę, prostując szyję i spoglądając już, niemalże za przyzwoleniem, w środek pokoju. Zaproszenie Mistrza Ip nie zostało przez Sayuri zignorowane, więc postawiła kilka kolejnych kroków i znalazła się w środku.

- Witam, Mistrzu Ip. To zaszczyt. - powiedziała Sayuri, kłaniając się nisko i pozostając w tej pozycji przez dłuższą chwilę. Dosłownie tak samo, jak wcześniej zrobiła to kapłanka w stosunku do niej. Kiedy się wyprostowała, wysłuchała wszystkich słów mężczyzny, nienachalnie badając wzrokiem pokój. Był bardzo skromny, widać, że Mistrz Ip nie wielbił się przepychem. Za to nie zamierzał długo trzymać dziewczynki w niepewności i wyjaśnił, jaki dokładnie jest cel tego zadania. Nie było trudno nadążyć za tym, co mówił. I po cichu w duchu liczyła, że wykona wszystko, czego od niej oczekiwano.
- Oczywiście, Mistrzu Ip. - zaczęła, dając znak, że zrozumiała swoje zadanie. Jednak pytania miała. Nie znała aż tak dobrze tego miejsca, nie wiedziała skąd i co można wziąć, potrzebowała więc małego wsparcia. - Jeżeli mogę, prosiłabym o pomoc. By godnie zająć się grobem Nakamury-sama, potrzebuję przyrządów do obmycia go oraz kadzideł. Myślę, że w tym wiosennym czasie dobrze będzie złożyć na grobie kwiaty. - dodała, ponownie nieco się kłaniając na końcu. - Jeśli jest taka potrzeba, oczywiście udam się na stragany w osadzie i zakupię odpowiednie rzeczy. - dopowiedziała, uśmiechając się delikatnie i prostując. Tak, by mężczyzna mógł zauważyć jej lekki, pogodny uśmiech. Tym samym również powiedziała, jak w jej rozumieniu powinna wykonać to zadanie. Oczywiście była gotowa przyjąć ewentualne uwagi bądź wskazówki.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sayuri
 
Posty: 14
Dołączył(a): 6 gru 2019, o 20:28
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7919
GG: 0
Multikonta: Nikusui

Re: Świątynia

Postprzez Kakita Asagi » 15 sty 2020, o 11:33


"Podróży tysiąca kroków krok pierwszy..."
Misja rangi D dla Sayuri
Post 9/?




Czasem zdecydowanie trudno jest się dogadać, zwłaszcza, jeśli obie strony uparcie decydują się obstawać przy swoim. W zaistniałej sytuacji, kapłanka zdecydowała się jednak "ustąpić" dziewczynce i przyjąć na siebie "obowiązki" bycia tą "ważniejszą". Stanowiło to również swoistą naukę i dla niej - istotnie, tak jak zauważyła czerwonowłosa Chikane należała do stanu kapłańskiego, a to niejako wynosiło ją ponad gmin. Co prawda, uczeni w zawiłościach etykiety mogliby się jeszcze chwilę pospierać, która z nich jest ważniejsza, jednakże ostatecznie nie wypracowany konsensus powinien zadowalać wszystkich, a na pewno stanowić cenną lekcję, a to również ważne...
Nie pozostawajmy jednak za długo w opisach przeszłości i skupmy się na tym, co najważniejsze. Jak przystało na dobrze wychowaną kunoichi, Sayuri zachowała wszelkie zasady poprawnego wychowania - począwszy od odpowiednio niskiego i cierpliwego ukłonu, na wysłuchaniu słów kapłana kończywszy. Kiedy przyszła pora by zadać pytania, białooka udowodniła, że wszystko pojęła dosłownie w mig, co prawda, samo zadanie oczywiście nie wymagało nie wiadomo czego, jednakże zadając konkretne pytania Sayuri udowodniła, że nie tylko wie co powinna zrobić, ale również w jaki sposób uzyskać potrzebne materiały.
Słysząc jej słowa, starszy mężczyzna się również rozpogodził, w ogóle przez cały czas starszy mężczyzna wydawał się być niezwykle pogodny, ale nie zewnętrznie, lecz wewnętrznie - mimo swego dosyć ubogiego mieszkanka, mimo obowiązków i funkcji dość wymagającej, to jednak coś dawało mu wewnętrzny spokój.
- Himemiya-san we wszystkim ci pomoże. - odpowiedział pogodnie przenosząc spojrzenie na kapłankę, która ukłoniła się w odpowiedzi, po czym przeniosła zakłopotane spojrzenia na swoje, które ze sobą miała, zdecydowanie mając problem, co powinna z nimi teraz zrobić w obliczu nowego zadania, ale jak się okazało, mistrz Ip miał wszystko pod kontrolą.
- Zwoje zostaw tutaj, zajmę się nimi. Możecie ruszać. - zakończył z wyczuwalną nutą polecenia, które oznaczało, że już czas działać.
- Tak mistrzu Ip. Od razu się tym zajmę. - odpowiedziała kapłanka nie zamierzając kazać mu dłużej czekać i rozpoznając w mig jego intencję, tak więc położyła zwoje przy jego pulpicie, po czym z ukłonem opuściła pokój, zasuwając za Sayuri drzwi.
- Chodź ze mną, Hyuuga-dono. - zwróciła się do dziewczynki, po czym wróciły tą samą trasą jaką tutaj przyszły, następnie kierując się schodami w dół, kapłanka zebrała ze sobą swoje obuwie, by nie poruszać się po ścieżkach w skarpetkach i skierowała się w stronę jednego z świątynnych budynków. Na jego progu ponownie zostawiła buty, po czym przekraczając próg udała się po wyłożonej słomianymi ryżami podłodze do jednego z pokojów, w którym znajdowała się cała masa wszelkich szaf. Z jednej zn ich kapłanka wyjęła coś na kształt tacy, po czym zaczęła kompletować kolejne przybory, otwierając kolejne szuflady. Pierw na tacę trafiła wykonana z ryżowego papieru chustka, na której chwilę później wylądowały na niej kadzidła, ale również inkaust z tuszem, pędzel do kaligrafii oraz kilka kartek papieru. Mogło to wyglądać dosyć nietypowo, ale następne były wyjęte z dość wysokiej szafy... deski, a raczej sztachety?
- Potrzymaj to proszę... - zwróciła się do dziewczynki przekazując jej do tej pory zgromadzone materiały, po czym wyciągnęła trzy, a po chwili namysłu jeszcze jedną "sztachetę", po czym zamknęła szafę i skierowała się do wyjścia z pokoju.
- Obrządek, jaki chcielibyśmy byś wykonała obejmuje cały dzień pracy. W pierwszej kolejności... udamy się do kuchni, gdzie z ryżu wykonasz poczęstunek dla Nakamura-san, umiesz robić kulki ryżowe? - dopytała kapłanka prowadząc dziewczynkę do kuchni, po drodze reflektując się, że chyba zbyt pośpiesznie rozpoczęła od zebrania sprzętów do późniejszych prac, ale poradzą sobie i tak.
- Zostaw proszę to wszystko przed wejściem do kuchni... - zdecydowała wskazując jedną z wielkich skrzyń przed kuchnią, po czym położyła na niej "deski" i skierowała się do środka. Palenisko było wygaszone, ale wszelkie naczynia łatwo dostępne.
- Jak mówiłam, pierw przygotuj poczęstunek dla Nakamura-san. Ryż znajdziesz w tamtym pomieszczeniu, wodę niestety musisz przynieść ze studni, znajdującej się na tyłach budynku. Jeśli będziesz potrzebowała pomocy, będę tutaj. Po przygotowaniu posiłku pokażę ci jaką modlitwę należy spisać, umiesz kaligrafować? - widać było, że niebieskooka już nieco daleko wybiega myślami w przód, bowiem jasnym było, że chciałaby jeszcze coś dodać, ale nie wszystko na raz - pierw pierwszy krok, potem drugi, a następnie kolejne...



- Hyuuga Hiromitsu.
- Himemiya Chikane, Miko
- Mistrz Ip
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1106
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Świątynia

Postprzez Sayuri » 27 sty 2020, o 20:12

Absolutnie nie było sensu się spierać o takie rzeczy. Oczywiście, etykieta była niezwykle ważna, szczególnie dla kogoś, kto wychowywał się w Rodzie, który cieszył się nader długą historią i tradycjami. Jednak Sayuri, jak słusznie zauważono, wciąż była dzieckiem. Dla niej wiele osób było "ważniejszych" niż ona. Tak naprawdę dopiero stawiała kroki w świecie poza rodzinnymi ścianami oraz twarzami. Trzeba do tego dodać również fakt, że dziewczynka wszystkich uważała za równie ważnych, ale głośno o tym nie mówiła. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Bo teraz skupiała się na swoim rozwoju, a wykonanie tego zadania miało się do tego przyczynić. Mimo, iż wiele dzieci w jej wieku raczej nie przepadało za takimi misjami i bardzo często nie były one doceniane, to jednak Sayuri nie należała do tego grona. Toć dopiero zaczynała, nie można było narzekać i nawet jej to przez myśl nie przeszło. Każdy krok w przód, nieważne jak wielki, był postępem. I o tym należało pamiętać.
Zadawanie pytań było istotne. Dla niektórych mogłoby być dowodem niewiedzy czy niepewności. Jednak często było to wykazanie zainteresowania oraz upewnienia się, że wszystko zostało zrozumiałe, a żadne z czynów, jakie podejmie dziewczynka, nie będą niepożądane. Dlatego nie wstydziła się pytać. Zwłaszcza, że Mistrz Ip był taki... ciężko jej to było określić, jako dziecku. Jednak biło od niego ciepło, jakby brał siły i radość ze wszystkiego, co go otacza, z natury. Mimo, iż nie miał zbyt wiele, ta radość była widoczna i człowiek jakoś tak swobodniej się przy nim czuł. A co dopiero dziecko.
Czerwonowłosa rozpromieniła się jeszcze bardziej, kiedy dostała zapewnienie, że Himemiya będzie jej pomagać. To na pewno jej bardzo pomoże, zwłaszcza, że kobieta doskonale znała to miejsce.

- Dziękuje bardzo, Mistrzu Ip. - powiedziała czerwonowłosa dziewczynka, kłaniając się jeszcze raz przed mężczyzną z wyrazem szacunku. Następnie podążyła za Himamiyą pewnym krokiem, co by jej nie zgubić, bo pewnie trochę by się tu pokręciła, gdyby straciła kapłankę z oczu. No, plusem był fakt, że wracały tą samą drogą, co tu szły, więc może nie byłoby tak źle. W każdym razie, w ślad za kapłanką, Sayuri również zabrała swoje zostawione wcześniej obuwie i nie odwracała na zbyt długo wzroku od kobiety, mimo że od czasu do czasu zerkała na bok, w myślach wciąż podziwiając to miejsce. W pewnym momencie kapłanka się zatrzymała i znowu zdjęła buty, wchodząc do kolejnego budynku. Rzecz jasna dziewczynka również uczyniła to samo, w końcu kapłanka kazała za sobą podążać. I korzystając znowu z okazji, Sayuri rozglądała się dookoła, przyglądając się nowemu miejscu, aż do momentu, kiedy weszła do jednego z pokoi. Tu Himemiya zaczęła przygotowywać rzeczy, które im się najwyraźniej przydadzą. Z początku Sayuri stała niemal w progu, ale kiedy usłyszała głos kobiety, zreflektowała się i szybkim krokiem podeszła bliżej, by jej pomóc. Wyciągnęła ręce w stronę kobiety i odebrała zgromadzone materiały, przyglądając im się uważnie. Wzrok oderwała dopiero wtedy, kiedy kapłanka ponownie się odezwała, przekazując jej to, co miało należeć do jej obowiązków.
- Tak, Himemiya-sama. - odpowiedziała, uśmiechając się lekko. - Ostatniego lata mama uznała, że czas najwyższy. - dodała dosyć szybko i uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Oj, pamiętała ile ryżu miała między palcami, a ile pod nogami! Od tamtego czasu jednak wychodziło jej to całkiem nieźle i jak tylko była w domu, to zawsze starała się pomagać w domowych obowiązkach, również w kuchni.
- Mama mówi, że lepiej niż mój starszy brat. - powiedziała z lekkim rozbawieniem, odpowiadając na pytanie o kaligrafowaniu. Ta sztuka też była dość istotna. Dziewczynki w jej wieku, zwłaszcza z takiego Rodu jak Hyuuga, powinny potrafić takie rzeczy. Domowa nauka nie poszła z las.
Dziewczynka kiwnęła głową na znak zrozumienia i miała wykonać pierwsze zadanie w całym zleceniu. Trzeba było przygotować posiłek, a do tego potrzebna była woda. Sayuri dopytała się jeszcze o naczynie, wielką misę czy cokolwiek, w czym będzie mogła przynieść wodę. Jeśli było w kuchni - zabrała je. Jeśli nie, to oczywiście udała się w miejsce, skąd mogła je wziąć. Następnie poszła na tyłu budynku, wcześniej zakładając swoje buty. Gdy tylko dostrzegła studnie, jej krok przyśpieszył, zupełnie nieświadomie. Studnia, choć na pewno miała już wiele, wiele, wieeeeele lat, wyglądała na zadbaną. Widać było, że jeśli coś się psuło z biegiem czasu, było zamieniane nową częścią. Sayuri podeszła jeszcze bliżej, ustawiając naczynie tuż przy studni i łapiąc za metalowe pokrętło. Najprostszy w świecie mechanizm, który pozwolić opuścić puste wiadro w czeluście studni i napełnić ją wodą. I właśnie wtedy Sayuri usłyszała leciutkie skrzypienie, co potwierdzało jedynie jej wcześniejsze przemyślenia, co do wieku tej studni.
Dziewczynka uważnie nadsłuchiwała, wyczekując pluśnięcia wody, które ewidentnie wskazywałoby na to, że udało jej się co nieco nabrać. Gdy tylko uznała, że wiadro napełnione jest wodą, zaczęła kręcić w drugą stronę, chcąc wciągnąć wiadro ponownie na górę, do siebie. Kręcić było zdecydowanie ciężej, co znaczyło, że wiadro jest napełnione. I już po chwili dziewczynka się o tym przekonała. Woda lekko zafalowała w wiadrze, kiedy zablokowała pokrętło i mogła dwiema dłońmi sięgnąć po wielkie naczynie. Przez chwilę nawet zrobiła się lekko czerwona, jak to dźwignęła, no ale była dzieciakiem, do tego jakoś niezbyt silnym, więc to zrozumiałe. Następnie nalała wody do przyniesionego ze sobą naczynia. Tak, by wystarczyło do ugotowania ryżu. Następnie odwiesiła wiadro na swoje miejsce i złapała za naczynie, po czym ruszyła ponownie w stronę wejścia do budynki. Tak jak i wcześniej, zdjęła buty, najpierw odkładając misję, a następnie ponownie biorąc ją w swoje dłonie, weszła do kuchni, gdzie wciąż była kapłanka. Dziewczynka odłożyła naczynie w miejsce, gdzie miała pewność, że się nic przypadkiem nie wyleje, po czym spojrzała na kobietę.
- Czy pomóc w rozpaleniu paleniska? Może potrzeba coś przynieść? - zapytała, bo tak czy siak, bez tego przecież nie ruszą dalej, czyż nie? Była też opcja, że kapłanka właśnie miała się za to zabrać i nie potrzeba było pomocy czerwonowłosej. Na pewno kobieta wiele razy korzystała z tej kuchni i znała ją niemal jak własną kieszeń, wiedząc doskonale co robić.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sayuri
 
Posty: 14
Dołączył(a): 6 gru 2019, o 20:28
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7919
GG: 0
Multikonta: Nikusui

Re: Świątynia

Postprzez Kakita Asagi » 30 sty 2020, o 22:05


"Podróży tysiąca kroków krok pierwszy..."
Misja rangi D dla Sayuri
Post 11/?


Obrazek



Zadanie zostało przydzielone, pozostawało tylko zabrać się do realizacji. Młoda Hyuuga pierw posłusznie pomogła kapłance z zabranie całego niezbędnego ekwipunku, a następnie odpowiedziała na jej pytanie odnośnie posiadanego doświadczenia zarówno w sztuce kulinarnej jak i pisania. Słysząc jej twierdzące odpowiedzi, kapłanka uśmiechnęła się, a Sayuri mogła zabrać się za zdobycie wody, a zadanie to okazało się być jednak nieco bardziej wymagające od wątłej dziewczynki, niż można by początkowo podejrzewać, ale hej - jak to mówią, bez pracy nie ma kołaczy, a skoro o kuchni mowa...
Powróciwszy do kuchni, Sayuri mogła zauważyć jak Chikane dosyć sprawnie uwija się przy rozpaleniu ognia - wartym zauważenia był przy tym fakt, że rękawy swojego kimona sprawnie zawinęła za plecami za pomocą bawełnianej taśmy, przypominała teraz nieco szykującego się do starcia wojownika, który podwija rękawy by te nie spadły mu twarz w czasie walki. Kiedy białooka weszła do kuchni, ogień tlił się już dzielnie, a dodatkowa praca za pomocą niewielkiego wachlarza go umocniła.
- Nie, dziękuje Hyuuga-san, sądzę że teraz będzie dobrze... - odpowiedziała krytycznie kapłanka, spoglądając uważnie na płomyczek i nabrawszy pewności, że będzie dobrze przeniosła spojrzenie na powrót do dziewczynki.
- Trochę to zajmie, zanim woda się zagotuje, ale zanim położymy wodę na ogień, musimy przepłukać ryż, trzeba zachować w tym mądrość... - zadecydowała kapłanka, wskazując na garnek do którego należało wsypać ryż ryż, a następnie dwukrotnie go przepłukać. Sprawa była dosyć "skomplikowana" bowiem opierała się o prawidłowe rozdzielenie dostarczonej przez białooką wody - dokładnie dwie części na przepłukania, a trzecia część do gotowania. Jeśli wody zabraknie na ostatni etap, będzie trzeba ponownie po wodę się udać, niewielka z tego strata, ale należy zachować tutaj wspomnianą mądrość, albo się nieco więcej namęczyć...
- Dobrze, zanim ryż się zagotuje, przybliżę ci nieco kolejny etap. - zadecydowała Chikane, kiedy już Sayuri poradziła sobie z opłukaniem ryżu - co prawda, była to najpewniej czynność którą w jej domu wykonywała służba, ale młoda kunoichi na pewno to potrafiła - jakby nie patrzeć, w przyszłości nie raz będzie musiała sobie zorganizować posiłek w plenerze, poza tym, czasem trudno wtopić się w tłum w czasie wywiadowczej misji nie znając podstawowych sposobów życia "normalnych" ludzi... Nie odchodząc za bardzo od tematu, kapłanka sięgnęła po zwoje, które wcześniej zabrały z pomieszczenia wraz ze sprzętem do pisania, po czym na chwilę opuściła kuchnie stając w niewielkim pomieszczeniu obok w którym znajdował się niewysoki stolik.
- Tutaj przygotowujemy tabliczki ema, które następnie trafiają na groby... - wyjaśniła dziewczyna, a Sayuri przy dokładniejszym rozejrzeniu się mogła zauważyć, że mimo wszystko na niektórych elementach maty ryżowych znajdują się niewielkie, ale jednak zauważalne plamki pochodzące z tuszu.
- Przygotowałam trzy podstawowe modlitwy, sądzę że będą dobre. Zajrzyj proszę do tych zwojów... - kontynuowała kapłanka i położyła na stoliku trzy wspomniane zwoje. Pierwszy z nich był opieczętowany znakami 平和 - był koloru jasnoniebieskiego. Po jego rozwinięciu, na delikatnie żółtym już papierze znajdował się następujący ciąg znaków: 多大な努力の後に休むあなたは平和を見つける. Kolejny zwój był nieco niższy od poprzedniego, za to wydawał się bardziej pękaty w kolorze czerwonym - opatrywały go symbole 正義, a po rozwinięciu widniała taka modlitwa: スピリットは、彼の悪事のために復讐を探していません - warto zaznaczyć, że niewątpliwie była ona spisana inną ręką niż poprzednia, granice znaków były wyraźniejsze, ale przy tym bardziej "ciapciakowate" - daleko im było do poprzednich, z których żaden nie wydawał się w najmniejszym stopniu nieidealny. Ostatni zw zwojów był czerwony i również nie wydawał się być bardzo starym. Znaki na nim ujęte: 家族 oznaczały rodzinę i podobnie jak poprzednie również skrywał ciąg układający się w modlitwę: 先祖を見つけ、その子孫の面倒を見る. Jeśli chodzi o zapis, to stanowił coś pośredniego między pierwszym, a drugim zwojem, chociaż bardziej przypominał ten drugi ze stylu stawiania znaków, jednakże sama ich estetyka wydawała się być o jedne poziom wyższa.
- Będę chciała, byś naniosła na każdą z tabliczek inną modlitwę, możesz zacząć teraz, albo gdy skończymy z ryżem, osobiście sądzę, że lepiej później... - zamyśliła się Chikane, ewidentnie próbując określić czas, jaki potrzebny był do wykonania zadania - pracy trochę było. Sama "zabawa" z ryżem wymagała jeszcze dodania do ugotowanych ziaren octu ryżowego, po uprzednim przestudzeniu go za pomocą wachlarzy, a następnie jeszcze klejenie...



- Hyuuga Hiromitsu.
- Himemiya Chikane, Miko
- Mistrz Ip
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1106
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Świątynia

Postprzez Sayuri » 9 lut 2020, o 21:38

Bez pracy nie ma kołaczy - to powiedzenie było niemal wszechobecne. I nie trzeba było go nawet często powtarzać, to się jakoś samo rozumiało przez się. A przynajmniej dla Sayuri, która od kiedy tylko pamiętała, uczona była szacunku do pracy, jaką ktokolwiek wykonywał. Jak i szacunku do pracy nad samym sobą. Bo tylko praca mogła przynieść efekty, których się oczekiwało, do których się dążyło. Czerwonowłosa dziewczynka pamiętała słowa ojca, który mówił, że nie dostaje się nic za darmo. Że nie wystarczy czekać, czy mieć szanowane nazwisko, by myśleć, że ma się już wszystko. I młoda Hyuuga doskonale to rozumiała.
Kiedy powróciła do kuchni, wykonawszy swoje zadanie, ujrzała jak kobieta zajmuje się paleniskiem. Rzecz jasna zaoferowała swoją pomoc, ale okazało się, że kapłanka już sobie poradziła. Ciepłe, pomarańczowe i żółte płomienie odbijały się w jasnych oczach dziewczynki, momentalnie dając wrażenie, jakby w pomieszczeniu zrobiło się cieplej. Nieważne, że gorąc z paleniska jeszcze nie zdążył się rozprzestrzenić. Ciepłota koloru ognia wystarczyła, żeby Sayuri odniosła takie wrażenie.
Nie uszło uwadze młodej Hyuuga podwinięte rękawy u Chikane. Kobieta wiedziała jak się przygotować do takich prac, by sobie przypadkiem nie przeszkadzać. To rzecz jasna było ważne w każdej dziedzinie życia, nie tylko jeśli chodzi o kuchenne przeboje. Ninja również musieli być dobrze przygotowani do swoich zadań. Co prawda Sayuri jeszcze nie byłą gotowa na wielkie wyzwania, ale była świadoma, że kiedyś złe przygotowanie może zaważyć na jej życiu. No, ale dość o tym! Miała dziewięć lat, nie będzie zaprzątała sobie teraz głowy tym, o co powinna się martwić za kilka lat.
Kiedy kapłanka powiedziała, że nie potrzebuje pomocy, czerwonowłosa kiwnęła delikatnie głową na znak, że zrozumiała. Z pokorą wysłuchała również jej kolejnych słów. Mimo, ze zdarzyło jej się lepiej kulki ryżowe, to jednak nie mogła nazwać siebie ekspertem w tej dziedzinie. Bardziej asystowała, niż liderowała. Ale i to pewnie się kiedyś zmieni, wystarczyło być cierpliwym. I oczywiście pracowitym! Dlatego nie spuszczała wzroku z kobiety, wsłuchując się w jej dalsze słowa. Toż rzeczywiście miały jeszcze trochę czasu, nim woda się zagotuje. W tym czasie jednak trzeba było przepłukać ryż. I owszem, dziewczynka raczej się tym na co dzień nie zajmowała, ale zdawała sobie sprawę z tego, jak to się robi. Dlatego starannie przelewała wodę do ryżu, płukając go. Nie miała żadnych miarek, ale wiadro miało stałą pojemność i wizualnie mogła podzielić jego zawartość na trzy części, co by w żadnym wypadku nie odlać za dużo. Oczywiście nie było tak, że jej podział był równy co do mililitra, ale nie powinny być to drastyczne różnice. Przynajmniej tak się Sayuri wydawało.
Opłukała ryż dwa razy, zgodnie z zaleceniami, delikatnie nim poruszając, by woda dotarła wszędzie. Kiedy skończyła ten etap prac, przyszedł czas na kolejne informacje. Kapłanka zabrała się za zwoje, który tu przyniosły. Opuściła również kuchnie, by znaleźć się w pokoju obok, w którym był wysoki stolik. Dość szybko kobieta potwierdziła przypuszczenia Sayuri. Widać było również pozostałości po starszych przygotowaniach. Pozostałości tuszu.
Czerwonowłosa zgodnie z poleceniem Chikane zajrzała do każdego ze zwojów, po kolei. Najpierw był jasnoniebieski, dość schludny i jeszcze nie tak zniszczony. Następny, czerwony, utworzony przez inna ręką, był w nieco gorszym stanie, ale równie ważny co pierwszy. Ostatni z nich, również czerwony, też został rozwinięty, żeby dziewczynka mogła zapoznać się z jego treścią.
- Również sądzę, że lepiej najpierw zająć się ryżej. - skwitowała krótko, przenosząc spojrzenie na kobietę. - Chyba nie miałoby sensu biegać od pomieszczenia do pomieszczenia. A na kaligrafowaniu lepiej się skupić nie przerywając. Mama mówi, że to może wybić z rytmu. - dodała, całkowicie zgadzając się z kapłanką. Przecież nie mogła im wykipieć woda! Ogień nigdy nie był czymś stabilnym, chociaż w takich warunkach, gdzie nie wiał wiatr, był jednak bardziej przewidywalny.
Jeśli tylko Chikane ruszyła się z pomieszczenia, żeby udać się do kuchni, oczywiście ruszyła za nią. Wykonywała starannie każde polecenie, jakie tylko kobieta zaleciła.
- Himemiya-sama... - zaczęła Sayuri nieco niepewnie, ale czuć było w jej głosie ciekawość, która u dziecka musiała być dość często zaspokajana. -...czy dużo jest taki grobów, którymi bliscy nie mogą się zająć? - dokończyła swoje pytanie, które również wskazywałoby na ilość prac, jakie tutejsze kapłanki tutaj wykonują.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sayuri
 
Posty: 14
Dołączył(a): 6 gru 2019, o 20:28
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7919
GG: 0
Multikonta: Nikusui

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shiroi-iwa (Osada Rodu Hyūga)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość