Świątynia

Re: Świątynia

Postprzez Maji Meguri » 21 kwi 2017, o 13:04

Obrazek
"Podróżny sługa boży" - Misja D - Ayame - 15/15(+?)

Gdy procedura rozłożenia notek w odpowiedni krąg została zakończona, można było przejść o krok dalej. Wypędzanie złych duchów. Mnich wszedł w sam środek ułożonego wzoru, gdzie sięgnął do fałd swojego ubrania. Wyciągnął drewniane pudełeczko z którego wyjął pieniądze. Ułożywszy je poza kręgiem w kierunku Kunoichi uśmiechnął się życzliwie i kiwnął do niej głową. - Dziękuje za pomoc. To niewiele, lecz nawet symboliczna nagroda wspomaga ducha i zachęca do pomocy innym ludziom. - Wyjaśnił i usiadł po turecku wewnątrz trójkąta. lewą dłoń wyprostował, po czym zgiął i przystawił dwa palce - wskazujący i środkowy; do wytatuowanego zamkniętego oka na czole. Zasłoniwszy wzór zamknął oczy i pogrążył się w medytacji. Co dalej? Nic. Mnich nie zrobił już nic. Cały obrządek zakończony, a mężczyzna nieruchomy. Mijały kolejne minuty, a nic się nie działo. Prawdopodobnie można było tak tu stać i obserwować to nawet godziny, a podróżnik po prostu dalej trwałby w tej pozycji. Walka z duchami musiała trwać w głowie, bądź też w zupełnie innym wymierza. Mogła też być jakimś zwykłym obrządkiem, będącym reliktem przeszłości, zwykłą tradycją. Słońce przesuwało się po swojej codziennej drodze, coraz bardziej dając o sobie znaki, robiło się późno. Wiatr kołysał drzewa z których leciało kolorowe listowie,
przerywając dzwoniącą w uszach ciszę. Chyba najwyższy czas, aby Kunoichi wróciła do domu.




Nie było z/t, tylko napisałaś, że obserwujesz Mnicha to hmm nie wiem, czy dalej tam siedzisz o;
Maji Meguri
 

Re: Świątynia

Postprzez Ayame » 23 kwi 2017, o 16:08

Wszystko było już gotowe, a mnich nie miał żadnych zastrzeżeń co do ułożenia notek, więc Ayame postanowiła się stąd zmyć. Myślała, że odnajdzie tu spokój ducha, ale najwyraźniej nawet świątynia nie była teraz ostoją ukojenia. Najlepiej chyba będzie, jeśli porozmawia z ojcem przy herbacie, może on zapewni ją, że bycie shinobi jest naprawdę chwalebnym zawodem, a to że niektórzy myślą inaczej, to już w zupełności ich własny problem. Tak w tej chwili Ayame miała nie tylko skołatane nerwy, ale też skłębione myśli i sama nie wiedziała, co ma o tym wszystkim myśleć. Gdy usłyszała brzęk monet i słowa mnicha, najeżyła się i spojrzała ze złością na niego. Kolejny raz ją obrażał takim stwierdzeniem.
- Nie potrzebuję takiego zachęcenia. - Odpowiedziała drżącym ze złości głosem. - Pomagam ludziom z własnej woli, a nie dla nagrody. Zachowaj pieniądze na czas, kiedy natkniesz się na shinobi, który za darmo nie będzie chciał nawet kiwnąć palcem.
Po tych słowach odwróciła się na pięcie i szybkim krokiem opuściła świątynię. Miała serdecznie dość towarzystwa tego człowieka, dlatego będąc już na ścieżce, puściła się szybkim biegiem w kierunku centrum osady, a tam do własnego domu. Dzisiejszy dzień nie należał do udanych, dlatego chciała go już jak najszybciej skończyć, nie opuszczając do rana rodzinnej posiadłości. Dość szczurów, wróżbitów, bananów, mnichów i niesprawiedliwych osądów.


[zt]
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 28
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Świątynia

Postprzez Maji Meguri » 24 kwi 2017, o 23:08

Obrazek
"Podróżny sługa boży" - Misja D - Ayame - 17/15
- KONIEC -

Usta mężczyzny wygięły się po raz ostatni w cudownie przyjemnym uśmiechu. Kilka zmarszczek na twarzy czyniło go jeszcze bardziej subtelnym i przyjaznym. Cicha, spokojna świątynia a w niej mnich, czyniąc jakieś nienamacalne rytuały. Obrazek sielanki w barwach opadających, jesiennych liści. Do tego dochodziło przyjemnie prażące słońce i lekko ostry wiaterek. Czymże było połączenie tego wszystkiego w jedną, spójką całość jak nie ikoną dobra, harmonii i spokoju.
Kunoichi odeszła, kierując swoje kroki w stronę przeznaczenia. Jakże zawiłe i niepozorne są ścieżki życia. Nawet najmniejsze błahe decyzje decydowały o życiu i śmierci. Pomoc wszelkiemu co żyje, nie zawsze przynosiła oczekiwany skutek. Chcąc czynić dobro trzeba było uważnie obserwować co kryje się za fasadami maski jaką przybiera każda istota - a w szczególności istota ludzka. Pomoc starcowi, może w konsekwencji wywołać lawinę złych wydarzeń. Uratowanie życia, czasem prowadzi to uśmiercenia wielu istnień. Świat nigdy nie istniał w barach czarnych i białych. To odcienie szarości, które w zawiłym tańcu mieszają się ze sobą i tworzą niespotykane, a czasem niebezpieczne kombinacje. O tym zaś, przekonać się miała Ayame.
Wraz z kolejnym metrem zbliżającym Kunoichi w kierunku miasta, czuła coraz większy niepokój. Tak jak na początku całej przygody z Mnichem, coś obserwowało ją, lecz nie miała czasu zastanawiać się nad tym gdy za jej plecami. W miejscu gdzie znajdowała się świątynia nastąpił potężny huk. Dym zajął jesienne niebo, a języki płomieni wydawały się być dostrzegane w lukach między obfitymi koronami drzew. Stary kapłan i jego pomocnice w jednej chwili pojawili się zza rogu i z przerażeniem podeszli do kobiety obserwując całe wydarzenie za jej plecami. - Na wszystko co święte! Co tam się dzieje! - Wykrzyczał starzec po czym zakasłał jakby miał się zaraz udusić. Jedna z kapłanek, od razu przywarła do niego, podtrzymując słabe ciało. Druga zaś w przerażeniu wpatrywała się w horyzont, nie mogąc opanować swoich drgawek. - Ty! Coś, Ty uczyniła!? - Kapłan rzucił pochopnym oskarżeniem, popchnięty bezradnością i rozpaczą. Nie miało to jednak pokrycia i nikt nie poszedł w dalsze oskarżanie kogo popadnie. Ruszyli dalej, pędząc jak tylko potrafili, aby zobaczyć co stało się ze świątynią.
Czarny, kłębiący się dym opadł całkowicie, pozostawiając błękitne, jesienne niebo jako tło do przerażającego obrazka. Miejsce, które tak niedawno było solidną strukturą, teraz praktycznie nie istniało. W promieniu kilku metrów nie znajdowało się praktycznie nic. Nie ostał się nawet kamień na kamieniu. Opalona, czarna gleba i resztki świątyni, porozrzucane dookoła, tworząc przy tym nieregularny pierścień otaczający spaloną ziemię. W środku zaś znajdował się znak. Nienaruszony, nietknięty nawet nie osmolony. Koło wewnątrz którego znajdował się trójkąt. Symbol Jashina. Ten sam, który Kunoichi widziała na plecach Mnicha, ten sam, który układała ze specjalnych notek. Po jego środku zaś znajdował się woreczek, który odmówiła przyjąć. Woreczek w którego środku znajdowało się wynagrodzenie, za pomoc przy sprzątnięciu świątyni, ułożeniu kręgu kultu Jashina, a w końcu za pośrednia pomoc, przy zniszczeniu tego miejsca. Mnich, którego uśmiech zdradliwie wkradał się do serc i usuwał wszelkie podejrzenia. Zło przestało już dawno przybierać postać rogatych bestii, wybiera lepszą ścieżkę, ukrywając się tam, gdzie nikt się nie spodziewa. Choć znając symbol na plecach i ten sam symbol układając na drewnianej świątynnej podłodze, można było domyślić się, że posługa złemu bogu nie przyniesie nic dobrego. Być może Ayame, znając ten fakt pomogła celowo, być może jej niewinność i dobroć były tylko zwykłą maską. To jednak już temat na zupełnie inną historię.
Maji Meguri
 

Re: Świątynia

Postprzez Tensa » 24 maja 2017, o 08:29

1/15
Misja D dla Ayame


Jak miała w zwyczaju, Ayame ruszyła na trening. W końcu rozwijać powinno się przez cały czas, a nie tylko trenować od święta. Pech chciał, że jej trasa przebiegała obok zniszczonej świątyni. A może był to łut szczęścia? Swoista szansa na odkupienie win? W końcu upadamy, aby uczyć się jak powstawać. Wcześniejsza chęć pomocy białookiej doprowadziła do wysadzenia tego miejsca, teraz jednak prace budowlane zaczęły iść pełną parą. Modlący się na budowie mnich zauważył ją niemalże od razu. Postanowił ruszyć w jej kierunku. Czyżby wiedział kto tak naprawdę był sprawcą zamachu? Możliwe, albo i nie. W końcu jednak jego droga przecięła się z tą którą wyznaczyła sobie czarnowłosa.
-Witaj, przepraszam, ale wyglądasz mi na kunoichi. Czy nie zechciałabyś oczywiście za odpowiednią opłatą pomóc nam w odbudowie świątyni. Wystąpił pewien problem z którym ktoś o twoim zajęciu mógłby się uporać. - powiedział z starszy, posiwiały już mnich, z uśmiechem na twarzy.
Tensa
 

Re: Świątynia

Postprzez Ayame » 24 maja 2017, o 11:43

Ayame nie bez powodu wybrała drogę obok świątyni. Chciała sprawdzić, jak idą przygotowania do odbudowy, o czym ojciec jej wcześniej powiedział. Gdy tylko materiały zostaną zgromadzone, budowa nowej świątyni powinna ruszyć pełną parą, a ona koniecznie chciała się do tego przyczynić, żeby choć trochę zmazać swoją winę. Oczywiście nikt nie miał pojęcia, że to ona pomogła w tym nieszczęściu, nawet sam mnich. Bo owszem, była blisko tego miejsca, gdy doszło do wybuchu, ale nie było podstaw żeby przypuszczać, że miałaby z tym coś wspólnego. Raz, była Hyūgą, którzy mieli obowiązek chronić, dwa, była córką Głowy Rodziny tego klanu, trzy, nikt nie widział, żeby składała jakieś pieczęcie i tak dalej, żeby aktywować notki wybuchowe, tak więc byłaby naprawdę ostatnią osobą, którą można by było posądzić o ŚWIADOME zniszczenie świętego miejsca.
Tak więc, gdy dotarła na miejsce, okazało się, że wszystko było już gotowe i prace budowlane ruszyły. Nim jednak zdołała zapytać, czy może pomóc, dostrzegł ją sam mnich i ruszył z inicjatywą. Słysząc o zapłacie, Ayame już miała odmówić, jednak w porę się opamiętała, że może to być trochę podejrzane w tym przypadku, a nie chciała, żeby mnich się domyślił, że ma jakieś wyrzuty sumienia. Postanowiła więc przyjąć pieniądze, ale potem dyskretnie zostawić je w świątyni, jako datek na nowe amulety i tak dalej. Tak będzie najlepiej. Uśmiechnęła się więc. Oczywiście, że wyglądała na kunoichi, w końcu zdradzały ją klanowe oczy w kolorze bieli.
- Z chęcią pomogę. - Odpowiedziała. - Co to za problem?
Dobrze, że dzięki treningom, miała trochę krzepy w łapkach, więc mogła przenosić z innymi ciężkie belki drzewa i inne materiały, no ale na razie trzeba zacząć od podstaw, a podstawą świątyni były pale, głęboko wbite w dno płycizny jeziora, na których utrzyma się cała ta piękna konstrukcja.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 28
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Świątynia

Postprzez Tensa » 25 maja 2017, o 18:15

3/15
Misja D dla Ayame


Mimo, że Ayame miała co nieco na sumieniu, no może nie co nieco tylko całkiem sporo. Znacznie pomogła przy wysadzeniu tej przepięknej budowli. Mimo to jej serce wciąż było czyste i garnęła się ona do pomocy. Zwłaszcza tej która mogła pomóc odkupić jej winy. Albo przynajmniej uspokoić naruszone sumienie. Słysząc o zapłacie za pomoc, niemal odruchowo odmówiła. Powstrzymała ją jedynie myśl, iż może być to podejrzane. Uśmiechnęła się, gdy wymyśliła iście "szatański" plan o tym co zrobi z wypłatą, a nie zamierzała przeznaczyć jej na uciechy doczesne. Tak czy inaczej wyraziła chęć pomocy i dopytała o szczegóły z jakimi się ona wiązała. Mnich nie marnując czasu postanowił odpowiedzieć.
-Widzisz, mamy kilka problemów z budową jeden polega na palach wbitych w ziemię, o ile jesteśmy w stanie, przenieść je w odpowiednie miejsce, o tyle odpowiednie ustawienie ich i utrzymanie w pionie podczas wciskania bez specjalistycznego sprzętu wymaga kogoś kto ręcznie je skoryguje, wy shinobi potraficie chodzić po wodzie, co znacznie wam to ułatwi. Co powiesz na kilka drobnych podobnych tej prac?- wyłożył kawę na ławę mnich.
Tensa
 

Re: Świątynia

Postprzez Ayame » 27 maja 2017, o 15:02

Kiedy mnich wyjaśnił jaki mają problem, Ayame uśmiechnęła się. A więc chodzi o podstawy, gdzie trzeba było wbić pale w dno płycizny jeziora i na nich budować dalsze konstrukcje, a żeby to osiągnąć, trzeba było brodzić w wodzie, która w zimie była lodowata. Po lodzie nie dało się chodzić, bo gdy tylko zrobi się przeręble na pale, reszta może popękać i zarwać się pod ciężarem pracujących ludzi. Jedyną nadzieją byli shinobi, którzy potrafili chodzić po wodzie, chyba że wstrzymają się z budową aż do lata. No ale po co marnować czas, jak mieli do dyspozycji tylu Hyūga na około, którzy dodatkowo posiadali sporo krzepy? Tak więc gdy tylko zgromadzono fundusze i materiały budowlane, można było zaczynać i ściągać pomoc skąd się dało.
- Nie ma problemu. - Odpowiedziała z uśmiechem. - Chętnie wykorzystam swoje umiejętności do tak szczytnego celu. Swego czasu, lubiłam tu przychodzić, gdyby potrzebowałam wyciszenia.
Tak więc ruszyła za mnichem, żeby dołączyć do reszty robotników i zająć się pracą. Mogła się poszczycić większą siłą, niż zwyczajny człowiek, dlatego podniesienie takiego pala, nie powinno jej sprawiać dużych problemów. Kwestia tylko dobrej kontroli chakry, żeby utrzymać się z tym ciężarem na wodzie, ale to też nie powinno być nic trudnego.
- No dobrze. - Powiedziała do robotników. - Będę ustawiać pale do wbijania, ale potrzebuję, żeby ktoś mnie nakierowywał, w którym dokładnie miejscu ma być i czy pal stoi prosto.
Spojrzała po twarzach, czekając na chętnego, który zrobi jej za instruktora. Grunt, to dobra współpraca, bo wtedy wszystko idzie zdecydowanie szybciej i łatwiej. Już nie mogła się doczekać, kiedy powstanie nowa świątynia. Oczywiście w ciągu dnia jej nie zbudują, ale Ayame zamierzała przychodzić tu codziennie i pomagać, tym samym pracując na swoją zapłatę, którą i tak ma zamiar ostatecznie przekazać na cele świątyni. Ta misja zapewne z miesiąc potrwa, o ile dobrze się sprężą i pomoże im jeszcze kilku wprawnych shinobi. Czas pokaże.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 28
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Świątynia

Postprzez Takeshi » 2 cze 2017, o 12:47

//Tensa nie miał czasu, więc przejmuję. Mam limit 4/4, ale dostałem błogosławieństwo od Niku o/ - tak w razie, gdyby ktoś miał z tym problem.
Hyuga z młotkiem
Ranga D
Post 5/15


Dziewczyna zgodziła się na wykonanie tak prostej, banalnej wręcz pracy. Wykorzystywała swoje zdolności by wspomagać ludzi w ich zadaniach. Czy to było zadanie godne shinobich? Pewnie tak, skoro mogli jeszcze na tym zarobić, to czemu by nie. Znalazła się chwilę później razem z innymi pracownikami - mnisi, okoliczni ludzie chętni po prostu do pracy i Ci, którzy po prostu chcieli się popatrzeć. Jeden człowiek zgłosił się do jej pomocy. Skoro miał tylko patrzeć i mówić czy stoi czy nie, to chyba lepszej fuchy nie mógł mieć, prawda?
-Pomogę... raczej dam radę. - rzucił ów wspomniany średniego wzrostu facet, z krótką bródką. Wskazał jej pale, a potem miejsce, gdzie miała je poukładać. Wziął jeden z nich pod rękę i poczekał aż dziewczyna zrobi to samo. Zaraz potem poszedł w stronę jeziora. Fakt faktem, sporo pali było już tam ułożonych, ale że byli blisko owej kupki, to czemu by od razu nie wziąć jednego ze sobą? - Jak wejdziesz na wodę, to postaraj się go ułożyć prosto. Jak nic nie będę mówić, to znaczy że jest okej. Jak będzie krzywo, to krzyknę w którą swoją stronę masz go przenieść. Oke? - rzucił do jak do kolejnego robotnika, bo tym w sumie była. W jeziorze sporo pali było powbijanych, ale widać że pozostałym nie szło to tak dobrze. Mieli trudności, bo musieli zanurkować i próbować to ustawić, bo na łódkach nie było jak manipulować palem. Przy jeziorze było kilka młotków do dyspozycji, co by powbijać pale. Prace postępowały powoli i faktycznie potrwa to jakiś czas. Czy Ayame dotrwa do końca budowy? To było dobre pytanie. Może widziała się jako robotnik przy budowie świątyni? Kto by zrozumiał kobiety.
Takeshi
 

Re: Świątynia

Postprzez Ayame » 2 cze 2017, o 21:09

Ayame cieszyła się, że może pomóc odbudować to, co wcześniej nieświadomie pozwoliła zniszczyć. Czuła się niesamowicie winna z powodu tego, że wcześniej nie wykryła intruza, ale ojciec miał rację. Gdyby w porę rozpoznała Jashinistę i zaatakowała, to mogłaby żywa nie wyjść z tego pojedynku. Jej nikt życia nie wróci, a świątynię mogą odbudować. Pieniądze za swoją pracę zostawi jako datek na talizmany i odpusty, bo nie zamierzała z tego brać ani grosza, ale o tym mnich nie musiał wiedzieć. Pora jednak skupić się na robocie.
Do pomocy zgłosił się jej jakiś facet, który miał w razie czego korygować ją w ustawieniu pali, które będzie osadzać na płyciźnie jeziora. Skinęła mu więc głową z uśmiechem i podziękowała. Idąc za jego przykładem, bez problemu dźwignęła jeden z pali i ruszyła za facetem nad brzeg, gdzie leżało więcej bel i narzędzie. Odłożyła na chwilę pal na kupę i spojrzała na to, jak postępuje praca. Rzeczywiście, przyda się im shinobi, bo z tymi łódkami niewiele zrobią. Widząc, jak ktoś nurkuje w jeziorze, wytrzeszczyła oczy i aż mimowolnie wzdrygnęła się. Mieli środek zimy i woda była lodowata! Musieli do tego wynająć jakiegoś morsa, bo żaden inny, normalny człowiek nie wytrzymałby w tak niskiej temperaturze. Brrr...aż ją ciarki przeszły.
- Jasna sprawa. - Odpowiedziała swojemu towarzyszowi. - Jak ogarniemy podpory, to dalej już pójdzie gładko i będzie można zbijać schody i podest pod budynek.
Tak więc wzięła na ramię jeden z pali, zaś w drugą rękę młot do wbijania, po czym skupiła w stopach chakrę i ruszyła po tafli wody, jak gdyby szła normalnie po stałym gruncie. Kierując się wskazówkami, gdzie miała go ulokować, młot wsunie za pas, zaś pal z całej siły wpakuje w wodę, żeby wbił się w dno. Nie był to jednak koniec. Trzeba go teraz ustawić prosto, a potem wbić głęboko, żeby był w stanie robić za podporę. Zdając się na instrukcje swojego pomocnika, ustawiła pal równo, a gdy jego milczenie oznajmiło jej, że jest dobrze, zaczęła wbijanie za pomocą młota. Dobrze, że pomimo bycia kobietą, była dość silna, żeby móc bez problemu wykonywać taką pracę, chociaż musiała przyznać, że żuraw byłby tu bardziej przydatny. Pale pomimo wbicia w dno jeziora, nadal sporo wystawały poza taflę, przewyższając kunoichi, więc musiała podskakiwać. Nie ma co, czekało ich naprawdę sporo pracy, ale Ayame nie miała nic przeciwko temu. Będzie codziennie przychodzić i pomagać,
aż budowa zostanie ukończona. Chciała się do tego przyczynić, mieć swój wkład w to wszystko.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 28
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Świątynia

Postprzez Takeshi » 3 cze 2017, o 13:22

Hyuga z młotkiem
Ranga D
Post 7/15


Środek zimy czy nie, nurkować trzeba było, bo świątynia czekała. Ludzie się jednak zmieniali, co by się po prostu nie przeziębić, albo coś gorszego. Po kilku turach wymieniali się, by pod prowizorycznie ustawionym namiotem ogrzać się i wypić coś ciepłego. Jak nie było lepszego sposobu, to co na to poradzić? Kunoichi dużo tutaj pomagała, gdyż w ten sposób prace bardzo przyspieszały i nie wymagane było nurkowanie kolejnych ludzi. Hyuuga zaproponowała dalszy rozwój prac, a facet bardzo widocznie się zdziwił rozglądając na cały ten rozgardiasz.
-Zbijać schody, nim położymy resztę pali i podłogę? Najpierw przecież musimy położyć podłogę, bo nam się poziomy nie zgrają i wszystko będzie krzywo. Na schody to jeszcze przyjdzie czas, spokojnie, nie rozpędzaj się tak. - skomentował tylko facet jej zapędy. Kto się spieszył, ten często za to płacił dwa razy więcej. Pamiętajmy, że pracowali tutaj w dużej mierze mnisi, więc starali się robić wszystko dobrze, z szacunku do każdej najmniejszej deseczki, która była zawarta w budowie. Nie chcieli nic zmarnować. Wbijanie pali jednak szło gładko. Ayame bez problemu poruszała się po tafli wody, bo lód był już w dużej mierze zbity i mogła ustawiać drewno w odpowiednich miejscach. To było uproszczone, gdyż kierowała nią nie jedna osoba, a dwie. Jedna poziomo, druga pionowo i wychodziło to trochę sprawniej, niż jeden facet ruszający się co chwilę. Nie mógł przecież uchwycić tak dobrze głębi sam. W większości pale były proste, więc nie musieli jej poprawiać, przy kilku z nich tylko potrzebne były minimalne poprawki. Czas jednak mijał, Ayame zaczynała się grzać mimo zimnej pogody. Trzeba było uważać, żeby się po prostu nie przeziębić. Prace pewnie potrwają, więc lepiej było zrobić sobie przerwę, niż później żałować.
-Stop! Wystarczy - zawołał do niej i machnął ręką i poszedł w stronę namiotu. Szarpnął za materiał i wszedł do środka. Było tam dużo przestrzeni, a ludzie obrabiali drewno przy użyciu prostych narzędzi - Wiem, że to trochę dziwne, ale zajmij się malowaniem. My tu obok będziemy zbijać już podłogę, żeby nie przenosić po jednej belce. Jak skończymy, to wtedy pogadamy. Niedługo zacznie być ciemno, więc dużo nie zrobimy, ale zawsze coś - wzruszył ramionami i pokazał jej miejsce, gdzie były drewniane złożone drewniane elementy i przygotowane farby. Farby, trochę wosku do zabezpieczenia przed wodą, hulajdusza! Elementy były kładzione na sam spód, więc trzeba było jej już przygotować, bo w wodzie tego nikt nie zrobi.
Takeshi
 

Re: Świątynia

Postprzez Ayame » 4 cze 2017, o 16:08

Ayame westchnęła, słysząc słowa mężczyzny. Najwyraźniej źle została zrozumiana, albo po prostu jej słowa źle zostały odebrane. Powiedziała przecież, że będzie można zająć się resztą, jak się ogarnie podpory, a nie wcześniej, no ale mniejsza z tym. A co do schodów, to miała oczywiście na myśli to, że będzie się je zbijać, kiedy będzie podłoga, bo inaczej przecież się nie dało, no ale jej słowa zabrzmiały tak, a nie inaczej, więc lepiej już sobie darować i nie odzywać się. Nie była tutaj od gadania, ale od pracy, więc wzięła się porządnie za wbijanie pali, na których miała stanąć cała konstrukcja świątyni. Przynajmniej jej pomoc sprawiła, że ludzie więcej nie musieli nurkować w tej lodowatej wodzie. Jak nic szpital będzie miał ręce pełne roboty z powodu przeziębień.
Wbijanie pali było całkiem ciekawym zajęciem dla kunoichi, której powoli robiło się ciepło z tego wszystkiego. Nie narzekała jednak, bo przynajmniej miała jakieś zajęcie, a dzięki instrukcjom dwójki mężczyzn, podpory stały prosto i solidnie, głęboko wbite w płyciznę jeziora.
Po pewnym czasie przyszła pora na przerwę w fizycznej pracy, więc Ayame zeszła z tafli jeziora i ruszyła w stronę wyznaczonego namiotu. Wchodząc do środa, zdała sobie sprawę, że znajduje się w prowizorycznej stolarni, gdzie rzemieślnicy obrabiali drewno, które miało zostać wykorzystane do budowy. Gdy powiedziano jej, że ma się teraz zająć malowaniem i zabezpieczaniem drewna woskiem, skinęła głową i zabrała się do pracy.
- Nie ma problemu. - Odpowiedziała. - Będę przychodzić codziennie, dopóki prace nie zostaną skończone.
Związała włosy w kok, żeby nie majtać nimi wszędzie i nie uwalać się farbą, po czym podwinęła rękawy kurtki i zabrała się do pracy. Wskazane drewno starannie zaczęła pokrywać farbą i odkładać do wyschnięcia, uważając przy tym na drzazgi. Praca była całkiem przyjemna, chociaż mało kreatywna, bo nie można było walnąć na deskach wymyślnych wzorków czy kwiatków. Mimo to, Ayame świetnie się bawiła. Gdy farba wyschła, chwyciła za wosk, żeby zabezpieczyć pomalowane drewno przed wilgocią, po czym odkładała wszystko blisko wyjścia z namiotu, żeby budowniczowie mieli już gotowy materiał pod ręką. Tak mijały jej godziny, które były znacznie lepsze od siedzenia w domu i nic nierobienia. Przynajmniej mogła spłacić swój dług.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 28
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Świątynia

Postprzez Takeshi » 4 cze 2017, o 18:10

Hyuga z młotkiem
Ranga D
Post 9/15


Kunoichi zgodziła się także na inne prace. Czy to było z jej osobistych pobudek, czy też po prostu podobało jej się takie zajęcie - to do pracy przystąpiła. Inni nie próbowali dociekać czemu shinobi miałby zabierać się za tak podrzędne prace? Było to bowiem zadanie dla prostych ludzi, a nie dla tych wojowników, którzy walczyli na froncie i wydziwiali cuda. Ta jednak pracowała jak każdy inny człek tutaj zebrany. Włosy spięte i do boju. Drewno stopniowo pokrywało się farbą, wszystko zabierało nabierać kształtów. Najgorsze było dogranie wszystkich elementów, później już wystarczyło połączyć je jak klocki. Ten etap został zakończony, ktoś obok Ayame skrzyknął wszystkich, co by zjeść jakiś ciepły posiłek. Było już bowiem późno, większość umorusana czy to w farbie, czy to w smole, lub trocinach. Tuż obok rozstawiona była mała kuchnia - to znaczy kociołek z rozpalonym pod nim ogniem - i wielka baba z chochlą rozdawała porcje każdemu, kto się zgłosił. Każdy uprzednio dostawał drewnianą miseczkę. Skoro była jedną z nich, to w sumie jej się należała chwila odpoczynku.
-Chodź, na dzisiaj już starczy - powiedział to akurat jeden z mnichów, który także pracował przy odbudowie. Mimo swojego statusu społecznego mógłby sobie odpuścić, a jednak nie chciał tylko się przyglądać z boku. Wolał wziąć w tym udział i tym samym zjednoczyć wiernych.
Takeshi
 

Re: Świątynia

Postprzez Ayame » 4 cze 2017, o 21:42

Ayame musiała przyznać, że takie malowanie i woskowanie było naprawdę odprężającym zajęciem. Dzięki temu trochę sobie odpoczęła nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. Po tym, jak zjawił się tu Jashinista i wykorzystał ją, niczego nie świadomą, do zniszczenia świętego miejsca, kunoichi była kłębkiem nerwów. Z jedne strony pluła sobie w brodę, że dała się tak podejść i wykorzystać, a z drugiej zastanawiała, czy rzeczywiście nie miałaby szans w walce z takim osobnikiem. Podobno byli nieśmiertelni, ale przecież i na takich można znaleźć jakiś sposób. Jak się spali ciało, to przecież z prochu nie powstanie, tak? Jedno było pewne. Kiedyś dorwie tego niby mnicha i zapłaci mu za to, co zrobił. Nie podaruje mu zniszczenia ich pięknej świątyni.
Tak więc robiła to, co do niej należało, nie przejmując się ciekawskimi spojrzeniami ze strony innych robotników. Całkiem możliwe, że niektórzy ją kojarzyli i zastanawiali się teraz, co taka szlachcianka tutaj robi i czemu babra się w farbie i wosku. Odpowiedź była prosta. Lubiła pomagać prostym ludziom i wykorzystywać swoje umiejętności do tak banalnych rzeczy, żeby tylko było im lżej. Żadna praca nie hańbi. Z resztą była jeszcze za słaba, żeby oddelegowywać ją do eskorty kupców, czy rozprawiania się z bandą zbirów, terroryzujących okolicę. Na wszystko jest pora. Takie zwykłe pracy uczyły pokory i cierpliwości, a do tego pomagały lepiej poznać prostych ludzi i ich potrzeby, co dla władającego prowincją klanu, powinno być naprawdę istotne.
Kiedy skończyła swoją robotę, na dworze robiło się już ciemno, więc tak czy inaczej, na dzisiaj należało zakończyć pracę. Kto chciał, mógł skorzystać z ciepłego posiłku i w sumie na dzisiaj pozostało już tylko rozejść się do domów. Ayame spojrzała na mnicha, który zwrócił się do niej, po czym uśmiechnęła się z sympatią.
- Mhm. - Zgodziła się z jego słowami. - Przyjdę rano. Lubiłam zacisze tego miejsca i chętnie pomogę w dalszej budowie. Do jutra.
Pozostało już tylko wrócić do domu, zjeść, wykąpać się i położyć spać, żeby następnego dnia wstać wypoczętą i gotową do dalszej pomocy na budowie. Co tym razem dostanie do roboty? Praca na wysokościach? A może coś innego?
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 28
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Świątynia

Postprzez Takeshi » 6 cze 2017, o 20:21

Hyuga z młotkiem
Ranga D
Post 11/15


Pracownicy lekko się zdziwili, że Hyuuga nie postanowiła z nimi spędzić czasu przy wspólnym posiłku. Nie była to żadna nowość ani sensacja, niektórzy ludzie woleli po prostu zjeść u siebie, z rodziną. Żarcie było, kto potrzebował albo po prostu chciał, to wziął sobie dokładkę, co pojadł to jego, niech żałuje, o! Wróciła do domu, wykąpała się, poszła spać. Teleport do śniadania jak to mówią. Następnego dnia, gdy tylko pojawiła się na placu budowy zauważyła, że prace już trwały mimo wczesnej godziny. Wielu ludzi przyszło w nocy oświetlając sobie okolice latarniami, świecami czy co tam było pod ręką i właśnie kończyli swoją "zmianę". Znacznie przyspieszyło to pracę, robotnicy już powoli kończyli kłaść hmmm nazwijmy to po prostu podłogą. Łączyli ustawione przez Ayame pale w jedną platformę, połączyli ją już z lądem i prace szły do przodu. Powoli ustawiali pomalowane wczorajszego dnia elementy, w jednym namiocie już kończyli zabezpieczać kolejne. Uwijali się jak małe mróweczki, wszystko szło sobie do przodu. Facet, który wczoraj "dyrygował" pracą Hyuugi podszedł do niej, wręczył szlachciance młotek i dał paczkę kołków.
-Wbij to pomiędzy deski, bo inaczej będą się rozłazić - i poszedł dalej goniony przez własną pracę. Co tu dużo mówić, zadanie przydzielone, znowu nuda, ale robić trzeba.
Takeshi
 

Re: Świątynia

Postprzez Ayame » 8 cze 2017, o 20:50

Kiedy następnego dnia Ayame przybyła na miejsce budowy świątyni, zdumiała się bardzo, że nad jeziorem był już taki ruch, a prace sporo poszły do przodu, jakby przez noc nie ustawali. Niesamowite. Cała podłoga była już praktycznie gotowa i można było stawiać dalsze elementy budynku. Przynajmniej pogoda dopisywała. Fakt, śnieg leżał i było zimno, ale przynajmniej nie wiało i nie sypało, więc można było spokojnie uwijać się przy budowie. Kunoichi więc rozejrzała się za znajomą twarzą, żeby skonsultować się w sprawie jej dzisiejszych zajęć. Dostrzegła mężczyznę, który wczoraj nadzorował jej pracę, a który właśnie zmierzał w jej kierunku, więc powitała go uśmiechem i uprzejmym ukłonem. Okazało się, że kolejnym zajęciem będzie wbijanie kołków między deski, żeby te nie latały jak żyd po pustym sklepie. Nic prostszego. Kolejne zajęcie, przy którym będzie mogła się odprężyć i zrelaksować. Fakt, będzie wymagać siły, ale nie myślenia.
- Jasne. - Odpowiedziała, biorąc kołki i młotek. - Może Pan na mnie liczyć.
Tak więc weszła na platformę i zabrała się za wbijanie kołków między deski, dzięki temu stabilizując wszystko ze sobą i wzmacniając konstrukcje. Nie ma co, przyjemnie było brać udział w czymś tak znaczącym, jak odbudowa wioskowej świątyni. Na wiosnę, będzie można już korzystać z tego miejsca i ciesząc się spokojem, podziwiać kwitnące nad brzegiem jeziora drzewa. Ta myśl podtrzymywała ją na duchu i żaden Jashinista nie był w stanie zepsuć jej tego wszystkiego. Drugi raz już nie pozwoli się tak wykorzystać, ale musi stać się silniejsza, żeby mieć szansę wygrać. Teraz, kiedy dowiedziała się, jaki znak noszą i powiedziała o tym ojcu, patrole będą czujniejsze pod tym względem i drugi taki incydent nie powinien się powtórzyć.
Wbijanie kołków szło gładko, ze względu na jej siłę w rękach, więc praca nie zajęła jej dużo czasu. Nie dość, że solidna robota, to jeszcze szybka. Ciekawe, co jeszcze się dla niej znajdzie. Tymczasem miała okazję chwilę poobserwować innych pracujących przy budowie, przyglądając się twarzom i obdarzając uśmiechem tych, których oczy spoczęły na jej osobie. Podstawą bycia klanowiczem było życie w zgodzie z prostymi ludźmi.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 28
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shiroi-iwa (Osada Rodu Hyūga)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość